Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

maggienovak

Samice
  • Content Count

    592
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

540 Świetna

About maggienovak

  • Rank
    Plutonowy
  • Birthday 06/16/1995

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

2358 profile views
  1. Wg mnie Zychowicz nie jest taki mocno naukowy w przekazie. Lubię to, że przytacza wspomnienia osób, które przeżyły. Mój siedzi w temacie, więc jako dobra żona przytaczam jego opinię.
  2. Mój wszystko co Zychowicza przeczytał, nie lubi go, bo wg niego p.Zychowicz ciągle chce wykazywać symetrię okrucieństw w działaniach wojennych Ukraińców i Polaków. Mój przez ileś lat zajmował się działalnością społeczną, która miała służyć upamiętnianiu ofiar rzezi wołyńskiej/ludobójstwa na Małopolsce Wschodniej. Ciężka sprawa. Mogę zaproponować twórczość p. Koprowskiego, p.Motyki, p.Żebrowskiego w tematyce Wołynia.
  3. Fajny temat na forum, a tu tylko 2 strony!!!! Panowie i Panie, aktywizować mi się proszę tutaj!!! 1. "Psychologia Osobowości. Nurty, teorie, koncepcje" H.Gasiul 2. "Twój drugi mózg. Komunikacja umysł-jelita" E.Mayer 3. "Psychologia ewolucyjna" D.M.Buss 4. "Trudne doświadczenia rodzinne" A.Kozdroń 5. Mąż mnie magluje z literatury narodowej, w tym przede wszystkim literatura dotycząca polskiego obozu narodowego.
  4. Tak, w tym temacie należy wyróżnić różnice w mentalności: - dawnych pokoleń - różnych grup społecznych - różnych grup wiekowych Mam wzorce dobrej matki, dobrej żony. jednak mam pewne niedobory emocjonalne, które determinują mnie do odłożenia macierzyństwa na późniejszy czas. Gdybym z mężem miałabym pewne zaplecze finansowe, nie przodowałyby w moim myśleniu (nawet w świadomym) lęki, to domniemam, że już "na cycu" miałabym troje dzieci. Staram się każdy mój lęk, decyzję wyśrodkować. Nie ma co uprawiać filozofii w temacie rozrodu. Jeśli jesteś zdeterminowany w myśleniu, gdzie swoje indywidualne potrzeby są na pierwszym miejscu w Twoim życiu, to super. Nie rozmnażaj się, rozwijaj się jako jednostka. Jeśli jesteś zdeterminowany w myśleniu, w którym Twoją potrzebą jest posiadanie swojego stada, to spoko. Rozwijaj się poprzez swoje małe stadko.
  5. Szybkie numerki - zayebista sprawa. Szybki, spontaniczni seksik, to dla mnie objaw silnej, męskiej podniety, którą ciężko obejść. Troszkę w tym czegoś pierwotnego.
  6. @Helena K. Fajnie, emocjonalnie popieram Twoje podejście, w praktyce - nie. Jak będzie czas na realizacje "projekt dziecko", to wtedy będę wdrążać w życie obserwacje swojego cyklu. Uważam, że matce naturze do końca się nie ufa.
  7. Na forum już przytoczyłam milion razy obraz pożycia w poprzednim związku. Seks w poprzednim związku opierał się na spełnianiu potrzeb drugiej strony, więc lodziki, handjoby robiłam częstooo, za często... Jak to wspominam czuję zażenowanie i jednocześnie wykorzystanie mojej naiwności, niewinności. No po prostu : chciałam doświadczyć męskiego zainteresowania, podniecenia, miałam niską samoocenę, trafił się chłopak, który tak kierował naszą relacją, że był zaspakajany. Dopiero po 6 latach mogę stwierdzić, że: - wtedy miałam niską samoocenę, - niską inteligencję emocjonalną - zero pojęcia o tworzeniu relacji - zero pojęcia o swojej seksualności - mam wzorce, które będą mnie z automatu wrzucać w role dobrej gosposi, co musi zrobić wszystko dla pełnego zadowolenia faceta - psycholog uświadomiła mnie, że mój były jest bi - był ze mną z racji sympatii do mnie, nie czuł wobec mnie pożądania, nie byłam w jego typie - były ma zupełnie inne preferencje seksualne ode mnie (nawet odbiegające od norm) Było minęło, Miała wtedy 18 lat, nie miałam żadnego doświadczenia, żadnego wzorca, stąd tkwiłam w relacji, w której nie powinnam. Teraz były jeździ po Europie, rucha se w swingclubach, ponoć pukał transy. Spoko, jeśli to lubi, co mnie już to. Jak ja się cieszę, że nie jesteśmy już parą! Zerknijcie na linijkę w pogrubionej czcionce. Ten wzorzec o mało co nie rozpierdoliłby mi mojego małżeństwa. Opisywałam tutaj, jak w ten sposób uniuniałam Mojego, do tego stopnia, że ani w domu nic nie zrobił, ja ogarniałam większość rzeczy, a seks... raz na dwa/trzy miesiące, a przy tym ja i tak w "suche dni" mu robiłam dobrze, bo "jak Misiu może funkcjonować bez spustu z krzyża?!". Sam se zrobiłam koło męki, sama ja se napędzałam, więc w sumie co się chłopom dziwić, że wchodzili w te role. Jest akcja, jest reakcja. Prowadzenie związku to również małe pole walki i uzurpowania od czasu do czasy małej władzy. Nadal, nadal, nadal nad tym pracuję... W skrócie. Nie znam Ciebie, więc nie powinnam teraz tego pisać...ale... Zakończ tę relację, poproś o pomoc psychologiczną, która będzie oparta na obiektywnych narzędziach. Synek najprawdopodobniej ma specyficzne preferencje, za dużo se zwalał i nie umie przejść na inną formę zaspakajania potrzeb, nie patrzy na Ciebie w sposób seksualny. Może darzy Cię sympatią, może ważna jest dla niego religia katolicka, ale sory - ta relacja i jej aktualny stan nie ma ani ładu, ani składu. Po zakończeniu relacji idź na b.dobre ruchanie, tindery są, seksporatle, naprawdę nie jest ciężko o seks.
  8. @Androgeniczna 1. chcemy uniknąć sytuacji, w której będziemy sobie pluć w brodę. Już kilka osób ze środowiska medycznego doradziło mi,by takich badań nie zostawiać na "ostatnią chwilę". 5. nieeeee, nie będę robić teraz takiego testu. gdy będziemy starać się o dziecko, to można spr. wiarygodność wyliczeń owulacyjnych. Ty masz na pewniacko wyliczony czas, kiedy jajeczko krąży? mam rozregulowany cykl, więc dla mnie, to bardzo kiepska metoda antykoncepcji. Na razie pozostaje mi połazić do specjalistów. Tak, czy siak zapobiegawczo zaczynam brać kwas foliowy.
  9. @Helena K. Łatwo Ci pisać. Fajnie, że dla Ciebie rodzicielstwo jest łatwe i naturalne. Zazdroszczę. Hahah, nie nabijaj się
  10. @ewelina mam brata bliźniaka, u krewnych męża standardem jest ciąża mnoga (najczęściej bliźniaki), ostatnie trojaczki w tym roku skończyły 13 lat. Z racji genetyki muszę brać pod ewentualność ciążę bliźniaczą. Na ten moment chcę jedno dziecko, mąż trójkę. A co tam! Na razie skupiamy się na pierwszej ciąży, Zobaczymy czy na drugie (ewentualnie trzecie) będzie nas stać. Korzyści - chodzi Ci o same zjawisko posiadania rodzeństwa i korzyści dla psychiki, rozwoju dziecka wynikające z tego faktu? Domyślam się, że całe zaplecze startowe (śpioszki, body, zabawki, łóżeczka, wózek,przewijak) są po starszaku i tu jest korzyść finansowa? Hmmm... Dwójka dzieciaków, podwójne wydatki, jak dla mnie.
  11. Brałam 6 lat temu tabletki (okres stosowania antykoncepcji hormonalnej - ok.roku). Po odstawieniu tej postaci antykoncepcji wystąpiło u mnie: - nadciśnienie, - wypadły mi włosy w dużej ilości (do dzisiaj mam prześwit na głowie o pow. 3x3 cm, który muszę umiejętnie zaczesywać) - nietypowa zmiana naczyniowa w obrębie pnia mózgu (jeden z neurologów stwierdził, że nieodpowiednio dobrana antykoncepcja hormonalna przyczyniła się do powstania tejże zmiany). Dlaczego pomimo tego nadal rozpatruje (w małym stopniu) tę formę antykoncepcji? Odczucia w gumie, a bez... Co tu porównywać. Daliśmy se zakaz na tzw. : "tylko na chwilkę bez", "seks przerywany", no ale człowiek chce se normalnie pokochać bez gumy, a dzieciaka na ten moment nie możemy mieć, bo się dorabiamy. No nie można mieć ciastko i zjeść ciastko. Dlatego tabletki stoją pod ogromnym znakiem zapytania. Na razie mąż stwierdza, że woli przemęczyć się jeszcze dwa lata na gumach dla zachowania mojego zdrowia i dziecka. Chciałabym mężowi dawać b,dobry seks, a gumy tak średnio ułatwiają odczuwanie doznań. Pisałam w innych wątkach, że nie boi się ojcostwa, na ten moment po prostu chce dać nam jak najlepszy start materialny dla rodziny. Postawiłam sobie za punkt honoru, że muszę siebie traktować jako alternatywę na życie. Co jeśli mężowi coś się stanie/odejdzie? Jak sobie dam sama radę w życiu z dzieckiem? Dlatego muszę cisnąć teraz na tzw."karierę". Jestem świadoma tego, że nie jestem atrakcyjną kobietą, tylko względnie ładną, nie mam w pakiecie osobowościowym cechy "siedzenia na *upie", życie bywa różne, trzeba choć odrobinę się przygotować na nieprzyjemne sytuacje. Dlaczego tak planowo podchodzę do tematu? Ja i Mój jesteśmy wynikiem wpadki, nie chcę by Nasze dziecko było kolejną kinderniespodzianką, która będzie ofiarą konsekwencji wynikających z braku świadomych przemyśleń swoich rodziców. Chcemy dzieciakowi zapewnić jak najlepszy byt. Myślę, że muszę się jeszcze przygotować do tej roli - świadomie poprzerabiać jeszcze kilka wzorców wyniesionych z domu rodzinnego i przede wszystkim - zarabiać lepsze pieniądze/mieć lepszą pracę, by do niej wrócić po odchowaniu dzieciaka. Takie są realia. Rynek pracy jest wymagający, więc trzeba nadążać i być b.dobrym pracownikiem. Chcę minimalizować tyle niebezpieczeństw dla dziecka ile się da, czyli muszę być w dobrej kondycji zdrowotnej, mentalnej. Po co niepotrzebne stresy i plucia se w brodę? I na te działania ułożyłam sobie konkretny plan, z konkretnymi narzędziami. Życie zweryfikuje. Chcę mieć pod pieprzoną kontrolą najwięcej dziedzin mojego życia, jak się da. Zgadza się - niestety równolegle muszę sobie robić mentalną szufladkę w głowie "a życie i tak swoje, nie fiksuj". Ja - 24 l., Mój - 28 l. Skrócony plan: - zbadanie płodności, - teraz zadbanie o zdrowie jeszcze bardziej, - dorabianie się (wliczając w to zmianę pracy) - oszczędność w finansach - seksik w gumie (również w tym zachowanie środków ostrożności, tak, znam historie, gdzie para myślała, że guma daje 100% ochrony) - PRZERABIANIE WZORCÓW Tak mam, muszę mieć plan ułożony jak dla cepa.
  12. Mój jest bardzo rodzinny, rodzina to jego naturalny i świadomy cel życiowy. Taki egzemplarz mi się trafił. Inny muszą dorosnąć i się trochę przygotować do rodzicielstwa (czyli mój przykład), inni mają to naturalnie (mój mąż). Wychował się w wielodzietnej rodzinie, więc dla niego jest normą widok ciężarnej, normalne, że się karmi dziecko cycem, przewija, kąpie. Po prostu ma takie wzorce,doświadczenia, jest otrzaskany z tematem. Znajomi Mojego zazdroszczą mu, że nie cisnę go na dziecko i z cykorem podchodzę do tego tematu, a mi zazdroszczą rodzinnego chopa. Jest bilans. Więc ja jestem żeńskim wydaniem wzorca faceta, co się cyka rodzicielstwa, Mój jest męskim odpowiednikiem wzorca laski, która od 5 roku życia wiedziała, że chce mieć dzidzie i chce bawić się w dom, gdy będzie dorosła. Mój ma podejście jak @RealLife,czyli wejdziesz w rolę, to już z automatu działasz. Najważniejsza : życie zweryfikuje dotychczasowe postawy.
  13. Podrzucam video. Na ten moment mam fazę na twórczość p.Grzesiaka. Bardzo mi się spodobało wspominane w video podejście "projekt-rodzic", choć domniemam, że i tak życie zweryfikuje ten projekt. Chyba powoli natura się upomina o potomstwo. Mam to pod kontrolą. Opisywałam już wcześniej, że największym hamulcem przed dzidzią jest rozsądek. Z mężem jesteśmy na etapie dorabiania się pod względem materialnym i intelektualnym. Mamy wspólną fiksację : "aby dziecko miało to, czego potrzebuje"., "by Naszemu dziecku niczego nie brakowało". Choć... Matka natura, to również mała, bezwględna qrwa i liczę się z tym, że nie mogę aż tak oddalać w czasie macierzyństwa, więc muszę i w tym temacie podejść zdroworozsądkowo. Stąd pytania (skierowane do tych, którzy zmagali się z problemem z poczęciem dziecka lub/i planowali w wyprzedzeniem poczęcie dziecka): - gdzie (konkretne placówki) robiliście badania oceny rezerwy jajnikowej i wszystkich hormonów ; badanie nasienia? - jakie zmiany wprowadziliście w Waszym stylu życia? - skoro wybraliście drogę świadomego rodzicielstwa, to jaką antykoncepcję stosowaliście? - jakie ustaliliście kryteria w wyborze lekarza ginekologa/endokrynologa/urologa? W wyniku pracy nad związkiem odkryłam, że dieta ma duży wpływ na wiele dziedzin naszego życia. No dobra, kilku samców z forum mnie oświeciło. Wystarczyło, że z mężem nie jemy : kurczaka (ZAKAZ CAŁKOWITY), przetworzonego mięsa w każdej postaci, czyli zakaz na marketową szynkę, kiełbasę... Mięsko jedynie ze sprawdzonej hodowli (czyli od gospodarzy z mojej wsi, najczęściej od moich rodziców). Po sery jeździmy 100 km w dwie strony. Niestety nie mam czasu robić swoich. Muszę w końcu wykorzystać moją, ciągle poszerzaną wiedzę zielarską. Będę sama dla siebie królikiem doświadczalnym. Nadal mamy problem ze słodkim, choć już o 3/4 mniej tego wpierdzielamy w porównaniu z poprzednim rokiem. Mężowi podniosło się libido (NOSZ W KOŃCU!). Mamy już opracowany optymalny podział obowiązków w domu, został wdrążony w życie. Problem mam z: - znalezieniem odpowiedniego ginekologa. W moim mieście żaden nie zaproponował badań dodatkowych przed wybraniem antykoncepcji hormonalnej. Wspomniałam o tym, że rozważam tabsy, to od razu zaczęli wypisywać receptę na półroczną antykoncepcję hormonalną (znaczy pudełko firmy xyz). Nie poddaję się, szukam dalej, choć denerwuje mnie to, że lekarz nie ma dla mnie czasu i płacę nawet 250 zł, żeby usłyszeć trzy zdania "dzień dobry, proszę się rozebrać od pasa w dół", "niby ok, przyjdzie pani na następną wizytę", "proszę się ubrać, do widzenia". To u prostytutki macie lepiej panowie - za tę cenę. - ZBILANSOWANIE MIĘDZY "PRACA",A "ŻYCIE PRYWATNE". Wiem, że to mnie wrzuca w "tryb męski". Przychodzę do pracy nawet 40 minut wcześniej, ciągle sprawdzam pracę koleżanek, na prywatnych wyjazdach muszę wejść do oddziałów firmy i zobaczyć jak tam praca przebiega, jak wygląda salon (choć te salony nie należą pod mój region). Gdy wracam z pracy, to mężowi robię pół godzinny monolog o tym co działo się w pracy. Rano przy kawie mężowi muszę opowiedzieć, co muszę zrobić dzisiaj w pracy. Po prostu zrobiłam się korposzczur. Gdy mam wolny dzień, to i tak na chwilę podjeżdżam do pracy. WIEM, ŻE TO SPUSZCZANIE SIĘ NAD TĄ ROBOTĄ JEST BEZSENSU, bo nie widzę cienia szansy na awans, na większe wynagrodzenie. Wiem, że mój mózg znalazł sobie substytut. Skoro męża wdrążyłam w obowiązki domowe, to muszę teraz zpracować się w robocie. Mentalność robola. A mentalne przygotowania do roli rodzica. Zbyt długi temat, tyle pracy czeka, chociażby w kwestiach wzorców. Bawi mnie też fakt, że spuszczam się nad tym tematem. Ludzie dzieci se robią, bez większych przygotowań, se radzą, a ja tu wielkie filozofie uprawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.