Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Szczery Człowiek

Użytkownik
  • Content Count

    94
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

126 Świetna

About Szczery Człowiek

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Wpadnij na mój wątek o wieloletnim związku z zaręczynami - ponad 8 lat. Sam przekonasz się jakie są konsekwencje stagnacji, stawiania kobiety na pierwszym miejscu i poświęcaniu jej większości/całego wolnego czasu oraz starania i angażowania się bardziej niż sama kobieta.
  2. Z moich obserwacji wynika coś zupełnie na odwrót. Podczas gdy na początku kobieta szaleje zakochana za facetem, to potem gdy już go usiedli, przyklepie (np. ślub/dziecko/ wspólny kredyt) lub widzi, że facet jest zakochany i nie odejdzie to kobieta przestaje się starać, jego atrakcyjność w jej oczach spada, szczególnie, gdy facet dba o swoją lubą traktuje ją jak księżniczkę, nie ma praktycznie żadnych kontaktów z innymi kobietami, zapuszcza się, nie rozwija się, olewa kumpli - wszystko na rzecz i prośbę myszki (bo ty nie masz na mnie już czasu, nie poświęcasz mi uwagi, „mój były zrobiłby inaczej, nie starasz się, tobie już nie zależy Itp). Natomiast rosną wtedy wszelkie wymagania kobiety i jej pretensje, czasami już nie wie co czuje do swojego misia. Zdarza się przerwa w związku, żeby „wszystko przemyśleć”.
  3. Oczywiście, że taka sytuacja w dzisiejszych czasach jest normalna a nawet wręcz często spotykana, nie ma tu nic nadzwyczajnego. Jednak czytając różne wypowiedzi autora tego tematu na forum stwierdzam, że ta opowieść jak i cały ten wątek to bajka. Uwierzyłbym w tą historie gdyby napisałby to ktoś inny, ale w tym wypadku nie ma bata.
  4. Jak patrzę na niektóre kobiety w pracy, czy nawet znajome to dochodzę do wniosku, że wolę być sam. Po co mi problemy? Już miałem jedną 8 lat i dzięku Bogu nie doszło do ślubu ani posiadania dziecka. Byłbym skończonym rogaczem z alimentami na głowie a przy okazji „chamem i psycholem Który się nad nią znęcał psychicznie i ograniczał”. Dzięki rozstaniu jestem tylko tym psycholem 😉
  5. @Tavi generalnie najlepszym sposobem na to jest praca. Praca nad sobą w kontekście mentalnym oraz praca jako rozwijanie się, poszerzanie swoich kwalifikacji. Kiedy SAM zdobędziesz pieniądze i niezależność, będziesz miał własne zdanie to inni mogą Ci naskoczyć. Wszelkie gierki, manipulacje czy wymuszanie poczucia winy nie będą na Ciebie działały. Nie będziesz też nikomu winien niczego, bo to na co wypracowałeś sobie sam jest nie do odebrania. To długa i ciężka droga, ale finalnie bardzo skuteczna, będziesz X razy silniejszy psychicznie. Wydawałoby się, że każda rodzina pomaga i wspiera swoje dzieci, ale nie zawsze do końca tak jest.
  6. Generalnie to sam mam z tym do czynienia, nie wiem z czego to wynika ale tak jest. Rodzice wielokrotnie podcinali i dalej próbują podcinać mi skrzydła, dawali mi do zrozumienia, że się do czegoś nie nadaje. Gdy się zaparłem i mimo wszystko zrobiłem po swojemu i miałem racje to jedynie potrafili skomentować coś ma zasadzie, że miałem farta i tyle. Generalnie wyglądałoby to tak, jakby się bali jakiegoś sukcesu, który moglbym ewentualnie osiągnąć. Np przy zmianie pracy na lepiej płatną było gadanie, że lepiej zostać w obecnej bo przynajmniej stabilna a z tamtej na pewno mi nie przedłużą mi umowy/ nie bede sie nadawał do tej roboty czy sam zrezygnuje. Jak wspomniałem, że rozważam wyjazd za granicę to ojciec z nerwów tak gadał, jaki to zły pomysł, że mu tlenu brakowało aż się zapowietrzał. Ojciec też nigdy nie chciał mnie niczego nauczyć, mimo że sam dużo potrafi, ale wygląda to tak jakby bał się, że przestanie być potrzebny gdy sam będę to umiał. Owszem, on pomoże a raczej zrobi/naprawi to co trzeba ale sam, nie mowiac wczesniej ze bedzie to robił. Generalnie to może nie umiem za wiele, ale to co umiem to nauczyłem się samemu, jak wcześniej wspominałem ojciec niczego mnie nie nauczył, a sam sporo umie. Nie chciał i nie chce tego robić. A potem potrafi się śmiać czy wypomnieć, że tego nie umiemy z bratem, bo jego tak samo traktują. Nie wiem z czego to wynika, ale tak jest chciaż moja rodzina nigdy by się do tego nie przyznała, mówiąc że przecież chcą dla mnie jak najlepiej i wymyśliłem jakieś bzdury.
  7. Mam tego świadomość, szkoda tylko że tak późno otworzyłem oczy. Myślę, że miała taki rys, może nie od razu ale potem pewnie tak. Chyba, że dobrze się maskowała.
  8. Co masz na myśli z tym dysonansem poznawczym, w jakiej formie on wygląda? Muszę o tym więcej poczytać. Na początku do pierwszych 3-4 lat związku wszystkie jej zachowania wyglądały na normalne, zdrowe. Potem się zaczęła zmieniać. Na pewno wpływ na to miała jej praca i studia - nowe koleżanki, towarzystwo. Jest atrakcyjna, więc miała podobne koleżanki, a one już kierowały się myśleniem typu : facet wszystko powinien załatwiać, powinien dbać o kobietę, pokazywać, że mu zależy, powinien być uczynny, podwozić i odwozić ją samochodem itp. Wiem, że często ją buntowały. Zaborcza i zazdrosna specjalnie nie była, bo w sumie potem w drugiej połowie związku byłem grzeczniejszy, więc może dlatego. Ale potrafiła manipulować. W każdej sprzeczce, czy to ze mną czy z kimś innym obracała sytuacje, tak że to ona jest ofiarą. Sama potrafiła sprowokować pewne rzeczy np. nie chciała gdzieś iść, to wywołała o coś kłótnie a potem mi wmawiała, że nie idziemy przeze mnie bo mi odwala, nie szanuje jej i robię jazdy o nic, a ona teraz ma " zepsuty humor". Dawałem się łapać w takie głupie zagrywki, a to już toksyczne zachowania. Kłamała, zatajała niewygodne dla siebie fakty, jakieś pozytywne sukcesy wyolbrzymiała. Zapewne o wszystkich jej flircikach i podrywających kolegach też się nie dowiedziałem, chociaż zdarzyło mi się dowiedzieć przypadkiem. To dostrzegłem późno, jakoś w ostatnim roku związku, gdy już zacząłem studiować materiały. Przez tyle lat żyłem w ciemnej dupie i trochę mi szkoda, bo gdybym miał obecną wiedzę ukróciłbym pewne rzeczy, a przynajmniej bym spróbował.
  9. Witam wszystkich Braci, opowiem po krótce swoją historię z moją byłą ex narzeczoną, problemem jest to, że po mimo upływu roku ona dalej trochę siedzi mi w głowie i nie potrafię się zaangażować w nic innego. Może nawet ktoś wyciągnie wnioski z mojego zachowania i nie dopuści do takich sytuacji, bo ja dałem się trochę w tym wszystkich pogrążyć. No więc byliśmy ze łącznie sobą 8 lat. Na początku wiadomo sielanka. Ja wtedy byłem chłopakiem, który miał sporo znajomych, byłem wysportowany, pewny siebie, zdecydowany, miałem zawsze swoje zdanie. To jej się we mnie podobało. Z czasem zaczęły wychodzić pewne różnice między nami, motylki zaczęły opadać ale mimo wszystko było przyzwoicie i trwaliśmy w tym dalej. Ona inwestowała w to bardziej niż ja, była bardzo zakochana. Zaszła taka sytuacja, że trochę narozrabiałem i ona się o tym dowiedziała. Nie była to pełna zdrada (sex) ale jednak sprawiło jej to przykrość. Czułem się z tym źle i zacząłem się starać, chciałem się poprawić, przeprosić ją. Było to jakoś w 3 roku związku. Wtedy nastąpił powolny zwrot akcji i zamiana ról. Teraz wszystko analizując, myślę, że od tego momentu krok po kroku podczas trwania kolejnych lat związku przesuwała swoje granice, ograniczając i zmieniając mnie. Wtedy nie byłem jeszcze tego świadomy, jak działają mechanizmy manipulacyjne kobiet. W efekcie STOPNIOWO przestałem mieć czas na kolegów, bo przecież mogłem siedzieć z nią. Nie przykładałem się do wielu rzeczy, trochę się zapuściłem, przestałem trenować. Wyjście ze znajomymi było takie, że w 95% była tam jeszcze ona. Jej zazdrość o moje koleżanki. Dużo by wymieniać. Generalnie stagnacja a nawet regres w prawie każdej płaszczyźnie. Przez te kilka lat zmieniła mnie w całkowicie inną osobę, ale z tego co widzę każda kobieta robi takie swoje gierki, żeby wychować sobie faceta jak chce. Generalnie moja atrakcyjność tylko spadała w jej oczach. Między czasie zaręczyny (6 rok związku). Mieszkaliśmy razem, wynajmowaliśmy mieszkanie. W końcu w głowie zaczęły mi się zapalać lampki ostrzegawcze. Ona dbała o siebie, ciągle w telefonie. Niby jest obok ale trochę nieobecna. Zacząłem czytać i studiować różne fora, m.in te forum, materiały o relacjach damsko-męskich. Wtedy już dostrzegłem, że ten związek to równia pochyła, ale była jeszcze jakaś nadzieja, że coś się odmieni. Próbowałem się starać, ale to jedynie co chyba tylko pogorszyło sprawę. Wobec mnie olewka, robienie wszystkiego na odwal się. Jak typowe starsze małżeństwo. Może niektórzy mnie potępią, ale chciałem wiedzieć co się dzieje w tym jej telefonie i sprawdziłem to. A cóż mogło się dziać? Jakieś pisanie z innymi facetami na instagramach, wymiana komplementów. Generalnie faceci ją podrywali, chcieli się spotkać, a ona reagowała na to pozytywnie. Z rozmów nie wynikało, że się spotkała. Co prawda zawsze po pracy wracała do domu, weekendy razem jednak mogła być taka sytuacja o której nie miałem pojęcia. Momentem kulminacyjnym była rozmowa z jej kolegą, któremu się żaliła jaka to jest nieszczęśliwa w swoim związku, jaki to ja jestem ZŁY, TYRAN, cham, burak, nie dbam o nią i nie szanuje jej. Kolega dzielnie ją wspierał, zachęcał do odejścia, mówił że mogą spróbować razem ! A ona odpisała nawet, że musi się zastanowić nad tym i, że rzeczywiście mogłoby im się udać, bo są do siebie podobni z charakteru, zainteresowań (?). Takie pierdolamento. Całkowicie zrezygnowany poddałem się, spakowałem i wyprowadziłem. Ona z początku panika, histeria, prośba o mój powrót. Nie ugiąłem się. Po kilku dniach wróciłem zabrać resztę rzeczy, powiedziałem o wszystkim co wiem, dodałem, że to koniec. Błagała, żeby spróbować jeszcze raz. Mówiła, że tak tylko napisała i nie przemyślała tego. Nie ugiąłem się, oddała pierścionek sama z siebie, płakała, rozstaliśmy się. Kilka dni potem całkowita olewka z jej i mojej strony. Tu się zaczyna najlepsze. Przed znajomymi i swoją rodziną zrobiła ze mnie największego chama, buraka, kłamce, psychola. Mówiła, że ją ograniczałem, robiła awantury, a nawet biłem. Że siłą zerwałem jej pierścionek uszkodzając jakoś palec. Że odszedłem na pewno bo miałem na boku inną kobietę. Każdemu opowiadała jaka była głupia i jak mogła być tyle czasu ze mną, teraz jest jej zajebiście i wszystko się układa. Jej rodzina, ludzie z którymi przez tyle lat spędzałem święta, wyjeżdżaliśmy na jakieś wesela wakacje, praktycznie przestała po tym utrzymywać ze mną kontakty. Niektórzy znajomi zaczęli do mnie pisac jak mogłem tak zrobić. Generalnie znajomi się rozbili na dwie połowy, jedna za mną, którzy nie wierzyli w słowa mojej EX, a inni (głównie kobiety) staneli po stronie mojej byłej. Początkowo mi było ciężko, nie mogłem spać, chudłem bo mało jadłem. Alkohol i inne używki. Powoli stawałem się wrakiem, lecz po moi znajomi do mnie wyciągneli pomocną dłoń. Zadbali o to, abym nie czuł się samotny, zabierali na różne spotkania. Powoli zacząłem się ogarniać. Zacząłem regularnie trenować na siłowni oraz sztuki walki. Zmieniłem swoje nawyki żywieniowe. Niektóre używki całkowicie odstawiłem a inne bardzo ograniczyłem. Zacząłem czytać wiele materiałów o psychologii, oglądać filmy w tej tematyce, przeglądać różne fora. Zacząłem przypominać sobie języki obce, bo wiedza wyparowała przez te kilka lat. Ja planuję iść dalej, chciałbym zmienić pracę. Co do mojej EX w kolejności chronologicznej: - kolega, który miał ją pocieszyć i zbudować w związku dosyć szybko zaciągnął ją do łóżka a potem okazało się, że jednak nie mają takich samych poglądów i wizji na przyszłość; - wpadła w szał imprezy i na karuzelę kutangów; - szukała miłości na Tinderach, Badoo lecz zazwyczaj wszystko kończyło się po sexie; - wydało się, że wiele faktów naciągnęła, niesłusznie mnie obwiniała przez co straciła niektórych znajomych; - niektórzy z jej rodziny np. brat powiedział, że dalej chce utrzymywać znajomość i też nie wierzy mojej EX bo często zmienia zdanie, informacje są sprzeczne. Przeprosił.; - po kilku miesiącach od rozstania chciała się ze mną pogodzić, spróbować na nowo - nie przystałem na jej propozycję; - znalazła w końcu swoją "miłość ", która chciała coś więcej niż jednorazowy sex. Najlepsze jest to, że tego samego dnia co ustawiła z nim związek na FB, to najpierw zadzwoniła i się spytała, czy, aby na pewno nie zmieniłem zdania i nie chcę spróbować jeszcze raz z nią; - podobno podczas swojego związku, gdy miała "ladies night" w klubie przelizała się z jakimś gościem - wiem to od wspólnych znajomych, którzy tam byli. Jej skarb się o tym dowiedział i wybaczył. - sporadyczne kontakt ze mną, internetowy tj. złożenie życzeń w święta - lipiec 2020: rok po rozstaniu : wysłała mi długą wiadomość, że wszystko zrozumiała, jak bardzo mnie zraniła, że dopiero teraz do niej dotarło co zrobiła i co straciła, że będzie żałować tego do końca życia (musieliśmy mieć możliwość kontaktu bo zostały pewne sprawy po rozstaniu, które trzeba było pozałatwiać). A ja ? Od momentu rozstania z nią nie spotykaliśmy się. Zaliczyłem spory progres w porównaniu do tego, jaką osobą byłem jeszcze rok temu w związku ze mną. Nawet znajomi stwierdzili, że zmieniłem się na lepsze, bardziej cieszę się życiem. Miałem kontakty z innymi kobietami, jedne na ONS, inne na FWB. Jednak nie mogę do końca zapomnieć o swojej EX. Wiadomo jem normalnie, śpię, trenuje, spotykam się z ludźmi, chodzę na jakieś imprezy, korzystam z życia. Ale ciągle pojawia się jakaś myśl w głowie, wspomnienie gdy np. przechodzę przez miejsce, gdzie razem chodziliśmy/jeździliśmy. Nie mogę się zaangażować też w nic innego na stałe z inną kobietą, mimo że chciały coś więcej. Wiem, że zachowuje się jak jakaś parówa i płaczek, że po tym co zrobiła mi EX powinienem mieć na nią wyjebane, powinienem ją spuścić w kiblu, zapomnieć i nie wracać do tego. Jednak jest ona taką mają drzazgą w sercu, która sama o sobie przypomina. Nie zawsze było źle i mimo wszystko kochałem ją prawdziwie, dopiero ostatni rok był bardzo zły. Jestem teraz chłodniejszy uczuciowo, kieruje się logiką a nie emocjami/uczuciami. Przez co być może ciężej mi się zaangażować w coś innego. Może to i lepiej, bo teraz jestem świadomy wszelkich mechanizmów, zachowań i manipulacji kobiet. I stale systematycznie pogłębiam tą wiedzę. Sami widzicie jakie błędy popełniałem. Nigdy się nie zmieniajcie pod wpływem kobiety, dbajcie o swoich znajomych, o swoje pasje i zainteresowania, o swój rozwój. Nie rdzewiejcie, nie róbcie z siebie uległej fujary czy bankomatu. Nie mówię, że siedzenie z kobietą w weeekend jest złe, ale pamiętajcie też o wyjściach z kolegami Na własnej skórze przekonałem się do czego to wszystko prowadzi, gdy pozwolicie kobiecie złapać za kierownicę.
  10. Widzę, że wśród zdradzających kobitek i tych które się rozstały/zrobiły przerwę od związku często jest praktykowana relacja z murzynami. Aha, nie myśl, że oddanie długu z jej strony to będzie prosta sprawa. Rozeszliście się, ale niektóre problemy zostały i będą się z czasem nasilać.
  11. A no poszła i to nie raz, bo trwało to kilka/naście tygodni. Związać na stałe też się chciała. Ale nie chciałem w to wchodzić na poważnie z uwagi na różnicę wieku (ja 25 a ona 32) Zakładałem o tym swój temat nawet. Także Twoim rozumowaniem mogę mieć jednak powód do dumy
  12. Sam mam 172/173 cm wzrostu i będąc szczerym nie jest to dużo. Ale biorąc pod uwagę wszystko tj. mój wygląd, charakter, sposób bycia pozwoliło mi to na bycie czy sex z laskami, które były mojego wzrostu lub troszke wyższe. Najbardziej się śmiałem kiedy laska, mówiła, że nigdy się nie zainteresuje facetem poniżej 180-185 cm a finalnie np. poszła ze mną do łóżka. Jednak zdaje sobie sprawę, że u niektórych lasek nie będę brany pod uwagę, nawet tych niższych ode mnie, a szczególnie tych wysokich powyżej 175 cm i więcej. Ale sam nie chciałbym laski wyższej od siebie na jakąś dłuższą relację.
  13. https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/koronawirus-w-polsce-co-ze-slubami-w-czasie-epidemii,1010821.html
  14. Ja już wśród znajomych mam jeden przypadek, że podczas tej nudo-kwarantanny myszka wpadła na pomysł dziecka i ślubu, a chłop chyba został tak przerobiony, że się zgodził. Pół roku razem.
  15. Fakt, zależy jeszcze jak atrakcyjna fizycznie jest dziewczyna. bo gdyby była atrakcyjna, to szukała by atrakcyjnego faceta. Problem jest taki, że atrakcyjny facet nie będzie prawiczkiem w tym wieku. bo jeśli ona jest średnio lub nieatrakcyjna (ale sex miała), on jest nieatrakcyjnym prawiczkiem to .. jasne, jest szansa.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.