Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Szczery Człowiek

Użytkownik
  • Content Count

    132
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

190 Świetna

About Szczery Człowiek

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzisiaj dowiedziałem się od jednej mojej bliskiej osoby, która spotkała moją EX, że ja ją podobno zagaduję, nawiązuję kontakt, mówię, że mi zależy na dobrym kontakcie z EX. Ale niestety, ona tego już nie odwzajemnia i jak to mówi, nie chce mieć ze mną kontaktu i jest szczęśliwa ze swoim facetem. Kazała nawet tej osobie mi to „delikatnie zasugerować” 🙂. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie mam żadnego kontaktu ze swoją EX od kilku miesięcy. Pozdrawiam wszystkich Braci 🙂
  2. @sleepwalking spotkała Cie bardzo przykra sytuacja, wiem jak musisz się czuć. Taka dziewczyna to nie dziewczyna, a tacy znajomi/przyjaciele nie byli prawdziwi. Spuść ich razem w kiblu i niech się razem paplają w swoim szambie. Ty z czasem sie zmienisz, zrozumiesz powody dlaczego tak się wszystko potoczyło. To gorzka pigułka ale musisz ją przełknąć. Będziesz silniejszy. I pamietaj, jeśli sam nie będziesz miał szacunku do siebie samego to nie możesz go oczekiwać też od innych. Trzymaj się.
  3. Właśnie dlatego tak dobrze sprzedają się te pińcset twarzy Greya i tego typu pierdoły :). Wiele lasek ma mokro w majtkach na samą myśl, o tym, że poznałyby jako zwykła dziewucha przez przypadek bardzo przystojnego milionera, który oszalałby na ich punkcie i spełniał każdą zachciankę przy czym byłby im wierny i uległy.
  4. Na wstępie sorki za tak późną odpowiedź, trochę miałem na głowie a chciałem na spokojnie do tego usiąść i się troszkę rozpisać. Generalnie to chyba stoję w miejscu. Przypomnę, ja nie jestem w fazie jakiegoś załamania czy depresji. Normalnie śpię, jem, pracuję, czytam, przyswajam jakieś nowinki i nową wiedzę, trenuję na siłowni i sztuki walki, spotykam z ludźmi, bawię się i czasami imprezuję. To nie jest to samo, kiedy związek jeszcze trwał, a ja już wiedziałem, że to jego koniec i powolna agonia. Wtedy właśnie było ze mną bardzo źle. Chodziłem przybity, przygnębiony. Bardzo mało spałem, zwyczajnie nie chciało mi się spać, mimo prób usypiałem późno i budziłem się już o 4 rano. Nie miałem w ogóle apetytu. Nie miałem siły ani nawet CHĘCI na żadne treningi. Po momencie kulminacyjnym czyli rozstaniu (wymuszonym tak, żebym to ja wszystko zakończył. Mimo, że ona już miała mnie w dupie i innego kutasa tuż obok na moje miejsce to zrobiła wszystko, żeby ostatecznie zwalić wszystko na mnie. Po kilku miesiącach od rozstania, kiedy już chciała wrócić nawet wykorzystała to i mówiła, że sam ją zostawiłem, że ona tego nie rozumie dlaczego ja nie chce dalej o nas walczyć. A no chciała wrócić do mnie, bo jej nie wyszło przeskoczenie na drugą gałązkę, ale o tym już pisałem wcześniej) czułem się nawet troszeczkę, minimalnie lepiej, bo miałem już taką świadomość że " już po wszystkim, teraz będzie tylko lepiej". Było mi ciężko, to prawie 9 lat. Nie miałem ochoty się widywać z ludźmi, brak snu, jedzenia, używki sprawiły że schudłem jakieś 5-10kg. Potem zacząłem z tego wychodzić, kumple wyciągneli pomocną dłoń, zmieniłem nawyki żywieniowe, stosowałem preparaty nasenne i uspokajające, zaczęły się regularne treningi na siłowni i sztuki walki, które trwają do teraz. Odmówiłem sobie używek, zacząłem czytać, oglądać materiały i filmiki o samorozwoju, o psychologii. Bardzo się zainteresowałem tematem psychologii. Generalnie zacząłem iść do przodu. W pewnym momencie dotarłem do tego etapu, w którym jestem w tej chwili. Jedynie co było dobre w tym całym procesie mojego upadku, że po rozstaniu ona nie miała świadomości ani nawet wiedzy, że emocjonalnie byłem wrakiem. Najbliższe osoby, które wiedziały jak wygląda moje życie i zdrowie nie miały z nią kontaktu i trzymały wyłącznie moją stronę. Potem gdy już się jako tako otrząsnąłem i wróciłem do normalności - oczywiście pustka w sercu, smutek, żal i żałoba po takim związku dalej były - to parę razy miałem okazję chcąc nie chcąc się z nią minąć czy zamienić parę słów. Mimo wewnętrznego bólu byłem zajebistym aktorem. Zachowywałem się tak jakby kompletnie to po mnie spływało. To nie tak, że podjarany i nakręcony latałem krzycząc " o jak mi zajebiście będąc singlem, teraz to dopiero życie". Nie, nie po prostu byłem dla niej zwyczajnie miły, nie byłem chamski, ale obojętny. Nie poruszałem żadnych tematów z naszej przeszłości, nie wspominałem o niczym. Na wszystkie jej próby zaczęcia temu "Nas", czy jak sobie radzę, "A pamiętasz jak ..." zwyczajnie inteligentnie to ucinałem i zmieniałem temat. Ona sama czy nawet wspólni znajomi (którzy byli od niej i mimo wszystko byli za nią, ale mieliśmy jakiś kontakt np. na imprezie u wspólnego znajomego) pytali jak to zrobiłem, że mi tak łatwo przeszło, że zapomniałem, jak się pozbierałem. Ale jak wspominałem, bardzo dużo przestudiowałem wątków psychologii. Potrafię jeśli trzeba być zajebistym aktorem, czarusiem i manipulantem. Jeśli trzeba to zazwyczaj potrafię (kogoś niedoświadczonego w tym temacie psychologii) do czegoś nakłonić, obrócić i zwalić winę na drugą osobę a samemu udać głupa czy niewinnego, wymusić poczucie winy, skłócić lubiące się osoby, tak że się tego nie domyślą o co tu chodzi czy w jakiś inny sposób osiągnąć jakąś korzyść. Mimo, że to potrafi być przydatne to tak naprawdę nie ma się czym chwalić, na co dzień się w to nie bawię, chyba że ktoś mi naprawdę zachodzi na skórę, ale w rozmowie z EX czy jej "przyjaciółkami" zdarzyło mi się tego użyć parę razy :). Wracając do wątku to właśnie udawałem swoją obojętność, bo przecież wyleczony nie byłem. I nie wiem czy kiedykolwiek będę w 100%. Nie chciałem jej dać tej jebanej satysfakcji, że mimo wszystko brakuje mi jej bo kochałem ją prawdziwie. Powiedziałem i przysięgłem sobie, że prędzej rękę sobie utnę, niż jej kiedykolwiek powiem prawdę. A były takie okazje, kiedy zapłakana próbowała wrócić i pytała czy ja już naprawdę kompletnie nic do niej nie czuje, czy moglibyśmy spróbować jeszcze raz chociaż na próbę, że jak się do niej nie przekonam to najwyżej sam to zakończę jeszcze raz. Wielokrotnie przechodziłem przez walkę z sobą, między sercem a dumą. Ale zaparłem się w swojej decyzji i twardo się jej trzymam. Jak wspominałem ona jakieś pół roku po rozstaniu znalazła swoją nową miłość, weszła w związek. Nawet podczas tego związku dawała sygnały chęci powrotu, próbowała mnie przekonać pisząc swoje monologi, twierdząc, że nie zależy jej na obecnym facecie. Aż w pewnym momencie przestała, a na różnych portalach społecznych zaczęły się pojawiać zdjęcia z jej facetem i miłosne opisy, które od kilku miesięcy nieustannie się pojawiają. Ostatnio mieli rocznicę i pisała, że on jest jej całym światem i nie wiedziała, że jeszcze kiedykolwiek się tak zakocha. Czy będąc na samym początku niezainteresowaną nim i będąc tylko, żeby nie być samej mogła się w to zaangażować naprawdę i go pokochać za jego dobroć ? Być może, sami dajcie znać co o tym myślicie :). Jeśli chodzi o mnie to po rozstaniu miałem kontakty z kobietami. Z niektórymi się tylko spotykałem, ale nic nie wyszło. Z innymi w relacjach czysto koleżeńskich. Przewinęło się ONS i FWB. Jednak nie można mówić o jakichkolwiek związkach. Owszem, były kobiety zainteresowane związkiem, ale mi nie odpowiadały one. Ja nie miałem jakiegoś żadnego uczucia wobec nich, miałem też wrażenie że facet jest dla nich całym światem, brak jakiś zainteresowań i po za ruchankiem nie miały za wiele do zaproponowania. Z czasem też przestałem zawracać sobie głowę spotkaniami z laskami z Badoo czy Tindera po kilku walniętych egzemplarzach, nabrałem niechęci wobec bliższych kontaktów z kobietami na coś dłużej. Moja EX zapewne myśli, że była tak wspaniała, że nie mogę żadnej lepszej od niej znaleźć. Rodzina też daje aluzje i wypytuje czy kogoś poznałem, czy się z kimś spotykam, kiedy poznają synową, kiedy wnuki i tego typu pierdolamento. Nie rozumieją, że ja już teraz nie mam kompletnie chęci na coś dłuższego po tym wszystkim. Wystarcza mi tylko stały FWB lub ONS raz na jakiś czas. Swoją EX mimo jej wielu wad kochałem prawdziwie. Myśle, że w głębi serca dalej jest jakaś cząstka uczuć do niej. Może zabrzmię jak typowy rozżalony pizduś, którego rzuciła laska i teraz przeżywa, ale uważam, że już nigdy nie pokocham tak żadnej innej. Cóż, przeżyłem z nią swoją szkolną i studencką młodość, dorastałem. Wspólni znajomi, imprezy, wyjazdy, uroczystości rodzinne, poznanie wszystkich krewnych z dwóch stron, zapoznanie rodzin i rodziców. To zostaje w pamięci. Nawet nie chcę już tak pokochać kogoś innego a potem przechodzić przez podobne rzeczy. Po to mam rozum, żeby uczyć się na własnych błędach i nie doprowadzić więcej do takiej sytuacji. Ale wątpliwe jest, żebym znalazł kiedyś kobietę, której nie odpierdoli po 2-4-6-8-10-X latach. Teraz zresztą nie czuje potrzeby bliskości z drugą osobą. Dobrze się czuję w swoim towarzystwie i oczywiście są też pewne plusy bo nie musze słuchać biadolenia o podwózkę, że trzeba wyskoczyć do centrum handlowego na niekończących się shoping Pańci, koniec humorków i szantażowania cipką, koniec z pretensjami o spotkania z kumplami, jakieś wyjazdy, o kupno marki i modelu samochodu i tego typu rzeczy. Od wakacji ,wspólnego spędzania czasu, imprez itp. mam znajomych i przyjaciół.
  5. U mnie w pracy też kierownikiem-szefem jest kobieta. Po znajomościach. Merytorycznie nie zna się na niczym. Każdą dyskusję ucina, bo ona ma rację, a jak ją na czym złapiesz, pokażesz, że nie ma racji i się na tym nie zna to jest wielkie oburzenie, od razu zaczyna atak, że nie życzy sobie, żebyś w ten sposób i tym tonem tak się do niej odzywał. Wcześniej toczyłem jakieś słowne batalie, żeby udowodnić swoje racje, przekonać, że tak będzie lepiej. Teraz mam to w dupie, robię tak jak ona zarządzi, a jak coś pójdzie nie tak i się spierdoli to mówimy, że tak nam nakazała to zrobiliśmy. Generalnie to śmiać się chce jak się na to wszystko patrzy, doświadczenia merytorycznego zero, umiejętności zarządzania zespołem zero, ogarnienie problemów na zasadzie gaszenia pożarów, zwyczajnie ad hoc, kiedy spokojnie można było wcześniej wszystko tak zaplanować, żeby było dobrze i bez problemów. Pomysły i rozwiązania nietrafione a czasami wręcz śmieszne i niepoważne. Stawiasz się, to masz pod górkę, znajdzie na ciebie znajdywać jakieś powody, pożegnasz się z premią czy dodatkami. Osoby, które jej przytakują, klepią po plecach, wspierają i przy okazji się opierdalają wychodzą na tym najlepiej. Generalnie to mam zamiar zmienić robotę bo mam dosyć pracowania w zespole pod przewodnictwem niedojrzałych i walniętych idiotek.
  6. Jeśli już to tylko o tematyce motoryzacyjnej, bo to mnie interesuje.
  7. @Mroczek nie mowiąc o tym, że na żywo też mają sporą ilość orbiterów, podnóżków, friendzonów i innych gości od wysługiwania się, wyręczania nimi i prawienia komplementów. Może i laski nie lecą na takich facetów, ale też ich nie skreślają bo mają z tego korzyści i z jednej strony im to schlebia i jest bardzo wygodne a z drugiej nie dają mu tego w zamian. Wcale nierzadko jest związek w uproszczeniu z podnóżkiem-bankomatem a romans z chadem/badboyem czy zwyczajnie atrakcyjnie fizycznym gościem z normalnym charakterem i zasadami.
  8. A ja z kolegą zrobiliśmy prawie to samo tylko użyliśmy zdjęć ładnej zadbanei laski z widocznymi cyckami i fajną dupką, ale zdjęcia nie były w żaden sposób wulgarne czy lekkoobyczajowe. Dziewczyna takie 7-8/10. Nie będę podawał liczb par i polubień bo zgubiłbym się w liczeniu ale nachalne teksty, propozycje spotkania, sexu, wspólnego wyjazdu, czy nawet propozycja związku na dzień dobry, prawienie komplementów i pieśni pochwalnych po wysyłanie zdjęć klaty, kaloryfera czy wacława nie miało końca. Warto mieć swiadomość co dzieje się na profilu normalnej a co dopiero ładnej laski. One nie są w stanie nawet wyłapać normalnego gościa choćby chciały, bo mają taki spam od stulejarzy, że po krótkim czasie normalna laska kasuje taką aplikację. Te same rzeczy widziałem na profilach moich koleżanek ze studiów, które mi pokazywały co się dzieje u nich na profilach, nawet nam dawały telefony, żebyśmy trollowali tych stulejarzy jak wykłady były nudne.
  9. Brat @Mroczek dobrze powiedział, ona jedynie chciała sobie podbić ilość osób ją obserwujących. Była przekonana, że jak ona Cie zaobserwuje to Ty powinieneś to odwzajemnić. Powiem więcej, po kilku dniach najprawdopodobniej Cię przestanie obserwować, jeśli już tego nie zrobiła, a Ty niczego nieświadomy nie będziesz tego widział i dalej będziesz ją obserwował. Metoda lasek stara jak świat, obserwują facetów a za jakiś czas (tydzień-dwa) przestają, a faceci tego nie widzą. Po jakimś czasie jej profil wygląda ambitnie bo przecież ją obserwuje tyyyle osób a ona sama zaledwie tylko kilkadziesiąt.
  10. To już zależy od tego ile się zarabia. Jak zarabiam 3.5k miesięcznie to idąc tym tropem miałbym kupić auto za 5k, a za tyle to mogę kupić jedynie nowiutkie ładne alufelgi z nowymi oponami, mimo że moje oszczędności pozwalają mi na kilka-kilkanaście razy droższy zakup. Także wszystko zależy od zarobków i oszczędności.
  11. Szukaj Kia Proceed 1 generacji (wersja coupe 3 drzwiowa ze sportowym pazurem) lub Ceed (5 drzwiowa, bardziej zwyczajna). Auta ładne wizualnie (kwestia gustu), tanie w naprawach i mało sie psują. Skup sie na silniku 1.6 126KM w benzynie lub dieslu 1.6 115KM - obydwa silniki bardzo trwałe i niesprawiające problemu.
  12. Z tej mąki chleba nie będzie. Uciekaj z córką zanim i jej zrobi pranie mózgu, a Ciebie zacznie przedstawiać jako psychola, damskiego boksera i natręta, który się znęca nad kobietami i wzywać do domu policje. Pamiętaj, że wtedy znajdzie się mnóstwo świadków, którzy potwierdzą jej słowa - jej psiapsiuły.
  13. Naiwni myśleli, że cała ta szopka się kończy i zaraz będzie po staremu, podczas gdy prawdziwe problemy dopiero się zaczną (a nawet już zaczęły).
  14. @Tyson A ja uważam, że @Eskel już podjął w głowie decyzję, a tutaj jedynie szuka potwierdzenia swojego wyboru. Nie chodzi mu o opinię czy poważną radę jak to powiedziałeś 20-latków bez dzieci i małżeństwa. Autorze, jeśli wiesz, że to już nie ma dalszego sensu to odpuść, dzieci z czasem zrozumieją i będzie to dla nich lepsze i zdrowsze niż dalsze tkwienie w toksycznej rodzinie.
  15. Autorze, nie będę opowiadał całej historii swojego 8 letniego związku bo założyłem już taki temat ale powiem Ci tak - moja mimo że mnie „kochała” to kiedy to kończyłem nie musiałem długo czekać na efekty. Dosłownie jakieś 3 tyg później już miała innego bolca (lub wcześniej) i kolejne wielkie plany na życie. Jak się po miesiącu zjebały to zaczeła starania o mnie i powrót do tego co było. Ja miałem o tym nie wiedzieć, a ona takie baje opowiadała, jak cierpi, jak płacze, że dalej chce dziecka tylko ze mną, że takich aktorek to ja w kinie nie widziałem. Nie wierz w jej czułe słówka i zapewnienia o miłości, bo gdy tylko jasno postawisz swoje granice i dasz do zrozumienia, że nie będziesz tańczyć jak ona Ci zagra to sama szybko Cie spakuje i pozna nową miłość jeszcze w tym miesiącu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.