Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

NiesamowitySzymi

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    428
  • Donations

    500.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

278 Świetna

About NiesamowitySzymi

  • Rank
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Nieokreślona

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dobra, dzięki. W przyszłym tygodniu zamawiam, żeby na urlop wszystko już mieć. Wezmę samson go mic. On by był do podcastów, a rapy też można na nim nagrywać? Czy do tego lepiej np Blue Yeti? Jak, coś to na priv do Ciebie się odezwę.
  2. @nowy00 Joł! Ogólnie, chciałem dobić jeszcze w niemieckim, do mówienia zdań bardziej złożonych, czyli może do października, był by wtedy rok nauki. Żadnego korepetytora nie planuje, nie nauczę się jezyka jak Nativ. Moje zdanie jest takie, że w dorosłym życiu i tak musisz się uczyć samemu, mamy youtube, setki kursów mp3, więc już opanowanie takiego, czegoś pozwala Ci władać językiem całkiem przyzwoicie. To tak jak sport, czy umiejętności, ludzie chodzili ze mną dwa lata na akro i nic nie umieli, bo trenowali tylko z trenerem na zajęciach. Więc często rozkminiam "systemy" nauki, Ogólnie, skrobnąłem kiedyś hiszpańskiego. Bo mi się podobał, obecnie zastanawiam się nad norweskim, chciałbym mieć jeszcze epizod w tym kraju. Wiesz pamiętam jak się uczyłem grać na gitarze, po chyba 6 latach chciałem dodać drugi instrument i czytałem, że to szaleństwo "uczyć się na dwóch na raz" oczywiście mówię o dorosłym życiu. Od dziecka, to spoko. No ale jako amator samouk, to nie będzie momentu, w którym powiem "umiem grać na gitarze", tak samo jak z językiem obcym, jakoś zawsze ja osobiście będę się uczył, bo się zapomina i tak dalej. Z jednej z moich ulubionych książek kopalnia talentów pamiętam zdanie " masa ludzi, jest do bani w rzeczach, które kocha". A uważam, że w stopniu "komunikatywnym" jeśli chodzi o języki to człowiek jest w stanie się nauczyć.
  3. Mam pytanie i może komuś się przyda, jaki sprzęt potrzeba do nagrywania filmów i podcastów. - mikrofon - kamera: telefon - programy Marek mówił w jakieś audycji dokładnie jakiego sprzętu i programów używa, ale nie pamiętam, w której. Jak, ktoś podejmował próby, to namawiam, do podzielenia się know-how. Filmiki są w necie, wiem, ale mam jeszcze pytanie, jakie by mogły być konsekwencję nagrywania filmów a'la MGTOW czy RedPill. Marek, jest jedynym, na polskim rynku, który ma odwagę wystąpić przed kamerą, reszta, to tylko podcasty. Chodzi mi o ewentualne pozwy, czy hejt nie każdy jest taki mocny psychicznie. Fakt Marek wspomina, że ktoś mu pomaga czy pozwach itp, ale jeśli osoba jest sama, to może być ciężko odpierać ataki. My, tu obecni kryjemy się za awatarami, więc każdy się już na starcie boi konsekwencji rozmów w postach, gdzie przynajmniej nie jest sam ( bo ma rozmówców) w dyskusji a ,co dopiero mówić o tym, publicznie! pokazując twarz i promując swój kanał.
  4. Pytam, bo obecnie uczę się Niemieckiego, od października zeszłego roku właśnie "od zera" i efekty są, codzienna nauka się opłaca. Ale zastanawiam, się czy dorzucić kolejny język. Wiedząc, że uczenie się języka tak, o: dla siebie, bez sprecyzowanego terminu, lub przyszłej pracy może się nie udać i po paru tygodniach zarzucę to. Nasz mózg "buntuje się", gdy na horyzoncie nie widać celu lub jakiegoś "profitu". Pytanie czy ktoś, z was, na własnym przykładzie może odpowiedzieć, ta to pytanie? Angielski znam całkiem przyzwoicie, native nigdy nie będę, słucham podcastów, i w ramach potrzeb wyjaśniam znaczenie słów czy zwrotów. Chodzi mi o język inny, totalnie od zera. Szczerze, to trudno mi to sobie wyobrazić, chyba że obecnie, bo potrzebuje - konkretnie uczyć się Niemieckiego, Angielski to, jak wspomniałem podcast, znaczenie i nowy język, ale tylko totalne podstawy, aby nie mącić z gramatyką. Przy ewentualnym wyjeździe, wówczas wskoczyć na gramatykę, bo już podstawowe zwroty i wyrażenia będę miał - taka rozkminka.
  5. Jak, to było Awięc załatwił Sohayo robotę na youtube? Jakoś tak, podobnie Abstrachuje wypromowali Beksy, a Kotański tą typiarę z Mówiąc Inaczej. Chłopaki sprzedają swój Know-How, a w drugą stronę, to pomocy nie ma. Marek powinien nagrać audycję żeby nie pomagać Awięcowi w depresji Ah Ci młodzi, niedługo się zejdą, zrobią parę audycji o, tym że byli niedojrzali, że nie chcieli "walczyć o siebie", i dalej będą nauczać!
  6. Przecież, nie twierdziłem, że psycholog, to lekarz. Wiadomo, jest w teorii, że psycholog i psychiatra współpracują na zasadzie, że psychiatra przepisuje leki, a psycholog prowadzi terapie czy, tam pogaduszki. Wiadoma sprawa. Każdy, ma swoją wiedzę, doświadczenia, czasem znajomych którzy "korzystali" z pomocy, więc można wyrobić, zdanie. Poza tym, to i tak nie post o tej tematyce. O dwóch tygodniach brania leków, też nie wspominałem, więc od razu sobie stworzyłeś "portret psychologiczny". Tutaj wybacz, ja wspominałem o moim doświadczeniu, udaniu się do lekarzy i psychologów i hajsie jaki wydałem. To tylko moje, osobista relacja z tej "pomocy".
  7. Kurła, podczas mojego małego załamania nerwowego z objawami totalnej depresji, na skutek owego załamania ( z lekka życie mi się obróciło do góry nogami), poszedłem za namową pseudo znajomej pani wyfiokowanej psycholożki ( sama, gadała takie głupoty oderwane od rzeczywistości, że nie wiem, poza tym jej bęki dźgnął swoją karynkę nożem, po którą przyjeżdżał i odwoził z miasta oddalonego z 500 km - biało-frajestwo-rycerstwo level trubo-ultra max-wychowanie single mother ) poszedłem do jednej z "najlepszych" pani psychiatry (150 za wizyte!). Rozwalony na krześle od mentalnej, totalnej załamki usłyszałem: "nie jestem, w stanie panu pomóc"... Skończyło się na lekach, po których nie mogłem wstać rano z łóżka, jak już w ogóle byłem w stanie zmusić się do ćwiczeń, to np po bieganiu przez te leki, w ogóle nie miałem haju biegacza, byłem warzywkiem. Ok, komuś po np stracie dziecka, lub w jakimś takim stanie, to ok jak może czuć się jak warzywko, przez jakiś czas, ale kurła chciałem żyć, trenować itp. Za jej namową zrobiłem testy MMPI-2, były, to chyba cztery wizyty u pani psycholog, łączna kwota ponad 5 stów, nie dowiedziałem się oczywiście, niczego, czego bym nie wiedział z audycji, czy książek typu "No more Mr Nice Guy" Gdyby nie chęć wzięcia się w garść, sportu itp, to takie leki można brać całe życie i gówno to pomaga. Ale, ok zawsze można powiedzieć: musisz znaleźć "dobrego" lekarza, pewnie są, w tym małym miasteczku, co te "dobre" dziewczyny.
  8. No ja zmieniłem zdanie na ich temat, ponieważ nawet, ta kobieta, o której piszę, w poście ma fenomenalną figurę, jest przypakowana. W mieście, gdzie mieszkam jest fenomenalna infrastruktura, pod rowery. Ogólnie oceniam Niemki lepiej niż nasze panie tutaj starsze, po 30 widzę, że są zdecydowanie szczuplejsze. U mnie 3city, to jest tragedia, jeśli chodzi o starsze babki. No, akurat jestem plebsem ze wschodu, ale gdzie Twój romantyzm To, akurat spełniam, pani też, do najmłodszych nie należy, mimo figury na prawdę dobrej. Bym robił za tego: "aaa nie chcę być sama, na starość". No właśnie, te z którymi, mam kontakt, to właśnie są dobrze wychowane, ale wiadomo, wówczas rodzinka też chce aby "kawaler" coś, tam miał, ale to długa, oczywista historia. Dokładnie, do, tego gorsza zdolność finansowa itp. Na obecną chwilę, nie spełniam wyżej, wymienionych kryteriów. Poza tym, to by zniweczyło moje dalekosiężne plany zamieszkania na działce i grania na gitarze, oraz występowaniu na stand-up w podrzędnych klubach. Sami widzicie, że nie jestem w stanie tyle zaryzykować, dla niepewnego porywu namiętności.
  9. @Jan III Wspaniały Jasne, że to było, od zawsze tylko z lekka przyćmione, przez normy społeczno-religijne. Nikt tego, np mnie nie uczył ani nie wspominał na lekcjach, choćby biologi. Więc miałem dziwko, kiedy ktoś mówił, że np: Dokładnie, mam takie samo zdanie, to nie przejdzie jasne, że się zdarza, ale rzadko, margines błędu. Można wracać z siankiem i wyrwać naszą miss, i jak frajer przysyłać hajs, podczas nieobecności, a na końcu nie masz hajsu ani dziewczyny. Czyli, opcja również odpada. Tak, ale to wtedy jedziesz do innego kraju w innym charakterze, a nie żeby w ogóle mieć jakąś pracę eheh.
  10. Pytam, ze względu na hipergamię. Jakieś hmm 15 lat temu, byłem z imprezce u kumpla i byli tam chłopacy z Ukrainy. Pracowali, chyba w stoczni, czy gdzieś. Rozmawialiśmy sobie i wspominali, że jak tylko idą, do klubu, gdy zagadują nasz rodaczki, to od razu, usłyszą, Ukraiński, to nie są zainteresowany. To były czasy, w których o hipergami nie było mowy (w sensie istniała, ale w nawet neta chyba w tedy nie było, albo raczkował, nie było Czadów itp ) To samo, widziałem w UK, panie nie są zainteresowane bo ta osobo, w większości gorzej, stoi, bo nie ma rodziny, domu po babci gorzej zna język, co uniemożliwia wiele spraw. Pytanie, czy ktoś z was był w takim związku, czy może znacie kogoś, naszego rodaka, który z powodzeniem przygruchał sobie, kobietę z Uk czy Niemiec. Angielki wydawały mi się takie, wiecie, ale dochodzi wychowanie plus ogólna socjalizacja, Niemki wydają się bardziej "ułożone". Zaznaczam to, tylko moja teorytyzacja. Poznałem dwie Niemki, i z obserwacji widzę, dużo plusów ( oczywiście wiadomo, na początku wersja demo), gotują, sprzątają, są szczupłe, nie nawalają ciastek, jedna z nich, to aż ma biceps, bo od chyba 17 r.ż uprawia wspinaczkę, ma jak na swój wiek niesamowicie zbudowane ciało, dla mnie, osobiście, to bomba. Osoba nie paląca, nie pijąca, czasami przyjara trawkę. Znam ich rodziców, wychodzi, że dobra rodzina, odpowiednie wzorce. Obie mają stopień naukowy i ta, co ćwiczy mówiła, że była tylko w jednej relacji. Dziwne, to wszystko, ale podchodzi właśnie pod Redpilla, gdy kobieta odnosi, w jakimś stopniu sukces, to może być jej ciężko, bo z założenia chcę randkować w górę. Ja uważam, osobiście, że to w sumie nie wypał, bo wiadomo stereotyp wciąż jest, i niedawno słyszałem: Polak! Ty nie pijesz? Więc, nie ma co świrować. Proszę, o ugaszenie mojego i tak słomianego zapału.
  11. Albo, choćby, gdy uczy się języka ekstrawertyk i introwertyk. Ekstrawertyk (czy tam, w jakiś sposób pewny siebie), np była żona kumpla, Majunia ogólnie leń i brudasek, ale po tym angielsku aż oczy jej się świeciły, gdy gadała. Nikt nie chciał dzwonić czy zamawiać taksówki, prze telefon, a Majunia z chęcią, w ogóle niewiarygodne, to było, jak ona ten język łapała i chciała w nim mówić, przez cały okres łączny z 2,5 nie spotkałem takiej drugiej osoby, większość po prostu coś, tam mówiła normalnie bez żadnej ekscytacji. Zacytuje Chrisa Rock'a, na pewno kojarzycie go z filmów, lub stand-upu. Cytat z jednego z jego programów: " w życiu trzeba być, w czymś bardzo dobrym, w danym momencie musi być na to zapotrzebowanie i najlepiej jeszcze, gdybyś kogoś, przy tym znał". Jest możliwość, że coś przekręciłem, ale sens zostaje, ten sam. Wyjaśniam sprawę, otóż, jestem ultra intro. Na moim najdłuższym występie prawie 10 minut, trzymałem zaciśniętą pięść z tyłu, nie wiem czy to, stres, czy to jakiś rodzaj lęku, bo ludzie na mnie patrzą, bo okaże się nie śmieszny. Jako coś, na zasadzie Eurosieroty, ojciec pływam, więc żaden, ten kontakt rodzicielski nam nie wyszedł. W statystykach, które były, już na forum dotyczących dzieci z rozbitych domów, czy nawet wystarczy obecny, ale niezaangażowany ojciec w wychowanie dziecka = podniesiony poziom kortyzolu. Otóż, zrobiłem sobie za namową test MMPI 2 u "pani psycholog" łącznie zabuliłem z 5 stów, i wyszło, że tak, mam podniesiony poziom stresu. Więc inni na stand-upie potrafię zagadać publikę, tak, na luzie bez spiny, a ja jak pieprzony robot, spięty. I co? Przesrane. Ale, to nie o mnie. Więc potrafiłeś po paru miesiącach swoje skille, których sam się nauczyłeś wykorzystać, do pracy! Uważasz, że to takie nic, ja praktycznie żadnego z garstki kursów nie potrafiłem wykorzystać, choćby kursu sztaplarki Mam w planach kanał youtube, tak po prostu, jak w tym nie wytrwam, to sobie daruję już "udawanie", takie życie. Dlaczego wróciłeś z UK? Co sobie myślałeś wracając i jak potoczyły się Twoje losy. Pozdrawiam!
  12. Wbijam, jeszcze to: Mimo hejtu i pogróżek , wciąż pchamy ten wózek, Pniemy się ku górze, z błędów nie robimy powtórek Obieramy kierunek, ziom odpalaj fure Jedziemy, w stronę światła mijamy bloki, miasta Nasz czas właśnie nastał, loguj się i nie zapomnij hasła Dla wszystkich, naszych pań, mamy tu re-zer-wat Cenimy, mądre, seksowne, które mają prime Niektóre z nich, myślę, że wokół nich, kręci się świat Mamy problem, są wkurzone, bo przespały hype Porady, na zdrady mamy, nigdy nie odpoczywamy, gramy walczymy ze stereotypami, sami, nie zadowalamy się resztkami W niczym nie znamy granic, forum, książki – wbij to, do bani Podążamy, za marzeniami, dyscyplina, wytrwałość naszymi talizmanami To, co mamy zrobić dzisiaj, nie odkładamy, na pojutrze Efekty widzisz teraz, a nie gdzieś, kiedyś, wkrótce Jak Michael Jackson, zmiany zaczynamy, od człowieka w lustrze Jesteśmy ze sobą szczerzy, nie tylko przy wódce
  13. @self-aware Prawda, też jest taka, że to te rzeczy, które lubileś/chciałeś robić w dzieciństwie, często, to takie proste, ale jak ktoś, chciał być skatem, w lata 90-tych, a nie miał siana, na deskę. To, teraz bez problemu ją teraz kupić. Ale wiek, nie pozwala, bo po pracy zmęczony, bo to trzeba dłubać trik godzinami, bo co ludzie powiedzą, że 37 latek trenuje kick-flipa przed blokiem. Nie daj bóg, że Żanetka się dowie, to skończy jak nasz polski Messi, tylko bardziej jak polski Tony Hawk. U mnie, na przestrzeni życia nic, nie zrobiło na mnie, takiego wrażenia jak rzeczy, w których się zabujałem za gówniarza. I życia jest krótkie, a rzemiosło trzeba dłubać, więc trudno żeby ktoś w wieku, 40 lat nagle odkrył, że łyżwiarstwo figurowe, to jest to, co kocha! Zawsze warto robić, to co się kocha/lubi ale trzeba mieć dystans, bo inaczej człowiek się spala, naiwnie wierząc, że późno zaczęta zajawka przyniesie profity.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.