Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

wrotycz

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    688
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

245 Świetna

O wrotycz

  • Tytuł
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. wrotycz

    Kult pracy w Sowietach.

    Chyba sobie żartujesz. Dziesięć milionów (tyle mieli pod bronią pod koniec 1944, tyleż samo miało być w lipcu 1941 ale plan się posypał i mieli trochę mniej, tylko dlatego, że Niemcy ich pokonali) ludzi na froncie wykarmili Amerykanie? Poczytaj dzienniki niemieckich generałów (znajdę nazwisko, teraz nie pamiętam) albo Suworowa. Samo położenie portów północnych uniemożliwiało dostarczanie z nich pomocy wgłąb kraju. Sami się wykarmili. To była pomoc ale nie jest prawdą, że miała decydujący wpływ na przebieg wojny. Nie miała. Liczby mówią za siebie. Wracając do kultu pracy to przodownicy pracy wzięli się od występu niejakiego Stachanowa. A najbardziej byli potrzebni pod koniec lat 30tych, na początku 40tych kiedy to ZSRR przygotowywała się do ostatecznego uwolnienia ludu pracującego z okowów imperializmu, kapitalizmu, faszyzmu i wszelkich innych izmów.
  2. wrotycz

    Kult pracy w Sowietach.

    Tak nie było przez całą wojnę tylko na jej początku. I nic nie dostali za darmo, więc to nie do końca była pomoc - konwoje nie robiły pustych przebiegów - z USA przywoziły towary a z ZSRR wiozły m.in. złoto i inne formy zapłaty. Amerykanie na tej wojnie nikomu za darmo nie pomagali - Anglicy też płacili - m.in. dlatego potem kolonii się pozbyli bo je w czasie wojny wydoili i bardziej się im opłacało to zostawić, tym bardziej że sami byli w kiepskiej sytuacji.
  3. wrotycz

    Prawdziwy matrixowy mężczyzna...

    Dlaczego? Przeżyli kawał czasu razem, Chopin będąc z nią napisał wiele znakomitych utworów. Nie zapominajmy że Chopin był nieuleczalnie chory, wcześniej oświadczył się pewnej Polce, lecz oświadczyny z uwagi na jego chorobę nie zostały przyjęte. Dobra, dobra. Niech ci będzie, Chopin się w ten sposób realizował, ale chodziło mi w szczególności o te pisarzyny, które nas raczyły swoimi wywodami na temat niespełnionej miłości i innymi romantycznymi uniesieniami. Skoro tak im "dobrze" szło to mi robiąc to samo co oni pójdzie równie dobrze, więc rozsądek każe mi robić na odwrót, żeby mi szło tak jak ja chcę ale paniom (w ogólności) nauczycielkom (w szczególności) bynajmniej o to nie chodzi. Im chodzi o to że prawdziwy mężczyzna... oddaje wypłatę żonie i tym podobne "mądrości". To ja dziękuje za te mądrości, postoję i popatrzę. A nóż widelec się czegoś nauczę. Mam nadzieję, że się rozumiemy.
  4. wrotycz

    Prawdziwy matrixowy mężczyzna...

    Szanse te same ale co innego z nimi zrobili - to dowodzi, że jesteśmy równi ale różni.
  5. wrotycz

    Prawdziwy matrixowy mężczyzna...

    Nie jesteś pierwszy ale jakoś dawno nikt tego nie powiedział - skoro otacza cię taki a nie inny przekaz i nie masz porównania (ani ci rodzic ani Wolna Europa nie powiedzieli, że jest inaczej) to jak w ogóle możesz sądzić że jest inaczej. To nielogiczne by było. Dlatego ktoś taki albo się jakoś natknie na prawdę, (baaardzo rzadko działa), albo się o nią potknie (równie rzadko działa) albo od niej dostanie kopa w dup3 [zwykle dopiero] wtedy jest bardzo duża szansa że zrozumie. To nie jest powód. Powodem jest, że pani mówi że tak jest i tak ma być i tak mają się chłopcy zachowywać. Gdyby pani była panem albo chociaż była uczciwa i powiedziała - widzicie, chłopcy/dziewczęta (bo to nie jest lektura dla podstawówki) Werter jest ślepy bo "miłość" jest ślepa, dlatego kończy w ten a nie inny sposób. Wszyscy pozostali romantycy jak Mickiewicz ze swoją Marylką czy Szopen ze swoją George, skończyli marnie więc i wy wierząc w te bajki tak skończycie. To jest bajka i tak ją należy traktować - jako historyjkę, wyciskacz łez niewieścich ale nie jako drogowskaz. No chyba, że chcecie dojść tam gdzie on. -- Ale są równi, co nie znaczy tacy sami. Równość nie polega na równaniu płac a na równaniu szans, a co ty z tą szansą zrobisz to zależy od ciebie.
  6. A co w takim razie z Hannah Arendt? Ona choć uciekła z Niemiec bo już w 1933 miała problemy z Gestapo za to, że była Żydówką to i tak opisuje, między innymi, kim a w zasadzie czym byli Żydzi w 2 Wojnie światowej . Mimo, że dostała po dupie od Niemców, jest wobec nich sprawiedliwa tak jak wobec swoich ziomków - Żydów. Nie doświadczyła od Żydów nic co by mogło uzasadniać jej do nich bezwzględny, nie znaczy okrutny a bezwzględnie sprawiedliwy i obiektywny, stosunek.
  7. wrotycz

    Lewacki Eden

    To nie internet tylko media głównego ścieku i państwowy monopol edukacyjny, który służy indoktrynacji i nie jest to pozytywne znaczenie tego słowa. Internet daje ci wolność, którą wszyscy "zainteresowani" chcą ograniczać*. To jest narzędzie i jedni je wykorzystują tak a inni inaczej. Jedno jest pewne - przed internetem była tylko propagandowa telewizja, radio i równie propagandowa prasa i nie było żadnej alternatywy - bez tego byś nie wiedział co się tak naprawdę dzieje i żyłbyś jak w ZSRR albo Korei Płn. - oni tam naprawdę wierzą w to co się im wciska, tylko naprawdę nieliczni są "odporni" - być może dlatego, że są za głupi żeby zrozumieć. Te techniki działają na każdego i nie inteligencja a raczej jej brak oraz brak ekspozycji na nie jest lekarstwem, więc ty jako intelektualista byś wierzył bo nie miałbyś żadnego porównania z rzeczywistością. Świadomość i wiedza pozwoli ci się bronić. W szczególności śledzić nie musisz się dawać, możesz używać alternatywnej wyszukiwarki, TORa, różnych dodatków do przeglądarki - środki są tylko trzeba chcieć się trochę nad nimi pochylić. (* nie wiem czy ten podatek od linków wszedł albo co się z nim dzieje - młyny biurokracyjne w ue mielą powoli ale bezustannie, więc nie wiadomo)
  8. Tyle, że Niemcy, Austria, to stolica Protestantyzmu a poza tym nie wiesz czy one są w ogóle religijne. Tytuł jest ewidentnie pod klikalność i jeszcze, do tego jak to łatwo się wozić po katolikach*, to modne jest i trendy i en vogue i kul. Może wystarczyło zostawić "białe księżniczki", choć to też może być mylące bo artykuł sugeruje, że te panie są w nieco bardziej zaawansowanym wieku. Jak bardzo nie precyzuje i można tylko snuć domysły. (* nie jestem zwolennikiem Katolicyzmu ani żadnej innej, w szczególności abrahamowej, religii ale stwierdzam fakt)
  9. #tytuschrypus (nie będę używał szablonu cytatów bo by się to rozrosło do rozmiarów, które by odrzuciły co bardziej niecierpliwych. > Samo małżeństwo jest nienaturalnym tworem Właśnie, że jest. Niekoniecznie w formie dzisiejszej ale jako umowa między dwojga ludźmi w celu wychowania wspólnie dzieci. Zawsze było asymetryczne ale dzięki temu miało rację bytu - wiązało silniej. Kobieta nie była w stanie wychować dzieci bez pomocy mężczyzny a on nie mógł ich mieć bez pomocy i pracy (przy wychowaniu) kobiety. Kobieta samotnie miała znacznie mniejsze szanse wychować potomstwo niż we współpracy z mężczyzną. Układ, choć silnie asymetryczny się trzymał dopóki nie nastał socjalizm. > Od tysięcy lat jest to kontrakt wiążący w różnych interesach obie strony. Prawda, i nie od tysięcy a od milionów, co najmniej 2 a śmiem twierdzić, że od 4,5 miliona, od kiedy jesteśmy ludźmi. Może wtedy nie było aż takiej silnej więzi ale od kilkuset tysięcy lat jest ona bardzo wyraźna. > Widzisz, wszystko to o czym piszesz przynależy do czasów, gdy małżeństwo było kompletnie czymś innym niż teraz - i gdy kobieta miała tylko jedno wyjście - wyjść (nomen-omen) za mąż albo nie istnieć w ramach jej zbiorowości społecznej, ponieważ absolutnie wszystko co zyskiwała, zyskiwała od mężczyzny. Nie wszystko. Dzieci, dla których to robił by bez niej nie miał, więc musiał się zgodzić na takie ustępstwo czyli kompromis, który tak, nomen omen teraz panie dziś "celebrują" (w sensie celebrują słowo kompromis, którego używają jak wytrychu, żeby uzyskać korzystne dla siebie ustępstwa) . > I dlatego, o czym pamiętać może nie chcesz, istniała instytucja posagu, który rekompensował to, że kobieta sama z siebie nic nie wnosi - wnosił więc nie kto inny jak ojciec. Obecnie posagów kompletnie brak na przykład.  Posag był formą przekupstwa, w celu podniesienia statusu córki, której łatwiej było podnieść status wychodząc za mężczyznę o wysokim statusie niż samej takowy zyskać. (Ridley "Red queen", p. 125) To, że z czasem zwyczaj się upowszechnił na całe społeczeństwo i wypaczył to jest historia na inną bajkę. -- w drugiej części mojej "tyrady" -- > I powiem Ci więcej - takie kobiety są i nie zawracają sobie dupy bieganiem na marsze, feminizmem i innymi głupotami - one z równouprawnienia faktycznie korzystają. I równouprawnione, samodzielne nie gadają o tym, jak to potrzebują bezpieczeństwa od samca tylko same sobie je zapewniają. Prada, prawda... Nic dodać nie mogę - kliniczne przykłady można mnożyć. W mojej rodzinie jest to częste, kobiety nie narzekały/ją, że musiały/szą się zajmować rodziną, a jak już przestały "musieć", bo dzieci podrosły to same poszły do lepszej pracy i teraz zarabiają prawie tyle co mąż, a w 1 przypadku więcej.
  10. wrotycz

    Ahoj

    Cześć. Żywe srebro będzie się żywo udzielać.
  11. Aż dziw, że w takim, jak Holandia, kraju się taki osobnik uchował. Tam polityczna niepoprawność jest karana.
  12. Nawet w prostych sprawach, gdzie w grę wchodzi kasa wyższa od dniówki piszę umowę. Jeśli ktoś mi mówi "nie ufasz mi?" to odpowiadam: "to jest właśnie dowód zaufania, jeśli nie chcesz tego podpisać to znaczy, że mi nie ufasz". W ten sposób z taniej i prymitywnej (powiedzmy sobie szczerze) manipulacyjnej sztuczki, którą znają najmniejsze "inteligenty" robisz narzędzie do oddzielania ziarna od plew warte kupę kasy/czasu/zasobów, których nie masz w nadmiarze.
  13. wrotycz

    Witam

    Cześć
  14. wrotycz

    Czy wyjechać do pracy z tą agencją?

    Można jechać do agencji, jeśli: 1. to są zbiory, czy jakaś sezonówka - to jak @SławomirP pisał 2. chcesz się uczyć języka bądź wystartować i używasz jako zahaczenia i odskoczni - każdy kiedyś zaczynał Jeśli chcesz od razu zarabiać koksy to faktycznie się przejedziesz. Najgorsze są agencje "ogólne", gdzie wszystko i nic nie ma - dostaniesz robotę, której nikt nie chce (wbrew temu co mówią koledzy o rzeźniach, niektórzy sobie chwalą, ale to nie jest lekka praca i nie ma tam miodu) albo będziesz robił 20 godz/tyg co będzie mało opłacalne. Najlepiej mają się tam konie albo świnie, które zostają brygadzistami.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.