Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

raven

Użytkownik
  • Content Count

    150
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

raven last won the day on July 18 2019

raven had the most liked content!

Community Reputation

111 Świetna

About raven

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @StatusQuo U mnie również - małżeństwo to był mój największy błąd. Wyciągnąłem wnioski i teraz będąc w LTR, nie zamierzam się żenić. Pamiętaj - małżeństwo to stosunek prawny, do związku zaś nie potrzeba stosunku prawnego, a więc nie potrzeba małżeństwa😉
  2. @Lexmark82 Dzięki za obszerną wypowiedź. Czy mógłbyś jednak napisać więcej o własnych doświadczeniach, który wpisują się w te punkty? Najlepiej przykłady sytuacji, które zapadły najbardziej w pamięć - to najbardziej przemawia. Ponadto, jak zakończył się u Ciebie ten związek - kto podjął decyzję o odejściu i w jakich okolicznościach?
  3. @mirek_handlarz_ludzmi Jak najbardziej. Mieszkamy razem, a moje dziecko jest u nas regularnie i ma także swój własny pokój i rzeczy. W kwestii wydatków nic się nie miesza - ja na swoje, partnerka na swoje, wspólne wyjazdy pół na pół. Pod tym względem jest OK - moja ex to zaakceptowała, jak dotychczas nie robiła wyrzutów czy jazd ani nie nastawiała dziecka przeciwko partnerce. Z kolei ze strony partnerki, nie ma tematu ex, ponieważ nie ma go już na tym świecie... Jednak największe wyzwanie, jakie widzę po pewnym czasie takiego wspólnego życia - to rywalizacja pomiędzy dzieciakami (są w podobnym wieku) o wszystko i ciągłe porównywanie się. To często tworzy sytuacje pełne napięcia.
  4. Zwracam się do braci, którzy tworzą lub tworzyli rodziny patchworkowe - co możecie napisać nt. swoich doświadczeń w takiej rodzinie? Jestem ciekaw, bo sam jestem w takiej sytuacji od pewnego czasu (ja i moje dziecko + moja partnerka i jej dziecko) i największe wyzwanie, jakie widzę, to dzieci i ich miejsce w takim układzie właśnie. Gdybym nie miał dziecka z poprzedniego związku, to nie wszedłbym w taką relację z samotną matką, dlatego pytanie kieruję zwłaszcza do braci, którzy sami mają dziecko i tworzyli lub tworzą takie związki.
  5. @Lexmark82 Co możesz napisać więcej nt. swoich doświadczeń w rodzinie patchworkowej? Jestem ciekaw, bo sam jestem w takiej sytuacji od pewnego czasu i największe wyzwanie, jakie widzę, to dzieci i ich miejsce w takiej rodzinie właśnie.
  6. O czym Ty piszesz? W polskiej rzeczywistości prawnej nie ma opcji, aby być pozwanym o alimenty, gdy nie ma się wspólnego dziecka z byłą ani też o alimenty na byłą, jeśli nie było małżeństwa. Jeśli twierdzisz, ze jest inaczej, to wyjaśnij proszę, bo to jednak sianie sporego zamętu wg mnie.
  7. @Still Możesz rozwinąć? Dlaczego uważasz, że związek z wdową z dzieckiem to nie to samo, co związek z samotną matką, np. po rozwodzie?
  8. Bracia, wyprowadziłem się. Był płacz, prośby, przepraszanie, ale byłem nieugięty. Szkoda, że tak to się skończyło, ale to ona wybrała tę drogę, dla mnie najważniejsze jest moje zdrowie psychiczne. Teraz jestem u siebie i odpoczywam. Dzięki Wam za wsparcie.
  9. Proszę moderatorów o zamknięcie tego wątku - założony osobny temat.
  10. Witajcie Bracia, Jestem z dziewczyną niecałe 2 lata, od około roku razem mieszkamy. Ostatnio zachowała się w sposób, który mi się nie spodobał i ciekaw jestem Waszych opinii. W miniony weekend pokłóciliśmy się - poszło o to, że nie chciałem jechać z nią na obiad do jej rodziców, bo miałem już plany rowerowe, o czym wiedziała wcześniej - strzeliła lekkiego focha, co zupełnie zignorowałem. Wczoraj poinformowała mnie, że w sobotę chce wyjść z koleżankami na piwo, mówię OK. Wcześniej już wychodziła, nie robiłem jej z tego powodu problemów. Jednak później przypadkowo zobaczyłem przychodzącą wiadomość na jej telefon, gdy zostawiła go w pokoju - a tam informacja od kolegi z pracy (którego kojarzę), że on potwierdza piwo w sobotę...😕 Sprawdziłem korespondencję i zaczynała się mniej więcej tak: Kolega: Może wyskoczymy na piwko w sobotę? Dziewczyna: Chętnie, jak uda mi się przekonać [ravena], że wychodzę z koleżankami, dam Ci znać. Muszę to dobrze rozegrać, żeby nie miał podejrzeń. A w dalszej części konwersacji żaliła się mu na moją osobę, wynikało z niej, że wcześniej tego dnia mówiła mu o naszych problemach związkowych. Niestety (albo stety😉) nakryła mnie, jak czytałem te smsy, więc od razu wyłożyłem jej kawę na ławę. Była zjebka, a na końcu powiedziałem, że rozważam odejście i wyprowadzkę (mieszkanie jest jej, ale mam swoje, o czym ona dobrze wie) i potrzebuję czasu na przemyślenie - bo straciłem zaufanie do niej i uznaję to za brak lojalności i uczciwości względem mnie. Jej reakcja - na początku bagatelizowanie ("to tylko kolega, nic nas nie łączy, miałam chwilę słabości, tylko pisaliśmy"), potem próba przerzucenia winy na mnie ("bo za mało okazywałeś mi uczucia i czegoś mi brakowało z twojej strony"), następnie widząc moją nieugiętą postawę zaczęła przepraszać, mówić, że wie, że źle zrobiła, że to jej wina + łzy i próby przytulania się do mnie i proszenie o szansę ("przekonasz się, że mi na tobie zależy, pokażę ci to, tylko ode mnie nie odchodź"). Powtórzyłem, że potrzebuję czasu, by to przemyśleć i poszedłem spać. Dziś rano powtórka z zakresu łzy, próby przytulenia, proszenie o szansę - z mojej strony suche info, aby się ogarnęła i poszła do pracy. Bracia, Waszym zdaniem - czy warto dać jej szansę czy nie? Mam za sobą zdradę żony i rozwód, więc być może jestem wyczulony na takie zachowania, ale nie mam ochoty przechodzić przez podobne doświadczenia po raz kolejny. Dlatego zastanawiam się, czy powininenem to uciąć i zakończyć już na tym etapie, żeby chronić własne zdrowie psychiczne czy podjąć ryzyko i dać szansę. Zaznaczam, że wcześniej nie było takich zachowań z jej strony.
  11. Witajcie Bracia, Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Odświeżam temat, bo pojawiło się zachowanie dziewczyny, które mi się nie spodobało i ciekaw jestem Waszych opinii. Tło - związek niecałe 2 lata, od około roku razem mieszkamy. W miniony weekend pokłóciliśmy się, poszło o to, że nie chciałem jechać z nią na obiad do jej rodziców, bo miałem już plany rowerowe, o czym wiedziała wcześniej - strzeliła lekkiego focha, co zupełnie zignorowałem. Wczoraj poinformowała mnie, że w sobotę chce wyjść z koleżankami na piwo, mówię OK. Wcześniej już wychodziła, nie robiłem jej z tego powodu problemów. Jednak później przypadkowo zobaczyłem przychodzącą wiadomość na jej telefon, gdy zostawiła go w pokoju - a tam informacja od kolegi z pracy (którego kojarzę), że on potwierdza piwo w sobotę...😕 Sprawdziłem korespondencję i zaczynała się mniej więcej tak: Kolega: Może wyskoczymy na piwko w sobotę? Dziewczyna: Chętnie, jak uda mi się przekonać [ravena], że wychodzę z koleżankami, dam Ci znać. Muszę to dobrze rozegrać, żeby nie miał podejrzeń. A w dalszej części konwersacji żaliła się mu na moją osobę, wynikało z niej, że wcześniej tego dnia mówiła mu o naszych problemach związkowych. Niestety (albo stety😉) nakryła mnie, jak czytałem te smsy, więc od razu wyłożyłem jej kawę na ławę. Była zjebka, a na końcu powiedziałem, że rozważam odejście i wyprowadzkę (mieszkanie jest jej, ale mam swoje, o czym ona dobrze wie) i potrzebuję czasu na przemyślenie - bo straciłem zaufanie do niej i uznaję to za brak lojalności i uczciwości względem mnie. Jej reakcja - na początku bagatelizowanie ("to tylko kolega, nic nas nie łączy, miałam chwilę słabości, tylko pisaliśmy"), potem próba przerzucenia winy na mnie ("bo za mało okazywałeś mi uczucia i czegoś mi brakowało z twojej strony"), następnie widząc moją nieugiętą postawę zaczęła przepraszać, mówić, że wie, że źle zrobiła, że to jej wina + łzy i próby przytulania się do mnie i proszenie o szansę ("przekonasz się, że mi na tobie zależy, pokażę ci to, tylko ode mnie nie odchodź"). Powtórzyłem, że potrzebuję czasu, by to przemyśleć i poszedłem spać. Dziś rano powtórka z zakresu łzy, próby przytulenia, proszenie o szansę - z mojej strony suche info, aby się ogarnęła i poszła do pracy. Bracia, Waszym zdaniem - czy warto dać jej szansę czy nie? Mam za sobą zdradę żony i rozwód, więc być może jestem wyczulony na takie zachowania, ale nie mam ochoty przechodzić przez podobne doświadczenia po raz kolejny. Dlatego zastanawiam się, czy powininenem to uciąć i zakończyć już na tym etapie, żeby chronić własne zdrowie psychiczne czy podjąć ryzyko i dać szansę. Zaznaczam, że wcześniej nie było takich zachowań z jej strony.
  12. Panowie, dzięki za wypowiedzi, doceniam. Dziś rano spodziewałem się ciągu dalszego focha, a tu niespodzianka - dziewczyna zrobiła mi śniadanie i drugie do pracy, więc chyba coś do niej dotarło😀
  13. @Yolo & @DavidStarsky Nie zrozumieliście - zagroziłem odejściem w reakcji na jej focha i wyjście z kuchni, gdy rozmowa toczyła się wieczorem. Jak jej coś nie pasuje, to ma to powiedzieć wprost, konkretnie, a nie się obrażać. Bezinteresowność w relacji z kobietami nie istnieje, jeśli dajesz siebie za darmo i nie wymagasz w zamian, to już jesteś stracony...
  14. Witajcie, Jestem w związku od ponad roku - jest dobrze, dziewczyna nie robi fochów, angażuje się i stara, seks jest kiedy chcę, sama również inicjuje. Mieszkamy razem. Jednak od ostatniego czasu zaczęły pojawiać się niepokojące dla mnie sygnały - poniżej opiszę jeden z nich, dla mnie dość znaczący. Dziewczyna dostaje bólu zęba, przez co nie może w nocy spać. Rano jest drażliwa, małomówna, ogólnie słaby kontakt - tłumaczy się, że to przez ząb. Miała do załatwienia ważną sprawę na mieście, proponuję jej więc, że ja to przejmę i ogarnę, a ona niech jedzie do dentysty. I tak robimy. Po wizycie u dentysty, pisze mi, że sytuacja jest doraźnie opanowana i czeka ją zabieg w perspektywie miesiąca, na który musi się umówić - ale, że nie będzie dzwonić, bo nie umie mówić z bólu. Piszę jej więc tak: Ja: Odpocznij i jedź do domu. Pomóc Ci z umówieniem zabiegu? Mogę podzwonić i rozeznać temat. Ona: Nie będę dzwonić dzisiaj, bo nie umiem mówić. A co do odpoczynku, to mam l4, ale jestem w pracy. Ja: Kochanie, wróć do domu i odpoczywaj, podzwonię i porozmawiamy wieczorem. Ona: Ja się będę zwalniać wcześniej, bo jeszcze mam gorączkę. To, co mi się nie spodobało w jej odpowiedzi - brak odniesienia się do mojej oferty pomocy i punktowanie mnie ("nie odpoczywam, bo pracuje") - tak to odbieram. Po przyjeździe do domu - chłód z jej strony, leży w łóżku, brak inicjatywy jeśli chodzi o przywitanie się, tylko narzekanie, jaka to ona chora i słaba. Nie pytała się nawet o rozeznanie, a gdy sam jej przekazałem, co ustaliłem w temacie (kompleksowe info dla niej, musi tylko wybrać miejsce zabiegu), to w odpowiedzi tylko "acha". Zająłem się więc swoimi sprawami, dopiero podczas wieczornego spotkania w kuchni sygnalizuję jej, że nie podoba mi się takie zachowanie i podejście - odbieram to jako brak szacunku, mówię, że daję swoje zaangażowanie i pomoc, a w zamian dostaję obojętność, więc nie będę tak robił, bo jej się to nie należy za samo istnienie, ale ma się sama starać jak dotychczas. Jej reakcja - szukasz dziury w całym, chcesz mnie dostowować do siebie, po czym foch i wyszła obrażona. I tak aż do momentu, gdy kładliśmy się spać - ona dalej milcząca, a ja wtedy mówię jej, że nie będę tolerować takiego zachowania i jeśli się to nie zmieni, to będę musiał od niej odejść. Jej odpowiedź - nie strasz mnie, widocznie ci na mnie nie zależy. Ja powtórzyłem, to co wcześniej i poszedłem spać. Jak byście zinterpretowali takie zachowania?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.