Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'płacz'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 17 results

  1. Witam drogą Lożę Szyderc... ekhm Samców! Chciałbym się poradzić się Was w sprawie kontaktów z koleżanką poznaną przez internet. Przybliżę nieco historię. Poznaliśmy się przez Tindera, sparowało nas podobno w dniu założenia przez nią konta tak dla fanu (normalnie nigdy by sobie konta na Tinderze nie zakładała ale była pijana i wydało się jej to zabawne - takie są jej słowa). Rozmawialiśmy tak przez miesiąc i któregoś razu coś tam napomknęła że po miesiącu to byłoby mega dziwne jakbyśmy tylko gadali na czacie więc umówiłem się z nią na spotkanie i tak było jedno gdzie nie wpuściła mnie jeszcze do mieszkania, ale chodziliśmy w nocy po mieście i po lesie (logika bab ). Potem było drugie spotkanie i trzecie w którym wydarzyła się sytuacja, której dotyczy cała ta wypowiedź. Czułem lekkie napięcie seksualne. Usiedliśmy na łóżku żeby pooglądać śmieszny serial, objąłem ją ręką i tak oglądamy, oglądamy, dotykamy się. Ona oparła nogi o moje uda i jakby mnie trochę masowała, ja dotykałem jej nóg, tyłka, ona włożyła mi rękę za koszulę i masowała mnie po klatce piersiowej. Czułem, że muszę ją pocałować, więc delikatnie chwyciłem ją za podbródek i skierowałem w moją stronę i pocałowałem. Był to mój pierwszy raz gdy całowałem dziewczynę więc nie był do mega podniecający pocałunek, oswajałem się dopiero. Potem trochę wciągnąłem ją na siebie, ona się nie opierała, więc wskoczyła na mnie i dalej się całowaliśmy a ja jeździłem rękami po jej plecach i tyłku. Potem złapałem ją za pierś i jęknęła i zaczęła pocierać swoim kroczem po mojej kości łonowej, Gdy chciałem zdjąć jej bluzkę powiedziała "nie tak szybko". Po chwili przestała mnie całować i zapytała "czy nie chciał bym tego zrobić z osobą którą będę kochał i obok której chciałbym się budzić" ( w moim mniemaniu oznaczało to że nie z nią ). Tak w ogóle dogadaliśmy się że żadne z nas nie chce związku, zapomniałem dodać. W tej chwili mnie zamurowało, patrzyłem na nią osłupiały, oczy zaszły mi lekko łzami i nie wiedziałem co zrobić. Po chwili ciszy zapytała czy chcę herbatę i gdy skinąłem głową, poszła ją zrobić. Atmosfera była dla mnie mega dziwna. Byłem skołowany, nie wiedziałem o co jej mogło chodzić. Potem włączyłem dalej serial i przez chwilę dalej oglądaliśmy, ale ona dawała znaki że chcę o tym pogadać. (ja nie bardzo chciałem, bo w stresie tak mam, że jakoś nie mogę zapanować nad emocjami i gdybym miał się wytłumaczyć to bym się rozbeczał - niestety mam tak że przy silnych emocjach następuje u mnie od razu reakcja z organizmu powodująca łzy i katar co wywołuje u mnie mega wstyd (mam 26lat) i takie osłupienie, bo nie wiem jak zareagować dalej i tak trwam. I stało się zwinąłem się w kulkę, ukryłem twarz w rękach, nie że beczałem jak dziecko, tylko łzy ściekały mi po policzkach i nie mogłem sobie poradzić z tą sytuacją (nawet gdy o tym piszę czuję stres). Posiedziałem tak chyba z pół godziny po czym wyszedłem bez słowa i pojechałem do domu. Potem pisaliśmy jeszcze ze sobą, próbowałem się wyjaśnić, powiedziałem że czułem że ona wysyłała znaki że chce się zbliżyć do mnie. Ona to odebrała że jak ją trochę obwiniam. W trakcie doszedłem do tego że to może być związane z moimi wahaniami nastrojów i może to nie ta sytuacja była stresująca tylko przypomniała mi jakąś inną sytuację z przeszłości. No i koniec jest taki że stanęło na tym że dobrze byłoby się spotkać i o tym pogadać. Potem jeszcze popisaliśmy o jakiś pierdołach i można powiedzieć że kontakt się urwał, ostatnio pisaliśmy 6lutego. Jak myślicie, bo ja nie mogę oprzeć się wrażeniu że w jej oczach jestem już skreślony przez ten incydent z płaczem i nie mogę się pozbyć takiego wrażenia, choć ona zapewniała, że to nie było jakieś mega dziwne wydarzenie w jej życiu. Czy jest sens to dalej ciągnąć? Nie mam parcia na jakiś związek, ale wg mnie ona jest wartościową osobą i chciałbym mieć z nią kontakt (ew. seks) ale czuję że w jej oczach będę widział pogardę.
  2. Temat płaczu i wzbudzania poczucia winy u mężczyzny za płacz jego partnerki pojawiał się bardzo często. Tutaj ciekawy artykuł z psychologicznego fanpage'a "Evolutio - Psychoterapia Przez Ciało" - pogrubiłem ważne według mnie fragmenty: DLACZEGO PŁACZ JEST TAK ZAGRAŻAJĄCY? Płacz jest najpełniejszym aktem uznania i wyrażenia swojego bólu, bezsilności czy szczęścia. Jest równocześnie żywym świadectwem naszego człowieczeństwa, naszej kruchości i podatności na zranienie, jak i potężnej SIŁY NAPRAWCZEJ, która pozwala uczuciom osiąść, a układowi nerwowo- mięśniowemu przywrócić tonus spoczynkowy. Płacz jest żywy, dotknie w nas tego, co zamarło, znieruchomiało, czy zesztywniało. „Każe” to odczuć, uznać i jeśli jesteśmy W ZGODZIE ZE SOBĄ PŁACZĄCYM: zapłakać. Jeśli nie: łykniemy, zepchniemy do środka i przykryjemy napięciem. Pozwolić sobie płakać, to uznać swoje uczucia i zgodzić się na ich przepływ. To stanąć otwarcie i odważnie wobec tego, co we mnie. To otoczyć się czułym ramieniem własnego zrozumienia i troski. To DAĆ SOBIE MIŁOŚĆ, gdy właśnie jej zabrakło. Możliwość płaczu jest tak silnie blokowana nie tylko dlatego, że skojarzona jest ze wstydem, czy słabością. Płacz jest wstrzymywany, bo łączy nas z nami samymi w pełni. A objąć pełnię, to OBJĄĆ CIENIE, KRZYWDY I WSTYDY. To objąć i KATA, i OFIARĘ. Objąć siebie. Dlatego tak ważne jest, by obejmować dzieci, kiedy płaczą. By ich szlochające, rozedrgane ciałka miały doświadczenie oparcia w przyjmujących, bezpiecznych ramionach. „JAK TU ZROBIĆ, BY SIĘ NIE ROZPŁAKAĆ”- podstępne obrony W trakcie prowadzenia grup ćwiczeniowych obserwuje stale pojawiającą się potrzebę rozmawiania o płaczu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oczekiwanie, że porozmawianie o płaczu przyniesie taki sam rezultat, jak popłakanie. W mniejszym stopniu potrzeba „omawiania” dotyczy również innych uczuć, ale płacz jest tym stanem, któremu towarzyszy największa chęć rozmawiania, a nie doświadczania. O ile złość budzi wyjściowo dużo oporu, to w trakcie praktyki, obawy topnieją, pojawia się przepływ i możliwość swobodnego wyrażania. Po zakończonym ćwiczeniu pozostaje żywa chęć, by wrócić do tego doświadczenia. Z płaczem jest zupełnie inaczej. Opór wyjściowy jest wysoki i utrzymuje się często przez większość praktyki, skutecznie hamując falę przepływających uczuć. Kiedy człowiek pozwolił sobie zapłakać i popłakać, nawet czując się potem dobrze, nie oznacza to wcale, że przy kolejnej możliwości będzie chciał wrócić do tego doświadczenia. Płacz jest chroniony wysoko zorganizowanym zasiekami, których zwykle nie mamy w kontakcie. Co więcej myślimy, że one są naturalne i niezbędne. Mam tu na myśli: • zaciskanie ust • przełykanie śliny • wciskanie palców w kąciki oczu • nie oddychanie • przepraszanie otoczenia • zezłoszczenie się na siebie • tłumaczenie się • ocenianie się • i całe spektrum uruchamianych przekonań. Te wszystkie sposoby służą jednemu: nie rozpłakać się. I wcale nie chodzi tu o niesprzyjające okoliczności, jak przebywanie akurat w pracy czy w metrze. Stwierdzenia: „nie płaczę od lat”, czy „nie płaczę od dzieciństwa” są powszechne. Często tym zdaniom towarzyszy duma i poczucie dobrze wykonanego zadania. Z czasem pojawia się niejasne poczucie straty. Bywa, że stajemy się umęczeni własną kontrolą i ograniczeniami z niej płynącymi. Zwykle też dość dokładnie pamiętamy moment decyzji, kiedy postanawiamy więcej nie płakać. I można by pomyśleć: „no i co z tego? Płacz nie jest nikomu potrzebny”. Tylko, że prawda jest zupełnie inna… Każde uczucie ma swój kanał ekspresji. Płacz jest głównym kanałem dla smutku. A smucenie się bez płakania (zwłaszcza długoterminowe) staje się procesem tłumienia, prowadzącym do rozpaczy i beznadziei. Smutek to uczucie, które WYMAGA CZUCIA. Mam wrażenie, że smutek, co raz częściej jest omawiany, a nie przeżywany. Stał się permanentnym stanem, obciążającym nas, posępnym i martwym. A smutek tak jak i każde inne uczucie, ma swoją dynamikę, przepływ i bardzo ważną cechę: PRZEMIJALNOŚĆ. Tę cechę obserwujemy u dzieci. One ani nie smucą się bez końca, ani ciągle się nie złoszczą, ani nie są stale radosne. Są w przepływie uczuć, pozwalając na tą zmienność i poddając się jej. Stało się tak, że smucenie się przestało być kojarzone z płakaniem, a jeśli już płaczemy, to mamy na myśli kilka niemych łez płynących po policzkach. To jest bardzo ograniczone płakanie. Można je porównać z tym, jakby nadchodziła burza, było ciemno, szaro, błyskało, a na koniec spadło tylko kilka kropli deszczu. Świat dalej zostaje ciężki i duszny. Płacz to szloch przy którym brzuch się rusza, z gardła płynął dźwięki, łkamy, broda i ręce się trzęsą, twarz jest mokra od łez, a z nosa cieknie. Zwykle trwa 10- 15 minut (mam na myśli osoby, które regularnie pozwalają sobie płakać), przebiega falami, które nas ponownie wzbudzają, aż dochodzi do uspokojenia, wyciszenia i odpoczynku. Po płaczu oddychamy głęboko (spontanicznie, bez udziału woli), twarz jest miękka, gardło rozluźnione, całe ciało delikatnie pulsuje. Pojawia się coś, co nazwałabym wewnętrzną słodyczą: połączenie smutku, z ulgą i ukojeniem. Głowa jest przyjemnie ciężka, myśli spokojnie płyną. Można by się zastanowić, dlaczego skoro tak dobrze czujemy się po płaczu, unikamy go, jak ognia? Mam wrażenie, że o ile kontakt ze złością daje nam poczucie siły i sprawczości, to przeżywanie smutku oznacza poddanie się uczuciom, które czynią nas bezbronnymi, przypominając o naszej kruchości, o naszej podatności na zranienia i o bólu, którego doświadczyliśmy. Płacząc uznajemy swoją słabość i zależność od innych. Czujemy się odkryci. Jeśli do tego dołączymy przekazy: • i co się mażesz... • nie ma, co płakać! • tylko słabeusze płaczą... • płakanie Ci nie pomoże... • chłopaki nie płaczą! • zaraz dam Ci powód do płaczu! I doświadczenia: • kiedy w trakcie płaczu byliśmy upokorzeni, • gdy widzieliśmy innych ciągle rozpaczających, a bezmiar ich uczuć przykrywał wszystko inne, w tym nas i nasze potrzeby, • gdy byliśmy karani za płacz, • gdy nie mogliśmy zatrzymać płaczu i narażało nas to na dalsze cierpienia, • gdy płakaliśmy w samotności i nie było „do kogo płakać”. Nic dziwnego, że płacz stał się tak zagrażający. Myślę, że jest jeszcze jeden ważny powód. Przeczuwamy, że płacz może połączyć nas z głęboko skrywaną, często zaprzeczoną rozpaczą. O ile czujemy, że nad smutkiem możemy zapanować, tłumiąc go, to pozwalając sobie na głębokie zapłakanie obawiamy się, że dotkniemy rozpaczy otwierając bezdenną studnię, zalewających uczuć. Wierzymy, że kiedy je spychamy, one przestają istnieć. Niestety chroniąc się przed odczuwaniem jednych uczuć, ograniczamy możliwość przeżywania innych, również tych pozytywnych, takich jak radość czy przyjemność. Lowen mówi: „Płacz wyraża akceptację naszej ludzkiej natury…”, a to znaczy zgodę na to, że różne rzeczy nas dotykają, bolą i potrzebują być uznane i wyrażone. Pozwolenie sobie na płacz jest aktem potwierdzającym prawo do czucia i przeżywania naszych uczuć. Z jednej strony płacz zbliża nas do bolesnych uczuć, z drugiej pozwala je akceptować, a z czasem, co raz lepiej przyjmować, co z kolei wpływa na zdolność przeżywania uczuć przyjemnych. Lowen bezpośrednio łączy: na ile możesz płakać, na tyle możesz przeżywać przyjemność (w tym tą seksualną), na ile możesz się złościć, na tyle możesz czuć radość. Tłumienie uczuć nie jest operacją selektywną. Tłumiąc jedno uczucie wpływamy na inne. Limitując przeżywanie jednych uczuć, ograniczamy możliwość ekspresji innych. Kiedy spłycamy oddech i zaciskamy usta, by się nie rozpłakać, to nie tylko blokujemy kontakt ze smutkiem, ale wpływamy na całą nasza psychofizjologię: począwszy od nastroju, zakończywszy na objawach fizycznych. Tłumienie uczuć usztywnia nasze ciało. Powstaje zorganizowany pancerz mięśniowy, który przez lata traktujemy jako swoje najlepsze uposażenie. Zbroja, która kiedyś miała chronić, z czasem staje się ciężarem noszonym każdego dnia, którego sztywność ogranicza oddech, zabiera spontaniczność, a w końcu niszczy żywotność. Właśnie dlatego płacz jest tak silnie ustawiony w konflikcie do obron ego, które pamięta dlaczego powstała zbroja i przed czym miała ochronić. Ego „każe się trzymać”, pozwolenie na płacz oznacza zagrożenie dla sztywności, która kiedyś ratowała przed nadmiernym bólem. Kiedy zaczynamy płakać pojawia się szloch, przepona się porusza więc głębiej oddychamy, wydobywają się dźwięki. To wszystko sprawi, że poczujemy nasz smutek, ten z dziś, a jeśli dotąd był wypierany, również ten z kiedyś. Lowen opisuje smutek jako pierwotną utratę obiektu miłości. Coś co było źródłem szczęścia i przyjemności zostaje utracone, stąd pojawia się ból, ale równocześnie towarzyszy temu wspomnienie ciepłych, napełniających uczuć, doświadczania wzajemności, przepływu i bliskości. I tak używając tego odniesienia wyróżnia: • SMUTEK, kiedy wspomnienie dobrych uczuć przeważa nad cierpieniem • ŻAL, kiedy ból utraty przeważa nad dobrymi przeżyciami, trudno jest je mieć w kontakcie, trudno wspominać, czy tęsknić. • ROZPACZ, kiedy ból dominuje zabierając całkowicie przyjemność, nawet tą wspominaną. To uczucie, gdzie brakuje nadziej, że aktualna sytuacja może minąć, że przyjdzie coś dobrego, że pojawi się nowy „dobry obiekt”. Każdemu z tych uczuć należy się uznanie. Każde potrzebuje czasu i miejsca na wybrzmienie. Każde domaga się ekspresji. I każde potrzebuje PŁACZU. A właściwie to my potrzebujemy płakać, by pozostać żywymi, czującym, po prostu ludzkimi wobec naszych doświadczeń i historii. Marzena Barszcz Psychoterapeuta w Analizie Bioenergetycznej
  3. Cześć, Piszę ten tekst będąc mocno nabuzowany po ostatnich wydarzeniach, które się u mnie wydarzyły. Wszystkie z nich dotyczyły babskich manipulacji, czy to na weselu na którym byłem w ten weekend, związku z dziewczyną i pracy w korpo. W tym tekście zbiorę do kupy najbardziej typowe manipulacje z którymi się spotkałem i sposoby radzenia sobie z nimi. Nie będę tutaj rozpatrywał spraw prawno-rodzinno-rozwodowych, bo z tymi nie mam doświadczenia, a poza tym jest od tego ,, Poradnik Rozwodnika". Manipulacja 1. - Płacz Nie mówimy tu o sytuacjach, w których są jakieś problemy typu: problemy zdrowotne/ śmierć bliskiej osoby itp. Jak?: Na tym forum mamy bekę ze zdania: ,,łzy kobiety to największa porażka mężczyzny". Jednak już od dziecka jesteśmy tresowani by dać tu za wygraną. Gdy statystyczny Kowalski wyobrazi sobie płaczącą kobietę, to od razu ściska go serce i czuję że coś powinien zrobić, by było JEJ lepiej. Płacz to bardzo skuteczne narzędzie manipulacji, które pomaga kobiecie kłamać, udawać bezbronną, szantażować emocjonalnie, nadawać większy priorytet swoim słowom i zachciankom itp. itd. Schemat zazwyczaj wygląda tak, że jak mężczyzna odkrywa kłamstwo kobiety lub ją za coś zasłużenie krytykuje, to ona beczy, a mężczyzna ustępuje/ zaczyna wierzyć w jej kłamstwa etc. Kolejny aspekt jest taki, że mężczyzna często sam zaczyna wierzyć, że to on jest przyczyną tego płaczu i wzmacnia w sobie poczucie winy. Kobieta nie będzie mieć problemu, by się rozpłakać na zawołanie. Sam spotkałem się z sytuacją, jak dziewczyna mówiła mi, że w ten sposób okłamała szefa i załatwiła sobie jakieś ułatwienia w pracy. Tak samo mówią dziewczyny swoim kochankom i tak samo chwalą się tym swoim koleżankom. Dla nich zmanipulowanie to powód do przechwałki. Jeśli kobieta nie jest w stanie rozpłakać się przed mężczyzną, tak by wyglądało to wiarygodnie, to może mu powiedzieć, że płakała za jego plecami lub jak go nie było. To także ostatnia deska ratunku, gdy inne argumenty nie zadziałają na misia. Jak reagować?: Sytuacja z dziewczyną: Ona: ŁIII ŁEEEEE BŁEEEEEE ODEJDZ!! ŁIIIIII BŁEEEEE Ja, patrzę jej w oczy i spokojnie mówię: Skarbie, na mnie twój płacz nie działa w ogóle i nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Moja była tak robiła. Zaraz się ogarniesz i razem rozwiążemy ten problem. Ale w takim stanie nie będę z tobą rozmawiał. Potem wstaję, obracam się plecami i wracam do swoich zajęć/ wychodzę z domu. Sytuacja w korpo: Ona: ŁIII ŁEEEE JA NIE WIEM JAK Z NIM ROZMAWIAĆ!!! JA PRÓBUJE, ALE ON JEST TAKI I TAKI I TAKI!!! ŁIIIIEEEEE Ja, mówię do menedżera/ menedżerki: Pawle/ Moniko/ jakiekolwiek jest imię, widzisz, że to jawna manipulacja i ona próbuje manipulować właśnie Tobą! Dla niej rozpłakanie się na zawołanie to pestka. Zaraz ona zda sobie sprawę, że ta manipulacja nie przejdzie i będziemy mogli kontynuować rozwiązanie tego sporu. I patrzę menedżerowi prosto w oczy. Tutaj chodzi o to, by powiedzieć wprost, że jest to manipulacja i tym samym wytrącić oręż z ręki myszki na samym początku. Wtedy ten emocjonalny odbiór płaczu przez inne osoby znika, a dodatkowo wchodzimy na ego osoby decyzyjnej, że oto ktoś chce ją okłamać i zmanipulować. A nikt nie lubi jak się nim manipuluje. Ogólne: Jak patrzysz na płaczącą kobietę, to bądź świadomy tych programów jakie mamy w głowie i racjonalnie uświadom sobie, że to manipulacja. Manipulacja 2. - Uderzenie w czuły punkt. Kobiety zawsze widzą jak uderzyć mężczyznę w czuły punkt. Zawsze świadomie/ podświadomie skanuje twoje reakcje na różne sytuacje/ tematy, by dowiedzieć się jak można na Ciebie wpłynąć i wykorzystać tą wiedzę przeciw wam. Nie mówię tutaj o tak oczywistych rzeczach, jak mówienie o swoich sekretach typu: ukrywanie dochodu, uchylanie się od podatków, jakiś inny kompromat na was, o którym sami jej oznajmiacie, bo przecież trzeba sobie mówić o wszystkim. Jak?: Myszka wie, że popełniłeś jakiś błąd, i że to przeżywasz. Na przykład, kupiłeś Paseratti od Janusza, ale okazało się potem że jest bity, są jakieś inne usterki, których ty nie zauważyłeś podczas zakupu. Kobieta będzie naciskać na temat, który jest źródłem twojego stresu. Manipulacja polega na tym, że później w rozmowie myszka może ci powiedzieć: Myszka: Ty weź się zamknij!!! Nawet nie umiesz dobrze kupić samochodu!!!! Jak reagować?: Tworzysz wymyśloną historię/ sytuację, która cię nie ziębi, ni grzeje. Pokazujesz jej jakby swoje słabe miejsce jako fałszywy cel. I obserwujesz jak za jakiś czas będzie chciała użyć tego w konwersacji, by coś uzyskać. Ćwiczysz tym samym immunitet na takie zagrywki. Reagujesz spokojem. Tak, wiem że to może być trudne, jak oprócz jakiegoś problemu dochodzi do tego baba i zaczyna pyskować. Ale spójrz, jej przecież o to chodzi, by cię sprowokować, by np.: wzbudzić w tobie poczucie niższości i potem ci je podwyższyć, w taki sposób, byś się od tego podwyższania uzależnił i był gotowy iść na ustępstwa. Siła spokoju wytrąca jej ten oręż. To kwestia pracy nad sobą i wyuczenie się kilku tekstów na blachę niewiele da. Manipulacja 3. - Płać misiu. JAK?: Kobieta w związku czasami powie ci wprost: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy. Czasem będą bardziej subtelne aluzje typu: Widziałeś misiu u Żanetki, jaki piękny ma naszyjnik/ futro/ jak piękne są te zdjęcia z Malediwów? Dostała to/ ufundował to jej chłopak/ mąż. Inny sposób, jesteście na spacerze, przechodzicie obok witryny jakiegoś sklepu i ona celowo patrzy na wystawę dłużej niż normalnie, ale tak żebyś zauważył, że się patrzy. Chodzi o drenaż zasobów i podwyższenie swojego statusu twoim kosztem. Jak reagować?: Ona: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy. Ja: A ty mi kup Iphone X/ Playstation/ weź mnie na finał Ligi Mistrzów etc. Gdzie mój Iphone? Tutaj następuje zazwyczaj zwarcie styków, bo nikt tak im nie odpowiada. Scenariusz może się potoczyć na 2 sposoby. 1. Odejdzie od was, ale to dobrze, bo po co wam ktoś taki do trwałej relacji. 2. Dostaniecie Iphona na urodziny Manipulacja 4. - Kupczenie seksem. Jak: Prosta sprawa, seks jest rzadko, jest słabej jakości. Ona sama go nie inicjuje i non stop boli ją głową, a ty jesteś zły, bo myślisz tylko o jednym. Zazwyczaj jest to ostatnia prosta przed końcem związku i seks z wami wzbudza w niej pogardę. Inna opcja jest taka, że chce coś od was (patrz punkt wyżej) i jak tego nie dostanie to seksu nie będzie. Tego typu manipulacja, jest stosowana na wrażliwych i empatycznych mężczyzn, siedzących po uszy w matriksie. Tacy nie zdradzają zazwyczaj, a skoro nie mają innej kobiety do seksu, to myszka ma monopol i może dyktować cenę. Jak reagować?: Jak macie taką sytuację, to jest to wasza wina, bo sprawiliście, że kobieta czuje się zbyt bezpieczna. Albo fakt, że nie jesteście pożądani przez inne kobiety obniża waszą atrakcyjność w jej oczach. Albo nie czuje, że musi się o was starać. Dlatego zawsze warto mieć 'przyjaciółkę' na orbicie, kontakty z innymi kobitami, i myszka ma wiedzieć, że piszą do was inne. Możecie mimochodem rzucić, że piszę do was jakaś małolata, którą poznaliście na siłowni i nie wiecie jak ją spławić. Albo że w pracy jest nowa stażystka, albo jest fajna nowa koleżanka, która przyjechała na wymianę. Albo, że poznaliście jakiś czas temu u znajomych ładną Ukrainkę i teraz do was pisze. Generalnie ma czuć, że może was szybko stracić. Wtedy szlabanu nie tylko nie ma, ale to wy będziecie mogli dyktować warunki i sami odrzucać czasami jej próby seksu, co tylko nakręci ją jeszcze bardziej. Manipulacja 5. - Zbijanie z tropu. Kobieta chcąc wymusić na was coś, najczęściej będą ukrywać swoje motywy i intencje. Gdy w trakcie rozmowy będziecie je odkrywać i merytorycznie rozbrajać to, co ona mówi możecie spotkać się z manewrem polegającym na zbiciu z tropu. Jak: Idę z dziewczyną i mówię spokojnym tonem, jej że mi się nie podoba abc. A ona mówi: nie krzycz na mnie! Teraz chwilę zastanówcie się jaka jest wasza pierwsza reakcja. Popatrzycie się na nią dziwnie i co dalej? Dla wielu osób będzie to tłumaczenie się. Gdy wy nagle zaczynacie myśleć, o co jej chodzi, to w tym czasie tracicie wątek. I o to jej chodzi, by przekierować rozmowę z niewygodnego dla niej tematu, na wasze poczucie winy. Sprytne co? Tutaj była zwykła próba przekierowania. Czasami można usłyszeć też jakąś wycieczkę pod adresem swojej męskości, pewności siebie. Chodzi o to, że mężczyzna, który zaczyna wątpić w swoją męskość, pewność siebie etc, analogicznie nie jest w stanie obstać przy swoim zdaniu i jest łatwym celem. Jak reagować?: Mówić prosto jak w przypadku płaczu: Nie zmieniaj tematu. Nie podoba mi się że... (tym samym sam zmieniasz temat) I mówisz dalej. ----------------------- Pisanie takich tekstów jest dosyć męczące i żmudne. Na tym bym zakończył pierwszą część. Miałbym jeszcze kilka punktów do omówienia. Jeśli jesteście zainteresowani kolejnymi punktami i taką formą to dajcie znać, jak nie, to zawsze możecie wybrać TO: (tak, to jest manipulacja :D)
  4. Witam To mój pierwszy post. Proszę o wyrozumiałość. Co tu dużo mówić. Facet skazany, bo sąd uwierzył kobiecie. Która ma problem alkoholowy, a także była już karana. Po drugiej strony barykady widać poczciwy chłopina (nie mylić z chłopem, co ma często wydźwię negatywny-nieslusznie) - listonosz. No ale, gdy kobieta płaczę, to nie kłamie prawda. Przerażające jest to, iż facetowi nawet nie przedstawiono żadnych dowodów jego winy. Jedynym dowodem było zeznanie kobiety. Słowo vs słowo. Wiemy już czyje słowo się liczy w sądzie prawda ? A może kobieta już gotowa przeskoczyć na nową gałąź? Albo po prostu zemsta, bo chciał odejść. Od takiego "ideału".
  5. giorgio

    płacz

    Panowie jest pytanie. Analizuje moje pożycie seksualne z ex. Z tego co tutaj czytam ,porównując opinie innych braci ,można je krótko opisać jako żałosne. Seks raz na tydzień (przy dobrych wiatrach) statystycznie raz na 2-3 tygodnie. Oral częściej,czasami nawet 2 razy w tygodniu. Anal? Zapomnij. Nawet od tyłu ją bolało.Ponoć. Ale nie o tym. Zdarzyła Wam się sytuacja,że podczas stosunku,Wasza kobieta się rozpłakała? Ja miałem taką sytuację. Byłem wstrząśnięty. Odpowiedzi nie dostałem. Seks przerwałem,ale jak każdy rycerz próbowałem zrozumieć istotę problemu. Nigdy więcej mi się to już z nią nie zdarzyło,ale niesmak pozostał. Jakie jest Wasze zdanie? Co mogło być przyczyną?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.