Skocz do zawartości

Matthew88

Użytkownik
  • Postów

    172
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Donations

    0.00 PLN 

Odpowiedzi opublikowane przez Matthew88

  1. 6 godzin temu, PyrMen napisał:

    Ciężko grać ich metodami bo większość facetów ma coś czego u sporej części kobiet (w trakcie, po rozwodzie.. wsześniej) nie występuje wcale. 

     

    Poczucie przyzwoitości. 

    Też brak empatii i ogólnie wysoki poziom zajebistości. Nie liczy się dobro dziecka, a własna chora ambicja, bo powiedziałam koleżankom że tak będzie. Ogólnie facet w sądzie ma jedno prawo - prawo milczeć. Oczywiście są różni sędziowie i też każda sprawa jest indywidualna. Jest jedna zależność którą zauważyłem. Jeśli facet ma wyjebane i nie chce widywać się z dziećmi to mu się wciska na siłę. Jeśli facet chce jak najszerzej to wtedy mu się blokuje... No ale to właśnie świadczy o tym co wyżej pisałem. Najlepiej mieć wyjebane. Jednak facet to nie baba i nie gra. Dlatego to takie trudne. Trzeba liczyć na sędziowską ruletkę i normalny przydział. Czyli jakieś 10 procent szans.... 

  2. 3 godziny temu, Martius777 napisał:

     

    Zastanawiam się na co idzie 900 zł na dwójkę dzieci.

     

    12 mc razy 900 zł = 10 800zł przez cały rok

     

    Dodajcie jeszcze 500+, jest dwójka dzieci - łącznie tysiąc miesięcznie razy 12 mc = 12 000 zł.

     

    Kobieta powinna dołożyć równe 10 800zł  co facet zgodnie z definicją prawa rodzinnego, że rodzice po rozwodzie utrzymują dziecko po równo.

     

    Łącznie 10 800 zł od faceta +12 000 zł rodzinnego + 10 800 zł od panny  = 22 800 zł ROCZNIE czyli na dzieci MIESIĘCZNIE idzie 1900 zł, prawie co płaca minimalna.

     

    I nie starcza????????????????????????????????????????????????????????????????????????

     

    Przykładowo w Gdańsku abonament miesięczny na obiady kosztuje 85 zł, (serio - https://obiady.sp2gda.pl/kwota-abonamentu-za-obiady/) ... jeśli panna zakręci w Mopsie to ma dofinansowanie ZA DARMO.

     

    Wyprawka szkolna, drobne wydatki, leki, małe kieszonkowe, ciuchy, słodycze - liczę i wychodzi na to, że naprawdę duży szmal zostaje kobiecie po odjęciu wydatków.

     

     

    1500 x 12 mc = 18 000zł

    Panna powinna tyle samo dołożyć - 18 000zł

    500+ x 12 = 6000 zł

    Łącznie 42 000 zł rocznie, miesięcznie 3500 zł! W Polsce mediana zarobków według GUSu (nie średnia!) to od 2 do 2,5 tys złotych!

     

    Kupują mu papier toaletowy ze złota i pisaki z diamentami?

     

    Alimenty to wielka patologia i służy kobietom jako dodatkowy dochód, nie oszukujmy się.

    No i tutaj mi się bardzo wpis podoba. Nie ważne ile się zarabia, nie zarabiam mało. Ważne jest udokumentowanie wydatków na dzieci. I nie chodzi o to że pańcia będzie nagle kupowała po 5 par najdroższych butów (jak w moim przypadku), a pokazanie jak żyły dzieci wcześniej. Nie interesuje mnie ze pańcia znalazła sobie najdroższe mieszkanie. Dowody, rachunki. Wszystko jest ważne. Zazwyczaj faceci idą na ugody bo adwokacki straszą i jak np na forum że 1000 to jest minimum teraz na dzieci. 

     

    Kto wydaje 2500 tys zł na dziecko (bo jeszcze 500 plus) każdego miesiąca? Po co w rozpiskach zabawki, wycieczki, wakacje? Ojciec ma dwa razy za to płacić? W sądzie trzeba mówić wprost, kulturalnie ale stanowczo. 

    • Like 1
    • Dzięki 1
  3. Witajcie. Napiszę tutaj, bo temat się zgadza. Nie uzyskałem opieki naprzemiennej, gdyż jak to sędzina powiedziała: nie jesteśmy w stanie si~ dogadać. Nie potrafimy ze względu na to, że żona ambicjonalnie chce ograniczać kontakt. Mam jak na polskie warunki szeroki kontakt z dziećmi, z nocowaniem również w środku tygodnia. Za parę miesięcy będę składał pozew już do sądu rejonowego o poszerzenie kontaktów jeszcze bardziej i wierzę że pomalutku osiągnę cel. 

     

    Ale wróćmy do głównego tematu. Żona wnioskowała o 1000 zł alimentów na dziecko. Otrzymałem 900 zł na dwójkę. Chłopaki argumentujcie, pokażcie ile wydajecie na dzieci oprócz alimentów, ile dajecie czasu dzieciom itd. Gdy matka chce 1000 to Wy nie idźcie na ugodę za 800. Wszystko jest do zrobienia, trzeba być tylko spójnym 

    • Like 1
  4. Świetne posty, świetnie pokazujące realia. Tylko ile można żyć w poczuciu, że ok tak już jest. Nie, nie jest tak. To my do tego doprowadziliśmy. My po drodze popełniliśmy błędy zaślepieni mięsem. W jakiejś chwili Nasze granice pękły i daliśmy sobie wejść na głowę i robiliśmy co pańcia chciała. 

     

    Dlatego super, że chcemy o tym pisać, mówić, by inni nie popełnili tych samych błędów. Chociaż mi też umknęły dwa takie przysłowia, które mi mówiono. Pierwsze powtarzał mój ojciec: "biednie się urodzić to pech, ale biednie się ożenić to głupota"... Drugie? Powtarzał taki pijaczek, co był zawsze skóry do pomocy rodzinie za parę godzin... Mówił: "ożeń się. Czemu masz mieć lepiej jak my?" 

     

    Czemu to do mnie nie dotarło? Bo to tylko teksty wywalone bez pokrycia. Jeśli jest ktoś w miarę mądry, to posłucha tego, ale jeśli będzie to poparte swoją historią. Dlatego takie fora są bardzo ważne. 

    • Like 6
    • Dzięki 2
  5. 9 minut temu, Personal Best napisał:

    Nie wiem czy widzieliście jak wyglądają ci koleżkowcy którzy odpowiadają za urządzenie sobie safarii na ludzi w Buczy.
    No, na pewno nie tak jak na zdjęciu wrzuconym powyżej. To mołodcy ze wsi Kniazie-Wołkońskie w kraju chabarowskim (kraj chabarowski to mniej więcej tam, skąd Janek Kos przywiózł Szarika i nóż powstańca styczniowego z grawerą). Prawdziwi kurwa Słowianie.



     

    A skąd wiesz czy oni robią sobie polowanie? Ta "operacja specjalna" już wiele razy udoeidniła, że prawdą jest tylko to, co zobaczysz na żywo. Przekazy medialne są pożal się Boże zlepkiem propagandy z jednej jak i z drugiej strony. 

     

    Mnie bezpośrednio nie interesuje wojna. Jest jak jest. Silniejszy, walczy ze "słabszym". Kto ma zarobić ten zarobi, kto ma stracić ten straci. Nie odemnie to zależy. Pośrednio dotyka to mnie przez chore ceny ropy itd. Jednak też na to wpływu nie mam bezpośrednio. Pośrednio mam - zamiast samochodem wolę rowerem... 

     

    Niech mi zapłacą to też pójdę do tv i będę mówił jako Putin to świnia i że muszą być sankcje i dzięki temu zyskamy... A kto zyska? Hehe 

    • Like 3
  6. 1 godzinę temu, Martius777 napisał:

    Ludzie są zjebani z tymi wojnami. Czy naprawdę jeszcze im nie zbrzydły wojny, zabijanie, krew, bieda, ruina, cofanie się w rozwoju, bieda umysłowa, strach, głód? No i urwane kończyny, zgwałcenie i inne takie?

     

    Cała historia ludzkości to historia wojen.

     

    Ile razy ludzkość ma powtarzać błędy aby wbiła sobie do głowy, że wojny to najgorszy wynalazek i powinny odejść do lamusa/muzeum?

     

    Ta wojna na Ukrainie to jest niemal nic jak poczyta się o wojnach religijnych - to dopiero one są okropne i 200% gorsze bo "walczy się" o dusze.

     

    Wkurza mnie to, że Rosjanie nie zamknęli sadystę w wariatkowie od razu jak wydał rozkaz napaści.

     

    Co mają ludzie w głowach co nie umieją powiedzieć NIE wojnie i posłusznie zabijają ludzi?

    Też tak myślałem. Wojna? Relikt przeszłości... Popatrz co dał okres bez wojny, a nie oszukujmy się, jest to tylko wojna między dwoma państwami, nie ma nic do wojny światowej itd. 

     

    Niestety większość ludzi, zaczyna myśleć logicznie tylko wtedy gdy są jakieś kłopoty. Gdy jest dobrze - na wszystko wywalone. Kredyt? Biorę. Praca? Nudzi mnie, nie chce mi się itd ale chodzę. 

     

    Problemy sprawiają że doceniamy to co mamy, albo dążymy do tego czego nie mamy. Nikt mi tutaj na forum nie wmówi, że nagle wstał rano, wyszedł z matrixa i zaczął myśleć. Każdy miał swoje większe lub mniejsze upadki. 

     

    Co jakby to porównać do całego gatunku ludzkiego? Kiedy ludzie się zatrzymują i zaczynają myśleć, a co za tym idzie rozwijają się? Wojna, pandemie (te prawdziwe), kataklizmy przyrodnicze itd. 

     

    Ja w życiu, zazwyczaj oczywiście w czasie jakichś porażek, mówię sobie, że to wszystko jest po coś, nawet jeśli tego teraz nie widzę. To pozwala mi docenić, zastanowić się i rozwijać. 

    • Like 5
    • Dzięki 1
  7. 20 godzin temu, wrotycz napisał:

     

    Twoje subiektywne zdanie, o czym za chwilę.

     

     

    Czyli twoja, subiektywna, definicja

     

     

    Która jest sprzeczna z założeniem i nazwą. Kara, to jest stres więc jak karanie, i to konsekwentne, może być "bezstresowe"?

    Nie może. Więc to nie jest nezstresowe wychowanie.

     

    Oczywiście, że jest sprzeczna z nazwą!, bo ktoś niemądry tak to nazwał. Wychowanie bezstresowe powinno mieć nazwę: wychowywanie spójne, jasne, oparte na tym że dziecko też człowiek (jednak trochę ograniczony przez brak wiedzy i w ciągłym rozwoju)... Ktoś to nazwał krótko, a ludzie biorą dosłownie zamiast posiąść wiedzę... Jednak jak wspomniałem to jest moje subiektywne odczucie, nie jestem psychologiem, pedagogiem, antropologiem itd by być autorytetem i wszechwiedzącą wyrocznią. Jestem tylko zwykłym rodzicem, który popełnia błędy i na bieżąco uczy się swoje roli... 

  8. Bracia... Z całym szacunkiem, ale dla mnie to bardzo proste. Jeśli tego nie czujesz, masz wątpliwości to tego nie rób. Każdy ksiądz (z powołania) Ci to powie. 

     

    Oczywiście w polskim kościele źle się dzieje przez zwierzchników, ale to nie oznacza że cały kościół jest zły. Jakby tak na to patrzeć to Polska jest spierdolona, bo ma takich i takich zarządzających. Ja widzę wokół fajnych ludzi, Polaków. Lubimy generalizować. Często są wypowiedzi, że całe państwo, wszystkie kobiety, wszyscy katolicy, wszyscy muzułmanie itd są źli bo jeden coś odwali...

     

    Mnie nie interesuje w co kto wierzy. Ważne by w cokolwiek wierzył. Czy w Boga, czy w wszechświat czy też w drzewo. Wiara, nadzieja, miłość. Trzy proste rzeczy dzięki którym funkcjonujemy i ciśniemy do przodu. Nadzieja że się uda, wiara że jest coś co mi pomoże i mam jakieś "ubezpieczenie" i spokój, miłość do siebie, ale też do ludzi wokół... 

     

    Jeśli masz problem z tym, co rodzina powie - np to masz problem sam ze sobą. Warto rozeznać to i coś z tym zrobić. Po co się przejmować co kto pomyśli jeśli Ty rozeznałes że to co robisz jest dobre i słuszne? Wiara w siebie też jest bardzo ważna, ale najpierw trzeba siebie zaakceptować i pokochać. 

    • Like 2
  9. Moje subiektywne zdanie jest takie, że "bezstresowe" wychowanie jest mega skuteczne i dobre. Wszystko rozbija się o to, co kto rozumie pod tym pojęciem. 

     

    Dla mnie bezstresowe wychowanie polega na tym, że absolutnie nie stosujemy przemocy fizycznej. Kary są potrzebne, ale adekwatne do wieku i czynu. Najważniejsze by były konsekwentne. Problem z bezstresowym wychowaniem polega na tym, że dziecko w pewnym momencie głupieje, bo raz dostaje karę, a raz nie. Warto zaznaczyć, że jeśli musimy ukarać dziecko, to jasno, znów adekwatnie do wieku, krótko wytłumaczyć za co, po co itd. 

     

    Tak samo nie mogą być stosowane tylko kary, ale nagrody. Nie typu: posprzątasz pokój pójdziemy na lody. 

     

    Ciężko mi wyrazić to co uważam, myślę, że to jest mocno subiektywne i oceniane przez pryzmat własnych wartości i lęków niejednokrotnie. 

     

    Każde dziecko jest inne. Przykład z dzisiejszej wizyty u psychologa dziecka. Syn zaczyna coś kolorować, chce szybko, ale wychodzi to niedokładnie. Psycholog mówi że trzeba mówić by robił to spokojnie i dokładnie. Gówno prawda! Ja piszę brzydko, brzydko rysuję itd. Zaczynam zdanie, a już mam 5 następnych w głowie i ręka przyspiesza. Nie jest to moją wadą (syna również) jeśli się to dobrze wykorzysta. Ja jestem w stanie pracować nad 3 różnymi projektami, nie mylić ich. Robiąc jeden - drugi jest już "kręcony" w głowie równocześnie. Taki multi tasking. Problemu są z komunikacją i już nad tym trzeba pracować bo moje myśli wyprzedzają wypowiadane zdania. Syn ma dokładnie tak samo. 

     

    Wychowanie to konsekwencja! Też nie słów, bo co z tego że nastolatkowi powiesz ze alkohol jest zły, gdy sam pijesz codziennie. Co z tego że mówisz dziecku, że kraść to źle, a rozmawiając telefonicznie mówisz przy dziecku do kogoś że wygrałeś przetarg bo kogoś tam oszukałeś czy przekupiłeś. Co z tego, jak mówisz że rodzina najważniejsza, a żonę czy męża traktujesz jak śmiecia. 

     

    Bezstresowe wychowanie to dla mnie - brak kar cielesnych, kary adekwatne do wieku ale tłumaczone, konsekwentnie, spójnie... 

    • Dzięki 1
  10. Wiecie po czym poznać jacy są ludzie? Po tym jak działają w trakcie trudności. Po czym poznać czy media mówią prawdę? Posłuchać tamtych ludzi i później komentarzy mediów. 

     

    Taki skomplikowany wpis do tego co dzisisj słyszałem w chyba najpopularniejszym radiu w Polsce. Na stadionie narodowym otworzono 60 stanowisk do nadawania numeru PESEL uchodzcom. Czas obsługi to około pół godziny na jednego co dla mnie jest zrozumiałe, bo potrzeba wielu znaczących informacji, podpisów, druków itd. Wypowiedzi ludności ukraińskiej? Za długo w kolejce się czeka, za długo to trwa, nawet herbaty nie dają. Naprawdę? Polskie państwo idzie im na rękę, w miarę sprawnie wprowadziło nadawanie peselu, otworzyło punkty pracujące w weekend, ale tym jeszcze źle. Boję się myśleć o tym czego będą chcieli za chwilę, bo się należy, bo ja pokrzywdzona / pokrzywdzony. 

     

    Pomoc uchodzcom nie polega na tym by dawać im więcej jak obywatelom. Teraz dostają świadczenia społeczne na równi, traktowani są wyjątkowo. Bez kolejek i bez opłaty do prywatnych gabinetów lekarskich, urzędu dla nich otworzone w dni wolne od pracy (ktoś musi płacić za nadgodziny i co mądrzejszy wie że to z portfela obywatela Polskiego), za chwilę będą przed Polakami w kolejce do pracy bo tańszy... 

     

    Żyjmy, ale nie dajmy się zwariować. Dodatkowo dochodzi atencja dla płci "pięknej" No bo "frajerzy" myślą że taką może byle kto posiąść bo ona biedna wdowa z 3 dzieci i jeszcze HIV ma... 

     

    Bierzmy, popierajmy, a kraina mlekiem i miodem płynąca dalej taka będzie. Chcąc nie chcąc były prezydent Rosji prawdę powiedział o tym, że sami na siebie ściągamy gospodarczy niebyt i USA Nasz przyjaciel w tym nam nie pomoże. Kiedyś litość była oznaką największej słabości. Teraz jest cnotą prowadzącą do "samozagłady"... Miska ryżu coraz bliżej 

    Mało tego, w innych tematach pojawia się wiara katolicka. W przepowiedniach Nostradamusa czy też tematów związanych z wiarą. 

     

    Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, gołych naodziac... W każdej przypowiedni było na chwilę. Pomoc doraźna. Nie wolno zatracić siebie, zapodać duszy diabłu, by być zbawionym... A to właśnie się dzieje. Świat się zeszmacił - ja w tym udziału brać nie będę 

    • Like 9
    • Dzięki 1
    • Zdziwiony 1
    • Smutny 1
  11. "kocham USA"... Wczoraj słuchałem wywiad z kongresmenami i mówili wprost, że to Polska się dogadała z Ukrainą odnośnie samolotów i jest to już zdecydowane, a teraz polska prosi o zastępcze samoloty. Polski rząd mówi, że to nie prawda. Co jak co, ale w tym przypadku wierzę jankesom. Tylko jeszcze bardziej to pokazuje jak rząd szanuje Polaków... 

    • Like 7
  12. 2 minuty temu, Throgg napisał:

    A to fakt, moje niedomówienie.

     

    Od 8 dni próbują zając cel, do którego mają mniej niż 100 km.

     

    Podziwiam niektórych za samozaparcie w zaklinaniu rzeczywistości.

    Czy w 41 roku mówiono ludziom jak robić koktajle? Czy w 41 roku mieli sprzęt niemiecki? 

     

    Specjalnie się odnoszę do 41 a nie 39 roku, bo dziś w tvd24 był apel Ukrainek, które przeżyły drugą wojnę światową. Dla nich Polska dalej nie jest ważna. 

    • Like 1
  13. 3 minuty temu, Throgg napisał:

     

    Pierwsza zasada wojny brzmi: ,,jeśli nie chcesz trafić przed sąd wojenny, to lepiej tą wojnę wygraj".

     

    Ponoć Goering po przechwyceniu przez wojska amerykańskie i po poinformowaniu go, że stanie przed sądem wojennym, na początku osłupiał, potem wybuchnął śmiechem, a potem ponownie osłupiał i zapytał, czy mówią poważnie.

     

    Gdy Amerykanie potwierdzili, odparł, że ,,lepiej mnie teraz rozstrzelajcie jak żołnierza, niż macie mnie sądzić jak bandytę". Trzeba mu oddać to, że się zawziął i do swojego procesu nie dopuścił.

     

    Goering pewne sprawy rozumiał, Amerykanie dalej pewne sprawy rozumieją, a pozostali dalej jak dzieci we mgle.

    Rosja tej wojny jeszcze nie przegrała. Wielu dziennikarzy odnosi się do jakichś godzin Np że po 72 godzinach zdobędą kijów. Czy Putin tak powiedział przed wojną? 

     

    Wielu dziennikarzy odnosi się do blitzkrieg. Pomijając że teraz jest inna rzeczywistość prowadzenia wojny (moim zdaniem trudniejsza) to blitzkrieg trwał 4 tygodnie, a dopiero minął tydzień... 

    • Like 4
  14. Nie chcę, by ktoś mnie źle zrozumiał. Nie popieram wojny, wojna zawsze jest zła. Jednak to nie jest takie czarno białe jak Nas karmią media. 

     

    Opieram się na faktach, a fakty są takie:

     

    Przed wojną:

     

    Jest Ukraina, bez żadnych zobowiązań popartych umowami z NATO czy też UE. 

     

    Ukraina wspomagana miliardami dolarów na uzbrojenia przede wszystkim z USA. 

     

    Korzyści finansowe przechyliły szale bardziej na zachód jak na wschód.

     

    Prezydent Ukrainy mówi, że układ z Budapesztu jest nieaktualny (być może, że Rosja złamała układ biorąc Krym, a być może ma większe zapędy.)

     

    Wojna:

     

    Ruskie wysłało na bój stary sprzęt i młodych chłopaków (zlekceważyło czy taki był plan, że sobie poradzą?, albo plan że tak ma być?) 

     

    Ukraina mówi o ofiarach ludności cywilnej w tysiącach. Onz wydał oświadczenie że ofiar cywilnych to 331 osób. Dużo? Część bombardowania, a część ludzie z koktajlami Mołotowa (zastrzelić czy zostać spalonym?) 

     

    Sankcje na Rosję są na chwilę. Ucierpią mieszkańcy! Ale nie państwo. 

     

    Nienawidzę hipokryzji. Mówią rządy o sankcjach, np Polski, a jednocześnie codziennie przyjeżdżają transporty węgla z Rosji do Polski za 16 mln zł. Do Niemiec płynie gaz. Do Francji płynie gaz. 

     

    Widzieliście w tv żołnierza rosyjskiego? Ja widziałem... Niby tych w niewoli co mówią że nie wiedzieli po co jadą! Widziałem też tych którym ukraińcy dają filmiki pod nos i nikt im nie robi krzywdy. 

     

    Resztę absurdów napiszę później. 

     

     

    W Iraku zginęło ponad 7 tys ludności cywilnej i nikt nie jest zbrodniarzem wojennym. Podkreślę jeszcze raz - nie popieram wojny, ale nienawidzę hipokryzji, a tym czym Nas karmią media to niestety hipokryzja... 

    • Like 5
    • Dzięki 1
  15. Mnie jedna rzecz zastanawia. Na forum w sprawach damsko męskich mówi się, że kieruje nami biologia, ewolucja itd. Czy Rosja nie robi tego samego? Silniejszy walczy ze słabszym by powiększyć zasoby itd. Nie panoszy się jak młody kogut by pokazać swoją siłę? Rosja ma swoje zasady, Ukraina ma swoje, Polska swoje, Unia Europejska swoje. Wolność o której się tu dużo mówi nagle schodzi na drugi plan? Jest takie przysłowie - wolność Tomku w swoim domku. Nie popieram agresji Rosji, ale też nie potępiam. Nie mój cyrk nie moje małpy. Staram się być obiektywny. Czy Niemcy żałują że napadli na Polskę? Historia świata to jedna wielka wojna, między silniejszymi i słabszymi. Albo się z tym godzimy, albo nie. Chiny prowadzą wojnę z USA gospodarczo, bo tam mogą ugrać wiele, Rosji zostaje siła militarna. Ukraina chciała do uni. Chciała do nato. Wszyscy ją zlali, a teraz płaczą. Hipokryzja jak się patrzy. Też jest przysłowie że lepiej zapobiegać niz leczyć. Czy Ci co dają sankcję na Rosję wiedzą o tym? Chcąc niechcąc to Rosja musiała wykonać taki ruch. Coraz więcej energii odnawialnej, coraz to nowsze technologie. Ostatni dzwonek, by pokazać wszystkim, że żyjemy, że nas potrzebujecie bo mamy gaz itd. Jak to się skończy pokaże czas. Czy Rosja stanie się większą, a może mniejszą.. Ukraina będzie albo jej nie będzie. Putin pokazał jedno - niczego nie można być pewnym. 

    • Like 1
  16. Kiedyś już to pisałem... Większość wypowiedzi tutaj opiera się na logice co jest naturalne. Do tego dochodzą jakieś dobrze sprzedające się teorie spiskowe. 

     

    Putin ma 70 lat, agent KGB, z ostatnich wypowiedzi, ale też od zawsze fan Lenina, Stalina. Tam w ogóle nie musi być logiki. Może być zachcianka. Chęć zapisania się w historii, chęć bycia "Bogiem". Tak naprawdę nikt nie wie co się wydarzy. 

     

    Nie warto się przejmować, ale też nie wolno być naiwnym i ślepym. Prawdziwy mężczyzna reaguje i zmienia plany do aktualnej sytuacji. 

  17. 41 minut temu, Matthew88 napisał:

    Mam nadzieję że w maju obalę Twoje twierdzenie. Na początku lutego miałem drugą sprawę rozwodową. Moja żona nie zgadza się na opiekę naprzemienną. Ja na sprawach jej nie atakuję, jestem spokojny. Ona zaczyna się gubić i popełniać błędy. Czeka mnie wizyta kuratora i jak to sędzina powiedziała: "będzie to sprawdzenie warunków to opieki naprzemiennej i od tego ona zależy".. Dzieci urodzone w tym mieszkaniu, własne pokoje, czują się bezpiecznie. Nie chcę zapeszać ale wszystko jest na dobrej drodze... 

    Też żeby było ogólnie wiadomo o co chodzi. Zarzuty żony z pism procesowych nie zgadzają się z tym co mówi na rozprawach. Pomimo tego iż jest wykształcona, myślałem że i inteligentna. Dostała gadziego rozumu. Moje stanowisko i moje wypowiedzi są cały czas spójne. Sąd opiera się na dowodach i tym co słyszy. My faceci naprawdę często kierujemy się podczas takich spraw zbyt emocjonalnie i nas ponosi. Spokój jest ważny i dobry adwokat. Nie taki, który będzie ściemniał itd, ale taki który będzie chamował ataki emocji np gdy słyszy się kłamstwa. Tylko facet faceta powstrzyma... 

    • Like 2
  18. 2 godziny temu, PyrMen napisał:

    Zero szans. Przestań marzyć.. Chłopie! 

     

    Nawet jakby chlała, ćpała, zarabiała na ulicy..a piszesz że ogarnia życie i nie jesteś jej potrzebny..

     

    Twoja rola dawcy się dokonała. 

    Jeśli prawda z tym dzieckiem, skończysz jako kolejny bankomat. 

     

    Zejdź na ziemię, zacznij lepiej od szukania adwokata a nie od marzeń. 

     

     

    Mam nadzieję że w maju obalę Twoje twierdzenie. Na początku lutego miałem drugą sprawę rozwodową. Moja żona nie zgadza się na opiekę naprzemienną. Ja na sprawach jej nie atakuję, jestem spokojny. Ona zaczyna się gubić i popełniać błędy. Czeka mnie wizyta kuratora i jak to sędzina powiedziała: "będzie to sprawdzenie warunków to opieki naprzemiennej i od tego ona zależy".. Dzieci urodzone w tym mieszkaniu, własne pokoje, czują się bezpiecznie. Nie chcę zapeszać ale wszystko jest na dobrej drodze... 

    • Like 4
    • Dzięki 1
  19. To może ja wtrącę swoje 3 grosze... Rozumiem autora wątku. Jeśli jego motywacją była rodzina, jeśli ma w sobie duże pokłady empatii, to ma prawo myśleć jak myśli. Nie lubię teorii, więc swoje przykłady:

     

    Spotkałem kobietę jak byłem bidny jak paluch.. Oczywiście, miałem perspektywy, ale byłem trochę uzależniony od rodziców. Pomogła mi przerwać tę linię i zacząłem zarabiać. Po 5 latach ślub, jedno dziecko, potem drugie by nie było dużej różnicy wieku. Oba planowane. Nagle żona zaczęła stawiać warunki. Najlepiej bym zarabiał więcej ale pracował mniej. Zgodziłem się i motywowałem ją do zmiany pracy (tam oczywiście poznała kochanka ale to nie ważne). Ja przestałem być sobą bo posłuchałem i na etacie męczyłem się jak nie gówno. Podsumując to co wyżej, zabijała we mnie to co było motorem mojego życia, a później pretensje ze mnie nic nie napędza. Mógłbym popaść w depresję i coś na tę modłę przeżyłem. Jednak to co było wtedy dla mnie i nadal jest to dzieciaki. To pozwoliło mi stać na nogach. 

     

    Dlatego rozumiem autora że czegoś mu brak. Uczęszczam na terapię prywatną do męskiego psychoterapeuty. Rodzina u mnie w skali od 1 do 10 wynosi 12. Czymkolwiek bym zastapywal zawsze będzie mniej. Ale sama wiedza o tym, pozwala mi to jakoś tłumaczyć, rozwijać mnie. 

     

    Jesteś młodym chłopakiem. Tu nie chodzi o to czy będą panny leciały na Ciebie czy nie. Chodzi o to czy Ty chcesz? Wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli ktoś myśli iż jest przegrywem to takim zostanie, bo kobiety czują emocje. Ja mam niestety branie, mimo tego że nie jestem przystojnym gościem. Niestety? No bo postanowiłem się nie wiązać. Wolny czas jest dla dzieciaków. Idąc do restauracji czy do klubu, kontakt wzrokowy i uśmiechy łapię w 5 minut. Świadomie nie zagaduję. Może kiedyś przyjdzie na to czas, jednak nie teraz. Też nie jestem typem człowieka, który będzie ściemniał pannie, wyrucha i tyle. Ja czułbym się jak dziwka. Może śmieszne, może dziwne. Ja tak mam. 

     

    Dlatego Bracie super że piszesz, że dzielisz się swoimi emocjami. Rozumiem że doskwiera Ci brak rodziny. Nie chodzi tu o blue czy red pill. Z red pillem też wchodzisz w relację i chcesz potomstwo. Chodzi o świadomość że to być może jest tylko Twoja kolej i czegokolwiek byś nie robił, nie masz na to wpływu...

    • Like 7
  20. Ja również polecę coś. "jak mówić, by dzieci Nas słuchały, jak słuchać by mówiły". Mega działa jeśli dobrze przysposobimy zasady. Ciężka rzecz dla faceta, porozumiewać się emocjami, ale efekty są zdumiewające. Parę razy zdarzyło mi się, że jak zacząłem rozmawiać np z ze złoszczoną córką, syn patrzył na mnie jak w obrazek, bo widział, że to działa i się uspokaja, a później mi mówi, że mama by wrzeszczała a córka dalej by miała ataki płaczu itd. Dlatego polecam

    • Like 1
  21. 20 minut temu, Denzel napisał:

    Onet...i wszystko jasne.

    Dalszy komentarz tematu jest zbędny.

    Ja nie do końca uważam, iż jest zbędny gdyż jeśli wpisze w wyszukiwarce "Onet co myślicie o wiarygodności" jest duża możliwość, iż akurat trafi na Nasze forum. Warto pisać więc wprost co się o tym myśli... Ja nie powiazuję Onetu z konkretnym narodem. Uważam, że czasem mają dobre artykuły. Mocno widać jednak feminizację. Też jest artykuł z dzisisj o tym jak to "samodzielne matki" mają gorzej przez polski ład. Poparte 11 - oma fundacjami na rzecz samotnych kobiet. Nie będę wklejał bo szkoda zachodu. Wydźwięk jest masakryczny. Nikt nie napisze, że te "samodzielne matki" same doprowadziły się do tego stanu. Oczywiście dlatego iż usunęli możliwość komentarzy. 

     

    Ostatnio dostałem fajnego (dla mnie) mema. "świat się zeszmacił!!! Ja nie przyłożę do tego ręki...."

  22. https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/cztery-rzeczy-ktore-mezczyzni-przestaja-robic-po-slubie-rady-rozwodnika/7mbw1jc,2b83378a

     

    W tym artykule rozwodnik żałuje, że nie trzymał żony za rękę, że szedł szybciej od żony (WTF?) czy też nie otwierał przed nią drzwi... To są jego przemyślenia (wymyślone bądź nie)... Czytając takie artykuły to aż mi się śmiać chce. 

     

    Kobiety to czytają i mają kolejne usprawiedliwienia do rozwodu, bo przecież nawet chłop pisze o tym, że to przez takie pierdoły... 

    • Like 1
    • Haha 6
  23. Godzinę temu, UncleSam napisał:

    Kino to najgorsze miejsce na randkę jeśli chcesz ją zakończyć seksem...

    Oj Bracie... Zależy od emocji... Moja pierwsza seksualna dziewczyna, gdy ją olewałem itd i w końcu zaprosiłem na randkę do kina to już w kinie chciała więcej niż "wypada" 

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.