Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Droga do męskości

  • wpisów
    6
  • komentarzy
    22
  • wyświetleń
    1330

Co tam u raczkującego programisty? vol.2

 

 

Już niemal trzy miesiące upłynęły od nagrania tej audycji przez Marka.

Audycja dla mnie wzruszająca, wybijająca się ponad inne. Trafiająca w samo sedno problemu. Słuchając ten kawał nagrania mam wrażenie, jakby autor strzelał z kałacha, a trafiał z odległości 100m w ucho igielne. Taka jest precyzja rad autora w stosunku do mnie.

 

Kiedy audycja ukazała się na YouTubie, rwałem ten winogron w niemocy i w obrzydzeniu, bezsilny, zupełnie jakbym miał u szyi kamień młyński. Minęło już trochę czasu.

Chciałem nauczyć się programować tylko i wyłącznie dla pewnego zawodu i sporych pieniędzy. Nie będę czarował.

 

Uczyłem się cały październik zupełnych podstaw, kiedy powstała audycja, nie wiedziałem nawet, że istnieje coś takiego jak zmienna w programowaniu, a na pytanie kolegów w jakim języku chciałbym zacząć programować odpowiadałem na ślepo: "Hmmm, python, może C++...", na ślepo, bo tylko te języki znałem z nazwy i nie chciałem się kompromitować, że jestem kompletnym ignorantem. Nie wiedziałem kompletnie nic.

Wybrałem Javę. Spodobało mi się w niej możliwość uruchamiania na wielu OSach, bardzo rozbudowana dokumentacja i szerokie możliwości rozwoju, a także dużo ofert pracy. Javę polecił mi kolega.

I tak na bezrobociu po studiach skonfigurowałem IDE, zakupiłem prawie półmetrowy stosik książek (słusznie lub nie... lubię książki i nie uważam tych 500zł za stracone pieniądze), usiadłem sobie i zacząłem dłubać. Cały październik dłubałem dosłownie w konsolowych podstawach.

Nadszedł czas, że byłem mega sfrustrowany, bo w nadziei, że w końcu będzie widać jakieś efekty, książka oferowała ciągle nowe rozdziały (przynajmniej tak uważałem) niepotrzebnych treści.

Byłem sfrustrowany. Chciałem już pisać programy, małe gierki, jakieś aplikacje z interfejsem użytkownika, a tkwiłem ciągle w podstawach podstaw.

 

O teraz lambdy! A potem wyjątki... to już na pewno będzie konkretne programowanie! Już stworzę na pewno coś fajnego.

Szybko okazało się to ciągle nie to. Byłem sfrustrowany i najzwyczajniej w świecie nie cierpiałem programowania. Naukę zacząłem odkładać, ale nigdy nawet na jeden dzień nie zrezygnowałem.

Wiedziałem, że to jest coś innego, że to inne wyzwanie niż dotychczasowe, gdzieś czuję, że to moja jakaś nie określona bliżej misja.

 

Jan Paweł II mówił: "... każdy ma swoje własne Westerplatte..." i ja uważasz, że to moje Westerplatte nadeszło, że teraz jest czas, aby obronić moje marzenie. Obronić przed rodzicami, którzy chwalą tych, którzy przeszli zawodówkę i wzięli się ochoczo do pracy (to świetnie, ale irytuje mnie przekręcanie kota ogonem, że to ja ten "książkowy" chłopak jestem zły).

Obśmiewany za zakup książek. Jak oświadczyłem, że dalej programować, to słyszę opinię, że nic z tego nie będzie, że nawet te książki i wykupione kursy video są stratą pieniędzy itd.

Tak to jest moje Westerplatte. Patrzą na mnie jak na clowna, próżniaka, który mami rodziców, że zdobędzie pracę w IT.

Pancernik wroga ostrzeliwuje moje cele, które muszę obronić za wszelką cenę. Nie ma odwrotu.

 

Długo się przymuszałem, robiłem to na prawdę na siłę, Bracia z forum to wiedzą, bo uciekałem się do nich wiele razy o pomoc, którą otrzymałem.

 

Nadszedł w końcu moment jak już przebrnąłem przez puste, czcze i nudne przykłady, a teraz dziękuję sobie, że się przymusiłem i nie odpuściłem, ale przerobiłem solidnie podstawy składni, budowy języka. Dużo czytałem, poznałem w pewnym stopniu otoczkę programowania, co i jak, co jest po co itd.

Teraz potrafię programować proste aplikacje, opanowuję świetną JavaFX, przerobiłem podstawy, znam GITa, korzystam (mam nadzieję) biegle z IDE, Mavena, i rozwijam się dalej. Dalszy etap, stacja docelowa to programowanie aplikacji webowych: Spring, JavaEE itd. I teraz już jest o wiele lepiej.

Znalazłem w tym co robię jakąś satysfakcję, nie będę programowania na wyrost nazywał pasją, bo chyba jeszcze tak nie jest, ale jak już zacząłem robić swoje aplikacje i zobaczyłem efekt swojej pracy to poczułem się jak ten chłopak z "Karate Kid". Robić on ciągle jakieś czynności nie związane ze sztuką walki, aż nagle nadszedł moment, w którym się zdziwił, a zasiane ziarno wydało plon.

 

Po prostu jestem niecierpliwy, a właśnie cierpliwości i niezłomności uczę się cały czas. I oby tylko ciągle do przodu.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Jestem wdzięczny za pomoc.

 



6 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Trzymam kciuki! Też uczę się Javy, też jestem humanistą i też zmarnowałem studia na głupoty, więc w pełni podpisuję się pod tym co napisałeś tu i w poprzednim wpisie. Jaki masz plan nauki? Wg jakiego scenariusza się uczysz?

  • Like 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

@manygguh przerobiłem C. Horstmann, Java. Podstawy, podszedłem sumiennie i dobrze się przekopałem przez tą książkę.

Mój cel to aplikacje webowe, ale wolę powoli i po kolei sobie iść przez ten materiał, nie wszystko na raz.

Ale żeby nie chłonąć samej jałowej wiedzy i klepać durnych przykładów to uczę się z anglojęzycznego YouTuba JavyFX, która umożliwia budowę GUI na apki desktopowe. Swinga nie przerabiałem, tylko przejrzałem, ale skoro jest nowsza, lepsza technologia, no to po co.

 

http://www.javadevmatt.pl/jakbym-dzisiaj-zaczynal-z-java/

Pod tym linkiem autor umieścił bardzo fajny wpis. Jest tam lista "programming challenge" i wykonuję te zadania z listy. Ułożona jest od prostych apek jak konwerter jednostek, aż po klony skype czy fb.

 

  • Like 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Co się stało z filmem? Blog bez filmu nie ma sensu.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Ciekawy wpis.

Wg mnie tu nawet nie chodzi o samo programowanie tylko o wyrobienie sobie pewnych cech charakteru i nawykow które pozniej ulatwia osiaganie obranych celow.

 

Co do rodziny/przyjaciol......no niestety tak to jest ze beda ci czesto zle doradzac (bo nie maja pojecia) lub ci podrzucac klody (bo sami czegos w zyciu nie osiagneli.

Proponowalbym poszukac sobie "nowych" znajomych ktorzy sa informatykami i osiagneli jakis tam sukces i sie ich trzymac i od nich brac porady i wskazowki.

 

Generalnie jak popatrzysz na ludzi ktorzy sie dorobili pieniedzy to zwykle szli pod prad a nie z pradem. 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
13 minutes ago, TheFlorator said:

Proponowalbym poszukac sobie "nowych" znajomych ktorzy sa informatykami i osiagneli jakis tam sukces i sie ich trzymac i od nich brac porady i wskazowki.

Że tam powiem: dobra rada. Programowanie i w ogóle świat IT to, wciąż, świat niedostępny dla większości społeczeństwa. Jest to pewnego rodzaju oddzielna społeczność, która może się nazywać społecznością "wtajemniczoną". Społeczność IT to szczególnie mało rozumiany (jeśli w ogóle) wymiar, w którym obowiązują unikalne zasady, specyficzna forma komunikacji, idiomów czy gestów. Wcześniej czy później znajdziesz się wśród programistów/informatyków i tam znajdziesz się jak u siebie.

 

Pomijając programowanie jako metodę zarabiania na życie każdy urodzony po 1980 powinien umieć kodować na jakimś poziomie bo za 20-30 lat (ignoranci będą uznawani za analfabetów).

 

Powodzenia (zmienia Ci się w czasie tej nauki również Twoje DNA)

  • Like 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×