Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/13/2026 in all areas

  1. Życzę Ci, abyś wreszcie zaczął siebie samego szanować, ponieważ w Twoich relacjach z kobietami czy w rodzinie nie ma żadnej, ale to żadnej wzajemności. Jesteś od jakiegoś czasu na każde skinienie swojej byłej żony, która z tego co czytam nabrudziła Ci w życiu, a w zamian otrzymujesz to na co dokładnie zapracowałeś i jeszcze na dodatek po tylu latach na forum szukasz u nas potwierdzenia czy jesteś frajerem czy nie co w zasadzie Twoje drugie pytanie wyjaśnia skoro potrzebujesz to wiedzieć.
    22 points
  2. Tutaj tego raczej tak się nie postrzega, to wymiana poglądów i próba zrozumienia jak działają kobiety. Raczej jak ktoś mówi, że szuka rozwiązania, to ma większy szacun, a nie opinię outsidera. Jestem przekonany, że jakbyś pogadał z kumplami, to większość miałaby podobne problemy. Łoooooo panie. Tutaj to mi łeb rozje$bałeś. Sorki za wulgaryzmy, ale tego się nie spodziwałem. Zatem napiszę, co mi do głosy przyszło, zanim doszedłem do tego akapitu: nie dajesz jej emocji. Okej, wygląd, podejście itp. masz ale jesteś dla niej przewidywalny. JEST CIEBIE PEWNA. A to według mnie jeden z największych powodów jeśli chodzi o zainteresowanie partnerki, a raczej braku. A po tym akapicie, że Cię zostawiła - moje zdanie jest takie: It's over. Dla mnie takie coś jest nieakceptowalne, jesteś w dupie że tak kolokwialnie napiszę. Ja to widzę jak "monkey branching", nowa gałąź się zesrała. Dostała to czego chciała, emocji, ostrego rżnięcia, ale zabrakło jakiejś tam stabilności. Dzisiaj jesteś jej opcją zapasową, bezpieczną i pewną. Dajesz zasoby, dbasz o nią, ale jak tylko znajdzie jakąś lepszą gałąź... znowu dostaniesz sierpowy, prawo Briffaulta się kłania: Determinizm samicy: Samica decyduje o doborze partnera i kształcie relacji. Funkcja samca: Samiec jest akceptowany jedynie w przypadku, gdy jego obecność niesie wymierne korzyści dla samicy (np. ochrona, zasoby). Brak korzyści: W przypadku braku korzyści dla samicy, relacja nie zostaje nawiązana lub utrzymana Obejrzyj jeszcze raz Musisz Wiedzieć - klik. Jakbyś chciał rozpalić w niej jakieś pożądanie, to wystarczy, że umówisz się z koleżanką z pracy, na siłowni kogoś poznasz, wrzucisz na sociale jakąś fotkę z paczką znajomych, wśród których będzie atrakcyjna dziewczyna której ona nie zna. Musisz zasugerować swojej partnerce, że są Tobą zainteresowane inne samice, tu się rozchodzi o społeczny dowód słuszności. Musisz w rozmowach zostawić niedpowiedzenia, ona musi analizować i zastanawiać się jak jest naprawdę. Swoją drogą mam wrażenie, że jesteś takim nice guy, nadskakujesz jej, dbasz o nią za bardzo, takie 'simpienie' w związku. Uwierz mi, że nie jest to męskie i laski po jakimś czasie niestety uważają Ciebie za słabą (podległą) jednostkę. Tak czy siak - współczuję, bo tkwisz w czymś, co według mnie nie ma już racji bytu. Są jakieś szanse, ale ja z własnego doświadczenia bym odpuścił. Boisz się wyjść ze strefy własnego komfortu i pewnie myślisz, co jeśli to ta jedyna (XD), że nie znajdziesz lepszej. Już o tym tutaj pisałem, też takie miałem obawy i wiesz co? Znalazłem następną (dużo lepszą) i jeszcze następną (też lepszą)...
    20 points
  3. 1. Mężczyźni w sporej ilości już wiedzą. Mają wiedzę, której nie mieli ich dziadkowie i tak dalej, bo mamy lepszy dostęp do informacji 2. Wiedza ta wydaje się gorzka, smutna. To tak jakbyś miał iść na super imprezę i przypadkiem się dowiedziałeś, że kilku chłopaków ma Cię pobić i wstawić w neta. Smutno Ci że nie przeżyjesz melanżu, nie zobaczysz swojej Żanetki, ale mimo wszystko uratowałeś lata życia. 3. Gdy już wiesz, że ogólny kierunek jest zły, szukasz nowego. To wielka szansa. Możesz zostać oszukany, a możesz też zostać szczęśliwym człowiekiem i się poukładać z życiem i sobą
    16 points
  4. Ruchnąłbyś jakby nie ten jej nieszczęsny kręgosłup?
    16 points
  5. @FromEast Bracia mają rację, ogólnie prosiłeś o opinię i dostałeś wiadro zimnej wody, ale uwierz, że to wszystko jest pisane na podstawie doświadczeń, analiz, schematów które przerabialiśmy. Brzmi to pewnie dla Ciebie trochę "ostro", ale takie jest życie. To może być u Ciebie jak redpill rage, rozgoryczenie i frustracja, nie zgadzasz się z tymi opiniami, ale za 2-3 dni weź sobie to na spokojnie jeszcze raz poczytaj i skonfrontuj z rzeczywistością. Osobiście powiem Ci, że jak zacząłem kwestionować "pewniaki" w moim życiu, to nagle okazało się, że większość to były moje błędne przekonania (na temat ludzi, na temat sytuacji, rzeczy). To trochę takie "życzeniowe myślenie", że wierzymy w to, że świat jest dobry, że ludzie są lojalni, że potrafią się odwdzięczyć za Twoją dobroć. A potem patrzysz - i nawet na przykładzie Twojej panny - no nie jest tak. Choćbyś był najlepszy na świecie dla niej, a nie dawał jej emocji, to zostawi Cię dla jakiegoś patusa, bez pracy, z wyrokami... który zerżnie ją za żabką. Brzmi brutalnie, ale tak najczęściej jest. Jakbym miał Ci doradzić co dalej - buduj siebie, inwestuj w siebie, myśl o tej osobie, z którą spędzisz resztę swojego życia i która zawsze będzie z Tobą - czyli samym sobą. Seks, bliskość - to są ważne rzeczy, ale z czasem zrozumiesz, że są ważniejsze sprawy, jak lojalność, wspólne wartości. Zajadę banałem, bo cytatem.. „Jeżeli robisz to, co łatwe, Twoje życie będzie trudne. Jeśli robisz to, co trudne, Twoje życie będzie łatwe”. Dzisiaj idziesz na łatwiznę tkwiąc z laską, która zdegradowała Cię w swoich i Twoich oczach, fizycznie i mentalnie - bardzo nisko. Tak Ci się odwdzięczyła za Twoją dobroć. Jeśli myślisz, że z czasem będzie lepiej, to się mylisz. Zajrzyj sobie na kanał @DeMasta - klik, wybierz interesujące tematy. Zobacz ile lat temu gościu prawił prawdę, która sprawdzała się teraz i dzisiaj jest jakże aktualna. Wyjdź z tej bańki i iluzji swoich przekonań na temat związków, relacji, na temat swojej aktualnej partnerki. Za rok, za dwa - zobaczysz jak potrafi być piękne życie.
    15 points
  6. Mam wrażenie, że patrzysz trochę ze złej strony na problem. Chodzi mi o to że problem zaczyna się ZANIM w ogóle zaczniesz rozglądać się za kobietami. Chodzi o kwestię poczucia "klęski urodzaju" której zwykły facet w PL pewnie w życiu w PL (statystycznie patrząc) nie doświadczył. O to, że nie musisz się jakoś specjalnie starać, żeby laski same zwracały na Ciebie uwagę. wrzucałem tutaj bardzo fajny odcinek podkastu dr Orajan Tarabana pt "Staraj się najmniej jak to możliwe". Chodzi o to, że startując z pozycji, że jakieś laski są Tobą zainteresowane, nie inwestujesz na starcie niewiadomo ile żeby być zauważonym przez tą która Cię interesuje. Czyli niejako chodzi mi o to, że problem leży już w tym etapie przedwstępnym, zanim jeszcze nawet zagadasz do laski. Zależy bowiem od tego czy podchodzisz do znajomości z perspektywy "to trzecia laska która mnie zaczepia w tym miesiącu" czy raczej (jak większość) "w końcu udało mi się zwrócić na mnie jej uwagę....nie moge tego zje**ć" Te dwa podejścia potem kształtują cały związek (bilans sił w związku). Mi się wydaje, że takie kwestie jak tej jednostronnej inwestycji w związek potem są niejako efektem nierównowagi na starcie. Tylko że to jest tak, że strasznie ciężko jest to zrozumieć w teorii, gdy tego sam nie przeżyjesz. Większość nas jest tutaj w PL "normalsami" -podobni do kilku milionów innych Słowian. Jesteśmy taką wodą Polar na półce w Biedrze za 0,99 PLN, gdzie identycznych butelek stoją całe palety. Ciężko się wyróżnić. Ja tutaj od lat namawiam braci na wyjazd gdzieś za granicę, żeby przez chwilę poczuli się tak jak u nas czują się kobiety. Nagle dostajesz atencję, zaczepiają Cię laski same z siebie. Możesz się umówić na randkę po krótkiej rozmowie (a nie po "namawianiu" laski przez kilka tygodni, bo ona "zajęta jest"). To bardzo zmienia mental. Po prostu niektóre zachowania, które wcześniej uważało się za normalne, nagle widzimy jako złe i patologiczne. Wszystko to, co opisałeś, to niejako "przeinwestowanie" już na starcie, a potem leci niejako z rozpędu. Jak fajnie wyjaśnia gość na wideo, nie możesz nagle zejść poziom niżej. Możesz przesuwać się tylko w górę (i starać/zabiegać) coraz bardziej. Żeby nie było, ja wcale nie uważam, że nie warto się starać, ale istotne jest, że by OBIE strony się starały w związku. W Polsce (i w krajach zachodnich) zaś pojawiło się mocne przesunięcie wahadła w stronę "nadskakiwania" laskom przez tabuny SIMP-ów, przez co całość jest jak z krzywego zwierciadła. Ta gra w PL jest bowiem "ustawiona", możesz grać, ale i tak zawsze wygra kasyno. P.S. Często w PL słyszę w towarzystwie, jak kobiety mówią: "no co Ty… mój X… a która by go chciała". Jak dla mnie, to najlepsza diagnoza, że ten związek jest martwy, ale tylko podtrzymywany przez aparaturę sztucznie przy życiu. Często taki facet jest po prostu betaproviderem, którym laska mniej lub bardziej otwarcie pogardza (za to, że nie jest jej wymarzonym Chadem). Jak dla mnie, jedynie co ustawia związek do pionu, jest poczucie laski, że ten gość, z którym jest, może odejść, jak ona też nie będzie się starała i bez problemu znajdzie sobie inną młodszą/lepszą/szczuplejszą (niepotrzebne skreślić).
    13 points
  7. To teraz sobie kupcie tani dom w Hiszpanii. Ogólnie całe UE to komunizm i akwarelizm, pytanie co my możemy zrobić w tym wypadku?
    13 points
  8. Przysięgam przed sobą i przed braćmi, że opuszczę klub trzycyfrowców i zredukuję swoją wagę ze 110 do 80kg w ciągu następnych 12 miesięcy. Gdy szedłem na srudia ważyłem 75kg, później siłownia dieta i dobrze wyglądałem mając 82kg. W 2016 zbliżyłem się do 95 i w tym zakresie oscylowałem, potem po burzliwym rozstaniu w 2019 roku wskoczyłem na 105kg i od tamtej pory pozostałem w klubie trzy cyfrowców oscylując przez większość czasu w zakresie 105-115…. Zaniedbanie ciała i bębenek w wieku trzydziestu kilku lat jest chyba jednym z większych grzechów niedbalstwa, więc pora wziąć się w końcu w garść i doprowadzić masę ciała do ładu. Będę regularnie wrzucał update. Jutro rano się zważę, zrobię zdjęcie i podam aktualną wagę. Jak jestem na robocie to z reguły chudnę, jednak później w domu wszystko odrabiam przez karygodne podejście do michy. Pozdro
    12 points
  9. W swojej historii opisanej w świeżakowni miałem podobnie. 90% angażu w związek było po mojej stronie, finansowo 99,9% ja sponsorowałem wszystko, załatwiałem wyjazdy, wycieczki, kupowałem żarcie, nawet papierosy itp, robiłem za pomoc psycholgiczną, ogarniałem mieszkanie i to wszystko dosłownie za nic. Byłem jak jakiś pies czy tam plaster na problemy życiowe. Pod koniec relacji bliskości praktycznie 0% i w dodatku jeszcze specjalnie znęcała się w tym temacie -> kuszenie ale nie możesz dotykać, wieczny bół głowy i od groma zjebanych różnych akcji. Goń darmozjada bo im dłużej to potrwa tym bardziej Ciebie rozjedzie. Nie daj się wrobić w żadne większe mieszkania, domy etc. U mnie też było, że mieszkanie za małe, musi być większy dom w wyjątkowej lokalizacji - dobrze, że się w to nie wjebałem bo bym spierdolił sobie życie. Jak ją wyjebiesz i będzie płacz -> nie martw się o nią -> to tylko gra - spektakl.Jej próżność dostanie chwilowego kopa - no bo jak to śmieć każe mi wypierdalać ze swojego życia? Jak jest atrakcyjna to za chwile będzie skakać na innym bolcu a o Tobie nie będzie pamiętać chyba, że przez chwilę z perspektywy, że miała takiego frajera co wszystko jej dawał za NIC. Fizycznie ogarnąłeś - psychicznie jesteś na samym dnie a po rozstaniu będzie jeszcze gorzej bo pewnie masz wgrany wzorzec biało rycerza. Kop w dupe harpii i weź się za swoją głowę. W normalnym związku dawanie i branie powinno być mniej więcej 50 na 50. O zdradzie nie chce mi się nawet pisać -> skok w bok = wypierdalasz na amen, blok wszędzie i krzyż na drogę.
    12 points
  10. Generalnie jest tak, że wspólne problemy zbliżają i łączą. Powodują, że obydwoje jako całość wyznaczają wspólne cele. W czasach dobrobytu i konsumpcjonizmu rodziny się rozpadają bo wszystko mają pod nosem a każde prze w swoją stronę. Moje małżeństwo rozpadło się dokładnie w tym momencie, o którym piszecie @GriTo i @EmseyXYZY. Wprowadzenie do nowego domu, zakończenie rat kredytów, zdrowe dziecko. Generalnie brak problemów. Wszystko poukładane. I gdy wydawało się, że teraz zacznie się fajne, wygodne życie to ... Właśnie wtedy babie odjebało. Było za spokojnie to zaczęła szukać wrażeń na zewnątrz. Nigdy, przenigdy babsko nie może mieć wszystkiego!!! Ona musi ciągle za Wami gonić! Inaczej skończycie na śmietniku. Baba gdy ma za dobrze, sabotuje każdą relację.
    12 points
  11. Poczekaj ziomek, teraz to mnie rozjebałeś xD Terapia dla par? Ty się ziomek powinieneś wybrać na terapię dla siebie. Masz rozdwojenie jaźni czy co? Mam nadzieję, że psychologowi opisałeś całą historię, nie tak jak nam. Patrząc na ten temat wyglądasz na ofiarę, ale patrząc co pisałeś tak nie dawno temu...to koleżko role się odwracają. Dlatego zacząłeś ruchać szlaufy na datezone i tinderze xd Temat na ostatniej prostej - brak seksu, jesteśmy po poważnej rozmowie i będzie wkrótce pokojowe oddalenie się, więc nikogo nie zaraziłem.
    12 points
  12. Tak nie chcesz jej krzywdy, ale czy nie jest tak, że to ona wyrządziła Ci krzywdę skokiem w bok i zabawą z jakimś innym typem, po czym po miesiącu stwierdziła, że jednak u Ciebie ma wszystkie profity z bycia w "związku", bez jednoczesnego angażowania się w strefie, która jest ważna dla Ciebie. W mojej ocenie jest to już spalona ziemia, tym bardziej skoro jesteś zaznajomiony z tematyką forum. Zapewne pozostali komentujący, dodadzą coś od siebie, ale chłopie z tej mąki raczej chelba nie będzie. W sumie na koniec nasuwa mi się pytanie, co chcesz z tą swoją gąską osiągnąć, założyć rodzinę, czy tu i teraz tylko zwiększyć częstotliwość fikumiku?
    11 points
  13. "chodzi za mną siłownia, tak mniej więcej od dwóch-trzech lat " - o, to widzę, że jesteś kompletnym amatorem bo za mną siłownia chodzi już jakieś 10 lat..
    11 points
  14. Nawet w mediach głównego ścieku, u Jankowskiego w programie takie sprawy są już nagłaśniane. System wie, że relacje damsko-męskie kuleją, spadająca dzietność, więc nie będzie nowych niewolników. Mężczyźni budzą się ze snu niewiedzy, stawiają wymagania, oczekiwania, jednak dalej jest to kropla w morzu. Zdecydowana większość i tak dla kobiet, świętego spokoju, będzie się płaszczyć, poniżać, robić na nie. Przy niedoborze kobiet w Polsce, wielu walczy o względy danej kobiety, festiwal spermiarstwa, bycia kukoldem na zawołanie, przechodzi ludzkie pojęcie🤡 A i tak na końcu nic z tego nie mają. Super, że info przedostaje się do szerszej masy, ale czy coś się zmieni na lepsze, zwłaszcza dla mężczyzn? Śmiem wątpić. Ten pociąg dawno odjechał, kobiety mają wybór, masę praw, przywilejów, jak mają szanować mężczyzn, dawać coś od siebie, skoro one same, za darmo, mają wszystko podawane na srebrnej tacy pod nos? Co do dawnych pokoleń, to mężczyźni rozumieli by kobietom nie dawać lejców, trzymać w ryzach, bo puszczone samopas zniszczą wszystko dokoła. Były inne wzorce, czas, role, które nakreśliła natura. Dzisiaj mężczyzna od najmłodszych lat ćwiczony jest do roli służącego, kastrowany przez kobiety, obniża mu się samoocenę, pewność siebie, by kobieta miała nad nim przewagę, kontrolę. A na koniec taki kwiatek😏 I jak w tym kraju ma być dobrze jeżeli chodzi o relacje, skoro promuje się rozwiązłość i jeszcze kobiety nagradza.
    11 points
  15. To dopłać jej i niech Ci sama zwali.
    11 points
  16. Japierdole. 😅😆 Jak ja się cieszę, że mnie już tylko sklejanie modeli kręci. 😅
    11 points
  17. Tak sobie tłumacz dalej. 🤦
    10 points
  18. Nie rozumiem ludzi ktorzy nie maja bagazu i dalej tkwia w takich relacjach . Nie masz normalnego sexu , nie masz szacunku ( kontakt z nia jeszcze mocniej ciagnie w dol ) , masz jedynie watpliwej jakosci jej towarzystwo i jeszcze doplacasz do tego . Chyba podswiadomie czekasz az cie wystawi po raz 2 ?
    10 points
  19. To znamienne, że to facet zada sobie pytanie „jakim mężczyzną być?”. A czy przeciętna kobieta katuje się podobnymi? Jaka ona powinna być, żeby stworzyć udany związek? Jeżeli jej z facetem nie wyjdzie, to będzie wina chłopa. Bo był za mało, za bardzo. Za mało się starał, za dużo, za wysoki, za niski. A nawet za idealny. Kobieta, która jest niepoukładana w sferze psychicznej, będzie przez koleżanki określana jako ta z temperamentem, z charakterkiem, sama o sobie powie „jeśli nie możesz znieść mnie, gdy jestem najgorsza…” itd. Kobieta, która nie dba o siebie fizycznie, będzie pocieszana jako „plus size queen”, „jesteś piękna jaka jesteś”, a „faceciki nie widziały prawdziwej kobiety”. „Nie przejmuj się, kochana, nie był ciebie wart”. „You go, girl!”. Kobieta właściwie nic nie musi, po prostu jest. Próba jej zmiany będzie odbierana jako toksyczna. Natomiast my na swoich barkach niesiemy ten świat, a przy tym jeszcze dodatkowo próbujemy zrozumieć, co w nas usprawnić, żeby ta druga, emocjonalna istota przypadkiem się nie znudziła i nie wypowiedziała umowy. Wiem, że to wołanie na puszczy, ale buntuję się przeciwko takiemu porządkowi. Sfera domowa, seksualna, cała moja prywatność powinna być azylem, gdzie czuję się bezpiecznie, a nie drugim frontem walki, gdy na chwilę opuszczam ten pierwszy - społeczno-zawodowy.
    10 points
  20. Jeśli życie czegoś mnie nauczyło to: - z idiotami się nie dyskutuje, - z babami tym bardziej, bo nie dość że są idiotkami do kwadratu to jeszcze są aroganckie w swojej głupocie (oceniam jakieś 95% młodych kobiet, stare mnie nie obchodzą xD). Z logiką one nie są kompatybilne, i dlatego nie ma co z nimi dyskutować, bo to zawsze obracanie kota ogonem. One tylko rozumieją emocje i nic więcej, a jak się babie nie spodobasz, to możesz intelektualnie poszorować nią podłogę, a ona i tak będzie uważać że ty nic nie wiesz. Ale jak te same słowa powie chad.... o to nagle zrozumienie i jeszcze ci powie jaki mądry jesteś xD One kompletnie nad sobą nie panują.... i one mają często czelność prowadzić dyskusje i udawać autorytet w psychologii gdzie poziom nauczania w tym kierunku jest znikomy, a one same są zaburzone xD Takie wściekłe dziecko xD Wrażliwość dla chada i zwięrzątek max, a dla reszty 0 xD Emocje, geny, natura. Śmiechu warte.
    10 points
  21. Nie wiem jak u Was w rodzinie było, ja się wychowałem na wsi i moi dziadkowie akurat to mieli w 100% taką wiedzę. I krzewili ją wnukom. Mówili, że dziewczyna musi być z rodziny co ma jakiś majątek który wniesie do rodu, I że musi być "z dobrej rodziny", w sensie szanowanej na wsi. Najlepiej gdzieś blisko ze wsi, nawet nie z sąsiedniej - "miotłą omieć a ze swojej wsi weź" takie było u mnie na wsi powiedzonko już pewnie ze 100 lat temu. Tyle że ja młody gniewny, pierwsze "pokolenie inteligenckie", nie słuchałem, uważałem trochę że to są może i racjonalne sprawy ale trochę zacofane, bo miłość i takie tam, oglądałem też romantyczne filmy ;D Taki byłem jako nastolatek, może do 22 roku życia, bo po 20stce to już stopniowo mi przechodziły wizje na racjonalne myślenie, które wpajali dziadkowie.
    10 points
  22. @janis123 abstrahując co tam odj%bałeś w tym związku, to zanim poczytałem komentarze - pierwsza rzecz jaka mi się rzuciła w oczy, to jej niskie poczucie wartości, co później przełożyło się na: 1. Sabotowanie Twojego rozwoju 2. Kontrola przez zależność 3. Lęk przed odrzuceniem Nie wiem czy robiła to podświadomie czy świadomie, ale ewidentnie Twój rozwój/sukces zagrażał całemu układowi, więc byłeś blokowany. Sukces partnera = ryzyko, że: pozna „lepsze opcje”, uświadomi sobie, że może więcej. Zwłaszcza, że już pokazałeś w fazie II - że jesteś zdolny chłop (ale gł%pi = tinderówki itp.).
    10 points
  23. Ja się zastanawiam jak znaleźć dziewczynę, co będzie chciała się wiązać emocjonalnie i być w związku, podczas gdy na Tinderze ma kilkaset par od przystojniaków. Osiołkowi w żłobie dano. Te poznane poza tinderem też mają często Tindera, nawet jeśli nie, to na facebook/instagram do nich typy piszą. Ciężkie czasy na dobry stabilny związek. W redpillu jest powiedzonko "kobieta jest strażniczką seksu a facet związku" no ale kobieta realnie jest strażniczką również związku - ona może mieć nowy za wyciągnięciem ręki (taak wiem że niekoniecznie z top1 modelem bogaczem). Od marca jakoś, będę mieć więcej czasu - zamierzam masowo randkować xd będę dawać znać Forumowiczom jak doświadczenia.
    10 points
  24. @niemlodyjoda Lichwa to przy tym nic, ale alternatyw za bardzo nie ma w systemie inflacyjnym opartym o dług. Teraz mniej więcej koszt całkowity kredytu (kapitał + odsetki) to mniej więcej kapitał x 2,1-2,2. Sam wiele lat temu myślałem, że jako młody wykształcony mężczyzna na pewno sobie spokojnie za gotówkę kwadrat kupię. Ale po latach to nie wzięcie kredytu 10 lat temu to wyruchanie samego siebie z przyszłości niestety. Nie jesteś w stanie odłożyć na mieszkanie. Załóżmy, że celem było mieszkanie 50m2 w powiatowym mieście co w 2015-2016 roku kosztowało powiedzmy 160 tyś zł. Robisz plan w którym chcesz to kupić za kilka lat odkładania. Załóżmy optymistycznie, że zarabiając w tamtym czasie jak ja ok. 2000zł netto jakimś cudem matematycznym odłożyłbyś to za 5 lat co i tak jest nie możliwe. W tym czasie to mieszkanie kosztowało już 240 tyś. albo i lepiej, więc możesz teraz za to kupić kawalerkę lub dalej odkładać. decydujesz się dalej odkładać i nabierasz doświadczenia więc zarobki rosną więc schodzi ci tylko 2-3 lata na odłożenie pozostałej kwoty. Uradowany, że osiągnąłeś cel patrzysz po rynku, ale twoje wymarzone m koszuje już teraz 300 tyś. a ze te 240 tyś znowu tylko kawalerka, ale jeszcze do remontu i w tak w koło maciek. Po 10 latach budzisz się podwójnie wyruchany, bo zapierdalaleś odkładając na coś 10 najlepszych lat swojego życia, a i tak tego nie jesteś w stanie nabyć. Tymczasem bierzesz kredyt na 30 lat na 160 tyś. zł w tamtym czasie z wkładem powiedzmy 20 tyś zł od rodziny. Całkowity koszt kredytu to załóżmy 330 tyś. zł. przy założeniu 30 letnim. Gdzie już po 10 latach to samo mieszkanie kosztuje powiedzmy 300-350 tyś. zł + rata jest po części dewaluowana inflacją. Także moim zdanie gdzie byłem wiele lat przeciwnikiem kredytu i miałem mindset, że kupno za gotówkę to na spokojnie, co w tym systemie za chuj nie zadziała, bo ten jest inflacyjny oparty na długu, a to jak już wszyscy wiemy rucha ludzi z mindsetem oszczędzania takim kutasem, że im gardłem wychodzi. Dodatkowo przez te 10 lat spłaciłeś komuś 1/3 kredytu na jego mieszkanie. Na 3 kutasy to już najlepsze wariatki jadą.
    10 points
  25. Nie do końca ważne ile zarabiasz ale ważne ile Ci zostaje. Znam takich co mają 20k na trójkę i wydają wszystko, a są tacy co mają 10k na rodzinę i zostaję połowa na oszczedności. Jak żyjesz tak by Ci minimalna krajowa starczała na wszystkie twoje potrzeby to wszystko co więcej buduje Ci jakieś oszczedności i wtedy jest łatwiej, bo jak stracisz tą robote za mistyczne 10K to i tak sobie poradzisz i nie masz noża na gardle.
    10 points
  26. Przeszedłem sprawę w sądzie rodzinnym o podwyższenie alimentów. Schemat był standardowy. 1. Pomówienie ojca o znęcanie się nad dzieckiem - i zgłoszenie to do prokuratury i latanie w sądzie z rozdziawioną mordą - że "śledztwo się toczy" to przestępca i bandyta. 2. Odcięcie ojca od dziecka z "kontaktami" w jedną sobotę pod okiem kuratora. 3. Wniesienie sprawy o podwyższenie alimentów - ścierwo chciało 2500 alimentów. Oczywiście "partner" bandyta i niedorozwój życiowy - zapewne też i umysłowy - teraz wiecie co sobą ex ścierwo reprezentuje, że stać ją na takiego człowieka. "Partner" Karany za jazdę po pijanemu oraz odsiadka w areszcie 6 miesięcy za groźby karalne. Argumentacja ścierwa - oczywiście, że ma pełną opiekę nad dzieckiem (16 lat dzieciak), że chce dziecku kupić laptopa tak jak ojciec kupił bo inaczej nie kupi bo nie ma pieniędzy. Ex ścierwo przedstawiło rachunki za paliwo ile ją kosztuje wożenie dzieciaka do szkoły oddalonej w linii prostej o 800m - w miesiący jak dobrze pamiętam 200 zł. Dzieciak mówił, że nogami chodzi do szkoły. Ścierwo przedstawiło paragony za paliwo na diesla i benzynę. A ma auto na ropę. Wniosek: możecie się w sądzie rodzinnym okładać pismami, rachunkami, itp gównem a sąd i tak już od początku wie ile przywali alimentów. W dodatku moja adwokatka jak zobaczyła moje zarobki to jeszcze zanim się sprawa zaczęła powiedziała że alimenty będą wynosić 1100 - 1250. I tak się dokładnie stało. No to teraz policzmy - ex ścierwo chciało 2500 alimentów do tego 800 plus - to daje 3300 zł na dzieciaka miesięcznie. To co miała karmić dziecko złotym chlebem ze złotym masłem? Wszyscy wiedzą - że chodzi o to by ojca UKARAĆ alimentami - a dzieciaka utrzymywać jak najmniejszym kosztem by mieć kasę na siebie. Madki jak wiecie zapisują dzieciaki na kilka zajęć dodatkowych - konie, pływanie, strzelectwo itd itp a po wyroku i uzyskaniu alimentów natychmiast wypisują. Dlaczego piszę Ex Ścierwo - Pomówiła mnie o przemoce fizyczne, psychiczne, finansowe i zmontowała pomówienie o pedofilię włącznie ze zrobieniem dzieciakowi sieczki z mózgu. Dlatego jest Ex Ścierwo. I to się nie zmieni tak długo jak będę żył.
    9 points
  27. Bracia już napisali wszystko, ale ja też dorzucę cegiełkę od siebie. Jeśli po czymś takim pozwoliłeś jej do siebie wrócić to szacunek do Ciebie spadł poniżej zera. To jeden z głównych powodów braku keksu. Jest również multum innych powodów, ale nie chce mi się ich wypisywać (ogólne biało-rycerstwo) Przez ostatnie 2 miesiące mojego 5-letniego związku obserwowałem jak moja ukochana ex-myszka flirtuje z nową gałęzią, a na czacie u niego nazywała mnie już byłym facetem. Przez 2 miesiące zastanawiałem się jakie znaleźć rozwiązanie. Gdy już widziała, że coś podejrzewam to zaczęła mnie urabiać dupą (wcześniej keks raz w miesiącu). Na każde niewygodne pytanie wręcz rozkładała nogi albo padała na kolana do obrabiania berła prosząc żebym się nie wyprowadzał, bo ona nie utrzyma wynajmowanego mieszkania sama, a nie była pewna drugiej gałęzi, bo nawet typa nie widziała na oczy. Gdy już umówili się na randkę, tydzień przed, spakowałem wszystkie swoje graty, gdy była w pracy. Po powrocie usłyszała ode mnie: Wiem co planujesz, nie będę czekał, aż złapiesz drugą gałąź i mnie kopniesz w dupę, z nami koniec. Wyraz twarzy myszki bezcenny i atak wścieklizny. Jeśli kobieta raz straciła do Ciebie szacunek oglądając się za innym to KONIEC. Stań przed lustrem i znajdź resztki godności i szacunku do samego siebie. Bolało? Owszem, bolało jak skurwysyn, ale wyszedłem z tego gówna z twarzą, bez chaosu, bez wrzasków, bez proszenia, bez dramatu, bez pisania do tego nowego bolka. A później? Głucha cisza, zero kontaktu... Zostaniesz zapamiętany jako ten, który miał jaja odejść. Takich facetów kobiety zapamiętują na długo. Czy jest sens to naprawiać? NIE - nie da się. Twoja kobieta ma już wgrane stare oprogramowanie i chociażbyś zmieniał mindset, wygląd, nastawienie to nic się nie zmieni. Ziarno zostało zasiane. Zostaw ją i napraw siebie, to będzie najlepsza lekcja w Twoim życiu jeśli wyciągniesz z niej naukę. Możesz być żonaty przez trzydzieści lat, ale już zawsze będzie towarzyszyła wam chwila, w której rozstaliście się lub żona przeleciała innego faceta. Wszystko, co zbudujecie od tego momentu wprzód, będzie oprószone wątpliwościami w stosunku do intencji drugiej osoby. Nigdy nie uciekniesz od konsekwencji własnych działań, kobieta już zawsze będzie myślała, że gdybyś nie był tak beznadziejnie pozbawiony innych opcji, to nie musiałbyś błagać o powrót do jej łask. - Rollo Tomassi (Mężczyzna racjonalny, Żelazna zasada VII)
    9 points
  28. 9 points
  29. Nie kościół zniszczył tylko twoja żona, która jakieś swoje mantry i zaburzenia zaczęła chować pod otoczka świętości.
    9 points
  30. Zadając pytania, tworząc takie tematy stawiasz się w roli petenta, który musi się stać taki, jakiego kobieta chce. Nie tędy droga, mężczyźni zapomnieli, że są strażnikami związku, to kobieta czegoś chce, więc to ona powinna zabiegać, starać się, dostosować do mężczyzny. Kolejna sprawa, która jest nagminna, to mężczyźni, którzy nie przedstawiają swoich zasad, nie respektują granic, które kobiety nie powinny przekraczać. Masz prawo wymagać, oczekiwać, temperować kobietę kiedy to ona źle się zachowuje, prowadzi. Proponuje wyhodować sobie jaja, mieć odwagę powiedzieć NIE! kobiecie kiedy coś Ci nie pasuje. Stań się najlepszą wersją siebie, liderem w relacji, bo to za tobą kobieta ma podążać. Nigdy na odwrót, bo relacja szybko się skończy. Ginocentryczny świat zrobił z mężczyzn słabiaków, którymi kobiety gardzą, nie szanują. A wystarczy wrócić do korzeni, nie być na każde skinienie, nie dawać za darmo pomocy, wyręczania, atencji. To takie proste, jednak wielu mężczyznom nie przechodzi to przez myśl, bo dalej żyją nadzieją, marzeniami rodem ze świata fantazji i urojeń, dzięki własnej idealizacji kobiet, które są całkiem inne w realnym świecie. Pora autorze wyjść z romantyzmu a zacząć uczyć się od kobiet pragmatyzmu. Dawne czasy już nie wrócą, związki nie są już oparte na miłości romantycznej, którą wpoił ludziom system. Teraz to chłodna kalkulacja zysków i potencjalnych strat. Na koniec przesłanie od Stachu Jonesa🙂
    9 points
  31. Tak jak @Zdzichu_Wawa dobrze pisze, większość mężczyzn nie będzie się wyróżniać. W relacjach jest w jak biznesie, liczy się pozycja negocjacyjna i posiadanie innych opcji. Stawianie granic? - jak najbardziej okej, ale bądź gotowy na to, że jeśli kobieta jest atrakcyjna i ma multum innych opcji, a Ty nie, no to Twoje stawianie granic zakończy się jej zerwaniem z Tobą, Twoją samotnością, i być może obserwowaniem przez Ciebie "byłej" na portalach społecznościowych, jak tydzień po zerwaniu wstawia szczęśliwe zdjęcia z innym gościem. Także nauka asertywności, stawiania granic na nic się nie zda, jeśli: - nie jesteś atrakcyjny dla kobiet / nie masz umiejętności podrywu, tak by sobie radzić z poznawaniem kolejnych kobiet - masz lęk przed samotnością - jesteś zależny od panny, w jakiś sposób gdzie zerwanie zależności pokomplikuje Ci życie na tyle, że tego nie chcesz Dlatego ja będąc na Forum, jak i rozmawiając z kolegami, zachęcam ich do ogarniania siebie - stan ciała, swoje zdrowie, badania okresowe, niezależność, inicjatywy, flirt z kobietami.
    9 points
  32. Kolejny kraj idzie pod rozpędzony walec. Przecież to jawne przyzwolenie na wpuszczanie konia trojańskiego do własnego domu. Europa upada na naszych oczach, ktoś pięknie to rozegrał, by zdestabilizować stary ląd. Tak się kończy dawanie władzy słabym mężczyznom i kobietom. Muzułmanie przejmą kraje zachodniej Europy i zrobią tam kalifat, gdzie rdzenny mieszkaniec nie będzie miał praw, swobód, wolności, bezpieczeństwa. Już teraz rozumiem dlaczego Polska według proroctw, jasnowidzów ma być potęgą Europy.
    9 points
  33. Dziś mija równy rok drugiego podejścia nofap/nodiv. Jak zwykle najtrudniej było latem, kiedy kobiety były skąpo ubrane, ale przezwyciężyłem to. Przy okazji cześć wszystkim po dłuższej przerwie.
    9 points
  34. Wspaniała kobieta, pierwsza która nie liczy na sowite alimenty brawo 😁.
    9 points
  35. Baby są jak gołębie najpierw Ci jedzą z ręki a potem srają na głowę.
    9 points
  36. Świetny wpis. Nic nie bawi bardziej niż ludzie zapierdalający na domy po 200m2 na krechę bo "dzieci jak dorosno to będą miały gdzie mieszkać" albo furę w leasingu bo "somsiada ma dupa boleć" Mam znajomych, parka przed 60tką. Dom prawie 300m2. Facet jebał na tego kloca świątek piątek i niedziela przez ponad 20 lat - przesrał w robocie najlepsze lata życia. Obecnie sami tam żyją z żoną, 3/4 domu zamknięte na 4 spusty żeby tego nie ogrzewać (koszty) i nie sprzątać (sił brak) bo żaden z 3 synów nie chce z rodzicami mieszkać i wpadają do domu raz na miesiąc na darmowy obiad XD Przejmą jak starzy umrą ale to już zagrzybioną ruinę to się sprzeda i chłopaki sobie na wakacje pojadą I dlatego warto jebać całe życie na te kredyty, domy minimum 200m2 i "żeby dzieci miały". XDDD Jak się nie nauczycie, że żyjecie dla siebie i że czym więcej materialnych rzeczy posiadacie tym bardziej one Was posiadają to do końca życia niewolnicy Waszych kredytodawców i pracodawców. Ale każdy sam wybiera. Jak będziecie umierać to sobie przypomnicie czy warto było jebać świątek piątek i niedzielę na to całe gówno i dorabiać kogoś innego
    9 points
  37. Juz bylo takie powiedzenie ze mozna na zlosc odmrozic sobie uszy. Ta poszla o krok dalej.
    9 points
  38. Trochę przydługie ale warte przeczytania: Kiedyś miałem ładny samochód służbowy i chodziłem w koszulach. Wracałem z Poznania i tak strasznie koło Siewierza chciało mi się siku, więc mówię: jadę na BP. Leje jak z cebra, stanąłem z boku i idę na stację skorzystać z toalety. Przed samym wejściem do stacji, pod skrawkiem zadaszenia, stoi VW Polo z maską w górze, a przy nim piękna dziewczyna, farbowana na rudo i ładnie opalona. Wszyscy faceci odwracają wzrok, bo widać, że dziewczyna w potrzebie. Więc podchodzę i pytam, co się stało. Mówi, że wraca z lotniska (Pyrzowice), była na urlopie i jak się ściemniło, to inni kierowcy jej mrugali — okazało się, że nie działają jej światła mijania. No to zadanie dla mnie — pomyślałem. Mój pęcherz pękał w szwach, ale zdecydowałem, że są sprawy ważne i ważniejsze, a że wóz był na krakowskich tablicach, pomyślałem, że to może być ciekawy początek. Szybka diagnostyka i okazało się, że spaliły się obie żarówki mijania. Wygrzebałem lewą, mówię, żeby poszła kupić na stację. Przyniosła, założyłem — świeci. Zwycięstwo! Runda druga: prawa lampa, obok jakaś obudowa, syf pod maską, bo to diesel był. Moja ręka czarna od grzebania i nie wymienię żarówki. Za dużo kręcenia, rozbierania. Mówię, że już jest dobrze, bo jedna świeci, że zajedzie tak do domu. Tak, mieszka w Krakowie, tak jak ja, więc zażartowałem, że małe miasto i może jeszcze kiedyś się zobaczymy. Pożegnałem się ładnie i wchodzę na stację, bo przecież ciągle chce mi się siku. Umyłem ręce, skorzystałem z pisuaru i stanąłem w kolejce kupić coś do picia. I wtedy ona wchodzi na stację… Serce zaczęło mi mocniej bić. Myślę: przyjdzie, wymienimy się numerami i będzie miło. Ale ona uśmiechnęła się do mnie i poszła w stronę stolików, tam gdzie Wild Bean Cafe. A tam… siedzi opalony gość, obok torba podróżna, na stoliku kawa — ona podchodzi do niego i, cytuję: „Kochanie, nie denerwuj się już, pan mi wymienił żarówkę i możemy jechać”.
    9 points
  39. Biedna Ania wszystko sama ogarnia...
    8 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.