Jump to content

Rnext

Starszy Moderator
  • Posts

    10,851
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    114
  • Donations

    30.00 PLN 

Rnext last won the day on April 26

Rnext had the most liked content!

About Rnext

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Las Sosnas

Recent Profile Visitors

55,452 profile views

Rnext's Achievements

Podpułkownik

Podpułkownik (17/23)

29.4k

Reputation

  1. Ja to się bardzo cieszę, że mi się od dawna nawet nie chce wchodzić w żadne interakcje (poza "dzień dobry"). Mało tego, jeśli zauważam jakąś panią "na powietrzu" to prędzej mało atrakcyjną (o rany, jak się można tak zaniedbać, roztyć etc...) niż efektowną. Co śmieszne, koduje to automatycznie przekonanie, że w ogólności kobiety są brzydkie 🤣Podobnie jak mam ze starszymi paniami, które są przezroczyste a to dla odmiany koduje przekonanie, że starszych kobiet w ogóle nie ma. No chyba że akurat jest sprzedawczynią w warzywniaku. I jeszcze z perspektywy wieku dodam, że żałuję nadaktywności "chujokompasu" za młodu. To niesłychana strata czasu, energii życiowej i brak poszanowania dla tego czasu, który nam pozostał. Idiotyczne, że tylko jakiś koktajl hormonalny steruje nami prowadząc zwykle na manowce.
  2. @wrotycz nie wiem jak Ci to jaśniej wytłumaczyć. Może równaniem? liczba lekarzy = ilość studentów - ilość emigrujących - ilość która nie dostała się na specki i wypisuje paracetamol w POZ (to nie lekarze tylko felczerzy) Tak z grubsza. Nawet sami lekarze nie uznają tych bez specki za lekarzy. A jak pisałem - wielu miejsc specjalizacyjnych (nomen omen) jak na lekarstwo.
  3. 2x Tak. Sam rynek to pokazuje. I jak wynika z mojego wpisu - nie jest w stanie "wyprodukować" tylu specjalistów względem dużej liczby studentów bo nie przewiduje się wystarczającej ilości miejsc specek szkoleniowych.
  4. @wrotycz patologii w polskiej ochronie zdrowia jest od (W)uja i ciut ciut. Możliwe, że trudno znaleźć obszary gdzie jej nie ma. I pewnie mógłby z tego być tak obszerny temat jak ten o "plandemii". Ale skupiając się tylko na Twoim pytaniu - studentów jest niby dużo ale wciąż otwierają się kolejne "medyczne szkółki niby-wyższe" gdzie właściwie z prawie oblaną na maturze biologią możesz studiować, byleś bulił. Z innych źródeł słyszałem, że podobnie jak ustawa o VAT jest skonstruowana dla "upoważnionych" do kręcenia karuzel VATowskich, tak te szkółki to czysta korupcja i łapownictwo. Ale to na pewno nieprawda Tak czy inaczej "produkcja" ekhm, "lekarzy" ma przyspieszyć. No i teraz trzeba jakoś przejść do "lekarzy za mało". I tu znów pojawi się kilka wątków, które ledwie zasygnalizuję, bez wnikania w ich ważność względem siebie. Pierwsza rzecz, która ma zniechęcić do wyjazdu za granicę świeżo upieczonego lekarza i wywiezienia inwestycji polskiego podatnika to tzw. "bon patriotyczny". To jest jakiś 1k PLN miesięcznie. Ani to równoważnik zwrotu/odpracowania za darmowe studia ani zachęta do pozostania w PL. Więc często wyjeżdżają czy to planowo czy pod pozorem jakiegoś stażu. Więc mamy tu pierwszy "wyciek" studentów. Choć ostatni przykład "Dawidka Milionsześćset" pewnie niejednego zachęci do zastanowienia się, czy na "zachodzie" są osiągalne takie stawki 🤣 Kolejna "blokada" i być może najbardziej znacząca, przypomina pilnie strzeżony przez syndykat (niejako mafijny) dostęp do zawodu notariusza. Jak nie jesteś z odpowiedniego środowiska to szanse na aplikację masz marne i lepiej sobie odpuść. I u nas w zakresie OZ jest podobnie. No bo jak możesz dostać się na tzw. "speckę", jeśli dostęp do wielu specjalizacji jest strzeżony przez swoistego Cerbera. Pierwszy lepszy wynik wyszukiwania: Łączna liczba miejsc: w puli całego naboru jesiennego było ponad 14,5 tys. miejsc (rezydentur), w tym na samą endokrynologię udostępniono pulę rezydentur i miejsc pozarezydenckich (np. w samej puli dla województwa dolnośląskiego było to 1 miejsce rezydenckie i 3 pozarezydenckie). Jedno na województwo! Czaisz? I tak można wyliczać - dermatologia i wenerologia, ch. plastyczna... No, ale przynajmniej na ortopedię w Wielkopolsce było 10 miejsc! Szał! Ogólny obraz jest taki, że jesteśmy w pełzającej fazie przejściowej do prywatyzacji OZ. W wykonaniu polskim będzie jak jest, czyli że płacimy składki na tzw. "ubezpieczenie zdrowotne" (zrzuta na WAŁ) czyli darmowe wypisywanie Paracetamolu a jak potrzebujesz antybiotyku, to już na dodatkowe ubezpieczenie czyli sprzedanie dupy zachodniej korpo. Tak czy inaczej, systemu OZ już nie ma, bo z godziny na godzinę zmniejsza się ilość "siłaczek" i "siłaczy". a rośnie "cwaniaczek" i "cwaniaczy"
  5. To są "drobne" jak @Drago zauważył. Zobacz jak to się ma do polskiego PKB za 2025 w wysokości prawie 4 bln PLN. A "lichwić" mogą legitnie pod wysokość PKB. I póki co PKB gwarantuje jedwabnik swoją pracą. Pomału już niewolniczą, bo w prawdziwym gównie znajdą się młode jedwabniczki w wieku przedszkolnym. Weź sobie jeszcze do tego lichwiarskiego pasztetu wkręć, że obsługa (odsetki) bieżącego długu kosztuje nas 100 mld PLN. Co to jest przy tym kawałek lasu?
  6. W PL nie ma już czego "prywatyzować" więc wchodzimy w fazę "prywatyzacji" obywateli. A swoją drogą, mamy jakieś tam w miarę PKB więc poTYlicy mają z czego kraść. I co? Muszą się sprzedawać za drobne Srebrniki zagranicy?
  7. Są jednak obsrani jako "panY świata" 🤣. Nawet trochę śmieszni w swym przywiązaniu do marności życia posiadającego kres i prawdopodobnie pozbawionego jakiegokolwiek sensu. Żyją jakby wpływy i majątki indukowały w nich jakiś rodzaj zaburzenia psychicznego z okolic "kompleksu boga". Wprawdzie psychologia jako źródła tego kompleksu wskazuje bardzo niską samoocenę, lęk lub głębokie poczucie bezsilności, siłą rzeczy nic sobie nie robią ze swojej marności. Trochę jak chory psychicznie, przekonany o swoim absolutnym zdrowiu. No ale jaki ślad węglowy zostawiają w swoich pieluchomajtkach? O tym świetny materiał BaldaTV. Zachęcam: ps. Nawet zrobiło mi się ich trochę żal. Jak gdyby wystarczył huk przebitej opony na ulicy, żeby dołożyli kolejne pół kilo balastu do pampersa.
  8. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, propagandę deficytów żywnościowych w PRLu, kiedy to gdy brakowało pomidorów, okazywały się rakotwórcze, mandarynek - również z wyjątkiem tych wujowych, kubańskich, suchych, kwaśnych i tylko na święta Bożego Narodzenia do spółki z oglądanymi na kolorowym telewizorze (płonący) Rubin bajkami "Wilk i zając" . Radzieckiej odpowiedzi na bajki Disneya. W sumie po co płacić dolarami za "Myszkę Mickey" skoro można "rublami transferowymi". Najzdrowsze były wówczas wyroby czekoladopodobne i ocet. Najbardziej jednak szkodliwe było mięso. Dlatego w tzw. "sklepach mięsnych" zwykle wisiały smakowite puste haki. Szczęśliwie istniała silna, prywatna kooperatywa miasta i wsi, zwykle w ramach rodzin i pociotków, gdzie jeden miał świniaki, drugi przydomową masarnię z wędzarnią ktoś tam bimbrownię jako ówczesny element bankowości centralnej (wóda była walutą) a miastowi dostarczali środków produkcji. Mój tata był ślusarzem więc robił a to jakieś części maszyn rolniczych a to nawet jakieś maszynki do walcowania złota dla jubilerów. W sumie dzięki swoim zdolnościom i jednak talentowi, nasz "maluch" na papierze, zamiast spalać 6L benzyny na setkę, był wręcz małą rafinerią, bo ją produkował - jak wynikało z kartek paliwowych vs. przebieg. Na marginesie - moja mama cały czas się dziwi, że można tyle z dzieciństwa pamiętać i rozumieć. Ale my chyba wszyscy z tego rocznika tak mamy, bo co nie gadam z jakimś kumplem, ma ten sam slajd w głowie. Od momentu gdy przystąpiliśmy dobrowolnie w niewolę korporacjonizmu, niczym Niemcy pod but NSDAP, wszystko się popieprzyło. Sieci i więzi międzyludzkie się pozrywały a my zachwycaliśmy się "niemieckimi" gównami opakowanymi w "kolorowy slajd" i papierek. Pamiętam do dziś choćby eksplozję zachwytów nad margarynami z samych tłuszczów trans, gdy masło poszło w odstawkę. Była trująca bieda na talerzu, ale przynajmniej kolorowa. No to se powspominałem. Tymczasem pojawiła się bardzo ciekawa i ważna prelekcja prof. Cichosz do której wysłuchania bardzo zachęcam. Kto chce - skorzysta, kto nie - ch mu w de. Mamy wybór i rozum.
  9. @EmseyXYZY dlaczego tak to odbierasz? Na pewno sam masz obszary obojętności.
  10. Nie chce mi się po próżnicy strzępić klawiatury ani uczestniczyć w kolejnej odmianie polskiego pieniactwa. Tak że wrzuć se na luz. Przemyślisz to przemyślisz, nie to nie. Ani mnie to ziębi ani grzeje bo szkoda mi czasu. Bardziej niż na mecz piłki nożnej
  11. Uwielbiam te tanie podjazdy i deprecjacje, pomijające pisanie ze zrozumieniem z którego autorzy czują się zwolnieni, szczególnie przez ubóstwo form wypowiedzi
  12. Pamiętam pewną scenkę dialogową między kumplami-prezesami pewnej firmy jubilerskiej i drugiej - usługowej z lat '90 (już niestety ubiegłego stulecia). Tenże od jubilerskiej po umówieniu rabatu: - słuchaj (*** tu imię) nie kupuj za dużo, bo im więcej ja ci sprzedam, tym bardziej będę stratny. (w końcu nie sprzeda tego z należytą marżą jedwabnikowi z ulicy, kupującemu na oślep co popadnie)
  13. Nie przepadam za kuchnią np. azjatycką, choć pewne elementy japońskiej czy koreańskiej w mini-stopniu prowadzam do naszej (techniki, przyprawy). Swoją kuchnię osadzam w rzeczywistości polskiej i włoskiej ("z ziemi włoskiej do Polski" ) I dziś YT podpowiedziało mi coś możliwe że przydatnego dla wielu "domowych kucharzy", mianowicie budowanie soffritto (taka baza wielu potraw) kilku rodzajów. Dlatego wrzucam tutaj, korzystajcie i smakujcie! ps. Osobiście najczęściej robię tą z marchewki, selera naciowego i cebulki. Ale to skutek ulubionych, finalnych na jego bazie potraw - risotto, ragu... I pamiętajcie - od zimnej patelni! To nie azjatycki wok! pps. To nie wsparcie reklamowe, bo sam "teflonów" używam niemal wyłącznie do jajecznicy gdy jestem leniwy i mi się spieszy. Tylko "nierdzewka" tri-ply!. Dlaczego tri-ply a nie tylko z "talerzem" warstwowym na dnie? A to już się sami przekonajcie
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.