Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

ciekawyswiata

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    465
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

402 Świetna

O ciekawyswiata

  • Tytuł
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Z tym alkoholem to sprawa wygląda według mnie tak- często na drugi dzień mimo kaca czujemy dobrą energię, bo zazwyczaj byliśmy w barze ze znajomymi, panowała dobra energia, wszyscy się bawili, było pełno żartów, śmiechu i pozytywnych emocji. Podejrzewam, że jest to do osiągnięcia bez picia, ot po prostu przebywanie ze znajomymi, którzy nie są toksyczni, nie są smutni, nie narzekają pozytywnie wpływa na nasz stan energetyczny i humor na drugi dzień. Z tym, że ktoś pisze, że zupełnie dobrze się czuję mimo regularnie spożywanego alkoholu to jest tak jak niektórzy mówią, że papierosy nie przeszkadzają mu w uprawianiu sportu. Ok, może jest tak, że ktoś ma jakieś predyspozycje na przykład do biegania czy kolarstwa, i mimo palenia pół paczki na dzień ma dobre wyniki. Jednak to czy palenie mu przeszkadza czy nie jest do sprawdzenia w pewien empiryczny sposób- weźmy takiego sportowca, który pali pół paczki dziennie i weźmy tego samego sportowca, który rzuci palenie na pół roku. Zakładając, że będzie miał tyle samo treningów co za czasów, gdy palił, ten sam styl odżywiania, te same warunki do regeneracji, wtedy można porównac jego wyniki.
  2. ciekawyswiata

    Mój życiowy ból dupy.

    Masz 30 lat i już wyciągasz wnioski, że sobie poradzili w życiu? Po pierwsze co znaczy, że sobie w życiu poradzili? To że tyrają za 3 tysiące miesięcznie czy za 2 tysiące, a Ty w tej chwili nie masz pracy? Powiem Ci, że raczej bez problemu znajdziesz pracę za 2 tysiące gdziekolwiek i też sobie "poradzisz w życiu". 30 lat to początek bym powiedział teatru zwanego życiem. Oczywiście są ludzie, którzy postanowili, że nie będą czekali na spektakl i między 20 a 30 sobie zrobili dzieci, założyli rodzinę, często przed 30 już są po rozwodzie. Czy chcesz życia takiego jak inni? Inni mówią wiele, ale czy po pierwsze są dla Ciebie autorytetami? Czy prowadzą życie, o którym marzysz? Jeżeli ktoś kogo szanuję za osiągnięcia, ktoś kto coś osiągnął w dziedzinie, która mnie interesuje, powiedziałby mi, że muszę się ogarnąc, że źle robię, to wtedy bym się wziął w garśc i go słuchał, ale jeżeli ktoś tam coś sobie opowiada, a gówno zrobił w życiu, to go olej. Według mnie czasy są niewdzięczne, bo ludzie żyją jakąś definicją sukcesu, która to definiuje sukces jako posiadanie dóbr materialnych+ posiadanie rodziny. I każdy kto się nie wpisuje w ten schemat, to coś z nim jest nie tak.
  3. Czasami ludzie mają doła, czasami są na fali. Ludzie w dołku psychicznym zmieniają nastawienie, zaczynają myślec w pozytywny sposób, bo ufają, że to coś zmieni w ich życiu. Sam zauważyłem to, że zmiana nastawienia do świata czy też poczucie, że to ja kontroluję swoje myśli, że w jakimś sensie to ja, a nie inni odpowiedzialni są za świat, jest skuteczna i przyciąga okazje, fajnych ludzi, życie staje się fajniejsze. Niektórzy twierdzą, że to bujda- że nie da się przyciągnąc jakichś pozytywnych wydarzeń pozytywnym myśleniem, jednak u mnie rzeczywiście to działa. Dzieje się coś w stylu, że dobra energia przyciąga dobrą energię, moje pozytywne nastawienie przyciąga dobre okazje. Czy zauważyliście coś takiego u siebie? A gdybym dalej na przykład siedział w "dole" i miał negatywne myśli, to te okazje by się nie pojawiły?
  4. ciekawyswiata

    Dziewczyna mówi, że ma chłopaka - co to znaczy?

    Tak właściwie to jestem facet prosty, który owszem czasem buja w obłokach, ale raczej twardo stąpa po ziemi i nie szuka pocieszenia na siłę, a woli gorzką prawdę. Sam myślę, że zazwyczaj jak dziewczyna mówi, że ma chłopaka, to po prostu oznacza, że ma chłopaka/nie jest nami zainteresowana. Wydaje mi się, że jak dziewczyna jest nami zainteresowana, to raczej ułatwia nam, a nie utrudnia. Tak więc wszelkie teksty, że ma chłopaka, udawanie niedostępnej odpada. Jednak wszystko pięknie, gdyby nie to, że kiedyś ta sama dziewczyna dała mi numer telefonu bez problemu. Czy może zdarzyc się sytuacja, że facet nie rozpoznaje oznak zainteresowania kobiety, że po prostu jest słaby w te klocki, czytanie mowy ciała, shit testy, itd? Nie jest też tak, że każda kobieta pokaże facetowi zainteresowanie wskakując mu po prostu na kolana.
  5. Tak jak w temacie- co oznacza, gdy dziewczyna mówi, że ma chłopaka? Czy to oznacza, że taka dziewczyna próbuje zakomunikowac facetowi, który ją podrywa, że nie jest nim po prostu zainteresowana i dlatego zasłania się chłopakiem niezależnie czy rzeczywiście chłopaka ma? Czy to może w jakiś sposób próba sprawdzenia tego faceta, jaka będzie jego reakcja, czy będzie walczył o tą dziewczynę? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia w tym temacie. Tak na logikę zajęta dziewczyna, którą podrywa jakiś facet, i która ma rzeczywiście chłopaka, będzie ukrywała raczej ten fakt przed potencjalnym nowym partnerem.
  6. ciekawyswiata

    Cena sukcesu

    Z zewnątrz wszystko wygląda na piękne i łatwe, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ktoś tam sobie dedukuje, że ten to odnosi sukcesy w internecie, drugi odnosi sukcesy, bo jest piłkarzem na mundialu, ma panienki, kilka domów i najnowsze samochody. A prawda jest taka, że ludzie widzą tylko rezultaty, nie widzą całej drogi, procesu, ciężkiej pracy człowieka, jego zwątpień, ryzyka niepowodzenia, stresów. Ostatnio sobie myślałem, że na przykład droga takiego piłkarza to nie jest usłana różami, że widzimy tylko rezultat, a nie widzimy całej drogi. A co jakby ten facet okazał się za słaby na grę w piłkę? Przecież gościu jest bez zawodu, bez wykształcenia, jego całe życie to sport. Myślę, że tam w ich głowach dzieją się niesamowite rzeczy- czy przekroczą tę granicę, za którą kryją się miliony, drogie samochody i wystawne życie czy skończą na zmywaku...
  7. ciekawyswiata

    Cena sukcesu

    Dla każdego sukces oznacza co innego. Dla jednego to zapracowanie na fajny samochód, dla drugiego zdanie egzaminu, dla jeszcze trzeciego poderwanie ładnej dziewczyny, a dla innego wyrwanie się z nałogu. Tak więc sukces to nie zawsze rzeczy materialne, pieniądze, piękny samochód, drogie wakacje i willa z basenem( a chyba w zdecydowanej większości społeczeństwa z tym rzeczami materialnymi właśnie kojarzy się sukces). Chyba płaci się wszystkim po trochu. Pieniądze, czas, zdrowie. Tak po sobie widzę, że to "stracony" czas, pieniądze, ale przede wszystkim masa nerwów, stresu, zwątpień, co przekłada się negatywnie na stan zdrowia, mimo że młody organizm jest odporny. Nie w każdym przypadku płacimy tymi trzema walutami: pieniędzmi, czasem i zdrowiem. Na przykład poderwanie dziewczyny pewnie kosztuje sporo stresu, ale niekoniecznie pieniędzy i wiele czasu. Kupno samochodu to pewnie masa czasu w pracy i pieniędzy, w jakiś sposób też utrata zdrowia, bo przecież ciężko pracował ktoś na ten samochód. Zdanie trudnego egzaminu- masa stresu i poświęconego czasu, ale w tym przypadku nie płacimy pieniędzmi. Jednak ta cena jest zawsze do zapłacenia, większa czy mniejsza, ale zawsze jest.
  8. ciekawyswiata

    Pływanie, a budowa sylwetki.

    Co do pływania- tutaj nie ma przełożenia to, że na przykład ktoś dobrze biega to będzie równie dobrym pływakiem, bo skoro biega to ma dobrą kondycję. W pływaniu ogromną rolę odgrywa technika, stąd nawet panowie z brzuszkiem są w stanie dobrze pływac, bo mają technikę, a ktoś wysportowany ledwo oddycha po dwóch basenach, ponieważ kuleje technika i pływa siłowo tracąc siły. I jeszcze jedna rzecz- pływacy mają dobrą sylwetkę, ale sporo pracy wykonują na siłowni, stąd też dobry wygląd.
  9. Nie wiem czy temat pasuje akurat do tego działu, trochę jest psychologiczny, ale też zahacza o filozofię. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, że człowiek w ciągu 10 lat bardzo się zmienia. Gdzieś słyszałem o eksperymencie, że ludziom zadawano pytania, jak bardzo się zmienili w ciągu ostatnich 10 lat. Zazwyczaj odpowiadali, że zmiana była spora, ale na pytanie jak bardzo się zmienią w ciągu następnych 10 lat, odpowiadali że raczej zmian w ich charakterze czy podejściu do życia nie będzie wiele i nie będą one znaczące. Taki paradoks, bo ludzie nie doceniają tego jak wiele zmian ich w życiu czeka, pomimo tego, że zdają sobie sprawę, że ostatnie 10 lat w ich życiu przyniosło spore zmiany. Ten temat zmienności jest bardzo interesujący, bo sam po sobie widzę, że w ciągu 10 lat to człowiek zmienia się bardzo, ale nie w sensie wyglądu, ale zainteresowań, pasji, gustu muzycznego, przekonań politycznych, upodobań kulinarnych, podejścia do życia, podejścia do ludzi. Dziś to co było ważne kiedyś, nagle mocno straciło na wartości. Przykładowo gust muzyczny zmienił się u mnie o 180 stopni, podobnie jak ludzie zawsze piją kawę z cukrem i śmietanką, a nagle nie wyobrażają sobie życia bez czarnej gorzkiej kawy( tu akurat takie proste przyziemne przykłady). A więc coś, co nas pasjonowało i człowiek dałby się za coś mówiąc kolokwialnie "pokroic", nagle staje się obojętne lub zupełnie mało istotne. Człowiek sobie myśli schematem, że za 10 lat będzie to samo co dziś, ale tak naprawdę cofniemy się 10 lat od dziś, to człowiek zdaje sobie sprawę, że jest jakby zupełnie innym człowiekiem. Z jednej strony to fajne, ale z drugiej strony realizowanie długofalowych planów staje się niebezpieczne, skoro w kilka lat człowieka nagle coś przestaje interesowac.
  10. ciekawyswiata

    Dobra i zła karma

    Niby tak, ale według mnie wciskanie przeterminowanego jedzenia czy też nie do końca sprawnej rzeczy komuś z pełną premedytacją, wiedząc o tym fakcie jednak jest złym uczynkiem. Oczywiście można zaraz powiedziec, że trzeba tak zrobic, bo na przykład ktoś ma chore dziecko w rodzinie i musi wciskac ludziom coś takiego, bo jak nie sprzeda, to nie wykupi lekarstwa dla dziecka. Ale jednak załóżmy, że takiej ekstremalnej sytuacji nie ma. Czy kradzież jest czymś złym? Wydaje mi się, że jednak tak. Zakładamy, że ktoś ukradł starszej kobiecie torebkę z portfelem, a w portfelu 200 stówy. Niby się opłaca z materialnego punktu widzenia( jeżeli odpowiednie służby się nie dowiedzą), jednak czy z duchowego punktu widzenia taki uczynek spowoduje jakąś karę?
  11. ciekawyswiata

    Dobra i zła karma

    No właśnie opłacalna w jakimś sensie duchowym tak, ale w sensie materialnym nie do końca. Zawsze można te przykładowe 100 zł zgarnąc dla siebie- przecież nikt nie widział. Naciągac osobę o mniejszej wiedzy na kupno czegoś, co jest słabe, itd- to się opłaca pod względem finansowym, ale możliwe, że pod względem jakiejś duchowości nie do końca. Chociaż w sumie takie drapieżniki, którzy dobrze nawijają makaron na uszy, dużo obiecują, a mało robią, mają lepiej od uczciwych osób. Ostatecznie też bliżej mi do teorii, że jakaś tam sprawiedliwośc jest i że pracując uczciwie, postępując uczciwie, szczególnie przez lata, ludzie się "na nas poznają", i tworzymy sobie dobrą reputację.
  12. ciekawyswiata

    Dobra i zła karma

    Jak w temacie- na czym to konkretniej polega? Na przykład- czy wierzycie w to, że idąc ulicą, komuś wypada z kieszeni 100 zł, ktoś sobie te 100 zł zabiera- czy to w jakiś sposób obraca się przeciwko tej osobie? Z drugiej strony idziemy ulicą, widzimy że wypadło komuś z kieszeni 100 zł i postanawiamy oddac te pieniądze temu komuś- czy to w jakiś sposób zostanie wynagrodzone? Niby na poziomie materialnym 100 zł za przysłowiowe schylenie się opłaca, nie trzeba iśc do roboty na kilka godzin, żeby to zarobic, a z drugiej czy taka nieuczciwośc się opłaca na poziomie jakby duchowym? I czy na przykład czy w życiu zawodowym naciągając kogoś na kasę, nie do końca mowiąc komuś prawdę, ściągamy w jakiś sposób karę na siebie? Czy będąc uczciwym, ale za to zarabiając przez tą uczciwośc mniej, zostanie to w jakiś sposób wynagrodzone?
  13. ciekawyswiata

    Wytłumaczcie proszę - jak oni to robią?

    Nie uważam tak. Uważam jedynie, że jest coś takiego jak strefa wpływu na rzeczywistośc i że warto nad nią pracowac. Wszystkiego nie możemy, ale możemy ciężką pracą osiągnąc duże wyniki mimo braku talentu i predyspozycji. Wracamy do podstaw, a więc tego, że jeden ma "smykałkę", predyspozycje, talent, naturalnie coś komuś przychodzi, a drugi musi na to ciężko pracowac. I to według mnie jest prawda o czym już wspominałem wcześniej. Prawda jest taka, że ciężka praca popłaca, a mam wrażenie, że sam siebie utwierdzasz, że i tak nie jesteś w stanie niczego osiągnąc, bo coś " przychodzi Ci ciężej". Znam wielu amatorów sportów, którzy zaczynali od marnych wyników, a ciężką pracą przez lata treningów doszli do przynajmniej dobrych wyników, a nawet bardzo dobrych. I to zaczynali przygodę ze sportem po 40. Ale co ich charakteryzowało? Zapierniczali przez lata i jakoś się udało, a nie marudzili, że po kilku miesiącach nie wychodziło ani nie robili rzeczy w stylu " jak mam otwartą książkę ze słownictwem z języka obcego przed komputerem to wlicza mi się to do ogólnego stażu w nauce języka obcego", a później narzekali, że mają kiepski progres.
  14. ciekawyswiata

    Program 100 kg na klatę do końca roku.

    A czy robienie samych pompek na klatkę ma jakieś przełożenie na wynik w wyciskaniu na płaskiej? Powiedzmy, że dodamy jakiś plecak z obciążeniem na plecy do tych pompek i robimy z pauzą, w różnych wariantach? Próbowaliście coś, ktoś?
  15. ciekawyswiata

    Wytłumaczcie proszę - jak oni to robią?

    Nie do końca się zgodzę. Oczywiście jest pewnie coś takiego jak predyspozycje, naturalnie coś komuś łatwiej przychodzi, nie spina się, a ma efekty. Sam to widzę i raczej trudno z tym polemizowac. Jeden lubi dyskusje filozoficzne, drugi powie "o czym ona do mnie gada", jeden zna się na grzebaniu w samochodach, drugi ma dwie lewe ręce do tego typu technicznych rzeczy. Myślę, że to o czym piszesz to dwa problemy- negatywnie się do czegoś nastawiasz i wkręcasz sobie, że nic z tego nie będzie, z góry zakładasz, że czegoś się nie da, że nie masz za grosz szans, żeby coś się nauczyc. No i z taką postawą to raczej trudno jest osiągnąc chocby przyzwoity poziom w czymkolwiek. To nie jest tak, że się nie da. Jasne, będziesz na siłce wyciskał przez dwa lata, a ktoś wyciśnie po miesiącu tyle samo. No i co- załamac ręce? Ja uważam, że jakiś przyzwoity poziom w czymkolwiek człowiek może osiągnąc, jeśli tylko ma pozytywne nastawienie do tego, a nie z góry zakłada, że się nie da, i jeśli nad tym aspektem uczciwie pracuje, ale naprawdę uczciwie. Przykład- powiedzmy, że ktoś jest laikiem samochodowym, nie ogarnia narzędzi, gdzie coś jest pod maską, dwie lewe ręce. Kompletne zero. Założę się, że po pół roku codziennego przyglądania się pracy mechanika, nawet nie samej pracy, ale przyglądania się i już się jest nawet wyżej od facetów, którzy wydawali się, że wszystko o samochodach wiedzą. Kiedyś się pytałem osoby, co gra na instrumencie czy potrzebny jest do gry talent, bo byłem święcie przekonany, że potrzebny jest słuch muzyczny. Odpowiedź nie była jednoznaczna, coś mówił o słuchu muzycznym, ale też powiedział, ze każdy może wejśc odpowiednim treningiem na "bardzo wysoki" poziom, nawet nie mając tego słuchu muzycznego.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.