Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

zbyszek.cybulski1

Użytkownik
  • Content Count

    10
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

15 Dobra

About zbyszek.cybulski1

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

141 profile views
  1. Bracia, Dziękuje wszystkim, za wpisy. Potrzebuję teraz chwilę, żeby się z nimi zapoznać, ustosunkować czy po prostu przemyśleć inny punkt widzenia. Nie spodziewałem się takiego odzewu, dlatego szczerze dziękuję za każdy komentarz. ZC
  2. Witaj! To pewnie słyszałeś o "12 życiowych zasadach" J. Petersona
  3. Witajcie Bracia, Długo zabierałem się do napisania tego tekstu. Z góry dziękuję, za poświęcenie kilku minut Waszego czasu na przeczytanie mojej historii. 2017 Po zakończeniu kilkuletniego związku, miałem cały rok szaleństwa (zabawa, randki, kumple). Życie jak z bajki. W pracy układało coraz lepiej, zarobki wystarczały na życie beztroskiego kawalera z wynajętą kawalerką. Podczas tego okresu poznałem kilka dziewczyn, miałem kilka drobnych romansików, raczej zero zobowiązań. Poznałem również dziewczynę z którą wyjątkowo dobrze się dogadywałem i świetnie spędzałem czas. Seks, spacery, filmy. Raj na ziemi. Bardzo szybko zakochałem się na zabój, myślę, że z wzajemnością. To wszystko zaowocowało moją decyzją o związku i zaangażowaniu się. 2018 Bardzo szybko, wybranka zaszła w ciąże (po 6 miesiącach!). Byłem w euforii. Szybko wyprowadziłem się, wynająłem dla nas większe mieszkanie (blisko jej rodziców - tak chciała, więc ok). W pracy awans i lepsze warunki. Moja samoocena rosła i czułem się wspaniale (brzmi jak haj hormonalny co, nie?). Okres ciąży przebieg bez większych problemów. ALE. Zacząłem zauważać, że partnerka zmienia się. Nie mam na myśli ciała, chodzi o nastawienie do mnie. Nieco więcej opryskliwości, nieco więcej pretensji... jednak wiadomo cała ta sytuacja mogła mieć na to wpływ. Coraz częściej zaznaczała, że jej tata jest taki zaradny, często radziła się rodziców i przesiadywała u nich kiedy bylem w pracy. Wszystko spoko. Zauważyłem również, że bardzo naciska na ślub. 2019 Narodziny mojego kochanego synka zapamiętam do końca życia. Coś wspaniałego. Okres euforii trwa dobre 2 miesiące. Oboje byliśmy skupieni na dziecku. Jednak kłótnie były coraz ostrzejsze. Czepialstwo z jej strony zaczęło mnie mocno irytować. Wracając z pracy pomagałem przy synku, pomagałem również sprzątać, tak żeby Panią odciążyć - bo przecież ona nie daje już rady SAMA. Miałem wrażenie, że daje swój palec a druga strona bierze całą rękę. Moja autonomia coraz bardziej była organiczna. Pomimo, że pracowałem, pomagałem przy dziecku, kupowałem fajne prezenty miałem wrażanie, że zamiast wdzięczności dostaję coraz wyżej podniesioną poprzeczkę i grymasy. Upominki przestały być czymś wyjątkowym. Seks się mocno zmienił. Pomimo, że kilka miesięcy upłynęło od ciąży (poród naturalny, bez powikłań) miałem wrażenie, że muszę o niego żebrać. Spontaniczne akcje tylko jak ona ma ochotę. Co najgorsze zauważyłem, że coraz częściej zaczyna jechać po mojej rodzinie, bez konkretnego powodu (że mało nas odwiedzają, że nie interesują się wnukiem itp). Co straszne nie mogłem nawet zabrać dziecka bez jej zgody do swoich rodziców, bez argumentów.Po prostu takie widzi-mi-się. Doszło do tego, że spędzaliśmy 80% czasu jej rodzicami. Na początku mi to nie przeszkadzało, to fajni i luźni ludzie. Myślę, że przypadliśmy sobie do gustu. Ale ta dysproporcja zaczęła mnie wkurzać. Do tego ciągłe gadki o ślubie z jej strony. Dużo poświęcałem się w pracy, chcąc zapewnić wszystko tyrałem na czynsz, na życie, na przyszłość, samochód czy ciuszki itd. Wdzięczności było coraz mniej (kompletny brak docenienia). Coraz więcej pretensji, że późno wracam, że ona ma dużą ciężej, że mam robić jeszcze więcej. I wiecie co. Nieraz się o to kłóciliśmy. Ale w końcu zaczynałem robić więcej i więcej. Oczywiście non-stop spełniałem zachcianki (zakupki, duperelki, przynieś podaj pozamiataj itd). Wielkim problemem natomiast były moje wyjścia na piwo (z kumplami lub po pracy). Zawsze musiałem co do minuty mówić kiedy wrócę. Spóźnienie kończyło się nieraz cichym weekendem. Mimo, że wychodziłem 1, 2 razy w miesiącu (w zależności od okresu), miałem poczucia bycia na tak króciutkiej smyczy, że z wrzutami sumienia pytałem czy mogę wyjść i czy łaskawie się zgadza na to. Ona mogła wychodzić (nawet ją namawiałem na to). Chciałem, żeby wychodziła dla relaksu - mówiłem w prost idź zabaw się. Jednak to o moje wyjścia głównie się kłóciliśmy. Pretensje dotyczył również, gdy spotykałem się na piwo z bratem (raz kilka miesięcy). W kolejnych miesiącach, atmosfera była coraz gorsza, zauważyłem, że szacunek do mnie przestał istnieć. Czepialstwo i fochy zaczęły bić kolejne rekordy. Kłótnie nabrały na sile (teksty które padały były bez ogródek). Zdarzyły się również rękoczyny z jej strony. Zacząłem zastanawiać się gdzie podziała się ta cudowna kobieta. Czemu zastąpił ją wiecznie głodny potwór emocjonalny, który dojeżdża mnie dzień w dzień psychicznie (wysysając ze mnie ochotę do życia). Byłem kłębkiem nerwów. Miałem serdecznie dość. Nie wiedziałem co robić. Rozmowy tylko przynosiły, krótkotrwały rezultat. Nie dość stresu w pracy, miałem codzienny dojazd w domu. EPILOG Bałem się (serio) mówić, że mam piwo po pracy czy że chce gdzieś wyjść. Przynosiło to opłakany skutek. Bo jak się dałem namówić i ona to wyczuła, to miała pożywkę na następne dni, tygodnie. Po akcji tego typu, pokłóciliśmy się tak ostro, że powiedziałem: "Jak Ci się ni podoba idź do rodziców!" i poszła. Ja również wkurzony, zabrałem rzeczy i pojechałem do kumpla. I wtedy "szambo wylało": - sms do rodziny, że wyrzuciłem ją z dzieckiem z domu - Wiadomości do rodziców, że biorę narkotyki i nie zajmuję się rodziną - wyzywanie i ograniczania kontaktu z dzieckiem - żądania alimentów 2000 zł (bo nie zobaczysz dziecka) - fizyczne ataki, rękoczyny podczas spotkań. - Wjazd z na bani, że wyrzuciłem ją pod most - Co ze mnie za ojciec... i tak przez kila miesięcy Po tej kłótni (w sumie błahy powód) wyszedł z niej taki jad i toksyka, że serio zacząłem myśleć, że jest chora psychicznie. Były rozmowy i próby podejścia (kilka razy) na żywo. Ale za każdym razem gdy kończyły się nie po jej myśli - były wyzwiska, agresja, rękoczyny itd. Cofała przeprosiny, szybciej niż przepraszała. Umiejętnie mnie podchodziła. Jednak tu byłem twardy. Wiedziałem, że to gra. Postanowiłem to zakończyć. Definitywnie. Ona z dumą powiedziała, że wróci do byłego. Że znajdzie nowego, lepszego tatusia. Że kto inny będzie wychowywać moje dziecko. Taki stan rzeczy trwał kilka miesięcy, więc po prostu chciałem wrócić do życia do jakiejkolwiek normalności. Wiem, że powrót do niej do zła decyzja, dlatego nie chcę wracać... Płace alimenty, kupuje ubranka, zabawki widzę się 1 razy w tygodniu z synkiem. Jednak nawet to MUSI być z jej obecnością (powiedziała, że boi się że porwę syna). Nie pozwala mi np. zabrać go do babci i dziadka. Ale jest jedno, przez co pęka mi serce Bracia. TĘSKNIE za dzieckiem. Na początku płakałem (serio). Miałem nerwobóle, krok od depresji. Na prawdę ból-duszy był nie do zniesienia. Jestem silny, ale brak dziecka powoduję, że trudno mi odnaleźć radość życiu. Najgorsze, jest to że z czasem zapomina się te złe rzeczy. A jej kłamstwa, że wyrzuciłem ją z domu tysiąc ryją mi głowę do bólu. To moja historia, przynajmniej moja wersja. Dziękuję czytelniku, jeżeli dotarłeś do tych napisów końcowych. Miłego dnia! Zbyszek C. PS.: Po wszystkim schudłem (lepsza dieta), kupiłem sobie kilka fajnych gadżetów (bo czemu nie), wróciłem do boksu (moja pierwsza miłość), CHCE ŻYĆ - JEST PO CO! Z FARTEM BRACIA!!!
  4. Dzień dobry! Koniecznie napisz co i jak! 😎
  5. Dzień dobry! Piątka za umiłowanie do boksu 🥊🥊
  6. Jestem Zbyszek, - 30 lat - 2 związki po 2 lata - kilka przygód pomiędzy związkami - ojciec rocznej córki Trafiłem do Was, podczas rozstania i wyprowadzki z domu. Szukając po YT trafiłam na podcasty Marka, które pomogły mi inaczej spojrzeć na moje rozstanie. Dziwię się jak wiele historii facetów jest do siebie podobnych, cieszę się że tu trafiłam. Witajcie wyszyscy!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.