Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Xymitys

Użytkownik
  • Ilość treści

    22
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

21 Świetna

O Xymitys

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Xymitys

    Obecność /tu i teraz

    Też słuchałem tego audiobooka, dobrze jest tam powiedziane, żeby obserwować cały czas swoje ciało, wtedy masz większą kontrolę nad umysłem. Zapadł mi w pamięć taki cytat, coś w stylu "kolejki i czekanie na coś, lub kogoś nie będzie już takie nudne, gdy będziesz koncentrować się na własnym ciele". To znaczy, że "patrzysz" w środek swojego ciała, eksplorujesz go. Podobno po roku, dwóch dzieją się mega rzeczy, np. z czuciem stanów innych osób i to na odległość! Ale samemu powinno to sprawdzić. Trzeba sobie zadać jeszcze pytanie, czy żeby doświadczyć takiego stanu, wystarczy przesłuchać tylko tego audiobooka ? Mam tu na myśli przygotowanie organizmu do odbioru wyższych wibracji - rezygnacja z używek i mięsa. Pozdrawiam
  2. Dbasz o siebie ? Bo to podstawa, jak chcesz mieć bzykanie (nie liczę lasek typu "żulietta"). Dziewczyna widzi, że biegasz, chodzisz na siłkę, zdrowo się odżywiasz, więcej testosteronu, to ma parcie na Ciebie. Emocje też są ważne, kiedyś pożarłem się z ex o pierdołę, tak się darła, że wywaliłem ją z auta na środku miasta, dosłownie jak worek kartofli XD, pojechałem do domu sam. Wróciła, mina widać, że wkurw, ale nic nie powiedziała. Wiedziała, za co to było. Później, na koniec dnia miodzio .
  3. Dzięki za spostrzeżenia. Zauważyłem, że trochę spuściła z tonu i jakby sytuacja się uspokoiła, lecz dalej "smieszkuje", ale stopniowo mniej. Przychodzi prawie codziennie do sali, raz na krótko, raz siedzi dłużej i tam gadamy o pierdołach. Rexer może mieć rację, że chce mnie wrzucić na orbitę i mieć "chłoptasia do pocieszenia", tym bardziej, że będziemy współpracować ze mną przez ten semestr i będzie mieć opcję na kim się wypłakać ze swoich smutkow w razie czego. Ale... Jedno mnie zastanowiło, poszliśmy coś zjeść i zapytała czym się zajmuje mój ojciec... O matkę nie pytała. Zapaliła się czerwona lampka a ja bajerka, że mechanik/programista maszyn, jeździ na serwisy po Europie, ja też pomimo zupełnie innego zawodu fachu ogarniam te sprawy z tym związane, (wrażenie, że jestem wszechstronny) nauczyłem się od niego co nieco, ona lekki uśmieszek... XD Nie zależy na ruchaniu w tej chwili, 2 lata wcześniej bym nie przepuścił okazji, ale im bardziej słucham audycji Marka, to uswiadamiam sobie, że nie potrzebne są mi komplikacje obecnie, jeszcze jak się uczę. Stać mnie na dive, więc wolę iść tam i mieć spokojną głowę niż później mieć dupe obrabianą na uczelni i być może spierdolony projekt z nią. W jaki sposób mogę jeszcze sprawić, że nie jestem takim typowym chloptasiem na orbitę. Z jednej strony nie chce od niej nic, ale żeby widziała, że ma do czynienia z konkretnym zawodnikiem i nie może mnie dowolnie ustawić pod siebie, dawać ostre granice? Swoje pasje/zainteresowania mam, dbam o siebie, nie jestem od nikogo zależny, bez nałogów, nie sprawiam wrażenia pizdy/emo-cipki, ona to raczej widzi, znam swoją wartość i jestem pewny siebie. Powiem szczerze, że mało jest facetów mojego światopoglądu na tej uczelni, głównie pedałki chodzące na fajeczke, zgrywusy lub chwalacy się frajerzy, że dostali po pysku od innych (serio). Jakieś małe prowokacje jak przychodzi? Typu, że interesują się mną inne samice? Coś, żeby, sprawić jeszcze bardziej wrażenie alfy? Czy stopować i czekać na rozwój wydarzeń... Pozdr.
  4. Witam Bracia, Słowem wstępu... Mam 23 lata, studiuję w jednym z większych miast, lecz od ponad 1,5 roku nie mam dziewczyny - własny wybór, zero niepotrzebnych "wrażeń", jednym słowem troszkę psychika odsapnęła. Po skończonym ostatnim związku zabrałem się ostro za siebie i zrobiłem duży postęp, m.in. rezygnacja ze WSZYSTKICH używek + vege + audycje Marka + medytacja, ogólnie rozwijanie świadomości - ezoteryka, trochę wiem o podświadomości i wykorzystuje to w życiu, ale do sedna, Od pół roku chodzę na wspólne zajęcia z taką dziewczyną, zajęcia 3x w tyg, lecz z widzenia znamy się od początku studiów (już 4 rok), ogólnie może mieć każdego, taka 7,5/10, gdyby miała większe cycki to dałbym 8,5 a nawet 9/10, ja raczej nie należę do modeli, lecz dbam BARDZO o siebie - dieta, aktywność fizyczna, fryzjer, jakieś w miarę ładne ciuchy, może nie drogie, lecz schludne. Trochę wyglądam młodo jak na swój wiek, taki chłopczyk 18 letni, bo babeczki pytają się o dowód czasem jak ktoś poprosi, żebym kupił fajki, lecz mam spojrzenie takiego "sku*wysyna", mam wyrobioną pewność siebie i poczucie wartości - głównie to przez słuchanie audycji Marka, pracę nad sobą i "no-fap" od 4 miesięcy. To dało potworną energię i możliwe, że ona to widzi/wyczuwa, może ją to podnieca. Nie zrobił bym takiego progresu bez odseparowania się od ostatniej dziewczyny (bez obrazy dla Pań), ale JA to tak odbieram i widzę. Zaczęło się od śmieszkowania na zajęciach, takie "hihi, huhu,hehe" raz ja jakimś żartem coś zapodam, ona cała się śmieje, gadka się BARDZO DOBRZE klei, niby takie podrywanie, a niby nie... sami wiecie. Co nieco o mnie wie, że nie posiadam nałogów, zdrowo się odżywiam, widzi, że jakieś dobre rzeczy sobie sam robię, bo przynoszę na zajęciach różne koktajle/yerbę ,(inni z grupy głównie kawa) etc. mam też stypendium naukowe za wyniki, więc chyba odnosi wrażenie, że z jakimś głupkiem nie ma do czynienia. Mam wgląd do jednej salki w uczelni na studiach, mogę ją zabrać kiedy w sumie chce po zajęciach i parę razy przyszła "pośmieszkować"- oczywiście leciały różne podteksty na wiadome tematy. Ostatnio nawet coś tam włosami się bawiła, powiedziała, żebym jej potrzymał bo musi sobie zrobić warkocz, a ja wziąłem te włosy - tak jak się to robi w wiadomym celu... Ona cała czerwona, lecz uśmiech na ustach i w ogóle... Trochę jeszcze śmieszki, żarciki, "nic się nie stało" ale jakoś się speszyła za chwilę i poszła. Myślałem, że przeholowałem wtedy z tą akcją "za włosy", lecz za 2 dni znów przyszła i podobne akcje, zaczęła się bawić z kolei moimi włosami bo takich krótkich nie mam, coś w stylu na "samuraja", ale wyrywałem się trochę z tą "zabawą". Często też, podpija moje smoothie, lub yerbę, jak przychodzę z tym na zajęciach, chociaż nie pasuje jej smak XD (jak chce łyka to jej daję, jak zwykłemu kumplowi, który chce "załyczyć"), zaproponowałem jej czy nie chce osobnego kubka, to powiedziała, "chyba wystarczająco wymieniliśmy już się śliną" - bo piła już parokrotnie z tej samej butelki. Robi mi też shit testy, czy pójdę po to, czy po tamto, na ile jestem uległy jednym słowem, lecz ja twardy jurny samiec robię minę "are you fucking kidding me" + "skurw*syn w oczach"i na tym się kończy. Opisałem sytuację/relację mniej więcej, lecz w czym tkwi problem? Myślę, że szuka bolca, były zapinator zostawił ją jakoś 3 tyg temu i może od tego się tak zaczęło (nie wiedziałem, że zerwała) ja z racji swojego światopoglądu na życie (vege, zero religii, rozwijanie się duchowo - ona raczej o 180 stopni inaczej) nie za bardzo chcę z nią wchodzić w jakieś intymne relacje, bo wiem czym to się może skończyć, (rozregulowanie mojego rozwoju - głównie duchowego) śmieszkowanie zupełnie mi wystarczy do szczęścia na tym etapie życia, lecz ostatnio zaproponowała mi wspólny projekt, który będziemy realizować przez następny semestr, bo już po sesji, a ja się zgodziłem, powiedziała "w sumie masz wybór, że możesz się nie zgodzić, ale fajnie by było współpracować", ja może pod wpływem emocji powiedziałem "spoko". Wiadomo czym taka współpraca się kończy, częstsze spotkania, a co może z tego wyniknąć każdy wie, mogą puścić hamulce, a projekt jest bardzo ważny, i nie mogę dać dupy a wiadomo, jak się pokłócimy czy dojdą jakieś sprzeczki to może szlak to trafić i po projekcie, różnie to bywa... z drugiej strony nie chcę stracić koleżanki, bo śmieszkowania trochę w życiu mi brakuję, lecz nie zależy mi na związku Często doradzam kumplom w takich sprawach, lecz trudno być sędzią we własnej sprawie, nie mogę spojrzeć trzeźwo na sytuację, tym bardziej, że trochę o niej myślę, a raczej jak dobrze rozegrać tą sytuację. Co zrobić, żeby ją dystansować w razie jeszcze bardziej ekstremalnych akcji, jeżeli mogło by dochodzić do czegoś. Jak to właściwie rozegrać, jednocześnie nie wchodzić w bliższe relacje, lecz ze sobą dobrze współpracować. Da się tak w ogóle...? Tym bardziej, że raczej chce bolca. Ważne też, żeby nie odebrała tego jako "odepchnięcie" bo jak wiadomo, może być wkurw i cały misterny plan z projektem pójdzie w "pis-du" jak mówi legendarna scena z filmu. Moje luźne przemyślenia/wnioski: * Jej poprzedni "zapinator" to dość przystojny gość z tego co widziałem na FB, typowy "brodacz" 190cm, ona sama jest o parę cm wyższa ode mnie, lecz chyba jej to zbytnio nie przeszkadza, skoro już takie akcje się dzieją... Powiedziała mi też, że go "spantofliła" lecz u mnie oczywiście nie wchodzi to w grę, nie dam się... * Szuka bolca i ma chcicę, ma parcie i nie może wytrzymać stąd te chwilowe świrowanie - okej... lecz w takim razie po co proponuje mi projekt który "chcąc - nie chcąc" będzie nas wiązać przez najbliższy semestr? * Może szuka konkretnego samca do stałego związku? Lecz trochę w to wątpię, bo ona może mieć nie jednego - jak już wspomniałem jest 7,5/10 minimum. Zależy czy chce się ruchać czy już po woli się "ustatkować". Proszę Was o opinie. Pozdrawiam. X.
  5. Xymitys

    Yerba Mate

    Ja piję yerbę od niedawna i szczerze polecam. Na początku piłem z guaraną, lecz później przerzuciłem się na klasyczną - pipore, dokładnie taką https://7.allegroimg.com/s400/03b3e1/e112173c46649d6dbf036a28dbb7 Cierpki smak, ale ja się szybko przyzwyczaiłem, bo nie używam cukru, nie słodzę, ewentualnie tylko jem słodkie owoce, także nie było problemu z cierpkim smakiem, już go polubiłem Kup sobie bombille 3 flitrową, ja mam taką http://www.feminafit.pl/products/bmob_An_kopia.jpg , to dobra opcja, jak pijesz pylaste/z kawałkami liści, jak się zapcha, to odkręcasz filtr z małymi dziurkami - masz same sitko na górze, zdaje perfekcyjnie egzamin. Teraz przymierzam się na dość mocną https://zdrowydyskont.pl/wp-content/uploads/2018/10/pajarito-elaborada-1kg-yerba-mate.jpg , kupię w najbliższym czasie i przetestuję.
  6. Dobrze mówi Meg4tron, kiedyś pisałem z laską, znaliśmy się 3 dni, a ona do mnie z takim tekstem, że mnie "kocha" - od razu odpuściłem. Po paru dniach Ci przejdzie, ciesz się, że faktycznie nie spotkaliście się, bo po paru tygodniach było by jeszcze ciekawiej. Zajmij się własnym życiem, ja wyrosłem z "pisania do panienek" przed 20'tką. Wiem co mówię, dla zabicia czasu jest ok, można poznać schematy i tylko tyle. Zawsze znajdą się wymówki, żeby się nie spotkać, to choroba, matka, ojciec, "hora curka", pies, kot w ciąży ^^. Ogarnij 4 litery i zrób coś wartościowego, nie przejmuj się, poczytaj jak faceci kończą z takimi kobietami. Pozdr
  7. Xymitys

    Cześć!

    Cześć 😉
  8. Witajcie szanowni bracia i siostry ! Chciałbym dzisiaj Wam przytoczyć moją historię jak "wypracowałem" nawyk szczęścia, a raczej jego odczuwanie, i jak udało mi się ten stan zepsuć. A więc... mój detoks fizyczny i duchowy zaczął się jakoś 1,5 roku temu ale po kolei... Miało to miejsce po ostrej libacji alkoholowej, jakoś w wakacje ~~1,5 roku temu, ze znajomym, po skonsumowaniu szlachetnego alkoholu z biedronki czy innej stonki i zagryzając najtańszą papryką ze słoika, następnego dnia powitałem się słowami "kuuuurła... już nie wezmę tego do ust". Wszystko oczywiście było by tak, jak dawniej, czyli za 2 dni poszedłbym po alkohol do sklepu gdyby nie jeden mały ale NAJWAŻNIEJSZY szczegół... ta zasrana papryka siadła mi na żołądku i przez parę ładnych dni nie mogłem się pozbierać z uporczywego bólu brzucha. Zrobiłem sobie wtedy małą przerwę od % i tak się zaczęło. Na początku nie odczuwałem żadnej poprawy samopoczucia, ogólnie w moim życiu towarzyszy mi stres związany z uczelnią, najbliższa rodzinka, która jest rozsiana po całej europie, do tego ojciec i matka po rozwodzie, ja w zupełnie innym mieście w Polsce na studiach. Nie to, że się żalę, czy coś w tym stylu, ale chcę zobrazować sytuację i pokazać jak ciężko utrzymać pozytywne myśli, do tego dołóżmy dziewczynę z borderline i jeszcze parę pierdołek by się znalazło. No ale przechodząc do rzeczy... Poza rzuceniem % powiedziałem, że jak już poszedł alkohol, to pójdzie wszystko z grubej rury, czyli przejście na wegetarianizm (obecnie od pół roku veganizm) i "doskonalenie" siebie pod względem mentalnym, czyli na pierwszy rzut poszła próba medytacji, słuchanie różnego typu "kołczy", również tych z kapeluszami gandalfa, zachowując oczywiście wrodzony dystans do wszystkiego. Tak bardzo zależało mi na rozwoju duchowym do tego stopnia, że postanowiłem zaufać pewnej "kołczance" i rzuciłem mięso, którego byłem wielkim zwolennikiem, jednym filmem mnie urzekła, dało mi to do myślenia. Już nie pamiętam dokładnie jaki to był ten film, ale darze ją wdzięcznością za tą zmianę w moim życiu. Od tego czasu zero alko, fajek nie paliłem, zero mięsa, ograniczyłem śmieciowe jedzonko, czasem tam się zjadło pizze, czy vege tortille, ewentualnie coś słodkiego, ale nie było tego tyle co kiedyś. Od przejścia na veganizm minęło już około pół roku, miewałem stany bardzo przyjemne, lecz mijały one z czasem, później znów się to powtarzało, po prostu dobrze się czułem a następnie znów średnio. Znalazłem w tym czasie kanał Marka, który trochę otworzył mi oczy na podejście do płci przeciwnej i wytłumaczył niektóre aspekty związane z dobrym samopoczuciem=nawykiem szczęścia, lecz to nie wystarczyło, ale było BARDZO blisko. Jakoś parę dni temu, przygotowywując się do sesji byłem trochę w dupie, i po prostu szukałem "cudów na kiju", żeby jakoś ogarnąć materiał, być dobrej myśli i takie tam. Natrafiłem na pewien filmik z YT coś w stylu "Nie uwierzysz ! to zmieni Twoje podejście do wszystkiego - złota zasada" pewnego "kołcza", miałem scroolować dalej, ale jakimś cudem sam mi się otwarł. I tak słucham tego i słucham... w pewnym momencie "JEEEB" !!! to działa ! Powiem tak, gdybym trawił na ten filmik trochę wcześniej albo trochę później, to NIC by z tego nie było !!! Akurat tak się składa, ze od 1 stycznia jem WYŁĄCZNIE zdrowe rzeczy (takie postanowienie), owoce, warzywa, kasze, etc, ZERO CUKRU, bo to WAŻNE! Wierzcie lub nie, ale przez parę dni byłem w takim "transie" po prostu "stan Flow" o którym mowa była w tym filmie tego "kołcza" i dałem radę ogarnąć materiał w niewiarygodnie krótkim czasie. Byłem po prostu w szoku, nie wierzyłem, że będąc w tym stanie, wszystko może się okazać TAK PROSTE. Oczywiście miewałem ten stan wcześniej, lecz nie zdawałem sobie z tego w ogóle sprawy ;( a szkoda. Puentując, dzisiaj kupiłem sobie pączka, po 13 dniach normalnego jedzenia, do tego na głodny żołądek, i co się stało ? Stan flow poszedł się j*bać, wróciły negatywne myśli, że nic się nie uda, czyli tak jak wcześniej. Na moje szczęście, depresyjny stan minął po paru godzinach, powrócił stan folw, jak organizm przetrawił ten cholerny cukier, który zamienił się w wiadomo co... Powiem tak, gdybym nie zjadł tego cukru w tym pączku, to nawet nie zdawałbym sobie sprawy jakie cenne doświadczenie by mnie ominęło. Po tym, mam jeszcze większą motywację do doskonalenia, spędzania ze sobą czasu, kochania siebie, czyli wypracowywania poczucia szczęścia, o którym często mówi nasz guru - Marek, jestem mu BARDZO wdzięczny, na pewno przyczynił się w dużym stopniu do uaktywnienia poczucia szczęścia, czyli stanu FLOW we mnie. Tak jak mówiłem wcześniej, miewałem ten stan radości, szczęścia często, tylko nie zdawałem sobie z tego sprawy, nie potrafiłem go wykorzystać zawodowo w mojej pasji, czyli studia, bo NIKT mi nie powiedział, że tak można. Przepis na flow ? Dbaj o siebie!!! Zero nałogów, "dogadzanie sobie" w postaci warzyw, owoców, dobrego jedzonka, a nie gówien z maka, medytacja i wdzięczność sobie za to wszystko. To długa droga, ale WARTO, niektórzy może mają to wrodzone, może podświadomość gra tu swoją rolę, o której mówi Marek, (zapewne ogromną rolę), programy podświadome, temat rzeka, ale się UDAŁO, chociaż przez te parę dni, i nadal (z wyjątkiem epizodu z pączkiem) to trwa. Chciałbym utrzymać ten stan jak najdłużej się da, będę trenować, aż osiągnę w tym mistrzostwo. Wam też tego życzę z całego serca. Sorki, za ewentualne literówki, ale już dość późno, a ja chciałem się podzielić tym doświadczeniem ! Pozdrawiam wszystkich ! 😉
  9. Xymitys

    Jestem skończony

    Ludzie, jesteście miętkimi pipkami !!! Zobrazujcie sobie mnie, który nie pije, nie pali i do tego jest vege... Wyobraźcie sobie widok zakompleksionych Januszy, co to oni wiedzą lepiej, że trzeba "dzień święty święcić" i takie tam pierdoły. Oczywiście nie obyło się bez docinek na temat vege, ale jak popatrzyłem sarkastycznie na te wszystkie ciotki/babki, które wyglądają jak Warszawa po II wojnie, to nawet nie miałem z nimi ochoty dyskutować, bo sobą nie reprezentują żadnego argumentu. A ja, szczupły, młodo wyglądający, "nic nie wiedzący o życiu" prawie im kulturalne odpowiedzi, na tematy, które mam pojęcie i to są FAKTY a nie "mądrości życiowe schorowanych ciotek".
  10. Xymitys

    Wypowiedź jasnowidza na temat świąt

    Jasnowidzenie raczej nie polega na odgadywaniu numerów totolotka. Ale może inaczej... Jackowski przewidział niektóre sytuacje dlatego, że zostały one wcześniej zaplanowane, a nie zostawione samemu losowi, np. kryzys bankowy. Dlatego niektórzy przewidują częściowo lub w ogóle się nie sprawdzają im się wizję - mają błędne dane. O ile wierzymy w multiwszechświaty, o tyle może im się to mieszać, kolidować z alternatywnymi wydarzeniami i tu dochodzimy do meritum. Możliwe, że Jackowski ma on dostęp do kronik akaszy, czyli zbioru wiadomości/emocji/informacji wytwarzanych przez "wszystko", panujących w "eterze", dlatego mógł to "sczytać" i nam to przekazać, bo to było zaplanowane. Jeżeli totolotek byłby "ustawiony" to jak najbardziej byłby w stanie to przewidzieć, możliwe że P. Wałęsa miał takie zdolności😂😆 Przychodzi tu też kolejna kwestia, jak ktoś jest na to wyczulony i z jaką "mocą" ktoś lub coś zostawia to w "polu".
  11. Xymitys

    Vincenty Docent

    Dla tych, którzy chcą podjąć wyzwanie "no-fap", on ma idealny filmik do tego. Zawsze, gdy mam chwilę słabości to przypominam sobie ten film i pomaga. Ogólnie chłopak pozytywny, dużo rzeczy fajnych mówi, taki empatyczny bardzo.
  12. Xymitys

    Witam

    Witaj 😉
  13. Xymitys

    Cześć bracia

    Siema 🙂
  14. Teraz słyszałem, że Ukraińcy nie robią za 4zł/godzinę, tekst "bo mam ukraińca na pana miejsce" już nie obowiązuje. Doszło do tego, że Ukrainiec zarabia więcej niż polak XD ^^. Tak się rządzą...
  15. Polska chce naśladować kraje bogate, będąc krajem biednym - to się nie może udać. Prawda jest taka, że zarówno PIS jak i PO i każda socjalistyczna partia chcąca objąć rządy w Polsce, chce iść śladami krajów zamożnych - przykład głównie Niemcy, będąc obecnie ubogim krajem. Czyli np. zakaz handlu w niedziele, zabieranie wszystkim i dawanie bezrobotnym. A może trochę z innej strony ? Co kraje biedne zrobiły będąc w ruinie - czyli jakie reformy stosowały, żeby ich obywatele byli bogaci. Marek mówi tu o 500+, że kobiety teraz siedzą w domu i gotują obiadki - okej, wydaje mi się, że zawsze znajdą się jakieś plusy "dodatnie" i "ujemne", chociaż ja widzę w jednym z większych miast w Polsce głównie patologie, bo nie ma się szacunku do pieniądza dawanego "za darmo" i wydaje się na pierdoły, ALE traci na tym całe państwo - czyli przeciętny obywatel (podatki). Pomyślcie inaczej, gdyby zlikwidować klin podatkowy, każdy przeciętny obywatel dostał by około 2/3x po 500+ bez żadnych skutków ubocznych. Marku, argument, z któreś z Twoich audycji "lepiej im dać piniondze, żeby później nie kradli" jest mistrzowski !!!
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.