Skocz do zawartości

LuckyLuck

Użytkownik
  • Postów

    86
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Donations

    100.00 PLN 

Treść opublikowana przez LuckyLuck

  1. Warszawa jak już. Bo synek plujesz w ten sposób na swoją Stolicę. A po drugie jak się nie podoba, to po kiego uja tu przyjeżdżacie NORMALNI gołodupcy ze ściany wschodniej? To jest właśnie w narodzie polskim zjebane. Takie mentalne wieśniactwo. Zamiast docenić, że mają możliwości migracji do dużego ośrodka, to przyjeżdżają, potem wracają na weekendy na swoją zabitą dechami wiochę i jeszcze plują. A potem żal, że nikt słoi nie lubi.
  2. Jest takie fajne powiedzenie "nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz". Ale dobrze wiedzieć jaki poziom dyskusji reprezentujesz. Jebłem. No skąd. Nie ma nienawiści. Tylko Ukraińców zajebać Sorry. Śmierdzi "narodowcem" na kilometr. I tyle w temacie.
  3. A dlaczego miałbyś nie wymagać? To jakieś dobro wyższego rzędu? Podanie i 3 zdjęcia na miesiąc przed stosunkiem trzeba składać? Przy takiej proporcji jak dla mnie to jak najbardziej funkcja semibankomatu. Miś płaci, z misiem jest przyjemnie, miś pomoże, miś jest nudny, nie trzeba się starać. U Pani mogą się już lęgnąć myśli o koledze dającym emocje albo nawet JUŻ od dawna taki kolega jest. Inna opcja to wyjątkowo niskie libido/nieśmiałość/jakieś blokady psychiczne. Ale wątpię, bo to byś w trakcie seksu widział i w życiu codziennym. Bardzo mi to moją ostatnią księżniczkę przypomina. Leniwa w choooj, praktycznie zero własnej inicjatywy. Wypuść jakiś próbny balon. Powiedz jej, że np. myślałeś ostatnio o koleżance z pracy która strasznie Ci nadskakuje i zaczynasz mieć mieszane uczucia. Reakcja na potencjalną konkurencję lub brak takiej reakcji powie dużo. Możesz też zacząć nienachalnie obcinać wzrokiem inne laski + jakiś żartem komentarz "popatrz ta to musi być niezła". I znowu zobacz jaka reakcja. Zasadniczo laska powinna zareagować na potencjalną możliwość, że misio swoją uwagę zaczyna przenosić gdzie indziej. Jeżeli nie zareaguje, to niestety może mieć już przygotowane wyjście zapasowe.
  4. Ty taki wielki patriota i się pytasz? Serio??? Jadziem. - głosowanie na wszelkie populistyczne spierdoliny polityczne, które jedyne co robią to kradną, a w szczególności dawanie się robić w choooja przez komuchów w stylu pisu - głosowanie nogami, czyli spierdalam z kraju bo tu źle i niedobrze i murzynów "bijom" - pięlęgnowanie ciemnoty i zaściankowości. Brak znajomości historii swojej wioski, miasta, regionu kraju - kupowanie "od Niemca", a potem pierdolenie jaki to Niemiec niedobry - dawanie co niedziela na tacę kasy okupantowi obcego państwa - podcieranie się flagą i godłem "od święta", czyli np. różne marsze kibolsko-narodowe - oszukiwanie i bogacenie się kosztem współobywateli (dotyczy wszystkich cwaniaczków Januszy, z których większość to zagorzałe katoliki i patryjoty) - potrząsanie szabelką i pierdolenie jakie to wszystkie nacje chujowe są bez możliwości pokazania własnych realnych osiągnięć geopolitycznych itp. itd. Jak na was laski nie robią wrażenie, to po co się wypowiadacie? Lizał Józek cukierek przez papierek, aż mistrzem cukiernictwa został? To też hipokryzja.
  5. Polki jeżdzą do Lwowa i ruchają się z Ukraińcami (studentki w tym zwłaszcza celują na wszelkich "wymianach"). Ukrainki jeżdzą do Polski i ruchają się z Polakami. Wiadomo, że u takiej Ukraińskiej bidulki zawsze jest silniejsza motywacja, bo co Zachód to Zachód. Związki "transgraniczne" i tak są obarczone zwiększonym ryzykiem. Jak chłopak nie zarucha, to inny zarucha. Ale po chooooj do tego jakąś wyższą filozofię dorabiać, to naprawdę nie wiem. Rozjebują mnie zawsze takie deklaracje, że nie, bo nie. A na żywo jakby Ci taka Ukrainka 9/10 ulegle i chętnie rozłożyła, to byś zapinał i o niczym nie myślał. A jakbyś się dowiedział, że jej babka loda Banderze robiła, to tym chętniej zapewne. Jest takie pojęcie "hipokryzja". W choooj rozpowszechniona wśród tzw. elementu patriotycznego.
  6. Jaki jest sens ciągłego życia przeszłością? Coś to wnosi do życia? Czy umożliwia jedynie wieczne brandzlowanie elementom tzw. patriotycznym i spuszczanie się jaki to pokrzywdzony ten naród wybrany nad Wisłą?
  7. "Jestem w ciąży. Ale nie z Tobą, bo się o mnie nie starałeś." - eks księżniczka. "Masz coś z głową, leczyć się powinieneś" - eks mitomanka. "Przez twoje skąpstwo nie wiem co czuje!" - eks zaburzona, po powrocie z egzotycznych wakacji full wypas. Itp. itd. W 90% przypadków wiadomo facet jest winny za całe zło tego świata. Raz mi się zdarzyła laska, która po 5 latach powiedziała: "Słuchaj Lucky, kocham Cię, ale chcę zwiedzić świat, wyjechać z Polski. Wiem, że ty nie chcesz. Co możemy z tym zrobić?"
  8. Dlatego najłatwiej kłamie się przez telefon. Klasyka gatunku to przybieranie tzw. postawy zamkniętej (m.in. skrzyżowane ręce, skrzyżowane nogi) w rozmowie, czy przy poznawaniu nowej osoby. To zazwyczaj wali po oczach jak się zwraca uwagę i adekwatnie do przyjmowanej postawy układa się też dynamika takiej rozmowy. Czemu z jednymi nam się rozmawia lepiej, a z innymi czujemy że coś nie trybi (pomijam fakt posiadania tematu do rozmowy)? Ano właśnie temu. Jedna osoba się zamyka i choooj, a druga nie. Natomiast w czytaniu książek i analizowaniu danej postawy jest takie podstawowe ryzyko, że ludzie często się zachłystują "wiedzą" i wydaje im się, że teraz to oni już hohoho. A potem się okazuje, że ktoś ręce skrzyżował, bo mu po prostu tak wygodnie. Podobnie z asertywnością. Można przeczytać pierdylion książek, ale jak nie zaczniesz odmawiać na żywo i w kolorze w wszelkich dostępnych sytuacjach (np. świetnym ćwiczeniem są stacje benzynowe - "A może jeszcze kawka, ciasteczko, rurka z kremem w dupę?" NIE, DZIĘKUJĘ - masa osób nie potrafi odmówić uroczej pani), to się po prostu nie nauczysz. Są proste treningi na asertywność. 1. Zamów coś i zwróć 2. Ucinaj telefony telemarketerów od razu na początku 3. Odmawiaj dodatków w sklepach, stacjach, lokalach 4. Zamów wizytę, a potem ją odwołaj 5. Idź do sklepu, poproś sprzedawcę o polecenie produktów, a potem zrezygnuj bez kupowania 6. Odmawiaj prostych próśb w pracy (zrób mi kawę, przynieś coś, skseruj, itp.) 7. Nie zgadzaj się na pierwsze proponowane terminy (np. wspólnego wyjazdu, wyjścia na piwo, etc.) Itp. itd. Oczywiście z głową to trzeba robić
  9. Ja to tak nie mogę, bo przykładowo przy grubej mi nie staje. (serio) A nawet co bardziej pulchne mnie odrzucają Ale jak jest chuda, to bym absolutnie nie odmówił, nawet jak poniżej średniej z fizjonomii Bo kiedyś aspekt materialny był o wiele mniejszy. Na "biednego filozofa" szły bardzo miłe i śliczne dzięwczęta. Teraz też jeszcze chodzą, ale jest dużo dużo trudniej je znaleźć i trzeba się nachodzić, a kto ma na to czas. Co do brania jak leci, to moim zdaniem od pewnego wieku, to jest kwestia tego czy się komuś chce i kalkuluje inwestować zasoby (czas, pieniądze, itp.) na wyrwanie panny marzeń, która z góry wiadomo że jak ładna to są pełne szanse że księżniczka lub spierdolona mocno. Nachodzisz się, nachodzisz, a potem zonk, bo laska poza wydymaniem do niczego więcej się nie nadaje, a i z tym wydymaniem też może być tak, że szału nie będzie Zawsze kwestia bilansu energetycznego. Ile chcę wydatkować i co za to mieć. No chyba że jakieś dziewcze zacznie samo z siebie miętę czuć i krzywe nie jest
  10. Ech. Ok. Parę lat wykładałem negocjacje i techniki manipulacji. Dla Ciebie i dla innych parę uwag: 1. Mowa ciała odpowiada za mniej więcej 80% (według niektórych źródeł >90%) przekazu informacyjnego. To co przekazujemy słownie to takie mniej istotne pierdololo 2. Oczywiście wszystkiego da się nauczyć. Ale, mowa ciała dlatego jest mową ciała, że jest ona instynktowna, reaguje na nią i generuje ją nasza podświadomość. 3. Świadome kontrolowanie mowy ciała jest bardzo trudne i wymaga wielu wielu godzin treningów z analizą zachowań konkretnych sytuacjach (nagrywanie, analizowanie, rozbijanie na czynniki pierwsze). Wyjątekiem są ludzie genetycznie utalentowani do maskowania swojej mowy ciała. 4. Jeżeli ktoś się chce na siłe nauczyć kombinacji odpowiednich gestów, postaw ciała, mimiki, itp. z książki, to od razu mówię że to nie zadziała. 5. Pewności siebie nie buduje się poprzez czytanie, tylko poprzez konfrontowanie się z określonymi sytuacjami, które wyzwalają w nas dyskomfort (te słynne wyjście poza strefę komfortu/konfrontacja/przełamanie własnego strachu). Moim skromnym zdaniem samo czytelnictwo bez treningu "live" powoduje jedynie misza masz w głowie i grozi zachowywaniem się w sposób sztuczny. Ergo konforntuj się na początek przede wszystkim na żywo z sytuacjami, w których czujesz się niepewnie, bo to jest najlepsza nauka. Po prostu takie życiowe "obycie". Dopiero potem jak już nabędziesz pewności/przełamiesz lęki przyjdzie czas na czytelnictwo i dopieszczanie reakcji. Co do "No More Nice Guy". Jestem świeżo po przeczytaniu oryginału. Nie wiem jak polski przekład, ale oryginał na kolana nie powala. Tzn. nie proponowałbym nikomu przepracowywania tego co tam jest proponowane bez wsparcia profesjonalisty lub kogoś z naprawdę dużym doświadczeniem. Bo sobie można kuku zrobić.
  11. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem głębiej. Ale laska chyba gdzieś tak do 4-6 zaliczonych bolców ujdzie (powiedzmy 2-3 związki, 2-3 "przygody"). Coś tam przeżyje i coś tam się nauczy. Ale potem się już spierdolenie zaczyna, spirala bolcowania i sky is the limit. Najgorzej oczywiście jak żadnych związków i tylko kolekcja bolców cały czas rośnie.
  12. Za bardzo się boisz wymagać. Nie napisałeś kto sponsoruje wycieczki, jak laska co pół roku jest znudzona pracą i zmienia. "Skoczki" rzadko osiągają taki poziom dochodów, żeby być niezależnymi, bo gdzieś te doświadczenie trzeba zdobyć.
  13. Ach, zdecydowałem się na konsumpcję w końcu (faktycznie po winie facet łatwiejszy :D) i było super. Wbrew silnym obawom żadnych kacy moralnych. Koleżankę wywaliłem do domu, choć bardzo kusiło zostawić Ale dzięki temu jest dodatkowy bonus: "Chcę zostać..." "Nie da rady" "Nie podobobało Ci się..." "W sumie... Mogłaś się bardziej postarać." "Cham!" "Coż poradzę..." "Przyjade jutro..." "I zrobisz obiad?" "Dobrze" Uwaga! Powyższ dialog jest "suchy". Nie ma intonacji głosu, gestów, uśmiechu, dotyku. A od tego 90% rekacji zależy. Obiad się właśnie robi a ja sobie na całkiem zgrabny tyłeczek zerkam W każdym razie, jak ktoś w którymś wątku napisał (i chwała Ci Bracie za to), "Bawię się procesem". To jest prawda, że jak ktoś się fiksuje na tym, że koniecznie coś musi uzyskać (zaruchać, związek, itp.) to tylko się spina. A tak samo się robi, a przy okazji jest fun @Jebak Leśny z dedykacją dla Naczelnego Brandzlownika Weź Bracie te swoje przemyślenia mocno w garść, przyciśnij do futryny i zamknij drzwi. Ciśnienie zejdzie. Życie będzie piękniejsze
  14. OTOCZENIE kobiety. Jakie jest. Co sobą reprezentuje. Jakże często o tym zapominamy... Jeżeli koleżanki laski były "rozrywkowe" "lubiące" facetów, to laska na 99% też taka będzie. Jeżeli koleżanki to szare myszki, to na 99% będą jej zazdrościć i starać się rozwalić związek. Itp., itd. Bo poprzedni faceci to były egoistyczne choooje i nie pozwalały na drugiego bolca A laska najwyraźniej lubi emocje i to się jej nie zmieni.
  15. @blitzkrieg arch czy jak Ci tam. Ile Ty masz synek lat? Byłeś w jakimś związku? Ruchałeś coś z raz? Bo wiesz, tak jak czytam te Twoje wylewności, to jest to takie teoretyczno-sentymentalne gówno na przykładzie dziadka, wujka i znajomych. Żadnych własnych doświadczeń. Nic. Zero. Tylko pierdolenie jak to Ci się WYDAJE, że coś funkcjonuje. Może idź sobie zrób manicure albo buty kup? Czy coś. Ciśnienie zejdzie. Świat będzie piękniejszy.
  16. Ja kiedyś mitomankę próbowałem z miłości naprawiać. Coś rok, czy 1,5. Może to kiedyś opiszę. W każdym razie emocjonalnie mnie to jakoś mocno nie kosztowało, ALE KURWA FINANSOWO POPŁYNĄŁEM MOCNO. Nawet wyprawa do Czech była. Never, never again.
  17. To z praktyki mówisz czy koledzy po kątach szepczą? Bo z mojej praktyki kilku paroletnich związków absolutnie nie wynika. Dużo jebania jest przez pierwsze pół roku i to pod warunkiem że Pani się wprowadza do nas albo my się do Pani wprowadzamy. Po pół roku zaczyna zmierzać ku średniej krajowej. Ja mam duże libido, moje partnerki zazwyczaj też miały. Boję się pomyśleć jak to wygląda u takich co libido nie mają. Myli Ci się księżc z jego odbiciem w stawie. Za dużo bajek o alfach z wypiekami czytasz. W czasach studenckich mając "wyjebane" wchodziłem praktycznie z jednych w drugie krótkich jedno-, dwu-, trzytygodniowych "związków" + do tego ekstra przygody. Uwierz. Jebania było bardzo dużo z fajnymi ładnymi studentkami. Prawdopodobnie w życiu tyle mieć nie będziesz. Że dla Ciebie nie jestem, to mnie akurat bardzo cieszy . A Pani akurat się wprasza jutro na kolację i nawet zadeklarowała, że wino przywiezie - jak wiadomo po winie facet łatwiejszy Dlatego najlepiej być pizdą. Polecam. Wieczne niezadowolenie księżniczki w związku, a jak źle trafisz to i jeszcze pół majątku oddasz albo w gratisie parę lat traumy i rozjebane nerwy i zdrowie.
  18. Co chcę stworzyć, to jeszcze nie wiem o ile w ogóle coś. Nie mam też problemu, że się spuszczam z nieszczęścia, że laski w 5 minucie pogawędki nie zaruchałem. Owszem zlewam. A to ją coraz bardziej nakręca. Dziwne nie? Fakt też, że nie wyglądam jak kupa - w miarę dobrze umięśnione 181cm nieśmiałego blondynka z niebieskimi oczkami swoje najwyraźniej robi Jakąś alfa-pizdą, co jedynie chujem się może pochwalić i ilością zaliczeń też nie jestem. Więc najwyraźniej mogę sobie w tym wypadku pogrywać i tak też robię. DLA WŁASNEJ KURWA PRZYJEMNOŚCI Z TAKIEJ GRY. Why? Ano that's why. Miałem w życiu okres rycerzykowania, skończony niezbyt miło. Ale kiedyś pogrywałem sobie dokładnie w ten sposób i na brak lasek w łóżku nie narzekałem. Odzyskuję powoli dawne "umiejętności" poziom wyjebania na kobiety + owszem testuję sobie pewne rzeczy wyczytane na forum. I co w tym kurwa złego? Bo mam wrażenie, że niektórzy mają naprawdę ostry ból dupy. ? Przyznam szczerze, że na logikę tego mechanizmu nie ogarniam. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że to jest po prostu dla samicy mega wjazd na ego, na podświadomość. W końcu to ona decyduje kogo wpuszcza do groty. Ona wybiera. Ona ma ostatnie słowo. A tu kurwa ten co go chce wpuścić ma wyjebane. I zwarcie styków.
  19. @Jebak Leśny A myśleć to sobie możesz co chcesz :). Natomiast ja myślę, że masz chłopie duży ból dupy, wykreowany na podstawie swojego wyobrażenia o całej sytuacji. Co to kurwa ma być w ogóle? "zachłysnąłeś się wiedzą", "wszędzie węszysz podstęp", "rzekomo błyskotliwe", "srogo pojebany". Jebiesz mocno wartościujące teksty w dupie będąc i gówna nawet nie wiedząc. Dowartościować się chcesz, czy jak?
  20. Jak laska Ciebie rzuciła albo zrobiła Ci kuku i ją wykopałeś, rozwiodłeś, itp. to never ever. Zero kontaktów. Jak tzw. pokojowe rozejście, a chcesz sobie jeszcze poruchać i się ew. zwodzić, że coś z tego jeszcze będzie, to spoko. Tylko wtedy pamiętaj, że krzywdzisz najczęściej laskę albo i laskę i siebie stwarzając złudzenia. Chyba, że przechodzicie na czyste FF a potem wygaszacie to powoli (bo się znudzi).
  21. Niby na logikę racja. Ale czy nie jest tak, że w gruncie rzeczy odbicie shit testu to jest wjazd samicy na ambicję/ego? Na zasadzie "No kurwa, 50 innych mi przytaknęło, a ten nie chce?! Co jest grane". Niby efekt jest i tak taki sam, ale różny mechanizm. Czyli założenie byłoby zgoła odmienne, że samiczka nie szuka alfy jako takiego, tylko przede wszystkim szuka samca do wyślizgania z zasobów i stąd testowanie. Być może źle rozumuję. Wcześniej miała faceta, a w takie układy się nie wpierdalam Poza tym we friendzone nie ma przytulanek i kizimizki i takich np. dialogów: "Idę po pod przysznic..." "No i?" "Zrobię sobie dobrze..." "No i?" "Mógłbyś wpaść..." "Jak kiedyś kumpel wpadł, to rozwód potem 3 lata trwał." (foch) Staram to sobie zupełnie na chłodno rozgrywać. Bez ekscytacji. Coś będzie to fajnie, nie będzie to żadna strata.
  22. Jak coś ciekawego się pojawi, to będę wrzucał. Może komuś się przyda Też tak to odbieram, że w shittestach nie chodzi o sprawdzenie "mocy" samca, tylko czy da się go ślizgnąć.
  23. Od pewnego czasu podrywam sobie na spokojnie koleżankę poznaną na wakacjach. Dziewczyna całkiem sympatyczna, takie mocne 7.5/10, 29 lat. Bardzo ją nakręca, że nie chce jej od razu przeruchać. W każdym razie tak sobie miło gaworzymy i przeraża mnie ilość shit testów które laska generuje. Zastanawiam się, czy one to tak genetycznie mają, czy wysysają z serialami? "Cześć, jak samopoczucie?" "A kto pyta?" "Twoja przyszła żona, hahaha" "A to nie znam." (foch) "Czemu nie lubisz miasta? Galerie, sklepy, knajpy, teatry, blichtr i haj lajf..." "No do teatru to mnie jeszcze nie zaprosiłeś!" "A co to sponsoring jakiś?" (foch) I tak to sobie idzie Co ciekawe za każdym razem wraca, mimo regularnego zbierania opierdolki. Testuję, czy da się laskę wychować/wyprostować ze zjebanego postrzegania rzeczywistości. Jak myślicie?
  24. SMV nie przekłada się na ilość zaliczonych bolców. Miałem kiedyś 8/10 25 lat - dziewica. I miałem 6/10 tak rozruchaną, że się latało we wszystkie strony w środku.
  25. Abstrahując od tematu, to poruszyłeś tu ciekawy wątek. Tego powinni w przedszkolach już uczyć. 1. ŻYCIE NIE JEST KURWA SPRAWIEDLIWE 2. SĄ, BYLI I BĘDĄ RÓWNI I RÓWNIEJSI można to zaakceptować albo się przez całe życie zapierdalać psychicznie. Odnośnie przykładu z żurawiem. Ilu jest milionerów, którzy milionów się dorobili ze sprzedaży ojcowizny (działek) dookoła dużych miast, czy w miastach? TYSIĄCE. Ludzie, którzy nawet spierdzieć się nie musieli, żeby dostać ogromne pieniądze do łapki. NIESPRAWIEDLIWE? ALEŻ KURWA TAK! I co z tym zrobić? Nic. Żyć kurwa dalej. Cieszyć się ze swoich osiągnięć, a nie patrzeć na innych. Nawet jak będziesz zajebiście inteligentny i będziesz mieć super farta, to najczęściej nigdy w życiu takiego Sebixa co sprzedał działek za 20 baniek nie dogonisz. Ergo trzeba mieć umięjętność akceptacji świata takiego jaki jest. Inne podejście powoduje tylko najebanie pod korek frustracji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.