Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 20.08.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 61 punktów
    Do napisania tego posta skłoniły mnie obserwacje poczynione na forum, ale i nie tylko tutaj, odnośnie zgorzknienia facetów, którzy ciągle są źle oceniani, czy nawet poniżani przez ładne laski/ kobiety. Ba, żeby to tylko ładne. Ostatnio i te mniej atrakcyjne, częstokroć czują się już tak zajebiście na tle tego co się dzieje w kwestiach obyczajowo społecznych społeczeństw europejskich, że zaczynają się bawić w to samo - poniżanie czy wyśmiewanie, albo też i potocznie mówiąc księżniczkowanie w stosunku do chłopaków, facetów, mężczyzn. Post ten kieruję w sumie do młodszych kolegów, bo jak mniemam starsze lisy wiedzą o co kaman chodzi Młodzi się jeszcze ciskają w oburzeniu. Post ten jest odarciem ich ze sztucznego, pompowanego ja, oraz pokazaniem wam z czym tak naprawdę macie do czynienia kiedy kolejny raz czujecie się odrzuceni i zmieszania z błotem z powodu niewystarczającego wyglądu. O co kaman więc. Klasyczny przykład - laska 7/10 wyśmiewa "zwykłego" chłopaka, faceta, że śmiał podejść do tak zajebistej dupy bez rąk złożonych do modlitwy, kwiatów i trzydziestu komplementów wychwalających jej urodę i zajebistość na starcie. Żeby tylko. Laski 6/10, czy 4, 5/10 ostatnio zachowują się jak selekcjonerki do konkursu "najprzystojniejszy facet roku" kręcąc nosem i oceniając wprost " gdzie z tym ryjem facet! Taka zajebistość jak ja nie dopuści takiego twarzowca do siebie nawet za milion!". No z tym milionem to poleciałem trochę, bo...kiedyś oglądając z moją byłą 8,5/10 jakiś gównofilmik pt " dam ci 5 koła dolarów za numerek" wyskoczyła w przypływie szczerości " za 5 koła to i ja bym poszła!" Po czym się zreflektowała...ale było już zanotowane No i teraz chłopaki do sedna. Są problemy z tymi gwiazdami. Są roszczeniowe. Przekonane o swojej zajebistości. Smagają Was ( bo mnie już nie ) epitetami, pogardą i roszczeniami. A tymczasem... Zajmijmy się nimi trochę, i tym czym jest podszyta ta ich wyimaginowana (jak się zaraz przekonamy) zajebistość zbudowana na atrakcyjności. Zajmijmy się ich oszustwem, i osnutym na nim budowaniem swojej atrakcyjności dającej im asumpt, prawa wręcz, jak twierdzą, do selekcji Zajmijmy się wiedzą, która jest teoretycznie oczywista, ale jakoś tak się dzieje, że pomijana, zapominana, czy wręcz paruje jak kamfora, kiedy poczujecie zapach cipki. Zapraszam do kina. Film dokumentalny pt "Awatary". (Tutaj narrator czyli ja nalewam sobie szklaneczkę Piont Noir rocznik 2015 i snuję...). Chodząc po ulicach, klubach, deptakach, pubach itd wielokrotnie widzisz zajebiste laski. Piękne, wyniosłe, patrzące na otoczenie z pogardą, wyższością. Z ego napompowanym jak balon zachwytami i spojrzeniami gamoni, którzy za widok skrawka jej majtek wystających spod spódniczki są zdolni skoczyć w ogień, lub w gówno. Zalezy co pani każe. Widzicie ładne dziewczyny, które są dla Was nierealne, ascendentalne, niedostępne z racji swojego wyglądu. 6/10, 7,10...8/10 ała...jak boli taki widok...testosteron buzuje, jajka pękają...9/10 ...mózg paruje...9,5/10 eksplozja. Tylko czy na pewno ta numeracja jest prawdziwa? Czy wszystkie te laski są naprawdę takie atrakcyjne, pewne siebie i zajebiste jak wy sobie to imaginujecie? Otóż nie. Dajecie się nabierać, i poniżać...AWATAROM. Sztucznym tworom, które są wysyłane do klubów, na deptaki, do pubów, na domówki. Awatarom które są sztuczne, i zdają sobie sprawę ze swojej sztuczności, korzystające jednak z naiwności odbiorcy ich wdzięków. Patrz. To jest AWATAR o nazwie Kayah. Na koncerty wysyła go właścicielka o nazwisku Szczot Kaśka. Damy mocne 9, albo i 10/10 co? https://s33.postimg.cc/6q97o034v/Kayah.jpg Piękna, co? Dajesz się nabierać? Tylko że prawdziwa Katarzyna Szczot wygląda tak: https://s33.postimg.cc/rae1mmgcv/kayah2.jpg Teraz 7/10 to przeginka, nie? "Mocna" 6. Zauważ, że tutaj też jest lekko podpindrzona. Jest lekki makijaż, a ciuchy zakrywają (zaręczam ci) najskrytsze sekrety (czytaj mankamenty i kompleksy). Następna. Gocha Foremniak. Pozwalam sobie na spoufalenie, bo akurat miałem okazję poznać. https://s33.postimg.cc/624yinwbz/foremniak.jpg Mocna 9, 5 lub 10/10 co? Tyle, że to też jest AWATAR. Tutaj jest prawdziwa Gośka Foremniak. Tak na marginesie, kiedyś jak ją spotkałem w Arkadii na zakupach, myślałem, że ktoś jej wpierdolił. A ona mi objaśniła mi, że cyt " no wiesz...kobieta bez makijażu hihi". https://s33.postimg.cc/z4j8lm8cv/foremniak_2.jpg 6/10? 5? Zwróciłbyś w ogóle uwagę na tą zaniedbaną "madkę Polkę"? Albo taki awatar o pseudonimie "Doda". https://s33.postimg.cc/8jgpqdixr/doda.jpg Dycha, co? Pewnie. Tyle, że to jest AWATAR reprezentujący Dorotę Rabczewską, wyglądający naprawdę tak: https://s33.postimg.cc/mr6eeminj/doda_2.jpg Góra 7/10. Tyle, że tutaj też ma makijaż, tyle, że lżejszy. Albo te zwykłe laski. https://s33.postimg.cc/g0px5bl8v/laska_1.jpg 9 albo i 10/10 co? Nie jaraj się tak, to tylko AWATAR. Prawdziwa, bez tapety wygląda tak: https://s33.postimg.cc/acjmehtrz/laska_2.jpg Albo ta... https://s33.postimg.cc/oizd9zrv3/laska_3.jpg 7,5 albo i 8/10. Dałeś się nabrać? Ja kiedyś też dawałem...Bo właścicielka AWATARA wygląda naprawdę tak: https://s33.postimg.cc/p9s3fawnz/laska_4.jpg 4/10? Kumacie chłopaki o co kaman? Jesteście oszukiwani, a oszust który w kategorii "uroda" ma bardzo słabą bazę wypadową, po sztucznym retuszu, staje się jurorem, który śmie Was oceniać. Który nierzadko wbija Was w poczucie winy, klęski, zniesmaczenia sobą, czy nawet obrzydzenia do siebie. Kiedy więc spotkacie następnym razem AWATARA, niech pierwszą Waszą myślą nie będzie ta " ale zajebista laska, gdzie mi do niej", a ta " ciekawe ile warstw tapety nałożyła na siebie, i jakby wyglądała naturalnie". Nie chodzi mi o poniżanie kobiet, czy udowadnianie jakie są beznadziejne. Chodzi mi o Wasze samopoczucie, budowane często na bazie oceny przez takie właśnie SZTUCZNE AWATARY. Kiedy więc następnym razem na imprezie, czy gdziekolwiek spotkasz AWATARA, który będzie chciał Cię oceniać, zapytaj go od razu na wstępie " ciekawe ile tak naprawę masz wzrostu, bo w tych szpilkach wyglądasz jakbyś była wysoka", albo " chciałbym cię zobaczyć bez całego tego makijażu", czy " tak rozmawiamy, a ja myślę...cholera kobiety to mają pod górkę...ile wy musicie poświęcić czasu na przygotowania zanim wyjdziecie w miasto...". Przetestowane wielokrotnie Punktacja w autozajebistości AWATAROWI spada od razu o 3 -5 oczek w dół. Pamiętaj. To nie Ty jesteś tak chujowy. To AWATARY są teraz sztucznie pompowane całym wielomiliardowym przemysłem odzieżowo/ kosmetycznym.
  2. 42 punktów
    Tydzień mógłbym siedzieć i opisywać przykłady mojej przemocy ekonomicznej w stosunku do pań i ich reakcje. Znając baby i ich procesy myślowe lubię czasem zabawić się ich kosztem dając albo obiecując cukierka a potem odbierając. Np kiedyś powiedziałem babie że mam dla niej niespodziankę, następnie po kilku dniach przeglądałem na laptopie strony hoteli na kole podbiegunowym, ona oczywiście to zobaczyła. Potem powiedziałem żeby wzięła urlop i kupiła ciepłe rzeczy bo jedziemy na wycieczkę. Nie mówiłem gdzie. Ona podjarana rozpowiedziała koleżankom w robocie że jedzie do świętego mikołaja. Zabrałem ją do gdańska samochodem na wycieczkę. Do końca myślała że jedziemy na prom Jak już do niej dotarło że nie pozna skrzatów i Rudolfa to zaczęła się drzeć w hotelu w Gdańsku że ją poniżyłem, okłamałem, poleciała nawet wypłakać się babie z recepcji jaki to zły jestem bo mieliśmy jechać do finlandi, ona urlop wzięła a ja ją tak wykorzystałem i zabawiłem się jej kosztem. Cuda wianki tam się działy . Skończyło się tym że zostawiłem ją w tym hotelu i wróciłem do wawy. Dwa dni potem przylazła, popłakała się że czuje się skrzywdzona i ona myślała że na koło podbiegunowe ją zabiorę i tak chciała pojeździć psim zaprzęgiem a ja jej to odebrałem, że w robocie się będą koleżanki śmiały i inne bzdety. Następnie oświadczyła mi poważnym tonem że jest w stanie mi wybaczyć i do mnie wrócić (a wcale się nie rozstawaliśmy) ale muszę się zmienić, zacząć ją traktować godnie i wspierać ją w rozwoju osobistym ( do tej pory nie wiem co to miało znaczyć, ale pewnie płacenie za duperele) albo z nami koniec. No i był koniec. Obsmarowała mnie potem przed rodziną i jej matka dzwoniła powiedzieć że ją zawiodłem ale na święta to żebym przyjechał i się z jej córcią pogodził. Taka to opowieść wigilijna Inna pani z którą byłem ponad rok i mieszkaliśmy razem w robocie dowiedziała się o możliwości leasingu konsumenckiego samochodów. Zaczęła mi pokazywać oferty i zachwycać się jakie to dobre rozwiązanie. Ona oczywiście jako kobieta na poziomie byle czym jeździć nie będzie toteż wybór padł na Audi q2, podobno zakochała się w tym aucie. Problem leżał w tym że nie bardzo chciała płacić dużą ratę a na wkład nie miała pieniędzy więc zaczęła mnie podprogowo urabiać. Przez kilka tygodni miałem perfekcyjną panią domu, podlizywała się na każdym kroku. Jak pytałem co ona taka miła to mówiła że zawsze taka jest tylko tego nie dostrzegam. Obiecałem jej że pójdę z nią do salonu i zobaczymy ten samochód. Poszliśmy, potem wzięła jazdę próbną i podlizywanie weszło na jeszcze wyższy level do tego zaczęła się żalić że no wzięłaby ale nie wie jak umowę podpisać bo dużo tam papierologii i że rata trochę za duża. Akurat wtedy wpadło mi trochę gotówki, zbliżały się jej urodziny i obiecałem jej prezent. Pańcia uroiła sobie że dam jej na wkład, a ja kupiłem sobie pełną zbroję husarską z kontuszem, kołpakiem i skórą renifera na plecy. Kilka dni przed urodzinami powiedziałem że mam niespodziankę serio myśląc że się ucieszy z zegarka i biżuterii które jej kupiłem jak i z tego że spełniłem marzenie. Dałem jej zegarek a ona zawiedziona pyta czy to wszystko a ja że nie i poleciałem się przebrać w zbroję. Jak wszedłem to dostała szału (wiedziała ile to kosztuje bo jej o tym mówiłem wcześniej) zaczęła krzyczeć że jestem nie odpowiedzialny, nie myślę poważnie o życiu, że ona się stara, że dziecko jestem, że żałosny i będę pośmiewiskiem, nie myślę o potrzebach przyszłej rodziny i inne różnego rodzaju wyzwiska, cała litania. Na koniec rzuciła że prawdziwy facet dba o swoją kobietę i ona nie chce się zadawać z dużym dzieckiem i chyba z nami koniec. Wychodząc chciała zabrać zegarek i biżuterie ale powiedziałem że chyba ją po*ebało że pozwolę jej to wziąć po tym co odwaliła, to rzuciła tymi rzeczami o ścianę i poszła. Przepraszała później i mówiła że tak bardzo chciała ten samochód że nie wiedziała co mówi. Związek zakończyłem a moja myszka rozgadała po znajomych jaki jestem nie odpowiedzialny i głupi.
  3. 29 punktów
    Podobno największym, odwiecznym pytaniem wszelkich filozofów jest "czego pragną kobiety". Otóż ja, Stary Niedźwiedź podam Ci teraz odpowiedź na to pytanie. Uważaj: Kobiety chcą... ... WIĘCEJ. Dziękuję. Tak, dokładnie. Tzn zyska (początkowo) wścik macicy, serię shittestów, embargo na dupę itp. Jeśli będzie miał SKUTECZNIE wylane na to, to konsekwencja końcowa będzie taka, że przynajmniej będzie spokój. I chętniejsza dupka. Też kiedyś wspinałem się na wyżyny kreatywności. I co? I łysy chuj. "Miś, byłeś za dobry!" Zacząłem mieć wylane, zapominam (albo "zapominam") o wszelkiej maści świętach/rocznicach/etc. I nic - zero konsekwencji. Czasem jakieś-tam pretensje, ale na to w kontrze mam, że "miałem urodziny wtedy_i_wtedy, Ty nie pamiętałaś" (chuja, że nie wiedziała wtedy jeszcze, kiedy jest dzień zero. Nie wiedziała, bo nie miała wiedzieć - powód wyżej 🙂) A nie, przepraszam, raz ciasteczko kupiłem. Czy coś w ten deseń (kurwa, sam nie pamiętam. Ale poniżej 10 PLN total) Kurwa, stary... TSUNAMI rozkoszy. Byłem MISIEM STULECIA!!! Najlepszym, najcudowniejszym, ach-och, rżnij mnie tu i teraz, na tym stole z ciasteczkiem. Czyli - działa 🙂
  4. 25 punktów
    UWAGA, UWAGA ten temat nie jest o płci przeciwnej jeśli interesują Cię tylko cycki i seks to nie czytaj. Cześć i czołem W dniu 1 października 2017 roku rozpocząłem swoją drogę w kierunku całkowitej przebudowy mojej osobowości. Prawdopodobnie niektórzy z Was pamiętają moje posty, gdy byłem na początku swojej drogi, moje obawy, moje przemyślenia oraz ,,przemyślenia" jak i problemy z którymi się wtedy zmagałem. Dzień 1 października 2017 roku był dniem w którym zostawiłem przeszłość za sobą, wyciągając z niej oczywiście odpowiednie wnioski i rozpocząłem budowę nowego siebie. Celem było stanie się architektem własnego życia i kreatorem nowej świadomej osobowości wyposażonej w cechy, które są mi potrzebne żeby osiągnąć swoje życiowe cele, które mam zapisane na kartce schowanej w portfelu ;). Przez cały okres(Jprdl to już prawie rok) miałem wzloty i sukcesy, miałem swoje upadki mniejsze, większe, chwile zwątpienia i mocnego wkur... na siebie samego, że jestem taką miękką fają. Wszystkie te momenty i dobre i te mniej dobre spowodowały, że stałem się bardziej świadomy i myślę, że zrozumiałem w jakim kierunku powinienem dalej podążać a co za tym idzie, jakie kroki muszę dalej wykonywać w drodze do celu. W zasadzie to do założenia tego tematu skłoniły mnie posty użytkowników w innych wątkach. Część braci wpadło w życiu w pułapkę jaką jest mentalność ofiary( w sumie myślę, że jakieś 80% społeczeństwa ma ten problem). Przyczyny tego stanu rzeczy są różne: 1) Patologiczna rodzina. 2) Brak męskiego autorytetu w dzieciństwie. 3) Przemoc ze strony rówieśników. 4) Częste odrzucenia przez płeć przeciwną. 5) Czasami wszystko co powyżej plus jeszcze jakieś inne dodatkowe rzeczy, których nie wymieniłem. Wystąpienie któregoś z powyższych elementów może prowadzić do różnych zaburzeń osobowości, które utrudniają a czasami uniemożliwiają normalne życie. Ten temat nie jest o kobietach, ale nie oszukujmy się, że ktoś z wyraźną mentalnością ofiary raczej nie będzie atrakcyjny dla płci przeciwnej, ma to również ogromne znaczenie na płaszczyźnie zawodowej, gdyż taka osoba będzie nieasertywnym pracownikiem/pracodawcą. Będzie miała problem z osiąganiem życiowych celów, o poczuciu własnej wartości, pewności siebie to nawet nie wspomnę. Krótko mówiąc - będzie celem dla różnych drapieżników, psychopatów czy innych narcyzów i jak nic z tym nie zrobi to przez całe życie będzie dostawać po tyłku. Nie bądźmy frajerami, sami zdecydujmy jacy chcemy być. Postanowiłem zatem przedstawić Wam kilka moich zasad, które próbuję stosować w swoim życiu i które mam nadzieję będą mi już towarzyszyć do końca moich dni w tej dżungli. Gdybym miał syna/młodszego brata to byłyby to zasady, które bym mu przekazał i starałbym się go wychowywać w tym duchu. Poniżej moje sposoby, które stosuję lub staram się wdrażać do swojego życia: 1) Rób tylko to co Cię wzmacnia - Na swojej drodze każdy z nas spotka ludzi ,,życzliwych", którzy będą chcieli nam wbić ,,kosę pod żebra'(w przenośni lub dosłownie) jest to niestety coś z czym każdy z nas musi się liczyć. Jest to powszechne, ale prawdziwy problem zaczyna się wtedy kiedy my sami sobie powyższą kosę wbijamy. Dlatego jestem zdania, że każdy szanujący się facet powinien w trybie natychmiastowym odrzucić wszelkie nałogi, używki i inny nazwijmy to ,,estrogenowy syf", którym się karmi. Mamy hodować sześciopak na brzuchu, a nie bojler. Naszym obowiązkiem względem samego siebie jest dbanie o zbilansowaną dietę, odpowiednie nawodnienie organizmu i przede wszystkim regularną aktywność fizyczną. Nie ma nic gorszego niż żłopanie kilku piw dziennie po pracy przed telewizorem, niszczy to samodyscyplinę, zdrowie, poczucie własnej wartości i intelekt bo w TV leci zazwyczaj odmóżdżający syf. 2) Musisz oswoić się z przemocą - Tak, przemoc jest integralną częścią naszego życia. Niezależnie od tego jaki zawód wykonujemy, w jakim środowisku się obracamy, z jakiej klasy społecznej pochodzimy to od przemocy uciekać całe życie nie możemy. Jeśli ktoś będzie próbował nas oszukać w jakiejkolwiek sferze życia musi liczyć się z mocnym i ostrym odwetem z naszej strony. Jest akcja to musi być reakcja. Idealnym sposobem na wyrobienie w sobie tego nawyku są sporty walki: Trzeba znaleźć sobie jakiś podziemny klub (w którym panuje jeszcze ten fajny klimacik zamiast tego korporacyjnego lansu) i uczęszczać na treningi. Rozumiem, że nie zawsze jest czas, żeby uczestniczyć w każdych zajęciach, ale należy chodzić tak często jak tylko się da. Niech to będzie dla Ciebie, heh nazwijmy to mistyczna chwila Tylko, Ty i worek, tylko Ty i Twoje słabości, które rozpier... z każdym kolejnym ciosem. Każdy cios, który zadajesz, każda pompka, którą robisz to jedna mała cegiełka, którą stawiasz. ,,Posiadanie tej wiedzy i niestosowanie jej w życiu to co najwyżej mentalna masturbacja, a nie samorozwój". 3) Dobrowolny i świadomy ból to Twój największy sojusznik - Ból jest nieodłącznym elementem najważniejszej rzeczy w życiu każdego świadomego mężczyzny. Jeśli potrafisz znosić ból, który prowadzi Cię do Twojego celu to jest zdyscyplinowany, jeśli nie to nie jesteś. Jest tylko jeden sposób na zbudowanie żelaznej samodyscypliny to akceptacja bólu. Żadne inne metody nie działają to sytuacja zero jedynkowa, albo działasz albo nie działasz. Jesteś słaby albo jest silny. Koniec. 4. Uważaj w co wierzysz - Moje zdanie na temat wszelkich religii, ideologii i całego tego biznesu jest jedno, ale nie będę go może lepiej znowu powtarzał ;). Powiem tylko tyle : zweryfikuj sobie swoje wierzenia i zastanów się czy ktoś Ci sprytnie nie włożył do głowy, pewnych wzorców, zachowań, które Cię osłabiają i robią z Ciebie kolejnego bezbronnego i pokojowo nastawionego do wszystkich, konsumenta w różowych okularach. Konsumenta ideologii bo ideologie to produkty ;). Jednak Twój czas spędzony na tej planecie i jakość Twojego życia to cena, którą płacisz za wiarę w niektóre bardziej i mniej prawdopodobne teorie ;). 5. ,,Uważaj na przyjaciół naucz się wykorzystywać wrogów" - Pamiętaj, że Twój największy wróg i silne negatywne emocje jakie do siebie żywicie w tym momencie paradoksalnie mogą stać się dla Was kiedyś korzystne.(W niektórych okolicznościach). Pomyślmy dlaczego ;). Jeśli chodzi ewentualnych przyjaciół - tu sprawa jest paradoksalnie trudniejsza. Zatrudnisz przyjaciela to może być mniej wydajnym pracownikiem, inny rodzaj relacji. Zna Twoje słabe punkty, może Ci wbić nóż w plecy, uważajcie kogo do siebie dopuszczacie. 6. Ignorantia iuris nocet - Tego wyjaśniać nie trzeba, czytaj, czytaj a jak czego nie rozumiesz to konsultuj. Musisz być zawsze na bieżąco, wiedza ma być Twoją największą życiową bronią. 7. Dbaj o wizerunek - Nie trzeba zaraz płacić 200 zł za stylizację brody u najlepszego barbera w mieście, ale trzeba być zawsze schludnym, zadbanym, umytym gościem nie trzeba mówić dlaczego ;). Dotrzymuj zobowiązań, bądź transparentny i unikaj ludzi, którzy nie są solidni. 8. Nie żeń się. 9. Nie oddawaj nikomu władzy nad sobą. To są moje zasady, jeśli ktoś z Was ma jakieś inne pomysły to piszcie. Chciałbym, żeby ten temat był źródłem wiedzy i wymiany doświadczeń dla nas wszystkich. Każdy z nas ma swoją drogę, ale przecież zawsze możemy dzielić się doświadczeniem Pozdro.
  5. 25 punktów
    Jak czytam nasze komentarze to wychodzi na to, że lepiej być samemu do końca życia. Bo po co związek skoro to tylko same podejrzenia, ciągła gra i wieczny brak zaufania? Z naszym podejściem wchodzenie w związek to szczyt głupoty :D Nawet gdybym trafił na normalną, uczciwą kobietę to nie wytrzymałaby z takim typem jak ja nawet dwóch miesięcy. Wyobrażacie sobie taką rozmowę? Ona : Kochanie, co dzisiaj robiłeś? Ja: Nic Ona: jak to nic, byłeś pewnie w pracy, prawda? Ja : No może byłem Ona: A gdzie pracujesz? Ja: A co po co Ci to wiedzieć? :D
  6. 22 punktów
    Napisałbym Ci, że jesteś zwycięzcą i żebyś nigdy się nie poddawał, i że sukces czeka tuż za rogiem, a upadłeś sto razy tylko po to, żeby moć się podnieść po raz sto pierwszy i rozjebać system, ale - niestety - to zwykłe gówno-frazesy. Życie to dziwka, która lubi się droczyć, and then you die, jak nawinął Nas. Mnie też ta suka rucha na każdym kroku, ale i tak mam uchachaną mordę cały czas. 😁 Baw się tym wszystkim - porażkami, sukcesami, smutkami, radościami - a pewnego dnia zostaniesz alfonsem tej kurwy. ☺️ Wpakuj te 4 koła, jeśli faktycznie załatwią sprawę i Cię na to stać, jebać te grosze. Jesteśmy tylko chodzącymi trupami z nieznanymi datami przydatności, a tak przynajmniej się pobujasz na wyjebce w kamperze, zanim opuścisz ten grajdołek. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  7. 19 punktów
    Mężczyzna zdobywa Mount Everest, przebiega maraton, buduje jakąś markę, ratuje dziecko z płonącego budynku, działa dobroczynnie itp. - milczy o tym wszystkim, stara się nie przechwalać. Typiara rozłożyła nogi przed jakimś typem (czyżby na pewno on w ogóle istnieje?) i trzeba było założyć temat na forum, aby każdy się o jej sukcesie życiowym dowiedział. LOL. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  8. 19 punktów
    NIGDY nie pytaj kobiet kogo by wybraly. Dostaniesz tak bardzo nieprawdziwe odpowiedzi jak tylko ludzki mozg potrafi wymyslic. W OGOLE nie pytaj pań o problemy zwiazane z paniami. One kieruja sie tylko impulsami cipki wiec nic sie nie dowiesz a tak naprawde bedzie jeszcze gorzej, dowiesz sie rzeczy ktore naprowadza cie w zly kierunek.
  9. 18 punktów
    Dreszcze mnie przeszły, gdy zobaczyłem tę zapowiedź powrotu ogólnonarodowej psychozy: Nawet marketingowcy zdają sobie sprawę, że elita polskiego społeczeństwa z madkami na czele zacznie się sobie rzucać do gardeł, słodziaki poróżnią syna z ojcem, córkę z matką, synową z teściową, brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią: Nad drzwiami do biedry powinni dać napis: "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tutaj wchodzicie." To koniec. 😮 Coming soon:
  10. 18 punktów
    Opowiem wam pewną historię. Lubię utrzymywać kontakt z byłymi dziewczynami/kochankami, czasami wyjdzie się na miasto na imprezę, na piwo/kawę pogadać, czasami kończy się w łóżku. Miałem pare lat temu kochankę, dosyć intensywna znajomość, która zakończyła się bez żalu, którejś ze stron po ok miesiącu. Wypada nakreślić postać panny. Młodsza ode mnie, o dwa lata, uwielbiająca ten sport, upatrzyła mnie sobie w klubie i kręciła się koło mnie przez pół imprezy, ale olewałem ją, bo raz że tak przeważnie robię, a dwa była dużo niższa ode mnie, a ja lubię kobiety ok 170-175 cm. W końcu się po prostu dosiadła i zaczęła walić bezpośrednio, stwierdziłem co mi szkodzi, dałem się zdobyć. Skończyło się seksie w moim samochodzie w lesie koło jej domu. Później często spotykaliśmy się na seks, ani ona, ani ja nie traktowaliśmy tej relacji poważnie. Po rozejściu się, każde w swoją stronę od czasu do czasu pisaliśmy do siebie co słychać. Wyjechała za granicę, kontakt się urwał. W tamtym roku dostaję od niej smsa co słychać i żeby się spotkać, to było w czerwcu, oczywiście skończyło się na seksie gdzieś koło parku, przy ruchliwej drodze w nocy, w jakimś lasku. Później wróciła za granicę. Kolejny przylot we wrześniu, na ślub przyjaciółki jak powiedziała, tym razem już bez owijania w bawełnę spotkanie u mnie jak za dawnych czasów na ostre jebanie. Kilka dni później następne, w tym samym celu. I teraz uwaga, wielki finał, punkt kulminacyjny który rozjebał mnie totalnie, śmiałem się sam z siebie jaki wciąż człowiek jest naiwny i ile wiaty w kobiety miałem w sobie. Leżymy sobie i gadamy, a ona wstaje, idzie do torebki i wyciąga PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY i mówi, że za tydzień ma swój ślub i chciała skorzystać z ostatnich chwil wolności. Przyznaję, opadła mi kopara na chwilę, wcześniej licytowaliśmy się które z nas jest "zimniejszym draniem", bo ja spotykałem się z kobietą, która myślała że jest moją dziewczyną a jebałem się z nią, no ale musiałem jej bezapelacyjnie przyznać, że większy z niej skurwiel. Wzięła ślub, wróciła za granicę, nikt się nie dowiedział. Ale ta historia ma też epilog. Niedawno wróciła, z zagranicy do Polski, mąż został tam. Zaprosiłem ją do siebie, między nami zawsze była chemia. Zaczęliśmy to robić jednak nie skończyliśmy bo sumienie ją ruszyło i zaczęła się ubierać, po czym wyszła. Jednak nie jest aż tak bezwględna jak myślałem. Nauczyłem się za to czegoś o sobie. Zrobiłem coś co wcześniej nigdy by mi do głowy nie przyszło. Nie ruszałem świadomie narzeczonych, a tym bardziej mężatek. Nie mam wyrzutów sumienia, nie ja ślubowałem wierność, miłość i takie tam. Byłem ciekaw czy będę w stanie ją skruszyć. Morał tej historii jest taki, że jak się ktoś kurwą urodził to kanarkiem nie zdechnie i okazja czyni złodzieja. Można całe życie mieć jakieś zasady, żeby w wygodnym momencie bez mrugnięcia okiem się ich pozbyć, oraz jak dziwna jest moralność (chciałbym wciąż wierzyć, że NIEKTÓRYCH) kobiet. Im jestem starszy tym większym cynikiem się staje i jestem mniej moralny. Ciekawe jak skończę...
  11. 18 punktów
    Czy ja nienawidzę kobiet? Czasami nad tym się zastanawiam. Ale nie, to nie tak. Po prostu za dobrze je poznałem i od paru lat (i paru związków) utrzymuję duży dystans, oczy szeroko otwarte dookoła głowy oraz trzeźwe myślenie. Jak byłem młody, w wieku powiedzmy 20, 23 czy nawet jeszcze 25 lat, byłem typowym białym rycerzem. Wszystko dla kobiet, pantofel, tak żeby im zapewniać rozrywki, żeby im zapewniać emocje, żeby im zapewniać dobra materialne, a nawet samochody pożyczać. One oczywiście mnie zdradzały i zostawiały dla bogatszych badboyów. Wtedy tak było. Ale mniejsza z tym, o tym szkoda gadać. Później, po wielu obserwacjach, wielu związkach, wielu doświadczonych manipulacjach ze strony kobiet czy wręcz oszustwach, nauczyłem się tego jakie one są. W wieku 26, 27 już wiedziałem o co chodzi. Obserwowałem też związki moich znajomych. Dziś mam prawie 34 lata i cóż - jestem singlem i nie zamierzam nigdy tego zmieniać. Związki - owszem będę mieć, ale nigdy nie stałe, nigdy nie mieszkanie razem i nigdy nie ślub. Znajomi oczywiście z tego się śmieją, krytykują i namawiają żebym w końcu znalazł żonę. Patrzę na ich związki i ich nieszczęśliwe życie i myślę: nigdy. Koleżanki? Jedne mi mówią że skoro w tym wieku nie mam żony to jestem niedojrzałym egoistą itd, a inne "współczują". A ja współczuję ich mężom (moim kolegom) gdy widzę że faceci którzy jeszcze parę lat temu mieli hobby, swoje zajęcia, swój czas, teraz jedyne czym się zajmują to słuchaniem swoich żon i wypełnianiem ich poleceń. Zero hobby, zero siłowni, każdy z brzuszkiem i bez kondycji, bo czasu nie ma, bo żona wypełnia ich cały czas. No cóż... Dlatego czasem sobie myślę: czy ja nienawidzę kobiet? Nie, to nieprawda. Cały czas spotykam się z kobietami. Cały czas wchodzę w związki. Ale tak zwane luźne związki, bez mieszkania razem - warunek konieczny żeby utrzymać swoje zasoby bez strat (i psychikę przede wszystkim). Od 7-8 lat było tak (kolejność przypadkowa): Związek z samotną matką z dzieckiem? Przerabiałem, psychicznie męczarnia, ale do końca trzeźwo myślałem więc nawet nie zamieszkaliśmy razem, a i w porę uciekłem. Związek z księżniczką która ma tak wysokie mniemanie o sobie, że mam jej służyć? Przerabiałem, ale też trzeźwo myślałem więc też nie dopuściłem do zamieszkania razem i w porę uciekłem. Związek z materialistką, która chciała żyć za moje pieniądze w każdej sferze życia? Przerabiałem, co ciekawe nie wydałem na nią ani złotówki, mimo że praktycznie codziennie próbowała wyciągać kasę, ale zawsze odwracałem sytuację tak, że nie dostawała nic. Psychicznie mnie to zmęczyło (ciągłe jej gierki o kasę i moje odbijanie tych gierek) więc koniec. Związek z manipulantką, która próbowała mnie złapać na dziecko i dążyć jak najszybciej do ślubu, bo tak jej matka podpowiadała? Przerabiałem, nic jej z tego nie wyszło, a skończyło się na tym że mimo że mnie niesamowicie fizycznie pociągała, to od pewnego momentu zrezygnowałem z sexu z nią:) Było też kilka innych, ale z charakterami jak te wymienione wyżej. I wiecie co? Nie żałuję tych związków, tego czasu w tych związkach. Każdy z nich coś mi dawał, a gdy przychodził ten moment gdy coś mi chciały zabierać (spokój psychiczny, pieniądze, inne zasoby itd) to po prostu trzeźwo to obserwowałem i kończyłem tego typu znajomość. Jestem chamem? Nie, po prostu trzeźwo myślę i wiem jakie są kobiety. Ale je kocham, uwielbiam i nie wyobrażam sobie samotności, mimo że sam siebie widzę jako wiecznego singla. Spotykam się z nimi, jak z jedną się coś kończy to z następną, z góry wiem że też to się rozsypie, bo każda kobieta potrafi rozwalić swój związek, z góry wiem że tak będzie, ale i tak cieszę się chwilą i korzystam z fajnych chwil w związkach. Ale jednocześnie prowadzę obserwację, zabezpieczam "tyły" w przypadku odwrotu, złotówki nie wydaję, finansów pilnuję, no i oczywiście bezpiecznego seksu. Musiałem się wygadać, bo właśnie wróciłem z "kawy" z moją piękną obecną partnerką, która może już jutro, pojutrze, za parę dni, będzie moją ex. Niestety za dużo czerwonych lampek na moim radarze się pojawiło, więc kończymy ten temat. Ale będzie następna:)
  12. 18 punktów
    1. Nie traktuj partnerki jak jedynego źródła szczęścia i przyjemności. Nie stawiaj jej na piedestale 2. Nie idź na kompromisy tylko dla świętego spokoju 3. Nie odcinaj się od znajomych np. żeby pokazać jej, że jest ważniejsza. Nie zaniedbuj także swoich pasji 4. Nie planuj pod partnerkę, przede wszystkim myśl o sobie 5. Nie traktuj związku jako pewnik i nie daj się zwieść, że coś będzie zawsze tak samo 6. Nie rób żadnych wspólnych interesów z rodziną partnerki. Wasz związek może się przedwcześnie skończyć a ich będziesz musiał widywać. W ogóle to nie polegaj na tym co ci oferują, obiecują, czym cię kuszą (np. "do wyremontowania jest dom po dziadku, możecie tam zamieszkać") 7. Nie pozwól wpierdalać się rodzinie partnerki w wasze sprawy ani na wasze terytorium. Jeśli ona mentalnie jeszcze nie wyszła z domu to niech tam wraca 8. Nie upewniaj swojej partnerki, że wszystko zawsze dla niej i że w ogóle to będzie trwało wiecznie bo tak bardzo ją kochasz... wtedy ona przestanie się starać. Nie bądź dla niej pewnikiem i niech wie, że u ciebie nie ma drugich szans 9. Nie chroń partnerki przed konsekwencjami jej czynów jakby była dzieckiem. Np. gdy dostała mandat to niech zapłaci ze swoich. Następnym razem postara się tego nie powtórzyć 10. Nie staraj się bardziej niż ona 11. Nie składaj obietnic pod wpływem emocji, uniesień (lepiej zwal sobie gruchę a zauważysz że twoje zdanie się całkowicie zmieni) 12. Nie licz na jej szczególną wdzięczność a co za tym idzie nie poświęcaj się po rycersku bo za to nie ma nagród. Twoje zasługi mogą zostać szybko zapomniane 13. Nie konsultuj z partnerką byle pierdoły. Pokaż kto tu ma inicjatywę i wielkie jaja 14. Nie zaciągaj wspólnych kredytów, nie kupujcie czegokolwiek droższego "na spółkę", nie pozbywaj się swojego na rzecz wspólnego. Jeśli chodzi o nieruchomości to warto mieć własny kąt (tylko twój, gdzieś gdzieś daleko od niej. Klucze masz tylko ty) 15. Nie zwierzaj się jej ze wszystkiego, bądź tajemniczy, czasem ją czymś zaskocz 16. Nie pozwalaj jej przychodzić do ciebie z każdą pierdołą, niech sama najpierw spróbuje poszukać rozwiązania 17. Nie pozwalaj jej przekraczać wyznaczonych granic jeśli chodzi o wasze zwyczaje, kulturę osobistą itd. Kobieta gdy poczuje się zbyt swobodnie szybciutko traci szacunek 18. Nie wybaczaj za łatwo, nie bądź pobłażliwy, nie nabierz się na łzy i lament ("popłaczę 15 minut, on pęknie i mam z głowy a tak będę musiała to odkręcać... wiadomo co mi się opłaca") 19. Nie wpędzaj się w poczucie winy, nie pozwól jej grać kartą ofiary zbyt długo. Niektóre to miesiącami wypominają jakieś urazy do ciebie 20. Nie sraj tam gdzie jesz. Pracę, przyjaciół, rodzinę i finanse rozdziel od partnerki 21. Nie spędzaj z nią nie wiadomo ile czasu jeśli nie ma takiej potrzeby. W ogóle to polecam mieszkanie osobno... spotykacie się raz u ciebie, raz u niej 22. Nie gadajcie o byłych 23. Nie kontroluj jej z wyjątkiem sytuacji gdy widzisz, że coś ewidentnie nie gra. Ufaj ale niech wie, że jak coś spieprzy to nie ma odwrotu 24. Nie daj się przerobić na pizdeczkę. Nie myśl, że jak będziesz taki jak ona (np. tak samo wrażliwy, miły, kulturalny, wegański, romantyczny) to was to zbliży xD. Jesteś facetem i się tym różnisz, że na pewne pierdoły nie zwracasz uwagi 25. Nie zapomnij, że wszystko co jej powiesz zostanie użyte przeciwko tobie. WSZYSTKO
  13. 18 punktów
    Spotkanie, po dłuższym niewidzeniu się paru kompanów z lat młodszych... Temat zszedł szybko na relacje, a raczej to w jakiej dupie jesteśmy (jeżeli jesteśmy w związku, lub takowy chcemy stworzyć). Runda 1. Sąsiad z domku na przeciwko: Dom na niego, w pewnym momencie żona, czuje, że nic nie ma i chcała aby dopisać ją jako współwłaściciela domu. (Dom, ponad 300 tys. PLN) Sąsiad zachował zdrowy rozsądek i mówi: - Po co? Dom zostanie przepisany na dzieciaki i one bedą sobie potem decydowały. Niedługo po tym, żona (jeszcze wtedy żona) sąsiada zwraca się z zapytaniem: -wiesz nigdy nie paliłam trawki, ok podszedł do mojego kupla i pyta czy coś gdzieś można załatwić, tak dla relaksu. Jonty zostały podarowane nieodpłatnie, przez tam kogoś. Po paru tygodniach, najazd czarnych na domek, żona podpierdolila męża, ze w domu jest lufka, i pokazała im drobinki ziela. (Za te drobinki, została wyśmiana ma komisariacie). Ale jednak do domu wjechali. Okazało się, ze niebieska karta, już jest "zainstalowana". Runda 2. Typ, zajmował sie dzieciakami, jeździł z nimi po lekarzach, organizował wycieczki w tym wszytkim zapomniał o sobie, zapuścił się, po rozwodzie szorował parę miesięcy nosem po chodniku. Obronił dom który i tak musi sprzedać, ale nie jest gołodupcem, znów zaczął biegać... Odżył na szczęście!! Daje radę. Kobieta miała plan i go realizowała, sytuacja była stabilna i brakło emocji... Więc je sobie zapewniła... PKU chłopie! Inne opowieści... Moj kolega z trójką dzieci, jest oskarżony o to, że zmarnował jej życie i ona nie chce tego ostatniego dziecka, a może wszystkich. Wszytko jest jego winą, że nie maja oszczędności, że ona nie chce za granicą mieszkać i życie chłop ma w rozsypce. Brak jakiegokolwiek rozmowy, nie mówiąc już o kompromisie. Prosił o hulajnogę dla synka: -Nie dam Ci! -Dlaczego? -Bo nie! I tak traktują kobiety ojców swoich dzieci. A trzy miesiące temu kiedy chcała postawić na swoim mówiła mu, że kocha, budowanie dobrego PR, że ona kocha, a to on jest jakiś taki, pada jak mucha, gdy znajomi pytają tego złego samca, który tęskni za swoimi pociechami i jeszcze się okłamuje, że będzie OK... Widocznie trafiamy na te złe. A dobre są tylko na roksie.
  14. 18 punktów
    3 razy się umówiłem przez neta. Moje foty w stylu pokazania wysportowanej sylwetki, w ciuchach, w okularach. Miałem wtedy chyba 26lat. 1. Młoda szprotka, 20lat! gadka szmatka, dobra, spotykamy się dziś o 20. Spox. Podjeżdżam autem pod adres. Jakaś dziewczyna przy kości podchodzi pod auto. Puka. Otwieram. Co się dzieje? No to ja!. Mam ochotę wrzucić jedynkę i odjechać, ale spox. 20 kilo więcej niż na fotach. Ładna, wygadana, spoko, no ale.Jedziemy. Mówi że mam fajne auto. Ręka na moim kolanie. O kurwa. Nie dojedziemy nawet do knajpy. Ja nie mam ochoty. Jesteśmy w knajpie. Jemy. Wychodzimy. Mówi idziemy do mnie do domu. Pytam się, jak to, taka młoda już masz chatę? nie nie, rodziców niema, zrobiła ciasto, poczęstuje mnie, bo takie z truskawkami jej wychodzi. Ale ja nie mam siły, znaczy się ochoty na jedzenie, muszę jechać, zrobiło się jej smutno, mi też. Do następnego. Nie było następnego. W drodze powrotnej w niby fajnym aucie rozleciała się turbina, nosz kur...... 2. Starsza, znaczy od tamtej, w moim wieku, czyli 25, 26. Spotkanie na rynku pod parasolem. Hej, hej. O niewyprasowana koszula, rozpięta! Tak lubię, mój styl, mam sobie iść? Nie, nie, ja lubię jak jest elegancko. Aha. Gadu gadu pierdu pierdu. Podchodzi kelnerka, co podać, gapi się na mnie! Jebłem śmieszną gadkę, ona do mnie, jest wesoło z kelnerką! Kurde spox, brałbym ją, no ale. Powrót do randki. Żarcie na stole, jakieś tam soczki. Jakie masz plany, czym się zajmujesz? Aha, aha, no tak. Gadam że firma mi zdechła, miałem kupę siana, już nie, zaczynam kolejną, ale nie mam siły, chyba zostanę koczownikiem. Broda, wytarte ciuchy, skakanie po drzewach, te sprawy. No wiesz co? jaja sobie ze mnie robisz. Coś ty! lubie szalone akcję. Ok. pa. pa. Następny dzień otrzymuje esa że ona tego nie widzi. Spox. 3. Nauczycielka. Lat 29. Lekka nadwaga, ale naprawdę lekka. Spox kobieta. Otwarta, uśmiechnięta. Fajne gadanie. Coś jej tam głupio gadałem, a że tam pieprzy głupoty. Powiedziała, że nie pieprzy ale ostatnio jej brakuje. O w dupę. Umawiamy się. Spacer po parku. Jak na fotach. Nic nie kombinowała. Mówię że mam ochotę na wodę. Pyta się gdzie idziemy. Ja pytaniem na pytanie. U mnie czy u ciebie? Ona w szoku, nie nie, nie tak, za szybko. Ja wiem. Nie o to mi chodziło. Czyli u mnie. Zrobię ci lemoniadę. Pokażę trawnik, ładnie skoszony.No dobra, ale nie myśl sobie za dużo, eeeee ja mam myśleć, ja prosty gość jestem. Jesteśmy u mnie. Pokroiłem cytrynę, chlup do wody. Pijemy. Gdzie ten trawnik? potem ci pokażę. Jest gorąco, mówię idę pod prysznic. Kończę. Wychodzę. W samych dzinsach. Wiadomo, klata, bary, brzuch na wierzchu. Mówię chodź, zatańczymy, że co?, włączyłem muzę, no chodź. Przyciskam mocno do siebie. Rozkleja się. Ja też już co nie co. Macanki to tu to tam. Chcesz się wykąpać? Tak. Poszła, przyszła w samej bieliźnie. Znowu taniec, lizu lizu gdzie nie gdzie, wiadomo co dalej. Potem na trawnik na koc, w słońcu, z powrotem do domu, taniec, lizu lizu i wiadomo. Prysznic. Odwiozłem do domu. Było kilka innych spotkań jeszcze. Potem przemyślałem sprawę. Mam to w D. Wchodziłem na stronę. Ktoś mnie ogląda, wchodzi w mój profil, wychodzi, ktoś coś piszę, ja piszę, nie odpowiadają, ktoś zagaduje, obserwuje mnie jak konia na wystawie. Pieprze to. Usunąłem w wszystko w pizdu. Wolę na żywo. Umówiłem się z bibliotekarą Kaśką następnym razem. Wróciłęm do starych ustawień. Zająć się sobą, swoimi sprawami, żyć z pasją a los zawsze podrzuci pod nos jakąś dziewoję. To kwestia czasu. Gwiazdy sprzyjają.
  15. 18 punktów
  16. 17 punktów
  17. 17 punktów
    Nie ruchamy takich jak ty. Bajka wymyślona żeby skupic uwagę.
  18. 17 punktów
  19. 17 punktów
    Absolutnie nie. Są tony podobnych historii na forum. Nie wiem tylko, czy jest sens się rozpisywać. Dlaczego nie wiem? Bo jak Ci teraz napiszę, że sytuacja jest klasyczna i Pani zerwała z Tobą, bo miała uszykowaną nową gałąź, a jak ona nie wypaliła albo się szybko spaliła to nagle kocha i chce wrócić to na pewno zaczniesz mi udowadniać, że nie znam sytuacji i na pewno nie mogła mieć nikogo innego, bo wiesz/znasz dobrze jej sytuację itd. Alternatywą jest to, że na stabilność nie miała ochoty, tylko chciała się wyszumieć, o czym Ci niejako wprost mówiła. Poza tym takie akcje: A potem: Świadczą o tym, że panna albo jest mało kumatą, ale zawziętą manipulatorką, albo jest po prostu mało kumata. To nie wróży dobrze. Absolutnie powrót nie ma sensu, spotkanie nie ma sensu, przywracanie numerów i fb nie ma sensu, sens ma nie pójście na spotkanie i zablokowanie numerów a następnie usunięcie ich. Nad czym proponuję się w tym czasie zastanowić? Nad tym, że spotykałeś się rok z panną, która potem zerwała z Tobą bo nie dogadaliście się gdzie jechać na majówkę (sic!), potem powiedziała że chciała zerwać od dawna (sic), następnie odezwała się do Ciebie chwaląc się jak to się buja o klubach, gdy Ty nic nie piszesz ona pisze "Czego ode mnie chcesz", a Ty po tym wszystkim: Tu ktoś musi Ci napisać, więc będe to ja: to nie jest normalne. Z Twojej strony. Jeśli tęsknisz za kimś takim, to albo jej złota cipka jest najzłotszą z cipek, albo coś z Tobą nie tak. Innego wyjścia nie ma.
  20. 16 punktów
    Ja tylko jedną rzecz zauważę. Panowie, ja rozumiem "rozgoryczenie" i "poczucie oszukania". Tylko, że... Panie sięgają po ogólnodostępny i legalny oręż. Kto Wam zabrania robić to samo??? Do chuja Waldemara, DBAJCIE O SIEBIE!!! Jak widzę faceta, który ma tłuste włosy, ojebane byle jak maszynką "bo przecież 40 PLN na fryzjera to zbrodnia, żona mnie obcina, haha (ale sama to już zostawia lekką łapką 120 PLN za podcięcie i drugie tyle za farbę)", brak sensownego dezodorantu, braki higieny (że śmierdzi w sensie, bo się nie myje), kamień na zębach i ciuchy jak z worka po nawozach, to... Serio, nie szkoda mi Was, bo dzięki Wam mam słabą konkurencję i nawet z moim ryjem mam stado chętnych dup... Nie mówię, żeby zaraz galerię metek na siebie ubierać, ale coś co jest DOPASOWANE do Waszej figury, z grubsza podąża za OBECNYMI trendami (obecne trendy to max rok do tyłu, a nie lata 90 w pełni). Jest czyste, świeże, doprane i dopasowane. TYLKO TYLE. Szczególnie serdecznie pozdrawiam panów "plus size" w rozmiarach "plus-plus-plus-plus size" i fasonie jak po dziadku Mietku. Normalnie mokasyny z kutasami do kompletu... A potem szloch, że PRZECIĘTNA laska jest 2-3 poziomy wyżej niż PRZECIĘTNY facet w Polsce. Podstawowe nawyki!!! NORMALNY męski fryzjer (nie rzemieślnik, który ojebie Wam łeb trymerem, tylko ktoś, kto Wam zrobi fajny fryz i pokaże, jak go na łbie utrzymać). SENSOWNY kosmetyk o ŁADNYM zapachu. Rossmann ma fajne linie męskich/sportowych kosmetyków. 5 PLN/opakowanie żelu pod prysznic. Jak ktoś lubi szaleć - 20 PLN/opakowanie żelu Adidasa. Sensowny dezodorant w sztyfcie (żeby nie capiło spod skrzydła) - od 40 PLN do 200 (starcza na pół roku, 40 PLN to cena jak się trafi na jakąś wyprz - oryginał towar). Kłaki pod pachą przystrzyc/ogolić/wydepilować Dentysta, dobra pasta, 2x dziennie. Do tego nitka, płyn do płukania i macie już 3/4 drogi do uśmiechu jak z żurnala. Garderobę ogarnąć. Garnitur ze studniówki - won (chyba, że macie 22 lata). Przydeptane łapcie - won. Wyciągnięty teszert z napisem "Ajm tu seksi" - won. Sensowne ciuchy via internety da się ogarnąć w ludzkim pieniądzu. Można lumpa. Można sieciówkę. Byle bez doradztwa "mojej słodkiej myszki". Do tego ogarnąć choćby niewiele sportu. Ale tak z sercem, a nie że "chodzę na siłownię" (chodzę, ale nic nie robię).... Panowie... Znacie przysłowie z drzazgą w oku? No...
  21. 16 punktów
    Ja kiedyś: Pisałem juz o tym - przywiozlem kwiaty żonie, zeby bylo miło, tak po prostu... "oj, jak słodko... Co przeskrobales XYZ?..." foch... Ja teraz: 1. Koleżanka X poznana godzinę wstecz siedzi w moim domu i sobie ze mną gada... Ja: wczoraj miałem urodziny, dziś będziesz moim prezentem. Ona: ...😍... --- cenzura--- 2. Koleżanka Y prosi żebym przyjechał. Odpisuje, ze ok i podaje listę życzeń. Ona: "hoho... A co ja bede miała z tego?" Ja: moje towarzystwo. ---cenzura--- 3. Koleżanka Z zaczyna jęczeć i marudzic, ze traktuje ją jak tanią dziwke, wpadam jak po ogień i żebym zabrał ja na kawę czy do kina, pogadać trochę... Ja: od gadania mam kolegów. Mogę juz nie przyjeżdżać... albo kupie ci kwiaty i będę miły... Ona: uuu... Eee... Aaaa... 😍 ---cenzura--- Wnioski: Mój czas i moje towarzystwo jest prezentem dla kobiet i koniec na tym prezentów. Niekiedy dostaję cos drobnego od nich jak wychodzę - żebym pamiętał zapewne... Z żoną teraz postepowalbym identycznie.
  22. 16 punktów
    Wraca mąż wieczorem z pracy i pyta żonę: - Mamy może coś dobrego na kolację? Żona wypina się do niego ochoczo i pyta: - Mogę być ja? Mąż na to zdecydowanie: - Przecież wiesz, że nie mogę tłustego ...
  23. 16 punktów
    @deomi Weź się kurwa udzielaj na czacie, tam są chłopaki które mają czas. Tam dostaniesz to czego chcesz! A nie kolejny temat z dupy wzięty bo 'jestem nieszczęśliwa i mnie boli'. A znajdź se kurwa, na privie kolesia i się żal. Od chuja tu jest takich, tylko trzeba zaczepić. Pogadacie se, pożalicie na los. Zachęcam.😉
  24. 16 punktów
    Ile czasu będzie trwał konflikt w Syrii?
  25. 15 punktów
    Chcesz pobzykać - zgrywaj bogacza, chcesz poważnej relacji - zgrywaj dziada.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.