Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

rafalfranco

Użytkownik
  • Content Count

    12
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

2 Neutralna

About rafalfranco

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Sensownie Natomiast jeśli powie nie (a tego się obawiam) to chyba jasny znak, że to nie ma przyszłości (bo jeśli zostanę to będę się dusił).
  2. Ona myśli, że to drugie, ja już nie jestem tego pewien. Ale nawet jeśli byłoby to drugie to co to zmienia? Naprawdę poważne związki to aż takie więzienia? Jak sobie z tym radzić?
  3. Bracia, jak sobie radzicie z próbami kontrolowania ze strony kobiet? Background: brak dzieci, brak ślubu, mieszkanie razem. Chcecie sobie gdzieś jechać na kilka dni/tydzień - np. do kuzyna, znajomego, rodziców, w góry, gdziekolwiek. Sami, bez partnerki. Musicie prosić partnerkę o zgodę, pytacie czy nie ma nic przeciwko, czy po prostu oznajmiacie, że was nie będzie? Jak się powinna zachować prawdziwa alfa? Za każdym razem gdy chce gdzieś jechać (albo nawet wyjść wieczorem ze znajomymi) czuję wrogość z drugiej strony, jakbym robił coś złego. Wzmaga to poczucie winy i wrażenie, że jest się w więzieniu, a nie w normalnym związku. Czy to nie tak, że w związku powinna być swoboda, ludzie powinni się szanować, ale nie ograniczać wzajemnie?
  4. 33 😅 Tatuś nadal mocno wspiera córeczkę, ale oczywiście już nie tak bardzo jak jeszcze 4-5 lat temu. Bardziej chodzi mi o to czy kobieta mając taki wzorzec od najmłodszych lat, nie będzie przypadkiem oczekiwać podobnego białorycerstwa od swojego partnera. No bo pierwszy mężczyzna w jej życiu od najmłodszych lat był przecież od usługiwania i załatwiania wielu rzeczy. Bardziej za mną, ale oczekiwania od mężczyzn widzę, że ma: bądź dostępny kiedy cię potrzebuję, zajmuj się mną kiedy się źle czuję, wszystkie męskie rzeczy typu naprawy w domu, naprawy samochodu, wnoszenie cięższych rzeczy - zajmuj się ty (ale już w kuchni i sprzątaniu po równo, bo dlaczego tylko ona ma gotować/sprzątać, a ja nie). Po prostu zastanawiam się czy te oczekiwania są właśnie przez to jak zachowywał się jej ojciec czy po prostu "kobiety tak mają" i chuj. To na pewno nie jest tak, że ona jest niesamodzielna życiowo - właśnie jak mnie nie ma przez dłuższy czas to radzi sobie świetnie, tak więc ona potrafi, tylko jeśli facet jest obok to oczekuje pomocy. Nie wiem, może to ja jestem jakiś przesadnie wyczulony na tym punkcie 🤔 Znamy się 3 lata, jestem samodzielny (nie proszę o pomoc tylko staram się załatwiać rzeczy samodzielnie), nie potrzebuję jej wsparcia i nigdy o nie nie prosiłem. Tak jak wspomniałem wyżej - ona nie jest nieogarnięta, wręcz przeciwnie. Tylko twierdzi, że jeśli ma faceta obok to on powinien się zajmować "męskimi" sprawami i ogarniać pewne rzeczy za nią - i tutaj moje przypuszczenie, że to wynika z nawyków wpojonych przez tatusia.
  5. Czy tytułowa córeczka tatusia jest czerwoną lampką? Ojciec zajmujący się formalnościami córuni, wożący gdzie trzeba i załatwiający wiele spraw pomimo jej dojrzałego wieku. Obawiam się, że podobne oczekiwania mogą być wobec partnera. Zapraszam do merytorycznej dyskusji.
  6. To zapewne koniec. Nie żebym ją bronił, ale pewnie jeśli nie ma pewności co do przyszłości ze mną, to woli wiedzieć to od razu, odejść i próbować układać przyszłość z kimś innym. Wbrew pozorom całkiem logiczne biorąc pod uwagę jej wiek.
  7. Hmm, bardziej na zasadzie, że chciałaby, żeby się określić, że tak, będziemy brać ślub, zaręczyć się i zaplanować kiedy (niekoniecznie musi być już), ale de facto to jest finalna decyzja, że tak będziemy brać ślub. Ja nie jestem zdecydowany, a nie chciałbym robić jej świństwa, że teraz mówię, "tak, zaręczymy się za kilka miesięcy i ślub weźmiemy za 1-2 lat", a potem jednak "sorry, ale się rozmyśliłem". Z dziećmi mówiła, że maksymalnie byłaby w stanie poczekać jeszcze z rok, ewentualnie ciut dłużej, ale im wcześniej tym lepiej. Tak więc to nie jest tak, że mam brać ślub i zapładniać dzieci teraz, tylko mam się zadeklarować, że zrobimy to w najbliższych 1-2 lat. No ok, czyli nie mam co się tym przejmować, że ja jeszcze nie chcę i nie jestem gotowy, bo w większości przypadków i tak facet nie jest gotowy i nie chce? Trochę słaba opcja 😕 Nie obrażam się, ale chyba jednak trochę przesadzasz. Nie każdy jest urodzonym samcem alfą, wie wszystko na 100% i nigdy nie ma wątpliwości. Inaczej pewnie to forum by nie istniało...
  8. Czy to oznacza, że nie ma nawet cienia szans, że kobieta jest jednak szczera i przede wszystkim chce być ze mną + dodatkowo bombelki i ślub? Chodzi mi o to czy to jest tak jednoznaczne z tym o czym myślimy, że ona całkowicie przysłoniła mi zdrowy rozsądek? Tylko czy 99% kobiet tak właśnie nie ma? Bo zazwyczaj moja partnerka wysuwa argumenty, że "we wszystkich związkach tak jest". A może zdecydowana większość facetów to pizdy i tak zepsuli kobiety, że wymagają tego ubezwłasnowolnienia od każdego? Tak, tylko z drugiej strony ja oznajmiłem, że nie chcę dzieci przez najbliższe lata jak się poznaliśmy 3 lata temu. Może po prostu stwierdziła, że "te najbliższe lata" to właśnie 3 i teraz może się "dopominać". Takie odnoszę wrażenie. Ale oczywiście partnerka robi ładne oczka, mówi, że kocha, jest miła i czuła... To potrafi trochę zasłonić to co mówi rozsądek. Jak kobietę przetestować? Jak sprawdzić czy faktycznie nie zależy jej na mnie tylko na ślubie i dzieciach? Tak - myślę, że spieszy jej się na tyle, że będzie aktywnie szukała nowego partnera i raczej długo to nie potrwa (męskie środowisko w pracy). Zgadzam się. Z tym, że aktualnie to ona zaciąga mnie do seksu. Ja przyznam szczerze, że nieco straciłem do niej pociąg (no dobra, raz na jakiś czas sam chcę).
  9. Dzięki, przeczytam! Chyba nie napisałem tego - ale to ja zarabiam lepiej od niej i to znacznie. Z wykształceniem jesteśmy na podobnym poziomie (studia wyższe). Chodziło mi o to, że ja wywodzę się z raczej biedno/średniozamożnej rodziny, ona z bogatej. Dla niej niektóre zachowania/rzeczy/atrakcje/umilacze czasu są naturalną rzeczą (bo u nich zawsze tak było), a u mnie nie. Po prostu przebywając z nią w moim rodzinnym domu czuję jakbym wywodził się z tego "gorszego sortu" (w czym ona też nie pomaga, zadając durnowate pytania w stylu "dlaczego twoi rodzicie nie mają X? dlaczego twoi rodzice nie jeżdżą na zagraniczne wycieczki? Nie lubią?"). Tego się trochę boję - że wiążąc się z nią teraz będę tego żałował za kilka lat (gdzie dziecko i małżeństwo skutecznie powstrzymają mnie przed odejściem i będę tkwił w takim związku). Z innymi (młodszymi) laskami problem jest taki, że mimo, że (ponoć) całkiem się dziewczynom podobam, to trochę pizda jestem i zazwyczaj boję się podejść/zagadać. Próbuję coś z tym zrobić, ale pewnie jak wielu wie jest to dosyć wolny proces. Moje dotychczasowe związki wynikały bardziej z przypadku niż z zaplanowanej chęci zdobycia danej dziewczyny. Tak, nie winię jej za to, że chce wiedzieć na czym stoi bo jednak wiek wzywa. Ale jak to świetnie opisałeś, ja nie chcę się ujebać w żadne dzieci i śluby skoro jest tak dużo żółtych (i czerwonych) flag. A przynajmniej nie teraz kiedy jeszcze sobie tego życia nie wykorzystałem bo wcześniej studia, potem ostra praca. Olałem podbijanie do nowych dziewczyn kilka lat temu i teraz żałuję 😕 Hmm bardziej chodziło mi o to, że ona jest ambitna i pracowita, ale nie jest z niej "karierowiczka", która to własną karierę będzie stawiała ponad rodzinę (tak przynajmniej powiedziała). Ale racja, zakłada, że po urodzeniu dziecka przez kilka lat nie będzie pracować (co mi się już średnio podoba). Tak, kwestia światopoglądu i wychowania dzieci jest dla mnie dużym problemem. Czuję się z tym mega niekomfortowo (ale ona twierdzi, że z tym da się żyć bo zna takie "niedograne" pary i jest dobrze ;)) Bardzo dobrze to opisałeś Gdybym nie czytał forum, to też nie miałbym pewnie tylu obiekcji przed związkiem ze starszą partnerką Dziewczyna naprawdę nie jest zła, wydaje się mieć równo pod sufitem, problemem tylko są te rzeczy, które opisałem. W sensie byłeś w związku/małżeństwie ze starszą i się z niego ewakuowałeś? O ile starsza kobieta? Dodatkową rzeczą, która mnie niesamowicie irytuje to jej ciśnienie na spędzanie niemal całego dostępnego czasu razem - idę do znajomych i czuję się winny, jadę do rodziców/brata i siostry na jakiś czas - czuję się winny. Praktycznie przez każde wyjście z mieszkania dłuższe niż dzień robi mi wyrzuty. Ona praktycznie nie jeździ do swoich rodziców do Warszawy, ja do swojego domu rodzinnego dosyć często. I wtedy jest narzekanie, że znowu mnie nie będzie itp. Jak sobie z tym radzić? Pytanie do wszystkich - czy znacie kogoś ktoś brał ślub ze względu na presję kobiety (ślub albo bobo) i czy po latach tego żałuje?
  10. Racja, głównie strach + trochę żal dziewczyny (nie wiem czy znajdzie sobie kogoś odpowiedniego z kim zdąży założyć rodzinę). W przeszłości postawiła ultimatum (ślub & dzieci) swojemu facetowi mając dwadzieścia kilka lat i po tym się rozstali. Innym razem to facet rozstał się z nią (nie wiem dlaczego). A czy to nie jest tak, że faceci zazwyczaj nie są "jeszcze gotowi" na zakładanie rodziny? Czy to było pytanie retoryczne? Ciekawy punkt widzenia, przyznaję bez bicia, że nie pomyślałem o tym. Dzięki za trafną uwagę! Ale czy powinienem się tym przejmować? W tym momencie decyzja może być, że albo zrywam, albo zostaję i planujemy ślub i dzieci.
  11. Witam Szanownych Braci, nosiłem się z napisaniem tego posta już od dłuższego czasu, ale lepiej późno niż wcale. Jestem w 3-letnim związku o takich parametrach: - ona 33 lata, wysoka, ładna, bez nałogów, wykształcona, dobrze płatna praca (budownictwo) - ja 28 lat, wysoki, (ponoć) całkiem przystojny, bez nałogów, wykształcony, własna firma Na początku nie przeszkadzała mi różnica wieku (jasno postawiłem sprawę, że nie planuję dzieci w najbliższych latach). Ostatnio (z wiadomych przyczyn) zaczęło się ciśnienie na coś więcej, kolejny krok itp. Dało mi to do myślenia, bo przez te 3 lata związku było raczej różnie między nami - gdybym miał jaja to zapewne zerwałbym już dawno przy okazji większej różnicy zdań. No ale tak jakoś ten czas mijał, czasem było lepiej, czasem gorzej, ale nigdy nie nazwałbym tego idealnym związkiem. Z minusów: - inne podejście do rozwoju, spędzania wolnego czasu - mam wrażenie, że dziewczyna nie pociąga mnie już w takim stopniu jak wcześniej (może przez to, że się starzeje?) - różnica światopoglądów: kwestia wiary, zwyczajów, wychowania (przyszłych dzieci) - wywodzenie się z rodzin na innym poziomie (ja z raczej mocno średniozamożnej niewykształconej rodzinny z małego miasta, ona z Warszawy, bogata wykształcona rodzina) - dużo nawyków z poprzednich związków ("oficjalnie" była w 3 poważnych związkach): np. "powinniśmy robić tak, bo tak jest w normalnym związku"; ja wcześniej byłem tylko w jednym "poważnym" związku (nie licząc bycia beta-orbiterem) - bardziej doświadczona w łóżku (i życiu) przez co czasem czuję się jak gówniarz/leszcz - dużo shit testów (szczególnie przez pierwsze lata) - czasem zachowuje się dziwnie (przy mnie misiu, kotku, tulenie, a przy innych traktuje mnie nieco z góry) - wydaje mi się, że duża część z powyższych wynika z różnicy wieku Żeby nie było, że tylko minusy, jest sporo plusów: - dziewczyna naprawdę racjonalnie myśląca (konflikty stara się rozwiązywać rozmową, widać u niej dużą inteligencję emocjonalną) - mocno ufam jej w kwestii wierności (nie to co z poprzednimi dziewczynami) - stawia przyszłą rodzinę ponad karierę zawodową (co jest całkiem ok u kobiety wg mnie) - ma racjonalny (jak na kobietę) stosunek do pieniędzy - z racji, że zarabia naprawdę dobrze, (chyba) nie czyha na moje pieniądze (choć ma w sobie mentalność, że "w niektórych sytuacjach to facet powinien płacić za kobietę bo inaczej nie wypada") - chyba nie jest z typu kobiet, które tylko czekają, żeby przeskoczyć na inną gałąź (choć w pracy mocno męskie środowisko, więc kto wie) - ma naprawdę świetny samochód Wiem że z*ebałem wiążąc się ze starszą ode mnie kobietą, ale wtedy myślałem o tym w kategoriach chwilowej znajomości. Nie dziwię się, że chciałaby już dzieciaczki (ze względu na jej wiek), ale ja nadal raczej średnio (choćby ze względu na dwie firmy, które rozkręcam). Poza tym, widzę, że nasze rodziny są zupełnym przeciwieństwem i w przyszłości wyobrażam sobie te wszystkie kłótnie (szczególnie kiedy pojawiłyby się dzieci). Przez różnicę w zamożności naszych rodzin (i wykształcenia), cały czas czuję się jakbym był "gorszy" (chyba nigdy się tego nie pozbędę). Ostatnio dostałem miękkie "ultimatum" Jej koleżanka z pracy będzie matką w październiku i zadeklarowała mi, że do tego czasu chce wiedzieć na czym stoi, bo jej będzie przykro, że jej koleżanka będzie matką, a ona jeszcze nie ma planów nawet na ślub Widzę też, że ona ignoruje wszystkie nasze różnice. Dodatkowo pamiętam jak w zeszłym roku wprost powiedziała mi, że gdyby znała mnie na tyle na ile zna mnie teraz to nigdy nie zaczęłaby tego związku (powiedziała to szczerze, na spokojnie, wcale nie będąc zdenerwowaną). Mam wrażenie, że teraz zależy jej tylko na tym, żeby wziąć ślub i założyć rodzinę nieważne z kim, byleby już mieć to za sobą - co sugeruje, że wcale nie czuje niczego specjalnego do mnie i wiele może się zmienić po ślubie (ale to może tylko moje domysły). Ciągnie mnie żeby się rozstać, mam mnóstwo planów i zainteresowań, które chciałbym realizować (samotność mi nie przeszkadza). Coraz bardziej podobają mi się też młodsze dziewczyny - czuję się przy nich całkiem pewny siebie, a nie jak gówniarz przy starszych/rówieśniczkach. Z drugiej strony zastanawiam się czy trafię kiedyś na tak racjonalnie myślącą kobietę, z którą po prostu może się dobrze iść przez życie. No i nie ukrywam, że jeśli zerwiemy to trochę będę się czuł winny, że oddalam ją od marzeń o własnej rodzinie (ale nie wiem czy powinienem się tym przejmować). Co byście doradzili? Może ktoś miał podobną sytuację? Nie pogardziłbym też jakimiś męskimi shit testami na sprawdzenie na czym kobiecie naprawdę zależy mówiąc, że kocha i chce brać ślub
  12. Cześć wszystkim, tu Rafał. Na forum trafiłem ponad rok temu szukając informacji na temat kobiet z racji związku w którym jestem.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.