Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Karakal

Użytkownik
  • Ilość treści

    12
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

18 Dobra

O Karakal

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Podaj proszę swoją wagę i wzrost.
  2. Wiesz czym jest otyłość? Otyłość to kwestia wyboru. Ty wybierasz co wrzucasz do paszczy. Odsetek ludzi otyłych, których stan ma podłoże chorobowe to zaledwie kilka procent, około 3-5% o ile dobrze pamiętam. Cała reszta to efekt spożywania nadmiernej ilości kalorii w stosunku do wydatku energetycznego. Tyle i aż tyle. Sama otyłość prowadzi do szeregu innych powikłań więc dana osoba faktycznie jest chora. Spójrz na tych gości. Jak oni sami wyglądają, jak się zachowują. Myślisz, że oni mają wybór? Nawet jeśli mieli by jakieś przyzwoite SMV (takich w tych programach jeszcze nie widziałem) to mentalnie sami nie dają sobie tego wyboru. A teraz do sedna: Czy jeśli ktoś ma wypryski na skórze / grzybicę / łojotok to czy taka osoba jest pociągająca? Czy jak ktoś ma grypę albo infekcję bakteryjną gardła i aż śmierdzi zarazkami to jest to seksi? A więc ----> skoro otyłość też jest chorobą to czy może pociągać? Może. O ile ktoś jest dewiantem.
  3. Za dużo kombinowania. Robienie z nią tego projektu uważam za nierozsądne. Jeśli chce się spotykać to będzie się spotykać pomimo ewentualnego braku współpracy. Istnieje ryzyko, że odwalisz za nią całą robotę. Być może tu właśnie o to chodzi. Nawet jeśli nie, to relacja z nią będzie Cię powoli odciągać od tego co dla Ciebie ważne min. projekt. Tak to działa, hormony. Dokładnie. Brać na chatę, robić co trzeba albo olać całkowicie bo to tylko miesza w głowie i zabiera czas.
  4. Karakal

    Grzywna za makijaż.

    Zabrać nad jezioro, ochlapać porządnie albo łeb pod wodę i od razu wiadomo. Polecam.
  5. Bardzo trafny komentarz. Doświadczenie robi swoje. Hehehe, spodziewałem się takiego komentarza Historia została tutaj mocno streszczona w celu nakreślenia ogólnego zarysu. Istnieją miliony możliwych sytuacji i kombinacji, których dokładne opisywanie mija się z celem.
  6. Swój emocjonalny plecak już mam spakowany. Ewentualnym rozpadem relacji się nie martwię. Z mojej strony coś umarło w momencie gdy zostałem sam z tym całym syfem. Można zbudować bardzo mocną więź. Pisane w MS Word i przeklejone. Nie chciałem żeby mnie wylogowało z forum podczas pisania. To mój pierwszy większy post na forum, stąd to nieogarnięcie. Nie. Podejrzewam, że podobne sytuacje zdarzają się wielu osobom. Otóż to. Brzydki ten świat. Nie dziwi mnie, że wielu mężczyzn woli żyć w zakłamaniu. Jeden to przełknie, drugi się udławi.
  7. Uprzejmie przepraszam za formatowanie. Opcja kopiuj - wklej nie zadziałała tutaj poprawnie. Tak, zdaję sobie z tego sprawę.
  8. Cześć Ekipo. Pora na moją historię. Będzie, krótko i konkretnie jak to tylko możliwe bo szanuję was i wasz czas. 7 lat temu poznałem dziewczynę. Zagrało, seks, początek relacji. Dziewczyna bardzo ładna – 8/10, na dodatek w moim typie a więc dla mnie 9/10. Z dobrego domu, porządna, dziewica. Były problemy jak to problemy, jednak zawsze gdzieś podświadomie wiedziałem, że należy twardo prowadzić związek. Kilka razy musiałem stopować różnych kolesi, dwa razy niemal doszło do bójki. Uczucie kwitło coraz bardziej. Niestety gdzieś po drodze zacząłem powoli zaniedbywać swoje plany, swoje dążenia i ambicje. Związek wymagał pracy 24/7, lwia część roboty przypadła mnie. Dziewczyna była dosyć skryta, bardzo długo nie chciała się otworzyć. Mówiąc otworzyć mam na myśli charakter. Oczywiście obudził się we mnie jakiś szalony zbawiciel i postanowiłem sobie, że to z nią przepracuję. Tak też się stało. Wszystko grało, pasowaliśmy do siebie – związek idealny... Po drodze pojawiło się oczywiście kilka spraw, które mi nie pasowały: - wspólne mieszkanie razem bez ślubu było wykluczone - ”Intercyza? Przecież jak się kocha to się jest ze sobą zawsze!” Ale człowiek młody i głupi to ciągnął to dalej bo wierzył, że to wyjątkowa relacja. Więc były wspólne chwile, wspólne wakacje, kupowanie różnych błyskotek i butów. Ogólnie powiem, że szczodry był ze mnie chłopak. Po 5 latach otrzymałem wyraźny sygnał, że powinienem się już oświadczyć.Ja chciałem po prostu stworzyć dobrze funkcjonujący związek, czerpać z niego radość. Ponadto, przyznałem uczciwie przed samym sobą, że interesowały mnie też inne kobiety. Powiedziałem więc, że jest dla mnie za wcześnie i potrzebuję więcej czasu – miałem 24 lata. Temat jakoś ucichł jednak coś się we mnie zmieniło. Wtedy odpuściłem. Puściłem stery i pomyślałem „niech teraz samo się kręci”. Skutki były opłakane. Postępował powolny rozkład związku. Wszechobecna presja otoczenia stawała się nie do zniesienia. Wymowne spojrzenia oraz głupie teksty rodziny i znajomych o powinności zawarcia małżeństwa pogarszały tylko sytuację. Chciałem utrzymać tę relację. Znów odezwał się we mnie „zbawiciel”. Całą uwagę poświęcałem jej ówczesnym problemom, myśląc, że jeśli jej pomogę wyjść z trudnej sytuacji to wówczas ona to doceni co poskutkuje poprawą kondycji naszego związku. Zaniedbałem siebie, swoje plany - brak snu, kłopoty w pracy, poziom stresu osiągnął szczyt. Z przebojowego gościa stałem się cieniem siebie. Jej sytuacja uległa diametralnej zmianie na lepsze w kwestii finansowej. W zeszłym roku ja straciłem źródło dochodu. Wtedy sądziłem jeszcze, że wsparcie w związku działa w obie strony. Oj jak bardzo się pomyliłem. Seksu było coraz mniej, coraz więcej było docinków oraz lekceważenia z jej strony. Co zrobiłem? Kupiłem pierścionek i pojechaliśmy na wakacje gdzie postanowiłem się oświadczyć, wierząc, że to jest odpowiednie wyjście z sytuacji. . . . Chwilę przed momentem kulminacyjnym poczułem, że jest mi niedobrze. Gdzieś głęboko w środku wiedziałem, że właśnie mam zamiar zaprzeczyć wszystkiemu w co wierzę. Zrezygnowałem. Po powrocie było gorzej. Stany depresyjne, myśli samobójcze, apatia, brak sensu istnienia. Dwa miesiące bez seksu i bez szczerego zainteresowania moją osobą z jej strony, tylko ciągłe wzbudzanie poczucia winy. Prawdziwego kopa w ryj dostałem gdy próbowałem porozmawiać o swoich problemach ze swoją „drugą połówką”. Usłyszałem, że „robię się męczący”. Wtedy nastąpił moment przejścia. Wyjście z Matrixa. Tylko, że Morfeusz nie dał mi wyboru, „Czerwona czy niebieska?”. Zamiast tego wpakował mi do gęby czerwoną krzycząc „ŻRYJ KU*wA! A jak się udławisz i zdechniesz to ch*j, trudno” Interesowałem się psychologią już wcześniej, w tym również psychologią ewolucyjną. Dodałem 2 + 2, wyszło mi 4. Przetrawiłem sobie to wszystko na ile było to możliwe.Trochę to trwało. Wyzbyłem się poczucia winy, zrozumiałem, że kobieta nie jest w stanie dać szczęścia. Później trafiłem na kanał pana Marka na YT. Za którymś razem ona powiedziała że „mam coś zrobić” bo to zmierza w złym kierunku i to będzie nie do odratowania. Na dodatek kilka dni wcześniej umówiła się na kawę z kolegą. Powiedziałem jej wtedy, że to koniec i szkoda jej czasu, bo nie ulegnę presji społecznej i się nie oświadczę i dlatego powinniśmy się rozstać. Bez zjadającego poczucia winy, znowu byłem sobą, znów postępowałem według swoich zasad, na zimno. Stała się rzecz oczywista. Ona miękkie nogi, i chce być ze mną. A ja na to czy wie na co się pisze. Ona, że tak. Teraz stan obecny: Super seks, sama się na mnie rzuca, gotuje obiady, karmi, jest uległa. Ja dostałem ofertę nowej pracy. Obiłem się od dna i depresji. Sam... Tylko wiecie co? Jest mi znowu niedobrze. Bo mam wrażenie, że jedyne co ją interesuje to to ile będę zarabiał. Oczywiście nic jej nie powiedziałem. Ot moja historia. Gościa, który w ostatniej chwili ogarnął o co chodzi w te klocki. Niech to będzie przestroga. Nawet najbardziej idealna kobieta to nadal kobieta. Dopóki trzymasz wszystko za mordę, to jest dobrze. Powinie ci się noga – do widzenia. Opcje są dwie, zostać albo odejść. Szczerze mówiąc to nie mam ochoty na żadne związki. Ciekawią mnie wasze opinie. Dziękuję za przeczytanie mojej historii oraz za wszystkie komentarze.
  9. Karakal

    (Prze)Grane Życie

    Przede wszystkim drogi kolego musisz przejąc kontrolę nad samym sobą. Zacznij od czegoś bardzo małego, na przykład: - Kładziesz się spać i wstajesz zawsze o tej samej porze. - Masz swój plan treningowy, którego się trzymasz. - Itd. Chodzi o to, żebyś pokazał samemu sobie, że jesteś w stanie trzymać się swoich postanowień. Później to pójdzie - efekt kuli śnieżnej. Nie ma możliwości, żebyś był od razu mistrzem. Najpierw będziesz kaleczył daną dziedzinę. Tak jest ze wszystkim, zaakceptuj to. Obejrzyj filmik: Jeśli chodzi o gry: To znaczy po prostu tyle, że od czegoś uciekasz. Jeśli już wiesz co to, to musisz stawić temu czoła. Jeśli rozwiążesz ten problem to nie będzie powodu do ucieczki. Powodzenia.
  10. Karakal

    Dysonans

    I bardzo dobrze. Wszystko z Tobą w porządku. Mnie też brzydzą wulgarne laski, od razu mi się odechciewa. Myślę, że jesteś w momencie przejścia, tj. na granicy rzeczywistości i matrix'a i od Ciebie zależy, w którą stronę pójdziesz. Po prostu nie oberwałeś jeszcze wystarczająco mocno od kobiety, żeby to zauważyć. Kobieta nie jest od tego żeby pompować twoją samoocenę i dawać radość, bo prędzej czy później to pęknie jak balonik. Nagle, bez zapowiedzi. Nawet nie ogarniesz kiedy i jak to się stało. Wystarczy, że będziesz miał jakieś osobiste problemy np. z kasą, pracą, lub ze zdrowiem przyjdzie koniec wielkiej miłości. Dopiero jak człowiek tego doświadczy to dochodzi do niego, że tak na prawdę jest sam i ze wszystkim sam musi sobie poradzić. I w tym momencie albo się załamujesz albo wychodzisz z Matrixa. Tylko po co narażać się na taki syf skoro wielu z nas już przez to przeszło, z mniejszymi bądź z większymi obrażeniami, i mówi jak jest. Dla mnie skreślona na samym wstępie. HIV i syf. Zaryzykujesz?
  11. Chętnie przeczytam, po uprzednim sformatowaniu tekstu przez autora. W obecnej formie nieczytelne. Pozdro
  12. Karakal

    Nowy

    Dzień dobry całej ekipie, Jakimś cudem, niedawno sam wyszedłem z "Matrixa". Później natrafiłem na kanał na YT i forum. Dołączam do grona ponieważ uważam, że wiedza, którą szerzycie jest bezcenna i niezwykle potrzebna. Być może i ja będę w stanie dołożyć swoją cegłę. Panie Marku, wyrazy szacunku. Pozdrowienia.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.