Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard

  1. Tomko

    Tomko

    Starszy Użytkownik


    • Points

      459

    • Content Count

      5788


  2. Mosze Red

    Mosze Red

    Starszy Moderator


    • Points

      442

    • Content Count

      9116


  3. Patton

    Patton

    Starszy Użytkownik


    • Points

      331

    • Content Count

      3294


  4. Still

    Still

    Starszy Użytkownik


    • Points

      325

    • Content Count

      3654



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/20/19 in all areas

  1. 48 points
    Bracia, wyprowadziłem się. Był płacz, prośby, przepraszanie, ale byłem nieugięty. Szkoda, że tak to się skończyło, ale to ona wybrała tę drogę, dla mnie najważniejsze jest moje zdrowie psychiczne. Teraz jestem u siebie i odpoczywam. Dzięki Wam za wsparcie.
  2. 41 points
    Kiedyś opisywałem tutaj przypadek mojej koleżanki (singielka,32 lata) z pracy, która się czepia wszystkich, a w szczególności facetów i publicznie ich wyśmiewa i stara się w oczach innych koleżanek ośmieszyć każdego faceta w pracy. O tutaj o tym pisałem. I dzisiaj mieliśmy "ciekawą" rozmowę, oczywiście publicznie przy innych pracownikach, na tyle ciekawą że stwierdziłem że muszę to napisać na tym forum. Jesteśmy wszyscy na przerwie, pijemy kawe, gadamy na luźne tematy, oczywiście ona przoduje w opowiadaniu o sobie z cyklu "co to nie ja" - akurat się chwaliła że często chodzi na siłownię. Ok, wszyscy słuchamy, nikt się jej nie czepia, normalna rozmowa. Nagle ona się zwraca do mnie przy wszystkich: "a Ty też powinieneś zacząć chodzić na siłownię, faceci to naprawdę lenie" Ja odpowiadam "a czemu się mną interesujesz? ja sportu uprawiam więcej niż Ty" Ona: "taaa, chyba siedząc w domu" Ja: "nie, nie jestem Tobą" Ona: "a co Ty taki niemiły jesteś?" Ja: "to Ty wiecznie się czegoś czepiasz" Ona: "aaa bo mnie wkurzasz" Ja: "ja Cię wkurzam? czym?" Ona: "Bo nie masz dziecka ani żony! Ożeniłbyś się, zrobił dziecko, to byś w końcu żył normalnie!!! Wkurzają mnie tacy faceci co tak żyją jak Ty bez zobowiązań" Padłem. Ale pociągnąłem temat dalej. Ja: "ja nie narzekam na swoje życie, ale to Ty już w tym wieku powinnaś mieć dziecko i męża, skoro tak uważasz " Teraz ona padła. Coś tam pod nosem powiedziała i wyszła.
  3. 41 points
    Długo na to czekałem i się doczekałem. Zrobiłem sobie nowy uśmiech. Zdjęcie przed i po. Nawet nie wiecie jaki jestem dzisiaj szczęśliwy, w końcu mogę normalnie się uśmiechać po 3 latach.
  4. 40 points
    Chciałbym zwrócić uwagę, na pewien trend obecny na naszym forum który można z łatwością zauważyć przeglądając je regularnie. Trend ten objawia się wśród bardzo dużym procencie naszego forum, u osób które nic się nie nauczyły, lub nie chciały się nauczyć. Wyobraźmy sobie że jest Krzyś, Krzyś żyje sobie w Warszawie, pracuje w korpo, ma 20 lat, spotyka się z atrakcyjną brunetką która niestety od Krzysia wolała jego portfel. A więc po kilku wspaniałych miesiącach polegających na tym, że Krzyś kupował swojej kobiecie drogie prezenty, pożyczał jej pieniądze, był jej podnóżkiem, ale też tamponem emocjonalnym w zamian za włożenie swojego przyrodzenia w jej genitalia i pomachanie nim kilka razy, było tak aż do końca... no właśnie czego? Czy można to nazwać związkiem? Aż do końca tej nieoficjalnej umowy sponsoringu. Pani ostatecznie znudziła się kompletnie Krzysiem, a poza tym to poznała takiego jednego glinę, któremu już nie raz popuściła co nieco "będąc" z naszym głównym bohaterem. Jest to jeden z bardziej kolorowych scenariuszy, ponieważ Krzyś, nie musi płacić alimentów, nie był też z brunetką żonaty i w żaden inny sposób związany. Krzyś jednak będąc młodym i niedoświadczonym, czuje straszny żal z tego powodu, ma pretensje do wszystkich, jest wkurwiony na wszystko i wtedy znajduje złoty graal. Tym złotym graalem jest forum braciasamcy i radiosamiec, Krzyś zakłada temat w dziale ŚWIEŻAKOWNIA i opisuje swoją historię, pyta jak ją odzyskać, co zrobił źle, czy może nie był wystarczająco dobry? Myślę ze schemat bardzo dobrze wszystkim nam znany, ale nie chcę odchodzić od tematu. Krzyś dostaje złote rady od elity forumowej, jak i od mniej doświadczonych użytkowników, za ich namową słucha radia samiec i kupuje książki Pana Marka zgłębiając tajemnice kobiecej psychiki. Przychodzi mu to z lekkim trudem, dowiaduje się jakie mechanizmy prowadzą kobietę do różnych działań, na czyj widok robi się im mokro, jak myślą i co czują kobiety. Wiadomo że są to dla nas zachowania nielogiczne, irracjonalne, skomplikowane i kompletnie inne niż to co przedstawił nam mainstream. Nasze jaskiniowe, męskie, nabuzowane testosteronem małe mózgi nie są w stanie zrozumieć tak skomplikowanej i wysoce zaawansowanej maszyny jaką jest kobieta, ale jesteśmy w stanie zrozumieć przyczyny i skutki zachowań kobiety i dzięki forum nabrać trochę teorii, aby później metodą prób i błędów uczyć się praktyki. I wykorzystać tą wiedzę w taki sposób aby polepszyć swoje życie z kobietami. Ale ale, co z tym Krzysiem? A no Krzyś po poznaniu wiedzy tajemnej obraził się na cały wszechświat, kobiety całkowicie odrzucił, obrażając je na forum i poklepując się po plecach z resztą MIZOGINÓW, tak użyję tego niewygodnego słowa bo moje jaja po sterydach się skurczyły i chciałbym je odzyskać. Mówi ciągle o tym jakie kobiety są głupie, próżne, leniwe, lecące na kasę i w ogóle to najlepiej by je zakuć w kajdany żeby dawały dupy, wychowywały i sprzątały. Tak proszę państwa na naszym forum są wieczni mizogini (mizoginia- nienawiść do kobiet) którzy tylko niszczą nasze dobre imię chcąc wylać gdzieś tą frustrację. Puentę wywnioskujcie sobie sami. Jeszcze tylko dwa punkty na zakończenie: 1. Myślę że mizoginia to jeden z etapów odkrywania prawdy na temat relacji damsko-męskich przełykania czerwonej tabletki, skutek uboczny który powinien zniknąć po kilku kolejnych dawkach. U niektórych zostaje na zawsze. Bronię w ten sposób użytkowników którzy dopiero przybyli na forum i powoli wdrażają się w temat. 2. Przypomnę fragment credo forum, tak często zapominany, a tak ważny :" Zgnoję każdego, kto liczy że znajdzie sobie u nas koleżków, którzy będą nienawidzić kobiet, gardzić nimi. To nie takie miejsce. Tu uczymy się o kobietach, tym jak zostały uwarunkowane - nie ma tu miejsca na poniżanie czy pogardę." " W mojej wizji jest to środowisko, które uczy ludzi jak wygląda prawdziwe życie oraz związki z kobietami. Nie jesteśmy wrogami kobiet, tylko ich przyjaciółmi" Proszę, nie gubmy tej idei.
  5. 35 points
    Wiecie co Wam powiem? Ja na miejscu Marka, dawno bym te forum zamknął, takiej niewdzięczności kurwa dawno nie widziałem. Ktoś zbiera na klatę 99% ataków hejterów, opłaca wszystko, daje Wam wiedzę i wielokrotnie daje Wam swój czas, pomocną rękę i co otrzymuje w zamian? Nie mam pojęcia co, bo w pewnym temacie to chyba zebrała się banda dzieci i białorycerzy drących ryja jakiej to krzywdy nie robimy tutaj kobietom. Pisałem na pw i z jedną damą i z drugą i jeszcze inną i to są świetne dziewczyny, które są świadome. Ktoś się zapędzi? Sam jak widzę, to przywracam to porządku. Ale rezerwat musi być na tym forum, co zresztą NAOCZNIE widać, dlaczego, gdy jakaś kobietka zawędruje poza jego granice. Czepiacie się nazw, że nie taka, że sraka. Pożal się Boże, esteci. To jest jasne jak słońce, że część mężczyzn będzie tutaj sfrustrowana, bo jaka ma być? Radosna? Skoro 90% mężczyzn tu trafia po ciężkich przejściach. Niektórzy to przetrawią i złapią balans, inni nie ale i tak będą wiedzieć więcej niż gdyby tkwili w tym co wcześniej. Zrozumcie, forum to jest narzędzie, wiedza, a z wiedzy i narzędzi można korzystać w różnoraki sposób, można budować ale i można burzyć. My nie jesteśmy od leczenia frustracji, nie jesteśmy psychologami czy psychiatrami, pokazujemy jak jest, doradzamy i pomagamy w miarę możliwości. Cel jest szlachetny i warty wsparcia, tymczasem ogromna część osób nie wpłaciła nawet złotówki a jak co do czego to pierwsi w narzekaniu. Zamiast narzekać i cisnąć po właścicielu czy moderacji, dopierdalać i być złośliwym, to skoro macie jakieś pomysły, po prostu je napiszcie. Jeśli nikt nie zwróci na nie uwagi, to znaczy, że niestety mój przyjacielu jeden z drugim - nie są tak świetne jak myślisz. Taki @Tomko potrafi doradzić np: w kwestii perfum, relacji damsko męskich a znowu @SzatanKrieger w kwestii ezoteryki. Wymiana wiedzy, jedni korzystaja z wiedzy i doświadczeń drugich, wzajemnie się wspomagając - o to tutaj chodzi. Tymczasem widzę coraz więcej osób, które na uwagę moda czy właściciela pyskują, są niemili, doszukują się nie wiadomo czego. A przecież my wszyscy dbamy o to by było Wam jak najlepiej, może chociaż do kilku osób to dotrze. I kontynuując zdanie, którym zacząłem ten wątek - na szczęście, to nie ja jestem właścicielem, tylko Marek więc powinniście okazać mu te minimum. Szacunek, życzliwość, pomocną dłoń - pieniędzy nikt nie chce, ale widocznie i te 3 rzeczy są tak trudne dla niektórych. Miłego wieczoru. Aha, bo zapomniałem, jak widzę teksty w stylu "kobiety nie są podludźmi" i inne, to scyzoryk się w kieszeni otwiera. POKAŻ GDZIE, ktoś tak napisał, bo myślę, że więcej przeczytałem tematów na forum niż większość ale czegoś takiego to nie widziałem.
  6. 33 points
    @Toranaga Naprawdę dajesz się jeszcze nabierać na teksty kobiet: ty to jesteś najlepszy, a poprzedni to byli beznadziejni? Rany, obudź się. Po tobie kolejny słyszy to samo.
  7. 30 points
    Czołem, Od kilku dni kręcę się po Hiszpanii. Będę tu jeszcze przez chwilę. Podczas tej wizyty oprócz zabytków, przyrody i znajomych, postanowiłem poobserwować panie i panów w tym kraju. I porównać do naszych polskich realiów. Oczywiście to bardzo powierzchowna i subiektywna opinia. A dlaczego taki temat wątku? O tym poniżej. Moje wnioski po chwili pobytu tutaj - to się rzuca w oczy od razu: 1. Hiszpanki - dotychczas bardzo średnio. Zdecydowanie gorzej niż Polki. Wiem, że zaraz napadnie na mnie stado obrońców tezy, że Polki są brzydkie, ale skoro tak uważacie to zapraszam do Hiszpanii . Trudno porównywać Warszawę i średniej wielkości miasta tutaj, ale u nas jadąc metrem do pracy + krótki spacer = widzę co najmniej kilka ładnych i bardzo ładnych kobiet. Takich od 7 w górę. Tutaj? W ciągu kilku dni zdarzyły się może dwie? Może jedna. Bardzo słabo. Do tego ubrane zwyczajnie, umiarkowanie kobieco, bardzo przeciętnie. Rozumiem doskonale Hiszpanów, którzy przyjeżdżają do Polski na ruchanie. Nie dość, że tani kraj, ładne laski i jeszcze wpatrzone w Zachód. 2. Hiszpanie - też przeciętnie. Być może nieco lepiej niż z kobietami, ale też daleko im choćby do Jugoli, którzy biją ich na głowę (przystojni, męscy i wyżsi). Mam trochę powyżej 180 cm, rzadko kiedy spotykam kogoś wyższego ode mnie. Sporo karakanów po 160 z hakiem i trochę ponad 170 cm. Ubrani? Też średnio, zwyczajnie, to nie Włosi. Nie wiem gdzie schowali się ci wszyscy, o których mówimy Alvaro . Ja takich nie widzę, no, może kilku się zdarzyło przez 4-5 dni. Rzeczywiście oblężenie. I teraz do sedna. Jakie mam wnioski? Takie, że oprócz bycia południowcem (Polki lecą na to) i nieco większej kasy od przeciętnego Polaka, rzuca się w oczy jedna rzecz. Nie wiem czy nie najważniejsza. Oni są WYLUZOWANI. A jacy są Polacy? SPIĘCI. Ci goście nie skaczą wokół dziewczyn jak pajace, nie traktują ich jak księżniczki. Są normalni. Mentalność u tych ludzi jest taka, że zagaduje się do obcych, jest to coś normalnego, dlatego im jest łatwiej. Widzi ładną laskę na ulicy i co zrobi? Zagada. A co zrobi Polak? Najpierw zesra się ze strachu, bo przecież "co ona sobie pomyśli" a potem jeśli nawet podejdzie (wersja dla bardzo odważnych) to jest tak obsrany, że i tak laska to olewa. Przykład z wczoraj: kupowałem coś w małym sklepiku. Dwie młode dupy. Okazało się, że z Wenezueli. Małe i grube, ale nie o to chodzi. Kupuję jakąś pierdołę, a już gadka się kręci. A skąd jesteście, a skąd ja, a co robisz, a jak się podoba bla bla. Uśmiech, luz, zero spiny i spięcia. Dlaczego to wszystko piszę? Dlatego, że problem większości użytkowników forum to ich głowa. Oczywiście koleś 3/10 nigdy nie będzie Don Juanem, ale mówię o gościach co najmniej 6/10. który mają akceptowalny wygląd przez większość kobiet. Nie ideał, ale może być i jeśli do tego jest dobry ciuch i co najważniejsze - dobra i ogarnięta psychika = sporo można zdziałać. Zacznijcie pracować nad sobą zamiast tylko narzekać jakie złe są kobiety. Problem leży (pomijam wygląd) w waszej głowie. Serio. Nie potraficie uwodzić, macie nasrane w głowie (białorycerstwo albo frustracja przechodząca w nienawiść do kobiet). Forum robi dobrą robotę jeśli chodzi o wyzbywanie się pewnych złudzeń co do kobiet, natomiast nie daje wskazówek jak podrywać panny). Tu jesteśmy znacznie gorsi od Hiszpanów. Dlatego to oni ruchają nasze laski. Proste? Saludos!
  8. 27 points
    Panowie chciałbym podzielić się z wami swoim małym sukcesem. A więc po długim czasie przestałem w końcu wymagać od siebie jakichś chorych rzeczy. Nie muszę być we wszystkim co robię najlepszy, nie muszę być kimś wielkim, nie muszę zarabiać milionów. I nie uważam się za kogoś wyjątkowego. Brzmi jak pusty slogan, lub jak negatywna zmiana, nic bardziej mylnego. Dzięki takiem nawykom psychicznym ze tak powiem, czuje się świetnie. Nie narzucam na siebie ogromnej presji, nie jestem nieszczęśliwy, nie czuje pustki i nie muszę pracować 16 godzin dziennie żeby poczuć spokój i zadowolenie z siebie. Pierwszy raz od chyba roku przeleżałem niedziele i nie zrobiłem nic produktywnego (nie licząc kardio ale można to zaliczyć do aktywnego wypoczynku). Pierwszy raz czułem się dobrze oglądając film z dziewczyną, czułem się błogo gdy robiła mi masaż, a ja nie miałem w głowie co mógłbym teraz robić produktywnego. Potrafię się zatrzymać i przemyśleć czy zmierzam w dobrym kierunku, nie boje się zmian, nie boje się utraty kontroli nad sprawami. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu konflikt z moją dziewczyną nie zamienił się w kłótnie, bo nie starałem się być najlepszy w tym co robię. Pierwszy raz od chyba początków moich przygód z seksem, czułem z niego przyjemność i satysfakcję, nie starałem się być najlepszy w łóżku, żeby sobie udowodnić jak męski jestem. I jeszcze kwestia męskości. Nie potrzebuje niczego żeby czuć się męski, męskość jest we mnie i ja jestem męskością. A nie jestem męski bo jestem taki czy taki. Nie dajcie sobie tego wmówić Bracia ze musicie robić coś żeby utożsamić się ze swoją płcią. Nie musicie udowadniać komuś jak męscy jesteście. Kilka tygodni temu prawie zakończyłbym karierę kulturysty przez to ze próbowałem udowodnić swoją męskość, to właśnie byl demon który dał mi oświecenie. Od tygodnia nie czuje się jak chodzący trup karcący siebie za to kim jest. To naprawdę piękny moment w moim życiu. Inni ludzie też to czują. Widzę wreszcie jak wiele mam możliwości, a nie ograniczeń. Energia ze mnie tryska, zapomniałem dziś wypic kawy. Powodzenia w odkrywaniu siebie Bracia, nie warto być wołem tak jak probuja nam to wmówić.
  9. 24 points
    Cześć chłopaki! Jestem dumny z tego, może mniej, mam satysfakcję!!! Że mogę Was poinformować o tym że o godz.18.20, minęło dwa tyg. Jak nie palę tytoniu, papierochów, nikotyny, jak to zwał. Tym razem wmówiłem sobie "na zawsze". Zobaczymy, miałem taki okres że 9 lat nie paliłem, teraz od 10 palę, a kurwa! Już nie. Jeszcze jedno do Was Bracia w temacie "Przysięgam". Nie przeginajcie z tymi zobowiązaniami "przysięgam", to duże słowo! Bo kurwa później dupa szczypie i wstyd przed ludźmi. Sam na tym popłynąłem. Tak że jak już coś obiecacie sobie, To wpierw spróbujcie na żywym organizmie, czyli sobie, bo po co robić z siebie niesłownego pętaka?🙂 Sam nie przysięgałem, nie zobowiązywałem się, jak się uda to fejn, jak nie, to nikt nie będzie wiedział. Nie palę 14 dni, jestem prawie wolny w kwestii fajek, prze de mną nowe wyzwania.😂 No dobra, jak zwykle Pozdro, i to mówię Ja, któremu dziś o 8.45, czasu lokalnego. Górną, lewą szóstkę, p.Agnieszka wyjebała do spłukiwaczki, trzy mocne korzenie, dała radę pomimo swych 50 kilo. Było miło i chyba kurwa przyjemnie.😂
  10. 24 points
    Witam, Dziś rozmawiałem ze znajomym, spotkaliśmy się po jakimś czasie, więc i była chwila na dłuższą pogawędkę, jak w takich sytuacjach często bywa, zeszliśmy na temat kobiet. Może coś o nim, wiek 42 lata, własna firma, żona i dwoje dzieci, dziewczynki w wieku 3 i 5 lat. Piotrek, tak go nazwijmy, prowadzi własny biznes, w domu stara się być jak najczęściej, ale z racji wykonywanych obowiązków nie zawsze się to udaje. Żona znajomego, ma 40 lat, nie pracuje od 10 lat, wcześniej pracowała przy biurku w urzędzie skarbowym, firma znajomego dobrze prosperowała, więc i dzieci sie pojawiły, aż do czasu. Obecnie znajomy tonie w długach, żonka jak wiemy nie pracowała przez dekadę, właściwie to nie wiem czemu, bo mogłaby, dzieci rzucane są raz do jednych dziadków, raz do drugich, ale bardziej do rodziców Piotrka, często perfidnie wykorzystywanych przez żonę do pomocy przy dzieciach. szczególnie jeśli chodzi o matkę Piotrka, która z racji tego że nie potrafi odmawiać, mimo już słusznego wieku pomaga, bo jak żona Piotrka twierdzi, nie dają sobie rady, warto dodać że mama Piotrka często za własne pieniądze jeździła pomagać, kupowała różnę rzeczy do ich domu itd, oczywiście przy najdrobniejszej aferze, żona Piotrka o tym nie pamiętała, ale potrafiła się zbulwersować o byle gówno, cóż wdzięczność w praktyce. Co się stało, żonka znalazła pracę, za jakieś grosze, w biurze, od niedawna, no i się zaczęło mówi znajomy. Coraz więcej przytyków i dogryzania typu ''Zostań dziś z dziećmi, muszę iść do pracy, aby wyjść z tych długów'' to tak jakby znajomy specjalnie się w długi wpierdolił, dla mnie to byłby plaskacz w twarz, którego bym nie darował, no ale ja jestem w innej sytuacji niż Pioterek. Dalej znajomy twierdzi, że dzień w dzień słyszy jak to spierdolił sprawę z jednym klientem czy z drugim, tak jakby to specjalnie zrobił, oczywiście Piotrek wyjaśniał, że chciał dobrze, dla niej, dla rodziny, dlatego też o pewnych sprawach nie mówił, żeby nie martwić, dodając do tego sprawy losowe, oszustwa niektórych, i tak dalej, prowadzenie biznesu w Polsce nie jest łatwe, a szczególnie w dobie skurwysynów i oszustów, US, podatków i całego tego chłamu, ale kogo to obchodzi. Piotrek jest zdołowany, bo myślał że żona będzie go wspierała w problemach, a on twierdzi że za to wszystko że narazie się nie układa, żona poprzez dogryzanie i uszczypliwości mści się na nim, za to że nie potrafi zapewnić godnego życia, przypominam że żonka od 10 lat nie pracuję . Piotrek jest przykładnym mężem, znam go, wszystko co robił, robi dla rodziny, szczególnie dla dzieci, ze wszystkim teraz został sam, zapierdala każdego dnia, aby wyjść z tych długów, paru klientów go oszukało, stali się niewypłacalni, oczywiście sprawy do sądu, ale wiemy że sprawy w Polsce się ciągną, i są kosztowne, a tu kasy brakuje. Jest w kropce, nie wie co robić, bo mówi że nie wytrzyma tego pierdolenia, ale dla dobra dzieci toleruje to wszystko co się dzieje, bo nie chcę większych awantur. Dodam jeszcze fakt że żona, bardzo często wręcz chamsko potrafiła się spierdolić z dzieciakami do domu jego rodziców, i siedzieć u nich cały dzień, ostatnio nawet zaproponowała podrzucenia bachorów do jego rodziców na wakacje, dodam jeszcze że jej matka ma wyjebane na wszystko i nic ją nie obchodzi, żonka oczywiście staje za mamą i nie chce się jej narażać, broni swojej rodziny i dba o nią jak lwica. Tak więc Panowie, mamy klasyczny przykład damskiej wdzięczności, kiedy idzie dobrze, to jest ''miłość''kiedy idzie źle, my mężczyźni często zostajemy ze wszystkim sami, przypina nam się łatkę nieudaczników, wyśmiewa się nas, a przecież wystarczy kobiece wsparcie, wiara w mężczyznę, po prostu bycie z nim, jak wiemy to potrafi niesamowicie uskrzydlić mężczyznę i jest w stanie zrobić wielkie rzeczy, ale cóż, widocznie za wiele wymagam od naszych kochanych Pań, które mają wymagania, ale paluszkiem ruszyć już nie chcą, aby pomóc szczęściu. W takich sytuacjach przypomina mi się historia Conora McGregora, gdzie jego żona pracowała na dwa etaty aby utrzymać dom, bo Conor trenował MMA, wierzyła w jego pasję, w niego, a teraz spijają śmietankę tego poświęcenia, ile naszych Pań potrafi tak zrobić? ile naszych Pań w dobie kryzysu, potrafi stać przy swoim mężczyźnie, 1%? reszta spierdala tam gdzie jest cieplej i wygodniej. A przecież to się liczy, kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie go ku górze, na tym polega miłość, nie na rozmiarze stanika, ciasnej cipie i wychodzeniach na miasto, i strzelaniu debilnych fotek z nadmuchanymi ustami w roli głównej. To tyle. TM.
  11. 22 points
    @Boromir Mały concept art dla ciebie: ewentualnie:
  12. 21 points
    Aktualna pańcia chce jechać na wakacje. Na tydzień. Może Szklarska Poręba - cały czas o niej gada. Tylko Szklarska i Szklarska. Coś czuję, że tam przeżyła swoje "cudowne" chwile ze swoim dawnym ukochanym i ciągle tam tęskni. Ok. Ale nie o tym chciałem do końca napisać. Otóż planując wakacje zapytałem ją jaki ma budżet na wakacje ile kasy ma na dzień/tydzień itp ile kasy chce na to przeznaczyć. Po jakimś namyśle odpowiedziała, że jej dzienny budżet to około 50 zł. Policzmy. Tygodniowe wakacje czyli 7 (dni) x 50 (zł) = 300 zł / tydzień. Kurła o mało nie zabiłem jej śmiechem. Może ona miała na myśli koszt wacików w tym tygodniu. Chyba nie wzięła pod uwagę kosztu dojazdu na miejsce. Ale chwila, wspomniała coś o pociągu, że kosztuje 100 zł w jedną stronę. Ok, czyli mamy koszt dojazdu tam i z powrotem razem to 200 zł. Pozostaje 100 zł na opłacenie za siebie lokum wakacyjnego i jedzenie. Wyprostujcie mnie bo nie wiem jak można przeżyć tydzień czasu na wakacjach za 100 zł. Może ja jakiś nie dzisiejszy 🙂 ? Za tyle to nawet nie da się spędzić czasu nad okolicznym jeziorem dojeżdżając rowerem. Zapytałem ją czy oszczędzała kasę na wakacje? Odpowiedziała, że zarabia mało - i tu podała kwotę o połowę niższą niż deklarowała wcześniej. Uprzedzając Wasze wypowiedzi - jak na moje ona gra durnia licząc na to, że to ja sfinansuję jej wakacje wraz z rozrywkami. Grubo się przeliczyła bo nie zamierzam ani złotówki na to przeznaczyć, za siebie oczywiście płacę, ale ona musi pokryć swój koszt. I nie będzie zmiłuj. Ale mam do was pytanie - czy mieliście podobne przypadki i jak to załatwiliście. Bo ja zamierzam - jak ona nie zapłaci za siebie - pojechać sam na wakacje - bez niej.
  13. 21 points
  14. 20 points
    Im stajesz się madrzejszy tym bardziej samotny. Już nie chcę Ci się polemizować na pewne rzeczy, nie chcę kogoś uświadamiać. Ludzie boją się prawdy wolą kłamstwo opakowane w super hiper ozdubke nawet jakby to bubel był niż prawdę. Panowie świata nikt nie zmieni. Mj już przestało zależeć na uswiadomianiu, na wierzenniu w inne niż wszystkie ,w naprawianiu jakiś relacji. Szkoda czasu.
  15. 20 points
    Dzwonisz na 112 zgłaszasz iż osoba taka i taka grozi popełnieniem samobójstwa, ewentualnie wchodzisz na stronę policji piszesz maila z formularza, opisujesz zaistniałą sytuację i załączasz screenshoty z konwersacji. Pojedzie policja, z karetką i psychiatrą i określą czy jest zagrożenie czy nie jest. Jak jest to dadzą coś na uspokojenie i/lub zabiorą na obserwację. Jak stwierdzą, że nic nie zagraża, to spokojnie bez spiny zablokuj tą osobę na fejsie i innych social media.
  16. 19 points
    Definitywnie jak widać na załączonym obrazku panie po 30-stce zazwyczaj nie nadają się już do trwałych relacji. Frajerem będzie ten kto się z taką zwiąże bo nieuczciwym z jej strony jest fakt, że jednym dawała "za darmo" a od potencjalnego mężczyzny do zbetowania wymaga zaangażowania. A po czymś takim już nie da się zrobić tak aby układ był uczciwy.
  17. 19 points
    Panowie, chuj mnie za przeproszeniem strzela ostatnimi czasy. Rozwijam się głównie w dwóch kategoriach. O pobocznych nie wspominam. Praca, która jest moją pasją i jestem w niej dobry, momentami bardzo dobry i trening siłowy. Męczy mnie ostatnio kwestia powolnych wyników. Podwyżka, np. 10% u mnie, a gadam z kimś, a ten wypierdolił z większym tematem. Niczym się nie chwalę, po prostu mam wrażenie, że inni mają zawsze lepiej ode mnie, że niczego realnego nie osiągam, tylko się oszukuję. Lubię to, co robię i to bardzo, niestety nie idzie za tym przesadne bogactwo, albo nie wiem, jak się wybić, chociaż kombinuję na różne sposoby. Dążę sumiennie do idealnej sylwetki (zdarzają się okresy, że trenuję 26 dni w miesiącu padając na ryj), non stop dieta, praktycznie bieda dieta, 1500 - 1700 kcal dziennie, regularne głodówki ze względu na profil budowy ciała. Cierpienie ogólnie psychiczne i fizyczne dominuje w moim życiu. Zero nałogów. Nie chleję, nie palę, dosłownie nic. A przez to w oczach różnych ludzi staję się totalnym dziwakiem. Widzę to coraz częściej. Nienawidzę słabości i staram się każdy jej przejaw w sobie zabić. Przebijam się przez cierpienie, bo chcę coś dobrego zrobić ze sobą. No i wkurwiam się niemiłosiernie na okresy stagnacji, gdzie nie mam siły, albo coś wypadło, nie mogę zrobić treningu, albo ktoś wkłada mniej ode mnie, a wyciąga więcej. Tak, jakby ktoś miał ten spryt, którego nie mam i wkurwiam się, że jestem niewolnikiem własnych ograniczeń, miejsca urodzenia, nawyków przekazanych bliskich, którzy de facto olali temat wychowawczy. U mnie w rodzinie nie dostrzegam żadnych ambicji. Ot, porobili dzieci, pracują, nic głębszego. Żadnych wzorów, inspiracji. Jak mnie to wkurwia, to niepojęte. Gardzę podstawowymi celami biologicznymi i to niesłychanie. Odbieram to jako coś poniżającego, aby zatrzymać się tylko na zrobieniu dzieciaka. Gdzie wyższa idea, do kurwy nędzy. Tęsknię za jakąś niesamowitością, za rozbudzeniem siły wewnętrznej, która zniszczy biologiczne, miałkie podstawy życia ludzkiego. Niewolnictwo własnych ograniczeń gryzie mnie, gnębi i to jest kluczowy problem, który wynika z powyższych rutynowych czynności. Nie jestem w stanie się przez to przebić i czuję, jakbym znalazł się w więzieniu własnego umysłu. I chodzi za mną temat, że chciałbym zrobić coś nowego, odświeżyć się, a jak to robię to chcę wrócić do napierdalania i tak się kurwa miotam pojebany. Nie mogę się jakoś uspokoić. Pierwszy raz w życiu poczułem zazdrość i jakbym się cofnął w rozwoju. Wkurwia mnie to, że rozwój, dążenie do celu, jakiegoś nie wiem ambitniejszego tak powoli idzie. Jest tyle wątpliwości, ja pierdolę, w tym egzystencjalne, po chuj żyję w tym społeczeństwie. Jak się z tym pogodzić, czy macie może coś podobnego? Jak rozwiązaliście problem chaosu? W ogóle nie dam rady gadać o kasie, związkach, ja pierdolę to jest tak kurewsko nudne, a każdy do mnie znajomy o tym wyskakuje. Potrzebuję inspiracji, większego celu, wręcz duchowego, ezoterycznego, sam nie wiem, jak to nazwać. Codzienność ludzka mnie dręczy. Bardzo duży poziom cierpienia fizycznego i psychicznego w codzienności, nie mam pomysłu na relaks, chcę przyśpieszyć proces osiągania celów życiowych i nie idzie za żadne skarby. Powoli brnę i nie wiadomo, czy ta tułaczka kiedyś się skończy. Znaczy wiem, że się skończy na pewno, ale nie w taki sposób, jakiego bym oczekiwał. Psycha mi siadła, co się dzieje? Dajcie mi proszę pozytywną energię. Nie chcę tu niczego rozwiązywać, po prostu o tym wszystkim po łebkach pogadać.
  18. 19 points
  19. 18 points
    Jeśli ktoś z Państwa ma ochotę o coś mnie zapytać, porozmawiać - to przez ok. 1 - 3h (ile głos wytrzyma) będę dziś strimował na kanale: https://www.youtube.com/channel/UCXOjkNTnKlq-voj0WTCKq7w Zapis streama wrzucę później na kanał Radio Samiec 2
  20. 18 points
    Skok tygrysi nieudany, cipa w gipsie, chuj złamany.
  21. 18 points
    Pierdolnąłbym cię, ale sobie ręce połamie na hełmie.
  22. 18 points
    "(...) którzy chcieliby zakosztować ciasteczka, ale nie chcieliby za to płacić" - jak można w zgrabny, eufemistyczny sposób nazwać siebie kurwą, a potem jeszcze wrzucić to w Internet w tonie wyniosłości i w ogóle bon ton, jaka to ja nie jestem elegantka. Facepalm. W głowach się popierdoliło, to już prostytutki stojące po rogach mają więcej wstydu. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  23. 18 points
    @Still Na tym forum są dziesiątki a może i więcej podobnych opowieści z tą małą różnicą iż ich narratorem i głównym bohaterem jest facet. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać komentarza "hej, a jaka jest wersja drugiej strony?"
  24. 18 points
    A ona się dorobiła? Już całkiem wpadłeś w sidła to sobie pozwala na co chce. Schemacik.
  25. 18 points
    Jak w tytule, sprawa mocno nagłośniona w mediach, (np w GW) więc opiszę ją tylko w wielkim skrócie. Otóż krakowski sklep IKEA zwolnił jednego ze sprzedawców z uwagi na jego wypowiedzi na FB dot. jego stosunku do LGBT+. Pracownik napisał to na prywatnym koncie FB, najprawdopodobniej poza miejscem i godzinami pracy. Charakter jego pracy moim zdaniem wyklucza prywatne korzystanie z sieci w sklepie. W sprawę zaangażowało się Ordo Iuris, na jej tle chce się też podlansować min. Ziobro. Sprawa osobiście mnie wkurzyła i to wcale nie ze względów światopoglądowych (pod tym względem jestem mocno na lewo od większości z was). Chodzi o co innego, o namolne wciskanie ideologii, jakiejkolwiek. Pracodawca może kupić mój czas, siłę moich rąk, moje umiejętności, fachową wiedzę, znajomość języka, ale nigdy nie pozwolę, by kupił moją "duszę". Dodatkowo, pod wpływem impulsu napisałem do ich działu PR następującego maila: "Dzień Dobry, W nawiązaniu do najnowszych informacji medialnych nt wydarzeń w Państwa firmie (chodzi o zwolnienie pracownika z powodu jego wypowiedzi na FB), mam następujące pytanie. Czy firma IKEA równie stanowczo promuje idee różnorodności i tolerancji we wszystkich swoich filiach na świecie, przede wszystkim mam na myśli oddział w Arabii Saudyjskiej? Czy tamtejsi pracownicy również są zachęcani do tego typu akcji, czy tam także celebrowano IDAHOT? Czy byliby Państwo uprzejmi uchylić rąbka tajemnicy i opisać jak radzą sobie koleżanki i koledzy z saudyjskiej filii, gdy spotkają się wśród pracowników z werbalnymi przejawami nietolerancji wobec mniejszości seksualnych albo np osób wyznania mojżeszowego? Z Poważaniem Imię Nazwisko P.S. Ponieważ niniejsza korespondencja nie ma charakteru osobistego, ani nie zawiera danych wrażliwych, czy też tajemnic firmowych, informuję, że mam zamiar odpowiedź zacytować na zaprzyjaźnionych poczytnych blogach i forach".
  26. 18 points
    Odpowiedź jest prosta i wielu rozgarniętych mężczyzn pójdzie tą drogą: - żadnego małżeństwa w Polsce (a najlepiej wcale, jedynie rozsądny konkubinat, ewentualnie surogatka jak chcesz mieć dziecko, a nie chcesz mieć żony/ partnerki) - żadnego wprowadzania się kobiety do mieszkania, które jest twoją własnością (chyba że masz sporo nieruchomości i jak coś się wydarzy czasowa utrata jednego nie zaboli) - zamieszkanie jedynie w wynajętym mieszkaniu, z którego najmu możesz zrezygnować w każdej chwili - trzymanie pieniędzy i inwestowanie ich poza granicami RP, a najlepiej poza granicami EU - korzystanie z mechanizmów finansowych, które umożliwiają takie zarządzanie kapitałem aby był wolny od zajęcia Docelowo przeprowadzka na stałe na inny kontynent, uzyskanie obywatelstwa, zmiana nazwiska i spalenie paszportu tego batustanu Oczywiście dalej znajdą się naiwni, którzy zmarnują sobie życie poprzez instytucję małżeństwa.
  27. 18 points
    Poczytajcie inne wątki i tematy autorki zamiast pierdolić farmazony to będziecie wiedzieć, że w związku to akurat ona się stara bardziej a to jej chłop ma pochwę i migreny. Kur..a ręce opadają jakie alfiki się zebrały, ja pierdolę... Nie zesrajcie się od tej zasady wzajemności.
  28. 18 points
    Odnosząc się do pytania brata @Baros dziś w cyklu "red bawi i uczy" opiszemy w jaki sposób zazwyczaj reagują kobiety gdy ktoś potraktuje ich paplaninę poważnie, przyzna im rację i zrobi dokładnie coś odwrotnego niż zamierzały uzyskać manipulacją. Odnosząc się do twojego pytania, pani zareaguje tak: Przekonuje całą noc, żeby jednak tych kartonów nie pakować, że kocha cię jakim jesteś, że jednak traktujesz ją dobrze tylko ona miała zły dzień/ jest przewrażliwiona i inne bzdury, podkreślam że bardzo mocno przekonuje i z dużym zaangażowaniem. Co będzie rano zależy od ciebie, jeśli dałeś się przekonać będziesz miał kilka tygodni spokoju do kolejnego większego shit testu. Jak się nie dałeś przekonać zawsze możesz powiedzieć "Maleńka to była wspaniała noc ale ......" i zacząć pakować jej rzeczy. I tu nie chodzi konkretnie o ten tekst, bo to tylko przykład, tu chodzi o schemat działania. Ona robi test według schematu: zarzut (często wyssany z palca, albo jak to mówi młodzież wzięty z dupy) --> domaganie się czegoś z twojej strony np. zmiany zachowania (które często przez długi czas nie przeszkadzało, a nagle zaczęło ) --> reakcja jaką oczekuje uzyskać On już się spodziewa co zrobisz, przewiduje tylko dwa scenariusze: 1 Przyznasz jej rację/ zaczniesz robić co ona zechce wtedy uzyska swoje cele (te, które założyła sobie na poziomie umysłowym/ logicznym), efektem ubocznym będzie utrata jakiejś części szacunku do ciebie 2 Postawisz się/ wyśmiejesz będą jakieś ciche dni , może jakieś awantury, może uda jej się uzyskać coś mniejszego niż chce w formie kompromisu , w każdym razie zdasz test i za jakiś czas wszystko wraca do normy Natomiast ty robisz mindfuck i działasz według scenariusza: przyznajesz rację --> chcesz coś zmienić żeby było dla niej lepiej --> mówisz że robisz coś dla jej dobra, żeby miała to czego chce, ale jednocześnie WIĄŻĘ SIĘ TO Z JAKĄŚ STRATĄ DLA NIEJ W przykładzie z poprzedniego posta było, przyznanie racji, chęć podjęcia działania żeby spełnić jej oczekiwania/ żeby było lepiej, ale jednocześnie wiązało się z utratą ciebie, o co kompletnie kobiecie nie chodziło, ona chciała coś uzyskać od ciebie, albo to czego się domagała, albo potwierdzenia że jest z silnym samcem. I teraz jest zwarcie styków, z jednej strony przyznajesz rację z drugiej dajesz jej alternatywę w postaci utraty ciebie czyli związku, czyli pozycji w świecie innych kobiet. Rola się odwraca i ona chce za wszelką cenę, żebyś jednak nie robił tego czego chciała. Inny przykład zastosowania tej samej metody: Seba ma żonę Karynę, jego połowicy nie podoba się, że Seba jeździ autem gorszym niż mąż koleżanki/ sąsiadki, czyli klasyka! Zaczynają się wypominki, pretensyjki, jakieś drobne histerie. Propozycje zamiany auta na inne, jak Seby nie stać namawianie na kredyt itp. Karyna spodziewa się że: 1 Seba się zadłuży i kupi nowe auto. 2 Opierdoli ją solidnie i nie kupi auta. Co robi mądry Seba? Masz rację myszko, zasługujesz żeby pokazać się w lepszym aucie, trzeba takie auto zakupić. Niestety oszczędności dość nie mam, kredytu nie dostanę w żadnym banku, na spłacanie chwilówki mnie nie stać ale mam świetny pomysł. Sprzedam auto, żeby nie robiło kosztów bo wiadomo paliwo, OC, AC, NW i zacznę odkładać kasę. Raz że odejdą kosztu ubezpieczeń i eksploatacji, a dwa co miesiąc z wypłaty odłożę coś ekstra i będzie jak chcesz Karynko, za trzy góra cztery lata Kupię tego Golfa w TDI o jakim marzysz. Będzie spoko, przez ten czas skorzystamy z komunikacji miejskiej, autobus to nie tragedia, a gdzieś dalej można pociągiem, na dyskotekę zawsze się można zabrać ze znajomymi. I następuje mindfuck, niby Seba przyznał rację, niby zrobi co chciała, tylko na 3-4 lata zostaną bez auta 😆 Koniec korzyści, darmowego wożenia dupki itp. Więc Karynka zaczyna już kombinować jak to odkręcić co sama rozpoczęła, jak zatrzymać tą straszną lawinę, której nie przewidziała. Bardzo sprytny Seba może jeszcze tą sytuację podkręcić. Wiesz myszko mam pomysł i tak jesteśmy razem, myślimy o wspólnej przyszłości, a przecież ten nowy wspaniały Golf nie będzie tylko mój, ale nasz. Jak zaoszczędzisz na jakichś swoich sprawach, wyjściach do baru, kosmetyczki, solarce, ograniczysz kosmetyki to odłożymy na nowe auto w dwa lata, a nie cztery. Tutaj już w mózgu Karynki przechodzi tsunami paniki, i owszem dostanie co chce, ale oddalone w czasie, straci doraźne korzyści i jeszcze będzie musiała współfinansować swoją zachciankę. Teraz to już stanie na uszach, żeby tylko swój genialny pomysł odkręcić. Oczywiście Seba może ją podręczyć kilka dni: - no wiesz co to był twój pomysł - już nastawiłem się na zakup nowego auta - nigdy nie wiesz czego chcesz Tak Seba może zastosować kobietą metodę wbijania szpilek Nasze kochane panie lubią mieć głupiutkie pomysły i je realizować pod warunkiem, że: 1 mają z tego korzyść 2 nie muszą ponosić kosztów tych pomysłów 3 nie tracą doraźnych korzyści (a są nastawione na szybką konsumpcję znacznie bardziej od mężczyzn, więc utrata czegoś co już się ma np. darmowych podwózek jest straszną perspektywą) 4 nie muszą ponosić konsekwencji jeśli wybór okazał się zły Wnioski wyciągnijcie sami, a wasza wyobraźnia niech wam podpowie metody i okoliczności zastosowania opisanej metody.
  29. 18 points
    Cóż, też mam znajomego z tą diagnozą. Widzę go codziennie w lustrze. Nie mam ochoty się mądrzyć, to co mnie pomaga nie musi komuś innemu. Wiele zależy od tego w jakim wieku to się zaczęło. Jeśli przed 40 to rokowania są bardzo dobre. Powiem tyle, o leczeniu tej choroby nikt nic nie wie, ale dobrze można zarobić, węc testowanie produktów farmaceutycznych trwa w najlepsze. U mnie z tego powodu leki odpadają, skoro to fazy testowe, w sensie nie wiadomo czy pomoże, ale damy, bo się nie przekonamy jeśli nie damy, to dziękuję za takie "terapie". Jedyna rzecz jakiej przestrzegam to dieta, powinienem uprawiać więcej sportu, bo bez tego krążenie słabe. Dieta jaką stosuję to niskowęglowodanowa dieta tłuszczowa, mówiąc krótko - Kwaśniewskiego. Od dwóch lat. Po czterech dogorywania - po rzucie, zniszczonej karierze (skrzypek), odejściu "kochającej" małżowinki, niechęci, bólu, zmęczenia w wersji krytycznej, depresji, żalu do świata itp itd po pierwszym! posiłku odzyskałem mózg. Poczułem, jak przytłaczający koc ciemnoty mi odpuszcza i nagle pojawiła się jasność myślenia. Od tamtej pory odzyskałem sprawność w ękach na tyle, że zacząłem znów grać, poziom jeszcze nie ten, ale jest ok. Czasem coś pobolewa, ale ogólnie kierunek jest jeden - poprawa. To jedyna rzecz jaką zażywam, polecam i nie mam zamiaru zmienić. Oprócz tego,że potrzebuję więcej ruchu. Przez rok chodziłem na Krav-Magę. Jednak kontuzje mnie nieco zniechęciły, zbyt często łapałem i to powodowało długotrwałe rekonwalescencje i odstawanie coraz większe w grupie. Ćwiczę jednak sam. Męski wycisk to błogosławieństwo. Mam znajomych na neurobiologii, dostałem od nich badania dotyczące diet ketogenicznych. Po lekturze, rozmowie dowiedziałem się czemu dieta tłuszczowa może być zbawienna. Chodzi głównie o to, że komórki mogą odżywiać się dwoma rodzajami energii - tłuszcze i węglowodany. Węglowodany palą się jak papier przez co może dochodzić do dalszego niszczenia komórek uszkodzonych poprzez nowe ogniska zapalne powodowane reakcjami z wybuchowymi cukrami. Tłuszcz spala się jak węgiel, powoli i na dłużej wystarcza. Do tego spokojnie, nie niszcząc komórek i - być może - pomoże w odbudowie uszkodzeń. Tyle na szybko. Uśmiechu życzę, to nie koniec świata, a może początek, bo taki kop potrafi pomóc odzyskać życie.
  30. 17 points
    Hello Brothers. Mój rozwód, odbił się szerokim echem w rodzince. No ok, gadali i będą gadać. Wali mnie to 😆 Ale teraz pokaże, jak to echo brzmi do dzisiaj, szczególnie wśród kuzynostwa i ich żon. Otóż, wczoraj podwoziem na cmentarz moją matule i jej dwie siostry a moje ciotki. Jak to babki ciekawskie... Pytają jak tam mi się układa po rozwodzie etc. Krótkie: wyśmienicie i ucielem temat. Koniec? A gdzie tam. Znamy naturę kobiet, zaczęło się trajkotanie siostrzyczek. Ja tylko słucham z przekąsem 😀 Ciotki między sobą: Wiesz co Gienia, byłam ostatnio u moich synków w odwiedzinach. A ta "suka"(kuzyna żonka) mi mówi, że odkąd mój syn zaczął mieszkać u niej(dom i ziemia, kuzyna teściów) już tak nie fika i nie skacze. Nie jest wyszczekany. Mąż do rany przyłóż odkąd ode mnie się wyprowadzili. No mówię Ci, tak się zdenerwowałam, aż mi ciśnienie podskoczyło. Ale to nic, słuchaj Gienka, pojechałam do drugiego syna i synowej. A tamta to samo. Tylko narzeka i narzeka. Tak nie może być. Jednej i drugiej powiedziałam, nie podoba się, to wezmę synków do siebie 😄. Ja w śmiech 😅 Gienia do Ziutki. Ja z kolei byłam ostatnio na obiedzie u synowej i syna. Ta mi podaje rosół i zaczyna mi gadać na mojego synka.... Że nieporadny, nie umie nic załatwić, nie dogadują się.... Chyba weźmie rozwód, a Krzyś się wyprowadzi do mamy. I to wszystko przy moim Krzyśku. Więc mówię jej, Krzyś zawsze taki był, wiedziałaś co brałaś, poza tym jak wstałam, tak wyszłam!!!! Od tej pizdy z domu.( Słownictwo oryginalne) W tym przypadku kuzyna żona, jest psiapsiulka mojej Ex😉 I teraz uwaga, autentyk, puenta ciotek. Ziutka do Gieni. Wiesz co ja ci powiem? Tym młodym babom w głowie się popierdoliło, tylko by leżały a faceci mają zapierdalać na rodzinę! Kiedyś jak chłop przychodził z pracy, obiad musiał stać gorący na stole i nie było zmiłuj!! Nie daj Boże spóźniłas się z jedzeniem, od razu chłop zjebał. Inne czasy, mówię Ci. Inne czasy.... Jak widzimy, schematy powielają sie i mają się dobrze. Kuzyna żonka, zaczęła zadawać się z moja ex i odrazu nadszedł temat rozwodu. Zapatrzyła sie, że niby tak super po rozwodzie, więc i ona może tak mieć. Gorzej jak się zderzy ze ścianą, będzie lament i płacz. Swoją drogą, takie zastraszanie facetów, jak dla mnie trąca szantażem a nawet znęcaniem się psychicznym wobec nich. Jak nie będziesz grzeczny i potulny, wek z domu i z mojego życia. Sick!!! Całe szczęście to wszystko już za mną! Pozdrawiam 😀
  31. 17 points
    Ciekawe zagadnienie, które podchodzi pod survival, ale gdybyście wydzielali 5 pln dziennie jest to nieefektywne. Ale da się żywić za takie pieniądze nawet w miarę zdrowo. Takie życie za 5 pln z dnia na dzień jest ciut trudne lepiej policzyć np. 150 pln na 30 dni. Bo wiadomo, że niektóre rzeczy kupujesz raz i używasz przez wiele dni np. olej, czy przyprawy. Trzeba by zapewnić 2500+ kcal na dobę. Na bazę posiłków tanie i kaloryczne: - makaron durum (350 kcal/ 100g) - 2,3 pln 0,5 kg - kasza gryczana (350 kcal/ 100g) - 3 pln 0,5 kg - ryż (350 kcal/100g) - 2,5 pln 0,5 kg - groch połówkowy (320 kcal 100g) - 1,7 pln 0,5 kg - soczewica (350 kcal 100g) - 3 pln 0,5 kg Kupujecie np. każdego z tych produktów po 6 opakowań, będą kalorie i będzie jakieś urozmaicenie. Zapas na 30 dni wychodzi 72 pln (i jeszcze da się urwać kilka złotych jak zdecydujecie się tylko na tańsze produkty z zestawienia kosztem mniejszej rozmaitości). Jako alternatywa może być mąka i jakieś wypieki z tego lub zwyczajnie duży bochenek chleba. Do tego tłuszcz: Olej rzepakowy chyba wychodzi najtaniej (np. w opakowaniu 3 litry) 12 pln 3 litry (wychodzi 100 ml dziennie około 850 kcal) Alternatywą może być smalec. Przyprawy: Tutaj za 10 pln w markecie sporo kupić np. sól morska 2 pln, papryka słodka duże opakowanie 3 pln i zostaje wam na rozmaitości co kto lubi 5 pln, za co możecie kupić 5-6 opakowań różnych przypraw, co kto lubi. Witaminki: Moja propozycja to 6kg kapusty kiszonej (po 200g na dzień) - 18 pln Musująca multiwitamina 4 pln. Podliczmy: Baza - 72 pln Tłuszcz - 12 pln Przyprawy - 10 pln Witaminki - 22 pln Łącznie: 116 pln Czyli zostało jeszcze 34 pln do rozdysponowania. Proponuje np. 4 kg ćwiartek z kurczaka na kilogram wchodzi średnio trzy sztuki, czyli macie 12 mięsnych posiłków w miesiącu - 16 pln. Z pozostałe 18 pln można kupić jakieś owoce i warzywa np. 4 kilo jabłek 8 pln (średnio 20 sztuk jabłek), 2 kilo pomidorów 8 pln (średnio 10 sztuk pomidorów). I wychodzi na luzie 2800 - 3000 kcal na dobę. Większość mężczyzn, którzy prowadzą przeciętny tryb życia jeszcze zacznie na tym tyć Oczywiście można to modyfikować np. skomponować tańszą bazę za 60 pln, mniej wydać na przyprawy 6 pln i już macie oszczędzone 16 pln na inne rzeczy. Możecie wydać na więcej świeżych warzyw i owoców lub np. dołożyć 8 czekolad. Można też się zabawić w łowienie promocji i wiadomo kupić część produktów taniej wtedy może się okazać, że wydacie 130 czy 135 złotych na wszystko, a 15 - 20 zaoszczędzone wydacie na coś ekstra np. tani browar żeby zalać smutki na koniec miesiąca, ewentualnie używki jak duża kawa czy herbata. Mam tylko nadzieję, że miłościwie nas opodatkowujący nie czytają tego posta, bo dojdą do wniosku, że dalej Polakom żyje się za dobrze, a śrubę można bardziej dokręcić. 😅
  32. 17 points
    Ten temat to podpucha, ale to co czytam... Wcale się nie zdziwię, jak cytaty z tego tematu będą fruwać potem po necie. Szczerze powiedziawszy ktoś kto chce zaszkodzić forum nie musi się nawet starać. Wystarczy wejść w podobne tematy i można poczytać, że kobiety nie mają żadnych zainteresowań a jak mają to im się kurwa wydaje, że mają a nawet jak im się nie wydaje to miś płaci. A jak nie płaci to mają zainteresowania, żeby zwabić misia... A jakie wy macie zainteresowania? Chętnie poczytam.
  33. 17 points
    Najpierw to: A potem to: Co do filmiku Frywolnego - nie wierzę w ani jedno słowo, historyjka zmyślona, aby wycisnąć hajs z naiwniaków, "wystarczy, że skorzystasz z mojej promocji, bla, bla, bla". *Ziew* Nie wiem, jak inni, ale ja jestem przekonany, że za "69% zniżki na wszystkie materiały" (taka tajemna wiedza za takie grosze? Panie, ceń się pan!) nie kupisz OSOBOWOŚCI, a właśnie o jej braku u tego modela (wyimaginowanego na potrzeby wideo) pierdolił całe wideo. Osobowość zbudujesz jedynie, biorąc życie za rogi i udowadniając samemu sobie, że jesteś przechujem, a nie cold-approachingując jakieś typiary na mieście z Frywolnym za plecami. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  34. 17 points
    A w mojej pracy jak koleżanki widziały że chodzę uśmiechnięty od ucha do ucha i wesolutki i pytały się z związku z tym: "A ty co taki wesoły jesteś?" to zawsze odpowiadałem: "Bo się nie ożeniłem!"
  35. 16 points
    Oglądajcie, zanim skasują. To niewiarygodne, że po tym co zrobili naszym rodakom, nie tylko ich wpuszczamy do siebie i finansujemy studia, opiekę zdrowotną itd., to ale udajemy że nic się nie stało, kiedy robią sobie z naszych katów bohaterów narodowych.
  36. 16 points
    https://wiadomosci.wp.pl/grodzisk-mazowiecki-dawid-zukowski-jest-poszukiwany-w-okolicach-miasta-6401402284550273a Pewnie już czytaliście o tym dramacie, bądź dowiedzieliście się z mediów. Na wstępie tylko napisze iż jestem pewien (jaj sobie nie dam uciąć ale auto bym spokojnie obstawił), że matka albo: oskarżyła go o przemoc, utrudniała kontakty z dzieckiem, składała fałszywe zeznania, znalazła nowego fagasa, zrobiła inną tego typu rzecz bądź wszystko razem. Kolejny ojciec nie wytrzymuje, chyba coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że coś tutaj kuleje w systemie. Poczytajcie sobie komentarze. Większość kobiet powtarza bzdury rodem z TVN, że skoro przemocowiec to odebrać dziecko i nie pozwolić się w ogóle widywać! (ta kurwa na pewno) Rzecznik matki tego dziecka palnął tylko (gdzie dowody? Wyrok sądu?), że mąż stosował przemoc i już baby ryczą na forach, że to kryminalista. Faceci natomiast w większości piszą komentarze niczym z naszego forum. Ile jeszcze do chuja Pana facetów ma się targnąć na własne życie, żeby ktoś w końcu otworzył oczy?! Ktoś w końcu nie wytrzyma i rozstrzela przypadkowych 100 osób w centrum z desperacji, bo madka jebana polka dostała zabawki w ręce i robi sobie co jej się podoba. Patologia.
  37. 16 points
    Ruchanie ruchaniem. Ale za nic świecie nie chciałbym być na Twoim miejscu autorze i rozmawiać z nią słuchając o pseudo-karierze, modernistycznym fenimizmie i innych korpogównach. Niech zgadnę: - trenuje na siłowni, - zdrowo się odżywia (patrz najebane chemią warzywa z marketu) - jej hobby to podróże - lubi zaszaleć w weekendy, a jej wieczorami bawi się ze swoim kotem/psem - to i oczywiście wisienka na torcie fotografia moją pasją
  38. 16 points
    Takich jest wiele. Nie raz sie z takimi spotkałem. Np. układ typu "raz ja płacę, raz ona płaci" według nich polega na tym, że: 1. facet płaci za paliwo na 500km + hotel + atrakcje na miejscu, taki wypad na weekend 2. następnym razem ona płaci za wypad rowerami na zapiekankę Czy inny przykład: 1. idzie z facetem na obiad, wybiera najdroższy obiad z karty, do tego duży deser, napoje, może drinki, facet płaci bo ustalili że "raz Ty, raz ja" 2. następnym razem jest z facetem przejazdem w mcdonaldzie, biorą kawę za 5zł i ona dumna mówi "Ty ostatnio płaciłeś, dziś ja płacę" i zadowolona że się dzielą pół na pół...
  39. 16 points
    Swoją drogą, taki temat przez ciebie założony? Czyli nie masz pracy, ona jedzie na wakacje, ale bez ciebie bo chwilowo nie masz kasy. No wsparcie po chuju .
  40. 16 points
    Jakoś on nie miał problemu ze znalezieniem dziewczyny: Oh, wait. On chyba sobie zdaje sprawę ze swojego miejsca w szeregu i wiedział, że żadna modelka na niego nie spojrzy, więc "wziął to, co dali". Poza tym zrobił coś ze sobą, odważył się, pokazał się światu, otworzył się przed obcymi ludźmi, pokazując nieurodziwą twarz. Koniec końców to zaowocowało. Ktoś może powiedzieć, że ona się zakręciła koło niego, bo nagle naruchał 50 tysi subów na YT, no shit, Sherlock, no i co z tego? Nikt się Tobą nie zainteresuje bez powodu, więc zrób wszystko, aby tej drugiej stronie jakiś powód dać (czy to wygląd, status, kasa, whateva - bajki o bezwarunkowej miłości wsadź sobie w dupę; Twoi przyjaciele zostali Twoimi przyjaciółmi również z jakiegoś powodu, nie spadliście nagle z nieba i chuj "będziemy od dzisiaj przyjaciółmi"), jeśli tak bardzo masz głód intymnej relacji z płcią przeciwną. A że przystojni goście mają łatwiej? To może przypomnij sobie, kiedy ostatni raz byłeś nie wiadomo jak miły dla jakiejś przeciętniary? Dlaczego Ty miałbyś być w jakikolwiek sposób doceniony za przeciętność (w tym przypadku za przeciętny wygląd, dlaczego jakaś śpiewaczka miałaby być doceniona za przeciętny wokal, albo przeciętny piłkarz za przeciętne umiejętności). Sam gdy idę przez miasto i gdy mój wzrok się przetnie z jakąś nieurodziwą damą, to automatycznie uciekam oczami, jak gdyby moje oczy mi komunikowały "pasztet-alert". Nie mam nad tym żadnej kontroli. I niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego gdy wychodzę na zewnątrz, nie ma dnia, żebym nie widział jakiejś pary, która wg teorii nie powinna w ogóle ze sobą być, gdzie to facet jest pasztetem, a laska jest ładna. #mózgrozjebany Jeśli jesteś wśród 90% mężczyzn, to tak, kobiety wybierają, jeśli wśród 10%, to Ty wybierasz. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  41. 16 points
  42. 15 points
    Dzień dobry wszystkim. Po przywitaniu się nadszedł czas na opowiedzenie mojej historii. Mam nadzieję, że otrzymam od Was kilka wartościowych rad, a mój przykład posłuży do nauki innym braciom. Będę odświeżał ten temat co jakiś czas. Mam 28 lat i wychowywałem się przez pierwsze 8 lat życia w rodzinie z ojcem-alkoholikiem-damskim bokserem. Moja matka wytrzymała z nim 8 lat, zdecydowała się odejść po tym, jak ojciec w trakcie awantury w szale popchnął mnie w kierunku szafy. W wyniku nieszczęśliwego lądowania złamałem swoją lewą rękę z przemieszczeniem. To przelało czarę goryczy, matka zaraz po tym zdarzeniu zostawiła ojca i zamieszkaliśmy u dziadków. Po roku od rozwodu, gdy miałem niemal 10 lat, poznała swojego obecnego męża, który jest dla mnie jak ojciec. Wiem, jaka jest opinia niektórych na temat chowania cudzego potomstwa, ale ojczymowi mógłbym oddać nerkę i jestem przekonany, że odwdzięczyłby się tym samym. Niestety, mama wychowywała mnie na grzecznego chłopca, który ponad wszystko musi szanować i troszczyć się o kobiety, co jak łatwo się domyślić, w wieku dorosłym przemieniło się w epickich rozmiarów białorycerstwo. Moja matka i ojczym pracowali w miejscowości 80 kilometrów od domu. Pamietam, jak wstawali o 6 rano, by wsiąść do samochodu o 7, aby dojechać do pracy na 8. Następnie wychodzili z pracy o 16, byli w domu o 17, jedli kolację o 18, oglądali „wiadomości” i szli spać. I tak od poniedziałku do piątku, non-stop. Sobota - sprzątanie całego mieszkania, niedziela - jakiś odpoczynek. Następny tydzień i znowu to samo. Ten sam tryb życia codziennie. Dla nich praca, dla mnie szkoła, a w wolnym czasie klocki LEGO i cartoon network. Tryb życia moich rodziców miał później duży wpływ na wybór mojej kariery, bowiem nawet dając z siebie tak wiele, nie było nas stać na żadne ekscesy. Nawet klocki LEGO za 50 złotych były dla nich niemałym wydatkiem.W pamięć zapadła mi sytuacja, gdy miałem może z 10 lat. Na 10 urodziny (wiadomo, okrągłe) mogłem sobie wybrać wypasiony zestaw klocków (wart wtedy, w 2001 roku około 150 złotych). Marzyłem o bazie kosmicznej od miesięcy, ale po wejściu do sklepu okazało się, że byłem za późno i ktoś inny kupił te klocki. Jak wielkie było moje rozczarowanie i żal. Jakiś inny 10-letni gnojek dostał ten zestaw! Może to dla was brzmieć jak żart, ale dla mnie sprzed niemal 20 lat to była tragedia (nie wiem też dlaczego moja matka nie poszła po rozum do głowy i nie zamówiła kolejnego zestawu tych klocków). To wydarzenie oraz styl życia mojej rodziny, jaki wymuszała praca moich rodziców przyczyniły się do tego, że zdecydowałem się na karierę na morzu. Chciałem mieć dla siebie dużo czasu wolnego i po prostu dobrze zarabiać, żeby mnie i moje dzieci było stać nawet na te najdroższe zestawy klocków LEGO, [email protected]&€a mać! 5 lat temu skończyłem studia i w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności znalazłem pracę w bardzo dochodowej gałęzi shippingu. Od początku pracuję w systemie 3/3, czyli 3 miesiące pracuję na statku, a następne 3 mam wolne. Zarobki są znakomite, udało mi się dorobić 2 mieszkań za gotówkę w jednym z największych polskich miast (w jednym mieszkam, drugie wynajmuję), dodatkowo działka budowlana 10 kilometrów od miasta i sporo oszczędności w złocie oraz zagranicznych walutach. Liceum i niemal cały okres studiów spędziłem na graniu w gry komputerowe, bez sukcesów z kobietami. W wieku 22 lat dotarło do mnie, że w życiu się nie całowałem, o seksie nie wspominając. Zacząłem czytać o tym, co to PUA i zapoznałem się z całą otoczką uwodzenia, co nie pomogło mi w pozbyciu się zbroi, ale przekonało do zaczepiania kobiet w sytuacjach codziennych i na ulicy. W ciągu następnych 4 lat znalazłem w sumie 5 partnerek, z którymi byłem w krótkich, 2-4 miesięcznych związkach, które zazwyczaj kończyły się w wyniku poważnej kłótni, po której żadne z nas nie wyciągnęło do siebie ręki na zgodę. Niecałe dwa lat temu zaczepilem w parku swoją ex, dziewczynę wówczas (sierpień 2017) w wieku 20 lat (ja wtedy miałem 26). Spacerowała w parku z psem na smyczy. Zagadałem o numer, po 3 tygodniach i 6 randkach wylądowaliśmy w łóżku. Seks uprawialiśmy bardzo często, 5-8 razy dziennie i o ile samica byla w łóżku dość słaba (chyba jedyna partnerka, która mialą słabą technikę oralną, na dodatek bardzo luźna) to jej młode ciało i ładna figura wciągnęły mnie bez pamięci. Po dwóch miesiącach znajomosci nadeszła pora na powrót do pracy. W trakcie pierwszych 3 miesięcy z dala od niej pisaliśmy do siebie codziennie, a rozmawialiśmy przez telefon/Messenger/skype raz w tygodniu lub na dwa tygodnie. W połowie kontraktu kończąc jedną z naszych rozmów powiedziałem jej, trochę z przyzwyczajenia (zostało mi z rozmów z matką oraz przyrodnią siostrą) „kocham cię” (oczywiście powiedziałem pierwszy). Przez przypadek, ale jednak. Odwdzięczyła się miesiąc później po moim powrocie, w trakcie pierwszej wspólnej nocy po kontrakcie. Po powrocie pierwsza wizyta u jej rodziny. Patologii wprawdzie nie było, ale spodnie nosi jej matka, ojciec jest totalnie zdominowany. Rodzeństwa moja luba nie miała, wychowana na totalną księżniczkę. Matka już na pierwszym spotkaniu rzuciła „taki związek, gdzie ciebie nie ma 3 miesiące nie ma przyszłości”. Wydawało mi się, że się przesłyszałem, patrzę na ex, a ta zero rekacji. Ugryzłem się w język i zignorowałem komentarz. Następne spotkania u rodziców byłej i niedyskretne pytania o plany na przyszłość dalej się powtarzały. „Ty musisz mieć dziecko przed 30” - matka mówiła mojej ex, kiedy byłem w pobliżu. Mnie pytała o to, czy gotów jestem na pracę na lądzie. Odpowiedziałem, że jestem zamiast ją spławić - kolejny błąd rycerza. Widoczne było to, że moja ex i jej rodzina ma dla niej „Wielki plan na życie po gównokierunku” i mnie nikt specjalnie tam o zdanie nie pytał, mimo zarobków i pozycji społecznej (nigdy im nie powiedziałem, ile zarabiam ale musieli coś podejrzewać, całkiem niezłe auto i własne mieszkanie dawały do myślenia). Podczas mojego drugiego wyjazdu pisaliśmy do siebie i rozmawialiśmy przez telefon codziennie. Był to moment, w którym poddałem się hajowi bez pamięci i cholernie mocno uzależniłem się emocjonalnie od samicy. Na pewno podświadomie to odczuła, bo zaczęła sobie pozwalać na coraz bardziej bezsensowne fochy i mimo, iż czułem w kościach, że moja pozycja spada, to zaślepiony wizją tyłka ignorowałem sygnały alarmowe. Pamietam jedną z większych kłótni, kiedy to będąc ponad 8000 kilometrów od niej poprosiłem, aby wysłała mi swoje zdjęcie, nic seksualnego, po prostu uśmiech, który sprawi, że będzie mi miło. Stwierdziła, że nie, bo nie lubi robić sobie zdjęć, foch i że jestem egoista, gram na emocjach! (To ostatnie powtarzało się często i gęsto). Oczywiście, jak przystało na rycerza następnego dnia przeprosiłem, że śmiałem poprosić Panią o tak wielkie poświęcenie w obliczu dzielącej nas połowy świata. Po powrocie z drugiego kontraktu było między nami dobrze przez miesiąc. Po tym okresie zaczęły się coraz częstsze kłótnie, seks już nie 5-8 tylko 1 lub 2 razy dziennie, kiedy była w moim mieszkaniu. Zaczęła stopniowo odsuwać mnie od moich przyjaciół i znajomych, mieć pretensje o to, że wyjeżdżam do domu rodzinnego (w końcu ich tez nie widziałem ponad 3 miesiące). Jednego dnia pokłóciliśmy się tak mocno, że o mało nie wyrzuciłem jej z mieszkania. Niestety, zatrzymałem ją tuż przed wyjściem i zapytałem o co naprawdę jej chodzi. Wyrzuciła wszystkie swoje żale, przekręcając oczywiście winę na mnie. Po wysłuchaniu spytałem wprost: -„jaki jest twój wkład w nasz związek? Ja zorganizowałem dla nas wyjazd do Rzymu, Hiszpanii, Paryża. Zabrałem cię na wycieczkę-niespodziankę w góry i do twoich koleżanek mieszkających 300 km od nas”. (wszystko na mój koszt oczywiście - bałwan ze mnie) Jej odpowiedz mnie rozbroiła -„no ja mam tylu kolegów z liceum i studiów, ale z nimi się nie spotykam, bo mam ciebie”. Był to dla mnie szok, bo według niej to był jej wkład w naszą reację. Niebolcowanie innych typów to był jej wkład. Teraz lepiej rozumiem, ze powinienem ją wtedy wyjebać za drzwi, a tymczasem, jak się łatwo domyślić, uprawialiśmy seks „na zgodę”. Moja samica była ponadto bardzo fochliwa, na co przemykałem oko, bo moc bobra jest wielka, niemniej im dalej w las tym więcej było fochów i toksycznych komentarzy na każdy, ale to każdy temat. Czas na urlopie dzieliłem na czas wspólny, kiedy to oglądaliśmy razem seriale i filmy (ex była po prostu nudną kobietą i nie miała specjalnych pasji ani zainteresowań) oraz osobny, kiedy ona pracowała/studiowała, a ja załatwiałem wszystkie inne sprawy i wychodziłem do przyjaciół. W międzyczasie kolejne kłótnie, często o to, że ze sobą nie rozmawiamy (byłem już zmęczony wiecznym szukaniem z nią tematów do rozmowy - w 90% przypadków to ja inicjowałem rozmowę na jakiś temat, non stop czułem, że wkładam w tę relację o wiele więcej, niż dostaję w zamian). Pod koniec mojego urlopu zostałem zaproszony na prestiżowy 5-dniowy kurs w Szwecji i postanowiłem zabrać ją ze sobą. Zgodziła się, chociaż czułem w powietrzu, że coś jej nie pasuje. Miałem rację, bowiem pierwszego wieczoru w hotelu zrobiła mi wielką awanturę, o to, że jej nie wspieram (smierć niedawno w jej dalszej rodzinie), ona jest nieszczęśliwa, nie czuje się częścią mojego życia i zagroziła, że ona przecież ma dopiero 22 lata! Po części z głupoty, po części z problemów logistycznych (już byliśmy w hotelu za granicą, nie znałem lotów powrotnych itd.) pogodziłem się z nią i przeprosiłem, tylko po to, aby położyć się spać przekonany, że między nami koniec. Następnego i każdego kolejnego ranka, gdy ona spała, a ja jadłem śniadanie, przeglądałem Roksę szukając divy, z którą ją zdradzę (czego ostatecznie nie zrobiłem). W trakcie jednej z ostatnich rozmów w Szwecji powiedziałem jej, że być może uda mi się zostać Kapitanem za około 8-10 lat, na co ona, że „jeśli będziesz pracował na statku za 8 lat to się rozstaniemy”. To przelało czarę goryczy. Nie chodziło nawet o to, co powiedziała, ale jak. Tonem, którego nie zapomnę chyba nigdy, jakby dla niej zerwać ze mną, to jak splunąć. Wymiana zdań przerodziła się w olbrzymią kłótnię. Na tym etapie byłem już tak bardzo zmęczony i rozgoryczony, że zaniechałem prób kolejnego już wyciągania jako pierwszy ręki na zgodę (w 95% sytuacji sam wychodziłem pierwszy, wtedy myśląc, że jestem bardziej odpowiedzialny i dojrzały). Miałem słuszne przeczucia, bowiem po 4 cichych dniach samica wyrzuciła wszystkie nasze wspólne zdjęcia z Fb i instagrama. Podłamało mnie to jeszcze bardziej, poczułem się jak śmieć, jak ktoś zupełnie bez znaczenia. Po 6 dniach w domu odwiedziła przyjechała do mnie matka z siostrą, aby podnieść mnie na duchu. Wybraliśmy się do kilku fajnych miejsc, przy czym moja matka zrobiła mi zdjęcie, gdzie wraz z siostrą uśmiechamy się do kamery i wrzuciła je na swój Fb. Następnego dnia koło południa dostałem SMS od samicy, że jeśli mi to pasuje, to mogę jej rzeczy zawieźć do pracy. Na początku nie zrozumiałem, co ma na myśli, wszedłem na Fb, aby zobaczyć o co chodzi. Okazało się, że usunęła mnie i moją matkę ze znajomych. Tak po prostu, 1.5 roku związku, a ona zrywa bez słowa przez usunięcie z fejsa. Napisałem jej, że rzeczy zostaną wysłane pocztą, a ona tym gestem tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest bardzo niedojrzała i nie zasługuje na kogoś takiego jak ja. Odpisała „vice versa” i na tym nasz wspólny kontakt się zakończył. 4 tygodnie później wszedłem na kolejny statek, w międzyczasie wyrwałem 2 panny przez internet na ONS i czułem się swietnie, jak wolny człowiek. Niestety, po rozpoczęciu pracy na statku, brak kontaktu z byłą zaczął mi bardzo doskwierać. Przez pierwszy miesiąc zaglądałem codziennie na jej Fb i Instagram, chyba po to, aby zobaczyć, czy wymieniła mnie na kogoś innego i torturować się widokiem jej uśmiechniętej gęby na wszystkich zdjęciach. Po miesiącu na statek weszło paru oficerów mocno zajaranych siłownią. Pomyślałem, że będzie to dobra okazja, aby stanąć na nogi i zająć się czymś innym. Obecnie jestem już po 3 miesiącach pracy, niedługo wracam do domu. Siłownia weszła mi w krew, ćwiczę codziennie. Waga zeszła z 91 na 85, a ja atakuję dalej. Wyglądam i czuję się o wiele lepiej. Ex ciagle co jakiś czas pojawia się w moich myślach i nie wiem, jak się jej całkowicie pozbyć, ale po powrocie mam zamiar atakować inne samiczki natychmiast po postawieniu nogi w kraju. Chcę wrócić do swoich pasji, zacząłem ponownie angażować się w ASG i samochody. Kupuję nowego gruza do upalania na zadupiu, do tego nauka tańca i improwizacji. Będę w tym temacie pisał, jak układa się moje życie i kontakty z samiczkami. Pozdrawiam wszystkich!
  43. 15 points
  44. 15 points
    Jak ten powód będzie miał ze 2-3 lata i miał na imię Dżesika to udaj martwego, widziałem jak żuki tak robią w lesie, trącone patykiem.Martwy się nie przydasz.
  45. 15 points
    @somsiad, złożyłem wypowiedzenie i doszło do spotkania z managementem, podczas którego byli bardzo ulegli i powiedzieli mi, że gdyby to tylko od nich zależało, to jeszcze dzisiaj by mi przyklepali podwyżkę, tyle że nie mogą tego zrobić, bo HR da im po łapach za takie praktyki, więc zaproponowali mi w zamian zmianę departamentu na taki, gdzie zarabia się więcej, plus w perspektywie awans na zarządzaniem działem. Łączna kwota "podwyżki" to 6 tysięcy, która została rozbita na dwie transze; pierwsze 3 tysiące już mam, a kolejne 3 dostanę po tym, gdy ogarnę nowe stanowisko. Zaczynam w ten poniedziałek, więc planuję sierpniową wypłatę mieć już z kolejnymi trzema tysiącami. Co do samego blefu; poszło dużo łatwiej, niż zakładałem. Cały mój wysiłek polegał jedynie na napisaniu wypowiedzenia i wręczeniu go supervisorowi, a reszta się sama zadziała, lol. Nawet kłamać nie musiałem, bo sami wyskoczyli z propozycją, żeby tylko mnie zatrzymać. Pokręciłem trochę nosem, powiedziałem, że się nad tym zastanowię i na dniach im odpowiem. Podsumowując, umocniłem swoją pozycję w firmie, zarabiam więcej pieniędzy, mam perspektywę na jeszcze więcej, a oni wiedzą, że nie pierdolę się w tańcu i mogę rzucić robotę z dnia na dzień. Jestem najgorszym rodzajem pracownika: nie mam hipoteki; nie mam samochodu; nie mam dzieci ani rodziny na utrzymaniu; nie płacę alimentów na nikogo; nie mam żadnych kredytów do spłaty; mam zaoszczędzoną konkretną sumę pieniędzy, która pozwoliłaby mi na kilkadziesiąt miesięcy życia bez pracy bez obniżenia jego standardu; nie siedzę cicho jak reszta, która trzęsie dupami, żeby tylko nie wylecieć; jestem pracownikiem z pierwiastka kwadratowego wg prawa Price'a i dobrze o tym wiem; jestem nieprzewidywalny, co już im kilkukrotnie udowodniłem. Dziękuję wszystkim za aktywność w ankiecie oraz wątku. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  46. 15 points
    Wszystko to prawda. Ale jak mawia stare chińskie przysłowie - kobiety łamią prawa fizyki, im cięższa tym łatwiej poderwać.
  47. 15 points
    Jak zostać influencerką albo instagramerką? Jak zacząć? Wystarczy nie posiadać godności, honoru i sprzedawać się lub swój czas oraz poglądy za lody, obiad, jeansy, prezenty i można zostać instagramowym darmozjadem. W social mediach dziesiątki tysięcy biało-rycerskich, oślinionych fanów i fanek, obserwujących. Wypinanie tyłka i pokazywanie ciała, żeby tylko zyskać większy zasięg. Kreowanie obrazu podróżniczki i modowej znawczyni. Silnej, nowoczesnej kobiety widocznej w lewackich mediach. W rzeczywistości żebranie o darmowe lody, obiad, itp. Brak godności, zasad, kręgosłupa moralnego i honoru. Najgorsza patologia i darmozjady internetu. Influencerki są gorsze od "madek". Restaurator nie wytrzymał i pokazał, jak żebrzą u niego o obiady Influencerki upadają coraz niżej: sępią nawet o darmowy obiad • Fot. pasane / Pixabay, screeny z Instagram.com/gawe_l Sława, darmówki i tysiące obserwujących. Wiele młodych osób marzy o "zawodzie" influencera. Problem w tym, że standard życia części internetowych celebrytów jest tylko złudzeniem, na które dajemy się nabrać. Niektóre instagramerki potrafią sępić o stosunkowo niedrogie rzeczy i usługi w zamian za foto i wideorelację. "Dej, mam horom curke" – ta dobrze znana sentencja odnosząca się do "madek", czyli matek domagających się darmowych fantów na stronach aukcyjnych, może być z powodzeniem parafrazowana w stosunku do samozwańczych gwiazd Instagrama - "Dej, jestem influencerką". Problem w tym, że samotne matki jesteśmy jakoś w stanie zrozumieć. Mówiąc wprost: dziecko generuje spore koszta, więc nawet błaganie o te symboliczne Świeżaki może być uzasadnione. Tymczasem influencerki szczycą się na zdjęciach pławieniem się w luksusie, ale żal im wydać 30 złotych na obiad. Przecież gdyby zapłaciły, to z ich głów spadłyby korony. Wolą więc głodować lub szukać szczęścia gdzie indziej. Screeny z www.instagram.com/gawe_l Insta-barter Za przykład upadku posłużył nalot influencerek na sopocką restaurację Cały Gaweł. Jej właściciel był tak zażenowany bezczelnością blogerek, że postanowił podzielić się prywatnymi wiadomościami, które do niego wysłały. Łatwo wytłumaczyć poirytowanie, bo wbrew pozorom nie były to małe konta, ale osoby popularne na Instagramie - kilkaset tysięcy obserwatorów to stosunkowo sporo jak na kogoś, kto nie jest znanym artystą. Poza tym żebrano nie tylko o darmowe jedzenie, ale i... "wielką dolewkę" Aperola. Screeny z www.instagram.com/gawe_l O "Instagate" w polskiej blogosferze napisało m. in. Vogule Poland. Portal słynie z obśmiewania celebrytów, a jego redaktorzy siedzą głęboką w instagramowym grajdołku. I nawet oni byli zaskoczeni tym zjawiskiem. Reklama– O tym, że influencerki żebrzą o darmowe bilety na koncerty i festiwale, wakacje czy iPhone’y wiemy nie od dziś. Poszczególne marki nie chwalą się błagalnymi wiadomościami od milusińskich, lecz sam widziałem wiadomości od pewnej fashionistki, która ma dziś prawie 200 tysięcy obserwatorów na Instagramie i bardzo, bardzo prosiła o MacBooka w zamian za oznaczenie – czytamy w artykule.. Pewnym wyjątkiem byli dziennikarze pewnego portalu parentingowego, którzy chcieli zrobić sesję fotograficzną w lokalu. Cyknęli zdjęcia, pojedli, popili i wyszli bez płacenia. Dogonił ich kelner, by wyjaśnić całą sytuację. Okazało się, że myśleli, że skoro właściciel napisał, że zostaną "ugoszczeni", to to było równoznaczne ze współpracą barterową. Restauracja wysłała fakturę, portal ją opłacił, ale artykuł polecający finalnie nie ukazał się na stronie. Uprzedzając komentarze: nie dostałem żadnego obiadu za ten artykuł. Ani nie prosiłem, ani nikt mi nie proponował. Instagramowe darmozjady Restauracja Cały Gaweł działa zaledwie od 3,5 roku, ale już zdążyła się dorobić statusu popularnego miejsca na gastronomicznej mapie Sopotu. I duża zasługa w tym... Instagrama. Goście odwiedzali lokal i oznaczali u siebie na profilu. Tak sami od siebie. – Na przestrzeni lat mniej więcej co miesiąc zdarzały się zapytania z insta-barterem: "ja przyjdę, pokażę, a wy mnie nakarmcie" – mówi w rozmowie z naTemat właściciel Gaweł Czajka. – Jednak w ostatnim czasie zjawisko nasiliło się przed samym Open'erem. Screeny, które wrzuciłem pochodzą z ostatnich dwóch tygodni – dodaje. Jedna z tych influencerek faktycznie pojawiła się w Trójmieście i podzieliła się postami ze swojego tournée po knajpach. – Oznaczyła różne restauracje w swoich wyróżnionych relacjach na Instastory. Pojawił się też apartament, który zachwalała. Można zatem przypuszczać, że większość z tych miejsc poszła na taki układ. Okazuje się, że można spędzić 3-4 dni nad morzem, zupełnie za darmo – przyznaje mój rozmówca. Tutaj też wychodzi na jaw mroczna strona takiego rodzaju reklamy. Influencerka oferuje restauratorowi pozytywną recenzję. Zatem z góry zakłada, że obiad będzie jej smakował. A jeśli będzie obrzydliwy, to nie napisze o tym, bo dostała go za darmo. Nie jest to więc tylko kwestia tego, że dany właściciel może być uważany za skąpca, ale szersze zagadnienie. Niestety takie aferki rykoszetem wpływają na pozostałych, normalnie działających influencerów. – W zeszłym tygodniu była u nas dziewczyna z liczbą 715 tysięcy obserwujących. Przyszła, zapłaciła, wrzuciła film i zdjęcia, oznaczyła się, a potem jeszcze w prywatnej wiadomości podziękowała za przepyszną kuchnię. Coś niesamowitego – dodaje Gaweł Czajka. Źle się dzieje w influencer marketing To też nie jest tak, że taka forma reklamy jest odrzucana przez wszystkie firmy. Są przedsiębiorcy, którzy zapraszają do siebie instagramerkę lub wysyłają im bezpłatne kosmetyki i inne produkty, a zamian mają promocję. Sponsorowany post jest niewspółmiernie tańszy niż tradycyjny spot w radiu czy baner na stronie, a może i nawet lepszy: nieraz za kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset złotych docierają do tysięcy osób w swoim targecie. Jest też bardzo skuteczna (o ile influencer jest zdolny), bo lubimy ubierać się, jeść, czy oglądać to, co nasi idole. Tyle tylko, że w ostatnim czasie doszło do pewnego rozzuchwalenia w blogosferze. Jednym ze zwiastunów kryzysu w internetowym El Dorado, była sytuacja z początku zeszłego roku z Dublina. Youtuberka i instagramerka chciała promować hotel, w zamian za darmowy nocleg dla siebie i chłopaka. Właściciel ją wyśmiał i zapytał, kto zapłaci kelnerom i obsłudze? Vlogerka była zaskoczona takim podejściem i tym, że hotelarz nie wie, jak działa internet. – Czuję się zażenowana, w ogóle o tym mówiąc. Jestem 22-letnią kobietą, która prowadzi swój własny biznes z domu. Nie uważam, żebym w tej sytuacji zrobiła cokolwiek źle – żaliła się w mediach społecznościowych. Zrobiła się z tego duża afera na Wyspach, więc dowcipny hotelarz wystawił jej fakturę opiewającą na ponad 4 miliony euro... za rozgłos w internecie. Trend oczywiście jest już odnotowany w polskiej branży turystycznej. – Hotele praktycznie codziennie dostają takie oferty, zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Im obiekt jest bardziej komfortowy lub po prostu ładny, tym otrzymuje więcej wiadomości od influencerów – mówi Agnieszka Wirkowska z portalu Noclegi.pl. Influencerzy coraz bardziej obniżają poprzeczkę. Nocleg full-service w hotelu to owszem, droga zabawa. Jednak proszenie o darmowe obiady, manicure, czy nawet ciastka (!), to już gruba przesada i zamach na rozum i godność człowiek. A wszystko to w imię dalszego pompowania wyimaginowanego świata, który istnieje tylko na Instagramie. https://natemat.pl/277403,jak-zostac-influencerem-instagramerki-zebrza-nawet-o-jedzenie
  48. 15 points
    @brama85 powiedz jej żeby zmieniła pracę i wzięła kredyt xD
  49. 15 points
    Mnie to jebie 😋 Niech robią co chcą, mogą mnie cmoknac w dzyndzelek 😀 Żony już nie mam i nie będę miał
  50. 15 points
    @Boromir Widzę, że kolega się zreflektował, że w tym kraju jest człowiekiem drugiej albo dalszej kategorii. Witamy w Polsce, gdzie kobiety gardzą swoimi rodakami, którzy w skali Europejskiej są najniżej w hierarchii, bo nie mieli czasu ani startu, żeby skumulować kapitał i wyrobić sobie pozycję (komuna). Co do muzułmanów, te chytre psy pustyni swoje baby trzymają pod kocami i jak jakaś tylko zagada do białego to jest polewana kwasem. Za to oni chętnie korzystają z gościnności krocza polskich kobiet. Czy da się coś zrobić? Nic, bo patrz jak na wstępie. Jesteś człowiekiem drugiej kategorii o niepełnych prawach obywatelskich i jak zaczniesz skomleć to zaraz jakaś szczujnia napisze artykuł w którym zwyzywają Cię od inceli i morderców kobiet.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.