Search the Community
Showing results for tags 'partnerstwo'.
-
Jak uważacie gdzie leży granica między sponoringiem a partnerstwem w związku? Czy płacenie na mieście w stosunku 80/20 (partner płaci 80 procent a kobieta 20 procent wszystkich wyjść do restauracji, kawiarni) to już sponsoring? Czy związek kobiety z 20 lat starszym ustatkowany mężczyzna, to też sponsoring? Jak wiecie moja dziewczyna miała o 20 lat starszego bardzo bogatego mężczyznę, czy sam już ten związek z takim mężczyzna nosi piętno układu sponosorowanego? Ona mówi że to nie był układ sponsorowany, nie płacił jej żadnych pieniędzy, ani nie opłacał mieszkania, czy płacił za nią za rachunki. Jej były zabierał ją w delegację służbowe do ekskluzywnych hoteli, woził ja samochodami i robił przejażdżki z nią na motorze, nie wspomnę o kupowaniu drogich prezentów. Teraz jak wychodzimy na miasto z moja dziewczyna to ja płacę 80 procent wszystkich rachunków w restauracji, kawiarni, chce się dowiedzieć czy ja też dla niej nie jestem jej kolejnym sponosorem. Jesteśmy rówieśnikami, nie mam samochodu, ani własnego mieszkania.
-
Dziewczyny ciekaw jestem Waszych komentarzy. Poniżej komentarze z fb. Straszne idzie bohater a obok Sklavin. ?Uważaj facet żebyś nie przepracował się. U nich jest taka kultura. Faceci biorą się za panów świata Dupek Przymnie to on by chodził z tym wszystkim przodem! Przysięgam! Ależ kobiety dają się wykorzystywać --czy ona jest szczęśliwa? I to ma być facet No padnę co za osioł.ona turban na główje A dla niego kule 100kg.do nogi.zasrancowi. Ja bym go zaje ... Drogie Kobiety. A by było jak by dzikie zwierze wyskoczyło z krzaków i zaatakowało rodzinę, kto by starał się je odstraszyć i do tego miał wolne ręce? Ta taktyka ma sens i została wypracowana przez tysiąclecia.?
- 111 replies
-
- partnerstwo
- podział obowiązków
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Witajcie Zwracam się do Was o radę oraz o wnioski/relacje z ewentualnych doświadczeń. Sprawa wygląda następująco: Mój partner zaproponował, że może się "dorzucić " to mojego pierwszego w życiu projektu/inwestycji. Chcę zainwestować pieniądze - kupić małe mieszkanie do remontu w dobrej cenie/wyremontować i szybko sprzedać. Jestem na etapie poszukiwania okazji. Nie mam 100% wkładu na tą inwestycję więc miałam w planach zaprosić kogoś do projektu (znam sporo takich osób więc nie ma kłopotu). Do projektu brakuje mi ok. 50-40% wkładu. (Chciałabym temat wykonać w tym roku, a nie trzymać pieniędzy na lokacie - co mnie osobiście boli ...a nie wchodzę w nic czego nie rozumiem.) Nie proponowałam nigdy mojemu partnerowi tego, ponieważ: - on nigdy nie kupował nieruchomości (poza garażem w zeszłym roku- chciał spróbować...) - miał negatywne doświadczenia (jakieś 3lata temu) z byłym wspólnikiem(kuzynem) i stracił prawie całą kasę/do dziś nie odzywa się z kuzynem. - nie wpadłam na to ...My oddzielamy sprawy zawodowe i prywatne, nic nas nie łączy pod kontem finansowym. Fakt, że mi to zaproponował ...bardzo miłe ...ponieważ świadczy o tym że mi ufa po kilku latach (a bywało różnie). Zakładając, że wejdziemy wspólnie w projekt, należy ustalić zasady korzystne dla dwóch stron. Pytanie, czy robić jakieś "fory" ? Czy potraktować temat czysto jako interes tzn: - on daje ok. 50% wkładu - ja daje ok. 50% wkładu + wiedza + czas- wyszukuję okazję, podejmuję decyzje/negocjuje + organizuje formalności + zajmuje się remontem+ wystawiam i szukam kupca ( mój partner będzie za granicą wiec technicznie nic nie pomoże) Biorę na siebie całą odpowiedzialność za projekt. Projekt jest dosyć prosty dla mnie, ponieważ pracuję w tym zawodowo, ale też mam możliwość uzyskania pomocy/rady od osób które już na tym zjadły zęby - ufam ich doświadczeniu i wiedzy. - najważniejsza kwestia - podział X dochodu. Uważam że podział 70/30% byłby uczciwy - Czy spisać jakąś umowę?/ jak tak to jaką? Jak uważacie ? Czy może lepiej dać sobie spokój... Z góry dziękuję za merytoryczne rady/opinie/ocenę
- 19 replies
-
- zaufanie
- partnerstwo
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Panowie, bardzo dużo tutaj krytykujemy Panie i wiadomo - jest się do czego przyczepić. Ale jako że mam 25 lat i kryzys ćwierćwieku, ostatnio dużo zastanawiam się nad tym dokąd zmierzam, co tak naprawdę daje mi szczęście, dlaczego pomimo bardzo dobrej sytuacji w życiu tak często czuje się żywy na 50%, i tak dalej. Krótka piłka z mojej strony - czy w ogóle da się Waszym zdaniem znaleźć kobietę która odpowiada naszym kryteriom (np. inteligentna, ambitna, wyluzowana, z dystansem do siebie, ładna itd) i z którą można utworzyć harmonijny związek na długie lata albo na całe życie, w którym będzie można wydać kiedyś na świat jakieś dzieciaki, wspólnie osiągać cele i kroczyć przez życie jeszcze fajniej niż jako kawaler? Wspominając "kryteria" mam oczywiście na myśli te chociaż w miarę realistyczne, bo zauważcie, że często krytykujemy Panie za to że polują na ideał księcia na białym rumaku, a jednak równie często faceci z bloku zarabiający 1500 zł w dead-end jobs marzą o znalezieniu kobiety wyglądającej jak Megan Fox, 100% stabilnej emocjonalnie, bogatej, z zainteresowaniami, jeżdzącej nowym Mercedesem SL500 i do tego wiernej seks-maszyny z idealnym photoshopowym ciałem, co nie jest celem realistycznym na tym poziomie drabiny społecznej, a nawet jeśli ktoś jest zajebistym uwodzicielem z ciałem Adonisa, to nie do dłuższego/stałego związku. Zresztą gdzieś w jakimś temacie wspominał o tym bodajże Red, pisząc o swojej kuzynce. Co więc, Waszym zdaniem, jest realistyczne dla w miarę ogarniętego/ogarniętego faceta? Powiedzmy że dla takiego który zarabia całkiem fajną albo całkiem zajebistą kasę, albo po prostu jest na swoim, bądź ma rozwojową pracę którą lubi, kuma co i jak w życiu, ma hobby/zainteresowania, swoje własne poglądy i wygląda całkiem spoko? Nie chodzi mi tutaj o pua rozkminy z dupy w stylu "możliwa jest w tym przypadku samica w zakresie HB7-9 o wymiarach x na x, przy uwzględnieniu że blablabla, jednak ruchając ją 3 razy w tygodniu musimy wyliczyć ze wzoru Davida DeAngelo czy przypadkiem aby.." tylko o całościowe spojrzenie na życie, formowanie związków które umacniają faceta (i kobietę) zamiast ich/jego udupiać...albo może właśnie wybór samotności na całe życie, lub też jakieś inne opcje, itd. Czy są tutaj jacyś zaobrączkowani/zaręczni/usadzeni w związkach samcy którzy po kilku latach czują się spełnieni, zadowoleni, usatysfakcjonowani, nie dręczeni regularnymi fochami, wyrzutami i schematami typu "wychowam mojego misia pysia bo jest nie taki jak trzeba"? Albo czy znacie takich i macie jakieś namacalne dowody że jest właśnie tak, jak mówią?r A ci samotni od wielu lat - tak zupełnie szczerze, w zgodzie z sumieniem, samemu przed sobą - nie brakuje Wam niczego, gdy ograniczacie relacje z kobietami tylko do tych "powierzchownych", do "seksu i nara"? Potrzebuję jakichś życiowych odpowiedzi. Pytam bo sam jeszcze do niedawna myślałem że jestem w "idealnym związku" (a wcześniej nigdy nie byłem zwolennikiem związków tylko seksualnego freelancerstwa), ale coraz częściej mam wątpliwości czy to powinno wyglądać w ten sposób - opiszę to w osobnym temacie, ale narazie nie mogę się zebrać (długo by pisać). Pozdro