Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Esmeron

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    291
  • Donations

    700.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

384 Świetna

About Esmeron

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Mężczyzna miał kilkukrotnie uderzyć siekierą w głowę będącą w ósmym miesiącu ciąży żonę. Potem poszedł do sąsiadki i powiedział jej o wszystkim. Ta wezwała policję. Funkcjonariusze zatrzymali 34-latka. Był trzeźwy. Pobrano od niego krew, by ustalić, czy nie znajdował się pod wpływem środków odurzających. Historia jest straszna, ale ja bym zaczekał na wyjaśnienie tej sprawy, bo to co mamy w artykule się nie klei po prostu. Zawodowy żołnierz, młody, sprawny fizycznie facet uderza kilka razy siekierą w głowę- jak Wam się wydaje, jak wielkie są szanse, na to, że ktoś przeżyje choćby pierwszy cios? Niezależnie od wielkości, długości, ciężaru- już przy 1 ciosie w głowę siekiera jest narzędziem którym naprawdę bardzo trudno byłoby nie zabić. I nie trzeba być specem z policji czy sądówki, żeby sobie to wyobrazić.
  2. Chłopie, 20k+ na miesiąc to nie zarabia w tym kraju niejeden lekarz po specjalizacji, czy nawet ordynator oddziału. Nad czym Ty się zastanawiasz? Miotasz się i nie wiesz co zawodowo robić, bo bazujesz na jakiś mglistych wyobrażeniach. Nikt Ci nie powie czego Ty chcesz. Sam musisz wybrać, ale w ten sposób tylko zmarnujesz czas. To może z tej strony- byłeś kiedyś w Warszawie? Na czym opierasz swoje wyobrażenie, że tam jest tak wspaniale? Bo to co widzisz w telewizji, serialach etc to niekoniecznie prawdziwy obraz. Warszawiacy kochają swoje miasto i nie chciałbym tutaj nikogo obrazić, ale na mnie nie zrobiło dobrego wrażenia. Swojego czasu (jakoś na początku studiów) miałem romans z pewną Warszawianką i 3 razy pojechałem tam pociągiem. 2/3 razy stolica przywitała mnie zapachem szczyn i widokiem kloszarda srającego na peronie. Później spacer przez dworzec cały czas z zapachem spalonego sera z budek z tostami. Wreszcie świeże powietrze. I widzę to co na filmach- gmach pałacu kultury. Rozglądam się.... ja pierdziele. Przecież tutaj nic nie ma. Tylko wiatr zapiernicza. Dopiero później panna pokazała mi trochę ciekawych miejsc w Warszawie, ale jako gościu spoza miasta, nie znający nikogo, w ogóle nie miałbym pojęcia gdzie szukać. Warszawa ma trochę plusów, ale naprawdę baaaaardzo bym nie chciał tam mieszkać. Z całym szacunkiem dla Warszawiaków rzecz jasna. Mam na myśli, że jak tam pojedziesz i jak sam piszesz będziesz u kogoś pracować, to będziesz biedować. Zarabiać będziesz kiepsko, a stolica jest droga. Masz wrażenie, że tam gdzie mieszkasz NIC NIE MA. To coś tam stwórz. Masz extra narzędzia. Rozbuduj rodzinne imperium! Zgromadzisz kapitał, ustawisz się, to możesz wszystko. W Warszawie może i COŚ jest, ale nie będzie Cię stać na takie życie jak sobie wyobrażasz. Lepszym pomysłem jest zostać tam gdzie NIC NIE MA, wejść w robotę z tatą, nauczyć się od niego ile się da, zarobić dobre pieniądze i COŚ zbudować. W tym czasie możesz za ciężko zarobioną kasę zwiedzić kawał świata. Z obecnymi perspektywami możesz być gość. Możesz sporo osiągnąć. A jak pojedziesz do stolicy, to bardziej prawdopodobne jest, że miasto Cię połknie, przeżuje i przetrawi i nie posmakujesz tego co sobie wyobrażasz.
  3. Ze wszystkich wypowiedzi tutaj, Ty wybrałeś sobie tą jedną, która pasuje trochę do tego co Ci siedzi w głowie. Nie, to Ci nie pomoże. I nic nie musisz. Żeby pogrzebać przeszłość musisz się odsunąć i żyć dalej, Ty zamiast tego chcesz rozdrapywać. Twoja była traktowała Cię jak gówno, teraz żyje sobie dalej, zapomniała. A Ty po 2 latach przylecisz omawiać zeszłoroczny śnieg. Co Ty myślisz że ona tęskni, w oknie siedzi i husteczka macha, płacze za swoim białym rycerzem? Nic dobrego z tego nie wyniknie i zrobisz z siebie durnia i desperata tylko. Problem jest tylko w twojej głowie i tylko tam możesz go rozwiązac.
  4. Ja to widzę tak: jak zostaniesz na tym kursie co jesteś to zostaniesz z niczym. Stracisz wszystko, łącznie z dziećmi. A zakochanie i hormonalna burza jaka masz teraz względem koleżanki po prostu Ci minie. I uwierz mi, nie chciałbym być Tobą kiedy zdasz sobie sprawę ze straciłeś rodzinę i dorobek życia pod wpływem kobiety, która po opadnieciu hormonów okaże się wcale nie taka idealna jak Ci się wydaje. Pakujesz się w gówno.
  5. Ty się katujesz tym, że w swoim mniemaniu sprawiłeś jej przykrość (co zresztą dawno nie ma już znaczenia) ignorując kompletnie fakt, że cały związek oparty był na kłamstwie i marnujesz już 2 rok swojego życia na poczucie winy. Ale to już Bracia Ci wyjaśnili. Ja bym zwrócił uwagę na ten fragment. To jest ten punkt, w którym powinno się zakończyć, odejść i nigdy nie wracać. Zobacz ile byś sobie zaoszczedzil czasu i kłopotów gdyby takie zachowania były dla Ciebie nie do zaakceptowania.
  6. Odpisuję w taki sposób, bo z telefonu. Nie mam możliwości odpowiedniego obrobienia cytatów. Nie pogrążaj się, ponieważ, to akurat Ty zacząłeś swoją dyskusję tutaj od wmawiania innym czegoś czego nie ma.(...) Dla przypomnienia to zdaje się była zawiść (...). Napisalem, że Wasze wypowiedzi w tym temacie są słabe i stronnicze. Za takie je uważam i zdania nie zmienię. Jest artykuł o babce, którą skatował jakiś alfa, a jeden z pierwszych komentarzy to "beka z typiary". Dalej jest "Zemsta za dzieci, które miały być, a których nie ma. Prawie jak zabójstwo." "założę się, że gdyby taki zwykły Polak-Szarak po trzydziestce starał się koło niej zakręcić, to nie miałby żadnych szans" (czym to jest jeśli nie zawiścią? :)) "Instagram Miriam też ciekawy, kolejna atencjuszka". To jest po prostu słabe, niesmaczne. I nie będę więcej wskazywać, cytować na życzenie etc. Ogólny wydźwięk Waszych wypowiedzi jest jadowity i stronniczy i po prostu w moim odczuciu bardzo kiepski. Uważam takie komentarze za pozbawione dobrego smaku i wyczucia. Owszem, to wszystko co piszecie może być prawdą. Możliwe, że sama sobie winna, możliwe że się mści, możliwe że to pomówienia. Ale możliwe jest też, że trafiła na psychopatię i stalkera. Tego póki co nie wiadomo na pewno, dlatego zalecam ostrożności i wyważenie. To wszystko. A skoro już przy tym jesteśmy, to gdzie ja konkretnie wieszam psy na niej czy na nim? Poproszę o konkretny cytat Skoro uważasz że mój komentarz nie dotyczy Twoich wypowiedzi, to po cholerę pytasz w ogóle? W tłumie ludzi powiedziałem "ktoś się spierdział", a Ty na mnie naskakujesz "udowodnij mi to, dlaczego wmawiasz mi że puściłem bąka". Uważasz, że Cię nie dotyczy, to wzruszasz ramionami i zostawiasz. Sam mi wmawiasz coś czego nie ma. Ale to jest automat: powiedziałem coś co nie pasuje do ogólnego schematu, to dostajecie kręćka i próbujecie mi wmawiać białorycerstwo (pokaż mi w którym miejscu, proszę o konkretny cytat, no pokaż, pokaż ) . Dla pani Shaded mam życzliwe nastawienie głównie z powodu działalności jej fundacji, która próbowała wyciągać ludzi z terenów zagrożonych. W obecnej sprawie jej współczuję po prostu. Ale jestem ostrożny w osądzie i ani nie psioczę na tego gościa, ani na nią póki nie będzie więcej wiadomo, bo narazie jest tylko jej wypowiedź. Wy natomiast sobie na to pozwalacie i przez to nie jesteście pod tym względem lepsi od bialorycerzy, którzy (jak sami zauważcie) na jej instagtamie się wyrzygują. Na poziomie odruchów niczym się to nie różni. Ich odruchem jest ślinienie sie do pani Shaded i ciśnięcie po tym facecie, Waszym odruchem jest negatywne nastawienie do niej i ciśnięcie po niej. Pożyjemy, zobaczymy co z tej sprawy wyniknie. Ale na pewnym poziomie jesteście przez swoje reakcje tak samo łatwi do zmanipulowania jak białorycerze z jej instagrama. Nie mam zamiaru w taki sposób kontynuować dyskusji, bo sami gracie nie fair. Swoje powiedziałem i zdania nie zmienię. Tak przy okazji mam pytanie: czy audycja Marka, (...) wpisuje się w chór wzajemnej adoracji i głaskania się po jajkach? Ooo... Pojazd autorytetem, ładne zagranie Cenię sobie audycje Pana Marka, przeczytałem większość książek. On zresztą o ile pamiętam ( słuchałem wczoraj wieczorem, a teraz nie mam możliwości ponownego odsłuchania) także podszedł do sprawy z pewnym dystansem. Tą audycje uważam akurat za niezbyt udaną, ale z innego powodu. Uważam, że taktycznie nieprzemyślane jest połączenie w jednej audycji newsa o pobiciu celebrytki jako głównego tematu z opowieściami o kobietach, które uważają się za bożyszcza i z pogardą traktują "szaraczków". To prawda, to jest częste zjawisko, wszystko się zgadza. Ale wrzucenie tego do audycji której wątkiem przewodnim jest news o pobiciu pani Shaded jest z jednej strony nie do końca fair (bo nie wiadomo czy ona taka jest, bo niby skąd) ale przede wszystkim jest wystawieniem się na strzały hejterów. Pan Marek daje im amunicję w ten sposób. Oni to wykorzystają przeciw niemu.
  7. I taki sam idiotyzm popełniają Bracia uważający że "myszka jest inna przecież" Pełna analogia. Nie, nie będzie mi głupio, bo w przeciwieństwie do reszty nie pcham się z opiniami zanim sprawa się nie wyjaśni. Napisałem coś co się Wam nie podoba, nie przytaknąłem i nie przyłączyłem się do chóru wzajemnej adoracji i głaskania się po jajkach, więc przekręcacie moje słowa i wmawiacie mi rzeczy, których w moich wypowiedziach po prostu nie ma. Nie wieszam psów ani na tym gościu (bo może być niesłusznie pomówiony), ani na tej pani (bo jeśli jest ofiarą przemocy to mi jej żal po prostu i nikomu nie życzę, nawet jeśli się sama wpakowała w takie gówno) --Tzn. jednak chcesz, żeby zrobił jej wymarzonego bombelka? O.o A co mnie to obchodzi. Napisałem że trzymam kciuki, żeby się sprawa wyjaśniła i miała sprawiedliwy finał. Co w tym przypadku oznacza- facet poniewierał i połamał jej kości, to niech idzie do pierdla albo jeśli ona pomawia go bezpodstawnie, to niech nie zostanie bezkarna i poniesie tego surowe konsekwencje. Proste. Różnica polega na tym, że ja się wstrzymuję od snucia domniemanych wersji zdarzeń i nie pcham się z ocenianiem tych ludzi zanim nie wyjaśni się jaka jest prawda. Wy natomiast jedziecie po niej jak po burej suce tylko dlatego, że jest samicą i poleciała na samca alfa. A zawiść o której napisałem generowana jest właśnie przez ten fakt> poleciała na samca alfa i to Was aż telepie. --Niezauważyłem żeby ktoś ją obraził, a jeśli tak to wskaż cytat, bo odnosze wrażenie, że odnosisz się tylko emocjonalnie do tekstów, które Ciebie tylko ubodły bo myślisz troche inaczej, nieznaczy to, że ktoś po niej jedzie. Przeczytaj temat od początku. Jechać po kimś nie oznacza zawsze obrzucanie wyzwiskami. To nie jest przedszkole, żebym wskazywał palcem i pisał analizy "co poeta miał na myśli". Beka z typiary, włażenie na instagram i komentowanie jaka to ona atencjuszka, a obrażeni nie widać, a po co do prasy z tym blablabla. Nie mówię, że któraś ze snutych przez Was wersji wydarzeń nie jest prawodpodobna. Stwierdzam natomiast, że to słabe, co tutaj wypisujecie. I stronnicze- bierzecie stronę tego kolesia, a do niej nastawieni jesteście jednoznacznie negatywnie, chociaż niczym sobie na to nie zasłużyła jak na razie. Tak samo jak ten facet niczym nie zasłużył póki co na obronę z Waszej strony. I jesteście z tej perspektywy dość nie fair. Bo my mamy swój matrix i co jakiś czas pojawia się kolejny Brat, który dostał wpierdol życiowy, bo "myszka inna jest przecież". Kobiety mają swoje kłamstwa, w których żyją- tutaj być może "łobuz kocha najmocniej, ale ja go zmienię". Tylko jak pojawia się biały rycerz z zbroją powgniataną tak, że ciężko go z tej puszki wydłubać w całości, to nastawienie jest inne. Ale jak kobieta dostała po łbie od życia to sama sobie winna i robicie hejt. Może nie tego kalibru co prześladowcy pana Kotońskiego, ale jednak. Takie jest moje zdanie. Coś mi się w edycji popaprało - nie mogę tego już poprawić za co przepraszam. Proszę o korektę Admina.
  8. Pokaż mi miejsce, w którym oceniam tego faceta. Nie oceniam ani oaniNshaded ani tego gościa. Za mało rzetelnych danych, dlatego trzymam dystans do tej sprawy. Oceniam za to Wasze komentarze. Uważam je za zawistne i nieprzemyślane. Brak w nich dystansu. Tak jak na zwykłych portalach tłum bialorycerzy rzuca się w obronie pani Shaded (głównie dlatego że zgrabna i ładna, za pasztetem by się nie wstawiali), tak tutaj sporo Braci jedzie po niej i bierze w ochronę faceta tylko dlatego że ma jaja i mało kto bierze pod uwagę, że może w istocie być ścierwem.
  9. Wiecie co... Słabe jest to co piszecie. I zawistne aż przykro. Pamiętam tą panią z odważnych wystąpień w apogeum kryzysu migracyjnego z jednej strony i lat największych prześladowań chrześcijan kiedy panoszyło się IS w Syrii. Bardzo zaangażowana i aktywnie działała na rzecz ewakuacji tych ludzi z zagrożonych terenów. Jest przy tym co tu dużo mówić- bardzo atrakcyjna i przypuszczam, że z tego powodu tak negatywnie o niej piszecie. Zawiść. Ja bym był ostrożniejszy. Opowiedziała swoją historię, teraz zobaczymy jak się sprawy rozwiną. Jak wyjdzie, że faktycznie jest ofiarą przemocy, to będzie Wam głupio. Piszecie że sobie winna, bo poleciała na takiego alfę i dała się prać. No cóż- większość z Braci tutaj poleciało na ładne cycki i zgrabną dupkę i grabiło nawet wieloletni wpierdol (częściej psychiczny niż fizyczny, ale zawsze to przemoc) i lądowało na dnie przez to. Jakoś takich chłopaków Wam nie żal i nikt nie pociska po połamanych gościach, którzy się tu żalą na swoje losy. Pełna analogia- kobiety lecą na alfa i znoszą syf, z nadzieją że "on się zmieni", faceci dają się szmacić i okradać, bo "ona jest inna niż wszystkie". Trochę to nie fair. A ja trzymam kciuki, żeby sprawa się pomyślnie i sprawiedliwie zakończyła
  10. NIC w życiu nie jest pewne. Takie myśli nie są niczym przyjemnym, ale mają w rozsądnych granicach pozytywną stronę: doceń czas jaki masz z rodziną, dbaj o nich i nie przykładaj na później czasu który możesz z nimi spędzić. Ale katowanie się tymi myślami jest bezproduktywne. I tak nie masz na to wpływu, a psujesz sobie tym to co masz tu i teraz.
  11. Stwierdziliście, że ratujecie i zaraz po tym przespała się z kimś z pracy? WTF? Pytanie powinno brzmieć: po co to znosiłeś? To jest standardowe kobiece pierdololo "nie wiem co czuję, może kiedyś, ale nie teraz". Pewnie jeszcze słuchałeś jaki to wspaniały jesteś i że to ona ma z sobą problem. Skrucha i potężne refleksje? Jasne... To jest oficjalna wersja dla Ciebie. Czy to prawda, jest tak naprawdę nieistotne. Bo to taka niezwykłą niewiasta, jedyna w swoim rodzaju i inna niż wszystkie? Proszę Cię. Przejdzie Ci. Jakich stwierdzeń? To jest pokłosie największego błedu jaki w tym rozstaniu robisz. Rozstaliscie się, kopnęła Cię w tyłek, a nadal z nią mieszkasz (po jaką cholerę?) i słuchasz jej pieprzenia, rozkminiasz i dajesz się torturować jakimiś nadziejami. Bądź mężczyzną i miej honor. Nie wie co czuje, nie możecie być teraz razem to proszę bardzo- tam są drzwi. Dalej rozkminiasz, analizujesz. I dajesz jej atencję. Niepotrzebnie. Kolejny oklepany mechanizm: nie wie co czuje, nie chce być z tobą, ale pierdolca dostanie jak sobie kogoś znajdziesz. Jak pies ogrodnika. Nie doszukuj sie w tym symptomów jakiejś wielkiej miłości i "a może jednak..." Nie chciała to nie chciała. Reszta jest tylko paplaniem, którego niepotrzebnie słuchasz. Bo za chwilę dasz sobie wmówić poczucie winy za rozpad związku. Pokazując jej ze sobie nie radzisz, rozpaczasz, rozkminiasz podbudowujesz tylko jej ego i przy okazji mordujesz swoją samoocenę. Zostań na tym kursie co jesteś, to się kompletnie rozlecisz i będziesz się zbierać długie miesiące. Sam się pakujesz w taki rozpieorz psychiczny. Zerwała z Tobą, przyprawiła Ci rogi, a Ty nadal mieszkasz z nią pod jednym dachem i ładujesz jej ego, samemu drenując się z samooceny i energii. Na co czekasz? Że jak zobaczy jak Ci źle i jak przezywasz to nagle się jej serduszko odmieni, zrozumie jak się pomyliła, przeprosi i klęknie do miecza z nadzieją, że się zejdziecie i będzie długo i szczęśliwie? To się nie stanie. Grzebiesz we wspomnieniach i rozpamiętujesz. A podświadomosc, która nie ma poczucia czasu wywala emocje. Osłabiasz się sam. Bardzo proste. Trzymaj się kumoli, wypełnij sobie czas konkretami i swoimi przyjemnościami. Jak możliwe, to nie mieszkaj z nią pod jednym dachem. Jak nie to olewaj ją. Nie musisz się tłumaczyć z tego gdzie idziesz, z kim, na jak długo.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.