Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Janek Horsie

Użytkownik
  • Content Count

    66
  • Donations

    219.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

57 Świetna

About Janek Horsie

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. IV Zlot Kolekcjonerów Broni 1-2 czerwca 2019, Fort VI Poznań Miło nam poinformować o Zlocie Kolekcjonerów Broni w Poznaniu, który odbędzie się na terenie Fortu VI (ul. Lutycka 115), koniec ul. Dojazd w dniach 1-2 czerwca 2019 roku. Zlot Kolekcjonerów Broni w Poznaniu jest odpowiedzią na zainteresowanie środowisk kolekcjonerskich i społeczeństwa tą tematyką i ma charakter imprezy otwartej. Wezmą w niej udział kolekcjonerzy rozmaitej broni, obejmując historyczną i współczesną broń palną, broń białą, myśliwską, gazową, pneumatyczną, czarnoprochową, wyposażenie wojskowe, repliki broni, przedmioty związane z technikami walki, odznaczenia i emblematy, książki, pojazdy wojskowe. Bez broni masowego rażenia. Wśród licznych eksponatów, które będzie można obejrzeć podczas Zlotu, są: największy strzelający rewolwer na świecie, ważący 45 kg i wpisany do księgi rekordów Guinnessa, skonstruowany przez Ryszarda Tobysa, karabin Maroszka, złote Kałasznikowy, legendarne pistolety Vis Yeti, niemieckie karabiny maszynowe z I i II Wojny Światowej, kolekcja Luger’ów Parabellum P-08, Mauser C-96 z Czerwoną Dziewiątką, niemiecki karabin samopowtarzalny Gew41(W), karabiny AK-47 w różnych odmianach i wiele innej, nie tylko palnej broni historycznej i współczesnej. Zobaczymy kilka karabinków StG44, amerykańskie Garandy i Grease Guny, karabiny MG34 i MG42. Ciekawostką będzie legendarny FG42 i przodek MP44 –czyli MkB42(H). Między wieloma ciekawostkami, znajdą się też karabiny i pistolety odkupione z magazynów łódzkiej filmówki, które począwszy od lat powojennych używane były przy realizacji wielu znanych i lubianych polskich filmów i seriali. Filmowymi bohaterami są niemiecki karabinek szturmowy MP43 oraz angielski peem Lanchester MKI wyprodukowany na początku II wojny. Używano ich na planie serialu „Czterej Pancerni i Pies”. Będzie tez kilka Stenów ostatnio użytych przy realizacji filmu „Miasto 44”, pistolety Parabellum używane przy kręceniu „Stawki większej niż życie”. Podczas Zlotu udostępnimy do zwiedzania wnętrza fortu z nowymi eksponatami i zaprezentujemy historyczne dioramy. Będzie można objechać fosę fortu zabytkowymi pojazdami wojskowymi, czynna będzie strzelnica pneumatyczna i stanowiska handlowe. Równolegle odbędzie się organizowany przez Poznańskie Zaprzęgi, zlot motocykli z wózkami bocznymi. Podczas ubiegłorocznej edycji kolekcjonerzy prezentowali ponad 1000 egzemplarzy rozmaitej broni. Kolekcjonerów zapraszamy już od piątkowego popołudnia. Wstęp dla Publiczności w sobotę 1 czerwca w godzinach 10-18 , a w niedzielę 2 czerwca w godzinach 10-16. Bilety wstępu 6 zł dla osób do 16 roku życia, 12 zł pozostałe. Zapraszamy do odwiedzenia nas z całymi rodzinami. Nie zabraknie sprzętu wojskowego i inscenizacji historycznych. Otwarte będą podziemia fortu, do zwiedzania zarówno z przewodnikiem jak i samodzielnie. O dobrą strawę zadba kuchnia polowa. Dostępne będą kraftowe piwa i tradycyjnie już na tą okazję forteczne piwo „Kolekcjoner” Więcej informacji na Facebooku https://www.facebook.com/events/2128926277203904/ źródło: http://www.fortpoznan.pl/zlot-kolekcjonerow-broni-2019/
  2. Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo sam mam podobnie, tyle że jestem starszy te 10 lat od Ciebie. Ja od dłuższego już czasu nauczyłem się cieszyć czasem spędzonym sam ze sobą. To jedyna opcja, na to żebyś nie zafiksował. Kiedyś dla mnie to też było problemem - koledzy w związkach, pożenieni, umówić się z którymś w piątek wieczorem to trzeba się z miesiąc wcześniej zapowiadać, a w dniu spotkania wychodzi, że myszka coś chce żeby w sobotę rano zrobił, albo gdzieś pojechał i dupa. On nie da rady. Tyle, że nasze spotkania odbywają się bez alkoholu. Każdy musi dojechać autem, więc alkohol odpada. Ja zresztą nie piję już parę ładnych lat. Na początku próbowałem leczyć samotność obkupując się w coraz to fajniejsze gadżety, głównie elektroniczne, związane częściowo z moimi zainteresowaniami, potem książki, następnie kolekcja związana z moim hobby. I owszem daje to pewną, krótkotrwałą radość, ale to wszystko na nic. Jeśli nie nauczysz się być szczęśliwym sam ze sobą, będzie Ci ciężko w życiu. To nie jest tak, że jak nie masz drugiej połówki, to jesteś jakiś tam niepełnowartościowy, lub gorszy. To wmawiany nam element Matriksu, po to żebyśmy czuli się niespełnieni i byli wiecznymi konsumentami. Czytałem niedawno Vadima Zelanda i on częściowo o tym pisze. Po prostu szukasz swoich drzwi. Jak znajdziesz swoje drzwi, Twoja dusza będzie szczęśliwa i życie będzie przyjemne, lekkie i bez takich właśnie rozterek. Polecam cały cykl jego książek. Po ich przeczytaniu zmienisz podejście do życia, w moim przypadku z bardzo pozytywnym skutkiem. Na koniec ciekawa pasta z wykopu, na temat związków. Ciebie to właśnie ona częściowo dotyczy. Czujesz się źle, bo nie masz drugiej połówki. To nic złego, bo jesteś wolny!
  3. Do jubilera na polerkę, tak jak @Mosze Red napisał. Zapłacisz ze 30zł. Popytaj w różnych punktach. Potem dobre zdjęcia, opis i wystaw w lokalnych ogłoszeniach, ewentualnie na Facebooku, jeśli masz konto. W jakiejś lokalnej grupie sprzedażowej. Wyraźnie pokaż ile kosztował i zdjęcie certyfikatu. Możesz też i na allegro, ale tam odlicz sobie jeszcze prowizję. Lepiej do jakiegoś jubilera pójść, może odkupi, niż do lombardu. W lombardzie możesz uzyskać jakieś 100zł/g przy próbie 585, jubiler powinien zaoferować trochę więcej (info od znajomego, który miał niedawno bardzo podobną sytuację). @Piter_1982 dobrze pisze. Brylanty w sklepie mają zajebistą marżę i są drogie. W hurcie toż to całe gówno kosztuje, bo wychodzi im trochę więcej niż za cyrkonię. To ludzie swoim pojmowaniem prestiżu diamentów (brylantów) pompują ceny tych kamyków. Jakby któremu kiedyś do łba strzeliło jeszcze się oświadczać nie idźcie do żadnych Apartów, Kruków czy innych sieciówek. Tam robią masówkę kiepskiej jakości i za horrendalne pieniądze. Kolega kiedyś w jednym z tych sklepów kupił pierścionek 333 (8karatów, najgorsze gówno) po blisko 400zł za gram. Ech, miłość. Podobno próbował ratować związek kolejną błyskotką dla ukochanej. Jedyne, co mi się w tych lokalach podoba to naprawdę duży wybór i zazwyczaj atrakcyjne sprzedawczynie. Ale czy za to warto przepłacać?
  4. Co będzie? Inflacja większa, to i ceny wzrosną Na jedno wesele zaprosiłem sobie koleżankę (ładną, zgrabną i powabną, miała taaaakie duże oczy ) na jakieś trzy godziny przed ślubem. Dziewczę się ubrało, uczesało, wymyło i nie narobiło wiochy. Da się? Da się. Nie było wtedy jeszcze tych fejsbuków i messendżerów. Trzeba było zadzwonić i pogadać z panną. Ostatnie kilka wesel, na których byłem - na trzeźwo i bez osoby towarzyszącej (kawaler jestem, wolno mi). Polecam!
  5. W Tatrach moim zdaniem najładniej jest wczesną jesienią (wrzesień-październik), kiedy jeszcze nie było ochłodzenia. Piękna pogoda, kolory jesieni, niewielu turystów, nigdzie nie ma tłoku. Wstajesz rano i idziesz w góry. Nocleg najlepiej w Kuźnicach, ewentualnie w bliskiej okolicy. Miejsc noclegowych do wyboru, do koloru a stamtąd wszędzie masz blisko. No, może nie nad Morskie Oko ;). Kiedyś wybrałem się ze znajomym w weekend. W niedzielę wyjeżdżaliśmy z Zakopanego w stronę Krakowa. Tam gdzieś za Zakopanem jest taka czarna tablica pokazująca szacunkowy czas dojazdu do Krakowa. Pokazało 6h. Obaj jak to zobaczyliśmy, to parsknęliśmy śmiechem. Niestety to była prawda. 6 godzin jazdy do samego Krakowa. Potem już autostrada i wio w stronę domu. Szkoda Twojego czasu, zdrowia i pieniędzy. Chyba że tłum Ci nie przeszkadza. Ze mnie turysta żaden, ale tłoku nie cierpię. Naturę najlepiej podziwiać w ciszy i spokoju.
  6. Sportowe w wieku 18 lat to dosyć rzadkie, chyba że miałeś nadzwyczajne osiągnięcia w sporcie strzeleckim. Możesz zdradzić jak to u Ciebie było? Decyzja bez problemów, czy musiałeś kopać się z koniem (WPA)?
  7. Czarnoprochowiec nie za bardzo nadaje się do celu, który @Byłybiałyrycerz wymienił. Taka broń jest ciężka i stosunkowo niewygodna w noszeniu, może być zawodna w przypadku chęci szybkiego oddania strzału w samoobronie (wilgoć pod ubraniem, zacięcia wszelkiego rodzaju). Pomijam małe i lekkie pukawki typu Remington Pocket .31 lub Great Gun Derringer w 9mm, bo to pukawki. Mały kaliber, niewiele huku odstraszającego, mała siła obalająca, ciężko tym trafić w poruszający się cel, bardziej zawodne niż normalnej wielkości egzemplarze. Najważniejsza sprawa: strzelanie z broni palnej do zwierząt to kłusownictwo, jeśli nie posiadasz uprawnień myśliwego i broni odpowiedniej do tego celu. W razie gdyby się wydało, że biegasz po lesie z czarnoprochowcem, możesz mieć problemy natury prawnej. Tak sobie pomyślałem, że może dobrym odstraszaczem na zwierzęta byłyby zwykłe, trochę mocniejsze petardy. Wiadomo, dzikie zwierzęta raczej boją się człowieka, uciekają na jego widok. W razie gdyby takie zwierzę chciało jednak atakować z jakiegoś powodu, odpalić petardę, rzucić w miejscu gdzie stoisz i spierdalać. Zwierzę doleci, może się zainteresuje petardą, może nie. Jak mu huknie w pobliżu ryja, to efekt powinien być zadowalający.
  8. Zawsze jak ktoś mówi o ślubie to mi się przypomina All Bundy (ten od serialu) i jego klasyczne: 1. Don`t marry! (Nie żeń się!) To pierwsze prawo dekalogu, dalej to już tylko moja radosna twórczość: 2. Jak już się żenisz, to nie przed 35-rokiem życia. 3. Jak już masz mieć żonę, to podziel swój wiek na pół i dodaj siedem. To maksymalny wiek Twojej żony. 4. Spisz intercyzę. itd. Piszesz, że to prawie rodzina. Może warto byłoby ukierunkować pana młodego tak, żeby jeszcze przemyślał to, co chce zrobić. Po wyjściu z kościoła to już będzie po ptokach z dobrymi radami. Najlepiej to chyba anonimowo, tak żeby później nie wypominał Ci, że mu się wpierdalałeś w życie.Wysłać mu link do forum, podrzucić książę Marka pod drzwi, coś w tym stylu. Ja bym mu kupił książkę Co z tymi kobietami i poprosił Marka o autograf w stylu: Dobry człowiek nad Tobą czuwa. Przeczytaj to, zanim podejmiesz tak ważną decyzję w życiu. Jak chce się żenić w dzisiejszych czasach, to chyba nie ma świadomości chłop czym to grozi. Toż to pchanie głowy w paszczę lwa!
  9. Kiedyś rozmawiałem z pewnym panem. Teraz ten pan ma już grubo ponad 60 lat, kiedyś pożyczał ludziom pieniądze na procent. Powiedział coś takiego: Chcesz 2000? Dobra, podpisz mi tu weksel na 4000zł. Mówił, że umawiał się z gościem np. na miesiąc. Jak nie oddawał, grzecznie przypominał mu o długu. Nie było spłaty? Szedł z tym wekslem do komornika. Dług spłacony z procentem? Oddawał weksel i po sprawie. Wiem, że pożyczał ludziom, o których coś tam wiedział, że w razie czego są wypłacalni. Ja nie pożyczam. Ani komuś, ani od kogoś. Jak ktoś nie potrafi gospodarować pieniędzmi, to już jego problem. Za dużo poznałem ludzi, którzy żyją od wypłaty do wypłaty. Nie dlatego, że mało zarabiają, tylko dlatego, że wydają na pierdoły więcej niż powinni. To, o czym @tytuschrypus pisze, też już o tym czytałem. Pisał o tym p. Turaliński w Jak kraść? Podręcznik złodzieja.
  10. To może być znak z niebios: nie żeń się! I gumy trzymaj zawsze pod ręką, tak żeby twoja myszka się do nich nie dobrała. A na poważnie. U Vadima Zelanda przeczytałem, że sny to niezrealizowane warianty z Przestrzeni Wariantów, czyli coś co istnieje w alternatywnej rzeczywistości, ale nie urzeczywistniło się w Twoim życiu. Może się urzeczywistnić w przyszłości, ale nie musi. Z innej strony: Po przeczytaniu książek doktora Michaela Newtona (Przeznaczenie dusz, Wędrówka dusz) mam zupełnie inne spojrzenie na sny. Może być rzeczywiście tak, że Twoja podświadomość (dusza) Cię ostrzega przed niechcianą ciążą (wpadką z daną partnerką). Dusza wie, że ten wybór drogi życiowej Ci nie służy i stara się to w jakiś sposób zakomunikować, jednak wybór i tak należy do Ciebie. Mi też się śniła kiedyś jedna dziewczyna. I to w taki sposób, jak to podobno powiedział generał Wieniawa-Długoszewski do jednej z Pań, której wcześniej przesłał kwiaty: Ja znam tę dziewczynę, podoba mi się fizycznie, znam jej rodzinę, ale to tylko zauroczenie fizyczne. Dziewczyna spełnia większość punktów wymienionych przez @Mosze Red w jego temacie o wyborze żon. Spełnia w ten sposób, że lepiej się od niej trzymać z daleka. Raz mi kiedyś popatrzyła w oczy, to aż mi ciarki po ciele przeszły (pozytywne ciarki). Wg doktora Newtona może to oznaczać jakieś braterstwo dusz, znak, że to właśnie ją wybrała moja dusza, żeby przeżyć to wcielenie. No wiecie, ślub, dzieci, biały płotek, domek, labrador w biszkopcie i tyraj misiu na to wszystko. Znak, że tak przeżyte wcielenie będzie najlepiej spożytkowane jeśli chodzi o rozwój mojej duszy. Ja ją po prostu ruchałem ostro w tym śnie, do końca, z zalaniem formy (na NO FAPie, sen był bardzo przyjemny, wiecie o co chodzi ). Osobiście uważam to za ostrzeżenie, żeby się do tej dziewczyny nie zbliżać.
  11. Mam wrażenie, że @Stary_Niedzwiedz bardzo trafnie zanalizował sytuację. Twoja mama prawdopodobnie wszystko sama obmyśliła i ustawiła. Chciała żebyś został chrzestnym, ale nic o swoich planach nie powiedziała. Dopiero teraz wyszło. A tu dupa! Synek się nie zgadza. Wcześniej już napisałem, że też byłem w sytuacji, że odmówiłem dziecku i to w bardzo bliskiej rodzinie, ale u mnie była całkowicie inna reakcja ( na zasadzie: ok, rozumiem). Moja mama wie, że i tak bym zrobił po swojemu, więc nawet nie próbowała mnie w żaden sposób namawiać. Chrzestnym został kto inny, można by napisać, że następny w kolejce Zachowanie twojej rodziny świadczy moim zdaniem o tym, że Ciebie nie szanują i mają gdzieś Twoje zdanie. Człowiek na poziomie, który by usłyszał taką odmowę (mam nadzieję, że starałeś się wybrnąć z tego dyplomatycznie), powinien powiedzieć, że rozumie. Tyle. Moja rada: pod żadnym pozorem nie zmieniaj zdania. Oni mogą próbować różnych sposobów by Cię jeszcze przekonać, ale jak wytrwasz przy swoim będą wiedzieć, że w chuja z Tobą się nie da lecieć i zaczną na swój sposób szanować.
  12. Wrzucajcie proszę w tym temacie informacje o wydarzeniach, targach, spotkaniach, wystawach, które dotyczą broni palnej, strzelectwa, militariów i survivalu. Myślę, że mamy na forum wielu miłośników zainteresowanych tymi imprezami. Fajnie byłoby mieć informacje o takich wydarzeniach w jednym miejscu. Jako pierwsze, bo chyba jeszcze o tym nikt nie wspomniał, a impreza już za tydzień: W dniach 5-7 kwietnia odbędą się w Sosnowcu targi strzelectwa, militariów i survivalu - EXPOShooting Zakres tematyczny targów jest bardzo obszerny, a lista wystawców bardzo ciekawa. Godziny otwarcia 5 kwietnia 2019 piątek - godz. 12.00-18.00 6 kwietnia 2019 sobota - godz. 10.00-18.00 7 kwietnia 2019 niedziela - godz. 10.00-16.00 Wstęp 20 PLN brutto - bilet normalny 10 PLN brutto - bilet ulgowy Szczegóły na stronie: https://www.exposilesia.pl/exposhooting W tym tygodniu miały się odbyć targi myśliwskie HUBERTUS w Warszawie, jednak ze względu na niewielkie zainteresowanie targi zostały odwołane i odbędą się w innym terminie. Szczegóły na tronie: http://www.hubertusexpo.pl/ oraz https://www.pzlow.pl/index.php/aktualnosci/628-targi-hubertus-expo-2019-odwolane
  13. Od kilku lat Linux Mint z LXDE. Instaluję, wywalam niepotrzebne rzeczy, drobna konfiguracja pod swoje potrzeby a później już tylko aktualizacja co jakiś czas. Nigdy nie miałem z tym systemem problemów na moim sprzęcie (kilkuletni laptop poleasingowy wielkiej trójki). Wcześniej pracowałem przez jakiś czas na: Red Hat (równolegle z Windows 95), Debian, Slackware, Ubuntu, Puppy i Manjaro. Dosyć często używam też UBCD (dystrybucja narzędziowa).
  14. Jeśli chcesz coś nowego, rozważ aukcje na allegro, czy ogłoszenia na forach tematycznych. Wielu nowych strzelców CP rozczarowuje się swoim nowym rewolwerem (bo to trzeba długo ładować, bo to nie ma kopa jak .45ACP, bo rączki brudzi i pod paznokciami żałoba) i sprzedają prawie nowiutkie egzemplarze jakieś 200-300zł taniej niż cena sklepowa. Ma taki rewolwer przepuszczone przez lufę jakieś 50 kulek i idzie pod młotek, bo nowe hobby nie podpasowało. Jeśli broń jest spasowana i osiowa, ma gwarancję producenta, to możesz śmiało brać. Producent to w sumie bez znaczenia, chociaż różnie to bywa w różnych rocznikach produkcji. Jedni twierdzą, że Uberti lepsze, drudzy że Pietta, inni natomiast, że tylko stara produkcja, bo te współczesne to robione z gównianej włoskiej stali. Inni uważają tylko Hege-Uberti i Pedersoli.Przy pierwszej broni nie ma to znaczenia. Co na początek? A co Ci się najbardziej podoba i do ręki pasuje. Poważnie! Jeśli nie miałeś nigdy w ręku, chciałbyś postrzelać, warto byłoby podjechać na okoliczną strzelnicę i zobaczyć co Ci podpasuje. Koledzy nie będą kutwami i dadzą Ci strzelić z jednego, czy drugiego rewolweru. Zobaczysz czy Ci się podoba. Moje typy na początek: Colt Navy .36 1851 lub 1861 ( po prostu piękna broń) Spiller et Burr .36 (bardzo fajny i rzadko spotykany na strzelnicach) Colt Army 1860 z normalną lufą w .44 (ma pierdolnięcie, jak załadujesz cały bęben :)) Podobno rewolwer jest trudny na początku do opanowania i wielu poleca na początek przygody z CP pistolet lub karabin (celniejszy, prostszy w obsłudze). Ja zaczynałem od rewolweru. I jeszcze jedna rzecz: Za tydzień 5-7 kwietnia w Sosnowcu są targi strzeleckie. Z listy wystawców wynika, że powinni mieć także broń czarnoprochową na stoiskach. Jeśli ktoś z Braci ma niedaleko, może warto byłoby podjechać i pooglądać. @Rnext Ten Remington Sheriff z ogniową oksydą - pięknotka :) Kiedyś sobie taki kupię. Dla samego mania!
  15. Ja napiszę tak: Dwa razy się zgodziłem, wtedy jeszcze chodziłem do kościoła i byłem wierzący. Raz odmówiłem - bardzo bliskiej rodzinie. Umotywowałem to tym, że ja JUŻ nie wierzę, do kościoła nie chodzę i byłbym chrzestnym tylko z nazwy. Gdyby ojcowie tych dzieci zaproponowali mi to dzisiaj to bym odmówił. Rodzina w porządku, dzieciaki też naprawdę ok (już po komuniach; została mi osiemnastka i ewentualny ślub, ale to mężczyźni więc delikatnie będę dawał im do zrozumienia, że to się nie opłaca;)) ale zrozumieliby moją decyzję odmowną. Podejrzewam, że wtedy pogorszyłyby się między nami stosunki, ale ja bym się tym nie przejmował. Ta ostatnia odmowa - nie odczułem żadnego negatywnego wpływu tej odmowy. Wiem, co będą gadać: że dziecku się nie odmawia, że to żaden koszt i tym podobne frazesy. Pierdol to! Jeśli to bardzo bliska rodzina, będziesz miał jakiś niewielki wpływ na wychowanie tego dziecka, ale to bardziej za kilka lat. Jak dalsza rodzina, to będziesz widywał chrześniaka/chrześniaczkę na urodziny/komunię/osiemnastkę i na ślub, jeśli zaprosi. Kasa? Oczywiście, że będą oczekiwania. Począwszy od zapłacenia za mszę, poprzez jakiś prezent na sam chrzest a to tylko początek. Jak nie postąpisz jak każe tradycja (w moich stronach chrzestny kupuje świecę i płaci księdzu za mszę; nie wypada też przyjść z pustymi rękami na samą uroczystość), to wezmą Cię na języki i obgadają ze wszystkich stron. Potem urodziny dziecka, bo rodzice raczej Cię będą zapraszali na kolejne przyjęcia urodzinowe. Wiadomo, że na urodziny nie idzie się na krzywy ryj. Dziecku rocznemu możesz kupić zestaw jakichś książeczek do czytania (znaczy się rodzice będą czytać), ale już pierwszokomunista nie zadowoli się byle czym. Komunia. Chrzestnemu nie wypada teraz dać prezentu za 200-300zł (tyle kasy to może dać babcia, jak nie śmierdzi groszem i ma niewielką emeryturę/rentę). Chrzestny wyskakuje z kasy, albo daje jakiś prezent (rower, quad, hulajnoga elektryczna itp; nie wiem co teraz w modzie). Jak sobie dziecko zażyczy jakiś wypasiony prezent to i z tysiąca złotych będziesz musiał wyskoczyć. Osiemnastka. Pewnie Cię zaprosi chrześniak. Będzie tort, może jakaś flaszka. 100zł w kopercie to myślę, że będzie mało. Ze 300 teraz chyba pasowałoby dać. Ślub. No tutaj, to już zależy ile masz kasy i ile jesteś w stanie dać swojemu chrześniakowi/chrześniaczce. Napiszę tak: młodzi oczekują, że chrzestni dadzą najgrubsze koperty ze wszystkich zaproszonych gości. Myślę, że teraz to trzeba by z 1500zł przynajmniej dać w kopercie, żeby Ci nie obrobili dupy żeś kutwa. Jeśli nie chcesz zostać chrzestnym, to odmów. Wiadomo, że trzeba będzie to ubrać w ładne słowa, tak żeby rodzice dziecka się nie pogniewali. Dzisiaj, gdyby ktoś jeszcze raz przyszedł prosić w kumy - powiedziałbym że dziękuję, nie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.