Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

cx5MX5RF

Użytkownik
  • Content Count

    25
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

11 Dobra

About cx5MX5RF

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @kasey / @Ancalagon - dalej mnie to nie przekonuje, bo liczbę kobiet na mężczyzn i mężczyzn na kobiet można zawężać do konkretnej grupy wiekowej albo miejsca (szkoła, uczelnia, miejsce pracy), gdzie 1. ludzie mają ze sobą więcej wspólnego i zawiązują się relacje (nie odbywa się to "na ślepo": z mijanymi na ulicy, obcymi osobami, które głowy mają zaprzątnięte innymi sprawami); 2. pochodzą z innych stron, więc liczba w danym miejscu może być naprawdę różna. Kobiety w wieku 20-44 lata to już nie "liczba młodych kobiet na młodych mężczyzn", o której pisał kasey a przedział jest za szeroki.
  2. Co do tej rzekomo większej ilości "młodych kobiet niż młodych mężczyzn" (i tu przydałby się jakiś odnośnik, tak jest serio czy gdzieś tak sobie kiedyś zasłyszałeś nie wiadomo gdzie + brak konkretów, jak młodych, o ile jest ich więcej, niesprecyzowane czy to fakt czy tylko jakiś przykład) dalej mam wątpliwości, bo są inne czynniki takie jak np. wiek - musi być mniej więcej ten sam u potencjalnej pary. W konkretnej grupie wiekowej nie musi być rażącej różnicy w liczbie kobiet i mężczyzn / chłopaków i dziewczyn, można to jeszcze bardziej zawęzić do np. jednego liceum, uczelni czy zakładu pracy (miejsc, gdzie ludzie mają więcej wspólnego więc zawiązują się znajomości i relacje, nie na zasadzie widywania w sklepie czy mijania na ulicy a ludzie tam nawet nie pochodzą z jednego miasta).
  3. Niczemu nie zaprzeczyłem. Czytaj uważnie, bo ksiądz dwa razy kazania nie mówi. Kobietom łatwiej się z kimś związać, bo mają dużo adoratorów, chętnych i są generalnie uprzywilejowane jako płeć piękna. Jednak przez ciągłe nadskakiwanie, zainteresowanie u mężczyzn/chłopaków czują się w końcu nimi znużone. Przez presję społeczną, medialną, kulturową żeby z kimś być, są z kimkolwiek, niekoniecznie zadowolone z facetów do wyboru. Stąd wolą mężczyzn nieprzystępnych od miłych gości czyli pospolitych i nudnych, jakich można się spodziewać, z czym każdy się zgodzi sądząc m.in. po tym forum - dlatego skaczą w bok. Liczby i tylko one. Dzietność w Polsce od 1960 ma tendencję malejącą: https://www.google.com/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=sp_dyn_tfrt_in&idim=country:POL:SWE:NOR&hl=pl&dl=pl
  4. Przecież napisałem, że nie są zadowolone w 100% tylko wybierają takich, których mogą, bo najbardziej atrakcyjni fizycznie i o wysokim statusie społecznym (nieprzystępność) to rzadkość. U facetów jest tak samo: gdyby miał możliwość związać się z Angeliną Jolie, oczywiście skorzystałby z okazji bez zastanowienia. To skrajny przykład ale pokazuje w czym rzecz. Niższa dzietność w Polsce jest spowodowana niesprzyjającą sytuacją gospodarczą. Muszę to powtarzać? :/ A czy zarobki w Polsce, śmieciowe zatrudnienie czy rosnące opłaty pozwalają na ustabilizowane życie na tyle, aby przygotować dzieci do szkoły a potem do wejścia w dorosłość porównując do krajów zachodnich? Dziecko to jedna wielka bomba strat finansowych. Nie wiesz o tym? Pieluchy, ciuchy, wózek, podręczniki, przybory, wyremontuj pokój, kup meble, komputer, telefon, opłać abonament, dodatkowe zajęcia i mało tego bo jeszcze użeraj się z takim. Dlatego facet po wpadce woli zapaść się pod Ziemię i jest coraz większy dostęp do antykoncepcji, którą Polacy powszechnie stosują. Wracając do kwestii hollywoodzkich gwiazd, nie zaprzeczam że pieniądze to nie wszystko (ciąg dalszy mimo wszystko brzmi: "ale wszystko bez pieniędzy to ch..."): w drugą stronę mało to afer i zdrad jest w świecie schowbiznesu? Ile jest takich związków trwających przez 50 lat aż po grób a ile przypadków niewierności? Gdyby zestawić jestem w stanie się założyć, że skoków w bok byłoby bez porównania więcej
  5. Rzekomo? O kobiecie powszechnie mówi się, że: to "płeć piękna", "leży i pachnie", "ma pierwszeństwo", "najpierw kobiety i dzieci" + to facet się zawsze oświadcza (kobieta prawie nigdy), więc kulturowo utarło się, że kobieta jest na piedestale, bo ciągle się o nią zabiega. Kobieta może nie mieć łatwiej jedynie z powodu poczucia przytłoczenia i znużenia przez nadskakiwanie jej przez adoratorów albo kolegów robiących podchody i jestem w stanie sobie wyobrazić jak się czuje bo byłem z taką jedną, która mnie nękała sms-ami. Dlatego właśnie panna wolałaby takiego, który jest bardziej nieprzystępny i jest nim właśnie bad-boy, ewentualnie inny mogący sobie pozwolić na uwiedzenie każdej przez status społeczny i atrakcyjność fizyczną. Nie mówię, że wszystkie są zajęte tylko dla takich facetów - ale tacy mają po prostu łatwiej. Tylko, że jest ich mniejszość, więc z braku innych możliwości kobiety wybierają spośród tych, których mogą. To tak jak z pracą: ma wiele minusów albo chciałoby się mieć lepszą, ale z braku tych lepszych możliwości na razie będzie trzeba nacieszyć się taką a nie inną, zanim znajdzie się coś lepszego. Bo to nie kraj dla młodych ludzi a dużo z nich emigruje po studiach więc Polka jeśli układa sobie życie to wolałaby z bogatym Angolem, Holendrem, itp. Przykłady bogatych celebrytów z odziedziczonymi fortunami, nie mających pojęcia o normalnym życiu przeciętnych, pracujących na siebie Polaków pasuje jak w mordę strzelił.
  6. Nie wszystko jak laska nie ma możliwości ale jak widzę sztuki 10/10 przy boku napakowanych karków / alfów / kolesi mających 185 cm / urodę modeli / z wypasionymi samochodami to myślę że w zupełności takiej wystarczy, nawet nie musi być zbyt mądry. Nawet przeciętna panna przez większość życia ma adoratorów bo jest kobietą, jeśli może sobie przebierać w kandydatach jak w bułeczkach to dlaczego miałaby sobie na to nie pozwolić?
  7. Ja np. kiedyś usłyszałem od kogoś, że trzeba się cieszyć z małych rzeczy i już Horacy mówił carpe diem. Jeden z kolesi z kanałów YT o tematyce uwodzenia/rozwoju mówił żeby docenić miejsce urodzenia. Polska to nie Las Vegas ale np. w Afryce albo głębokiej Rosji to miałbyś dopiero przejebane. Dla ciebie woda z kranu, komunikacja miejska, internet i sklep za rogiem to nic ale już nie dla kogoś innego. Jest ciekawe zestawienie bogactwa krajów pokazujące, że co by nie mówić Polska jednak trzyma się nieźle, podczas gdy taka Ukraina oddzielona jedynie słupkiem granicznym jest już np. w czarnej dupie. Tego typu rozkminy nad relacjami międzyludzkimi na podstawie filmów o życiu zwierząt nic tylko o kant potłuc. Nawet jest na forum temat o życiu rodzinnym mający zresztą branie i sprowadzający wszystko do pojęcia "stada" i kto kogo zdominuje żeby być alfa. Ja też np. kiedyś oglądałem film o zwierzętach stadnych z różnych części świata i zachowania czy normy są często zróżnicowane. Presja kulturowa, medialna, społeczna jednak jest taka żeby z kimś być. Jak się nie wpasujesz w schemat to możesz mieć kłopot.
  8. Nie jestem żadnym guru, młody jestem i ciągle sam się doskonalę na tym polu ale od siebie mogę powiedzieć że doskonale cię rozumiem bo z kobietami i towarzystwem kiedyś miałem to samo. Wszystkie te mini-przedsięwzięcia które opisałeś są przydatne ale ani rusz bez uporządkowania swojej głowy. Możesz robić te rzeczy ale dalej może ci się włączać wewnętrzny krytyk który nie da ci spokoju przez co będziesz od kobiet spierdalał w popłochu. Tylko od tzw. rozwoju osobistego z pierdołami o przyciąganiu kasy i ludzi afirmacjami radziłbym się trzymać z dala (serio już lepiej siano wywalić na wróżkę zamiast taki poradnik), a od książki Dale'a Carnegiego o szukaniu przyjaciół i zjednywaniu ludzi (prawie biblia w tej tematyce) przez wazelniarstwo i włażenie w dupę już zwłaszcza bo zrobisz z siebie błazna a takich ludzie nie szanują tylko ich zlewają. Znajdź faktyczny powód, dla którego jesteś wartościowym człowiekiem albo uważasz, że ci się poszczęściło i na tym buduj swoje dalsze relacje i osiągnięcia zamiast "nastawiać" się, że jesteś zajebisty kiedy masz sporo do nadrobienia.
  9. Generalizowanie. "Nie chcę komputera/smartfona bo spowalnia, nie mam dostępu do wi-fi i bateria się rozładowuje". Głupota. Co do przemijającej urody kobiety lub przestającej o siebie dbać to kto ci zabrania skakać w bok? W agencji towarzyskiej lub klubie z tancerkami masz na zawołanie zawsze zgrabne i zadbane panny, ktoś musi o tym wiedzieć? Być w związku warto chociażby dlatego, że jest to lepiej postrzegane w społeczeństwie a przez osoba wpasowująca się w pewien schemat jest poważniej traktowana (efekt owczego pędu).
  10. Przeczytałem z 3 strony wątku i albo nie mogę czegoś tu rozkminić, albo to laski nie są do końca normalne. Może mnie ktoś oświecić? Niby taka wymaga atencji od amanta, żeby się angażował w związek - poświęcał więcej czasu, pieniędzy, jakiegoś wysiłku żeby ona mogła przy okazji stwierdzić chwaląc się przed koleżankami/rodzicami itd., że "wyremontowaliśmy dom", "wybraliśmy ofertę wakacyjną", "zrobiliśmy przemeblowanie", itp. Czyli żeby koleś jej nadskakiwał i wyszło na to, jak to ona nie jest z nim w związku partnerskim. Z drugiej strony rzekomo taka uważa, że nie do końca chce miłego gościa zaangażowanego w zaspokajanie jej potrzeb, bo starając się o nią jest nudny i zachowuje się w sposób pospolity i przewidywalny - dlatego właśnie chce bad-boya, dupka, jak zwał tak zwał, bo "dostarcza jej emocji". To w końcu oczekuje własnego przydupasa czy typowego palanta? :/
  11. Jeśli nie miałem takiego brania ani powodzenia życiowego jak ty, więc nie jestem tak obcykany w tych sprawach i dla mnie ta możliwość jest tak bardzo domyślna, to tym bardziej dla ciebie powinno być jasne, że właśnie tak jest. Chyba, że myślisz swoim gadzim mózgiem bo zostałeś omotany jej waginą zamiast się nad tym chwilę zastanowić. Jak masz z tym kłopot to przeczytaj jeszcze raz, co napisałeś, bo na 100% dajesz się frajerzyć przez kolejną blacharę, która ma mokro na myśl o twoim grubym portfelu, karcie debetowej i kluczykach do samochodu:
  12. Ja pierdolę, bo inaczej nie da się tego wyrazić. Własna firemka odziedziczona po znajomości i wszystkie samice na tych studiach są twoje. Nie wiem na chuj właściwie się udzielasz z jakimś problemem, bo ja np. nie mam koneksji ani siana i sam zastanawiam się, jak z gołą dupą udało mi się do tej pory coś osiągnąć albo wyrwać. U mnie było to kwestią szczęścia, czytania książek i własnych wysiłków bo nikt mi niczego nigdy za darmo nie dał, starzy na debecie a tego już tron rozbolał bo nasiedział się na czterech zjazdach i trzeba było zakuwać formułki do kolosów. Jak jest możliwość, żeby uderzyć na Warszawę to na co czekasz? xD
  13. Zgodzę się że obraz relacji damsko-męskich jest wypaczony przez lektury, tv, staroświeckie wychowanie stawiające kobiety w roli czystej niewiasty o którą to rycerzyk ma zawalczyć ("dla dziewczynek trzeba być miłym", "dziewczynki/kobiety mają pierwszeństwo", "kobieta leży i pachnie", "najpierw kobiety i dzieci" a facet to tylko "głowa rodziny" i ma "iść do wojska") co pierze mózg i potem facet budzi się z ręką w nocniku zdziwiony, że ta nie odwzajemniła jego "miłości" i starań tylko przyprawia mu rogi z jakimś palantem i doi z siana. Nie zgodzę się, że nie należy dostosowywać się do pewnych konwenansów społecznych żeby ułożyć sobie z kimś życie albo cokolwiek osiągnąć, bo ostatecznie zawsze postępujemy zgodnie z jakimś schematem albo idzie się na kompromisy i ignorowanie tego jest nierozsądne a na to, że to ty albo ktoś inny już wie o tym co piszesz tylko otoczenie już niekoniecznie nie masz większego wpływu, ale ktoś inny lepiej tłumaczy to za mnie: https://www.youtube.com/watch?v=U7lQNyrCU3s
  14. Rozumiem doskonale, tym bardziej, że powtórzyłeś to co wcześniej, tylko że post jest dłuższy. Załóżmy, że mam żonę, która mnie zdradza albo cierpię na nadwagę przez co odstraszam wyglądem (mam problem) i żeby sobie ulżyć kupuję piersiówkę albo biorę to extasy po czym odlatuję / czuję się lepiej / jestem wyluzowany / zrelaksowany - jak zwał tak zwał. Czy fakt, że zrobiłem sobie dobrze jest równoznaczny z tym, że poczyniłem jakieś kroki żeby rozwiązać problem? Nie - rano się budzę i dalej jestem nieatrakcyjny lub żona się puszcza. Dobry nastrój może mnie zmotywować do działania ale używki mają to do siebie, że obraz rzeczywistości jest wykrzywiony jak po tym alko w klubie.
  15. Działanie może inne ale sens ten sam. Używki sprawiają, że poczujesz się lepiej ale nie rozwiążą problemów.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.