Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wielokropek

Użytkownik
  • Content Count

    123
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

77 Świetna

1 Follower

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

390 profile views
  1. Jest dobrze Ale to takie nie do końca chyba porównanie. Tu by bardziej pasowało, że skoro mężczyzni mają nie oglądać porno to kobiety nie mają używać sztucznych dildo, marchewek, cukini i bakłażanów i ostryg czy co tam się jeszcze używa 😹🤫 Czemu nie do końca? Z resztą, te Twoje porównanie powiedzmy, że może być zapomniałeś o ogórkach i bananach Uważam jednak, że chęć posiadania dziecka to znacznie silniejsza potrzeba niż posiadanie sztucznego dildo. Nikt tez wokół do posiadania dildo nie nawołuje, ani nie jesteś aż tak oceniana przez jego pryzmat. Chyba nie nadążam za tokiem myślowym. 😕 Wyjaśnisz na jakiej podstawie wysunąłeś taki wniosek? Tzn mam jakieś hipotezy, ale wolę konkrety, a nie domysły. No, ale znowu- moja gra jest trudniejsza pod względem celu. Ten cały Kinder to nic innego jak umawianie się na seks, miejscowe darmowe portfolio modelek/modeli, okazja na darmowy obiad czy "miejsce przeprowadzania rzekomo miarodajnych eksperymentów socjologicznych o tematyce damsko-męskiej i przekładanie ich wyników na całość tychże relacji, również w świecie realnym" Nic z tych rzeczy nie mnie nie interesuje, a puszczanie się sam mi odradzałeś, słusznie. Kobieta szuka relacji. nie seksu samego w sobie, w większości przypadków, Poza tym: I wice wersa Byłoby znacznie łatwiej ale nudno co nie? Mi tam na ten moment nudno nie jest Nie chodzi o to, że bycie facetem to istna śmietanka, tylko, że macie możliwość tą istną śmietanką zostać- i to w pełnym tego słowa znaczeniu, każdym aspekcie. Ja rozumiem, że początki są cholernie trudne w Waszym przypadku, że często zdarza się tak, że na tym początku część zostanie- ale znowu- sporo zależy od Was. Nie mówię, że wszystko, ale zdecydowanie więcej niż w przypadku kobiet. Ja nigdy nie będę miała takiej możliwości, rozumiesz? Nigdy. Świadomość tego jest przytłaczająca, zwłaszcza, że okres koronacji nieuchronnie zbliża się ku końcowi. Masz mało czasu na poznanie siebie, aby potem skutecznie poznać czego/kogo w życiu szukasz. Jak nie zrealizujesz/nie dowiesz się w terminie- to koniec, przepada i nie wraca. Założenie rodziny to nie jest takie "hop siup" przecież i wiele kobiet staje w pewnym momencie przed bardzo trudnymi wyborami. Panowie nie są tak stawiani pod ścianą "biologiczną". A tej nie przeskoczysz, choćbym nie wiem jak próbowała. Ok, cieszę się, że mi nie każesz zostawać na statku w tym przypadku. Ja bym tak zrobiła- ale wiele kobiet nie robi tego z powodów czysto pragmatycznych i trudno się tym kobietom dziwić. Dlatego postuluję zawsze za profilaktyką i mówię, że kobieta nie może być w pełni zależna od mężczyzny. Powinna mieć swoje pieniądze chociażby, pracować i -jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi-nie stawiać go w centrum swojego życia. To nie jest tak, że ma Go nie szanować, czy, że "kłóci się to z koncepcją miłości". Moim zdaniem nie jest to prawda. Miłość to decyzja. "Nie potrzebuję Cię, ale chcę być z Tobą". Czytam Twoje posty Dodałam słowo o odpowiedzialności kobiety, bo po prostu brakowało mi tam wspomnienia o tym. Nie lubię przedstawiania sytuacji w sposób pt. "mężczyzna dźwiga 110% odpowiedzialności, a kobieta 0%" i choć domyślałam się, że nie było to Twoim zamiarem, to i tak stwierdziłam, że to podkreślę. To forum mnie tego nauczyło, wybacz Co do podkreślonego -hmm. Znowu się przyczepię. Po pierwsze każdy sam decyduje o swoim życiu i priorytetach. Po drugie- nie tylko kobieta wychowuje dziecko, ale i mężczyzna. Ciągle niewiele się mówi o roli taty, niestety. Jeżeli oboje wychowują dziecko- to równie dobrze można stwierdzić, że dzieci są ważniejsze niż jakakolwiek "kariera" - także ta męska. Jak sądzisz, co na to Panowie? No tak, o ile pamiętam to byłeś już nawet "kobietą" . Dziękuję Ci bardzo, ale nic z tego. Pomijając armagedony i inne zjawiska polegające na obrzucaniu się błotem , jest jeszcze aspekt tego forum jako całości. Temat, który chciałam poruszyć jest bardzo drażliwy pod wieloma względami i obawiam się, że mógłby zostać wykorzystany przeciw forum przez osoby z zewnątrz. Nie zamierzam z ludzkich tragedii robić kuli armatniej, nawet takiego snajpera dyskusyjnego jakim jestem na to nie stać No nie wiem po części mógłbym się zgodzić bo wy polujecie na te wszystkie promocje ale... według badań kobiety wydają 82% pieniędzy na świecie, także no wiesz No wiem, w zupełności się z Tobą zgadzam, po prostu zakpiłam sobie z własnej płci Tam ta emotikonka nie jest bez przyczyny Umieranie mężczyzn znacznie wcześniej niż kobiet - ogromna dysproporcja. Ja to widzę wszędzie jak faceci są wołami roboczymi i się wykańczają. Zgadzam się, niestety- w Polsce obywatel to wół roboczy. Tylko moim zdaniem, nie do końca przyczyną tego są kobiety. Nawet gdyby nie one, to moim zdaniem trzeba będzie zasuwać tak czy siak. Kupczenie dupą to nie jest godne pochwały, zdecydowanie. Serio jednak uważasz, że kobiecie opłaca się za każdym razem wyciągać asa z rękawa? Mi się zdaje, że jednak przed kupczeniem kobieta próbuje innych metod od ciepłych rozmów, po fochy i bunt. Chyba jednak nie skutkują. 😕 Tutaj może się oburzysz, ale jeżeli traktuje się kobietę jak zabawkę (choćby i ulubioną) do seksu- to czy na dobrą sprawę- powinien się dziwić, że zostaje ustalona cena? Moim zdaniem potrzeby obu stron powinny zostać zaspokojone, w ramach własnych wspólnie ustalonych kryteriów. Tak jak kobieta, która ma gdzieś potrzeby partnera, pomimo tego, że ten darzy ją szczerym uczuciem i dba o nią- jest to zła postawą; tak i analogicznie- mężczyzna który ignoruje potrzeby partnerki nie powinien być w sumie zdziwiony elementem grania dupą. Powiem więcej- gorzej jak ona zaprzestanie nawet tego. Co nie zmienia faktu, że nie pochwalam tej postawy. Co w sytuacji w której umawiali się, że "ona robi to a on tamto"- a on nie wywiązuje się ze swojej części umowy? Przeciąga w nieskończoność, bo "zrobi w swoim czasie". Inna rzecz, że kobiety, źle komunikują swoje niezadowolenie. Dużo fochów i emocji. Jak rozmowy nie działają, to przechodzimy do działania. "Kochanie, widzę, że masz mnóstwo na głowie, rozumiem. Dlatego pomyślałam, że poproszę kogoś o pomoc z ta pralką. Ktoś już zdeklarował pomoc..." Żadnego molestowania i męczenia psychicznie a problem rozwiązany. Proszę nie robić z mężczyzn świętoszków. Nie, dziękuję. Udzieliłam tutaj i tak już za dużo informacji. O Boże, nie. To jest jakaś masakra i nie chcę aby opis tych kobiet stanowił streszczenie mojej płci. Jak już mówiłam- nie faworyzuję kobiet. Cieszę się Twoim szczęściem. Jak są głupie, to niech spadają Mi też jest całkiem dobrze samej Owszem mężczyzna kocha za wygląd, czy też za te pociąganie seksualne ale mężczyzna też z wiekiem kocha Cię za to, że w ogóle jesteś a kobieta kocha za co lub co może dla niej zrobić mężczyzna - niezwykle smutna sprawa. A tu masz dowód w postaci swego własnego zdania: ' Czyli pieniądze Przestańmy okręcać sprawy bo to jest dosyć zabawne. Dla niewprawnego umysłu ale nie mojego takie zagrywki nie przejdą bo łączę kropki dosyć dobrze Powstaje z tego pewno rodzaju @Wielokropek, który można połączyć i zobaczyć pełen obraz Tylko, że ja tu znowu sobie zakpiłam: Mój błąd polega na tym, że użyłam słowa "kochać" , kiedy o miłości nie ma tu mowy- zarówno w jednym jak i w drugim przypadku. Jak już wspomniałam wg mnie miłość to decyzja i nie ma ona za wiele wspólnego z pseudo-romantycznymi wywodami z obu stron. Użyłam tu po prostu porównania - tak jak Panie będą zasłaniać pieniądze - potrzebą bezpieczeństwa i szukaniem odpowiedzialnego partnera - tak i analogicznie- Panowie będą twierdzić, że tak po prostu kochają kobietę za to że jest, choć tak naprawdę chodzi jedynie o jej wizualność. O ile widzę, pierwszy aspekt dostrzegasz i się z nim zgadzasz, tak ten drugi- chcesz polemizować W mojej opinii mężczyzna nie kocha kobiety tylko za to, że jest. Znowu- nie róbmy z Panów cudów na kiju 1. Dlaczego spora część panów w wieloletnich małżeństwach wymienia partnerki na młodsze i robi tzw "drugie rozdanie"? Przecież w myśl Twojej teorii powinien wręcz kochać tę żonę nawet bardziej niż na początku Tylko proszę, nie mów mi, że 100% tych okrutnych żon znęcało się psychicznie nad swoimi mężami i oni z bólem serca odkryli duszę przed zwykle sporo młodszym dziewczęciem 2. Gdyby mężczyzna "kochał kobietę tylko za to że jest" to powinien zakochiwać się w absolutnie każdej kobiecie z jaką ma do czynienia. Tak się nie dzieje. Panowie również dokonują selekcji - owszem nie jest ona tak rygorystyczna jak ta kobieca (co jak dobrze wiesz wynika z biologii) co nie zmienia faktu, że ma ona miejsce. Zwykle to mężczyzna zagaduje do kobiet, które mu się podobają i tu właśnie zadaje sobie pytanie: "Czy ona się nadaje?". Więc ma możliwości. Pierwsze zdanie należy do mężczyzny, ostatnie do kobiety. Nie traktujmy ludzi jak "bez-mózgów", bez przesady Ech, nigdy nie wymagałam pieniędzy na starcie, raczej chciałam wiedzieć czy dana osoba stawia sobie jakieś cele w życiu, do czegoś dąży, o czymś marzy. Nie musisz wierzyć Zdanie klucz. Uczynić kogoś całkowicie od nas zależnym i nazywać otrzymaną wdzięczność miłością. To jakiś substytut miłości co najwyżej. Dlatego wolę koty. Bo nie ma jak a nie dlatego, że nie chce Z żadnej paki, masz rację. Jasne, że nie toteż nie biorę w tym udziału Korona dawno zdjęta (o ile w ogóle była), głowę nauczyłam się trzymać z podniesionym czołem, co polecam wszystkim bez względu na płeć. Najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła to ja sama, żaden cyrk nie jest do tego potrzebny. Panowie też szukają najpiękniejszej, co udowadniałam już wcześniej, więc przywalanie się do kobiet jest trochę nie na miejscu , a że nie macie żadnego słynnego "walla" to i możecie sobie krytykować Ja nie mówię, że wszystkie ale zdecydowana większość W takim razie się prawie zgadzamy. Według mnie to nie jest "zdecydowana większość", tych kobiet jest mniej. A dlaczego nie? Kto wie lepiej niż ja sama co jest dla mnie dobre? Ja tez wychodzę z iluzji tego co może dać mi mężczyzna. Poza tym mam dość specyficzny charakter i lubię Was na tyle, żeby nie chcieć spierniczyć Wam życia I tak i nie. Widzę zniszczenia, ale nie traktuję kobiet (ani w ogóle ludzi) jak zdalnie sterowane robociki, które nie mają swojego mózgu. Idealizmu już we mnie raczej nie ma, z czego w ostatecznym rozrachunku się cieszę. Jak już wspominałam- wymagań nie ma, róbta se co chceta , a przedtem uważam, że nie były wysokie. Co do innych- każdy może wymagać czego chce, choć rozsądniej byłoby się zastanowić co można zaoferować atrakcyjnego dla drugiej strony. Moim zdaniem to panowie powinni wymagać więcej- może i część problemów zniknie? Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz.
  2. @SzatanKrieger wyszło trochę nieporozumień, ale postaram się je naprostować Ale jakie inne wrażenie, co masz na myśli? Byś mnie poznała to byś zrozumiała, że nigdy u mnie nie było lepiej i co ciekawe, żadna kobieta się do tego nie przyczyniła. Miałam na myśli siebie. W sensie, że niby tak wychodzi pryzmat nieszczęśliwego Wielokropka, ale to nieprawda. Niby tak, ale jednak nie do końca. Instynkt macierzyński to nie do końca kwestia wyboru. Jak kobiety nie muszą rodzić dzieci, to na podobnej zasadzie panowie nie muszą uprawiać seksu, prawda? Nie pożądaj kobiet mężczyzno i problem rozwiązany To chyba tak nie do końca. Zresztą, sama będę pewnie miała okazje to sprawdzić, bo temat rodziny pewnie odpuszczę. Bo kapitan nie ma wyboru, tak jak i mężczyzna go nie ma. Po prostu nie ma, bo jeśli zrezygnuje z przewodnictwa to jest ogromna szansa, że kobieta ucieknie. Przynajmniej będzie wiedział z jaką kobietą będzie miał do czynienia. Lepiej być ślepym? Jeszcze czas zaoszczędzi. Skoro twierdzisz, że kobieta widzi same korzyści- no cóż, Twojego zdania raczej nie zmienię. Mi chodziło raczej starej daty w sensie wychowania 🙂 Wiem, że o to Ci chodziło. Powtórzę raz jeszcze- nie jestem "starej daty" Bardzo, chciałbym być tak krzywdzony... Kto stoi wyżej w domu, ten który chodzi do roboty jest szmacony najczęsciej czy ta, która odbiera tantiemty za jego pracę i spędza czas w domu? Widzisz sprawę tylko z jednej perspektywy. Co jak kapitan jest wredotą w stosunku do swojego statku czy "doradcy"? Jaką linię obrony miał wówczas ten doradca? Żadną. Naprawdę sytuacja, w której jesteś całkowicie zależny, od drugiej strony jest dobra? Jak się już kobieta chciała rozwijać to w ogóle mrzonka. Tak wiem, że rozwój u kobiet to tylko ilość kutangów w ustach, jak mi to tutaj ktoś (nie Ty ) tłumaczył. Jak sam zauważyłeś obie płcie muszą mądrze wybrać. Nie tylko kobiety popełniają błędy. ps. co wy macie z tym szukaniem fajnego chłopaka po 30? Większość zaczyna szukanie znacznie wcześniej, zresztą nieważne. TAK JA IDĘ. I TAK BYM POSZŁA nawet wówczas jako "doradca".Sam miałby sobie facet radzić? Jakbyś sobie nie poradził- to co potem ze mną? I tak bym nie zdążyła zwiać. Jakby mnie facet zostawił w takiej sytuacji- jako "doradca"to miałabym bardzo jasny przekaz o jego stosunku do mnie. Zawsze nakładasz takie ekstremum? I serio, baba zostawia kogoś z powodu wybitych zębów? Ja mam się jeszcze potem smucić, że mnie jakaś zostawiła? Jedyne z jakiego powodu bym się smuciła, to to, że nie poznałam się na danej osobie wcześniej. Kobiecość nie jest związana z odpowiedzialnością? Funkcja matki to nie odpowiedzialność? Wybacz, ale sytuacje w których facet oddaje życie to ekstremum, zdarza się niepomierne rzadko. Zresztą o kobietach oddających życie za swoje dzieci zapewne słyszałeś. Tu można być złośliwym i zapytać jak wygląda sytuacja w przypadku rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym. Widać pełną ofiarność mężczyzn 😕 Chciałam swego czasu założyć taki temat w rezerwacie, ale myśl jaki armagedon by się wtedy rozpętał skutecznie mnie powstrzymała. Nikt nie jest skłonny do takich poświęceń, poza pojedynczymi jednostkami. Ani mężczyźni, ani kobiety. Smutna prawda. Gloryfikacja jednej strony jest po prostu błędna. jeżeli będzie on moim odpowiednikiem to w porządku. Kobieta rozporządza tak dobrze, że rozporządzi każdą złotówkę więc nie musisz się martwić. Co to jest to słynne zajeżdżanie faceta w PL? Jak nie ma pieniędzy albo na coś się odkłada a jej się marzy jakaś bzdura- to mówisz- w porządku, zarób sobie, realizuj we własnym zakresie. Inne takie pierdoły też można normalnie rozwiązywać. Wybacz, ale serio jak czytam "świerzakownię" to zastanawiam się gdzie Wy te dziewczyny znajdujecie. Z drugiej strony jak słyszę, że te pokręcone sprawiają, że żyjecie, a te normalne to- "sorry, ale nic nie czuję"- to czyja jest to wina? Są i damskie wersje bad boya z tego co zauważyłam. Co z resztą potwierdza psychologia. Gra dupą, to nie tylko PL No chyba, ze to uciemiężenie to nawoływanie do zrobienia jakiejś rzeczy od jakiegoś czasu...zdarza się, że roku. Prosi się, rozmawia- nic. Często w efekcie kobieta sama robi daną rzecz. Zwykle panom to pasuje. Albo gra dupą- to już panom nie pasuje. Ale gdyby nie działało, to kobieta by tego nie stosowała, prawda? Ok, przypadek mojej rodziny zostawmy w spokoju, dżentelmenie Dokładnie. Przepraszam, ale co to jest M2? Nie rozumiem skrótu. Ooo. Zawsze wiedziałam, że tu jakiś szwindel próbują mi sprzedać A może po prostu polubić pracę nad sobą, tak po prostu? Aj... I mieć gdzieś te głupie baby, przy okazji? Nie do końca się zgadzam. ale gdybym miała tłumaczyć jak ja widzę mechanizmy tego doboru, to trzeba by zrobić oddzielny temat- a sam widzisz jak dużo piszę. To prawda. A co to miłość dla kobiety- być kochaną za twarz? Pewnie mi odpowiesz, ze mężczyzna kocha za coś innego. To ja ci odpowiem, że kobietę nie kręcą twoje pieniądze tylko umiejętność ich zarabiania i chodzi o poczucie bezpieczeństwa Btw, na pieniądze masz wpływ, ja na twarz nie Btw. żółw też będzie Cię kochał za jedzenie jakie mu dajesz Polecam koty, one nie owijają w bawełnę, że jest inaczej Wiesz, że celowo nazwałam Was leniami? nic od mężczyzn nie wymagam, koniec z braniem udziału w cyrku zwanym relacjami damsko-męskimi. Bilet z każdego miejsca jest tak samo drogi, te siedzenia tuż przy scenie stale zajęte dla Vipów, a przedstawienie na które tyle się szykowałam jest krótkie i po prostu słabe. Żałuję, że dałam te przykłady Bellucci, Monroe- chodziło mi o "piękne ramy" , żadna z tych kobiet nie znaczyła nic innego jak jej twarz. Kobiety mają ograniczenia. Mężczyzna zaczyna od zera, rozumiem. Rozumiem też, że jak czegoś nie zrobi - to pozostanie tym zerem. To nie jest coś, czego Wam zazdroszczę. 😕 W ostatecznym rozrachunku jak to dobrze rozegracie, możecie wspiąć się wyżej. U kobiety ten start to wszystko co będzie miała. Kwestia, w której moim zdaniem się nie zgadzamy to czy wszystkie kobiety mają lepiej od mężczyzny na starcie. Moim zdaniem nie. Twoim zdaniem tak. Popraw, jeśli się mylę. Nie ma sprawy, mi to lotto akurat Wynika z tego, że mam nieprzeciętne towarzystwo Jak już wspominałam wycofuje się z zabawy także przeciętniak, Ahmed, cesarz czy sułtan mnie nie interesuje. Przeciętny mężczyzna- to ktoś kogo chce świadoma siebie (swoich wad również) kobieta. Normalny człowiek do życia. Spokojnie może nie mieć 180 cm, czy własnego mieszkania ani kwadratowej szczęki.Ma jakieś marzenia, choć pewnie nie chce się do nich przyznać. Ktoś kto po prostu sprawia, że cieplej patrzysz na świat i na samego siebie. Ktoś o kogo się troszczysz i wspierasz. Pierzesz skarpetki , Aż tyle. Dalej nie piszę, bo jeszcze wrócę do idealizmu, a on jest szkodliwy na dłuższą metę O co chodziło z tym filmikiem? Powiedziałam przecież, że jak kobieta jest świadoma uczuć faceta i mimo to jest tworzona otoczka przyjaźni to jest zdzirą i tyle. One wiedziały. Dodałam jedynie, że jak facet wie, że chce od kobiety czegoś więcej, ale udaje tylko i wyłącznie przyjaciela licząc na coś innego to , to też jest "zdzirek" Zakładałam wzajemność. Oj nie, panowie by mnie zjedli, a ja nie należę do lekkostrawnych.
  3. Wiem o tym teraz, jak i wiedziałam o tym pisząc poprzedni post. Odpowiedziałam "personalnie" z dwóch powodów: 1. Żeby nikt nie zarzucił, że sprawa dotyczy wyimaginowanych kobiet, które nie istnieją 2. Żeby nikt nie zarzucił mi wyrażanie poglądu za większość. Odpowiadam tylko za siebie, w tym za moje słowa. Jestem pewna. Poza sporadycznymi epizodami otwierania drzwi , ale jeżeli chcemy to tak "licytować", to zakładasz, że nigdy po prostu ot tak "bezinteresownie" (bo w bezinteresowność nie wierzę- zawsze mamy z danej sytuacji jakąś korzyść np. czujemy się lepiej itd.) Panom nie pomogłam? Tobie żadna koleżanka w niczym nie pomogła? Znowu jakbym miała prowadzić statystyki z takimi "niuansami"- to wyjdzie, że panowie bardziej korzystali niż ja Wypadałoby jednak brać pod uwagę także wartość "usługi" w oczach drugiej osoby. Zakład dam, że gdybyś ów Panów zapytał czy coś dla nich zrobiłam, powiedzieliby zapewne,że nie- bo nie są to usługi które mają dla nich nie wiadomo jaką wartość W druga stronę jest analogicznie- serio jak ktoś mi już te drzwi otworzy, to zawsze podziękuję. Z drugiej strony jak ktoś chce jakiejś formy zapłaty za "usługę dżentelmeńską" to uczciwiej gdyby o ty wspomniał. Podziękowałabym za ofertę i otwierałabym drzwi sama. Lechistan gloryfikuje kobiety głównie z powodu KK. A KK ma również jako instytucja spore wymagania od kobiet, większe od mężczyzny. Mężczyzna w KK jest o wiele bardziej uprzywilejowany niż kobieta. Ksiądz a zakonnica- kto ma lepiej? Sytuacja względem ciąży (nie muszę wspominać o aborcji, której nie pochwalam?) Wystarczy poczytać Pismo Święte- "Żony bądźcie uległe mężom jak Panu" itd. cała ta religia mówi o tym, ze mam się słuchać męża, niezależnie od tego co mówi. No, ale mniejsza o to. Btw Lechistan ma również wymagania wobec kobiet- o syndromie "matki polki" słyszałeś? Skąd się wziął wokół Ciebie? Jak Wam tak źle, to zawsze można się przenieść nie wiem, np. do tej osławionej Japonii itd. Tylko ja nie wiem czy panowie biorą pod uwagę to, że kobieta dysponuj tam wypłatą mężczyzny - od razu na "rachunek domowy" i nie ma zmiłuj Nie mówię, że u nas jest fantastycznie, ale bez przesady. Przecież nawet na tym forum okazuje się, że większość Panów to tak 7/10 i wzwyż chce. Jak nie ma absolutnie możliwości to maks do którego może się "zniżyć" to te 5/10 i to wynika mi nie tylko z tego forum, ale również z życia codziennego. A 5/10 to jest średnia krajowa. Wynika z tego, że spora część panów chce kobiet na poziomie atrakcyjności wyższym niż sami reprezentują. Jak już wspominałam staram się pamiętać, że "Ja" to nie tylko ciało. Nie ma to jak być człowiekiem drugiej kategorii i co gorsza-nie mieć większej szansy na zwiększenie "smv" , ale "pamiętaj takie też sobie radzą" Sorry, ale sytuacja brzydkiej kobiety jest zdecydowanie cięższa niż brzydkiego mężczyzny. Kobieta nie ma szans na zmianę kategorii. Panowie mają. Za przeproszeniem trzeba tylko ruszyć tyłek. Od ja wiem 14 do 30+ około, owszem stoi dla Ciebie otworem ale nie miej do mnie żalu, tylko do matki natury i oczywiście mówię o perspektywie ale mam tu na myśli na związki a nie tylko na jednorazową przygodę. Wiesz, piszę to w kontekście ogólnym nie indywidualnym, bo np możesz mieć te 34 lata i nadal być ostra ale bądźmy szczerzy, że kobieta jest postrzegana przez pryzmat wyglądu, dlatego używacie kremu nivea, z aligatora i kury oraz obierek od ziemniaków byle by tylko zachować wygląd. Dlatego pisałem to w tym kontekście. (Bardzo dobrze, że masz ambicje i cele, świeć Pani Bóg nad duszą @Wielokropek ) Skoro tak uszczegóławiać, to jest to okres 14-26. To ja już wolę nawet te 20-30 . Naprawdę jeżeli nie widzisz różnicy w tym, ze lepiej jest "być atrakcyjnym" później kiedy masz już coś w głowie i jesteś jako tako ustawiony, niż w cudownych latach młodzieńczych to nie ma o czym mówić. Też mówiłam o związkach, nie o przygodach. Dla kobiety przygody są kompletnie nieopłacalne, mówiąc szczerze- chyba, że ma "beciaka" na miejscu Nawet jak będę "ostra" w wieku 34 lat- to jakie ja mam szanse na urodzenie zdrowego dziecka? Podkreślone wyrażenie mnie śmieszy- w tym kontekście, że często słyszę jak to mężczyźni nie zostali oszukani przez system. A kobiety to nie zostały oszukane? Wiesz ile razy słyszałam, ze liczy się co mam w głowie* (ta gwiazdka= liczy się to co masz w głowie wtedy i tylko wtedy kiedy wizualnie się podobasz. Im bardziej się podobasz, tym zawartość głowy ma mniejsze znaczenie. Inna rzecz, że wartość głowy tak czy siak waha się od -1 do 1. Generalnie staraj się, jest o co ) W temacie zachowania wyglądu to jestem prawdopodobnie jedną z najlepiej poinformowanych tu osób. Żałosne, to wszystko na swój sposób. Dziękuję za wstawiennictwo, choć wątpię by Pani Bóg słuchała Szatana Każdy przypadek jet inny i tym samym wszystkie są w jakiś sposób takie same W porządku, pozwalam. Na 9/10 nie przeskoczysz hola, hola przeskoczysz na jakieś 7/10 to źle? Jaka kobieta może pozwolić sobie na taki przeskok? Żadna. Monika Bellucci urodziła się śliczna, a z wiekiem i tak tylko traciła. Hepburn mogła znać parę języków, pomagać rebeliantom, być całkiem inteligentna, a i tak skończyła jako wzór na poduszce, bo ma ładną twarz. Aktorstwo takiej Monroe nikogo nie obchodziło. Jesteś wyżej niż jakakolwiek z nich. Wystarczy ruszyć tyłek. Zauważyłam właśnie, że sami z siebie na ogół jesteście troszkę leniwi tu bym upatrywała większości przyczyn porażek. Rozumiem. To może zabrzmieć złośliwie- ale naprawdę takim nie jest- pytanie ile ktoś tych "mechanizmów" odkrył, bo śmiem twierdzić, że ich zakres jest większy niż psychologia ewolucyjna zawarta w paru książkach podawanych na tym forum jako credo relacji międzyludzkich. Ja sama będąc owocem tego związku mam siłą rzeczy więcej danych na tej relacji (choć i mogę patrzeć na to nie dość "bezemocjonanie ). Celowo nie dzielę się ani większymi informacjami, ani nie podaję swoich własnych wniosków Natomiast lubię patrzeć jak inni patrzą na te zagadnienie- i już z samej postawy da się sporo zaobserwować. Jak już mówiłam, lubię Twoje wypowiedzi , choć jak widać takiego samego stanowiska to nie oznacza. Wiem, ze nie chcesz nikogo dojeżdżać. Słuchając z opowieści i wyciągając wnioski z wielu lat obserwacji wnioskuję, że patrząc parametrami portfela i kwadratowej czaszki stać ją było na więcej Może jednak sprawa nie wygląda tak zero- jedynkowo? Nie to nie jest Himalajka Inna rzecz, że patrząc na historię mojej rodziny- nie wybrała najgorzej. Macie większą miłość do tych alf, niż same kobiety - to jest moja obserwacja Co do podkreślonego zdania- mój tata to jest dopiero bad boy Nawet jeżeli założymy twój wariant(choć nadal uważam, że nie wszystkie dostają korony) to znowu nie uwzględniamy potrzeb drugiej strony. Kobieta nie dąży do seksu samego w sobie. My mamy cięższą grę pod względem celu. Znowu - jakbym miała do wyboru- zatrzymaj swoją koronę albo bądź biedakiem i zbuduj swoją koronę- wybrałabym drugą opcję. Tak, mówimy o koronie wypracowanej. Wiem, że macie start do bani. No cóż, życie to sztuka wyborów. Możesz się użalać, możesz się za siebie wziąć. Jak to się stało, że moja matka nie zwiała pierwszą szalupą? I ostatnią też nie? Ba, jeszcze przejęła stery. Udało się wykręcić. Choć fakt, pewnie rozsądniej jest zwiewać. Tylko czy wtedy nie byłaby szmatą? Przed takim wyborem stoi kobieta: utoń, ratuj- jak się nie uda to toniesz bądź wiej- im szybciej tym lepiej=szmata Tylko ja tu nawet o wykorzystaniu nie wspomniałam. Jak ktoś się zachowuje jak szmata, to jest szmatą męską czy damską, o smv 2 czy 9 nie ma różnicy. Chodziło mi o sam fakt wymagania od drugiej strony czegoś- czego sam nie dajesz. Panowie w ogóle nie widzą, że sami stosują tą zagrywkę bardzo często. Np. te całe friendzone – kobieta jeżeli wykorzystuje takiego panicza- to jest po prostu świństwo . Ja się z tym zgadzam. Z drugiej strony- panowie twierdzą, że chcą się przyjaźnić, choć to nie o przyjaźń im chodzi. Kłamią od samego początku, po tym jeszcze udają ofiary i niewinne istotki. Świństwo takie same, a czasem nawet większe w zależności od sytuacji, czy kobieta zdaje sobie sprawę z uczuć delikwenta. Bo jak nie wie i on twierdzi, że wszystko jest ok- to jaka jest jej wina? Powiem wprost- jak kapitan jest do dupy i taki się czuje odpowiedzialny za rolę kapitana- to dobry kapitan sam informuje o zagrożeniu- i wtedy rozważamy- wiejemy ze statku (bądź kobieta wieje- jak to się stało, że moja matka nie zwiała?), albo ratujemy statek – i w ramach ów ratunku możliwe jest zmienienie osoby kapitana, bądź zniesienie kapitanostwa w ogóle. Rozsądny człowiek raczej wie, że nie można wymagać innych, lepszych rezultatów robiąc ciągle to samo. Skoro bycie kapitanem to taka opcja do bani i nie czerpiecie z tego korzyści, bądź korzyści te – nie są wymierne do kosztów- to co stoi na przeszkodzie by z roli kapitana zrezygnować? To nie jest tak, że nie ma kobiet, które się tego nie podejmą. Ja mogę, z chęcią. Nie zamierzam się ustawiać w gorszej roli. Kiedyś to mogło jeszcze działać, kiedy był jasny podział ról- choć według mnie i to było krzywdzące, zwłaszcza dla kobiety. Co się z nią działo kiedy kapitan był do dupy, a możliwości odwrotu nie było? Dzisiaj ani panowie kobiet nie utrzymują, ani kobiety generalnie nie chcą być tylko matkami. Jaki sens z perspektywy kobiety ma tkwienie w roli doradcy? (Już pomijam fakt, że ten doradca to tylko często, gęsto z nazwy tylko, bo pan kapitan słucha siebie, ty jesteś w hierarchii niżej ) Nie jestem „starej daty ”, himalajka też ze mnie żadna, poza tym dojrzewam do decyzji wycofania się z tych rozgrywek Wierzę, nie uświęcam kobiet Ale jako, że z natury jestem nieco złośliwa- pytanie czy sami doceniają to co mają. Wierz mi wielu nie docenia. Zajarzyłam i powtarzam – naprawdę na minus zmieniło by się niewiele, za to możliwości ! Dziękuję Przecież ja też jestem Polką. Naprawdę, żadną niezwykłą, z czego zdaję sobie sprawę. Z pewnością inne wersje mnie - i to zapewne sporo ulepszone- istnieją. Celujecie w określony pułap kobiet, to nie ma się co dziwić , że dostęp ograniczony. Dobrze wiedzieć Patrz, kolejny plus bycia facetem. Choć mam nadzieję, że to cecha zależna od danej osoby, a nie determinowana płcią. Tak czy siak sama się o tym przekonam na ten moment nie jest źle, choć pewnie patrząc przez pryzmat tego posta można odnieść inne wrażenie Również pozdrawiam.
  4. Skoro chcesz powrotu to dlaczego z Nim zerwałaś? Ty chcesz Jego czy tego co ci daje? Zastanów się nad tym. Jak na moje to Twoje ego cierpi- bo spodziewałaś się, że coś tym szantażem uzyskasz- jakąś zmianę postawy, większą atencję itd. Jeżeli się mylę - to Ty nie czekaj na Jego telefon. To przecież Ty podjęłaś decyzję o zerwaniu, prawda? Skoro powiedziałaś "a" to powiedz i "b"- zadzwoń i powiedz co sądzisz tej całej sytuacji. Porozmawiaj po prostu. Przygotuj się też na to, że chłopak może nie chcieć być traktowany jak bumerang. Na jego miejscu dałabym sobie spokój.
  5. Wybacz szczerość, ale po co on miałby z Tobą teraz utrzymywać kontakt? Nie chciałaś danego rodzaju relacji- i ok, masz prawo. Zerwaliście, więc na dobra sprawę, każde z Was idzie w swoją stronę. Na coś liczyłaś? Na "przyjaźń (czyli pakiet usługowy, najlepiej bezterminowy?) po zerwaniu? Daj chłopakowi ułożyć sobie życie i zajmij się swoim Wszystkiego dobrego.
  6. @SzatanKrieger lubię Twoje wypowiedzi, ale nie zgadzam się do końca Nie każda kobieta dostaje koronę na głowę- dla przykładu ja nie dostałam. Wspominasz o kobietach 6/10 (też nie lubię tej skali) - kobietami POWYŻEJ ŚREDNIEJ. Co z tymi poniżej? Do 30stego roku życia świat stoi przed Tobą otworem no świetna perspektywa. Nie dość, że dekada wieku 20-30 to czas w którym generalnie człowiek sam siebie dopiero poznaje i zmierza się z dorosłością i generalnie niewiele się wtedy wie, to jeszcze na dodatek to w zasadzie wszystko co mogę osiągnąć. Dobrze, że mam jeszcze trochę ambicji w sobie i wiedzę , że ciało to dla mnie tylko ciało. Nie lubisz osiągać sukcesów? Mi się jednak wydaje, że mężczyźni to jednak troszkę lubią- , ale oświeć mnie jeżeli żyję w błędzie. Przykład z pierwszej ręki to mój ojciec- gdy byłam mała na skutek różnych wypadków losowych, musieli zamienić się rolami- na 4 lata. Mama utrzymywała dom+ zajmowała się mną po przyjściu z pracy. Mój tata "był mamą" na pozostały czas. Tyle stresu ile przy małym chorowitym dziecku to się nigdzie nie nabawił i od zawsze pamiętam, że o roli matki wyrażał się jak o "niedocenianej harówie". Kochał mnie, troszczył się, ale jak sam stwierdził gdyby sytuacja wyglądała inaczej- nie byłoby mowy o takim rozwiązaniu. Kobieta to w ogóle nie musi siebie wykuwać. Moja mama w ogóle się nie wykuła. Chciałabym się przenieść do tego świata o którym piszesz. Sorry, ale jako młoda kobieta jakoś w nim nie żyję. Pominąłeś parę szczegółów, pewnie nieistotnych 1. Nie każda kobieta dostaje koronę- a skoro ją dostaje, a nie "wypracowuje" jak mężczyzna- to szans na jej otrzymanie już nie ma. Takie to "szczęście" gdy ktoś coś dostaje. Co z kobietami bez koron? 2. Na dostanie "korony" u kobiety- ma wpływ generalnie jeden czynnik- uroda silnie powiązana z młodością. Kobieta nie ma większego wpływu na ów czynniki- poza tanimi sztuczkami w stylu "makijażu" (który i tak w większości przypadków rysów twarzy magicznie nie zmieni (nie mówię o zupełnych ekstremach- jak tutoriale z youtuba- a i one nie zmieniają twarzy na stałe)). Chyba, że znasz sekret na to jak zatrzymać proces starzenia, bądź zegar biologiczny. Panowie mają spory wpływ na czynniki, które determinują "koronację" , co powoduje, że... 3. ... "Korona" u kobiety to co najwyżej 10 lat, u mężczyzny koronacja może trwać znacznie dłużej o ile facet jest trochę ogarnięty, ba na samo "ogarnięcie" ma więcej czasu. A pasażer to na dno ze statkiem nie idzie? Moim zdaniem to przynajmniej w równej (jak nie większej- wybacz, ale tak to wygląda z mojej perspektywy) stopie problem panów, że patrzą na świat przez pryzmat tych paru procent kobiet 7/10, i wyżej , których życie na skutek mężczyzn działalności (bo to mężczyźni koronują te kobiety) wygląda lepiej niż standard. Jest tylko jeden szczegół- w myśl zasad koronacji u kobiet- te kobiety 7/10 to nie standard, to kobiety sporo powyżej przeciętnej. Każdy może mieć wymagania jakie chce, tylko rozsądniej byłoby także wziąć pod uwagę to co sami dajemy atrakcyjnego dla tej drugiej osoby. Nie ma to jak startować do kogoś spoza swojej ligi i płakać o odrzuceniu oraz o tym , że nikogo nie obchodzisz. Pytanie tylko- czy tą osobę obchodzi więcej niż on sam/sama? Kobieta 7/10 spełnia zdecydowaną większość męskich potrzeb- i ok, sami ustawiacie takie wymagania. Brutalna prawda jest taka, że ona może przebierać- i dlaczego ma w sumie tego nie robić? Bo ktoś jej okazał zainteresowanie? (i może dodamy jeszcze, że bezinteresownie hehe Naprawdę myślisz, że mnie ktoś docenia? Dla Twojej informacji- zawsze doceniam czyjąś pracę nad sobą. Nawet jeżeli jej kierunek mi się nie podoba Wiesz, nie obraź się, ale jakby rozważyc mój przypadek, to wejście do męskiego świata raczej nie byłoby dla mnie taką traumą. Myślę, że na to "gorsze" to niewiele by się zmieniło. Trzeba się zwyczajnie wziąć za siebie i być pracowitym. Szkoda jedynie, że moja pracowitość - choćby była naprawdę równa waszej- nie będzie tak wyceniona. No cóż. Sporo o tym myślałam, ale i tak zamierzam iść swoją ścieżką. Nie wszyscy w życiu robią wszystko pod nagrodę. Co za bzdura. Nigdy nie wymagałam od mężczyzn takich rzeczy. Ps. W 10/10 też nie celowałam. Kim jest ta przeciętna kobieta? PPS. Nie twierdzę, że facet ma lepiej w życiu od baby- tylko to, że nie ma tak "przekichane" jak Wam się wydaje. A i kobieta nie ma tak różowo. Zarzucacie patrzenie na 1%, sami robiąc dokładnie to samo.
  7. Rozumiem większość argumentów za tym, że od mężczyzn generalnie w przeciągu życia wymaga się społecznie więcej. Inna rzecz, że na zdecydowaną większość z nich mają realny wpływ. U kobiet wygląda to inaczej, ale mówienie o jakichkolwiek minusach życia kobiet to dla części publiki chyba coś nie do przyjęcia. Życie kobiety, o ile nie jest chodzącą pięknością (a i domyślam się, że i tu sprawa nie wygląda tak różowo) nie wygląda aż tak cukierkowato. Jednego jednak argumentu nie rozumiem: Wyjaśnisz mi @ewelina, bądź ktoś inny co wy rozumiecie przez łagodniejsze wychowanie dziewczynek? W mojej opinii różnice zaczynają się wówczas kiedy dziewczyna jest nastolatką i uwidaczniają się cechy płciowe. Wtedy jeżeli dziewczyna jest ładna- mówimy o swego rodzaju przywilejach społecznych dawanych głównie przez płeć przeciwną. Koleżanki- w zależności od siły charakteru naszej małej miss dzielą się na dwa obozy- albo zostają w teamie z pięknością i starają się po cichu uszczknąć coś z jej blasku -albo- wieszają na niej języki. Stygmatyzacji ulegają również te brzydkie, choć - mogę tu powiedzieć na własnym przypadku- ostracyzm jest zarówno ze strony męskiej jak i damskiej. Te przeciętne mają szanse dorastać na polu socjalnym w miarę normalnie. Tylko, żeby być sprawiedliwym- to to zjawisko występuje także u płci "brzydkiej". Sęk jednak, w tym , że panowie wizualnie dorastają troszeczkę później niż panie toteż wydaje się na pierwszy rzut oka, że zjawisko nie ma miejsca- a ono jest, tylko uwidacznia się nieco później. Miałam klasowych "chadów"- i oni- zupełnie tak jak moje ładne koleżanki oceniani byli wg innych kryteriów zarówno przez płeć przeciwną jak również kolegów- tu jednak rzadko kto miał siłę by przebić się "przez alfę"; znacznie częściej wybierana była współpraca, ale po minach tych chłopaków można było śmiało zakładać, że dana hierarchia społeczna im nie odpowiadała. W mojej opinii jeżeli chodzi chodzi o czasy stricte dojrzewania płciowego jest 1:1 Jeżeli chodzi o czasy przed-nastolatkowe można by rzecz ogólnie- do końca tak 12 roku życia to nie mam pojęcia o jakiej tu taryfie ulgowej jest mówione. Spora część dziewczynek do tego czasu raczej ogarnia kwestie np. odkurzania, obowiązków domowych itd., do tego w zdecydowanej większości domów wymagany jest czerwony pasek i ogólnie to dziewczynka ma umieć. Przypomnij sobie czasy swojej podstawówki- i powiedz uczciwie która płeć w twojej klasie przeważała, jeżeli chodzi o te wszystkie wysokie średnie itd. U mnie zdecydowanie dominowały dziewczyny. Mówię tutaj także o jakichś olimpiadach, konkursach itd. To dziewczynki były bardziej chętne. Skutek głownie egzekwowania konkretnych wymagań z domu i ciągła potrzeba "sprawdzania" swojej pociechy, zwłaszcza w relacji matka- córka, z tego co zauważyłam. Synów, matki traktują bardziej ulgowo w mojej opinii. (Fajnie byłoby tutaj zrobić temat w rezerwacie i porozmawiać o stosunkach: matka-córka, matka-syn, ojciec- córka, ojciec-syn, ale wciąż jeszcze zbieram argumenty- zarówno te naukowe jak i życiowe) Jeżeli jest jakiś aspekt w którym dziewczynkom jest faktycznie łatwiej to chyba dziewczęcy płacz, ale tu chyba wychowaliśmy się w innym kraju. Jak na moje to niezależnie od płci- wrażliwsze dziecko, ma przekichane. Nie wiem, nie czułam ,żeby ktoś się nade mną litował. Nad moimi męskimi odpowiednikami również. Więc skoro na dobra sprawę- wygląda to bardzo podobnie, to dlaczego twierdzisz, że dziewczynki maja łatwiej?
  8. 1. Naszym egoizmem. Czemu na to pozwalamy? Bo chcemy. 2. Trzeba wychodzić poza swoje postrzeganie rzeczywistości i spróbować patrzeć oczami tego drugiego. Zmieniać perspektywę. Jest to możliwe jedynie wtedy kiedy znamy siebie. 3. Najpierw musisz poznać te swoje granice. Jak już je poznasz- znasz odpowiedź na pytanie
  9. @Bohun Mi to wygląda na tzw łojotokowe zapalenie skóry- jest to choroba która zwykle dotyka młodych panów tak mniej więcej 18-40 lat. Tzn jestem prawie, że pewna Muszę jednak wiedzieć gdzie na twarzy najbardziej się łuszczysz, bądź gdzie wpierw robi się "ten łupież na twarzy" Policzki, czoło, przy skrzydełkach nosa? Co zaczęło łuszczyć się pierwsze? O właśnie- cierpisz może na łupież ? Masz wrażenie, że twoja skóra na twarzy jest bardziej sucha czy tłusta? A może sucha i tłusta jednocześnie- np. po myciu mocno się ściąga jest napięta i zaczerwieniona, ale poza tym to przecież ona jest tłusta. Wspominałeś o trądziku,- zapewne dalej go trochę masz czy jak to jest? Jeżeli się z nim uporałeś to za pomocą jakiego preparatu/jakim sposobem? To bardzo ważne. Jeżeli odpowiada za to jakiś preparat to najlepiej podaj jego nazwę. Czym obecnie myjesz twarz i jak często? Jak jest to jakieś mydło to też podaj nazwę . Zauważyłeś kiedy łuszczysz się bardziej? Zimą czy latem? Jak długo już masz te objawy? Kiedy zauważyłeś trądzik, jak długo z nim walczysz/walczyłeś i co stosowałeś. Podaj nazwy produktów. Do tego dochodzi stres. Zagadnienie o którym mówię i na które prawdopodobnie cierpisz, jest związane z działalnością pewnych grzybków- i jeśli grzybek raz się już uaktywnił to będzie wracał w momentach osłabienia odporności-również sytuacjach stresowych. Wszystko Ci elegancko napiszę i postaram się pomóc- ale proszę odpowiedz na te pytania. Im więcej wiemy, tym lepiej. @Messer Jestem kobietą wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie W porządku, podobno miałam być Karolem Piszę do Cb posta już 2 dni i prawdopodobnie piątek/sobota napiszę tutaj o tym jak ja widzę pielęgnację anti-aging. Uprzedzam, ze prawdopodobnie będzie to jeden z najdłuższych postów na forum.
  10. @Amperka wielkie dzięki za ten post. U mnie w domu jest bardzo podobnie- rodzice bardzo o mnie dbają, na tyle na ile mogą. Nie oznacza to jednak wcale, że ode mnie nie wymagali. Prawdopodobnie bierze się to z konkretnie jednej rzeczy- zarówno moja mama jako najstarsza z rodzeństwa z 4 dzieci jak i mój ojciec (który z kolei miał tylko młodszego brata) zostali dość szybko "wysłani w świat" i musieli sobie radzić sami. KOMPLETNIE. Jakie to było brzemienne w skutkach to już nie napiszę. Rodzice zawsze powtarzają,że mogę na nich liczyć, że od tego są. Nie chcą, aby ktokolwiek znalazł się na ich miejscu. "Jak się powołuje dziecko na świat, to rodzice są za niego odpowiedzialni." Przecież ono się same nie pcha- jak więc jest Ci cokolwiek winne? To tylko twoja wolna wola, że go pragniesz, nic więcej. Ja sama również chcę to moim przyszłym dzieciom zapewnić. Za podkreślone zdanie dziękuję szczególnie. Dal mnie historia z tym nurkowaniem i studiami córki to też przepaść.
  11. Mam bardzo podobną rutynę, choć chyba bardziej rozwiniętą Pozwolę sobie skomentować Zimą efektywność UVA nie spada, mało tego- jest podobna do tej ekspozycji co w lecie. Moim zdaniem, nawet najlepsza pielęgnacja przeciwstarzeniowa jest bezsensu, jeżeli jej podstawą nie jest ochrona przed UVA. Brakuje mi też antyoksydantów za dnia- w połączeniu z filtrem daje zdecydowanie najlepszą ochronę. U Ciebie są w formie "od czasu do czasu" z tego co zrozumiałam. Ja wolę tę z Uriage, w przeciwieństwie do tej z Vichy jest izotoniczna. Dużo miłości do The Ordinary widzę Lubię tą markę, za proste składy, choć odkąd firma w całości należy do koncernu Estee Lauder widać zmianę polityki. Świetną alternatywą są sklepy z półproduktami - samemu tworzysz sobie kosmetyk Z wymarzonym składem np. biochemia urody czy mazidla.pl Jak na produkty z retinolem jest bardzo przeciętny. Brakuje mi tu masaży twarzy. Skóra to tylko jeden z aspektów wizualnego starzenia się twarzy, na dodatek akurat tutaj najłatwiej wpłynąć. Co z migracją? Piękne twarze Japonek to głównie wynik uciekania od słońca i właśnie regularnych masaży. Dochodzą jeszcze aspekty genetyczne i klimat, konkretnie wilgoć. To fakt, najlepszy peeling jaki stosowałam to ten z AHA 30% + BHA 2%.
  12. Masz język charakterystyczny dla rodzica (chodzi o analizę transakcyjną, stworzoną przez Erica Berne'a) . Dużo wymagasz od siebie i mam wrażenie, że "lubisz się biczować". Wyrzuć te wszystkie "powinno", "powinnam", "muszę". Jest różnica między "czuję, że powinnam" , a "chcę". Tylko spójrz na to zdanie: Tak bardzo, chcesz się dopasować , przyjmujesz inne zasady, których nie czujesz i na ten moment nie chcesz- ale to działa tylko na chwilę. Jaki znowu "nieunikniony los". Uważam, że ty tak naprawdę wiesz czego chcesz, ale wstydzisz się tego przed sobą przyznać. Poza tym, pewne rzeczy i tak są nieuniknione , prawda? Nie bądź nieszczęśliwa dla idei bycia nieszczęśliwym. To prowadzi donikąd. Gdybym miała przedstawić twoją osobę za pomocą jednego zdania, to właśnie jest to te zdanie powyżej. Dlaczego "muszę", stawiasz nad "chcę"? Znowu. Oczekiwania innych to tylko oczekiwania innych. Ty stanowisz o sobie. Znowu, wieczna krytyka, wieczne wymagania. Nawet w stosunku do nieznanej osoby i problemu który generalnie jakoś Cię nie dotyka. Nie jesteś ciepła wobec samej siebie- to i nie jesteś ciepła wobec innych. Oceniasz non stop, tylko negatywnie. Nie usprawiedliwia, ale- wiele wyjaśnia. Wiesz co się takiego strasznego stanie jak dodasz to "wiele wyjaśnia"? To się stanie, że sama sobie dajesz wówczas możliwość zrozumienia dlaczego postępujesz tak jak postępujesz, spojrzysz na to nie jak na - okropną wadę, która "najlepiej jakby nie istniała", ale po prostu jak na część siebie. Zaakceptujesz to naprawdę. Dopiero po tej akceptacji jest możliwość pracy nad sobą. Pracy nie na zasadzie "walki z samym sobą", ale na zasadzie zrozumienia, bez krytyki. Wiesz co się w efekcie? Spora część Twoich lęków zniknie, a z pozostałe będziesz mogła zwalczyć lub zaakceptować. Jeżeli tak stawiasz pytanie... Moim zdaniem Wasza relacja to relacja: rodzic- dziecko. Do poczytania: Berne E., W co grają ludzie? Psychologia stosunków międzyludzkich. PWN, Warszawa 1987 czy też: Berne E., „Dzień dobry” …i co dalej? Psychologia ludzkiego przeznaczenia. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1998 Ponawiam moje pytania: Odpowiedziałaś jedynie, że sytuacja wygląda tak , a nie inaczej bo mieszkasz w mieście, które Ci nie odpowiada. Dobrze zrozumiałam? Popraw mnie, jeśli się mylę. Rób tak jak tego chcesz. Nie musisz się z tego nikomu tłumaczyć.
  13. @tamelodia Nerwica to okropna choroba- i jeżeli rzeczywiście cierpi na tą przypadłość, to tym bardziej marsz do lekarza. Niestety, obawiam się jednak, że to rodzaj wymówki. To zabrzmi brutalnie, ale myślę, że powinnaś brać pod uwagę możliwość, że on po prostu nie chce mieszkać z Tobą. Zastanawiają mnie te dwa zdania. Czujesz ,że nie jesteś mu bliska, albo coś na zasadzie- "mogłabym być lepsza?" Chcę żebyś nie oceniała siebie przez jego osobę. To bardzo niebezpieczne. Jeżeli czujesz się przy kimś niepewnie- to kieruj się uczuciem niepewności. Znikąd się nie wzięło. Sam pomysł zbierania funduszy jest wg mnie dobry. Pytanie tylko czy pozostał w strefie dobrych pomysłów czy przeszedł do realizacji. Bądź szczera sama ze sobą- faktycznie oszczędza? Jeżeli to prawda- to on będzie miał prawo do wyboru lokalizacji. Czego Ty chcesz? Odkładasz na dom/mieszkanie et cetera we własnym zakresie? Uwieszanie się na kimś- zwłaszcza finansowo- to nie jest zbyt dobre rozwiązanie- również dla Ciebie. Kwestia zamieszkania po ślubie i jego argumentacja połączona z informacją, że "przecież z byłą mieszkał" nie napawa optymizmem. Odnoszę wrażenie, że zwyczajnie moment w którym zamieszkał ze swoją dziewczyną to - w jego perspektywie-gwóźdź do trumny- i najprawdopodobniej był nim właśnie w jego poprzedniej relacji. Dlatego unika tego, jak tylko może. Prawdopodobnie jego była mówiła mu o tym, on na propozycję przystanął, a potem było tylko gorzej. Wysunął więc sobie odpowiedni wniosek- dodajmy do tego domniemane stany lękowe i słabą psychikę. Dziecko to nie jest cement, dziecko to jest- dziecko. Martwi mnie ten argument, nawet bardziej niż kwestia zamieszkania. Jak na moją głowę przyczyny tego myślenia to zawsze swego rodzaju myślenie przedmiotowe/ lub "bardzo odległe" - w sensie, że tak naprawdę chłopak się nad tym nie zastanawiał. Możliwa jest także opcja, że facet jest zwyczajnie tak zniechęcony i zmęczony bądź-przerażony, że woli myśleć na zasadzie "jakoś to będzie". Mogłabym to całkowicie rozumieć, gdybyś była jego pierwszą dziewczyną, ale nią nie jesteś. Pogrubiony fragment bardzo mi się nie podoba. Stwierdza, że jest chory na nerwicę, do lekarza nie pójdzie, ale chorobę wykorzystuje już całkiem świadomie? No cóż mój tata niestety jest chory na tę dolegliwość. Też bardzo chętnie ją wypiera. Ma problemy, żeby "wybrać się z domu". Tylko, że widzisz mój ojciec raczej nie używa takich wymówek. Jak obserwuję to trochę z boku to widzę raczej każdą możliwą próbę wyparcia w stylu- "nie jestem chory". Taka postawa w stylu: "To, że jest mi ciężko nie oznacza, że mam się poddać". Taka postawa walki. Nie, żebym to jakoś pochwala (dla przykładu taka osoba naprawdę nie chce pozwolić sobie pomóc), ale takie świadome usprawiedliwianie się oznacza po prostu wygodę. Wygodnie jest stwierdzić, że on nie może planować, bo jest chory. Nie zrozum mnie źle. Już nawet nie chodzi o to czy Twój mężczyzna faktycznie jest chory czy nie. Chodzi o postawę. Jest takim faktycznym katolikiem czy to typ: "wierzący, ale nie praktykujący"? Nie chodzi mi tu tylko o kościół, tylko także o zasady moralne, idealizację pewnych wartości itd. To rzucałoby nowe światło na tą sprawę. Dowiadujesz się dopiero teraz? Nie omawialiście wcześniej tych kwestii czy "omawialiście, nie omawiając" w sensie taki pustostan słowny? Np. Ty rzuciłaś jakieś konkretne pytanie, a on odpowiedział ci pięknym ogólnikiem? Jak wyglądały/ wyglądają te wasze rozmowy? Kwestia mieszkania poza miastem- tu moim zdaniem upieranie jest trochę bezsensowne, trzeba też wypracowywać kompromisy itd. Dziwi mnie jednak kwestia omawiania lokalizacji Waszego gniazdka gdy nawet z tym "tymczasowym" macie problem czy z pójściem do lekarza. Znowu - nie podoba mi się pogrubione zdanie. Po pierwsze- na ten moment nie pracujesz zdanie i nie wiadomo czy będziesz tak pracować w przyszłości. Opieranie się na tego typu argumentach jest totalnie bezsensowne. Równie dobrze "będziesz mogła" pracę stracić (czego absolutnie nie życzę). Zdanie nie podoba mi się także z innego powodu, ale mniejsza o to . Nie planuj robić prawa jazdy- po prostu je zrób. Ja robię Zdanie klucz. O co tak naprawdę chodzi? Nie chcesz się z nim rozstawać? czy raczej Nie chcę (mi się) poznawać kogoś innego? Jeżeli raczej kwestia druga to chyba mam waszą wspólną cechę. Oboje na swój sposób jesteście wygodni. Owa wygoda również jest przyczyną Waszych problemów. Żadne z Was na dobrą sprawę nie jest zainteresowane aby się określić. Ciągnąć wózka nikt nie chce, ale i na kompromisy nie ma miejsca. Rozumiem twoje obawy. Niestety ryzyko jest zawsze. Pogrubione zdanie to kolejne zdanie klucz, który pokazuje faktyczną motywację. Frajerem jesteś wtedy, gdy samą siebie uznasz za frajera. Tylko i wyłącznie. Nikt Cię nie ośmieszy bez Twojego przyzwolenia. Nikt również za Ciebie życia nie przeżyje, niezależnie od tego jak bardzo będzie Cię kochać czy nienawidzić. Spójrz na to z tej perspektywy. Życzę odwagi Proponuję ciepłą, ale rzeczową rozmowę. Zastanów się nad tym czego chcesz. Dowiedz się czego on chce. Przygotuj się do rozmowy, pomyśl/napisz sobie jakie pytania chcesz mu zadać, co chcesz mu zakomunikować. Pomyśl także o nim. Czy jest sens? Nie wiem. Wiem jednak, że od decyzji się nie ucieknie. Zastanów się dlaczego związałaś się właśnie z nim. Jakie były powody. Jak wygląda relacja między twoimi rodzicami, jak wygląda rodzina u niego. Jakie schematy powtarzacie. Czy nie uzupełniają się wzajemnie? Dlaczego wg Ciebie- sytuacja wygląda tak, a nie inaczej? Jak chciałabyś, żeby wyglądała. Wszystkiego dobrego.
  14. @Hippie kiedyś był ten- moim zdaniem- naprawdę niezły test był na enneagram.pl , ale nie wiedzieć czemu nie jest już dostępny
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.