Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/05/20 in all areas

  1. 50 points
    @Analconda pozwól, że ci coś wyjaśnię. Obiektywnie patrząc to nie jesteś ani głupi (wręcz przeciwnie) ani brzydki. Nie jesteś przegrywem czy incelem, jesteś przeciętnej urody, ale za to dość wysoki to też ci daje plus. Trochę pracy nad sobą i możesz jak to mówią 'pić szampana". Jesteś w najgorszym dla mężczyzny wieku, przedział 21- 23 lata to dla większości mężczyzn udręka, ani nie mają pomysłu co ze sobą zrobić, hormony buzują, rówieśniczki się nimi nie interesują. Najczęściej brak kasy, pozycji i frustracja jak się patrzy na tych co mają. Prawda jest taka, że ty jesteś na pozycji startowej, a do mety masz w uj daleko. U mężczyzn wygląda to tak, że najgorszy okres to właśnie 21 - 23 lata, później zaczynają się praca, kariera, praca nad sobą i możliwości mężczyzny rosną. Mężczyzna zaczyna rozkwitać na rynku matrymonialnym/ seksualnym w wieku 35 lat, a szczyt możliwości ma w wieku 40+, około 45 roku życia zaczyna powoli spadać w rankingu życia, ale jest to raczej powolne opadanie na spadochronie, a nie pierdolnięcie w ścianę sportowym samochodem (tak to wygląda u pań). Mężczyzna przyzwoicie sytuowany i zadbany w wieku 50 - 55 lat to nadal łakomy kąsek dla wielu pań. Jak się nie zapuścisz i będziesz szczupły, wysportowany i zadbany to dalej będziesz mógł liczyć na udane życie towarzyskie, wystarczy że zawodowo osiągniesz jakąś stabilną pozycję, w szanowanym zawodzie. To wystarczy. Oczywiście im więcej masz zasobów, tym będziesz bardziej rozchwytywany. Ewentualnie ilość zasobów może zniwelować zaniedbania innych kwestii np. nie będziesz już szczupły i wysportowany tylko będziesz brzuchatym Analcondą, ale za to na koncie siedmiocyfrowy bilans, wtedy nie będziesz spasionym przegrywem tylko słodkim misiem Natomiast kobieta ma dużo gorzej, kobieta zaczyna wzbudzać zainteresowanie jako nastolatka, zaczyna się od rówieśników z najbliższego otoczenia, na końcówce szkoły średniej 17 - 18 lat zaczynają się nią interesować studenciaki, takie tam pierwsze miłostki. Mówię oczywiście o normalnych domach i w miarę stabilnej sytuacji rodzinnej tzw. przeciętnych dziewczynach, a nie patuskach które w wieku 12 lat matka uczyła robić makijaż żeby wyglądały na 'dorosłe'. Kobieta dobija do 20 - 21 roku życia i tu zaczyna się rozkręcać, w zasadzie jej ciało jest już ukształtowane i jest młoda co jest wielkim atutem, nawet bardzo przeciętna dziewczyna, przy niedostatkach urody typu małe piersi, czy innych jest atrakcyjna, bo jest młoda i zazwyczaj fajna z charakteru (jeszcze nie została przemielona przez rzeczywistość). Ma młodość i wizualną atrakcyjność, później wchodzi w okres najodpowiedniejszy do rozrodu tj. 23 - 25 lat i to jest kobiecy szczyt, ponieważ prócz ukształtowanego ciała i młodości, rośnie jej poziom hormonów/ feromonów, organizm robi wszystko żeby przyciągnąć partnerów odpowiednich do rozrodu, i w tym czasie jest najatrakcyjniejsza dla mężczyzn. Później do 25 +, do około 28 - 30 roku życia jest nadal atrakcyjna, ale to już zaczyna szybko spadać. W wieku 28 lat zaczyna się sypać wizytówka kobiety czyli twarz, później z wiekiem spada sprężystość skóry, piersi zaczynają tracić jędrność i opadają i już się zaczyna pęd na ścianę, jest jak fajne auto, ale takie które powoli traci już swój urok, lakier trochę zmatowiał, felgi trochę porysowane.... Później następuje pierdolnięcie w ścianę, zazwyczaj jest to 30 - 32 lat jeśli pani nie zniszczyła się używkami wcześniej, można ten proces opóźnić o kilka lat dietą i ćwiczeniami, pomocą chirurga, ale nawet dobrze zrobiona i dbająca o siebie czterdziestka (prawdziwie dbająca, czyli dieta, ćwiczenia, zdrowy styl życia) to nie młoda i świeża 23 - 25. Może być co najwyżej atrakcyjna jak na swój wiek, a nie atrakcyjna tak jak była 15 lat wcześniej czy 10 lat wcześniej. Ale tutaj jeśli mówimy o kobietach, które bardzo o siebie dbają, takich atrakcyjnych jak na swój wiek 35 - 40 lat to będziesz miał może z 1 - 2 % populacji. Mogą się trafić i atrakcyjne 40 + czy 45+ ale to te, które po pierwsze bardzo o siebie dbały, a po drugie wygrały na loterii genowej, ale tu mówimy już nawet nie o procentach tylko o promilach tzw. wyjątku od reguły. Więc drogi Analcondo jak ty będziesz u szczytu możliwości jako mężczyzna, to twoje rówieśnice będą już na równi pochyłej, po której będą zapierdalały w dół jak struś pędziwiatr. Tak naprawdę kobieta jest szczytowo atrakcyjna przez 2 - 3 lata, atrakcyjna przez 7 - 8, później to już tylko cień/ dawne przebłyski tego co miała kiedyś. Mężczyzna zaczyna budować swoją atrakcyjność później i zachowuje ją dłużej, zarówno okres szczytowy jest dłuższy jak i okres umiarkowany. Jak się ustawisz na poziomie średniaka, pod względem pozycji/ zasobów w kraju w którym mieszkasz i nie zaniedbasz się wizualnie to w wieku 35 - 45 at nie będziesz narzekał na brak zainteresowania ze strony pań wolnych w wieku tuż przed pierdolnięciem w ścianę czyli takich w okolicach trzydziestki (o starszych nie wspominam), nie raz będziesz miał przesyt kontaktów z kobietami. Jak się ustawisz powyżej średniej to będą do ciebie ciągnęły pszczółki w szczytowej formie. Powtarzam, teraz jesteś w wieku najgorszym dla mężczyzny, szczególnie jeśli chodzi o nawiązywanie trwałych relacji z kobietami, jak się za siebie weźmiesz później już będzie lepiej. Dodatkowo większość Chadów, którzy są ci solą w oku zapuści się, urosną brzuchy, nałogi dadzą o sobie znać, bo z większością Chadów to jest tak, jak z paniami z przedziału 8 - 10 / 10 za młodu dużo szaleją. Wiec albo się zapuszczają, albo wypadają z rynku poprzez małżeństwo i populacja dostępnych Chadów maleje. Młoda generacja Chadów puka najatrakcyjniejsze laski, bliskie sobie rocznikowo, stara się już wykruszyła, a ustawieni faceci po 30 wskakują do kategorii Most Wanted (jeśli nie zmarnowali młodości i wypracowali pozycję).
  2. 36 points
    Pół żartem, pół serio Jaka ja jestem, dobra, fajna i modna do tego. Gość chciał normalną rodzinę, a nie karierowiczkę i kopną w d... konflikt interesów. Ohhh Erasmusie mój Erasmusie, tyle ja się uczyła, żebym zagranicą się ustawiła 😆 Jak ja lubię egzotycznych bolców, którzy potrafią zdominować kobietę, ja chcę SZEJKA!!!! "W poszukiwaniu egzotycznego bolca" na cudzy koszt 😆 Mieszka z rodzicami bo nie ma kasy, żyje na ich koszt dorabiając do tego ideologię. J/w z tym, że rodzice robią za opiekunów dla dzieciaka. Więc Ad 6,7,8,9 pomaga im w ten sposób, że żyje w ich domu, na ich koszt i łaskawie pozwala się opiekować wnukiem 😆 Próbowała złapać bad boya na dziecko, ale nie wyszło. Nadal liczy, że on jednak wróci/ nie jest pewna czy dziecko jest jego - pewnie obie opcje jednocześnie. W sensie że żyje na koszt rodziców i nie jest pewna kto jest ojcem? 😆 Szukam taty dla bąbelka/ może jednak bad boy wróci jak wstawię foteczki z nowym gachem, żeby był zazdrosny 😆 Szukam taty dla bąbelka/ bankomatu, intensywnie. Budowanie wizerunku, sprzeczne z tym co robi. Historia jej życia to seria przypadków i kiepskich decyzji. Ja ktoś podkreśla wielokrotnie, że nie pił czy nie ćpał, to na 99% robił to wiele razy, paliła zapewne jak lokomotywa być może rzuciła. Sam fakt podkreślania młodego wyglądu i braku nałogów wielokrotnie, świadczy o niepewności do tego jak jej wygląd oceniasz i czy pod warstwą tapety dostrzegasz ślady rozrywkowej przeszłości. Komplement i w sumie żadne osiągnięcie wystarczy rozsądna dieta bez przeżerania się i umiarkowany wysiłek fizyczny, żeby facet 40+ a nawet 50+ wyglądał młodo. Zamiłowanie do egzotów, życie podporządkowane szukaniu egzotycznej kutangi, skakanie z kwiatka na kwiatek, brak perspektyw zawodowych, dalsze życie fantazjami. Próba złapania bad boya na dzieciaka po uderzeniu w ścianę, nie powiodła się. Desperackie poszukiwania tatusia dla bąbelka i bankomatu w jednym.
  3. 34 points
    Opiszę tu historię znajomego, ku przestrodze, choć sytuacja do bólu typowa. Znajomy (48) poznał sobie jakieś 2 lata temu dziewczynę (31). On wykształcony, w świecie bywały, z zainteresowaniami i pewnym dość drogim hobby. Natomiast facet nie jakiś bogaty. Ot duże mieszkanie bez kredytu, działka rekreacyjna, samochód, paredziesiąt k pln oszczędności, w miarę stabilna praca specjalisty. Ot taki mniej lub bardziej typowy Nowak. Panienka z licencjatem, goła i wesoła, bez mieszkania, samochodu, niczego. Pomieszkująca u mamusi i pracująca w mc jako jakiś tam menedżer sali czy coś. Z urody taka 6/10 szczupła, ale twarz taka sobie. Początki znajomości pamiętam facet cały w skowronkach, latał koło panny, woził, na wycieczki zabierał. Wszystkim lasencję prezentował i epatował w oczy szczęściem. Problemy zaczęły się, jak wziął panią na kwadrat. Okazało się że pani do sprzątania nie teges, do gotowania też nie, zorganizuj pani czas, zabaw, zabierz, itp. Czyli typowo można by rzec. Po pewnym czasie zaczęły się jazdy, że kasę wydaje na hobby, a nie na nią, no i ona po 1,5 roku znajomości chce ślub i dom(!). Kumpel trochę w międzyczasie odczadział, więc mówi, że śluby nonono, a przynajmniej nie tak szybciutko. I co teraz robi Karynka? Ano zaczyna udawać wielką miłość, a w tle zaczyna kręcić plan B. Wczoraj facet się dowiedział, ze jego ukochana od paru miesięcy przyprawia mu rogi. I teraz wisienka. Jak z nią zaczął poważną rozmowę, to dowiedział się, że to przez niego, bo "nie chce ślubu" 😂 Także ten teges. New day, same story. Facet podłamany, chce "ratować" związek przy totalnej zlewce Karynki. Odradziłem, wyjaśniłem to i owo, poleciłem forum, zobaczymy co będzie. PS. Dla odmiany dowiedziałem się dziś od znajomych, że moja wystawiona 2-mce temu za drzwi ex, ma już nowego "przyjaciela", z którym radośnie jeździ na wycieczki 😂 New day, same story.
  4. 31 points
    @Lalkaa małżeństwo aranżowane tak naprawdę funkcjonuje pośród większości populacji tej planety. Małżeństwo z tzw 'miłości romantycznej' to wymysł, który przyjął się w kulturze tzw. zachodniej (dość niedawno i jest jedną z przyczyn jej rozkładu), czyli krajów pod wpływem kultury anglosaskiej i europejskiej, zagnieździło się głównie w klasach niższych i średniej, w klasach wyższych społeczeństwa małżeństwa aranżowane/ z rozsądku dalej są dość popularne. We wcześniejszych okresach historycznych w kulturze europejskiej też normą było aranżowanie małżeństw. Małżeństwa aranżuje się poprzez dobór osób z podobnej grupy społecznej, o podobnych wyznawanych wartościach, przy doborze uzupełniających się cech charakteru ..... aranżuje się je z przyczyn ekonomicznych, politycznych i społecznych. Małżeństwa aranżowane i z rozsądku są gwarantem trwałości rodziny, przetrwania wzorców kulturowych i dobrobytu dla kolejnych pokoleń. Bądźmy szczerzy para o podobnych systemach wartości, żyjąca w tym samym środowisku na podobnym poziomie materialnym łatwo się dogada, chyba że, któraś ze stron jest wyjątkowo szpetna 😆 Tzw. małżeństwa z 'miłości' zaczynają mieć problemy jak kończy się napęd hormonalny, często ludzie przekonują się jak haj minie, że skazali się na życie z osobą niemającą z nimi wiele wspólnego.
  5. 27 points
    Jak widać jednak korwiniści potrafią powiedzieć coś dobrego. Nie żałuję oddanego głosu.
  6. 23 points
    Pieniądze to: - poczucie bezpieczeństwa - możliwość spełniania marzeń - większa wolność osobista Dlatego pieniądze należy traktować z szacunkiem i wydawać z namysłem.
  7. 22 points
    Akurat z kobietą się przyjaźnię od lat, jedna z najlepszych relacji w życiu, ale to po prostu człowiek honoru. Widzę jej problemy na co dzień, niczym specjalnie się nie różnią od moich. W niektórych obszarach wręcz mnie przerażają. Jest kobietą typową od czasu do czasu, ale mogę to jej wybaczyć naturalnie, bo nie jesteśmy w związku i nie trzymam przy niej żadnej ramy. Po prostu jestem całkowicie szczery i jak coś mi się nie podoba to robię totalną bekę. A przed spotkaniami nawet mnie uprzedza, czy będzie okres i czy się na mnie wkurwi bezcelowo. I jesteśmy dogadani, dzięki świadomości różnic płci i przez kompletny szacunek. Jak spędzamy czas razem to na 100%. Pogaduchy, wsparcie, wymiana myśli na poziomie abstrakcyjnym, mnóstwo poczucia humoru. Przyjaźń, nie związek i czuję się wyśmienicie. Niczego nie muszę udowadniać, ani spinać dupska. Wiele się nauczyłem z tej relacji, ale człowiek to coś więcej poza schematami i nawykami. W niektórych drzemie wspaniałość, często ukryta pod warstwą gównianej codzienności. Prawdziwe diamenty. Takich szukam, oczywiście bezcelowo. Stan flow i przy spotkaniu z człowiekiem honoru od razu mi coś świata, bo mam doświadczenie i wolę walki o takie znajomości. A czy to kobieta, czy mężczyzna naprawdę mnie nie obchodzi. Co do związków nie mam absolutnie szczęścia, a raczej należytej motywacji. Życie z kobietą nie stanowi dla mnie żadnej wartości obecnie, wręcz świadomie unikałem randek, flirtu. Nie chce mi się, bo wiem od zera do końca, jak to się toczy i w jakim miejscu stoję. Zaplanowałem życie w taki sposób, aby mi było w miarę optymalnie, ale nie dla związku. Wybór. Nie szufladkuję się, bo chociaż jestem starym kawalerem to zachowuję pewną równowagę. Rozumiem, jak działa cyrk i taniec godowy, ale jakoś zmierzam lub chciałbym zmierzać do innej wizji życia. Widzę siebie, jako człowieka, którego wartość nie określa kobieta, ale pozytywny sposób bycia, stan akceptacji chwili obecnej. Nie mam za złe, że mi nie wyszło, wcale nie musiało. Jak ktoś chce za wszelką cenę, a nie może to ma problem. Mi się po prostu nie chce. Teraz wolałbym poczytać, pograć z ziomkiem, wyjść nad wodę, na grzyby, przeczytać książkę, ogarnąć wyjazd z przyjaciółmi, pośmiać się i wrócić do czterech ścian. Szukanie szczęścia w drugim człowieku to najgorsza droga życiowa, absolutnie denna, a jeszcze tak mocno promowana we wszystkich serialach, filmach, gówno lekturach. Nic mądrego nie napisałem, ale sam się nie obrażam na stan samotności. Wszystko zabije szara codzienność poza tym. Uwielbiałem z kobietami okresy promocyjne, to jest niesamowity motyw, kiedy cieszysz się z wyjścia, z pocałunków, seksu i wspólnych chwil. To jednak szybko mija i zaczynają się negocjacje. A tego już nienawidzę, bo doskonale wiem, jaki jestem i jakich obszarów nie zmienię. A nigdy nie przedłożę własnych interesów nad cudze. Ani się nie poświęcę, bo nie widzę w tym żadnego sensu. Nie pójdę na układ, bo może mi blokować seks, ile chce. Mam średni poziom libido, więc szantażowanie dupskiem na mnie nigdy nie działało, a wręcz bawiło. To trudno i natychmiast zmieniały zdanie 😆 Pistolet seksu, który napierdala ślepakami, okazuje się jedyną wartością związkową ostatecznie. Nie żadne połączenie dusz, ani inne chuje muje. Dochodzimy do sedna sprawy 😆 To takie humorystyczne mam nadzieję spłycenie tematu, bo już weekend i idę się zrelaksować w samotności. Apeluję do wszystkich o więcej poczucia humoru, bo wolałbym na ławeczce ostatecznie posiedzieć ze starym kawalerem, który pożył sobie i się uśmiecha niż z mężusiem, który w chacie i robocie przesiedział 30 lat bez słowa dziękuję.
  8. 22 points
    Panowie, w jednej audycji Marka usłyszałem ze forum można traktować jako pewien etap w życiu, niedawno zrozumiałem wagę tych słów. Moje poglądy za bardzo rozchodzą się z poglądami które panują wśród większości forumowiczów, w sumie czytając niektóre tematy zapętlam się, myślę że wyczerpałem tyle informacji ile potrzebowałem, próbowałem dać też od siebie tyle ile uważałem za słuszne. Pora iść do przodu, przestać czytać tematy o dopiero wchodzących w temat zranionych nieborakach, chce wbić sobie w głowę trochę inne schematy które będą korzystniejsze dla mojego życia. Jestem też teraz w momencie w życiu w którym dużo pracuje, duzo czytam, obecnie mam przerwę od imprez, żeby głowa odpoczęła od tej demoralizacji i używek. Obecnie brak partnerki, tylko jakieś przygody. Jesli chodzi o relacje damsko męskie, to skupiam się głównie na ogarnięciu głowy i nauce gry w stanie trzeźwości. W sumie dużo gorszych niż lepszych rzeczy się ostatnio dzieje, ale nie narzekam, wystarczająco obowiązków mam żeby się nie przejmować. Oczywiście będę odwiedzał forum raz na jakiś czas, zobaczyć jak się to wszystko kręci, ewentualnie poczytać tematy niezwiązane z relacjami damsko męskimi i redpillem. Dziękuję wszystkim za pomoc i dokładnie swojej cegiełki do tej forumowej układanki, nie chcę niczego obiecywać, ale mam nadzieje że wrócę za kilka miesięcy/lat, tylko że w lepszej wersji która będzie w stanie czegoś was nauczyć. Chłop w dom, Bóg w dom!
  9. 22 points
  10. 21 points
    Dorosły mężczyzna nie jest w stanie się zmienić! Nie zmienisz swojego charakteru! Nie poradzisz sobie, masz problem nawet z utrzymaniem porządku! Jesteś słaby, weź się ogarnij. Przemiana Zamieszczam ten wątek bowiem uznałem, że w dobie upadku wartości, które osobiście uważam za najcenniejsze jest sporo młodych mężczyzn, którzy są pogubieni, nie wiedzą dokąd zmierzają i tkwią po uszy we własnych słabościach, nałogach i lękach. Nie jestem z wykształcenia psychologiem/socjologiem nie jestem też coachem ani o zgrozo nauczycielem duchowym i nie chcę, żeby mój wątek został potraktowany jako próba przemycenia jakiejś kolejnej jedynej słusznej metody czy ideologii. Nie chcę również opowiadać szczegółowo o swoim życiu prywatnym ponieważ cenię sobie anonimowość więc skoncentruję się tylko na najistotniejszych faktach, które pozwolą przybliżyć czytelnikowi obraz sytuacji. ( @SzatanKrieger i @Pancernikw innym wątku poprosiliście mnie o oznaczenie więc spełniam Waszą prośbę). Uznałem, że skoro na różnych forach internetowych jest sporo młodych mężczyzn proszących o pomoc a ja mam coś do powiedzenia w zakresie wychodzenia z przegrywu to napiszę co w mojej ocenie jest ważne i raz na zawsze zakończę ten temat/nie planuję również być aktywnym użytkownikiem, chcę tylko zostawić cegiełkę i iść w swoją stronę. Żeby zrozumieć z jakiego miejsca startowałem musimy cofnąć się trochę w czasie do sierpnia 2012 roku, tak jak wspominałem już wcześniej - byłem wówczas 27 letnim mężczyzną z nadwagą, widocznymi brakami w uzębieniu, zawalonymi studiami i bez grosza przy duszy. Moja wartość na rynku matrymonialnym wynosiła ''0'' a poczucie własnej wartości było na poziomie ujemnym. W życiu zawodowym również układało się fatalnie ponieważ pracowałem na nisko opłacanych stanowiskach w miejscach typu - magazyny, firmy produkcyjne, budowy. Najgorsze w tym wszystkim było dla mnie to, że nawet tam nie potrafiłem zagrzać długo miejsca, gdyż przez wolne tempo pracy i deficyty uwagi popełniałem liczne błędy i byłem nieefektywny - każdą pracę traciłem maksymalnie po trzech miesiącach stażu i zwykle wylatywałem z hukiem, widząc na odchodne pogardliwe spojrzenia współpracowników. Miałem również niedokończone studia do których zaliczenia brakowało mi jednego egzaminu oraz obrony pracy magisterskiej, w wolnych chwilach piłem piwo, czytałem książki i grałem w gry komputerowe. Chciałem odwrócić swoją kartę, ale nie potrafiłem, szukałem różnych cudownych metod, narzędzi, analizowałem swoją przeszłość, czytałem literaturę z zakresu samorozwoju, rozwoju duchowego, ale za każdym razem wszelkie moje starania kończyły się fiaskiem. W zasadzie czytanie książek z tej tematyki było jedynie dawaniem sobie złudzenia, że robię cokolwiek w kierunku zmiany i wyjścia na prostą - oszukiwałem sam siebie. Co z tego, że miałem na liczniku przeczytanych około 100 książek skoro stan faktyczny nadal był żenujący? Droga, którą wówczas podążałem była prostą drogą do stania się typowym Januszem bez żadnych realnych osiągnięć, ale za to wielkim ego i syndromem Krugera-Dunninga. Miałem jednak jakąś tam nadzieję związaną ze swoimi studiami i zainteresowaniami liczyłem, że uda mi się to w przyszłości zmonetyzować chociaż doskonale wiedziałem, że żeby cokolwiek mi się udało to muszę mieć cechy charakteru, których nie miałem - wiedzę, której nie miałem - znajomości, których nie miałem - dyplom magistra, którego też nie miałem. Krótko mówiąc musiałem stać się człowiekiem, którym nigdy nie byłem. Dokładnie 03.08.2012 roku czyli równo osiem lat temu, po kolejnej porażce zawodowej poszedłem do pracy do ochrony - miałem to szczęście, że trafiłem na obiekt na którym nic się nie działo a moim jedynym obowiązkiem było robienie dziesięciominutowego obchodu co dwie godziny, który tak naprawdę nie był nikomu do niczego potrzebny. Dzięki temu miałem sporo czasu na przemyślenie całego swojego życia, uznałem zatem, że jest to właściwy czas na próbę podejścia do zaległego egzaminu, który budził we mnie najgorsze emocje, ilekroć otwierałem książkę to już czułem odrazę do tego przedmiotu tym bardziej dobijał mnie fakt, że aby dostać zaliczenie muszę opanować cały podręcznik na blachę a liczył on ponad 600 stron. Mimo to przełamałem się i zacząłem czytać, powoli robiłem sobie notatki, zakreślałem ważne rzeczy, powtarzałem, starałem się zrozumieć mechanizmy i możliwie z największą dokładnością odtwarzać specjalistyczną nomenklaturę, krótko mówiąc budowałem sobie siatkę pojęć ponieważ wiedziałem, że egzaminator jest bardzo restrykcyjny i jeśli użyję jakiegoś sformułowania błędnie to mnie upierdoli. Po miesiącu nauki podszedłem do egzaminu i zaliczyłem to gówno - ledwo bo ledwo na 3.0, ale zaliczyłem. Oczywiście czas spędzony na pracy na odludziu wykorzystywałem już po zdanym egzaminie na inne czynności takie jak szukanie normalnej pracy, wziąłem laptopa, napisałem cv i szukałem jakiś ofert - wysyłałem wszędzie, gdzie były jakiekolwiek możliwości rozwoju i tak kilka miesięcy po zdanym egzaminie dostałem pracę w branży pokrewnej do wyuczonej. Oczywiście odstawałem od wszystkich umiejętnościami, wiedzą, intelektem - ale się uparłem, że dam radę i po okresie próbnym dostałem od pracodawcy możliwość skorzystania z karty multisport więc zacząłem nieśmiało stawiać pierwsze kroki na siłowni a oprócz tego rozpocząłem treningi biegowe. Kolejnym krokiem była obserwacja swojego zachowania w sytuacjach zawodowych, obserwacja monologu wewnętrznego i myśli, które miałem, gdy coś nie szło po mojej myśli i wtedy z przerażeniem odkryłem, że ja po prostu kocham przegrywać i być ofiarą losu. Za każdym razem jak zdarzało mi się coś spierdolić w robocie miałem cichą nadzieję, że dostanę wypowiedzenie, wrócę do domu wcześniej i pogrążę się w chujowym użalaniu się nad sobą. Z takim podejściem nie ma się co dziwić, że byłem 28l facetem bez jakichkolwiek osiągnięć, nie miałem prawa być atrakcyjnym dla kobiet, nie miałem prawa mieć sukcesów w pracy czy na uczelni skoro ja lubiłem przegrywać i sprawiało mi to jakąś dziką satysfakcję jak czułem się głupi, jak coś mi nie wychodziło to było takie głupie zdejmowanie odpowiedzialności z siebie za własne życie. Wówczas zacząłem wdrażać najważniejszy element do swojej pracy nad sobą czyli walkę z tymi myślami, ilekroć nie chciało mi się czegoś zrobić zmuszałem się do tego jakby to była najważniejsza rzecz w moim życiu, zacząłem przychodzić wcześniej do pracy, zacząłem obserwować bardziej poukładanych kolegów, przestałem oddawać się swoim rozmyślaniom, które górnolotnie i bezpodstawnie nazywałem autoanalizą a polegały jedynie na doszukiwaniu się przyczyn zewnętrznych mojego nieudacznictwa. Zawsze podświadomie dążyłem do porażki chociaż akurat iloraz inteligencji mam trochę ponad normę więc wszystkie błędy nie mogły wynikać z niskiej inteligencji tylko mojego nastawienia do siebie. To odkrycie było przełomem ponieważ w trybie natychmiastowym wdrożyłem plan naprawczy i zrobiłem również badania hormonalne a następnie zacząłem stosować różne suplementy, przestałem sięgać po ezoteryczną, psychoanalityczną literaturę i starałem się maksymalnie żyć w świecie materialnym zamiast odlatywać w abstrakcję. W dawnych książkach o samorozwoju zacząłem dostrzegać w zasadzie przemysł polegający na wykorzystywaniu ofiar przez drapieżników i stałem się mocno sceptyczny do wszystkich nieempirycznych metod pracy nad sobą. Wdrożyłem zatem metody codziennej pracy nad sobą - udało mi się to osiągnąć bez pomocy terapeuty chodź rozumiem, że komuś praca z profesjonalistą może pomóc i naprowadzić na dobrą drogę. Jednak ja pominąłem ten punkt ponieważ uznałem, że nie chce mi się analizować jeszcze raz całej swojej przeszłości i doszukiwać się chuj wie czego przez najbliższe kilka lat terpaii. Moje metody: 1. Obserwacja swoich myśli i zachowania w sytuacjach stresowych. 2. Dieta i sumplementacja 3. Aktywność fizyczna 4. Ocena siebie i sytuacji dokonana na podstawie twardych i mierzalnych faktów. 5. Bezwzględna szczerość wobec siebie i nazywanie problemów po imieniu, konfrontowanie się z trudnościami za wszelką cenę. 6. Tylko wiedza zdobyta przez doświadczenie pozwala zmienić zachowanie człowieka, dlatego punkt powyższy jest tak istotny. 7. Studiowanie tylko takiej literatury, która ma zastosowanie w życiu. 8. Życiowy cel 9. Codzienna praca nad sobą rozpoczynana każdego dnia. 10. Bezwzględny porządek wokół siebie, zero bałaganiarstwa. Trzymanie się powyższych zasad pozwoliło mi w ciągu ośmiu lat stać się naprawdę konkretnym facetem, który nie boi się nowych wyzwań, ale jednocześnie potrafi podchodzić do problemów metodycznie i strategicznie. Dzięki temu udało mi się zarobić sporo kasy i zdobyć reputację w swoim zawodzie co spowodowało zmiany na każdym obszarze życia - obecnie takie problemy jak prokrastynacja, brak sensu życia, dystymia są mi całkowicie obce - nie jestem już ofiarą, przestałem bać się własnego cienia. Z perspektywy czasu uważam, że wyjście z przegrywu jest rzeczą absolutnie wykonalną. Mam nadzieję, że komuś pomogłem.
  11. 21 points
    Nasza dyskusja rozdzieliła się na dwie części, dlatego postaram się, aby pierwsza z nich była niejako odpowiedzią na drugą. Widzisz, cały problem polega na tym, że Ty oraz lajkujący Cię koledzy nie posiadacie niezbędnej wiedzy dotyczącej metodologii nauk. Nie dziwię się - to są rzeczy, których nie znajdzie się w memach, infografikach i redpillach, o których nie znajdzie się wiele na YT - żeby mieć tę wiedzę, trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, przeczytać odpowiednią ilość prac naukowych itd. To jest taka podstawa, mapa, która pozwala Ci potem poruszać się w realiach publikacji naukowych i umieć je selekcjonować. Część z rzeczy, o których napisze to są podstawy dostępne od pierwszego roku i jeśli tylko ktoś nie śpi na zajęciach to wie, że piszecie tu - brzydko ujmując - bzdury. Wasze szczęście polega na tym, że nie jest to wiedza powszechna a nieszczęście - że ja akurat skończyłem specjalizację i mam tytuł naukowy z dziedzin, które się tu często porusza. Potem może poproszę moderację o wydzielenie z tego tematu bo warto, żeby ignorancja i pisanie głupot nie triumfowało na takim forum. Zacznijmy od podstawy podstaw: 1. Psychologia jako nauka społeczna nie posiada niezłomnych i niekwestionowanych praw w taki sposób, w jaki posiadają je nauki ścisłe - w psychologii wyróżnia się cztery główne nurty (czasem mówi się o sześciu, mi bliżej do tego klasycznego podziału na cztery), cztery duże teorie psychologiczne - psychoanaliza, behawioryzm, psychologia humanistyczna oraz psychologia poznawcza. Każdy z tych nurtów odpowiada na te same pytania dotyczące motorów napędowych ludzkich zachowań w diametralnie inny sposób. Dlatego to są teorie naukowe, a nie prawa. Literatura: Kozielecki J. Koncepcje psychologiczne człowieka W tym miejscu na przykład Twój kolega - dyskutant @DuchAnalityk w innym temacie skompromitował się pisząc, że to niemożliwe, że przecież to jest nauka i nie może być takiej nauki, co to jedne twierdzenia przeczą innym, a psychoanaliza to w ogóle nie jest nurt w psychologii - sam więc rozumiesz, że w świetle elementarnej wiedzy z psychologii to są po prostu głupoty, brak podstawowej wiedzy. Można wyróżnić więcej szkół psychologicznych: Najważniejsze nurty (szkoły) psychologiczne Gestalt (psychologia postaci) psychoanaliza (nurt psychodynamiczny, psychologia dynamiczna) i neopsychoanaliza behawioryzm i neobehawioryzm psychologia humanistyczna psychologia poznawcza psychologia ewolucyjna neuropsychologia psychologia społeczna psychologia polityczna psychologia kulturowa psychologia tłumu psychologia międzykulturowa psychologia transpersonalna https://pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia#Najważniejsze_nurty_(szkoły)_psychologiczne Jak pewnie zdążyłeś zauważyć, psychologia ewolucyjna jest tylko jednym z licznych podejść do wyjaśniania przyczyn działania człowieka. To nawet nie chodzi o to, że te szkoły ze sobą walczą - po prostu psychologia to jest stosunkowo młoda dziedzina i jedne teorie ustępują innym jako lepiej weryfikowalne, lepiej wyjaśniające te same zjawiska albo po prostu bardziej modne, bo zmienia się paradygmat. Literatura (nie jedyna, ale pisana prostym językiem): https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/6556/1/05_Ewa KUZIONKO.pdf Ta wielonurtowość i przez to relatywizm w naukach społecznych to jest właśnie coś, czego jako zwykli internetowi szperacze tacy jak @2macz, @DuchAnalityk czy Ty nie rozumiecie, bo nie macie do tego wystarczającej wiedzy. To widać. Czytacie coś, czytacie, widzicie linki do naukowych pozycji i myślicie a potem mówicie głośno: "No popatrz! Przecież tak twierdzi NAUKA, to jest PRAWDA! Tak mówi PSYCHOLOGIA!". A guzik, bo to jest tylko jeden z licznych głosów w psychologii. Wrzuciliście jak biblię klasyczne pozycje Bussa (oczywiście nie znalezione samemu, tylko przeklejone od ludzi, którzy wcześniej zrobili to zaraz), a ja równie dobrze mogę wam wrzucić pozycje związane z behawioryzmem Skinnera czy jeszcze Skinnera i handlujcie z tym. I taką listę można stworzyć dla każdej ze szkół. To, że wy wierzycie w jedną a nawet o zgrozo myślicie, że psychologia to jest jedna nauka i ma twarz psychologii ewolucyjnej to jest ignorancja, właściwa dla tzw. googlaczy. 2. Psychologia ewolucyjna to nie ostateczna odpowiedź - to wynika z powyższego, ale warto jeszcze nakreślić tło. Mianowicie ewolucjonizm w naukach społecznych to zjawisko dawno minione, które wykopują obecnie głównie zapaleni redpillowcy. Podstawy możesz przeczytać tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucjonizm_(nauki_społeczne) To jest właśnie zabawne, bo nawet nie macie świadomości jak to co piszecie świadczy o waszej niewiedzy na temat dyscypliny, o której piszecie. Ja nie muszę tego robić, bo to się już dawno dokonało. Zachęcam do przeczytania, zacznijcie od A Critique of Evolutionary Psychology, artykułu Ganonna, a potem na przykład: Brendan Wallace, Getting Darwin Wrong: Why Evolutionary Psychology Won't Work Eds Hilary Rose, Steven Rose. Johnathan Cap, Alas, Poor Darwin: Arguments Against Evolutionary Psychology (pozycja, z którą zgadza się wielu neurobiologów, którzy mają sporo "ale" do psychologii ewolucyjnej) Robert C. Richardson, Evolutionary Psychology as Maladapted Psychology A najlepiej od czegoś na waszym poziomie: https://en.wikipedia.org/wiki/Criticism_of_evolutionary_psychology - kto wie, może odkryjecie jakąś nową fascynację na gruncie psychologii? Może neobehawioryzm? P.S. W dalszym ciągu ciekawi mnie źródło Twojej ułomności @DuchAnalityk w oznaczaniu rozmówców - powiedziałbym, że nawet trochę fascynuje. 3. Podsumowanie Ponieważ trochę szkoda mi czasu, żeby wyważać otwarte drzwi to na tym poprzestanę natomiast mam nadzieję, że teraz masz świadomość, dlaczego to jak wpadacie i wrzucacie bibliografię z jednej z X szkół psychologicznych jako prawdę objawioną wygląda groteskowo i śmiesznie dla kogoś, kto ma pojęcie na ten temat. Wpadacie po X latach i odkrywacie coś, co w psychologii dawno zostało przyjęte, potem skrytykowane, przerzute, wyplute i ustąpiło innym, ale młodzi fani redpill z zapałem oglądają filmiki z YT jak religię. @2macz - widziałem w innym temacie, że sobie nabyłeś coś Unwina - to jest równie zabawne. Pomijając, że o badaniach Unwina jest osobny temat: To właśnie jest identyczny case. Badania, przeprowadzone w wiadomy sposób dla ludzi, którzy znają odrobinę nie tylko antropologię kulturową, ale jej historię tak jak np. @Krugerrand, w czasach, kiedy ta dyscyplina niemalże raczkowała i obowiązujący paradygmat jest dawno inny, a tamte badania przemielone i zapomniane, teraz w oczach specjalistów z YT i googlaczy takich jak Ty urastają do rangi twardej, objawionej, ścisłej wiedzy badawczej. Na swój sposób zabawne. Chłopcze, żeby nam nie umknęło - korzystając z wyszukiwania obrazem wskazałeś podobny wykres na dowód jakiejś tezy, zapytany o źródło wkleiłeś artykuł, w którym go... nie ma. Przecież to żałosne.
  12. 20 points
    Mało żyjesz na świecie? Mało rzeczy w życiu widziałeś? Wiesz czym jest walka z kurewstwem? Walka z kurewstwem to jest jak wylewanie oceanu za pomocą łyżki wody. To jest jak ratowanie Afryki, która wiecznie ma problemy. Nie ma najmniejszych, powtarzam, najmniejszych szans na walkę z jakimkolwiek kurewstwem. Musielibyśmy się cofnąć ustrojem o jakieś 500 lat. Psychika ludzka tak nie działa. Ba, nawet 500 lat temu ludzie się puszczali. Kobiety w krajach gdzie mogą być za zdradę ukamieniowane, nadal to robią. Tak działa dopamina, która w normalnym związku wydziela się do dwóch lat, a to jest przecież neuroprzekaźnik "go and get it". Dopamina nigdy nie ma dość. Nigdy nie powie stop. Kuszenie nigdy się nie kończy. Zawsze spełnienie czeka za rogiem, bo to obiecuje dopamina. Ludzie nie mają siły, żeby się oprzeć pączkowi, a co dopiero takim sytuacjom. Miałem ostatnio parę takich sytuacji, gdzie już mi niedobrze od przeciążenia kurewstwem, ale rozumiem i wiem, że nie ma najmniejszych szans tego zmienić. Zawsze ktoś będzie miał propozycję. Zawsze ktoś z niej skorzysta. Zawsze minus spotka plus. Swoją drogą, zdradzająca osoba doskonale wie, co robi. Nie dostała nagle zaćmienia, żeby zapomnieć o świecie, w jakim żyje. To jest jej wybór. Im dłużej żyjesz na świecie, im dłużej to obserwujesz, tym tracisz resztki złudzeń i tego jak naprawdę to wszystko wygląda. Ten świat to jest dżungla, busz, arena walk o najlepszych partnerów, pieniądze i jak największe połechtanie zmysłów, a takie rzeczy jak małżeństwo służą głównie wychowaniu potomstwa czy trwaniu społeczeństwa. Ja @Morfeusz doskonale rozumiem. Im więcej widzisz i doświadczasz, tym bardziej spadają klapki z oczu i widzisz, że nie ma czego ratować. Zostawcie Titanica, nie wyciągajcie go, tam ciągle gra muzyka, a oni tańczą wciąż.. Piękna aktorka mruży oko i młody milioner puka do jej drzwi.. pozwólcie im śnić! Nic do ratowania. Widząc grę, możesz tak balansować swoim postępowaniem, żeby nie przegrać, bo jak mawiał klasyk - Jeżeli grasz w pokera i nie wiesz kto jest frajerem, to ty jesteś frajerem. Moim skromnym zdaniem jedyne co możemy zrobić, to nie być frajerami, minimalizować te szanse tak bardzo, jak się da. TO jest realny świat, a nie ten wymyślony na potrzeby filmów romantycznych i bajek, gdzie żyli długo i szczęśliwie. W momencie, gdy żyjesz w tej mentalności jak chciałbyś, żeby wyglądał świat, a nie w tym jak naprawdę wygląda, prosisz się o spore kłopoty, frustracje i załamania. Nie ta częstotliwość odbioru daje ogromny szum, a z szumu nic wartościowego nie wychwycisz. "Ona nie jest twoja, teraz jest po prostu twoja kolej."
  13. 20 points
    Załamuję ręce, proszę spojrzeć: Żona Willa Smitha - tego Willa Smitha - kurwiła się z jakimś podrzędnym raperkiem, o którym nigdy nie słyszałem, i co widać? Uśmiechnięta, heheszkuje, jakby w Lotto właśnie wygrała; gdzie Will widać, że ledwo daje radę to przełknąć i ból maluje się na jego twarzy, a ona, kurwa i szmacisko, banan na ryju. To właśnie znaczy dla kobiet "go figure out how to make yourself happy" - skakanie po chujach. xD Nie miejcie złudzeń, drodzy panowie, she's not yours, it's just your turn. Will to pozytywny i fajny wariat, IMHO powinien ją wypierdolić z domu i odrzeć do suchej nitki z wszelkiego majątku, ma dowody na taśmie, że się przyznaje do szmacenia. Możesz być gwiazdą kina akcji Holywood, przystojny, wysoki, z hajsem, sławą, pozycją, you name it, a i tak nigdy żadnej nie zaspokoisz. Nie on pierwszy, nie on ostatni, ale smutne to w chuj; ten tupet tej lambadziary, aby się śmiać w twarz człowiekowi, który cierpi. Ha tfu.
  14. 20 points
    Temat przerabiany kiedyś na forum i naprawdę dziwie się ludziom jak można w ogóle mieć wątpliwości co do tego... Skoro mieszkasz w bloku, to obowiązuje cię jakaś symbioza tak? Czy to remont, czy to muzyka, czy seks... Nie pytam czy byś chciał słuchać odgłosów wiertarki bo dla usprawiedliwienia odpowiesz sobie że nie przeszkadzało by ci to, tylko to jest blok a nie wolnostojący dom. Ludzie mają dzieci, albo mieli ciężki dzień - chcą odpocząć albo nie chcą żeby ich dzieci kojarzyły seks z tym co jest w porno - dajesz złe wzorce i chcesz epatować męskością w ten sposób? U debili tak, nawet na twoją samice będą spoglądali jak na niewyżytą dziwkę, ponieważ w społeczeństwie obowiązują jakieś normy - chociażby obyczajowe i uwierz mi że nie polepszysz sobie w ten sposób relacji z ludźmi. Seks można uprawiać po cichu ale remontu już nie, small difference.
  15. 19 points
    Źle. X2 źle. Dlaczego akurat jakiś bassfreak, który chce się związać z laską przeszkadza gościowi, który chce tylko ruchać? 😆 I co byś mu zrobił? Co to za wojowanie o rękę księżniczki, która Cię nie chce? Po co zabierasz się za znajomości z kobietą, która nie ma jasnej sytuacji z EX? Wiesz jak to się skończy? Laska wydyma Was obu, tylko Ciebie bardziej I pójdzie do trzeciego. Tak na prawdę jej nie znasz a chcesz zgrywać rycerza. To mogło przejść.. w średniowieczu.
  16. 19 points
    W zasadzie można obstawiać w ciemno jakie będą odpowiedzi. Wystarczy połączyć dwa fakty - ludzie powszechnie nie używają do myślenia głowy, bo tą zastępuje im telewizor i drugi - tchórzliwość, konformizm i lenistwo (również umysłowe) są naturalną cechą większości ludzi, więc focusują się na sprawach tylko niezbędnych do wegetacji (żarcie, defekacja, kredyt, ruchanie...). Więc zaskoczeni ulicznym pytaniem, powtórzą telewizyjną opinię, żeby przynajmniej w ramach zgody z powszechnym przekonaniem nie zaryzykować wyjścia na durnia (mało kto udźwignie reprezentowanie poglądów mniejszości, które w dodatku są propagowane jako kontrowersyjne) a przy tym przydać sobie pozory mądrości, głosząc de facto nieprzemyślany komunał. Propaganda mnóstwo pracy wkłada w przekonywanie większości, że jesteśmy beznadziejnym i nieodpowiedzialnym społeczeństwem, że trzeba nas traktować jak dzieci. Niby karać i nagradzać, ale głównie karać i szykanować. O dziwo, rząd uznaje, że jesteśmy wystarczająco odpowiedzialni, żeby się rozmnażać, rozliczać PIT i prowadzić wielotonowe pojazdy, które w rękach wybrańców Allaha, koszą tłumy jak Kałasznikow. Chociaż osobiście oprócz wszelkiej maści "dubeltówek", mam na podorędziu szlifierkę kątową (tzw. "gumówkę"). Mało który napastnik podejdzie pod wirującą ze świstem z prędkością 12k RPM tarczę diamentową, tak łatwo, jak pod lufę, zakładając, że możesz nie mieć odwagi wypalić. Więc można by było w ramach beki, zrobić ankietę i popytać, czy powinien być zakaz posiadania "gumówek" w domu. W zasadzie o noże i widelce też można by zagadnąć.
  17. 19 points
    Codziennie z głodu umiera 15 tyś dzieci. Piętnaście tysięcy. Tymczasem codziennie muszę słuchać/czytać: - o problemach LGBTABCDEF[...]+; - o tym czy gej z gejem może sobie dziecko adoptować i czy na pewno Oni się czują gejami czy może jednak transami i czy na pewno tymi transami chcą być; - o tym że ,,kobieta też ma prawo” tak jakby była traktowana jak zwierzę w klatce; - o kobietach które dawały dupy w imię kariery, żeby po latach z płaczem latać do mediów skarżąc o gwałt; - o jakiś slut-shamingach i o innych skretyniałych pomysłach oświeconych sierot po lewej stornie. Słuchaj, świat nie jest cukierkowy, choćby durnie lewicowi na głowie stanęli (aczkolwiek w obecnych czasach mamy luksus- brak wojen, dostęp do jedzenia, szybkie przemieszczanie się itd.). Jeśli przykładowo się nachleje, zrobię półprzytomny dwójkę w spodnie w miejscu publicznym to naturalnym jest to, że zostanę wyśmiany, wyszydzony, być może nagrany i wrzucony do sieci. Do kogo będę mieć pretensje? Do tych anonimów którzy to zrobili czy do samego siebie? Serio, dawno wojny nie było.
  18. 18 points
  19. 17 points
    Jakiego "elektryka"? O czym Ty mówisz? O 2 makietach? Prototypach prototypów? Przecież to projekt służący wyprowadzaniu pieniędzy z funduszy. TYLKO to z tego wyjdzie. Te wszelkie "wielkie projekty" (słynna afera z Arrinerą-Hussaryją, co to JUŻ ZARAZ miała wejść do seryjnej produkcji...) to chujnia pierwszej wody. NIE jest sztuką narysować "ślicny samochodzik" w paint-cie NIE jest sztuką wyklepać na babach 1-2-3-10 sztuk prototypów "ślicnego samochodziku" Sztuką jest powielić ten "ą-ę" projekt w milionach egzemplarzy. I ogarnąć całą logistykę pre- i aftersales. Na tym nie raz połamały sobie zęby firmy dysponujące budżetami na poziomie tego kraju. Branża automotive to branża NAJBARDZIEJ kapitałochłonna na tej planecie. I jadąca na bardzo cienkiej marży. A tu matełuszek i spółka opowiadają o milionie polskich elektryków. Kisnę. Mój komentarz: BICZPLIS. Tyle.
  20. 17 points
    Skoro chce dziwki, to zażądaj za każdy stosunek zapłaty.
  21. 17 points
    Ja jestem starym kawalerem "z odzysku" 😀 Kocham kobiety ale wchodzę tylko w związki LAT. Wszelakie zakładanie rodziny mam już za sobą. 😊 Kocham wolność, niezależność 😊 A gdy myszka chcę "coś więcej" a więc zamieszkania razem czy bąbelka wycofuje się. I następna proszę... Tylko jedna mała uwaga. Nigdy nie oszukuje kobiet że chcę rodziny, zgrai dzieciaków itd. Jestem szczęśliwy. A jutro jadę z kobietką na weekend 😊
  22. 17 points
    Ekhm, no dobra... Jakoś wydaje mi się, że uskuteczniasz tu na forum skrajną autokreację. Dlaczego tak uważam? Bo ludzie, którzy mają bujne życie erotyczne i powodzenie u kobiet, nie muszą zdawać relacji w Internecie, aby się dowartościować. Tak więc fajne bajki, atencja podbita - ale ogólnie trudno nie pozbyć się uczucia zażenowania, gdy się to czyta. Trzeba jeszcze było - dla ogólnego poklasku - napisać, jak to jej chłopu wypiłeś browara, którego trzymał w lodówce (był już tu podobny motyw, możliwe, że również twój).
  23. 17 points
    No jak myślisz, że kobieta, która jest 7 lat w związku i "łatwo daje się odbić" nadaje się na ltr to powodzenia za te kilka lat Mało to singielek jest, by się brać za zajęte? Nigdy tego nie pojmę chyba.
  24. 17 points
    Koszty pracodawcy, brutto-brutto w umowach, inflacja szybuje, bezrobocie ukryte na poziomie kosmicznym, działalność gospodarcza 1400 zł zus na dzień dobry, mała działalność gospodarcza z wykluczeniem wielu zawodów, twórczości? xD Ustawy robione tak, aby działały, ale w mikro skali, same wykluczenia, biała księga podatkowa, matryca VAT popierdolona, policja i us wynagradzane za ilość kontroli, kwota wolna od podatku to żart, socjal promujący patologię zamiast ludzi pracujących, przywileje emerytalne, rządy partyjne, ludzie żyjący w strachu przed sądami, antymęskie prawo, kluczowy program 500+ rządzących nie działa, co potwierdzają wszystkie dostępne materiały, VAT dojebany na 23%, zero opłacalności instrumentów oszczędnościowych i inwestycyjnych ze względu na podatek belki 19%, kurwa. Zatrudnij w tym kraju pracownika za minimalną, to wybulisz, jak za dwie, a wszystko rząd przepierdoli. Mnie ideologia nie obchodzi, tylko to, co wyżej napisałem. To jest debilizm w czystej postaci i jeszcze nikt niczego dobrze nie zrobił.
  25. 16 points
    Po takim stażu na forum i doświadczeniach, zamiast ratować dupę chłopu i to jeszcze przed pierwszym bzykaniem dzieląc się rewelacjami na temat jego żonki, postanowiłeś ją bzykac.Brawo.Racjonalizujesz sobie, że masz silne potrzeby. Jak mamy walczyć z kurestwem jak się sami do niego przyczyniamy?
  26. 16 points
    Skutek będzie odwrotny do zamierzonego. Czas oczekiwania na rozstrzygnięcia w sądzie pracy to 2 do 4 lat, czyli sądy pracy są przeciążone. Teraz dokonują rozszerzenia definicji w totalnie bzdurny sposób, wystarczy że prasa kobieca, telewizja śniadaniowa, netflix, modne jutuberki (niekoniecznie w tej kolejności) wmówią paniom, że są pokrzywdzone i zacznie się fala pozwów przeciw pracodawcom, najczęściej przy zwolnieniach, redukcji etatów i najczęściej występującym nieradzeniu sobie w pracy (tak wiem jestem mizogin 😆 ). Panie inaczej podchodzą do pracy niż panowie: - panie pracują krócej (biorą mniej nadgodzin niż mężczyźni), są mniej dyspozycyjne - panie mniej chętnie poszerzają kwalifikacje szczególnie gdy to poszerzanie wiąże się z kosztami i dużym nakładem pracy. Tutaj wypada się zatrzymać i wyjaśnić .... przerabiałem to kilka razy, panie dostawały propozycje szkoleń, ale ze względu na nakład pracy, który trzeba włożyć i poziom skomplikowania szkolenia, nie chciały brać udziału. Zdarzało się też, że nie chciały brać udziału z powodu planów osobistych np. rezygnowały z 2 tygodniowego szkolenia bo ustawiły się z Gosią i Zosią na weekend w spa (tak miałem przypadek odmowy tak motywowanej), bywało też 'tematyka szkolenia mnie nie interesuje'. Należy dodać, że wiele kursów czy szkoleń to jedynie preludium (90% z nich) i żeby wejść w dany temat, trzeba np. poświęcać przez wiele miesięcy (czasem lat) popołudnia i weekend, żeby zdobyć realne kwalifikacje, które realnie podniosą płacę. Panie nie chcą rezygnować z czasu wolnego, żeby się dokształcać. Natomiast zdarzyło się dosłownie dwa razy że pracownik płci męskiej odmówił udziału w szkoleniu czy kursie sponsorowanym przez pracodawcę. Jeden raz pracownik miał planowy zabieg chirurgiczny w tym terminie, a drugi powiedział, że niedługo składa wypowiedzenie ponieważ po ślubie przeprowadza się w inną część Polski i byłoby mu głupio gdyby naciągną pracodawcę na koszty - panie niechętnie wydają pieniądze na poszerzanie kwalifikacji, często są oferty interesujących szkoleń czy kursów, których jednak pracodawca nie pokrywa lub pokrywa częściowo, panie skreślają takie rzeczy od razu, jeśli muszą choćby współfinansować własną edukację zawodową - jeszcze jeden ciekawy czynnik, jest wiele zawodów, które były tradycyjnie uważane za męski, panie weszły na rynek pracy w tych zawodach dość późno, zaczęły być 'modne' niedawno, i teraz wiadomym jest że pan inżynier ze stażem pracy 25 lat na stanowisku X (czyli mnóstwem doświadczenia) , w którego pokoleniu nie ma praktycznie kobiet z jego specjalizacją, będzie zarabiał więcej niż młódka zaraz po studiach bez doświadczenia w zawodzie lub z doświadczeniem 5 lat Takich różnic między pracownikami płci męskiej i żeńskiej jest około 20, nie chce mi się wszystkiego wymieniać dałem tylko najistotniejsze. Tak naprawdę PAY GAP po uwzględnieniu wszystkich czynników statystycznie wynosi 1 - 2%, czyli tak naprawdę dyskryminacja płacowa ze względu na płeć to jest promil zatrudnionych. Oczywiście nie twierdzę, że dotyczy to absolutnie wszystkich kobiet, są chlubne wyjątki, jednak na nielicznych wyjątkach nie powinno się budować narracji. Wracając do głównego tematu.... w 95% przypadków sprawa będzie przegrana gdyż pracodawca w prosty sposób udowodni czemu pani zarabia mniej na tym samym stanowisku, czemu nie dostała podwyżki jak kolega itp: - porównanie ilości nadgodzin jakie przepracowali inni pracownicy na takim samym stanowisku - porównanie kwalifikacji dodatkowych jakie zdobyli w okresie zatrudnienia - ilość zrealizowanych projektów/ stopień ich skomplikowania/ zdolność do podjęcia się ich ze względu na posiadane kwalifikacje I nagle w sądzie okazuje się, że pani Krysia pracowała w ciągu roku o 200 h mniej od pana Zdzisia i 150 h mniej od pana Wojtka, na dodatek pan Zdzisio skończył w ciągu ostatnich trzech lat pięć szkoleń, pan Wojtek cztery, a Krysia jedno, do tego pan Wojtek mówi płynnie w trzech językach. I zarabia mniej dla tego, że włożyła w rozwój i pracę mniej zaangażowani i czasu niż koledzy, a nie dla tego że 'oni ją 'prześladujom' bo ma waginę, tak w telewizji powiedzieli'. Reasumując zaowocuje to przeciążeniem i tak już przeciążonych sądów, opóźnieniem poważnych spraw gdzie faktycznie pracownik został pokrzywdzony przez pracodawcę. Oczywiście po jakiejś dekadzie jak będą statystyki orzeczeń sądowych w tym zakresie zacznie się kwik że 'sądy pracy 'dyskryminujom' kobiety'.
  27. 16 points
  28. 16 points
    Czy wysłałeś już jej pieniądze na bilet?
  29. 16 points
  30. 15 points
    Chciałem się wpierw dopisać do tematu 'dom a wolność', bo dobrze brzmiał, ale na koniec założyłem własny temat, bo to będzie zagajenie od zupełnie nowej strony, energetycznej, ale nie - energii odnawialnych, pasywnych, tylko twoich, własnych. Mianowice, jak wiecie z domami trochę miałem do czynienia i ciągle mam. Wybudowałem dom nad zimnym Bałtykiem, wybudowałem łącznie też dom w Italii (piszę łącznie - bo składający się z kilku niewielkich budów na różnych posesjach). Co mi się rzuciło w oczy po tych paru latach bujania się z objeściami swoimi, Niemców, Italiańców, Francuzów, Ruskich. Ujmiemy to w punkty, a potem wyciągniemy wnioski zbiorcze dla młodych padawanów na nadciągające czasy. - budowa fizycznie to wielki wysiłek, więc jeżeli nie posiłkujesz się cudzymi rękoma to wystarczy ci sił tylko na jeden normalnych gabarytów (200m2) dom w swoim życiu lub ewentualnie dwa małe - pierwszy dom dla wroga, drugi dla przyjaciela, trzeci dla siebie. Pierwszy dom 400 m2 zbudowałem posiłkujac się dużą liczbą ludzi, drugi o połowę mniejszy, z jednym tylko pomocnikiem, szacuję, że zostało mi jeszcze sił na trzeci - dla siebie, podobnych gabarytów. Więcej się po prostu nie chce. - dom jest wynalazkiem dla rodziny i tylko z nią ma sens i spełnia swoją funkcję. Jeżeli przypada więcej niż 50m2 na robotnego członka rodziny (odliczamy z tego żonę, która tylko leży i pachnie, wyrodne dzieci itp.) wszystko co powyżej - stanie się uciążliwą robotą dzień po dniu, za którą nikt nie zapłaci. - jeżeli chcesz mieszkać w domu solo, lub go w ogóle komuś móc wynająć z jakimś wymiernym zyskiem, by się nie zarobić przy nim samemu musisz spełnić szereg restrykcyjnych warunków: A) dom musi być bardzo niewielkich gabarytów, żeby było mało powierzchni do utrzymywania w porządku B ) to samo tyczy się ogrodu, ale tu jest jeszcze gorzej, bo przyroda ma cię w dupie i trawa, oraz chwasty, których nie chcesz mieć, bedą rosły w najlepsze, a rośliny, które chcesz mieć - jakoś nie bardzo... To zresztą omówimy na końcu C) dom powinien mieć szereg warunków terenowych, byś wychodził na nim chociaż na zero, wliczają się w to media, dojazd, pozycja działki, narażenie na czynniki atmosferyczne, topograficzne (powodzie, osunięcia), kradzieże w okolicy itp. wszystko, aby zminimalizować sezonowe straty i szkody, które ma każdy dom D) istnieje tylko jedna zona dla takiego domu, gdzie to będzie zyskowe - jest to cicha zona pod ładnie położonym miastem i gros klientów na domy tylko czegoś takiego szuka windując ich ceny, czyli: dom 100 m2 z niewielkim miłym do siedzenia terenem zieleni, w promieniu 15 km od Rzymu, Monachium, Nicei, Warszawy. - nie dawaj domu w użytkowanie w zamian za utrzymanie i wykonywanie remontów, wielu się na tym już przejechało i wielu jeszcze przejedzie. Psują się rzeczy trudno naprawialne, których żaden taki 'najemca' nie tknie, a ciebie na koniec takiego 'wynajmu' zrujnują (tynki, dachy, instalacje itp.) - tu przechodzimy płynnie do punktu żywotności domu. Otóż czasy, kiedy domy były na pokolenia już się skończyły, materiały są obliczone na wyfrunięcie dzieci z rodziny, gdzie się urodziły, która to rodzina w takim domu zamieszkała i zestarzenie się w rysach rodziców. Potem taki dom staje się gorącym, nieupłynnialnym najcześciej kartoflem. Widać to choćby po pustakach z lat 90tych. - dobrym pomysłem jest wejście w temat domu już istniejącego zbudowanego z wiecznych materiałów (naturalnych), kamień, grube drewno, ceramiczna dachówka. Budowa takiego domu w dzisiejszych czasach jest raczej nieopłacalna poza krajami, gdzie takie materiały się bierze spod nogi (Hiszpania, Italia, Francja, kraje typowo alpejskie) - dom jest przewidziany do mieszkania w nim, a nie na posiadanie, czy spekulację. Kto trzyma dom pusty - traci. Mocno traci. Widziałem dziesiątki Niemców, Rosjan, Francuzów, którzy przyjechali po pół roku na swoją daczę i gorzko zapłakali. Tysiące € włożone w latach poprzednich w rośliny, ogród, bajery diabli wzięli, zobaczyli wielkie chaszcze, odleciały kawał dachu lub sosnę na nim, rozkradzioną wiatę z narzędziami, a mimo to niczego ich to nie nauczyło. Ja na takich zarabiam. Dlatego, że dom nie miał gospodarza. Wszystko, co jest w domu, musi być w ciągłym użyciu, by nie pokryło się pleśnią, grzybem i chwastami. W domu muszą żyć ludzie. I to najlepiej mądrzy ludzie, a nie jakieś lumpy, czy wygodniccy. Teraz kwestia ogrodu, ostatnia i najtrudniejsza. Jest wielkim wyzwaniem zrobić ogród tak, by sam się w miarę sobą 'zajmował'. Jest to możliwe, ale wymaga ogromnej wiedzy o roślinach i niejako 'ręki' do tego. Tak by rośliny same się kontrolowały jak lojalni pracownicy i jedna hamowała drugą przed nadmiernym wybujaniem. Widziałem tak samo mnóstwo ludzi, którzy zapłakali nad swoim ogrodem, bo walczyli z naturą, a z naturą wygrać się nie da. Trzeba ją zrozumieć i się z nią zaprzyjaźnić, a nie strugać kozaka. Nie brakuje takich, którzy najpierw wymieniają całą ziemię, bo kupili skałę, albo glinę, albo błoto, albo ch.j wie, co jeszcze. Potem walczą ze zwierzętami, na końcu z ludźmi. Wszystko przez to, że naruszają homeostazę eko-systemu i nie mają o tym pojęcia. Nie bądź takim ignorantem. Przyrodę trzeba obserwować, zanim ją zrozumiesz. Trzeba się nauczyć okolicy, zanim w niej zaczniesz coś mądrego czynić, tyczy się to zarówno domu, ogrodu jak i mieszkańców.
  31. 15 points
    W grę wchodzi mnóstwo zmiennych, to jest właściwie temat rzeka. Osoba, która nie ma ręki do kobiet, nagle nie dostanie jej magicznie, gdy przekroczy określony rok życia, jak nie wspiera się wieloma zerami na koncie. Przeciwnie, w przypadku braku określonych znajomości najczęściej zostanie to, co będzie do wzięcia, czyli najczęściej resztki z tindera czy badoo. Ktoś, kto boi się poznawać kobiety w każdych warunkach będzie miał ciężko, jeżeli nie zapłaci, bo unika lęku i konfrontacji z własnym miejscem w szeregu. Geny, masz je przyzwoite? Jak się starzejesz, człowiecze? Jak dbasz o cerę? Jakiego serum czy kremu przeciwsłonecznego używasz do twarzy? Dermaroller, stosujesz? O guru odmładzania, Dave Asprey'u, to słyszał? Jak często i jak ćwiczysz, żeby utrzymywać stan hormonów, szczególnie odpowiedzialnych za libido, które jak wiesz, odpowiadają za szybkość starzenia się? Uprawiasz seks bez wytrysku, żeby wydłużyć sobie życie o jakieś 20 lat i wyglądać w wieku 40+ na 30? Bawisz się w oczyszczanie organizmu, żeby był jak najsilniejszy? Jak suplementujesz? Ile sypiasz? Ile masz stresu? Jak pracujesz? Jak często się relaksujesz? Śmiejesz się często? Ilu masz bliskich sobie ludzi? Jak rzadko walczysz z debilami, tylko radośnie przyjmujesz świat? Ile alkoholu pijesz? Ekspozycja na zimno, stosuje? O wszelkich debilnych używkach to zapomniałeś, prawda? Większość facetów, nawet jak się dorobi, to będzie mogła kobiety tylko sobie kupić. A jak się nie dorobisz, bo na tym świecie nie masz żadnych gwarancji (nawet na to, że dożyjesz jutra), to masz problem. Jest ogromna różnica między zwierzyną upolowaną samodzielnie, a tą kupioną ze sklepu. Ogrom mężczyzn nie dba o siebie, nie ma o tym pojęcia, bo to kojarzy im się z "pindrzeniem się" a to jest przecież domena kobiet. Powiedz dresowi, żeby szedł na jogę i nie pił taniego alkoholu, to wyjdzie mu to na dobre - powodzenia. To jest przecież codzienny reżim, codzienna "walka", a ilu konkretnie mężczyzn podejmie rękawice, żeby naprawdę wiedzieć jak co ma działać, stosować to i robić to codziennie, szczególnie wtedy kiedy nie jest aż tak późno, czyli do 30tki? Jeden na tysiąc? Dwa tysiące? Dla większości mężczyzn to jest nierealne, moim skromnym zdaniem. Jest parę przypadków, gdzie można upolować coś młodszego na stałe przy byciu starszym, ale wtedy potrzeba spełnić parę warunków. - ciekawe pieniądze i przyzwoity wygląd, - bardzo ciekawe pieniądze, które umniejszają wygląd, - być może sympatia panny do tego, żeby mężczyzna wyglądał starzej (mniejszość kobiet, często wychowywana bez ojca), - bardzo dobra osobowość + bardzo dobry seks + przyzwoity wygląd, przy skromniejszych zarobkach, ale nie żałosnych. I wiele czynników, które można rozwinąć, ale mi się nie chce. Jeżeli nasz 30+ latek obawia się młodszych kobiet, nie potrafi bajerować i nie wie jak "obsługiwać" kobiety, ale wierzy, że rzekomo teraz jest w rozkwicie to rzeczywistość go wyjaśni, bo ona zawsze wyjaśnia, a młodsze kobiety z reguły lubią młodszych kolesi. Takim 30+ często zostają kobiety z bagażem czy inne, często zwichrowane i sfrustrowane czasem. Moje doświadczenie mówi mi, że kobiety nigdy nie ulegają same z siebie, nie przychodzą po znajomość, jeżeli ktoś nie wyróżnia się czymś wybitnym w danym towarzystwie - pieniędzmi, wyglądem, bajerowaniem. Kobiety ogólnie lubią wyjątkowość i coś wyróżniającego się, więc odpowiedź na pytanie jest prosta - dziewczyna 20+ dla pana około 40 jest możliwa, ale nie dla każdego, bo trzeba w pewien sposób sobie na to zapracować, a większość nie lubi i nie chce pracować, a często nawet nie ma pojęcia jak. A jak wiedzą, że mogą, to czują opory. A jak wiedzą jak, to nie mają możliwości. Liczba osób, które sobie na to będzie mogła pozwolić jest stosunkowo niska. I tyle.
  32. 15 points
    Zamawiacie homary, krewetki, najlepsze wino, idziesz do łazienki i spierdalasz przez okno
  33. 15 points
    Witam wszystkich Braci, opowiem po krótce swoją historię z moją byłą ex narzeczoną, problemem jest to, że po mimo upływu roku ona dalej trochę siedzi mi w głowie i nie potrafię się zaangażować w nic innego. Może nawet ktoś wyciągnie wnioski z mojego zachowania i nie dopuści do takich sytuacji, bo ja dałem się trochę w tym wszystkich pogrążyć. No więc byliśmy ze łącznie sobą 8 lat. Na początku wiadomo sielanka. Ja wtedy byłem chłopakiem, który miał sporo znajomych, byłem wysportowany, pewny siebie, zdecydowany, miałem zawsze swoje zdanie. To jej się we mnie podobało. Z czasem zaczęły wychodzić pewne różnice między nami, motylki zaczęły opadać ale mimo wszystko było przyzwoicie i trwaliśmy w tym dalej. Ona inwestowała w to bardziej niż ja, była bardzo zakochana. Zaszła taka sytuacja, że trochę narozrabiałem i ona się o tym dowiedziała. Nie była to pełna zdrada (sex) ale jednak sprawiło jej to przykrość. Czułem się z tym źle i zacząłem się starać, chciałem się poprawić, przeprosić ją. Było to jakoś w 3 roku związku. Wtedy nastąpił powolny zwrot akcji i zamiana ról. Teraz wszystko analizując, myślę, że od tego momentu krok po kroku podczas trwania kolejnych lat związku przesuwała swoje granice, ograniczając i zmieniając mnie. Wtedy nie byłem jeszcze tego świadomy, jak działają mechanizmy manipulacyjne kobiet. W efekcie STOPNIOWO przestałem mieć czas na kolegów, bo przecież mogłem siedzieć z nią. Nie przykładałem się do wielu rzeczy, trochę się zapuściłem, przestałem trenować. Wyjście ze znajomymi było takie, że w 95% była tam jeszcze ona. Jej zazdrość o moje koleżanki. Dużo by wymieniać. Generalnie stagnacja a nawet regres w prawie każdej płaszczyźnie. Przez te kilka lat zmieniła mnie w całkowicie inną osobę, ale z tego co widzę każda kobieta robi takie swoje gierki, żeby wychować sobie faceta jak chce. Generalnie moja atrakcyjność tylko spadała w jej oczach. Między czasie zaręczyny (6 rok związku). Mieszkaliśmy razem, wynajmowaliśmy mieszkanie. W końcu w głowie zaczęły mi się zapalać lampki ostrzegawcze. Ona dbała o siebie, ciągle w telefonie. Niby jest obok ale trochę nieobecna. Zacząłem czytać i studiować różne fora, m.in te forum, materiały o relacjach damsko-męskich. Wtedy już dostrzegłem, że ten związek to równia pochyła, ale była jeszcze jakaś nadzieja, że coś się odmieni. Próbowałem się starać, ale to jedynie co chyba tylko pogorszyło sprawę. Wobec mnie olewka, robienie wszystkiego na odwal się. Jak typowe starsze małżeństwo. Może niektórzy mnie potępią, ale chciałem wiedzieć co się dzieje w tym jej telefonie i sprawdziłem to. A cóż mogło się dziać? Jakieś pisanie z innymi facetami na instagramach, wymiana komplementów. Generalnie faceci ją podrywali, chcieli się spotkać, a ona reagowała na to pozytywnie. Z rozmów nie wynikało, że się spotkała. Co prawda zawsze po pracy wracała do domu, weekendy razem jednak mogła być taka sytuacja o której nie miałem pojęcia. Momentem kulminacyjnym była rozmowa z jej kolegą, któremu się żaliła jaka to jest nieszczęśliwa w swoim związku, jaki to ja jestem ZŁY, TYRAN, cham, burak, nie dbam o nią i nie szanuje jej. Kolega dzielnie ją wspierał, zachęcał do odejścia, mówił że mogą spróbować razem ! A ona odpisała nawet, że musi się zastanowić nad tym i, że rzeczywiście mogłoby im się udać, bo są do siebie podobni z charakteru, zainteresowań (?). Takie pierdolamento. Całkowicie zrezygnowany poddałem się, spakowałem i wyprowadziłem. Ona z początku panika, histeria, prośba o mój powrót. Nie ugiąłem się. Po kilku dniach wróciłem zabrać resztę rzeczy, powiedziałem o wszystkim co wiem, dodałem, że to koniec. Błagała, żeby spróbować jeszcze raz. Mówiła, że tak tylko napisała i nie przemyślała tego. Nie ugiąłem się, oddała pierścionek sama z siebie, płakała, rozstaliśmy się. Kilka dni potem całkowita olewka z jej i mojej strony. Tu się zaczyna najlepsze. Przed znajomymi i swoją rodziną zrobiła ze mnie największego chama, buraka, kłamce, psychola. Mówiła, że ją ograniczałem, robiła awantury, a nawet biłem. Że siłą zerwałem jej pierścionek uszkodzając jakoś palec. Że odszedłem na pewno bo miałem na boku inną kobietę. Każdemu opowiadała jaka była głupia i jak mogła być tyle czasu ze mną, teraz jest jej zajebiście i wszystko się układa. Jej rodzina, ludzie z którymi przez tyle lat spędzałem święta, wyjeżdżaliśmy na jakieś wesela wakacje, praktycznie przestała po tym utrzymywać ze mną kontakty. Niektórzy znajomi zaczęli do mnie pisac jak mogłem tak zrobić. Generalnie znajomi się rozbili na dwie połowy, jedna za mną, którzy nie wierzyli w słowa mojej EX, a inni (głównie kobiety) staneli po stronie mojej byłej. Początkowo mi było ciężko, nie mogłem spać, chudłem bo mało jadłem. Alkohol i inne używki. Powoli stawałem się wrakiem, lecz po moi znajomi do mnie wyciągneli pomocną dłoń. Zadbali o to, abym nie czuł się samotny, zabierali na różne spotkania. Powoli zacząłem się ogarniać. Zacząłem regularnie trenować na siłowni oraz sztuki walki. Zmieniłem swoje nawyki żywieniowe. Niektóre używki całkowicie odstawiłem a inne bardzo ograniczyłem. Zacząłem czytać wiele materiałów o psychologii, oglądać filmy w tej tematyce, przeglądać różne fora. Zacząłem przypominać sobie języki obce, bo wiedza wyparowała przez te kilka lat. Ja planuję iść dalej, chciałbym zmienić pracę. Co do mojej EX w kolejności chronologicznej: - kolega, który miał ją pocieszyć i zbudować w związku dosyć szybko zaciągnął ją do łóżka a potem okazało się, że jednak nie mają takich samych poglądów i wizji na przyszłość; - wpadła w szał imprezy i na karuzelę kutangów; - szukała miłości na Tinderach, Badoo lecz zazwyczaj wszystko kończyło się po sexie; - wydało się, że wiele faktów naciągnęła, niesłusznie mnie obwiniała przez co straciła niektórych znajomych; - niektórzy z jej rodziny np. brat powiedział, że dalej chce utrzymywać znajomość i też nie wierzy mojej EX bo często zmienia zdanie, informacje są sprzeczne. Przeprosił.; - po kilku miesiącach od rozstania chciała się ze mną pogodzić, spróbować na nowo - nie przystałem na jej propozycję; - znalazła w końcu swoją "miłość ", która chciała coś więcej niż jednorazowy sex. Najlepsze jest to, że tego samego dnia co ustawiła z nim związek na FB, to najpierw zadzwoniła i się spytała, czy, aby na pewno nie zmieniłem zdania i nie chcę spróbować jeszcze raz z nią; - podobno podczas swojego związku, gdy miała "ladies night" w klubie przelizała się z jakimś gościem - wiem to od wspólnych znajomych, którzy tam byli. Jej skarb się o tym dowiedział i wybaczył. - sporadyczne kontakt ze mną, internetowy tj. złożenie życzeń w święta - lipiec 2020: rok po rozstaniu : wysłała mi długą wiadomość, że wszystko zrozumiała, jak bardzo mnie zraniła, że dopiero teraz do niej dotarło co zrobiła i co straciła, że będzie żałować tego do końca życia (musieliśmy mieć możliwość kontaktu bo zostały pewne sprawy po rozstaniu, które trzeba było pozałatwiać). A ja ? Od momentu rozstania z nią nie spotykaliśmy się. Zaliczyłem spory progres w porównaniu do tego, jaką osobą byłem jeszcze rok temu w związku ze mną. Nawet znajomi stwierdzili, że zmieniłem się na lepsze, bardziej cieszę się życiem. Miałem kontakty z innymi kobietami, jedne na ONS, inne na FWB. Jednak nie mogę do końca zapomnieć o swojej EX. Wiadomo jem normalnie, śpię, trenuje, spotykam się z ludźmi, chodzę na jakieś imprezy, korzystam z życia. Ale ciągle pojawia się jakaś myśl w głowie, wspomnienie gdy np. przechodzę przez miejsce, gdzie razem chodziliśmy/jeździliśmy. Nie mogę się zaangażować też w nic innego na stałe z inną kobietą, mimo że chciały coś więcej. Wiem, że zachowuje się jak jakaś parówa i płaczek, że po tym co zrobiła mi EX powinienem mieć na nią wyjebane, powinienem ją spuścić w kiblu, zapomnieć i nie wracać do tego. Jednak jest ona taką mają drzazgą w sercu, która sama o sobie przypomina. Nie zawsze było źle i mimo wszystko kochałem ją prawdziwie, dopiero ostatni rok był bardzo zły. Jestem teraz chłodniejszy uczuciowo, kieruje się logiką a nie emocjami/uczuciami. Przez co być może ciężej mi się zaangażować w coś innego. Może to i lepiej, bo teraz jestem świadomy wszelkich mechanizmów, zachowań i manipulacji kobiet. I stale systematycznie pogłębiam tą wiedzę. Sami widzicie jakie błędy popełniałem. Nigdy się nie zmieniajcie pod wpływem kobiety, dbajcie o swoich znajomych, o swoje pasje i zainteresowania, o swój rozwój. Nie rdzewiejcie, nie róbcie z siebie uległej fujary czy bankomatu. Nie mówię, że siedzenie z kobietą w weeekend jest złe, ale pamiętajcie też o wyjściach z kolegami Na własnej skórze przekonałem się do czego to wszystko prowadzi, gdy pozwolicie kobiecie złapać za kierownicę.
  34. 15 points
    Ty patrzysz na to przez pryzmat swoich przekonań moralnych. Widać to szczególnie w ostatnim zdaniu, gdzie opowiadasz się przeciwko stosowaniu ostrego określenia, nawet jeżeli ktoś faktycznie się pod nie kwalifikuje. Ja patrzę na to od strony praktycznej, a nie od strony moralności. Pisałam o tym, że wraz z wiekiem sytuacja faceta może się pogorszyć, jeżeli nie osiąga on sukcesu zawodowego. Bo "słabe" prace, które są akceptowalne w wieku 20-25 lat, wyglądają kompromitująco w wieku lat 40. Facet w wieku 20-25 może np. dorabiać jako barman czy kelner i to jest ok, ale 40-letni barman czy kelner wygląda już jak przegrany życiowo frajer. Takie są realia ocen dokonywanych przez wiele kobiet i tym samym w dużym stopniu takie są realia sytuacji facetów w średnim wieku. To tak wygląda i to jest fakt niezależny od ocen moralnych. Ja doskonale rozumiem to, że tak jak napisałeś, ktoś może mieć wrodzone ograniczenia (czy też ograniczenia środowiskowe), albo stawiać na proste, skromne życie. Ktoś może też mieć po prostu pecha. Jasne, ja to rozumiem. Jednak co to zmienia? Ja nie będę się marnować przy ubogim facecie. Na samą myśl miałam przed chwilą dreszcze na plecach i to nie jest żart, naprawdę miałam dreszcze. Ja nie jestem organizacją charytatywną, która wynagrodzi facetowi pecha lub konsekwencje jego własnych wyborów. Mężczyźni oburzają się na nasz "podły materializm", ale sami jakoś się nie garną do "charytatywnych" zachowań. Czy mężczyzna weźmie sobie brzydką kobietę, która miała pecha i dostała złe geny, jeżeli może mieć ładną? Czy mężczyzna weźmie sobie kobietę z 20 kg nadwagą, której wyborem było zaniedbanie swojego ciała, jeżeli może mieć szczupłą? Dla wielu z nas facet bez kasy jest jak dla Was kobieta bez urody. Ilu facetów widząc bardzo brzydką lub otyłą kobietę, myśli sobie po cichu "O Boże, co za pasztet!"? Faceci oceniają szczupłość, twarz, nogi, tyłek, piersi. My oceniamy szczupłość, twarz, wzrost, umięśnienie, zamożność. Ludzie siebie wzajemnie oceniają, często w ostry sposób, nawet jeżeli nie mówią tego głośno. Wiele z nas widząc, że facet nie jest zamożny, myśli "ech, przegrany życiowo frajer". Co mężczyźni lubią krytykować i potępiać, ignorując to, że to jest część szerszego oceniania, praktykowanego także przez nich. Dodam jeszcze, że ojcowie, którzy oczywiście nie są kobietami, też często oceniają facetów swoich córek pod kątem zamożności. I nic ich nie obchodzi, czy facet miał trudne dzieciństwo, czy może miał pecha później w życiu, a może nie goni za kasą, bo taki ma światopogląd. Chcą dla córki zamożnego męża, tak aby ona i wnuki miały wygodne życie. Warto też powiedzieć, że wiele kobiet ukrywa swój materializm, a nawet głosi coś zupełnie innego, tak aby uniknąć potępienia i najlepiej jeszcze wyjść na "tę dobrą". Są kobiety, które naprawdę nie są materialistkami, ale dużo częściej kobieta udaje, że nie jest materialistką. Zdawałoby się inteligentni faceci łapią się na to jak ostatni kretyni. Szczególnie wśród mało atrakcyjnych fizycznie, a bogatych facetów jest mnóstwo głupków, którzy dali sobie wmówić, że ich atrakcyjną żonę urzekła ich osobowość i inteligencja, a nie pieniądze. Taki facet jest tego "pewien". A skąd to wie? Bo ona mu tak powiedziała. 🤣 Po drugiej stronie ja często mam tak, że jakiś facet próbuje mnie bajerować na osobowość czy inteligencję. Przekonując mnie do tego, że wygląd nie jest najważniejszy, oczywiście w takim kontekście, żebym ja zaakceptowała jego nienajlepszy wygląd. Czyli facet, który leci na mnie z powodu mojego wyglądu, usiłuje mnie przekonać, że wygląd nie jest najważniejszy. 👍 🤣
  35. 15 points
  36. 15 points
    Ja uważam, że łatwiej zapłodnić dziewczynę niż chłopaka.
  37. 15 points
  38. 15 points
    Chyba się rozpiszę 😆 Wszystkie nowomodne 'szejmingi' są kreowane w proty sposób. Bierzesz coś czego piętnowanie jest zdrowym społecznie zachowaniem i robisz ludziom wodę z mózgu. Przykład pierwszy 'bodyszejming'. Czyli jesteś zły/ podły/ niedobry bo nie akceptujesz grubych ludzi, ich stylu życia, mówisz że są nieatrakcyjni seksualnie, w ogóle wspominając że mają nadwagę to dopuszczasz się strasznego czynu, wstydź się normalsie, wstydź się..... bla bla bla..... Każdy normalny człowiek wie, że nadmierna waga ma tragiczne skutki dla życia osobistego, zdrowotnego, społecznego i obarcza społeczeństwo olbrzymimi kosztami. Osoby ze znaczną nadwagą mają problemy z utrzymaniem higieny, zapaszek nie sprzyja podtrzymywaniu kontaktów towarzyskich. Otyłość niosąca za sobą brak sprawności fizycznej, oznacza niską jakość życia. Takie osoby spożywają duże ilości jedzenia najczęściej niezdrowego, później choroby układu krążenia, nowotwory, leczenie tego na koszt podatnika, do tego powikłania wykluczające z rynku pracy, renta i kolejne obciążenia dla reszty populacji. Takie osoby nie są atrakcyjne seksualnie, z wyjątkiem wąskiego dewiantów zainteresowanych otyłym typem sylwetki. Otyłość to brak kontroli nad nawykami, często jest objawem problemów psychicznych. Można tak wyliczać i wyliczać i wyliczać i wyliczać ..... Teraz żeby usankcjonować taki 'bodyszejming' i wpędzać normalnych ludzi w poczucie winy i móc wymuszać na nich określone zachowanie i jakieś korzyści to trzeba dodać mechanizm 'to nie wina grubasów, że są tacy' bierze się jakieś przypadłości, których skutkiem jest otyłość, a które dotyczą max jednego % populacji, a najczęściej jakieś promile. I później co druga gruba laska 'ma hashimoto', a tak naprawdę ma je jedna na 200, a reszta zwyczajnie obżera się bez umiaru śmieciowym żarciem, podjada przed snem i nie ćwiczy. No i uczy się tłumaczenia patologii stanem chorobowym, później to się rozszerza aż dochodzi do momentu, 'nie hejtuj bo ja jedząc odreagowuję stres' + banda popleczników, jakieś chore akcje propagandowe, modelki extra large itp. Spierdolenie się szerzy, normalny człowiek nie może powiedzieć innemu że robi źle i sobie szkodzi, bo jest 'bodyszejmerem', pedagogika wstydu i tyle. Przykład drugi, omawiany 'slutszejming' ta sama zasada. Prawda jest taka, że kobieta która ma dużą ilość partnerów seksualnych, ma poważne problemy sama ze sobą, świadczy to o niezdolności tworzenia trwałych relacji, kobieta łatwo nawiązująca kontakty seksualne nie potrafi właściwie ocenić wartości potencjalnego partnera i tak powstają patorelacje z alkoholikami, narkomanami, damskimi bokserami itp. Ja tego nie wymyśliłem, tak twierdzi współczesna nauka, a liczne badania to potwierdzają. Dodatkowo taka kobieta wykazuje wiele zachowań seksualnych nieakceptowalnych społecznie (i nie mam tu na myśli jedynie ilości partnerów, bo rozsądna kobieta wie czym jest reputacja i jakie ma społeczne znaczenie i nawet jak ma licznych kochanków, to sama jest dyskretna i dobiera takich, którzy są dyskretni). Dajmy przykład, kobieta łatwa często pozwala swoim znajomym lub obcym mężczyznom na dużo więcej w miejscach publicznych, np klepnięcie w tyłek przez znajomego będzie dla niej normalne i nie wywoła negatywnej reakcji. Już nie mówię o takich akcjach, jak obciągniecie striptizerowi w klubie przy koleżankach, czy innych odchyłach, z których słyną rozrywkowe dziewczyny, znów przykłady można mnożyć. Rozwiązłość seksualna kobiet wiążę się również bardzo często z nadużywaniem alko i narkotyków, a to prowadzi do jeszcze innych patologicznych zachowań. Rozwiązłość seksualna prowadzi do rozbicia rodzin (wspomniany problem z utrzymaniem relacji), odbija się na potomstwie takich kobiet pośrednio, a czasem bezpośrednio, bo jak dziecko podrośnie, a koledzy i koleżanki zaczną drwić że mamę kotłowało pół dzielnicy to będzie niefajnie. Skąd dzieci będą wiedziały co się działo 10, 12 czy 15 lat wcześniej, z rozmów swoich rodziców przypadkiem zasłyszanych lub podsłuchanych, dzieci zbierają więcej informacji niż myślą rodzice i je przyswajają. Jasne ktoś powie, że to wina rodziców że paplą, nie .... to wina stylu życia rozwiązłej kobiety, z którego była znana. Zresztą na mężu też się to odbije, podśmiewanie się za plecami, wytykanie palcem, kogo sobie wziął za żonę, albo z kim ma dziecko. No i pojawia się dylemat jak jawne puszczalstwo usankcjonować i mieć power, żeby atakować tych co to potępiają? Schemat jak zwykle, bierzemy jakieś przypadłości, które występują u niewielkiej ilości kobiet typu nimfomania, później dodajemy 'wolność seksualna', później 'mężczyzn nikt nie potępia', a co najważniejsze do tego samego worka wkładamy jakieś faktycznie ohydne zachowanie łącząc je z tym terminem. I tutaj mamy np. włożone do 'slutszejmingu' wszelkiego typu zemsty na ex, które są podłe np. publikacja sex taśm, niszczenie reputacji ex w celu wywarcia zemsty itp. Jak się dołoży kilka promili prawdziwych ofiar, zjawisk negatywnych około seksualnych, to wtedy czary mary puf puf 'slutszejming' jest zły i niedobry bo tam są prawdziwe ofiary, a nie tylko ludzie, którzy niszczą sobie życie z wyboru. Z tych prawdziwych ofiar, zjawisk innych, ale przypisanych na siłę do terminu 'slutszejming' splendor pokrzywdzenia spływa na wszystkie puszczalskie i zwyczajnie bezmyślne Karyny, do tego jeszcze tradycyjny argument robię tak bo jestem chora na ..... Tak to działa w każdym przypadku, każdego nowomodnego 'szejmingu', próbuje się zniszczyć zdrową niechęć społeczną do patologii, dodając szczyptę prawdziwych problemów i przykrych zjawisk do worka z daną patologią, miksuje się to i za pomocą wątłego podparcia logicznego i tony propagandy, tak sankcjonuje się spierdolenie i wpędza w poczucie winy normalsów. Te 'szejmingi' to nic innego jak próby normatywizacji zachowań autodestrukcyjnych poprzez użycie mechanizmów pedagogiki wstydu oraz zastraszenia osób typowo normatywnych (kurła jakie mądre zdanie na koniec dałem 😆 takie nowoczesne 😆 )
  39. 15 points
  40. 14 points
    Laski odrzucają, bo podbijają sobie ego. Nasycają się tym, że frajerów to zaboli, a i tak same wyruchają kolesia, który im się naprawdę podoba. To jest prawdziwa gra. Wychodzisz z poziomu ego i widzisz prawdę o rzeczywistości, która zasmuca, śmieszy? Jedno i drugie? Mnie kobiety obecnie tyle obchodzą, co zeszłoroczny śnieg. Wszystkim doradzam to samo. A czy macie powodzenie, czy nie to nic nie znaczy tak naprawdę. Powodzenie u kogo? U kobiet? Kurwa, pytanie, czy czegoś takiego warto pragnąć w ogóle po poznaniu konsekwencji związku i życia z Panią. Cały czas aktualne, uniwersalne prawo. Uważaj, o co prosisz, bo możesz to dostać.
  41. 14 points
    Rabinowicz zaszedł do burdelu. Burdelmama wyprowadziła panny i prosi Rabinowicza wybierać. - Ja wybiorę tę, która będzie się ze mną kochać po żydowsku - odpowiada Rabinowicz. Panny nerwowo spoglądają na siebie, w końcu mówią: - My umiemy normalnie, po francusku, niektóre mają warunki na hiszpańskie akcje, ale po żydowsku to nie wiemy... - Ha, trudno, idę do konkurencji. Nagle jedna dziewczyna wychodzi z tylnego rzędu: - Ja umiem po żydowsku. Poszli do pokoju, dziewczyna mówi do klienta: - Skłamałam wam, ja nie umiem po żydowsku. Ale czasy ciężkie, konkurencja ostra... Ja z wami to normalnie zrobię, za pół ceny... - O, i to, moje dziecko, jest właśnie po żydowsku!
  42. 14 points
    W związku z obecnymi wyborami a raczej już finiszem postanowiłem się nieco dowiedzieć jak wygląda sprawa. Jako, że należę do masy grup na fb od jakiegoś czasu to mam okazje dowiedzieć się jakie myślenie mają ludzie z różnych obozów światopoglądowych. W zasadzie to nieraz coś czytne bo samo wyskakuje na wallu. Jednak od dzisiaj na poważnie zacząłem się zastanawiać czy nie wyjebać tego całego szamba z fb. Co grupa to ludzie podobni i wychodzi słoma z butów a nawet na wykopie już taka sama narracja. To chyba jedyne rzecz, która w ostatnim czasie mi cały czy przypomiją o polityce. Nie będę za bardzo linkował treści bo to grupy zamknięte a też nie chce mi się robić tych wszystkich screenów itd. Streszczę mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi i zadam pytanie na zastanowienie się. Przede wszystkim chodzi o konflikt na linii Peace and Peło - Dudek vs. Czadowski. Zaspojleruje, że obyczajowo mi po prostu bliżej do pierwszego kandydata. Taki przedsmak tego o co mi chodzi można zobaczyć na fp fb Czadowskiego i komentarze Lemingów. Jednak to na wspomnianych przeze mnie grupkach młodzieżowych, pytawkowych, wege itp.(pewnie przedział wiekowy jakoś 16 - 30 lat) jest bezwzględne rakowisko. To mniej więcej, te same środowiska co od sławnej afery z nastolatkami co się chwaliły, że miały po kilkunastu partnerów seksualnych. Nie jest niczym odkrywczym, że na Czadowskiego głosowali lewaki, LGBTQWERTY, feministki, rzekoma elita i wykształceni itp. Ktoś nawet wspominał ostatnio na forum o popularnym i butnym haśle wśród lewicy "***** ***". O ile ludzie koło 40-stki kończyli co najwyżej właśnie na tego typu wulgaryzmach to młodsi niestety używają skrajnie rynsztokowego języka. Są to najgorsze możliwe wulgaryzmy, frustracja, pogarda i nienawiść wobec ludzi głosujących na PIS i osobę Dudy. Wspierają ich celebryci i artyści jakieś Lisy, Rusiny, Taco Hemingwaye itd. Zresztą jest to te samo środowisko, które mówi o tolerancji, miłości, równości i dzieleniu Polaków. Często nawet to młode i płodne Julki o symetrycznych twarzach, mają w sobie masę frustracji i jadu we względach dotyczących praw kobiet. Wiecie te całe czarne marsze, moja wagina - odwal się, stop zakazowi aborcji itd. Widać to bo niektóre wprost publicznie na swoim wallu wstawiają takie gówno jak wagina czy na profilowych ustawiają te ujowe filtry typu "nie jestem ideologią", "piekło kobiet" albo "love is love". Skąd to się bierze u młodych atrakcyjnych dziewczyn co mają masę orbiterów? Zupełnie nie rozumiem co to się odwaliło w tym kraju, że tak dużo osób ma nagle takie poglądy. Ogólnie piszę o tym na forum bo też nie spodziewałem się tego, że jest takie chamstwo i buractwo wśród środowiska lewicowego a nawet statystyki czy sondaże mówią, że nie jest ich tak mało. Zupełnie nie rozumiem tego fanatyzmu wobec Czadowskiego i syndromu oblężonej twierdzy, że cały świat atakuje LGBTSDFR, homofobia, germanofobia, uniofobia, demokracjofobia, katoland, slut shaming, Polska zaściankowa itd. Serio to jest ta elita narodu, celebryci, lewaki, wykształceni, przedsiębiorcy... Skąd jest tyle nienawiści i jadu w Polsce? Czemu jest ewidentny podział na konkretne dwa obozy tj. konserwatywne wartości vs. hedonizm liberalny? Czemu to drugie ma tak duże poparcie? Czemu akurat na zachodzie Polski (przesiedleńcy zza Buga)? Czemu młodzi są tak mocno zdeprawowani i wulgarni? Język, groźby i życzenie śmierci takie, że nawet patusy z moich lat młodości by się powstydzili. Z pewnych głosów, które zauważyłem, to fakt, że obok Czadowskiego niemal brakuje wszędzie flag Polski. Ja rozumiem, że w Internecie często na takich grupkach może być szrot ale młodzi co sączą nienawiść wobec Kaczyńskiego, PIS'u i Dudy zachowują się skrajnie, jakby mieli zaburzenia psychiczne. Czy młodzi lewicowcy nienawidzą tego państwa czy jak? Nie rozumiem zupełnie tej sytuacji w kraju. Płodne Julki piszą tylko głosować na "sugar daddy" - (będę płakała, jeśli nie wygra a moje życie straci sens w tym chorym kraju - to nie jest ironia niestety) bo przystojny, wykształcony, zna 5 języków, zwierzątka, ekologia, prawa kobiet. Są też wokół tego teorie spiskowe, że Niemcy zasiewają ideologiczny ferment w Polsce aby przejąć zachodnie ziemie albo chociaż kapitał ludzki. Ogólnie przepraszam, że wrzucam post na taki gówno temat ale naprawę nie chciałem zostać z tym samemu. Biję się w pierś, że czytałem tamte zjebane treści, więc wypierdalam to z fb. Jednak do polityki mieszają ideologie, gadanie non stop o seksie, orientacjach oraz zawsze wszędzie tylko o tych kobietach, kobiety to, kobiety tamto, kobiety sramto, pojechało ludzi kompletnie to chyba jakiś kobierzyn jest. Ludzie już piszą, że wyjeżdżają z kraju na zachód, jeśli wygra Dudek, niech mi ktoś wytłumaczy o co w tym wszystkim chodzi bo to wszystko jest dla mnie jak jakiś film kręcony na LSD. Czy w innych krajach tak jest?
  43. 14 points
  44. 14 points
    Bo ja męskość pojmuję inaczej, przez co chciałem oszczędzić klawiaturę, bo wydało mi się to oczywiste. Można być 190cm bykiem i nałogowym ruchaczem o mentalności małego chłopca, a można być niższym, spokojnym facetem o mentalności dorosłego mężczyzny. Kwestia archetypów, z którymi polecałem Ci się zapoznać - https://www.artofmanliness.com/articles/king-warrior-magician-lover-introduction/. Męskość to stan psychiczny, a niestety większość ludzi jakich codziennie mijasz balansuje raczej na granicy mentalności chłopców i podobnie się zachowują, jednak w bardziej dorosłych ciałach - obrażają się, puszą, popisują, albo są nadmiernie poważni, bawią się w narcystyczne ustawianie czyichś żyć, kompensują sobie kompleksy na obcych osobach, widzą świat czarno-biało. Podobnie kobiety, one są dorosłe tylko fizycznie, mentalnie to są małe dziewczynki - rozpuszczone, egoistyczne, narcystyczne. Jeżeli będziesz uważnie obserwował, to tak naprawdę poza dorosłością fizyczną u tych ludzi nic się nie zmieniło - te dziecięce gierki przyjęły po prostu bardziej wyrafinowaną formę, ale nadal wszystko jest tak, jak było wtedy, gdy mieli te kilka lat. Mentalna dorosłość to jest prawdziwa rzadkość w tym świecie, dlatego jest tu tak, jak jest.
  45. 14 points
    Wszystkich zainteresowanych przeczytaniem badań, których nie zrobił (i nie zrobi) żaden uniwersytet nad Wisłą, zapraszam do lektury - moich osobistych badań nad tym śmierdzącym tematem, których nikt nie przekłamie i nie sfałszuje, przynajmniej mi, bo ja te dane zebrałem na własnej skórze i doskonale wiem, jak wyglądają. Tak, tak.. Ja, stary degenerat, niekoniecznie tego pragnąc, przyszło mi samemu zszargać sobie opinię nabijając dwucyfrowy licznik, przejść przez parę lat rozpustnego życia, po tym, gdy moja pierwsza żona przeskoczyła na lepszą gałąź, z którego nie do końca jestem dumny, ale tyle mi wystarczyło, by połapać się w temacie. Tylko że ja nikogo nie oszukiwałem, że coś z tego będzie, nie ślubowałem i nie łamałem potem ślubów. Nikogo też nie zostawiłem. Teraz Wy możecie połapać się w tych danych sami bez nabijania tego licznika i ryzykowania spierdoleniem sobie życia w wypadku, gdy coś pójdzie nie tak. Ponieważ rozpoczęła się tu na mnie straszna nagonka, różnych lamusów, którym się od zapierdolu w obszarze nad Wisłą chyba zmysły pomieszały i innych wściekłych psów, którym bardzo zepsułem krajobraz swoim dosadnym językiem, czy figurą oratorską, albo ich postrzeganie świata, nie wiem, czemu zaczęli tak strasznie ujadać i to na forum o tematyce męskiej, gdzie powinna dominować męska solidarność i wyrozumiałość, taki wypływ piany na ustach! I oni mi bezczelnie zarzucają, że ja nie mam żadnych danych, merytorycznych argumentów, że prowadzę tu jakąś religijna krucjatę! Wnioskuję stąd, że także i tu podobnie jak w polskiej przestrzeni publicznej jest mnóstwo anonimowych hien żywiących się nieszczęściem innych, hejterów, którzy karmią się energią wydymanych przez kobiety mężczyzn, czy ogólnie energią ludzi, którym gorzej w życiu poszło, którzy nie do końca ze swojej winy ponieśli klęskę, a sami tamci, jeszcze płyną po powierzchni tego gówna, jeszcze trzymają się zanim zaliczą spotkanie z górą lodową i karmią się zwyczajnie tymi tragediami, żeby podbudować sobie własne ego. Tak, tak, jestem przegrywem, wiem - i tu macie problem, bo mogę mówić. Największym zagrożeniem są zawsze ludzie, którym jest wszystko jedno, dlatego system bardzo dba, by każdy miał coś do stracenia, choćby reputację. A zatem teraz te dane wypłyną, nie dla nich, bo im pewnie jeszcze długie lata nic nie pomoże, póki sami sobie zębów boleśnie nie wybiją, ale pomoże to młodym padawanom, którzy z pokorą analizują sytuację i analizują różne punkty widzenia i szukają prawdy o otaczającej ich rzeczywistości, niekoniecznie zbieżne z ich wyobrażeniem o świecie. Dlatego w związku z tym, że występuję tu jawnie, zamierzam bronić ludzi, którzy bronią mojego dobrego imienia i mają teraz problem, bo za chwilę wspomniana wyżej horda wrzuci ich do worka 'szurstwo, foliarstwo, nieudacznictwo, przegrywy' itp. Otóż swoje kontrowersyjne nawet jak na to forum tezy nie zawsze jestem w stanie udowodnić, szczególnie dotyczące spraw subtelnych, duchowych typu filmy o zasilaniu seksualnym na energetycznym planie, ale kwestie statystyk oraz przewidywania smutnej przyszłości w relacjach międzyludzkich w obszarze nad Wisłą i upadku wzorców - z tym akurat nie ma żadnego problemu, co też uczynię, wyciągając swoją broń ostateczną, mojego nuka z szuflady, który sobie zabezpieczyłem na okazję, kiedy będzie mi już wszystko jedno - i właśnie oto ta chwila nadeszła. Dane te zebrałem już dobre pięć lat temu, przez co należy pamiętać, że proces tej destrukcji niestety z pewnością przy tinderku i innych ściekowych apkach jeszcze się pogłębił, a prawdopodobieństwa pospadły znacznie na dzień dzisiejszy! Historię i tło zbierania także tych danych, macie omówioną tutaj: Najdalej dwa dni temu, kolega z trójmiejskiej korporacji, który podczytuje to forum przekazał mi ciekawą informację, że nasza pani account manager, super laska, która mi się podobała puściła się miesiąc po swoim ślubie na jakiejś delegacji. Wyobrażacie sobie? Nie po 3 nie po 5 latach, tylko po miesiącu od ślubu młoda polska żona daje dupy na lepszej gałęzi. Gdybym nie wyjechał do Niemiec i zarywał do niej dalej, to mogłem być ja z tym porożem i tak wyglądałoby moje drugie małżeństwo. Opatrzność uchowała, dzięki temu zamiast takiej ordynarnej historii miałem przynajmniej historię trochę dłuższą, dużo bardziej romantyczną i bez poroża. To też jest coś warte, bo lepiej wiedzieć, jak jest, jakie są realia, to i Wy sobie oszczędzicie takich żenujących przygód. Sami jednak, zaznaczam, musicie zdekorelować sobie z tych danych moją osobę i kilka didaskaliów skrojonych na moją własną miarę w środowisku, w którym te dane zbierałem. Inaczej tego było zebrać nie sposób. Sorki, za tą stronę kodową, ze starego linuksa, może jakiemuś adminowi zechce się przekonwertować jakimś konwerterem, z góry dzięki. --------------- Punktem wyjœcia do niniejszego opracowania jest b³¹kaj¹ca mi siê od d³u¿szego czasu po g³owie myœl, ¿e dzewczyny w tym wieku, b³¹kaj¹ce siê po sieci i nie tylko, deklaruj¹ce chêæ posiadania prawdziwego mê¿czyzny, s¹ gnuœne, niedba³e, niesta³e i nie potrafi¹ce jasno uzmys³owiæ sobie, oraz komunikowaæ swoich potrzeb. A je¿eli nie potrafi¹ ich nazwaæ, to z definicji nie bêd¹ w stanie osi¹gn¹æ ich drog¹ wyrazu i poszukiwania. W dalszej czêœci postaram siê wykazaæ, ¿e tak w³aœnie jest. Oszczêdzê Wam tu setek szokuj¹cych historii przeplatanych brutalnymi danymi statystycznymi, które w³os podnosz¹ na wy³ysia³ych ju¿ zupe³nie czaszkach najtê¿szych akademickich g³ów, które zebra³em w rozmowach ju¿ nawet nie na setkach, a tysi¹cach przypadków, ktore jak wspomnia³em, odwiedzi³y nas osobiœcie, lub wygrzeba³em w internetach. Na bazê tê sk³adaj¹ siê opowieœci, autentyczne relacje, og³oszenia towarzyskie, internetowe pogaduchy, wyznania, og³oszenia erotyczne, przygodne relacje seksualne, a czasem wrêcz zupe³na rozpusta w imiê œwiêtej geometrii. Chroni¹c prywatnoœæ tych osób, które powierzy³y mi swoj¹ intymnoœæ, ograniczê siê do statystyk i zarysu materia³u badawczego na podstawie, którego wysnujê dalsze wnioski. W trakcie badañ nawi¹za³em krótszy b¹dŸ d³u¿szy, ale osobisty kontakt z oko³o 200 m³odymi kobietami w wieku 18-32 lata, z których po³owa by³a kontaktem czysto wirtualnym. Materia³ ten podzielimy na cztery czêœci, wzorem macierzy 2x2 gdzie wiersz pierwszy odpowiada kontaktowi wirtualnemu, natomiast wiersz drugi rzeczywistemu, kolumna pierwsza kontaktowi zainicjowanemu przeze mnie, zaœ kolumna druga kontaktowi zainicjowanemu przez zainteresowan¹ mn¹ kobietê. Mamy wiêc odpowiednio w klatce A11 kobiety w liczbie oko³o 120, które zamieszczaj¹c w internecie anons, otrzyma³y ode mnie rzeczow¹ i zdradzaj¹c¹ wstêpn¹ atrakcyjnoœæ odpowiedŸ. Treœæ anonsu bez wg³êbiania siê w ich zró¿nicowanie zdradza³a nastêpuj¹ce fakty: - samotnoœæ (Ÿle mi bez mê¿czyzny, choæ mogê siê bez niego obejœæ/nie potrafiê przestaæ myœleæ o moim poprzednim) - brak to¿samoœci (nie wiem, po co ¿yjê, upatrujê cel w poznaniu mê¿czyzny mojego ¿ycia, za³o¿eniu rodziny, byciu kochan¹) - nudê (idzie wiosna, chcia³abym wreszcie poczuæ ekscytacjê, prze¿yæ coœ ciekawego, zyskaæ inspiracjê) - ochotê na seks (brakuje mi mê¿czyzny, ekscytacji, mi³oœci) W klatce A21 kobiety w liczbie oko³o 30, które zareagowa³y z ciekawoœci¹ na dany przeze mnie anons. W klatce A12 kobiety w liczbie oko³o 30, którym okaza³em zainteresowanie w œwiecie rzeczywistym, zagadn¹³em, nawi¹za³em kontakt, wykaza³em zainteresowanie ich osobami, poprowadzi³em rozmowê na g³êbsze tematy i da³em poczuæ, ¿e s¹ dla mnie atrakcyjne, proponuj¹c coœ, czego osoby nieznajome nie proponuj¹ (wyjazd, spotkanie, udzia³ w moim ¿yciu w jakimœ zakresie) Wreszcie A22 to kobiety w liczbie oko³o 20, które spotka³y mnie w œwiecie rzeczywistym i wyrazi³y zainteresowanie mn¹, a ja je odwzajemni³em. Tabela przedstawiaj¹ca prawid³owe rozwiniêcie relacji w przypadku reprezentantek kolejnych klatek macierzy w zakresie jak nastêpuje: A11 A12 A21 A22 liczbowo wszystkie | 120 | 30 | 30 | 20 | ----------------------------------------------------------- podtrzymanie kontaktu | 40 | 15 | 12 | 17 | ----------------------------------------------------------- rzeczowa i merytoryczna koresp. | 10 | 8 | 2 | 10 | ----------------------------------------------------------- nawiazanie kontaktu interpers. | 4 | 4 | - | - | ----------------------------------------------------------- nawi¹zanie relacji kole¿eñskiej | 3 | 1 | 2 | 5 | ----------------------------------------------------------- nawi¹zanie relacji seksualnej | 2 | 3 | 0 | 3 | ----------------------------------------------------------- zakoñczenie relacji seksualnej | | | | | z podtrzymaniem kole¿eñskiej | 1 | 0 | - | 1 | ----------------------------------------------------------- deklaracja chêci pracy nad soba | 2 | 0 | 0 | 0 | ----------------------------------------------------------- osi¹gniecie wymiernych efektów | 0 | 1 | - | 1 | ----------------------------------------------------------- komunikowanie swoich potrzeb | 5 | 2 | 1 | 2 | ----------------------------------------------------------- brak poczucia winy i wstydu | 1 | 3 | 3 | 2 | ----------------------------------------------------------- komunikowanie potrzeb seks. | 1 | 3 | 3 | 2 | ----------------------------------------------------------- konsekwencja w postepowaniu | 0 | 1 | 0 | 2 | ----------------------------------------------------------- odwazne i szybkie podejmowanie | | | | | decyzji | 0 | 1 | 0 | 1 | ----------------------------------------------------------- zorientowanie na potrzeby | | | | | drugiej osoby | 2 | 1 | 0 | 1 | ----------------------------------------------------------- chêæ doskonalenia w seksie | 1 | 0 | - | 1 | ----------------------------------------------------------- rzeczywiste umiêjêtnoœci seks. | 0 | 1 | - | 1 | Przyjrzyjmy siê pobie¿nym wnioskom z tego szokuj¹cego zestawienia. Na pocz¹tek prawdopodobieñstwa bezwglêdne: - Tylko oko³o 40% Pañ potrafi podtrzymaæ coœ wiecej ni¿ bazarowe zaciekawnie typem mêskim, reszta przerzuca swoj¹ uwagê jak pilotem po kana³ach TV !!! - Tylko 10% pañ potrafi prowadziæ jakkolwiek pojêt¹ merytoryczn¹ korespondencjê, reszta to be³kot i pó³s³owka, ewentualnie porykiwania na rykowisku - Tylko 5% kobiet wie, czego chce - Tylko z 9% da siê zrobiæ dziwkê w ³ó¿ku i mniej wiêcej ta sama iloœæ powie Ci, jak to nale¿y z ni¹ zrobiæ - Ale TYLKO 1% pañ potrafi zaj¹æ siê w ³ó¿ku mê¿czyzn¹ Teraz prawdopodobieñstwa warunkowe: - 3/4 nawi¹zanych bli¿szych kontaktów z kobiet¹ koñczy siê w ³ó¿ku. - Tylko 1/4 pañ, które chodz¹ chêtnie do ³ó¿ka cokolwiek w nim wiêcej potrafi - Inna 1/4 spoœród amatorek seksu nie oleje ciê zupe³nie po zerwaniu relacji intymnej, czyli mo¿esz liczyæ na coœ wiêcej, niezale¿nie, czy siê z ni¹ przeœpisz, czy nie - Po³owa z pañ, które komunikuj¹ swoje potrzeby przypomni sobie, ¿e warto zapytaæ te¿ o Twoje Wnioski nie tak oczywiste, ale jeszcze bardziej szokuj¹ce: - Kto szuka tylko seksu z kobiet¹, niech nie próbuje zyskiwaæ sympatii kobiet w rzeczywistoœci. Strata czasu. W rzeczywistoœci nale¿y spokojnie poczekaæ na tak¹, która ma na Ciebie ochotê, a jak takich nie ma, to siêgn¹æ do internetu. - Je¿eli chcesz spotkaæ niegnuœn¹ dziewczynê w internecie, która wykazuje chêci do pracy nad sob¹ - szukaj tylko poœród tych, które staæ by³o na zamieszczenie w³asnego og³oszenia w internecie. Je¿eli sam dasz og³oszenie - odpisz¹ wprawdzie te gnuœne, ale bardziej skore do bzykania - Ale spokojnie, ¿adna z tych deklaruj¹cych nie osi¹gnie i tak wymiernych efektów. Efekty osi¹gnie co najwy¿ej taka, która tego nie zadeklarowa³a, tylko po prostu nad sob¹ pracuje. Szansê na spotkanie takiej masz oko³o jednego procenta, iloœæ ta mo¿e wzrosn¹æ, ale to co najwy¿ej w przypadku pañ, które i tak Ciê olej¹ - Panie zmotywowane do zmian w swoim ¿yciu rekrutuj¹ siê praktycznie wy³¹cznie z tych poblokowanych seksualnie. Ju¿ wiesz, od jakich zmian bêdziesz musia³ zacz¹æ, ale czeka Ciê droga przez mêkê, a efekty bêd¹ znikome lub ¿adne - Panie osi¹gaj¹ce rzeczywiste efekty, konsekwentne w dzia³aniu, odwa¿ne w ¿yciu to TE SAME panie, z którymi mo¿na poszaleæ w ³ó¿ku Reasumuj¹c, szanse na znalezienie kobiety, która nie bêdzie poblokowana, za to bêdzie konsekwentnie poruszaæ siê w ¿yciu, która bêdzie pracowaæ nad sob¹, osi¹gaæ wymierne efekty, z któr¹ bêdzie Ci dobrze w ³ó¿ku, oraz przede wszystkim która uwzglêdni te¿ Twoje potrzeby, masz jak 1/200. --------------------------------------------------------- Także Panowie, szczególnie młodzi, którzy jeszcze nie wiecie, a macie tylko mgliste przeczucia, że Wasze szanse na tym rynku matrymonialnym, nad Wisłą, są przerażająco niskie, a prawdopodobieństwo spierdolenia sobie życia niepokojąco wysokie - teraz macie już pewność. Choćby Wam tu ekipa forumowych mądrali mówiła, że problem jest w Was, że jesteście za ciency, macie za mało kawalerek na wynajem itp. NIEKONIECZNIE ten problem jest w Was samych. On może być i wtedy należy go bez wątpienia przepracować. Ale ISTNIEJE też problem systemowy charakterystyczny dla zniszczonego obszaru nad Wisłą i on Was z całą pewnością dotknie, więc miejcie się na baczności i zdekorelujcie go w swoim życiu! Po prostu ratujcie swoje młode życia. Batalii, której nie można wygrać, lub klęska jest prawie pewna się NIE PODEJMUJE! Lepiej poświęcić parę lat ze swojego życia, kilkadziesiąt tysięcy na nowy start i wynieść się w lepsze miejsce na tym świecie. Dziękuję za uwagę.
  46. 14 points
    A widziałeś fotki bomla? Pewnie czarny albo arab... 😂😂😂
  47. 13 points
    Wszystkie cechy typowej Himalajki powinny starczyć. Dodatkowo wymiary 90-60-90 plus minimum 15k dochodu netto, które mógłbym wydawać w galeriach handlowych prowadząc obserwacje a'la arch. To dałoby mi większe poczucie bezpieczeństwa w związku.
  48. 13 points
    Błąd myślowy, właśnie musimy mieć większe standardy i pracować nad cnotami wewnętrznymi. To jest jedyna pozytywna sprawa dla człowieka, dla mężczyzny. Życie to nie tylko związki tylko codzienność. To, jakim jesteś człowiekiem w stosunku do samego siebie, jaki masz dialog wewnętrzny. Czy naprawdę uważasz, że taka laska obiera właściwą strategię? Ona nigdy nie wykorzysta swojego potencjału do końca, nigdy nie zrozumie, co daje szczerość i utrzymanie wysokich standardów wewnętrznych. To jest inny poziom życia i poznawania ludzi. Po cholerę mi ktoś, kto ma taki styl życia/bycia? Błędna nauka, wybacz.
  49. 13 points
  50. 13 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.