Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Saori

Samice
  • Content Count

    170
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

20 Świetna

About Saori

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. I niektóre rady szanuję szczególnie @Tomko i @Yolo, choć może w 100% nie zastosowałam się do ich rad, szczególnie, że były troche przeciwstawne, ale coś jednak od każdego wyniosłam i dały mi do myślenia. A, że rady niektórych uważam za niezbyt madre np. że powinnam dopraszać się o spotkanie, to juz inna kwestia- nie mówię akurat o Tobie personalnie żeby nie było
  2. Jeśli agresją nazwiesz niezgodzenie się z Twoją opinią, to ok, ale umiejetność czytanie ze zrozumieniem jest cenna A gdzie ja tu kogoś obrażałam? 😮 Ale ok, niech Ci będzie, w sumie nie chce mi się o tym dyskutować bo to się mija z celem.
  3. Nie zamierzam za nim biegać, niestety to często zauwazyłam doradzacie w rezerwacie, a między sobą w zwykłej czesci forum już zupełnie co innego... Ja juz okazałam dobrą wolę, może trochę za wiele nawet, ale to nie znaczy, że mam zamiar za nim biegać. Zależy mu to się powinien sam teraz odezwać. Ale już chyba nie będę zdawać relacji jak to dalej poszło bo rady na poczatku w miare mądre, to niestety teraz coraz głupsze np. żebym pomimo jego ostatnio dosć chłodnej postawy naciskała na spotkanie. Ja wiem, że to fajnie jak kobieta tak za wami lata, ale na tyle własnego rozumu jeszcze mam, że wiem, że to byłby już idiotyzm. AZ tak bardzo mi na nim nie zalezy, a wręcz przestaje. @Tomko - nie chodzilo mi o to, ale ostatnio w rozmowie mu tez powiedzialam, jak on zadzwonil niby pierwszy, ze niczego mu nie obiecuje i zastanawiam sie nad ta relacją- to było kilka dni temu, a tego akurat nie pisałam tu na forum. A że jest obrażalski przestał się odzywać, wiec tym razem ja zadzwonilam i zaproponowałam spotkanie żeby to załagodzić. Powiedziałam, że kończę o tej i o tej i żeby sie odezwał. Powiedział, że się odezwie, więc oczywiście ja juz więcej nie bedę choćby to by miał byc koniec relacji, właściwie to zaczęły mnie irytować te jego fochy od dłuższego czasu i obrażanie się na mnie bo nie mogłam się spotkać czy odebrać telefonu. On to dopiero jest dziecinny pomimo swojego wieku. Ale mam kilku innych adoratorów, "orbiterów", czy jak to tam nazywacie, więc nie będzie mi aż tak cięzko jesli się nie uda z nim. Choc na poczatku wybrałam jego bo wydawał mi sie ideałem, a tu się coraz bardziej okazuje, że do ideału mu daleko. Wcześniej czułam się winna, że faktycznie wycofał się przez to, że dałam mu może powody do zazdrości bo był nadmiernie podejrzliwy i juz przed tym ostatnim spotkaniem się zdystansował. Ale coraz bardziej widzę jaki on jest trudny. Jeśli dalej taki bedzie, to dobrej przyszłości z kobietami mu nie wróżę i dalej będzie starym kawalerem, co tez uważam nie wzięło się bez przyczyny. Temat może nie najwyższych lotów bo głównie dylematy miłosne polegające na głupiej może fascynacji, ale szczerze mam to gdzieś, musiałam po prostu komuś wygadać, dostałam pare mądrych i mniej mądrych rad, dziwie się tylko, że Ty taka poważna w takim razie czytasz tego typu tematy, przecież możesz czytac same ambitne np o literaturze, hobby itd. W sumie mam to gdzieś czy mój temat jest ambitny, może bym takie zakładała gdybym sama udzielała rad i chciała sie przypodobać żeby zdobyc jak najwięcej plusów ( jak nie oszukujmy sie samice tutaj), ale ja sie chciałam wygadać, doradzić i to wszystko, tyle co tu napisałam wie jeszcze moja przyjaciółka, z tym że tu jestem anonimowa, a spojrzenie innych ludzi czasem daje lepszy punkt odniesienia. Dziwie sie tylko ludziom, którzy piszą, że temat niskich lotów, a sami się tu udzielają, to znaczy, że chyba nie mają co robić? Albo sami nie mają za wiele swojego zycia uczuciowego. Temat można zamknąc jak ktoś chce, ale sami go ciagle podnosicie, to ja korzystam i sie dalej wygaduje
  4. 90 już dobijam, stara i pomarszczona Zresztą nawet gdybym była młoda to przez neta się nie umawiam, jeszcze bym trafiła na seryjnego mordercę
  5. Też zaczynam powoli tak myśleć...Gdzieś przeczytałam, że jak coś jest dobre, to jest też z reguły proste. I chyba coś w tym jest. Dam jeszcze mu szansę i zobaczymy, ale w sumie tego kwiatu...
  6. W takim razie chyba powinieneś poświęcić swój cenny czas na ambitniejsze i ciekawsze tematy, nie sądzisz? Czas to pieniądz w końcu No właśnie, gdyby tu tylko o bzykanie mi chodziło, to pewnie wszystko byłoby o wiele prostsze... Ale zaczyna być proste w miare jak go poznaje. Niedługo całkiem może problem sie rozwiąże jak strzeli jeszcze kilka takich akcji i już nie będzie o czym gadać. A raczej ja już nie będę chciała o niczym gadać bo zaczynam się zniechecać pomimo początkowej fascynacji.
  7. Taki mam zamiar Ja już i tak wykazałam dużo (może aż za dużo, ale tylko przez wzgląd jego upartości) dobrej woli, więc teraz już nie będę się odzywać, jeśli mu zalezy, to teraz- tak jak zreszta ustaliliśmy- on ma dać znać o której godzinie wyjdzie z biura. Tym bardziej, że ja kończę pracę o stałej godzinie, a on nie zawsze, więc o czym tu dyskutowac, nie będę się mu napraszać. Uważam, że zrobiłam w tej sytuacji wszystko co mogłam.
  8. Raczej elektrowstrząsy spowodowane jego zachowaniem A tak serio, to po prostu uznałam, że zrobie co uważam za najlepsze, ale postaram się zmienić podejście i przestać tak bardzo nim przejmować. Może troche za bardzo go idealizowałam, a jak widac po jego zachowaniu, juz od poczatku znajomości ma trudny charakter. I zaczynam się zastanawiać czy tak naprawdę mnie to odpowiada tak do konca. No i też pojawia się pytanie- dlaczego facet w tym wieku ( a jest ode mnie sporo starszy) jest sam. Czy to z jego partnerkami było coś faktycznie nie tak, czy może jednak troche i jego winy, że nie ułozył sobie życia. Zaczynam na to patrzeć bardziej na trzeźwo po chwilowej fascynacji nim.
  9. To się okaże w czwartek Ale mam nadzieję, że nie będę miała za wiele powodów do dalszych rozkmin, choć wszystko się może zdarzyć. Widocznie coś w tym jest, faceci jak widać lubią adrenalinę Choć w moim temacie aż tak wiele sie nie dzieje, ot zwykłe nieporozumienia na etapie zalotów, więc to aż dziwne, że dostałam tyle porad w temacie To prawda A moja intuicja podpowiedziała mi, że powinnam zrobić tak i tak, więc tak zrobiłam. Czy dobrze, to się okaże, jednak zakładam, że znam go troche lepiej niż ludzie tu piszący mimo wszystko, więc to jej zaufam. Czy będę żałować, byc może, ale czułam, że właśnie tak powinnam była zrobić biorąc pod uwagę, że nie każdy facet jest taki sam, a on jest uparty, obrażalski, także wyciagnęłam pierwsza rękę, bo uznałam, że ktos musi być mądrzejszy. Teraz mam przynajmniej poczucie, że ja zachowałam się całkowicie w porządku, a teraz piłeczka jest po jego stronie bo powiedział, że odezwie się w czwartek. Także chociaż nie ma już wątpliwości co do tego kto teraz powinien się odezwać. Teraz oczywiście ja będę milczeć chocby się w ten czwartek miał nie odezwać i gdyby miał wystapic taki czarny scenariusz. Ale zrobiłam wszystko żeby sytuację wyjaśnić, więc teraz on sie postara, albo i nie. Jeśli nie to będę musiała o nim zapomniec i tyle.
  10. Kurcze, zauważyłam, że co bym nie zrobiła, to wg kogoś będzie źle Nie poszłam do łóżka- było źle, poszłam- jeszcze gorzej, nie chciałam z nim rozmawiać- jestem mało otwarta, subtelnie porozmawiałam- niedobrze bo on łaskę robi itd.
  11. Można powiedzieć, że tak, choć nie wypytywałam go wprost, czy chce ze mną być itd. żeby nie pomyślał, że zbyt wcześnie na niego naciskam, ale powiedziałam po prostu, że spotkanie mi sie bradzo podobało, na co on, że teraz pewnie będziemy się spotykać częściej i zobaczymy co z tego wyniknie Tematu już bardziej nie drążyłam, bo skoro zobaczymy, to zobaczymy, chęć spotkań w sumie wyraził, jesteśmy umówieni wstepnie na czwartek. W sumie to uważam, że to nieźle wyszło bo za wczesne mówienie o związku też chyba nie jest dobre, jeśli nie ma się pewności, że druga osoba chce tego samego. Zasugerowałam mu tylko, że dobrze się przy nim czuję, a on odpowiedział w sumie miło bo wyraził chęć dalszych spotkań. No i to, że zobaczymy co z tego wyniknie, pewnie świadczy o tym, że nie jest jeszcze tego do końca pewien, że nie jest jakiś zakochany we mnie na zabój, ale chyba dalej zainteresowany. Głupio też tak pytać wprost na tym etapie co my jesteśmy co on czuje do mnie itd, albo czy planuje związek ze mną bo jeszcze się wystraszy, że narzucam mu jakieś tempo i on jest do czegoś zobligowany. A nie chciałabym żeby tak się czuł bo wiem, że generalnie działa to źle. Intuicja mi mówi, że nie jest juz tak hurra optymistycznie nastawiony do tego jak na samym poczatku, ale wydaje mi się, że jeszcze chce zobaczyć jak się bedzie nam układało. A wy co o tym myślicie? Bo pewnie już jesteś w stałym związku, więc i dylematy inne
  12. Może częściowo faktycznie, ale to było skutkiem kilku czynników oprócz tego- alkoholu, którego wypiłam za dużo jak na możliwości mojej słabej głowy, paniki- bo on nadal był zdystansowany i może zbyt dużych oczekiwań co do tego spotkania bo w mojej głowie rozgrywał się zupełnie inny scenariusz tego, że randka bedzie bardziej romantyczna. Generalnie planowałam pocałunek, może przytulanie, a tu nie doszło ani do jednego, ani do drugiego, po alkoholu stałam sie odważniejsza no i ... zdecydowałam się zostać u niego. Pod pretekstem, że nie mam się gdzie zatrzymać bo autobus do domu mi uciekł, a koleżanka się na mnie wypięła- tak naprawdę mogłam przenocować spokojnie u niej. Sam seks juz on zainicjował bo żartowałam, że zostanie u niego jesli będzie spał na podłodze, albo ewentualnie ja. Wolę jak facet inicjuje takie sytuacje i w sumie mi sie to udało, ale mimo wszystko wiadomo było jak to się skończy od początku. Dobrze sie rozmawiało, ale dystans pozostał, więc pod wpływem emocji postanowiłam go skrócić- może w niewłasciwy sposób, ale trudno. Z moim byłym poszłam do łóżka też na drugiej randce i bylisy razem 3 lata, więc pomyślałam, że może nie wpłynie to negatywnie na mój obraz, a nas do siebie zbliży, szczególnie, ze on juz duzo wczeniej proponował nocleg... Może to był błąd i wyszłam na łatwą, ale trudno, co poradzić, uda się to naprostować, albo i nie.
  13. Nie rozumiesz, tu nie chodzi o to, że forum ma mieć duży wpływ na moje decyzje bo kiedy uznam, że chcę jednak zrobic inaczej niz radzicie, to tak pewnie postapie. Bardziej chodzi o zrozumienie męskiego punktu widzenia i może troche wygadanie sie anonimowo. Jednak kobiety myslą troche inaczej jak faceci, więc dobrze poznać inny tok myślenia.
  14. Ja nie umiem właśnie w tym problem. A przynajmniej nie na randkach to u mnie jest wskazane. Na nastepnej (z nim, albo kims innym) poprzestanę na jednym kieliszku Byc może też cos w tym jest. W końcu też nie bez powodu facet w dojrzałym wieku jest sam i mówi, że to wina jego byłych - a może jego, tylko sam nie zdaje sobie z tego sprawy.
  15. Planuję zadzwonić jutro, choć nie wiem czy to dobry pomysł w tej sytuacji, ale zaryzykuję...W sumie to mimo tego, co tu piszecie jestem pewna, że też spora część z was miałaby na moim miejscu mętlik w głowie, no ale łatwo być mądrym jeśli ta sytuacja kogoś bezpośrednio nie dotyczy. Być może mam pewne problemy z budowaniem relacji damsko- męskich, bo z przyjaźniami nie mam, ale też nie wszystko zalezy ode mnie, on też widzę, że ma dosc trudny charakter. Teraz żałuje, ze tak zrobiłam, że nagle zdecydowałam sie u niego zostac na noc, ale... trudno, stało sie jak sie stało. Mam tez nauczkę żeby nie pić na pierwszych randkach bo wtedy już po 2, 3 kieliszkach wyłącza mi się racjonalne myslenie i łatwiej przychodzi mi zrobienie czegos czego bym pewnie nie zrobiła na trzeźwo. Gdybym była zupełnie trzeźwa( a mam słaba głowę i 3 kieliszki to dla mnie sporo), podejrzewam żebym tak nie postapiła. Z drugiej strony 2 moje poprzednie poważne związki też zaczeły sie od dosc szybkiego seksu i nie przeszkodziło to w rozwoju związku. Za to gorzej wychodziły randki, gdzie kompletnie noc sie nie działo, zero przytulania, brania za rękę... I tu na postawie poprzednich doświadczen stwierdziłam, ze lepiej zaryzykować i pójsc na całość (poza tym sama miałam w tej cwhili na to ochotę) niż oddalenie się od siebie. W sumie ta decyzja to był impuls pod wpływem chwili. Nie wiem czy zrobiłam dobrze, czy źle, z tego co tu piszecie, raczej nie najlepiej, ale trudno, stało się jak sie stało, czasu nie cofnę. Ale mam nadzieje, ze jednak cos z tego więcej wyjdzie bo tak jak pisałam mam dziwne przeczucie, ze to się tak nie skończy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.