Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1963
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by self-aware

  1. Ja osobiście uważam, że Sekret to totalna bzdura, wymyślona na potrzeby golenia ludzi z kasy serwując im zdobywanie tego i owego w życiu przy pomocy wizualizacji (czyli w domyśle lekko). Taki typowy kołczing, dać "cudowną" metodę i zabrać za nią troszkę pieniążków. Ludzie, którzy dzięki Sekretowi osiągają więcej to ludzie, którzy dzięki pozytywnemu myśleniu mają więcej ochoty do działania, może wiary w siebie itd. i to te właśnie elementy powodują, że efekty są lepsze, nie żaden magiczny świat. Moim zdaniem, starać się walczyć ze stresem bo jest on mega destrukcyjny + po prostu konsekwentnie działać i do tej mieszanki doleje się jeszcze szczypta szczęścia/pecha i to w dużej mierze zadecyduje o tym na ile nasze wysiłki zostaną wynagrodzone. Szczęście lub pech raczej niezależne od nas, chyba że podepniemy pod to intuicję, która coś tam podpowiada i od Ciebie zależy czy skorzystasz z niej. Osobiście czekam na rozmowę o pracę i to jak doszło do tego, że ją w ogóle mam to jest po prostu totalny, wręcz niesamowity zbieg wielu okoliczności i być może dla mnie bardzo duża szansa na pracę z fenomenalnymi ludźmi (jeżeli to się uda to kto wie czy te moje wszystkie porażki nie wyjdą mi jeszcze na plus, ale nie chcę wpadać w hurraoptymizm). Czy cały czas wizualizowałem sobie to? Nie, nigdy Lata temu było pewne działanie z mojej strony, nawet duże + po latach wykorzystanie pewnej dość mocnej mojej cechy, czyli łatwości w szczerej komunikacji (tu intuicja podpowiedziała, aby tą cechę wykorzystać -> to zaimponowało pewnej osobie). Nic by z tego nie było jednak, gdyby lata temu nie było właśnie tego pierwiastka szczęścia w pewnym działaniu, zwykły fuks, który wtedy nie miał znaczenia, ale gdyby go nie było to nawet nie pisałbym tego posta. Wiem, że piszę bardzo ogólnikowo, ale osoby z którymi może będę mógł pracować są w pewnych kręgach dosyć znane, więc nie mogę pisać nic więcej. Żeby jednak oddać Sekretowi na plus, to działanie, które podjąłem lata temu jest niejako jego pochodną bo wtedy się w to mocno wkręciłem, jak totalna, naiwna owieczka i oczywiście straciłem trochę forsy potem na różne MLMy i takie tam, które Sekrecik używać na szkoleniach bardzo lubią... No ale finalnie może się opłaci po latach, zależy od tej rozmowy. Wiem, masło maślane... @vand - Weź pierwszą lepszą afirmację relaksacyjną czy coś z youtuba i sprawdź sobie... To serio jest mega indywidualne, jednemu podpasuje to a innemu tamto.
  2. Dzieki za wszystkie odpowiedzi. Póki co klient jakoś cicho... Zobaczymy co wyjdzie z tego, ale na przyszłość trochę się dowiedziałem.
  3. Jeśli mógłbyś to chętnie zerknę na to I dziekuję za odpowiedzi, poczytam jeszcze o tym, ale mniej więcej mam rozjaśnione. @Jaśnie Wielmożny - Nie bardzo rozumiem szczerze mówiąc w czym widzisz problem. Nie wiem jak wystawić rachunek bo tego nie robiłem. Nie wiem jak zrobić cokolwiek czego jeszcze nie robiłem. W jakim sensie podważam kwestie wykształcenia? Skąd taki wniosek? Forum już dawno ograniczyłem głównie do pytań związanych z finansami i emocjami (bo się do tego świetnie nadaje), na wiele pytań odpowiedzi szukam sam bo to ważna umiejętność, ale to nie znaczy, że wszystko jest takie klarowne i jasne. Jestem totalnym laikiem w kontekście podatków/umów i tego typu rzeczy, uważam jednak że te kwestie to kropla w morzu rzeczy, które trzeba mieć żeby dobrze zarabiać, np. odpowiednie umiejętności w danej branży (te zwiększam codziennie, czeka mnie obecnie rozmowa kwalifikacyjna niedługo) + umiejętności komunikacyjne (te mam) + bycie rzetelnym i terminowym (to mam) i moje tematy dotyczące finansów bardziej operują wokół tego jak mając takie podejście się dorobić, bo nie umiem. Generalnie już dawno zaprzestałem freelancerki (tak jak mi tutaj radzono) i szukam pracy na etacie bo nie jestem na etapie gdzie dałbym sobie radę jako freelancer, ale trafiło się akurat zlecenie, które się opłaca a ja do tego mam mało kasy i dlatego się za nie wziąłem, a nie wiem co i jak z rachunkami to pytam.
  4. @mirek_handlarz_ludzmi - Dziękuję za odpowiedź, aczkolwiek czytam to w necie i jestem jakiś chyba zamulony... Jakimi 50% kosztami uzyskania przychodu? W sensie, że dochodowego muszę oddać tylko połowę? Mówiąc, że maksymalna kwota to 400zł miałem na myśli, że to już jest brutto czyli tyle ile maksymalnie oni mogą dać, czyli na fakturze byłoby 400zł. W każdym bądź razie wychodzi na to, że "Umowa o dzieło z 50% kosztami uzyskania przychodu" to byłoby najlepsze rozwiązanie bo też zostanie mi te 366zł w kieszeni tak? Wiesz, nie chciałbym dla takich kwot robić czegoś nielegalnie bo jeszcze się w coś wpakuję...
  5. Nie chcę nikogo osądzać ale gość ma tylko 2 posty i od razu taka rakieta nt. uciekania od odpowiedzialności w kontekście ewentualnego dziecka. Mały red alert, być może liczył, że mu pomożemy i pokażemy, że forum wspiera takie coś? A jeśli nie, no to poczciwy kolego @Selekcjoner, jesteś w dupie i niestety trzeba wziąć konsekwencje działań na klatę. Dziecko to nie zabawka.
  6. Cześć, dawno mnie nie było... Krótko i na temat, nie mam firmy a mam opcję wykonania zlecenia. Nic wielkiego ale coś tam wpadnie, jak za jeden dzień pracy to się opłaca. Pytanie teraz jak to zrobić legalnie (bo to nie jest znajomy, więc nie chcę kombinować). Stawka jaką prawdopodobnie wyciągnę to 400zł. I teraz jaka umowa, żeby było jak najlepiej dla mnie? Zawsze chciałem to ogarnąć i nigdy jakoś tego nie zrobiłem, czytam o tych umowach o dzieło itd. i jakoś średnio to czaję... A nie chcę aby przez telefon wyszło, że nic nie kumam albo żeby on mnie namówił na umowę, która mi się nie opłaci. Jeśli wystawię mu FV (firma kolegi by wystawiła) to z 400zł zostanie mi ile? 400zł - 23% VAT i jeszcze - 20% dochodowy tak? Trochę słabo... Jeśli chciałbym umowę o dzieło albo na zlecenie (bo rozumiem, że nie muszę mieć wtedy firmy żeby takie umowy wystawić, czy muszę?) to wyjdę na tym lepiej bo wtedy płacę tylko dochodowy tak? Ten klient jest jako firma a nie osoba fizyczna jeśli to ważne. Sorry jeśli pytania na poziomie przedszkola, wiem że muszę w końcu przysiąść do tego. Pozdro!
  7. @BrightStar - No to powodzenia życzę. Mam nadzieję, że ja też znajdę jakieś hobby, w którym odkryję swój talent bo wiem, że jeśli nawet mi się uda w IT, ale się wypalę w pisaniu kodu to będzie to droga przez mękę i przydałoby się mieć coś dodatkowego.
  8. @BrightStar - to nie jest takie proste z tą pracą. Rzeczywiście ofert jest sporo, ale chętnych do pracy jest ogrom i nie jest łatwo się przebić. Jeśli teraz mi się uda wrócić to rzeczywiście podejdę do tematu inaczej. Do tych motywów WP już raczej wracać nie będę, konkurencja jest po prostu zbyt wielka, nie opłaca się to już. No widzisz to masz chociaż hobby i umiejętności w nim. Co prawda jeszcze brak pomysłu jak z tego żyć, ale już coś jest. A ja właśnie nie mam... Lubię pograć w piłkę, kalistenikę lubię... Książki poczytać. Z piłką już niczego nie wymyślę Kalistenika... Fit kanałów w necie są już tysiące. Książki? Cóż... Lubię też pograć w gry i z racji tego, że mam gadkę myślałem nad strimowaniem, ale znowu... Takich kanałów są już tysiące. Nie mam hobby, które byłoby jakieś niszowe lub przynajmniej nie byłoby mega obłożone. Ewentualnie takiego, w którym czułbym, że mam do tego duże predyspozycje i dzięki temu mógłbym się wybić mimo, że robiłbym coś co już zostało zrobione ale robiłbym to po prostu zajebiście dobrze. Nie myślałeś, żeby grać gdzieś po ulicach i zgarniać kasę? Nie wiem czy można tak zarobić sensowną kasę.
  9. Odnośnie wyzwania, oddech kontynuuję. Zwiększę dzisiaj ilość do 40 i z tego chyba dam 4 serie. Dodam dzisiaj też ten cały TRE i zobaczymy. @BrightStar - Też czasami boję się, że się wypalam, ale to chyba dzieje się wtedy, kiedy za bardzo klepiesz to samo ciągle... Np. ciągle CSS czy coś. Z drugiej strony jeśli to rzucę to co mam robić? Nie mam innych umiejętności ani nie wiem też co mogłoby mi się podobać. Jak ktoś ma fajne hobby, które w dodatku jest łatwe do monetyzowania to fajnie, ale mnie to niestety nie dotyczy. Poza tym nie odnalazłem jeszcze w życiu niczego do czego miałbym jakieś predyspozycje, wszędzie zawsze byłem zwykłym rzemieślnikiem Jedyna rzecz, do której mam jako taki talent to gadka i łatwe poznawanie ludzi, ale znowu ludzie mnie denerwują na dłuższą metę. Zresztą samo ględzenie nic nie daje bo jeszcze trzeba mieć o czym. Co do pracy jako dev to zjebałem po prostu wszystko... Miałem pracę, odłożyłem kasę i rzuciłem to. Przez rok walczyłem z tymi motywami i nic z tego nie mam. Myślałem, że będzie sukces. W końcu się poddałem. Co prawda dało mi to chociaż wniosek, że niestety to nie jest prawda, że jak ktoś będzie próbował do skutku to w końcu mu się to wynagrodzi, wcale tak być nie musi. Teraz nie mam ani kasy ani pracy i do tego JS poszedł mocno do przodu a ja się zasiedziałem w tym WP i jestem w tyle. Ciężko teraz o pracę w tym, trzeba ogarnąć jakiś framework, zrobić ze 2 dobre projekty do portfolio i dopiero można coś szukać. Co prawda wysłałem zapytanie na staż junior wp deva, kasa mierna jak cholera ale wkręciłbym się znowu w branżę, więc byłby to duży plus... Rekrutacja jeszcze trwa ale powiedziano mi, że jestem w grupie osób, które mają większą niż mniejszą szansę się dostać. Byłbym bardzo zadowolony, do tego duże miasto... A tego mi potrzeba teraz w życiu najbardziej, duże miasto + praca, która nie wywołuje u mnie zaciskania pętli na szyi. Odbiłbym się, wyszedł do ludzi... W obecnym mieście marnieję z dnia na dzień. Za tydzień będę wiedział, mam nadzieję, że się przyfarci.
  10. @vand - Ewentualnie wkręciłeś sobie, że musisz mieć dobry humor codziennie przez całe życie. Zaakceptuj, że to niemożliwe i normalne, że tak nie będzie.
  11. @Perun82 - Mi nie przeszkadza być uśmiechniętym ekstrawertykiem, ale w pracy, którą lubię... W innej to sorry, ale po prostu się nie da. @icman - Brak kasy to brak wszystkiego, więc...
  12. @vand - To może po prostu w poniedziałki masz gówniany humor, hmm? Taka nostalgia poweekendowa A potem się normuje.
  13. @icman - Dziwne, żeby nie byli ludzie przemęczeni jak muszą robić dużo więcej niż 40h tygodniowo żeby przeżyć.
  14. @vand - Może Ci to z wiekiem minie. Z tego co rozumiem to jest Twoja pierwsza praca w życiu, może stąd takie coś.
  15. Pytanie co do CV. Jeśli szukam jakiejś pracy typu pakowacz itd. czyli coś dla nisko wykwalifikowanych ludzi to czy powinienem wpisywać komercyjne doświadczenie jako frontend oraz swoje skille czy lepiej to usunąć i nakłamać, że robiłem na jakichś produkcjach czy coś? Bo wiem, że czasami jak ktoś "wykwalifikowany" przychodzi do takiej "gównianej" roboty to go nie chcą przyjąć w myśl, że i tak będzie chciał odejść. Jak Wy byście to zrobili?
  16. @Tomko - W różnych bywam. Wiadomo, że wybrałem sytuacje niebezpieczne i nie oznacza to, że zawsze takie mam. Natomiast faktem jest, że lata temu na moim osiedlu łatwo było dostać po mordzie za nic i książkę mógłbym napisać na ten temat. Całe szczęście czasy się nieco zmieniły, ale uważać wciąż trzeba.
  17. @azagoth - Nikt nie mówi, że codziennie. Podałem jedynie przykłady sytuacji, które mnie spotkały, to wszystko. Zwykła dyskusja.
  18. @Trevor - Wszystkie sytuacje miały miejsce w przeszłości, kiedyś tam. Od dawna chodzę z tak zwaną smutną polską mordą, struty jakby mi utłukli rodzinę. Do tego ręce w kieszeni + lekko zgarbiony. Postawa zdecydowanie zamknięta. I chociaż to żadna złota rada to faktem jest, że dla mnie działa jeśli chodzi o takie sytuacje bo nie pamiętam żeby ktoś przysapał. Jeśli zagadują do mnie jakieś drechy to pytają czy mam szluga itd, czyli wyglądam chyba na takiego co to nie stroni od palenia, chociaż nigdy nie miałem fajki w ustach. No i wiadomo, trzeba się rozglądać na prawo i lewo. Co do zmiany miasta, jestem w trakcie pracy nad tym.
  19. @Patton - To polecam spróbować tej metody Wima Hofa co ostatnio robiłem temat na forum. Przyznam, że pewne stresy odpuszczają. Oczywiście życie nie staje się magicznie fajne, ale na pewno jest więcej luzu w "żołądku".
  20. @Trevor - Moje 4 sytuacje z życia wyglądały tak: 1. Idę sobie przez miasto i nagle przechodzę taką uliczką znaną z ciekawego towarzystwa. No i idę, idę... Uśmiecham się wyraźnie bo miałem wtedy niezły dzień i nagle na klatce schodowej widzę 4 ziomków stoi sobie, widać że trochę patola no ale idę dalej. I nagle tekst "a Ty co się tak kurwa cieszysz pedale? Wyjebać Ci kurwa?". Nawet nie spojrzałem na nich, po prostu szedłem przed siebie, oczywiście juz bez uśmiechu. Nie poszli za mną na szczęście ale ile obelg poszło to masakra. 2. Idę z kumplem i nagle dochodzimy do miejsca gdzie się rozstajemy. No to dłoń w dłoń i nareczka, lecę dalej. Wesoło było to przez dobrą minutę jeszcze mi uśmiech z twarzy nie schodził. Idę, idę... I nagle JEP! Z bar mnie jeden ziomuś... Odwracam się i słyszę "co kurwa śmieszku jebany?!". W ogóle nie wiedziałem o co chodzi. Odwróciłem się i poszedłem dalej ignorując... Nagle dostałem jeszcze z tyłu buta w nogi. Na tym się skończyło. Po prostu się nie spodobałem... Chorzy ludzie. 3. Dyskoteka. Stoję sobie i piję piwko. Nagle bum bum, fajna muzyczka, moje gusta. No to uśmiech na ryju i tupię sobie girą. Po chwili zakumałem, że obok stoi jakiś ziomek i gapi się na mnie mordą mordercy. Udałem, że nie widzę... Tupię dalej i kątem oka widzę, że ten kolo ciągle stoi. W końcu zerkam na niego, patrzę chwilę w oczy i robię delikatny ruch głową do góry plus lekko zmarszczone czoło w stylu "co tam?". A on do mnie: "Ze mnie się kurwa śmiejesz?!". Na szczęście uspokoiłem jakoś gościa w gadce, ale już czułem się w zagrożeniu. 4. Jestem na bilardzie. Gram z kumplem i fajnie pięknie. Obok drugi stół i tam jakaś karyna przez telefon gada z kimś, kłóci się, jest nerwowa. Nagle kumpel dał dobry żart i zacząłem się cieszyć. Tak się niestety złożyło, że chwilę później ta karyna wydarła się do telefonu, więc z automatu się odwróciłem zobaczyć. Miałem wtedy uśmiech na twarzy i ona to zobaczyła. Wleciało "Co się kurwa gapisz kurwo jebana?!?!?!", chciałem ją uspokoić ale zaraz kontynuowała "Wyjebać Ci szmato?!" i takie tam różne. Nagle pojawiło się z 5-6 rosłych gości i podbijają do mnie i pytają czy chcę wpierdol, mówię, że nie i że zaszło mega nieporozumienie. Na szczęście mi darowali ale to chyba tylko dlatego bo byli ode mnie dużo więksi i się zlitowali. Potem jeden z nich jak się napił to przywalił jednej koleżance z pięści w pysk w tym klubie bilardowym aż nokaut miała, miałem farta, że mi odpuścili. Czysta patola... W tym kraju bycie zadowolonym jest obarczone ryzykiem. Może to też dlatego, że jestem mały chłopak. @Patton - Tak, jest męczące i to bardzo. Zresztą jak każde trzymanie maski.
  21. Jeśliby dodać tutaj kilka założeń to się zgodzę, natomiast jeśli brać to dosłownie to nie. To nie jest tak, że 100% rzeczy zależy ode mnie, to dobra śpiewka od kołczów. Natomiast zgoda, to ja wybieram jak postrzegam rzeczywistość. Może zatem cieszenie się z chujowych finansów to umiejętność? W sensie, że jest kiepsko ale cieszę się bo jest kiepsko a nie bardzo kiepsko? Nie wiem, nie umiem na to spojrzeć jakoś w ten sposób. Oczywiście jak jest kiepsko to należy działać żeby nie było, ale ponownie jeśli działam ale mi nie wychodzi to znowu mam się cieszyć z tego, że nie wychodzi ale próbowałem? Dalej po prostu nie potrafię zrozumieć, jeśli czuję się smutno to dlaczego mam się uśmiechać. Może czegoś nie łapię w tej historii o Twoim ojcu. Inna rzecz... Może Tobie się wydaje to takie łatwe bo jesteś jego synem i masz jego cechy? Mi mój zawsze mówił, że żeby mieć dobrze trzeba być politykiem/kłamać/kraść/wygrać w lotto. To i tak się cieszę, że ja jednak myślę, że jakoś tam można bez tych rzeczy. Nie wiem/nie umiem jak można wybrać cieszenie się z tego co się ma jeśli to co się ma nie jest tym co mieć chcemy, wciąż uważam, że aby cieszyć się życiem należy najpierw to coś zdobyć (do pewnych granic, indywidualnych dla jednostki, czyli jak ktoś ma 100 tysięcy na koncie i jest smutny bo nie ma 200 to już ma problem imo). Wracając więc do sztucznej maski, to jeśli np. nie lubię swojej roboty to udając, że lubię to trzymam maskę. Mogę ją wtedy oczywiście zmienić na inną, ale radosny będę dopiero wtedy, gdy trafię na odpowiednią.
  22. @Młody Samiec - Obecnie nie chodzę nigdzie bo nie mam kasy a to co mi zostało muszę chomikować jak się da, ale jak uda się znaleźć pracę i przeprowadzić do innego miasta to wrócę do tego.
  23. Nie, ale z drugiej strony po co chodzić z uśmiechem na twarzy jeśli człowiek nie czuje się radosny? To sztuczne. Jeśli mam neutralny humor no to można się jeszcze delikatnie uśmiechnąć, ale w innym wypadku to trzymanie sztucznej maski i jest dosyć męczące, przynajmniej dla mnie.
  24. Tak, ale ten próg jest na pewno bardzo wysoki dla większości, zatem można dość długo zwiększać swoje szczęście. Założenie "więcej pieniędzy - więcej radości nie istnieje." jest dla większości niedostępne przez całe życie.
  25. Pewnie tak. Natomiast mimo wszystko ciul z tymi sebixami... Tak jak wspomniałem wszystko jest kwestią $$ i tego w jaki sposób ją zarabiasz (czyli czy praca nie wywołuje w Tobie chęci kupienia liny). Miałem w swoim życiu kilka miesięcy kiedy zaczęło się dziać jakoś fajniej, również finansowo i chociaż lekko nie było to od razu człowiek lepiej żyje, inna mentalność, brak strachu o przyszłość itd. Uważam, że to o czym piszę dotyczy z +-90% ludzi w tym kraju i niestety nie zmieni się prędko, a na pewno nie za naszych czasów. Oczywiście za granicą tez nie jest eldorado, ale myślę, że dużo lepiej. Do tego fajna satysfakcja jak dogadasz się z kimś w obcym języku.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.