Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/14/19 in all areas

  1. 52 points
    Jako że dla większości kobiet mam absolutnie nieludzkie wymagania - czyli nie kłam, nie lataj na boki i nie wierć dziury w brzuchu - kolejny raz wypływam na niegościnne wody rynku matrymonialnego. Z racji tego postanowiłem, że to idealny moment, aby wylać wiadro moich kwaśnych przemyśleń, jakie to poronione mechanizmy cechują panny ze świata randkowania. Odstawmy na bok wszystkie kobiece abominacje, które mają najebane w głowie jak w torbie u cyganki i szukają faceta, który ma 3 metry we wzroście, milion w koncie bankowym i 30 w kiełbasie. Przejdźmy do etapu, gdzie mamy nawiązany kontakt, numer telefonu i załóżmy naiwnie, że kobieta jako-tako akceptuje nas i dobrowolnie odpisuje, mimo że nie łamiemy penisem taboretów i nie wozimy się Lamborghini za nasze pieniądze z modelingu. Teraz dopiero zaczyna się jazda. Ogólnie panie jak na czyste mastermindy manipulacji są zadziwiająco cienkie jeśli chodzi o jechanie na dwa fronty. Jest jeden facet, któremu są aktualnie podległe emocjonalnie i za nim podążają. Podkreślam: AKTUALNIE. Bo jest to rzecz, która potrafi zmienić się z godziny na godzinę. Jeśli jesteś na pierwszej lokacie panna sama będzie się do Ciebie zbliżać, angażować się, a przynajmniej nie utrudniać sprawy, kiedy starasz się jak cywilizowany, biały człowiek pchać sprawy do przodu. Zaprosisz na kawę, to przyjdzie. Zaproponujesz wyjazd nad wodę, to pojedzie, a może nawet zaproponuje, że zrobi do tego kanapki. Zaczniesz flirt, to podejmie grę. Wszyscy pozostali petenci poza tym jednym najlepszym królem wyścigu dostają zaangażowanie na ćwierć gwizdka albo wcale. Dla nich kobieta jakoś tak średnio ma czas. Ona to nie wie. A może nie dziś, a może nie ta pogoda, a może tamto, a może sram to. Zadzwoni, jak będzie akurat potrzebowała się wygadać, wyjdzie, jak opcja A, B i C się posypią albo - klasycznie - potrzebuje taksówki. Czasami trochę podkusi, trochę podflirtuje. Panny nie lubią marnować swojego czasu, ale chętnie zmarnują Twój. Trzymając jak najdłużej w niepewności, chociaż same doskonale wiedzą, że nic z tego nie będzie. Swoją drogą ta sama zasada działa w związkach. Jak nagle zaangażowanie panny gaśnie, namiętności nie ma, a jeszcze zapisuje się na jakąś siłeczkę, basenik, to możesz walić jak w tym, że jest jakiś Antonio Jebanito, a jak nie ma, to za chwilę będzie i wyciśnie Ci pannę jak cytrynę. Oczywiście panie jadą na wiele frontów nałogowo, mimo że robią to nieudolnie, a jeszcze nieudolniej maskują się tanią zasłoną dymną i racjonalizacją. Łatwo dać się zwieść zapewnieniom swojego “misiaczka”, ale każda kobieta, która nie wygląda jak skrzyżowanie cysterny majonezu i drutu kolczastego, ma wokół siebie jakiś wianuszek orbiterów, których eksploatuje. Klasykiem klasyków jest "to tylko kolega, jemu o nic nie chodzi", "z nim to tylko żartuję sobie" i palenie głupa, że ona nie widzi, że koleś próbuje dobrać jej się do dupy. One! Na co dzień dostrzegają sygnały w byle pierdołach, a w tak oczywistej sytuacji nie widzą oczywistego znaku, który nie tyle stoi przed nimi, ale obija je w twarz? One doskonale wiedzą, że goście próbują zakisić - mniej lub bardziej bezczelnie. Niektórzy goście, to potrafią latami odgrzewać kontakt do kobiety, bo może akurat trafią na chwilę słabości One sterują sobie tym wedle własnych potrzeb. Są panny mniej bezczelne, nie mówię, że nie, ale są też takie, które nadrabiają za trzy, wyciągając z tego systemu maksimum. Układając sobie życie wokół ładowania atencji męskim kosztem. A jak jeden się wyłamie... To co w sumie z tego? Tinder czy badoo idą w ruch. Chętny zamoczenia koleś jest jak tanie skarpety - łatwo dostępny i łatwo zastępowalny. Rozwiązanie w tym przypadku jest bajecznie proste. Jeśli widzisz, że sytuacja nie rokuje zbyt dobrze - podziękuj i ulotnij się z relacji. Kręcić się w miejscu można naprawdę długo, a panna do samego końca będzie paliła głupa, że: a). nie wiedziała, że to relacja romantyczna b). nie była gotowa c). wstaw cokolwiek. Generalnie szczera rozmowa i zdemaskowanie, że widzisz, że panna nie gra fair, najczęściej kończy się tym, że panna sama się ulatnia albo reaguje agresją. Po prostu poezja. Innym wartym uwzględnienia pomysłem jest to, aby utrzymywać kontakt i próbować randkować z wieloma kobietami jednocześnie. W końcu sam nie wiesz, czy pannie się nie odmieni i nie okaże się, że miesiąc randkowania na marne. No ale przecież to przywilej tylko dla kobiet. Ty nie możesz “mieć tylko koleżanek” i “żartować sobie” z nimi. Jak panna się dowie, to Cię świnią nazwie i co będzie? Koniec końców czasami jakaś kobieta się do Ciebie przylepi. Idziecie do łóżka i przynajmniej zaczynasz czuć się komfortowo, że coś znaczysz w jej oczach. Jazda próbna jest jednak krótka i natarczywe sugestie związku zaczynają Cię bombardować ze wszystkich stron. Ledwo przekroczyłeś dziwną grę, w której kobieta nie daje żadnych konkretnych odpowiedzi, pokonałeś wszystkich rywali, podczas gdy ona po prostu w tym wszystkim była, a już chce cię na wyłączność, już piszczy i wymusza deklaracje. Słowa nie docierają, wierci dziurę w brzuchu. Czasami wejdziesz w związek, a czasami okaże się, że kobieta niewiele ma do zaoferowania w zamian. I tak to się kołem toczy. Przez głównie nieprzyjemny proces podrywu i słone wody rynku matrymonialnego. Fajnie, że mogłem to z siebie wyrzucić. Jak ktoś ma podobnie albo widzi swój wartościowy sens w tym potwornie kwaśnym bełkocie zmęczonego babami człowieka, to fajnie. Mi czasami po prostu opadają ręce.
  2. 34 points
    Hej, byłem dzisiaj na Speed Dates i aż muszę się pochwalić ! Zasadą szybkich randek jest to, że kobiety siedzą, a faceci co jakiś czas przechodzą. Nadeszła kolej na zmianę - dzwonek i przeszedłem do stolika średnio-atrakcyjnej kobiety. Wywiązał się między nami następujący dialog: [JA] Cześć, miło mi poznać, jestem Michał. [ONA] Cześć, jestem Asia. [JA] Co słychać ? [ONA - bardzo napastiliwym tonem] "Co słychać" ? Co to ma być za pytanie ? I co ja mam Ci niby odpowiedzieć ? Może ty mów co słychać... [JA] Wiesz co, nie chce mi się Ciebie przekonywać. Mam lepszy pomysł jak spędzę te pozostałe 5 min z Tobą.... Następnie wyciągnąłem telefon, odpaliłem jakąś stronę i zacząłem czytać, zupełnie ją ignorując. Skończyło się tak, że laska była czerwona ze złości, a ja pełen luz i zachowana godność. Potem zebrałem parę piątek od innych facetów na tych szybkich randkach, bo okazało się, że babsko wobec nich też było napastliwe. Kocham to forum !!! Pozdro, M
  3. 31 points
    https://i.ibb.co/87kwcVH/komiks.jpg
  4. 29 points
    Mimo tego, że nie raz ten temat był wałkowany na forum, myślę, że ten tekst wiele nowego wniesie jeżeli chodzi o masturbacje i problemy z nią związanymi. Ruch Nofap jest ideą masowej rezygnacji z oglądania pornografii i wynikającej z niej masturbacji, a powodem jest świadomość wyniszczających skutków uzależnienia od tych czynności. Dlaczego urosło to w ideę? Otóż dzisiejsza pornografia jest zupełnie inna, niż kiedyś. Dostępna 24 godziny na dobę, w każdym smartfonie i komputerze (jeśli masz dostęp do Internetu) i w wysokiej jakości. Można ją do tego oglądać bez końca, a gdyby chcieć obejrzeć wszystkie dostępne, seksualne materiały to nie starczyło by ci na to czasu. I właśnie. Czy w ogóle nasze mózgi są dostosowane do tak dużej ilości obrazów i „filmów dla dorosłych”? Dlaczego pornografia, czy masturbacja jest szkodliwa i powoduje problemy, o których możesz nie mieć pojęcia? Co z ludźmi, którzy zaliczyli solidny odwyk? Ideę Nofapu zapoczątkował kilka lat temu niejaki Alexander Rhodes. Zrobił to przypadkowo, gdy przeczytał, że przy abstynencji seksualnej trwającej 7 dni poziom testosteronu rośnie o 43 procent. Zachęcił on innych internautów do sprawdzenia tych wyników na sobie. Fap to wyraz dźwiękonaśladowczy, który w internetowym slangu oznacza masturbację. Zatem „Nofap” był początkowo zakazem masturbacji na okres 7 dni. Szybko okazało się jednak, że trudno jest zachować taki post, a dzisiejsi mężczyźni mają problem z nadmierną masturbacją przez jedną ważną rzecz – internetową pornografię. I tak naprawdę to ona jest problemem, który stoi za licznymi uzależnieniami od masturbacji, czy oglądania pornografii. Kompulsywna masturbacja do materiałów pornograficznych przestała być tylko chwilą przyjemności, a z czasem u wielu młodych ludzi stała się koniecznością i przekleństwem istotnie wpływającym na życie. Negatywny jej wpływ szybko zauważyli sami poszkodowani. Ruch „Nofap” wzrastał, bo młodzi ludzie odkryli, że przez wszechobecną pornografię tracą zainteresowanie partnerkami seksualnymi, wchodzeniem w relacje z innymi osobami, a także doświadczają zaburzeń erekcji (czy to jeśli chodzi o brak wzwodu, zbyt szybki, lub niemożliwy do osiągnięcia wytrysk), gdy pragnęli odbyć stosunek seksualny w rzeczywistości. Idea Nofap więc nabrała nowego znaczenia – stała się rezygnacją na zawsze z oglądania pornografii i ograniczeniem masturbacji na okres 90 dni lub więcej, jeśli zachodzi taka potrzeba. Dozwolone są tylko kontakty seksualne z realnymi partner(k)ami. W wersji hardmode, gdy osoby zmagają się z ED (Erectile dysfunction – problemy z erekcją) również kontakty seksualne są zawieszane na kilka miesięcy, by szybciej doświadczyć ozdrowienia. Nofap zaczął być traktowany jako odwyk od pornografii i zyskał wielu zwolenników w wielu krajach na świecie. Uczestnicy definitywnie zrywali z oglądaniem pornografii i masturbacji do niej, a także dzielili się swoimi spostrzeżeniami na stronie reddit, która publikuje linki do ciekawych wiadomości. W tej chwili tag Nofap na reddit.com obserwuje 497 tysięcy ludzi, czyli blisko pół miliona. Co chwila pojawiają się opisy i relacje ludzi, którzy po skończonym odwyku Nofap zauważyli zanik obniżonego samopoczucia, wzrost energii, zanik ciągłego zmęczenia i braku motywacji. Dodatkowo wyleczyli swoje zaburzenia erekcji i teraz cieszą się prawidłową erekcją i udanym życiem erotycznym. Zbiorowe placebo? Na początku mogłoby się wydawać, że owszem, gdyż zachodzi pytanie jakim cudem oglądanie pornografii może tak negatywnie działać na młodych ludzi? Setki badań naukowych szybko wyjaśniły kwestię lepszego samopoczucia u tysięcy ludzi, którzy zaprzestali całkowitego oglądania treści pornograficznych. Co ciekawe, pierwsze osoby na odwyku Nofap nie musiały znać badań naukowych, bo na własnym przykładzie szybko przekonały się, że nadmierne oglądanie pornografii źle na nich wpływa. Do tego dochodzi uzależniający charakter pornografii i jej dostępność na wyciągnięcie ręki, a raczej myszki komputerowej, bądź smartfona. Dlaczego pornografia internetowa jest dziś problemem? Naukowcy i lekarze zaczęli badać wpływ nadmiernego oglądania pornografii przez ludzi. Mimo, że wielu ludzi wprost zauważyło, że obejrzenie kilkudziesięciu filmów z nagimi kobietami w ciągu kilkunastu minut nie jest naturalne dla ludzkiego mózgu, część krytyków czekało na dowody w postaci badań. Po pierwsze badacze zauważyli że uzależnienie od pornografii działa na mózg dokładnie na tej samej zasadzie, co uzależnienie od alkoholu i kokainy. Skan mózgu osoby uzależnionej od kokainy, jak i od pornografii wygląda tak samo. Dowiedzieliśmy się, że z uzależnienia od oglądania pornografii wyjść jest ciężko, bo podobnie jak z uzależnienia od alkoholu, czy narkotyków. Potwierdzają to relacje tysięcy ludzi, którzy musieli wiele przecierpieć żeby skończyć z tym upadlającym nałogiem. Niektórzy zrobili to sami, niektórzy przy pomocy specjalisty, a część niestety mimo kilku lat dalej jest pogrążona w nałogu. Oni dalej nie potrafią wytrzymać tygodnia, czy miesiąca bez pornografii, a 3 miesiące bez porno i masturbacji to dla nich wysiłek niczym zdobycie góry K2 dla zwykłego Kowalskiego. Niemieccy naukowcy potwierdzili w badaniach, że częste oglądanie pornografii prowadzi do kurczenia się mózgu, a szczególnie w obszarach odpowiedzialnych za motywację i nagradzanie. Badanie przeprowadzono na 64 mężczyznach w wieku od 21 do 45 lat. Odkryto, że zachodzą zmiany w obrębie istoty szarej. Brak motywacji i chęci do odnoszenia sukcesów w życiu wykazywało wiele osób na stronie reddit i forum nofap.com. Badania potwierdziły dlaczego ci ludzie tak się czuli – wiecznie bez energii, chęci do działania, przymuleni i nie potrafiący cieszyć się z małych przyjemności. Ciągle jednak ktoś może spytać dlaczego tak wiele uzależnionych jest akurat dzisiaj, bo przecież pornografia 20-30 lat temu także była obecna? Owszem, ale raczej na rzadkich, kasetach VHS i w postaci papierowej – dostępność ich była dużo mniejsza, niż w postaci internetowej. Więc właśnie, w czym tkwi największy problem w dzisiejszej konsumpcji filmów dla dorosłych? Odpowiedzią jest: efekt ciągłej nowości. Dziś gdy praktycznie każdy ma dostęp do internetu, w ciągu kilku minut każdy może zobaczyć tyle różnych nagich kobiet, ile nasz dziadek nie widział w ciągu całego swojego życia. To upośledza układ nagrody w bardzo dużym stopniu. Co się dzieje dalej? Podczas oglądania porno dosłownie zalewamy dużą ilością dopaminy receptory dopaminergiczne. Po pewnym czasie mózg nie jest w stanie tego wytrzymać i broniąc się przed nadstymulacją zmniejsza ilość tych receptorów dopaminergicznych. Skutkuje to potem tym, że zwykłe rzeczy jak poranna kawa, spacer, wyjście ze znajomymi, słuchanie muzyki, hobby nie sprawia już takiej przyjemności jak dawniej, ponieważ brakuje nam wystarczającej ilości receptorów. Nasz mózg broniąc się przed nadstymulacją (w postaci zalewania dużą ilością dopaminy) zmniejsza ilość receptorów. Czy jest fajnie żyć z niskim poziomem dopaminy i niską ilością receptorów dopaminergicznych? Zdecydowanie nie! Jest to trochę jak wegetacja, a nie życie. Człowiek jest obojętny na wszystko, nie okazuje emocji i nie umie się z niczego cieszyć. Aby jeszcze lepiej to zrozumieć obejrzyj ten krótki wykład człowieka, który doskonale opisał te mechanizmy: Negatywny wpływ pornografii na życie (a przede wszystkim zdrowie) człowieka. Brak motywacji do działania, obojętność, obniżone poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, zaćmienie umysłu, problemy w koncentracją i w końcu zaburzenia erekcji – to główne i nie jedyne skutki uzależnienia od pornografii. Ludzie raportują jeszcze inne negatywne efekty jak nieśmiałość, brak ochoty na kontakty międzyludzkie, randki itp. Jednak chyba najgorsza jest taka pętla nałogu, która nie pozwala wyzwolić się z uzależnienia i sprawia, że nie można przestać oglądać tych materiałów. Chociaż zerwanie z tym jest ciężkie to 90 dni abstynencji pozwala wyjść na prostą i zauważyć masę korzyści z porzucenia nałogu. Porzucenie przyjemnego, ale niszczącego nas nałogu nigdy nie należy do prostych rzeczy. Uzależnienie od alkoholu jest katastrofalne w skutkach dla organizmu człowieka, natomiast przy uzależnieniu od pornografii najmocniej cierpi nasz mózg. I tym samym cierpimy my sami, gdyż nie osiągamy celów, żyjemy bez emocji i radości. Największą motywacją dla każdego uzależnionego powinno być odzyskanie kontroli nad swoim życiem. To niezwykle istotne. Dużą dawką motywacji są historie osób, który wykonały odwyki i zauważyły w swoim życiu zmiany na lepsze. To krótka relacja jednej z osób, która opisuje swoje doświadczenia na odwyku Nofap: Jeżeli chodzi o „większe zainteresowanie ze strony płci pięknej”, to na początku kompletnie w to nie wierzyłem. Dla mnie to były jakieś banialuki i wymysły napalonych nastolatków. A jednak będąc na 60 dniu nofapu zaczęły dziać się bardzo dziwne rzeczy. Moja znajoma, która zna mnie bardzo dobrze powiedziała mi, że: „nie wiem dlaczego, ale stałeś się od pewnego czasu bardzo atrakcyjny i masz ten błysk w oku”. Potem powiedziała, że: „Nie potrafię powiedzieć co w Tobie zaszło, ale coś się w Tobie pozytywnie zmieniło i działasz jak magnes na moje koleżanki”. Nie był to sarkazm z jej strony, ale szczerze, normalne stwierdzenie. Ludzie z bliskiego otoczenia również mówili w bardzo podobnym tonie, że „dobrze wyglądam i zmieniłem się na korzyść”. Potem miałem inne bardzo dziwne tego typu doświadczenia. Nigdy w życiu czegoś podobnego nie doświadczyłem na taką skalę. Po całej sytuacji czytając reddit dowiedziałem się, że bardzo wiele facetów, którzy odstawili porno i masturbację miała podobne doświadczenia. Także to nie był to u mnie efekt placebo. Następnie dodał: Na pewno w tamtym okresie bardzo obniżył mi się głos, wzrosła pewność siebie, cera wyglądała świetnie, włosy stały się gęstsze i bardziej świecące. Potem sam zauważyłem, że mam też „świecące/szkliste oczy”. W ogóle zmieniły mi się rysy twarzy na bardziej męskie. Zwiększyła mi się też siła i wydolność na treningach, czego wcześniej nie doświadczyłem w tak szybkim tempie. Ciężko w to uwierzyć, ale dokładnie to samo potwierdza tysiące ludzi na reddicie i na innych forach. Dawniej w to nie wierzyłem, ale ze swojego doświadczenia mogę potwierdzić, że „coś” w tym wszystkim jest dziwnego i nie jest to efekt placebo. Kolejna opinia innej osoby po skończonym odwyku: Oglądanie pornografii już mnie nie pociąga i uważam, że oglądanie jej i masturbowanie się jest wysoce infantylne i świadczy raczej o niedojrzałości. Dla większości pewnie mój wniosek będzie dziwny, aczkolwiek serio – nie widzę niczego ciekawego w masturbacji i pornografii. Pornografia połączona z onanizmem to straszny nałóg który wyniszcza i zabija… zabija wewnętrznie, tłumi emocje i maskuje problemy jednocześnie nie rozwiązując ich. Zamyka nas przed ludźmi, stajemy się nieśmiali i stronimy od ludzi, zamykamy się w piwnicy. Pornografia spacza światopogląd na temat kobiet, seksu. Mężczyźni oglądający porno robią krzywdę sobie jak i ewentualnym partnerkom, a także w skrajnych przypadkach może to powodować zaburzenia erekcji, impotencję czy różne dziwne fetysze lub dewiacje. Największą krzywdę według mnie robią sobie osoby młode, czyli takie które nie uprawiały seksu, a jedyną wiedzę na ten temat w ich przypadku zapewnia pornografia, która o zgrozo ma niewiele wspólnego z seksem. Później takie osoby próbują odwzorować to co widziały na filmach traktując je w pewien sposób za wzór. Przejdźmy teraz do części przyjemniejszej czyli Benefity. Nie widzę sensu rozpisywania się, więc może po prostu potwierdzę to co wypisują inni: Tak, stajemy się pewniejsi siebie Tak, stajemy się bardziej otwarci Tak, zmniejsza się nieśmiałość Tak, kontakt z kobietami jest łatwiejszy Tak, głos staje się niższy Tak, zarost rośnie szybciej Tak, mamy więcej energii Trudno mi opisać tutaj wszystko z osobna, bo na część przestaję zwracać uwagę, bo są po prostu zwykłą częścią mojego życia i nie zachwycają mnie tak jak na początku wyzwania, ale poprawa jest znacząca. Komfort życia wzrósł niesamowicie – Góry można przenosić… po prostu żyć i cieszyć się życiem z innymi, z rodzicami, z kolegami, z przyjaciółmi, z koleżankami, z szefem w pracy, z dziewczyną i każdemu podarować swój uśmiech, bo życie jest niesamowicie piękne i pełne emocji, bodźców i doświadczeń. Brzmi to trochę utopijnie, ale tak po prostu jest. Lubię poprawiać humor ludziom uśmiechając się do nich… rozumiecie? Ja ex-nieśmiały facet potrafię się uśmiechnąć do obcych osób bez powodu – Dla innych pewnie nie jest to nic nadzwyczajnego, ale dla mnie jest to na nowo odkrywanie życia, bawienie się nim jak kostką rubika… robię ruch i patrzę jak to się wszystko układa. Czuję się jak dziecko które zachwyca się bez powodu, że po prostu jest. Kurwa… wzruszyłem się. Wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało. Byłem pancerny, zimny jak kamień. Nie jestem w stanie opisać tak trywialnej rzeczy jak to, że życie ma kolory. Ech. Właśnie czytacie wywód dwudziestojednoletniego mężczyzny który przezwyciężył samego siebie. Nie wiem czy wiecie jakie to wspaniałe uczucie mieć nad sobą kontrolę, nad swoim zachowaniem i jednocześnie fascynować się tym, że jest się tak potężnym. Pokonać swoje uzależnienie jest cholernie ciężko, ale warto. Warto przejść przez to morze sraki. Takich historii są tysiące. Zainteresowanych odsyłam do świetnej anglojęzycznej strony, gdzie ludzie z całego świata i w różnym wieku opisują swoją przygodę z Nofap – www.yourbrainonporn.com Jeśli teraz zastanawiasz się czy jesteś nieśmiały w kontaktach z innymi, brakuje ci energii, nic cię w życiu nie cieszy, a jednocześnie wiesz, że regularnie oglądasz filmy porno lub oddajesz się masturbacji – spróbuj Nofapu. Kilka tygodni abstynencji pozwala zmienić kierunek myślenia na wiele spraw w życiu. Jeśli chcesz bardziej poznać temat i rozwiać swoje wątpliwości odwiedź stronę nadopaminie.pl, a szczególnie stronę – Odwyk NOFAP od A do Z To kompletny przewodnik od A do Z, w którym znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. To także miejsce do dyskusji dla każdego, kto zmaga się z problemem nadmiernej masturbacji lub nadmiernej konsumpcji treści dla dorosłych. Często ucieczka w pornografię jest niemożnością poradzenia sobie z życiowymi problemami lub ze swoimi uczuciami. Jest ucieczką od złej sytuacji, słabej jakości życia i odskocznią od problemów. Pamiętaj jednak, że ta rzekoma i chwilowa „przyjemność” niczego nie rozwiązuje, a jedynie pogłębia twój problem. Może on wynikać z jakiejś młodzieńczej traumy czy wychowania w dzieciństwie. Jeśli czujesz, że wpadłeś w nałóg kompulsywnej masturbacji czy pornografii koniecznie zasięgnij pomocy specjalisty – psychologa lub psychoterapeuty. Nie ma się co wstydzić, bo ten problem jest naprawdę duży, wielu ludzi się z nim zmaga, a u terapeuty nie zostaniesz kimś wyśmianym, a dostaniesz pomoc i empatię, której może brakować innym w Twoim otoczeniu. Tyler Durden z filmu „Fight Club” powiedział ciekawe słowa: Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach. Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami. Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Nie mamy celu ani miejsca. Nie mamy wielkiej wojny, wielkiej depresji. Naszą wielką wojną jest wojna duchowa. Taka właśnie wojna duchowa występuje w dzisiejszym świecie. Mnóstwo natychmiastowych gratyfikacji tylko czeka na moment, by im ulec. Dla przykładu Ruch MGTOW rośnie w siłę, wiele młodych ludzi całkowicie rezygnuje ze związków mądrze twierdząc, że nie da im to szczęścia. Ale wtedy pojawia się też pokusa by dać się ponieść wirtualnemu życiu i wirtualnym kobietom, zamiast realnym relacjom intymnym z żywą osobą. Pornografia jest najgorszym wyjściem, bo stymuluje dopaminę w bardzo silny sposób i tym samym po pewnym czasie już zwykłe filmiki zaczynają oglądającego nudzić. Ucieka on w coraz ostrzejsze, czy dziwniejsze gatunki filmów dla dorosłych, by poczuć jakąkolwiek przyjemność. Wiele osób według ich relacji kończy na pornografii zoofilskiej, czy naprawdę ostrym seksie przemocowym, który ma za zadanie upokorzyć partnera(kę), a przecież nie o to w seksie ma chodzić. To właśnie zjawisko habituacji skłania każdą uzależnioną osobę do szukania nowych treści i filmików, a więc przekraczania granic „norm” seksualnych, byle tylko nowość obrazów dała im nowy zastrzyk dopaminy, której brak głównie uzależnionym. Milej lektury panowie Pisze to uzależniony Jeszcze... Żródło: https://swiadomosc-zwiazkow.pl/ruch-nofap-zerwij-pornografia-masturbacja-wyzdrowiec/?fbclid=IwAR0PO5KG7v62QTuUVo9iWjunQjHnfZZnOrVKMLU_a3lbqls2GvnOV0xB0lE
  5. 27 points
    Jak słyszę o pożyczkach w rodzinie, to włosy stają mi dęba. Znam naprawdę WIELE przypadków, gdzie taka pozyczka rozpieprzyła całą rodzinę w drzazgi. Niech siostra pożyczy w banku, od tego on jest. Ale bankowi trzeba oddać i bank ma w du... gierki emocjonalne, a bratu nie trzeba. Nie pożyczaj. Powiedz że przepraszasz ale zbierasz na coś, na dom, na inwestycję, biznes itd. i nie możesz.
  6. 27 points
  7. 25 points
    Samcom nie da się dogodzić. Ja tam dogadzam😂 nie narzekają😂
  8. 25 points
    Już to widzę oczami wyobraźni, te wieczorne zloty czarownic, które wymieniają się sposobami wywarcia wpływu, i poskromienia kolejnego mężczyzny w ich otoczeniu. Siedzą wszystkie nad wielkim garem, i warzą dekokt, który będą mogły Ci podać, aby złamać resztki Twojego zdrowego oporu. - mamo, mamo, czy dekokt już gotowy? - prawie córciu, jeszcze tylko pióro białego kruka, i włosy z pod pachy @VIREK - masz? - tak, mam mamo, potem doleję mu jak zwykle, do rosołku, jak uczyłaś hihihi - mamoo, a Wy już nie musicie robić tego dekoktu dla taty, i tego o tam, drugiego? - nie córciu, oni są już naszymi minionami. Przynoszą wypłaty, i służą nam oni. - mamooo... - nie gadaj, tylko mieszaj. Też sobie znalazłaś, ale spokojnie córciu, już jest na granicy załamania nerwowego. Jeszcze kilka dni a będzie nasz! - mamo, mój on jest! - naszzzzzzssssss (jak u węży) ssss.... - AHAHAHAHAHA (demoniczny śmiech, w tym samym czasie pozostali dwaj panowie kulą się z przerażenia)
  9. 25 points
    "MY"? No raczej ona chce, ino hajsów ni ma, więc jest "my". Umowa, weksel, NIE GOTÓWKA TYLKO PRZELEW i wio. Ja bym nie pożyczał 🙂 Potem caaała rodzina będzie Ci mówić, jakim chujem garbatym jesteś, że się zwrotu domagasz. Potrzeba siana? Spierdalaj do Bociana 🙂
  10. 24 points
  11. 23 points
    Ciekawa opowieść z profilu MGTOW Polska na pejsbooku. O tym jak wygląda życie w związku w Polce, u znajomych autora opowieści. Historie "beciaków", którzy będąc prawdziwymi przegrywani, nadal tkwią w Matrixie i chorych związkach ze swoimi samicami. Uwarunkowani kulturowo, zaprogramowani do roli bankomatów. Wystarczyło trochę alkoholu, aby zaczęli opowiadać jak to wygląda naprawdę, z ich perspektywy. Cytuję: Wczorajsze spotkanie ,,po latach" z kolegami z licealnej klasy. Jedna litrowa Finlandia na pięciu (starość, k...). Dwóch kolegów zaręczonych, dwóch już po ślubie, jestem jedynym singlem na ,,imprezie". Po 21 zaczyna się wylewanie żali. Osoba 1: ,,Nie mam praktycznie nic do powiedzenia w związku. Za każdym razem jadę do niej, bo ona twierdzi że prawdziwa kobieta nie jeździ do faceta. Na randkach siedzimy z jej rodzicami i oglądamy telewizor, no chyba że ja zapłacę za wczasy i gdzieś pojedziemy. Ale nic z tym nie robię, bo gdzie ja w tym wieku znajdę inną dziewczynę? Zresztą już ślub w drodze". Osoba 2: ,,Generalnie dramat. Szukam tylko najmniejszej sposobności, żeby pobyć chwilę samemu w mieszkaniu. O wszystko cały czas awantura, jak próbuję się postawić to jest foch. Seksu zero". Na pytanie czego w takim razie nic z tym nie zrobi kolega odpowiada cierpko: ,,A co by teraz powiedziała MOJA MATKA gdybyśmy się rozstali przed ślubem"? Żonaci koledzy nawet już nie walczą w dyskusji. Pokornie przyjmują swój los i cierpko przełykają kolejne kieliszki czekając na wyrok, który niechybnie wkrótce nastąpi. I nastąpił. Po 22 nerwowo odbierają telefon, po ich minach i stłumionych odgłosach dochodzących z drugiej strony wnioskuję, że właśnie słyszą coś w stylu ,,Gdzie się kurwa szlajasz????!!!! Ja tu siedzę sama, a ty się bawisz. Kawaler kurwa jesteś???!!!!". Wiem już, że za chwilę kumpel sięgnie po kurtkę i smutnym głosem oznajmi ,,Panowie, muszę się zbierać". Intuicja nie zawiodła. I najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że zostałem nieformalnie uznany za największego przegrywa na imprezie, i to pomimo faktu, że mam najlepszą pracę, często podróżuję, rozwijam swoje pasje i generalnie cieszę się życiem. ALE NIE MASZ DRUGIEJ POŁÓWKI!!!! No faktycznie, dzisiaj kupiliśmy litra. Panowie, nie dajcie sobie wmówić że jest coś z Wami nie tak tylko dlatego, że nie dajecie traktować się jak bankomat lub jak animator czasu wolnego. Przyszłość należy do Was. No chyba, że wspaniałomyślnie chcecie dać zarobić swojemu prawnikowi na rozwodzie.
  12. 22 points
    Zainspirowany tematem, napisałem wiersz, który zatytułowałem "Oda do Pecha" Pech chciał, że to robotnik, W mojej rodzinie to gorzej niż szkodnik, Tu milionerzy, lekarze, prawnicy, Artyści, inżynierzy i politycy, Co on mi może dać z taką pracą, Może przystojny ale co z k(l)asą? A on tak patrzył na mnie i stał, A ja go chciałam, a pech nie chciał.
  13. 22 points
    Jest tak jak Marek napisał, nie pożyczaj nawet jak załatwisz wszystko na umowę to później będziesz miał problemy z odzyskaniem. Będą gierki emocjonalne, dociskanie ze strony rodziny, że tobie się powodzi, a jej nie i że jej pieniądze bardziej są potrzebne, bla bla bla ... Jak będziesz chciał wyegzekwować, sąd, nakaz zapłaty, komornik itp. to rodzinka skoczy ci do gardła. Jak odmówisz pożyczki to po marudzą kilka tygodni i będziesz miał spokój i dodatkowo nikt już raczej po kasę do ciebie nie przyjdzie, skoro rodzonej siostrze odmówiłeś. Jak pożyczysz, a ona nie będzie chciała oddać, to ty będziesz ten zły, najgorszy i syf się będzie ciągną latami. Btw. kredytów też jej nie poręczaj, bo jak nie spłaci ściągną z ciebie....
  14. 22 points
    Kompletnie nie wiem o co chodzi, ale wyłapałem, że w tej historii mamy: -kumpla -współlokatorkę -specjalistę -majstra -właściciela -ziomeczka -różową, która się odpaliła -ciocie - chłopa, który jest w kiepskiej sytuacji bo nie jest na umowie najmu - no i typa, którego dopiszecie do umowy Pozdro! Oby wszystko się ułożyło.
  15. 22 points
    ROTFL, poczekaj na 40, wtedy dopiero cię ciepnie. Będziesz siedział w wypasionym mieszkaniu i zastanawiał się, po co ci ono. Przy kupnie nowego samochodu nagle cię zacznie łapać podejrzenie, że wcale go nie potrzebujesz. Wydając kasę nagle odkryjesz, że jesteś jak ten chomik w kołowrotku, którego wytresowano żeby biegał w kółko i wydawał pieniądze na debilne śmieci. Będziesz patrzył na te mityczne 20-latki, które się pchają drzwiami i oknami do zamożnych 40-latków i odkryjesz, że to są irytujące bachory. Być może fajne, jak masz 20-25 lat, ale z perspektywy 40-latka - to są tylko ładne, dziecinne lalki. Bedziesz patrzył na te łatwe 30-latki, które uderzają o ścianę i widzą w tobie tylko kolesia, którego trzeba wytresować, żeby kasę przynosił i szybko zrobił im dzieciaka. Wszystkie fajne dziewczyny będą albo już zajęte, albo będą już kompletnie spieprzone przez nieudane związki z innymi facetami. Będziesz miał kasę, żeby robić to, na co miałeś ochotę, jak byłeś młodszy, ale wykrzesanie z siebie ochoty na cokolwiek będzie ciężkie. Wszyscy twoi znajomi będą mieli rodziny. Niektórzy będą po rozwodach i będą napierdalać, jak im było źle, ale jak się schleją, to będą jojczyć, jak im było dobrze i czemu ta suka to spieprzyła. I będą ci pokazywać zdjęcia swoich dzieci. W końcu zaczniesz przesiadywać w pracy dłużej i dłużej, żeby mieć złudne wrażenie, że coś pożytecznego robisz i że masz jakiś sens w życiu. Aż dotrze do ciebie, że wcale nie jesteś taki potrzebny i że społeczeństwo by sobie bez ciebie doskonale poradziło. I że świat nie jest dzięki tobie ani lepszy, ani gorszy, po prostu jesteś banalną dekoracją, którą sie co sezon wymienia na nową, równie banalną. Nie martw się, to w końcu przechodzi. I najfajniejszy moment jest wtedy, kiedy dociera do ciebie, że nie ma sensu się przejmować takimi rzeczami.
  16. 22 points
    😂😂😂 Sorry koleś, mordeczko. Sam z dobrym hakiem mam 50, co Ty płaczesz, chłopie, dbaj o siebie fizycznie, i ruchania na mieście masz ile dusza zapragnie. Nie jesteś w lustrze OK, to znaczy że masz niską samoocenę, wyjdź do ludzi i się przekonaj. Leczą mnie takie złamasy, mają potencjał, ale jak to ruszyć? A weź kurwa idź do ludzi, pierdol wszystko,miej na wszystko wyjebane, ubierz się w dresy z trzema paskami, bądź oryginalny, i wyjebka po całości. Jeden z braci tak zrobił, ubiera się tak jak zawsze chciał, trochę oryginalny, ale zawsze ma towarzystwo i adorację kobiet, chociażby na parkiecie. To Ty kreujesz siebie, ze smutasami nikt nie chce obcować! Czuwaj! Ty pseudo brzydki, nie rokujący, złamany fiucie!😂 Pozdro.
  17. 22 points
    Ja już czytając jej opis poczułem się niebezpiecznie u siebie w domu w fotelu.
  18. 21 points
  19. 21 points
    Stare chińskie przysłowie: Lepiej patrzeć na to, czego nie można puknąć, niż puknąć to, na co nie można patrzeć.
  20. 21 points
    Wy możecie już odcinek drugi: https://i.ibb.co/5Tcq68P/komiks-odc-2.jpg
  21. 21 points
    Przepraszam, materiał na co?????? Hehe, a to dobre. Panna ma chłopaka, umawia się w międzyczasie z innym, a Ty to nazywasz potencjałem na LTR. Raczej to materiał typowo kobiecy na puszczanie się przy pierwszej lepszej okazji. One to mają we krwi, że zawsze szukają lepszej gałęzi, być może jesteś materiałem na taką gałąź, ale jeszcze nie jest pewna. Rozważ następującą kwestię: dziewczyna jest w związku z gościem, a umawia się z Tobą, decyzja o puszczeniu w niepamięć tamtego gościa już zapadła, jesteś na horyzoncie, spotyka się z Tobą, więc jaki to może być dobry materiał na związek? Jeśli tamtego puszcza kantem z Tobą, to skąd pewność, że nie zrobi tego samego Tobie w przyszłości. Zapewne to wyczuwa i chce się jeszcze pobawić i podbić sobie ego Twoim kosztem lub jak wspomniałem, nie jest pewna tejże gałęzi. Być może jesteś jedną z kilku opcji. Ochłoń trochę, przestań myśleć fiutem i wyobrażać sobie nie wiadomo co na jej temat. Żyjesz w jakiejś iluzji i zaczynasz się od niej uzależniać, a to bardzo zły znak. Dlaczego, popatrz wyżej co napisałem. Zimne skurwysyny takich dylematów nie mają.
  22. 21 points
    Tak to właśnie wygląda. Im szybciej zaakceptujesz, że: - możesz liczyć w życiu głównie na siebie, - każdy jest zainteresowany głównie własną szanowną osobą.. - dlatego ludzie ogólnie mają Cię w dupie (mnie też), - nikogo nie obchodzi co czujesz, myślisz, co robisz itp., - jesteś postrzegany przez innych głównie w perspektywie korzyści, - z ludźmi budujesz głównie biznes związany na wymianie, głównie usług. Przestajesz ich dostarczać, to do widzenia.. .. tym szybciej zaczniesz żyć dla siebie. Pełnią życia. Zaakceptujesz ten stan, że życie to farsa, gra, zabawa. Zrozumiesz słowa Buddy, który mówił że główne źródła cierpienia to przywiązanie. I dopiero - jak mi się wydaje, że u Ciebie po latach - zaczniesz korzystać ze wszystkiego tak bardzo, jak możesz. Bo będziesz miał wyjebane na wszystkich. Chodzi o poczucie tego, że NIKOGO NIC NIE INTERESUJESZ. A czasem NAWET NAJBLIŻSZEJ RODZINY. Pomyśl teraz gdzie inni Cię mają, a jak wiele ludzi robi coś, żeby innym się przypodobać - robią zawody, których nienawidzą żeby inni ich "szanowali" a potem cierpią w tych pracach, żeby kupić rzeczy, na które ich właściwie nie stać, budują swój image, żeby.. no właśnie. Żeby osiągnąć co? Ja już mam tą świadomość, że jestem egoistą i w moim światopoglądzie kobiety głównie służą do jednego (jakkolwiek strasznie to brzmi, a uświadomiła mi to kobieta inna niż wszystkie, a to umożliwia mi być dostosowanym emocjonalnie do realiów tego świata), znajomi pójdą i idą własną drogą, i zostanę sam, ze swoimi wyborami i ich konsekwencjami. Całkowita odpowiedzialność za siebie. Czy to nie jest piękne, w pewien wynaturzony sposób? I dla humoru:
  23. 21 points
    1 Jak rozumiem mieszkacie u niej lub w wynajętym mieszkaniu. Nie zmieniaj tego stanu rzeczy, nie podpisuj umowy najmu na siebie, nie zabieraj jej i dzieciaków do siebie do domu, później będziesz latami próbował się ich pozbyć. 2 Nawet jeśli dziecko faktycznie jest twoje nie bierz z nią ślubu z prostej przyczyny, będziesz łożył na swoje dziecko, jednakże będąc z nią w związku małżeńskim będziesz ponosił też pewną odpowiedzialność za jej dzieci z poprzednich związków. Jeśli tatusiowie nie będą płacili alimentów, to sąd może uznać że twoje dziecko ma wyższy standard życia od jej dzieci, a skoro mieszkacie pod jednym dachem to trzeba ten standard wyrównać, i tak oto przywalą ci alimenty na cudze dzieci, mimo że nie jesteś ich ojcem, z racji tylko tego że "tateły nie płacom", a ty wszedłeś w związek małżeński z matką bąbelków, nawet gdy nie przysposobiłeś jej dzieci Ponadto nawet jeśli oni płacą, a ty zarabiasz bardzo dobrze i standard życia twojego dziecka będzie wyraźnie lepszy niż jej dzieci, może się to skończyć tak samo. Sam fakt wejścia w związek małżeński z ich matką skutkuje tym iż z prawnego punktu widzenia jesteście powinowatymi. Gdy potrzeby pasierba/ pasierbicy nie są zaspokojone przez biologicznych rodziców (nawet otrzymywanie alimentów może nie oznaczać pełnego zaspokojenia potrzeb) możesz jako ich ojczym zostać obciążony obowiązkiem alimentacyjnym. Obciążenie obowiązkiem alimentacyjnym ojczyma nie jest w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. W związku z tym jeśli wejdziesz w związek małżeński z tą panią, masz już prawny stryczek na szyi. 3 Tak jak koledzy radzili, zero seksu bez zabezpieczenia (twojego zabezpieczenia), spróbuj nakłonić do testów ciążowych, jak się nie da pilnuj czy pojawi się okres. Jeśli nie jest w ciąży to uciekaj od niej jak najdalej. 4 Jeśli jest w ciąży i dziecko okaże się twoje, to uciekaj od niej jak najdalej, alimenty na własne dziecko wyjdą dużo taniej niż łożenie na cudze i stara baba na głowie. 5 Jeśli jest w ciąży i dziecko okaże się cudze, uciekaj, uciekaj, uciekaj ..... 6 Pamiętaj zarówno wpuszczenie jej do siebie do domu razem z dziećmi jak i zawarcie związku małżeńskiego to stryczek na twoją szyję, niezależnie od tego czy dziecko jest twoje, czy nie.
  24. 20 points
    Moja partnerka ma 26 lat ja mam 33, wydaje mi się, że robi sie dla mnie za stara - mówię zupełnie poważnie.
  25. 20 points
    Wysiadłem ze smutnego autobusu, wsiadłem do smutnego pociągu szukam miejsca. Znalazłem. Mówię "Dzień dobry". Znajoma twarz ale nie do konca rozpoznałem. On też. Siadam, zaczynam czytać maile a człowiek obok pokazuje mi post, którym rozpocząłem niniejszy wątek. 😂😂😂 Brat @The Motha siedzi obok! 💪
  26. 20 points
    Jasne, że nie chodzi o pieniądze. Kanapę masz? Na której ją przytulasz i głaszczesz? Kanapa musi gdzieś stać, to pewnie mieszkanie albo i nawet dom. Czyli pracujesz stać cię było na zakup i utrzymanie. Jak dostałeś lokum w spadku/od rodziców to znaczy, że masz majętną rodzinę i zawsze sypną groszem. Ot to jest to tzw bezpieczeństwo i bez kasy się nie obejdzie. One zazwyczaj baaaaardzo rzadko są w stanie wytworzyć majątek wystarczający na zakup domu czy mieszkania. całe swoje zarobki zazwyczaj wydają na siebie bo to ich pieniądze nie wspólne - kosmetyki, fatałaszki buty i inne ichnie "potrzeby podstawowe". Zakupu mieszkania nie ma w ich planach czy potrzebach. To musi dostarczyć misio. WHAT ??? W takim przypadku należy albo rozważyć kontynuowanie tej relacji albo zakończenie jej natychmiast wywaleniem pańci z domu. Bo....nie szanuje Ciebie. Ciekawe co by było jakbyś pańci powiedział, że straciłeś pracę, obniżyli ci wypłątę o połowę bo firma gorzej przedzie. Albo że mieszkanie zabierze komornik za długi których narobiłeś. Zdaje się, że powiedzenie "będzie dobrze" nie wystarczy.... Oj naiwny naiwny.
  27. 20 points
  28. 20 points
    Witajcie, Dokonałem ciekawych jesiennych obserwacji (już drugi rok z rzędu) i chciałbym się nimi z Wami podzielić. W rezerwacie - ze względu na to, że chciałbym aby bardziej ogarnięte Siostry również się do tego odniosły. O co chodzi? Zarówno w tym, jak i w ubiegłym roku zauważyłem wzmożoną aktywność Pań w celu "zaklepania" sobie samca na zimę. W moim przypadku objawia się to w ten sposób, iż niemal każda z moich FWB napierdala we mnie tekstami podobnymi do tego, który otrzymałem dzisiaj: I tak do zajebania - jakby w nie ten sam demon wstąpił - inne wysyłają bajania o zakochaniu, miłości itp. Co fajniejsze - przed okresem letnim moje FWB "ochładzają" nasze relacje, pozostając w kontakcie niezbędnym jedynie do pukania od czasu do czasu. W lecie chcą sobie najwyraźniej mocniej pohasać . Nic mi do tego i nie mam nic przeciwko. Nawiasem mówiąc to ta, która zapodała mi tekst powyżej to nawet "zerwała" ze mną tuż przed wakacjami 😂. Przyjmuję to wszystko ze stoickim spokojem i obserwuję ów cykliczny taniec godowy sterowany gadzim mózgiem. Całkiem pouczające i przydatne doświadczenie. I teram pytanie konkursowe. Jak myślicie czym jest podyktowana ta jesienna chęć zbliżenia i "rezerwacji" samca. Pomyślałem chwilę nad tym i sądzę, iż jest to atawistyczna reakcja gadziego mózgu na zbliżającą się zimę. Samica po prostu dawniej wiedziała, że sama (lub sama z potomstwem) nie przetrwa zimy bez samca w jaskini i zginie marnie bez dostarczyciela jedzenia, ciepła i obrony przed drapieżnikami (które również będą szukały pokarmu). Musiała się zabezpieczyć przyciągając do siebie samca - wszelkimi możliwymi sposobami. No i ten schemat postępowania powielają również i nasze współczesne samice - choć wcale takiej potrzeby nie ma. Co o tym myślicie? Mam rację czy może coś innego przychodzi Wam do głowy? Czy Siostry również macie takie ciągoty? PS. Teraz pewnie zostanę odsądzony od czci i wiary za to co zrobię ale... @deomi - ja to wygląda u Ciebie szczególnie? Nie żebym Ciebie za szczególnie ogarniętą Siostrę uważał , lecz wydaje mi się, że Ty masz najbardziej przejebane bo Twój gadzi mózg wałkuje Ciebie okrutnie.
  29. 19 points
    Duży wpływ na to, że forum nie jest dużo większe, ma fakt że od kilku lat moje nazwisko jest nieustępliwie, systematycznie kojarzone z pedofilią, rzekomą nienawiścią do kobiet, incelstwem i innymi przestępstwami. Post @Still o tym jak młode kobiety mieliście w łóżku, jest cały czas podawany jako przykład, że prowadzę forum pedofilskie, tzw. pedoforum. Ludzie unikają ludzi, o których tyle złego się pisze w internecie. Forumowicze tego nie wiedzą, ale tu się toczy bezustannie wojna - są zakładane konta przez stalkerów, jesteśmy prowokowani, wkleja się różne złe rzeczy by przypiąć nam jakąś złą łatkę. Tak naprawdę 80 - 95% mojej energii życiowej idzie na walkę ze świństwami, które robi mi zorganizowana grupa. Na życie i ogarnianie nie ma siły, energii i chęci. Jeśli sądy nie zahamują tej fali nienawiści wobec mnie i moich bliskich, to z mojego doświadczenia oceniam że wytrzymam max 2 lata i później po prostu zwariuję, załamię się, i tak zdaniem specjalistów jest dziwne że tyle wytrzymałem. Jestem izolowany od życia, rzadko wychodzę na zewnątrz z racji choroby, nie mam żony, dzieci - gdybym to miał, już by mnie zniszczyli. Nie jest trudne by kogoś doprowadzić do samobójstwa, rok, dwa i ktoś już pęka bez względu na swoją wolę. Ja to wytrzymałem 13 pieprzonych lat, i tylko dlatego że miałem dobry trening w młodości, wiem jak się chronić, jak zamykać na takie ataki, ale to wszystko jest do czasu.
  30. 19 points
    Historie nie są koloryzowane. Samo życie. Maż to oczywiście ja, żona to oczywiście eee żona. Tak dla jasności. Zachęcam do podzielenia się własnymi „złotymi dialogami”. Schodzę na dół z naczyniami do mycia. Żona- czemu nie zniosłeś wcześniej, nie zmieszczą się w zmywarce. Mąż- inne by się wtedy tez nie zmieściły, na jedno wyjdzie. Jak to się stało, że zamiast pięciu butelek do karmienia dziecka, mamy dwie. Żona- za dużo tych butelek, nie chce mi się pięciu myć. Mąż- wywal trzy, zostaw dwie. Konsternacja żony nie do opisania. Zdarza się, że pracuję po 12h dziennie. Żona- nie mogę się doczekać kiedy wrócisz, tak długo Ciebie nie ma. Smutno mi. Mąż- będę za 10 minut. Żona- podjedz do sklepu kup to, kup tamto, zajedź do teściowej po to, po tamto… Mąż- … Jaki jestem chciwy i zły Żona- nie dawałeś na pampersy przez pierwszej pół roku. Z mojej pensji wydawałam. Mąż- remontowałem mieszkanie. Wydałem na remont 120 000 zł. Żona- ale na pampersy nie dawałeś. Mąż- idę po piwo. Jacy to jesteśmy biedni Żona- znowu nie ma pieniędzy. Mąż- są, tylko za dużo wydajemy. Wycieczka 3000 zł, prezenty 2500 zł, prawo jazdy 2000 zł, koszty stałe 5000 zł. Razem 12500 plus to co zapomniałem. (... a zapomniałem pewnie coś 3000-5000) Żona- wypominasz Mąż- stwierdzam fakty, nie wypominam. Tylko, nie mów, że nie ma pieniędzy- po prostu za dużo wydajemy. Na pewno coś jeszcze dorzucę...
  31. 19 points
  32. 19 points
    Ja: Ty zawsze zaprzeczasz Ona: Nie prawda
  33. 19 points
  34. 18 points
    Przeczytałem cały tekst ale już po przeczytaniu tych urywków w głowie mam jedno: SPIERDALAJ JAK NAJSZYBCIEJ TA BABA ZNISZCZY CI ŻYCIE JEŻELI Z NIĄ WPADNIESZ. Ile masz lat? Po chuj ci takie dramaty? Lubisz się taplać w takim gównie emocjonalnym? Jesteś jakimś masochistą? Jakieś kurwa trzymanie ramy itepe, rozkminy, jakby było nad czym myśleć... Gra według mnie niewarta świeczki.
  35. 18 points
    Masz dopiero 18 (?) lat, a - jak już zdążyłeś zauważyć - relacje międzyludzkie to farsa; nie myśl, że z wiekiem będzie lepiej, bo nie będzie - będzie gorzej. Wnioskując po tym, co piszesz, jesteś nisko lub najniżej w hierarchii Twoich znajomych (sytuacja z pizzą). Sam jestem człowiekiem, który jest wyczulony na takie sytuacje, i zawsze czekam na osoby zostające z jakiegoś powodu z tyłu; zawsze skupiam uwagę na kimś, kto zaczął mówić, ale nagle inna osoba się jemu/jej wpierdoliła - wtedy zachęcam tę uciszoną osobę do kontynuowania, wpierdalając się temu chamowi, co się wtrącił; jak chodziłem na imprezy, to zawsze starałem się zagaić rozmowę ze wstydliwymi osobami; i tym podobne sytuacje - wszystkie takie osoby łączy jedno - nie mają posłuchu wśród grupy swoich znajomych; są najniżej w hierarchii. Osób najniżej w hierarchii nikt nie szanuje i nie chce się z nimi spotykać. Sytuacja wygląda zgoła inaczej, gdy mowa o ludziach na szczycie hierarchii - obcowanie z nimi powoduje wyższe poziomy serotoniny napierdalające po neuronach. Od najmłodszych lat jest to zauważalne - najładniejsza dziewczynka w podstawówce (na danym etapie życia wygląd jest jednym z głównych aspektów decydujących o pozycji w hierarchii; zresztą później też) zawsze będzie miała najwięcej koleżanek i najwięcej osób chcących się z nią kolegować, bo wtedy ci, co się z nią kolegują, sami są fajni (a tak naprawdę czują się sami lepiej ze sobą - ładna dziewczynka jest triggerem ich dobrego samopoczucia; przyjaźń z nią jest swoistym narkotykiem), a w przypadku chłopaków ci, którzy najlepiej grają w piłkę, będą najbardziej rozchwytywani (przynajmniej w czasach mojej młodości tak było). Wraz z kolejnymi latami sytuacja wygląda identycznie, tyle że dochodzą kolejne determinanty: markowa odzież, najnowsze gadżety, budżet domowy rodziców, sukcesy sportowe/naukowe, muskulatura, pierwsze kontakty seksualne itd. I tak ten wyścig toczy się non stop, tyle że jego tło się zmienia w zależności od okoliczności. Zawsze ktoś będzie ładniejszy, bogatszy, szybszy, lepszy; w tym wyścigu nie ma zwycięzców, jest tylko niekończąca się frustracja bycia "never good enough". Co możesz zrobić? Nauczyć się spędzać czas ze samym sobą i lubić go bardziej od bycia w towarzystwie, znaleźć swoją życiową misję i się jej poświęcić w całości, co nie oznacza, że powinieneś zamknąć się na ludzi; po prostu musisz się nauczyć wyławiać perełki z morza gówna, zamiast szukać atencji w fekaliach. Zapewne masz ekstrawertyczną naturę, więc może być Ci ciężko skupić na samym sobie, ale tylko wtedy uniezależnisz się w pełni od reszty świata. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  36. 17 points
    1 Kto szuka akceptacji społeczeństwa nigdy nie odniesie spektakularnego sukcesu. 2 Ludzie nigdy nie wybaczą ci dwóch rzeczy, pierwszą z nich jest twój sukces, a drugą jeszcze gorszą twoje szczęście. 3 Jak już odniesiesz sukces lub jesteś szczęśliwy ludzie zawsze wyczekują twojego potknięcia lub upadku. Ze względu na trzy powyższe polecam wszystkim żeby mieli głęboko w dupie tzw. akceptację społeczeństwa.
  37. 17 points
    sklep.braciasamcy.pl Po co mnożyć brandy? Promuj jeden, zamiast rozmieniać się na drobne.
  38. 17 points
    Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum! Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać. Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani. A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia. Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje. Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie. Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia. Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne. Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn. Przebieg związku. Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem. Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia. Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy. Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi). Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna. Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele. Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi. Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub. Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu. Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie. Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu. Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia. Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę. Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera. Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść. Jak myślicie co zrobiłem ? Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry. Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola. Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca. Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz. Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie. Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą. Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem. Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy. Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami. Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa. Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit. I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia. Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia. Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło. Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem. Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał. I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN. Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji. I tu rodzą się moje pytania Bracia. - Co dalej? - Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety? Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie. Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.
  39. 17 points
    Dobrze rozumiem tekst...? Twoja dziewczyna miziała się pod kocem z Twoim kumplem a Ty dostałeś od niego wpierdol? Porzuć patologiczne środowisko, wśród normalnych ludzi nie ma się czego obawiać...
  40. 17 points
  41. 17 points
    Rzutem na taśmę zdałem (2x za pierwszym!) prawo jazdy na motocykl, już praktycznie listopad za pasem i jeśli by odwołali (jak dzień wcześniej!) egzaminy, to w tym roku bym tego nie zdążył zrobić, dodatkowo byłem w miarę na świeżo ze wszystkimi zadaniami, choć 2 tygodnie czekałem na egzamin. Co prawda jeżdżę amatorsko w crossie i bardzo mi to pomogło, ale ciężkie 600 i zadania do wykonania różniły się od tych, jakie miałem na torze i terenie. Fakt posiadania B znacząco pomógł w mieście. Poziom stresu 2/10 więc nie było źle, i bardzo dobrze sobie poradziłem. Jestem mistrzem! Jeden z celów na rok 2019 - odfajkowany!
  42. 17 points
    Acha. Adam zawsze podwiezie. Z Jarkiem są najlepsze imprezy. Grzesiu to taki mądry chłopak i można się z nim w towarzystwie pokazać. A nikt tak nie wychędoży, jak Tomek. Ameryki nie odkrylaś. Wiele Pań ma dwór białych rycerzy na swoje usługi.
  43. 17 points
    Krótka historia w dwóch twittach: Zwrócić trzeba uwagę na pasek tejże Pani. Internet zwrócił, że jest zrobiony ze skóry zwierzęcej. Pani Spurek odpowiedziała, ale chyba nie do końca przemyślała swą wypowiedź (znowu), bo szybko zweryfikowano jej słowa:
  44. 17 points
  45. 17 points
    Witam wszystkich Otóż wczoraj przeglądając forum natknąłem się na pewien komentarz pewnego samca, że każda kobieta nie ważne w jakim jest wieku zawsze może znaleźć sobie mężczyznę. Odniosę się do komentarza innego użytkownika który zacytował pewien słynny tekst " Każda potwora znajdzie swojego amatora". Jako że uznaję matematykę jako język natury i logiki, to udowodnię wam że zaprzeczając nie każda kobieta może znaleźć mężczyznę. Przede wszystkim Teza: Nie prawdą jest że " każda potwora znajdzie swojego amatora" Założenia: K- Niech będzie zbiorem kobiet M- Niech będzie zbiorem mężczyzn zatem elementy z obu zbiorów k jest kobietą, zaś m jest mężczyzną. ρ(k,m)- Jest to funkcja zdaniowa opisująca relację ro między kobietą i mężczyzną. Czyli związek. ∀k∈K ∃m∈M ∈ρ(k,m) Oraz zdanie logiczne z tezy która formuje je w język potoczny czyli ( Dla każdej kobiety istnieje taki mężczyzna z którym mogła by stworzyć związek) Dowód przez zaprzeczenie: ¬[∀k∈K ∃m∈M ∈ρ(k,m)] => [∃k∈K ∀m∈M ∉ρ(k,m)] Rezultatem jest zdanie logiczne w którym Istnieje taka kobieta dla której każdy mężczyzna nie będzie chciał z nią tworzyć związku . Wniosek Czyli istnieje potwora dla każdego amatora która go nie znajdzie. C.N.U Uważam że język matematyki opisuje naszą rzeczywistość, natomiast zawsze się znajdzie taka kobieta której nikt nie będzie chciał. A matma nie oszukuje Ps. Chciałem wrzucić ten post do działu na linii frontu bo odnosi się jednak do podrywu. Ale chyba się nadaje do rezerwatu. Jeśli jest na takie posty inne miejsce to proszę o przeniesienie.
  46. 16 points
    Żona do męża: - Jak wygrasz w lotto, to od razu robię sobie naciąganie zmarszczek, botoks i sztuczne cycki. Co ty na to? - A co byś powiedziała, gdybym za tę kasę zrobił tuning naszego Tico? - No co ty? Po co będziesz ładował kasę w starego grata, jak możesz mieć nówkę sztukę? - Cieszę się, że mnie rozumiesz.
  47. 16 points
    Kumple namawiali mnie na wyjście do baru ze striptizem. Bez sensu, jakbym chciał dać całą kasę kobiecie i nie poruchać, to bym poszedł do żony.
  48. 16 points
  49. 16 points
    @lekkiepióro dzięki avatarowi to forum jest czytelne, bardziej uporządkowane i estetyczne. Każdy ma unikatowy znacznik graficzny co ułatwia czytanie, wyobraź sobie, że w wątku pisze 2-3 osoby z nickiem na literę K i masz wtedy zbitek postów z automatycznym identycznym avatarem. Ile więcej skupienia i czasu trzeba, żeby ogarnąć kto/ co /jak? Popatrz na inne fora gdzie avatara nie wstawiają obowiązkowo, ma się wrażenie bałaganu w wątkach. Estetyka, zwyczajnie kiedy wszyscy mają avatar, forum wygląda lepiej, a jak wygląda lepiej to przyciąga większą ilość nowych użytkowników. Tutaj ktoś wchodzi na główną stronę, wszędzie avatary jest estetycznie, a tam gdzie jest estetycznie jest wrażenie, zaangażowania ze strony użytkowników. Kolejna kwestia, każdy nowy user otrzymuje automatycznego, krótkiego maila z tym co powinien zrobić, jeśli nie chce mu się przeczytać kilku linijek i zastosować do prostych reguł oznacza to brak minimalnego szacunku do innych użytkowników, czemu mamy tracić czas na takie osoby?
  50. 16 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.