Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
  • wpisów
    11
  • komentarzy
    13
  • wyświetleń
    3847

In The Dark: Takevoer

HORACIOU5

116 wyświetleń

IN THE DARK: TAKEOVER

 

 

Mężczyźnie nie było zbyt wygodnie. W końcu kto by się czuł komfortowo siedząc związanym na krześle z zaklejonymi taśmą klejącą ustami? Dodatkowo naprzeciwko siedział jakiś gość w płaszczu z nieprzyjemnym uśmiechem na ustach oraz bronią w ręce. Patrzył na związanego jak by był insektem, którego można przypalać lupą i obserwować jak ginie od promieni słonecznych. Różnica polegała na tym, że w odróżnieniu od lupy oprawca miał karmazynowe źrenice i szykował coś znacznie gorszego.

 

- No chyba bohater wieczoru oswoił się już z sytuacją co? – powiedział nieznajomy do związanego mężczyzny.

 

W odpowiedzi usłyszał jakieś dziwne stękanie połączone ze spojrzeniem, które zdawało się sugerować, że mężczyzna nie wie, dlaczego doświadcza tego wszystkiego.

 

- Oj spokojnie już spokojnie. Za chwileczkę wszystkiego się dowiesz ale najpierw musimy ustalić pewną zasadę – powiedział, a potem przystawił broń do skroni swojej ofiary – Jeżeli zaczniesz krzyczeć, to zapoznam Cię z moim przyjacielem zwącym się Colt 1911, który szybciutki zapozna Cię z jego przyjacielem, czyli kalibrem .45, który chętnie zapozna się z tym, co kryje się w Twojej pociesznej główce. Rozumiemy się?

 

Mężczyzna gwałtownie przytaknął. Pot spływał z jego czoła, a w oczach widać było czyste przerażenie. Nieznajomy uśmiechnął się i po chwili gwałtownie zerwał taśmę z ust mężczyzny.

 

- No to teraz możemy sobie pogadać mano e mano mój niesamowicie pocieszny przyjacielu. Zacznijmy może od przedstawienia się. A więc jestem… o może żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania w Twojej skołowanej główce powiedzmy, że nazywam się Jacob.

 

- Henry… mam na imię Henry – odpowiedział mu mężczyzna dygocącym głosem.

 

- Henry! Znakomicie! Powiedz mi mój przyjacielu czy domyślasz się, dlaczego znalazłeś się w tej oto jakże intrygującej sytuacji?

 

- Nie… pierwszy… pierwszy raz widzę Cię na oczy więc skąd mam wiedzieć?! – odpowiedział łkającym głosem Henry.

 

- Oj bardzo nieładnie jest tak kłamać, wiesz? Ale nie martw się! Trafiłeś na świetnego nauczyciela, który szybciutko nauczy Cię dobrych manier! – powiedział z uśmiechem nieznajomy.

 

Henry nie rozumiał o co mu chodzi… ale wszystko stało się jasne, kiedy nieznajomy zatkał mu usta, a potem wyciągniętą błyskawicznie z płaszcza brzytwą zaczął mu odcinać jego lewe ucho. Ból był niewyobrażalny, ale silna ręką Jacoba skutecznie tłumiła jego krzyk. Dopiero kiedy przestał dłoń nieznajomego zniknęła z jego ust.

 

- No już dobrze, dobrze. To przecież tylko powierzchowna rana i do jutra się zagoi!

 

- Ty… Ty pieprzony sadysto! – powiedział po uspokojeniu się Henry.

 

- Sadysto? Ależ jak możesz! Przecież ja chcę Cię tylko oduczyć kłamania, a Ty tak mnie określasz. Smutno mi… a właśnie, był bym zapomniał, musze się teraz nachylać do Twojego prawego ucha, żebyś mnie dobrze słyszał. Halo wóz, jak mnie słychać?

 

- Pieprz się!

 

- A fe, cóż za wulgarny język! Zaraz coś na to poradzimy! Z drugiej strony chcę jeszcze z Tobą trochę podyskutować więc… - powiedział Jacob z perfidnym uśmiechem.

 

Sięgnął po taśmę klejącą i zakleił Henry’emu usta… po czym chwycił go mocno za głowę i zaczął wycinać mu jego lewe oko. Ból był jeszcze silniejszy niż poprzednio, a krzykowi towarzyszył głos Jacoba nucący jakąś piosenkę.

 

- Gotowe! Mam nadzieję że zapamiętasz tę jakże cenną lekcję i już nigdy więcej nie zastosujesz takiego języka oraz kłamania – powiedział zadowolony ze swojej pracy Jacob, a kiedy zauważył, że jego rozmówca uspokoił się usunął taśmę klejącą z jego ust.

 

- Czego… czego chcesz?

 

- Tylko żebyś ładnie i grzecznie odpowiadał na moje pytania! Jeżeli się pospieszysz, to może nawet zrobią coś z Twoim uchem. Z okiem to już chyba niekoniecznie ale kto wie. Medycyna wszakże ruszyła mocno do przodu więc może i je odzyskasz.

 

- Dobrze tylko proszę… nie… nie rób mi już niczego więcej – powiedział zapłakany Henry, który nawet nie zauważył, kiedy narobił z tego wszystkiego w spodnie.

 

- Podoba mi się zmiana w Twoim zachowaniu! Widać moje lekcje nie poszły na marne – powiedział z dumą w głosie Jacob – A teraz przejdźmy do rzeczy. Zapytam raz jeszcze. Czy domyślasz się, dlaczego znalazłeś się w tej sytuacji?

 

- Tak. Jesteś… jesteś tym dzieciakiem, którego potrąciłem.

 

- O widzę, że pamięć Ci powróciła. Tylko widzisz, to nie mnie potrąciłeś, a mojego młodego przyjaciela. Był w bardzo paskudnym stanie, ale chyba powinienem Ci podziękować, bo dzięki temu jestem teraz tutaj i mogę korzystać sobie z tego oto całkiem sprawnego ciała.

 

Henry nie rozumiał o co chodzi jego oprawcy. Miał mętlik w głowie i chciał tylko, żeby to wszystko jak najszybciej się skończyło. Jacob przyglądał się uważnie jego reakcjom i po chwili rzekł:

 

- Widzę, że nie masz pojęcia o co mi chodzi. Nic nie szkodzi. Najważniejsze, że sprawy potoczyły się w taki a nie inny sposób. Wiesz, myślałem nad tym, żeby wykończyć Cię szybko w ramach wdzięczności ale przypomniałem sobie, że zostawiłeś Jacoba na pewną śmierć. Ginął by powoli, czując jak ucieka z niego życie, a Ty byś wegetował sobie dalej w swoim Bi Em Dablju, starając się zaimponować swoim znajomym oraz kobietom.

 

Nieznajomy przerwał na chwilę swój monolog. Sięgnął po paczkę papierosów, wydobył z niej jednego i zapalił.

 

- Na czym to ja skończyłem? A tak. Prowadziłbyś jałowe życie pozbawione jakiegokolwiek głębszego sensu oprócz kopulowania, alkoholizowania się oraz ciągłego udowadniania swoim kumplom, że masz największego penisa poprzez różnego rodzaju popisowe zachowania. Czekaj. Jak to się teraz mówi? Ciupcianie? Chyba tak. A więc żyłbyś w nic nie wnoszącym do życia błędnym kole polegającym na ciupcianiu, chlaniu i potwierdzania swojej wartości każdego dnia.

 

Nieznajomy odłożył papierosa na bok i po chwili spojrzał Henry’emu prosto w oczy z wyjątkowo paskudnym uśmiechem.

 

- Na szczęście trafiłeś na mnie i pomogę Ci sprawić, aby Twoje życie przyniosło temu światu chociaż odrobinę rozrywki. Jak tak się rozejrzałem trochę po współczesnym świecie to dostrzegłem, że jednak zbyt wiele się nie zmieniło i nadal ludzka śmierć intryguje ludzi tak bardzo, że są gotowi szukać zdjęć pokazujących ludzkie zwłoki. Wystarczy tylko nagłośnić jakąś sprawę i machina rusza.

 

Henry dopiero po chwili zrozumiał co go czeka i już chciał krzyczeć, ale nieznajomy był szybszy. Zatkał ręką jego usta i zaczął go głaskać po głowie.

 

- Spokojnie Henry, spokojnie. Zadbam o to, żebyś odszedł z hukiem. Zostawiłeś Jacoba żeby wyzionął ducha, więc przygotowałem dla Ciebie coś specjalnego. Będziesz niczym papieros spalał się powolutku, czując jak ucieka z Ciebie życie ale nie martw się, nie będziesz sam. Będzie Ci towarzyszyło w tym wszystkim Twoje ulubione Bi Em Dablju.

A po tych słowach w mieszkaniu słychać było tylko szlochanie połączone z krzykiem rozpaczy.

 

 

*

 

 

Stał i przyglądał się z daleka jak Henry krzyczy głośno płonąc w swoim ukochanym samochodzie. Ten widok wywołał uśmiech na jego twarzy, a potem spojrzał w górę i dostrzegł gwiaździste niebo. Zamknął oczy, wziął głęboki wdech, a do jego uszu dochodziły tylko odgłosy wydobywające się z gardła palonego żywcem mężczyzny. Po chwili otworzył oczy i uśmiechając się powiedział:

 

- Widzisz Jacob? Obiecałem, że pomogę Ci z Twoimi problemami a to, mój młody przyjacielu, dopiero początek.

 

 

*

 

 

Jacob czuł ulgę i spokój dryfując sobie w błogiej ciemności. Dawno nie zaznał tak przyjemnego stanu i uśmiechał się pod nosem… a dopiero po chwili do jego nozdrzy dotarł zapach palonego mięsa i mógł przysiąc, że słyszał jakiś dziwny głos proszący o pomoc.

  • Like 2


4 komentarze


Rekomendowane komentarze

@HORACIOU5 Hmm.. czyli to nie był jednorazowy dobry wpis ;) Widzę tu duży potencjał, fajnie się czyta, spróbuj to kontynuować w wolnym czasie :D 

PS. Może Ty wiesz, czy przed "jak" się przecinek stawia czy nie? U Ciebie widzę, że też jest ale jakoś "nie czuję" pewności, że być powinien, mimo, że sam go stawiam.

Zawsze ortografię czy znaki interpunkcyjne stawiam na czuja :D 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

@Quo Vadis? poprzednia część powstała jakiś czas temu i dopiero teraz postanowiłem ją wrzucić. Takeover napisałem wczoraj w nieco ponad godzinę. A kiedy będzie kontynuacja nie wiem, bo to zależy od przypływu weny ;)

 

Co do przecinka przed słowem "jak" to nie widzę, żebym go użył. Tam jest kropka.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

@Quo Vadis? a faktycznie, nie zauważyłem tego. No to zaraz się poprawi ten błąd.

 

Tylko jeżeli mi się pomysł ułoży w zgrabną całość w głowie. Wtedy samo się pisze ;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×