Skocz do zawartości

deleteduser07

Użytkownik
  • Postów

    66
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Donations

    0.00 PLN 

Odpowiedzi opublikowane przez deleteduser07

  1. 11 godzin temu, xawery982 napisał:

    Zaczynam się zastanawiać czy jest sens porzucic ją, gdy wspolna praca nie da efektów bo już za późno... szansa, ze trafie na zyciowo lepsza jest wedlug mnie znikoma...ciężki temat.

    Stary, ty tak na poważnie? Tyle piszesz o wychodzeniu z matrixa, że już dużo zrozumiałeś dzięki lekturze tego forum, a za chwilę takie teksty. Też kiedyś myślałem podobnie, że moja księżniczka jest jedyną w swoim rodzaju, nie znajdę nigdy lepszej. Nie słuchałem ojca, który mówił, że tego kwiata to pół świata. I teraz bardzo żałuję. 

     

    Kiedyś ktoś powiedział, że jak po 5 latach nie ma ślubu, to trzeba albo się rozstać albo pobrać. Chyba że para wspólnie decyduje się na życie bez papierka. Ale jeśli teraz w waszym związku jest jak jest, to ślub może zmienić jedynie na gorsze. Zresztą sam napisałeś, że nie wiesz, czy chcesz tego ślubu. To skoro masz wątpliwości,  zerwij. 

     

    Chyba że twoja luba to jest ta jedyna wyjątkowa kobieta, o której ktoś kiedyś napisał w manuskrypcie znalezionym w Himalajach. To wtedy walcz ?

     

    Edit - przeczytałem Twojego ostatniego posta. Tak, poligon doświadczalny to świetny pomysł, sam go stosowałem na mojej ex żonie. Powodzenia.

    • Like 1
    • Dzięki 1
  2. 10 godzin temu, Normalny napisał:

    @Veni Jak w takim związku układają się relacje Twojej kobiety z ojcem dziecka, ewentualnie jak ojciec dziecka patrzy na Ciebie? 

    Ta para jest po rozwodzie już kilka lat, kontakty z dzieckiem są unormowane sądownie. Nigdy go nie spotkałem, nie wiem, co on o mnie myśli.

    Póki nie mieszkam jeszcze z jego dzieckiem, to dla niego nie powinno być (na razie?) żadnego problemu. 

    • Dzięki 1
  3. Nie wiem, czy dasz radę wprowadzić tak duże zmiany w swoim związku, po tylu latach bycia białym rycerzem i miłym, dobrym misiem. Życzę powodzenia.

    Ale jeśli się nie uda, to polecam audycję Marka "Zrywaj z dziewczyną bez wyrzutów sumienia". Ileż ja bym dał, żeby móc to wysłuchać i poczytać forum ładnych parę lat wstecz...


    Byłem w podobnej sytuacji jak Ty, również po kilku latach w związku było całkowite wypalenie i brak seksu. Ale myślałem, że nigdy nie ma idealnie, i że to normalne. Po siedmiu latach związku klęknąłem przed swoją księżniczką i poprosiłem o rękę. A po kolejnych siedmiu był rozwód. 


    Polecam ten temat i porady chłopaków. Tu Marek świetnie napisał:

    W dniu 16.02.2016 o 16:40, Stulejman Wspaniały napisał:

    To jest chyba w życiu najgorsze, że człowiekowi żal straconych lat i że pójdzie to w huj. Dzięki takiej chytrej postawie, traci się jak napisał Kryss kolejne ileś tam lat na coś, co nie ma sensu. Ty już tę swoją zepsułeś, ona pamięta czasy gdy miała władzę - jeśli się poprawi jej zachowanie, to tylko w obliczu realnej groźby której się przestraszy, np. rozstania. Ale to będzie tylko udawane. Będzie ślub, dzidzia i mieszkanie, a zobaczysz kto trzyma karty.

     

    Nowa samica to coś znacznie lepszego - dasz się jej poznać jako silny i mądry samiec, ustalisz mądre zasady. To będzie znacznie lepsze. Codziennie seks, ładna, miłe spędzenie czasu.

     

    Po ślubie seks zniknie całkiem, skoro już teraz jest tak rzadki. Jak dla mnie, to nie ma sensu. Zerwać w jakiś miły sposób (chociaż będzie niemiło na pewno) i iść w swoją stronę. Ona ma swoje życie, a Ty nie masz obowiązku być z kimś z litości. Litość do kobiety, to jak litość do węża - ugryzie i jad Cię zabije.

     

     

    • Like 1
    • Dzięki 1
  4. Jestem od roku w związku z rozwódką z dzieckiem. Sam również jestem po rozwodzie i też mam dziecko.
    To, że jest dzieciata, mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Już nie chcę mieć więcej potomstwa, ani z nią, ani z żadną inną. Ona zgadza się na taki układ (przynajmniej tak mówi).
    Jest większe prawdopodobieństwo, że jeśli kobieta ma już dzieci, to więcej nie będzie chciała. Powiedziałem jej (kilka razy), że jeśli wrobi mnie w dzieciaka, to zostanie samotną matką z dwójką dzieci.
    Poza tym nie chcę już nigdy żadnego ślubu, i też to przyjęła. Na razie jest to związek LAT, i bardzo mi to odpowiada. 

     

    Moje podejście do kobiet i związków po lekturze tego forum i książek Marka bardzo się zmieniło - "miej wyjebane a będzie ci dane". Mogę żyć z kobietą, mogę żyć bez kobiety i też jest fajnie. Seks jest przereklamowany. 
    Czytam forum regularnie, zdaję sobie sprawę z tych wszystkich niebezpieczeństw, z którymi wiąże się taki związek. Słuchałem kilka razy audycji Marka na ten temat, czytałem posty Normalnego. Jestem przygotowany na natychmiastową ewakuację, gdy tylko coś mi przestanie pasować. I coś czuję, że panna zdaje sobie z tego sprawę, bo naprawdę zachowuje się bardzo dobrze, zwłaszcza jeśli porównam sobie ją z moją wiecznie sfochowaną, depresyjną, byłą żoną. Oj, jakaż to miła odmiana.

     

    Z drugiej strony dziewczę zna swoje miejsce w szeregu na rynku matrymonialnym, gdzie przecież babce z dzieckiem wcale nie jest łatwo znaleźć kogoś sensownego. 

     

    Jestem bardzo ciekaw, jak ten związek się rozwinie, kiedy dziewczę przestanie się starać. Z pewnością dużo się zmieni, jak może kiedyś zamieszkamy razem. Jak to będzie wyglądać wtedy, czas pokaże.

    • Like 2
    • Dzięki 1
  5. Również chciałem się pochwalić, że mój rozwód przebiegł podobnie jak opisał to @Grzenio w pierwszym poście. 20 minut rozprawy, potem 5 minut odczytanie wyroku i po wszystkim. Rozwód bez orzekania o winie, jedno dziecko. Alimenty ustalone z eks wcześniej, też myślę że rozsądne.

     

    W moim przypadku nie było potrzeby żadnego świadka. W treści pozwu wykazałem, że ustały między nami więzi duchowe, fizyczne i gospodarcze - to jest potrzebne sądowi do orzeczenia rozwodu. Byliśmy już po rozdzielności majątkowej i po podziale majątku. Od ponad pół roku nie mieszkamy razem - nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa domowego. 

     

    Dawno nie czułem się tak dobrze!

    • Like 1
  6. Dnia 23.09.2017 o 10:37, jaro670 napisał:

    Załóżmy jeszcze jedną ewentualność:

    Powiedzmy że udaje się leczenie i panna przestaje łoić , jest czysta i zdrowa.

    Myślisz że zostanie z kimś kto był świadkiem jej numerów kiedy leżała we własnych rzygach i innych wydzielinach organizmu. Daję 1000zł (a nie jestem bogaty- jeszcze) że jak ją wyleczysz to Cie kopnie w dupę.

    Wiesz kogo Hitler zamknął pierwszego jak doszedł do władzy ? Kompanów niedoli z noclegowni dla bezdomnych właśnie po to żeby nie było świadków jego upodlenia.

    Tak też może się zdarzyć, mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Namawiałem moją ex kilka ładnych lat do pójścia do psychologa/psychiatry, bo wiedziałem, że ma depresję. W końcu udało mi się namówić, i zaczęła się leczyć. 

    Terapia przyniosła skutek, w końcu zaczęła myśleć w miarę normalnie i pozytywnie. Ale co z tego, jak po kilku miesiącach od rozpoczęcia terapii zakochała się bez pamięci w innym kolesiu.

     

    Nie warto poświęcać swojego życia w takich przypadkach.

    • Like 2
  7. 10 minut temu, danielpow237 napisał:

    Hej, a na pisaniu skończyła, czy też może się spotkała? Postawiłem jej ultimatum, na razie bunt. Ale jak się okazuje z jednym miała się spotkać, z drugim tylko pisze, a z trzecim po koleżeńsku tylko ale też otrzymał foto w sukience. Coraz lepiej :)

    Wiesz, to nie było zwykłe pisanie o ptaszkach w parku, czy o pogodzie.  Czaisz taką sytuację - ja kąpię dziecko w łazience, a ona sobie świntuszy na czacie w drugim pokoju? Jedziemy na wspólny "romantyczny wypad" wymyślony przeze mnie  dla ratowania małżeństwa, a ona pisze z nim, jak ja wychodzę po obiad? Zdjęcia też sobie wysyłali, niestety widziałem jakie. Planowali swoją przyszłość i starość we dwoje (sic!).

     

    Jak tu już ktoś napisał, zdrada emocjonalna to też zdrada, nie wiem, czy nawet gorsza. W fizycznym spotkaniu przeszkodziła im odległość i to, że koleś nie był zbyt pewną gałęzią. Nie wiem czy słyszałeś często powtarzane przysłowie, "kobieta jest jak małpa, nie puści jednej gałęzi dopóki nie złapie dobrze drugiej".  

    Spotkali się dopiero po około pół roku, po tym, jak już podjąłem decyzję o rozwodzie. Ale nic im z tego nie wyszło.

     

    Dnia 13.09.2017 o 21:02, danielpow237 napisał:

    Zaczynam sie zastanawiać czy jestem w stanie to uratować, i być z osobą ktora jednej nocy bzyka sie do upadłego a nazajutrz planuje spotkanie z potencjalnym dawca emocji.

    A myślisz że o kim myśli, jak się bzyka z Tobą i zamyka oczy? Ech, te schematy, u mnie było podobnie. Przez ten cały czas jak się zastanawiałem o rozwodzie, to bzykała się jak nigdy przez te kilkanaście lat naszego związku. Korzystaj, obserwuj czaty, wyciągnij wnioski.

     

    Dnia 13.09.2017 o 21:02, danielpow237 napisał:

    Dzieci mają po 3 i 7 lat i cholernie jestem z nimi zżyty.

    To było dla mnie najgorsze. Też jestem zajebiście zżyty z dzieckiem. I kontynuuję to po rozwodzie. Jeśli dziecko nie jest świadkiem kłótni, awantur domowych, nienawiści, to przechodzi rozstanie rodziców o wiele lepiej. 

     

  8. Po twoich postach wnioskuję, że masz historię całkiem podobną do mojej. Byłem stuprocentowym białym rycerzem, romantykiem troszczącym się o swoją księżniczkę.  Moja małżonka również zaczęła pisać sobie z kolegą, nawet siedząc przy mnie w pokoju. Na moje pytania o czym tak piszesz, uśmiechając się odpowiadała - "a to nic takiego, nie przejmuj się". W końcu po kilku tygodniach zerknąłem na te "rozmowy" i cały mój świat się załamał. Nie było to (niestety) niewinne czatowanie z kolegą. Postawiłem jej ultimatum, albo natychmiast to kończy, albo rozwód. Kilka miesięcy okłamywania, w żywe oczy - nie wiedziałem, że może być do tego zdolna. 

    W międzyczasie trafiłem tutaj, na forum. W końcu wyprowadziłem się i złożyłem papiery rozwodowe. Czuję wielką ulgę, tak jakby z serca spadło mi tysiąc kamieni. 


    W sumie najbardziej bałem się nie o mnie, ale o córkę. To była jedna z najcięższych decyzji w moim życiu. Ale tak jak bracia tu ci radzą, dziecko musi mieć dobre wzorce i zdrowego, zadowolonego z życia ojca. Dziecku powiedzieliśmy o wszystkim dopiero kilka dni przed wyprowadzką. Całe szczęście znalazłem mieszkanie blisko, i mam świetny kontakt z córą.

     

    Teraz modne jest wychodzenie ze strefy komfortu - ale teraz widzę, że w moim związku nie było żadnego kurwa komfortu :)


    Decyzja należy do Ciebie. Ale jak się zdecydujesz na rozwód - zadbaj o swoje finanse. Przygotuj rozdzielność majątkową i podział majątku. Powodzenia.

    • Like 2
  9. Dla mnie dużym plusem kupna mieszkania nawet na kredyt jest to, że będę miał gdzie mieszkać na starość, na emeryturze. Nie wierzę w to, że moja emerytura wystarczy na opłatę za wynajem plus w miarę wygodne życie.

    W przypadku własnego mieszkania będę opłacał jedynie czynsz plus opłaty za media.

    Poza tym nie warto kupować zbyt dużego mieszkania. Lepiej zacząć od małego, a jeśli będzie doskwierać, to kupić wtedy większe. Każdy metr mieszkania to przecież ładnych parę tysięcy.

    Warto pamiętać również o tym, że nawet jeśli kupimy mieszkanie przed ślubem na siebie, i w trakcie małżeństwa będziemy je spłacać, to w przypadku rozwodu i braku rozdzielności żonie należeć się będzie połowa spłaconego kapitału.

     

    Dorzucę jeszcze artykuł i komentarze na ten temat http://jakoszczedzacpieniadze.pl/kupic-czy-wynajmowac-mieszkanie

     

     

  10. Adaś Miauczyński  - Nic śmiesznego. Postać tragiczna. 

     

    "Całe życie marzyłem, marzę o miłości na całe życie. Pragnę spotkać kobietę, z którą chciałbym się zestarzeć."
    "Codziennie wychodzę z domu żeby spotkać swoją Małgorzatę. I wierzę , że spotkam ją , będziemy rozmawiać ze sobą tak jakbyśmy rozstali się dopiero wczoraj , jakbyśmy się znali od wielu lat i że ona mi powie , że musieliśmy się kochać od dawna jeszcze się nie znając i że ona wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to bym ją wreszcie odnalazł."

     

    Mimo wszystko, jeden z moich ulubionych filmów. Ale zgadzam się w 100% z tym, co napisał @Rnext - inaczej patrzy się na te same rzeczy, po zrozumieniu na czym to wszystko polega.

     

  11. Kilka dni temu obejrzałem cały film Cassie Jaye, The Red Pill. Naprawdę świetny dokument. Pokazuje jakimi problemami zajmuje się MRA, czyli Ruch na rzecz mężczyzn. Bardzo dobrze się ogląda, są wywiady i z członkami MRA, jak i z feministkami. Polecam, jest również wersja z polskimi napisami.

     

    Kiedyś uważałem podobnie, tak jak to głoszą media głównego nurtu. Że kobiety mają gorzej, są uciskane przez mężczyzn, którzy trzymają całą władzę. Ten film otwiera oczy na wiele spraw, pokazuje świat z drugiej strony. Pozycja obowiązkowa dla każdego, zwłaszcza dla tych, którzy tkwią głęboko w matrixie spraw męsko-damskich.

     

  12. 6 godzin temu, SearcherofPerfection napisał:

    Bracia, 

     

    Tak jak przypuszczaliscie uruchomiła seks, wypilismy piwka i grzmocenie bylo takie,że masakra, nie wiem,czy takie miałem wcześniej z nią,ostro na maxa,w pełni uległa. Pytała sie o wszystkie fantazje moje i żebym robił z nią co chcę, a ja lekko podpity, skorzystałem z okazji. 

     

    Wiesz, ale całkiem prawdopodobne jest, że jak kochacie się, to ona myślami jest z trenerem - wyobraża sobie jego jak zamyka oczy. Przynajmniej w moim przypadku tak było, wyczytałem w wiadomościach.  Także nie rób sobie nadziei, że ona robi to z miłości do Ciebie - ona to robi raczej z czystej kalkulacji, nie chce zostać sama.

    • Like 1
  13. Dnia 18.05.2017 o 08:43, zuckerfrei napisał:

    Zią kurwa pakuj ja i wyjazd!

     

    Zią widać wziął dosłownie tę poradę i sobie wyjeżdża na romantyczny wyjazd. Spoko, też takie rzeczy robiłem, też zabierałem moją ukochaną na wycieczki. Tylko że potem okazało się, że jak ja wychodziłem z hotelu na miasto, żeby przynieść coś do jedzenia, to moja ukochana pisała smsy do swojego "kolegi". 

    Ale ja byłem żonaty, miałem dziecko i kredyty, robiłem to w sumie dla dziecka głównie. Teraz bym nie robił takich rzeczy, ale trzeba wiedzy, żeby to zrozumieć. Wtedy jeszcze nie znałem tego forum.

     

    Z drugiej strony, seks może będzie dobry. Kobieta gdy widzi, że gałąź może zostać złamana, i spadnie z hukiem na tyłek, może (ale nie musi) uruchomić to co ma najlepsze dla mężczyzny, czyli seks. 

  14. Podziękuj losowi, że taka sytuacja nie wynikła po ślubie i nie masz dziecka - w moim przypadku tak było, przeczytałem podobne rozmowy (niestety bardziej pikantne niż Twoje) na messengerze po 15 latach związku i po siedmiu małżeństwa.

    No i super, że trafiłeś na to forum w takim momencie swojego życia - dostałeś tu tyle cennych i zgodnych rad, że nie sposób przejść koło nich obojętnie, tym bardziej jeśli wciąż żywisz do niej jakieś uczucia. 

     

    "Tego kwiata to pół świata" - kiedyś też myślałem, że to nieprawda, że moja dziewczyna jest wyjątkowa, że to jest ta jedna jedyna, bajeczna połówka pomarańczy... Teraz rozumiem, że to wszystko to jest jeden wielki jebany matrix.

    • Like 7
  15. Cytuj

    Jak mężczyzna jest miękki, ugodowy i delikatny - wrażliwiec (po prawilniacku 'pizda' choć ja nie znoszę tego pejoratywnego określenia) to kobieta wejdzie mu na głowę w trymiga i zacznie stukać obcasami po głowie. One naturalnie mają tendencję do ciągłego, permanentnego testowania na ile mogą sobie pozwolić i kiedy dojdą do granicy. Może złapać za paznokieć? Zaraz sprawdzi czy da radę za palec. Dostanie palec - za dwa dni sprawdzi czy nie może chwycić całej dłoni. Upewni się, że dłoń może - zaraz zacznie kombinować jak dorwać przedramię - i tak w nieskończoność. Taka natura, taki algorytm działania i system operacyjny. Nie ma co go nienawidzić ale NALEŻY WIEDZIEĆ jak go trzymać w ryzach by nam dziewczę się nie rozpasało i w straty nie poszło. Poza totalnie odwalonymi pannami typu borderline czy z zaburzeniami psychicznymi - resztę da się temperować. Wymaga to WIEDZY, silnej woli, męskiego charakteru i pisząc po prawilniacku - 'jaj'. I o to rozbija się rdzeń kobiecego zawodzenia 'prawdziwych mężczyzn już nie ma'. Bo my jesteśmy za mili, za bardzo partnerscy, za bardzo ugodowi i gotowi na ustępstwa - tak nas nauczono przez ostatnie 10-20 lat, że takim należy być. "Partnerskim" mężczyzną, taką trochę przyjaciółką z penisem. A to błąd. Bo kobiety, jak to kobiety bo taka ich natura, głośno mówią o zapotrzebowaniu na takich 'mężczyzn' ale, do czego same się nie przyznają nawet przed sobą, podświadomie czują że potrzebują nad sobą silnej, ojcowskiej ręki mężczyzny. Takiego co się zaopiekuje ale jednocześnie wyznaczy granice, zasady związku i będzie ich konsekwentnie się trzymał - nawet za cenę odejścia.
    Kobieta jest jak lustro w którym możemy się przejrzeć. Ja doskonale zrozumiałem przez dłuższą bytność na forum, że 90% problemów jakie dostałem w zwrotnej odpowiedzi od kobiet w życiu - było tak naprawdę wynikiem mojej niewłaściwej postawy i błędów. MOICH ! Dlatego chcąc polepszyć jakość swojego życia W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI NALEŻY ZACZĄĆ PRACOWAĆ NAD SOBĄ!  A za wszelkie poważniejsze związki i interakcje z kobietami brać się wyłącznie po tym jak nabędziemy elementarną wiedzę 'jak to działa' i właściwy mindset w głowie.
    Inaczej jesteśmy jak ten wiejski głupek, który podrzuca w nieskończoność kamień nad sobą i za każdym razem dziwi się, jak to jest że ten spada i nabija mi guza :)

     

    Autor: @Subiektywny http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/5651-tak-kończą-idealiści-i-wrażliwcy-bez-wiedzy/&do=findComment&comment=121335

     

     

    Cytuj

    "Podstawowym błędem facetów jest idealizowanie kobiet - a jesteście jakie jesteście - ani dobre ani złe."
    "Jeśli masz do wyboru majątek albo ukochaną, wybierz majątek. "
    "Ludzkie poczucie szczęścia bądź rozpaczy nie zależy od sytuacji zewnętrznej, stanu posiadania i nawet zdrowia. Jest tylko i wyłącznie nawykiem, który, jeśli nie został w nas wytrenowany przez rodziców (w większości nie został, rzadko który rodzic o tym wie), trzeba go samemu wyćwiczyć, co nazywa się rozwojem osobistym. "

     

    Autor: @Stulejman Wspaniały Kobietopedia.

     

     

    Cytuj

    "Żony nie szukaj po prostu ruchaj."
    "Kto wybrzydza ten nie rucha."
    "Kobieta jest jak małpa - nie puści jednej gałęzi, dopóki nie złapie dobrze drugiej."

     

    Autorzy nieznani.

  16. 19 minut temu, rewter2 napisał:

    Według prawa małżonek wyłącznie winny rozpadowi małżeństwa może zostać zobowiązany do płacenia alimentów na drugiego małżonka jeśli stopa życiowa tego drugiego się obniżyła. Do pięciu lat bodajże po rozwodzie (mówię z pamięci, to nie moja działka, ale mniej więcej tak).

    Niestety nie tylko małżonek wyłącznie winny może płacić alimenty na drugiego małżonka.

     

    "Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje obowiązek alimentacyjny w sytuacji, gdy jeden z byłych małżonków:
    - nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia,
    - został uznany za niewinnego rozkładu pożycia,
    - został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia.

    W sytuacji, gdy wyrok rozwodowy zapadł bez orzekania o winie, bądź sąd ustalił winę obojga małżonków, były współmałżonek, który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego rozwiedzionego małżonka środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego."

    • Like 3
  17. 13 godzin temu, radeq napisał:

    u mnie mam taki http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40103100/

    nigdy się nie zastanawiałem czy jest ok, ale skoro nie narzekam to raczej polecam. 

     

    Też posiadam krzesło Ikea Markus od ponad dwóch miesięcy. Wersja skórzana. Wygodne, ładne, spełnia swoje zadanie. Jako że dużo siedzę przy kompie, i mam czasem problemy z plecami, to wolałem wydać trochę więcej na dobre krzesło. Zresztą w pracy mamy krzesła, które kosztują około 1000zł/sztuka, także Markus w porównaniu z tamtymi jest w dobrej cenie.

  18. Dnia 6.04.2017 o 22:36, chudy.bolek.3891 napisał:

    Samica wlasnie wyskoczyla z tekstem nie robimy podzialu majatku, ale ona mieszka w naszym mieszkaniu i kredyt splacamy na jakichs tam warunkach wspolnie bo ona tak do konca to nie chce tego mieszkania. To znaczy chce ale jeszcze prze 2 -3 lata a pozniej chcialaby inne (oczywiscie urabia gacha caly czas).

    Na razie ona tam mieszka. Moze by tak nie splacic ze dwa razy kredytu to jej zapuka bank do drzwi i niegrzecznie poprosi o ogarniecie sie w zyciu.

     

    Jakies inne pomysly?

     

    Powiem Ci jak  ja zrobiłem, ale jak na tym wyjdę, to się okaże za ładnych parę lat. Moja sytuacja jest bardzo podobna  do twojej. Wspólny kredyt hipoteczny, małe dziecko, rozwód. Przyszła ex żona bez zdolności kredytowej. Jako że jej rodzice mieszkają daleko, to myślała o wyjeździe do nich z dzieckiem. Chcę być blisko dziecka, dlatego poszedłem na pewne ustępstwa. Gdy już byłem przekonany co do rozwodu, zrobiliśmy rozdzielność majątkową i od razu podział majątku. I teraz tak - mieszkanie przepisane zostało na mnie, ja będę spłacał kredyt. Robię to w ramach alimentów, oraz dodatkowo co miesiąc pomniejsza się mój dług wobec niej, powstały po podziale majątku. Tej kasy starczy ex na kilka lat wynajmu. Czyli tak jakbym wynajmował swoje mieszkanie. Z kolei sam wynajmuję tanio kawalerkę.

     

    Plusy:

    - moje dziecko zostało w tym samym pokoju - dobro dziecka w tej chwili jest dla mnie najważniejsze

    - mam kasę z "wynajmu", którą bym musiał płacić w ramach alimentów.

    - mieszkanie jest zapisane na mnie u notariusza

    - wynająłem mieszkanie niedaleko, by być blisko dziecka

     

     Minusy:

    - musiałem wynająć kawalerkę, na co też idzie kasa

    - mam kredyt na mieszkanie, w którym obecnie nie mieszkam. 

     

    Tak jak pisałem, jak na tym wyjdę, okaże się w przyszłości. Nie znalazłem lepszego rozwiązania na daną chwilę.

    • Like 1
  19. Godzinę temu, Grzenio napisał:

    [OT]

    Bardzo dużo par w Warszawie, które rozpoczęły pracę w korpo i zaczęły w miarę dobrze zarabiać, natychmiast pokupowały apartamenty na kredyty, pokupowały samochody, potem latem Majorka, zimą Alpy, a potem jedno z nich traciło pracę i potem bank wystawiał tych ludzi z domów. Niestety, ale taka jest szara rzeczywistość. Myślę, że to co napisałem w drugim zdaniu tego postu: "...poczucie bezpieczeństwa.." a to buduje się latami, jest bogactwem. A nie, pierwsza wypłata po umowie na czas nieoznaczony nawet 10000 PLN na ROR i o kurwa, ale jestem bogaty - kupuje mieszkanie 150m.  Może i się przepisy zmieniły i dziś trudniej zwolnić pracownika, ale nigdy nie wiadomo co się może stać.

     

    Ja tu często latam z kubłem zimnej wody, ale może to z racji wieku.

     

    Taka niestety jest prawda, w szkole uczymy się przeróżnych rzeczy, czym się różni tasiemiec uzbrojony od nieuzbrojonego, a takiej podstawowej rzeczy jak zarządzanie finansami osobistymi nie znajdziemy w programie nauczania. Przyznam, że jeszcze dwa, trzy lata temu taki byłem. Życie z miesiąca na miesiąc, zero poduszki finansowej... Przykład - poszedłem po kredyt na samochód, potrzebowałem 15000 zł. Bardzo miły pan w banku, jak zobaczył moje zarobki, to od razu mówi, "dam panu 20 000, mamy taką promocję". No i wziąłem, czemu nie.  Innym razem pracodawca spóźnił się kilka dni z wypłatą - zabrakło mi 5 zł żeby kupić ładniejszą choinkę! Teraz jak sobie o tym myślę, to ciężko mi w to uwierzyć, jak mogłem być tak lekkomyślny. 

     

    Ale w końcu zacząłem myśleć, że coś jest nie tak - zarabiam coraz więcej, a moje oszczędności nie istnieją. Zacząłem się interesować, co robię nie tak. Pomogły mi blogi Szafrańskiego oraz Iwucia. Od dwóch lat spisuję swoje wydatki, patrzę gdzie pieniądze uciekają przez palce. Pomogło, spłaciłem szybciej kredyt na samochód, pojawiły się oszczędności na kilka miesięcy życia. 

     

    Polecam ciekawy wpis http://marciniwuc.com/finanse-osobiste-wedlug-kena-barbie/

  20. @Grzenio - dzięki za polecenie. Zdaję sobie z tego sprawę, że DAC znacznie polepszy mi jakość dźwięku. Z powodu mojej wyprowadzki od małżonki i rozwodu właśnie chcę sobie zafundować bliżej niezdefiniowany zestaw stereo oparty na DAC. Na razie wiem tylko tyle, że ma być to wzmacniacz stereo (razem z/albo osobno DAC), oraz koszt około 2500 - 3000 zł. 

     

    Mimo wszystko, na moich Creative Aurvana live słyszę różnicę między zwykłym spotify, a spotify premium, słuchając bezpośrednio ze zintegrowanej karty dźwiękowej.

  21.  

     

    16 godzin temu, Mosze Red napisał:

    Proszę o radę, które z powyższych wybrać lub ewentualnie polecenie innych słuchawek. 
     

    Jeśli chodzi o słuchawki, to używam od dwóch lat  Creative Aurvana Live! Zbierają świetne opinie, polecam poczytać. Mam dwie pary, jedną w pracy, drugą w domu. Cena około 200 zł, a biją na głowę słuchawki za 400-500 zł.  Źródłem dźwięku jest na razie laptop i spotify premium, także i tak bym nie usłyszał większej różnicy między droższymi o kilka stów. A jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.