Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

tamelodia

Użytkownik
  • Content Count

    43
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Dobra

About tamelodia

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Opisałeś większość kobiet z "klasy średniej", z jakimiś tam wyjątkami. Z tymi social-mediami bywa różnie, ale np. ja nie korzystam (jedynie jako komunikator) i nie zwiększa to mojej atrakcyjności. Taka kobieta zwykle ma bardziej przerąbane niż kasjerka w sklepie, bo "robi karierę" (czyli ma pracę tak jak większość ludzi) a co za tym idzie, jest atrakcyjna głównie dla mężczyzn, którzy nie chcą zakładać rodziny lub chcą zakładać rodziny, ale potem większość obowiązków jest na jej głowie (nawet jak się podzielą "po połowie" to kobieta ogarnia większość życia domowego). Kasjerka z żabki znajdzie sobie jakiegoś mechanika, czy spawacza - który zwykle zarabia dobrze i prowadzi życie rodzinne zamiast "kariery". Ona przyciąga po prostu inny "target" mężczyzn. @Helena K. "empatia, ciepło, czułość, życzliwość, intuicja" - tylko tyle daje mi "kobiecość"? Co to jest przy męskim braku presji? Co to jest przy męskiej możliwości życia nie myśląc o tym, że zaraz kończy się termin przydatności? Co to jest przy męskim poczuciu, że robi się coś fajnego, istotnego?
  2. A może masz np dopiero 20 lat? Wiadomo że wtedy kokosow się nie zarabia... Robisz coś w tym kierunku? Żeby zarabiać lepiej?
  3. @Analconda ja tak nie robię. Czyli jestem gorszą kobietą? W sumie po co miałabym tak robić? Druga rzecz - czerpiesz wiedzę o kobietach tylko z audycji czy spotkałeś się kiedyś z jakąś? Co jeszcze się zatem liczy? Tak jak napisałam, wypadałoby miec chociaż "coś" w głowie. Ale jeżeli kobieta jest przeciętna z wyglądu, a np. Ma konkretne wykształcenie, dobrą pracę, jest samodzielna (nie potrzebuje sponsora) to nikt konkretny się nią raczej nie zainteresuje.
  4. Eee... Ja nic za darmo nie mam. Też na wszystko tyram. Darmowe jedzenie - owszem, ale następnym razem ja stawiam. Darmowe prezenty to tylko na urodziny czy święta, a nie od czapy. Jak facet musi pralkę wnieść na 10 piętro to robi to sam czy z kolegą / wykupuje w sklepie dostawę do domu? No właśnie. Kobiety tak samo Nie wiem, może jestem dziwna, ale proszę o pomoc w ostatecznej ostateczności. Raczej wolę wynająć Pana od naprawy komputera niż maltrerowac o to kolegę. A jak już, to zawsze staram się odwdzięczyć... Przecież jak cie koleżanka o coś prosi to nie musisz tego robić? ... Tak jak miliony innych ludzi.
  5. Nie wybierałam cywilizacji w której się urodziłam Nie mam nic Mogę poczytać o Hunzach, ale weź pod uwagę, że żyję w mieście, muszę pracować min 8h dziennie, poruszać się w smogu itd. O zmianę stylu życia będzie ciężko. Poza tym ja nie chcę żyć długo Zgadzam się, ale kobieta umiera za życia. Co z tego, że żyje dłużej niż mężczyzna skoro to nie życie? Najlepsze swoje lata, czyli teraz muszę poświęcić na zakładanie rodziny. Jakikolwiek rozwój w mojej sytuacji jest zbędny a nawet niepożądany, bo marnuję czas. Bo pewnie myślą, że coś muszą, a wcale nie muszą bo mają czas, którego kobiety nie mają. Co do dziewczynek- to właśnie dziewczynki tresuje się od najmłodszych lat- nie siadaj w rozkroku, rób małe kroczki jak chodzisz, już od najmłodszych lat podkreśla się jakie to ważne żeby były ładne i dbaly o wygląd (z czego później biorą się kompleksy) etc. Nie wiem jak teraz wychowuje się dzieci, ale tak było "za moich czasów" Też tak dawniej myślałam. Niestety, tylko wygląd się liczy i może tylko odrobina tego, żeby mieć coś w głowie. Na szczęście obudziłam się szybciej niż przed 30 Wiesz, że kobiety, nawet powiedziałabym że znaczna większość kobiet ma też sumienie i nie chce robić przykrości drugiej osobie?
  6. @Patton może źle to nazywam. Cokolwiek zrobię nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Mam ograniczony czas. Na mieszkanie nie zarobię, bo nie mam czasu. Zaraz zaczną mi wychodzić zmarszczki, więc będę musiała wydawać pieniądze na botoks czy coś. Jeżeli będę miała jakieś konkretne wykształcenie czy spoko zarobki, to nie ma to znaczenia. Nie dodaje mi to żadnej atrakcyjności. Mam po prostu ograniczony czas na życie, który właściwie się już skończył. Teraz już muszę myśleć o zakładaniu rodziny bo potem będzie "po ptakach" mimo, że wolałabym robić inne rzeczy. Jedyne co mogę "osiągnąć" to dziecko Facet może żyć na spokojnie. Robić to co chce i nie myśleć o przyszłości. Ja cokolwiek zrobię, wiem że nie ma sensu. @ewelina jak wyżej. Ale chętnie posłucham co jest spoko w byciu kobietą jeżeli masz ochotę.
  7. Nie. A jeżeli go do czegoś zmuszam to bezskutecznie. Jego była podobno traktowała go źle, a on zamieszkał z nią "dla świętego spokoju". Czyli tak jak mówiłam - jeżeli chce się coś osiągnąć jako kobieta to napewno nie po dobroci. A ja tak nie umiem. Jaki zatem Twoim zdaniem jest przepis na nie obudzenie się w wieku 30 lat jako "silna niezależna z kotem"?
  8. Bycie kobietą jest przerąbane. Napisałabym coś mądrego, ale sama przeklinam codziennie dzień w którym urodziłam się jako kobieta. Życie jako kobieta to nie życie. To wegetacja.
  9. Bo taka jest prawda. Gdybyśmy zamieszkali razem teraz, to po roku wiedzielibyśmy czy potrafimy się dogadać ze sobą jak widzimy się codziennie i moglibyśmy się rozstać, gdyby tak nie było. A jeżeli ja będę czekać kolejne 2-4 lata na to, żeby zamieszkać i wtedy rozstać się po roku, to trochę lipa i dla mnie i dla niego (oboje będziemy starzy). No i to jest moja potrzeba - zamieszkać razem. Dwóm koleżankom mówiłam, ogólnie raczej spokojnie przyjęły to, że mój partner nie chciał razem zamieszkać (bo są normalne, dlatego im powiedziałam :D ) Reszta może się tylko domyślać. Poza tym, wiadomo że większość par po tym czasie ze sobą mieszka o ile nie są w liceum. Nie było awantury, jedynie kłótnia :D Czym? Tym, że teraz w oczach koleżanek, kolegów i całego społeczeństwa jestem tą niezaradną kobietą, która nie wie jak żyć jako kobieta i jak rozegrać faceta żeby razem zamieszkać, a w dłuższej perspektywie wziąć ślub. Nie wiem jak one wszystkie to robią, ale jakoś robią. Ja nie potrafię i nie chcę, bo dla mnie to żadna satysfakcja zmusić do czegoś faceta. Niech sobie będzie schemat. Co to zmienia? Chcę wspólnie zamieszkać, na ten moment nie chcę dzieci i nie widzę się w roli matki. też bym chciała... niestety to mój mózg, moje myśli.
  10. Nie, nie pożegnaliśmy. Po prostu chciałam w tamtym momencie być dla niego miła, ale mnie wku****ł. Nie chcę wracać do zupełnego początku związku. W zupełności wystarczy mi to co było jeszcze kilka tygodni temu kiedy jeszcze propozycja wspólnego mieszkania nie padła. Bo kierowałam się emocjami. Tak jak pisałam wyżej - wkurzył mnie i już poleciało. Oczywiście nie rozstaliśmy się, ale atmosfera byłą gęsta i obawiam się, że tak będzie już cały czas. Teraz niby rozmawiamy ze sobą na komunikatorach czy przez telefon normalnie, ale co będzie na żywo... Nie wiem 😕 Nie on mi "dopiekał" a inne osoby z otoczenia, że przecież po 2 latach to trzeba ze sobą mieszkać itd. Nie podjęliśmy takiej decyzji. On podjął decyzję, że się nie wprowadza. Upokorzył mnie. Obecnie mam podobny stan do bycia zdradzoną. Na szczęście ostatnio jest o mnie nieco zazdrosny, bo zaczęłam obracać się w bardziej męskim towarzystwie i zaczęłam o siebie dbać Chociaż coś. Co robiłam? Czekałam na jego inicjatywę, bo moim zdaniem to mężczyzna powinien z czymś takim wychodzić pierwszy, żeby nie było że kobieta do czegoś zmusza i naciska. Nie chcę mieć dzieci ani teraz, ani nigdy. Po prostu muszę je mieć i lepiej wcześniej, żeby mieć to za sobą niż później. Jak zaczęłam się z nim spotykać, to byłam bardzo młoda, teraz już się posunęłam i jak zaczynam sobie liczyć, to czy z nim, czy z kimś innym dziecko będzie najwcześniej koło 30, jeżeli w ogóle... Bo może być tak, że nikt już nie będzie mnie chciał. Dlatego zaczęłam o siebie dbać, tak na wszelki wypadek.
  11. Update. Chciałam jakoś naprawiać ten związek, wrócić do "starego", tzn. do zwykłego spotykania się tak jak dawniej. Bo jeszcze kilka tygodni temu było super. Teraz atmosfera jest gęsta. Partner twierdzi, że to taki kryzys. Chciałam starać się z całej siły być miła i kochana. No ale nie wyszło, bo jestem kobietą. Coś zaczęłam o tym wspólnym mieszkaniu (zaczęło się już wytykanie palcami przez znajomych i twierdzenie, że ten mój związek nie ma sensu). Powiedziałam mu o tym i dalej, coś że muszę przywyknąć bo zaraz każdy będzie tak mi dopiekał. No i się zaczęło. On coś burknął, że "już o tym rozmawialiśmy". I tyle wystarczyło, żeby cała atmosfera się popsuła (a na początku było miło).
  12. @Figurantowy niemowlak płacze bo jest głodny zwykle, lub coś go boli. Można ignorować jego płacz, ale potem jak już będzie większym dzieckiem to nie będzie komunikował że dzieje się coś niedobrego. @ewelina bo jestem kobietą i jak nagle zachce mi się w wieku 40 to może być za późno 😛
  13. @Rnext, co to "hienizm"? Nie napisałam, że jesteście z drewna, ale porodem, ciążą i zmianami jakie zachodzą w ciele nie musicie się martwić. Tylko czy dziecko będzie zdrowe i czy przypadkiem nie będziecie musieli wstawać do niego w nocy. A tak, to możecie uciec w pracę, a po pracy jesteście zmeczeni. To miałam na myśli @ewelina bo jestem kobietą i nie mogę odłożyć decyzji w czasie jak facet
  14. @Obliteraror może chcieli bo nie było żadnej alternatywy. Czyli właściwie to musieli. Moja babcia np. Absolutnie do roli matki się nie nadawała (a kilka dzieci abortowala). Była osobą chłodną, nie dbała o dzieci nawet troszeczkę (mama i ciocie potrafiły chodzić głodne, bez ubrań na zimę). No widzisz, moja babcia dała radę, więc powinna dostać order za bycie matką? Z kolei moja mama chciała mieć dzieci żeby zapełnić sobie pustkę, którą zafundowała jej jej mama. I moja mama tez do dzieci się nie nadaje ale dała radę? Dała radę. A ja dziecka nie chcę, ale wiem że będę musiala kiedyś się poświęcić i to zrobić.
  15. @Obliteraror, myślę że nie za bardzo miały wybór. Część może chciała, część nie chciała ale nikt nie pytał wtedy o zdanie. Dziecko trzeba było mieć. I co innego "dawać radę" a co innego czerpać z tego satysfakcję i przyjemność. Mało która kobieta "nie da rady" w sensie czysto "technicznym", jeżeli np. Przydarzy się wpadka, albo ulegnie namowom partnera. Inna kwestia to taka, jak będą się z tym czuć. Po prostu teraz kobiety mają dostęp do tego jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie tylko do cukierkowych opowieści koleżanek jak to po porodzie zapomina się o bólu, kocha się swoje dziecko od pierwszego wejrzenia, jest się spełniło ą kobietą bo dzieci to jedyna rzecz która może uszczęśliwić kobietę itd. Wczoraj spotkałam się z koleżanką, której marzeniem było zostać matką i była podekscytowana w trakcie ciąży jak nigdy. No, niestety nie mówiła z jakimś szczególnym entuzjazmem już po porodzie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.