Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

ciekawyswiata

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    528
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

479 Świetna

About ciekawyswiata

  • Rank
    Plutonowy

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Generalnie inicjatywa. Brak zrobienia pierwszego kroku, zdecydowania, niefortunnie to ująłem.
  2. Temat się fajnie rozwinął, a ja dodam od siebie kilka uwag. Po pierwsze są faceci przystojni i bogaci albo sławni i to na pewno pomaga. Ja nie twierdzę, że jest inaczej. Przystojny mężczyzna się uśmiechnie, rzuci średnim żartem i kobieta reaguje w pozytywny sposób. Mniej przystojny zrobi to samo i możliwe, że reakcja kobiety będzie inna. Jedynie zastanawiam się do czego ta dyskusja zmierza, bo według mnie jak ktoś nie jest przystojny albo nie jest bogaty, nie posiada wysokiego statusu, to ma dwie opcje. Albo to zaakceptuje i nic z tym nie zrobi. Albo coś z tym zrobi- spojrzy w lustro, szczerze odpowie sobie, co jest do zmiany w ubiorze, w kwestii poprawy sylwetki, ale to tylko zewnętrzne rzeczy. Ktoś powie, że robienie tego pod kobiety nie ma sensu- ok, nie ma sensu, ale zrobienie tego dla samego siebie już ma sens. Wiele osób nie jest tak brzydkich jak im się wydaje, ale skoro sami sobie wmawiają, że są brzydcy to kompleksy są wymalowane na twarzy. Praca nad przekonaniami, nad pewnością siebie, nad poczuciem własnej wartości. Tylko już nie wracajmy w kółko do tego, że i tak naturalnie przystojni skoszą całe zboże, bo ile można. Co do kwestii przedziału wieku 18-25 lat to jest zbyt duży przedział. 18 lat to ma dziewczyna w drugiej klasie liceum, a 25 letnia kobieta jest już kilka lat w życiu zawodowym, ewentualnie rok po studiach. 25 letnia dziewczyna już myśli inaczej niż 18 letnia dziewczyna, ma inne priorytety i nastawienie. Są wartościowi mężczyźni, są mniej wartościowi mężczyźni. Są wartościowe kobiety i są takie, które prezentują trochę mniej. Na pewno ja osobiście znam dziewczyny 23-25 letnie, które są ładne, pracowite, dobrze się spędza z nimi czas, mają zainteresowania i niejednokrotnie lepiej się z nimi rozmawia niż z mężczyznami. Według mnie jest na forum mnóstwo teorii na temat SMV, zasobów, statusu i tym podobne. Ok, jest to wartościowa wiedza, ale teoria teorią, a w życiu znam pary szczęśliwe, w których facet wcale dużo lepiej nie zarabia, wcale nie ma SMV dwa oczka wyżej od kobiety, a mimo to tworzą udane pary. Uważam, że wiele relacji dobrze zapowiadających się psują mężczyźni przez brak zaangażowania, brak obycia, pewności siebie, sami nie wiedzą do końca czego chcą, nie podejmują inicjatywy, a później narzekają.
  3. Jasne, że mamy ograniczony czas działania na tej planecie. Ostatnio za dużo rozmyślania, a za mało działania. Dzięki za pomoc.
  4. Dobre pytanie. Niby takie proste, a jednak czasami sam nie wiem czego oczekuję. Myślę sobie fajna dziewczyna, przekierowałbym to w stronę związku, a czasami się pojawiają wątpliwości, że może jednak bycie wolnym strzelcem bez zobowiązań jest lepsze.
  5. Może trochę, ale bez przesady;) Właściwie to tu tkwi problem, nie robię zbyt wiele, żeby relacja miała inny, bardziej romantyczny charakter. Tłumaczę sobie to tym, że mam problem ze znalezieniem balansu między nachalnością, zbytnim napalaniem się a brakiem inicjatywy. W sumie to nie mam jakichś wielkich doświadczeń z kobietami, ale chyba kluczem jest podjęcie ryzyka. Nie znam się też na dziewczynach, może czasami za szybko odpuszczam. Proponuję spotkanie, a jak dziewczyna odmawia i nie poda mi alternatywnego terminu spotkania to od razu odpuszczam. Myślę, że po prostu nie to nie, szkoda czasu, a z drugiej strony możliwe, że dziewczyna rzeczywiście nie ma czasu, i sama wychodzi z założenia, "że jak mu zależy to zadzwoni następnym razem".
  6. Nie, chodziło mi o to o doświadczenia innych czy bardzo zabiegali o względy dziewczyn nim weszli w związek, czy było pokonywanie setek oporów, udawanie niedostępnych. Chodzi mi o to, że możliwe jest wpadnięcie w pewnego rodzaju pułapkę polegającą na rozumowaniu, że skoro podobamy się kobiecie, daje ona nam sygnały zainteresowania, są one dla nas czytelne, to wcale się nie musimy starac. A więc są dwa podejścia- pierwsze, które mówi, że kobieta stawia opory, a my próbujmy do bólu. Drugie, które mówi, że jak się mężczyzna podoba kobiecie to facet nic nie musi robic. Możliwe jest stracenie szansy na związek, jeżeli facet będzie zbyt bierny. I się zastanawiam czy sam nie jestem zbyt bierny w niektórych sytuacjach, czy zbyt szybko nie odpuszczam. Po prostu mi się wydaje, że albo wóz albo przewóz i zabawa w jakieś udawanie niedostępnej przez kobietę nie jest dla mnie.
  7. Czy tworzenie związku z kobietą zawsze jest w jakiś sposób łatwe i idzie z górki? Wydaje mi się, że kilka razy zaprzepaściłem szansę na posunięcie relacji do przodu przez to, że zabrakło z mojej strony męskiej inicjatywy. Niby to kobiety wybierają faceta do związku, kobieta ułatwia sprawę, daje sygnały, nawet sygnały czytelne, ale jak facet nie zrobi pierwszego kroku i dalszych to chyba nic z tego nie wyjdzie. Czy właściwe jest stawianie sprawy w ten sposób, że skoro kobieta jest zainteresowana danym mężczyzną, to wtedy facet się nic nie musi starac i mimo jego braku inicjatywy związek się jakoś stworzy jest prawdziwe? I czy u was wchodzenie w związki wyglądało tak, że po prostu było z góry, kobieta ułatwiała, czasem przejmowała inicjatywę? Czy jednak kobiety zgrywają niedostępne, trudne do zdobycia i wciąż oczekują, że to facet zrobi pierwszy krok?
  8. Wiem, że temat trochę był już poruszany, ale proszę o podzielenie się doświadczeniami. Proces wprowadzania zmian w życiu nie jest łatwy. Co jest podstawą, aby sukces stał się możliwy? Przykładowo jest człowiek, który sobie pali papierosy albo jest uzależniony od słodyczy, albo za długo śpi. Jak to jest, że tak mało osobom udaje się wygranie ze swoimi nawykami? Czy to kwestia nastawienia umysłu? A jak wygląda wygrywanie z programowaniem społecznym ( żona to szczęście, alkohol to sukces, bez samochodu jesteś nikim, tylko biedni trafią do nieba). Więc wprowadzanie zmian jest pozornie łatwe na początku, ponieważ jesteśmy na haju, odczuwamy dumę, że dobrze nami idzie, a później wracają stare nawyki. Wprowadzenie zmian na tydzień, dwa tygodnie, może miesiąc jest w miarę łatwe, ale co jest kluczem do sukcesu, aby zmiany w nawykach/przekonaniach były trwałe? Po drodze pojawiają się pewnie kryzysy. Jak sobie z nim radziliście? Jak wprowadziliście skutecznie prawdziwe zmiany oparte na solidnych podstawach? Jak pracowaliście z umysłem? Po latach nawyków/przekonań w głowie wtłaczanych przez kościół, reklamy, media, znajomych, wujków wydaje się to bardzo trudne. To tak jakby ktoś nigdy nie cwiczył na siłowni, przyszedł i ktoś mu kazał, żeby podniósł 200 kg.
  9. Właśnie sobie czytałem inny wątek na temat zgorzknienia naszego społeczeństwa. Też to zauważam od dłuższego czasu, ale postanowiłem, że sam się podzielę swoimi obserwacjami bardziej ogólnymi. Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami. Otóż nachodzą mnie przemyślenia, że w Polsce się bardzo trudno żyje. Mówią to ludzie młodsi, w średnim wieku i starsi. Ogólnie uważam, że sytuacja naszego kraju nie jest dobra. Po pierwsze w Polsce ludzie są niesamowicie skłóceni ze sobą. Mamy wojnę polityczną. Kulturalna dyskusja nie jest czymś powszechnym, media karmią nas ciągłymi wojnami, walką polityczną, kłótniami między poszczególnymi ekipami politycznymi. Brakuje tutaj prawdziwego męża stanu, który zaprowadziłby porządek. Jest tylko wojna o władzę, a sami jesteśmy w klinczu pomiędzy dwoma największymi siłami politycznymi w Polsce. Po drugie sytuacja finansowa ludzi. W Polsce obiektywnie rzecz biorąc żyje się bardzo trudno. Pensje są marne, podatki wysokie, koszty utrzymania (mieszkanie, samochód, jedzenie, opłaty) wysokie. Pensja minimalna jest ustalona na poziomie totalnie żenującym. Wielu starszych ludzi, a więc ludzi, którzy już mają jakąś perspektywę mówi, że ich pensje wcale nie rosną lub rosną minimalnie, a koszty życia w przeciągu ostatnich powiedzmy 10 lat bardzo wzrosły. Taki jest ogólnie nastrój społeczeństwa jak napisałem wyżej. Zastanawiam się tylko jak wygląda sytuacja w innych państwach Europy z różnych regionów( Czechy, Niemcy, Francja, Hiszpania, Norwegia, Anglia, Holandia, Belgia. Bo my mówimy, że zazwyczaj u nas jest tak źle, ale czy porównując przeciętną sytuację przeciętnego obywatela innego kraju jest ona duża lepsza niż przeciętnego Polaka? Generalnie problem polega na tym, że gdy znajomy mieszka gdzieś za granicą to raczej nie powie jak jest naprawdę. Będzie ubarwiał, że nie pracuje zbyt ciężko, zarabia trzy razy tyle co w Polsce, a koszty życia porównywalne.
  10. Obecnie odkładam temat kobiet, a myślę, że powrócę do niego dopiero po 30. Tylko, że to też jest według mnie założenie idealne- po 30 człowiek już będzie coś miał, to wtedy się zajmie kobietami, nawet same kobiety będą bardziej zainteresowane takim facetem. Czy aby na pewno? Tylko czy na pewno takie podejście nie ma w sobie błędu? Są tu może faceci już po 30 z podobnym założeniem jak ja i czy zauważyliście wzrost zainteresowania ze strony kobiet? Wiem, że temat atrakcyjności faceta po 30 był już wałkowany na forum setki razy i nie będę tego rozwijał, bo oczywiste jest, że po 30 facet dalej będzie dobrze wyglądał jak tylko dba o siebie. Nie mówię, że szukanie w takim wieku 19 latki jest ok, ale powiedzmy 25-27 letniej dziewczyny.
  11. Generalnie mówi się, że faceci mają słabo rozwiniętą intuicję, ale chyba jednak intuicja jest czymś, co nas nie myli w takich sprawach. Raczej nawet mężczyzna, który słabo się zna na kobietach i ich sygnałach rozpozna w końcu, że ta dziewczyna coś chce od niego więcej. Nawet jak facet jest ciemny w te klocki, a dziewczyna będzie to widziała, to i tak mu pomoże, będzie wysyłała coraz czytelniejsze sygnały, może nawet przejmie inicjatywę. Tylko czy każda kobieta jest taka, że będzie przejmowała rolę faceta, gdy on się jej podoba? Może niektóre dziewczyny mają klasycznie podejście w tych tematach i uważają, że inicjatywa należy do faceta? Z drugiej strony taka kobieta nie przejmując inicjatywy, czekając na ruch faceta, który nie należy do odważnych nie działa w swoim interesie, bo może się nigdy takiego ruchu nie doczeka.
  12. Są dwie szkoły. Jedna szkoła mówi, że kobieta udaje niedostępna, bo w ten sposób odsiewa słabych samców, sprawdza jak wytrwały jest samiec. Druga szkoła mówi, że jeżeli jakiś facet jest w typie kobiety, podoba się jej to wtedy kobieta nie robi mu ,,pod górkę", a wręcz ułatwia, i sama przekierowuje relację w stronę związku. Tak, nie znam się na kobietach, ale chyba bliżej mi, że jeżeli mężczyzna podoba się kobiecie, to wtedy ona nie robi mu problemów, ułatwia sprawę, facet nie musi byc mistrzem podrywu ani mistrzem gadki. Generalnie szkoły uwodzenia chyba bazują trochę na podejściu, że kobieta udaje niedostępną, że testuje facetów, ale jak się nabędzie już umiejętności, to jest możliwe zdobycie takiej kobiety. A w rzeczywistości to chyba bardziej pasuje opcja, że to kobieta wybiera faceta, i wcale nie jest ważne czy on jest mistrzem podrywu, może nawet jest słaby w te klocki, ale jest w guście danej kobiety i to wystarcza. Co myślicie na ten temat?
  13. Ja też. Najważniejsze jest bycie dobrym w tym, na czym zarabiamy na życie. Plus dbanie o zdrowie. Cała reszta to dodatek. Najlepsi piłkarze nie są poliglotami, też pewnie nie są molami książkowymi. A najlepsi muzycy nie są świetnym sportowcami.
  14. Czy ktoś z Was borykał się z problemem perfekcjonizmu, wpadał w poczucie winy, gdy czegoś nie dokończył? Mam taki problem, że wyznaczam sobie za dużo celów do zrealizowania od dłuższego czasu. Myślę, że trochę zdiagnozowałem to samodzielnie- prawdopodobnie wynika to z jakiejś chęci bycia perfekcyjnym, a gdy się coś nie uda, to wpadam w jakieś poczucie winy. Obiektywnie moja sytuacja życiowa jest dobra, a mimo to szukam dziury w całym. Wiem, że powinienem sobie wyznaczyc dwa, góra trzy cele, które są najważniejsze, a całą resztę odpuścic. Tak jednak nie robię i zaczyna się porównywanie- ten to tyle książek czyta, ten to zna świetnie języki obce, ten to wysportowany. I zaczyna się gonienie, któremu i tak nie sprostam. Znam już siebie na tyle, że wiem, że w moim przypadku możliwa jest realizacja 1 czy 2 celów i skupienie się na tych najważniejszych celach, a gdy zaczynam sobie dodawac, to po prostu robi się tego w życiu za dużo, brakuje czasu, brakuje zwyczajnie sił, zaczyna się łapanie kilku srok za ogon, tracenie z oczu priorytetów. Jak wyznaczam sobie dwa duże cele, to wtedy nie ma czasu na rozproszenie uwagi, jestem bardziej skoncentrowany, wypoczęty, ale wpadam wtedy w poczucie winy, że może jednak za mało robię, że inni robią więcej, i zaczyna się dodawanie sobie niepotrzebnych aktywności. Ktoś miał tego typu problem?
  15. Wydaje mi się, że znowu tu pojawia się mityczna 30, a prawda jest taka, że jeden będzie odczuwał kryzys egzystencjalny w wieku 30 lat, drugi w wieku 24 a trzeci w wieku 42, a czwarty wcale nie zadaje sobie pytań. Na czym w ogóle polega ten kryzys? Na tym, że jesteśmy coraz bardziej świadomi przemijalności, że to wszystko się kiedyś skończy, że ten świat jest daleki od ideału? Relacje z kobietami nie wyglądają tak jak powinny? Człowiek zdaje sobie sprawę, że nie do końca wszystko zależy od niego? Ludzie żyją w matriksie, im człowiek bardziej świadomy i oczytany, tym bardziej czuje się samotny?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.