Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

NiesamowitySzymi

Użytkownik
  • Content Count

    70
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

34 Świetna

About NiesamowitySzymi

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Nieokreślona

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Panowie na początku roku podeszła do mnie koleżanka i powiedziała, że nowa pracownica się mną zainteresowała. Po jakimś czasie wziąłem od niej numer. I zaczyna się: od początku napisała, że nie szuka związku ( co już zrobiło się dla mnie podejrzane, ale kolega mówi: co, Ci szkodzi pisz z nią) twierdziła ze miała lipny związek. pisaliśmy dużo i dzwoniliśmy prawie codziennie gadając po 2h powaga, po z około trzech tygodniach spotkaliśmy się ( w tym tydzień była na zwolnieniu) Mi się podobało (zaznaczam z powodu alkoholizmu, totalnego rozpierdolenia mam nikle doświadczenia z kobieta), polece romantyzmem książkowym czułem, że mimo tego, że szliśmy obok siebie to dzieliły nas kilometry wiem, że zachowania była bardziej otwarta niż ja ( był dotyk, niby sprawdzałem, czy ma ładne paznokcie, troche przytulania, po spacerze 2h objąłem ją i pocałowałem w policzek jak bracia radzili w poradnikach dot. pierwszego spotkania) , Ale nie da się ukryć, że na pewno nie byłem jakoś mega kokoloko. Następnie rozmowy smsy, ale gorzej ze spotkaniem, zacząłem czuć, że coś nie idzie w dobrą stronę. Dwóch gości z pracy powiedzieli ze po nią ktoś przyjeżdża, więc żeby odpuścił. Za każdym razem, kiedy coś takiego mówili nie odzywałem się z jeden dzień, jakoś chciałem to przetrawić, ale każdego wieczoru rozmawialiśmy, śmialiśmy się i odpisywała za każdym razem, ja czasami po całym dniu, bo wiadomo nie można i też mi się nie chciało tyle pisać. Dziewczyna zachowywała się do mnie totalnie w porządku. Ale zaczęła mówić coraz częściej, że to koleżeństwo.:( Wiadomo w robocie lipa bajerować, raz postawiłem sprawę jasno, ze mi się podoba jej zachowanie i charakter i dałem do zrozumienia że chciałbym czegoś więcej. Zaznaczam że w jednej z rozmów powiedziałem że mam małe doświadczenie w związkach i była to na pewno jedna z rzeczy, które przeważyły. Następnie w smsach jak pisałem i się śmiała, to zaznaczała czemu na spacerze taki nie byłem, więc może przez chwilę była szansa na coś więcej niż przyjaźń. Teraz tak, nie słodziłem, czasami coś dowalałem, nie komplementowałem, nie żaliłem się czy ona też nie opowiadała o swoich byłych po prostu żartowaliśmy sobie i świetnie się nam rozmawiało. Chwilowo nie gadamy, bo coś tam walnąłem głupiego Panowie zaznaczam, że obecnie mam dwie znajome gdzie mogę trochę odwrócić uwagę od niej, bo niby nie ta to inna, ale! Zaznaczam, że ją na prawdę polubiłem. Jak np Micheal Jordan kończąc sezon przegrał z drużyną ostatni mecz, to tak jakby ktoś krzyknął do Micheal'a ej Miki nie ten sport, to inny. Kumacie baze. Piszcie szczerze bo nie chcę być kumplem, sami rozumiecie, a rady chętnie wprowadzę bo już sam dopuszczam zerwanie kontaktu i zmiane pracy.
  2. Tak z innej beczki, przerobiłem zdjęcie na pdf, chciałem zaznaczyć tekst i wkleić do translatora, ale zaznacza mi jako: "kopiuj obraz" Ma ktoś pomysły jak inaczej to przetłumaczyć nie wszystko rozumiem. Z góry dzięki za odp.
  3. Gość już był w tematyce Red Pill, ale uważam, że temat na prawde wyjaśniony spoko, prosty, wyraźny język. Reasumując to trochę jak sport, muzyka, kto się za młodego nie zakręci to potem lipton. A ja kiedyś uważałem, że później będzie łatwiej. Gościu idealnie opisuje dlaczego w ogóle nie opłaca się brać ślubu a szczególnie po 30-tce, no chyba, ze panne znałeś dalece wcześniej i jak to guru piszę, mialeś przyjemność zjeść najsłodsze owoce z drzewa rozkoszy;) "drzewo rozkoszy" dodałem od siebie. Często nawet słyszę, że ludzie się póżno pobierają a nawet planują dzieci gdy kobieta ma między 35-40 (moim skromnym zdaniem to przesada) ale te parki się znają naście lat, więc swoje razem przeżyli, poznali się . Najbardziej powątpiewam gdy para się poznaję późno i przykłądowo robią dzieciaka po roku czy dówch, uważam, że gościu ma przesrane, od razu chyba był sklasyfikowany do beta-bankomatu. I na Boga co on po bzyka? https://www.youtube.com/watch?v=l0Med43fs-Q Autor filmy mówią, że pary się pobierają w tych czasach około 30 ( ale zaznaczam na pewno się znają juz parę lat, po prostu z powodów materialnych odkładali decyzję) Jak wy uważacie czy jest sens czegoś takiego z poznaną tak póżno kobietą, przecież ona już poznała mitycznego Chada i Tyrona, oczywiście jasne, że relacje takie trzeba mieć, tylko czy ktoś może liczyć na "prawdziwe uczucie" z panią w takim wieku. Bracia często opisują, że mają z trzy panie orbiterki czyli tak samo jak młode laski i po prostu umilają sobie z nimi czas, taka ob0pólna korzyść. Ale bez żandych głębszych relacji a nie daj Panie Dobry Boże slubu. Jestem ciekaw odpowiedzi. Piszę to ponieważ to jest jak okno szans z książki "Kopalnia talentów", ono trwa krótko a jakby niektórzy łącznie ze mną przespali różne momenty i warto mówić o tym. Czytałem, że w zawodowym sporcie ważne jest czy ktoś urodził się danego roku w styczniu czy w grudniu poniewż rocznikami są rówieśnikami ale w danej dziedzinie urodzony w styczniu ma rok ćwiczeń do przodu, stąd wiekszy sukces osciągaja Ci, co urodzili się w pierwszych miesiącach, chodzi o dostanie się np do drużyny. https://www.youtube.com/watch?v=6aq0eGdHMkA#t=15m43s
  4. @baron Ungern von Sternberg Stary ja mam nawet gorszą pracę zapewne niż ty. Też mam tyle lat, większość życia byłem jakby w letargu, też mam rozkminy czy jeszcze da się coś odręcić. Ide niebawem na kurs zawodowy, ale też mam realne oczekiwania, to trochę jak sport niektórych rzeczy nie da się odwrócić, mówię tu o sobie. Trzymam za Ciebie i za siebie kciuki. Jeszcze pożyjemy!!;)
  5. Nie piję od 5 lat. W biografii Tysona jego sparing-partner twierdził: "dopóki masz sto pompekt w magazynku, nikt nie może nazwać Cię cieniasem" mam sto pompek w magazynku, swoją drogą uwielbiam ten tekst.
  6. A dawno zanoszę się z napisaniem tego posta. Chciałem go nazwać: "Każdy ma swoją szanse". Sylwester, mijający rok zawsze skłania mnie do rozmyśleń nad przemijającym czasem. Dokładnie nie wiem jak zacząć i czy przekażę w nim wszystko co chcę i czy ktoś mnie zrozumie. Żyję już jakiś czas, przyznam, że większość czasu spędziłem jakby w iluzjii, ostatnio mówił o tym Marek w audycji mianowicie, że dostawał informację zwrotną dotyczącą tego, jak kobiety postrzegają mężczyzn, jak się względem nich zachowują ipt., dotyczy to również tzw matrixa, sytemu i tego, czego od nas oczekuje i jak się w nim odnaleźć. Marka audecje kocham, właśnie dlatego, ze gur miał odwagę i potrafił się w nich uzewnętrznić, mówię tu kiedy wspominał o tym kiedy przytulał się do poduszki wierząc, że przyszła kobieta-miłość odmieni jego los. Sam przyznam, że tak robiłem w ramach ucieczki przed rzeczywistością, kiedy przykładowo w domu rodzinnym były problemy. Liczyłem, że ze mną będzie inaczej w myśl zasady ja jestem inny, to samo tyczyło ogólnie życia nie tylko kobiet. Nawet odkładałem możliwości seksu, szczerze wierząc, że jestem inny, z prac też szybko rezygnowałem myśląc, że stać mnie na więcej...... ten moment nie nadszedł, a inni "bardziej rozgarnięci" zostawiali z czasem niektórzy awansowali ale ok. Kiedy inni szli na studia ja trochę się rozminąłem poprzednio miałem problemy z alko i one się nasilały, byłem bardzo jakby w umyśle całe życie, byłem święcie przekonany, że znajdę dla siebie jakąś drogę coś.... tak napiszę to "wyjątkowego". Wiem, że wiele osób tak uważa, tylko ja uważałe, tak do późnych lat. Ojciec kiedyś mi powiedział, że próbuję wymyślić koło na nowo. Napisałem przysiegę że od jutra przestaję ustyskiwać nad losem, rozczulać się nad soba, tak więc trochę sobie pofolguje;) dzisiaj. Kiedy inni wracali z Angli kupowali sobie jakieś ciuchy, pierwszy samochód ja kupowałem ksążki, żongle, monocykl, po prostu byłem jakiś odrealniony. Też nie potrafiłem stawiać granic, najgorsze, że wszystko traktowałem osobiście jakieś przytyki etc, coż inni mieli takie umiejętności od urodzenia wiecie jak jest. Nawet jedna z byłych "dziewczyn" mówiła mi że jestem specyficzny jak na chłopaka, kiedyś na praktykach coś tam trzeba było robił i kierowniczka mówiła do majstra "szymiego" tego nie ucz. Ale teraz jest ok, jak to mówią będę raczkował dopóki nie będę chodził. W skrócie chodzi mi o to, że każdy ma szanse, każdy ma jakies predyspozycję i jeśli one w jakiś sposób nam się nie podobają, uważamy, że możemy więcej to popełniamy błąd. Sam teraz uprawiam sporty, aktywności, które właśnie były pierwszym strzałem. Jeśli znajdziemy coć, co działa to nie szukajmy dalej. Pisząc to mam wrażenie, że wszyscy to wiedzą oprócz mnie. Kiedyś byłem u Alfa-Divy, normalnie ideał smukła talie jędrne, konkretne cycuszki, takie dwa paski na brzuchu nie wiem czy kojarzycie fitnesski takie mają, po prostu miód malina bardziej ją pamiętam niż pierwszy raz. Do Angli jeździłem parę razy wyjazd - powrót jakoś tak bełem i jestem z lekka mało decyzyjny. To się zmieni. I pomiędzy jednym a drugim wyjazdem postanowiłem się trochę zrelaksować poszedłem do divy, wchodzę wszystko normalnie, naglę słyszę: cześć, my się chyba znamy. Patrzę....oczom nie wierzę! To była ona tylko..... kurde figura gruszki, piersi już nie te.... panowie to było według mnie po prostu bogini no z ciała, bo z twarzy dla mnie też, choć dla wielu była z 7/10 ja poprostu przedkładam ciało dalece ponad twarz. Mówię sorki od razu nie poznałem. Ona: tak. wiem zminiłam się. Przecież divy mają lightową pracę, to minęło dosłownie hmm 3lata, taka zmiana. Można ustawić sobie prostę życia, bezstresowa praca, brak nałogów przykładowo od czasu do czasu diva, ale chyba muszę spróbować rozwinąć wątłe skrzydełka, idę na kurs zawodowy, przytupnę z treningami i parę innych spraw ułoże i kto wie przydałoby się choć raz być w związku;) tak wiecie na rok, sywester, święta tylko bez tej otoczki z cyklu " za rączki do niba" po protu bez iluzji. Chciałem jeszcze napisać parę rzeczy ale już jest późno, więc luz, wybaczam sobie. Pozdrawiam i uważajcie na siebie dzieciaki.
  7. @Cagliostro Użalanie nad sobą podciągnąłem pod narzekanie.
  8. @Niepowtarzalny Hehe dobre, ja też przy tym fragmencie się rozklejam, przypomina mi beztroskie poraneki na wsi.
  9. Jak w tytule. Ja Szymi z bloków (tak sobie mówię, wtedy czuję się młodo, chuj, że to infantylne) Nie będę narzekał, ever!!! To będzię trudna droga (kurde już narzekam ) Nie chcę się mazgaić, jak idę na trening nie będę się tłumaczył: "jestest już za stary", "wiesz, nie te lata", "mam grube nogi od jazdy rowerem, to mi trudniej". Nie chcę wyciągać brudów z przeszłości, że piłem, to nie skończyłem studiów, że mogłem to, mogłem tamto. Zamierzam iść do przodu, grać kartami, które dostałem od losu. "Robić to, co mogę tym, co posiadam w miejscu, w którym jestem!" Tak mi dopomóż Bóg!
  10. Święta prawda. Tylko, ze przykładowo ludzie się poznają 20-parę lat, wiadomo chcą sie dorobić, mieszkanie, samochód oszczędności na edukacje dziecka. Wiadomo angielski, jakieś tańce, obozy wszycho kosztuje. Rozumiem ich, że odkładają decyzję o dziecko na mityczne po 30-stce. Poznali się dobrze zabawili, sami ze sobą wszystko gra i buczy. Mowa o normalnych warunkach a nie aktorach itp. I to jest przerażające, normalnie parę razy już od młodszych koleżanek słyszałem jak hucznie ogłaszały: aaaa ja się hajtnę po 30-stce, nawet jedna diva tak powiedziała. Nie to, że się oświadczałem Panie jakby miały 100% pewność, że zależnie od zachcianki: podwieź mnie!, nudzę się!, wezmę ślub!, zawsze się znajdzie ktoś, kto jest gotów ją spełnić, czasem pod płaszczykiem wielkiej miłości, na którą tyle czekał. Kobieta jak alkohol o którym mówią, że zawsze wygrywa.
  11. @rejdi Chodzę już na boks jakis czas i też czuję, że muszę wejść na kolejny level czyli sparingi, trzeba oberwać żeby się wzmocnić. Nawet poczucie, że się spróbowało będzie boskie. Motywacja pozwala zacząć, nawyk - wytrwać. yeah!
  12. Widzisz coś w tym jest jak pańcia dostanie to, czego "pragnie". Kuzyn - miał dziewczyne przez którą ostro świrował ( nie wiem dokładnie, jakieś spotykanie się z innymi) , rozstali się przy ostrej szajbie kuzyna ( swoje przecierpiał) miał "swoje" lata, programowanie społeczne robiło swoje poznał kolejną niewiaste, wydawało się wszystko cacy nowa miłość, nowy start - to ta jedyna. Na ich weselu ciocia od strony hajtającego się kuzyna podeszła do drugiego wujasa i mówi: dlaczego się nie cieszysz, to ich dzień!;)". Zaznaczam, że mieszkam daleko, więc wuja musiał panne znać z charakteru, dalece bardziej niż ja z zamienionych paru zdań. Wujek mówi: "A ja nie wiem, czy jest się z czego tak cieszyć". To słow utkwiły mi w pamięci. Mija rok, ciotka dzwoni, że się rozwodzą !!! Podsumowanie ruchło po ślubie zdecydowali się na dziecko (say what!!, jak dla mnie to z 5 lat trzeba znać osobę z którą planujesz potomstwo), Kuzyn wyjeżdżał pracować, po chyba drugim powrocie jego "miłość" oznajmiła, że go nigdy nie kochała!!! chuj zrobili se dziecko, podczas samotnych wieczorów poznała jakiegoś gacha na necie i.....sami wiecie. To kiedy ten ślub
  13. Miłość! Haha Prawdziwa miłość jest tylko na Roksa.pl Swoją drogą ktoś musi zrobić taki demotywator! a na razie:
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.