Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'psychologia ewolucyjna'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia
  • Red Pill akademia do głównego klubu's Akademia klubu Red Pill

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 3 results

  1. Z czystym sumieniem polecam cały kanał tego pana - bez uprzedzeń i agresji, stoicko i spokojnie analizuje kobiecą psychikę. Jeden z lepszych contentów tego typu jakie znalazłem. @absolutarianin - na miniaturce dałoby Was pomylić
  2. Szanowni, czytam forum od dłuższego czasu i zaczynam zauważać u siebie niepokojące zjawiska. Często ostrzegacie przed pewnymi cechami, charakterystycznymi dla sporej części kobiet. To m.in. niezdecydowanie, szukanie "lepszej gałęzi", niepewność w kwestii uczuć, brak/słabe podniecenie przy "samcu beta" czy używanie określeń nie wprost ("miś, ja nie wiem, co czuję"; "musimy zrobić sobie przerwę"). Ze smutkiem przyznam, że powyższe cechy widzę u samego siebie. Jak się to objawia? - niezdecydowanie - od dziecka nie umiem podejmować ważnych (a czasem i błahych) decyzji. Utkwiła mi w pamięci sytuacja: jestem z mamą na rynku, chcemy kupić termometr do mojego pokoju. Są do wyboru trzy - jeden biały, drugi biało-czarny, trzeci chyba brązowy lub beżowy. Rzecz kosztowała wówczas (ok. roku 2000) kilka czy kilkanaście złotych. Stałem nad nimi dobre pół godziny, jakbym miał przynajmniej podpisać umowę o kredyt na nową S-klasę. Pani sprzedająca żartowała "przebiera, jakby miał do wyboru trzy dziewczyny". Dziś tego problemu by nie było, bo mam jakieś minimalne wyczucie estetyki i dobieram wyposażenie pod kolor mebli, sprzętu, ścian i wszystko w miarę się komponuje. Są natomiast inne kłopotliwe sytuacje - niedawno stałem przed decyzją o porzuceniu studiów, których nijak nie mogłem pogodzić z pracą. Dodam, że mam już magistra i to był kolejny etap. Czułem, że porwałem się z motyką na słońce - za wcześnie, bez dorobku naukowego, a w dodatku w innym mieście, niż moja praca. Ostatecznie zrezygnowałem, ale ta myśl chodziła za mną już od dwóch lat. Zmarnowałem trzy lata, bo nie umiałem tego uciąć. Gdyby nie to, być może byłbym już na kolejnym kierunku, w tym samym mieście, i miałbym za sobą jakieś fajne osiągnięcia. Tak chociażby, jak mój kolega, który zmienił kierunek po pierwszym roku. - szukanie "lepszej gałęzi" - jeszcze nie byłem w związku, w którym czułbym się w 100% usatysfakcjonowany. Emocjonalnie ani seksualnie. Często czuję, że jest dobrze, naprawdę okej, po partnersku, seks też całkiem gra. Niby wszystko git. Ale to tak, jak z jazdą samochodem - po prostu przemieszczam się z miejsca na miejsce jakąś zwykłą skodą. Niby wszystkie funkcje samochodu są spełnione - jedzie, skręca, hamuje. Ale kurczę, to nie są wrażenia z bmw czy sportowego mercedesa. To po prostu się toczy. - niepewność w kwestii uczuć - zawsze jestem ostrożny z deklaracjami, ale nie wynika to tylko z mojego ogólnie ostrożnego charakteru. Ja po prostu nie mam tych emocji, które popchnęłyby mnie do powiedzenia słowa "kocham". Wiecie, kiedy ostatni raz to powiedziałem? Gdy zrywałem z byłą. Rozpłakałem się wtedy, jak dziecko. Było to zupełnie bez sensu, bo to ja zrywałem, a jednocześnie płaczem sygnalizowałem, jak mi będzie źle bez niej. Gdzie tu logika? Wtedy nazwałem byłą "kochaniem". Wzruszyła się, czułem to w jej głosie. Pierwszy raz to powiedziałem, od kiedy się poznaliśmy. Ale decyzja została podjęta. Z obecnej perspektywy uważam, że słuszna, bo związek męczył nas oboje. To jednak poboczny wątek. Słowa o miłości padły pod wpływem emocji. Miłości tam nie było, jedynie przywiązanie. - brak/słabe podniecenie przy "samicy beta" - miałem już trochę doświadczeń z kobietami i wiem, że u nas (a przynajmniej u mnie) działa to identycznie, jak opisujecie, że działa u pań. Nie wystarczy fajna relacja. Nie wystarczy partnerstwo. Są pewne fizyczne cechy kobiet, które sprawiają, że facet wariuje. Nie wiem, czy to proporcje długości nóg, kształt twarzy czy np. szerokość bioder. Fakt faktem, jest coś na rzeczy. Zdarzało mi się już, że relacja była fajna, osobę baaardzo lubiłem, ale seks był taki sobie. Nie chcąc stracić wartościowej relacji, sam "robiłem swoje" w wolnych chwilach, żeby ciągle nie myśleć o jednym i móc osiągnąć satysfakcję w taki sposób, jaki mi pasuje - zwykle wystarczało lekkie porno w lubianych przeze mnie klimatach, a nawet odpowiednie tagi na instagramie, pintereście itp. "Samica beta"? Owszem, istnieje. Nawet się z tym typem zetknąłem, choć samo określenie wydaje mi się okropne i odczłowieczające. To typ miłej dziewczyny, która nie myśli prawie wcale o sobie, a chłopaka traktuje, jakby był jej synem. Tzn. przynosi coś do jedzenia, zaprasza do domu na ciastka, sama z siebie kseruje notatki i przynosi, żeby tylko czegoś na studiach nie przegapił itp. Jest ogółem na każde zawołanie. Szczerze? To bardzo miłe, ale w równym stopniu krępujące. Nie wyobrażam sobie związku z kimś takim. Lubię, gdy dziewczyna myśli trochę o sobie, opowiada o planach, ambicjach. Nie chodzi o narcyzm i chwalenie się. Chodzi o to, żebym widział w niej wyrazisty, fajny charakter. - używanie określeń nie wprost - robiłem tak, gdy związek z byłą chylił się ku upadkowi. Twierdziłem, że potrzebujemy przerwy. Ona uznała, że skoro mają wchodzić w grę jakiekolwiek "przerwy", to tak, jakbyśmy mieli się rozstać. Pod tym względem bliżej do Waszej wiedzy było jej, niż mi. To było jakieś pół roku przed spróbowaniem przeze mnie czerwonej piguły. Tylko właśnie - czy to ja potrzebuję owej piguły, czy może dziewczynom przydałaby się ona przed kontaktem z takimi facetami, jak ja? Od jesieni mocno zmieniło mi się myślenie, m.in. pod wpływem Marka oraz Rafała Olszaka z OcalSiebie, ale i tak zauważam u siebie białorycerskie cechy, a teraz zacząłem się zastanawiać, czy to nie są wręcz cechy typowe dla przeciwnej płci. Co jeszcze dało mi do myślenia? Moja ex (osoba biseksualna) powiedziała kiedyś po intymnych chwilach, że "kocham się z nią, jak kobieta". Nie stanowiło to wyrzutu, raczej komplement. Dodała, że jeszcze z żadnym facetem nie kochała się w ten sposób i dawno nie czuła się "tak wypieszczona i zaopiekowana". I przypomina jej się to, co robiła z kobietami. Jestem też osobą bardzo emocjonalną, skorą do łez i ostrych słów - głównie pod swoim adresem. Potrafię ranić psychicznie, dawniej wiele osób przekonywałem, że nie nadaję się do związku z nimi. Przez swoje niepowodzenia w pracy usuwałem ze znajomych osoby, na których mi zależało, żeby siebie samego ukarać. Twierdziłem, iż "nie zasługuję na związek z kimś takim". Nakreślę jeszcze pokrótce, jak wyglądało moje wychowanie: Jestem z małego miasta. Nie mam ojca - zostawił matkę, gdy zaszła w ciążę. Nie było alimentów ani testów. Wrócił do niej po kilku latach. Ona ze względu na moje dobro zacisnęła zęby i wybaczyła, ale ostatecznie nie przetrwało to i dorastałem bez męskiego wzorca. W domu był co prawda dziadek, ale miał problem z alkoholem. Nie był to skrajny alkoholizm - zwyczajnie lubił sobie wypić małpkę lub tanie wino, lecz nie miał do tego zdrowia i szybko się upijał. Mama i babcia raczej krytycznie go odbierały, choć nie dochodziło do poważnych scen, kłótni itp. Gdy dziadek przychodził po wypiciu, był kierowany do swojego pokoju, a ja słyszałem "dziadek źle się czuje, musi odpocząć" albo "dziadek dziś nie jest w stanie, jutro z nim porozmawiasz". Babcia z mamą co jakiś czas spierały się w kwestii wychowania mnie. Czasem też jedna z nich miała mi coś za złe, a druga - przynajmniej częściowo - stawała po mojej stronie. Do pewnego czasu nie potrzebowałem nawet i nie lubiłem towarzystwa chłopaków. W szkole kumplowałem się głównie z dziewczynami, miło siedziało mi się z nimi w ławce czy dyskutowało. Kolegów i przyjaciół zacząłem poznawać w gimnazjum. W liceum nauczyciel prowadzący zajęcia dodatkowe stał się moim nieoficjalnym idolem. Mogłem z nim gadać przez wiele godzin, odwiedzałem go w domu, słuchaliśmy płyt winylowych i robiliśmy różne rzeczy związane ze sprzętem audio. Mama twierdziła, że lubię go, bo brakuje mi ojca. Nawet wyrzucała sobie, że z nikim się nie związała, bo może miałoby to lepszy wpływ na mnie. Miałem w pewnym momencie coś takiego, że starałem się przemycić w rozmowach z nauczycielem pewne fakty z mojego życia prywatnego - np. "będę z dziewczyną gdzieś tam". Wydawało mi się, że to powód do dumy, iż układam sobie sprawy osobiste i właśnie tego nauczyciela widziałem w kręgu osób, którym chciałbym o tym powiedzieć. Dodam, iż nigdy nie miałem wątpliwości co do mojej tożsamości płciowej, choć znam kilka osób trans. Moje podejście do LGBT jest neutralno-pozytywne. Lubię te osoby, staram się rozumieć. Ja sam od zawsze czuję się mężczyzną. Gdy widzę atrakcyjnych mężczyzn o dobrej budowie ciała, czuję motywację, by wyglądać podobnie. Lubię patrzeć na siebie, gdy ćwiczę albo tuż po ćwiczeniach. Nie sądzę, że jestem wyjątkowo atrakcyjny (kiedyś napisałem, że 7/10 - dziś myślę, że przeceniłem się, bo porównałem do dawnych czasów, gdy byłem pasztetem), ale lubię samego siebie. Moja tożsamość jest jak najbardziej okej. Nie zgadzam się natomiast ze społecznym schematem męskości. Chcę być po prostu sobą, a nie społecznym oczekiwaniem pt. "mężczyzna". Wybaczcie, że tak się rozpisałem. Tym z Braci, którzy przebrnęli, gratuluję wytrwałości i dziękuję. Podrzućcie swoje rady. Jak dalej tym wszystkim kierować? Jak być dobrym mężczyzną w pozytywnym rozumieniu tego słowa - czyli nie toksycznym, niedojrzałym emocjonalnie samcem?
  3. Cel ewolucji jest w zasadzie jeden: przetrwanie danego gatunku. W tym celu działa tzw. dobór naturalny, czyli mechanizm prowadzący do ukierunkowanych zmian w populacji zwiększających ich przeciętne przystosowanie, adaptację do warunków środowiskowych. Żeby dana zmiana się utrwaliła musi się okazać skuteczna z punktu widzenia przetrwania, takie rozwiązania ewolucja „faworyzuje” względem rozwiązań, które okazują mniej skuteczne. W tym wpisie postaram się przedstawić kilka najgłówniejszych strategii ewolucyjnych, które mają za zadanie zapewnienie przetrwanie naszego ludzkiego gatunku w najlepszym stopniu. Znajomość tych strategii pozwala dobrze poznać naturę człowieka i według mnie to najlepsza droga do zrozumienia ludzkich zachowań w różnorakich sytuacjach życiowych. Zanim przejdę do omawiania strategii ewolucyjnych parę informacji wstępnych: Tekst piszę głównie na podstawie dwóch książek Davida M. Bussa: „Psychologia ewolucyjna” oraz „Ewolucja pożądania”, trochę dzięki Wikipedii i innym materiałom z sieci Tłumaczenie ludzkich zachowań jako wynik ewolucji stanowi dział w psychologii zwany psychologią ewolucyjną, jest to w zasadzie jedyna dziedzina psychologii, która łączy w sobie elementy wszystkich pozostałych (psychologii poznawczej, społecznej, klinicznej, osobowości itd.) nie tylko badając ludzkie zachowania ale także szukając ich przyczyn w szerszym kontekście Ewolucja to proces wieloletni, kształtowała się w czasach, gdzie pierwsi przedstawiciele naszego gatunku nie mieli tak rozwiniętego mózgu jak my, ani nie mieli dostępu np. do antykoncepcji, testów DNA, narzędzi badawczych czy urządzeń pozwalających na szybkie gromadzenie i przekazywanie informacji. Dziś pewne rozwiązania ewolucyjne wydają się już niepotrzebne, czasem wręcz szkodliwe, jednak wciąż jesteśmy ich „spadkobiercami”, 2 i pól miliona lat ewolucji nie poszło w las (a przy tym proces ewolucji zachodził przecież jeszcze przed pojawieniem się ludzi) Dzięki niezwykłej plastyczności mózgu nie musimy być całkowicie niewolnikami swojej natury, ale po pierwsze żeby panować nad pewnymi mechanizmami trzeba je najpierw znać. Po drugie jak już pisałem w poprzednich tekstach, obszar ludzkiej świadomości jest mocno ograniczony, partie mózgu umożliwiające racjonalne myślenie wykształciły się całe miliony lat później niż części mózgu „emocjonalnego”. W dodatku, świadomość ludzi nad ich psychiką rozwija się raptem od około 100 lat (zaczęło się od psychoanalizy Freuda). To wszystko tłumaczy dlaczego pewne mechanizmy są tak mocno zakorzenione, a wiele reakcji w mózgu działa na „autopilocie”. Kijem rzeki nie zawrócimy. Przejdźmy zatem do strategii: 1. Wola przetrwania Jednym z najsilniejszych instynktów, którymi kieruje się człowiek to instynkt przetrwania. Powiązany jest on po części z podstawowym zwierzęcym odruchem samozachowawczym, oraz ze świadomą wolą człowieka. Ten pierwszy zwierzęcy aspekt łatwo zaobserwować. Każde życie dąży do przetrwania. Na poziomie zwierzęcym instynkt przetrwania działa w dużej mierze automatycznie i jest procesem bezwiednym. Wola przetrwania to zaś drugi aspekt typowy dla samoświadomej, myślącej istoty. Człowiek jako istota posiadająca logiczny sposób rozumowania, stawiająca przed sobą cele do realizacji, posiadająca oczekiwania względem życia i swojej osoby – posiada Wolę, czyli chęć realizacji. Praludzie żyli w wyjątkowo niebezpiecznym otoczeniu, musieli nauczyć się takich rzeczy jak: Zdobywanie i wybór pożywienia – sięganie po jedzenie właściwe dla organizmu, unikanie toksyn, nauka polowania i zbieractwa Szukanie schronienia, miejsca do przetrwania Walka z drapieżnikami, unikanie zagrożeń Walka z chorobami Stąd też w człowieku wykształciły się takie instynkty jak: Reakcja walki i ucieczki – dawniej ratowała życie w starciu z drapieżnikami, dziś niestety ma również swoje uboczne rezultaty takie jak niepotrzebny stres, fobie, nerwice lękowe Krztuszenie się, wypluwanie, wymioty – ma nas chronić przed spożyciem trucizny, nie bez powodu uczucie obrzydzenia wywołują u nas potrawy zepsute, śmierdzące, spleśniałe Mechanizmy adaptacyjne pomagające w podejmowaniu trafnych decyzji – to efekt ciągłego szukanie miejsca do schronienia, zasobów potrzebnych do przeżycia itd. Reakcje organizmu w czasie choroby – przykładem jest chociażby gorączka w czasie infekcji, która jest bowiem naturalnym i pożytecznym środkiem obrony przeciw chorobie. Zmniejsza poziom żelaza w organizmie, który jest pożywką dla bakterii Różnice pomiędzy mężczyznami, którzy głównie polowali (dlatego np. mają lepszą orientację w terenie) i kobietami, które głównie zajmowały się zbieractwem (dlatego np. lepiej rozpoznają kolory i barwy) 2. Dobór płciowy, przedłużenie gatunku Ludzie są śmiertelni, z tego względu aby nasz gatunek nie wyginął natura stworzyła coś takiego jak rozmnażanie, w naszym przypadku rozmnażanie płciowe. Z racji że ewolucja faworyzuje „odpowiednie” geny, pewne cechy decydują o atrakcyjności dla drugiej płci. Oczywiście inaczej to wygląda u kobiet, inaczej u mężczyzn. Kobiety pożądają mężczyzn silnych, zdrowych, ambitnych, zaradnych, odpornych psychicznie, posiadających zasoby oraz pozycję społeczną. Oczywiście jak można się domyśleć jest to pochodna dawnych „dzikich” czasów, kiedy to właśnie taki samczyk mógł w najlepszym stopniu zapewnić samicy i jej dzieciom przeżycie, potrafił upolować, wszyscy się z nim liczyli, był posiadaczem lepszych genów, co zwiększało szansę na „sukces reprodukcyjny”, czyli przekazanie dobrych genów swoim dzieciom. Ocena atrakcyjności mężczyzny w oczach kobiety, idzie w górę również kiedy zauważa (ona) że ma on powodzenie u innych kobiet. Dzieje się tak dlatego, że skoro on ma powodzenie, to jeśli miałby syna, on również cieszyłby się powodzeniem u kobiet. Z tego względu kopulacja z takim mężczyzną jest „opłacalna” z punktu widzenie ewolucji, bo dodatkowo zwiększa szansę na sukces reprodukcyjnych w kolejnych pokoleniach. To założenie zwane jest „hipotezą seksownego syna”. W męskich preferencjach głównym walorem jest młody wiek i atrakcyjność fizyczna kobiety. Jest to związane z jej płodnością, która z wiekiem się osłabia, (dlatego im młodsza kobieta, tym bardziej jest pożądana). Na atrakcyjność fizyczną składa się głównie symetryczność twarzy oraz sylwetka. Stosunek obwodu talii do obwodu bioder (WHR) jest u obydwu płci przed okresem dojrzewania podobny i wynosi od 0,85 do 0,95. Potem – na skutek nagromadzenia dużej ilości tłuszczu na kobiecych biodrach – WHR kobiet staje się znacznie niższe niż mężczyzn. U kobiet zdrowych i zdolnych do rozrodu WHR wynosi od 0,67 do 0,80, podczas gdy u zdrowych mężczyzn pozostaje w dawnych granicach - od 0,85 do 0,95. Wiele nagromadzonych dowodów wskazuje, że WHR jest wiarygodnym wskaźnikiem możliwości reprodukcyjnych kobiety. Kobiety o niższym współczynniku wcześniej wchodzą w okres pokwitania. Mężatki o wyższym współczynniku mają większe kłopoty z zajściem w ciążę, a te, którym się to uda, zachodzą później niż kobiety o niższym współczynniku. WHR jest również dobrym wskaźnikiem ogólnego stanu zdrowia danej kobiety. Cukrzyca, nadciśnienie, wylew krwi do mózgu, czy choroby woreczka żółciowego, prowadzą do takiego rozłożenia tłuszczu w organizmie, że WHR rośnie. Proporcja ta, odzwierciedlająca potencjał zdrowotny i rozrodczy danej kobiety, stanowiła dla pramężczyzn cenny sygnał jakości upatrzonej partnerki. Skoro wygląd kobiety dostarcza tylu informacji, a wyznawane przez mężczyzn kanony kobiecej urody ukształtowały się w reakcji na te informacje, nic dziwnego, że mężczyźni przypisują wyglądowi kobiety duże znaczenie. W seksualności kobiet i mężczyzn występuję pewne różnice. Ich głównym podłożem są znaczne większe koszty ponoszone przez prakobietę w kwestii rodzicielstwa. Pramężczyzna mógł mieć wiele dzieci, minimalny wkład jaki musiał wkładać w „zrobienie” potomka to oddanie nasienia. Tymczasem u kobiety wiążę się to z 9-miesięcznym okresem ciąży. Możliwość zaciążenia z nieodpowiednim samcem było ogromnym ryzykiem dla niej i dla dziecka. Z tego względu u kobiet wykształciła się większa wybredność co do dopuszczania do siebie faceta. Mężczyzn cechuje większy promiskuityzm względem kobiet, jednak należy podkreślić że u kobiet również od początków istnienia naszego gatunku występowała skłonność do kontaktów przelotnych. Gdyby było inaczej mężczyźni nie mieliby z kim realizować swoich pragnień kontaktów przelotnych. Po prostu u kobiet promiskuityzm występował, ale ze względu na wyższe koszty związane z reprodukcją zawsze był on mniejszy. Kobieta potrzebuje mężczyzny, który jeśli ona urodzi zajmie się nią i jej dziećmi. Mężczyźni jak i wszystkie inne samce w przyrodzie od dawien dawna stali przed zupełnie innym problemem adaptacyjnym, który nie dotyczy samic, a mianowicie jest to kwestia niepewności ojcostwa. Przypomnę że mechanizmy ewolucyjne kształtowały się w czasach gdzie nie było żadnej antykoncepcji ani testów DNA, więc natura stała przed wyjątkowo silną zagwozdką jak to wszystko poukładać. Oba te problemy czyli kwestia czy mężczyzna zajmie się kobietą i dziećmi oraz problem niepewności ojcostwa zrodziły monogamię. Wbrew pozorom, nie jest to sztuczny twór narzucony przez kulturę, a odpowiedź ewolucji na konkretne problemy adaptacyjne. Monogamia zapewnia kobiecie opiekę mężczyzny, a on sam ma większą szansę że wychowuje swoje potomstwo (a nie innego samca), niż byłoby to w sytuacji gdyby ludzie uprawiali totalny promiskuityzm. Skoro jednak takie to fajne skąd w ludziach wzięła się skłonność do zdrady? Otóż w dawnych czasach, ludzie stawiali czoła wielu niebezpieczeństwom, często ginęli, odnosili rany. Tyczy się to głównie mężczyzn, z tego względu prakobiety były zmuszone do szukania „opcji zapasowych”. Z kolei skłonność do zdrady u mężczyzn to z jednej strony kwestia niepewności ojcostwa, a więc poza inwestowaniem w partnerkę i dzieci opłacało się również inwestować w inne kobiety, co zwiększało szansę na sukces reprodukcyjny, a z drugiej, kwestia tego, że okres najlepszej płodności u kobiety jest stosunkowo krótki, więc pojawia się pokusa wymienienia jej na „nowszy model”. Zdrady chociaż zwiększają szansę na sukces reprodukcyjny zdradzających, jednocześnie zmniejszają ją u osób zdradzanych. Zdradzany mężczyzna ryzykuje inwestowania w nieswoje dziecko, a zdradza kobieta ryzykuje utratą zasobów mężczyzny, który zaczyna inwestować je w inną kobietę. Z tego względu pomimo że zdrady są dużą pokusą na ogół są potępiane moralnie. Jednocześnie ewolucja musiała wypracować pewne mechanizmy obronne przed byciem zdradzonym, stąd wyłoniło się uczucie zazdrości. U mężczyzn silniejsza jest obawa przed zdradą fizyczną (ryzyko niepewności ojcostwa) u kobiet przed zdradą emocjonalną (mężczyzna może odejść do swojej kochanki). Mężczyźni w celu uniknięcia zdrady od wieków reagowali głównie „pilnowaniem” swoich partnerek i wyrażaniem wrogości czy wręcz agresji względem facetów, kręcących się wokół ich kobiet. Z kolei główną taktyką obroną kobiet jest dbanie o siebie, podnoszenie własnej atrakcyjności, w sytuacji gdy pojawia się „rywalka”. Omawiając kwestię seksualności na koniec dodajmy, że skoro zarówno u mężczyzn jak i kobiet istnieje zarówno skłonność do szukania stałych związków, jak i kontaktów przelotnych, funkcjonują nieco odmienne mechanizmy ewolucyjne w jednym i drugim przypadku. Mężczyzna szukający przelotnego kontaktu ceni sobie głównie młody wiek i atrakcyjność fizyczną kobiety. Natomiast szukając stałego związku, również obie te cechy są dla niego atrakcyjne jednak do tego musi dojść wierność kobiety. Nadmierna rozwiązłość seksualna kobiety przy związku przelotnym jest wręcz atutem, jednak w przypadku stałego związku stanowi ryzyko wychowywania nieswojego potomstwa. Kobieta szukając partnera przelotnego jak i stałego ceni te same cechy atrakcyjności czyli zasoby, pozycję społeczną, ambicję, siłę, zdrowie, jednak jeśli partner ma być na stale musi dodatkowo wykazywać chęć zaangażowania emocjonalnego, co oczywiście w przypadku partnera przelotnego nie jest potrzebne. Kwestia doboru płciowego poza łączeniem się ludzi w pary, romanse, miłostki, podboje seksualne warunkuje również pewne zupełnie odmienne sprawy. Są nimi chociażby przemoc i konflikt płci. Najczęstszą formą przemocy, to przemoc mężczyzny wobec innego mężczyzny, jest to pochodna rywalizacji samców o samicę, stanowi pra-źródło bójek, wojen, konfliktów, starć między mężczyznami. Kobiety również rywalizuję między sobą o facetów, rzadziej stosują przemoc fizyczną, częściej jednak używają przemocy psychicznej, okazują sobie złośliwość, wyśmiewają urodę, ubliżają słownie, manipulują. Jeśli idzie o konflikt płci jego podłożami są: Niedopasowanie strategii seksualnych – Np. mężczyzna szuka przelotnego romansu, kobieta związku, mamy więc przykład konfliktu interesów. Mężczyźni niekiedy oszukują kobiety, udając zaangażowanie emocjonalne, szukając jedynie seksu. Kobiety czasem zwodzą seksualnie mężczyzn, dla własnych korzyści. Mężczyźni narzekają że kobiety zbytnio ociągają się w zgodzie na stosunek seksualny, kobiety narzekają że mężczyźni są zbyt nachalni. Oliwy do ognia dolewa fakt, że mężczyźni mają skłonność do nadinterpretacji rzekomych sygnałów wysyłanych przez kobiety (np. sam uśmiech już może być odebrany jako zachęta). Dzieje się tak dlatego że ewolucja premiuje „nie przegapianie okazji” u mężczyzn. Wykluczenie mężczyzny z seksualnego rynku bywa niekiedy przyczyną agresji wobec kobiet, w tym gwałtów (chociaż nowsze badania wykazują że gwałtów dopuszczają się również mężczyźni z zasobami i pozycją, którzy nie narzekają na brak powodzenia, możliwe że wiąże się to z poczuciem bezkarności) Niewierność i zdrady – tak jak pisałem wcześniej uderza to podstawowe problemy adaptacyjne – niepewności ojcostwo u mężczyzn i ryzyko opuszczenia kobiety przez mężczyznę na rzecz innej kobiety. Zazdrość jest też pra-źródłem przemocy pomiędzy płciami. Mężczyźni stosujący przemoc wobec kobiet, najczęściej są o nie bardzo zazdrośni i zaborczy. Kobiety rzadziej stosują przemoc fizyczną wobec mężczyzn (chyba że w obronie własnej), częściej natomiast sięgają po psychiczną. 3. Inwestycje rodzicielskie Własne dzieci to posiadacze genów rodziców. Z tego względu ewolucyjnie „opłaca się” inwestować w przetrwanie swojego potomstwa. Nieco większą skłonność do opieki nad dziećmi przejawiają kobiety, ponieważ mają 100% pewności co do macierzyństwa (mężczyźni stojąc przed problemem niepewności ojcostwa stoją również przed pokusą inwestowania w reprodukcję z innymi kobietami) oraz ponoszą większy koszty z powołaniem dziecka na świat (9 miesięcy ciąży). Jednak faktem jest, że zainteresowanie mężczyzn własnymi dziećmi jest nieporównywalnie większe niż u innych samców naczelnych. Było tak już w czasach pierwotnych, gdzie mężczyźni dzielili się upolowanym mięsem ze swoimi dziećmi. Mężczyzna potrafiący zajmować się dziećmi są również postrzegani jako atrakcyjni kandydaci na stałych partnerów przez kobiety. 4. Dobór krewniaczy Nie tylko dzieci stanowią kopię genów, również cała reszta krewnych: rodzeństwo, babcie, dziadki, ciotki, wujki, kuzyni. Osobę z nami spokrewnioną cenimy wyżej niż niespokrewnioną, tak nas ukształtowała ewolucja. Brytyjski biolog ewolucyjny William Donald Hamilton przedstawił teorię dostosowania łącznego. Zgodnie z nią, ewolucyjnym przeznaczeniem każdej cechy dziedzicznej jest wzmacnianie szans sukcesji genetycznej jednostki, która tą cechę posiada. Dostosowanie łączne to suma skutków danej cechy, wywieranych przez każdy z łańcuchów przyczynowych oraz ich sumę, służących przetrwaniu oraz reprodukcji danej jednostki (sukcesja bezpośrednia), a także przetrwaniu i reprodukcji jej krewnych, mierzona w zależności od stopnia pokrewieństwa („pośrednia” sukcesja genetyczna). Aby zrozumieć powyższą definicję, musimy wyobrazić sobie gen wywołujący zachowania altruistyczne w stosunku do innych. Zachowaniem altruistycznym nazywamy takie zachowanie, na skutek którego ktoś ponosi koszty po to, by ktoś inny odnosił korzyści. Postawione przez Hamiltona pytanie brzmiało: „W jakich warunkach taki altruistyczny gen mógłby się pojawić i rozpowszechnić?” Wydaje się, że w normalnych okolicznościach altruizm nie powinien się pojawić. Ponosząc dodatkowe koszty, działamy na niekorzyść własnej reprodukcji. Prawa doboru powinny przeciwdziałać wszelkim wysiłkom w interesie innych ludzi, spośród których wielu to nasi rywale. Hamilton stwierdził jednak, że altruizm mógł się objawić, jeżeli ponoszone koszty były mniejsze niż korzyści odniesione przez odbiorcę aktów altruizmu, spotęgowane prawdopodobieństwem, że nosi on w sobie kopię genu odpowiedzialnego za altruizm. Ujmując rzecz formalnie, zgodnie z prawem Hamiltona, proces doboru naturalnego faworyzuje mechanizmy altruistyczne, jeżeli: K < pz gdzie: K oznacza koszty ponoszone przez altruistę, p – stopień pokrewieństwa genetycznego między altruistą a beneficjentem, a z – zysk beneficjenta. Zarówno koszty, jak i korzyści ujmuje się w kategoriach reprodukcyjnych. Takie skrótowe ujęcie teorii dostosowania łącznego zwane jest prawem Hamiltona. Praktyczne wnioski wynikające z prawa Hamiltona: W toku ewolucji wykształciła się psychologia związków rodzinnych, a wraz z nią mechanizmy psychiczne, które mają za zadanie rozwiązywanie problemów adaptacyjnych wynikających z konieczności obcowania z rodzeństwem, dziadkami, wnukami, ciotkami i wujami Relacje rodzinne są określane przede wszystkim poprzez kategorie płci i pokolenia, ponieważ w znacznym stopniu to one decydują o potencjale rozrodczym danej jednostki (np. krewny płci męskiej ma większe możliwości reprodukcyjne niż krewny płci żeńskiej, młodszy krewniak ma większą wartość rozrodczą niż starszy krewniak) Relacje pokrewieństwa układane są od bliskich do dalekich, a ich podstawową miarą jest stopień pokrewieństwa genetycznego Współpraca i solidarność rodzinna jest funkcją pokrewieństwa genetycznego Starsi krewni będą zachęcać młodszych do okazywania innym krewnym więcej altruizmu, niżby to sami młodzi chcieli uczynić Pozycja człowieka w rodzinie jest podstawą jego poczucia tożsamości Ludzie wykorzystują nazwy rodzinne (np. „bracia”, „siostry”) do manipulowania osobami niespokrewnionymi (swoją drogą już wiadomo skąd nazwa tego forum ) 5. Współpraca między ludźmi niespokrewnionymi ze sobą Wspieranie się krewnych nie dziwi, wszak mają te same geny. Jak to jednak jest, że ludzie od najdawniejszych czasów potrafili współdziałać także z osobami, które nie są ich krewnymi? Jak już wcześniej mogliśmy się zorientować na podstawie prawa Hamiltona, nawet w obrębie własnej rodziny nie działa czysty altruizm, wszystko zależy od zysku (tu w ujęciu reprodukcyjnym) oraz stopnia pokrewieństwa. Taka samo ma się sprawa w kwestie współpracy między niespokrewnionymi, z tą tylko różnicą że odchodzi kwestia stopnia pokrewieństwa (i pokrewieństwa w ogóle). Zgodnie z teorią altruizmu wzajemnego mechanizmy psychiczne odpowiedzialne za działanie na rzecz osób niespokrewnionych mogą się wykształcić, jeżeli uczynki altruistyczne są odwzajemniane. Ludzie potrafią współpracować na zasadzie wolnej wymiany „coś za coś”. Jak to śpiewał Muniek z T. Love w piosence „Chłopaki nie płaczą”: „Może kiedyś Ci pomogę, może ty nie wystawisz mnie”. Taka wymiana jest korzystna dla obu stron. Oczywiście czynnikiem motywującym do współpracy mocno zakorzenionym w ludzką naturę jest sama świadomość że nasza pomoc może kiedyś zostać odwzajemniona. Inaczej nikt nie wykonywałby pierwszego kroku i wymiana nie byłaby możliwa. Niestety tym samym narażamy się na ryzyko oszustwa, druga strona może nie odwdzięczać się nigdy, maksymalizując swój zysk naszym kosztem. Powyższy problem w teorii gier nazywany jest „dylematem więźnia”. Przedstawia on hipotetyczną sytuację, w której dwóch ludzi umieszczono w więzieniu za przestępstwo, którego się w rzeczywistości nie dopuścili. Trzymani są w oddzielnych celach, aby nie mogli się porozumiewać. Podczas przesłuchania policja stara się nastawić jednego przeciw drugiemu. Jeżeli to się nie uda, trzeba będzie ich wypuścić z powodu braku dowodów winy. Dla obu najkorzystniej jest więc trzymać się razem. Policja mówi każdemu z nich, że jeśli oskarży partnera, zostanie zwolniony, a nawet dostanie nagrodę. Jeśli obydwaj zaczną zeznawać, obaj trafią do więzienia. Jeżeli jeden z nich będzie zeznawać, a drugi nie, wówczas przestępca zdradzony przez towarzysza dostanie wyższy wyrok, niż gdyby obaj zeznawali, a jego towarzysz niższy. Sytuację tę nazywa się dylematem więźnia, gdyż dla każdego z nich racjonalnym wyborem wydaje się składanie zeznań, ale wynik takiej decyzji będzie dla obydwu gorszy, niż gdyby sobie nawzajem zaufali, stąd dylemat. Postawmy się teraz na miejscu gracza A. Jeżeli jego partner nie zdradzi, to on, składając zeznania odniesie korzyść, czyli zostanie wypuszczony na wolność oraz otrzyma nagrodę. Jeżeli jego partner zdradzi, to dla niego również lepiej będzie zeznawać, bo w przeciwnym razie otrzyma najsurowszy z możliwych wyroków. Logika podpowiada więc, że należy zeznawać niezależnie od tego, co zrobi partner, pomimo że lojalność byłaby najkorzystniejsza dla obydwu. Trochę to mało optymistyczne prawda? Na szczęście w prawdziwym życiu najczęściej mamy do czynienia z tzw. iterowanym dylematem więźnia, a więc taki rodzaj dylematu więźnia, w którym sytuacja jak w przykładzie z więźniami powtarza się wielokrotnie a żaden z „graczy” nie wie kiedy nastąpi jej koniec. Wówczas współpraca zaczyna nabierać sensu. Zarówno strategia „zawsze zdradzaj”, jak i „zawsze wspólpracuj” okazują się nieskuteczne. Najlepsza okazuje się taktyka „wet za wet”. Co więcej w pierwszej rundzie opłaca się podjąć współpracę i kontynuować ją do czasu aż druga strona również współpracuje. Natomiast gdy drugi gracz dopuści się „zdrady” stosujemy zdradę odwetową. Ważny jest również żeby umieć wybaczać, jeśli nielojalny partner ukarany „zdradą” zaczyna ponownie współpracować, należy ponownie tę współpracę kontynuować. Ważne zastrzeżenie!!! W tej grze zakłada się że dwaj gracze są sobie równi siłą, ze względu na to że w życiu codziennym powszechna jest nierównowaga sił, strategia „wet za wet” nie zawsze przyniesie spodziewane korzyści. Mimo to, jest to najlepsza strategia jaką można przyjąć, bez wątpienia ewolucja ją premiuje, ważne aby pamiętać o możliwości oszustwa, nauczyć się takich oszustów rozpoznawać. I w tym celu z pomocą przyszła nam ewolucja rozwijając w nas takie zdolności jak: Umiejętność pamiętania konkretnych ludzi Umiejętność zapamiętywania historii kontaktów z wieloma ludźmi Umiejętność komunikowania innym swojego stanowiska Umiejętność rozumienia potrzeb innych ludzi Umiejętność liczenia kosztów i korzyści niezależnie od tego, co jest przedmiotem wymiany No i z grubsza to tyle ode mnie, w celu poszerzenia wiedzy polecam poczytać książki Bussa, Dawkinsa i innych ewolucjonistów. Czytelnikom życzę miłej walki o byt, dobrej współpracy z ludźmi, długiego okresu przetrwania i oczywiście udanych sukcesów reprodukcyjnych
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.