Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Nonconformist

Użytkownik
  • Content Count

    158
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

82 Świetna

About Nonconformist

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Boromir Nie, metody Callana nie próbowałem. Na razie nie mam hajsu za bardzo na jakieś kursy etc. Na razie robię takie rzeczy: -Tak jak ktoś pisał wcześniej, dołączyłem do tematycznych grup na Facebooku(w moim wypadku o muzyce) i wstawiam tam posty. Czasami napiszę coś o jakimś zespole, skomentuję czyjś post po angielsku. Adminka jednej z grup o muzyce dodała mnie do znajomych, jest ze Stanów, więc pewnie będzie okazja popisać. -czasami piszę na czacie międzynarodowym na interpals.net(szkoda że ludzie odpisują w dużych odstępach czasu, trzeba czekać na odpowiedź) Ostatnio pisałem z dwoma dziewczynami z Rosji po angielsku, było całkiem miło, rozumiały mnie Mam otwarte karty w przeglądarce i są dwa słowniki, i zasady gramatyczne które sprawdzam a potem wykorzystuję w praktyce. -dzisiaj odebrałem fiszki z empiku(wydawnictwo Edgard), ale tego jest masa, więc chyba rozłożę to na kilkanaście dziennie -mam zamiar iść dalej na te konwersacje jutro, nie zniechęciłem się
  2. Właśnie znajomy polecił mi portal interpals.net. Jest tam masa ludzi z różnych części świata, można rozmawiać na czacie po angielsku i nie tylko. Jak będę miał jakieś fajne doświadczenia to opiszę je tutaj. Zamówiłem również fiszki z empiku, poziom pomiędzy b2 a c1, są to zwroty konwersacyjne.
  3. Na razie nie mam hajsu na te fiszki z neta ale dzięki za propozycje, może dostanę gdzieś taniej coś w księgarni językowej. Póki co rozegram to tak, że będę samemu sobie robił takie jakby fiszki, tzn. że piszę słowo do nauczenia się i pod spodem jakieś zdanie z nim. Tak jak napisał Lucid, jakieś 10-15 słów na dwa dni.
  4. A słówek ile dziennie proponujecie, jeśli uczyłbym się codziennie/co drugi dzień(tak żeby coś zapamiętać)? @Boromir @Lucid
  5. Cześć, Najpierw tło, czyli dlaczego założyłem temat. Wczoraj doznałem terapii szokowej. Do tej pory myślałem, że umiem coś z angielskiego. Poszedłem na konwersacje do pobliskiej kawiarni. Było coś ponad 10 osób, w tym trzech obcokrajowców. Niestety, rozumiałem co dziesiąte słowo, wszyscy na wysokim poziomie, słowotok jak w bbc albo cnn. Siedziałem w kilku momentach jak na tureckim kazaniu. Jak widzą że słabo umiesz, to nawet nie chcą za bardzo gadać i tak człowiek się czuje trochę olany. Spytałem się jednego anglika swoim łamanym angielskim jak się najlepiej uczyć. Mówił coś o tłumaczeniu i czytaniu artykułów z bbc i chyba też coś o słuchaniu radia. Jedna kobieta mówiła mi, że podcastów warto słuchać. Postanowienie poprawy Przyszedłem do domu trochę załamany i jednocześnie zmotywowany, bo chcę zrozumieć grupę i się jakoś dogadać. Mam tak jakby motywację. Wymyśliłem sobie kilka rzeczy, które będę robił będąc w bibliotece(bo tam mi się najlepiej uczy) -Tłumaczenie słów których nie rozumiem z artykułów newsowych z bbc i coś o muzyce(moja pasja) i później czytanie ich z listą przetłumaczonych słów. -Słuchanie radia bbc -może jakieś podcasty ale na razie nie wiem jak i gdzie -myślałem o tłumaczeniu tekstów piosenek ulubionych zespołów Pytania Ile godzin dziennie najlepiej się uczyć? Chcę wykorzystać czas w bibliotece jak najlepiej. Lepiej zapisywać przetłumaczone słowa na kartce długopisem czy w notatniku na komputerze? Chyba warto chodzić dalej na te konwersacje i się przełamywać? Dzięki za odpowiedzi.
  6. Wiecie co zauważyłem? Że im bardziej interesujący mnie przedmiot tym lepiej zapamiętuję. Kiedy przedmiot jest z tych, który nie przyda mi się w życiu,jest nudny, są same suche definicje zapamiętuję gorzej albo nawet wcale... Normalne to jest?
  7. Cześć Mam za jakiś czas kilka egzaminów a materiału sporo. Jeśli ktoś z Was już skończył studia, albo jeszcze studiuje, może się podzielić sposobami na zapamiętanie materiału. Od siebie napiszę, że próbuję stosować mapy myśli, ale z tym jest różnie i zależy od tego, czego się trzeba nauczyć. Łączę to z typowym kuciem. Na razie tak sobie. Pozdrawiam!
  8. Sprawdziłem dziś listę sieci wi-fi z laptopa, i patrzę, że w bloku już ktoś ma. "5g-vnet-dalej jakieś numery" Na razie widoczność słaba, nie daje żadnego sygnału. Czyżby jakaś sieć już to oferowała??
  9. Cytując klasyka: "Na takie podejście, brak mi słów..."
  10. Cześć Bracia Chciałbym opisać moją sytuację, bo głupieję, i już nie wiem momentami co jest dobre, a co złe. W lipcu tego roku kończę 25-ty rok życia. Od kilku lat studiuję dziennikarstwo. Po obronieniu pracy licencjackiej, szczerze mówiąc nie miałem chęci kontynuować tych studiów. Jednak zobaczyłem, że na stronie głównej uczelni, jest reklama, że utworzyli specjalizację nastawioną głównie na język angielski. Miało być uczenie się robienia wywiadów po angielsku, język angielski dla dziennikarzy, i i wiele ciekawych rzeczy. Nawet elementy prawa po angielsku. Zawsze chciałem umieć przeprowadzać ciekawe wywiady po angielsku, z ciekawymi ludźmi. Bardziej ogarniać system. Czułem lekki stres, kiedy składałem papiery na tę kontynuację(studia magisterskie z tą specjalizacją). Lecz wolałem mieć taki rodzaj stresu, aniżeli stres w stylu "nie wiem co zrobić z życiem, nie wiem co dalej", o czym będzie potem. Przez pół roku, klepałem solidnie notatki z mało interesujących wykładów, żeby nie mieć problemów ze zdaniem, słuchałem m.in bzdur o gender i o tym, że marsze równości to normalność. O wrogim nastawieniu do wszystkiego innego niż lewicowe, nie wspomnę. Byłem zmotywowany do chodzenia na te zajęcia bo wiedziałem, że potem czeka mnie nagroda, w postaci ciekawych zajęć. Może nawet mniej ideologicznych i upolitycznionych. Zbliżał się koniec semestru, i niektórzy w tym ja, chodzili sprawdzać ile osób zapisało się na specjalizację powiedzmy sobie szczerze, ambitniejszą, a ile wybrało marketing i reklamę(w skrócie, zajęcia pod sprzedawanie na słuchawce, które mnie zupełnie nie interesują, z elementami farmazonów ideologiczno-kulturowych, z wyżej wspomnianymi składnikami-oczywiście jakiegokolwiek języka-brak) Potem sprawdzam, i patrzę, że w usosie jest blok ze specjalizacją angielską. Na chwilę odetchnąłem. Parę dni potem, idę się upewnić, czy w sekretariacie dowiem się tego samego... Okazało się, że więcej osób wybrało specjalizację z marketingiem, a mniej(w tym ja) specjalizację językową i trochę bardziej wymagającą. Potem gadka, że rozmawiali z Prorektorem, i chce żeby była jedna specjalizacja i zdania nie zmieni. Ktoś chciał pisać pismo, z prośbą o utworzenie za wszelką cenę. Władze katedry mówią, mniej więcej to: "możecie wypierdalać, i tak nie utworzą" , i na tym się skończyło. Pomijam fakt, że na innym kierunku polonistycznym studiuje 10 osób, i problemu nie robią. Cały czas mam wrażenie że ktoś tu został perfidnie oszukany. Ci ludzie myślą, ze są inteligencją tego miasta. Teraz mam problem. Nie wiem, czy kończyć te studia magisterskie z tymi chujowymi przedmiotami i ze świadomością że niczego tam się nie nauczę z czego będzie jakiś chleb, czy przenieść się na inny kierunek od początku na renomowaną uczelnię państwową oddaloną od 40 km. Uważam, że jest to dla mnie decydujące 5 lat, i że jeżeli się nie ogarnę to skończę pod mostem albo jak mój stary. Zwłaszcza przy mojej słabej sytuacji materialnej w domu. Nie miałem dobrego startu w życie od rodziców. Nie mam pretensji, po prostu tak było. Teraz dalsza część, opisałem najpierw sedno sprawy. Ambicje, przebudzenie, patologia rodzi patologię Przez pół roku, pomimo tego, że ojciec to psychicznie chory, nie chcący się leczyć histeryczny nie panujący nad emocjami alkoholik i mieszkam z nim, i z ze znerwicowaną ale stojącą murem, po mojej stronie matką, rzuciłem wszystkie nałogi, przeczytałem sporo książek. Ogarnąłem się pod tym względem dzięki forum, i dzięki matce, i innym starannie wybranym przez siebie autorytetom. Z ojcem nigdy w życiu nie rozmawiałem na żadne intelektualne tematy. Próbowałem go zrozumieć, jednak wyszło na to że zgłupiał, i momentami zachowuje się jak narkoman, tylko że alkoholowy. Najpierw mnie poucza, że trzeba być zrównoważonym, a potem się drze, i macha histerycznie rękami jak ktoś się z nim nie zgadza. Spokojna rozmowa na argumenty z nim nie istnieje. Dom to psychiatryk. Pije co parę dni i nonstop ogląda tvn24. Uwaga, jest magistrem resocjalizacji. Codziennie walczę z emocjami, wszystko byle się nie wkurwić. Czasami się nie da. Przykro mi to mówić, ale obecnie nie stanowi dla mnie wzoru. Może kiedyś. Niestety idealny nie jestem, bo zamiast spokojnie zareagować na jego hamowanie ambicji, celów, marzeń i gadanie że "Ty, na pewno sobie poradzisz, tak kurwa już to widzę, zawsze leniwy i flegmatyczny a teraz co ci się pojebało?" To zrobiłem awanturę na cały blok, i powiedziałem, że nie będzie mnie hamować i ma wypierdalać od mojego życia. Tu popełniłem błąd, niepotrzebnie powiedziałem o swoim planie. Całej sytuacji by nie było. Wieczorem przyszedł oczywiście pijany, z nastawieniem że albo się zemści i mnie opierdoli, albo mnie pobije jeśli mu odpyskuję. Zwiałem z domu na 3 godziny, tutaj upadłem bo sięgnąłem po papierosa pierwszy raz od pół roku. Najbardziej żal matki i mojego psa, że muszą żyć w takim gównie. Chcę się wyprowadzić, znaleźć pracę w głupim maku czy innym markecie(bo innych ogłoszeń dla studentów w moim mieście na olx po prostu nie ma, a w tvp mówią że jest pięknie i niskie bezrobocie), opłacić wynajem za jakiś pokój, w jak najdalej oddalonej dzielnicy od domu. Mam jeszcze kilka stów od wujka, który czasami mi co miesiąc coś pomaga. Może bym przeżył. W wolnych chwilach sam się uczyć języka, bo na tej chujowej para-uczelni już mnie raczej nikt nie nauczy. Czasami potrafię spędzać całe dnie w bibliotece, raz że atmosfera inna a dwa, robię coś pożytecznego dla siebie. Taka ucieczka. Po nocach gram na gitarze. W końcu mogę. Miałem 2,5 roku przerwy przez lekarstwa które brałem na zaburzenia psych. Wszystkie ruchy spowolnione, ręce z drewna, totalny brak koordynacji. Po niecałym miesiącu wróciłem do jako takiej normy. Przez dokładne ćwiczenia mam wrażenie, że jest lepiej, niż nawet ten okres czasu temu. Pasja daje mi ulgę. To tyle. Wiem, że to się bardziej nadaje do świeżakowni treściowo, ale w moim tekście główny problem to brak celu, bo myślałem wcześniej, że go mam. Co za tym idzie, sposobu na pieniądze i ucieczkę stąd. Dziękuję za konstruktywność i zrównoważenie, bo na prymitywne "jechanie jak po szmacie", mam alergię, co z resztą można wywnioskować z historii. Pozdrawiam.
  11. Cześć Bracia. Chcę znowu zacząć aktywność fizyczną. Chcę sobie poprzypominać ruchy, które miałem na treningach boksu już ładny czas temu(poszedłem na nie dzięki audycjom Szefa) Teraz raczej nie mogę na nie uczęszczać, mam drogi aparat na zębach i to, o czym chcę wspomnieć-jakieś dziwne schematy ze stawami. W wakacje jeździłem bardzo dużo na rowerze, chodziłem na spacery. Przeczuwam przyczynę-za rzadko dokonywałem rozgrzewki, bo nigdy wcześniej mi nic nie było. Od tamtej pory miewam co jakiś czas jakieś szczypania w stawach, aczkolwiek nie są to wybitne bóle. Pomogły omawiane w materiałach i na forum sproszkowane skorupki jajek od kur z wolnego wybiegu. Kilka tygodni zamierzam iść zrobić badania krwi do laboratorium(celem zaniesienia wyników do lekarza rodzinnego, on miał dalej powiedzieć co i jak), bo są takie dni kiedy nic kompletnie nie dolega, a są takie kiedy czuć to szczypanie, pieczenie w okolicach kolan, czy coś bliżej bólu. Byłem trochę zdziwiony po tym, jak udałem się ostatnio na rower i jeżdżąc najspokojniej jak się da, po równej powierzchni, nic pod górę. Nadal coś czułem, a podobno rower odciąża stawy. Jaka aktywność byłaby dla mnie najbardziej na ten moment wskazana? Do jakiego lekarza najlepiej się udać? Mam wielkie powody do obaw? Trochę jestem wkurzony momentami, bo mentalnie się bardzo zmieniłem, rzuciłem nałogi, no fap, wzrost ambicji itp. a aktywność fizyczna trochę leży. Dziękuję, pozdrawiam.
  12. Rozumiem że można lecieć na milfy, sam tak mam, ale to już jest niesmaczne 🤔
  13. Uwielbiam! Matka mi włączała jak byłem mały. To poznałem nieco później, przez cover technical-thrash metalowego zespołu.
  14. @Piter_1982 Miałem to samo co bohater tematu któregoś razu, teraz już wszystko wiem. Poza tym miałem wątpliwości, czy w chłodniejsze dni mnie od tego coś nie weźmie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.