Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

maggienovak

Samice
  • Content Count

    470
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

402 Świetna

About maggienovak

  • Rank
    Starszy Kapral
  • Birthday 06/16/1995

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

1807 profile views
  1. Ok, rozumiem nagrywanie dla nagrywania. Chcesz podzielić się czymś ze światem. Spoko, jak najbardziej. Ale niszowy jest rynek osób, które szukają, czy nawet mogą zaproponować konkretne zmiany (procedury, taktyki, rozwiązania) prawne, które mogą się przyczynić do zmian społecznych i zminimalizowania problemu społecznego.
  2. Antyfeministyczną czytam od dwóch? lat. Nie jest chyba jakoś szeroko znana. Kiedyś wychodziłam z nią w dyskusję. Lubię jej, ale nie ma konkret planu na społeczeństwo w sensie chociażby prawnym.
  3. Spox. Moi znajomi przerabiają busa na coś mieszkalnego na kółkach. Wykazują się majstersztykiem elektrycznym, hydraulicznym, prawniczym, umiejętnościami mechaniki pojazdowej. Nie wiem, czy im to wyjdzie, ale sam szacun, że biorą się za coś takiego. Gratuluję.
  4. I teraz moja podświadomość wyqrwiła salwą śmiechu. Ale wracam już do działu analizy. A co w tym nadzwyczajnego dla Was panowie w dobrej, kochającej żonie? Wierna kobieta, co obiadek zrobi, upierze, posprzata, utuli, pocaluje, a nawet obciagnie. Znudzi się wam, jak męski odpowiednik o tych samych cechach babie. Także nie chcę lać tej mojej wody słownej. Już każdej płci się wartości popierdoliły, Wam i Nam. Ale trzeba ogarniac swoje podwórko i tyle.
  5. @Nefertiti Męskie zainteresowanie - jeśli chodzi o takie standard zachowania w relacjach damsko-męskich, np. wypisywanie do mnie, chęć spędzania ze mną czasu w takich okolicznościach jak np.randki, czy wprost komunikaty "podobasz mi się", "chciałbym się z Tobą umówić" to tylko dwa przypadki : były i Mój. Byli sami kumple. Z kilkoma jeździło się w nocy po knajpach, bilardach, ale czy któryś zarywał - nie. Ponad 3 lata temu miałam okres "wykobiecania się". Rok temu któryś z moich znajomych zwrócił uwagę, że w tamtym okresie widać było, że starałam się a tu umalować się, ubrać, założyć wysoki but. Powiedział, że momentami groteskowo to wyglądało, ale widać było, że się starałam. Naprawdę wtedy żyłam w przeświadczeniu, że serio, spoko wyglądam. Od tamtego momentu tak już nie sądzę i troszkę mi wstyd. Ta, na avatarze byłam ja. Tak, ja się otynkuję, mam okulary, zrobione włosy, to wyglądam względnie.
  6. @Obliteraror Wyjdziemy na zakompleksionych qrwiarzy. xD Ale coś w tym musi być. Jeszcze raz powtórzę, nie chcę iść i kopulować z innym/innymi. Chciałabym np.na jakieś imprezie (czy to firmowej, czy fundacyjnej/organizacyjnej, albo nawet w jakimś clubie) usłyszeć od kogoś "Gośka, jesteś fajna, nie ukrywam, że gdybyś była wolna, to spędzilibyśmy miłą noc.". Szczerze - w takiej sytuacji potraktowałabym to wyznanie jako komplement, wiadomo - do niczego niezobowiązujący, do niczego by nie doszło. Wspominałam ostatnio o odwiedzinach naszych dzianych znajomych. Ja widzę po tej znajomej, jaki ma w sobie spokój, pewność siebie. Pamiętam, jak dwa lata temu na jednej imprezie chłopy za nią latały, a ona grzecznie pokazywała dłoń z obrączką, to chopy nawet pomimo tego, rwały dalej. Opowiadała mi ostatnio, jak polazła do budowlanego, to wszystkie handlowcy chcieli ją obsługiwać, każdy dał swoją wizytówkę, rabatów dostała tyle, że zaoszczędziła na wełnę. Powiedziała mi jedno znamienne zdanie : "Wiem, że podobam się facetom, ale nie ma nic fajniejszego od tego, że pomimo tego, jesteś przy jednym facecie. To Ci daje +1000 do atrakcyjności i pewności siebie". Wiem, że kiepsko budować CAŁĄ pewność siebie na zainteresowaniu osobników płci przeciwnej, zgadza się. Ale jeszcze gorzej, gdy zamykasz się na bycie dobrą partnerką, żoną, matką, pracownikiem.
  7. @Lalka Ok, wiem, że masz kontakt z moim byłym, więc domniemam jaką masz wersję zdarzeń. Pewnie wyszłam w niej na grubą, wsiowatą laskę, co ma deprechę. xD (nie mylić mnie proszę z rzekomą borderką, z którą był po nie) A tak serio, tak, liczę, się z tym, że przy takiej częstotliwości wspominania o tym, co było, wychodzę na : a) laskę co ma deprechę b) laskę z traumą c) infantylną laskę d) wszystkie odpowiedzi są prawidłowe Jednak - w realu nie ruszam z nikim tej kwestii. Forum jestem miejscem, w którym mogę przerabiać ten temat, i które przyczyniło się do tego, że : - kumam jakie są mechanizmy w świecie damsko-męskim i przede wszytskim, jak ważny est wizerunek i pewność siebie; - zaczynam widzieć jak mój mózg nie widzi innego stanu rzeczy (dot.świata damsko-męskiego), niż ten, który potencjalnie może być, czy nawet jest - tutaj dostałam wiele rad (przede wszystkim priv), które widzę, że mają jakieś konkretne działanie. Widzę, wiem, jestem świadoma, że moja podświadomość nie umie tego wypierdolić ze swojego "kontenera" tego zajścia, czy też innych. Wróciłam do A.Ziemnińskiej (zajmuje się ona psychologią i biologiką). Twierdzi jasno, że może i jestem inteligentna, kumam wiele rzeczy, ale mojej podświadomości nie oszukam. Jak mam się autentycznie pozytywnie odnieść do swojej atrakcyjności, skoro nie mam żadnych reakcji na nią w rzeczywistości ze strony mężczyzn? Widzę, że Mój też musi kierować się jakimiś gadzimi potrzebami, skoro wiem, że dla swojej byłej miał czas i pieniądze (a wtedy naprawdę miał tych zasobów b.małooo), by kupić kwiaty, kupić bieliznę, zrobić miły wieczór. Nie jest zły chłop, widzę, że mu zależy na tej relacji i to bardzo, ale czujesz o co mi cho? Więc tu wiem, że samo miłe partnerstwo nie wystarcza. Muszę podziałać w temacie enigmatycznej kobiecości. Po trochę rozumiem @Obliteraror , bo najgorsze co jest, to widzenie siebie tylko w danych szufladkach. Wiem, że mam potrzebę czucia się kobietą i CHCĘ BYĆ TEŻ TAK POSTRZEGANA, więc muszę robić coś w tym temacie, a że w moim sposobie bycia matka natura czy genetyka nie dała mi tego - to muszę se to wyhodować. Tak, cieszy mnie to w życiu, że mogę se pojechać na wieś, podziałać w ogródku, w kuchni (teraz robi mi się ciasto na maśle i mleku z truskawkami), posiedzieć na tarasie z papieroskiem i suczką moich rodziców. Porobić milion innych rzeczy. Dodam, że kiedyś nienawidziłam czasu spędzanego w ogródku. To, że potencjalnie rozumiem przyczyny zdrady, to nie znaczy, że ją akceptuję. Myślę, że trzeba się liczyć z pewnymi sprawami, czy też być potencjalnie na nie przygotowanym. Też dojrzałam do tego, że życie nie jest 0-1. Jeśli coś chcesz, to licz się też z mało przyjemnymi aspektami swojego wyboru. Chcę mieć dobry związek z jednym facetem, no to muszę przyjąć na klatę, że : będzie po jakimś czasie rutyna, będą spięcia, będzie proza życia (robota, obowiązki, zobowiązania), trzeba częściej iść na kompromisy, ale żeby załagodzić surowości tychże rzeczy, trzeba trochę naszą matkę naturę, która jednocześnie jest małą qrwą - robić w bambuko.
  8. @Obliteraror Cenię w Tobie : - Twoją chęć rozwoju ; - Twój profesjonalizm ; - Twoje zachowywanie anonimowości ; - Twoją szczerość Podając mój przykład nieudanej relacji (w której druga strona pragnęła kopulacji z innymi) nie chciałam zgeneralizować zjawiska zdrady (jak jej konsekwencji) i pragnień dot.innych kobiet, kiedy to jesteś już w relacji. Być może Ty z żoną po prostu macie już tylko dobre partnerstwo. Może Twoja żona ma prostu wyjebkę na inne kobiety, bo sama albo coś kombinuje, albo czuje swoją stabilną pozycję w tej relacji. Nie wiem, nie będę Cię maglować w tym temacie. Zobaczymy jak Wam się poukłada dalej, raczej myślę, że chyba przejdziecie szybko i bezboleśnie koło tego tematu. Jeśli nie, to i tak chyba atmosfera w Waszej relacji (nawet po ewentualnym rozwodzie) będzie poprawna.
  9. @Obliteraror Oki, spox. A chciałbyś mieć takie cykliczne skoki w boki? Co do uszkodzeń po porodzie- komentarz to wow. Serio WOW.
  10. @Lalka Przypuśćmy, że po porodzie będę "uszkodzona" na długi czas i lodzik, to będzie mało - to wtedy zrozumiałabym zdradę. Gdybym dostała jakiegoś gówna neurologicznego na starsze (czy nawet wcześniej) lata, robiłabym pod siebie, zero kontaktu ze mną - rozumiem spotkanie z inną. Gdyby Mój upiłby się i w stanie nieważkości jakąś by przeleciał, też chyba byłabym wyrozumiała. I we wszystkim przypadkach nie chcialabym jednak wiedzieć, choć jakąś dozę empatii i zrozumienia mam, ale wiem, że jak na razie w mojej podświadomości siedzą stare sprawy i nie poradziłabym sobie z tym. Coś musi być w tym, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Moja analiza jedno, podświadomość drugie. Gdybym w pełni przerobiła schizę i wqrw "ta atrakcyjniejsza zawsze jest PRAWDZIWIE adorowana, kochana, opiekowana", to w ogóle nie panikowałabym w temacie. Ale tak blisko rzeczywistości. Mój naprawdę brzydzi się zjawiskiem zdrady, chociażby z tej racji, że jego ojciec dziwkował. Więc gdyby doszło do powyższych trzech przypadków, to Mój jednak nie poszedłby za gadzim. Gdzieś to chyba podświadomie czuję. @leto no wiem, że raczej słabe zachowanie z tym plaskaczem, ale gdybym znowu to samo usłyszała, to raczej byłby plaskacz. Jestem w drodze do osiągnięcia sposobu wyrażania, takiego eleganckiego i inteligentnego "wypierdalaj".
  11. Ej, chyba zbyt szybko czytałam, albbo z brakiem zrozumienia tekstu. @Obliteraror Umowil się tylko na spotkanie, by poflirtowac, czy kogoś przeleciał?! GDZIE OPIS CAŁEGO SKOKU W BOK I UMOWY Z ŻONĄ?! Kumam to, że ludzie chcą czuć czyjeś zainteresowanie. Sama pisałam o takim odczuciu. @leto Tak, taką byłam gowniarą i idiotka. Z biegiem czasu mogę stwierdzić, że przyczyny mojego zachowania są w: 1) wzorcach - moja matka naprawdę dla małżeństwa się poswiecala, wybaczala chyba wszystko na rzecz tego "wytrzymać jego trudny czas, by wspólnie mieć dobrą przyszłość". Pamiętam, jak wtedy myślałam, że były jest po prostu infantylny i pewnie mu przejdzie za parę lat, bo będzie dziecko, praca, obowiązki. Kolejny wzorzec - jak pisałam wcześniej, faceci się mną nie interesowali, więc pewnie mój mózg się trzymał jego. Jakby nie patrzeć, ja wobec niego miałam jakiś sentyment, uczucie, chyba on mnie też na jakiś swój sposób kochał. 2) siedziałam z nim pewnie też dla tego, że tak czysto po ludzku go lubię jako osobę. Widzieliśmy się parę razy na kawie, nawet te rozmowy były spoko, śmiesznie, ale gdy wchodził na tapetę aspekt naszego minionego związku, to jazda z qrwami. 3) niska samoocena. Gdybym miała zdrową samoocenę przy moim sposobie bycia, to pewnie po tych słowach były z automata plaskacz - wypierdalaj - koniec związku. A tak sama przyczynialam się do cementowania złych kodów w podświadomości. Moja analityka kazała uciekać z tej relacji, a podświadomość nie, więc często były rozstania i powroty do niego. 4) to był mój pierwszy facet (seks), wiem, że moja psychika nie pozwalałaby mi na układy ruchokoleżeńskie, bo jednak gdzieś dla mnie ta sfera jest jakoś intymna, choć nie mam paradoksalnie problemu o niej gadać. Koleś zupełnie inaczej patrzy na kobiety i seks (pewnie wzorce z domu i wychowywanie matki - jedynak). Nie uważam, że egoizm jest zły, jednak w wielu płaszczyznach życia społecznego no troszkę ta ceha przeszkadza w interakcjach społecznych. Były ma duże poczucie estetyki (że tak ładnie to ujmę), dlatego pewnie w wielu sytuacjach nie umiał ze mną funkcjonować. Ale też mnie to dziwi - skoro nie byłam dla niego atrakcyjna, to dlaczego ze mną był?! Nie wiem, może o tym on kiedyś na forum napisze. @Lalka Napisałam, że Mój brzydzi się zdrady, więc raczej małoooo prawdopodobne, że mnie zdradzi. Ale życie jest różne, więc chyba sytuacje postawiłam jasno.
  12. @Jaśnie Wielmożny Napisałam, że Mojemu (czyli obecnemu xD) tak powiedziałam, myślę, że raz wystarczy. Z resztą wiem, że Mój to dobry facet. Nawet żarty od zdradach go wqrwiają. Jest prawilny, ale wiem, że w głowie pojawiają się różne myśli, do których masz prawo. Jednak chciałabym mieć taki związek, w których wizja/fantazje z innymi nie są brane na serio. Dobra, bo muszę przeczytać ostatnie wpisy w tym wątku.
  13. Czyli jednak @Obliteraror W trasie przeczytam ostatnie wpisy z tego wątku, bo nic nie wiem, nie jestem na bieżąco. Nie moja sprawa. Zrobił tak jak uważał. Z mojej historii. Gdy byłam z tym slawetnym byłym. Rok, może pół roku przed rozstaniem słyszałam, że jemu brakuje atrakcyjnej kobiety, takiej długonogiej, szczupłej blondyny. Ale zapewniał mnie, że nie zdradził. Po roku od rozstania również mi to zapewniał, ale jak było naprawdę - nie wiem. Ciekawe, że jedną? laskę, którą pieprzył po Naszym rozstaniu, to poznał w okresie naszego związku. Jednak też liczę się z tym, że są różne wzorce. Była teściowa często w zartach mówiła, że przed ślubem to nie zdrada, że gdy baba niezadbana, to też nie zdrada. Była teściowa to atrakcyjna, chichocząca 46-latka, pracująca w handlu, mająca rzeszę adoratorow. Wyobrażacie sobie jak przy niej wyglądałam i się czułam. Mój zawsze się czepiał, że powinnam schudnąć, chodzić na czarno ubrana, wysoki but. Wiecie taki sexy instagramowy look. Teraz wiem, że koleś chciał sobie wykreować laseczkę, która mu przy okazji, ugotuje, upierze. Oglądam zdjęcia z tamtego okresu i ja nie widzę grubej dziewczyny, ok, mam sylwetkę jaką mam, ale gdzie tam byłam gruba?! Były często powtarzał, że będę dobrą matką, żoną, ale nie kobietą, której się pragnie,ale oczywiście mnie nie zdradzi... Wiem, że nie mam co porównywać swoich przebojów do życia związkowego @Obliteraror Ale nie raz wtedy myślałam o tym, że niech były chodzi na inne, bo w końcu jestem zwykłą babą, a nie kobietą, którą facet pragnie. Czułam się ujowo przy tej myśli. Myślę, że to przeorało mi psyche i niestety dało mi yebanego cementa w podświadomości "nie jesteś kobietą, tylko babskiem, które tylko będzie siedzieć w kuchni, w pieluchach i robocie". Reasumując: 1. Z byłym nigdy nie powinnam być w związku, koleś ma inne preferencje wobec kobiety, jest dość egoistyczny, więc jemu życie w związku nie jest pisane; 2. nie miałam pozytywnych wzorców wobec swojej kobiecości; brak mentalnie ojca, dokuczajacy rówieśnicy, brak zainteresowania wśród facetów, potem były - to ucementowało moje ujowe poczucie kobiecości; 3. Domniemam, że jawna zdrada Mojego mogłaby zaprowadzić mnie do : feminizmu lub psychiatryka. Domniemam, że ludzie mający jakiś staż małżeński, mający b.dobrze presperujące interesy, są niezależni od siebie finansowo chyba inaczej podchodzą do tematu. Może Twoja jest pewna siebie i swojej sytuacji, więc wie, że żadna cizia nie będzie ważniejsza od niej, nawet jeśli da dupy. Nie wiem. Hmm. Zauważyłam, że tzw.wpływowi ludzie, branzowcy, dziani ludzie inaczej podchodzą do tematu seksu pozamałżeńskiego. Nie wiem z czego to wynika, zaobserwowałam to podczas rozmów z klientami. Dlatego, kiedyś Mojemu powiedziałam, chces se gdzie indziej zaruchac, ja mam nic nie wiedzieć, tak kombinuj, żeby nie było świadków, nagrań i żeby qrwa się nie wysypała. Nie chcę przechodzić tego drugi raz.
  14. @Krugerrand Czytaj dalej moją wypowiedz "(..)czy też wyraziło swoje zdanie". 😀 Spoko chłopaki, nie chcecie wchodzić w związki, macie złe doświadczenia z kobietami, nie widzicie sensu zjawiska "związek", "małżeństwo", "potomstwo" - macie prawo do takich odczuć. Forum naprawdę uswiadomilo mi, że mężczyźni przeżywają dramaty, chociażby w postaci braku kontaktu i widzenia z dzieckiem, bo matka ewidentnie w ten sposób się msci. To jest straszne!!! Jeden forumowicz, który mi pomógł - jego traumatycznym przeżyciem była dwukrotna zdrada żony. Dla mnie to są dramaty. Ale chcę mieć spoko małżeństwo, fajnie i satysfakcjonujaco przejść przez życie pomimo tego, że mój pierwszy związek dał mi srogą lekcję na płaszczyźnie matrymonialnej.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.