Jump to content
  • entries
    4
  • comments
    4
  • views
    315

Biurko


Rnext

260 views

Poranny papieros o świcie na werandzie uderza w naczynia i kręci krajobrazem lasu w oddali. Chłodna wilgoć mglistego powietrza miesza dym z zapachami nawozu z sąsiedzkiej obory. Krowie placki z nocy próbują się oderwać duchowo od swej materialnej formy. Przypomina mi to wakacyjne poranki u moich dziadków na wsi w czasach dziecięcych. Tyle, że tam od rana unosiła się w powietrzu sucha i piaszczysta zapowiedź upalnego, letniego dnia. 

Jakieś ciche i spokojne te krowy sąsiada. Jeszcze ani razu nie słyszałem żadnego muczenia. Pewnie są na wyższym stopniu świadomości nonsensu istnienia, niż krowy mojego dziadka. I tylko ze zwieszonymi łbami przeżuwają ciszę. Ani nie protestują, ani znaku życia nie dają. Jedyna projekcja ich egzystencji, to trochę mleka i na koniec mydło. Chyba jedyny rolnik bydlęcy w najbliższej okolicy, choć pobliska stacja unasienniania bydła wskazuje że gdzieś tam może być ich więcej. Raj dla europosłanki eSeS. Właśnie wyobraziłem sobie jak lata nago, wzdłuż naszej, wiejskiej ulicy (wśród traktorów), z transparentem typu "dość gwałcenia krów i ciągnięcia wymion" a towarzysząca jej grupka wege-wyznawczyń truchta obok niej z hasłami szminką na nagich plecach i torsach. Jeśli widzieć w tym jakąś żeńską projekcję, to niezła farsa z tego wychodzi. Gdyby ideologom odebrać wpływ na rzeczywistość, byłoby nawet śmiesznie. Zwłaszcza wmontowane w film porno. 

 

Warszawska kawalerka była niby duża, ale jeden pokój to za mało, żeby zorganizować pracownię. Tutaj to co innego. Oddzielny, ciepły, jasny pokoik biurowy z ogromnym widokiem przez werandę po horyzont. Z kopyta zabrałem się za organizację. Trzeba było zacząć od biurka i fotela, bo tych dwóch klamotów akurat nie chciało nam się targać z Warszawy. A i nie wiadomo na ile stanowisko robocze tam jeszcze może się przydać. Czy to komuś, komu się wynajmie czy może jako weekendowy apartament. Z tym wynajęciem to wcale nie taka prosta sprawa. Tłumy chętnych nie waliły, a ściślej mówiąc, mimo kilku zapytań, żadnego zdecydowanego. A to że cena za wysoka, a to że nie teraz. Wymówki nieważne. Chyba tak zaczyna wyglądać rynek - wszyscy już mają gdzie mieszkać a run na zakupy nieruchów jest wypadkową przekonania że "nigdy nie spadają" i licznych mechanizmów zniechęcających do trzymania kasy na lokatach. I tak wszyscy będą mogli wynajmować innym, którzy też chcą innym wynajmować. Puste przestrzenie biurowe też nie wesprą popytu dla najmu. Polacy jednak nie potrafią inwestować. Mało, że nie dostrzegają długofalowych perspektyw, ignorują bieżące zmiany to jeszcze zadawalają się realnie dwuprocentową, aktualną rentownością inwestycji (najmu), zmierzającą do strat w przyszłości tak na przepływach jak i na kapitale. Ale pamiętam, że dokładnie tak samo było z samochodami. Ściągano nawet wraki pospawane z przystanku autobusowego i TIRa a te szły na pniu za poważny pieniądz w stosunku do ceny złomu. A potem nadeszły czasy zdziwienia, że wyjeżdżając nówką z salonu, cena dostaje w łeb czasem 20%. 

 

Fotel kupiłem na Aliexpress z dostawą z Czech. Był trzeciego dnia od momentu wpisania kodu BLIK. Za całe 150 EUR mam dokładnie to co chciałem i potrzebowałem. Głównym warunkiem było jego fabrycznie anatomiczne profilowanie oparcia. Zdecydowana większość foteli załatwia to dodatkowymi zagłówkami i poduszkami. Tego nie chciałem.

Nawet czerwone wszywki sztucznej skóry i stebnówka nici obszyć wyglądają kozacko. Oczywiście na pierwszy rzut oka, bo mózg przyzwyczaja się błyskawicznie, tak samo jak do nowej tapety, koloru lakieru, kształtu mebla czy marmurowej podłogi i przestaje to nie tyle zauważać, co nadawać w ogóle jakiekolwiek znaczenie. Dziś haj od nowości trwa zbyt krótko, żeby w ogóle się z nim liczyć i cokolwiek dla niego robić. Nowy iPhone przestaje jarać już po wyjęciu z pudełka, tak samo jak nowa żona. 

W międzyczasie zrobiłem mały research i ustaliłem, że fotele gamingowe i ich komponenty, produkuje dla wszystkich jedyna fabryka na wschodnim wybrzeżu Chin i koszt produkcji waha się na poziomie 80-100 EUR za przeciętny fotel. Margines 50 EUR uznałem za uczciwą prowizję, koszt gwarancji, kontroli jakości (brandowania) i dostawy pod sam dom. Chociaż gdy widzę ceny foteli niektórych "producentów", to mi włosy dęba stają. No w sumie to nie. 

 

Żeby fotel nie czekał za długo na towarzystwo, myślałem o zakupie gotowego biurka. A że starość ma podstawowy defekt - poznałeś już cenę niemal wszystkiego, ale znasz też wartość większości rzeczy, więc łatwiej bilansować. I to co po prostu jest w powszechnej ofercie, to zwykle buble i tandeta w dwóch wersjach - drogiej i taniej. Nie wspomnę już o pomysłach typu wstawionych w blat paskach LEDów RGB. Nie wiem po jaką cholerę miałoby mi coś świecić kolorami po oczach i jeszcze bym za to płacił. Kupiłem więc aluminiowe, dokręcane nogi, w markecie budowlanym półtorametrowy, dębowy blat kuchenny i dwie puszki bejcy. Zgrzałem się na dąb bielony. Stanowisko robocze dla szlifierki oscylacyjnej zorganizowałem na werandzie, założyłem papier ścierny i po godzince miałem pięknie wyszlifowany blat z delikatnie sfazowanymi krawędziami. Myślałem, żeby frezarką ręczną objechać krawędzie, ale odpuściłem. Niech zostanie kanciaty. 

 

Rękawiczki, szmatka i po krótkiej walce śrubokrętem z gięciem wieczka, otwieram puszkę z bejcą. Zaraz zaraz, kupowałem bejcę a w środku jest biała farba! Napisy na puszce wskazują że niby wszystko jest w porządku, ale mleczna, gęsta ciecz w puszce odbiera zaufanie co do efektu bejcowania. Biorę więc kawałek dębiny, przeznaczony projektowo na wieszak z haczykami na ubrania do korytarza i próbuję bejcować. Efekt nie powala. No nic, może jeśli bejcowana strona się nie nada optycznie, drugą stronę tylko zaolejuję i będzie ok. Po zakończeniu bejcowania jestem wkurwiony jak stopięćdziesiąt. Syf. W ogóle mi się nie podoba. Cały dzień chodzę wokół schnącego kawałka drewna i co go widzę, rzucam w jego kierunku wiązankę - kurwa, co za szajs. Gdy wyschło mam ochotę to po prostu spalić w piecu. Blada i nijaka decha. Równie dobrze mogłaby być z plastiku.

Musiałem gdzieś wyjechać na chwilę, więc daję Helenie zadanie ratunkowe - ma naolejować tą pieprzoną deskę. Gdy wracam, ze zdziwieniem wygłaszam odkrywczą sentencję - no teraz to wygląda! Olej dodał rysunkowi i kolorom głębi, drewno zaczęło wyglądać bardzo dobrze. Ufff. Można zabierać się za bejcowanie biurka. 

 

Wyszło elegancko. Stoi twardo na aluminiowych nogach, nic się nie kolebie. Bardzo przyjemny jest kontakt dłoni i nadgarstków z ciepłym, naturalnym, lekko szorstkim drewnem. A w ogóle jak pachniało dębiną w pracowni przez cały dzień to bajka.

  • Like 2

2 Comments


Recommended Comments

Anna

Posted (edited)

Ja biele meble woskiem, natomiast na blaty  użytkowe ten rodzaj bielenia nie nadaje się  (wosk się ściera). Ponad rok temu postanowiłam wybielić  stary sosnowy stół kuchenny, chciałam uzyskać ten sam efekt co z woskiem ale z gwarancją trwałości. Nie miałam żadnego pomysłu jak to zrobić , na internetach radzili jakieś drogie bejce do bielenia i lakiery po których i tak drzewo by po czasie brzydko zżółkło.

Miałam w garażu jeszcze starą białą Śnieżkę do drewna i metalu, zdjęłam  wierzchni kożuch i jako amator w ramach eksperymentu pomalowałam stół tą farbą ścierając pierwszą warstwę  szmatką i wcierając farbę głęboko w strukturę stołu.

 

Mija ponad rok od użytkowania tego mebla, a stan pobielenia utrzymuje się w stanie nienaruszonym, blat jest niezwykle trwały, kładę tam gorące, nie oszczędzam go, nie ma żadnych odcisków ani innych śladów a efekt estetyczny jest zadowalający, ludzie mnie pytają "skąd masz taki fajny stół?".

 

https://naforum.zapodaj.net/f51742001ca4.jpg.html

https://naforum.zapodaj.net/d7d345ca46e6.jpg.html

https://naforum.zapodaj.net/d32d403fcb4f.jpg.html

https://naforum.zapodaj.net/d6d1b431145e.jpg.html

Edited by Anna
  • Like 1
Link to comment

A widzisz, nie chciałem aż takiego efektu jak na Twoich zdjęciach. Zależało mi na "muśnięciu", żeby późniejsze olejowanie nadmiernie nie "zwilżyło" i nie zażółciło drewna. Zacierkę zrobiłem jednowarstwową, jak już pisałem  - "dębem bielonym" Vidaronu a potem na to olej do blatów. Wygląda tak:

87fc5538a3372.jpg

  • Like 1
Link to comment
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.