Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Panzerrrr

Depresja czy nieprzystosowanie?

Recommended Posts

Witajcie
Od bardzo długiego czasu mam problemy z relacjami z ludźmi. Od czasów szkolnych ten cichy raczej zdystansowany a przez to "dziwny". Tak sobie przeżyłem cały okres edukacji choć nie stanowiło to dla mnie problemu bo to wymagało ciągłej socjalizacji. Jednak kilka lat po opuszczeniu uniwerka jakoś tak wyszło że wyalienowałem się w 100%. Moje życie wygląda tak że wstaje idę do pracy - samodzielne stanowisko defacto bez kontaktu z innymi. Odrabiam swoje wracam coś jem i zaczynam drugi etat "na swoim". 
Widzę po latach że jest to mechanizm obronny wcześniej robiłem obsesyjnie projekty elektroniczne albo uczyłem się programowania. Generalnie znajduje jakiś cel w który głęboko wierzę i napierdalam do odcięcia. 
Odczuwam ogromny wewnętrzny dysonans, zawodowo albo formalnie mogę wszystko. "Pewny siebie" nawet śmieszkujący załatwię każdą sprawę w urzędach a klienci na mój widok obniżają żądania o 21,37% 
A potem wychodzę do ludzi, wiem że nie ma ustalonego kontekstu i krótkiej formalnej ramy czasowej i dziczeje. Mam pustkę w głowie i paraliż - dosłownie tracę możliwości intelektualne. Nie jest to kwestia kobiet reaguje tak samo na każdego obcego choć chciałbym normalnie porozmawiać albo (z tych nieosiągalnych rzeczy) iść na piwo czy gdzieś "wyjść do ludzi" 

Zupełnie nie wiem co to może być. Fobia społeczna? Depresja? Jakaś mania kompulsyjna na kiju? Mam też kompleks wynikający z niedosłuchu który jest mylący dla postronnych. Mimo bardzo dobrego słuchu czasami nie rozumiem co się do mnie mówi jeśli występują dźwięki tła.(nie ma na to aparatów) Co powoduje zniechęcenie potencjalnych rozmówców. 
Podobno człowiek jest istotą społeczną a mi bardzo doskwiera że ja raczej nie. Nie wiem jak i gdzie szukać pomocy. Wiem jednak że raczej nie chciałbym farmakologii. Wiem że tabletkami można podnieść poziom dynaminy i obniżyć lęki ale mi bardziej zależy na realnej zmianie i nabyciu kompetencji społecznych. Substytut tego w postaci tabletki chyba tylko pogłębiłby mój lęk co będzie jak jej zabraknie.
No i muszę mieć czyste papiery ze względów około zawodowych :)  

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Witajcie
Od bardzo długiego czasu mam problemy z relacjami z ludźmi. Od czasów szkolnych ten cichy raczej zdystansowany a przez to "dziwny".

Znam to. Ale sam miałem dziwnych znajomych więc jakoś to trwało

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Tak sobie przeżyłem cały okres edukacji choć nie stanowiło to dla mnie problemu bo to wymagało ciągłej socjalizacji.

O tyleż łatwej bo regularnej i z narzuconym tematem wspólnym

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Jednak kilka lat po opuszczeniu uniwerka jakoś tak wyszło że wyalienowałem się w 100%.

Mam podobnie. Byłem przez długi czas takim białorycerzem. Wyjścia i spotkania z innymi to był z reguły mój pomysł. W pewnym momencie przestałem. I okazało się że nikt tego nie odczuł

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Moje życie wygląda tak że wstaje idę do pracy - samodzielne stanowisko defacto bez kontaktu z innymi. Odrabiam swoje wracam coś jem i zaczynam drugi etat "na swoim". 

Ja chwilowo nie pracuje. Uczę się generalnie w kierunku QA

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Widzę po latach że jest to mechanizm obronny wcześniej robiłem obsesyjnie projekty elektroniczne albo uczyłem się programowania.

Eskapizm w prace. Zajmuje Ci ona mysli i daje profity. Znane terytorium

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:


Odczuwam ogromny wewnętrzny dysonans, zawodowo albo formalnie mogę wszystko. "Pewny siebie" nawet śmieszkujący załatwię każdą sprawę w urzędach a klienci na mój widok obniżają żądania o 21,37% 

Czujesz się w tym pewnie i możesz to wykorzystać. Te kontakty mają ramy. Wiadomo czego one dotyczą. Jesteś przygotowany

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:


A potem wychodzę do ludzi, wiem że nie ma ustalonego kontekstu i krótkiej formalnej ramy czasowej i dziczeje.

Inna sytuacja. Obcy teren

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Mam pustkę w głowie i paraliż - dosłownie tracę możliwości intelektualne.

Panika

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Nie jest to kwestia kobiet reaguje tak samo na każdego obcego choć chciałbym normalnie porozmawiać albo (z tych nieosiągalnych rzeczy) iść na piwo czy gdzieś "wyjść do ludzi" 

Uposledzenie zdolnosci interpersonalnych. Możliwe że HFA

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Zupełnie nie wiem co to może być. Fobia społeczna? Depresja? Jakaś mania kompulsyjna na kiju? Mam też kompleks wynikający z niedosłuchu który jest mylący dla postronnych.

Czy to napewno niedosłuch? 

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Mimo bardzo dobrego słuchu czasami nie rozumiem co się do mnie mówi jeśli występują dźwięki tła.(nie ma na to aparatów)

Masz wrażenie jakbyś był na basenie na którym po drugiej stronie ktos ma trening a Ty słyszysz rozmowę trenującego z trenerem nałożoną na powtarzające się echo? Zawieszasz się nie mogąc całkowicie wyodrebnić slów innej osoby od tej kakofonii?

 

Może to nadwrazliwość sensoryczna. Nie tyle niedoslyszysz co zbytnio słyszysz i ilość słyszanych dźwięków Cię irytuje więc się zawieszasz.

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Co powoduje zniechęcenie potencjalnych rozmówców. 
Podobno człowiek jest istotą społeczną a mi bardzo doskwiera że ja raczej nie.

Ty też. Ale potrzebujesz pomocy

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Nie wiem jak i gdzie szukać pomocy. Wiem jednak że raczej nie chciałbym farmakologii. Wiem że tabletkami można podnieść poziom dynaminy i obniżyć lęki ale mi bardziej zależy na realnej zmianie i nabyciu kompetencji społecznych.

Tyle że tabletki mogą to mocno wspomóc. Psycholog/psychiatra. 

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

Substytut tego w postaci tabletki chyba tylko pogłębiłby mój lęk co będzie jak jej zabraknie.

Tabletka zawsze niemal jest z czymś w parze

20 godzin temu, Panzerrrr napisał:

No i muszę mieć czyste papiery ze względów około zawodowych :)  

Broń nosisz czy jak?

Share this post


Link to post
Share on other sites

O kurde jesteś moim alterego ?! 

Cytat

Uposledzenie zdolnosci interpersonalnych. Możliwe że HFA

Prawie 100% abstynent z "dobrego domu"  

Cytat

Może to nadwrazliwość sensoryczna. Nie tyle niedoslyszysz co zbytnio słyszysz i ilość słyszanych dźwięków Cię irytuje więc się zawieszasz.

Nadwrażliwość + częściowa perforacja błony bębenkowej i wielokrotne zapalania - temat któremu nie podołali nawet specjaliści z kliniki w Kajetanach. 

 

Cytat

Eskapizm w prace. Zajmuje Ci ona mysli i daje profity. Znane terytorium

 

Mam wrażenie że masz z tym doświadczanie. Jak i czy udało się z tym poradzić. Masz może jakieś sugestie dla takiego kosmity jak ja? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
On 5/20/2020 at 2:18 AM, Panzerrrr said:

Od bardzo długiego czasu mam problemy z relacjami z ludźmi. Od czasów szkolnych ten cichy raczej zdystansowany a przez to "dziwny". Tak sobie przeżyłem cały okres edukacji choć nie stanowiło to dla mnie problemu bo to wymagało ciągłej socjalizacji. Jednak kilka lat po opuszczeniu uniwerka jakoś tak wyszło że wyalienowałem się w 100%. Moje życie wygląda tak że wstaje idę do pracy - samodzielne stanowisko defacto bez kontaktu z innymi. Odrabiam swoje wracam coś jem i zaczynam drugi etat "na swoim".

Witaj w klubie. Przy czym ja przeniosłem to na wyższy level - freelance/własna firma, więc kontakt można często ograniczyć tylko do maila/telefonu/skype. Jak pracowałem na etacie też brałem drugą robotę (hobby) z czego wyewoluowałem do własnej DG.

 

On 5/20/2020 at 2:18 AM, Panzerrrr said:

Widzę po latach że jest to mechanizm obronny wcześniej robiłem obsesyjnie projekty elektroniczne albo uczyłem się programowania. Generalnie znajduje jakiś cel w który głęboko wierzę i napierdalam do odcięcia. 

Dokładnie tak. Kompensujesz sobie braki - pracoholizm jest odskocznią. Ja np. nie tykam prawie alkoholu, więc upić się nie ma jak, ale praca...to co innego. Przynajmniej miałem tak przez wiele lat, bo teraz praca to prawie przekleństwo jak zdrowie siada i ma się świadomość, że firma po tylu latach nie pozwoliła nawet na zakup małego mieszkania i czy problemem jest własna naiwność czy też kiepski wybór branży. Np. teraz powinienem pracować, a piszę na forum, bo nie jestem w stanie działać bo mam rozregulowany system, między innymi przez robotę, zarywanie nocek i rzeczy "na wczoraj" i świadomość, że trzeba je rozwiązać bo firma padnie i wizerunek też. No i problemy związkowe, to inna bajka.

 

Chłopie, znaczy Bracie! Cel jest ważny, ale też ważna jest jego realizacja. Obsesyjne dążenie do realizacji celu to dysfunkcja.

 

On 5/20/2020 at 2:18 AM, Panzerrrr said:

A potem wychodzę do ludzi, wiem że nie ma ustalonego kontekstu i krótkiej formalnej ramy czasowej i dziczeje. Mam pustkę w głowie i paraliż - dosłownie tracę możliwości intelektualne. Nie jest to kwestia kobiet reaguje tak samo na każdego obcego choć chciałbym normalnie porozmawiać albo (z tych nieosiągalnych rzeczy) iść na piwo czy gdzieś "wyjść do ludzi" 

Właśnie. Zdziczenie, dlatego trzeba ten kontakt w jakiś sposób trzymać. Też tak mam. Człowiek nie wie co powiedzieć, albo zastanawia się czy nie palnie jakieś głupoty i nie zrazi do siebie ludzi do reszty. To sprawia, że czasem takie spotkanie to nijak przyjemność. Czasem jednak jest całkiem spoko - jak komuś pomożesz, załatwisz coś, jest do przodu. Fajne uczucie.

 

On 5/20/2020 at 2:18 AM, Panzerrrr said:

Zupełnie nie wiem co to może być. Fobia społeczna? Depresja? Jakaś mania kompulsyjna na kiju?

Kto wie, może wszystkiego po trochu?

 

U mnie, oprócz pewnych naleciałości z młodości (rodzice nadopiekuńczy, a może kontrolujący, "jak masz zrobić byle jak to nie rób w ogóle!", czyli mr perfect), kwestie zdrowotne, IBS się kłania, skłonność do cukru.

 

Wpływ na to mogą mieć hormony (w innym wpisie coś pisałeś o prolaktynie), też walczę z tym. Zatoki...cóż lubią o sobie przypomnieć, bo kładę się rano i powiedzmy nos w miarę drożny, a jak się budzę w trakcie to czasem nos zapchany, a czasem i na oskrzela coś schodzi i jak wstaję to lekkie niedotlenienie (94-96% tlen - pulsykometr). W pewnym momencie miałem wrażenie, że problemy z zatokami są indukowane przez hormony właśnie (na wysokim teściu nie miałem z nimi problemów) i symulują problemy astmatyczno-oddechowe. No a może po prostu to fakt, że mam styczność z osobami palącymi? Rok temu robiłem spirometrię, OK, teraz chciałem zrobić to się nie udało, bo korona i lekarz tylko do pilnych przypadków.

 

Jak sobie z tym poradzić? Jak w okolicy prawie 40ki (albo powyżej 35+) zdajesz sobie sprawę, iż jesteś w sytuacji w której czujesz, że praca tak naprawdę odciągała Cię od ważnych rzeczy, to perspektywa się zmienia i zadajesz sobie pytanie "po cholerę tyle pracować?". Miałem okres wyższego teścia na próbnym leczeniu hormonalnym, to wtedy miałem i sporo energii (codziennie ćwiczyłem, teraz nie mam siły) i zdrowie jakby lepsze było. Pojawiła się chęć przedłużenia gatunku. Pewność siebie - w pewnych momentach powyżej przeciętnej, ale też były to momenty w których na poważniej wszedłem w samorozwój i gdy postanowiłem zmienić się w związku, a później zrobić escape ze związku (nieudany). Więc mógł to być efekt zachłyśnięcia się nowym ciekawym tematem (i może tym, że możnaby mieć np. satysfakcjonujący związek). To mogło mieć wpływ pozytywny na hormony (dążenie do zmian, świadomość, że ma się szansę coś zmienić).

 

Myślę, że podstawą jest tutaj energia i umiejętność odrzucania rzeczy, ustalania ram czasowych. Choćbyś się spiął, im bardziej jesteś ambitny/większym zapałem dysponujesz, tym więcej zadań bierzesz na siebie. We własnej DG jest to o tyle dotkliwe, że tutaj nie ma granicy - jedziesz na maxa, bo wiadomo, pracujesz na swój wizerunek..itd  Im więcej pracujesz tym bardziej siada zdrowie, nieumiejętność efektywnej pracy, wkopanie się w rzeczy, które musisz robić a nie chcesz - to wszystko ma wpływ na zdrowie. A inni przyzwyczajeni do Twojego pracoholizmu potrafią na tym żerować. Czasem decyzja o rezygnacji z pracy jest trudniejsza niż zniesienie konsekwencji tej decyzji.

 

Wiesz do czego prowadzi taki pracoholizm?

 

Oglądałeś Fight Club?

 

Scenę w której odbierają samochód z lotniska i jadą autostradą bez trzymania kierownicy - na żywioł? Albo jak główny bohater obija kolegę, pozwala jego zębom poznać smak podłogi i mówi "chciałem zniszczyć coś pięknego?"

 

Tak właśnie może wyglądać życie pracoholika - najpierw w pocie czoła pracuje na swój sukces (co daje mu również energię, moc do działania, pewność siebie) i dochodzi do momentu, że jest to tak przytłaczające, że ma tego dość. Ma ochotę puścić kierownicę, otworzyć popcorn i czekać na to co się wydarzy (czyli rozpieprzy z hukiem). Niech się rozpierd.... co mi tam, zawsze to jakaś zmiana, może na lepsze, prawda?

 

To pętla o sprzężeniu zwrotnym. Zdrowie wpływa na Twoje umiejętności i to co robisz. A to co robisz i Twoje umiejętności też wpływają na zdrowie (ja np. widziałem u siebie, że z rana potrafiłem czuć się słabo, ale jak się za coś wziąłem, to się rozkręciłem i nie było tak źle).

 

Powiem Ci tak: jak miałem energię, w związku było dobrze, człowiek wyspany (bo nie miał problemu ze snem), to dużo rzeczy trudnych było osiągalnych i była taka nadzieja "jakoś to ogarniesz". Przy dużej ilości rzeczy do zrobienia, widząc jak duże zaległości czasem się ma, zapał opada. Związek do kitu - poziom zadowolenia w dół. Piszesz kontrahentowi, że musisz zrobić przerwę/urlop bo nie masz już energii - a on Ci odpisuje, że nie... że teraz właśnie jest więcej roboty i trzeba się spiąć. I masz ochotę mu napisać "pierd... się to nie jest tyle warte". Ale wiesz, że współpracuje również z konkurencją, więc jest to miecz obosieczny. Jak rezygnujesz, to na dobre, a nie że na chwilę, bo masz chwilę słabości. Wszystko ma swoje konsekwencje, zawsze. Każda rzecz ma swoje plusy i minusy, kwestia kalkulacji. No facet powinien mieć opanowaną tę umiejętność na wysokim poziomie, takie życie. A nie podejmowanie ważnych decyzji w oparciu o emocje.

 

Jeśli opierasz swoją pewność siebie na umiejętnościach / pewności siebie w pracy, to jest dobrze, dopóki masz energię na robotę. Im mniej energii, tym trudniejsze jest pokonywanie drogi. Albo jak wychodzisz do ludzi, gdzie Twoje umiejętności nie mają znaczenia, to pewność siebie również zniknie. Dojdzie do tego bluepill/białorycerstwo i już w ogóle porażka. Pozbywanie się schematów pochłania czas.

 

To powinno wynikać gdzieś z głębi CIebie i ani praca, ani to jakich masz znajomych, nie powinna mieć na to wpływu na to, jak się czujesz sam ze sobą.

On 5/20/2020 at 11:16 PM, Libertyn said:

Eskapizm w prace. Zajmuje Ci ona mysli i daje profity. Znane terytorium

Skończyły mi się okejki, Brat dobrze gada, piwko się należy :)

 

On 5/20/2020 at 11:16 PM, Libertyn said:

Broń nosisz czy jak?

Niekoniecznie, są takie branże (np. lotnictwo) gdzie problemy z depresją czy hormonalne mogą skreślać z możliwości realizacji pewnych funkcji.

 

No powiedz czy chciałbyś lecieć samolotem z pilotem z depresją? :P

 

On 5/20/2020 at 2:18 AM, Panzerrrr said:

Substytut tego w postaci tabletki chyba tylko pogłębiłby mój lęk co będzie jak jej zabraknie

Słuszne podejście moim zdaniem - nie leczyć skutków tylko przyczynę.

 

Czytałem, że na SSRI problemy z depresją schodzą na dalszy plan, podobnie jak jelitowe, ale po odstawieniu leków problemy jelitowe potrafią nawrócić ze wzmożoną siłą, czego skutkiem bywa również nawrót depresji.

 

Może to tak jak z dokręcaniem śrub? Masz np. uchwyt, 4 śruby. Nie dokręca się od razu pierwszej na maxa, potem drugiej na maxa. Tylko trochę jednej, trochę drugiej, później trzeciej (w zasadzie to chyba nawet po przekątnej najpierw...no nieważne). Równomiernie.

 

Więc z jednej strony zadbać o sen, odżywanie, energię, odpowiednich znajomych, pozytywne myślenie, równowaga w pracy.....a ktoś zaraz przyjdzie i powie: no właśnie wystarczy to i heja, a nie tam wnikanie w detale co jak dokładnie robić.

 

Sztuka jak to zrobić we własnym życiu, mając do dyspozycji własny zestaw ograniczeń, zalet, aktualną sytuację...itd

 

 

Edited by lync

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.