Jump to content

I1ariusz

Użytkownik
  • Posts

    1,292
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    100.00 PLN 

3 Followers

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

9,005 profile views

I1ariusz's Achievements

Starszy chorąży

Starszy chorąży (11/23)

2.1k

Reputation

  1. https://dorzeczy.pl/kraj/573399/debata-o-aborcji-w-sejmie-karina-bosak-mowila-lamiacym-glosem.html Warto przeczytać, żeby zobaczyć jedną z rzeczy, które Pearl Davis zarzuca tradycjonalnym kobietom (w domyśle antyfeministkom): winni zawsze są mężczyźni. W tym sensie Karina Bosak niczym się nie różnic od feministek, które korzystają z resentymentu do mężczyzn i wciąż każą siebie traktować jak niewinne ofiary niecnego procederu aborcji. Kobiety ma przekonać, że oddanie się aborcji jest w gruncie rzeczy przysługą dla tych przebrzydłych, nieodpowiedzialnych mężczyzn. Doskonała perswazja: róbcie im panie na złość i nie dokonujcie aborcji. Podobnie ma się sprawa z innymi rzeczami, które promują feministki. Tradycjonalistki mają tutaj tendencję przekonywać nieprzekonane, że obwinianie drugiej strony i wściekłość na nią jest motorem zmian moralności kobiecej. Nie - jak mówi moralność chrześcijańska i katolicka - poprzez osądzenie po pierwsze siebie i naprawę własnych win. A ja się zastanawiam czy Pani Bosak bierze pod uwagę, że kobiety dokonujące aborcję mogą to robić również z nieodpowiedzialności i wygody dla siebie? Że mogą to robić nawet wbrew temu, że mężczyzna chce mieć dziecko? Ba! Że mogą to robić z jakiegoś sadystycznego popędu, bo obserwuje się dziwaczne syndromy zachodzenia w ciążę przez kobietę tylko po to, aby dziecko zabić przed porodem. I oczywiście biedne te, które mają z tego powodu później wyrzuty sumienia. Wreszcie - kto jest pierwszą ofiarą aborcji i kto naprawdę bezpośrednio jest jej sprawcą? Czy to nie dziecko jest ofiarą, a matka pierwszym sprawcą (i pomagający w tym personel medyczny)? Nawet przy całej swojej nieodpowiedzialności mężczyzna nie może zmusić kobiety, aby aborcję dokonała - nie pójdzie za nią do kliniki i nie siądzie za nią na stół do zabiegu. Jest w jakimś stopniu odpowiedzialny niewątpliwie, ale z pominięciem pierwszej odpowiedzialnej. Ja sam jestem przeciw aborcji, ale przekonywanie do jej zabraniania w ten sposób jest budowaniem murów, które zbudowały już znacznie lepiej i wcześniej feministki. To jest mój zarzut do środowisk tradycjonalistycznych i konserwatywnych, że właśnie tego nie dostrzegają.
  2. @Bezsenny_Idealista znam ten typ, który trzeba podchodzić długo. Wygląda jakby była otwarta, ale pogrywa jak to kobieta na zasadzie: staraj się. To może być instynktowne zachowanie z jej strony, a nie wyrachowanie. To, co pisze o sobie faktycznie zdradza jakąś niepewność siebie i potrzebuje, żeby zapewniać ją o tym, że to nieprawda itd. Najlepszą taktyką jest tutaj zawsze, ale to zawsze podchodzić ze spokojem i z założeniem, że może się nie udać. Ja sam często nie mam cierpliwości na takie kobiety i sobie odpuszczam ilekroć wyczuję, że to może być właśnie w ten deseń. I ot paradoks - przy całym zlewie i założeniu, że to nie mam co traktować tego poważnie te laski same niejednokrotnie wychodzą z inicjatywą. Wśród nich znajdziesz naprawdę atrakcyjne dziewczyny. Niektóre z nich potrafią trzasnąć z całą stanowczością drzwiami, gdy im coś nie przypasi i za cholerę już tego nie odkręcisz. Ostatnio miałem taki przypadek: bardzo atrakcyjna, 185cm wzrostu, na max nieśmiała. Spojrzałem na to tak: no dobra, jest może i ładna, ale mieszka w cholerę daleko, nie ma prawie żadnych zainteresowań, nieporadna życiowo. Przy jednej okazji wyszedł nam texting ze scenariuszem seksualnym, który zakończył się tak: to teraz musisz tu przyjechać i się mną zająć. Ale ja nie szukam seksualnych przygód, chcę raczej kogoś na powagę, więc zrezygnowałem i powiedziałem jej, że raczej nie chciałbym z nią być. Że przespałbym się z nią, ale na związek słabo. No mówię: zrobiłem się wymagający.
  3. Doskonale będzie się nadawał do przyklejenia do czołgu na wzmocnienie albo na pole minowe, do sprawdzania czy jeszcze tam jakieś leżą.
  4. Brechamy się, ale to może być Janoosh biznesu, który swoich też jak śmieci traktuje.
  5. @Globtroter87 o ile mi wiadomo to nie zaobserwowano przejścia jednego gatunku w drugi. Nie widzieliśmy faktycznego procesu. Widzimy jedynie gatunki do siebie podobne i na tej podstawie wysuwamy wniosek, że jedno ewoluowało z drugiego. Dlatego ewolucja jest pewną teorią i hipotezą tego dlaczego gatunki są do siebie podobne. Nie zaobserwowano, innymi słowy, makromutacji. Na podobnej zasadzie możemy wejść do Muzeum i zobaczyć podobne obrazy i stwierdzić, że jeden mechanicznym i deterministycznym procesem ewoluował w drugi. Dodajmy do tego, że różnice genetyczne między np. małpami i ludźmi potrafią być takie, że np. różnica między człowiekiem danej rasy potrafi być większa niż między daną rasą ludzką, a właśnie małpami. O ile mi wiadomo prawa makromutacji gdzieś tutaj zaprzeczają temu, np. w toku mutacji geny nie powinny zanikać, gdy tymczasem małpy potrafią mieć więcej genów od ludzi. Na mikro poziomie sprawa robi się jeszcze bardziej niewiadoma, bo proces pozyskiwania protein jest ponoć tak skomplikowany, że ciężko go uzasadnić ślepym procesem ewolucyjnym (liczniki prawdopodobieństwa i statystyki wywala w kosmos). Oczywiście nie jest powiedziane, że przyszłość tego nie wyjaśni, ale pokazuje jedno: ateiści nie czekają na odpowiedź tylko wychodzą z założenia, że przyszłość musi wskazać właśnie na deterministyczny proces. Innymi słowy ateiści wierzą. Mówiąc to wszystko nadal ewolucja nie zaprzecza istnieniu inteligentnego projektu, który może działać przez proces. Zwłaszcza jeśli spojrzymy na pojęcie czasu i przestrzeni przez pryzmat mechaniki kwantowej czy teorii grawitacji. Pojawiają się pewne filozoficzne intuicje, że czas i przestrzeń stanowią pewien rodzaj iluzji, którą dostrzegamy na makro poziomie. I znów ateiści czy agnostycy często stawiają pytanie o Boga w zły sposób. Utrzymują, zresztą jak błędnie wielu wierzących, że Bóg stanowi po prostu byt, który jest najwyższym bytem pośród innych. Tymczasem św. Tomasz inaczej ujmuje pojęcie Boga i bierze je z filozofii Arystotelesa i imienia Boga "Jestem, Który Jestem", co oznacza mniej więcej "Jestem Istnieniem". Pytanie o Boga jest zawsze pytaniem o to, co jest nadrzędną siłą, mocą i prawem rządzącym rzeczywistością. Ateiści zadają sobie to pytanie również i często ich odpowiedzią jest rodzaj panteizmu, czyli utożsamiania Boga z wszechświatem czy prawami, które nim rządzą. Dla mnie dalszym pytanie byłoby dlaczego z bezmyślnego, zdawałoby się, wszechświata i mechanistycznych praw wyewoluowała istota, która jest samoświadoma swojego istnienia. Do tego zadaje sobie ona głupie pytania odnośnie tego, co jest po śmierci.
  6. Kobiety generalnie nie do końca kumają jak działa męskie podniecenie i seksualność. Trochę może im się wydawać, że takie wyzywające noszenie się jest postrzegane jako po prostu piękno (platoniczne piękno). Modę wprowadzali ludzie świadomi celu, ale te które za nią idą niekoniecznie są świadome.
  7. Ja pierdziele, co za cyrk. Może i Dziki trochę przesadza z tym oszukiwaniem. Podejrzewam, że jak wszyscy ludzie z gatunku "postaw się, a zastaw się", sądzili że przechwalanie się jakoś magicznie naprawi ich związek. Że sami uwierzą w bajkę. A problem jest jeden: jak się zjebało, to nie wiedzą co naprawić. Całe to gadanie o miłości wysiada, gdy przychodzi czas, normalne życie, kłótnie, oczekiwania itd.
  8. Pochodzenie sprawców nieznane, ale policja dowiedziała się, że wszyscy słuchają rapu.
  9. Tych wywiadów na kanale Jakuba Zgierskiego jest więcej. Panowie dobrze się dogadują. Wyłania się kilka intuicji, które wybrzmiewają już głośniej odnośnie feminizmu i współczesnej kobiety: * faktyczna sprawczość kobiet/feministek za dzisiejszą ruinę społeczną (i ich odpowiedzialność) * wdrukowanie feminizmu w główę kobiety - mimo, że wcale nie muszą się stricte z feminizmem identyfikować * totalna sofistyka, która jest podstawą czwartej falii feminizmu * iluzja przekonania, że mężczyźni kobietom są niepotrzebni I pewnie wiele innych. Wspominałem już, że nie zgadzam się we wszystkim z Warszawskim. Ma wg mnie zbyt darwinistyczne i mechanistyczne podejście do antropologii. Niemniej wiele rzeczy jest zaobserwowanych dobrze i warto posłuchać, wyciągnąć własne wnioski. Ostatni filmik zapowiada również kolejny wywiad.
  10. @Redbad generalnie się zgadzam z Tobą, ale on w swoim mniemaniu robił, jak mama uczyła: kobiecie trzeba nieba przychylić. I same kobiety też to mówią, to chłop robił, jak wg niego należało. Teraz dostał po pysku. Może coś zrozumie, a może będzie szedł w zaparte. Jest gościem, który znajdzie szybko zastępstwo. Kobiecie, jak mężczyźnie, trzeba stawiać wymagania.
  11. @Tajski Wojownik ja nigdy nie brałem pod uwagę Azji. Zawsze uważałem, że panuje tam kultura kolektywizmu i chociaż ludzie może i są bardzo mili, to na poziomie politycznym wciąż tam zalatuje jakimiś wojnami, przewrotami, rewolucjami. Patrz raptem w latach 70 czy 80 Czerwoni Khmerzy mordowali połowę Kambodży. Nie wiem jaka jest historia Tajlandii, ale obecnie ten rejon jest punktem zapalnym. Powiedziałbym, że na dłuższą metę można się tam spodziewać konfliktów zbrojnych. Nie chcę Ci tutaj psuć zabawy, ani zniechęcać do pobytu - mówię o swojej perspektywie. Gdybym chciał się przenieść szukałbym raczej w Europie: osobiście najbardziej pasuje mi Irlandia, w której nadal jest tożsamość katolicka. Możesz coś więcej powiedzieć o tym dlaczego uważasz Polki za brzydkie (w porównaniu rozumiem do Azjatek)? Dziwi mnie też, że Koreańczyk nie miał powodzenia - sądziłem, że nasze witaminki noszą sobie za punkt honoru przespać się z kimś z dalekich krajów. Musiał naprawdę przesadzać z tarłem.
  12. Choćby nie wiem jak spakowany był, przystojny i jaki sukces finansowy nie stał za nim i tak będzie pod władzą kobiety. Uznał, jak my wszyscy w Polsce wychowani, że rycerskość i miłość romantyczna jest tym, co zwiększy jej przywiązanie i na co odpowie wdzięcznością. Tymczasem ona uznała, że skoro on taki łatwy, to i inni będą. Ja się nie będę z niego śmiał, bo może być, że on robił co wg niego było trzeba. I był wierny i dawał jej, co miał. Jeśli związek rozpadł się przez nią, to tylko ona zasługuje na wstyd.
  13. Kobiety myślą, że faceci oceniają ich własnymi kategoriami i chyba stąd to chwalenie się swoimi dziećmi. Kobiecie podobają się mężczyźni, którzy mają rodzinę, bo wiedzą, że są stateczni. Nie przychodzi im do głowy, że facet patrzy na to inaczej. Mężczyzna z dziećmi, który się nimi zajmuje to rzadkość i nie ma takiego przełożenia jak kobieta, która ma dzieci i się nimi zajmuje. Facet patrzy: prawdopodobnie cwaniara, która zabrała dzieciaki i teraz szuka frajera albo - łatwa, która wzięła Chada i ten ją zostawił z dzieciakami i teraz ja mam je wychować (i ich utrzymać).
  14. @Ameniak trzymaj się tam chłopie, bo słychać, że masz tragiczną historię. Masz jednak pewien rozsądek, siłę i pragmatyzm: da się to wyczytać z wiadomości. Wiesz, że nie możesz spocząć na laurach. Rób to, co trzeba, żebyś się usamodzielnił i odseparował od tej kobiety. Gromadź też dowody, jak najwięcej. Cały ten pałac kłamstw, który zbudowała może runąć w jednej chwili, jak ktoś usłyszy i zobaczy jej własne słowa i to, co robi. Pamiętaj, żeby to było w zgodzie z prawem. Rób też, jak mówią, żebyś szukał darmowych porad prawnych. A propos grup wsparcia, to w małych miastach działają często grupy AA, a to może oznaczać, że działają też grupu Al-Anon i DDA. Mówisz, że matka pije, więc kwalifikujesz się na syndrom DDA. Takie grupy działają często przy Kościołach. Zobacz czy nie ma czegoś przy głównej parafii w Twoim mieście.
  15. @Adri to nie jest wcale powiedziane, że on szuka okazji. Może po prostu spędza czas z kumplami. Jeśli jesteś osobą wierzącą to możesz iść poradzić się kogoś, co można by w tej sytuacji zrobić i jak porozmawiać z mężem. Nie zakładaj od razu, że idzie to w zdradę. Możesz też przestać być bierna na zasadzie: wszystko musi wychodzić z jego inicjatywy. Spróbuj sama zorganizować jakieś wasze wyjście. Są rzeczy, które możesz zrobić: zaproś na wspólną potańcówkę, wyjdzcie razem na piwko, do kina (na film, który jemu się też spodoba), zjedzcie coś razem dobrego. Potem zerżnij go kokretnie. Nie nastawiaj się jednak z góry negatywnie. Wcześniej pisałem, że to słabo wygląda (bo trochę tak jest), ale mimo wszystko to jest twój mąż i raczej bądź po jego stronie. Na forum tylko podkręcisz swoje obawy. Szukaj raczej rad u ludzi dobrej woli, którzy będą chcieli, aby Ci się małżeństwo powiodło, a nie rozpadło.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.