Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

 

Femi... Manipulacja na temat wyglądu

Najpierw zobaczmy o co to chodzi.     Co widzimy? Oczywiście feministyczne pierdololo. Przemówienie jest w bardzo wzniosłym tonie i kipi w pewnym sensie "samorozwojem". Szkoda tylko, że kobiety rozwijają się jedynie w kierunku egocentryzmu i w kontekście, jeśli chodzi o naruszenie ich strefy komfortu. Zamieniają się wtedy wręcz w wulgarne i agresywne kiedy świat nie chce się do nich dostosować. Jakby to mężczyzna nagrał taki film lub cechował się podobną postawą to zapewne uznano by go za jakiegoś szaleńca, popaprańca czy incela. Przez kilka pierwszych sekund oglądania seryjnie myślałem, że ona chce mi "wpierdolić".    Kobiety takie jak ona mają zamiar na siłę wymusić to, żeby się podobały mężczyznom mimo nadwagi i niedbania o siebie. Prelegentka wyraźnie mówi, żeby patrzeć na wnętrze człowieka a nie jego wygląd... Jak wiemy to czysta hipokryzja bo panie jednak bardzo często patrzą przede wszystkim na wygląd samca a nie jego wnętrze. Niestety tak to natura stworzyła i nie każdy może być przystojny, ładna czy się ogólnie podobać. Feminizm wspiera tutaj bardzo chorą dysproporcje w zaangażowaniu poszczególnych płci odnośnie dbania o siebie. A wszystko to pod ładnymi i "zgrabnymi" hasełkami, pardon wróć... Mówi, że kobieta powinna czuć się "zajebista" taką jaka jest i z pewnością, większości kobiet spodoba się taki "gówno coachowski" przekaz. Stety lub nie ale brak dbania o siebie u kobiety to matrymonialne samobójstwo. Patrzyć, aż frustracja wśród nich będzie coraz bardziej narastać, aż w końcu ekstremistki same złapią za nóż. Jest to jak najbardziej możliwe w dobie coraz bardziej zwulgaryzowanych, głośnych i roszczeniowych kobiet. Coś co było kiedyś patologią wchodzi dzisiaj w zupełny mainstream. Znowusz w przypadku mężczyzn tłumi się ich agresje i popędy jak w jakimś więzieniu. Ekstremalna hipergamia kobiet i dysproporcja na rynku matrymonialno-seksualny doprowadziła do sytuacji gdzie mężczyźni ostro rywalizują o każdą kobietę. Idąc dalej tym tropem to dodatkowy sygnał dla leniwych kobiet, że wystarczy, iż księżniczka żyje i oddycha a za to jej się należy dosłownie wszystko. Mężczyźni niech wypruwają sobie fraki na siłowniach, robieniu sałaty czy rozmyślaniu dniami i nocami nad tym jak poderwać jedyną laskę w ich zasięgu. Po co kobieta ma się męczyć i cokolwiek robić, jeszcze od tych nerwów jej się zmarszczki pojawią... Dziwić się potem, że byle Karyna współcześnie dostaje tyle atencji, że aż woda sodowa uderza do głowy.    W Ameryce już jest bardzo sporo kobiet typu "PLUS SIZE" a na kanwie powyższych przekazów tendencja będzie wzrostowa. Część mężczyzn jeśli jeszcze nie, to pójdą w MGTOW albo w kierunku wschodu a raczej Dalekiego Wschodu, "if you know what I mean".            Zamiast ruszyć dupę na siłownię to wymyśliły sobie, że przekonają kogoś do tego, ze są piękne... Swoją drogą zastanawiam się czy te idiotki świadomie skreślają się z rynku matrymonialnego? A może prawnie na nas coś wymuszą? Jak myślicie?    

Ksanti

Ksanti

 

Upadek rycerza na białym koniu – o poświęcaniu siebie i dlaczego nie warto tego robić.

Do napisania tego tekstu zainspirowało mnie parę spotkań, które w ostatnim czasie miałem z młodymi mężczyznami. Albo właśnie zawarli oni albo byli blisko podjęcia decyzji o zawarciu związku małżeńskiego. Kiedy rozmawiałem z nimi o ich planach na przyszłość oraz wsłuchiwałem się w odpowiedzi klarował mi się obraz naprawdę dobrych facetów; kochających, wiernych, oddanych, cierpliwych, gotowych do poświęceń. Z ich słów mogło wydawać się, że ich wybranki naprawdę do nich pasowały i po ślubie wszystko musi być ok – mam nadzieje, że tak będzie. Sam, jako „dobry facet” w 35tym roku życia i z 13oma laty w związku na karku wiem jednak, że to nie wystarczy; że jako dobrzy faceci potrafimy wystrzegać się oczywistych błędów jak agresja, zdrada, kłamstwa, manipulacja wpadamy jednak w inne nie mniej niszczycielskie sidła – sidła, które nierzadko sami na siebie zastawiamy. Ogromnym błędem jaki dobrzy faceci często zupełnie nieświadomie popełniają jest poświęcanie siebie w imię dobra związku. Wyniszczająca siła poświęcenia jest tym trudniejsza do zauważenia, że jej działanie jest bardzo długookresowe. W krótkim okresie wydaje się przynosić pozytywne efekty, zażegnujemy kryzys, nasza partnerka jest zadowolona. W perspektywie lat jednak nasze własne poświęcenie osiada i jak rdza stopniowo przeżera naszego ego i zabiera całą radość jaką kiedyś dawał nam związek. Zacznijmy jednak od początku.   Kanapowa klucha Dlaczego, kiedy zaczynaliście być razem Twoja partnerka wybrała akurat Ciebie? Dlatego, że miałeś swoje pasje, plany na przyszłość, marzenia, uprawiałeś sport, byłeś atrakcyjny fizycznie również dla innych kobiet, mogła podziwiać Cię kiedy robiłeś to co lubiłeś i w czym byłeś dobry – innymi słowy byłeś po prostu ciekawym, głodnym życia mężczyzną. W „dorosłym życiu” szalenie trudno utrzymać w sobie ten ogień. Kiedy młody człowiek wstępuje w związek małżeński najczęściej również rozpoczyna życie zawodowe. Jest coraz mniej energii by po pracy robić coś jeszcze. Aktywności poza-pracowe stają się wspólne. Wspólne wyjazdy, wspólne zakupy, wspólne wakacje, wspólne oglądanie filmów wieczorami i od czasu do czasu wspólne wyjścia do restauracji – całe życie i przestrzeń w waszym mieszkaniu staje się wspólna. Stopniowo oddajesz siebie; w imię budowania relacji ze swoją panterką przestajesz robić to to lubiłeś, a zaczynasz coraz więcej czasu poświęcań na wspólne aktywności (czyli w praktyce najczęściej to co lubi ona), zostajesz długo w pracy, żeby zarobić na Wasze mieszkanie, coraz mniej spotykasz się z kumplami, dobrowolnie odcinasz relacje ze starymi koleżankami, by ona nie była zazdrosna, uprawiasz coraz mniej sportu, nawet ubierać zaczynasz się tak by jej to odpowiadało. Stare pasje, zostają jedynie wspomnieniem, oddajesz je dobrowolnie w imię spędzania czasu razem i tak stopniowo z młodego ciekawego człowieka stajesz się związkowo-kanapową kluchą. Najczęściej procesowi temu towarzyszy również przemiana fizyczna i ni z tego ni z owego łapiesz parę – paręnaście kilo. Twoja partnerka wie, że może na Ciebie liczyć, ale powoli przestaje widzieć w Tobie mężczyznę, w którym się zakochała. I co dalej? Czarny scenariusz jest taki, że kobieta znajduje nowy obiekt westchnień, a Ty po rozwodzie budzisz się w ręką w nocniku, bez mieszkania, bez prawa do wychowywania swoich dzieci, bez znajomych, ze zdewastowanym ego i alimentami na karku. Jeśli widzisz, że jesteś choćby na początku tej drogi zawróć. Zadzwoń do kumpli i odnów spotkania ze starą paczką lub poszukaj sobie nowej. Wyciągnij z piwnicy narty, piłkę lub jakikolwiek inny sprzęt sportowy posiadasz i sprawdź gdzie najbliżej Ciebie ludzie spotykają się by grać. Spytaj sam siebie, co chciałbyś robić i po prostu zrób to – nie czekaj, nigdy nie ma dobrego momentu. Owszem, jest duża szansa, że Twojej partnerce się to nie będzie na początku podobało, bo czas, bo pieniądze, bo graty w mieszkaniu, bo tysiąc innych rzeczy, ale to Ty musisz postawić granice i wywalczyć dla siebie przestrzeń – zarówno w wymiarze fizycznym (męski kąt) jak i psychicznym (czas dla siebie na rozwój swoich pasji). Jeśli tego nie zrobisz oboje stracicie, bo żeby stać się atrakcyjnym i ciekawym człowiekiem dla niej musisz najpierw być atrakcyjnym i ciekawym człowiekiem dla samego siebie.   Czego oczy nie widzą Stare przysłowie mówi, że kobiety wybierają mężczyzn w nadziei, że Ci się zmienią. Mężczyźni tymczasem wybierają kobiety w nadziei, że one pozostaną takie same i oboje się mylą. Jest w tym odrobina prawdy. Każda kobieta mniej lub bardziej subtelnymi metodami próbuje „wychować” sobie mężczyznę. Do pewnego momentu nie ma w tym nic złego, to naturalny proces „docierania się” dwojga ludzi. Problemem jednak jest to, że kobiety często nie wiedzą kiedy się zatrzymać i jeżeli sami nie postawimy granic nikt tego za nas nie zrobi. Przychodzi to wyjątkowo trudno zwłaszcza „dobrym facetom”. Kobiety nie robią tego nam na złość, wręcz przeciwnie, często jest to działanie w dobrej wierze – starając się nas wpasować w swój obraz ojca, szefa, męża, czy jakiejkolwiek innej roli społecznej zwracają nam uwagę, czy to sam na sam, czy przy znajomych i rodzinie. Jeśli za pierwszym razem nie poskutkowało próbują drugi, trzeci, dziesiąty. Po kolejnej kłótni, mężczyzna zwykle poddaje się dla świętego spokoju, tylko po to by koło mogło zacząć się od nowa z innym „tematem przewodnim”. Stopniowo podkopuje to naszą pewność siebie i obniża naszą samo-ocenę. Zaczynamy być coraz bardziej nieufni wobec naszej partnerki i grać z nią w grę „czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”.  Klasycznym przykładem jest, kiedy solidnie pijany facet wraca do domu tłumacząc się, że wypił tylko jedno piwo, lub kiedy ukrywa spotkania z kolegami po pracy mówiąc, że musiał zostać dłużej w robocie. Takie białe kłamstwa stopniowo stają się coraz bardziej szare, aż w końcu stają się zupełnie czarne. Kłamiąc, nawet jeśli od razu tego nie dostrzegasz tracisz szacunek do niej i do samego siebie. Fryderyk Nietzsche w tako rzecze Zaratustra napisał „pustynia rośnie, biada temu kto skrywał pustynie” uważaj zatem by to Twoja pustynia nie pochłonęła was obojga. Nie łudź się mój drogi dobry facecie – ona, również to bardzo szybko wyczuje i straci do Ciebie zaufanie, kłótnie staną się codziennością, a wasze życie w niczym nie będzie już przypominało szczęśliwych początków. Aby tego uniknąć, wypracuj wspólnie ze swoją partnerką jasne granice. Klarownie określ to na co jesteś w stanie się zgodzić, oraz to czego nie zrobisz choćby zagroziła Ci tym, że odejdzie. Na początku Twoja partnerka nie będzie szczęśliwa i pewnie nie obędzie się bez przynajmniej paru kłótni. Twoją rolą w tym okresie będzie nie ustępować i cierpliwie tłumaczyć dlaczego granica jest w tym, a nie innym miejscu. Trochę jak z tresowaniem kota, pozornie wydaję prawie niemożliwie, ale jeśli jasno postawi się granice co wolno, a czego nie wolno robić, to nawet kota można nauczyć by nie budził Cię rano lub by nie wskakiwała na blat stołu. Obstawiam w ciemno, że Twoja partnerka jest znacznie inteligentniejsza od przeciętnego kota. Z jednej strony to dobrze, ponieważ szybciej zapamięta o co ją prosisz, z drugiej strony źle ponieważ użyje całej swojej inteligencji przeciw Tobie. Najpierw argumentami, a potem szantażem (głównie, choć nie tylko) emocjonalnym postara się zrobić choćby wyrwę w Twoich granicach. Aby oprzeć się temu, musisz sam być dojrzałym i świadomym swoich potrzeb mężczyzną. Bądź otwarty na jej argumenty i dyskusje, ale nie pozwól byś kiedykolwiek czuł się niekomfortowo z granicą, którą ustalicie. Jeśli zrobiłeś coś i z jakiegoś powodu wolisz to przed nią ukryć, to znaczy że zrobiłeś błąd i musisz najpierw wykonać pracę z samym sobą aby zrozumieć dlaczego to zrobiłeś i czy chcesz to dalej robić. Jeśli odpowiedź brzmi tak i jesteś tego pewien to po prostu jej o tym powiedz. Nawet jeśli na początku nie będzie łatwo to w długiej perspektywie oboje na tym zyskacie. Kiedy już wywalczysz sobie granicę strzeż jej i bądź gotowy na nieprzyjemną konfrontację za każdym razem kiedy ona ją przekroczy. Podobno „kobiety mówią tak, mężczyznom, którzy mówią nie” – naucz się zatem mówić nie. Stanowczo, ale spokojnie i z miłością – nie, dla waszego wspólnego dobra.

Jan Niecki

Jan Niecki

 

Męski mózg - Louann Brizendine, część 1/?

W związku z tym, że Marek często odwoływał się do Louann i jej książki poświęconej młodszym i starszym kobietom, to pozwolę sobie na dokonanie wpisu (serii, o ile będzie zapotrzebowanie) najciekawszych informacji, fragmentów które znalazłem w jej książce dotyczącej nas, mężczyzn.  Fragmenty tłumaczę w locie, nie jestem anglistą więc nie jest to idealne tłumaczenie, ale sens zdecydowanej  większości zdań powinien być zachowany.    Na początku jest sporo o hormonach, ale jest to wiedza bardziej z pogranicza chemii i biologii, więc nie będę was nią katował, skupię się na różnicach między płciami.    Chłopcy szybciej się rozdrażniają i trudniej jest ich uspokoić : Weinberg, M. K. T., Z. Edward, J. F. Cohn, and K. L. Olson (1999). “Gender differences in emotional expressivity and self-regulation during early infancy.” Developmental Psychology 35(1): 175–88.   Nie utrzymują tak samo długo jak małe dziewczynki kontaktu wzrokowego. Będą za to śledzić ruch, wszystko co się porusza  przyciągnie ich uwagę  Po narodzinach aż do 1 roku życia chłopcy mają taki sam poziom testosteronu jak dorośli, po roku do 10roku życia następuje jednak przerwa i testosteron spada do niskiego poziomu Do czasu kiedy dzieciak będzie mieć 7 miesięcy będzie w stanie rozróżnić emocja na twarzy matki, ale do czasu kiedy ma rok nauczy się je ignorować  Rosen 1992, Maccoby 1998, Mumme 1996, and Becker 2008b. Prowadzono eksperymenty z "zabronionymi" rzeczami i chłopcy nie zwracali uwagę na mimikę i polecenia mam.  Okazało się również, że jak rodzice nie widzą chłopcy będą robić więcej "zakazanych" rzeczy    Zabawy z penisem są przyjemne i ciężko się od nich powstrzymać! Coś o tym wiemy, czyż nie, panowie?   Pani Brizendine jako feministka drugiej fali chciała dziecku kupować zabawki unisex, ale to nie podziałało bo nie miało prawa. Chłopcy zawsze dążyli do gier rywalizacyjnych z dziewczynki do gier kooperacyjnych. Dziewczynki zamieniały się też w grach do 20 razy częściej nić chłopcy. Syn Luan zmienił Barbie w komandosa.   Do czasu kiedy chłopak ma 3,5 roku największą zniewagą będzie dla niego nazwanie go dziewczynką. Jeśli po 4 roku życia będzie wciąż bawił się z dziewczynkami to czeka go wykluczenie "Feiring 1987 and Fagot 1985.For overview of girls’ and boys’ toys, see Pasterski 2005 and Hassett 2008.   Chłopcy w szkole preferują malować/rysować sceny akcji, dziewczynki kwiaty, ludzi, zwierzątka, używają też więcej kolorów. Zanim jednak pójdą do tej szkoły będą się sami dzielić ze względu na płeć. Co więcej, chłopcy nie będą zwracali większej uwagi na koleżanki. Hierarchia będzie wyglądać w sposób następujący. 1. Zdania/opinie innych chłopców. 2. Zdania opinie nauczycieli. 3. Zdanie koleżanek, o ile będzie w ogóle brane pod uwagę.Grant 1985.   Od drugiego roku życia mózg chłopca będzie dążył do ustalenia fizycznej i społecznej dominacji. Od 6 chłopcy powiedzą badającym, że prawdziwa walka to najważniejsza rzecz w której trzeba być dobrym. Boulton 1996. Chłopcy ustalają hierarchię w grupie poprzez gry, i nie podlega dużym zmianom, właściwie zanim skończyła się druga gra w której brali udział ustalono hierarchię 
która została niezmienna przez okres 6 miesięcy Edelman 1973 and Weisfeld 1987.  Skąd właściwie wiadomo kto będzie miał które miejsce w hierarchi? Okazało się, że to nie wielkość chłopców decydowała ale wysokość stężenia testosteronu w organizmie. Weisfeld 1987 Teraz coś naprawdę interesującego, miejsce określone w wieku lat 6 potwierdziło się z miejscem w wieku lat 15. Dygresja, syn Luann mając niską pozycję w grupie musiał przekupywać resztę ekipy chipsami   Granie w Wii*(konsola działająca na ruch) a nawet zwykłe gry komputerowego powodują produkcję dopaminy w mózgu dzieciaka. Dzieciak gra postacią która  skacze, a jego mózg reaguje w taki sam sposób jak gdyby on sam miał skońyć, tzn spina mięsnie odpowiedzialne za skok. Orzhekhovskaya 2005 found males have more activity in neurons in the motorareas of the brain. See Cherney 2008    Chłopcy uczą się przez ruch. Gdy chłopak nauczy się czytać słowo biegać, jego nogi zaczną "chodzić" Mięśnie i części ciała zostaną powiązane ze znaczeniem słowa.
Co za tym idzie, dzieci które się wiercą i nie mogą usiedzieć mogą lepiej zapamietywać i uczyć się od swoich rówieśników. Co więcej, zanim ukończymy 5 rok życia używamy innych  częsci mózgu do manipulowania przedmiotami i kształtami w wyobraźni, używamy też do tego dwóch półkul a kobiety tylko jednej. Janusz, zaparkujesz mi proszę? bardzo mało miejsca!
Te umiejętności są ponoć zawsze dostępne i "włączone" u mężczyzn, kobiety mają za to tryb "włącz" i "wyłącz" i jeśli nie potrzebują to przebywają w tym ostatnim. 
For more on embodied cognition, see Siakaluk 2008, Thomas 2009, and DeCaro 2009. See Ullman 2008 for more on sex differences in the neurocognition of language.    

Miraculo

Miraculo

 

Mapa MANOSFERY

Hej Bracia Samcy   Jakiś czas temu słuchałem audycji tok.fm, w której nazifeministka skarżyła się, że ta manosfera i ogólnie red-pill to strefa tajemnicza ukryta dla oka kobiecych badaczy. Najpierw pomyślałem to co każdy normalny człowiek w takiej sytuacji - gówno prawda, ale po jakimś czasie przyszła refleksja, a może faktycznie ludzie niewiedzą gdzie znaleźć dobre źródła informacji na ten temat? Tak właśnie powstał pomysł na mapę MANOSFERY w internecie. Zebrałem źródła, z których ja korzystam i przedstawiłem je czytelnej formie z podziałem na kategorie: - Red Pill - MRA - MGTOW i powstało coś takiego: https://onedrive.live.com/view.aspx?resid=BB464940481A6E05!105&ithint=file%2cxlsx&app=Excel&authkey=!AApBOTPKd0kK2KQ Co myślicie? Może macie jeszcze jakieś propozycje o co warto tą listę rozszerzyć? - jeśli tak dajcie znać w komentarzach  

Jan Niecki

Jan Niecki

 

Sen - dobre życie.

Jeśli ktoś kiedyś powiedział ci, że wyśpisz się w grobie. Tzn, że chciał żebyś szybciej do niego trafił🐷   Sen jest ważniejszy niż potocznie się uważa i napiszę dlaczego tak jest. 
(nie jestem lekarzem, ale staram się bazować głównie na pracach naukowych, jeśli znajdziesz błąd to nie będzie miał on wpływu na wydźwięk całości)   Dla tych którzy nie mają za wiele czasu :
1. To kiedy śpimy jest bardzo ważne, cykl dobowy jest udowodniony naukowo, niedawno za jego uzasanienie naukowe
był wręczony Nobel. Kiedy spać? Polecam od ok 21-22 zasypiać a wstawać ok 6-7 https://human-lighting.pl/blog/nagroda-nobla-w-medycynie-2017.html
2. Ile śpimy? 8+ godzin (czyli czasem nawet 9h w łóżku) (tak wiem, cykle trwają ok 1,5h, ale nie u wszystkich dokładnie tyle)
3. W jakich warunkach? Zimno(przynajmniej chłodono, z wywietrzonym pomieszczeniem)ciemno, cicho(nie wszystkie odgłosy
wybudzą cię ze snu, ale mają wpływ na jako jakość, na wygodnym materacu.
4. Nie pij kawy na minimum 7godzin przed snem.
5. Walcz z niebieskim światłem (na pc ściągnij f.luxa) albo okulary gunnar. 
6. Alko wpływa na sen i zmienia nasz sen z bardziej "ludzkiego" na bardziej "małpi" true story bro. (alko skraca fazę rem)
7. W łóżku seks albo sen, wszystko inne pochodzi od złego.   Dla tych co lubią poczytać w dłuższej formie.    Za co odpowiada sen i dlaczego jest ważny? Do całkiem niedawna naukowcy nie wiedzieli dokładnie czemu śpimy. Czasem podważano potrzeby dłuższego snu. Wraz z rozwojem technologii mogliśmy jednak sprawdzić, że tak naprawdę w trakcie snu dzieje się w organizmie mnóstwo ciekawych rzeczy, niektóre wśród nich wciąż nie są zbadane. Chcesz mieć dobrą gospodarkę hormonalną i szczupłą sylwetkę? Wysypiaj się. Jeśli nie, to hormony odpowiedzialne za poczucie głodu będą aktywniejsze, 
a hormony odpowiedzialne o uczucie sytości będą stłumione - jesz więcej.   Prowadzono kiedyś badania na dwóch grupach gdzie ludzie mieli ten sam tryb życia i spożywali taką samą ilość pokarmu.
 Okazało się, że Ci ktorzy średnio spali o min 30 minut krócej ważyli więcej od tych którzy spali dłużej.
 Wydaje się to nielogiczne, przecież jak ktoś nie spał to  funkcjonował a skoro funkcjonował to spalał kalorie, a skoro spalał... a jednak nie.    Masz problemy z ciśnieniem? Sen obniża ciśnienie  utrzymując serce w dobrej kondycji.    Załóżmy, że chcesz uczyć się do egzaminu, zarywasz nocę, kładziesz się nieregularnie, wiesz co, robisz sobie krzywdę.
Ponieważ sen to jest ten czas w którym twój organizm koduje sobie informacje. Załóżmy, że jednak jesteś po studiach i masz do przygotowania projekt, tutaj sen też jest twoim przyjacielem, ponieważ wysypiania się zwiększa twoją kreatywność. Ludzie który się niewysypiali wykazywali problemy z odczytywaniem mowy ciała innego człowieka. Dodatkowo w pewnych funkcjach
organizm człowieka który jest niewyspany działa tak jak organizm człowieka pod wpływem alkoholu.   Chcesz mieć Alzheimera? Po prostu przestań się wysypiać. Nie wiem czy wiesz, ale twój mózg ma zdolności samooczyszczania się.
Chodziu tutaj o usuwanie protein z mózgu które w dużych ilościach znajdują się u pacjentów którzy mają tę chorobę.
Polecam pozbywanie się ich na bieżąco, a to dzieje się w trakcie fazy snu zwanej NREM (od no rapid eye movement). 
Jest to tak zwana głęboka faza snu która występuje głównie w godzinach po zaśnięciu. W dalszych godzinach snu faza REM ustępuje
liczbowo fazie NREM.   Jakie są tego konsekwencje? Załóżmy, ze skracasz sobie sen z 8 do 6 godzin. Wydawałoby się, że skróciłeś sen o 25% a to nie jest 
prawda. Ponieważ mogłes uciąć nawet 80% snu fazy REM(rapid eye movement) czyli tej której jest więcej w drugiej połowie snu.   O adenozynie i kofeinie będzie w następnym wpisie, ponieważ nie chce by ten był za długi, a napisać o tym muszę.    Wiem, że na rynku znajduję się trochę gadżetów które mierzą jak długo w jakiej fazie snu się znajdowałeś. Problem z nimi jest taki
że nie do końca wiadomo czy mierzą to dobrze. Ponoć oura smart ring jest dobry, ale to wydatek min 300euro (nie dla Miraculo cebulino takie frykasy)   Co jeszcze możesz zrobić żeby poprawić sen? Spróbuj ciepłych/zimnych pryszniców, wiem, że to skrajności, ale tu akurat róznie
ludzie reagują więc ciężko o zasadę. Niektóre badania wskazują, że niska temperatura pomaga wejsć głębiej do fazy NREM snu.
Rozważ również używanie maski na oczy(może być nawet taka jaką rozdają w samolotach, albo zatyczek to uszu (u mnie niestety zatyczki się nie sprawdziły, ale znam ludzi 
którzy śpią tylko w zatyczkach i mocno chwalą).   To że nie powinniśmy jeść conajmniej na 3godziny przed snem to podejrzewam, że wszyscy wiedzą. Jednak możecie nie wiedzieć tego, 
że cukry i węglowodany będą działały negatywnie na głęboka fazę snu, tj NREM.   Ponadto wysiłek fizyczny za dnia poprawi nasz sen - napisane dla tych leniuszków co robią wszystko by nie ćwiczyć. Jak odpowiedziec na pytanie czy śpimy za krótko? jeśli wstajesz rano a o 11 mógłbyś się położyć ponownie spać to prawdopodobnie śpisz za krótko.   Czy widzieliście film nieodwracalnie? Każda noc w której nie damy szansy zregenerować się naszemu organizmowi kaleczy nas właśnie w ten sposób.  Dobranoc słodki książe. 

Miraculo

Miraculo

 

Medytacja - a na co to potrzebne?

(9 na 10 ludzi może i powinno medytować, ale wiem, że są ludzie którym ona nie służy ze względu na ich specyficzną strukturę umysłu, te osoby zapewne wiedzą o tym, więc nie będę tego rozwijał.)   A co ja jestem Budda czy Jezus? Nie, medytacja jest uniwersalnym narzędziem umysłu, nie ważne jakie masz poglądy religijne oraz jakim systemem filozoficznym się kierujesz.
Tobie może być bardziej potrzebna niż im.    Co jeśli powiem ci, że medytując możesz zwięszyć objętość szarych komórek w mózgu?
Tak, literalnie, medytowanie zwiększa objętość i gęstość hipokampu.  Gdyby ktoś nie wiedział co to jest odsyłam do wikipedii
 
"Element układu limbicznego odpowiedzialny głównie za pamięć; nieduża struktura umieszczona w płacie skroniowym kory mózgowej kresomózgowia. Hipokamp odgrywa ważną rolę w przenoszeniu (konsolidacji) informacji z pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej oraz orientacji przestrzennej. Badania dowiodły, że hipokamp może ulec uszkodzeniu pod wpływem dużego stresu. Zbyt silny stres, którego następstwem jest zespół stresu pourazowego, doprowadza do wzrostu aktywności osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, powodujący wydzielanie m.in. kortyzolu, uszkadzającego hipokamp"   "Nie mam za dużo stresu  w życiu, do czego zatem może być mi to potrzebne?"   Medytowanie przez 8 tygodni zwiększa :
- możliwość uczenia się
- możliwość zachowywania informacji
- kontrolę umysłu
- zwiększa empatyczność   Dowiedziono tego naukowo. Robiono skany mózgu MRI a potem również serie innych badań. 
https://www.youtube.com/watch?v=m8rRzTtP7Tc   Dodatkowo pomoże ci :
- obniżyć poziom stresu
- zredukować ciśnienie krwi 
- leczyć depresję ( w skrócie)
- spowodować, że będziemy szczęśliwsi (w skrócie)   Masz problem z zachowaniem kontroli nad sobą? Medytuj.
Jesteś lękowy? Medytuj.
Chcesz poprawić wzrost aktywności fal alfa w mózgu? Medytuj.   Techniki medytacji : 
Jest ich pewnie tyle samo co pozycji seksualnych, o ile nie więcej. Osobiście zaczynałem od literatury, przeczytałem kilka książek ale nie było to konieczne.
Jedną z pierwszych pozycji które przeczytałem była "Osiem minut medytacji. Spokój umysłu na co dzień" Victora Davicha. Próbując medytacji wg opisanych tam
ćwiczeń poznałem kilka róznych technik. Po czasie dowiedziałem się, że istnieją aplikację webowe które pomagają medytować takie jak Headspace. 
https://www.headspace.com/ headspace powinien mieć darmowy trail. Za pełną dostępność trzeba zapłacić, jest to duża sprawdzona platforma.
Program zaczyna się od 10min medytacji prowadzonej przeprowadza nas przez kilka rodzajów medytacji i ich wariacji a kończy się ok 22min medytacji z minutowym wprowadzeniem i zakończeniem.
program trwa rok, udało mi się go "przejść" Po czym uświadomiłem sobie, że nic z tego nie było mi potrzebne : ) Potrzebne rzeczy do wygodne krzesło i 5min wolnego czasu (na początek).   Usiadź wyprostowany -akurat pozycja ciała ma znaczenie, należy być wyprostowany ale nie napięty jak struna. Taka erekcja na 85-90 %
Pozycja? Tu polecam po prostu stopy na podłogdze, nogi w lekkim rozkroku (jak komu wygodnie), dłonie na kolanach, na udach lub pomiędzy.
Oczy zamknięte/otwarte? Ja osobiście mam zamknięte. Chyba, że jest to jakiś specyficzny rodzaj medytacji. Jest to mocno indywidualna kwestia.  Skupienie na oddechu. Jest to bazowa medytacja. Jeszcze raz. Skupienie na oddechu. Czasem poleca się liczyć oddech, ja tego osobiście nie polecam. Myśli będą krążyć ci po głowie i tu jest sedno. Nie możesz ich podejmować.
Twoje myśli to nie ty, nie rozwijaj ich w swojej głowie, jeśli już chwycisz się tej myśli to zaczynasz myśleć, myślenie jest przeciwieństwem medytacji. 
One nie zostawią cię w spokoju. One nie odejdą. One zawsze tam będą. Mózg zawsze będzie podsuwał ci tacę pełną pomysłów, kusił wewnętrznym dialogiem. Pierdol je. Pozwól im minąc jak chmury mijają na niebie.
Kolejny wdech i wydech. Pamiętaj o pozycji. Czas będzie ci się dłużył nieubłaganie, będziesz myślał, że minęły dekady a nie minuty. W tym momencie jesteś dzieckiem które uczy się raczkować, ale zaufaj mi
to samo dziecko po pewnym czasie będzie chodzić i biegać. Ty też potrzebujesz treningu. Regulanego treningu. Nie przerywaj medytacji za wcześnie, daj jej tyle czasu ile założyłeś. Czym będziesz bardziej zaawansowanym tym dłużej będziesz mógł medytować.    Kiedy medytować ? Kiedy chcesz, wazne by regularnie, tzn, nie 5dni w tyg, tzn 7dni w tyg. Czym regularniejsza medytacja tym lepsze efekty.
"Kurła, nie mogłem dzisiaj medytować bo somsiad miał remont i nie mogłem się skupić!"  Medytacji to nie przeszkodzi, nie ważne jakie masz warunki, powinieneś je zaakceptować i robić swoje. Masz czas w pociągu? Medytuj. Jesteś w biurze i nie masz akurat nic do roboty? Medytuj. Masz w łóżku dobrą dupeczkę której świecą się oczy na twój widok? Nie medytuj, zajmij się nią, pomedytujesz później.    Tych którzy chcą pogłębić temat zachęcam do skorzystania z biblioteki yt.
 

Miraculo

Miraculo

 

Minimalizm - początki, trochę teorii i praktyki.

Niektórzy graję w grę, ja będę czasem pisał na blogu. Tematyka wg mojego uznania.     minimalizm część 1, co z czym, droga do i zastosowanie praktyczne:   Zapewne wielu z was słyszało w szkole lub na studiach o takiej postaci jak Diogenes. Filozof, abnegat, człowiek którego ponoć 
odwiedził sam Aleksander Wielki. Wg mnie, ów człowiek był pierwszym skrajnym minimalistą. Diogenes nie dbał o swój, strój, nie 
dbał o posiadanie, ponoć spał w beczce. Co z tego jest prawdą nikt teraz nie zwerifukuje, pozostajemy w sferze mitów i legend. 
Tak czy inaczej, była to osoba który świadomie odwróciła się plecami do nadmiaru. Co więcej, jedna z legend mówi o tym, że 
posiadał tylko naczynie z którego jadł i pił, ale gdy zobaczył kiedyś małego chłopca, który ze swych dłoni zrobił łódkę porzucił
i to, stwierdziwszy, że skoro małe dziecko tak może, to dlaczego nie on. Czy chciałbym żebyście żyli w taki sposób?
O ile nie jesteście mieszkańcami kanarów ze świeżym dostępem do wody i tylną furtką do zaplecza chińskiej restauracji to nie. 
Natomiast, chciałbym żebyście rozważyli lżejsze wersje minimalizmu dostępne dla mniej ikonicznych postaci.    Co skłoniło mnie do minimalizmu? Była to wypadkowa kilku lektur które uświadomiły mi zalety z takiego stanu bycia oraz
mniejszego stanu rzeczy. Zaczeło się dosyć niewinnie od lektury książki Marie Kondō, Japonki która była delikatnie zafiksowana
na punkcie czystości i porządku. Z tego co pamiętam ma to również związek z ogólnym poczuciem estetyki Japończyków, którzy 
przykładają duże znaczenie do harmoni i estetyki. Pani Kondo wprowadziła ciekawe techniki tego w jaki sposób możemy rozstać się
z nadmiarem rzeczy. Są to proste wskazówki które można zastosować w każdym gospodarstwie domowym, wymieniajać najbanalniejsze :
1. Jesli nie używasz czegoś przez okres minimum roku (chodzi tu głównie o obrania) pozbądź się tego, skoro żaden z 4 sezonów 
nie był wart tego ubrania, znaczy to, że jest ci ono zbędne.
2. Wyjmij z szafy codziennie kilka ubrań, przyłóż je do ciała i pomyśl co czujesz w zwiazku z tym, jesli czujesz pozytywne 
skorzenie zostaw to. Jeśli jesteś obojętny lub wręcz odpycha cię ten ciuch - pozbądź się tego. 
Dla chętnych którzy nie chcą zająć się lekturą pani Kondo udzieliła wywiadów i wystąpień do zobaczenia za darmo na yt.
No dobrze, ale garderoba i utrzymywanie czystości, to jeszcze nie minimalizm, to raptem aspekty. Trochę szerzej opisał sprawę 
inny japończyk, Fumio Sasaki. Typowy, styrany pracą, mający niskie poczucie wartości azjata, który pracował w firmie 
zajmującej sie wydawaniem książek. Sasaki większość swojego życia spędził na niskim stanowisku, co prawda, zawsze marzył o 
pracy w wydawnictwie, ale była to praca bardzo absorbująca bez wysokiego statutu społecznego. W jaki sposób kompensował 
sobie niską pozycję społeczną? Oczywiście chciał żeby ludzie wokół niego mieli go za skrytego intelektualistę z głębokim wnętrzem(skoro nie portfelem). 
Targanego wielkimiś myślami, zamyślonego, wiecznie pochylonego nad problemami ludzkiej egzystancji. Fumio zaczął kolekcjonować
książki, robił to w takiej ilości, że pozostawiane na podłodze i meblach stosy zaczęły przeszkadzać mu w fukcjonowaniu w 
swoim własnym mieszkaniu. Ciężko mu było nawet zaprosić do siebie znajomych, ponieważ nie chciał, żeby te osoby widziały jaki burdel
u niego panuje. Poza tym, spór wewnętrzny narastał, Fumio wiedział, że budowany przez niego wizerunek delikatnego intelektualisty
to kłamstwo. Życie w kłamstwie doprowadziło go do depresji, wyrwać się z niej mógł poprzed oderwanie się od swojej alternatywnej 
osobowości która mówiła mu w jaki sposób ma żyć, wyglądać, zachowywać się. Dodatkowym depresantem był alkohol, który zaczął dominować kolejne wieczory
Czyżbyśmy nie znali  tego schematu? Praca do późna, potem 2-3 czasem 4 drinki i tak na okrągło, jak od cyrkla.
Fumio pękł, zaczął pozbywać się książek, zaczął je sprzedawać,
oddawać, następnie zwrócił uwagę na inne elementy swojego mieszkania. Zbędne naczynia, zbędne meble, zbędny sprzęt hi fi. 
Zrobione w ten sposób porządki pozwoliły mu wynająć mniejsze mieszkanie ponieważ nie potrzebował tyle przestrzeni. Mniejsze 
mieszkanie to więcej pieniędzy w porftelu. Czyste mieszkanie to satysfakcja dla oka. A co jeśli by tak pozbyć się mebli, 
pozwolić światłu słonecznemy budzić nas, a nocy koić nas do snu księżycowi zamiast wpatrywać się w światło monitora?     Po lekturze tej ksiązki byłem już na tyle zainteresowany, że chciałem poszukać czegoś z kręgu kultury europejskiej, trafiłem
natomiast na dwóch Amerykanów którzy mocno wierzyli w "American dream". W wieku 30 lat mieli wysokie stanowiska w korpo, 
własne domy, dobre samochody, mocną pozycję. Mieli również depresję, problemy w związkach, pracoholizm, alkoholizm oraz 
kilka innych lżejszych i ciężych izmów. A, zapomniałem wspomnieć, jeden z nich był w trakcie rozwodu, drugiemu zmarły bliskie 
sercu osoby, generalnie, nie było lekko ( a nie porobiło ich jeszcze penitencjarne piekło). Nie jest powiedziane do końca 
co było przyczyną zmiany, historie poznajemy od strony osoby która wiedziała, że jej przyjaciel powinien być w traumie,
ale nie jest pomimo ciężkich życiowych doświadczeń. Minimalizm jest tu więc czymś w rodzaju oświecenia, dobrej nowiny 
przekazywanej od jednego z oświeconych. Trzeba jednak przyznać, że panowie zachowali się jak to na Amerykanów przystało, czyli w pełni 
profesjonalnie. Z tą samą gorliwością jaką budowali firmy i kariery zaczęli się brać za minimalizm. Wg mnie kluczowym 
momentem historii była kwestia pożegnania jednego z autorów z rzeczami które należały do jego zmarlej matki. Każda z tych rzeczy 
przypominała mu o niej, gdy znalazł wśród jej rzeczy pudło ze swoimi dyplomami i rzeczami skontatował dziwną rzecz. 
Jego matka trzymała je w jednym z prywatnych magazynów, ale pudełko przez xx lat było zamknięte. Z jednej strony uważała to za ważne, 
ale nie oglądała tych pamiętak przez ileś lat? Jakie mogą być tego przyczyna i jaka lekcja z tego płynie? Otóż, wspomnienia
i to jak myślimi o innej osobie nosimy w sercu/umyśle, te istotne dla nas obrazy nie ulegają zapomnieniu. Autor uznał więc, że 
zdjęcia może zeskanować, a rzeczy materialne może oddać np dla fundacji.      Dobrze, teraz jeśli ktoś z was dobrnął do tego momentu spyta. OK, wzruszające historie, ale co ja miałbym z wyznawania tej 
namiastki filozofii? Dobre pytanie, wymienie poniżej benefity, częśc z nich jest już w tekście, część z nich jest na pierwszy
rzut oka ukryta :  - mniejsza ilosć rzeczy, mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsze mieszkanie -> 
mniejsza piwnica lub brak piwnicy
- mniejsze mieszkanie, mniejsze rachunki za ogrzewanie
- mniej kurzu w mieszkaniu, patrzyliście kiedyś ile zacne księgi zbierają pyłu?
- mniej frustracji pod tytułem "kurła, żaba, gdzie jest xxx, nic nie mogę znaleźć"
- lepsze samopoczucie przebywania w czystym pomieszczeniu, czystym bo estetyczne miejsce zamieszkania łatwiej ogarnąć
- co za tym idzie, wiecej czasu wolnego, tak czasu, najważniejszej z walut
- mniejsze potrzeby i mniej wydawania -> bardziej spuchnięte konto -> opuchnięte konto  -> mniejsza potrzeba biegania za moentą
mniejsza potrzeba biegania za monetą -> więcej czasu na realizację swojego hobby, lub choćby po prostu życie chwilą i oddawanie się 
przyziemnym rzeczom, jak choćby napicie się w spokoju herbaty   Ok a co z płytami i ksiązkami, lubię czytać, lubie słuchać muzyki/
- spotify (za kilka kilkanascie zł miesięcznie - pełen legal) i youtube ( wersje cebula lajt, ale jest prawie wszystko)
- biblioteki i Internet, mnóstwo zeskanowych ksiązek, mnóstwo darmowych książek, mnóśtwo pdfów, czasem księgarnie internetowe
oddają coś za darmo lub półdarmo   No dobra, ale nie bedę przecieł czytał wszystkiego z monitora, zespuje sobie wzrok!
No, nie tak prędko, zamiast 10 ksiażek możesz kupić sobie kindla który pomieści tysiące ksiazek, a objętościowo jest 
mniejszy od średniej wielkości książki, gdy już nie mieści ksiażek, to mozesz je chomikować na swoim dysku twardym   No dobra, ale co z muzyką, co jeśli nie będę miał Internetu i nie będę mógł słuchać muzyki z tego powodu?
Może zgraj sobie kilka ulubionych albumów, tak by móc odtwarzać je offline, możesz je mieć np na dysku przenosnym. Swoją drogą, próbowaliscie kiedyś odpalić 10 letnią płytę cd? Jeśli nie, to nie zdziwcie się, że zacznie wam skakać 
albo sprawiać odtwarzaczowi prawdziwe problemy. Co wtedy z przyjemnością ze słuchania ich, a co dopiero z 25letnią płytą?   No dobrze, mam mnóstwo pamiątek, jak się ich pozbyć, co powiedzą rodzice, znajomi? Co mam zrobić z ksiązkami które dostałem
od kogo? 
Użyj skanera, wszystkie kartki upominkowe, dyplomy możesz zeskanować i trzymać w dwóch różnych miejscach, np na 
ulubionym pendrivie, na mailu, w chmurze, lub na dysku przenośnym, najwartościowsze rzeczy można mieć w kilu kopiach.
Książki które dostałeś możesz przekazać dalej. Czy ktoś bliski naplułby na ciebie za taki gest?    Ok, ale co zrobić z ciuchami? Sprzedawanie ich zajmie mi wieki.
Nie sprzedawaj ich zatem, oddaj na cele charytatywne, prawie w każdej miejscowości są kontenery na ubrania dla biednych.
Zamiast posiadania 4średniej jakosci kurtek miej jedną dobrą. Jakość>>Ilość jak tysiąc nad stówkę.   Ok ok, może i bym to posprzedawał, ale komu mam to niby sprzedać i gdzie, jak? W kilku słowach to :  allegro, olx, finta ale tu już nie będę teraz o tym pisał.  No dobra, ale tam się nie opłaca, wystawiłem ludzie nie chcą kupować, etc - Dłuższy temat, może kiedyś skrobnę.   Pff, ale ja mam sporo pieniędzy, co mam z nimi zrobić? To też raczej na osobny wpis, w jednym zdaniu przeżywanie lepsze niż 
posiadanie.  Na razie to tyle, do następnego. Poniżej źródła. Gdyby ktoś chciał je kupić, to kupcie je tak, żeby forum dostało
jakiś % za polecenie.      Marie Kondō (Author)
https://www.youtube.com/watch?v=w1-HMMX_NR8 Goodbye, Things: The New Japanese Minimalism  Fumio Sasaki  Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński MINIMALISM By Millburn & Nicodemus
https://www.theminimalists.com/
The Life-Changing Magic of Tidying Up: The Japanese Art of Decluttering and Organizing   Taki mały polski akcent na koniec.  Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce.
Katarzyna Kędzierska
 

Miraculo

Miraculo

 

Monk mode

Monk mode - czyli tryb mnicha. Dla tych , którzy nie wiedzą , polega on na tym , ze jak mnich odcinasz się od świata i skupiasz się swojej pracy lub raczej misji. Byłem w monk mode ostatnie 2 tygodnie, wiele się wydarzyło. Napisałem kilka naprawdę dobrych artykułów, zgodnie z tym co napisał w jednej ze swoich bajeczek- zagadek de Mello . Leciało to mniej więcej tak   Po czym poznać dobrych pisarzy ? Po tym , że jak ci naprawdę dobrzy muszą pisać , bo inaczej by eksplodowali   Jeszcze ze 2 dni monk mode i wracam do świata żywych

wiedźmin

wiedźmin

 

"Nowy rok - Nowa Ja" ?

Witajcie!  Po długiej przerwie znowu wracam. Tak długo mnie nie było, że zdążył przyjść Nowy rok. hue hue   Pewnie myślicie więc, że będę pisać o swoich postanowieniach noworocznych?  Ano..może trochę.   Chociaż nigdy w tym dobra nie byłam.    Jak co roku coś się kończy, i coś zaczyna. W tamtym roku udało mi się domknąć sprawy rodzinne, które mnie męczyły chyba najbardziej. Jest więc swego rodzaju ulga, że w końcu sytuacja się unormowała i zostało postawione na jedną kartę. Było ciężko... ale dałam radę. Długo byłam w rozterce, jednak atmosfera między mną a moim rodzeństwem tak się zagęściła już przed samymi świętami... że aż w sumie sami mi dali powód i zapalnik do tego, by w końcu zakończyć te toksyczne relacje.  Także w Nowy Rok wchodzę jeszcze bardziej wyzwolona, pogodzona sama z sobą...i przede wszystkim z domkniętą sprawą, która męczyła mnie tyle lat. Jestem z siebie dumna niezmiernie. To dużo jak na jeden rok.  Czuję się silniejsza i bardziej niezależna. Mam jeszcze więcej motywacji do tego by osiągnąć swoje cele i by pozamykać w końcu inne sprawy. Prawko w połowie zdane. Daję sobie czas do lutego, max do marca, by zdać praktyczny. Nie ma zmiłuj - to jest jedna ze spraw, która jeszcze mnie męczy - dlatego załatwię to w pierwszej kolejności. Kurs angielskiego idzie sprawnie - jeden egzamin już zdany. W najbliższym czasie czekają mnie jeszcze dwa kolejne. Życzcie mi Good Luck.    W tym roku tyyyyyle planów podróżniczych, że głowa mała ( w sumie jak co roku...) Ciekawe więc co uda mi się zrealizować... Moje wstępne założenia to: Włochy, Szkocja, Walia, Mazury ( bo chcę Lubemu pokazać zarówno tę Krainę jezior jak też moją dalszą rodzinę ) i zamek Alnwick (tam gdzie był kręcony Harry Potter) No i oczywiście nie wykluczam spontanów.   Może jakiś "niespodziewany" wypad stopowy? Kto wie...   W ubiegłym roku udało mi się zrealizować w końcu Gdańsk i Polskie morze nad którym nigdy wcześniej nie byłam, jak też mój pierwszy zlot rodzinny... Zwiedziłam Niemcy i spotkałam się spontanicznie ze znajomymi harcerzami...  Udało mi się schudnąć w przeciągu roku ponad 13 kg! To dopiero wyczyn! Ale to nie znaczy, że spoczywam na laurach.  Cieszę się, że udało mi się wpoić w nawyk zdrowy tryb życia i regularne treningi.  Także... był to dobry rok. Ten też będzie. Może nawet lepszy?       A jak Wam minął rok 2018?        

Hippie

Hippie

 

Jednooki wśród ślepych ?

Choróbsko powoli puszcza, ale nadal siedzę w domu. Chcąc nie chcąc spędzam nawet po 10 godzin dziennie w internecie. Obserwuję fora dla męzczyzn , grupy o motywacji, zarabianiu pieniędzy , grupy MGTOW. Zarejestrowałem się nawet na minds.com , strona społecznościowa dla niepokornych. I co widzę ? Prawie wszędzie u facetów ta sama mentalność przegrywa (z nielicznymi wyjątkami) . Czyżbym był tak wyjątkowy ? Jednooki król ślepych ? Oprócz  tego czytam pamiętniki Casanovy - dobre wytchnienie od świata przegrywów 😉  

wiedźmin

wiedźmin

 

Małe sukcesy

Drobna aktualizacja czyli co udało się do tej pory:   Moja prezentacja zaplanowana we wcześniejszych celach, na moim roku na studiach okazała się czymś innowacyjnym i odróżniającym się(jak na razie). Byłem już zwyczajny znudzony i wkurwiony tym, że każda wcześniejsza którą tam widziałem opierała się na czytaniu z kartki i patrzeniu na slajdy. Ja jednak przełamałem ten schemat i zamiast walnąć ścianę tekstu na slajd, załadowałem tylko tam zdjęcia dotyczące tematu i "jechałem z głowy" . Co ciekawe, najważniejszy człowiek na wydziale, który prowadzi dla nas zajęcia, nie był do końca przekonany a ładna dziewczyna z roku, która ma doświadczenie w mediach powiedziała o występie w miłych słowach.  Za to premiowane były osoby, które niczym się nie wyróżniły, stały na środku i drżącym głosem mówiąc na w pół patrzyły w kartkę a na w pół na nas. Przy czym miałem wrażenie, że zakrywają sobie nimi twarz.   No cóż, każdy ma różne standardy jakościowe.    Pisałem wcześniej o pasji do której chcę powrócić. Udało się.  Nawet nie wiecie pewnie, jakie to jest zajebiste uczucie znowu móc grać swoje ulubione riffy na gitarze. Oczywiście na razie wychodzą te wolniejsze, aczkolwiek wiem nad czym pracować dalej i mam motywację do gry. Kostka z ręki nie wypada, odetchnąłem z ulgą. Wpadłem nawet na pewnego człowieka, z którym być może kiedyś wspólnie pogramy. Zjednoczył wspólny cel-chcemy grać podobną muzykę.   Niedawno wszedłem na wagę i zauważyłem w ciągu paru miesięcy w tamtym roku schudłem ok. 6kg   Zadbałem o włosy i wygląd zarostu, znalazłem genialnego fryzjera za normalną cenę.   Tymczasem przygotowuję się do zrobienia wideoprezentacji jako listu motywacyjnego.    Następny raport po wypełnieniu kolejnych zadań.   Pozdrawiam.          

Nonconformist

Nonconformist

 

Anegdoty profesora 2

Lecimy z kolejnymi anegdotami, będzie o chipsach (też).   Kilka lat temu głośno było w wiadomościach na temat sprzedaży soli technicznej jako sól kuchenna. Zarzucano sprawcom, że jak tak można nie przestrzegać norm i truć ludzi. W praktyce taka sól była pełna różnych mikroelementów i generalnie zdrowsza od oczyszczonej. Jak tłumaczyli się przedsiębiorcy? Gdyby przystosować magazyny do przechowywania soli do celów spożywczych sprzedaż stałaby się nieopłacalna. Oczywiście nie namawiam do kupna żywności z podejrzanych źródeł, ale czasem są sytuacje w których niepotrzebnie przepłacamy.   Szybka porada: Jeśli podczas powodzi zalało Wam piwnicę, a wasze obie pompy nie są w stanie wypompować wody z samego dna, to połączcie je szeregowo. Wysokości podnoszenia obu pomp się wtedy sumują.   Ile to już razy ludzie skarżyli się że w paczce chipsów jest za mało chipsów i za dużo powietrza. Zacznijmy od tego że płacicie za chipsy, a dodatkowe powietrze macie gratis, więc nie ma się o co wściekać. Pozatym dzięki takiemu napompowaniu paczki produkt się mniej kruszy w czasie transportu. Do tej pory nie napisałem nic szczególnie odkrywczego, ale teraz będzie szok. Otóż w opakowaniu tak naprawdę nie ma powietrza (!), gazem w paczce jest azot. Dlaczego tak? Tlen z powietrza mógłby utlenić chipsy i w praktyce produkt nie nadawałby się do jedzenia, bo by zgnił i to nawet bez większej pomocy bakterii. Natomiast azot jest tani, ponieważ jest ubocznym produktem destylacji powietrza i często jest wykorzystywany jako gaz inertny (niereaktywny) w różnych procesach przemysłowych.   Paczka chipsów kryje jeszcze jedną ciekawostkę, czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego wewnętrzna strona opakowania zawiera sreberko? Ponownie chodzi o tlen. Okazuje się że folie z tworzyw sztucznych mogą przepuszczać gazy. Są to w końcu luźno upakowane łańcuchy które w każdej chwili skręcają się i prostują. W efekcie może powstać w polimerze na chwilę dziura w której może zmieścić się na chwilę tlen, który zostanie przypadkowo przepchnięty przez całą folię na drugą stronę. Różne polimery mają różną gazoprzepuszczalność ale skupmy się na sreberku. Tym sreberkiem jest prawie zawsze aluminium. Pod działaniem tlenu powstaje na powierzchni tlenek aluminium. Te dwie warstwy znacznie lepiej zatrzymują gazy niż sam polimer. W efekcie azot wolniej ucieka z opakowania, a tlen wolniej do niego wchodzi. Dyfuzji nie da się zatrzymać ale wystarczy ją spowolnić na tyle żeby przeciętny klient zdążył kupić i zjeść chipsy. Jako ciekawostkę dodam kilka liczb: przykładowa grubość folii wynosi zazwyczaj około 0,01mm, warstwa metalicznego aluminium 11nm (1nm=0,000000001m), warstwa tlenku 3-4nm. To niesamowite że taka niewielka ilość metalu może powstrzymać gnicie produktu przez całe miesiące, prawda?   Kilku mniej rozgarniętych osobników wybrało się na nocną kradzież paliwa z rurociągu. Znaleźli ustronne miejsce i rozpoczęli wiercenie w rurze. Kiedy się przewiercili paliwo nie poleciało, słychać było tylko syk gazu i bulgotanie. Co się stało? Zgodnie z równaniem Bernoulli'ego każdy płynący płyn zmniejsza swoje ciśnienie statyczne gdy jest w ruchu. W tym konkretnym przypadku paliwo płynęło tak szybko że wystąpiło podciśnienie i zasysało powietrze. Rozwiązaniem byłoby zamknięcie zaworu na tym odcinku, wtedy ciecz by się zatrzymała, ciśnienie statyczne by wzrosło powyżej atmosferycznego i w końcu paliwo wyciekłoby przez dziurę.   Generalnie mechanika płynów jest bardzo ciekawa więc dorzucę jeszcze jeden przykład. Wyobraźmy sobie długi korytarz (rurę), a na jego końcu dużą grupę ludzi (płyn). Jeżeli ludzie będą mieli przejść na drugi koniec korytarza bardzo powoli, to będą to mogli zrobić w zwartej grupie (duże zagęszczenie=duże ciśnienie). Jeżeli jednak każemy im pobiec, to będą musieli się rozproszyć, bo inaczej zaczną na siebie wpadać i popychać się (mniejsze zagęszczenie=niższe ciśnienie). Taka sama sytuacja wystąpi przy wychodzeniu grupy ludzi z pomieszczenia. Wszyscy są stłoczeni przy drzwiach, ale osoby właśnie wychodzące mają tak jakby więcej miejsca bo się poruszają.   Może obiło Wam się o uszy na temat problemu hałd fosfogipsu które powstają jako produkt uboczny produkcji nawozów fosforowych. Nie będę wchodził w ekologiczne szczegóły, ale poruszę jedną kwestię. Otóż w hałdzie jest radioaktywny uran. Skąd się tam wziął? Oczywiście z surowców czyli fosforytów. Kwas fosforowy świetnie nadaje się do wiązania jonów metali ciężkich takich jak uran. W efekcie nawozy fosforowe jakie stosujemy na polach również ten uran zawierają. Dlaczego nikt z tym nic nie robi? Po pierwsze zawartość uranu jest niewielka. Po drugie norma dopuszcza pewną jego zawartość w nawozie. Po trzecie jego wydzielanie jest zupełnie nieopłacalne. Nie piszę tego żeby zniechęcić Was do nawożenia które obecnie jest koniecznością jeśli nie chcemy umrzeć z głodu. Ważne że dowolny produkt ma spełniać odpowiednią normę i nic więcej. Nikt nie będzie usuwał uranu z nawozu skoro norma dopuszcza jego obecność. Jednak należy pamiętać że normy piszą jacyś ludzie i norma ma być przede wszystkim możliwa do spełnienia, a niekoniecznie dobra.

tips6

tips6

 

Raz na wozie raz pod wozem - czyżby atak energetyczny ?

Dziwne rzeczy się dzieją w tym nowym roku. Przyplątało się choróbsko , albo jakiś wirus albo mnie przewiało. Boli gardło, boli głowa , ból w lewym uchu i w lewej części twarzy , promieniuje aż do zębów. Najlepsze jest to , że od 4 lat w ogóle nie choruję (pomijając atak na dolna część pleców) , chodzę w zimie bez czapki , nigdy mi nie jest zimno , śpię zawsze przy otwartym oknie i chodzę po domu boso. W dodatku zawirowania w pracy , zawirowania z moim mentorem (mistrzu się wkurzył i nie będzie ze mną gadał dopóki nie wykonam zleconych misji albo nie przyślę grubszej gotówki).   Czyżby atak energetyczny ? Zemsta matrixu ? A  możę początek nowego etapu ?

wiedźmin

wiedźmin

 

Już 2019

Już 2019 , od kilku lat w Sylwestra zostaję w domu , za oknem strzelają petardy i sztuczne ognie , ja się układam do snu 😉   Pierwszy raz wolny od presji otoczenia "Gdzie idziesz na Sylwestra ?" żeby celebrować to głupie święto. Zaoszczędzony czas, pieniążki i zdrowie ( jak mogłem dać się namówić na stanie na zimnie w nocy w centrum miasta i chlanie wódy przez tyle lat ?)   Dla tych, którzy jeszcze przejmują się presją otoczenia, mała porada jak odpowiedzieć na sakramentalne "Co robisz/gdzie idziesz na Sylwestra ?"   Gdy jesteś z grupą znajomych B i zadają Ci to pytanie , powiedz że spędzasz noc sylwestrową z grupą A, gdy pyta Cię ktoś z grupy A , powiedz że idziesz na Sylwka z grupą B 😉 

wiedźmin

wiedźmin

 

Podsumowanie 2018 i plan na 2019

Podsumowanie 2018
To był rok ciężkiej i długiej pracy. Pomimo problemów zdrowotnych jestem zadowolony z ostatecznych rezultatów i bardzo optymistycznie podchodzę do nadchodzącego 2019 roku. Plany są ambitne, ale bez zbyt dużej narzucania na siebie presji.

Podsumowanie w skrócie: Miałem najlepsze wakacje w życiu Usunąłem chirurgicznie 3 pozostałe ósemki i założyłem aparat na zęby(tak, bolało :D)  Wyprowadziłem się z Londynu Odbudowałem moją finansową poduszkę bezpieczeństwa Dużo chorowałem (6 albo 7 antybiotyków), ale ogarnąłem sytuację Schudłem 8kg
  A teraz trochę statystki Alkohol ( niestety zacząłem prowadzić tabelki dopiero z początkiem czerwca ) Od początku czerwca 2018 do końca roku wypiłem: 296 jednostek alkoholu(co w przybliżeniu = 105 polskim piwom) Średnia ilość spożycia alkoholu to: 9,88 jednostek alkoholu na tydzień, a więc średnio 3,5 piwa każdego tygodnia.   Seks ( od połowy lipca)
Ilość pełnych stosunków seksualnych: 41
Ilość "lodów": 16
Ilość masturbacji: 47

Siłownia ( od końca lipca )
Wykonanych treningów w sumie: 35 (na dzień 29.12.18)
Przez ten okres byłem chory:
1) 3 dni pod rząd
2) 11 dni pod rząd
3) 3 dniowe przeziebienie
Zdarzały się też jeden cały tydzień kiedy odpuściłem bo byłem po szczepieniu i wolałem nie męczyć organizmu.
W grudniu odpuściłem siłownie przez 2.5 tygodnia ponieważ robiłem strasznie dużo nadgodzin i zwyczajnie nie miałem siły, było za to piwo oczywiście

Ciekawostka
W 2018 leciałem samolotem 14 razy

Plan na 2019
Z grubsza jak to będzie wyglądać Prawo Jazdy Kategorii C Badania Lekarskie Kategoria Provisional Nauka do egzaminu teoretycznego Egzamin teoretyczny Nauka do egzaminu praktycznego Egzamin praktyczny CPC Zmiana pracy Kupno samochodu Przeprowadzka do mniejszego/tańszego mieszkania o lepszym standardzie z dużo lepszym EPC Kategoria +E Nauka do egzaminu praktycznego Egzamin praktyczny Zmiana pracy/podwyżka Doprowadzić oszczędności do poziomu £5k Wakacje Doprowadzić oszczędności do poziomu £10k Zacząć sprzedaż na Amazonie
Do ciągłej kontynuacji: - Siłownia - Nauka angielskiego - Mniejsze spożycie alkoholu   - Leczenie ortodontyczne


TYLE Bez przesady, powoli rozpędzam tą machinę i będę się toczyć jak czołg. Pozdrawiam bracia.

UncleSam

UncleSam

 

Błogosławię zło na ekranie niebieskim

Czyli najwyższa pora na podsumowanie roku - 2018, dlatego musimy teraz się cofnąć do mojego wpisu z 2 stycznia jeszcze tego roku aby dokonać weryfikacji Na jego podstawię wypiszę dobre i słabe strony obecnego roku: PLUSY: - znalezienie lepszej pracy (zarobki praktycznie 2 x większe niż w poprzedniej) - rozwój umiejętności rysunku - poprawa mindsetu - poprawa stylu - relacje damsko - męskie - sprawy "duchowe" - aparat (ząbki) MINUSY: - kuleje trening na siłowni ostatnio - odżywianie   Generalnie, jak widać dużo zmian na plus, myślę, że trening też wkrótcę ogarnę taki jaki być powinien i z łezką w oku pożegnam się z 2018.. oczywiście nie wypisałem wszystkich spraw, bo nie chciałbym się dzielić wszystkim z różnych powodów, bystrzy domyślą się z jakich ale jestem szczęśliwy, że tak to wyglądało. Mogło być pewnie lepiej, bo zawsze lepiej być może ale ja jestem zadowolony z całokształtu. Nie wiem co tu bym więcej mógł dodać, może zacytuję siebie z przed roku: I tak jest nadal, jestem wdzięczny temu miejscu, tym ludziom, temu forum, dlatego cytując J. Kaczmarskiego "Błogosławię "zło" na ekranie niebieskim...". I pomyśleć, że gdybym urodził się 20-30 lat wcześniej, to moje życie wyglądało by zupełnie inaczej.. PS. Kobietki, my Was tu kochamy   PS2. Wesołego, Nowego 2019 roku (i udanego, oby) wkrótce 😆    

Quo Vadis?

Quo Vadis?

 

Moje cele krótko i długoterminowe

Na najbliższe dni(do końca tego roku) :   1. Skończyć prezentację na studia   W 2019:   Powrócić do częstego odwiedzania biblioteki po zajęciach, gdzie wykonuję następujące rzeczy:   1. Skupiam się na tworzeniu kolejnej zadanej prezentacji 2. Nauka do sesji 3. Dobrowolna nauka i polepszanie języka angielskiego(wychodzenie z przeciętności) 4.Skończyć niedoczytane książki i przejść do nowych z listy w "Zbuduj się od nowa" (wychodzenie z przeciętności)   W domu:   1. Powtarzam to czego się nauczyłem 2. Czytam dalej książki 3. Zaczynam robić coś w kierunku aktywności fizycznej -najpierw muszę się upewnić, czy z moimi stawami na pewno jest wszystko w porządku- w tym celu idę do lekarza -jeśli opinia będzie pozytywna, wybieram rower bądź siłownię, jednak bardziej chciałbym to drugie (wychodzenie z przeciętności) 4. Powracam do mojej pasji w wolnych chwilach którą jest gitara - poznawanie na nowo, ćwiczenia(wychodzenie z przeciętności)    Póki co, jak wyżej. Jeśli zaplanuję sobie nie wiadomo ile, to nic nie zrobię.       

Nonconformist

Nonconformist

 

Broń, którą nie pozwolę sobie odebrać.

Moją bronią w tej walce jest wewnętrzna wolność od wszelkiego rodzaju używek i uzależnień.   Pierwszego pornosa włączyłem sobie pod koniec podstawówki a ostatniego pół roku temu, czyli gdzieś po 11-12 latach z tym skończyłem. Jeśli spojrzę na swoje młode lata przez pryzmat tego, że wiecznie chodziłem zmulony, wycofany, czasami brakowało jaj, żeby się postawić i żeby własnymi siłami wlać komuś w pysk, po to, żeby się odpierdolił(zwłaszcza w liceum)-przyczyną było właśnie TO.    Alkohol był sporadycznie, ale pewnego wieczora przesadziłem. Trafiłem na oddział ratunkowy. Po obudzeniu z cewnikiem między nogami, dowiedziałem się kilka godzin później że "znajomi" zostawili mnie na ulicy pijanego kompletnie samego. Miałem przy sobie dokumenty, chuj, że wiedzieli gdzie mieszkam-do domu bali się mnie odstawić.  Po tym zdarzeniu, dałem się jeszcze wkręcić na durne gadki że oni nie chcieli, i trzymałem się jeszcze jakiś czas z jednym z nich. Kurwa ale ja byłem durny. Jakiś czas potem uciąłem kontakt. Potem widziałem go jeszcze raz, pomyślałem że może się zmienił. Nic z tych rzeczy. Atmosfera podczas rozmowy była drętwa, bo nie piłem. On pod koniec zaczął bawić się w ocenianie mojego życia. Co prawda pozytywnie, ale stwierdziłem że kim on do cholery jest żeby mnie oceniać, do tego alkoholik. Wolę nie wiedzieć, co się z nim teraz dzieje. Od października zrobiłem długą przerwę od alkoholu. Potem późną jesienią spróbowałem desperadosa. Odrzuciło mnie, miałem wrażenie że piję jakiś kwas.    Papierosy w zasadzie popalałem parę miesięcy, głównie pod wpływem alkoholizmu ojca, bo mnie to wnerwiało. Matka nadal robiła to samo i nadal to kontynuuje. W sumie to dzięki niej przez jakiś czas paliłem z tego samego powodu. Ja i matka jesteśmy współuzależnieni, pomimo tego że żaden z nas teraz nie pije. Ja, matka, ojciec jesteśmy tzw. DDA. Po "obu stronach" w rodzinie zawsze był alkohol od strony ich rodziców. Zaprzestałem jarać pod koniec wakacji.    Myślę że pozytywnie wpłynęło na mnie branie przez 2 miesiące letnie prawie codziennie zimnych pryszniców. Przez to, że koncentracja i pamięć się poprawiły, przeczytałem kilka dobrych książek o silnych psychicznie ludziach.    Miesiąc temu rzuciłem też kawę i czarną herbatę. Między innymi przez to, zawsze był osad na zębach, a potem moja pewność co do tej decyzji wzmocniła się po przeczytaniu "Zbuduj się od nowa" gdzie było napisane, że najlepiej to odstawić na zawsze.    Słodycze zamieniłem od dwóch tygodni na suszone śliwki i miód. W rozsądnych ilościach oczywiście.    Tymczasem już niedługo wszyscy na fejsbukach będą pisać: "Nowy rok-nowy ja" i tego typu bzdury. Uważam, że zmieniłem się pod jakimś względem szybciej od nich.    Powiedziałem dość, nie mogę być kurwa słaby, bo przegram życie.      Aktualne zmagania i cele, w następnym wpisie.    Pozdrawiam i miło mi zagościć na blogosferze Bracia Samcy.     

Nonconformist

Nonconformist

 

Poszukiwania dziewicy vol. 1

Już za niedługo święta a ja się akurat rozchorowałem, meeeh. Lekki stan podgorączkowy + kiepskie samopoczucie, pięknie kurła... po prostu pięknie. Jednak spokojnie po karetkę nie trzeba dzwonić. Jakoś to odleżę, zapewne przy elektronice ale takie już mamy czasy. Miałem w planach skrobnąć coś o Azjatkach czy pantoflarstwie ale wraz z pojawieniem się tematu @SławomirP, gdzie zostałem poniekąd wywołany postanowiłem dzisiaj się do tego odnieść. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni raz. Swoją drogą podlinkował bardzo ciekawy video materiał.   Zaczynając od konkretów na czym stoję. Mianowicie mam na oku pewną fajną laskę. Podobne zainteresowania, wygląd nie najgorszy i w ogóle. Będę z nią działał dopiero po Nowym Roku i się wszystko okaże co i jak. Tutaj intuicja mi podpowiada, że dobry egzemplarz, który jeszcze funkcjonuje na "starych zasadach". Unika atencji, ma ciekawe zainteresowania, praktyczna, skromna itp. Jest szansa na dziewicę, a nawet jeśli nie to dziewczynę, która ma rodziców z Himalajów  No ale dobra... Nie będę mówił więcej aby nie zapeszyć. Pozwala mi to chociaż pozornie odwrócić uwagę od ugania się za innymi i zbędnym rozmyślaniu co dalej. Wiem, że to niezbyt zdrowo ulokować całą nadzieję w jeden obiekt, no ale co zrobić jak nie ma innych na takim poziomie w zasięgu GPS'a?     Z tego co widzę dzisiejsze dziewczyny już w wieku 11-16 szukają na siłę atencji gdzie tylko się da. Wszystko zapewnia internet oraz grupy na fb, instagram, snapchat, omegle itp. Starsze pokolenia (np. jeszcze pierwsza połowa rocznika 90-tego) nie miały tak wielkiej atencji i grindowania sztucznego poczucia własnej wartości. Do tego moda kreowana w social media na perfekcjonizm pierze mózgi i wtłacza nierealne oczekiwania co do rzeczywistości. Dzięki internetowi każda przeciętna dziewczyna ma dostęp do młodych bad boyów i samców alfa. Jako, że psiocha swędzi i naiwne dziewczę czuję motylki w brzuchu do przystojnego chłopaka to wpadnie w sidła. Taki chłopak ma równie dużo atencji co byle przeciętna dziewczyna, więc może je sobie zmieniać co chwilę kiedy chce. W rezultacie mało który zwykły chłopak w realu będzie ruchał i miał dziewczynę, podczas gdy taki alfa będzie rozdziewiczał i szmacił. Nawet jeśli do tego nie dojdzie to młode dziewczę będzie marzyć i rozmyślać o takim alfie a resztę zfriendzonuje. Znając życie prędzej czy później jakiegoś znajdzie. Widząc po tym co wypisują w internecie rzeczywiście musi ich ostro psiocha swędzieć. Niestety młode dziewczyny zrobią kilka rundek z takimi przystojniakami zanim się nauczą. Nabiorą złych wzorców co do związku oraz będą w przyszłości bardziej roszczeniowe i wszystko rozpierdalać. Oczywiście jeśli, któraś wcześniej nie zdąży zostać samotną matką. W sieci najprzystojniejsi zgarną wszystko, średniacy niemal nic albo "ochłapy". W rezultacie na normalny związek nie będzie już dziewic. Chyba, że z różnymi nieatrakcyjnymi defektami. Oczywiście dziewic jest w społeczeństwie dużo. Jednak szansa na trafienie na taką w odpowiednim miejscu i czasie jest... nieokreślona - ale raczej mniejsza niż większa. Młode dziewczyny są mało aktywne. Z resztą u mnie też w szkole średniej tryb życia wyglądał następująco: dom, szkoła, zajęcia dodatkowe, gry, dom. U dziewczyn na studiach wygląda to podobnie tyle, że słowo gry należałoby zamienić na imprezy w gronie znajomych albo w wariancie żeńskiego nerda na książki. Dlatego jeśli nie znasz nikogo kto zna fajną laskę i Ci pomoże ja zapoznać albo nie spełniasz kanonu to masz problem. Niestety taki internet mężczyźnie średnio atrakcyjnemu daje fałszywe poczucie dużych możliwości. Sam będąc młodym znacznie przeceniałem swoje możliwości na rynku matrymonialno-seksualnym. Dostawałem w "dupę" nie wiedząc czemu, co nie pozwalało zmienić strategi i podejścia. Powtórzę jeszcze raz, w internecie jest jeszcze trudniej poznać atrakcyjną dziewczynę niż w realu. Do tego trzeba wziąć na poprawkę, że do warunku dziewictwa należy dodać swoje indywidualne preferencje co do samicy i już nie tak łatwo ją znaleźć. Zwłaszcza, że ogólnie ciężko znaleźć fajną i atrakcyjną dziewczynę. Przyszłość związków bardzo czarno widzę.   To by było na tyle, póki co. Jeszcze na rozluźnienie atmosfery   Bad boy pozostaje w sercu samicy i ją definiuje   No cóż    

Ksanti

Ksanti

 

Anegdoty profesora

Na mojej uczelni pewien profesor lubi opowiadać anegdoty żeby lepiej wyjaśnić różne zagadnienia. Fajnie się tego słucha i pomyślałem że podzielę się z Braćmi trochę innym spojrzeniem na świat. Tych anegdot było oczywiście więcej, ale na razie pamiętam tylko tyle. Możliwe że będę kontynuował ten temat jak przypomnę sobie kolejne.   Wyobraźcie sobie pomidory, ale nie takie świeże i jędrne, tylko takie ciemnoczerwone i lekko nadgniłe. Co zrobić z takim surowcem? Jeśli myślisz że do niczego się taki surowiec nie nadaje, to gratulacje, jesteś nieświadomym konsumentem któremu można wcisnąć wszystko. Wracając do tematu, z takich pomidorów można zrobić keczup. Wystarczy dodać trochę kwaśnych przypraw żeby zamaskować smak i dużo konserwantów. Pozostaje jeszcze kwestia barwy. Żeby poprawić kolor produktu dodaje się zmieloną cegłę. Przy rozdrobnieniu do kilkuset nanometrów nie chrzęści między zębami, ale nadaje ładny "zdrowy" kolor keczupowi. Na koniec zacytuję profesora "Człowiek nie świnia, wszystko zje!"   W jakimś mniej zamożnym powiecie problem stanowiła góra odpadów zawierająca metale ciężkie i inne świństwa. Władze postanowiły wykorzystać siły natury, a konkretnie użyć dżdżownic do ekstrakcji całego tego syfu. Sprowadzono więc amerykański gatunek dżdżownic który jest 2-3 razy większy od naszych i rozrzucono je po hałdzie. Okazało się że robactwo lubi takie środowisko, bo po dwóch miesiącach hałda dosłownie się ruszała. Generalnie gratulacjom nie było końca, do czasu aż zmierzono poziomu zanieczyszczeń. Podobnie jak każde zwierze dżdżownica jak coś zje to część tego stanie się jej ciałem, a resztę wysra. Efekt był taki, że w powiecie znajdowała się teraz hałda trujących odpadów, teren wokół został skażony tym co gąsienice wysrały i woda rozniosła, a w hałdzie było pełno trujących dżdżownic. Wiecie co zrobiono z robactwem? Zmiksowano i podano kuracjuszom w jakimś pensjonacie, bo przecież robaki są zdrowe. Papka z dżdżownicy o smaku rtęci, niklu, kadmu i strontu, pychota.   Jeśli macie pod ręką sok jabłkowy typu tymbark to pociągnijcie łyka. Zapewne jest słodki, prawda? Ale czy czujecie lekko gorzki posmak? Tak właśnie smakuje cyjanek który występuje też w migdałach, dlatego są gorzkie. Pytanie brzmi skąd w soku cyjanek? Podczas produkcji soku owoce się rozgniata, miksuje itd. Czasem zdarzy się że zostanie rozgnieciona pestka jabłka, która to właśnie zawiera cyjanek i w ten sposób trucizna zostanie uwolniona. Oczywiście stężenie cyjanku w soku jest śladowe, ale świetnie pokazuje jak czuły jest nasz organizm na tą truciznę.  

tips6

tips6

 

Benefity NoFap. Ważne!

Witajcie czytelnicy!  Dzisiaj przedstawię wam benefity NoFap, które znalazłem na stronie https://guardyoureyes.com/articles/tips-suggestions/item/the-benefits-of-sperm-retentionnofap Przetłumaczyłem na język Polski. Zapraszam do lektury.   Korzyści z zatrzymania nasienia.   Niezależnie od tego, czy jest to odla ciebie owe, czy słyszałeś o koncepcji i chciałeś ją zgłębić, nie możesz zaprzeczyć, ze całe pojęcie jest intrygujące. Powszechnie uważa się, że regularna masturbacja jest zdrowa. Ale wszyscy otrzymaliśmy niepoprawne informacje, ale to nie nasza wina, żeby w to uwierzyć, wszyscy ufamy ekspertom, dlatego nazywają się ekspertami.   Wytwarzanie spermy wymaga ogromnej ilości energii, jest to jeden z głównych powodów, dla których mężczyźni żyją krócej niż kobiety. Mówi się, że produkcja nasienia w celu stworzenia życia, bierze z sobą część naszego życia. Sugeruje to, że obniżenie częstotliwości wytrysku powinno skutkować dłuższym życiem, wolniejszym się starzeniem i lepszym wyglądem. Są to wszystkie ważne powody do praktykowania zatrzymywania nasienia, jednak korzyści nie kończą się na tym.   W ostatnich latach powstała nowa organizacja o nazwie NOFAP. Organizacja NOFAP zachęca mężczyzn do zaprzestania pornografii i masturbacji oraz do zachowania spermy. Jest to próba przyciągnięcia prawdziwych kobiet i poprawy ich codziennego życia. Wielu mężczyzn w epoce nowożytnej zgłasza objawy takie jak depresja, niska energia, lęk, lęk przed kobietami i społeczna niezręczność. Uświadomili sobie, że nie jest to normalne i tak jak my wszyscy, szukali. Wymagało to podróży do lekarzy, specjalistów i setek, jeśli nie tysięcy zmarnowanej gotówki. Mimo to nadal nie mogli usunąć swoich negatywnych objawów.   Większość z tych mężczyzn wypróbowała NOFAP jako ostatnią deskę ratunku. Nic więcej nie działa dla nich, więc po prostu myślą, co mi szkodzi? Ludzie Ci szybko zdaja sobie sprawę, że natknęli się na coś, zaczynają dostrzegać coś, co wielu określiło supermocami. Polega to na zwiększeniu pewności siebie, usunięciu depresji, lęku, lęku społecznego. Zgłaszają również wzrost ogromnej motywacji do życia i sukcesu, nagle chcą robić coś więcej niż leżeć w łóżku i oglądać telewizję przez cały dzień. Osobiście nei wierzę w super moce, uważam, że jest to po prostu człowiek doświadczający normalności.   Zobaczmy korzyście, których doświadczyli mężczyźni uczestniczący w NOFAP.
(Pamiętaj, że ci mężczyźni nie otrzymali wynagrodzenia za zgłaszanie benefitów NOFAP, nie mogą być efektem placebo, gdyż tysiące mężczyzn, którzy nigdy się nie spotkali, podają identyczne korzyści z dokładniei tymi samymi opisami).   Więcej energii Mniej przygnębienia Wzrost pewności siebie Bycie bardziej szczęśliwym Mniej lęków Zwiększone umiejętności społeczne Duża motywacja do osiągnięcia sukcesu Duża motywacja do robienia więcej Duża motywacja by podchodzić do kobiet Zwiększona utrata tkanki tłuszczowej Zwiększony wzrost tkanki mięśniowej Lepsze treningi Lepsza wydajność sportowa Głębszy głos Lepszy stan skóry Poprawa jakości włosów Zwiększony zarost twarzy, włosów i ciała Mniej snu Jaśniejszy kolor oczu Jaśniejsza skóra Lepsza mowa ciała Więcej zachowań mężczyzny alfa Większa uwaga ze strony kobiet Więcej szacunku ze strony mężczyzn Lepsza pamięć Usunięcie mgły mózgowej czyli tzw. brain fog Człowiek staje się mądrzejszy   To może wydawać się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, ale mogę potwierdzić prawie wszystkie te korzyści osobiście. Nie sprzedaję niczego w tym artykule, ani nie próbuję przekierować cię do produktu. Nie mam nic do zyskania oprócz przekazywania doświadczenia, by pomagać innym. Oczywiście każdą z tych korzyści można wyjaśnić.   Plemniki są pełne białek, składników odżywczych, minerałów i enzymów, które są kluczowe dla naszego zdrowia, odporności i wyglądu. Po około 2 tygodniach zatrzymania nasienia organizm postanawia ponownie wchłonąć nasienie. Oznacza to, że wszystkie te grupy żywności są transportowane w ciele i wykorzystywane do poprawy nas. Dlatego widzimy lepszą skórę, jaśniejsze oczy, grubsze włosy, większe mięśnie, zwiększony wzrost włosów na twarzy, jesteś mądrzejszy, poprawioną pamięć i lekarstwo na wypadanie włosów.   Ludzie mają wbudowane pragnienie reprodukowania i przekazywania naszej genetyki. Jeśli zaspokoisz tę potrzebę masturbując się, wtedy ciało i mózg wierzą, że dobrze sobie radzisz w życiu. Mózg nie zna różnicy między rzeczywistym seksem a masturbacją. Oznacza to, że ludzie na całym świecie oszukują ich mózgi, myśląc, że są hitem dla kobiet. Powstrzymując się od masturbacji, panikuje mózg. Zaczyna wierzyć, że jesteś bezużyteczny wobec kobiet, stąd te dodatkowe korzyści. Ciało postanawia ulepszyć cię w każdy możliwy sposób, aby przyciągnąć kobiety. Mózg jest zaprogramowany do przekazywania genetyki, jeśli nie może tego zrobić, wtedy zrobi wszystko, co w jego mocy, by zachęcić do krycia. Obejmuje to sprawienie, że będziesz wyglądać lepiej, dając więcej motywacji, aby wyjść i zarabiać więcej pieniędzy / zbliżyć się do kobiet, zapewnić ci pewność siebie i dać głębszy głos.   Kobiety są przyciągane do testosteronu i męskości, to jest naturalne. Poprawiając sylwetkę mężczyzny, głos, zdrowie, cechy osobowości, język ciała i feromony, pozwala mężczyźnie stać się tym, czego pragną kobiety. Dodatkową korzyścią jest to, że kobiety i sukces są ze sobą ściśle powiązane. Cokolwiek pomaga kobietom, ogólnie pomaga osiągnąć sukces w życiu.   Jak widać NOFAP / zatrzymanie nasienia niekoniecznie produkuje supermoce. Po prostu dotyka tego, co zamierzała natura. W królestwie zwierząt można zobaczyć samce osiągające szczyt w okresie godowym. Ludzie są jednym z niewielu stworzeń bez sezonu godowego. Nieustannie marnujemy nasienie przez cały rok, zamiast pozwalać, by pożądanie seksualne budowało się jak 99,9% stworzeń na planecie Ziemi.   Zostało to rozwinięte przez Napoleona Hilla w książce Think and Grow Rich. Poniżej znajdują się fragmenty tej książki wyjaśniające sztukę transmutacji seksualnej (zatrzymanie nasienia / NOFAP), którą skonstruowałem w jeden.     Wniosek   Każdy człowiek powinien spróbować zatrzymania nasienia / NOFAP w pewnym momencie swojego życia. Tylko po to, by sprawdzić, czy doświadcza korzyści, które odmienią jego życie, czy też naprawdę uzależnia się od porno. Większość mężczyzn próbuje rzucić tylko po to, aby dowiedzieć się, że nie mogą. Jest to niepokojące dla kogoś, kto uważał, że porno było dla nich tylko zwykłą przyjemnością. Pamiętaj, że jeśli odrzucasz spermę, oszukujesz mózg. Zamiast tego pozwólcie tej energii seksualnej zbudować i patrzeć, jak zmienia się wasze życie. Wszystko pochodzi od ewolucji. Aby mężczyzna mógł odnieść sukces, bez względu na to, czy jest to zwierzę czy człowiek, mężczyzna musiałby walczyć na swój sposób przez słuchającego / plemię. Najbardziej dominujący samiec alfa zwykle wygrywa w tej bitwie. Często wytryskując, pozbędziesz się tej ewolucyjnej mocy, dlatego tak wielu ludzi czuje się bez życia w dzisiejszych czasach.   Dziękuję za uwagę.

Niepowtarzalny

Niepowtarzalny

 

Zbudujemy elektrownię?

Dzisiaj poruszymy temat bezpieczeństwa energetycznego kraju, czyli dlaczego jedynym sensownym rozwiązaniem jest elektrownia atomowa.
Jak wiemy Polska żyje na węglu. To właśnie elektrownie węglowe dostarczają większość energii elektrycznej i to byłaby całkiem dobra wiadomość, gdyby nie fakt że normy zapylenia powietrza są mocno przekroczone. Na TEJ mapce widzimy że w porównaniu do krajów zachodnich  w Polsce jest delikatnie mówiąc źle. Dochodzą do tego tlenki siarki, azotu, rtęć i inne metale. Plusem jest to, że w naszym kraju energia jest dosyć tania, chociaż prąd jest dosyć mocno opodatkowany. Osobiście uważam że byłoby świetnie gdybyśmy zostawili sobie resztę węgla na czarną godzinę. Nadal moglibyśmy za to wydobywać węgle do produkcji koksu, ponieważ przemysł koksowniczy ma się u nas całkiem nieźle. Poza tym obecnie działające elektrownie są już dosyć wiekowe i prędzej czy później będzie trzeba je zamknąć.   Pojawia się pytanie czym zastąpić elektrownie węglowe? Mamy kilka możliwości:
- energia wiatrowa
- energia wodna
- energia słoneczna
- biomasa
- energia geotermalna
- gaz ziemny
- ropa naftowa   A teraz wyjaśnię dlaczego żadne z tych źródeł się nie nadaje   Problem z turbinami wiatrowymi jest taki, że działają tylko jak wieje. W efekcie powoduje to skoki mocy w sieci energetycznej kraju, a dodatkowo trzeba tak dostroić obroty żeby otrzymać prąd o dobrej fazie i częstotliwości. Polska ma co najwyżej średnie warunki "wiatrowe" i w wielu przypadkach taka inwestycja się nie zwróci. W Niemczech postawiono mnóstwo wiatraków, ale tylko część z nich pracuje. Reszta stoi dla picu i promuje zieloną energię. No ale Niemcy są bogaci i mogą sobie postawić setki takich pomników.   Energi wodnej nie możemy wykorzystać, ponieważ pływy Bałtyku mierzy się w centymetrach, a dużych rzek nie mamy. Nie dajcie sobie wmówić że Wisła, Odra i Warta to duże rzeki. W chinach istnieją duże rzeki np. elektrownia trzech przełomów 22GW mocy, dla porównania Włocławek 160MW. Oczywiście elektrownie wodne mają sporo zalet (wad też), ale skoro nie mamy warunków to nie ma sensu dyskutować. Aktualnie jedynym sensownym zastosowaniem jest magazynowanie energii tzn. gdy mamy jej nadmiar to elektrownia pompuje wodę do górnego zbiornika, a później w miarę potrzeby woda może być wykorzystana do produkcji prądu. Zbiorniki retencyjne mogą też osłabiać skutki powodzi, przydałoby się trochę uregulować nasze rzeki.   Energia słoneczna jest droga, ale opłacalna pod warunkiem że działa w okolicach równika. W naszym klimacie jest nieopłacalna, pamiętajcie że ogniwa działają tylko kilkanaście lat, a następnie trzeba je poddać kosztownemu recyklingowi. Jak wyżej nie mamy warunków.   Biomasa też jest nieopłacalna, ALE unijne dotacje i przepisy sprawiają że warto się nią zainteresować. Z pewnością nie jest to specjalnie energetyczne źródło energii, ale jest bardzo dostępne, choć rozproszone. Byłoby świetnie gdyby każde miasto powiatowe miało swoją spalarnię odpadów komunalnych i biomasy. Ceny za wywóz śmieci by spadły (bo przecież to paliwo), a obywatele mieliby ciepłą wodę  i ogrzewanie z sieci miejskiej. W efekcie ludzie przestaliby palić plastikiem i innymi śmieciami w domowych piecach, co poprawiłoby jakość powietrza (jeżeli chcecie mogę wytłumaczyć dlaczego nie można spalać plastiku w zwykłym piecu w kolejnym wpisie). Oczywiście zdaję sobie sprawę że ludzie nie chcą mieszkać w sąsiedztwie spalarni odpadów, ale nie przejmujcie się nimi to idioci. Metody oczyszczania gazów odlotowych ze spalarni odpadów to temat na pracę doktorską, więc w skrócie JEST BEZPIECZNIE i gdybym miał możliwość mieszkać obok takiej spalarni, to nie miałbym z tym problemów. Biomasa nadaje się też jako awaryjne źródło energii, gdyby na przykład odcięto nasz kraj od surowców energetycznych. No ale do tego jest potrzebna infrastruktura której nie mamy. Ciekawostka, w Wiedniu od lat działa spalarnia odpadów, ludzie żyją.   Energia geotermalna może być wykorzystywana do produkcji ciepła i prądu, ale ponieważ Polska to nie Islandia i prawie nie mamy takich zasobów, nie mogą one zastąpić węgla.   Na koniec ropa i gaz ziemny. Większość tych surowców importujemy ze wschodu. Napiszę tylko że uzależnianie się od naszego wschodniego brata jest bardzo złym pomysłem.   Teraz kiedy już wiemy że za dużo realnych możliwości nie mamy opiszę energetykę jądrową, a właściwie naprostuję trochę propagandę medialną na ten temat.   "Nie chcemy elektrowni atomowej bo znowu wybuchnie jak w Czarnobylu i Fukuszimie"
Elektrownia atomowa NIE JEST w stanie wybuchnąć jak bomba atomowa. W Czarnobylu ludzie celowo przeciążyli reaktor żeby zobaczyć czy wytrzyma, nie wytrzymał. To nie był wybuch atomowy, tylko rozszczelnienie reaktora. Woda chłodząca się zagotowała, odparowała i ciśnienie tak wzrosło że reaktor wziął i pękł. Fukuszima z tego co wiem nie została zabezpieczona przed powodziom i dlatego doszło do awarii. Zresztą spójrzmy na statystykę, ile elektrowni działało i działa, a w ilu doszło do awarii. Inny przykład, przez ostatnie lata nie doszło do znacznego postępu w technologii "atomowej", ale koszty elektrowni wciąż rosną. Dlaczego? Ponieważ inwestuje się w systemy bezpieczeństwa np. żelbetowa kopuła reaktora odporna na uderzenie samolotem pasażerskim, zbiorniki z kwasem borowym służącym do awaryjnego zalania reaktora itp. Ciekawostka, pod Warszawą znajduje się reaktor atomowy Maria, jakoś nikt nie żąda jego zamknięcia, a ludzie w stolicy nie umierają na chorobę popromienną.   "Nie chcemy elektrowni atomowej bo truje środowisko i nie ma co zrobić z odpadami"
Wielkie białe chmury unoszące się z z tych grubych kominów to nie dym, tylko para wodna i uchodzi ona nie z komina, tylko z chłodni kominowej. Przyznaję, do atmosfery mogą się dostawać izotopy promieniotwórcze, ale w ilości 0,01% wszystkich odpadów. Wiecie ile odpadów produkuje przeciętna elektrownia w ciągu roku? 3m^3 słownie TRZY METRY SZEŚCIENNE A teraz porównajcie tą ilość z tonami węgla, tonami popiołu i tysiącami metrów sześciennych trujących gazów i pyłów z tradycyjnej elektrowni węglowej. Widać różnicę?
Jeśli chodzi o odpady to jak najbardziej są sposoby ich zagospodarowania np. zakopać pod dnem morskim, składować w grotach solnych, dopalać w specjalnych reaktorach. Dodatkowo istnieją sposoby zmniejszania aktywności przepracowanego paliwa, ale nie będę Was zanudzał. W każdym razie odpady to nie problem.   "Paliwo jest drogie i trzeba będzie je sprowadzać z Rosji"
Mogę się zgodzić ze stwierdzeniem że 1kg uranu jest droższy od 1kg węgla, ale patrząc na zmagazynowaną energię to uran jest tańszy od węgla. Nie chcę wchodzić w szczegóły dotyczące wzbogacania i różnych rodzajów paliwa. Jednak gdyby w Polsce powstał reaktor na "zużyte" paliwo, to inne państwa z pocałowaniem ręki dostarczyłyby nam surowca i jeszcze dopłaciły. Co do importu paliwa byłby on koniecznością, ale nie konieczne z Rosji. Możemy sprowadzać paliwo z Kanady, Kazachstanu, Australii.   Jeśli pojawią się jakieś pytania, to w miarę możliwości odpowiem. Dziękuję że dotrwaliście do tego momentu. Proszę, zrób mi tę przysługę i dokształć się jeszcze trochę, a później nawracaj ludzi. Wielu z nich sprzeciwia się budowie elektrowni atomowej tylko dlatego, bo inni też się sprzeciwiają.  

tips6

tips6

 

Wyróżnione przeze mnie cytaty z forum na temat efektów NoFap. cz.2

Witam.  Przedstawiam część 2 wpisów użytkowników forum Braciasamcy odnośnie benefitów z zrezygowania z masturbacji i pornografii. Zapraszam do lektury.   "Napiszę coś od siebie. Nie uprawiam koniowalenia od początku kwietnia, jak Marek wypuścił audycję na ten temat. Po prostu ją przesłuchałem i mi się samoczynnie odechciało, do tego podejrzewam, że potężny wzrost samooceny również odegrał dosyć znaczącą pieśń w tym wszystkim." "Czuję tyle siły w sobie, że cały czas mi czegoś brakuje. Nie pożytkuję w pełni tej energii, mimo, że wysiłku na co dzień mi nie brakuje.  -jaśniejszy umysł. Nie jestem otępiały jak kiedyś byłem, przychodzi mi do głowy dużo konstruktywnych pomysłów, przemyśleń odnośnie życia itp.  -nie tracę czasu i energii na jakieś gówno, a organizm sam sobie radzi, czasem pozbędzie się nadmiaru w nocy i tyle. Od czasu nietrzepliwości kutasiłem tylko raz niewiastę, za jakiś czas znowu coś wpadnie, ale też bezciśnienia." "Obecnie 131 dni wolności od nałogu- samoocena trochę do góry..., więcej energii..." "Nie ma co się oszukiwać. Widać różnicę. Widać, że biochemia mózgu się zmienia.  Większa pewność siebie i na pewno nie jest to placebo a hormony. Przez ten długi czas były upadki i wzloty. Okresy dużego osłabienia ale tak na prawdę zdałem sobie sprawę jak zmieniło to moje życie jak przerwałem. Nagle powróciła mniejsza pewność siebie, gorsze łapanie kontaktu wzrokowego i inne. Przez ten okres też trochę złapałem masy mięśniowej. Generalnie polecam. Porno i kręcenie śmigłem to zło. Co ważnego zaobserowałem na nofap to także większy spokój. Po około 16 dniach nie-walenia stabilizuje się cisnienie krwi i tak wewnętrznie jestem spokojniejszy." "Pozytywne efekty: wzrost pewności siebie. Od środka roznosiła mnie energia. Czasami byłem tak nabuzowany, że klienci z którymi rozmawiałem pytali czemu jestem taki nerwowy - w te dni kiedy hormony buzowały mocniej. Super koncentracja, przechodzenie do sedna, zamiast krążenie wokół jakiejś sprawy i rozmyślań. Byłem odważniejszy - zagadywałem na ulicach kobiety w krępujących sytuacjach, gdy wokół było sporo ludzi, cz zagadywałem dwie idące ulicą na co wcześniej bym się nie zdobył.Polecam spróbować przynajmniej miesiąc, a później wydłużyć." "I jeszcze ciekawostka. Przeciwna strona wyczuwa, czy facet jest "wyładowany". Działają prawdopodobnie feromony lub jeszcze jakiś czynnik. Po dłuższej abstynencji jesteście "wyraźniejsi" dla płci przeciwnej, dostrzegani." "Z własnych obserwacji wiem, że ejakulacja, nie ważne czy w wyniku masturbacji czy seksu z kobietą, wpływa na spadek sił witalnych, obniżenie kreatywności, pojawia się irytacja, nerwowość, destabilizuje gospodarkę hormonalną, w dłuższym okresie czasu pojawiają się stany depresyjne itd.  Przy dłuższej abstynencji nie jestem wkurwiony na cały świat, czystość umysłu powoduje, że załącza się tryb kreatywności i dobrego samopoczucia." "Facet płaci wysoką cenę za seks, bo płaci swoim zdrowiem, swoją witalnością. W tym wypadku sytuacja, w której niektórzy płacą kobietom za seks jest absurdem bo to facet traci najwięcej."   Dziękuję.

Niepowtarzalny

Niepowtarzalny

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.