Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Zawirowany

Użytkownik
  • Zawartość

    9
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralna

O Zawirowany

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Jak się zachować na początku?

    Z tymi shit testami to bym nie przesadzał. Mało sie znacie, na początku znajomości bym nie patrzył na to pod kątem shit testów. Np jak odmawia spotkania, albo strzela fochy, marudzi na początku znajomości to nie są shit testy tylko raczej brak zainteresowania. Ile spotkań sam na sam mieliście i jak było, dobrze się bawiła w Twoim towarzystwie? Czy widać, że dobrze się przy Tobie czuje? Śmieje się ? Ona Ciebie też zaprasza na spotkania sam na sam ? Sama inicjuje dotyk jak np dotkniecie w ramie ? Pomaga Ci ?
  2. "histerie" bialego rycerza

    OK - to zadzwoń do niej, 2 minuty gadki i umów się na spotkanie (podajesz konkretny dzień i godzinę i mówisz "dasz radę" ?). Ona Ci odpowie TAK jasne ! albo Nie, przepraszam nie dam rady wtedy, ale mogę... (i tu ona Ci podaje konkretną datę/godzinę alternatywną spotkania). Wszystko inne to blabla znaczy, że NIE. I masz odpowiedź - tyle. KROPKA. Zamiast się zastanawiać, analizować... pytać nas o rady. IDŹ i to ZRÓB. Nie wracaj tu i nie pisz zanim tego nie zrobiłeś. Wrócisz na forum potem, jak już się przekonasz ("Że nie było warto ). Ty się tylko na błędach nauczysz, jesteś tym samym typem co ja byłem. IDŹ i daj się jej skrzywdzić I dobrze, bardzo dobrze się stanie...
  3. "histerie" bialego rycerza

    Czy Ty zwariowałeś stary ??? Ona jest skreślona - olała Cię i poszła się bolcować z jakimś frajerem na dyskotece, teraz znudził się czyszczeniem jej kominów i jest "jej smutno". Ona może dla Ciebie być już tylko najwyżej "sex-playmate", jako dziewczyna jest skreślona. Możesz się z nią spotkać i zrobić jej terapię szokową - porządnym bolcowaniem. Jedyne co możesz jej teraz dać to Twój kutas - tylko w gumie - żebyś potem nie miał z nią dziecka i żeby Ciebie nie usidliła. Tylko, że widzę, że Ty nie jesteś tym typem - Ty się znowu "zakochasz" i wtedy będziesz już stracony - odpuść ją sobie - numer kasujesz, na wiadomości nie odpisujesz NIC. OK powiedzmy, że znowu będziecie razem - i jak znowu zacznie wiać rutyną - to ona poleci szukać wrażeń. Znowu będziesz cierpiał... Masz ciekawe życie, dużo się dzieje u Ciebie, jesteś interesującym facetem - znajdź sobie nową dziewczynę - rusz tyłek i przestań lecieć na łatwiznę. Jeśli chcesz do niej wrócić i sam siebie upokarzać - to jaki w tym widzisz honor ?
  4. Jak się zachować na początku?

    Cześć! W ogóle się nie przejmuj sms - kami to głupoty, co nic nie znaczą. Liczy si e tylko, czy ta panna przychodzi na spotkania z Tobą w real, dobrze się na nich bawi, ile sama wkłada od siebie w tę relację po tym widać czy jest zainteresowana. Najpierw ją trochę poznaj a nie stawiaj na piedestale. Też nie polecam od razu być bardzo napalonym, ale powoli jakiś kontakt bliższy, pocałunki, wtedy będziesz widział, że w ogóle to ma jakieś perspektywy. A, i jak powiedział mój znajomy - do 399 spotkań w nic nie wierz PS: Ile masz lat/ a ile ona ma lat ? PS 2: I nawet jeśli nie wyjdzie.. to co ? Potraktuj to jak trening/ćwiczenie... Nie przejmuj się, nie rozpaczaj, ja po 1 dziewczynie miałem pol roku depresje, nocami nie spałem; po 2 już tydzień "bylem smutny" ... tak to działa... żadna dziewczyna Ci szczęścia nie da... Jest zainteresowana albo nie jest, na wyj*bce.
  5. Cześć! Poniższy wpis jest moim pierwszym na forum i chcę podzielić się pewnym doświadczeniem. Uprzedzam, iż opisuję poniżej raczej "oczywiste błędy" i może to nie być ciekawe dla wielu z Was. Bardziej niż sama sytuacja ciekawa może okazać się druga część – czyli, jak mi się wydaje to co wyprawia teraz moja podświadomość. Czuje się jakby we mnie siedziały dwie skłócone osoby, ale o tym dalej. Zacząłem spotykać się z dziewczyną ze studiów z mojego roku. Od razu postawiłem sprawę tak, że mi się podoba i chcę się z nią spotykać "w celach randkowych". Na początku był opór, wahania i "żebyśmy byli najpierw przyjaciółmi". Nie było jednoznacznej odmowy a ja nie chciałem sobie odpuścić. Spotkaliśmy się kilka razy grupowo i potem kilka razy sam na sam, przy czym zauważyłem, że ta dziewczyna miała dużo wad: wybuchowa, nerwowa, zakompleksiona, kontrolująca - wyszło to przy różnych okazjach (szczególy wyczerpałyby osobny tekst). Na przykład na całym spotkaniu potrafiło być miło, a potem jedna mała sytuacja albo różnica zdań i spina, fochy, zarzuty nieszczerości, swoista scena zazdrości, gdy skierowałem na dłużej uwagę na inne dziewczyny na spotkaniu grupowym itp. Z fizycznością też nie szło najlepiej (odrzucenie przy próbie pocałunku, niechęć na dotyk). Przy tym były zapewnienia z jej strony, że za "krótko się znamy", "najpierw chce budować relację przyjacielską" itp. Było to dla mnie bardzo mylące bo z jednej strony jej zachowania mówiły mi, że "nie jest zainteresowana" a z drugiej zapewniała mnie, że "chce powoli budować tę relację ze mną" i "jej na mnie zależy", poza tym wiecznie chciała się mnie radzić (teraz wiem, że to właśnie był niedobry znak, ale wtedy myślałęm, że to znaczy, że mi ufa). Oczywiście to wszystko na mnie oddziaływało i zacząłem czuć się szmacony przez nią. Racjonalizowałem wszystkie jej zachowania itp. Wyjechałem na miesiąc na wakacje i po powrocie rozpoczal się nowy rok na studiach. Zaczela znowu inicjowac ze mną jakis kontakt i chcialem to odnowić (caly czas wmawiałem sobie, że będzie lepiej). Kulminacja nastąpiła, kiedy dowiedziałem się na jednym z wyjść od jej koleżanki, że "znalazła sobie faceta". Oczywiście "chciała mi o tym powiedzieć tego wieczora". Nie jestem totalnie bez opcji, od tamtego czasu spotykałem się z 3 dziewczynami. Mimo to zdusiłem w sobie te emocje (zamiast zwyzywać ). Czuję, że coś we mnie narasta, jakaś niechęć do tej osoby. Czuję niechęć spowodowaną jej hipokryzją (pamiętam tekst: o "tym, że trzeba w przyjaźni być szczerym i 2 osobę traktować poważnie). Głównie dlatego, że proponowała mi potem przyjażń, a ja poczułem się potraktowany jak szmaciarz. Poza tym widujemy się regularnie na uczelni każdego tygodnia i ona do mnie zagaduje, przysiada się itp. Nie wiem do końca jak teraz sie zachować, bo nie chcę już żadnych rozmów/dyskusji na ten temat ani gadania z nią z uprzejmości. Nie chcę jednak też pokazać, że "się obraziłem", mieć kwas, nie chcę odczuwać negatywnych emocji. Zagadują do mnie inne dziewczyny z roku i ja też z nimi gadam, ale czuję ciągle jakąś presję z jej strony, podświadomie – jakby zły urok – i nie wiem co zrobić, żeby odnaleźć ukojenie w tej sytuacji. Część mnie naprawdę ma ochotę wywalić z siebie to co myślę przed nią, ale wiem, że to bez sensu i poczułbym się żałośnie (czy może właśnie to tylko programowanie) ? Najchętniej chciałbym ją olać całkiem i nie czuć wyrzutów sumienia przez to, a jednak czuję wyrzuty gdy tak robię (tzn. ignoruje ją). Chcę po prostu znowu cieszyć się życiem ( na studiach) poza nimi jest normalnie, tylko przy niej mam takie podświadome natręctwa i mnie to męczy. Jak myślicie, jaki może być najlepszy sposób na wyzwolenie się od tego ? Czy to normalne, czy przesadzam ?
  6. Biały rycerz w czarnej dupie...

    Nic z takiego związku nie będzie na dłuższą metę. Jak na początku już są problemy to potem będzie tylko gorzej. Pomyśl co będzie jak będziecie mieli ze sobą dzieci i kredyt na mieszkanie? Pierwsze to powinieneś popracować nad sobą i jeśli czytasz po angielsku polecam książkę "How to be a 3 percent man" - Corey'a Wayne'a. Po pierwsze musiałbyś wyleczyć chore schematy wyniesione z domu, bo rodzice Cię skrzywdzili, Twoją podświadomość i psychikę. Tak, żebyś tego nie powielał z inną dziewczyną, bo gwarantuję Ci, że będziesz z inną, a z tą w końcu to sie skończy. To co robiłeś w tym związku to typowe błądzenie- nie wiedziałeś totalnie jak postępować z kobietami. Ponadto jeżeli ta dziewczyna Cię raz/dwa razy okłamała - to jest zdyskwalifikowana i nie szanuje Cię na co dzień/ czujesz się z nią źle lub nie do końca dobrze, to tak czy inaczej to się rozleci. Nawet nie wiesz, ale wszystko to widać w Twojej fizjologii jak mieszkaliście razem, do tego te akcje. Po pierwsze musisz zaakceptować to, że ten związek nie ma perspektyw/ nie ma nadziei. Dopiero potem możesz rozpocząć leczenie z urazó z dzieciństwa/ pracę nad sobą. Potem poznasz kogoś lepszego dla siebie... PS: na przyszłość nigdy nie zgadzaj się na mieszkanie razem z dziewczyną ! A tym bardziej z dziewczyna i jakimś kolesiem
  7. Cześć! Miałem kiedyś taki okres w życiu, że brakowało mi znajomych (liceum). Miałem kolegów ze szkoły, ale brak prawdziwych przyjaciół i jak wychodziłem na imprezy to przeważnie tylko szkolne. U mnie to się zmieniło w 2 stronę na studiach, ale też nie od razu. Tak myślałem kiedyś, że wystarczy zmienić środowisko i poznać nowych ludzi. Prawda jest taka, że to nie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie ( chociaż w dużej mierze tak ). Z mojego doświadczenia myślę, że ważne są wspólne zainteresowania albo robienie razem czegoś co wszyscy lubicie (nawet głupie chodzenie po klubach na początku studiów). Jeśli masz możliwość spróbuj zapisać się do Niezależnego Zrzeszenia Studentów, jakieś koła naukowe, wyjazdy integracyjne, szkolenia (pewnie macie coś takiego na uczelni?). Możesz próbować w jakichś organizacjach poza studiami albo zacząć uprawiać jakiś sport, może zacząć tańczyć w szkole tańca bo często tworzą się grupy taneczne (tzn. ludzi, którzy wychodzą wspólnie na imprezy by tańczyć), może jakieś grupy zainteresowań w mieście, np. konwersacje językowe. Nawet jeśli pójdziesz do pracy, możesz tam poznać ludzi i się z nimi zaprzyjaźnić, w firmach też bywają imprezy, integracja zespołów itp, najczęściej w korpo, ale nie tylko. Studia to najlepszy okres do poznawania ludzi/budowania znajomości. Potem w pracy już ciężej (każdy Ci to powie ). Nie zastanawiaj się, tylko próbuj, udzielaj się gdzie się da (najlepiej w czymś co lubisz ) - wykorzystaj ten czas. Krótko mówiąc nie ma recepty na "przyjaźń" - żeby to było trwałe, ludzi musi coś połączyć, wspólny mianownik, cokolwiek.
  8. Witam :)

    Serdecznie witam wszystkich Braci Samców
×