Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

absolutarianin

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    894
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

absolutarianin last won the day on August 8

absolutarianin had the most liked content!

Community Reputation

2092 Świetna

About absolutarianin

  • Rank
    Młodszy chorąży

Contact Methods

  • MSN
    halvor.xs
  • Website URL
    www.szklanyzamek.pl

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Poruszyłeś tu ważną kwestię, która jest moim zdaniem głębsza niż się wydaje. Mianowicie jednorazowość plastikowość interakcji ludzkich, która jest ceną za internet, nie wyszczególnioną na bilingu. Obudziliśmy się w świecie milionów klonów-niewolników bez praktycznie żadnych struktur więzi i wartości, które nadawały ludziom nie tylko hierarchię, różnorodność, ale i blask życia. Jesteśmy jako społeczeństwo homo-sovieticusami napierdalającymi w wielkim kopcu termitów, którego zarządców nawet nie widać i obawiam się, że to nie przypadek. Jest taka technika, jeżeli chcesz zrozumieć reakcje drugiego człowieka, wyobraź sobie, że jesteś na jego miejscu. Zawsze to działa i polecam zastosować. Alexander Grace, jeden z youtuberów red pill zrobił eksperyment i posadził dziewczynę przed apką randkową o profilu męskim, by sobie kogoś poderwała. Laska po eksperymencie wpadła w depresję. Ale gdybym ja był dziś 20 letnią dziewczyną bez możliwości finansowych z domu, to po prawdzie sam nie wiedziałbym, co robić, więc się nie dziwię, że one popełniają życiowy błąd za życiowym błędem. Obecnie nie istnieją praktycznie żadne struktury wartości, ani nawet zainteresowań, gdzie taka dziewczyna mogłaby chociaż przez chwilę poobserwować figury męskie, lub przekrój figur męskich, względem wieku i hierarchii wartości, czy cech osobowościowych. Więc jedynym jej narzędziem weryfikacyjnym jest rzucenie się na te geny, czy ostentacyjne pokazywanie statusu majątkowego jakiegoś buca, co tak wkurwia tu zebranych. Dlatego twierdzę, że to nie ona winna, że jej metoda selekcji, jak w każdym demolowanym społeczeństwie, czy rozmontowywanej cywilizacji, została sprowadzona do zwierzęcych instynktów. A to, że nasze społeczeństwo, to są już zgliszcza, to nie ulega wątpliwości, wystarczy otworzyć sobie katalog kół studenckich PWr. z takiego 2000 roku, gdzie mogłaś dołączyć do klubu od wysokogórskiego, poprzez muzyczny, tańca, jachtowy, a na motocyklowym skończywszy. I każdy z nich fizycznie działał. Do tego była jeszcze sama uczelnia, rodzina, praca, klany wg. profesji, biznes, kręgi okołoreligijne, jakieś pielgrzymki, oazy, mogłaś spiewać, strzelać, chlać browary pod namiotem, do wyboru do koloru. A dzisiaj masz to, na co korporacja hajs rzuci, żeby pozyskać sobie kolejnych niewolników. Bo wszystko jest dziś korporacją. Nawet sama uczelnia rozważa wyniesienie się do internetu, bo oszczędności, nowa normalność, ale zaraz? To tak się dorobiliśmy, żeby wszystko stracić? Staliśmy się jak świnie w przegrodach chlewni. I o to chodziło! Wiec siedzą te biedne dziewczyny na konferencjach, briefingach, meetingach jakiś cwaniaków, często miernych, bez żadnych wartości tylko kasa kasa kasa ślipią na te flipcharty, ekrany komputerów, a coraz częściej już tylko w internecie lub w galerii handlowej i stają się żerem takiej bezideowości. I teraz przez ich widnokrąg przelatuje jak kometa osobnik wolny, który albo jest na tyle potężny, że może pierdolić ten cyrk, albo znalazł jakąś inną metodę, by się z niego wyzwolić (najczęściej nielegalną, bo wiadomo, że prawo jest jak płot, tygrys przeskoczy mucha przeleci, wąż się prześliźnie, ale przynamniej bydło się nie rozłazi). Mają 3 sekundy ze swojego życia na jego usidlenie (ale narzędzi poznawczych, jak wspomnieliśmy, żadnych). I znowu pyknęło +1 do przebiegu. Teraz, skoro jesteś kobietą i czytasz te słowa - wciel się mentalnie na chwilę w rolę mężczyzny. Facet, zanim się połapał, co tu się brzydko mówiąc odpierdala, to już zdążył stracić to, co się dorobił w ciągu pierwszych 10 lat, kiedy robił za tego rookie z tej korporacji, udało mu się połączyć jakieś fakty, może poznał kogoś mądrzejszego, bardziej rozumiejącego rzeczywistość. Ale to jeszcze nie daje mu sukcesu, bo jest tyle na około do ratowania, że żeby mieć chociaż pozory normalności w swojej rodzinie, jaskini, zapleczu, bazie, musi spać ciągle z jednym okiem otwartym, bez przerwy ktoś go chce okraść i to w majestacie tak zwanego prawa (lewa). A tu jeszcze organizm zaczyna się sypać, bo żarcie wszędzie to praktycznie syf i narkotyk, otworzysz dowolny ekran - destrukcja, napierdalanka. Zapytaj, ilu z nich, którzy się jako tako okopali w wieku lat 40 ma nie tylko stabilne perspektywy na więcej niż rok do przodu, a co dopiero chociaż trójkę wiernych kumpli, z którymi może razem podziałać i odtworzyć choćby namiastkę tamtych struktur i więzi, które zostały zdemolowane. Widziałem dziesiątki kobiet, które zaciskały zęby, bo z braku laku chwytały się tego, co było, bo jak ja mogę sobie przemedytować kolejne pięć lat, aż największy syf się przetoczy, z tego, co nadciąga, to kobiety nie mają tego luksusu, więc pobrały sobie tych biednych zdezorientowanych napierdalaczy pchających swoje taczki obłędu, a potem na horyzoncie pojawiał się ktoś, kto jednak się temu oparł. I potem zdziwienie, że zdrada. To jest właśnie ta zniszczona struktura hipergamiczna, fundament cywilizacji człowieka, że każdy i każda może sobie spokojnie pooglądać i wybrać wg. swojego rodzaju i możliwości i nie musi od razu majtek ściągać, bo jej nie ucieknie zaraz do dżungli tenże, czy tamta. A dzisiaj, czego możesz być pewny? Cywilizacja to przewidywalność jutra. Za miesiąc będziesz musiał jechać do innego miasta lub kraju, firma przestanie istnieć, nawet nie masz gwarancji, czy jutro jakiekolwiek prawa człowieka w twoim kraju będą respektowane. Trwa wojna, bez wypowiedzenia, żeby nie trzeba było nikomu płacić żadnych reparacji, czy przestrzegać konwencji typu ante bellum. Wojna bez winnych, przeciw słabym. Najsilniejszy bierze wszystko, a reszta obraca się w perzynę. Strzelają ci prosto w plecy, tylko akurat ołów nie lata. A potem powiedzą, że sam sobie tego wszystkiego życzyłeś. Ludzie już dawno odkryli, że ta pancerna, to najmniej efektywna ze wszystkich. Najlepsza jest ideologiczna, nawet lepsza niż bakteriami, przeciwnik sam się zaora. Zaora wszystko, co było najlepsze w jego kraju. Czym jest kowidoza? Wojną ideologiczną. Wojną, PROJEKTEM, którego budżet rozpisano do... 2025 roku. Widzieliśmy agendę tej wojny, gdzieś tam się wala po naszch grupach, są tam takie punkty jak "End of private owned cars" oraz "End of family unit". Nierealne? Spiskoria? Koniec rodziny? My tu deliberujemy wśród kilku tysięcy osób jak zbudować niepatologiczną chociażby relację, gdzie tam do rodziny, a mohery dawno coś tam o tym wrzeszczały, ale "kto słuchałby jakiś moherów", "zabierz babci dowód"... Ale popatrz, korporacja dostarczy pojazd, korporacja zabierze. Wg. twojego scoringu w centralnej bazie danych. Wywiezie baterię, komputer zabierze kurier. Koniec z szarpaniem się z mechanikami, minami, wielu ze stada odetchnie z ulgą, jeszcze będą wiwatować. Nowy wspaniały świat, nowa normalność... To samo tyczy się 'goverment raised children', nierealne? Ale przecież to już się dzieje. Wychowuje je szklany ekranik, lepiej rozróżniają logo najka, czy instagrama niż liść paproci od klonu. Te, które się urodzą po 2020 roku uznają masoneczkę za normę, a chodzenie bez za objaw zacofania i ciemnoty na podstawie oglądania starych filmów i przekazów, tak jak my uznaliśmy średniowiecze za ciemny okres. Nie za pięć lat to za dziesięć cel zostanie osiągnięty. Kropla drąży skałę. A ty będziesz, chcąc je wychować po swojemu, żywić po swojemu, uczyć rzeczy, które uważasz za wartościowe - przestępcą! Odezwać już się powoli nie możesz - bo mowa nienawiści. Orwellowskie teleporady już są, ministerstwo miłości, dające pokojowe nagrody nobla już jest, szklane ekrany już są, prole już są, co tam jeszcze na liście zostało? A jaki masz budżet ty i co sobie możesz przedsięwziąć? No właśnie. Postawisz się? A ilu masz kumpli, którzy osłonią ci plecy, wracając do poprzedniej kwestii? A potem usłyszysz od swojej kobiety z mentalnością niewolnika: "czy możesz wreszcie przestać wydziwiać i robić tak, jak wszyscy robią?" Jak na tym memie. Czyli oddać swoje dzieci do żontu na wychowanie, którzy przecież "wie lepiej", żeby ci napluły w twarz na starość. Nikt nie chce w trudnych czasach mieć przechlapane i jeszcze walczyć z wrogiem we własnym łóżku. Oczywiście na wojnie też się żyje, tylko są inne strategie przetrwania i działania, do tego trzeba szybko i elastycznie zmieniać nawyki. Po to nagrywam o tym filmy, bo to jest teraz najbardziej nam wszystkim potrzebne. Ze starymi nawykami, spóźnionymi reakcjami NIE PRZETRWASZ, bo starego świata już nie ma, albo jego dni są policzone. Także nie martwcie się, bo tam gdzie padają jedne drzewa, tam pojawia się miejsce i światło dla nowych. Trzeba tylko zrozumieć, gdzie jest przeciwnik, gdzie ja w tym jestem, odrzucić złudzenia, odnaleźć swój właściwy batalion i wzrastać, odtworzyć to, co ci niezbędne, zabrać sobie, co twoje, żadnych sentymentów!
  2. Pozwolisz, że Ci wytłumaczę. I przy okazji wszystkim innym Paniom, które przeczytają ten zbłąkany w czeluściach internetu post. Będzie jak zwykle gorąco, więc można otworzyć popcorn. Otóż wbrew propagandowej srace, głoszonej przez różnych zboczeńców i ideologów, formowanych w duchu amerykańskich uniwersytetów spod znaku tęczowej gównoburzy, kobieta różni się od mężczyzny, nie tylko wyglądem genitaliów i ilością cegieł, które statystycznie może na raz podnieść, ale też swoistym uprzywilejowaniem w społeczeństwie, które wynika z pewnych biologicznych atawizmów. Całe to forum o nich traktuje, nie ma co tu ich szczegółowo przywoływać. W praktyce objawia się to tym, że o ile dla faceta nabicie przebiegu 5 wiąże się z podjęciem istotnego wysiłku w zakresie co najmniej jednego podpunktu z niniejszej listy: - bycie genetycznie optymalnym osobnikiem, z kwadratową szczęką, garniturem białych zębów, bujnych włosów, muskułów oraz centymetrów tu i tam lub zbliżenie się do tego typu poprzez pracę nad swoim wyglądem - bycie na tyle rozgarniętym i kreatywnym osobnikiem, by potrafić przyciągać ku sobie na dowolną okoliczność dowolne zasoby lub zbliżenie się do tego typu przez samorozwój i naukę - opanowanie sztuki uwodzenia, kontroli własnej energetyki i znalezienia się za pan brat ze swoją męską tożsamością, pewnością siebie itp. Tymczasem, dla kobiety, by mogła nabić przebieg 5, potrzeba wykonania którejś dwóch poniższych czynności: - wklejenia zdjęcia własnej gołej d... do internetu a następnie na 100 odpowiedzi odpisanie na przynamniej jedną z użyciem chociażby 10 znaków ASCII, by zmieścić a) miejsce spotkania b) znacznik czasu w postaci dnia i godziny c) przywitanie w formie krótkiego 'hej' (to punkt opcjonalny) - skinięcia palcem w trakcie mijania na ulicy/ w galerii handlowej/ a nawet wyglądając z ona własnego bloku na przechodzących randomowych 3 mężczyzn Czyli jest to tzw. ZERO EFFORT A zatem tak jak dla mężczyzny nabicie przebiegu 4 jest wyczynem, bo zakładając że interesuje go poważna, stała relacja, to w myśl zasad, które osobiście ja wyznaję, zobowiązuje go to do sporego wysiłku, nierzadko związanego z uwiciem namiastki chociażby rodzinnego gniazda, czy to będzie lokum, czy wypłata, czy inna forma kreatywności z listy powyżej dla mężczyzn. W tym samym czasie dla kobiety osiągnięciem jest nie nabicie przebiegu. Dlaczego to jest takie niesymetryczne i ludzie tak żądają? Odpowiedź jest prosta.... BO MOGĄ. A ponieważ jednostki pracowite, reprezentujące sobą realną wartość, wysokie standardy, samodyscyplinę mają to do siebie, że również szukają i oczekują takowych od partnera (każdy woli przestawać z równym sobie), to tam, gdzie spotyka się silny mężczyzna z atrakcyjną kobietą, tam ona maksymalizuje jego potencjał, a on minimalizuje jej przebieg. Ktoś bardziej przyziemnie mógłby powiedzieć - to rynek, a za dobry towar należy się wysoka zapłata. Dla mnie osobiście duży przebieg to jest: ========================================== ---3--- ===================================== ---TRZY--- Dlaczego taki - tłumaczyłem to już w filmie 'samotne córki samotnych matek', w wielkim skrócie, pierwszy to romantyczna miłość z liceum, drugi to nieudany związek z czasów studiów, kiedy człowiek szuka ciągle swojej tożsamości i popełnia błędy młodości i KONIEC. Wszystko, co więcej, świadczy o braku dyscypliny, a nierzadko również o cwaniactwie w używaniu magii swojej c.. do uczynienia zeń przedsiębiorstwa rozrywkowego, a nierzadko również zarobkowego. Oczywiście, jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, czasem musi być ich wiele, by się nauczyć, ja sam jestem po dwóch rozwodach i też można powiedzieć o mnie frajer, czy głupiec, źle wybrał. Jeszcze każdej ze swoich żon zbudował dom. Ale każda z nich miała przebieg < 3. I to są moje standardy. Jest takie powiedzenie: Mężczyzna w życiu buduje trzy domy - pierwszy dla wroga, drugi dla przyjaciela, trzeci dla siebie. Bo na tyle zwykle starcza mu sił i życia. Ja nie oczekuję, zaznaczam, akceptacji tych standardów z Waszej strony, bo to nie jest kwestia światopoglądu, tylko one istnieją na poziomie biologii ewolucyjnej, czy chcecie czy nie i niezależnie od tego, co o nich myślicie. Takie są reguły tej gry i nie znając ich - można tylko swoją sytuację pogorszyć. Czyli spaść na rynek tandety. Panie roztrwoniwszy kapitał swojej cnoty i młodości, znajdą się niezależnie od obowiązującego w mniemaniu mas światopoglądu w tej samej pozycji, co mężczyźni, którzy roztrwonili swoje dziedzictwo, czy możliwości akumulacji zasobów (w tym również młodość). Dlatego to jest fair.
  3. @SzatanKrieger spokojnie, ja nie wracam Natomiast faktem jest, że tak długo, jak będziecie tu tolerować chlew, tak długo poziom dyskusji nie przeskoczy pewnego pułapu. KOLEGO Kolegi, ja nigdy chyba nie pojmę, dlaczego w dekalogu nie ma przykazania nie kłam, tylko coś mgliście o fałszowaniu jakiś świadectw. Napisałem przecież w swojej mowie końcowej: Nie żegnam się personalnie z Wami, lecz żegnam się z przesiadywaniem tutaj, rozchodzimy się póki co w indywidualnych dla nas kierunkach. Cukinie udały się nieźle. Nie jestem wszak Italiańcem... Jednak bardzie jestem w tym roku dumny z pierwszych własnych cytryn: Masz jeszcze jakieś pytania? No bo wiesz, będę leciał.... Pozdrawiam wszystkich gorąco z gorącej Italii! 💗💛🌴
  4. Postanowiłem się odezwać, bo dyskusja się zrobiła poważna. No i byście o mnie nie zapomnieli Jest wszystko prawdą, co napisał kolega @Zły_Człowiek oraz inni i faktycznie jest to przykra nowość. Natomiast i na to jest rada oraz pokrzepienie, a brzmi ono: Wszystko przeminie. Przeminie teatrzyk atencji, przeminie tinder, przeminą nawet media społecznościowe i to za naszego życia. Po prostu przyjdzie coś nowego, a na starych śmieciach zacznie zawiewać pustkami jak na 'naszej klasie'. Przeminie atencja tym kobietom, nawet nie będziesz musiał czekać do ich reinkarnacji, wystarczy do ściany i chadom też przeminie, oraz cierpienie tym mężczyznom, ale także tym ładnym kobietom, bo wielu tutaj się wydaje, że one są niezasłużenie królowymi życia, ale nie trzeba rodzić się jako 10tka, by wyobrazić sobie jak niebagatelne problemy ma taka dziewczyna, koło której skacze taki zwodzący ją teatrzyk. Miałem kiedyś romans z taką dziewczyną, którą poznalem zanim jeszcze pojechałem do Italii i ona tu mnie odwiedziła, już jako 25 latka. Dziewczyna miała tak, że jak siadała nawet na tej włoskiej plaży, to w czasie, gdy ja poszedłem 'per fare il bagno' to trzech ją w tym czasie rwało. I ona nie mogła się nadziwić (przez 5 lat tego nie pojęła) że tylu skacze, a nikt, łącznie z pracodawcą nie zatroszczył się o jej sprawy bytowe, ba, nawet o wizę. Wysłałem ją standardowo do pomidorów i po przywiązaniu dziesięciu krzaczków wróciła wściekła. Wsadziłem ją w autobus do Hiszpanii i pojechała szukać swojego szczęścia. Jaki stąd płynie morał? Jak to mawia mój brat - zawsze czegoś będzie ci brak. Świat się zmienia i kto stoi w miejscu, ten się cofa. Też mógłbym siedzieć w PL i mieć branie jako programista, pewnie większe niż tutaj, ale nie robię tego, bo mógłbym się spóźnić na następną epokę, która już niebawem nadejdzie, kiedy ten rynek się nasyci, Chińczycy przejmą wszystko i żadnej to już nie będzie imponować. Hipergamia kobieca jest również formą habituacji, na wzrost, który w Polsce nastąpił. Oczywiście, co dla jednego jest wzrost, to dla drugiego jest upadek, dla tego, który nie odnalazł się w nowych realiach. Ale wzrost nastąpił w postaci możliwości, które ma dzisiaj młody człowiek, szczególnie ten żalący się łysiejący na zakolach bez zarostu normik, tylko on ich nie widzi, albo im co gorsza zaprzecza w prokrastynacji i brandzlowaniu się własną niemocą. Nie muszę chyba pisać, jak to działa na kobiety. Mnie stać było na studiach tylko na starą Wołgę, a jego dzisiaj stać na Audi, zaś na Wołgę go z kolei nie stać, bo podrożały od tamtego czasu pięciokrotnie. Kto mógł to przewidzieć? Ano można było. Tak samo jest dzisiaj. Zastanów się nieważne, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, z czego będziesz odcinał kupony za 5 lat, jak zmieni się świat, przebiegunuje gospodarczo. Skoro nie nazbierałeś za młodu, jakim cudem chcesz znaleźć na starość? Jest nielekko adaptować się do tak prędko zmieniającego się świata, praktycznie na każdym polu, to prawda. Za to, zauważ, że możesz zadeklarować się dziś jako ktokolwiek, jako postępowiec i pełna konserwa, wszędzie znajdziesz popyt, na obie opcje, jeżeli tylko przestawisz się w dobre miejsce i będziesz tam w odpowiednim momencie. Zobaczyłeś jak wygląda świat gdzie indziej? Miałeś dwa miesiące wakacji, nawet loty przywrócili. Więc czemu tego nie robisz, tylko siedzisz w swojej piwnicy? Zamierzasz stracić i to, co jeszcze masz? Utrata - piękna i rozwojowa rzecz, ale znowu... czy wykorzystasz i jej potencjał? Tylko zdrowe ryby płyną pod prąd, a kobiety instynktownie wyczuwają, kto jest zdrową rybą.
  5. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za słowa uznania. Kolego @zihuatanejo arch, czy kim tam jesteś. Przenikliwa analiza. Pewnie, że rozsądniej jest najpierw poszukać uchybień w sobie. Bo łatwiej je zmienić! Jest ona jednak na dane, które na mój temat miałeś. I choć oczywiście ziarno prawdy w tym jest, nie przeczę, to brakło Ci kilku istotnych informacji. Jednymi z nich jest to, że żadna moja żona nie była oddana mojej misji, z prostego powodu, że za ich czasów, obu, nie była ona jeszcze wyklarowana, a priorytety nie były ustalone. Możesz oczywiście przyjąć, że Twoja kobieta tej funkcji nie posiada, walczenia w Twojej sprawie, lecz, jak sam przyznałeś, czy warto wtedy mieć za wszelką cenę taką 'rozluźnioną' rodzinę? One się trzymały mnie, bo im pasowały pewne elementy w mojej osobie, a te, które im nie pasowały - były w stanie do czasu stolerować. Do czasu, kiedy obraz się wyostrzył, a tym rzeczom zostały nadane wagi w moim życiu. Możesz to nazwać prawdziwą, bezwarunkową miłością, której nie było, jeżeli w nią wierzysz, lub jak tam wolisz. Kobiety są dość praktyczne. Ale nie o tym chcę pisać. Otóż stawiam tezę, że argument kontroli ma przeszacowany wpływ. PUAsi radzą: bądź tajemniczy, udawaj, że ci nie zależy, że jesteś skrzyżowaniem mistrza Zen i mnicha z Shaolin, kiedy twoja myszka chwyta za randkową apkę, sam się z tego śmiałeś pod innymi nickami. Polacy mają taką przezabawną manierę, że napinają się na wyzwania dla samych wyzwań, często jest to kompletna sztuka, dla sztuki. Bohatersko walczą z problemami nieznanymi gdzie indziej. Stworzyli po dekadach badań laboratoryjnych benzynę z plastikowych śmieci, a Arab wydobył z ziemi. Widzę po sobie, bo sam przecież jestem Polakiem. Albo tuningują kartonowego malucha do 150 KM czy jakąś Syrenkę. To jest szczególnie zabawne, gdy się spędzi trochę czasu z obcokrajowcami, bo Niemiec od razu puka się w czoło, albo kiwa z politowaniem głową, bo on ma od tego Porsche. Co nie zmienia oczywiście faktu, że Polak jest od niego bardziej kreatywny. No ale co z tego, skoro Polak jest przy tym i tak najbardziej wydymany, bo kompletnie nie ogarnia innych aspektów złożonej rzeczywistości? To mi przychodzi na myśl, kiedy odsyłasz mnie po raz kolejny do audycji Marka, przepracowania jeszcze raz wszystkiego. Nawet ze związków zrobili taką ekwilibrystykę. To tak jak tuningować te tłoki od kaszlaka, albo nie wiem, robić rajdy na pojazdy z niedziałającym sprzęgłem. Te laski, które oni chceli 'zdyscyplinować', a one siedziały po dwóch dniach na kolanach innych frajerów, jak to kol. @maroon wam przed chwilą w nowościach zrelacjonował. Oczywiście, że jest to możliwe i można tak do tego podejść, rzeźbić w przysłowiowym gównie (mentalnym). Tylko po co? Rodzina, to nie misja na Marsa, można te konie mechaniczne mieć z niej na wiele różnych prostszych sposobów, choćby przez systematyczną pracę i trzymanie norm jakości, jak Niemiec, albo tak jak to robią zwykli ludzie jak świat długi i szeroki przez przyłożenie się trochę do wychowania panny. Jeżeli jesteś na niskim priorytecie, to kobieta i tak zrobi to, co chce, ale wychowanie może przedłużyć ten proces trzymania pionu, sprawdziłem na sobie. A to ma znaczenie, bo dziś możesz być na wysokim, a jutro już na niskim, ale też odwrotnie, dziś na niskim, a jutro na wysokim. W istocie tak jest. Mam paru znajomych, którzy trzymają kobiety bardzo krótko, a one nie odchodzą. Powody są różne. Jeden trzyma umiejętnością zarabiania pieniędzy, inny wiarą religijną. Lecz może być różnica w ich wychowaniu i zapewne jest. Bo co zadziała u jednego, dziwnym trafem nie zadziała u drugiego, nawet przy takich samych warunkach brzegowych. Ty możesz ją zdyscyplinować, wzbudzić poczucie winy, zakomunikować, lub przemilczeć i zająć się swoimi sprawami, odpuścić, a ona i tak pójdzie tam, gdzie pójdzie. Po twoje poroże, czy za swoim spełnieniem, albo po prostu na zakupy do marketu. I tu masz rację, taka rodzina mi do niczego niepotrzebna, tak jak niepotrzebny mi gumowy nóż do pomidorów. A możesz skontrolować i ona odpuści. Okazja przeleci, a w kobiecie zwycięży małe, jedno z wielu sprzecznych ze sobą "ja", które urodziło się w procesie wychowania. Jesteśmy takimi wielorakimi "ja", jedni bardziej zunifikowani, inni mniej... Nie wie i sam wielki Sziwa, kogo kocha kobita, I czy to miłość prawdziwa, nie wie i sam wielki Sziwa, Nawet kiedy stara i siwa, zawsze do końca jest skryta Nie wie i sam wielki Sziwa, kogo kocha kobita...........
  6. Zacznijcie wreszcie myśleć własnymi mózgami.
  7. Jak pracowałem w korpo, był tam zwyczaj, by z delikwentem, który rzucał papierami przeprowadzić tzw. 'exit interview' mający za zadanie udoskonalić procesy eksploatacyjne, by zminimalizować pogłowie ewakuujących się. Skojarzyło mi się z tą sytuacją. Moja misja na tym forum dobiega powoli końca. Dziękuję wszystkim za konstruktywnie spędzony czas i inspirujące dyskusje. Nie żegnam się personalnie z Wami, lecz żegnam się z przesiadywaniem tutaj, rozchodzimy się póki co w indywidualnych dla nas kierunkach. Mam wiele do zrobienia w realnym świecie, gdyż wymaga tego powaga czasów i kluczowy moment mojego życia, stąd chcę się skupić na działaniach w rzeczywistości tudzież także na kręgach socjalnych z innych krajów. Może jak się lepiej 'sfuzjujecie', stworzycie mniej wirtualny zrąb grupy, to się znowu spotkamy. Jedna z naszych pań rezerwatek prosiła mnie, bym napisał jakieś przesłanie dla młodych kobiet od siebie. Z początku nie chciałem tego robić, bo wbrew pozorom wcale nie lubię wcielać się w rolę moralizującego zgreda, staram się mówić tylko to, co koniecznie, jednak jako że postanowiłem opuścić na tę chwilę forum, tą rewią indywiduów, barwną hałastrą życiowych poszukiwaczy, konkwistadorów i wykolejeńców, oraz innych jeźdźców matrymonialnej apokalipsy z fasonem, dlatego też mowa końcowa będzie. Ale żołnierska. Otóż, drogie panie. Życia, wbrew propagandzie, zhakować cipką się nie da. Tak samo zresztą jak pieniędzmi. Życie można zhakować tylko siłą własnego ducha, dlatego ją przede wszystkim kształtujcie. Kiedy osiągacie rozkwitłą pełnoletniość wasza 'zdolność kredytowa' u mężczyzn jest najwyższa. Cenimy i oferujemy dużo, oczywiście na miarę możliwości, które sami w odpowiednim wieku mamy. Dla pań ceniących stabilność i doświadczenie mamy osobników po 40stce, starych wyjadaczy z żylastym penisem i żelaznym uściskiem dłoni, chroniących was przed zakusami matriksa, dla pań ceniących gładke lico mamy romantycznych pięknych dwudziestoletnich, jednak... z każdą kolejną kutangą, która ma wam dać (w waszym mniemaniu) lepsze nadzieje na jutro ten kredyt męskiej gotowości do pomocy wam wyczerpujecie i która się nie spostrzeże w porę, jej umowa kredytowa w wieku lat 30stu kilku pewnego pięknego dnia, którego nie sposób przewidzieć, zostanie niespodziewanie wypowiedziana, przyjdzie rachunek do zapłaty, a przedłużająca się zabawa w gorące krzesełka zwana też niechlubnie karuzelą kutangów zostawi was w pozycji na stojąco. Dlatego nie warto na niej nabijać więcej okrążeń niż to naprawdę niezbędnie konieczne, tak samo dla pasożytów systemowych i złudzeń toksycznych ideologii. Polacy do obrotny naród, a mężczyźni w nim są cenieni w Europie i na świecie. To oni będą zabezpieczać tyły Europy w nowym stuleciu, bo nie ma komu innemu tego zrobić. Pomóżcie im w tym mądrze i z pokorą, a wyjdziecie na tym jak najlepiej. Albowiem pycha kroczy przed upadkiem. Do panów zaś... nie budujcie swojego życia na złudzeniach, albowiem na tej planecie grane są w kółko te same motywy, mało co jest radykalnie inne niż kiedyś. Tych motywów zasadniczych jest skończona ilość i można je poznać przez uważną obserwację i wyciąganie wniosków. To bardzo ważne, bo zmarnowany na powielanie tych motywów czas, to jedyny zasób, który się nie regeneruje, którego nie można odkupić za żadne pieniądze. Jeżeli coś nie działa od lat, to znak, że należy zmienić parametry wejściowe. Zresztą, nawet w normalnej rzeczywistości w wieku lat 40stu nie będzie się wam chciało tyrać za 5€/h, bo człowiek z wiekiem traci nie tylko na sile fizycznej i sprawności umysłowej, ale też na entuzjaźmie. Głupotą jest waszą motywację, kiedy się wam chce i moglibyście mieć ciekawe efekty na wasz przyszły dorobek, zmarnować to dla jakiegoś janusza za czapkę wiśni, budować bastion jakiejś karynie, albo oddać do jakiegoś systemowego pasożyta. Janusz ma czuć respekt, karyna ma wkoło was latać i pytać, czy wam czego nie trzeba, a pasożyt systemowy nie tykać, lub trafiać w próżnię. To, co się aktualnie dzieje dookoła jest niestety nie po to, by wam zrobić dobrze, tylko by przetestować waszą męskość w warunkach stricte bojowych, czy dacie sobie odebrać, czy nie. Jak dacie - to nikt za wami nie zapłacze, a jak nie dacie, to dopiero zaczną być ustalane warunki gry. Człowiek jak ma 25 lat, 30ści, nawet 35 jest naiwny i nie wie, co jest jego prawdziwym atutem. Dlatego starzy cwaniacy robią go w konia, bo znają prawdziwą wartość rzeczy. Wykorzystują zarówno kobiety jak i mężczyzn. Trzeba te swoje atuty znać i wiedzieć, jak ubić z nimi satysfakcjonujący obie strony interes, bo ubijanie interesów jest koniecznością, tak jak żeglowanie. Zdajcie ten egzamin, a ustawi się do was sznureczek niewiast ze wszystkich kręgów kulturowych, byście wzięli je pod swoje skrzydełka białego orzełka. Raz prozą raz rymem walczymy z propagandowym reżymem...
  8. Nie zauważyłeś, że to prowokacja?
  9. Kolego, gdybyś był w mojej ekipie, to dostałbyś porządną zjebkę za swoją postawę roszczeniowego cwaniaka, który nie dość, że królem życia nie jest, a obce cipy mu bez przerwy na myśli. Seks wielu z was tutaj totalnie zaćmił gały na to, co jest w życiu ważne. Piszesz w swoim elaboracie coś takiego: a potem, że nie jesteś zadowolony ze swojego życia erotycznego. Jesteś schizofrenikiem? I tęsknisz do laluni, która ogołoci cię z tych niewielkich zasobów, które masz, wdepcze emocjonalnie w ziemię, a potem okaże się, jak się będziesz do niej dobierał, że 'nie wie, co czuje'. No chyba, że jesteś kolejnym wcieleniem archa i nakręcasz tu dyskusję pro publico bono. Zresztą odpisuję nie tyle tobie, co w ogólności, bo niestety wielu młodych kogucików prezentuje tutaj takie dwójmyślenie: chcieliby, żeby ich dziewczyna za nimi latała, była przynajmniej 7+, czekała na nich z obiadem, ale oni na delegacjach - hulaj dusza piekła nie ma. Ziomeczka z góry pochwaliłem, a teraz czytam 'divy to nie zdrada'. Kolejne wcielenie archa do dyskusji, czy was już kompletnie popierdoliło? Więc zejdź mi z oczu.
  10. Dobrze ci kolega wyżej napisał. Masz to, co wielu chciałoby mieć i masz inicjatywę w relacji. Czemu więc na siłę pragniesz, by ona przejęła tą inicjatywę i stała się jak reszta feministycznego klubu? Wtedy bardzo szybko przestanie być Twoja. Wrażeń ci mało? Trwały związek to przeciwieństwo przygód, przynajmniej nie takich, jak sobie wyobrażasz. Po co ją wypchnąłeś do pracy? Żeby nadziała się tam na konkurencyjną kutangę? Teraz masz problem, bo wyjedziesz - ryzyko, że znajdzie sobie kogoś na boku. Nie wyjedziesz - przestaniesz się rozwijać, zbiedniejesz i potracisz i to, co masz. Ta sama zagwozdka jest z prawem jazdy. Kiedy twoja kobieta nie ma prawa jazdy jest wysoce wyższa szansa, że będzie wracać do domu najpóźniej z tobą, a zalet takiej sytuacji nie sposób przecenić. Żadna z moich żon nie miała, jeździły dzielnie ze mną, samochodem, motocyklem. Kobieta na tylnim siedzeniu motocykla to są same zalety, o termicznych nawet nie wspominając. Pierwsza zrobiła na motocykle po pewnym czasie i się zaczęło rwanie jej w robocie. Rwały ją, skurwysyny zdradliwe, przez wiele lat. A kropla drąży skałę, a twój związek eroduje. I dopięły swego, jeden chuj nawet swoje małżeństwo rozbił. Fail! Kobiet zmienić się nie da, można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia! Można je tylko zepsuć. Połamać jak szkło. Nie widzisz tego? Jeżeli nie widzisz, to znak, że musisz zacząć w życiu porządnie tracić, by docenić to, co masz.
  11. I tak masz wiele ponad średnią, trzymaj się więc niewiasty, którą masz. Tu nie ma dylematu ani moralnego, ani dylematu interesu. Narzucaj jednak tempo. Jeżeli przeszkadzają ci zachowania partnerki komunikuj i egzekwuj postępy, ale w realnym zakresie. Nie wymagaj zmian, które i dla ciebie byłyby trudne do wykonania na sobie, a tym bardziej w krótkim czasie. Jeżeli jedziesz w delegację i przestaniesz bywać w domu, zabierz partnerkę ze sobą.
  12. Ja wziąłbym cechy @ViolentDesires, przynajmniej na etap podboju, bo jest przenikliwa i się nie boi konfrontacji, tylko pod warunkiem, że nie ośmieliłaby się mnie uderzyć, oraz cechy @Hatmehit, bo wydaje się jeszcze niezepsuta, gdybym tylko wiedział, że nie stanę się drugoplanową mumią, no i oczywiście cechy rodzinne @Amperka gdyby była jeszcze niezaklepana. A! I różowe okulary od @Hippie.
  13. Słaby punkt jest w tym, że to ty chcesz, a życie może chcieć co innego. Zarówno jedna droga jak i druga może cię kosztować taką masę wyrzeczeń, że 10 lat wsiąknie z twojego życia jak kamfora. Ja lansuję taki, a nie inny model rodziny z dwóch powodów. 1) jest on w odwrocie i osłabia to kondycję całego narodu (polskiego) ale też narodów europejskich, stąd mówię o procesach i ich skutkach, dlatego darujcie sobie ten hejt, pieprzenie o kurach domowych, dziewicach w haremie, bo to niestety pokazuje niemożność emocjonalnego rozdzielenia abstrakcyjnych kwestii od własnego życia i jego problemów. Tak samo kol. @Obliteraror jesteś nie dość, że niszą wśród użytkowników tego forum ze względu na dorobek materialny, jak i niszą matrymonialną mając żonę z poprzedniej epoki. Lansowanie Twojego modelu życia jest tutaj trochę jak promocja żaglówki na wyścigach formuły I. Ani to komu pomoże, ani to punkt odniesienia do czegokolwiek 2) lansuję - a dokładnie pokazuję jakie warunki musi taka partnerka spełnić i dlaczego w miejscu gdzie jesteście jest ich nikły odsetek, promil może - bo sam jestem nim zainteresowany i zakładam, że duża liczba użytkowników obijających się po nieperspektywicznych LTRach, które pokończą się jak moje małżeństwa w najlepszym razie, także jest nim zainteresowana, oraz cała masa inceli, którzy chcieliby mieć kobietę na dłużej na normalnych zasadach, a nie mogą. Nie twierdzę ani że to jest model dla wszystkich, lepszy niż inne, ani że na koniec nawet będziecie szczęśliwi! Nie! Możecie mieć przesrane tak, czy owak, urodzi się wam niepełnosprawne dziecko, albo kobiecie mąż umrze i będzie musiała pójść do pracy. Koleżanka @Hatmehit, która dzisiaj ma wielkie plany może ani wyjechać do Egiptu, ani nie założyć rodziny, tylko zmarnować się w pracy w jakiejś bezsensownej firmie, albo z wiecznym chłopakiem, czego jej oczywiście nie życzę, ale to wszystko może się zdarzyć i w przypadku wielu z nas zdarzy się, zdarzyło, albo aktualnie zdarza. Ja sam szacuję, że mam ciągle niewystarczające środki na założenie rodziny takiej, jaką chciałbym, a co dopiero na finansowanie jeszcze pasji kobiety. Dlatego moje żony, kiedy robiłem ekwilibrystyczne przejścia w swoim życiu, wypływałem na nowe wody, zwiały do matriksa, bo tak im było wygodniej, tam jest dużo więcej kasy i gratisów, niż ja byłbym im w stanie nawet zaoferować. Zwiały, bo były młode i atrakcyjne i liczyły na wyrwanie więcej. To czeka niestety większość z was. Niestety, jako mężczyźni przegrywamy ostro z systemem wyzysku i kontroli, stąd prowadzę tu pracę organiczną, odnośnie metod walki z jego destrukcyjnym oddziaływaniem. Są wnioski, które i mi się wcale nie podobają, sam chciałbym inaczej, ale wiem, że to mrzonka. Jednym z takich przykrych wniosków jest na przykład to, że: Kobieta, która się nadaje na dobrą i wierną żonę, przeważnie nie ma pasji w życiu. Wiedzieliście o tym, którzy tak tutaj śmiejecie się, że kobiety nie mają pasji i są nudne? Oraz oczekujecie od nich posiadania tej pasji? Mogą mieć zainteresowania, ale z moich danych wynika niestety jasno, że to będą tylko zainteresowania, jakieś tam, takie, czy inne, ale nie pasja. Lub będą żyły pasjami męża. Dlatego, że energia żeńska jest energią podtrzymującą, a nie kreatywną. Pasję to ma koleżanka @Hatmehit przynajmniej teraz. Potem ona coś poświęci. Albo poświęci rodzinę, jeżeli zyska możliwości rozwoju pasji (i lepiej, by was wtedy koło niej nie było jako partnerów, chyba że sami macie zamiar przesiewać piach pustyni w sensie chodziło mi tu o orbitowanie za nią), albo poświęci pasję dla rodziny, w co jednak bardziej wątpię. Ale jednego i drugiego malowanego jak obrazek raczej nie będzie miała. Coś będzie z tego zestawu występować w formie zdegenerowanej, kalekiej. To jest przekleństwo kobiety (a jednocześnie błogosławieństwo), z którym nic nie możemy zrobić. Moja pierwsza żona została wybitną programistką, zaszła nawet wysoko w facebook hackercup, do przedostatniego etapu, mało brakowało, by pojechała do Palo Alto na finał. Druga fascynowała się Chinami i herbatą. Może kiedyś tam pojedzie, zna już chiński mimo młodego wieku. Dzieci jednak nie ma ani jedna, ani druga, a to już czas na nie i nie zanosi się, by były na to gotowe. I takie są, panowie i panie realia. Nie łudźcie się więc, że będziecie mieć wg. harmonogramu jedno i drugie. Dlatego należy się nauczyć siebie i rozpoznawać te postawy, które ludźmi kierują obok was, bo ci ludzie mogą przez nieznajomość ich spierdolić sobie i wam przy okazji życie. Po to o tym piszę, a nie by z podróżniczki, karierowiczki, czy introwertyczki zrobić na siłę damę dworu, czy kurę domową, no litości...
  14. Dokładnie tak. Szukaj szczęścia na własną rękę, bo los nagradza przygotowanych. Jedyne ograniczenia, jakie posiadasz, są w Twojej głowie. Sky is the limit. Oboje w tym momencie się zdefiniowaliście. Uświeciliście rękę, która sypie kasą, choćby to i były marne cebuliony. Dodaj do tego jeszcze kobiety, które mają w pogardzie pieniądze, które dał im ich mąż (a są wiele więcej warte, bo to mąż, taki sam jak ty nieszczęśnik, i miał przeważnie trudniej je zdobyć niż twój korpo unit, dotacja unijna, czy grant uniwersytecki) i macie definicję proletariatu, masy pracującej. Oczywiście ta masa może mieć domy, samochody, wygodne życie, nawet szczęście aplikowane farmakologicznie, ale to w dalszym ciągu masa pracująca, a nie wolni ludzie. Wolni ludzie nie chadzają na posady, tylko wymieniają się dobrami, uprawiają, wytwarzają i handlują. Na posady chadzają niewolnicy. Jest bardzo cienka granica kiedy się przechodzi 'na drugą stronę', to jest kwestia niestety opowiedzenia się po systemowej stronie, tak jak waha się koleżanka @Hatmehit i teraz jest pytanie, czy gdyby jej sypnąć sowitym grantem, dać na badania, opłacić kawalerkę w Kairze i studia tam, czy zdradzi rodzinę? Sądząc po jej słowach - zdradzi, dlatego że została tak wychowana lub ma w sobie ponadprzeciętnie silny męski pierwiastek, który temu sprzyja. Zauważył to już imć sorosz, który wynalazł narzędzie do demontażu relacji rodowo rodzinnych na podbijanym terenie. Wystarczy mieć dostęp do kasy, a oni mają nielimitowany. I pompują te granty, dotacje, kredyty. Kupujesz młodego człowieka, bo instytucja z taką kasą zawsze przebije to, co ma do zaoferowania biznes rodziców, czy rodzinny. A rodzina jest sprawą bolesną, bo się jej nie zmienia i są tam zawsze narosłe przez lata niesnaski i żale. Prawda, że sprytne? Ale to są pośrednio zaniedbania rządzących, bo kasę oni powinni trzymać twardą reką, a nie MFW, nie ma na danym terenie innej kasy niż bogactwo obywateli i ich wytwory. Ale o tym zapomniano i wyciągamy teraz ręce jak żebracy wszędzie, tylko nie do własnych zasobów, na których siedzimy, choćby naturalnych. A świadczą o tym te słowa: Rodzina jest przewidziana na 'etap' lub 'dalszy plan'. Po tym np. znajomi Ukraińcy z cerkwii poznają, czy się kobieta do ożenku nadaje. Wytłumaczyli mi to kiedyś. Cenna wiedza. Oni weryfkują, czy rodzina jest na pierwszym miejscu. Bardzo mądrze. Bo jest w życiu jeszcze milion rzeczy do zrobienia, zawsze, ale liczą się priorytety. Zawsze będzie jakaś praca, dom, znajomi, ale rodzina jest na pierwszym miejscu. To moja taka praktyczna uwaga do mężczyzn tutaj, po czym poznać żonę, która spełni się rodzinnie. Czy to dobrze? Nie oceniam, stwierdzam fakt.
  15. To było odniesienie do kolegi @Obliteraror Jesteś relatywnie nowa na forum, otóż mam tu misję kontrrewolucji ideologicznej Stąd skupiam się na 'standardowym modelu' i odtruwaniu propagandy, nie opisuję życia w całej złożoności.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.