Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

maggienovak

Samice
  • Content Count

    753
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

788 Świetna

1 Follower

About maggienovak

  • Rank
    Starszy Sierżant
  • Birthday 06/16/1995

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

3335 profile views
  1. Dopiero teraz mam z Tatą dobry kontakt, gdzie przez 25 lat byłam mu obojętna. Chyba po prostu zaczął mnie traktować poważnie, bo w sumie odkąd skończyłam 21 lat nie mieszkam z rodzicami ; miał mi za złe, że rzuciłam studia medyczne, a teraz inny kierunek studiów idzie mi b.dobrze. Chyba coś w tym jest, że ojciec kocha za coś. Kiedy człowiek myśli o zakładaniu rodziny zaczyna widzieć, ile rodzice muszą ogarniać. Nie wiem jak moi rodzice bez niczyjej pomocy (mam poyebaną babcię) ogarnęli trójkę dzieci (trojaczki niemalże), dom, budowę domu, pole, ekogotowanie. studia, pracę... Jakiś kosmos! Dla mnie moja mama będzie bohaterką, w uj poświęciła dla rodziny. Czas, żeby zadbała o siebie... Tak, rodzina jest ważna, dopiero teraz to widzę.
  2. 25 lat. Wiem, że niosę ze sobą żal i jednocześnie pragnienie bycia zauważaną przez mężczyzn jako kobieta, nie jako pracownik, znajoma, "ta Gośka". Wiesz, chce mi romantycznych bzdetow. 😅 Miałam niefajny pierwszy raz, to ja w każdym związku rozpoczynałam etap związkowy (no cóż, mówiąc wprost - inicjowałam seks, tworzyłam sytuacje i warunki ku temu). Mój mózg nie ma punktu odniesienia - co to znaczy "podobać się facetom". Dlatego ciągle, ciągle testuje na sobie metody oszukiwania własnego mózgu. Wiem, że najprawdopodobniej odejdę z tego świata z tym deficytem męskiego, pożądliwego zainteresowania. No chyba, że znajdę se kochanka, co o mnie będzie zabiegał jak o przysłowiową księżniczkę.😅 Dlaczego wyszłam za niego za mąż? Chyba to musi być lovka, skoro wyszłam za gołodupca z nadwagą, który ma tylko ambicje; czy też z powodu docenienia jego autentycznej wierności. Gdyby on mnie zdradził (tak swoją drogą, ogierem to on nie jest - chyba 😅), to już skreślam mężczyzn na amen. Może lesbą zostanę wtedy. 😅😅
  3. Heh, co do listów... Pamiętam, jak mnie brała zazdrość w podstawówce, gdy nie dostawałam walentynek, a koleżanki z klasy dostawały x 3 Były napisał mi pierwszy list, po tym, gdy... przyznał mi się, że jego pierwszy raz był trójkącie 2m+1k... pisał w liście, że tego żałuje i chce być ze mną ; żebym nie była do niego uprzedzona (myślałam, że po tym jego wyznaniu się porzygam)... potem się przyznał, że w sumie mi to napisał (że żałuje) dla picu, nie chciał wtedy, żebym z nim zerwała. Także no Mąż mi listów nie pisał. To ja jemu jakieś liściki, walentynki zostawiałam... heh, w końcu ze mnie taki żeński odpowiednik niceguy'a. Niestety nie mam talentu literackiego, ale uwielbiam, gdy ktoś pisze mi długą korespondencję, lubię to czytać. Gdyby ktoś chciał mnie poderwać, to romantico liścki mnie ruszą.
  4. Nie będę się odnosić do duchowych/energetycznych aspektów relacji damsko-męskich,bo... się na tym nie znam, albo inaczej - być może ta "energia" to po prostu reakcje biochemiczne, które wyzwalają daną reakcję u danego osobnika. W sumie coś w tych "energiach" musi być, nie rozumiem co, ale kto wie - może będę to badać. Na razie jestem na fajnym etapie w życiu - olałam codzienne obiadki dla męża, przestałam szukać jak najlepszego domu/mieszkania (nawet uważam, że teraz nie możemy pakować się w kupno mieszkania! - koronaświrus), olałam mega zaciskanie pasa. Z lekka odświeżyłam szafę, w końcu odwiedziłam dentystę. Kilka rzeczy do naprawy na wynajmowanym mieszkaniu nadal są do naprawy, trudno, nie będę sama tego ogarniać, będzie nadal to zepsute. Przede wszystkim - nie przejmuję się już tymi wszystkimi laskami 10/10 i tym, że mężczyźni tyle dla nich robią... No cóż, nie jestem samicą alfa, więc nie będę mieć samów alfa. Mężczyźni nie będą mi rzucać róż pod nogi, nie będą nosić mnie na rękach, ani starać się o gwiazdkę z nieba. Rachunek jest prosty. Life is life. I czuję, że wróciła mi jakaś witalność, "energia" po pogodzeniu się z owymi faktami. Oczywiście, że zazdroszczę moim atrakcyjnym rówieśniczkom (czy młodszym), które mogą zostać w domu z dzieciakiem na cycu, bo małżonek zarabia godne pieniądze, jest wpływowy, zabiega o jej względy. No cóż, nie taki los mi pisany. Chcę sama zarabiać w przyszłości godne pieniądze i być spełniona, mieć konkretny fach w razie odejścia męża - to na obecnym etapie nie mogę mieć takiego życia jak moje rówieśniczki - proste. Wybrałam - trochę świadomie, a trochę z musu. Taką mam energię w małżeństwie.
  5. @Amperka Gbur - podaj Twoją definicję/pakiet zachowań i cech charakteru takiej osoby, bo nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. Jestem teraz na spoko etapie (w sensie mentalnym). Nabrałam dystansu i zdrowo rozsądkowego podejścia. Nie łapię dołów, bo nie jestem 10/10. Nawet jak pojawiły mi się łuszczenia skóry, to nie dostałam doła. Jakoś muszę to zwalczyć, albo nawet z tym żyć. No i przede wszystkim - nie chcę bawić się w czarodziejkę, co spełnia męskie potrzeby, a to właśnie było przyczyną moich niepowodzeń w relacjach damsko-meskich. Także na razie uważam, że rola dobrej żony i matki jest gówno (świadomie) warta dla faceta, ciągle trzeba manipulacyjnie przypominać, że sam się obiad nie gotuje, chałupa sama nie sprząta, sprawy rodzinno-organizacyjne same się nie rozwiązują. Dlatego teraz mój mąż musi doświadczyć deficytów obiadowo-erotycznie-finansowych, bo za daleko to wszystko poszło. Forum również zapomina o swojej męskiej samokrytyce. Tylko bawi mnie roszczeniowość stron (obojętnie czy to baby czy chłopa) bez w miarę wspolwymiernego wkładu własnego. Też zdystansowałam się do treści z forum, bo w sumie.. ludzi po drugiej stronie ekranu nie widzę. W sumie Wy również macie prawo podejść do mnie krytycznie.
  6. Dawno pączka nie jadłam, więc z przyjemnością przyjmę taką nagrodę pocieszenia 😘
  7. Co to znaczy SPORO? Ile kg nadwagi jest czymś SPORYM? Albo ile cm w jakiej partii ciała? Daj jakieś po prostu parametry. W ogóle tekst mi wygląda na treść "kopiuj i wklej". Pewnie przez wielkość czcionki. Odkąd pamiętam jestem "nabitą" dziewczyną, "babą z dupą i cyckami". Będąc z byłym miałam ok.5-6 kg więcej od zalecanego BMI do mojego wzrostu, były uważał, że za dużo ważę. Teraz patrząc na zdjęcia z tamtego związku, to ja nie widzę grubej dziewczyny. No cóż, powtarzam się jak zyebana katarynka - dla byłego szczupła (I ATRAKCYJNA) laska to mierząca 175-180 cm 55-kilogramowa pani, więc logicznym jest, że byłam dla niego gruba (mierzę 161 cm, wtedy ważyłam 58-60 kg). Jakie mam teraz podejście do swojego ciała? Widzę, że nie jestem marzeniem erotycznym dla mężczyzn. Widzę, że wyglądam na 30 lat (a mam 25 lat), widzę, że wyjebało mi brzuch. Od dwóch miesięcy mam zmiany skórne, które wskazują na łuszczyce. I wiecie co? Chyba po raz pierwszy w życiu mam zdrowo wyjebane na to. Pewnie dlatego, że widzę pewien fakt - potencjalnie zainteresowani mną mężczyźni chcieliby ze mnie zrobić swoją maskotkę, która będzie humanoidalną maszyną wielofunkcyjną. Dlaczego? Bo mam w zestawie osobowościowym mało cech, które naturalnie wskrzeszają w mężczyznach seksualne zainteresowanie. Niestety mam dwie lewe ręce do make-upu, fryzjerstwa. Żeby utrzymywać w miarę sylwetkę (mówię o rozmiarze 38) to muszę mieć rygorystyczną dietę i pakiet ćwiczeń. No cóż, takie geny. Godzę się z tym, że będą dla mężczyzn wyłącznie dobrą kandydatką na żonę i matkę ich dzieci. Bawi mnie już to, gdy mój mąż (to facet mierzący 173 cm wzrostu i mający 85 kg, z konkretnym mięśniem piwnym) pitoli, że fajnie by było, gdybym do swojej osobowości wyrobiła sylwetkę wysportowanej laski, która na co dzień będzie chodzić w wysokich obcasach, jednocześnie pracując zarobkowo, a do tego oczywiście - ogarniająca dom i przynajmniej trójkę dzieci. Heh, no zadzieram kiecę i lecę... Już co raz śmielej porównuje mnie do pewnej znajomej, która ma dwójkę małych dzieci : "zobacz, ona ogarnia dom i małe dzieci, myśli o swoim biznesie, schudła tylko 8 kg i jaka fajna babka"... I tu znam kulisy kreowania tego cukierkowego widoku... Owa znajoma wydaje UWAGA 2000 zł miesięcznie na wszelakie masaże odchudzające, doliczcie dodatkowo koszta jej diety pudełkowej, oczywiście jej teściowa gotuje obiady dla jej męża i małych dzieci. Codziennie teściowa z dołu (mieszkają razem z teściami) bierze na godzinę, dwie dzieciaki, a ona w tym czasie sobie ćwiczy, jeździ do kosmetyczki, fryzjerki... Oczywiście mąż po powrocie z pracy zajmuje się dziećmi, więc ona dziennie dla siebie ma nawet 6 godzin? Pominę fakt, że ona nie pracuje, a mąż przynosi do domu ok. 10 000 zł miesięcznie, którymi ona dysponuje. No faktycznie... ideał kobiety.... A wiesz, ciężko mi ogarnąć po 12 godzinach roboty dom, naukę. Sama szczerze przed sobą się przyznaję, że mojego leniwego kocura (czyli męża) nauczyłam, że SAM SIĘ ogarnia dom, obiadek, zakupy, sprawy urzędowe, sprawy remontowe, motoryzacyjne, więc jaśnie pan nie widzi, że doba moja też ma 24 godziny. Pewnie nasłuchał się gówien od tej znajomej, że macierzyństwo jest takie fucking easy, więc chętnie dorzuciłby mi do planu dnia codziennego dziecko. I proszę - jestem wróżką, co spełnia męskie marzenia. Dlatego od kilku miesięcy przestałam szukać nam mieszkania/domu do kupienia, obiady są co dwa/trzy dni, mieszkanie tylko z grubsza ogarniam. Już nie oszczędzam kasy (bo nie ma w sumie z czego, wiadomo koronświrus to pensja obcięta nawet o połowę). Gdy wrócą lepsze wypłaty, to pokażę mojemu małżonkowi, ile kosztuje w miarę wyglądająca kobieta. Ale już koniec tych moich żałosnych, osobistych wycieczek... Czy w Naszej kulturze są co raz częściej ludzie z nadwagą (czyli od zalecanego BMI mają +15 kg)? Tak. Czy szczupłe dziewczyny są najczęściej uznawane za atrakcyjne? Tak. Czy kobiety co raz mniej dbają o siebie? Nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie, ale z pewną śmiałością stwierdzam, że kobiety teraz wolą wywalić kasę na torebkę niż na ćwiczenia fizyczne, które potencjalnie mogą zmniejszyć im wagę liczoną w kg. Dalej nie będę się mądrzyć - nie jestem miss, więc ni jak mam prawo do dyskryminacji brzydkich. Dam tylko taką puentę... Jeśli wymagasz czegoś od drugiej osoby, miej wymagania od siebie. Nie umiesz grać w gry społeczne (manipulacje, zdobywanie uznania i zasobów, naturalny posłuch wśród ludzi, naturalnie atrakcyjny wygląd, wysokie kompetencje miękkie), to często korzystaj z rozsądku i bycia fair wobec ludzi.
  8. Nie chce mi się wchodzić w zbędną dyskusję. Głosować będę na Bosaka. Ale pewnie i tak wygra Andriej lub Trzask, znowu będzie chujnia w kraju - zgodnie z Naszą polską tradycją...
  9. Seks się poprawił, a nawet częstotliwość...nawet to mąż teraz cały czas inicjuje zbliżenia,ale... ja wiem, że on chce mieć już dzieciaka. Od kilku tygodni gada codziennie o dzieciach. Ja się trzymam rozsądku - nie mamy własnego M, na razie o połowę mniejsze pensje, dopiero ogarniam konkret zawód, więc ŻADNEGO DZIECKA na ten moment. Także takie u mnie szokujące zmiany - mężowi się chce kochać - toż to szok!
  10. Wszystko ciągle należy weryfikować
  11. Dobra, każdy dał swoje trzy grosze. Nawet jeśli autorka to troll, to tak czy siak osobom z podobnymi problemami życzę powodzenia.
  12. No dobra, zgadzam się z tymi faktami, ale co z tym robisz?? Dzięki tej wiedzy stałeś się kołczem, ruchasz laski 10/10, zarabiasz ileś dziesiat tysi na miesiąc, jesteś szczęśliwy? Z resztą zauważ, że życie społeczne/związkowe nie jest w 100% oparte na wyglądzie/biologicznych mechanizmach opartych na instynktach. Ostatnio miałam klientkę, która jest na cztery łapy kuta, pieruńsko inteligentna, ale za to brzydka jak noc. Jej mąż jest atrakcyjny i lata za nią jak przysłowiowy pies. Więc co z Naszą teorią?! Chciałabym, żeby autorka posta nie czuła się jak gówno, bo ma inny wygląd
  13. Dobra... @Zielonooka idź do psychologa, nie jest to złośliwa uwaga. Teraz jesteś na etapie desperacji, więc możesz sobie zrobić krzywdę. A potem się pomartwisz o sprawy techniczne (wygląd). @bassfreaksory, ale Twoje wypowiedzi są tak dołujące i... bezsensowne? Byłam na etapie pełnego wqrwu na atrakcyjne laski, też robiłam w uj analiz socjo-psyche-biologicznych dot.atrakcyjności (teraz nawet to robię prawie naukowo). Rozumiem, że pracujesz nad sobą, ale dam Ci takie porównanie do Twojej osoby... Jakbyś się czuł, gdybym ja : Gosia, która chuja zna się wizażu, nie ma typowo kobiecych zainteresowań, mężczyźni nie widzą mnie w kontekście seksualnym nagle miałaby doradzać jak stać się femme fatale?
  14. Poprawiła, choć nie chcę na razie zapeszać. Przede wszystkim - nie chcę tu robić offtop'a. Tak jak ukrócił @Obliteraror kupno kwiatków dla małżonki, tak ja ukróciłam inicjowanie ruchanka. Nawet dwa razy już odmówiłam seksiku. Resztę opisu na później.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.