Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

lync

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    342
  • Donations

    350.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

165 Świetna

About lync

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

495 profile views
  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Uzależnienie Dosłownie rzecz biorąc nawet chodząc do pracy kwalifikujesz się jako uzależniony (bo niejako jest to przymus wykonywania czynności)
  2. Jeśli od dzieciństwa to pewnie utrwalone. Magiczne szybkie sposoby tylko w bajkach To jest Twoja strefa komfortu. Jeśli źle się z tym czujesz, to pora ją opuścić. Kiedyś napisałaś: Skuteczne pokonywanie strefy komfortu (albo raczej zrobienie tego we właściwy sposób) w mojej ocenie skutkuje właśnie takim wrażeniem (oczywiście nie od razu, bo samo pokonywanie to przecież również stres/strach/lęk..itd). To jest sygnał "robisz to dobrze". Jednakże człowiek ma tendencję do okopywania się (wracania do znanej sobie strefy komfortu), więc nie wystarczy zrobić to raz. Jak się okopiesz, wrócisz do strefy i wpadniesz w "dzień refleksji" (w którym zdasz sobie sprawę, że znów jesteś w strefie) to stan depresyjny jest naturalną koleją rzeczy. Jest biczem od świadomości za to, że nie udało się zmienić swojego podejścia. Oznacza to też - masz potencjał, możesz się zmienić (na lepsze). Dla sporej ilości osób będzie to jednak oznaczało "jesteś do dupy i się nie zmienisz". Pokonywanie problemów wymaga energii, a człowiek tej energii nie zawsze ma tyle ile jej potrzebuje. Czy jest więc sens karać się za to, że "dziś nie było podjętej próby wyjścia ze strefy"? Ostatnio jak czytałem jedną z książek prozy Herberta SF uniwersum Diuny (a raczej jego syna, dobra nieważne), to trafiłem na ciekawe frazy, podzielę się: Jeśli ktoś jest nerwowy, łatwo się czymś przejmuje to może mieć problem z radzeniem sobie. Tutaj wkraczają badania - zakładam, że badania zrobione, hormony w normie..itd? Medytacja, wysiłek fizyczny, odpowiednia dieta czy dbanie o siebie, wyzwania dopasowane do możliwości - to ułatwia pracę nad sobą, ale moim zdaniem istotna jest również umiejętność dostrzeżenia rzeczy, które dają przyjemność na ten moment oraz rzeczy, które dadzą przyjemność długofalowo. U Ciebie prawdopodobnie przyjemność długofalowa to poczucie bycia "nieofiarą" (osobą mającą swój los w garści), ale też sama musisz sobie odpowiedzieć co to dla Ciebie znaczy. I zlokalizować przyjemność krótkofalową, którą wybierasz zamiast pracy nad tą długofalową (może być nią np. potrzeba atencji lub coś takiego), aby umieć ją zauważyć i nie pójść "standardowym profilem" (koleiną) działania. To może ułatwić medytacja. Ważne też aby nie nakładać na siebie zbyt dużo - a jeśli już to robisz to rozłożyć to w czasie, aby nie było przygniatające. Tutaj dochodzimy do kwestii "skomplikowania marzeń" i własnej definicji "mocy".
  3. Ćwiczenia ćwiczeniami, ale wydaje mi się, że prawdziwy szczery uśmiech płynie prosto ze środka (z serca) człowieka. Jeśli są jakieś blokady, człowiek nie czuje się szczęśliwy lub wewnętrznie wolny, uśmiech będzie tylko maską. Przybliżeniem. Czymś co może przypominać serdeczny uśmiech, ale wytrawny obserwator zawsze dostrzeże różnicę/fałsz. Może na początek zamiast uśmiechu - patrzysz w lustro i akceptujesz siebie takim, jakim jesteś. Możesz się uśmiechnąć, a możesz też pokazać sobie 👍 Tym bardziej optowałbym za poprawieniem samoakceptacji. Dodatkowo jest bardzo pewna siebie i akceptuje siebie takim jakim jest. No i popatrz sam wskazujesz powód problemów z akceptacją. Podświadomie możesz być kierowany przez gniew/urazę do społeczeństwa, który może prowadzić do depresji dla osób, które nie mają osobowości socjopatycznej. Jak by to Hawkins (Technika Uwalaniania, polecam) ujął: Powoduje emocjonalny dyskomfort, to z kolei ułatwia wchodzenie w konflikty. Profil działania w którym udajesz kogoś kim nie jesteś (albo inaczej: zmuszasz się do działania innego niż zwykle) wymaga zawsze włożenia większej energii. Jeśli jej nie masz, lub w danej sytuacji energia jest szybko eksploatowana to utrzymanie "właściwego profilu" (albo właściwej ramy) może być możliwe tylko przez krótki czas, później aktywuje się profil, który lepiej pasuje do człowieka na danym poziomie energii. Jeśli więc postrzegasz siebie jako outsidera, to tworzysz dystans, który podświadomie wpływa na Twoje działania i relacje w stosunku do innych. Niejako powoduje to, że inni nieświadomie (ew. świadomie), shittestują Cię, bo gdzieś wyczuwają niespójność. Masz jednak coś co pozwala Ci bronić swojego stanowiska (niezależność, asertywność), więc o konflikt dużo łatwiej. Ale też nie tracisz tyle szacunku, bo gdybyś zachowywał się w sposób uległy, mogliby Tobą pogardzać. To że gadają za Twoimi plecami ("arogancką, niesympatyczną, zadufaną i nietowarzyską")...wskazuje, że czują przy Tobie dyskomfort. Być może taki dyskomfort jaki czuje osoba, która czuje się w jakimś stopniu pogardzana. To i tak nie jest źle, ale też łatwo o utrwalanie ("inni mnie nie akceptują, ja również nie będę ich akceptował"). Moim zdaniem powinieneś w pierwszej kolejności zacząć od Techniki Uwalniania Hawkinsa. Z nagrań Marka o podwyższaniu samooceny to np: https://www.youtube.com/watch?v=XjhX9kSCRY4
  4. Zgadza się. Do używek możesz dodać jeszcze cukier. To też dopaminowy shot. Energię jednak potrafią zabijać także inne rzeczy - zbyt duży perfekcjonizm, nieumiejętność znalezienia optymalnej drogi czy tam inne problemy, jeśli się nawarstwiają. Fizyczne lenistwo również (człowiek nie jest stworzony do bezruchu). Brawo. Ja mam jednak pewne wątpliwości co do dłuższego no-fapu u siebie (40 lat here). Ostatnio nie wytrzymuję dłużej więc mam tak raz/tydzień (pamięciówka/wirtual, bez porno, może raz na jakiś czas jakieś akty sobie pooglądam). Mnie do takiego okazjonalnego fapu przekonują dwie rzeczy: - pozytywny wpływ na prostatę (miałem kiedyś z nią problem [zapalenie/powiększenie], nie chcę powtórki, po dłuższym niefapaniu jakby problem z tymi rejonami) - wiele razy bym nie fapał, ale to mnie ostatecznie przekonywało (a może to taka mała racjonalizacja ) - rozładowanie myślenia o sferze seksualnej No-fap podbija libido, to z kolei prowadzi do myśli ukierunkowanych na ten rejon. To zwiększa szansę na frustrację gdy wiesz, że mógłbyś coś zrobić, ale wiesz, że logistycznie nie da się tego załatwić, a nie chcesz się bawić w pół-środki. Umysł przestawia się w tryb "napięciowy", chęci na gwałtowną zmianę sposobu życia. Wielokrotnie łapałem się na tym, że "chęć na ruchanie" zaślepia logiczny umysł, podbija emocje i łatwiej kierować się niewłaściwymi przesłankami lub pójść w kierunku, który perspektywicznie okaże się kiepski. Nie ukrywajmy - w trybie "reprodukcyjnym" łatwiej o głupią decyzję, trzeba liczyć się z konsekwencjami. Praca nad sobą, ustawienie sobie życia - najpierw, no-fap może być narzędziem pomocnym w tym, ale również może coś komplikować. Każdy musi to dobrać do swoich potrzeb. Po fapaniu jest spadek energii i to jest fakt. Ale przynajmniej wraca myślenie głową, a to już jest coś
  5. Nerwica. Znam. Może osobowość anankastyczna? Fobia społeczna tak jak Bracia piszą - ale to może być efekt obniżonej samooceny. Miałem do czynienia, przy czym gdzieś tam czasem jeszcze się to aktywuje, jedyny sposób to jak napisał @Margrabia.von.Ansbach przełamać się. Za każdym razem - zmusić się do wyjścia ze strefy komfortu i najważniejsze: nie karać się za brak efektów. Czasem trzeba zebrać siły i nie każdego dnia z tej strefy wyjdziesz. Pamiętaj, że człowiek to nie jest jedna osobowość, z reguły ma kilka lub więcej profili (superpozycja), które włączają i wyłączają się w określonych sytuacjach. Obejrzyj sobie film Split żebyś mniej więcej wiedział o co chodzi (ale też nie bierz bezpośrednio). Każdy profil jak w grze RPG ma ustawione określone cechy i przy odpowiednim nastawieniu mindsetu nie będziesz myślał czy stresował się "na zapas" w innym będziesz obsesyjnie chciał rozwiązać sytuację "na już". Jednak Tobie polecałbym coś na gruncie poznawczo-behawioralnej + uzupełnianie wiedzy nt. rozwoju/świadomości. Medytacja, technika uwalniania, nagrania Marka...taka komplementarna terapia. Zbadaj sobie też hormony. Przede wszystkim poziom PRL (prolaktyny), testosteronu, hormonów tarczycy. Twój umysł przyjął większą wagę do tego, aby rozwiązać palący problem szybciej. Zdarza się. Tego typu podejście może ułatwiać Ci wchodzenie obsesyjne w różne tematy. Problemem jest zbyt mocna reakcja organizmu (za duży poziom stresu). Może to świadczyć o świadomości potencjalnych komplikacji, których chciałbyś uniknąć (zgubienie dokumentów - duży problem..itd) lub też małej umiejętności odpuszczania. Sam pewnie umiesz znaleźć sobie powód, że są gorsze powody niż zostawienie dokumentacji u lekarza, ale z jakiegoś powodu przywiązujesz do tego dużą wagę. Z drugiej strony takie podejście do rozwiązywania problemów - jak laser skoncentrować się i wypalić do gołej ziemi. To może być Twoim sprzymierzeńcem w innych sytuacjach. Martwienie się rzeczami może też wynikać również z nierównowagi hormonalnej (np. wysoka prolaktyna), tj. może być to wzmacniane. Dlatego polecam to zbadać. Bo to tak nie działa. Na tej zasadzie człowiek mógłby sobie powiedzieć "jestem człowiekiem sukcesu". Podświadomości nie da się ustawić w tak prosty sposób.
  6. A będzie ta opcja z pendrivem z nagraniami Marka w postaci offline?
  7. Ja to widzę tak. Zainicjowałeś jej shittest ("w sierpniu miałeś nie pić"), kolega go nie przeszedł. Kto inny nosi spodnie w tym związku. Nie jest. Ale też nie wiesz co odwalał kolega gdy pił. Jeśli nie miał umiaru to jedno, jeśli miał umiar, ale pannie nie odpowiada, że w ogóle pija - to inna sprawa. Zakładam, że gdyby on miał dominującą pozycję to odniósłby się do tego inaczej, chociażby z humorem. Potrzeba skondensowanej terapii. Włączyć materiały z forum BS, nagrania od Marka, jakieś video od dr Szarpanki i jazda
  8. lync

    Polska Izera

    Jak to czytam to przypomina mi się temat zapoczątkowany przez @absolutarianin o nowym projekcie komunikacyjnym rozpoczętym w gminie o dużo mówiącej nazwie "Baranów". Fajnie się widzi, że coś jest robione, ale ... już od samego początku mamy "Izera". Brawa do specjalistów od wymyślania nazw (zapewne wyczuli potencjał memiczny). Pierwsze co pomyślałem widząc to "spoko to wygląda, ale nie wiem czy chciałbym kupić samochód z tak kijową nazwą".
  9. Czasem mam wrażenie, że Afryka i inne państwa są wykorzystywane przez niektórych do zakładania pseudofundacji, promowanie "dobroczynności" i w dalszej perspektywie wyprowadzania kasy. No właśnie - interesy.
  10. Nie przypominam sobie, abym będąc na etacie kiedykolwiek pisał "podania o podwyżkę". Jak mi coś nie pasowało - to do szefa, przedstawienie sytuacji i czemu uważałem, że sytuacja powinna wyglądać inaczej. Był moment, że skończyło się to przejściem na B2B (jeśli chodzi o podwyżkę - czasem firmie nie opłaca się dawać dodatkowej kasy w ramach etatu, wypłata na DG wychodzi taniej). Był też moment, że pojechałem ostro szefowi za jego "kombinowanie" i słabe propozycje. Czasem tak trzeba. Dokładnie tak. Idziesz do szefa i rozpoczynasz rozmowę. Wcześniej jednak powinieneś wybadać sytuację (chodzi o to, że jeśli na stanowisku kierowniczym są ewidentne braki, opóźnienia - to masz większy potencjał niż jak jest tam ktoś, kto jest nie do ruszenia (np. ktoś doskonale pracujący czy też jakiś pociotek). Jeśli chcesz aspirować na kierownika i nie umiesz o tym gadać to w ocenie szefa nie będziesz się na kierownika nadawać.
  11. Rozumiem, że istotne badania krwi typu prolaktyna, estradiol, hormony tarczycowe (TSH,FT3,FT4), kortyzol i morfologia w normie? Lęk czy stres może wpływać na organizm, ale to jest sprzężenie zwrotne. Problemy hormonalne - nierównowaga mogą wpływać na psychikę. Z opcji ziołowych: melisa (są też specyfiki z melisą i szyszkami chmielu) na uspokojenie. Umiarkowany wysiłek fizyczny (np. min. częstsze spacery). Przesuwanie się "martwienia" na określoną godzinę. Rzuć okiem na ten wpis: Nadaje się na psychoterapię, ale jest to też nieumiejętność odpuszczania czy przesuwania problemów na czas późniejszy (gdy faktycznie trzeba o nich myśleć i szukać rozwiązania, a nie katować się wcześniej samym faktem problemu). Książka Technika Uwalniania Hawkinsa może być bardzo pomocna. Jeśli chodzi o medytację to warto sprawdzić taką prowadzoną na relaksację (wtedy umysł nie jest zajęty "niemyśleniem" tylko słuchaniem).
  12. Załóżmy, że to nie fake: Fakt, to spodziewanie się brzęczącej biżuterii dodaje pikanterii Jednak to pachnie dramą, odgrywaniem się przez faceta na kobicie. Przesłanie na końcu "pakuj się i wypierdalaj", ale mam wrażenie, że takie trochę na siłę udawanie alfa. Pakowanie torby w torbę, udawanie ciekawych prezentów, filmowanie. Chęć dokopania. Będzie to przez dłuższy czas wspominał myśląc jak zajebiście babie pokazał. Pokazał innym, że nie jest frajerem. A to już się stało. Żadne dramy nie zmienią jego sytuacji* Gdyby po prostu wyłożył papier na stół, nawiązał rozmowę. Babka nie współpracuje - to niech wypada z jego życia, bo nie ma w nim miejsca na osobę, która w obliczu takiej sytuacji nie potrafi wziąć za siebie odpowiedzialności. Ciekawie by było, gdyby się okazało, że to jednak on pojechał po bandzie i przypadkowo przeniósł nasienie innego faceta (a to też się może się zdarzyć). *To jest dopiero dylemat. Mentalnie czuje się ojcem, biologicznie - nie.
  13. Ale to samo odnosi się również do facetów. W naszym przypadku (faceci) po prostu łatwiej uczyć się na błędach bo nie mamy tyle ułatwień co (w miarę atrakcyjne) kobiety. Naturalne - trudne warunki, lepszy szlif. Czasem mam wrażenie, że poniektórzy (ostatnio z młodszym stażem) wskazują: facet nie powinien "starać się" (np. o kobietę), lub skłaniać do wysiłku (bo przecież wysiłek = próba zaimponowania, zapewne kobietom..itd). A przecież bez wysiłku nie osiągnie się sukcesów czy rezultatów. Każdy człowiek (obojętnie: facet czy kobieta) powinien się starać i podjąć wysiłek. Leżenie plackiem jeszcze nikogo nie zaprowadziło do sukcesu. Dokładnie tak. Ale te korzenie powstają w ramach nabywania doświadczenia i dojrzewania. Dojrzewamy nie w wieku 18 lat, każdy ma swój własny próg, gdzie zaczyna się to dziać. Niektórzy nawet tego nie dostąpią (może w kolejnej reinkarnacji). Trafne spostrzeżenie. Za dużo opcji do wyboru i duży nacisk na indywidualność. Teraz mnie naszła taka myśl, że jeśli kierunek życia, który człowiek obiera (tak mocno generalizując) możnaby porównać do strzałki (np. na kompasie) to jeśli założyć że właściwym kierunkiem jest max. 1 to: a) strzałka może przyjmować tylko 4 kierunki (stopniowanie co 90 stopni - mały wybór) - szansa na właściwy kierunek = 25% b) strzałka może przyjmować np. kierunki stopniowane co 10 stopni (duży wybór - 36 opcji) - szansa na właściwy kierunek = niecałe 3% Teraz popatrzcie na kierunek reprezentowany przez ogólną narrację (bliżej lewej strony) to zobaczycie, że gadanie @absolutarianin wcale nie jest oderwane od rzeczywistości. Ludzkość ma tendencję do przechodzenia od skrajności do skrajności.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.