Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 12/24/19 in all areas

  1. 86 points
    Bracia nigdy nie krzewcie prawdy bo w oczy kole. Wkurwiony jestem, wszyscy w końcu rozjechali się, po świętach i dobrze, wypierdalać z mojego życia. Pocisnąłem pod wpływem mojego kuzyna który wręcz płakał dosłownie że nie ma dupy chociaż by chciał. nawet tabletki 'niebieskie;' dałem jego żonie żeby było fajnie. okazało się że nie zaaplikowała do celowo, tylko schowała. Chłop płakał mi w mankiet jak to ma chujowo., później wylazł z niego biały rycerz jak pocisnąłem jego kobiecie że nie dba o męża w tych sferach. Wkurwiłem się, pocisnąłem jej że miała dziecko jako panna i znalazła betę żeby nie była panną z dzieckiem. Facet płakał mi w mankiet jak to ma chujowo i nikt go nie szanuje, zwłaszcza żona. Że on by chciał ale nie dostaje dupy, i nie jest to wina potencji. Uwierzyłem mu, pseudo męska solidarność, powiedziałem se że wytłumaczę jego kobiecie o co chodzi. W wyniku dialogu wyszło że powinna mu podziękować że on ją wziął ją z dzieckiem i to ona powinna klęczeć przed nim że on ją chciał. Za to dostałem parę sążnistych plaskaczy na ryj. Kobiety ją wspierały, ja zachowałem pomimo wszystkiego spokój," sam nie wiem jak mi się to udało". Powiedziałem tylko żeby wypierdalała z mojego domu. Wtedy włączył się biały rycerz który przed chwilą płakał mi w mankiet, kurwa jakie było to słabe, chciał mnie bić. kobiety go trzymały. Nigdy więcej, nie pomogę facetowi który jest gnojony i nie wie dlaczego, niech spierdala i topi się we własnym gównie, tfu a takimi frajerami. O te plaskacze nie mam żalu, to było tylko tępe wyrażenie emocji wobec prawdy którą stwierdziłem i okazałem. Baby to zrozumieją jutro, jak przemyślą, tak mają. Jutro dostanę do fejmu +10, bo się nie pierdolę, ale kurwa boli jak tępe jest społeczeństwo. Post piszę pod wpływem emocji, doradzam Wam Bracia nigdy nie oceniajcie innych, nie traćcie na nich życia, nie warto, obserwujcie i tyle. najśmieszniejsze jest to że obiecałem sobie że w nic się nie wpierdalam, ale jednak chciałem naprawić świat i wyszło jak zwykle. Tą 'kuzynkę' skreśliłem, zanim wyszła już się układała, podałem dłoń i to wszystko, ona już wie, niech spierdala. Jestem już spokojniejszy, ale tak jak na wstępie, trzymajcie mordę na kłódkę, wystarczy że wiecie o co kaman. Howgh!
  2. 48 points
    Jako właściciel forum, chciałbym życzyć Braciom wszystkiego tego, co sprawi że będą spełnieni, radośni, spokojni, a życie nigdy już ich niczym nie zrani. Chciałbym też podziękować wszystkim Braciom, że swoją tu obecnością, radą i wsparciem, pomagają cierpiącym którzy przybywają na nasze forum, by zasięgnąć porady, ratującej często życie, zdrowie czy majątek. Składam ostrożnie życzenia - a dlaczego, o tym powiedziałem w audycji do której zapraszam:
  3. 47 points
    Oczywiście mamy masę przykładów z życia. Chciałem niemniej podzielić się postem, na który trafiłem przypadkiem - szukałem czegoś w google i wyskoczyło to. Tak się składa, że to akurat idealne odwzorowanie problemu poruszanego m.in. przez redpill. http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=421089&post=421089&sortuj=&cale=1 W skrócie: pani jest fanką zakrapianych imprez. Chleje wódę, skacze po kutangach (tego nie napisała, ale można się domyślać). I nagle następuje "olśnienie" : Oczywiście wcześniej Pani nie potrzebowała kogoś, do kogo można wracać i z kim można porozmawiać. Ta potrzeba pojawia się nagle. Pani doznaje olśnienia po powrocie z ostrej biby. wcześniej "miała trzy lata chłopaka", ale spuściła go do kibla i niezbyt żałowała tego faktu: Pani jest oczywiście wybredna - hipergamia pełną gęba, o czym sama wspomina: Czyli: Pańcię interesowali tylko panowie o SMV znacznie wyższym od jej własnego. Standard. I dalej: To jest to, czego nie mogę strawić w takich paniach. Dla nich dziecko to żywa zabawka, której zapragnęły, bo zobaczyły jakiś urywek czyjegoś macierzyństwa/ojcostwa w stylu "ale śliczne bobo w wózku, JA TEŻ CHCĘ! TERAZ JUŻ NATYCHMIAST". Jak nowe buty na wystawie. I nagle następuje odwrót o 180 stopni: Bo pani ponosiła czyjeś bobo na rękach. Mimo, że deklarowała, że dotąd uwielbiała chlanie i inne: 😂 CYK. Nagle Pani nie chce. Nagle Pani jest nieszczęśliwa. Ma być bobo. Kropka. Panowie zwykle się o to nie wkurzają, nawet Chad umie przyjąć odmowę, więc wniosek może być tylko jeden: Pani miała naprawdę wybitną reputację, o czym wiedzieli wszyscy 😂 I konkretnego Pana zabolało, że akurat jemu odmówiła - skąd miał wiedzieć, że nastąpiła transformacja w Przyszłą Panią Domu? 😁 Przyszła Pani Domu ma standardy, o czym przekonał się nieszczęśnik: Któremu 3 miesięce proponowano orbitowanie i trzymanie za rączki, seks? wykluczone, chłopaczku. Chcę Cię najpierw dobrze poznać. To krótko, za krótko. Nie mam wszak jeszcze kodu PIN do Twojej karty kredytowej. I teraz Pani jest sama AŻ pół roku. I zgodnie z kobiecą logiką, pierwsza się nie odezwie. Chcąc kogoś poznać - będzie siedzieć i cierpliwie patrzeć w ścianę. W końcu to facet ma ją poderwać. Wyrażenie kimś zainteresowania, zachęcenie, etc. jest poniżej jej godności. 😄 I nadchodzi filozofia: Pani może mieć preferencje równolatków (w końcu nie ma jeszcze trzydziestki, więc jeszcze może 😂), ale równolatkowie mają ją gdzieś. Upsik! Pani pierwszy raz w życiu dostrzega na horyzoncie ŚCIANĘ. .. a ja nie mogę być gorsza, muszę mieć taki sam status na fejsbuku. I finał całego myślenia. Pani nie "chce kogoś poznać", bo to drugorzędne. Pani chce gromadkę dzieci. Jak "kogoś pozna" po 40. , to już się nie liczy, bo na gromadkę dzieci będzie za późno. Pani musi poznać kogoś JUŻ, żeby zrobić gromadkę dzieci. Zabawna historyjka, ale niestety standard i to jest idealne zobrazowanie tego, co przedstawia się w nieco wyolbrzymiony sposób: najpierw chlanie i przygodny seks, potem związki "po mojemu" czyli 8 miesięcy bez seksu "ale z przytulaniem", potem czekanie na adoratora (przecież sama się nie odezwę!). Następnych etapów Pani nie przeżyła, ale pewnie nadejdą, a będzie to: rosnąca desperacja, rezygnacja z wymagań (a niech już będzie starszy! dobra, dam dupy wcześniej! żeby ktoś w końcu się znalazł), finalnie - próby naciągnięcia na dziecko, od perswazji po dziurawienie gumek złowionego na dyskotece Sebixa. Smutne. I to jest Matrix właśnie, Panowie. Jak to dobrze, że wiemy, jak to wygląda...
  4. 46 points
    Stan ludności w dniu 31. sierpnia 2018: 38 milionów 411 tysięcy. W tym mężczyzn: 18 milionów 582 tysięcy. Liczba zarejestrowanych użytkowników (w tym kobiety oraz mnóstwo nieaktywnych kont) na forum braciasamcy.pl (na dzień 03.01.2020, godz. 14:40): 8302. Procent (i tak zawyżony), jacy zarejestrowani użytkownicy stanowią w całkowitej liczbie mężczyzn w Polsce: 0.04467764503282747%. Spokojnie, dziewczyny, nie zabraknie wam frajerów do dojenia. Naprawdę. Możecie nas zostawić w spokoju. Taka malutka kropelka nie zmieni biegu rzeki. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  5. 41 points
    Miesiąc. Jeden miesiąc. Gdyby wszyscy mężczyźni symultatywnie zmówili się i przestali aktywnie partycypować w rzeczywistości, to tyle czasu by wystarczyło, żeby cały ten śmieszny świat pierdolnął. Śmieciarze, kierowcy tirów, kucharze, złote rączki, mechanicy, inżynierowie, programiści, budowlańcy, piloci itd., itp., oraz crème de la crème naszej cudownej płci, czyli biali rycerze - wszyscy jak jeden mąż nie robią nic przez jeden miesiąc, oddając się temu, czemu tylko ich strudzone dusze chcą. Co by się wydarzyło? Śmieciarze Dżesice życie płynie jak w bajce, jednak pewnego dnia zauważa, że kubły ze śmieciami przed jej domem są pełne już od dwóch tygodni, a kolejny wór czeka... W efekcie załamuje ręce i robi ze swojego podwórza chlew, który mógłby posłużyć za alegorię Sodomy i Gomory. W ramach walki ze złym samopoczuciem idzie na zakupy, żeby poprawić sobie humor. Kierowcy tirów Dżesika udała się na cotygodniowe zakupy, ale po przekroczeniu progu sklepu okazało się, że jest coś pusto na półkach... Nie ma już jej ulubionego kremu do cery delikatnej, pasty do zębów, fit herbatników... What the fuck? Dżesika zaczyna się czuć jak w ukrytej kamerze. Kucharze Z nerwów zgłodniała, więc udała się do ulubionej restauracji, ale od dwóch tygodni ponoć nie było tam ich szefa kuchni, po usłyszeniu czego żołądek zagrał jej marsza... Programiści Mówiłem już, że Dżesika zawsze wrzuca focie z jedzenia na mieście na Instagram? Tyle że nie wie, że programiści od jakiegoś czasu nie aktualizowali aplikacji i coś się krzaczy, apka wywala jej jakiś bląd; nikt się nie dowie, że nie siedzi w domu jak jakaś przegrywka... Wpadła na genialny plan! Skoro nie Instagram, to może Facebook? Co prawda, tam ma tylko kilkuset znajomych, a nie dziesięć tysi falołersów, ale jak się nie ma, co się lubi! Złote rączki Dżesika może nie pojadła, ale przynajmniej zrobi sobie selfie z logiem restauracji w tle na Facebooka, tyle że literka w logo spadła z witryny i restauracja zamiast Canal, nazywa się Anal - trochę przypał - a kelnerka mówi, że pan Wiesław od napraw nie odbiera telefonu od dwóch tygodni, a zawsze był pod ręką... Mechanicy Sfrustrowana Dżesika wsiada do auta i wraca do domu, bo przypomniała sobie, że w spiżarce, ma jeszcze zeszłoroczne ogórki i butelkę wina - będzie co jeść - ale po drodze łapie gumę i musi zadzwonić po Assistance. Odbiera Jarek i mówi, że on to pierdoli, bo gra w Wiedźmina; niech se sama zmieni i rzuca słuchawką. Dżesika z bezradności roni pierwszą łzę dzisiejszego dnia... Inżynierowie Dżesika zostawia samochód i wraca na piechotę do domu, ale podnoszony most, którym zawsze wracała, nie został opuszczony po zeszłomiesięcznych naprawach, więc musi popierdalać naokoło - zaczyna zastanawiać się, czy to nie jest jakiś koszmar... Budowlańcy W drodze powrotnej napotyka zamkniętą budowę i żeby dostać się na drugą stronę, musi wspiąć się na mur i przejść przez drut kolczasty, w wyniku czego kończy z raną ciętą na brzuchu. Zazwyczaj wystarczyło, że zatrzepotała rzęsami, a chłopaki już by jej pomogli, ale na horyzoncie żadnego frajera faceta... Piloci Dżesika dzwoni do swojego orbitera, który jest pilotem, ale niestety jest tak paskudny, że nigdy by mu nawet nie dała, ale teraz nie o tym - pilot ma własny helikopter i raz po nią przyleciał, więc teraz pewnie zrobi to znowu, zwłaszcza, że kałuża krwi się powiększa. - "Halo, Stefan, nie uwierzysz, bla, bla, chlip, bla, chlip, chlip, weź przyleć". - "Pojebało?". Biali rycerze Na domiar złego Dżesika od dwóch tygodni nie dostała żadnego lajka, zaczyna popadać w depresję, bo jej zbudowana na wątłych fundamentach samoocena nie dostaje już regularnej walidacji... Pojawiają się pierwsze myśli samobójcze, a zresztą i tak się zaraz wykrwawi. To tyle w kwestii męskiej egzystencji i możliwych konsekwencjach jej braku na tym świecie. Co do kwestii romantycznych - gra jest ustawiona, a karty oznaczone, więc wstajesz od stołu. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  6. 34 points
    @Adolf Padre nasz ukochany - żaden moralniak, żadne złe samopoczucie. Pierś do przodu i bądź z siebie dumny! Dobrze zrobiłeś. Trzeba pokazywać jasno i klarownie gdzie jest barykada. W Twoim domu panują Twoje zasady. Koniec. Rozhisteryzowaną damę trzeba jeszcze było za kudły wystawić na zewnątrz lokalu i wpierdolić za nią jej cały majdan (łącznie z rycerzem jeśli się stawiał i burczał). Co to ma być do ch#[email protected] wafla? Ci, którzy piszecie, że trzeba siedzieć cicho zastanówcie się 10 razy jakimi dupami wołowymi się robicie. Jesteście uzbrojeni w wiedzę i macie dostęp do Braci, którzy doradzą co robić w razie problemów. I co wybieracie? Nie robić nic. Gratulacje - a potem płacz jakie kobiety złe, jaki matrix zły i cały świat winny spierdoliny tylko nie Wy sami. Jprd... Chcecie żeby było lepiej to działanie jest jedynym rozwiązaniem. Małe kroki - nie musi być rewolucja. Ale działanie a nie jebana bierność i tworzenie oczekiwań. Ja, gdy już podniosłem się jako-tako po rozwodzie 2 lata wstecz zrobiłem podczas świąt zawieruchę jakiej mój rodzinny świat nie widział. Powodem było zbiorowe napierdalanie ciotek na swoich mężów i jednoczesne dyrygowanie nimi: "przynieś, podaj, ty już nie pijesz itp." Pojechałem z grubej rury. Rezultat- natychmiastowe święte oburzenie ciotek i wujów (rycerze). Ja na to wszystko lachę wywaliłem, wysmiałem i piłem z 2 kuzynami do oporu od czasu do czasu z przekąsem pytając wujów który chce kolejkę z nami strzelić czy raczej woli w kuchni nam kawę zrobić. Matka 3 dni się nie odzywała a babcia lamentowała pod niebiosa. W zeszłym roku ciotki chodzą wokół mnie na palcach, mordy na kłódki a wujowie patrzą i nadal coś mamroczą ale widać, że coś świta w łepetynach. Nie trzeba było nikogo opierd... Ale ciotki, gdy już popiliśmy, nie wytrzymały i znów zabraniają imprezować wujom. Mnie i kuzynów nikt nie tyka. Nagle jedna z ciotek pyta czy mam kobietę - to już tyle czasu od rozwodu, pewnie tęsknię itp. To pytam: na ch... mi kobieta? Gotuję, sprzątam sam, dzieci mam. Do ruchania? Konsternacja. To wyjaśniam, że mam 3 fwb i pytam czy jakieś szczegóły potrzebują. Dodaję jeszcze, że w razie potrzeby to tam, gdzie mieszkam prostytucja jest legalna a seks jest tani - nie trzeba sie prosić i ryzykować połową majątku znosząc fochy i manipulacje pań. Cisza - wujkowie patrzą jak barany, ciotki nie wiedzą co z oczami zrobić. Pijemy z kuzynami 😁 No i chyba coś dotarło do zamatrixowanych głów. Rok obecny - przygotowania do obiadu jak należy. Panowie ustawiają stoły, krzesła, noszą ciężkie rzeczy, Panie operują w kuchni. Wszyscy wiedzą co robić. Podczas obiadu szybko ustalono kto kieruje w drodze do domu - same Panie + mój ojciec, który jest na lekach. Wszyscy imprezują zadowoleni. ŻADNYCH fochów i sugestii w stronę wujów, żadnych wycieczek w moją stronę. Wnoszę, że wujkowie postanowili zaaplikować nieco rozumu swoim damom podczas mijającego roku. Zajebisty dzień świąteczny. Wystarczyło 2 lata - młodsze pokolenie kuzynów szybko się połapało w czym rzecz... Warto się przeciwstawiać spierdolinie.
  7. 33 points
    Nosiłem się już z tym tematem jakiś czas, ale albo brakowało weny, albo spokojnej głowy. I tak zakładam, że pisanie z mojej perspektywy o biznesie, czy poszukiwaniu pracy to będzie misz-masz, pełen dygresji. Jeżeli jednak komuś z Was będę mógł tym pomóc, zainspirować do działania, poukładać pewne rzeczy w głowie i może zmienić pewne rzeczy w życiu na lepsze, to cel będzie spełniony. Taki mały disclaimer - wszystko, co zawarte jest poniżej, sprawdziłem w praktyce, testowałem i stosowałem w trakcie kilkunastu lat szeroko rozumianego poruszania się po rynku pracy, jako pracownik etatowy, prowadzący JDG, następnie zakładając spółki. Obszar działalności - szeroko rozumiane usługi doradczo - szkoleniowe, szkolenia (stacjonarne i online), produkty online, usługi oparte na modelu SaaS (software as a service, tj. opłaty za usługę webową regulowane w modelu miesięcznym/kwartalnym/rocznym, na zasadzie abonamentowej). Dodatkowo największy w PL portal branżowy. Sądzę jednak, że wiele z nw. porad może być przydatna niezależnie od obszaru, w którym funkcjonujecie. Będzie pewnie trochę truizmów (szczególnie z perspektywy starszych Braci), ale bez tego nie da rady Musisz mieć cel To ważne pytanie. Dlaczego chcesz robić to, chcesz robić? Jaka jest Twoja motywacja? Robić to, co lubisz w życiu robić i jeszcze dostawać za to pieniądze? Model idealny. A może kariera, szacunek, pieniądze, kobiety? Warto szczerze odpowiedzieć sobie na to pytanie w początkach drogi zawodowej lub przy planowanym zawodowym pivocie. Każda motywacja jest dobra, jeżeli nikogo nie krzywdzisz i możesz regularnie rano popatrzeć w lustro bez obrzydzenia do samego siebie. Nawet taka, gdy chcesz zajść zawodowo wysoko, by polepszyć "nawilżanie" Pań w Twoim obecnym lub przyszłym otoczeniu. Bo to Twoja prywatna motywacja. Zawsze warto o niej pamiętać, bo musi dawać siłę do działania. A tej siły będziesz bardzo, bardzo potrzebował. Nie wolno się poddawać Zasada bezpośrednio powiązana z pierwszą. Gdy cel nie będzie oczywisty, motywacja łatwiej się może rozmyć i trudniej będzie o mobilizację. Problemem wielu ludzi (nie tylko młodych), jest oczekiwanie pozytywnego rezultatu na zasadzie "już, teraz, zaraz!". Pamiętaj, światu z reguły kompletnie nie zależy, by Ci się udało. To Tobie ma najbardziej zależeć. Będziesz klął. Będziesz bluźnił. Może i płakał. Złościł się i gadał sam do siebie "po jaką cholerę zabrałem się za ten temat?!", bo pracy coraz więcej, a oczekiwanego poziomu zarobków czy liczby klientów nadal nie ma. Pamiętaj jednak - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ, jeżeli wierzysz w to, co robisz. To jest podstawowa, prymarna zasada, którą każdy mężczyzna powinien sobie "wytatuować" pod powiekami. Obowiązkowo. Zawsze płacisz - własnym czasem lub pieniędzmi Czas albo pieniądze. Dwie podstawowe waluty. Jeżeli jesteś na dorobku, z reguły masz do dyspozycji więcej pierwszej waluty, niż drugiej. A to znaczy ni mniej ni więcej, że musisz maksymalnie się skoncentrować na zdobywaniu nowych umiejętności i uczeniu nowych, praktycznych rzeczy. Dopóki nie jesteś w stanie za coś zapłacić, by zlecić coś komuś doświadczonemu, wszystko zależy od Ciebie i Twojego samozaparcia. Tak, to wiąże się z zapierdolem. Ale innego skutecznego sposobu nie znam na tym etapie. Unikaj mówców motywacyjnych Najważniejsze zasady odnośnie motywacji zawarłem powyżej. Unikaj takich szkoleń, mówców motywacyjnych. Dlaczego? Bo tego typu imprezy, prócz chwilowego napompowania prywatnego hype'u nie dają wiele wartości. Gdy euforia opadnie, wraca i dopada ponownie tzw. "mistrzowska bezczynność". Nie bądź "motivation junkie", który jeździ z imprezy na imprezę i pompuje swoje ego, a tymczasem zmian zawodowych brak, ponownie jak prywatnych projektów, do których miało się tak górnolotne i ambitne plany. Szkoda czasu. Jak znaleźć, co chcę w życiu robić? Niewielu z nas wie we wczesnych latach życia, co chce w życiu robić. Jeżeli nie jesteś z rodziny prawniczej, lekarskiej, nie czeka na Ciebie klinika czy kancelaria, nic straconego. Będzie trudniej, to oczywiste. Jestem zdania, że we wczesnych początkach swojej kariery zawodowej, gdy nie mamy jeszcze sprecyzowanych oczekiwań "co dalej", warto trafić do niewielkiej firmy, gdzie często nie będziesz miał konkretnego, spisanego od A do Z zakresu obowiązków. Dzięki temu zyskujesz szanse na poznaniu w praktyce wielu kompletnie nowych rzeczy, wśród których być może znajdziesz obszar, który najbardziej Cię interesuje i przypada do gustu. Wiele wówczas zależy od Ciebie i Twojego zaangażowania w temat. Jak dla mnie, to świetna szkoła życia i "rozpoznanie bojem", ułatwiające dalszy rozwój zawodowy. Korporacja, ze ściśle sprecyzowaną ścieżką kariery to ciekawy wybór, ale gdy już lepiej wiesz, co Cię interesuje, a nie gdy w głowie masz jeszcze mętlik. Rób więcej, niż się od Ciebie oczekuje Dlaczego? Bo najwięcej na tym skorzystać Ty. Nawet jak trafisz na kiepską pracę, kierując się ww. zasadą - masz szansę dzięki niej nauczyć się więcej, nic Twój konkurent. Rób to przede wszystkim dla siebie, dla swojej przyszłości, nie dla szefa. Oczywiście, normalny przełożony to doceni. Nienormalny przełożony widząc Twoje zaangażowanie nie powie i nie zrobi nic pozytywnego, jedynie przykładowo zwiększy Ci plany. Tych drugich unikaj jak morowej zarazy. Sami sobie szkodzą. A gdy trafi się taka praca, w której masz np. masę wolnego czasu, bo siedzisz np. na ochronie? Tym lepiej. Zamiast oglądać filmy i grać na laptopie dla zabicia czasu, jedziesz z tematem i uczysz się nowych rzeczy. I jeszcze zapłacą Ci za to Jak się za to zabrać. Nie dam rady, to dla mnie za trudne! Niezależnie od tego, czego chcesz się nauczyć, najważniejsza jest systematyczność. Cholerny, pieprzony truizm. A jakże prawdziwy. Chcesz np. podszkolić szlify w angielskim? Przynajmniej raz dziennie poświęć te piętnaście minut czy pół godziny, by zrobić coś dla siebie i własnego rozwoju w tym temacie. Masz Netflixa, Amazona czy HBO? Oglądaj filmy i seriale w oryginale, szczególnie brytyjskie. Na początku unikaj produkcji ze slangiem czy lokalnymi naleciałościami językowymi. Czujesz się słabo w temacie? Następnym razem zainstaluj sobie grę ze Steama, w oryginalnej, angielskiej wersji językowej. I graj Połącz przyjemne z pożytecznym. A na telefonie otwórz sobie np. diki.pl, by zapisywać i tłumaczyć zwroty, których nie rozumiesz. Osłuchuj się z językiem. I gadaj, gadaj, gadaj. Nawet do siebie, nawet w grupie znajomych, nawet kalecząc język, co czyni z pół świata i nie boi się mówić. Podstawowy problem z językiem to przełamać strach przed jego używaniem, "bo się zbłaźnię" etc. Nie zbłaźnisz się. Jak się uczyć, to mądrze i od praktyków Jeżeli wiesz, że opanowanie pewnych rzeczy, przydatnych dla zawodowego rozwoju na własną rękę będzie za trudne, poszukaj praktyków. Tylko i wyłącznie praktyków. Jeżeli się uczyć, tylko od nich. Masa rynku jest zepsuta szkoleniami jak zarobić, by się nie narobić, jak zostać milionerem w rok, doskonałym sprzedawcą, prowadzonych przez teoretyków, którzy przykładowo dnia nie przepracowali w sprzedaży. Unikaj tego. Jeżeli uważasz, że jakieś studia podyplomowe istotnie pomogą Ci w karierze, sprawdź listę wykładowców. Sprawdź, czy nie dominują tam zawodowi akademicy, czy branżowi praktycy, nadal w tej branży funkcjonujący i posiadający doświadczenie. Fakt, nie każdy praktyk nadaje się do przekazywania wiedzy, ale to po stronie uczelni leży weryfikacja tego faktu. Warto o tym pamiętać. Nauczysz się czegoś nowego - od razu wdrażaj! Najgorsze, co można zrobić to stale zdobywać nową wiedzę a nie wykorzystywać jej w praktyce. Cokolwiek pożytecznego, praktycznego się nauczysz - wdrażaj jak najszybciej. Do swojej pracy zawodowej, do firmy, do prywatnych projektów. Nie kieruj się myśleniem typu - "hmm, tego jeszcze nie umiem, więc nie podejmę działania. Na to jeszcze za wcześnie". Nie, nie jest za wcześnie. Ważną wiedzę do zdobycia podziel na segmenty i kawałeczki, po czym od razu wdrażaj w praktyce w to, czego się nauczyłeś. To niesamowicie cieszy i pozwala utrzymać motywację na wysokim poziomie. Duże projekty "obgryzaj" po kawałeczku Gdy zabierałem się do uruchomienia swojej pierwszej dużej usługi SaaS-owej, byłem autentycznie przerażony. Ogrom pracy, który musiałem wykonać po stronie merytorycznej, by dostarczyć "wkładu" do tej usługi spędzał mi sen z powiek. To była robota przynajmniej na kilka miesięcy. A ja obłożony książkami, notatkami, segregatorami, ustawami i rozporządzeniami miałem cholernego stracha. W takich przypadkach najlepiej pomaga przeczytanie bądź wysłuchanie króciutkiej książeczki "Zjedz tę żabę" Briana Tracy. Gdy projekt (nawet taki z gatunku ogromnych) podzielisz na części, je z kolei na kolejne segmenty, te znów na szczegółowe zadania ogrom zadań, które chcemy wykonać przestaje przerażać. Zawsze lubię wracać do tej pozycji. Świetna rzecz. Zadbaj o wizerunek w społecznościówkach Dopóki jesteś na etapie, że CV jest wykorzystywane w rekrutacji i samo nazwisko nie wystarczy, nie zapominaj o mediach społecznościowych. Mało znam rekruterów, którzy by nie filtrowali kandydatów pod kątem tego, co zamieszczają w swojej "prywatnej" przestrzeni sieci. Przykładowo - zdjęcia z różnych "libacji", klubowych czy prywatnych, zostaw dla bliskiego otoczenia, jedynie w swoim telefonie. Nikt Ci oczywiście wprost nie powie, co konkretnie zdecydowało o odrzuceniu takiej, nie innej kandydatury, ale społecznościówki to jedna z przyczyn. Pewnych rzeczy unikaj dla własnego dobra. Przygotowuj się do każdej rozmowy kwalifikacyjnej Nie mówię tutaj oczywiście o kwestii doświadczenia czy posiadania twardych i miękkich skilli, które są wymagane i przydatne w miejscu, do którego aplikujesz. Zbyt często widziałem przypadki, gdy kandydat zapominał języka w gębie gdy pytano go o firmę, kto ją prowadzi, czym się firma zajmuje, co ciekawego ostatnio się w niej działo etc. Sporo osób o to pyta. Nie mówię oczywiście, byś na pamięć znał przychody czy EBITDĘ z trzech ostatnich lat, ale poznaj podstawy. Wystarczy do tego z reguły ich strona internetowa. To takie podstawy i liźnięcie tematu. Każdy z nich można rozbudować. Są też narzędzia, pomagające w projektach, lektury, które znać trzeba itd. Ale to tematy na kolejną część
  8. 30 points
    Bracia, dziś odebrałem na poczcie pismo z sądu z Wrocławia, jak niżej. Na lajwach niektórzy z was deklarowali się, że będą chcieli na tę rozprawę przybyć, co nie ukrywam będzie mi na rękę. Przede wszystkim dlatego, że będę zmęczony po długiej podróży, jak Państwo wiecie mam pewną chorobę, która takie wyjazdy zamienia w piekło, a Pan z którym będę miał rozprawę ma kolegów, z których jeden słynie z prowokacji i włażenia komuś z kamerą w twarz żeby wymusić silną, emocjonalną reakcję. Dla przypomnienia, Pan z którym mam rozprawę groził gwałtem mojej mamie, wielokrotnie lżył moich rodziców i moją przyjaciółkę po trzech zawałach serca, wiele razy pomawiał mnie publicznie o pedofilię, kradzieże, zastraszanie ludzi i wiele innych przestępstw. W związku z tym byłoby mi bardzo miło, gdyby ktoś był ze mną w obcym mieście, swoją obecnością wspierał mnie psychicznie. Po szczegóły chętnych do przyjazdu Braci zapraszam na PW. Po rozprawie zapraszam na jakiegoś mcdonalda i jakoś wspólnie do wieczora spędzimy czas.
  9. 30 points
    Ciekawy wpis na blogu Adepta, o pompowaniu kobiecego ego, do granic absurdu. O tym, jak skrajni białorycerze i desperci, sami pogrążają siebie i innych mężczyzn, swoim zachowaniem. Brak godności i stawianie kobiet na piedestale, za samo zdjęcie. Wychwalanie nawet brzydkich kobiet i adoracja, za pokazanie nogi. #lajkujeszprzegrywasz Sam nie lajkuje żadnych kobiecych zdjęć już od dłuższego czasu. Czytając komentarze niektórych znajomych i widząc ich desperację, jest mi czasami wstyd, za mężczyzn białorycerzy. Czy zdarza się Wam Bracia lajkować zdjęcia kobiet tylko z powodu ich wyglądu? Lajkujesz Przegrywasz – Jak Zniszczyć Swoje Szanse u Dziewczyny napisany przez Adept 8 stycznia 2020 Znam świetną metodę, aby utrudnić sobie(i innym) życie i poznawanie – zauraczanie kobiet. Ten obłędny sposób – to lajkowanie seksownych fotek kobiet na Fejsie i Instagramie. Drugi to pisanie komentarzy pod ich fotkami „Jesteś cudowna Aniu”, „Bogini!!”, „Bóstwo!!”, „Piękność”, „Twój mężczyzna to będzie miał szczęście!”. Tak jak Ci idioci na pierwszych z brzegu fotkach z FB. Wystarczy przejrzeć Instagrama, czy Fejsa atrakcyjnych koleżanek i zobaczyć co piszą faceci w komentarzach, by przypodobać się kobietom. Jak w przegięty sposób wyrażają swój podziw. To co kiedyś było swego rodzaju sympatyczną adoracją, teraz jest wodospadem podziwu napędzającego młyn kobiecego EGO. Oczywiście, że te wszystkie lajki i komenty są to niezdarne (nieskuteczne) pomysły na zwrócenie swojej uwagi. Efektem jest pompowania kobiecego ego i samooceny do granic absurdu. Nawet średnio atrakcyjne kobiety (lub minimalnie powyżej średniej) mogą liczyć na duże grono insta-masturbatorów. Jeśli widzisz taki komentarz pod jej fotką, to wiedz że to nie ten facet spędza z nią upojne noce. Tak po męsku – to nie z nim ona się pieprzy tak, że po wszystkim, to sąsiedzi zapalają papierosy. Czy tylko tam? Oj nie. Wystarczy, że być w internecie kobietą i nagle wszyscy faceci dostają małpiego rozumu, zachowując się tak, jakby nigdy nie mieli kontaktu z płcią przeciwną i robili wszystko, aby go nawiązać. Takie zachowania zmieniają psychikę kobiet – już od najmłodszych lat. Czy dziewczyna ma bardziej zadarty nosek, gdy ma 300 „adoratorów” czy gdy ma 30? a co gdy ma tylko 3? Czy będzie miała inne wymagania na randkach lub w związku? Czy będzie bardziej niemiła i opryskliwa, gdy na co dzień na swoim profajlu, pod fotką znajdzie 3 nowe lajki czy 300? Red pillersi płaczą, że kobiety stały się zbyt wymagające, roszczeniowe, pyskate i niedobre – ALE CZYJA TO WINA? To Twoja WINA seryjny „lubisiu”, to Twoja wina „lajkerze”. A może wprost – idioto. Kto jest bez grzechu i nigdy nie polajkował fotki ładnej dziewczyny niech pierwszy tu się podpisze. Oj chyba tylko ja. Bo od samego początku to było dla mnie jasne. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek sam polajkował fotki seksownej dziewczyny. Jedyne takie przypadki jakie znam, to gdy moja dziewczyna ładowała się na moje konto FB lub Insta i hurtem lajkowała swoje fotki 🙂 Badanie OKCupid jako jedno z wielu obrazuje omawianą sytuację. Kobiety większość mężczyzn oceniają… negatywnie. Większość kobiet umawia się na randki z mniejszością facetów. I to fakt jasny jak słońce dla minimalnie już doświadczonego PUA. Kobiety ze względu na zwiększone ryzyko związane z ciążą muszą być bardziej wybiórcze, jeśli chodzi o partnerów do seksu. To jasne. Tylko, że obecne czasy social mediów, dają za sam wygląd kobietom ZBYT DUŻO „adoracji”. Stawiają urodę kobiet na piedestale postawionym na szczycie Himilajów. „Adept, co więc mam robić w tych mrocznych czasach XXI wieku?” Nie lajkować fotek ładnym dziewczynom, na których prężą się w seksownych pozach. Nie pisać komentarzy, w których ubóstwiasz jej urodę i zazdrościsz jej chłopakowi. Nie klikać serduszek na Insta. Nie pisać debilnych wiadomości, tego typu: Nic Ci te wszystkie lajki nie dadzą. A są tylko wodą na młyn kobiecego ego. Komentuj i lajkuj fotki, na których „widzisz” osobowość dziewczyny, ciekawy styl życia (nie, siedzenie półnago na basenie na Malediwach z drinkiem w ręku, to nie to), ambicje i inne imponujące rzeczy NIE ZWIĄZANE z JEJ WYGLĄDEM. https://www.uwodzenie.org/lajkujesz-przegrywasz-jak-zniszczyc-swoje-szanse-u-dziewczyny/
  10. 30 points
    I tak się sprawa rozwinęła: https://jarek-kefir.com/2020/01/04/przeprosiny-dla-pana-marka-kotonskiego/ Zostawię to bez komentarza z mojej strony.
  11. 30 points
    No niestety ale mam dla Ciebie złe informacje. Staniesz się pantoflarzem.
  12. 29 points
    Cześć. Nie będę się zbytnio rozpisywał W podstawówce i gimnazjum byłem pryszczatym, grubym przegrywem, w dodatku gnębionym przez resztę rówieśników. W dodatku z fobią społeczną. Przez blisko 5 lat pracowałem, a od 3 lat słucham audycji i siedzę na forum. Aktualnie wprowadziłem się z domu rodzinnego (pół roku temu), zmieniłem pracę, rozwijam swoją pasję, a dziś po raz pierwszy w życiu prowadziłem szkolenie dla pracowników z innego działu. Jestem mega dumny z siebie, że zrobiłem to na totalnym luzie, gdzie jeszcze 3 lata temu bałem się odezwać w starej pracy. I to właśnie tym się chwalę
  13. 29 points
    Czas ruszać w świat !!! Poznawać nowe kobiety. Gdyby jej na Tobie zależało to sprawy łóżkowe by się rozwijały w różnych kierunkach. A tak jest ona zwykłą zmurszałą kłodą. Jej argumenty o seksie oralnym, pozycji od tyłu - są funta kłaków warte. Jak poznasz inne kobiety - to zobaczysz, że one z tym problemu nie będą miały. Na koniec zapodaję pod refleksję - pomyśl co będzie po ślubie. Jedyne kobiece ciało skąpo ubrane to będziesz mógł zobaczyć tylko na basenie, albo w necie. Bo Twoja myszka zrobi ci dożywotni szlaban na 4 litery. Teraz Twoje potrzeby zbywa tym, że to nie jest miłość, albo ją to obrzydza. A potem będzie Cię wyzywała od zboczonych zwierzaków. Temat na forum już oklepany. Twoja przyszłość z twoją myszką jest jasna. Więc zrób coś z tym. Bo w "związku" liczą się potrzeby obu stron a nie tylko jednej.
  14. 28 points
    Na specjalne życzenie @Dakota i @dyletant w skrócie opisuję swoją historię z rakiem jądra - może się komuś przyda (oby nie). Pewnego dnia, jakieś 3 lata temu w nocy obudziłem się z dziwnym uczuciem, że coś jest nie tak. Poszedłem się wysikać i niemal od razu wyczułem, że na jądrze mam wielką twardą gulę. Dałbym sobie rękę uciąć, że poprzedniego dnia jej tam nie było. Nie mam 100% pewności, jednak nie wiem jak mógłbym tego nie zauważyć. Od razu wiadomo z czym ma się do czynienia, tego nie da się pomylić. Szybka obczajka w google - są 2 opcje: guz jądra albo zapalenie nasieniowodów. Biorąc pod uwagę drugi przypadek - gula była w innym miejscu, dodatkowo inne rzeczy mi się nie zgadzały, a inne z kolei wskazywały na raka - takie jak choćby uczucie ciężkości w jądrze. Zdecydowana większość guzów jądra to guzy złośliwe - takie guzy usuwa się z całym jądrem i nasieniowodami profilaktycznie i dopiero później się je bada. Cięcie odbywa się w pachwinie - tak jak w dzisiejszych czasach przy porodach cesarskich i z takim samym znieczuleniem. Sam myślałem wcześniej, że tnie się mosznę, ale z moszny nie ma dostępu do nasieniowodu. Znieczulenie jest od pasa w dół i jest bezbolesne - bardzo bałem się operacji, ale zupełnie niepotrzebnie - totalnie nic nie czułem. Poza tym znieczulenie takie jest lepsze od narkozy bo w przypadku narkozy budzisz się z bólem. A tutaj znieczulenie działa około doby - nie pamiętam dokładnie ale wstać mogłem dopiero następnego dnia. No i przyznam szczerze, że pierwsze wstanie to hardcore. Naprawdę chylę czoła matkom, które po cięciu cesarskim, następnego dnia wstają i od razu zajmują się dziećmi. Ja jak wstałem pi raz pierwszy, cieszyłem się jak dziecko. Z każdym kolejnym wstaniem jest coraz lepiej, człowiek szybko dochodzi do sprawności i po 2-3 dniach wraca do domu. Po jakimś tygodniu można prowadzić auto, tylko trochę się kuśtyka. Natomiast znacznie gorzej wspominam inny ból, gdy zejdzie obrzęk. Po operacji cała moszna jest obrzęknięta - w ogóle nie widać braku jądra, po jakimś czasie obrzęk znika i po wstaniu z łóżka/krzesła cała zawartość moszny się przemieszcza. Normalna rzecz, tylko nikt nie zwraca na to uwagi, bo i po co. No i to cholernie boli - przez jakąś minutę czuje się mocny tępy ból od którego chce się wyć i płakać. A przynajmniej takie były moje odczucia. Aha, zapomniałbym - jak zauważyłem guza, zrobiłem szybką kalkulację zysków i strat i wynik był jednoznaczny - trzeba cholerstwo jak najszybciej wyciąć, zwlekanie nic nie da. Następnego dnia poszedłem do urologa, który potwierdził moje obawy, dla formalności USG jądra. Pamiętam jak usłyszałem - "tylko niech się Pan nie przestraszy, bo ma Pan bardzo dobre rokowania". Do szpitala zostałem oczywiście przyjęty priorytetowo, od wykrycia do operacji nie minęło nawet 10 dni. No i po miesiącu od operacji wynik - nie chcę opisywać szczegółów, ale ogólnie nowotwór złośliwy, bardzo rzutujący. Skierowanie na oddział onkologiczny, każdy miał inne zdanie. Jedni lekarze mówili, że nie ma bata - będzie chemioterapia. Inni, że wręcz przeciwnie - bardzo szybko zareagowałem i nie powinien zdążyć się rozlać. Ja nastawiłem się na chemię, miałem zrobione badania - markery nowotworowe z krwi, tomografy klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy i dostałem kartę DILO - dzięki temu wszystkie badania miały być traktowane priorytetowo. Na konsylium okazało się, że przerzutów nie było więc pozostaję przez pięć lat na obserwacji - co parę miesięcy robię tomografy i markery nowotworowe. Brak jądra w niczym nie przeszkadza - jestem sprawny seksualnie tak samo jak wcześniej, nie zmienił mi się głos, teoretycznie mogę mieć dzieci - podobno ilość plemników jest wystarczająca. Brak jądra jednak widać - jeśli ktoś chce, może sobie zrobić protezę i chyba nawet jest refundowana, ja nie widziałem takiej potrzeby. W kąpielówkach chyba nie widać różnicy - ja w sumie nie zwracam na to uwagi. Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca, mimo wszystko mam nadzieję że nikomu się to nie przyda Jeśli ktoś ma podejrzenia, śmiało do urologa - nic nie stracicie, a możecie tylko zyskać na czasie. Ja za pierwszym razem czułem się dziwnie, jak facet macał mi jajka, teraz w ogóle mnie to nie rusza. W sumie facet trzymał w rękach tysiące przyrodzeń, mam na to "wyjebane jajco" Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej, piszcie śmiało.
  15. 28 points
    Alkohol, papierosy, słodycze, seks, porno, narkotyki - to wszystko narzędzia do kontroli motłochu; jabłka z rajskiego ogrodu; pożywka dla plebsu. Gdy zapytasz ludzi o ich najlepsze wspomnienia, większość będzie sięgała do czasów swojego dzieciństwa, gdzie nie było mowy o jakichkolwiek wspomagaczach rzeczywistości. Cóż takiego zatem mają dzieci, czego zazwyczaj nie mają dorośli? Mają wolną wyobraźnię i nie ograniczają ich żadne konwenanse, a dorośli zaś są więźniami opinii trzymającymi swoje wyobraźnie w klatkach. które otwierają po tym, jak dadzą po synapsach - wtedy zdanie innych na ich temat ich nie obchodzi i pierwsze skrzypce gra alter ego, natomiast na trzeźwo to, czy Jasiu/Stasiu/Zosia/Jadzia źle o nich pomyśli, jest dla nich sprawą życia i śmierci. Jest tyle rzeczy, które można robić i które wprowadzają kolor do ludzkiego życia bez konieczności odurzania się, że głowa mała. A jeśli ktoś potrzebuje się upodlić, żeby się dobrze bawić, to w wersji basic jest po prostu nudny, a wersja enhanced to tylko zwykły prestidigitator. Porównaj sobie melanż do treningu - w trakcie melanżu czujesz się "spoko", na drugi dzień zdychasz. masz moralniaka, dół, stany depresyjne, ryzyko uzależnienia; w trakcie treningu odczuwasz ból, dyskomfort, jest niemiło, ale po wszystkim jesteś szczęśliwy i czujesz się dumny z samego siebie. Twój moralny kompas sam Ci podsuwa odpowiedzi - czujesz się lepiej, gdy nie zjesz tabliczki czekolady, niż wówczas, gdy pochłoniesz ją całą; czujesz się lepiej, kończąc czytać książkę, niż gdy zamykasz zakładkę z pornosem, do którego się przed chwilą spuściłeś. Domestykacja swoich zachowań i pragnień, to podstawa wolności i dobrego samopoczucia, a monotonie życia można zabić wieloma narzędziami. Jeśli będziesz szedł ślepo za stadem, to nie zajedziesz dalej niż te wszystkie barany. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  16. 27 points
    Dzisiaj rano, moja kobieta: Zadzwoń do L. i przeproś. Ja: Chyba cię pojebało, ta szmata ma dożywotni zakaz wstępu do mojego domu. Ona, żadnego komentarza, jak by lekko zadowolona. Nie cierpię świąt i rodzinnych spotkań, mimo wszystko mam moralniaka.
  17. 26 points
    Zjebałeś. Trzeciego i czwartego spotkania nie będzie. Tak ogólnie to jeszcze lepiej poczekać z tym do ślubu. Tak mi babcia mówiła.
  18. 25 points
    Po przeczytaniu odwołałem wizytę u psychologa. Nie będę zajmował terminów, inni potrzebują bardziej
  19. 25 points
    "A ja się nie dziwię autorce, dziś facet 30+ bez auta to porażka. Też bym takiego od razu skreśliła" Hmmm idźmy ich myśleniem. Kobieta po 30+, bez auta, mieszkania, to dla mnie porażka. W ogóle kobieta z nadwagą i biustem poniżej C, to nie kobieta, to porażka 😃
  20. 25 points
    Kup jej pęk białych róż w ramach przeprosin uklęknij i błagaj o przebaczenie, kto wie - może Ci wybaczy.
  21. 23 points
    Każda zorganizowana religia jest narzędziem kontroli społeczeństwa. Żeby była kontrola muszą być nakazy i zakazy dzięki temu buduje się poczucie winy. Jak jest poczucie winy, to można sprzedawać usługi i wykorzystywać wiernych na wiele innych sposobów. I tyle w temacie.
  22. 23 points
  23. 23 points
    Witam bractwo po długiej abstynencji od forum. Jak to się mówi, jak trwoga to do Boga, ale... jednak wybrałem forum. Wyżalić to się może i chce, lecz wolałbym by była to przestroga dla innych - Możesz zjeść książki guru od deski do deski, forum przewertować setki razy,a na nowe audycje na youtubach polować jak dzesika na księcia na białym koniu. Nic to nie da jak zaufasz. Udzieliła mi się ta ẃyjątkowość i żem głupi zaufał. Po dwóch latach spełniania zachcianek pani, wyręczania jej we wszystkim i ogólnego srania i pierdzenia wokół myszki spędzam święta sam jak palec, dziecka nie mogę zobaczyć z powodu "NIE BO NIE" A zaczęło się niedawno od stawiania pierwszych wymagań. Od nakazu ruszenia czterech liter do sensownej roboty, tudzież założenia dzialalności którą oczywiście chciałem sfinansować, wytykania syfu w mieszkaniu i narzekaniu na nic nie robienie ze swoim życiem. Pani się nic nie chce "bo nie", pani "ma depresje" pani "nie ma chęci do życia" a ja zwyrodnialec jeszcze śmiem coś od niej wymagać! Resztki rozumu mi pozostały więc się nie hajtałem (pańci mamusia mnie skutecznie do tego zniecheciła na moje szczęście), koniec końców nie ma co przeżywać, ale podsumujmy. 1. Zero wspólnego mieszkania jeśli nie zarabia choć połowy tego co Ty 2. Zero dzieci bo będzie Cie taka łajza potem szachować i szantażować 3. Jak Pani najlepsza psiapsi to mamusia to do widzenia od ręki 4. Ma depresje, nie ma chęci do życia - do widzenia. Gdybyś Ty miał depresje byłbyś nieudacznikiem, przegrańcem życiowym i ogólnie wiadro pomyj się należy na łeb. 5. Nie pracuje? Nie dba o dom? Wynocha 6. Nic nie daje prócz tyłka raz na jakiś czas? Wynocha. Baba ma być czuła i dbać o swojego macho I ostatnie i najważniejsze. Ogląda jakiś tasiemiec na polsacie albo tvnie? Możesz być pewny, że za jakiś czas odstawi Ci numer jak jakaś famefatale z fabuły tego brudu. Oskarży Cie o gwałty, pobicia, znecanie się, a jak tylko wyczai ,że coś pokombinowałeś ze skarbówka czy jakimś urzędem i ma resztki oleju w głowie to Cie sprzeda! S P R Z E D A !!! Zeby tylko na złość zrobić. Zabrzmi to jak totalny mizoginizm ale baby to są jednak warte tyle co zeszłoroczny śnieg. Setna historia na forum o tym samym, podobno kiedyś te "miłości" były trwalsze. Dlaczego teraz baby tak nic nie daja? I nie dbaja o chłopa? A jak jakis podskakuje to wymiana? Bo nie muszą nic! Maja cycki i tyłek to zawsze się jakiś zakochany znajdzie do utrzymywania i pasozytowania na nim. Tfu! Postanowienie noworoczne moje: Zrywam kontakt definitywnie, zmieniam miejsce zamieszkania i numer telefonu. Widzenia z dzieckiem i alimenty to tylko przez sąd. Nie chce śladu po takim zdrajcy, niewdzięczniku i jednej wielkiej depresji zwanej lenistwem. Pozdro bracia!
  24. 23 points
  25. 22 points
    Czołem bracia! Ostatnio napisałem o swoim celu na 2020 rok w jednym z tematów. Udało się, wczoraj wszedłem na Śnieżkę w szortach. Szedłem 1 godzinę i 40 minut, ale miałem na prawdę mocne tempo. Jestem z siebie dumny, nie byłem jakoś specjalnie przygotowany, ale mega zdeterminowany. Jeżeli interesuje Was przebieg trasy, moje doznania i tak dalej to śmiało pytajcie.
  26. 22 points
    Generalnie popieram Pana Mentzena, jednak w tym przypadku nie zgadzam się z nim do końca. Nie udało mu się w tej wypowiedzi wykazać się zrozumieniem problemów ludzi przed i około trzydziestki. Postanowił przyjąć swoją perspektywę jako jedyną i trzymając się jej budować narrację całej wypowiedzi. Świat niestety nie jest zero mentzenowy. Nie każdy ma dość szczęścia, zdrowia i energii aby kroczyć jedynie słuszną mentzenową drogą. A jaka to droga? Jest to droga człowieka materii. Zahipnotyzowana wizją posiadania dóbr materialnych i dążenia do niej za wszelką cenę, kosztem wszystkiego innego. W mojej opinii ludzie na tej planecie są różni. Jedni kroczą drogą i doświadczeniem mentzenowym. Inni doświadczają swojej drogi i swojego życia. Ktoś chce być przedsiębiorcą, inny aktorem, a jeszcze inna osoba chce być rolnikiem i spokojnie sobie żyć i tego doświadczać. A może znajdzie się też ktoś, kto zechce doświadczyć życia jako bezdomny. Człowiek nic nie mający, ale czujący się przez to prawdziwie wolnym.
  27. 22 points
    Witam, Ja oczywiście rozumiem, że dobry forumowicz jest na wagę złota, że trzeba o niego dbać i chuchać co też robimy. Kto nie robi dymów, stara się łagodzić kłótnie, zgłasza złe rzeczy moderacji żebyśmy jako forum i całość nie mieli więcej problemów, to idziemy mu na rękę - i nawet o tym nie wie, np. poprawiamy błędy bez kar itd. Ale niektórzy forumowicze wykazują się mówiąc wprost - chamstwem - pisząc w zgłoszeniu "usunąć", "do usunięcia", "do zmiany" i temu podobne komunikaty w tonie rozkazującym, albo jeszcze lepiej - jest zgłoszenie, ale bez treści! Gdybym był jasnowidzem, to nie miałbym masy spraw sądowych, spieprzonej opinii i łatki pedofila, nie zapierd... latami poświęcając całe swoje życie na stworzenie społeczności, tylko parę razy strzelił szóstkę w totka i grzał ciało na Kanarach z pięknymi Paniami. Ja powoli rezygnuję z moderacji forum, ponieważ doświadczenie pokazuje, że niektórzy za warny i ostrzeżenia, mszczą się później na mnie w realu, a mi pozostaje łazić po komisariatach, co miłe mi nie jest. Moderacja pozostaje na barkach obecnych Braci Moderatorów, niedługo powołamy następnych, by odciążyć trochę chłopaków i naszą kochaną Sylwię. Moderatorzy to nie są ludzie na wasz rozkaz, to nie są ludzie którzy spełniają wasze polecenia, tylko ludzie którzy kosztem swojego czasu i energii pilnują porządku - byście mogli być w miarę "czystym", miłym środowisku. Gdyby nie oni, tydzień i po forum, nie wytrzymywalibyście ataku trolli, frustratów, hejterów i osób chorych psychicznie. Dlatego apeluję o zgłoszenia w miłym tonie. Opisanie sprawy, podziękowanie, przywitanie - czy to tak dużo kosztuje? Przykład: "Witam, ten skur... znowu przeklął, jeśli możecie to zbanujcie go proszę, pozdrawiam serdecznie" 😆 No i to tyle. Miłego wieczorka życzę.
  28. 22 points
    Powiem jedno. Biały rycerz to identyczny wróg, jak feministka, a może nawet bardziej, bo wzbudza twoje zaufanie. Zero pomocy kurwa. Na pomoc prawdziwego brata to trzeba sobie zasłużyć faktycznym oddaniem i pragnieniem zdobycia wiedzy. A tak, sam z siebie to nie warto ryja nawet otwierać. Zrobiłeś, co zrobiłeś, ale i się nauczyłeś. A ten gość dalej pójdzie w piekielną otchłań i dobrze. Niech się dzieje.
  29. 21 points
  30. 21 points
  31. 21 points
    @ZamaskowanyKarmazyn we krwi krążą dalej niestrawione jeszcze hormony, więc pierdolisz jak zakochany kundel, to norma, sam miałem tak samo. Ale: Masz wiedzę z Forum, jesteś tu ponad rok i masz rozsądne wpisy, dlatego nie będę Ci nic radził ani pocieszał, wszystko dobrze wiesz. Plus: Obojętne co Pani powiedziała. A Ty to bierzesz na serio i jeszcze relacjonujesz nam gównorozmowę. Rozmowa z panią o związku, przerwach, emocjach, uczuciach jest pusta jałowa i nie ma celu. Jeśli ma, to powiedz co uzgodniliście? Na co się umówiliście? Jaki plan zgodnie przyklepaliście? Aha i jeszcze to: Uwaga, będzie dosadnie. Piesek posmutniał poprosił pańcię aby to ona zdecydowała co ma się z pieskiem stać. Pani jeszcze nie zdecydowała, więc nie kazała mu warować albo uciekać, bo wiedziała że piesek wlepi w nią ślepka i będzie warował również bez rozkazu. Zna swojego pieska. Wszak tresowała go długo. I przestań się onanizować jaki to biedny idiota jesteś. Popełniłeś błąd OK. No i....? Coś się stało? Przepisałeś na nią dom swoich rodziców? Ożeniłeś się? Masz z nią dziecko? Straciłeś przez nią firmę albo zdrowie? Gangsterzy jej ojca Cię ścigają bo splamileś honor córki? Czy tylko będziesz wspominał jak jej wkladałeś fiuta między cyce i te pamiętne spacery nad brzegiem Pcimki w Krztebławie? Daj Pan spokój i nie wkurwiaj mnie Pan nawet takimi pierdołami.
  32. 21 points
    Z treśćmi uderzającymi w matrix jest w tych czasach trochę jak z "krytyką jedynej słuzsznej władzy" w epoce stalinowskiej. Twoje otoczenie tylko wyczuje, że "kumasz na czym ten świat polega", to od razu zaczyna być do Ciebie wrogie, jak wobec "zaplutego karła reakcji" Dlatego trzeba umiejętnie szafować wiedzą, jeśli wiadomo, że można sobie na to pozwolić to czemu nie, jednak na wszelkich rodzinnych imprezach z autopsji odradzam. Ja miałem niemalże identyczną sytuację jak @Adolfw pierwszy dzień świąt dwa lata temu i po tej akcji przez kolejny rok nie pojawiałem się w domu. Moja siostra stryjeczna, typowa insta-księżniczka z bąbelkiem (zapłodnionym, a jakże inaczej, przez badboya), od kilku lat w "związku sakramentalnym" z pewnym lekarzem. On otoczył opieką ją i bąbelka, wrzucił kupe szmalu (na moje ok. 200k) w jej podupadajacy interes, który dzięki zastrzykowi gotówki zaczął prosperować (oczywiście ona przedstawia to tak, że to wszystko jest jej zasługa), a ona traktuje go jak szmatę i przy rodzinnym światecznym stole naśmiewała się z niego, że taki ciapowaty głupiutki etc. Kuzynka oczywiście wstawia zdjecia na instagrama w stroju kurtyzany i zbiera setki lajków. Dodatkowo zdenerował mnie fakt, ze bąbelek, którego ten facet wychowuje i na niego łoży zwracał się przy całej rodzinie do niego niby w żartach per: "ty łajzo, ty dupku", a ciocie się zaśmiewały, że to niby takie słodkie. Nie wytrzymałem i powiedziałem, że powinna Bogu na kolanach dziękować za takiego faceta, i żeby nie nazywawała go idiotą, bo to lekarz ze specjalizacją i wieloletnią praktyką i ratuje ludzkie życia, a ona ledwo po zaocznym gównokierunku. Skutek był taki, że panna mnie opluła, kobiety z rodziny naskoczyły na mnie, że "ja nie mam stałej kobiety, zazdroszczę innym szczęścia i chcę rozbić małżeństwo" (autentyk). Do akcji wkroczył mój ojciec wyzywając mnie od debili, ośmieszając i mowiąc: "nie podoba Ci się to wynocha". Myślał, że ja nie zareaguję, bo auto zostawiłem u siebie, kilkaset kilometrów od miejsca "rodzinnego" gniazda, był pierwszy dzień świąt popołudnie, a ja za tel. do starego kumpla z podstawówki (stary kawaler) i zdążył mnie jeszcze podwieźć do miasta obok, bo udało się ogarnać nocnego flixbusa. Poniżany samiec, mąż mojej kuzynki nie odezwał się ani słowem.
  33. 20 points
  34. 20 points
    To prawda, faceci zazwyczaj są debilami. Pańcie ogarniają wiele więcej niż Wam się wydaje. Granie policją, wciskanie kitów psychologom, fałszywe wizyty w punkty interwencji kryzysowej, fałszywe obdukcje, oczernianie w środowisku. Bo mają motywację i strach w oczach. Jak nie uda im się ograbić łosia z mieszkania, pieniędzy i majątku to są już w życiu przegrane. Kątem u rodziców, na pokoju u koleżanek albo w wynajmowanej kawalerce. Gachy będą się zmieniać jeden za drugim, ale z taką ślubu nikt już nie weźmie, zwłaszcza jeśli ma dzieci. I tak już do śmierci. Stąd ta ich zaciekłość bo same niewiele są warte, umiejętności żadne, Zdolność generowania majątku symboliczna - wolą kupić kosmetyki, balsamy, fryzjery itp itd , zamiast zagryźć zęby i wziąć sie do roboty i coś stworzyć. Wolą wyglądać i czkać na łosia betaprovidera któremu srom oczy zasłoni. Ale z wiekiem coraz trudniej bo i beciaki tez już mądrzeją będąc po przejściach i posiadając doświadczenie. A jak już się skończą kochane alimenciki i 500+ ...... to jest już pozamiatane, widmo głodu biedy i mieszkania pod mostem straszy po nocach. Ale to mają na własne życzenie. Co dalej taka madka robi? Ano doi swoje dzieci z zasobów wciskając im winę za sytuację i że dla nich się poświęcała i teraz oczekuje pomocy. I spirala się nakręca dalej bo zazwyczaj córeczki doją swoich mężów i kradną małżeńskie pieniądze aby "pomóc" mamusi.
  35. 20 points
    Co sądzicie o tym wpisie Mentzena?
  36. 20 points
  37. 20 points
    I tak dobrze, Jezus kiedyś powiedział parę słów prawdy tym karakanom faryzeuszom to go za to ukrzyżowali
  38. 20 points
  39. 19 points
    Mam kilka takich koleżanek. Musielibyście zobaczyć jak nienawidzą tych, które powychodziły za mąż, czy maja dzieci. To jest czyste zło w oczach, do przyjaciółek od x lat. Oczywiście wymagania z kosmosu i zero totalnie ZERO zastanowienia nad tym, że wszyscy wiedza jaki maja przebieg. DRAMAT. Jedna powyżej 30tki, niby wielce zakochana w jednym typie, musiał wyjechać, związek się rozpadł. Ale ta "zakochana" nadal. Jednocześnie sypie się jak domki w Czeczenii gdzie się da. Mówię X, skoro tak o nim myślisz, taka jesteś zakochana, to dlaczego się tak prujesz i nic tylko życie Twoje obraca się wokół facetów? Wróci to może się zejdziecie z powrotem, to tylko kilka miesięcy. Odpowiedź: - PRZECIEŻ ON O TYM NIE WIE. 🤪 Plus odbiło jej klasycznie od Tindera, jest bardzo ładna, takie mocne 8/10, dostała tyle atencji, że czuje się jakby mogła wszystko, wszędzie i z każdym. Tylko los jej nie pozwala poznać "tego jedynego". Zauważyłem też ostatnio piękną racjonalizację. Na pytanie o ilość partnerów mówią tylu i tylu. A jak zapytasz o Tinder albo seks po klubach gdzie wiem, że przerobiły lekko z dyszkę dodatkowo - łooo to to miałam akurat taki okres, epizod w życiu. NIE LICZY SIĘ. Zauważcie, że te laski przy ścianie jak już sobie kogoś znajdą, to zawsze z innego miasta lub kraju. Wiedzą, że na miejscu się już tyle naodpier...ło, że w końcu coś wyjdzie, nawet jak się wcześniej nie znali. A czy coś się zmieni, redpill coś pomoże? NIE. Redpill uratuje tylko tych co go poznali. Laski się nie zmienią, za dużo jest i będzie baranów do których zawsze będą mogły przyjść, a oni będą je traktowali jak boginie.
  40. 19 points
    Żona jest jak prezerwatywa. Więcej czasu spędza w twoim portfelu niż na twoim fiucie.
  41. 19 points
    Do wszystkich obrzucających błotem kobiety jak mogą gorzej traktować chujowych facetów (w ich mniemaniu - mają prawo oceniać, tak jak my mamy prawo je oceniać). Mówię to do ciebie, bracie: Wyobraź sobie prostą sytuację. Jedziesz pociągiem, jesteś zamknięty w przedziale. U drzwi stoją dwie panny. Jedna 8/10, druga gruba Berta 2/10. Uśmiechają się do Ciebie. 1) Do której bardziej się uśmiechniesz? 2) Która "powinna" wejść do przedziału i usiąść obok Ciebie? A dla której "powinno" zabraknąć miejsca i zostaje korytarz albo inny przedział? 3) Jeśli już weszły obie i usiadły po obu Twoich stronach, z którą chętniej nawiążesz rozmowę gdy obie zapytają o to samo? 4) Której chętniej pokażesz drogę gdy wyjdziecie z pociągu i okaże się, że obie nie znają Twojego miasta? Bądźcie przez chwilę szczerzy sami ze sobą. I tak nie wierzę, że panowie są tacy cacy, że równo traktują wszystkich. Miłej zabawy!
  42. 19 points
    Trzebabyło powiedzieć żeby dał Ci namiary na te dobre kobiety.
  43. 19 points
    Przychodzi mężczyzna do sklepu z zabawkami i chce kupić swojej córce laleczkę Barbie. Sprzedawczyni poleca: - Jest wiele różnych modeli, mamy: "Barbie w szkole" za 49,90, "Barbie na kempingu" za 49,90, "Barbie imprezowa" za 49,90, "Barbie wychodzi za mąż" za 49,90, "Barbie na zakupach" za 49,90, "Barbie na plaży" za 49,90, "Barbie rozwiedziona" za 549,90... Zaskoczony facet pyta: - Co proszę? Co to był za model na końcu? - "Barbie rozwiedziona" za 549,90. - Hmmm, dlaczego "Barbie rozwiedziona" kosztuje równe 500 zł więcej? - No wie Pan, w zestawie "Barbie rozwiedziona" jest masę dodatków: Domek Kena, Auto Kena, Motocykl Kena, Stereo Kena.
  44. 19 points
    Spotkałam faceta! Co za emocje! Spotykamy się i rozmawiamy codziennie. Więcej emocji. Nie cierpię go! Och te emocje. Nie będziemy się spotykać. Ale się spotkamy. Och ach ech. Zrywamy. Cóż za emocje! Ale jednak nie zrywamy. Uchu - co za emocje! Pobzykamy się. Cudowne emocje! Ale jednak nie - nie będziemy się spotykać. Wstrętne emocje! Jednak zadzwonił i się spotkaliśmy. Co za emocjonujące spotkanie! Ale potem jednak stwierdziliśmy, że ilość motylków się nie zgadza. Smutne emocje. Ale jednak zadzwonił i gadaliśmy! Coż za emocje! Nie mogę dalej... Widzisz, gdzie masz problem? Facet to zupełnie inna historia i nie będę się wypowiadał. Obstawiam, że gdyby on tu przyszedł i opisał tę samą historię to wyglądałaby ona zgoła inaczej. Z dużym prawdopodobieństwem okazałoby się, że pewne fakty zostały "przypadkowo" pominięte.
  45. 19 points
    Drodzy Bracia, nie możemy siedzieć cicho. Trzeba mówić, mimo, że zbiera się za prawdę cięgi od bab i białych rycerzyków. Musimy to robić nawet jeśli nie dla nas to dla następnych pokoleń. Niech z naszej mowy jeden się uratuje - już warto. Wojny nie wygramy, jak Marek mówi, ale honor trzeba mieć i na twarz sobie nie dać pluć! Ja też rozwaliłem świąteczne spotkanie rodzinne. Podczas gdy rozmowa zeszła na matrixowe tematy o przywilejach "białych heteroseksualnych mężczyzn" o piekle kobiet, o prawach kobiet itp, itd. - sypnąłem garść prawdy rodem z forum, bez ogródek i upiększeń. Powstał skandal i histeria (dosłownie, reakcja - teatralna wręcz, przerosła moje oczekiwania i zaskoczyła mnie intensywnością. Zwłaszcza pewnej studentki z UK - tam dopiero musi być propaganda!), wyzwiska mizogin, szowinista... Rozjebane spotkanie, czułem się obrzydliwie... Poszedłem sobie za niedługo. Skisła atmosfera nadal wisi, nikt się do mnie nie odzywa. Czy dobrze zrobiłem? Mam nadzieję, że komuś coś zaświta, zastanowi się. Obudzi. Poza tym jeśli bym siedział cicho - też bym czuł się dziś wstrętnie. Dobrze, zrobiłem!
  46. 19 points
    @Adolf "Od samego początku nic nie było bardziej obce, odrażające i wrogie kobiecie niż prawda - jej wielką sztuką jest kłamstwo, jej największą troską jest jedynie pozór piękna. Nietzsche." Chciałeś dobrze, wyszło jak wyszło. Nie pomaga się ludziom, którzy są nie gotowi na pomoc, muszą sami jej chcieć - też to zrozumiałem całkiem nie dawno. Koleś się spali ze wstydu jeśli kiedykolwiek zrozumie swoje zachowanie. Pozdrawiam.
  47. 18 points
    Zakładam ten temat bo nie chce mi się ciągle w każdym temacie pisać tego samego i tłumaczyć się. Mam tu wiele zarzutów jaka to ja nie jestem dlatego chcę opisać całą historię swojego życia. Jeśli znowu będą jakieś komentarze w innych tematach po prostu wrzucę ten i niech każdy sobie przeczyta. Rodzina: Nie pochodzę z bardzo bogatego domu. Nigdy nam niczego nie brakowało, był dom, auto. Uważam że była to typowa klasa średnia. Rodzice nigdy nie mieli kredytów, pieniądze lokowali w działki, lokaty. Żyli bardzo oszczędnie. To również ja wyniosłam z domu - oszczędność. Z czasem majątek się powiększał ale jako dziecko i w wieku nastoletnim moi rodzice nie byli jacyś ponad przeciętnie bogaci. Szkoła: Po lo i maturze poszłam na studia do rodzinnego miasta. Mieszkałam z rodzicami, jadłam ich jedzenie z lodówki. Dzięki temu każdy pieniądz który zarobiłam odkładałam na konto oszczędnościowe. Studiując licencjat (na dobrej publicznej uczelni aczkolwiek kierunek humanistyczny który robiłam tylko dla papierka bo wiedziałam że chce w życiu robić co innego) pracowałam w różnych miejscach. Były to prace dorywcze po kilka mc, czasem kilka tyg. Pracowałam jako kelnerka, w biurze, na infolinii, jako hostessa, w kebabie, na rejestracji, przy wprowadzaniu danych. To były moje pierwsze prace. Kończąc studia na ostatnim roku licencjatu dostałam prace na etat w banku. Przepracowałam tam rok i po roku z dość dużą sumą na koncie oszczędnościowym wyjechałam do innego miasta na studia magisterskie. Chciałam poznac innego życia, z dala od rodziców, w nowym mieście. Korzystałam wtedy z pomocy rodziców gdyż płacili mi 500 zł mc za pokój. Resztę opłacałam sama. Utrzymywałam się za tysiąc złotych. Wystarczało mi. Przez dwa lata nie pracowała. Chciałam się pobawić, przeżyć przygodę życia. Imprezowałam ze znajomymi, wyjeżdżałam na weekendy w góry, poznawałam nowych ludzi, Ogólnie najlepszy czas w moim życiu. Wiele mnie nauczył. W końcu trzeba było poszukać pracy. Praca: Zatrudniłam się w nieruchomościach. Pierwsze kilka mc nic nie sprzedałam. Traciłam wiarę i chciałam to rzucić. Nagle się udało i wpadło kilka sprzedaży pod rząd. Później kontakty z deweloperami i szychami w mieście którzy mieli po kilkanaście mieszkań lub własne całe kamienice. Zobaczyłam że ta praca daje super pieniądze ale też jest bardzo absorbująca. Odkładałam jak najwięcej pieniędzy. Dalej mieszkałam w małym wynajmowanym pokoju żeby zaoszczędzić. Chciałam otworzyć coś własnego ale nie biuro nieruchomości bo tego w moim mieście jest mnóstwo. Firma: w końcu założyłam firmę budowlaną. Nie powiem dokładnie jaka to branża ale u mnie w mieście bardzo dobrze się na niej zarabia. Wpadło mi to do głowy podczas sprzedaży domów. Porozmawiałam z pracownikami którzy zajmują się zawodowo. Wkład własny nie był duży. Ogólnie zrobiłam tak. Jak miałam gotowy biznesplan i pieniądze i pracowników (taki że a może zadzwonię) to wrzuciłam ogłoszenie że wykonuję takie i takie zlecenia. Telefon oszalał. Było pełno klientów którzy szukali wykonawców. Umówiłam się że zaczne pracę w poniedziałek a w pt jeszcze nie miałam ani dostawczaka ani maszyn. Wszystko ogarnęłam przez sobotę (co skutkowało kupnej mega taniego rozklekotanego auta). Od poniedziałku pracownicy ruszyli z robotą, sprzęty były, auto jako tako jeżdżące było. To był cud że wszystko się tak ułożyło. Po tym zleceniu zobaczyłam super pieniądze. A kolejnych zleceń wciąż przybywało. Musiałam odmawiać bo mam mało pracowników. Ciężko znaleźć kogoś z doświadczeniem tymbardziej że była końcówka sezonu. To na razie tyle. Może coś dopiszę. Kieruje ten temat do wszystkich którzy wciąż zarzucają mi że nie mam firmy, ze wymyślam, że rodzice mi dają pieniądze itp.
  48. 18 points
  49. 18 points
    A czy znalezienie dziewczyny i bycie w związku to jakikolwiek wyznacznik rozwoju i dojrzałości mężczyzny??? Czy może to mityczne szczęście??? Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach jest odwrotnie - wdawanie się w jakiekolwiek związki mniej lub bardziej formalne to ryzyko wysokiego poziomu i sport ekstremalny.
  50. 18 points
    ------------------------------------------------
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.