Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ksanti

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    3970
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

4227 Świetna

4 Followers

About Ksanti

  • Rank
    Porucznik

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    psychologia, gitara, pływanie, rolki, snowboard, Azja, IT

Recent Profile Visitors

8611 profile views
  1. @BrainlikePennylooklikeAmy Dziękuję, Tobie jak i innym również życzę, żeby w ogóle nie chorować. @Natii Zależy też jakie testy, bo te najtańsze to nie są uznawane nawet przez sanepid. Napisałem najtańsze bo nie wiem jakie się jeszcze robi oprócz wymazu. Najlepiej to mieć to przebadane tak jak w szpitalu to robią w postaci kilku różnych powiązanych ze sobą badań. Przykładowo tak jak wspominałem wymaz, rentgen płuc i krew, to niweluje ryzyko pomyłki. Coś czytałem, że wirus w pewnej fazie ma zdolność do chowania się pod komórkami na jakiś czas. Wtedy jest pozorne wyzdrowienie a następnie uderza z podwójną siłą. Jednak to tak tylko wspominam, bo nie zagłębiałem się w ten temat. Odporność podejrzewam, że nie jest zero jedynkowa. Może lepiej lub gorzej reagować na różne patogeny, w zależności też od człowieka. Mam tutaj na myśli zjawisko tego typu, że przed "groźną" chorobą uchroni, a ta "mniej groźna" nawet zabije. Kovid należy do wirusów, które skrajnie mogą upośledzić płuca a następnie lub nawet i bez tego obciążyć wszystkie organy, spowodować sepse i następnie zgon. A ta franca jest podobno łatwo zaraźliwa w porównaniu z innymi wirusami. Generalnie wolę wierzyć lekarzom niż Internetowym wyroczniom, fejk niusą i znawcom życia. Najlepiej nie panikować, dbać o zdrowie, odporność i przestrzegać norm sanitarnych dla spokoju ducha i bezpieczeństwa. Tak dodatkowo zalinkuje dla ciekawych, chociaż dla nerwów nie polecam tego czytać - jak wygląda ostry przebieg koronawirusa. https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://szpiczak.org/wp-content/uploads/aktualnosci/covid-19/Lekarz-LESZEK-KRAJ.pdf&ved=2ahUKEwjk_ujLosPsAhVxoosKHS7WBMIQFjABegQIBhAB&usg=AOvVaw1EZHMEbbZn8Nx4v9uiF8uZ Przypadki zmarłych koronasceptyków, w kwiecie wieku, zdrowych i uprawiających sport też są coraz częstsze. https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/koronawirus-influencer-z-ukrainy-nie-wierzyl-w-epidemie-zmarl-na-covid-19/6f4kc1t.amp Dlatego lepiej dmuchać na zimne i nie narażać się niepotrzebnie.
  2. Krążą legendy, iż niektórzy dostają orgazmu na myśl lub przy użyciu banana. W takim przypadku na pytanie "Kto powinien sprawiać orgazm kobiecie?" - prawidłową odpowiedzią, będzie: "banan" - pan banan oczywiście, rodzaj męski - on.
  3. @Natii Z tego co wiem kobiety przechodzą kovid łagodniej a po drugie możesz mieć dobry układ odpornościowy. Wtedy kovid zostanie zneutralizowany zanim uda mu się wyrządzić szkody i odczuwa się to właśnie jak taką lekką grypę czy przeziębienie. Kwarantanna natomiast być musi bo każdy nosiciel może zarazić kogoś kto gorzej to przejdzie a wirus niestety się łatwo rozprzestrzenia. Do tego szpitale są teraz bardzo zabezpieczone procedurami oraz izolowane jak tylko się da. Dołączając do tego kwestie braku miejsc/ izolatek ktoś z cieższymi objawami będzie czekał kilka godzin zanim się dostanie do środka a to może zaważyć nad życiem.
  4. Miałem ostatnio robiony test na kovid w szpitalu. Przez tydzień mnie tak bardzo dusiło, że myślałem, iż już śmierć na mnie z góry spogląda a byłem kompletnie sam. Na szczęście test na koronawirusa z wymazu wyszedł negatywnie. Uspokaja mnie też robione do tego badanie płuc i krwi. U kovidowców widać zmiany płucne na rentgenie a w niektórych przypadkach płuca są jak sito. W krwi natomiast za to wychodzi stan zapalny i podwyższony współczynnik PRC. Ogólnie personel medyczny mega jest przeczulony na punkcie tego wirusa, ale się nie dziwię skoro takie zniszczenie sieje w organizmie. Mimo, iż płuca mi wyszły dobre tak niestety okazuje się, że prawdopodobnie mogę mieć hardkorową astmę i czekam obecnie na teleporadę by załatwić jakieś leki steroidowe 😕 Szczęście i nieszczęście zarazem. Ten sezon zimowo - grzewczy kiedy jest się osłabionym może być zabójczy ogólnie dla ludzi z niewydolnością dróg [email protected], @NiesamowitySzymi
  5. Cześć, jest pilna sprawa. W ciągu najbliższego tygodnia tak wyszło, że wybieram się za granicę. Prawdopodobnie wrócę dopiero za pół roku jakoś na wiosnę. Sprawa rozbija się o kwestię taniego Internetu mobilnego. Kompletnie się na tym nie znam, wiem, że kiedyś kupowało się takie chyba modemy w formie podpinanego pendrive. Potrzebuję coś szybko załatwić, taniego i bez zobowiązań w postaci abonamentu. Zakładam, że na miejscu będę korzystał z UPC Wi-Free, ale to cholerstwo nie jest stabilne. Dlatego potrzebuję załatwić coś dodatkowego po kosztach, ale zapewniającego w miarę stabilne łącze. Gdzie szukać takich ofert? Czy zgłosić się do jakiejś sieci telekomunikacyjnej?
  6. Niet, właśnie było mniej zakażeń i względna stabilizacja. Teraz na jesień niestety wywaliło rekordową liczbę w całej Europie. https://www.ecdc.europa.eu/en/cases-2019-ncov-eueea Jakby gospodarka w Polsce miałaby być dobra to już dawno by była, spinanie się za ochłapy niewiele zmieni, to takie moje luźne przemyślenie. Prawdę mówiąc życie czy zdrowie jest dla mnie znacznie ważniejszą wartością niż reszta innych spraw. Nie chce zostać kaleką, tym bardziej w imię czyichś zaniedbań czy egoizmu. Koronawirus każdemu jest nie na rękę, ale to nie powód by jak dziecko grymasić, a nóż nic się nie stanie. Co niektórzy nawet uważają, ze nie ma żadnego koronawirusa, no brak słów kiedy ludzie przejedzą się teoriami spiskowymi. Kilka smaczków: "W tej chwili na oddziale mamy dwie osoby, które bardzo aktywnie nas obrażały, mówiły, że COVID-19 nie ma, że to spisek, jedna jest na granicy śmierci – powiedział. – To młodzi ludzie, akurat mieli predyspozycje genetyczne do złego przebiegu choroby – dodał." https://info.wprost.pl/wydarzenia-dnia/10374735/prof-simon-obrazali-nas-mowili-ze-covid-19-nie-ma-teraz-leza-na-oddziale-jeden-jest-na-granicy-smierci.html "W Hiszpanii przybywa środowisk negujących istnienie pandemii Covid-19, a także organizowanych przez nie protestów. Jeden z uczestników takiej manifestacji w środę (19 sierpnia) trafił w stanie ciężkim do jednego z madryckich szpitali po zakażeniu koronawirusem." https://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Hiszpania-uczestnik-protestu-negujacego-pandemie-w-szpitalu-z-powodu-koronawirusa,211443,8.html No super po prostu, jak niektórzy chcą usilnie wygrać nagrodę Darwina, tylko szkoda, że przy okazji innych pod to pociągną. Jeden drugiego strofuje tą nieszczęsną gospodarką, ale w przyrodzie, jeśli chce się coś zrobić na siłę, wbrew przeciwnością losu to tylko sobie można zaszkodzić. Nie wiem, jak sobie to wyobrażasz, że w pełni otworzą gospodarkę, masa ludzi zachoruje, część zostanie kalekami, część umrze w męczarniach i będzie cacy? To jest stan epidemiczny, wirus, który szybko się rozprzestrzenia. Pójście drogą otwarcia gospodarki to jakaś eugenika. To także, pokazuje, że zawsze trzeba mieć zabezpieczenie i odłożone środki, ryzykanci ryzykują wszystkim, trochę na własne życzenie. Przy takim zestawieniu porównaj też niemiecką służbę zdrowia oraz polską służbę zdrowia. Zauważ, także, że w Polsce znaczna większość lekarzy jakoś nie chce się narażać na covid i unikają kontaktu z pacjentami jak tylko mogą. Przy tym łamiąc przysięgę Hipokratesa i żadne dodatkowe srebrniki nie są w stanie ich zmusić do normalnej pracy. "Jak wynika z depeszy PAP i wpisu ministra, większość lekarzy w województwach śląskim, mazowieckim, opolskim i wielkopolskim odmawiała stawiania się w pracy na wezwanie wojewody, korzystając m.in. ze zwolnień lekarskich." https://konkret24.tvn24.pl/zdrowie,110/sasin-lekarze-nie-stawiaja-sie-na-wezwanie-wojewodow-do-walki-z-epidemia-wyjasniamy,1034247.html Jak wezwałem kiedyś pogotowie w nocy to dostałem opierdziel, że "niepotrzebnie" narażam ratowników i jeśli mam jakieś problemy z oddychaniem to powinienem w dzień się samemu zgłosić do odpowiedniej placówki. Jak wiadomo do lekarza tak samo nie idzie się dostać, to jest zamknięte koło... Nie mam żadnych złudzeń, że jak przyjdzie co do czego to prędzej się wykituje niż dostanie teraz jakąkolwiek pomoc. Co najwyżej na teleporadę się dostaniesz, ale to i tak 2 tygodnie czekania. Dlatego tym bardziej lepiej się zabezpieczyć niż stanąć przed faktem dokonanym z przysłowiową ręką w nocniku. Wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową, więc każda bariera nawet ta z pozoru licha jest na wagę złota. Jeśli w skali mikro jest mało skuteczna tak w skali makro może zaważyć nad losem całego przedsięwzięcia. A nie żal Ci ludzi, którzy zachorują? Sam chodziłem regularnie na siłownie, miałem taniec towarzyski a rynek pracy zamarł. Co się da musi zostać przeniesione do Internetu, a np. siłownie gdzie nie da się zagwarantować izolacji muszą być zamknięte. Lockdown mi rozwalił wiele planów, byłem trochę zły, ale uświadomiłem sobie, że bez zdrowia wszystko w życiu jest gówno warte. Spinamy się i zabijamy o te gówno godziny pracy i ochłapy, zamiast umieć docenić najcenniejsze rzeczy, które mamy, dopóki tego nie stracimy. Jak wspominałem, nie wrócimy do normy póki wirus nie wygaśnie lub zostanie zwalczony, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak podejrzewam, że na wiosnę znowu zostaną zniesione największe obostrzenia, które się szykują na okres jesienno-zimowy. Nie wiem co to za dziadostwo, ale utrzymuje się już kilka dni. W nocy się mocno męczę i walczę o każdy oddech, ciężko usnąć. W marcu była wersja demo, a teraz zaatakowało konkretnie. Mam nadzieję, że mój organizm to pokona, bo inaczej przewalone, póki co niestety nie widać poprawy. Jak tylko uda mi się to przejść, niech Pan dobry Bóg da (o ile istnieje), to nie chce więcej tego gówna przechodzić. Myślę, żeby nawet za granicę wyjechać na ten okres zimowy do bezpieczniejszego kraju o ile nie będzie problemu z wyjazdem w najbliższym czasie. Jeśli nic się nie poprawi to obawiam się, że zima może mnie wykończyć bo nigdy nie miałem takiej skrajnej sytuacji. Stąd można założyć, że to nie zwykła grypa czy przeziębienie a nawet nie ma żadnego kaszlu czy kataru. Ból płuc i ciężkość w płucach oraz problemy z oddechem. Tydzień temu jeszcze bez problemu podnosiłem ciężary... No właśnie coś w tym jest. Emeryci to mają zdrowie niczym komandosi. Mój dziadek ma prawie setkę i niemal nigdy nie choruje na jakieś grypy czy przeziębienia. Oczywiście jakieś ma tam schorzenia typu słaby wzrok itp. Mimo wszystko mam wrażenie, że ma zdrowie lepsze niż niejeden dwudziestolatek. Mega zahartowany na choroby i zimno. Lekarza poznał dopiero w wieku 60-ciu lat. Pewnie nie jest to odosobniony przypadek, ale ogólnie mi się wydaje, że pokolenie dzisiejszych emerytów to prze wytrzymałe sukinkoty i o takim zdrowiu możemy jedynie pomarzyć. Poza tym emeryci tak jak napisałeś funkcjonują w godzinach i takich miejscach, że unikają dużych skupisk ludzi. Tym bardziej tych w wieku produkcyjnym, którzy stanowią największe zagrożenie epidemiczne. Podejrzewam, że koronawirus przede wszystkim się tutaj dostał dzięki ludziom podróżującym za granicę samolotami. Jednak to nie prędzej młody ucierpi z powodu korony niż statystyczny emeryt. Wypadki na drogach czy ataki serca nie rozprzestrzeniają się w tempie logarytmicznym. O ile te dwie rzeczy są w dużej części własnym wyborem, tak szalejący wirus, jeśli nie jest izolowany wywoła efekt domina we wszystkim. Dla uściślenia, wsiadając do samochodu akceptuje się ryzyko wypadku drogowego, a atak serca zazwyczaj jest spowodowany stylem życia typu otyłość, papierosy czy inne używki. Powiedz dlaczego wszyscy potencjalni ludzie, którym wirus zaszkodzi mają ucierpieć dlatego bo komuś nie wyszedł biznes, vel. zaryzykował, ale nie chce się pogodzić z potencjalnym ryzykiem niepowodzenia i kosztami? Państwo zawsze wybierze interes zbiorowości niż jednostki i nie ma w tym nic złego. Społeczeństwo to kompromis, każdy zawsze gdzieś traci, aby w ogólnym rozrachunku nie było rozpierdolu, trzeba umieć obiektywnie na to spojrzeć. Dobrze, że o tym wspomniałeś, niestety tak działa biologia. Te gówna (wirusy) mutują i stwarzają coraz większe zagrożenie. Rządzy "świrują", bo lepiej opanowywać coś co jest znane niż chaos, który nie wiadomo do czego jest zdolny a zwłaszcza kiedy nabija levele. Dla przykładu w Polsce już teraz służba zdrowia jest rozwalona, lekarze odmawiają leczenia i brakuje łóżek w szpitalach.
  7. Najłatwiej jest załapać (w pracy/ na studiach) kontakt z zajętymi laskami, o ironio. Jednak temat powinien zmienić nazwę z "Laski nie chcą gadać" na "Laski nie chcą gadać z kimś, kto nie ma im nic do zaoferowania". Niestety takie są realia, nie podobasz się, nie masz notatek czy nie jesteś w stanie pomóc w jakiejś sprawie to masz status intruza. Każdy w pewnym stopniu jest egoistą, ale to płeć "piękna" jest ewolucyjnie mocniej do tego predysponowana. Zacząłem to sobie powoli uświadamiać w momencie brutalnego kopa od grzecznej dziewczyny, kiedy się przyznałem, że nie jestem gotowy na ślub i dzieci. To mi pokazało, że każda ma mniej więcej taki sam software i kiedy tylko interes się nie zgadza to bez litości i skrupułów zamykają biznes ładnie mówiąc. @sargon fajnie wyjaśnił temat.
  8. @NiesamowitySzymi Myślę, że w marcu albo nieco później jak będą wyższe temperatury to korona nie będzie już tak mocno się rozprzestrzeniała. Teraz niestety będzie najgorszy okres tj. sezon grzewczy + suche i chłodne powietrze. O ile w lecie wirus szybko osiada, tak w warunkach grzewczych w obiegu zamkniętym utrzymuje się przez dłuższy czas w powietrzu. W tym roku było dużo przezorności w okresie wiosennym, ponieważ niezbyt było wiadomo z czym mamy do czynienia. Jednak niestety w zimie lekceważenie wirusa może mieć już fatalne skutki. Kolega @yrl kilka dni temu pisał, że z powodu korony jakiś jego 40-sto letni znajomy miał przeszczep płuc. Sam od kilku dni przechodzę coś w rodzaju astmy lub nawet koronawirusa, nie wiem bo na razie próbuję się dostać na jakiekolwiek badania. W nocy myślałem, że to już mój koniec bo kompletnie nie mogłem powietrza złapać i się mega broniłem różnymi metodami. Tak ogólnie na co dzień muszę robić głębokie wdechy, aby móc funkcjonować. Zainteresowałem się tematem i czytałem w jaki sposób koronawirus zabija. Głównie chodzi o to, że jak dusi to tętno i bicie serca momentalnie skaczą, aby pobierać więcej tlenu, którego serce dostaje niedobór. Momentalnie obciąża to też nerki, wątrobę jak i inne narządy. W przypadku słabej odporności może wywołać sepse lub kalectwo. Nie twierdzę, że korona od razu zabije, ale może znacznie upośledzić odporność czy narządy i jeśli nie zrobić z człowieka kaleki to zaszkodzić na przyszłość. Tak naprawdę każdy może mieć chwilowo słabą odporność jak przykładowo złapie jeszcze teraz grypa. Nie wiem na ile to prawda bo jeszcze za wcześnie na to by można było potwierdzić, ale są przesłanki, że koronawirus może nieodwracalnie uszkadzać płuca. Sam jestem przed 30-tką i mnie dziwi, że ludzie bagatelizują ten problem lub mówią, że grypa jest groźniejsza. Powiem, tyle, że człowiek kiedy się dusi widzi śmierć w oczach. Do lekarza teraz jedynie teleporada, pogotowie może olać jeśli nie stwierdzi znacznej anomalii w podstawowych badaniach a szpitale, z tego co się słyszy mogą odmówić przyjęcia. W takich okolicznościach jeśli samemu nie zadba się o bezpieczeństwo i ochronę to do widzenia, nikt nie pomoże. Jeśli nie byłoby tych nakazowych rządowych obostrzeń osoby, które mają w dupie choroby czy łagodniej coś przechodzą stanowiliby znacznie większe zagrożenie epidemiologiczne dla reszty, bo zdrowy też może być nosicielem.
  9. Będzie nieciekawie, wirus musi wygasnąć bo stwarza ogromne zagrożenie zdrowotne, dopiero wtedy rządy zniosą stan epidemiczny.
  10. Nie miałem zbyt wiele przypałowych akcji, ponieważ byłem raczej ułożonym dzieciakiem. Jednak na jednej z matur nie chciało mi się oddawać telefonu (a w zasadzie miałem powód, który zachowam dla siebie). Dlatego wyłączyłem go i schowałem do kieszeni. Była to sala gimnastyczna i kilkadziesiąt osób piszących. Wylosowałem miejsce na samym końcu gdzie wprost za mną siedziały dwie nauczycielki. Czasem jak o tym pomyślę, że gdyby jakimś cudem odpalił się alarm (włącza telefon) albo telefon wypadł z kieszeni (spodnie garniturowe) to przeszywa mnie lekki dreszcz adrenaliny. Jak wiadomo wszyscy by mieli wtedy maturę z tego przedmiotu unieważnioną i by było wiadomo przez kogo.
  11. Jestem skreślony u @deomi 😭 Zdaje się, że z Twoim expem od kopa być coś znalazł zdalnie. Czy ten zawód Ci się przejadł lub miał dla Ciebie jakieś poważne wady?
  12. Masz rację, na początku zapewne wszędzie trzeba swoje przeboleć. Nie wiem czy tłuki czy nie, ale właśnie pracodawcy/ rekruterzy patrzą na to jakie ktoś potrafi zrobić wrażenie i zabłysnąć na rozmowie. Jednocześnie ktoś kto z jakichś powodów nie potrafi się zaprezentować lub zawsze wypadnie gorzej względem tego "tłuka", mimo, że byłby lepszym i bardziej zaangażowanym pracownikiem nigdy nie dostanie szansy. Na start w zasadzie mało czym można się wyróżnić w CV a w pewnym sensie, jak już się umie x - rzeczy ponad programowo a to wciąż nie wystarcza to traci się motywacje i wiarę w siebie. Z góry jest się szufladkowanym jak ta setka innych - akurat tutaj zawsze mówię o branży IT - juniorzy. Nie wszyscy są super przebojowi, dobrze czują się wśród obcych grup ludzi czy zmuszani do kontaktów a wręcz dla niektórych to jak tortury i niewolnictwo. W tej perspektywie ludzie by chcieli móc zrobić pracę w samotności, bez przeszkadzania i masy niepotrzebnych bodźców. Oczywiście rozumiem, że w tej pomocy szukałeś kogoś kto ogarnia social skille i rzeczywiście takiej osoby powinno się szukać na to stanowisko, tylko niedobrym jest zjawisko, że teraz prawie wszędzie już się tego wymaga. Pracodawcy chcą człowieka orkiestrę na pracownika, zarówno co ogarnia twarde skille jak i miękkie a może nawet i wytynkuje ścianę oraz ułoży glazurę w łazience. Ktoś kto nie chce się angażować w kontakty międzyludzkie, które do jego życia nie wnoszą nic więcej jak tylko niepotrzebny stres jest spychany na margines. O to mi chodzi, z tym, że te czasy nie są zbyt przyjazne, dawniej nie było tych całych networkingów i dużych społeczności. Tak, ale to już jak ma się tego expa, nawet sztucznie nabitego. Na początku to jest niestety takie odbijanie od ściany do ściany. Teraz w dobie koronawirusa jeszcze gorzej to wszystko wygląda. Niekiedy jest się skreślanym już z góry za brak doświadczenia komercyjnego, którego nie ma jak zdobyć, ponieważ za każdym razem jest ten sam scenariusz lub niedobór ofert pracy. Widziałem też wypowiedź jednej pani z HR, nie pamiętam czy na Linkedinie czy jakimś blogu, że ocenia kandydatów po wyglądzie (zdjęcie) i "wie już z góry jaki kto ma charakter i czy będzie pasował do zespołu". A to prawda xD równie dobrze mógłby od razu sobie odpuścić. Ja natomiast myślę, że ludzie żyjąc w stresie i widząc, że zdrowie się sypie przez to co przechodzą nie chcą sobie dodatkowo dowalać i zwiększać cierpienia. Patrząc ze swojej perspektywy, męczę się z bezsennością i mocno przez to cierpię. Łapię się za głowę jak słyszę, że ktoś mimo, że jest zdrowy nie potrafi tego docenić. Nie zna życia bez zdrowia (póki co). Możliwe, że to perspektywa kogoś słabego, ale zdrowia nawet siłacz wiecznie mieć nie będzie. Nikogo tutaj nie krytykuję bo każdy decyduje sam za siebie, ale po prostu dla mnie perspektywa nie zrozumiała. Rozumiem, że oszczędności, ale wydaje mi się w standardach zachodnich by zatrudniono po prostu kogoś kto pracuje w tych godzinach lub zlecili by pracę do kraju o odpowiedniej strefie czasowej. Kolejny przykład, słyszałem, że część ochroniarzy pracuje w systemie 24h/48h tj. cały dzień w pracy i dwa dni przerwy - totalny bezsens i ewidentna oszczędność na pracownikach. Niech jeden wszystko zrobi, znowu ten koncept człowieka orkiestry i cięcia kosztów niczym w kraju rodem Indii. Przecież, wiadomo, że człowiek nie będzie czuwał przez 24h w pracy tylko pójdzie spać. Tylko raz, że sen w pracy będzie gorszej jakości to w dodatku nie każdy da radę usnąć w warunkach pracy. Niszczenie zdrowia w imię pieniędzy a za 10 czy 100 lat to i tak nie będzie miało żadnego znaczenia co najwyżej jeden człowiek trochę więcej pocierpi. Zapewne tak, ale zauważ, że każdy kieruje się innymi wartościami w życiu a często są podyktowane doświadczeniami, temperamentem czy wychowaniem. Ci co chcą spokoju bo dostali wystarczający wpierdziel czy zdrowie się sypie powinni mieć możliwość żyć tak, aby sobie nie szkodzić bardziej. Tak, prowadzenie biznesu, ryzyko, społeczność wszystkie te cechy mają jeden wspólny mianownik. Lubię czytać Twoje posty i poznawać Twoją perspektywę, jednak w tym miejscu wydaje mi się, że kompletnie nie rozumiesz tej drugiej perspektywy i przypisujesz jej złą wolę czy negatywne cechy. Sam od gimnazjum, aż do studiów chciałem zostać biznesmenem i tak o sobie zawsze myślałem. Wiedziałem, że chce być niezależny od innych, nie mieć nikogo nad sobą i żyć według własnych zasad. Potem zrozumiałem, że do tego nie wystarczy być inteligentnym, umieć strategicznie myśleć i zarządzać. Uświadomiłem sobie, że własny biznes to niestety życie pracą na dwa etaty, jest ryzyko, zależność od innych ludzi a co najważniejsze mnóstwo socializacji, networkingu i budowania kontaktów. Moje wyobrażenie bycia przedsiębiorcą legło w gruzach bo zawsze chciałem po prostu robić swoje i mieć spokój od świata. Coś zupełnie przeciwnego do tej "przygody" i prowadzenia biznesu wśród masy obcych ludzi. Podejrzewam, że właśnie dlatego są ludzie, którzy wolą pracę na etat, ew. freelance. Chciałem w zasadzie kiedyś napisać post na ten temat, ale aż do teraz nie wiedziałem jak ugryźć temat. Przygodą jest coś co komuś sprawia przyjemność i jest tym co go ładuje i to lubi, natomiast dla reszty to samo doświadczenie równie dobrze mogłoby być traumą lub męczarnią. Nie każdy człowiek ma takie same potrzeby i temperament. Ktoś założy biznes, wtopi pieniądze a potem schorowany będzie musiał tyrać dwa razy mocniej by to spłacić. To opłaca się jeszcze robić sklep online na małych marżach gdy taka konkurencja czy o kursach mówisz, gdzie trzeba lubić mówić? I tak i nie, najlepsze czasy pod względem udogodnień jasne, ale samotny wilk chciałby żyć i pracować jako samotny wilk a nie, żeby musiał się dostosować w środowisko gdzie pasuje niczym pięść do oka. Stres to jest jak martwisz się o przyszłość, wszędzie jesteś odrzucany i nie wiesz co Cię czeka jutro a nie jak masz możliwość coś zrobić a po prostu czas Cię goni. To co ja widzę, to dzisiaj trzeba być człowiekiem orkiestrą a przynajmniej od początkujących to wymagają. Ciekawe jest to co napisałeś. W takim razie lepiej się wycofać i iść tam gdzie łatwiej się dostać? Mimo wszystko i tak jak ktoś choruje czy ma bardziej wrażliwą psychikę to w pewien sposób zabrania żyć według swoich zasad. Myślę, że ludzie w pewnym stopniu sami będą dążyli do tego by coś robić kiedy nastanie stabilizacja, chociażby z nudów. To tak jak dziecko lubi rysować czy układać klocki chociaż nie ma na to presji. Uważam, że tylko zdegenerowani ludzie, ew. zmęczeni życiem nic nie będą robili. Można też brać na swoje barki stres z powodu niemożności przystosowania się do zasad systemu lub braku znalezienia swojego miejsca na tym świecie. Tak, wymagane jest doświadczenie komercyjne, którego nie ma jak zdobyć poza przypadkiem, ponieważ w innych firmach także wymagane jest doświadczenie komercyjne, bez tego CV zapewne od razu ląduje w koszu w większości przypadków a wymagania co do kandydata szybują względem "lepszych czasów". Tutaj akurat się nie zgodzę i nie mówiąc o szefie, jak napisał Zbyszek hard skille nie idzie do końca zweryfikować, więc dużo zależy od umiejętności wciskania kitu lub właśnie patrzą na sztucznie napompowane doświadczenie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.