Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'kobiecość' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
    • Borderline i inne zaburzenia psychiczne Pań
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Linux
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 28 wyników

  1. Źródła: http://www.eskarock.pl/eska_rock_news/harvard_zakazal_klubow_jednoplciowych_chyba_ze/150474 https://www.wykop.pl/link/4177107/harvard-zakazuje-klubow-jednoplciowych/ https://www.dailywire.com/news/26802/harvard-university-bans-single-gender-clubs-unless-emily-zanotti Jawna dyskryminacja mężczyzn w USA. Nie mogą tworzyć klubów tylko dla mężczyzn, a kobiety mogą mieć swoje tylko kobiece kluby. Co sądzicie na ten temat Bracia? Uniwersytet Harvarda uważany jest za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni, która ma swoje nienaruszalne zasady. Niedawna decyzja uczelni zaskoczyła wszystkich, a chodzi o bractwa jednopłciowe. Wynika to z kilku apelacji oraz dyskusji, które miały zakazać w bractwach między innymi czarów. Tym razem zabroniono bractw jednopłciowych, jednak jest jeden wyjątek, mogą istnieć bractwa złożone tylko z kobiet. Czemu tak jest? Po ogłoszeniu zakazu bractw jednopłciowych, kobiety zaczęły protestować, mówiąc, że jest to dyskryminacja. Władze uczelni postanowiły pozostawić bractwa jednopłciowe tylko dla kobiet. Pytanie tylko, czy mężczyźni nie poczują się w tej sytuacji dyskryminowani. Ta sytuacja pokazuje, że wystarczy protestować, pokrzyczeć i będą ustępstwa. Kobiety to potrafią i dlatego mają przywileje. Mężczyźni niestety nie chcą tego robić i męska pozycja stale słabnie w społeczeństwie.
  2. http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1105577,obowiazkowe-mediacje-przed-rozwodem.html PIS chce wprowadzić obowiązkowe mediacje przy rozwodzie. Co o tym sądzicie? Piszcie Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza zmusić skonfliktowanych małżonków do mediacji przed sprawą rozwodową. Wskazują na to zarówno nieoficjalne informacje DGP, jak i publiczne wypowiedzi przedstawicieli resortu. Na jednym z ostatnich posiedzeń sejmowej komisji ds. petycji Dariusz Cieślik, wiceszef departamentu spraw rodzinnych i nieletnich MS, potwierdził, że ministerialni urzędnicy pracują nad przepisami, które zobowiążą skłócone strony do nawiązania dialogu. – Chcielibyśmy, aby w toku postępowania rozwodowego albo przed jego rozpoczęciem rodzice byli zobligowani do tego, żeby ze sobą rozmawiać. Możemy tutaj uzyskać kilka korzyści, po pierwsze, poprzez przywrócenie komunikacji możemy doprowadzić ewentualnie do ograniczenia chociażby powództwa rozwodowego – powiedział Cieślik. Wypowiedź ta padła w kontekście dyskusji na temat usprawnienia egzekucji sądowych orzeczeń o kontaktach z dziećmi skonfliktowanych rodziców. W intencji resortu obligatoryjna mediacja ma przyczynić się do tego, że byli partnerzy, niezależnie od wzajemnych animozji, będą w stanie porozumieć się przynajmniej w kwestii wypełniania swoich obowiązków wobec potomstwa. Ale zmiany być może obejmą nie tylko pary posiadające dzieci. Formalność do odhaczenia Pomysł zmuszenia zwaśnionych małżonków do próby zawarcia ugody nie jest nowy. Już w czasie pierwszego rządu Prawa i Sprawiedliwości w 2006 r. resort sprawiedliwości ogłosił przygotowanie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którą wszystkie sprawy rodzinne miały najpierw przechodzić przez mediatora, a dopiero gdyby nie udało się polubownie rozstrzygnąć sporu, dochodziłoby do rozprawy przed sądem. Koncepcja szybko spotkała się z zarzutem ideologizacji prawa i projekt ostatecznie nie ujrzał światła dziennego (zwłaszcza że nie sprzyjały temu kolejne kryzysy rządowe). Co prawda tym razem jest może mniejsze ryzyko, że na przeszkodzie staną zawirowania polityczne, ale eksperci, podobnie jak dekadę temu, surowo oceniają propozycję MS. – Wydaje mi się ona absurdalna. W kodeksie postępowania cywilnego są już mechanizmy, które zachęcają do podjęcia mediacji, np. jeśli nie podjęto próby mediacyjnej, to trzeba wyjaśnić dlaczego. I w praktyce sądy rodzinne rzeczywiście namawiają do niej strony. Sama też rekomenduję mediację swoim klientom, jeśli widzę szansę na porozumienie. W mojej ocenie obecne rozwiązania są wystarczające – przekonuje Magdalena Czernicka-Baszuk, adwokat specjalizująca się w prowadzeniu spraw rodzinnych. Przypomina też, że istotą próby mediacyjnej jest jej dobrowolność. – Jeśli przejście mediacji stanie się obligatoryjne, to z samego założenia część ludzi nie będzie przystępować do niej w dobrej wierze, żeby się pojednać, a tylko po to, aby uzyskać potrzebny papierek – dodaje ekspertka. Widoki na utrzymanie małżeństwa Mediacja jako alternatywna metoda rozstrzygania sporów zastąpiła w sprawach małżeńskich obligatoryjne postępowanie pojednawcze, które w zgodnej ocenie praktyków było uciążliwą formalnością niepotrzebnie rozwlekającą postępowanie rozwodowe. Zgodnie ze znowelizowanym w 2005 r. art. 436 k.p.c. (Dz.U. z 2005 r. nr 172, poz. 1438) sąd może dziś skierować strony do próby zawarcia ugody, „jeżeli istnieją widoki na utrzymanie małżeństwa”. Odbywa się ona na podstawie uzgodnionej przez strony umowy o mediację bądź postanowienia sądu. Co więcej, na każdym etapie postępowania o rozwód lub separację sąd może też skierować do mediacji skonfliktowanych małżonków – bez ich zgodnego wniosku – po to, aby polubownie załatwili kwestie dotyczące zaspokojenia potrzeb rodziny, alimentów, sposobu sprawowania władzy rodzicielskiej, kontaktów z dziećmi oraz spraw majątkowych podlegających rozstrzygnięciu w wyroku. Jeśli skłóconym partnerom udaje się zawrzeć ugodę, to sąd w wyroku rozwodowym „przepisuje” jej treść. Często zdarza się, że ludzie składają pozwy w ferworze konfliktu, a do tego trafiają na pełnomocników, którzy zaogniają spór, choć sprawa mogłaby zostać zakończona na jednym, dwóch posiedzeniach. Mediacja może pomóc zweryfikować, czy postępowanie dowodowe powinno trwać, i ewentualnie wykluczyć sytuacje narażające Skarb Państwa na duże koszty, np. gdy strony wycofują się po przesłuchaniu 10 świadków i kilku czy nawet kilkunastu rozprawach. Nie wyobrażam sobie jednak, aby próba polubownego rozwiązania sporu była obligatoryjna w sprawach rodzinnych, zwłaszcza gdy w grę wchodzi np. przemoc w rodzinie – mówi adw. Monika Wiśniewska, specjalistka od prawa rodzinnego. – Bywają sytuacje, że sąd namawia na mediację żonę, która była ofiarą przemocy domowej, a następnie powódka cofa pozew o rozwód, bo mediator przekonał ją, że dzieci będą cierpieć na skutek rozstania rodziców. A wtedy ta kobieta przez kolejne lata trwa w chorej sytuacji – tłumaczy mec. Wiśniewska. Pozytywny trend Eksperci podkreślają też, że w Polsce jest coraz więcej profesjonalnych ośrodków mediacyjnych i po statystykach w sprawach rodzinnych widać, że strony coraz częściej dają się do nich przekonać. Ich zdaniem przymuszanie małżonków do korzystania z ich usług może spowodować odwrócenie tego pozytywnego trendu. – Jeśli podjęcie próby mediacyjnej stanie się obowiązkowe, to część stron będzie traktować to instrumentalnie. A ze statystyk wyjdzie, że mediacje są nieskuteczne – zaznacza mec. Czernicka-Baszuk.
  3. http://nczas.com/2018/02/21/w-odmetach-feministycznego-szalenstwa-dziewuchy-w-gore-kiecki-zaczela-sie-nowa-akcja-odzyskajmy-nasze-p-y/ Feminizm to jedna z wielu patologii nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku. Warto mieć to środowisko na uwadze i starać się go unikać w życiu realnym, gdyż jest ono niebezpieczne i może powodować długi okres zażenowania Mają nawet własną stronę - https://www.raisingtheskirt.com/about.html Piszcie co sądzicie na temat tej akcji? Czyżby to jakieś nawoływanie samców do kopulacji? Amerykańskie feministki rozpoczęły wielką akcję w mediach społecznościowych. Chodzi w niej o to, by zadrzeć kiecę i obnażyć się, by „uczcić” własne genitalia. Akcja nazywa się Zadzierając kiecę”. Główne jej hasła to: „Reclaim your c*nt”, „Reclaim our c*nt.” („Odzyskaj swoją piz.ę”, „Odzyskajmy swoje piz.y”. Nic nie poradzimy na to, że tak to sobie wymyśliły). Akcję rozpoczęła niejaka Nicola Hunter, która jest zmiennopłciowa, albo tylko lubi się przebierać. Najpierw przeprowadziła „dogłębne badania, by sporządzić rys historyczny sromu i jego znaczenia na przestrzeni wieków”. Jak już zrobiła te analizy to wpadła na pomysł zrobienia akcji „Zadzierajmy kiecki”, która ma być rodzajem manifestacji, czy czegoś tam. Generalnie chodzi o to, by zadrzeć kiecę i pokazać genitalia. Ma to zakwestionować sposób w jaki media prezentują kobiece ciało i definiują jego piękno. Zadzieranie kiec i pokazywanie genitaliów ma też „obnażyć społeczny i kulturowy status kobiet”. Pomysł obnażania się chwycił i Live Arts Development Agency zaczęła przeprowadzać kilkudniowe warsztaty. Jak opowiada prowadząca kurs ekshibicjonizmu Dawn Felicia Knox warsztaty „kreują intymną przestrzeń oraz doświadczenie i koncentrują się na obserwacji, uczeniu się i odzyskiwaniu piz.y.” Są też wykłady o społeczno-kulturowej historii sromu i dziejach zadzierania kiecek. Uczestniczki i aktywistki chcą rozpocząć publiczną dyskusję o „znaczeniu pi.dy dla ludzi i wszystkich płci”. „W przyszłości inicjatywa „Zadzieramy kiecę” ma być „bezpieczną przestrzenią dialogu dla rożnych społeczności„. Po tych deklaracjach uczestniczki publikują rożne zwierzenia o tym co im się zrobiło jak się obnażyły. – Jestem bardziej połączona z moja waginą i mam większe poczucie, że jest moja własnością – pisze jedna z ekshibicjonistek. Inna znów pisze, iż jest podniecona na myśl o „wspólnej przyszłości (z innymi uczestniczkami warsztatów) i „odrzuceniu uczucia, że jest to (wagina) tylko otwór do dostarczania innym i sobie przyjemności.
  4. http://www.rp.pl/artykul/1053655-Samobojcy-spoza-metropolii.html Wklejam wywiad z prof. Marią Jarosz, która komentuje falę samobójstw w Polsce. Zwraca uwagę na różnice w ilości samobójstw mężczyzn i kobiet oraz dodaje, że dzisiejsze kobiety wymagają coraz więcej od swoich partnerów. Co sądzicie na ten temat? Piszcie O kryzysowej fali samobójstw mówi Grażynie Zawadce prof. Maria Jarosz, socjolog z Polskiej Akademii Nauk. Śmierć samobójcza jest bardziej powszechna w Polsce niż ta w wypadkach drogowych, w których rocznie ginie około 3,5 tys. osób. Mamy plagę samobójstw? Prof. Maria Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN: W ciągu ostatnich 60 lat liczba samobójstw wzrosła u nas o 400 proc., ale mimo to wciąż jesteśmy krajem o średnim wskaźniku samobójstw. Interesujące jest jednak ich tempo wzrostu. Kryzys sprzyja temu, że więcej ludzi z własnej woli odchodzi z tego świata? Niewątpliwie. Od 2009 roku, kiedy zaczął się kryzys, i w latach późniejszych liczba samobójstw zakończonych śmiercią zwiększyła się z 5 tys. do ponad 6 tys. rocznie. Popełnia je w Polsce już 17 osób na 100 tys. mieszkańców. A jeszcze dekadę temu było ich około 15 na 100 tys. Tempo przyrostu jest u nas tak wysokie jak w Grecji, chociaż tam samobójstw jest mniej. To zaskakujące i bardzo niepokojące.Nieprawdziwe są więc obiegowe opinie mówiące, że tam, gdzie jest słońce ludzie optymistycznie patrzą na życie? Klimat ma niewiele wspólnego ze skłonnością do samobójstw. W Grecji wciąż jest słońce, ciepło, wymarzony klimat, i co z tego. Trzeba jeszcze za coś żyć. A jeżeli sytuacja nagle zmienia się na gorsze, nie ma pracy ani środków do życia, a ludzie już nie wierzą w poprawę, to samobójstw przybywa. Dopóki ludzie sądzą, że sytuacja się poprawi, cierpliwie na to czekają. Co ludzi popycha do desperackich decyzji? Zwykle składa się na to kilka elementów i nigdy do końca nie wiadomo, co było kroplą, która przepełniła czarę. Samobójcy na ogół nie zostawiają listów, a jeśli je piszą, to rodziny najczęściej ich nie pokazują. Bardzo trudno jest również stwierdzić, dlaczego akurat jeden człowiek popełnił samobójstwo, a inny w porównywalnej sytuacji tego nie zrobił. Dlatego nie mówię o przyczynach samobójstw jednostek, ale sytuacji, która sprzyja zjawisku i jak to wygląda w społeczeństwie w poszczególnych grupach. Z jakich grup samobójcy wywodzą się zatem najczęściej? Najsilniej w statystyce śmierci samobójczych są reprezentowani bezrobotni z różnych grup zawodowych, ludzie, którzy się obawiają rychłego bezrobocia oraz rolnicy. Znacznie rzadziej są to inteligenci. Co zaskakujące, wskaźnik samobójstw jest najwyższy na wsi i w małych miasteczkach, a najniższy w dużych metropoliach. Zapewne chodzi tu o to, że jak się likwiduje ostatni zakład w małym miasteczku czy na wsi, to pracy nie można już znaleźć. W dużym mieście człowiek lepiej sobie poradzi. Latem pod Kancelarią Premiera podpalił się bezrobotny, który nie miał za co utrzymać rodziny. Czy częste są samobójstwa z biedy? - To zależy od sytuacji, w jakiej człowiek się znajduje. Jeżeli ktoś wychował się w ubogiej rodzinie, od zawsze żyje w biednym środowisku, to tak mocno biedy nie odczuwa. Inaczej jest, kiedy ktoś żył na przyzwoitym poziomie czy wysokiej stopie, a nagle na przykład stracił pracę i jego sytuacja ekonomiczna się pogorszyła, nie ma na życie. Najwyższe wskaźniki samobójstw występują w tych rejonach kraju, gdzie jest największe nasilenie problemów socjalno-bytowych, szczególnie związanych z sytuacją na rynku pracy i z brakiem perspektyw rozwoju. To między innymi Śląsk czy województwo łódzkie, gdzie upadł przemysł, zamknięto kopalnie, gdzie panuje poczucie destabilizacji i zagrożenia. Inne powody? Samobójstwa są częściej dokonywane w sytuacji nagłego osamotnienia, czyli rozwodu lub wdowieństwa. Ludzie rozwiedzeni albo owdowiali, i to obojga płci, czterokrotnie częściej popełniają samobójstwa niż ci w małżeństwie lub kawalerowie i panny. Co więcej, decydują się na nie w pierwszym roku nagłego osamotnienia. To więc także czynnik, który wpływa na takie decyzje. Warto pamiętać, że samobójstwa zakończone śmiercią to zwykle druga taka próba. Czy jest coś, co wyróżnia Polskę? W Polsce mamy teraz do czynienia z największą nie tylko w Europie, ale i w świecie dysproporcją między samobójstwami mężczyzn i kobiet. U nas obecnie sześciu mężczyzn na jedną kobietę skutecznie odbiera sobie życie. Ale jeszcze w latach 90. i na początku wieku XXI. przypadało pięciu mężczyzn-samobójców na jedną kobietę. Teraz wysunęliśmy się na czoło. Uchodzimy za kraj silnych kobiet i coraz słabszych mężczyzn. Może kobiety zawsze musiały być silne. Rzeczywiście, u nas od zawsze kobiety były silne. Mieliśmy powstania, wojny, kobiety trzymały dom, starały się o środki finansowe, musiały takie być. Dlaczego mężczyźni częściej kończą ze sobą? Kobiety są lepiej wykształcone, często zajmują wyższą pozycję zawodową, a, co ważne, więcej oczekują od mężów czy partnerów. Chcą, żeby oni więcej zarabiali, bardziej zajmowali się domem, lepiej sprawdzali się w seksie. Kiedyś ciężka praca górnika czy rolnika cieszyła się uznaniem i szacunkiem żon i dzieci. Filmowym świadectwem jest „Perła w koronie". Górnik przychodzi do domu, żona go szanuje, daje najlepszy kawałek mięsa. Teraz sytuacja i górnika i rolnika się zmieniła. Przychodzi do domu, żona mówi „tyle pracujesz, a co z tego masz, inni zarabiają więcej". A mężczyźni często w głowie mają wzór macho, boją się, że nie sprostają tym oczekiwaniom i częściej popełniają samobójstwa. Może to kwestia czasu i mężczyźni zaczną zabiegać o parytet. W jakim wieku są najczęściej samobójcy? Wcale nie są najmłodsi, chociaż są coraz młodsi. Dominują mężczyźni mający 35-45 lat, czyli w sile wieku, którzy się boją bezrobocia, braku środków na utrzymanie rodziny, być może są zadłużeni. Wbrew obiegowej opinii wcale nie jest tak, że kończą ze sobą głównie emeryci. Czy liczba samobójstw nadal będą rosła? Zależy jak będzie z kryzysem. Jeśli istotnie nastąpi poprawa, to powolna. Dużo zależy od tego, jak ludzie będą postrzegali przyszłość i jak widzieli w niej siebie. Jednak dzisiaj sytuacja jest niedobra, ludzie nie mają pracy, w tym młodzi, po studiach. Dotąd każde młode pokolenie miało lepiej. Teraz nastąpił zwrot, młodzi ludzie mają dziś gorszą sytuacją od rodziców. Wszystko jest trudniejsze. Jeżeli dziecko urodzi się np. na ścianie wschodniej, w biednej, niewykształconej rodzinie, z góry jest wykluczone. Pójdzie do gorszej szkoły, i jeśli nawet się dostanie do prywatnej uczelni, a cała rodzina będzie się składać na studia, to po ich ukończeniu i tak pracy nie dostanie. W pierwszej połowie lat 60. co drugi student był potomkiem rodziny inteligenckiej, co piąty - robotniczej, co dziesiąty - chłopskiej. Teraz na pierwszym roku studiów publicznych jest tylko 2 proc. studentów z rodzin rolniczych. Skąd u pani tak wielkie zainteresowanie samobójstwami? Zainteresowałam się nimi, gdy w PRL zabroniono mi je badać. W czasach gierkowskich nie przedłużono mi umowy w PAN, mimo że miałam doktorat i publikacje za granicą. Półtora roku byłam bez pracy, w końcu znalazłam się w Głównym Urzędzie Statystycznym. Szukałam socjologicznego tematu i zainteresowała mnie bieda i samobójstwa. Na moją prośbę prezes GUS zwrócił się do MSW o udostępnienie policyjnej statystyki samobójstw. Ale minister spraw wewnętrznych odpowiedział, że śmierci samobójcze nie były, nie są i nie będą badane. Z przekory jeszcze bardziej zainteresowałam się tematem i tak zaczęłam badać statystykę zgonów prowadzoną w GUS. Ostatnio powstała pani kolejna książka na temat samobójstw. Pod tytułem „Samobójstwa. Dlaczego teraz" i w niej opieram się na danych GUS za ostatnie 60 lat, czyli od 1951 do 2011 r. To rzetelne dane, zważywszy, że ok. 75 proc. proc. samobójstw dokonuje się przez powieszenie. Wtedy musi to stwierdzić policjant i lekarz, który wypisuje akt zgonu. Tu praktycznie na ma jakiejś ukrytej czarnej liczby. Skala samobójstw to dobry miernik nastrojów społecznych? Samobójstwa dla socjologa są jednym z najczulszych wskaźników kondycji społeczeństwa. Jeżeli ich przybywa, to znaczy, że z tą kondycją jest źle, więzi społeczne się rozluźniają. Jeżeli ich liczba utrzymuje się na tym samym poziomie, jest już nieźle. A sensacją jest, jak nagle maleje. Zdarzył się kiedyś taki spadek? Po raz pierwszy miał miejsce w 1981 roku, kiedy rosnąca z roku na rok liczba samobójstw nagle zmalała o jedną trzecią. To wynikało zapewne z nadziei związanych z „Solidarnością". Wtedy wskaźniki śmierci samobójczej najsilniej spadły w grupie górników, hutników i stoczniowców, czyli grup zawodowych uznawanych za trzon klasy robotniczej. Ale była jedna, w której samobójstwa wtedy wzrosły: to grupa decydentów średniego i wyższego szczebla. Łatwo o wniosek kto się czego bał, a kto czegoś dobrego oczekiwał. Jednak stan wojenny podciął ludziom skrzydła...Niestety, samobójstw wtedy przybyło i ich liczba nawet nieco przekroczyła wcześniejszy poziom. Potem spadek powtórzył się jeszcze na przełomie lat 1989/1990, kiedy ludzie znowu oczekiwali bardzo dobrej zmiany. I doczekali się jej, chociaż zapewne nie do końca takiej, jakiej pragnęli. W latach 90. liczba samobójstw znowu wzrosła i długo utrzymywała się na określonym poziomie, aż po wybuchu kryzysu znowu poszła w górę.
  5. Ator mówi o chorym pomyśle partii Nowoczesna. Czego się spodziewać po partii rządzonej przez kobiety?
  6. http://archive.is/6jNae#selection-1321.0-1321.101 Feministyczna trwa w najlepsze. Najpierw wkleję wam artykuł, a potem pokażę pewne ciekawostki Szwedzka vlogerka Clara Henry nagrywa filmiki o gwiazdach, jedzeniu i seksie. Ale najwięcej kontrowersji wzbudziło jej wideo o okresie. Postanowiła więc napisać książkę "Tak, mam okres, a co?" - o tym, dlaczego fakt, że połowa ludzkości co miesiąc krwawi, wciąż jest tematem tabu. Twój kanał na YouTube ma pół miliona subskrybentów. W filmikach opowiadasz o wszystkim - Justinie Bieberze, włosach na nogach, pomarańczach. Ale książkę napisałaś o miesiączce. Dlaczego? - Nikogo nie dziwiło, gdy opowiadałam szczerze o swoim życiu, dopiero filmiki o okresie wywołały tysiące komentarzy. Zaczęło się od wideo o tym, jak poradzić sobie z bólem brzucha. Wszyscy bagatelizują skurcze miesiączkowe. Mówią: weź apap, poczekaj, aż urodzisz, to zrozumiesz, co to cierpienia, nie narzekaj. A przecież wiele kobiet przeżywa co miesiąc katusze niemal tak intensywne jak podczas porodu. Ja wielokrotnie skręcałam się z bólu, leżąc w łóżku z termoforem. Ból wyłączał mnie z życia na cały dzień. Postanowiłam o tym opowiedzieć. Jaka była reakcja twoich fanów? - Ludzie zaczęli nazywać mnie "Menstruation Clara". Co trzeci komentarz pod filmikiem brzmiał: "o tym się nie mówi". Część dziewczyn dzieliła się ze mną swoimi sprawdzonymi sposobami na ból. Reszta fanek zaczęła prosić o więcej informacji. Szesnastolatki pytały, czy to, że nie mają okresu, oznacza, że coś jest z nimi nie w porządku. Podobnie dziesięciolatki, które już miesiączkują. Generalny wydźwięk był taki, że z nami, dziewczynami, zawsze coś musi być nie w porządku... Dorastające dziewczynki zadawały mi pytania, których wstydziły się przed matkami, nauczycielkami czy koleżankami. A ja przecież nie byłam ekspertką od miesiączki, tylko dziewczyną, która odważyła się o tym mówić. I to obcą, z internetu. Postanowiłam zrobić research, opowiedzieć o moich doświadczeniach, ośmielić inne kobiety, żeby zaczęły rozmawiać o tym, co przeżywają raz w miesiącu. Im bardziej czułam, że to temat tabu, tym bardziej dla dobra innych kobiet chciałam je przełamać. Gdy obalimy tabu, będziemy bliżej obalenia patriarchatu. Dlaczego rozmowa na ten temat jest tak ważna? Okres to przecież nic ciekawego. Coś do czego kobiety są przyzwyczajone. Od najmłodszych lat nauczone ukrywać, że mają "te dni". W telewizji śniadaniowej w Polsce nie chciano przeprowadzić z tobą wywiadu, bo "o tym się nie rozmawia". - No właśnie, sama widzisz, że mamy z tym problem. Uczymy się taktyk ukrywania okresu - nosimy ciemne ubrania, chowamy podpaski czy tampony głęboko do kieszeni albo torby, złe samopoczucie tłumaczymy bólem głowy. Mimo że jestem Szwedką, a my, Szwedzi, uchodzimy za postępowych, z moją mamą też nie mogłam pogadać o tym, jak bardzo boli mnie brzuch. Gdy zauważyła, że podczas okresu brudzę prześcieradło, kupiła mi czerwony ręcznik, który kładłam na łóżku. Po premierze mojej książki matki nastolatek pisały do mnie: "Dzięki, teraz my nie musimy o tym rozmawiać, wystarczy, że podarujemy córce książkę". Nie, to tak nie działa! Każda dziewczynka potrzebuje zaufanej osoby, żeby porozmawiać o jednym z najbardziej dojmujących doświadczeń w swoim życiu. I nie tylko matki! Ojcowie też powinni o tym wiedzieć. Ale nawet w szkole niewiele dowiadujemy się na temat menstruacji. Piszesz, że dziesięcioletnie dziewczynki wysłuchują na lekcji dziesięciominutowej pogadanki o tym, że przez większość dorosłego życia będą raz w miesiącu krwawić. I już, koniec. Są pozostawione same sobie. A chłopcy w tym czasie siedzą w innej sali, zakładając prezerwatywy na banana. Dlaczego utarło się, że mężczyzn okres nie dotyczy? - No właśnie! Chociaż nie mają macic, codziennie mają do czynienia z ich posiadaczkami. Chyba powinni sobie z tym jakoś radzić. Niewiedza wzmaga szowinizm. W książce w żartobliwy sposób piszę o tym, jak poradzić sobie z komentarzami w stylu: "Masz okres, czy co?". Zamiast się czerwienić, odpowiedzmy: "Tak, ale nie dlatego tak reaguję", albo "Nie, po prostu się z tobą nie zgadzam", albo "Będę miała za tydzień, ale co to ma wspólnego z naszą rozmową?". Poświęcasz też uwagę PMS-owi, zastanawiając się, czy kobiety powinny mieć prawo do dni wolnych albo do urlopu na żądanie z powodu problemów zdrowotnych związanych z okresem. - Każda kobieta inaczej przeżywa PMS, a potem okres. Niektóre - tak jak ja - nie są w stanie funkcjonować normalnie, a oczekuje się od nich, że pójdą do pracy, ugotują obiad, pobawią się z dzieckiem. Co zrobić? Kłamać, że ma się grypę? Przecież okres to stan nadzwyczajny. "To nie choroba", mówią mężczyźni. A dlaczego oni mają o tym decydować? Gdyby krwawili, daliby sobie płatny urlop, a podpaski rozdawali za darmo. Z humorem opisujesz nastrój towarzyszący oczekiwaniu na pierwszy okres. Czy to był dla ciebie prawdziwy przełom? Poczułaś się wtedy kobietą? - Nie, nie poczułam się od razu kobietą, ale na pewno nie mogłam się tej chwili doczekać, bo większość koleżanek miała ten pierwszy raz już za sobą, więc czułam się wykluczona. A i tak pierwszy okres mnie zaskoczył. Stało się to w szkole, więc nie wiedziałam, co zrobić. Zamknęłam się w toalecie. Jakie to było uczucie? - Lepkie (śmiech). Mamy mówią nam o tym, że okres stanie się naturalną częścią naszego życia, ale często zapominają uświadomić nam, jak dojmująco fizjologiczne to przeżycie. Przecież wydobywa się z nas ciepła, klejąca, wilgotna krew. To dosyć przerażające, prawda? Na domiar złego w podpasce czujesz się, jakbyś nosiła pieluchę, boli cię brzuch, płaczesz bez powodu. Ja nie miałam okresu od dawna, bo niedawno urodziłam dziecko. Nawet nie wiesz, jak wolna się czuję! Ale jest w tym pewna ambiwalencja, bo przecież nauczono nas myśleć, że dopiero okres sprawia, że jesteśmy pełnowartościowymi kobietami. Gdy przemija, zaczyna się menopauza. Czy dla ciebie kobiecość ma ten fizjologiczny korelat? Co dla ciebie oznacza bycie kobietą? - Wyglądam jak kobieta i tak się zachowuję. Mam długie włosy, maluję się, chodzę na manikiur, bo tego jestem nauczona. I lubię czuć się atrakcyjną. Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o kobiecie. Ważniejsza jest dla mnie kategoria dorosłości. Poczułam się samodzielna, gdy wyprowadziłam się z domu, zaczęłam na siebie zarabiać, założyłam kanał na YT. Czuję się człowiekiem. I dlatego, że jestem takim człowiekiem, który ma okres, mam dosyć stygmatyzacji kobiet. Nie wierzysz w to, że kobiety są słabsze albo silniejsze od mężczyzn? - Siła fizyczna nie ma znaczenia. Ale jeśli już o tym mówimy, to możliwe, że fizycznie jestem nawet silniejsza od wielu mężczyzn, bo całe życie ćwiczę. Nie wspominając już o sile psychicznej, bo tu to kobiety mają przewagę. Przecież zawsze zajmowały się domem, troszczyły o rodzinę, prowadziły gospodarstwo, zarządzały pieniędzmi - to wymaga siły. Teraz jest jeszcze trudniej, bo te obowiązki łączymy z pracą, często za mniejsze pieniądze niż mężczyźni. Oczekujemy od siebie za dużo? - Tak jesteśmy wychowane. Chcemy troszczyć się o wszystkich, same udając, że czujemy się świetnie. Mężczyźni mają większą wolność. Ten brak równowagi nie działa na korzyść żadnej płci. Denerwują cię też oczekiwania związane z pięknem? Ty jako vlogerka pokazujesz swoją twarz codziennie - miewasz kompleksy? - Na influencerach ciąży szczególna odpowiedzialność. Jeśli pokazujemy wyłącznie wyretuszowaną wersję siebie, dzieciaki, które nas oglądają, będą miały nierealistyczne oczekiwania w stosunku do siebie samych. Dlatego musimy być prawdziwi. Wystarczy wrzucić selfie bez makijażu. Ważnym przełomem w moim życiu było to, że przestałam golić pachy. Ta decyzja wciąż wzbudza gigantyczne kontrowersje, a przecież nikogo nie powinno obchodzić, gdzie rosną mi włosy. Depilacja to opresja. Zrozumiałam to, gdy po raz pierwszy pozwoliłam włosom odrosnąć. Czułam do siebie obrzydzenie, tak głęboko mam zakodowane, że piękno jest gładkie. A przecież mój chłopak nie musi wstydzić się swoich włosów. Dla mnie w feminizmie chodzi właśnie o wybór. Możesz mieć włosy pod pachami, pełny makijaż - jak chcesz. W normatywnym społeczeństwie faceci powinni chcieć uprawiać seks z pięknymi kobietami, a okres sprawia, że to miejsce, które jest niejako przeznaczone dla przyjemności mężczyzny, staje się brudne, skażone. Kobiety przestają być pięknym przedmiotem pożądania. To dlatego w reklamach podpasek krew jest niebieska? - W reklamach nie tylko nie możemy pokazać prawdziwego koloru krwi, ale nie możemy nawet powiedzieć słowa "miesiączka". Zamiast tego używamy eufemizmów w stylu "te dni". Mężczyźni chcą widzieć plastikowe lalki, a nie pełnokrwiste kobiety. Mamy być pozbawione "obrzydliwej" fizjologii. Boją się, że jak coś całkiem dosłownie wypływa z kobiety, to tak jakby rządziły nią demony. O kobiecie myśli się jak o częściach ciała. Każda z tych części może być chudsza i piękniejsza - usta, brzuch, pupa. Uroda to wciąż najważniejsza kobieca cecha. Już małym dziewczynkom mówi się, że piękno daje przewagę. Kobieta nie może się więc pocić, puszczać bąków, krwawić. To może zmienić edukacja seksualna. W Polsce praktycznie nieistniejąca. Jej pozostałości budzą kontrowersje w środowiskach prawicowych. Jak przedstawia się sytuacja w Szwecji? - Po wydaniu książki jeździłam do szkół z pogadankami. W połowie z nich wciąż jest tak jak za moich czasów, czyli dzieli się chłopców i dziewczynki na dwie grupy. W drugiej połowie próbuje się wyjaśnić wszystko w pół godziny. Problem z naszą edukacją seksualną jest taki, że to raczej wychowanie do życia w rodzinie. Mówi się przede wszystkim o seksie heteroseksualnych par, a właściwie o tym, jak zajść w ciążę, a nie cieszyć się seksem. Homoseksualne nastolatki nie mogą czerpać wiedzy ze szkolnych lekcji, co może powodować wyobcowanie. A jaki oddźwięk miała akcja #metoo w Szwecji? - To prawdziwa rewolucja! Pięćset aktorek rozpoczęło kampanię "Silence, Action" piętnującą przypadki molestowania seksualnego w branży filmowej. Do wytwórni, teatrów i władz została w tej sprawie wysłana petycja. Szykują się zmiany w prawie mające na celu dokładne określenie, czym jest "obopólna zgoda na seks". Niełatwo to zdefiniować, zwłaszcza że wciąż zastanawiamy się, czym ofiara zawiniła, że stała się ofiarą... Ale mam nadzieję, że to początek zmian. Twoje koleżanki określają się mianem feministek? - Tak, wszystkie! Ale to kwestia pokoleniowa. Mężczyźni wciąż boją się feministek, bo uważają, że zagrażają ich dominującej pozycji. Moja mama nigdy nie nazwałaby się feministką, bo to słowo kojarzy jej się z kobietami, które nienawidzą mężczyzn. Teraz, po części dzięki mnie, coraz częściej mówi o tym, czego naprawdę chce. Na szczęście dwudziesto- i trzydziestolatkowie rozumieją już, że patriarchat szkodzi nie tylko kobietom, ale i samym mężczyznom, którzy czują się zmuszeni do tego, żeby okazywać siłę. Niektórzy wciąż boją się tego, że feminizm jako ruch kobiecy prowadzi wyłącznie do emancypacji kobiet, ale coraz więcej osób rozumie, że wolność kobiet łączy się z wolnością wszystkich słabszych - ofiar białych mężczyzn. Swoje pisanie traktujesz jako swój feministyczny projekt? - Tak, moja nowa książka będzie swoistym przewodnikiem przetrwania pod hasłem "Jak przeżyć w świecie mężczyzn". Od tego, jak poradzić sobie z natrętnym podrywem w pubie do tego, jak całkiem dosłownie "przeżyć". Bo przecież my, kobiety, padamy ofiarą mężczyzn całkiem dosłownie. Dobra panowie. Już przebrnęliśmy przez ten potok feministycznych bzdur. Czas na fakty! Kto wymyślił podpaski? Mężczyzna https://en.wikipedia.org/wiki/Sanitary_napkin#History "Jednorazowe wkładki menstruacyjne powstały z wynalezionego przez Bena Franklina wynalazku pomagającego powstrzymać rannych żołnierzy przed krwawieniem, ale wydaje się, że po raz pierwszy pojawił się na rynku od około 1888 r. Przy użyciu wkładki Southalla. Pierwszymi komercyjnie dostępnymi amerykańskimi jednorazowymi serwetkami były ręczniki Lister stworzone przez Johnson & Johnson w 1888 roku. Jednorazowe wkładki zaczynały się od pielęgniarek używających ich bandaży z drewna, aby złapać ich przepływ menstruacyjny, tworząc podkładkę, która została wykonana z łatwo dostępnych materiałów i niedrogo wyrzucić po użyciu. Pierwsza reklama Koteksu dla produktów wykonanych z tej pulpy drzewnej (Cellucotton) pojawiła się w 1888 roku. Kilku pierwszych producentów jednorazowych podkładek było również producentami bandaży, co może świadczyć o tym, jak te produkty były." Kto wymyślił tampon?! MĘŻCZYZNA! https://pl.wikipedia.org/wiki/Tampon_higieniczny W nowożytnym świecie tampon został po raz pierwszy opatentowany w 1929 roku przez Earle'a Clevelanda, lekarza z Denver w stanie Colorado. Patent został przyznany 19 listopada 1931, wraz z zarejestrowanym znakiem towarowym "tampax". Prawa do produkcji zostały sprzedane w 1934 Gertrudzie Tenderich, businesswoman z Wyoming. Założona przez nią firma nosiła nazwę Tampax Sales Corporation. Pomimo przydatności wynalazku, rozpowszechnienie tamponów w owych latach było bardzo trudne w związku z niechęcią środków masowego przekazu do podjęcia reklamy takiego produktu podstawowym narzędziem promocji tamponów stał się marketing szeptany oraz reklama prowadzona metodami door-to-door. Do wzrostu popularności tamponów przyczyniła się druga wojna światowa, jako okres, w którym kobiety masowo podejmowały pracę. W roku 1984 firma produkująca tampony tampax zmieniła nazwę na Tambrands Inc. W 1997 weszła ona w skład holdingu Procter & Gamble. Tampony "tampax" wynalezione przez Clevelanda były wykonane z elastycznego materiału, którego objętość w stanie rozprężonym utrudniała umiejscowienie tamponu w pochwie. Częścią wynalazku Clevelanda był aplikator umożliwiający włożenie do pochwy ściśniętego nim tamponu. Feministki i tak uznają, że wszystkiemu winny patriarchat
  7. http://natemat.pl/17815,coraz-wiecej-kobiet-nie-chce-byc-matkami-trzeba-zlikwidowac-tabu-o-nieposiadaniu-dzieci No czego innego można było się spodziewać po kobietach One nie chcą być matkami, ale to oczywiście wina mężczyzn... Warto zauważyć, że w tagach pod artykułem dano "feminizm" Piszcie co sądzicie na ten temat Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci? Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi". Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci? Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi". Dzieci coraz później - Dzieci? Nie, na to przyjdzie czas dopiero po trzydziestce - komentuje 24-letnia Sandra. Nie jest ona wyjątkiem, bo, jak się okazuje, takie podejście w naszym kraju ma coraz więcej Polek. - Sprawa jest bardzo skomplikowana. Od kilku lat obserwujemy tendencję Polek do coraz późniejszego rodzenia dzieci. Dziś średnia wieku kobiet, które decydują się na poród, wynosi 30-31 lat. Jest to duży wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi - mówi w rozmowie z naTemat dr Arkadiusz Karnacki, socjolog. Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet. Według statystyk, średnia wieku kobiet na Zachodzie, które decydują się na pierwsze dziecko, przesunęła się już z 25. na 35 rok życia. Te statystyki biją na alarm. Badania amerykańskich naukowców wykazały, że do momentu, w którym kobieta kończy 30 lat, traci aż 90 proc. najlepszych oocytów, czyli komórek, z których powstają komórki jajowe. Lekarze twierdzą, że zegar biologiczny kobiet tyka szybciej, niż myśleli. Zatem, dlaczego Polki coraz częściej nie chcą mieć dzieci? A jeśli już się na nie decydują, to dopiero po trzydziestce? Dziecko? Nie, przecież mam pracuję Istnieje wiele teorii na ten temat. Kobiety mówią zdecydowane NIE dla dzieci, bo praca, bo kariera zawodowa, bo skrócona młodość. - Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet - mówi dr Arkadiusz Karnacki. - Podstawowym czynnikiem jest myślenie kobiet o dziecku, jako elemencie życia, przez który nie będą mogły się rozwijać zawodowo - zauważa socjolog. Takie podejście nie należy do rzadkości. Ciągły pośpiech, chęć spełniania się w pracy i marzenia o awansie sprawiają, że kobiety w młodym wieku nie postrzegają dziecka jako niezbędnego składnika do osiągnięcia pełni szczęścia. - W Polsce ciągle funduje się Polkom różne teksty, które sugerują im, że musi ona wybrać pomiędzy karierą a dzieckiem - mówi Barbara Stawarz, psycholog. - Przecież nie zawsze tak jest. Dziecko nie musi oznaczać zakończenia kariery zawodowej. Nie musi też być powodem do zwolnienia nas z pracy. Podstawą w dzisiejszych czasach jest to, żeby państwo zapewniło matkom odpowiednią pomoc, której niestety wciąż w Polsce nie ma, przez co młode kobiety czują strach przed jutrem - komentuje psycholog. A chodzi o pieniądze Wyprawka, pieluchy, specjalna żywność dla niemowląt, ubranka, płatny żłobek, przedszkole lub opiekunka - to wszystko sprawia, że kobieta z niechęcią patrzy na urodzenie dziecka. Wydatki na te rzeczy nie należą do najmniejszych. - Kobiety podchodzą do tego rozsądnie. Nie chcą mieć dziecka, skoro posiadają umowy śmieciowe, kredyty i mają ciągłe wydatki - zauważa psycholog Barbara Stawarz. Dziecko skraca młodość Nie wszystkie kobiety podchodzą do tego tak racjonalnie. Są też i takie, które nie chcą mieć dzieci, ponieważ - jak uważają - mają swojego kotka, który im w pełni wystarcza, a dziecko - w przeciwieństwie do niego - skróci im młodość i beztroskie życie. - Myślę, że jest to margines. Polkom kotek w większości nie wystarcza. Potrzebują mężczyzn, którzy o nie zadają i wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa - mówi Barbara Stawarz. Jak zwracają uwagę eksperci, winni często są właśnie partnerzy, którzy starają się na wszelkie możliwe sposoby wymigać od odpowiedzialności. Tłumaczą się, że na dziecko "jest jeszcze za wcześnie". To właśnie oni są często przyczyną lęku kobiet przed posiadaniem dzieci, stad też decydują się one na potomstwo znacznie później. "Boję się, że będę złą matką" Katie Roiphe w swoim felietonie wspomina rozmowę z kilkuletnią córeczką znajomych, która zapytała jej, dlaczego nie ma dzieci. Ona, nie zastanawiając się długo, odpowiedziała, że nie wiedziałaby co z nimi robić, a także, że boi się, że będzie złym rodzicem. Takie myślenie nie należy do rzadkości: - Na pewno są takie kobiety, które boją się, że nie podołają wyzwaniu bycia matką. Nie mają pomysłu na to, jak mogłyby je wychować - zauważa w rozmowie z naTemat Barbara Stawarz. Jak zauważa psycholog, jest to ogromny problem w dzisiejszych czasach, z którym większość młodych kobiet nie umie sobie poradzić. "Warto być matką czy nie warto?" - pytanie to, choć tendencyjne, wciąż zadaje sobie większość kobiet. Katie Roiphe uważa, że można być prawdziwą i szczęśliwą kobietą, nie rodząc dziecka. Czy aby na pewno?
  8. Oto skutki akcji #MeToo od strony seksualnej. Młodzi Amerykanie rezygnują z seksu przez strach o oskarżenie. Może ta akcja rzeczywiście ma jakiś cel wspomagający depopulację? Piszcie co sądzicie na ten temat https://bezprawnik.pl/seks-w-usa/ Zapytasz się babci, czy nawet mamy, to usłyszysz, że seksu wokół jest więcej niż nigdy dotąd. Liczby jednak pokazują, że to zupełna nieprawda. Millenialsi unikają stosunków seksualnych – przynajmniej w Ameryce. Seks w USA przegrywa ze smartfonami, Netflixem, a nawet PornHubem. Okazuje się jednak, że i inne sprawy schładzają amerykańskie libido – chociażby słynna akcja #MeToo. Walentynki sprzyjają nie tylko rezerwacjom stolików w drogich restauracjach i kupowaniu biżuterii. Także zmuszają do refleksji na temat życia seksualnego. A z tym nie jest zbyt dobrze, przynajmniej w USA. Jak ustalił psycholog Jean Twenge, liczba stosunków seksualnych dorosłego Amerykanina spadła o 14 procent w porównaniu z końcówką lat 90. Rośnie też liczba mieszkańców USA, którzy w ogóle się nie kochają. Obecnie do tej grupy należy 22 procent Amerykanów, choć jeszcze kilkanaście lat temu było to 18 proc. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że to młodzi ludzie coraz częściej unikają współżycia. Aż 18 procent Amerykanów w przedziale wiekowym 18-30 w ogóle nie uprawia seksu. Również nastolatki coraz mniej palą się do współżycia. W 2005 roku niemal połowa uczniów amerykańskich szkół średnich mówiła, że inicjację seksualną już ma za sobą. Dekadę później to samo mówiło niewiele ponad 40 procent nastolatków. Jeśli badania są wiarygodne, widać bardzo wyraźny trend – seks w USA staje się coraz mniej popularny. Seks w USA traci popularność. Co się dzieje? Aż trudno w to uwierzyć, w końcu seks dzisiaj jest wszędzie – w filmach, serialach, reklamach, internecie… Sprawie postanowili się przyjrzeć naukowcy W. Bradford Wilcox oraz Samuel Sturgeon – i napisali wspólnie tekst dla Politico. Wyniki badań też ich zaskakują i uważają, że ciężko do końca stwierdzić, skąd się ta wstrzemięźliwość bierze. Ale mają kilka teorii. Unikają seksu przez #MeToo? To chyba niezbyt poprawne politycznie stwierdzenie, ale autorzy uważają, że po części Amerykanów do współżycia zniechęcają takie akcje, jak MeToo. Oczywiście problem jest szerszy, bo politycy na całym świecie starają się walczyć z molestowaniem. Idea jest jak najbardziej słuszna, ale przecież często granica pomiędzy molestowaniem a flirtem jest bardzo cienka. W efekcie wiele badań pokazuje, że młodzi ludzie – a zwłaszcza mężczyźni – boją się komentować urodę kobiet, a co za tym idzie – boją się też flirtować i podrywać. I to chyba można trochę zrozumieć. Bo przez akcję #MeToo i inne podobne, wielu mężczyzn, zrozumiało, że swoimi komentarzami, mogą wyrządzić krzywdę kobietom. Jednak wielu z nich przez to w ogóle boi się próbować nawiązywać romantyczne relacje z kobietami. Netflix ciekawszy od seksu? Oczywiście nie można wszystkiego zrzucać na MeToo. Seks w USA (jak i na całym świecie) jest też coraz mniej atrakcyjny, bo jest w tej chwili tylko jedną z wielu rozrywek. Jeszcze kilkanaście lat temu całe życie nastolatków kręciło się wokół seksu, ale dzisiaj są smartfony, konsole, zestawy VR, Netflix… – Sporo tego, więc młodzi ludzie nie zawsze mają czas na spędzanie czasu z innymi ludźmi. A przecież seks jest podstawową formą takich kontaktów – konkludują autorzy tekstu. Oczywiście ludzie w każdym wieku w internecie często poszukują rozrywek związanych z seksem. Są strony porno, seks-kamerki, porno w zestawach VR… Jeden serwis z treściami dla dorosłych promował się niegdyś hasłem: „To tańsze niż randkowanie”. No właśnie, to też jest część problemu. Jak to robić, gdy mama jest w pokoju obok? Choć niby gospodarka w USA świetnie się rozwija, to sytuacja millenialsów wcale dobra nie jest. Już 34 procent amerykańskich mężczyzn w wieku 18-34 mieszka z rodzicami. Zwykle dlatego, że po prostu nie stać ich na wynajęcie mieszkania, o jego zakupie nawet nie wspominając. Jak nietrudno się domyślić – romantycznym relacjom raczej to nie sprzyja. Nie chcą brać ślubów i naoglądali się programów o ciężarnych 16-latkach To, że seks w USA traci popularność, jest jednak z pewnością też „zasługą” innych czynników. Autorzy Politico twierdzą, że po prostu młodzież jest dziś wyjątkowo uświadomiona, z czym niepożądanym może się wiązać seks. Można w tym dostrzec pewną ironię, bo w końcu nigdy antykoncepcja nie była tak łatwo dostępna, jak dziś, a i z AIDS lekarze sobie dziś całkiem nieźle radzą. Być może jednak winna jest znowu popkultura. W końcu współcześni młodzi ludzie dojrzewali na reality shows, a te często opowiadały o 16-letnich mamach. I u wielu millenialsów mogło się zakodować poczucie, że z tym seksem to są same problemy. Poza tym, młodzi ludzie, nawet jeśli są już w związkach, to nie chcą ich formalizować. A wszystkie badania pokazują, że bycie w związku małżeńskim bardzo pozytywnie wpływa na życie seksualne. Na koniec mała osobista refleksja. Pamiętam, że gdy byłem bardzo młody, to w pewnym etapie momencie za symbol seksu przestała uchodzić Pamela Anderson, a zastąpiła ją wirtualna Lara Croft. Wtedy przeraziło mnie to, że postać z gry komputerowej może rozbudzać wyobraźnię żywych osób. Ale przynajmniej wtedy coś tę wyobraźnię rozbudzało.
  9. Jordan Peterson w tym filmie wyjaśnia jak kobiety oceniają mężczyzn. Mówi też, że kobiecy wybór partnera spowodował rozrost naszych mózgów. Zaczyna o tym mówić w czasie 2:30. A jak wiemy kobiety nie wybierają inteligentnych mężczyzn bo gdyby tak było to stereotypowo wyśmiewani informatycy byliby w takim układzie rozchwytywani przez kobiety, a napakowani, wysocy i wydziarani bad boy'e byliby wyśmiewani i odrzucani przez kobiety. Co o tym sądzicie?
  10. http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/metoo-mentorher-inicjatywa-co-to-jest Kolejna akcja po #MeToo. Mężczyźni zauważyli, że #MeToo jest ostrzem wymierzonym w nich i przez to boją się być mentorami dla kobiet w pracy. Oczywiście kobietom taka sytuacja się nie podoba i rozpoczęły akcję #mentorher, która ma zachęcić mężczyzn do mentorowania kobietom, aby te mogły awansować na wyższe stanowiska. Jak dla mnie ta akcja ma za zadanie ponowne nakierowanie mężczyzn na ostrze #MeToo. Piszcie co sądzicie na ten temat Od rozpoczęcia akcji #metoo aż o jedną trzecią spadła liczba mężczyzn chcących szkolić swoje podwładne w miejscu pracy – wynika z badań organizacji LeanIn walczącej o prawa kobiet. Aby zatrzymać to nieoczekiwane zjawisko, powstała inicjatywa #mentorher, która ma przekonać menadżerów do zmiany postaw. Społecznościowa akcja #metoo ruszyła w następstwie skandalu obyczajowego, jaki wybuchł w USA po tym, jak ujawniono, że prominentny hollywoodzki producent filmowy Harvey Weinstein przez lata molestował seksualnie dziesiątki współpracownic. Dzięki #metoo tysiące kobiet z całego świata przyznało publicznie, że były ofiarami molestowania seksualnego w różnych formach. Teraz LeanIn we współpracy z SurveyMonkey pokazał kolejne pokłosie #metoo. Z badania przeprowadzonego przez organizacje wynika, że od czasu #metoo mężczyźni-menadżerowie w firmach w USA średnio 3,5 razy rzadziej deklarują swoje wsparcie mentorskie dla zatrudnianych kobiet. Podyktowane jest to obawą, że w toku wspólnej, bliskiej współpracy (która wymusza częste sytuacje np. bycia sam na sam w jedynym pomieszczeniu) mogą paść ofiarami oskarżeń o molestowanie. Odsetek mężczyzn czujących dyskomfort w czasie procesu mentoringu kobiet wzrósł z 5 proc. do 16 proc. To samo badanie pokazuje jednak, że dla 47 proc. amerykańskich pracowników obojga płci skala przypadków molestowania seksualnego nie jest zadziwiająca. Badanie przeprowadzono pod koniec stycznia na reprezentatywnej próbie ponad 2,9 tys. osób, metodą wywiadów online. Aby odwrócić ten trend, LeanIn zainicjowała #mentorher – akcję skierowaną do mężczyzn, którzy mają obawy przed szkoleniem pracownic. Ma im pomóc w przełamaniu często przesadnego dystansu, z jakim od czasu #metoo podchodzili do współpracownic. Brak szkoleń, także w formie opieki mentorskiej, zdaniem organizatorek jest szkodliwy zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn – koniec końców nie rozwijają się zawodowo, a jedynie oddalają się od siebie, zaprzepaszczając szanse na porozumienie. Akcję poparła m.in. dyrektor operacyjna Facebooka Sheryl Sandberg, która zauważyła, że „w tym momencie kobiet nie może spotkać nic gorszego niż izolacja”.W #mentorher włączyli się także szefowie Facebooka Mark Zukcerberg, LinkedIna Jeff Weiner, Unilevera Paul Polman czy Disneya Bob Iger. Okiem ekspertki - Joanna Niemiec, strateg i wiceprezes LoveBrands Relations Jako kobieta w pełni utożsamiam się z kampanią #metoo. Jako strateg oceniam ją bardzo dobrze, bo wywołała tak potrzebną dyskusję społeczną i pokazała, że problem molestowania seksualnego jest dużo bardziej powszechny, niż można by sądzić – mnie on również dotknął. A świadomość problemu to w każdej kampanii społecznej pierwszy i niezbędny krok do zmian. Niestety wielu mężczyzn skrytykowało kampanię sugerując, że wyolbrzymia problem i zachęca kobiety do tego, by niewinne gesty interpretować, jako molestowanie – co ich zdaniem sprawia, że to oni stają się ofiarami. Jak widać z cytowanych przez fortune.com badań, opinie te w USA przełożyły się na konkretne postawy mężczyzn-przełożonych. W obawie przed niesłusznym posądzeniem o molestowanie podlegającej im osoby, zaczęli unikać sytuacji ścisłej współpracy sam na sam z pracownikami płci żeńskiej i z większą niechęcią podchodzić do idei występowania wobec nich w roli mentorów, co przełożyło się na zwiększenie izolacji kobiet w pracy i obniżenie ich szans na awans. Odpowiedzią na to zjawisko jest oczywiście kampania #mentorher, w której amerykańscy szefowie głośno manifestują swój szacunek do podwładnych i gotowość do dzielenia się z nimi swoją wiedzą – wbrew niepokojącym trendom, na jakie wskazuje wspomniane badanie. Mogłoby się zatem wydawać, że kampania #metoo zamiast pomóc, zaszkodziła kobietom. Byłaby to jednak błędna teza. Zmiany mają to do siebie, że nie przychodzą łatwo. Planując kampanie społeczną ukierunkowaną na zmianę postaw trzeba robić to etapowo. Zwykle pierwszy etap kampanii powinien zmusić do autorefleksji. W przypadku #metoo tak właśnie się stało. Mężczyźni zaczęli krytycznie patrzeć na swoje zachowania i oceniać je przez pryzmat tego, czy mogą potencjalnie zostać uznane za molestowanie. Zwykle po pierwszym etapie kampanii świadomościowej następuje drugi etap – ukierunkowany na zmianę postaw. Adresat przekazu już wie, że to co robił, robił źle. Szuka zatem alternatywy. Drugi etap takiej kampanii powinien mu w tym pomóc. W tym kontekście kampania #mentorher wydaje się właściwym kierunkiem, bo pokazuje, że mężczyzna może odnaleźć się w roli mentora kobiety bez oskarżeń o wykorzystywanie sytuacji zależności formalnej. Mam jednak wrażenie, że w Polsce ten drugi etap kampanii nie zarezonuje z taką siłą, bo programy mentoringowe, rozumiane jako element działań HR, to wciąż dziedzina dużo mniej rozwinięta, niż w USA. Programy mentoringowe mają niektóre polskie oddziały globalnych korporacji, ale wciąż jest to pewna nisza – a szkoda. Dla wielu osób słowo „mentor” wydaje się wręcz archaiczne – a nie powinno. Bo znalezienie mentora – bez względu na to, jakiej jest płci – to ważny element rozwoju zawodowego. Posiadanie zaś programu mentoringowego przez firmę to pozytywny sygnał dla potencjalnych pracowników, który może stać się wyróżnikiem w strategii employer brandingowej. W Polsce mentoring wymaga jeszcze skutecznego wypromowania tak, by kojarzył się z istotnym benefitem konkretnego miejsca pracy. Dopiero wtedy, gdy jego świadomość będzie duża, można myśleć o tym, by zachęcać mężczyzn do tego, by nie bali się wchodzić w rolę mentorów wobec kobiet. Obawiam się, że w chwili obecnej hasło #mentorher może wywoływać skojarzenia z postawą nieco protekcjonalną, a nie realną korzyścią, do której prawo powinni mieć w równym stopniu mężczyźni, jak i kobiety.
  11. https://warszawa.onet.pl/ulice-dla-kobiet-ciekawa-kampania-spoleczna-w-warszawie/5f275d0 Zaledwie 170 spośród 5471 ulic, skwerów, parków i innych obiektów miejskich w Warszawie nosi nazwę na cześć kobiet. To tylko trzy procent, podczas gdy mężczyźni są patronami 22 proc. takich miejsc. Chcą to zmienić organizatorki akcji "Ulice dla Kobiet". Dziś ją zainaugurowały. Organizatorki kampanii chcą uhonorować kobiety, które zasłużyły się dla polskiego państwa, budowania demokracji i odnosiły sukcesy w wielu innych dziedzinach życia Uważają, że godnym upamiętnieniem byłoby nadawanie ich imion ulicom, skwerom czy parkom miejskim Zamierzają zbierać podpisy pod specjalną petycją do Rady Warszawy. Kampania ma być też prowadzona w innych miastach W tym roku przypada 100-lecie uzyskania przez kobiety praw wyborczych. Członkinie Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER oraz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze uważają, że to najlepszy moment, by upomnieć się o godne uhonorowanie tych przedstawicielek płci pięknej, które zasłużyły się dla polskiego państwa, budowania demokracji oraz w innych dziedzinach. Organizują wspólnie kampanię społeczną pod hasłem "Ulice dla Kobiet". Posłanki, architektki, nauczycielki - Wyobraźmy sobie taką przejażdżkę przez Warszawę: zaczynamy na alei Zofii Moraczewskiej, skręcamy w ulicę Stefanii Wilczyńskiej, dojeżdżamy do skweru im. Pauliny Kuczalskiej-Reinschmidt, mijając po drodze pomnik Aleksandry Piłsudskiej i docieramy do skweru imienia Zofii Daszyńskiej-Golińskiej. Czy to zmienia nasze myślenie o miejscu kobiet w życiu publicznym? Naszym zdaniem tak. I to jest właśnie cel główny tej kampanii – tłumaczy Anna Czerwińska z Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER. - Zależy nam na tym, aby upamiętnić kobiety, który przyczyniły się aktywnie do odzyskania przez Polskę niepodległości i do budowy demokratycznego państwa prawa. Chodzi m.in. o pierwsze posłanki, kobiety, które wywalczyły dla nas prawa wyborcze, rewolucjonistki, uczestniczki walk zbrojnych, ale też architektki, nauczycielki, lekarki i wiele innych, bez których Polska nie wyglądałaby tak, jak teraz - wylicza Anna Czerwińska. - Od pewnego czasu przez Polskę przetacza się debata o dekomunizacji ulic. To też jest dobra okazja ku temu, by więcej porozmawiać o obecności kobiet w życiu publicznym i przestrzeni miejskiej. Za przykład może posłużyć Barcelona, w której podczas defrankizacji zdecydowano o nadaniu wielu ulicom nazw związanych z kobietami. To rozwiązanie powinniśmy wprowadzić także u nas. Poza tym patronką Warszawy jest Syrenka i to również powinno znaleźć odzwierciedlenie w przestrzeni publicznej – dodaje z kolei Justyna Kościńska ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Zbieranie podpisów pod petycją Kampania ma się składać z kilku części. Przede wszystkim chodzi o to, żeby zebrać jak najwięcej podpisów pod specjalną petycją do Rady m.st. Warszawy. Jej treść pojawiła się m.in. na portalu "Nasza demokracja". Ze zebranymi już podpisami ma zostać przekazana stołecznym radnym 8 marca tego roku. "W Warszawie zaledwie 170 spośród 5471 obiektów miejskich nosi nazwę na cześć kobiet. To niewiele ponad 3 procent! Z tej liczby zaś tylko 110 nazw odnosi się do postaci historycznych. Tymczasem kobiety wniosły niekwestionowany wkład w walkę o niepodległość i odbudowę państwa polskiego. Pierwsze emancypantki, legionistki, posłanki, lekarki, architektki, nauczycielki, siłaczki przełomu wieków zasługują na upamiętnienie w przestrzeni publicznej. To one utorowały nam drogę. To ich konsekwencji, determinacji i niezłomności zawdzięczamy fakt, że kobiety mogą się dziś uczyć, studiować, pracować" – czytamy w petycji. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku Rada Warszawy przyjęła stanowisko postulujące, aby "kobiety godnie upamiętniono w nazewnictwie miejskim", a "ich dokonania i zasługi odzwierciedlone zostały równomiernie w procedurze nazewniczej naszego miasta" w 2018 roku i latach następnych. Jego inicjatorką była radna Paulina Piechna-Więckiewicz z Inicjatywy Polskiej. - Chodzi o to, aby w Roku Praw Kobiet rozpocząć zwyczaj pilnowania tego, by w nazewnictwie obiektów miejskich zaczęły się one pojawiać w równym stopniu. Trzy procent to zdecydowanie za mało. Rada przyjęła stanowisko miażdżącą większością głosów, ponadpartyjnie - mówiła dziś Paulina Piechna-Więckiewicz, deklarując poparcie dla kampanii. 18 kandydatek na początek - Nie wiedzieć czemu wolimy nazywać np. bulwary wiślane imionami generałów z zagranicy niż warszawskiej Syrenki, co też proponowałam, ale poprawka nie przeszła na etapie komisji nazewnictwa. Coś takiego się dzieje, że jednak nie widzimy kobiet w przestrzeni publicznej. Myślimy o Warszawie jako o mieście bardzo liberalnym, pełnym różnorodności, zacznijmy więc szanować większość. Bo przecież kobiety stanowią większość, a nie jest to odzwierciedlone w sferze publicznej – dodała radna. W petycji znalazły się nazwiska 18 kobiet, które, według organizatorek akcji, powinny zostać uhonorowane. Wśród nich są m.in. Gabriela Balicka, która była doktorem botaniki, polityczką i posłanką na Sejm, Kazimiera Bujwidowa, działaczka społeczna i publicystka, walcząca o dostęp kobiet do studiów, prof. Zofia Daszyńska-Golińska, współtwórczyni Ligi Kobiet Galicji i Śląska, która pracowała też w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej i w Senacie czy Maria Dulębianka, malarka i publicystka, inspektorka opieki nad matką i dzieckiem. Na razie organizatorki kampanii nie podają konkretnie, jakim obiektom można nadać ich imiona. Chodzi zarówno o takie miejsca, które nie mają jeszcze patronów, jak i te nowe, np. budowane ulice. Podkreślają, że powinny to być prestiżowe regiony miasta. Na temat konkretnych lokalizacji chcą rozmawiać z radnymi oraz z mieszkańcami miasta. Nadanie nazwy ulicy czy skwerowi może wyjść właśnie od grup ludzi, ale też np. od władz dzielnic. Warto dodać, że na Facebooku została utworzona strona pod nazwą "Ulice dla Kobiet". Za jej pośrednictwem można również zgłaszać swoje kandydatury patronek dla miejskich obiektów. Kampania ma być prowadzona także w innych miastach.
  12. https://popularne.net/mandy-cowie/ Samotna matka z UK mająca 10 dzieci z 5 różnymi mężczyznami. Oczywiście utrzymuje się z zasiłków. Oto owoc państwa opiekuńczego, gdzie kobiety mogą w pełni realizować swą hipergamię i utrzymywać się na koszt podatników. Jej styl życia przyniósł jej sławę i wystąpi w telewizyjnym programie o największych brytyjskich rodzinach Państwo opiekuńcze + samotna matka + feminizm + hipergamia + liberalizm obyczajowy = Patologia. Mandy Cowie to 49-letnia samotna matka. Ma dziesięcioro dzieci, pociechy jednak mają pięciu różnych ojców Kobieta pragnie doczekać się 50 wnuków, by dalej móc pobierać świadczenia socjalne. Jej celem jest posiadanie największej rodziny w Wielkiej Brytanii i stanie się „królową dobrobytu”. Przez ostatnie 30 lat Cowie utrzymuje się jedynie z zasiłków. Stara się także przekonać swoje dzieci, by kontynuowały jej styl życia 49-latka rocznie otrzymuje od rządu ponad 115 tysięcy złotych (24 tys. funtów). Część tej sumy pieniędzy przeznaczyła na tatuaże pokrywające jej ciało. „Dziesięć dzieci i pełno tatuaży” – mówi o sobie Cowie Cowie doczekała się już 16 wnuków i wkrótce wystąpi w programie telewizyjnym o największych brytyjskich rodzinach Audycja przedstawia rodziny, które szczycą się życiem z zasiłków i absolutnie nie widzą w tym nic złego. Oczywiście nie planują również zmieniać stylu życia. Sposób w jaki Cowie wychowuje dzieci również wzbudzi niesmak i wiele kontrowersji Podczas wywiadu kobieta przyznała, że pozwala swojej 13-letniej córce pić alkohol i palić papierosy. Ma to być nagrodą za dobre sprawowanie. 49-latka nie planuje podjąć pracy. Twierdzi, że zasiłki opłacają się znacznie bardziej, a do tego musi zająć się dziećmi Trójka pociech nadal mieszka z kobietą. Pozostała siódemka wyprowadziła się, jednak wydaje się, że z chęcią przejmą styl życia kobiety.
  13. https://www.wprost.pl/swiat/10103474/wyspa-na-baltyku-tylko-dla-kobiet-chce-dac-mozliwosc-skupienia-sie-na-sobie.html Powstają już strefy tylko dla kobiet. Ograniczają nam możliwość wchodzenia na dane tereny tylko ze względu na naszą płeć. To jest prawdziwy seksizm i dyskryminacja mężczyzn. Oczywiście na koniec dodają, że nie są przeciwniczkami mężczyzn, aby nie posądzono ich o dyskryminację. Co o tym sądzicie? Na Morzu Bałtyckim powstaje kurort, który będzie przeznaczony tylko i wyłącznie dla kobiet. Autorka projektu tłumaczy, że nie jest przeciwniczką mężczyzn, ale chce dać kobietom możliwość skupienia się na sobie. Była szefowa firmy konsultingowej Matisia Consultants wpadła na pomysł utworzenia wakacyjnego kurortu, do którego wstęp będą miały tylko kobiety. Aby wprowadzić swój plan w życie, Kristina Roth kupiła niewielką wyspę położoną u wybrzeży Finlandii. Tzw. SuperShe Island (Super Ona – red.) ma zaledwie 3,5 km2 powierzchni i jest porośnięta lasem iglastym. – Projekt jest już gotowy. Na razie jest dostępny tylko dla moich przyjaciół, ale już w czerwcu zostanie otwarty dla wszystkich – tłumaczy Amerykanka. Aby zobaczyć, jak wygląda kurort, trzeba wypełnić specjalny formularz, który znajduje się na stronie projektu SuperShe. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile będzie kosztował pobyt na wyspie, ponieważ cennik nie został jeszcze opublikowany. Zapytana o to, w jakim celu chce stworzyć wyspę tylko dla kobiet, Roth podkreśla, że z jej obserwacji wynika, iż kobiety w towarzystwie mężczyzn nie potrafią się zrelaksować, ponieważ skupiają się na tym, aby przez cały czas dobrze wyglądać. – Sprzeciwiam się takiemu myśleniu. Chce dać kobietom możliwość odetchnięcia od codzienności i skupienia się tylko i wyłącznie na sobie. Na wyspie będziemy organizować zajęcia z jogi, warsztaty zdrowego odżywiania czy medytacji. Chcemy, aby pobyt na wyspie był wyjątkowo atrakcyjny – tłumaczy Kristina Roth dodając, że w żadnym wypadku nie jest przeciwniczką mężczyzn.
  14. http://www.polskatimes.pl/strona-kobiet/tu-zyje/a/rio-de-janeiro-2018-zdjecia-karnawal-pod-znakiem-walki-o-prawa-kobiet-tancerki-skarza-sie-na-molestowanie-seksualne-sambodrom,12916135/ Feminizm dotarł nawet na karnawał w Rio Co o tym sądzicie Bracia? Karnawał w Rio de Janeiro 2018 oficjalnie startuje w piątek 9 lutego, ale na ulicach miasta od wielu dni czuć karnawałowy nastrój. Kulminacyjnym momentem imprezy będą pokazy na sambodromie, które odbędą się 11 i 12 lutego. Na sambodromie w Rio de Janeiro odbyła się już próba generalna przed słynną karnawałową paradą samby. Podczas próby generalnej przeprowadzono m.in. święcenie sambodromu i uczestników parady. Ubrani na biało tancerze za pomocą zielonych gałązek skropili wodą święconą całą trasę pochodu. Za nimi przemaszerowali inni tancerze z różnych szkół samby. Próbie generalnej przyglądała się wielotysięczna publiczność, ale prawdziwych tłumów można spodziewać się 11 i 12 lutego. Karnawału w Rio de Janeiro 2018 to także okazja dla kobiet, by przypomniały o swoich prawach. W Brazylii przedstawicielki płci pięknej są często ofiarami molestowania seksualnego. Aktywistki zorganizowały imprezę „Mario, dołącz do reszty kobiet”, podczas której występowały same kobiety, a uczestniczki przebrały się za zwierzęta. Porównania do m.in. krów, kur czy piranii są w Brazylii synonimem prostytutki. Takie pogardliwe określenia często padają z ust mężczyzn w stosunku do kobiet w skąpych strojach. Zabawie towarzyszyły feministyczne hasła oraz akcja rozdawania naklejek „Moje piersi, moje zasady”.
  15. http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/9938/nowa-nagroda-literacka-dla-thrillerow-w-ktorych-bohaterki-nie-doswiadczaja-przemocy Feministyczna rewolucja trwa i działa na coraz różniejszych płaszczyznach życia społecznego, kultury, polityki, sztuki i tym razem literatury. Teraz chcą walczyć z przemocą wobec kobiet w literaturze. Oczywiście nie mają nic przeciwko przemocy wobec mężczyzn w literaturze Bracia piszcie co sądzicie na ten temat Staunch Book Prize zostanie przyznana autorowi lub autorce thrillera, w którym żadna kobieta nie jest bita, prześladowana, wykorzystywana seksualnie, gwałcona lub mordowana. Pomysłodawczyni nagrody ma już dość obrazów przemocy wobec kobiet w książkach, filmach i telewizji. To będzie prawdziwe wyzwanie dla autorów. Jak półka z thrillerami długa i szeroka, tak pełno na niej przemocy skierowanej wobec kobiet. Nowa nagroda literacka, której pomysłodawczynią jest pisarka i scenarzystka Bridget Lawless, ma przeciwdziałać temu trendowi. Ponieważ przemoc wobec kobiet w literaturze osiąga absurdalny poziom, nagroda Staunch Book Prize zachęca twórców thrillerów, aby nie odwoływali się wciąż do tych samych klisz – w szczególności tworzenia postaci kobiecych, które są molestowane seksualnie (jakkolwiek konieczne to dla fabuły) lub (jakkolwiek pomysłowo) zabijane – pisze pomysłodawczyni na stronie internetowej nagrody. Nowe literackie wyróżnienie to odprysk ruchu #MeToo i sprawy wykorzystywania seksualnego w Hollywood. Lawless była też poruszona faktem, jak wiele filmów wykorzystuje gwałt jako element fabularny, a także ilością przemocy wymierzonej w bohaterki płci żeńskiej w książkowych thrillerach. Autorka twierdzi, że przemoc wobec kobiet występuje w nich powszechnie. Sprawia to, że wydają się one „naturalnymi” ofiarami fikcyjnej przemocy, napaści na tle seksualnym i morderstwa – uważa. Według autorki taki obraz wpływa na nie bezpośrednio i pośrednio oraz odzwierciedla dominujący w społeczeństwie wizerunek kobiet jako bezbronnych ofiar. W świetle pojawiających się zarzutów w końcu jasne jest, że taka postawa przekłada się dla wielu mężczyzn na prawdziwe życie i sposób, w jaki traktują kobiety – dodaje. Ustanawiając nową nagrodę Lawless chce promować autorów i autorki, którzy rozwiązań fabularnych nie opierają na przemocy wobec kobiet. Skupiamy się na thrillerach, ponieważ to obszerny i ważny gatunek, w dodatku często stanowi także materiał źródłowy dla filmu i telewizji. Pokażmy nie tylko czytelnikom, ale także producentom, reżyserom i aktorom, że istnieją niesamowite thrillery tworzone przez pisarzy ze świeżymi pomysłami i wspaniałą wyobraźnią – pisze. O nagrodę Staunch Book Prize mogą ubiegać się pełnoletni autorzy i autorki z całego świata. Książki można zgłaszać od 22 lutego do 15 lipca 2018 roku. Listę finalistów poznamy we wrześniu. Nazwisko zwycięzcy zostanie ogłoszone 25 listopada. To nie jest przypadkowa data – na ten dzień przypada ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Walki z Przemocą Wobec Kobiet.
  16. Cześć Bracia Trafiłem na ten film. Jest w nim przedstawiona hipergamia kobiet i kobiecy sposób doboru partnera. Jest wyjaśnienie tego, że rewolucja seksualna prowadzi do niesformalizowanej poligamii, gdzie dostęp do kobiet ma tylko garstka najbardziej atrakcyjnych mężczyzn. W połączeniu z narzuconym obecnie modelem monogamicznym oznacza to, że istnieje zjawisko poligamii rozmieszczonej w czasie. Czyli 1 mężczyzna jest w związku z kobietą, a na jej miejsce czeka grupa innych kobiet. To powoduje, że większość mężczyzn (na filmie przedział od 1-6) może nie mieć wcale dostępu do kobiet. Kobiety w przedziale (1-2) także nie mogą znaleźć sobie partnera w czasach wolności seksualnej. Kobiety wolą być 2,3 czy 4 partnerką mężczyzny, który spełnia ich wymagania niż być pierwszą żoną mężczyzny, który ich wymagań nie spełnia. Autor filmu mówi, że kobiety oceniają przede wszystkim przez pryzmat wyglądu swojego partnera. Wspomniane jest też to, że zamożni mężczyźni z np. Austrii muszą szukać kobiet na wschodzie, ponieważ w swoich rodzimych krajach nie są atrakcyjni dla kobiet Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja prowadzi do coraz większej ilości samotnych matek w społeczeństwie, ponieważ facet może być z tylko jedną kobietą w formalnym związku. Oczywiście Alfa zapładnia. O tym jaki jest wpływ samotnych matek na swoje dzieci oraz na budżet państwa chyba nie trzeba wspominać. W skrócie - katastrofalny Ciekawe jest to, że takie zjawisko społeczne dzieje się w czasach, kiedy w Europie i nie tylko wzrasta liczba muzułmanów, gdzie poligamia jest legalna. Piszcie co sądzicie na ten temat
  17. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-01-31/pokoje-placzu-dla-policjantek-w-okresie-menopauzy-pomysl-brytyjskiej-policji/ Jak można jeszcze dogodzić kobietom? Można stworzyć "pokoje płaczu" dla kobiet-policjantek. Po co mają walczyć z twardymi bandytami skoro mogą się wypłakać? Coś czuje, że policja w UK będzie miała większy problem z przestępcami Piszcie co sądzicie na ten temat Policja w brytyjskim hrabstwie Nottinghamshire wprowadziła przepisy, które mają pomóc funkcjonariuszkom przechodzącym menopauzę. W każdym komisariacie ma być pokój, w którym kobiety służące w policji będą mogły odpocząć, wypłakać się lub porozmawiać z bliskimi. Zmiany wdrożono, gdy okazało się, że wiele kobiet rezygnuje ze służby, gdy zaczyna odczuwać przykre dolegliwości menopauzy. Wszystkie przygotowane rozwiązania zostały zaprezentowana w specjalnym poradniku, który został wydany na początku stycznia. Oprócz wymogu wprowadzenia specjalnego pokoju są w nim też instrukcje mające pomóc funkcjonariuszkom z atakami duszności, rozdrażnieniem czy uderzeniami gorąca, które mogą być objawami menopauzy. Policjantki mają więc w miarę możliwości siedzieć w pobliżu drzwi lub okien, mieć na biurkach dodatkowe wentylatory i ułatwiony dostęp do pryszniców oraz możliwość regulowania temperatury w biurze. "Wdrożenie tych przepisów było absolutnie słuszne" Funkcjonariuszki działające w terenie będą również miały prawo zrezygnować z niektórych elementów munduru, jeśli okażą się dla nich niewygodne. Aby walczyć z niskim poczuciem wartości, który w wielu przypadkach towarzyszy menopauzie, kobiety będą również przechodzić indywidualne testy sprawności. Przewodnik wyjaśnia, że "dla kobiety mającej niską samoocenę bieganie w obecności kolegów z pracy może być zniechęcające". Nową politykę wobec kobiet funkcjonariuszy wprowadzono po tym, gdy była komisarz lokalnej policji Sue Fish, odkryła, że wiele kobiet rezygnuje z dalszej służby, gdy zacznie odczuwać pierwsze objawy menopauzy. - Traciliśmy w ten sposób wiele utalentowanych osób. Wdrożenie tych przepisów było absolutnie słuszne - powiedziała. "To obraźliwe dla kobiet policjantek" Nowe przepisy nie wszystkim przypadły jednak do gustu. Skrytykował je m.in. David Davis z Partii Konserwatywnej, który uważa je za "obraźliwe dla kobiet-oficerów". - Nie sądzę, aby dobrym pomysłem, było przekonywanie kobiet, że mogą potrzebować prywatnej przestrzeni, żeby się wypłakać. To trochę obraźliwe dla kobiet, które codziennie stawiają czoła bardzo trudnym sytuacjom - powiedział polityk. Dr Louise Newson, ekspertka ds. menopauzy, powiedziała brytyjskim mediom, że nie należy lekceważyć problemu menopauzy i jej wpływu na życie zawodowe kobiet. Według badań naukowych przeprowadzonych ostatnio na policjantkach z hrabstwa West Midlands, cztery na pięć kobiet w okresie menopauzy wykazywało objawy, które miały wpływ na ich życie zawodowe.
  18. http://redpillersi.pl/kobieca-pedofilia/ Cześć Bracia Trafiłem na ciekawy artykuł dotyczący kobiecej pedofilii. Tak, tak - kobiety też mogą być pedofilkami. Trzeba zwalczyć ten stereotyp, że pedofilem jest zawsze mężczyzna, a nie kobieta. Artykuł jest dosyć mocny, więc wkleję całą jego treść na wypadek, gdyby lewicowe środowiska miały go usunąć itp. Pedofilia kobiet, a także kobieca przemoc seksualna to jedne z wielu tematów ukrywanych przez dzisiejszy feminizm. Dlaczego? Ponieważ każda feministka musi się trzymać narracji, że to mężczyzna jest opresyjny wobec kobiet i dzieci. Innych opcji w tym jednostronnie kłamliwym myśleniu nie ma. Kobiety są uczone mentalności ofiary, przez co stają się nie tylko roszczeniowe (bo ofiarom trzeba pomagać), ale też praktycznie pozbawione empatii wobec mężczyzn. Pamiętajmy, że osoba z mentalnością ofiary nie traktuje innych w sposób partnerski, ponieważ dla niej zawsze najważniejsze są jej własne, wiecznie pokrzywdzone emocje. Nie ma tu miejsca na logikę: a więc i sprawiedliwość, czy równość. Nie ma tu miejsca na prawdziwe współczucie, czy troskę o problemy innych, a już najbardziej mężczyzn – którzy jak się dowiecie z tego filmu są kreowani na drapieżników z natury. Jest to bezczelna, krzywdząca manipulacja, która nie przynosi niczego innego jak powolnej destrukcji mężczyzn, a relacje damsko-męskie stają się paranoiczne. Przez takie opinie mężczyźni są niechętnie zatrudniani na stereotypowo kobiecych stanowiskach jako pielęgniarze, czy opiekuni dla dzieci. Co jest najważniejsze – za większością męskich, dorosłych pedofili stoi kobieta, która w dzieciństwie ich molestowała i krzywdziła w sposób seksualny (L. Petrone M. Troiano, 2005). Mimo to społeczeństwo skupia się na obrazie mężczyzny jako sprawcy pedofilii, a nie tej kobiety, która stworzyła potwora. Wywiadu udzieliła Michele Elliot, która założyła fundację Kidscape. Fundacja ta ma pomagać rodzinom, dawać rady wychowawcze, pomoc, ale także bada każdą przemoc wymierzoną wobec dzieci. W wywiadzie Michele skupia się na kobiecej pedofilii, która jest z łatwością ukrywana w społeczeństwie przez nas i przez same kobiety. Michele Elliot nakazuje nam porzucenie stereotypów płciowych, które od dosyć dawna usprawiedliwiają kobiety, a wręcz traktujemy je jako święte. Usłyszałem w dniu wczorajszym (27.01.2018), że wywiad o kobiecej pedofilii nie został przetłumaczony przez nikogo aż do tego czasu, więc postanowiłem zrobić to dla naszego społeczeństwa. Nie jest pewnie to idealny poziom tłumaczenia, bo i niektórych rzeczy nie rozumiałem ze słuchu, aczkolwiek myślę, że zachowałem spójność przekazu. Musiałem też pozmieniać strukturę czasową napisów. Dziękuje tutaj również użytkowniczce naszej strony, która pomogła mi w kilku kwestiach. Wywiad jest wrzucony na youtube – nie wiem czy będzie pozostawiony tam, więc podaję też formę tekstową poniżej. Kobieca pedofilia nie jest tak sporadyczna jak się sądzi – Michelle Elliot Pedofilia w wykonaniu kobiet to temat bardzo kontrowersyjny. Przekonałam się o tym, gdy podniosłam temat krzywdzenia dzieci przez nie. Zaczęłam być oczerniana przez inne kobiety. Zostałam wykluczona z “wspólnoty” z kobiet. Przestałam być dobrą feministką, ponieważ miałam uważać, że nadużycia seksualne są skutkiem męskiej władzy. Jeśli nawet znałam znaczącą liczbę kobiet stosującą przemoc wobec dzieci, to to miałam uważać, że jest to rezultat męskiego wpływu na kobiety. To tak jakby sądzić, że mężczyźni pociągają za sznurki i każąkobietom stosować przemoc. Trzeba jasno powiedzieć, że są kobiety stosujące przemoc. Są kobiety, które dobrze maskują swoją przemoc. Myślę, że robią to przebieglej niż mężczyźni, a społeczeństwo nie chce wierzyć, że kobiety są do takich czynów zdolne. Łatwiej jest sądzić, że mężczyźni są paskudni, a kobiety poświęcają się dla dzieci. Czy rzeczywiście mężczyźni angażują kobiety w pedofilię? Absolutnie nie. W 75% znanych przypadków kobieta działała sama. W większości przypadków mężczyzny nawet nie było w pobliżu. Rozumiesz, to jest taki mechanizm usprawiedliwiania. Interesujące w nas kobietach jest to, że chętnie akceptujemy, że jesteśmy lepszą rasą i jesteśmy dobre wewnętrznie, ale już ciężej przyznajemy się do tych paskudnych zdarzeń. Więc rozumiesz, umywamy ręce. Mieliśmy konferencję o tym, jak pamiętam w roku 1994, lub wcześniej. Przybyło 400 ludzi. To była ogromna konferencja. Ale od 20 do 30 ludzi przyszło tylko po to, by naruszyć spokój. Wiesz, krzyczeli, że odsuwam uwagę od mężczyzn i skupiam się na kobietach. Ironią było to, że daliśmy im wolne miejsca. To był błąd. Jedna z kobiet, ofiara przemocy, która pomaga teraz innym, nie umiała zmierzyć się z publicznością i nie opowiedziała historii. Był wrzask, zamęt, ci ludzie prowokowali inne kobiety. Wstawały, tłumaczyły, by usiadły, bo chcą posłuchać tej historii. I było to dziwne, a zarazem smutne. Przekaz ich był taki, że nie chcemy słuchać tych informacji, nawet jeśli są prawdziwe. Przecież, jeśli nie wysłuchalibyśmy tych kobiet, które przybyły na naszą konferencję, to temat zapadłby się pod ziemię i nie dostarczyłyby nam informacji. Kim byli ludzie tworzący zamieszanie na konferencji? Ludzie niszczący konferencję to ofiary męskich nadużyć. Bardzo, bardzo skrajne feministki. Sama siebie uważałam za feministkę, ale człowieku… one biją mnie o kilka głów. To są feministki na ekstremalnym poziomie. To są takie, które mówią: podziękujmy już mężczyznom i korzystajmy z banków spermy. Wiele z nich wyglądała tak, że nie mogłeś stwierdzić jakiej są płci. Osobiście wiedziałam, że są to kobiety, pomimo tego, że maskowały własną płeć i były bardzo, bardzo agresywne. Jednym z argumentów dla nieistnienia kobiecej pedofilii jest to, że kobiety nie mają penisów, dlatego uważane jest,że nie mogą uczynić niczego szkodliwego. Kobiety używają przedmiotów, mioteł, klamek, czy butelek. Jedna z kobiet twierdziła, że została zgwałcona różą, która utknęła wewnątrz dzięki kolcom. Kobiety potrafią być bardzo okrutne używając przedmiotów. Wciąż pedofilki podążają za własną gratyfikacją seksualną, więc jedyne co je odróżnia od męskich pedofilii, to fizjonomia. Pedofilia ma to samo podłoże u obu płci: gratyfikację seksualną, poczucie władzy (wykorzystanie) i fantazje. Kobieca pedofilia nie różni się przyczyną od męskiej pedofilii. Generalnie sprawcy pedofilii obu płci doświadczyli przemocy wobec siebie w dzieciństwie. Kobiety nie są odporne na stanie się pedofilem, jak niesłusznie się sądzi. Myśląc, że kobieca pedofilia nie istnieje nie mamy środków obrony przed nią. Powiązanie z byciem ofiarą pedofila, a byciem przyszłym pedofilem, jest takie samo w przypadku obu płci. Tak, kobiety które stosowały przemoc wobec dzieci, są często ofiarami tego typu zbrodni. Rozmawiałam z jedną z takich kobiet, która twierdziła, że lubi seks z dziećmi, ponieważ jest… piękny. Z dziećmi nie ma poczucia zagrożenia. I doświadczyła tego w dzieciństwie. Dlatego sądzę, że można powiązać kobiecą i męską pedofilię z podobną przyczyną. Innymi słowy większość z pedofili obu płci było molestowanych w dzieciństwie. Czasem w bardzo drastyczny sposób. Napisałam kilka książek o pedofilii mężczyzn i wiesz, może w 5% przypadków sprawcami były kobiety. Pamiętam też w okresie letnim nadawano transmisję w radiu i chcieli desperacko podchwycić jakiś temat. Został tylko ten jeden prezenter i poprosił mnie, bym opowiedziała o sprawach przemocy seksualnej kobiet. I wiesz, w tamtym czasie znałam tylko 10, 11 a może 12 takich przypadków. Zaczęłam rozmawiać o kobiecej przemocy i w moment zaczęliśmy odbierać tonę telefonów od dorosłych, którzy byli ofiarami przemocy kobiet. Oni sądzili że byli nielicznymi wyjątkami, które to spotkało. Wróciłam do mojego biura i dostałam jeszcze więcej takich zgłoszeń! To było coś jak efekt kuli śnieżnej. To był pierwszy raz, kiedy mówiliśmy o kobiecej pedofilii! Ofiary mówiły, że nie wiedziały i nie znały nikogo kto by doświadczył tego typu sytuacji. Nikt nie mówi głośno, że mój ojciec, czy mój wujek molestował mnie. Nie wiedzieliśmy, że kogoś może spotkać to samo. I to samo jest z kobietami. Obie płcie dzwoniły twierdząc, że były molestowane przez matkę, ciocię, zakonnicę, a nawet nauczycielkę. Wiesz, dzwoniło całe spektrum różnych ludzi i byłam zszokowana. Tak, nie spodziewałam się, że kobiety mogą stosować przemoc i sądziłam, że jest to naprawdę mały, nieznaczny problem. Tak, pedofilki bardzo często lubią pracować z dziećmi. Opieka, pielęgniarstwo, wychowywanie, nauczycielstwo. Większość rodziców nie zastanawia się dwa razy nad nad zostawieniem dziecka z kobietą. Co innego gdy chcą zostawić dziecko pod opieką mężczyzny. Znowu twierdzę, że jest to błędne. Ale tak właśnie jest, to się dzieje. Pedofilki dostają broń do ręki w postaci pracy z dziećmi. To jest jak z alkoholikiem spędzającym czas w barze. Jeśli jesteś od czegoś uzależniony, to będziesz szukał miejsc gdzie możesz praktykować swoje uzależnienie. Dla pedofilki każde miejsce okupowane przez dzieci jest dobre. Wiem, że jest mnóstwo kobiet, które są pedofilkami, krzywdziły dzieci i w oczach statystyk są niewinne. Nie udaje się ich złapać na gorącym uczynku, ponieważ nie spodziewamy się po kobietach, że mogą mieć takie skłonności. Pedofilki wykorzystują kreację “dobrej matki”, więc mogą ze spokojem obserwować dzieci bawiące się boiskach szkolnych. Jeśli mężczyzna tak robi to staje się perwersyjnym w naszych oczach. I w ten sposób, szczególnie te starsze pedofilki stają się bezkarne. I my na to pozwalamy, a nawet wspieramy to, utrwalając błędne stereotypy o płciach. Torujemy łatwiejsze drogi pedofilkom do bycia nimi. Zdecydowana większość ludzi, którzy się ze mną kontaktowali twierdziło, że zostali skrzywdzeni przez ich matki. Oczywiście nie chcę mówić, że pedofilia kobiet tak wygląda w każdym rejonie świata, ale należy wiedzieć, że kobiety mogą fałszować i zatajać swoją przemoc. Kobieta może stosować przemoc jednocześnie nie robiąc nic co z zewnątrz wygląda na molestowanie dziecka. Kobieta może nakładać krem na dziecko, myć dziecko, czy trzymać dziecko w swoim łóżku, a społeczeństwo powie, że to jest okej, bo to jest mamusia, bo to są matczyne sprawy. Takie zachowania podejrzane są u ojców, co jest smutne, ale tak niestety się dzieje. Jeśli spojrzysz w media, kobiety, które molestowały dzieci mówią, że miały z nimi romanse i uwodziły je. Jeśli ofiarami są chłopcy to zostają opisani jako wyglądający starzej, bardziej masywnie. Kobieta, której nazwiska zapomniałam, uciekła 2,5 roku temu do Florydy z 14 letnim chłopcem. Była jego nauczycielką. Jak dobrze pamiętam miała jakieś 30 lat. I nazwane to zostało romansem. Moje pytanie jest takie. Czy jakby to był 31 letni mężczyzna i uciekłby z 13 czy 14-latką, to czy nazwalibyśmy to romansem? Nie sądzę. Usprawiedliwiamy kobiety. Wierzymy w niewinność kobiet. Nie chcemy wierzyć, że kobiety mogą zrobić coś złego. W rozmowie ze mną w programie telewizyjnym feministka Germaine Greer stwierdziła, że jeśli 13 czy 14 latek dostanie erekcji przy starszej kobiecie, z którą potem uprawia seks, to czyni to na własną odpowiedzialność. Muszę to wyjaśnić, bo nie jest to logiczne podejście. Wygląda na to, że chłopiec, ofiara pedofilii jest obwiniany za to zdarzenie. Erekcja członka jest samoistna, ale i może być wywołana przy pomocy kobiety, która chce uwodzić. Ciężko w momencie podniecenia jest się dziecku wycofać. Ciężko jest wycofywać się dorosłym mężczyznom, którzy są uwodzeni i podniecani – dzisiaj nazywamy to “made to penetrate” (zmuszanie do penetracji), co jest formą żeńskiego gwałtu i jest częstsze niż gwałty w wykonaniu mężczyzn. I nawet jeśli dotyczy to pedofilii wobec dziewczynki, to twierdzi się, że zapewne musiał to być romans lesbijek. Kobiety za każdym razem są jakoś usprawiedliwiane. Nie ma żadnej korelacji z osiąganiem erekcji, a chęcią seksu, tak jak nie ma korelacji kobiecego orgazmu z satysfakcją z uprawianiem seksu z pedofilem. Ciała dzieci odpowiadają na stymulację seksualną, ale ich umysły, ich rozwój, ich jestestwo nie jest gotowe na to. Ludzie zapominają, że przemoc może sprawiać przyjemność, jeśli nie jest agresywna i okrutna, dlatego dziecko nie oponuje. Dlatego uczy się takich zachowań. Widziałam swoje dzieci, które miały nawet siedem, osiem, czy dziewięć miesięcy i widziałem je trzymające dłonie w pieluchach, gdy śpią. To samo dziewczynki. Dlatego wiemy, że dzieci mają własną seksualność. Ale jeśli jest seksualność rozbudzana przez pedofila na jego żądanie, w nienaturalnym poziomie dla dziecka w jego wieku, to jest to pedofilia. Jeśli rozmawiasz z chłopcami, mającymi “romanse” ze starszymi kobietami – w cudzysłowu dlatego, że jest to pedofilia, to dowiadujesz się, że w czasie trwania go byli zmieszani, ponieważ wmówiło się im, że uprawianie seksu jest dobre. Inni ludzie powiedzą – wow, szczęściarzu, miałeś seks ze starszą kobietą! Chłopie, chciałbym mieć to samo! Kiedy rozmawiasz z nim 10 lat później i spogląda w przeszłość, w sumie opisałam go w książce i zrobiłam z nim program, twierdził, że powinien wtedy grać w piłkę z kolegami, randkować z rówieśniczkami, czy też odrabiać lekcje domowe. A tak myślał tylko o tym, kiedy następny raz będzie uprawiać seks z nauczycielką. Większość pedofilek to singielki i kobiety niezamężne. Zdrowie dziecka podupada dramatycznie, kiedy ojciec jest nieobecny podczas wychowywania. Doszłam do wniosku, że zdecydowana większość pedofilek nie była w związkach. Jeśli miały partnerów, lub mężów, to albo byli nieobecni, albo byli ulegli. Można więc założyć, że pedofilkami często są agresywne, dominujące kobiety. Ofiary kontaktujące się ze mną twierdziły, że w domach były tylko same z matkami. Ci młodzi chłopcy, synowie, w takich sytuacjach byli używani w rolach mężów. Mieli za zadanie adorować matki. Dziewczynki z kolei były odrzucane. Dlatego w rodzinach gdzie funkcjonuje tylko jeden rodzic, zazwyczaj matka i jest cała grupa różnych mężczyzn, jak kochankowie, wujowie, ale i inni ludzie, to w takiej jak nazywamy chaotycznej rodzinie, jest40 procent większa szansa na zaistnienie kobiecej pedofilii. Wykazał to David Finkel, który tworzył długoterminowe badania na temat nadużyć seksualnych. I co ciekawe to niekoniecznie ci mężczyźni przychodzący do domu samotnej matki będą pedofilami. To tylko wskaźnik, że dziecko nie jest bezpieczne i może być otwarte na to, by zostać uwiedzionym przez innych ludzi. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie rodziny rozbite są złe. Twierdzę tylko, że kobieca pedofilia były wykrywana wtedy, gdy matka sprawowała rolę jednego rodzica. Myślę, że większość nadużyć seksualnych kobiet pozostaje niewykryta. Większość dzieci kryje swoje matki. Większość ludzi kryje kobiety. Pamiętajmy też o postrzeganiu mężczyzn jako drapieżników, a kobiet nie, co ułatwia kobietom uchylić się nawet od podejrzeń bycia pedofilką. I to się dzieje. Na dodatek bardzo rzadko o tym mówimy. Na ten moment są dwie, może trzy książki poświęcone pedofilii kobiet. Nigdy nie wyobrażasz sobie, że kobieta nadużywa swojej władzy wobec dzieci, tak jak myślisz o mężczyźnie w takiej sytuacji. Myślę, że społeczeństwo chce wierzyć, że relacja matki z dzieckiem jest zawsze błogosławiona. I sama chciałabym w to wierzyć. Muszę powiedzieć, że jako matka, że pedofilia kobiet jest dużo bardziej odrażająca niż wszystkie inne krzywdy. Większość kobiet i mężczyzn rzeczywiście mogłoby nawet zabić, aby chronić swoje dzieci, mogłoby zrobić wszystko dla ochrony dzieci. I fakt, że to dziecko zostało w jakiś sposób oszukane jest trudne do przyswojenia dla społeczeństwa. Dlatego, że jeśli przyjmiesz to, to musisz wiedzieć co robić dalej. Czy zaczniesz ostrzegać dziecko przed każdym? Czy zaczniesz twierdzić, że matki (kobiety) na pewno nie są zagrożeniem? Pamiętaj, że większość rodziców kocha swoje dzieci i nigdy nie będzie ich krzywdzić, ale nadal jest to ryzykowne myślenie. Takie myślenie wpędza w pułapkę, by wybielać jedną płeć. Kobiety są idealizowane już długo czas jako perfekcyjne matki. I życzyłybyśmy sobie, by tak było naprawdę (śmiech). Obserwujemy coraz więcej i więcej spraw rozwodowych, czy też spraw przyznawania przyznania opieki nad dziećmi, w których kobiety żądają pełnej władzy rodzicielskiej. Dziecko jest zaskakiwane zarzutem, że ojciec mógł je molestować. Dziecko jest uczone, by powtarzać to co powtarza oskarżająca matka. Ale gdy rozmawiasz z dzieckiem, ono nie potrafi nawet opisywać dźwięków, smaków i zapachów. Dzięki temu wiesz, że było uczone co ma powiedzieć. Dobrze wiesz, że dziecko papuguje zasłyszane słowa. Matczyne manipulacje są bardzo szkodliwe dla dziecka. Nie mam kompletnie opanowania przy rodzicach, którzy tak się zachowują. Nie toleruje matek, które używają dzieci, po to by móc składać fałszywe oskarżenia przeciw ojcom, aby uniemożliwić im kontaktu z nimi. Myślę, że jest to ohydne. Czy naprawdę pedofilia kobiet często się zdarza i to w takiej formie? Tak, tak często bywa. Nie znam dokładnej ilości takich spraw, ale są na pewno takie, gdzie matki składają fałszywe oskarżenia, by dostać pełnię opieki na dzieckiem. Jestem bardzo zakłopotana tematami pedofilii. Głównym niepokojem są jednak formy oczerniania mężczyzn. Istnieje takie badanie, tekst który stał się uniwersyteckim, który twierdzi, że większość mężczyzn może stać się pedofilami. Stanęłam przeciw tej tezie w bardzo dosadny sposób, ponieważ byłam wściekła. Rozumiesz, wychowuję aktualnie dwóch synów. Jaka płynie wiadomość dla młodych mężczyzn? Jesteś zagrożeniem dla własnych dzieci! Co możemy zrobić, by uświadomić o tym problemie? Musimy mówić o tym głośno. Nie jest to zbyt popularna sprawa, ale jeśli słyszymy takie kłamliwe, śmieszne stwierdzenia, ważnym jest, by ludzie uderzyli pięścią w stół i i powiedzieli, przepraszam, ale wykaż to. Wiesz, to tak jak w przypadku tego Uniwersytetu, który twierdzi, że większość mężczyzn może stać się pedofilami. To tak jakby twierdzić, że my wszyscy mamy potencjał do bycia mordercami. Domyślam się, że mamy potencjał wobec wielu rzeczy i stania się kimkolwiek… Nawet etyka konsylium nauczycieli (wychowawców) nakazuje, by nie dotykać dzieci od ramion do kolan, czy nie sadzać ich na kolana, gdy czytasz im bajkę. Oni twierdzą, że celują swoje nakazy wobec obu płci, ale wiemy, że celują w mężczyzn. Malujemy w ten sposób obraz każdego mężczyzny. Wiesz, abyś uważał na mężczyzn. To zła wiadomość dla mężczyzn, zła też dla dzieci. I jest to wiadomość fałszywa. Statystycznie jest to nierozsądne. British Airways nie pozwala dzieciom siadać obok pasażerów płci męskiej Zastanawiam się nad twoją perspektywą w tym temacie, jaką masz opinię. Myślę, że jest to żałosne. Naprawdę żałosne. To jest wychowanie w kulturze, w której uznajemy, że każdy mężczyzna może być pedofilem. Myślę, że jest to potworna zniewaga. Sądzę, że jeśli zgłosiłabym tą sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka to byłaby momentalnie odrzucona. Nie wiem w jaki sposób oni myślą? Że zawsze jest pedofil na pokładzie chcący wykorzystać dziecko? To jest smutne. Pytanie co, by było gdyby posadzić dziecko obok kobiety, która okazałaby się pedofilem?Myślę, że zmierzamy w złym kierunku. Inne, przydatne odnośniki ws. problematyki kobiecej pedofilii Obnażanie tabu kobiecej pedofilii - https://www.secasa.com.au/pages/breaking-the-last-taboo-sexual-abuse-by-female-perpetrators/ Przemoc seksualna kobiet wobec dzieci – Michele Elliot - https://www.guilford.com/books/Female-Sexual-Abuse-of-Children/Michele-Elliott/9780898620047 Raport Charlotte Philby o pedofilli kobiet - https://www.independent.co.uk/life-style/love-sex/taboo-tolerance/female-sexual-abuse-the-untold-story-of-societys-last-taboo-1767688.html Anders Breivik był seksualizowany przez matkę - http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/norway/9592433/Anders-Behring-Breiviks-mother-sexualised-him-when-he-was-four.html Oficjalnie kobiety wykorzystujące dzieci to margines, a nieoficjalnie? - https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1652450,1,oficjalnie-kobiety-wykorzystujace-seksualnie-dzieci-to-margines-a-nieoficjalnie.read Kobiety mogą też być pedofilami - https://www.independent.co.uk/voices/commentators/michele-elliott-women-can-be-child-abusers-too-1796374.html
  19. http://redpillersi.pl/zatrzymasz-odwrocona-hierarchie-plci/ Cześć Bracia Dzisiaj natrafiłem na ciekawy artykuł wyjaśniający współczesne odwrócenie hierarchii płci i konsekwencje z tym związane. Piszcie co sądzicie na ten temat W skrócie dawna hierarchia wyglądała tak: 1. Mężczyzna (hierarchia wyłaniana na bazie ilości zasobów, agresji, władzy i siły) 2. Zasady nad emocjami 3. Kobieta 4. Dziecko 5. Zwierzęta (z resztą jak to w Biblii, zwierząta mają być pod panowaniem ludzi) A obecnie wygląda tak: 1. Dziecko > kobieta(albo kobieta > dziecko – coraz częściej dzieci są traktowane jako własność) 2. Emocje nad zasadami (niedojrzałość prowadząca do egoistycznych zachowań) 3. Zwierzęta (moda na diety wegańskie, często współczujemy bardziej zwierzętom, niż innym ludziom tak potrafimy siebie nie lubić nawzajem) 4. Przyroda nieożywiona 5. Mężczyzna Na końcu jest wezwanie do nie ulegania kobietom i zatrzymania tej obecnej odwróconej hierarchii płci.
  20. Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic. Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1 „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”. „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”. „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”. „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”. „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”. „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”. „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”. „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”. „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”. „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”. „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”. „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”. „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”. „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”. „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”. „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”. „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”. „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”. „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”. „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
  21. Feministki atakują przez wyśmiewanie Meninizm dzięki obrazkom z fanpage "Mężczyzna spełniony". Od razu widać kto zakłada te fanpage skoro korzystają z nich feministki http://codziennikfeministyczny.pl/meninizm-czyli-brzydkie-chlopy-krzycza-swoich-prawach-dzieciuchowicz/
  22. Kariera młodego brytyjskiego chirurga Philipha Queree po tym jak jego partnerka oskarżyła go oto, że w trakcie seksu zbyt mocno chwycił ją za biust. Poznał ją na Tinderze. Kobieta w zeznaniach powiedziała, że najpierw pozwoliła mu się chwycić za pierś, a potem wycofała zgodę. Tak czy tak chłopak ma zrujnowaną karierę przez niezdecydowanie partnerki. To jest to o czym Marek mówi w swoich audycjach. Kobiety dostały zbyt dużo praw i przywilejów za pomocą, których niszczą mężczyzn. Chłopak dostał 180 godzin prac społecznych oraz umieszczono go w Rejestrze Przestępców Seksualnych co oznacza koniec jego kariery medycznej. Co o tym sądzicie bracia? polskie źródło: https://reporters.pl/9923/chcial-dobrze-nie-wyszlo-mlody-lekarz-skazany-za-zbyt-mocne-chwycenie-za-piers-w-czasie-seksu-foto/ zagraniczne źródło: http://www.dailymail.co.uk/news/article-4969900/Doctor-s-indecent-assault-conviction-CONSENSUAL-sex.html
  23. Zastanawialiście się kiedyś kim będzie mężczyzna wykreowany przez feministki? Jak będzie wyglądał? Jak będzie się zachowywał? Jakie wartości będzie wyznawał? Polecam zobaczyć ten film. Ten chłopak w koronie i okularach to produkt feministycznej propagandy tworzącej facetów-wymoczków, metroseksualnych, bardziej kobiecych niż męskich. Taki facet ma nikłe szanse na seks z samicą, chyba że z jakąś desperatką choć i tutaj mogą być problemy, gdyż kobiety traktują takich facetów z pogardą i im matkują. Możliwy jest "Sneaky Fucker" chociaż i tu miałbym wątpliwości i bardziej skłaniał się ku biseksualnym o ile nie homoseksualnym zapędom takich zniewieściałych kolesi. Taki facet wspiera inicjatywy prokobiece nie widząc zupełnie, że działa jednocześnie przeciw własnej płci i nie dba o swoją męskość, którą już dawno utracił. Jest jedynie narzędziem w rękach kobiet, które wykorzystują go do swoich celów. Taki facet nie ma własnego zdania i jedynie mówi to co kazały mu jego matkujące koleżanki. Nie potrafi się postawić kobiecie i bezdyskusyjnie zgadza się na ich zdanie. One mu rozkazują, a on spełnia te rozkazy. Zarówno fizycznie jak i psychicznie przypomina bardziej kobietę niż mężczyznę. Oto kim stanie się nasza płeć jeśli nie zacznie działać w przeciwnym kierunku - antyfeministycznym i antymarksistowskim. Musimy rozwijać swoją męskość i wspierać się wzajemnie każdego dnia by nie zostać pokonanym, a następnie zniewolonym przez utopijny matriarchat. Walkę o swoją męskość zacznijmy już dziś bo wróg nie śpi i działa przeciwko nam. Każdy odwlekany dzień to ich zwycięstwo ze względu na naszą bierność. Do dzieła !
  24. Feminizacja mężczyzn

    Sandman nagrał ciekawy filmik dotyczący feminizacji mężczyzn. Link dla chętnych poniżej
  25. Cześć Bracia. Dziś zacząłem się zastanawiać nad tym całym gender po obejrzeniu tego filmu poniżej. Jest tam przedstawiona szwedzka rodzina z transseksualnymi rodzicami. Ich dzieci są wychowywane bezpłciowo, ale czy rzeczywiście? Jak dokładnie obejrzymy ten film to zobaczymy, że biologiczny chłopiec jest wychowywany i ubierany jak dziewczynka, natomiast dziewczynki są wychowywane i ubierane zgodnie z ich płcią biologiczną. Zauważyłem, że ideologia gender działa w zasadzie tylko w jedną stronę - z mężczyzn tworzy kobiety. I taki obraz jest właśnie kreowany w mediach np. Caitlyn Jenner - ur. jako William Bruce Jenner. Lekkoatleta, mistrz olimpijski, w wieloboju na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976. W wieku 64 lat przeszedł operację zmiany płci. Przed operacją: Po operacji: http://jastrzabpost.pl/newsy/ksiazka-caitlyn-jenner-o-zmianie-plci-zniesmaczyla-jej-corki_508329.html "Kendall i Kylie Jenner czują się poniżone i zażenowane ostatnimi wybrykami Caitlyn, która w swojej najnowszej książce zdecydowała się na niesamowitą szczerość – mistrzyni olimpijska ujawniając swoje perypetie z procesem korekty płci, szczegółowo opisała operację usunięcia… penisa." Inne bardziej znane w Polsce osoby to Anna Grodzka urodzona jako Krzysztof Bogdan Bęgowski. Rafalala, która wcześniej znana była jako Rafał. ' Ogólnie jest znacznie więcej transseksualnych mężczyzn niż kobiet. źródło - https://pl.wikipedia.org/wiki/Transseksualizm#Epidemiologia "Wedle innych źródeł wiarygodne dane na temat częstości występowania transseksualizmu pochodzą z krajów Europy – jest ona szacowana na 1 na 30 tys. u osób płci somatycznej męskiej oraz na 1 na 100 tys. u osób płci somatycznej żeńskiej. Większość ośrodków klinicznych odnotowuje trzy-pięciokrotną przewagę liczby transseksualnych mężczyzn nad liczbą transseksualnych kobiet" Jak sądzicie bracia dlaczego tak jest? Dlaczego trwa wykastrowanie mężczyzn w naszej kulturze i przysposobienie ich do kobiecości?
×