Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Pablo85

Użytkownik
  • Content Count

    22
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

27 Świetna

About Pablo85

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tak oczywiście! Tylko staram się dopytywać o takie konkretne przypadki żeby widzieć na ile aparat sparwiedliwości gra wg regół.
  2. Ale to jak wlepili mu orzeczenie o winie to nie dojebali więcej alimentów? W tym na kuzynkę?
  3. No racje masz bracie... faktycznie te 2 400 mi spokoju nie daje bo jakbym nie liczył to za chuj tyle nie wydawaliśmy! Przyszła ex zapytana jak ludzie utrzymują dwoje dzieci zarabiając po 2 000 zł powiedziała "Twoim dzieciom należy się więcej..." Kurwa a jak zobaczyłem wyliczenie że każda zużywa po 25 t-shirtów na rok to zdębiałem! Pamiętam jak dziś rozmowę z nią kiedyś, jak powiedziałem żeby wyjebała stare dziurawe i przetarte skarpetki dziewczynek i kupiła nowe to odpowiedziała, że będzie cerować.... a sama pojechała sobie sukienki nowe kupić i płaszczyk. Ja pierdole! W każdym bądź razie, dzięki za rady! Nie tylko tu słyszę, że to chore kwoty, bo nawet rodzina i znajomi chórem mówią... "w dupie się pojebało"! No dokładnie tak! Na tych całych mediacjach co się i tak nie dogadaliśmy powiedziała, że szacuje wartość domu na 650-700 tys! To by wychodziło 220 tys spłaty dla niej... No w chuj... Dziś zadzwoniłem do dwóch rzeczoznawców jeden oszacował wstępnie na 490 tyś, drugi na 510 tyś... Umówiłem się z jednym na wycenę i z miłą chęcią zobaczę minę przyszłej ex jak zobaczy dokumencik od rzeczoznawcy.... W takim wypadku "należy jej się" 120 tyś... nie mało ale do łyknięcia jeszcze.
  4. Tak, wyliczyłem z prawnikiem + sprawdziłem ile wydawaliśmy jak kasa szła ze wspólnego konta. Prawie ex-żona zawyżyła co się da żeby dobić do tych 3 000 zł. Np wynajem mieszkania doliczyła... no po chuj jak teraz mieszka u rodziców a jak dostanie spłatę to kupi mieszkanie... to po co to dolicza? Żeby wystartować z wyższej stawki do "negocjacji". Ale widziałem, że tak bedzie. Dlatego sam zacząłem przelewać 1500 zł i liczę spotkać sie w "połwie drogi" czyli około 2 250 zł no max 2 400 zł.
  5. Dokładnie! Pewnie, że tak. Natomiast nie wiem czy jest po do iść do sądu - o ile odpuści temat tych alimentów to nie mam o co się szarpać z nią w sądzie. Jeżeli nie... no też w chuja nie zamierzam dać się zrobić, możemy się sądzić.
  6. I kolejny weekend z dzieciakami za mną... dokładnie taka sama sytuacja jak poprzednio - miło, przyjemnie, bez wrzasków i cyrków. Zasypianie w 10 min... Jest dobrze! W ubiegłym tygodniu mieliśmy spotkanie z prawnikami... oczekiwania żony: - dzieci - bez ograniczania praw rodzicielskich, 3000 zł alimentów (po 1500 zł na dziecko) , - dom - zostaje dla mnie, chce dostać spłatę (połowę tego co zostanie po odliczeniu kredytu), - samochód - będzie płacić sobie sama po spłaceniu leasingu przepisujemy na nią, Wszystko na razie jest ok, oprócz trochę za wysokiej kwoty alimentów - planowałem max 2 400 zł z założeniem, że jeżeli będzie dodatkowy wydatek to chętnie się dołożę. Jak myślicie Panowie?
  7. No smuto ale takie życie... Generalnie mam jeszcze kilka nowych obserwacji - żona na razie spokojna, czekamy na spotkanie z prawnikami... ale co do dzieciaków…: Miałem córeczki kolejny weekend (od 17 w piątek) u siebie - świetnie dajemy radę, żadna przez cały weekend nie wspominała o mamie... szok. Zero „tęsknię”, zero płaczu za mamą. Młodsza raz tylko jak wspominałem, że w poniedziałek będą już u mamy spały to odpowiedziała „mama głupia”… oczywiście zwróciłem uwagę, że tak się nie mówi i mama je bardzo kocha. Nie będę dzieciakom syfu w głowie robił i nastawiał przeciwko żonie. Wypracowałem z nimi fajny rytm dnia, czas zapełniony (puzzle, klocki, trochę bajek, gotowanie obiadu, odwiedziny dziadków, opieka nad papugami (karmienie, sprzątanie) – kupiłem im jakiś czas temu, żeby wyrabiać nawyk opiekowania się i obowiązku… ). Wieczorem o 20-21 obie w łóżkach. Wtedy mam czas ogarnąć dom, robię im pranie i szykuję ciuszki na drugi dzień. Od 21:30 – 22:00 jestem wolny i mogę coś spokojnie w TV obejrzeć. Sam w końcu śpię jak dziecko. Żona zabrała z domu praktycznie wszystkie ich rzeczy, więc ostatnio kupiłem im nowe piżamki, kołdry, świeżutkie pościele i śpią jak susły… Starsza rano przyszła do mnie i mówi, że jak śpi u mnie to nie ma koszmarów… Sam widzę, że wstaje zadowolona, uśmiechnięta i chętna do działania - 4,5 latka sama z siebie pomaga 2 latkę ogarnąć rano (wyrzuca pieluchę np.). Dziś rano zawoziłem je do przedszkoli - zero marudzenia rano, ekipa zorganizowana i wesoła... I to dla mnie kolejny szok, bo jak żona mieszkała w domu to co rano awantury i płacz... nie dało się nad nimi zapanować! Podobnie z zasypianiem - jak żona była w domu to bita godzina marudzenia, że nie chcą spać... a teraz co wieczór kąpanie, jak trzeba to obcinanie paznokci (swoją drogą robię fotki jak dzieci od żony przyjeżdżają z brudnymi, nieobciętymi paznokciami) i do spania bez marudzenia, zasypanie max 10 min, byle tylko tata obok leżał (młodsza, a starsza sama zasypia). Trzeci szok w przedszkolu - przedszkolanka młodszej mówi dziś do mnie, że dziecko lepiej reaguje jak ja odprowadzam - zero płaczu, mniej nerwowa w ciągu dnia... Kurna co jest? Mam zwyczajnie wrażenie, że "łatwiej" dzieci ogarniać bez mojej żony... To w sumie czwarty szok...! I jeszcze jedno – notoryczne „ale” mojej żony, że mnie nie ma w domu (pierdolenie oczywiście) a ona nie ma kiedy zakupów zrobić - a raczej z koleżanką do McDonalda na kawe jechać... (dlatego zgniłe owoce i warzywa w lodówce leżą a kosze zajebane brudnym praniem)… mówiłem że ma wypasione auto to niech pakuje dzieciaki i jedzie z nimi robić zakupy… a ta, że z dzieciakami się nie da…. No da się – zabrałem je w sobotę… obie...(zresztą nie pierwszy raz), ogarnęliśmy Rossmana, Lidla i jeszcze młodszej kurtkę na zimę kupiłem. Da się! Pozdro!
  8. @wrotycz - a jak to w Twoim przypadku było? Sprzedaliście czy spłaciłeś żonę / ona Ciebie?
  9. Panowie! Dzięki jeszcze raz za wasze komentarze i uwagi! Po pierwsze przeczytałem wszystkie książki, które polecaliście (Kobietopedia, Poradnik rozwodowy, Brudna gra, Jak zabezpieczyć majątek...)... no powiem... otwiera to oczy!!! Może też mały update co się dzieje teraz: 1. Dzieciaki całkiem nieźle funkcjonują, mam z nimi dobry kontakt, kupuje im nowe ciuszki, pościele kołdry itd... zbieram rachunki (faktury), zabieram do lekarza, kuleczkowa, gotujemy razem obiady, bawimy się.... jako ojciec nie mam sobie nic do zarzucenia. Żona nie robi na razie żadnych problemów z kontaktem. 2. Żona miała wielce znaleźć nowe mieszkanie (obecnie mieszka u rodziców), jednak porzuciła pomysł... czyli zostaje u rodziców... nie wiadomo jak długo... Mieszkanie miała już prawie dograne ale z jakiegoś powodu zrezygnowała (może prawnik doradził...). Od sąsiadów wiem, że rozpuszcza plotki jaki to jestem zły drań i mam najprawdopodobniej guza na mózgu... Podobno ma jakieś dowody na mnie które zamierza zostawić sobie na później.... Ostatnio dostałem pismo od jej adwokata , że chcą się spotkać w sprawie ustaleń dot. rozwodu (czyli alimenty i podział majątku) - mój adwokat rozumie to jako "chęć dogadania się" ale zobaczymy co będzie faktycznie za jakieś dwa tygodnie... 3. Adwokaci - spotkałem się z dwoma kancelariami w sprawie całego tego majdanu, doradzili co mam robić (m.in. przelewać jakieś sumy typu 1,5k żonie zatytułowane "alimenty - imię i nazwisko dziecka"). Z jednymi dogadałem się w sprawie reprezentacji w sądzie. 4. Koleżanki żony - z tego co wiem jedna koleżanka (ta cała przyjaciółka) odpuściła już wspieranie żony... może ma stracha, że może coś nie do końca dobrze doradza... Pozostała jebnięta siostrunia żony, która od zawsze miała jakieś "ale" do mnie... zakładam, że pakuje jej do głowy "rozwiedź się z nim, oskub go, dasz sobie rade, pomożemy Ci ....". 5. Finanse - jak wspomniałem, 1,5k przelewam jako alimenty co miesiąc. Reszta trafia na moje konto... staram się "zabezpieczyć" co mogę. Czekam na dalszy rozwój sytuacji, wg mnie tak na prawdę spotkanie z żoną i prawnikami powinno dać mi obraz gdzie jestem i na co się szykować (oczywiście zakładam najgorsze). Pozdro!!! @masculum - tak z Twojej perspektywy... czy jest coś co zrobiłbyś lepiej albo inaczej, żeby ograniczyć straty? Mowie o środkach trwałych w firmie, domu, alimentach, oszczędnościach.... Ew. jak to zrobiłeś żeby było dobrze...? Z góry dzięki za info!
  10. Też się szykuje na ostrą jazdę. Jak to u Ciebie wyglądało z pozwem? Ty złożyłeś czy ukochana?
  11. Witam Panowie, Czy możecie polecić jakiegoś konkretnego adwokata który specjalizuje się w rozwodach, podziale majątku, alimentach itd... czyli wszystko co związane z rozwodem? Kraków / Katowice ew. pośrodku.
  12. Tak pracuje. Ma z tego 4k. Moja firma to kilka środków trwałych które też mogę szybko upłynnić. Zarabiam na "know how" nie na jakiejś ciężkiej produkcji z masą maszyn. Inaczej - firma sama w sobie warta wiele nie jest. Poczekam jeszcze chwilkę - jestem ciekaw co teraz zrobi... jak będzie grała na ostro, nie będzie chciała się "dogadać" to pokaże jakim hujem mogę być. No tak, to prawda, może być tak, że uprze się na sprzedaż i podział kasy. Osobiście wolałbym ją spłacić. Za dużo pracy, czasu i serca w ten dom włożyłem. Ale koniec końców to tylko mury. Można postawić nowe. Ojciec golił browary na okrągło. Matka za nimi wszystkimi łaziła, sprzątała i wyręczała z czego się dało - w zasadzie wszystko na głowie tej biednej kobieciny było. Cała familia nauczona że doi się od rycerstwa. A mój problem w tym, że za późno się pokapowałem o co chodzi w tej grze.
  13. Jak zacznie cyrkować o dzieciaki to tak zrobię. Schowałem sobie kluczyki zapasowe i w nocy nim porostu odjadę... jak zacznie coś burzyć to powiem, że pewnie ukradli. Auto jest na moją firmę. Mogę zrobić cesję leasingu na kumpla i tyle będzie z wożenia dup koleżankom.
  14. No ok, mam samoocene do dupy... sumiechają się do mnie niezle laski i az sam sie zdziwilem. Racja!
  15. Nie, standardowy gość. Dbam o siebie, dobrze sie ubieram. Laski uśmiechają się do mnie i jak jebło to dwie jej koleżanki od razu uderzyły że "byłyby zainteresowane". Oczywiście spławiłem. Będę wnioskował o opiekę naprzemienna (nie wiem jakie szanse...). Jak mowiłem mam wielką chate, sam sobie z nimi świetnie radzę - jak wyjeżdzała z koleżankami na weekendy to dawaliśmy rade elegancko. Poza tym masa ludzi który chcą pomóc (rodzice i sąsiedzi którzy się poznali na lali).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.