Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    2217
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by self-aware

  1. @SławomirP - W przypadku programowania taki studenciak może mieć naprawdę zaawansowane pytania. To jest przecież temat rzeka. Poza tym w szkole pewnie są jakieś algorytmy, wzorce projektowe itd. Ja takich rzeczy nie potrafię A ja mówię o tej całej wiedzy + o obecnych umiejętnościach. Wtedy pewnie miałbym dużo większe szanse. Niestety praktyczne nauczenie się takich rzeczy jest możliwe właśnie w świetnej firmie i tutaj koło się zamyka bo żeby się do niej dostać to trzeba to umieć. Po prostu poprzeczka ostatnimi laty poszła ostro w górę.
  2. To oczywiste, wiem o tym i nie trzeba mi tłumaczyć. Nie raz pisałem analogię na forum odnośnie kobiet i ich argumentu odnośnie kasy, że to nie o $$$ chodzi tylko o to czy chłop jest ambitny. Rzecz w tym, że jak nie ma kasy to wtedy ich ta ambicja pierdoli. Nie liczy się to czy on ma ochotę na pracę, zarabianie i takie tam, liczy się efekt czyli to ile faktycznie tej kasy posiada. Ponadto od lat jestem pytany wielokrotnie o swoje życie przez różnych znajomych i ludzi w rodzinie i wiem, że nikogo nie obchodzi poświęcony wysiłek. Właściwie to nawet jestem wyśmiewany, że poświęcam tyle czasu na różne aktywności i gówno z tego mam, także rozumiem doskonale, że ludzi interesuje tylko namacalny efekt. To zależy o co dokładnie pytasz. Nigdy nic nie ćwiczyłem na poziomie zawodowym itd. Moje korzyści to np. to, że jak wchodzę na szczyt góry to wyglądam normalnie a część znajomych to zasapane, spocone świniaki. Nidy jednak nie miałem efektu wow bo moja genetyka mi to okrutnie ogranicza -> wiem, że i tak w to nie uwierzysz. Nawet chodząc na siłownie raczej słyszałem docinki. To co ja mogę osiągnąć to dość niska tkanka tłuszczowa, ale "wielki" nigdy nie będę. Nigdy nigdzie tak nie twierdziłem. Opisuję swoje starania po to aby nikt mi nie napisał, że siedzę i chuja robię. Żeby się nauczyć, trzeba się uczyć. Trochę taka porada typu "Jak być szczęśliwym?", po prostu bądź, nie staraj się tylko bądź. Aha... Usłyszę, że tak jak ja to każdy by potrafił przy mojej wadze Ale to nic, nie potrzebuję akurat w sporcie aplauzu od ludzi, zawsze robiłem to dla siebie i wiem ile to wymaga wyrzeczeń. I akurat z perspektywy samego siebie to właśnie ta "droga" mnie satysfakcjonowała, mimo braku jakichś spektakularnych efektów. Tak jak napisałem, wiem o tym. Sorry, ale to nie oznacza absolutnie, że tak należy robić. Miałem w życiu wiele kontuzji. Rzeczywiście jedną zaleczyłem poprzez jazdę na rowerze, w pozostałych jednak przypadkach dokładanie/zamienianie różnych sportów powodowało, że wszystko regenerowało się dłużej, kontuzje powracały i tak dalej. Nie ma reguły, czasem pomoże, czasem zaszkodzi. Zgadzam się. Jestem tu do końca weekendu. Nie, to nie tak, że siedzę tu cały dzień i nic nie robię. I znowu, żeby zrobić trzeba robić. Żeby się nauczyć, trzeba się uczyć. Sport jednak aż tak na mnie nie działa. Pomaga, ale do pewnego momentu. Zawsze najbardziej chciałem mieć satysfakcjonujące życie zawodowe i tego sportem nie osiągnę. Aczkolwiek gratuluję. Myślę, że kluczowe jest trenowanie całego ciała. Kolano mi to uniemożliwia. Utrudnia mi też mocno rozgrzewkę. Przemyślałem, że jak dostanę wypłatę to poszukam jakichś zajęć jogi, może to pomoże przy okazji z kolanem + będę tam pracował nad całym ciałem. Przyda się też z tego powodu, że od jakiegoś czasu jestem mocno drewniany. Pewnie w pewnym sensie tak.
  3. @Reinmar von Bielau - To może właśnie znalazłem to coś czego musisz się uczyć, żeby Ci wchodzili w dupę z pieniędzmi
  4. @Reinmar von Bielau - Biegły niemiecki to w Polsce dość mocna umiejętność.
  5. @Reinmar von Bielau - Powiem Ci, że przed zdobyciem pracy wysłałem około 50 CV w 3 dni i ogólnie to dostałem się do firmy bo akurat szukali, totalny zbieg okoliczności. Ze wszystkich pozostałych firm nawet mi nie odpisali poza jedną "Witam, obecnie nie szukamy nowych pracowników". Warto dodać, że w każdym z tych e-maili pisałem, że płaca nie jest dla mnie ważna, byle się utrzymać (żeby nie było, że oczekiwałem kokosów). Nie potrafię pojąć jednej kwestii, pracodawcy ciągle twierdzą, że nie ma ludzi do pracy... A potem wysyłasz i praktycznie wszyscy mają Cię w dupie. Nie umiem tego zrozumieć. To chyba jak ten sławetny tekst o kryzysie. Idziesz porozmawiać o pieniądzach to usłyszysz, że jest kryzys. Czasami to myślę, że rozmowę o podwyżce można już dzisiaj tak zacząć, "Szefie, wiem, że jest kryzys ale..."
  6. @tytuschrypus - Nie uważam, żebym się szumnie żegnał, zrobiłem to przy okazji założenia tematu. Z tymi dobrymi radami, które mnie niby wkurwiają to raczej nie tak do końca. Przez ostatnie miesiące wprowadziłem dużo z nich (z takich większych to np. zmiana miejsca zamieszkania na duże miasto, zdobycie pracy czy realna, regularna nauka języka). Tych rad jest po prostu łącznie tak wiele, że można z tego wprowadzić w krótszym czasie może z 10-15%. Do wizyty u psychologa jestem po prostu kurewsko nieprzekonany, ale nie wyrzuciłem tej myśli z siebie, póki co krąży mi z tyłu głowy i czeka aż będę gotowy - co może nastąpić jutro, a może nastąpić za 5 lat, czyli tak jak ze wszystkimi wcześniejszymi zmianami, które niszczyły mój światopogląd i wizję życia. Czu oczekuje od siebie za dużo? W wieku 30 lat myślę, że oczekiwanie satysfakcjonującej pracy i zdrowego ducha/ciała to nie jest znowu aż tak wiele (zważywszy na wysiłek jaki przez ostatnie lata podjąłem - bo co innego gdybym był leniem). Potrafię się cieszyć małymi rzeczami chociaż nie ma ich wiele, np. wieczornym spacerem, który robię od jakiegoś czasu regularnie. Nie zmienia to jednak faktu, że wokół głowy w każdym momencie krążą mi zmartwienia ponieważ nie ma od dawna w moim życiu stabilizacji (i umówmy się, nie będzie dopóty dopóki nie będę miał pewnej sytuacji zawodowej bo tylko i wyłącznie pieniądze i świadomość, że się je potrafi zdobywać taką stabilizację zapewniają - może też wygrana w lotka, ale tego raczej nie doświadczę). Dotyczy to pewnie prawie każdej choroby psychicznej, ale nadal jeszcze nie oznacza to, że taką mam.
  7. @tytuschrypus - Dlaczego zatem uważasz, że powinienem oczekiwać od życia mało? Czy to długoterminowo da mi radość? Nie wiem czy jest w tym droga. Co do depresji i takich tam, nie wiem ale nie chcę raczej zaraz myślec l tym w takich kategoriach. Dzisiaj każdy ma "depresje". I co do psychologa, co jeśli to będzie papudrak?
  8. @leto - Ale ja nie twierdzę, że wejście na szczyt góry to lipa bo to wielka satysfakcja. Jest to jednak rzecz, którą robisz od święta. A wyjście na imprezę można robić nawet 2 razy w tygodniu. Do tego mam z tym dobre wspomnienia (za czasów alko), stąd pewnie też mi tego brakuje w jakiś sposób. Wiem jednak, że to praktycznie nierealne być trzeźwy wśród najebanych i dobrze się czuć. @EmpireState - To nie kwestia tego czy jestem wkurzony. Po prostu rozkminiam na ile radości z życia może mieć zwykły, przeciętny chłop, nie korzystający z wspomagaczy, nie mający dziewczyny, bez grosza przy dupie, itd. Szukam chyba tego mitycznego szczęścia w sobie, które niby ktoś gdzieś widział, słyszał, itp, ale mówi o nim w zasadzie tylko wtedy gdy jednocześnie ma dobrze ułożone życie
  9. @ZortlayPL - Ja do tego lubię kobiece stopy i wsio co z nimi związane a dzisiaj jest taka moda, że nosi się odsłonięte kostki. Praktycznie cały czas jestem pobudzany, więc nawet nie bawię się w żadne np. blokowanie stron porno itd bo to nie ma już sensu. Po prostu akceptuję fakt, że jestem uzależniony i wiem, że wyjście z tego w obecnym świecie jest w zasadzie niemożliwe tak w 100%, staram się zatem po prostu ograniczać ile siła woli pozwoli i nie biczować za porażki. ps. słodkie byłem wstanie rzucić od tak. Alko też. Wiele rzeczy. Z porno walczę już jakieś 7 lat i ciągle przegrywam. Jest po prostu zbyt łatwo dostępne a dodatkowo jest wszędzie. Piwa mi nikt nie wleje na siłę, czekolady nikt mi do ryja nie wsadzi. Ale już kobiece ciało siłą wejdzie mi na linię wzroku, nic z tym nie zrobisz.
  10. @Ewka - Hmm, myślę że poczucie wzięcia pod skrzydła, opiekuńczość, ponoszenie za nią ciężkich rzeczy, zdychanie w gorącym pomieszczeniu bo jak otworzę okno to ona przecież umrze z zimna, itd, itp. Tym u mnie objawia się takie uczucie, generalnie poświęceniem i daniem czegoś nawet wtedy gdy jest to dla mnie złe i niekomfortowe. Z tym, że ja nie mam na myśli opiekuńczości finansowej -> i tu prawdopodobnie wszystko knagę strzela
  11. Cóż, nie wiem co Ci mam odpowiedzieć... Nie no, nie mówię, że codziennie. Ale gaki skok to zrobisz raz na kilka miechów, myślę, że też wiesz o co mi chodzi Hmm, 90 procent to jest dobry wynik. Ja określiłbym to na jakieś 50. Czyli... No niby ok, ale żadnego szału. No zgoda, tylko tutaj znowu zachaczamy o kasę. Generalnie z alkoholem nie mam problemu. Nie podoba mi się jednak, że nie umiem cieszyć się zabawą bez niego tak samo jak z nim.
  12. Nawet nie zauważyłem Twojego postu. Cóż, zgodzę się. Niestety dostanie się do dobrej pracy w IT jest bardzo trudnym zadaniem. I rzeczywiście, przepalam czas, z tym że jest to koło zamknięte Chcesz dobrą prace? To przepalaj czas w domu i licz na to, że się uda. Nie da się inaczej. Dlatego teraz po godzinach głównie uczę się angielskiego a programowania już mi się nie chce, coś tam poklepię ale bez przesady. I tak chuja to dawało. A dzięki angielskiemu może chociaż filmy w oryginale pooglądam. W pracy niestety nie mam żadnego seniora obok, więc programistycznie nie nauczę się praktycznie niczego, ale i tak zdobycie tej pracy to był mega fart, więc się trzymam. Wiem, że za 2 lata będę praktycznie w tym samym miejscu, ale z drugiej strony może lepszy angielski będzie i wpadnę na jakiś zupełnie inny pomysł co ze sobą dalej robić i ten język się akurat przyda. A na magazyn jakiś nie chcę iść bo zarobki też chujowe a do tego gówniana robota. Jeśli już to za granicą. @SławomirP - Niestety ale moje umiejętności nie są wystarczające do udzielania korepetycji. Tutaj trzeba być bardzo dobrym i umieć odpowiedzieć na wiele różnych pytań. Gdybym to potrafił siedziałbym w zajebistej firmie.
  13. @Turop - Jasne, sam skakałem. Szkoda tylko, że piwo kosztuje 2zł a skok kilkaset
  14. Spoko, ale to działa jak masz 20 lat. Z czasem to tak nie jest już łatwo i alkohol coraz mocniej dobija. Poza tym nie widzę sensu chlać i ćwiczyć. Albo jedno albo drugie, szkoda wysiłku. Temat, który tutaj stworzyłem nie jest po to aby wrócić do chlania Raczej chciałem się dowiedzieć jak inni widzą życie bez alko i w sumie odpowiedzi, które dostałem są mniej więcej tym czego się spodziewałem, czyli praca z emocjami plus kasa na to, żeby gdzieś móc wyjść plus fakt, że z wiekiem generalnie życie jest bardziej szare (z wyjątkami). Przez ostatni rok tylko pracowałem, praktycznie nic innego nie robiłem. Tak jak napisałem gdzieś tutaj wcześniej miałem przez cały rok może z 5 dni wolnych. Komputer od gier włączyłem ostatnio około półtorej roku temu, może nawet dalej. Co do lekarza to czekam na wypłatę i wtedy idę, chociaż nie mam pojęcia ile w dużym mieście kosztuje u takiego wizyta, mam nadzieję, że maks 150zł. Czytanie książek w miarę luźno, mam Kindle. Jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak niepewny tego co mam dalej robić Ale to raczej nie jest przyczyna tego konkretnie tematu. Jak w każdej dziedzinie życia. Jednym coś przychodzi łatwo a inni "książkowo" napierdalają i bywa różnie. Jestem teraz we firmie gdzie jest sporo młodych ludzi sukcesu. Pomyślałem, że przyglądnę się w jaki sposób działają i coś z tego wyciągnę. I wiesz co? Chuj... Pod względem chęci i zaangażowania nikomu z nich nie ustępuję. Zwykli ludzie. Po prostu im wychodzi, po prostu. Żadnego magicznego składnika, nic. Co prawda mają masę pomysłów, ale to już raczej taka predyspozycja, że się dostrzega masę rzeczy, w które warto iść. Co do reszty to do piwkowania i tak raczej nie wrócę. To w sumie jedyna rzecz, z której mogę być mimo wszystko bardzo dumny bo to uważam jest duży sukces w moim wieku nie brać praktycznie niczego. Ok, ale wejście na Rysy to nie jest codzienność. Raz na 2 lata pojadę w góry czy coś, super. Ale mi chodzi raczej o codzienność. A co do panien to jednak to pamiętam bardzo dobrze i nie sądzę aby mi uleciało z głowy Ale może dlatego, że w sumie jakoś wiele tego nie miałem, okres 2-3 lat szaleństw i tyle. @bulletproof - Nie no, na terapię DDD to raczej nie muszę iść. Szara codzienność to raczej nie jest coś co trzeba leczyć Wielu starych ludzi jest trochę zgorzkniałych, może to na swój sposób po prostu taki proces w życiu. Małe dziecko cieszy się z byle gówna, im człek starszy tym bardziej poważny. Rozumiem jednak co chciałeś przekazać. Ok, to musi być gówno, dlatego nigdy nie paliłem. Nie dostrzegam w tym sensu. Jeśli już psuć sobie zdrowie to czymś co wprowadzi trochę radości. Większość chleje, ale ogółem nie mam już za wielu bliskich znajomych. Jestem w okolicach 30, większość ma już żony, dzieci i mieszkanie. Ja jestem trochę jak 20 latek, nic nie mam i nie wiem co mam ze sobą zrobić i dlatego też drogi z wieloma ludźmi po prostu się zaczęły rozchodzić. Trudniej o wspólne tematy kiedy oni rozmawiają o dzieciach, ślubach, inwestowaniu pieniędzy, wynajmie mieszkań, samochodach i takie tam różne rzeczy, o których rozmawiają początkujący dorobieni 30 latkowie i pytają się mnie jak to u mnie wygląda i kiedy w końcu się zmieni a ja ta sama narracja co 10 lat temu Lepiej dogaduję się z 20 letnimi studentami, którzy też nic nie mają (najlepiej jak są z biednych rodzin), tylko że oni praktycznie tylko i wyłącznie żyją chlaniem + ich poczucie humoru jest dla mnie bardzo słabe. Nie jest łatwo trafić w dopasowane towarzystwo.
  15. @Boromir - Obecnie żadnych bo nie mam pieniędzy. Co do sportu to czekam na wypłatę i może starczy na lekarza, póki co ciężko mi coś robić bo stawy wysiadły (albo coś innego, nie wiem). Nawet jak po schodach schodzę to "kłuje", więc sport odpada. Audycję odnajdę.
  16. Z tym, że ja nie jestem jakiś rzucający w tym momencie. Nie piję od 5 lat (piwo, dwa miesięcznie). Nie paliłem nigdy w życiu. Nie jarałem nigdy w życiu. Gdy coś rzucasz to pierwsze miesiące są specyficzne i pełne emocji, fakt. Ale dla mnie życie bez używek to codzienność, więc nie mam z samego powodu nie korzystania z nich czegoś "wow". Co prawda pozostało jeszcze porno i walenie konia i to są 2 zdecydowanie najtrudniejsze uzależnienia. Nie. Chodzi po prostu o taką radość, jest jakoś tak... śmieszniej, lajtowiej. Nie wiem jak mam to wyjaśnić, serio. Czytając braci mam obecnie 2 opcje, albo ktoś pisze o czymś negatywnym a to mnie nie nastraja tylko uświadamia, że się nie da, albo ktoś pisze o czymś pozytywnym i to mnie... zasmuca, ponieważ sukcesy innych w obecnej chwili działają na mnie demotywująco, nie chcę o nich czytać. Jak czytam, że ktoś zarabia na czysto po 500-1000zł dziennie, ma masę pomysłów, prosperującą firmę, sukcesy itd. a ja na ten moment mam na koncie dokładnie 312zł i 74 grosze, do wypłaty 2 tygodnie i nie wiem nawet co mam robić dalej to wprawia mnie to w ogromne przygnębienie. Wtedy słyszę, że trzeba działać a nie pierdolić i wpadam w jeszcze większy smutek bo w roku 2019 miałem łącznie z 5 dni w których nie wykonałem żadnej pracy. 5 dni na 365. Jedynie neutralne dyskusje są tutaj obecnie dla mnie ok. Dodatkowo tworzę tematy, w kółko te same, odbijając się od rad, których i tak nie umiem wdrożyć w życie lub nie wiem jak lub nie mam odwagi albo kasy. Czas na przerwę. Dziękuję. Nie rozumiem, jakim teoretykiem? Różnych rzeczy próbuję w życiu jeśli chodzi o sport, kalistenika, siłownia, basen, karate, boks, bieganie, joga, rower, łyżwy, narty, itd itp. Tak, ale jakaś taka frajda z danego dnia jest i wspominasz latami co się działo. Decyzja już zapadła, dziękuję. Zdefiniuj mi "serio". Zawsze się przykładałem. Zresztą rzuciłem alko między innymi dlatego właśnie. Nie mam jednak na koncie żadnych treningów, które wspominałbym latami albo coś. Sport zawsze był w moim życiu, więc jest to raczej taka codzienność (chociaż od miesięcy jej nie ma bo zdrowie obecnie nie pozwala). Może zatem brak mi nawyku szczęściea. Problem w tym, że takie rzeczy sporo kosztują. Jakieś bungee, spadochrony i różne takie wywołujące dużo emocji. Trudno to robić regularnie.
  17. @Ważniak - Zgoda, sport itd. daje poczucie zadowolenia. Natomiast nie daje w życiu efektu "wow". Nie jest tak, że po latach wspominam jakiś trening itd. Generalnie idąc Twoim tokiem myślenia to najlepiej byłoby żyć w ciągłym rozwoju na zasadzie ból -> przyjemność, a to też jest męczące na dłuższą metę. Może też jest tak, że po prostu z wiekiem codzienność zwyczajnie wydaje się bardziej szara i jest to w pewien sposób normalne. Co do dzieci... One przede wszystkim nie rozumieją świata i problemów. Ja też wspominam te czasy najlepiej i doskonale wiem czemu, miałem wszystko w dupie i nie ponosiłem za to żadnych większych konsekwencji. Byłem zdrowy, nie obchodziło mnie, że nie mam pieniędzy, miałem świadomość, że jestem młodziutki i mogę sobie mieć jeszcze przez długi czas wszystko gdzieś, itd itp. @wroński - Chyba nie umiałbym żyć na takiej wyjebce jak Ty Na pewno nie umiałbym.
  18. @Sundance Kid - Też nie musi bo wystarczy, że skopiuje kontent z neta od kogoś innego. Copy/paste z lekkimi zmianami i mamy trenejro.
  19. Ale te głupie imprezy to jednak coś na co czekałem w dni tygodnia i rzeczy, które fajnie wspominam. Gdy przestałem pić to wyjścia straciły smak. Do tego inni chleją ostro i potem nawet nie da się z nimi dogadać i są wkurzający. Nie zauważyłem szczerze mówiąc, chyba że porównujesz do totalnie nachlanego knura no to wtedy oczywista oczywistość. Natomiast nie o kobiety tu chodzi. Np? Spacery, medytacja i takie tam? Ok, spoko. Ale ciężko takie rzeczy wspominać. Chociaż może nie o to Ci chodzi. Niestety ale mam zasadę, że nie spotkam się z nikim z forum Przez 2 lata odkryłem niemalże wszystkie moje karty tutaj. Co do tych świadomych wieczorów, tez je lubię, problem w tym, że są trochę nudne. Chodzi o spędzanie czasu bez wydawania pieniędzy albo z mega ograniczonym budżetem (typu 10-20 złotych). Wiadomo, że jak jest forsa to można się bawić, jeździć po świecie, próbować wszystkiego itd. Ale forsy nie ma + za czasów picia wystarczyła dycha i sobota była fajna, więc byłoby miło być w stanie odtworzyć tą "fajność" ale bez picia (bo do tego nie wrócę na pewno, szkoda tylu lat rozwoju w tej kwestii, asertywności, uczenia innych że nie piję itd itp). Też prawda. W wolnych chwilach lubiłem kiedyś bawić się trochę w tworzenie makiet (do figurek typu Warhammer itp), niestety to wszystko wymaga masy pieniędzy. A ja się chcę trochę odstawić, więc sytuacja trochę inna.
  20. @Yolo - I myślisz, że to tylko kwestia blokad, które ciężko złamać bez alko? Po chlaniu bawi wiele rzeczy, choćby bzdurnych. Bez picia np. wydają się nam one żałosne i nie sądzę aby to miało wtedy związek z blokadami.
  21. Kolejny przykład, że jest coś takiego jak "gen przedsiębiorcy". Znam paru takich jak Ty. Już od najmłodszych lat było wiadomo, że będą na swoim. Pomysły pojawiały im się po prostu z dupy. Zobaczyli gówno na trawniku i już wiedzieli, że można z tego zrobić biznes.
  22. Siema. Od jakiegoś czasu przygotowuję się do zrobienia sobie mocnej przerwy od forum, takiej mniej więcej do czasu aż uznam, że w moim życiu jest "dobrze" (cokolwiek to dla mnie będzie oznaczać, na ten moment to godna sytuacja finansowa a co kiedyś będzie to nie wiem). W praktyce zatem zniknę na rok, dwa, trzy, może na zawsze, może nie? Nie wiem. Dowiedziałem się już chyba wszystkiego co chciałem, od siebie nie mam do dodania niczego co mogłoby komuś pomóc a zatem i moja obecność tutaj nie ma też w tym okresie życia większego sensu, nie wprowadzę pozytywnej aury. Nikt mi już bardziej nie pomoże, niczego nowego nie powie, dalej muszę iść sam i szukać... Czegoś. Na koniec chciałbym jednak jeszcze porozmawiać o jednej rzeczy. Z racji, że walczę z pracoholizmem i staram się dodać do swojego życia chociaż odrobinę kolorytu w ostatnią sobotę wyszedłem sobie do ludzi. Zwykła posiadówka i rozmowa. Po północy padła decyzja, że idziemy do klubu. Tutaj zrezygnowałem i wróciłem do domu. Wracając zrobiłem sobie spory spacer i doszło do mnie, że gdybym pił alkohol (jestem w zasadzie niepijący) tak jak kiedyś to chętnie bym poszedł i miał fajne wspomnienia. Teraz gdy żyję bez niemalże żadnych używek to nie mam ochoty już na takie rzeczy, wydają mi się one bez sensu. Zastanawia mnie więc czy życie bez alko może być w ogóle zabawne? Czy można fajnie poszaleć i nie pić? Na trzeźwo to wszystko... Traci w ogóle sens. Nie ma tej frajdy. Nie ma tego luzu. Potrafię tańczyć bez alko, ale nie ma w tym po prostu tej takiej magii wyjebania na wszystko i bawienia się na 100%. Może to dlatego, że alko pozwala zapomnieć o zmartwieniach i gdyby ich nie było to zabawa byłaby równie fajna na trzeźwo? A może prawda jest taka, że bez picia po prostu wiele rzeczy jest nudnych? Może to kwestia tego, że po alko jestem bardziej "swój", bo bez niego przywdziewam różne maski? Na ten temat na pewno nie mam z kim porozmawiać bo większość znajomych to wiadomo, byle do piątku i dzida z chlaniem. Zresztą... Prawie tych znajomych już nie ma bo każdy ma swoje życie. Odpowiedzi i Wasze przemyślenia mogłyby być dla mnie przydatne bo w tym roku chciałbym się nad moim życiem towarzyskim trochę pochylić. Zwłaszcza mam na myśli tych co nie piją. A już w ogóle tych co nie piją ale chlali równo, czyli tak jak ja.
  23. Jeśli chodzi o złapanie zajawki to musisz próbować różnych rzeczy i w sumie tyle można napisać. Wpisałbym pewnie w googlach coś w stylu "50 pomysłów na biznes" albo coś tam i próbował po kolei żeby sobie znaleźć zajawkę. Jeśli masz jakieś uzdolnienia to poszedłbym w to bo wydaje mi się, że to nie jest kwestia tego co robisz tylko jak.
  24. @tytuschrypus - Trafiła w jakąś niszę w swoim mieście. Mało ludzi w takie coś trafia, większość jednak kopiuje po innych z tym, że stara się coś zrobić lepiej. To na pewno zasługuje na uznanie. A, że miała łatwy start to inna sprawa.
  25. Jeśli chodzi o staż to obecnie jest to chyba 1000zł. Może zależy od stażu. Około miesiąc temu próbowałem się dostać właśnie na staż to tyle dawali. To był 6 miesięczny z Urzędu Pracy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.