Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Esmeron

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    678
  • Donations

    1,000.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Esmeron last won the day on March 29

Esmeron had the most liked content!

Community Reputation

1316 Świetna

2 Followers

About Esmeron

  • Rank
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Proszę bardzo: do końca roku prawidłowe BMI i sześciopak na brzuchu sobie machnij. Masz ponad pół roku. Czas start! Masz cel, masz robotę, nie będziesz czasu na pierdoły tracić. Filozoficzne rozkminy jak już się pojawiają to są lepsze w stanie zmęczenia fizycznego i poczucia odwalenia przyzwoitej roboty i nie zmarnowania dnia
  2. Niech znajomy sprawdzi, czy mu baba w telefonie nie grzebie i nie kasuje.
  3. Człowieku, nie jestem żadnym rekordzistą, ale miałem trochę kobiet w życiu i żadna nie była godna zaufania. Jak można ufać komuś kto kieruje się emocjami, ma zmienność wpisaną w naturę i jescze jest z tego dumna? Zaufanie w związku uwaza sie za oczywistą oczywistość, a to bzdura kompletna. Pomyśl logicznie. Ilu ludziom na świecie ufasz tak naprawdę i bezgranicznie? Dlaczego im ufasz? A dlaczego miałbyś ufać partnerce? Bo wymieniacie płyny? Wolne żarty.
  4. Jak ładna, to podeślij namiary. Sprawdze i Ci napiszę :🤣
  5. Dlatego, że większość zjebanego społeczeństwa robi dzieci albo przypadkiem, albo decyduje się na dzieci z bardzo błędnych i kiepskich powodów. Bo tak trzeba, bo wszytskie koleżanki już mają a ja nie, bo rodzice dopytują kiedy wnuki, bo związek się sypie to trzeba go przyklepać dzieckiem, żeby złapać i zaobraczowac faceta, bo całe życie na autopilocie i bez zastanowienia... A potem okazuje się, że to wysiłek, że nie jest tak słodko, że dziecko płacze i sra i trzeba sie zajmować, że to trudne... I że pewne perspektywy możliwości oddalają się na wiele lat, albo uciekają bezpowrotnie. I pojawiają się dwie możliwości: jeśli człowiek decyduje się na coś tak nieodwracalnego jak potomswo ze zjebanych pobudek i lub/nie w pełni świadomie, to może pojawić się bardzo nieprzyjemna myśl "co ja najlepszego odjebałam/em- już nie skocze ze spadochronem, nie zwiedzę swiata, itd". Ale ludzie bardzo niechętnie podchodzą do brutalnej prawdy, bo to dyskomfort Znacznie łatwiej jest wmawiać sobie samemu i otoczeniu, że to szczęście i sama wspaniałość, a każdy kto tego zdania nie podziela i takiego samego kroku nie planuje, to egoista. Osobna sprawa: kiedyś ktoś oskarża Cię o egoizm, to jaki w tym ma cel? Bo to nigdy nie jest bez powodu. Takie oskarżenie ma na celu wywołanie negatywnych odczuć i emocji wstydu, co za tym idzie: zmiany Twojego zachowania albo postawy na taką, która bardziej pasuje posądzającemu o egoizm. Czyli kto w tym układzie na pewno jest egoistą? Jest gorzej: większość par które decydują się na dziecko, nie powinno się rozmnażać. Jako ogół jesteśmy społeczeństwem o postępującym w galopującym tempie spierdoleniu. Baaaaardzo mało ludzi ogarnia życie, baaaaaardzo mało ludzi potrafi brać odpowiedzialność za swoje życie. A skoro nie umieją ogarniać własnego życia to jak mają być odpowiedzialni za ukształtowanie nowego człowieka? Jebać to co trzeba. Rodzice, ksiądz, grono "koleżanek" wiercących Ci dziure w brzuchu że jescze się nie rozmnażasz. Ci ludzie nie pomogą Ci jak już dziecko będzie i pojawia się trudności albo nawet problemy. Nie musisz się tłumaczyć. Nie chcesz/nie czujesz tego/to nie Twoja bajka- nie musisz nic. Przede wszytskim nje musisz się nikomu tłumaczyć i nie potrzebujesz akceptacji czy wsparcia w swojej postawie. Nie i już. A jak padnie słowo "egoizm", to prawda taka, że egoizm w zdrowych granicach jest bardzo pożyteczny. Opisałem wyżej. Osobiście bardzo chciałem być ojcem, ale w dzisiejszych posranych realiach niespecjalnie widzę szanse na stworzenie zdrowego i trwałego związku, a co dopiero na zaufanie jakiejkolwiek kobiecie na tyle, żeby mieć z nią dzieci. Jest to marzenie z którego raczej będę musiał zrezygnować. Z mojek ciężkiej pracy zostaje więc dużo pieniędzy na finansowanie mojego egoozmu i nic nikomu nic do tego.
  6. Na budowie: - Kuuurrrrrrrwaaaa ile razy mówiłem, że zakaz picia przy pracy!!!????? - ale... Panieeeee Kieeeeeroeniku. A widzi pan, szebyy ktoszzzz tu prassssssoował?
  7. Jest wprost przeciwnie. Nie są, chyba że sam je ważnymi uczynisz. Tak robi większość społeczeństwa i kiepsko na tym wychodzi. Materialny sukces nie ma nic wspólnego z potrzebą przynależności, akceptacji i uznania. Można mieć materialny sukces i mieć kompletnie wyrąbane na akceptację i przynależność. To jest bardzo ciekawy paradoks Potrzeba przynależności i akceptacji jest przez 99,9% ludzi stawiana bardzo wysoko i w ogole nje kwestionowana. Tymczasem jest w niej paradoks. Jeśli potrzebujesz akceptacji i o nią zabiegasz, to wykazujesz słabość. W pewnym momencie dopasowujesz się i rezygnujesz z kawałka siebie żeby nie wadziło otoczeniu. I paradoksalnie im bardziej potrzebujesz akceptacji, tym bardziej nijaki, szary jesteś dla ludzi. Tymczasem ludzie silni, którzy mają (w zdrowych granicach) gdzieś zdanie innych są ciekawi, interesujący. Jeśli sie otoczeniu nie podoba tym gorzej dla otoczenia, ale najczęściej akceptację otrzymują ci, którym do niczego nie jest potrzebna. Tacy ludzie nie potrzebują i szukają przynależności. Ale kiedy coś ze sobą reprezentują, to silny charakter przyciąga ludzi do nich.
  8. Tak dla ścisłości: czy obłaskawianie dzikiego to jakieś nowe określenie na robienie pały? 🤣
  9. Owszem, jestem. I pracuję ze zdjęciami rtg codziennie. Nie w takich ilościach jak radiolog, ale dużo i regularnie. Dlatego uważam, że stwierdzenie "na 95% to był covid" na podstawie tylko zdjęcia rtg jest nierzetelne. To są podstawy radiologii. Jak masz zdjęcie rtg albo nagranie tomografii czy rezonansu, to opisujesz to co widzisz. Nic więcej. Żadnych domysłów, poezji. Jeśli chodzi o zmiany zapalne/infekcyjne w obrazie płuc, to jest tylko kilka chorób, które możesz z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać na podstawie zdjęcia, a i tak żaden szanujący się lekarz nie napisze "z całą pewnością, na 95%". Do tych chorób covid19 się po prostu nie zalicza. Identyczne zmiany na zdjęciu wywołuje kilkadziesiąt innych wirusów/bakterii i grzybów. Tak samo jest z guzami płuca. Radiolog opisze guz, lokalizację rozmiar bardzo dokładnie, ale nie będzie się bawił w zgadywanie: rak drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy/płaskonabłonkowy/gruczolakorak, a może to przerzut z jelita etc. Nie jest w stanie. Tak samo nacieki zapalne. Obraz płuc w covid19 (rzygam już tym określeniem!) jest niecharskterystyczny, za dużo chorób wywołuje podobne zmiany w rtg żeby można było przypuszczać na 95% że to korona. Jak przykład raków nie dość dobry, to inaczej. Kaszlesz i masz gorączkę? Ok. Masz koronę? Nie wiadomo. Takie same objawy wywołuje co najmniej kilkadziesiąt innych patogenów. Rozumiesz? SARS-CoV2 wywołuje chorobę o niespecyficznych objawach i daje w rtg niespecyficzny obraz płuc. Nie możesz stwierdzić covid19 bez wykonania testu laboratoryjnego. Jak wyżej.
  10. Takie zmiany na zdjęciu rentgenowskim jakie daje covid, daje tez szereg innych chorób. To jest nierzetelne. Nie można stawiać rozpoznania choroby zakaźnej na podstawie obrazu rtg, bo to za mało charakterystyczne. To znaczy możesz stwierdzić, że na zdjęciu widzisz obraz zapalenia płuc, ale nie jesteś w stanie stwierdzić jaka bakteria/grzyb/wirus to wywołał. Dla przykładu: na oiomie miałem w tym samym czasie dwa bardzo ciężkie przypadki ARDS (zainteresownych odsyłam do Google). Jeden sprowowany koronawirusem, drugi bakterią S.aureus z nadkażeniem grzybiczym. Zdjęcia rentgenowskim nie do odróżnienia prawie. Taki sam obraz płuc. To jest takie pierdolenie. Wszedzie korona, korona, covid. Rzygać sie juz chce. I przykro stwierdzić, ta histeria tez lekarzom się udziela. Wystarczy ze ktos zakaszle i już "łooooo korona" We wrocławskim szpitalu zakaźnym ręce załamują, bo im wszytsko dosłownie zwożą. Najebany gość, co powinien normalnie na izbę wytrzeźwień, ale wiozą na Koszarową, bo może ma korone. Jakiemuś facetowi maszyna w twarz wybuchła, wiozą na Koszarową, bo "a nuż ma korone".
  11. @Dakota Na te pytania jeszcze nie ma konkretnych odpowiedzi, dlatego że ta odmiana koronarowirusa jest nowa. Jeszcze nie ma konkretnych, rzetelnych badań. Jeśli jakiejś pierwsze już są to szczerze mówiąc nie interesowały mnie narazie kwestie o które pytasz, tylko intenswyna terapia chorych z najcięższym przebiegiem- bo tym się zajmuję. Z wiedzy ogólnej mogę na drugie pytanie odpowiedzieć: najbardziej prawdopdobne są dwa scenariusze. Pierwszy: przechorowanie uodparnia na chorobę. Drugi: wirus zachowuje się jak wirus grypy, a więc mutuje, jest zmienny na tyle że odporność wykształca się na jeden szczep, ale nie obejmuje już nowych wariantów. Jest więc nowa choroba sezonowa i jak z grypą: raz przejdziesz lekko, raz gorzej.
  12. Pół tony w martwym ciągu. Koło penta mi lata czy to w domu czy na imprezie dedykowanej gość Czapki z głów i pełen szacun.
  13. Jest taki serial "Rzym" Swojego czasu bardzo popularny. Moim zdaniem świetnie nakręcony. Jest tam postać takiej wrednej suczy-manipulantki z wyższych sfer. W jedynym z odcinków nakazuje ona słudze zabrać swojego syna (nastolatek) do burdelu, daje mu przy tym trzos pełen monet i przykaz, że to ma być młoda ładna dziewczyna, a nie wojskowa dziwka. I mają nie wracać póki syn nie przeleci kobiety. Motyw był dla większości widzów szokujący, panie były oczywiście zniesmaczone, dla wielu była to po prostu beka. Ale z perspektywy lat i doświadczenia uważam, że to wcale nie jest takie głupie. Młodziak, który wie ze seks to nic nadzwyczjanego i jest tani, nie da się owinąć wokół palca cwaniarze i dac się spantoflić.
  14. Nieprawda. Nie szafuj takimi tekstami, bo to rozpoznanie stawia konktetny fachowiec po osobistym kontakxie na paru sesjach. Na pewno nie stawia sie takiej diagnozy na postawie opisu w necie i na pewno nie robi tego randomowy typ bez doswiadczenia i wiedzy.
  15. Nie, nie można. O tym, że przy terapii jest wszystko spoko i związki udane cud miód i orzeszki, a wrecz jescze lepiej bo one takie empatyczne w choooy są... ... To piszą same borderki. Jest taka książka napisana przez borderkę, o tym jak przy wielkiej cierpiliwości męża i niesamowitej więzi z terapeutą się udało zaburzenie oswoić i jest pięknie. Ale nie ufałbym niczemu co pisze albo mówi borderka. Na forach internetowych borderline można zajrzeć w otchłań i poczytać jak się nad sobą użalają, jak rozpływają się nad tą książką. Moim zdaniem borderka świadoma diagnozy jest jescze bardziej niebezpieczna, bo ma narzędzie do usprawiedliwiania swoich czynów. "taka już jestem, nie wybrałam tego, próbuje sie leczyć przecież więc masz to całe gówno znosić" Jak ktoś ma pomysł, że będzie ratował borderkę i siła swojego uczucia ją odmieni, to zapraszam na prywatne konsultacje. Oferuję terapeutyczny wpierdol najwyższej jakości po przystępnej cenie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.