Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Selqet

Samice
  • Zawartość

    892
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Selqet

  1. Faktycznie, coś mi się pierwsze zdjęcie na komórce nie ładowało. Zwracam honor Jeszcze jedna kwestia o której zapomniałam wspomnieć płaszcz nr 3 ma dosyć nietypowy kolor i moim zdaniem jest mało praktyczny, bo mało spódnic do niego będzie pasowało. Podasz przykłady ze zdjęciami?
  2. Takie zachowanie raczej przypomina mi zamiatanie problemu pod dywan. Jeśli coś spowodowało, że partner jest w złości to raczej to znaczy, że jest jakiś konflikt i należy go rozwiązać. Przykładowa sytuacja jaką opisujesz przypomina mi słaby żart. Ja bym się na miejscu mężczyzny jeszcze bardziej zdenerwowała. Dlaczego? To oznaczałoby, że kobieta ma wyrąbane na to co się dzieje i chce uniknąć rozwiązania problemu i rozmowy. Co innego gdyby już po rozmowie i opadnięciu emocji kobieta zajęłaby się zadowalaniem swojego partnera. Na dokładkę powiem, że to nauczy i wytresuje kobietę, że dupą zasłoni wszystkie problemy. To tak nie działa.
  3. Chciałam się przywitać

    Hej
  4. @Hippie trochę pudełkowate te płaszcze. Nie lepiej wyglądają dla Ciebie takie z wcięciem w tali?
  5. Jak się przymruży ucho w niektórych momentach to nawet mądrze gada.
  6. Zapraszam chętne osoby do zapoznania się z materiałem ze strony - https://michalxl600.blogspot.com Cały blog jest dosyć specyficzny, bo z wieloma rzeczami się zgadzam lub wręcz przeciwnie. Niemniej jednak, ten artykuł jest długi lecz warty przeczytania. "Coraz więcej kobiet powiada, że nie ma normalnych mężczyzn, że wymarli jako klasa. Pozostali tylko leniwi, zniewieściali i w ogóle ,nieciekawi przedstawiciele męskiej płci. Nie zgadzam się z tym - ja znam prawdziwych mężczyzn i w moim świecie jest ich bardzo wielu. Ale mimo wszystko problem wyrodzenia się męskości istnieje i to my same go tworzymy. To my same stwarzamy słabych mężczyzn - my same czynimy ich pasywnymi. Czy myślicie dziś o swoich żeńskich powinnościach? Mówię o tym - w jaki sposób my wychowujemy chłopców bo słaby mężczyzna zaczyna się od jego matki. Pantoflarz, "miłośnik kapci", kanapowiec - wszystko to zaczyna się w dzieciństwie. Mamy, które nawet przez dziesięciolecia podcierają nos chłopcom, mamy, które noszą im posiłki do łóżka, mamy, które chronią swoje dzieciątka przed trudem i przeciążeniem, mamy, które nie puszczają synka na halę sportową ale zapisują na taniec, mamy, które nie dopuszczają ojców do wychowania chłopców, mamy, które starają się radować swoimi syneczkami nie dając im być samodzielnymi. Cóż wy czynicie mamy? Komu macie zamiar "podłożyć świnię"? Kogo okłamujecie? Czy to nie straszne? To jest nasza druga skrajność: Albo gorliwie czynimy mężczyzn z chłopców od urodzenia i zmuszamy ich, aby uzyskali męskie doświadczenie do wieku pięciu lat kiedy to są jeszcze tak mali i podatni na zranienia, że potrzebują wyłącznie miłości albo też do samej starości traktujemy synków jak chłopców. Czego oczekujecie od swojego mężczyzny? Mocy, decyzyjności, odpowiedzialności, odwagi, stabilności? A czego nauczacie swojego syna? Kompromisowości, unikania utarczek, bycia plasycznym - podoba sie to wam? Jak wychowywać chłopców? Relacje matki i syna są zawsze szczególne- to jest wyjątkowa relacja. Ciepłe matczyne uczucia często biorą górę nad rozumem i oto ona już sznuruje jemu buciki, wyciera pupę, karmi łyżeczką ... nawet jeśli syn ma już 5, 6, 7 lat Po co? W jakim celu? Jeśli twój syn ma więcej niż 5 lat to juz jawnie czynisz coś nie tak. "Ależ on jest jeszcze taki malutki, on beze mnie nie da sobie rady, jakże mam nie dbać o swoje maleństwo?". Jest to droga ku degradacji dla twojego syna. Jeśli chcesz aby wyrósł na mężczyznę to zadumaj się i zatrzymaj. Co w ten sposób czynisz? Dawniej chłopców wychowywali ojcowie. A potem po wojnach kiedy to zginęło tak wielu mężczyzn kobiety nie wiedziały co czynić z synem. Najwygodniejszą formą okazało się wychowanie domowego gatunku mężczyzny czy też nawet "mężyka". Zamiast "prawdziwego mężczyzny" pojawił się "mężyk udomowiony". Mamusie ze wszystkich sił czyniły swoich synów "podręcznymi" (wygodnymi). I faktycznie wydawało im się to właściwe aby nieśli swoim mamom zadowolenie. Tym samym pomieszane zostały wszystkie role a po drodze jednocześnie zepsuły one "swoich chłopców". Ostatecznie program "domowego mężyka" jest następujący: czyń to co mówi kobieta, nie denerwuj jej, nie odchodź daleko, nigdzie się nie szwędaj, siedź plackiem na tyłku, bądź posłuszny, nie sprawiaj kłopotów. Co w nim pozostało męskiego? Gdzie jest męska moc, decyzyjność, odwaga, która zawsze przysparza jego kobiecie obaw o niego, przysparza emocjonowania i entuzjazmu spotkania ze zwycięzcą? Gdzie jego pragnienie poznania życia, osiagniecia, gdzie trudności, gdzie charakter? Gdzie jego kierownicza rola, gdzie jego moc i dzika, męska energia? Gdzie to wszystko jest? Czego więc oczekujemy wychodząc za mąż za kolejne pokolenie mężczyzn wychowanych przez kobiety? Jeśli urodził ci się syn to jest to powód aby samej się zmienić i zmienić wyobrażenie o wychowaniu dzieci. A to dlatego, że nie urodziło się tobie po prostu dziecko ale urodził się mały mężczyzna. I albo pozwolisz mu stać się tym kim on jest albo go stłamsisz i zniszczysz - zmienisz w coś w rodzaju kobiety ale takie jakieś dziwne i niezdarne - w "mężyka domowego". Albo wychowasz mężczyznę za którego będzie ci wdzięczna twoja synowa albo przeciwnie - wyhodujesz nie wiadomo kogo z kim będzie musiała się męczyć inna kobieta. Trudności Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie napotykał na trudności. Jeśli czynisz wszystko za niego, jeśli nie pozostawiasz go samego z przeszkodami, jeśli nie dajesz mu szansy poradzić sobie samemu i się nauczyć, jeśli wszystko samo wpada mu w ręce - łatwo i bez wysiłku, jeśli w jego życiu wszystko dzieje sie samo bez jego uczestnictwa: "zapragnął - otrzymał" to nie przywyka on do trudu. Wyhamujcie mamy swoje pragnienia pomocy synowi! Zostawcie je dla swoich córek, którym jest to potrzebne ( a właśnie je - z jakiegoś powodu- zmuszamy do wykonywania wszystkiego samodzielnie). Niech jego świat będzie polem bitwy - bitwy ze skarpetkami, ze sznurowadłami, z brudnymi talerzami, z trudnymi zadaniami, ze skomplikowanymi technikami walki wręcz gdzie powinien się przyłożyć i postarać aby zwyciężyć - gdzie trzeba włożyć wysiłek i wypracować "smykałkę", gdzie trzeba trenować podejmowanie decyzji. Ojciec Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli u jego boku nie ma mężczyzny. Czego ty możesz nauczyć syna? No szczerze: tylko tego jak być kobietą. Możesz zaszczepić mu wrażliwość, empatię, uczuciowość.... to dobre ale czy to uczyni go mężczyzną? Gdy on już jest mężczyzną to potrzebuje również rozwinięcia empatii - żona potem za to podziękuje. Lecz jeśli w nim nie ma nic męskiego poza ciałem? Gdzie ma brać przykład męskiego zachowania? Skąd ma brać wzór, który mu pokaże, że jego odczucia i pragnienia są normalne i naturalne? Gdy chłopcy się biją to mamy zazwyczaj wpadaja w panikę i wydaje im się to horrorem. Długo będą opowiadać swoim synom, że to nienormalne ale ojcowie to zrozumieją i będą w stanie uświadomić synom, że to jak najbardziej naturalne. Najważniejsza jest przyczyna bójki - czy powód jest wart takich właśnie rozwiązań czy też da się to prościej i łagodniej. Zrozumcie mamy, że bójka jest dla chłopców normalną sprawą. Jest to męski sposób rozwiązywania problemów - bitwa z kimś kto obraża, bitwa z rabusiem czy też z przeciwnościami. My nie jesteśmy w stanie nauczyć tego synów. Nie jesteśmy w stanie pojąc duszy swoich synów ponieważ same zbudowane jesteśmy inaczej. Oni mają inne potrzeby i inną specyfikę. Mama jest w stanie wychować syna tylko na maleńkiego pazia, który przytrzymuje poły jej królewskiego płaszcza- a bardzo wygodnie jest rozkoszować się tym światem poprzez swojego syna. My nie jesteśmy w stanie dogadać się z nim na temat tego co jest dla niego najwłaściwsze. Wszystko to co dla nich lecznicze - dla nas bywa odrzucające - naklejamy na to etykietkę "złe", "niewłaściwe". Jak oni w takim razie staną się mężczyznami? Niechże oni mają swoje męskie hobby, męskie zajęcia i rozmowy. Im więcej męskiego tym lepiej. Wyprawy, sport, budowanie, przygody, samochody, technika, sporty walki, miecze i pistolety ... Dajcie ojcom dostęp do synów i dajcie synom dostęp do ojców, dajcie im i innych mężczyzn - im więcej tym lepiej - dziadkowie, wujkowie, bracia, nauczyciele, przyjaciele, trenerzy. Niech ich męski świat będzie wypełniony mężczyznami - może i nieidealnymi ale mężczyznami będącymi w stanie ich zrozumieć i nakierować. Kobieta nigdy nie będzie w stanie wychować syna na mężczyznę a wyłącznie na "mężyka udomowionego". Macie dobre zamiary i pełne miłości ale komu to przyniesie jakąkolwiek korzyść? Wolność Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie miał dostatecznej wolności, jeśli nie będzie miał możliwości wejść wszędzie i dotknąć wszystkiego - czasem nawet z ryzykiem dla życia i zdrowia. Taka jest męska natura - pioniera, odkrywcy i badacza, bohatera opowieści przygodowej. Jeśli musi siędzieć "równo na tyłku" a w jego wnętrzu buzuje pragnienie badacza to co ma czynić? Najczęściej zabija w sobie tego wędrowca i odkrywcę - "kowboja" i wszystkie inne "niebezpieczne" osobowości. Wszystko po to aby nie niepokoić mamy - aby nie szargać jej nerwów a w przyszłosci i nerwów żony. "Jakie tam narty zjazdowe? Żona jest przeciwna. Jaki tam spadochron? Żona tego nie wytrzyma." Niech jego życie będzie poszukiwaniem przygody z wielką wewnętrzną swobodą. Jak najwięcej aktywnych gier i zabaw, sportu, ryzykownych przedsięwzięć. Przy okazji: ty tutaj nie jesteś potrzebna, niech oni to wszystko poznają wraz z ojcem. Będzie to pożyteczne dla nich obu. A skoro o tym - jest to odpowiedź na pytanie: "co czynić jeśli tato sam jest mężykiem domowym? W jaki sposób nauczy on cokolwiek syna?" Tak jak my same uleczymy się z pomocą naszych córek tak i ojcowie są w stanie dojrzeć i dorosnąć poprzez relacje z synami. Ale ich relacja powinna być przede wszystkim wolna od ingerencji kobiet - wolna i pełna przygód, wrażeń oraz nowych doświadczeń - wspólnych męskich doświadczeń, doświadczeń wybranych nie przez ciebie a przez nich ( wysłanie obydwu -ojca z synem- by weszli na drzewo się nie liczy). Decyzje Chłopiec nie stanie się mężczyzną jeśli nie nauczy sie podejmować decyzji, czynić wyborów i nieść za nie odpowiedzialności. Jeśli ty dokonujesz za niego wszelkich wyborów - zawsze ubezpieczasz, podpowiadasz prawidłowe rozwiązania to dziś uczyni on tak jak ty mówisz i otrzyma dobry rezultat. Ale co się stanie gdy ciebie przy nim nie będzie? Jaką decyzję będzie w stanie podjąć on sam? Czy rozumie następstwa? Czy jest zaznajomiony z odpowiedzialnością? Kto w ogóle w jego świecie niesie odpowiedzialność za niego samego? Znowu ty? Niech on sam decyduje i wybiera. Niech eksperymentuje z wyborami i uczy się przyjmować ich następstwa. Jeśli nie odrobił zadania domowego to dostał ocenę "niedostateczną". Jeśli nie umył swojego talerza to nie ma z czego jeść - wszyscy jedzą a on myje talerz. Jeśli nie odniósł swoich spodni do kosza z rzeczami do prania to chodzi w brudnych albo siedzi w domu - itd. Niech wybiera czym się ma zajmować - ile, kiedy i jak. Niech sam wybiera jaką książkę czytać, w co się bawić, co rysować i jak, z kim się przyjaźnić, jaką bajkę oglądnąć, jakie pełnić w domu obowiązki itd. Im więcej decyzji może podjąć samodzielnie tym lepiej. Daj mu tę praktykę wraz z niepowodzeniami i zwycięstwami aby w dorosłym życiu nie bał się błędów i niepowodzeń mając duże doświadczenie pracy z nimi. Przewodzenie Chłopiec nie stanie się mężczyzną jeśli nie będzie miał możliwości bycia liderem, dominowania, konkurowania. Z kim on to wszystko przepracuje jeśli go wychowuje kobieta? Jak można konkurować z mamą? W czym? A jak tu nad nią dominować kiedy ona nawet swojemu mężowi nie daje tej możliwości? Przy tym aby kobieta u boku mężczyzny była szczęśliwa to w jego wnętrzu musi istnieć stan - poczucie posiadania tej kobiety. "Jesteś moja" - takie przesłanie z męskich oczu powinno uspokoić kobiece serce. Wiele kobiet przez całe życie poszukuje tego i oczekuje. Ale jak chłopiec ma się tego nauczyć od swojej matki? -nijak. Nauczyć się może wyłącznie podporządkowania i tłumienia w sobie przywódcy. Obowiązki Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nie ma obowiązków - jeśli ma wszystko podane pod nos i nic nie musi czynić, gdy karmisz go łyżeczką i wykonujesz za niego zadania domowe, jeśli nie wie skąd w szafie pojawiają się czyste koszulki, jeśli nie wie z której strony otworzyć lodówkę. Zauważ, że u dziewczynek obowiązki pojawiają się stosunkowo wcześnie pomimo tego, że można by im dać czas odpocząć bo przecież całe dorosłe życie będą prać, gotować i ubierać. Chłopcu także nie zaszkodzi umiejętność obsłużenia się samemu we wszystkim - jego późniejsza żona podziękuje ci za to. Pomoc Chłopiec nigdy nie stanie się mężczyzną jeśli nikomu nie jest potrzebna jego pomoc. Jeśli mama ciągle "wszystko sama" a synka ochrania to jaki sens ma stawanie się mężczyzną? Mężczyzna to ten, który jest potrzebny - ten, którego pomocy potrzebują, który może przejawić wszelkie swoje najlepsze cechy - "przeskoczyć samego siebie" dla ukochanej kobiety. To jest to co jako mama możesz. Proś go o pomoc - jak najczęściej, cały czas. Poproś by pomógł nieść torby, poproś by pobawił się z bratem lub siostrą, poproś by wyniósł śmieci, obrał ziemniaki i pomógł w pracy. Proś o pomoc w dowolnej sytuacji. Nie oceniaj przedwcześnie jego siły sądząc, że nie da rady. Jeśli tak będziesz myśleć to faktycznie nie da rady i nawet nie spróbuje - wyczuje brak zaufania. Przywykłaś by sama jemu cały czas pomagać - starczy tego. Zatrzymaj się, dodaj mu pewności, że na pewno sam sobie poradzi i niech próbuje. Niech się trenuje - zamieniajcie sie rolami. To nie ty jemu pomagasz ale on tobie. Pomaga we wszystkim - jest twoim pomocnikiem, obrońcą, bohaterem i rycerzem. Wierz w niego Wierz w niego - wierz częściej a mniej sie troskaj. Troskę zostaw dla córek a chłopca uczynisz mężczyzną wierząc w niego. "Dasz sobie radę, jesteś silny, jesteś mężczyzną, kto da radę jeśli nie ty?, jesteś dorosły, jesteś jak tato, jesteś prawdziwym mężczyzną!" Niedawno nasz średni syn mi powiedział: "mamo, ja ci pomagam i dlatego jestem już jak tato - prawdziwym mężczyzną!" Ten mężczyzna nie umie jeszcze wypowiedzieć niektórych liter ale ma rację - jest już mężczyzną. Zbudowany jest zupełnie inaczej i zupełnie inaczej funkcjonuje. A ponieważ ja nic z tego nie rozumiem to sie tam nie pcham aby niczego nie napsuć. On póki co ma 4 lata i jeszcze troszeczkę jest "moim chłopcem" ale w głębi "mojego chłopca" już dorasta "prawdziwy mężczyzna" i jest tego mężczyzny coraz więcej. Już niebawem ten mężczyzna wyprze z niego chłopca. Mi pozostanie tylko przyjąć ten fakt i nie odwracać tego procesu - nie uważać go za miłego, zabawnego, słodkiego lecz za odważnego, decyzyjnego i zdolnego.... Daj synowi wyrosnąć na mężczyznę, daj mu wolność bycia tym kim on jest. Chcesz żeby stał się mężczyzna? A więc wychowuj sama siebie - ucz się nie komenderować nim, nie tłumić go, nie ograniczać. Ucz sie pracować ze swoimi lękami i obawami - to są twoje emocje i chłopiec nie ma nic do tego. Ucz się być kobietą i oddawać mu lejce -nawet jeśli ma zaledwie 5 albo 6 lat. Ucz się podporządkowywać, ucz się przyjmować i wierzyć. Ucz się nie karać go fizycznie i nie łamać w ten sposób jego psychiki -ucz się karać po kobiecemu poprzez odsunięcie. To jest o wiele trudniejsze aniżeli czynienie z chłopca "mężyka". Ze swojej wielkiej miłości do synów powinnyśmy uczyć się być z nimi ostrzejsze i bardziej wymagające. Z miłości i troski o ich przyszłość musimy częściej prosić ich o pomoc, obciążać fizycznymi pracami. Z miłości do synów powinnyśmy otoczyć ich mężczyznami i usunąć się z najbliższego otoczenia pozostając w polu widzenia. Obejmuj i całuj główkę przed snem ale za dnia trzymaj się sama na wodzy i nie "ciućkaj" się z chłopcami. "Ciuckaj" się z dziewczynkami - z kim jak z kim ale z nimi tego nigdy nie za wiele. Albo też przygotuj się na to, że twój syn stanie się pół- mężczyzną w oczach przyszłej synowej. To będzie twoja odpowiedzialność - twoja cena za własną słabość - nieumiejętność pozwolenia synowi stania się tym kim się urodził czyli mężczyzną."
  7. @Inny i Wyjątkowy wg mojej definicji orgazm to nie tylko wyładowanie fizyczne ale też i psychiczne. Jeśli kobieta czy mężczyzna chce tylko "spuścić z krzyża" nie nazwałabym tego orgazmem a raczej stymulującą masturbacją z pomocą drugiej osoby.
  8. Voilà Z koncepcjami na mroźniejsze pory przyznam, że u mnie jest troszkę ciężej. Podzielę się swoją opinią, może nastąpi wymiana zdań. Stylizacje ze spódnicami czy sukienkami moim zdaniem nie mogłyby istnieć bez płaszcza. Absolutna postawa i klasyka gatunku. Krótkie kurtki puchowe czy innego typu myślę, że wyglądają w połączeniu z takimi częściami garderoby bardzo niespójnie. Warto w zimę zaprzyjaźnić się z: - wełną - nada się idealnie na spódnicę czy sukienkę - kaszmirem - będzie dobrze służył jako materiałem na sweter Nie musi być oczywiście 100% tych materiałów w składzie aby spełniały rolę izolacyjną. Czasami wystarczy domieszka i odczuje się zupełnie inny komfort noszenia ubrań. W związku z tym, że ubiory zimowego typu są cięższe warto podkreślić talię paskiem. Ciężko było mi znaleźć zdjęcia spełniające moje wymagania, więc wrzucam pośrednie.
  9. Z drugim zdaniem nie zgodzę się. Wytrysk u mężczyzny nie musi się równać z orgazmem.
  10. Sporo było o sukienkach ode mnie, teraz troszkę na spódnicach chciałabym się skupić. Dobry wg mnie dosyć dobry gust ma Eleonora Mararo. A tu takie inne znalazłam:
  11. @Rnext to może motywy kwiatowe bezpieczniej jest nosić w zimę aby nie doszło do zapylenia Jeszcze co do typów, warto też zorientować się jaki podział jest wg Davida Kibbe - http://getthelook.pl/test-na-typ-urody-wedlug-davida-kibbe/ Kolejną kwestią jest dobieranie sukienki czy spódnicy do okoliczności: - http://szkoladam.pl/kosciol-stroj-w-miejscach-religijnego-kultu/ - http://szkoladam.pl/dress-code-top-wygladac-pracy/ @Nefertiti w innym wątku mówiłaś, że zakładanie spódnic zostawiasz młodym. Założę się, że jeśli przez tydzień będziesz nosiła je cały czas - zmienisz zdanie.
  12. #MeToo = koniec adoracji i atencji

    Myślałam na początku, że to jakiś żart. Świat schodzi na psy.
  13. Jeszcze dwie rzeczy, o których zapomniałam wspomnieć. 1. Niektóre uważają, że "jeśli bym miała pieniądze to bym się lepiej ubierała". To stwierdzenie jest fałszywe. Własny, dobry gust to nie jest kwestia pieniędzy ale nauki stylu oraz gospodarowaniem środków. Dla przykładu proszę sobie pooglądać zdjęcia stylizacji z British Fashion Awards http://www.elle.com/fashion/celebrity-style/g14030595/red-carpet-dresses-british-fashion-awards-2017/?slide=1 Już nawet myślę, że dobierając ciuchy w szmateksie by większość z Was lepiej od nich się ubrała 2. Ważne jest dobieranie sukienki czy spódnicy do typu sylwetki. Jeśli ktoś chce się zagłębić w tą tematykę zapraszam na 2 filmiki. - https://www.youtube.com/watch?v=L28bgTk2XYM&index=8&list=PL_6_0-zv2gd8rGlHELY-fDA2oy0AmX5pX - https://www.youtube.com/watch?v=zBwLpLQVhms
  14. Zalatuje mocno tandetą. Proporcje ciała giną, pasek jest zbyt nisko, widać spod materiału nogi. Gust z rodzaju kobiet lubiących sobie wypić i wyrywać erasmusów. Myślę, że do niektórych lepiej trafia przekaz w obrazku, więc wstawię tu coś, co wrzuciłam kiedyś w "Memowni" Lubię sukienki koronkowe, dam parę przykładów, które wpadły mi w oko: Także takie z motywami kwiatowymi: Natomiast do biura najczęściej wybieram kolory stonowane i nie rzucające się w oczy, czyli pastelowe, granat, niebieski, grafit, czarny. Ważna jest długość rękawa w miejscach oficjalnych, unikajmy więc tam jak ognia sukienek na ramiączkach. Na końcu wstawię przykłady jakich sukienek unikać
  15. Istnieje na facebooku fanpage "Jestem kobietą, noszę spódnice" - https://pl-pl.facebook.com/jestemkobietanoszespodnice/ Wywiad z założycielkami można przeczytać natomiast tutaj - https://kobieta.wp.pl/jestem-kobieta-nosze-spodnice-czyli-100-procent-kobiecosci-w-sieci-5982776100147841a Zgodzę się ze stwierdzeniem, że do spódnic czy sukienek nie pasują klapki, balerinki, japonki czy też sandały. Jednak z wysokimi butami nie zgodzę się do końca. Dużo czasu tak myślałam i przytaczałam to jako główny argument do rzadkiego noszenia spódnic. Na podstawie różnych eksperymentów mogę stwierdzić, że nawet do butów poniżej 5 cm będą pasowały. Kwestia odpowiedniego wyczucia, które należy nabrać z czasem. I może starsze też
  16. Seks oralny - pomocy

    Tak, daj sobie czas na naukę i bądź cierpliwa. Nie spinaj się też, jeśli Ci coś nie wychodzi. Też nie ma gotowego przepisu na Twoje problemy. Słuchaj swojego ciała oraz ciała partnera.
  17. Cześć

    Hej
  18. Kobieta z klasą

    Witam w niedzielny wieczór. Zachęcam do wspólnej dyskusji oraz dzielenia się swoimi doświadczeniami. Dziś rozwinę następujące cechy: Powściągliwość, dyskrecja, zaradność Mam trzy klejnoty, których strzegę i które cenię: pierwszy – to miłosierdzie, drugi – to umiarkowanie, trzeci – to pokora. Laozi Myślę, że coraz bardziej zanika pięć najważniejszych cech, które sprawiają, że inni dobrze się czują przy kobiecie, są one następujące - powściągliwość, dyskrecja, zaradność, pokora oraz używanie konstruktywnej krytyki. Nie wspominam tutaj o cieple, ponieważ będzie to omówione w innym rozdziale. Warto przyglądać się starszym, mądrym kobietom, które sprawnie i naturalnie posługują się owymi umiejętnościami. Dlaczego uważam, że starszym lepiej? Wynika to z tego, że już dużo przeżyły i są odporniejsze na przewijające się w ich życiu trendy. Mają dystans do życia i potrafią żartować z przewrotnego losu oraz swoich błędów, wiedząc, że nie są doskonałe. Prawdopodobnie każdy z nas spotkał się z choćby jedną taką osobą. Jeśli jednak brakuje nam wzorca w życiu codziennym, można sięgnąć po postacie fikcyjne np. Powściągliwość wg definicji to inaczej mówiąc umiejętność panowania nad sobą. Synonimem tego słowa jest umiarkowanie. Żyjemy w czasach, gdzie zapomina się o pięknie intymności. Panuje moda na „ekshibicjonizm”, który objawia się choćby tym, że w sieci krążą zdjęcia pokazujące co ktoś jadł na śniadanie, gdzie był w weekend, krążą sesje ciążowe matek, fotki z pocałunków z partnerem itd. Na siłę pokazuje się jaka jestem"cool and trendy". Powściągliwość także unikanie słów i uczynków, które mogą zranić drugą osobę, upokarzać ją, prowadzić do zawładnięcia i panowania nad drugim człowiekiem. Z powściągliwością idą w parze tak niezbędne wartości jak takt, delikatność, empatia, szacunek. Powściągliwość w mowie, sprowadza się do oszczędnego posługiwania się językiem, zgodnie z zasadą - „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem ”. Aby też nie zrozumieć opacznie tego, co mam na myśli rozwinę, że nie chodzi tu o to, aby „ciche dni” stawały się naszym sposobem na życie. W celu dodania elementu humorystycznego poniżej znajduje się już kultowa scena związana z trajkotaniem kobiet: Dane cnoty o których wspominałam poprzednio działają w ten sposób, że każda z nich oddzielnie oraz wszystkie łącznie oddziałują na naszą istotę i pomagają w kształtowaniu dobrych cech. Dzięki nim będziemy postrzegani jako osoby godne zaufania i polecenia. Dzięki nim oraz naszej konsekwencji stopniowo zanikają takie cechy jak: nadmierne plotkowanie, okłamywanie, krzyczenie, spiskowanie, przechwalanie, narzekanie, ranienie, składanie obietnic bez pokrycia. Stajemy się bardziej roztropni i sprawiedliwi. Milczenie wpływa też na cierpliwość. Pochopne słowa dekoncentrują, sprawiając, że nasza energia tracona jest na “próżne gadanie”, zamiast koncentrować się na celu. Dyskrecja Plotkować należy z umiarem oraz klasą. Rozmowy o kimś powinny być prowadzone w sprawdzonym, zaufanym i zamkniętym gronie. Dyskusje o innych powinny być prowadzone kulturalnie, delikatnie oraz z wyrozumiałością dla ludzkich słabości. Przytoczę dla przykładu sytuację w której brałam niedawno udział. Byłam na imprezie firmowej, na której zjawiłam się po trzech godzinach od rozpoczęcia ze względu na napięty grafik. Jak łatwo się domyśleć, już większość osób była mocno pijana. Moją uwagę zwróciła jedna z koleżanek, za która nigdy nie przepadałam (ma męża i jedno dziecko) – mianowicie zaczęła się kleić do pewnego śniadego mężczyzny, zdawało się, że urodę miał typowego Włocha. Obok mnie siedział kolega i widząc moją skwaszoną minę powiedział - „Ona to tak zawsze” odpowiedziałam - „Domyślam się”. Teraz wyobraźmy sobie jak zupełnie inaczej wyglądałaby rozmowa gdybym powiedziała - „Ta Kaśka z recepcji jest bardzo puszczalska, każdego z firmy miała”. Zdarzały mi się też w moim życiu poważne wtopy. Jednym z przykładów jest sytuacja w której wyśmiewałam się z koleżanki, że wygląda w swetrze jak Wielki Ptak z „Ulicy Sezamkowej”. Później okazało się, że to usłyszała. Zaradność czy też pomysłowość to umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach. Chciałabym na tym punkcie zatrzymać się dłużej. W temacie „To my tworzymy słabych mężczyzn” wkleiłam artykuł, w którym autorka wspomina o nadopiekuńczości, która źle wpływa na potomstwo. Nadmierne chronienie ich od czynników niesprzyjających spowodowało, że dziś mamy upośledzone życiowo pokolenie. Proszę mi wybaczyć ten duży skrót myślowy, ale jest w nim myślę, że sporo prawdy. Może jeszcze niektórzy z Was pamiętają, że do zabawy wystarczyło cokolwiek pod ręką, odrobina wyobraźni i nagle z gałązki robił się pistolet. Stary frak dziadka sprawiał, że czuliśmy się jak poważny biznesmen. Kreatywność była siłą napędową odważnych czynów, pomysłów czy też sposobem na zarobek pieniędzy aby rodzice nie wiedzieli, że kupujemy słodycze Do dziś pamiętam, jak otworzyłam sklepik pod drzewem w którym sprzedawałam swoje figurki zrobione z plasteliny. Dziecięce zabawy bardzo kształtują postawę życiową młodego człowieka. Pozwala mu na to, że szuka najlepszych rozwiązań dla swojej sytuacji. Wykorzystuje maksymalnie potencjał, który jest a nie będzie. Pozwalają one na docenieniu tego, co się ma oraz braniu odpowiedzialności za swój los, a nie czekanie jak ktoś coś mu da. Dziś takie czasy odchodzą w niepamięć. Wystarczy, że dziecko tupnie nóżką i na zawołanie ma co chce. Pokolenie uczy się postawy roszczeniowej. Bardzo dobrym przykładem zaradności naszych babek i prababek był okres wojenny. Dla przykładu posłużę się opisem z książki „Dwudziestolecie od kuchni”: „Poruszający obraz świata, w którym żywność szmugluje się w trumnach, zarżniętą świnię przebiera za staruszkę by uniknąć niemieckiej kontroli, a hitlerowska propaganda tłumaczy wychudzenie Polek dbaniem o figurę. W Polsce w czasie okupacji głód był powszechny, lecz budził w Polakach niesamowite pokłady kreatywności. Pustym brzuchom próbowano zaradzić gotując praktycznie z wszystkiego i przełamując wszelkie żywieniowe opory. Generał Bór-Komorowski zjadł kota w śmietanie i nawet o tym nie wiedział. Aleksandra Zaprutko-Janicka otwiera przed czytelnikiem domowe kuchnie, zaplecza restauracji, zatęchłe spiżarnie, podgląda uliczne targowiska i kryjówki szmuglerów z czasów II wojny światowej. To opowieść o czasach, w których za nielegalne świniobicie można było trafić do Auschwitz, warzywa hodowano w podwórkach kamienic, żołędzie wykorzystywano na kilkanaście sposobów, a zużytymi fusami handlowano na czarnym rynku. To także niezwykła książka kucharska: pełna oryginalnych przepisów i praktycznych porad. Możesz sprawdzić, jak dziś smakują okupacyjne rarytasy! I odkryć wiele zapomnianych potraw. "Okupacja od kuchni" to nie tylko historia walki z głodem – to przede wszystkim historia polskiej zaradności i hartu ducha!”
  19. W tym temacie moderacja dopuszcza pisanie przez @Selqet posta pod postem Rx. Dzięki inspiracji i pomocy @Rnext oraz @HORACIOU5 rozpocznę serię edukacyjną pod tytułem – „Kobieta z klasą” podzielona ona została wstępnie na części: 1. Podstawy 2. Zachowanie: - kultura i język - z kobietą wśród ludzi - spotkania towarzyskie, savoir vivre w miejscu pracy oraz miejscach publicznych 3. Dbanie o siebie 4. Związki i przyjaźnie 5. Ubiór. 6. Etyka i praca nad pozbyciem się podwójnej moralności W dzisiejszym świecie dezinformacji tym bardziej ważne jest propagowanie prawidłowych postaw. Zachęcam do wspólnej pracy, do uwag oraz sugestii. Pozwólcie, że ustąpię teraz miejsca osobie, która posiada bardziej kwiecisty język ode mnie (wypowiedź skróciłam o najważniejsze elementy). Ma to na celu zachętę do zainteresowania się tematem szeroko rozumianego savoir vivre`u. Podstawy „Europa zaczęła hołdować prostactwu gdzieś w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wraz z rozpoczęciem się epoki dominacji liberalizmu, ostatecznym odrzucenia kultury chrześcijańskiej i chrześcijańskich zasad przyszły czasy totalnego luzu, a więc również negacji zasad dobrego wychowania. Co to jest ten savoir-vivre? Jakie są jego korzenie, filozofia i logika? Niestety wymienione podręczniki o tym najczęściej nie piszą. Po prostu podają reguły i, niekiedy, pewne ich uzasadnienia. Można powiedzieć, krótko, że zasady bon-tonu to z jednej strony sformalizowany zapis przykazania miłości bliźniego, z drugiej zaś recepta na życie „nadprzeciętne” – piękne, wielkie, szlachetne – życie najwyższej jakości. Człowiek dobrze wychowany to człowiek, który nie obraża innych, okazuje im swoje zainteresowanie, szacunek, troskę, to człowiek, który postępuje ponadto jak człowiek szlachetny, to człowiek, który wszystko robi w sposób piękny (elegancki, estetyczny) unikając jak ognia brzydoty, tandety, prostactwa, wulgarności itp. Dobre maniery to jakiś znak i owoc tego, że człowiek jako człowiek kwitnie, stara się mnożyć i okazywać swoje człowieczeństwo. Dobre maniery to więc pewien element prawa naturalnego. To prawo upomina się wciąż o swoje racje i to skutecznie – zaczyna, powoli bo powoli, odżywać w życiu Europy i Polski. To bardzo dobry znak. Savoir vivre odradza się we wszystkich swoich trzech postaciach: etykiety, ogłady, sztuki życia. Savoir vivre jako sztuka życia to przyjęcie i realizacja filozofii savoir vivre`u, to również zatem potraktowanie całej etykiety i to zawsze i wszędzie jako własnego osobistego, autentycznego modelu życia, modelu, który będzie realizowany w swoim duchu i szczegółach wiernie i konsekwentnie. Warto pielęgnować i wprowadzać w życie zasady dobrego wychowania. Może to być nasza codzienna broń w walce ze współczesnym barbarzyństwem i wulgarnością i nasza droga przez życie, droga, na której żyć będziemy intensywniej i w sposób pogłębiony, szlachetnie i nadprzeciętnie.” http://www.savoir-vivre.com.pl/ Brzydota, wulgarność i brak poszanowania dla innych osób świadczy przede wszystkim o dysharmonii w świecie wewnętrznym człowieka. W konsekwencji tego tworzy on brzydotę wokół siebie. Uczenie się dobrych manier w stosunku do siebie oraz innych to praca na całe życie. Pomagajmy i wspierajmy się nawzajem. Swoją postawą bądźmy ostoją wobec szalejącym trendom tego typu:
  20. Nie. Ile masz lat? Bo może warto poczekać z tą decyzją jeszcze trochę czasu. Jeśli jest to tylko defekt estetyczny, to możliwe, że parę razy zmienisz zdanie co do usuwania tych grudek.
  21. Kobieta z klasą

    Jeśli masz jakieś konkretne pytania to zadaj. Pomiędzy rozdziałami mogę zrobić taki FAQ.
  22. Tak, kiedyś chciałam być zamknięta w sklepie na noc aby zjeść wszystkie słodycze @catwoman polecam, kiedyś w nocy w jeziorze pływałam na waleta. Fajne uczucie.
×