Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Janek Horsie

Użytkownik
  • Ilość treści

    46
  • Donations

    219,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

35 Świetna

O Janek Horsie

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Moja babcia też mówiła mi coś podobnego. Moja przeżyła prawie 80 lat, zmarła przed kilkoma laty, ale jak jeszcze żyła to lubiłem z nią rozmawiać na różne tematy i opowiedziała co nieco na temat swoich młodzieńczych lat. Zdrady? Na porządku dziennym. Były takie jej rówieśniczki, że jak która zaszła w ciążę, to nie wiedziała z kim. Tyle tych chłopów obracała, że jak już brzuch zaczął rosnąć, to trzeba było wybrać tego z najlepszymi perspektywami i zaciągnąć go pod ołtarz. Jak nie chciał się żenić, to go bracia brzemiennej niewiasty namawiali. Czasem trzeba było tłumaczyć ręcznie. Kukułcze jaja? Oczywiście. Opowiadała o kilku przypadkach, po nazwisku, że kto inny spłodził, a kto inny wychowuje. Bad boy spłodził i się ulotnił (babcia nie użyła tego określenia, bo go po prostu nie znała), a beta się z panną ożenił i wychowuje jak swoje. Wszyscy we wsi wiedzą, że (cyt. Ani Mru Mru) Cesio Pawlak to jest syn Antka Kowalskiego, a Jan Pawlak to się z tą Kryśką ożenił, bo myślał że to jego. Samotne matki? W tamtych czasach miały ciężko, żeby nie napisać, że przejebane. Nie było zasiłków, nie było 500+, nie było mediów społecznościowych, gdzie taka matka mogła by poznać kogoś, kto pomoże wychowywać jej dziecko. Trzeba było zakasać rękawy (szczególnie na wsi) i zapierdalać, żeby było co do gęby włożyć. O tym akurat wiem ze źródła, bo w niedalekiej rodzinie była samotna matka z tamtych czasów. Ojciec dziecka płacił alimenty ( na pewno jego, widać podobieństwo, nawet w drugim pokoleniu), ale ożenił się z inną kobietą i z nią później też miał dzieci.
  2. Janek Horsie

    Pistolet do samoobrony

    @JoeBlue Niestety, ale obawiam się że masz zupełną rację, dlatego chciałem uzupełnić swoją wcześniejszą wypowiedź. Niezupełnie, a podobnie. Prokurator i tak się do dupy przyczepi. Kiedyś już wstawiałem link do tego opracowania, ale tak dla przypomnienia nie zaszkodzi ponownie. http://gss.gda.pl/wp-content/uploads/2018/02/OBRONA-KONIECZNA-Z-U%C5%BBYCIEM-BRONI-PALNEJ-CA%C5%81Y.pdf Opracowanie p. Krzysztofa Kuczyńskiego, adwokata i instruktora strzelectwa dotyczące obrony koniecznej z użyciem broni palnej.
  3. Janek Horsie

    Pistolet do samoobrony

    Z legalnych i najbardziej bezproblemowych to tylko gaz. W shargu i na allegro widziałem gaz pieprzowy na niedźwiedzie o nazwie Grizzly Gel 4mln SHU, 26.4% OC 63ml. Nie wiem, co to jest warte, ale w opisie stanowczo odradzają stosowanie tego wobec ludzi, więc pewnie zrywa papę z dachu. Umarex HDR 50 - fajna zabawka, jak @wojkr zauważył (nie miałem, ale chętnie bym z tego postrzelał). Jak będziesz sobie chciał popykać za stodołą do metalowych blaszek, takie strzelanie dynamiczne to może być fajne. Ek poniżej 17J, to pewnie poczujesz, ale na psa to to nie pomoże. Agresywnego człowieka tylko tym rozsierdzisz. Broń palna - jeśli masz pozwolenie do ochrony osobistej. Jakiekolwiek inne użycie takiej broni, choćby popularnych czarnoprochowców poza domem, to proszenie się o kłopoty. W domu, lub na swojej posesji - zupełnie inna sprawa. Możesz się tłumaczyć obroną konieczną i działaniem pod wpływem silnego wzburzenia lub strachu.
  4. Kup jakąś muffinkę w cukierni, do tego świeczki urodzinowe w PEPCO i będzie. Jedną świeczkę na ciastko (tylko nie wpierdol wszystkich 25, czy ile tam dziewczyna ma lat), zapalasz i śpiewasz sto lat. Potem to wiadomo. Jak dziewczyna z tych normalnych to buzi, buzi i do łóżka. Jak się pogniewa z tego powodu, to też fajnie. Już wiesz, że nie warto się nią więcej spotykać.
  5. Janek Horsie

    Pomoc z języka rosyjskiego.

    Wychodzi na to, że nie mam tak dobrego wzroku, jak sądziłem :(
  6. Janek Horsie

    Pomoc z języka rosyjskiego.

    Kolego szanowny, Wypowiem się, bo kiedyś uczyłem się tego języka. Wielu ludzi o tej porze śpi. Druga sprawa, to zdjęcie, które zrobiłeś jest bardzo słabo czytelne. Mam dobry wzrok i matrycę laptopa także dobrej jakości, ale nijak nie mogę odczytać tego, co wkleiłeś. Zrób lepszą fotkę, to Ci ktoś pomoże przetłumaczyć.
  7. Janek Horsie

    Portale randkowe kiedyś i dziś.

    Coś w tym może być. Weźcie sobie wejdźcie na pierwszą lepszą stronkę z kamerkami online, gdzie Panie pokazują co mają najlepszego. Tam co druga kręci pupcią przed kamerą z tym różowym czymś w cipce. Tylko ogonek wystaje. Jak która bardziej obrotna, to sobie jeszcze drugi w dupkę wsadzi. Podpięte to pod aplikację, żetony się sypią, atencja od Panów jest, lush (czy tam lovesense) wibruje a Pani podskakuje w spazmach na fotelu przed kamerą. Pani wcale nie musi występować przed kamerkami, (jakby nie kamerki to nie wiedziałbym nawet, że coś takiego istnieje), wystarczy sobie włożyć urządzonko jak chcica naleci - małe, dyskretne, robi robotę i całkiem niedrogie (idą na allegro jak świeże bułeczki). Wieczorkiem, podczas sesji Facebooka/Instagrama pół godzinki dla relaksu i jest fajnie. Nawet do kościoła z tym można iść, nikt się nie powinien zorientować :)
  8. Janek Horsie

    Jak stworzyć broń w warunkach survivalowych?

    Pełna zgoda. Nigdy nie strzelałem z broni do człowieka i mam nadzieję, że nie będę musiał, nawet w obronie własnego życia, ale uczestniczyłem kiedyś w ćwiczeniach ze strzelectwa typowo bojowego i trenowaliśmy strzelanie na sucho do biegnącego do Ciebie człowieka. Broń rozładowana, wcześniej sprawdzona, w kaburach, 10m przede mną mój przeciwnik, zbliża się, krzyczy. Mieliśmy jak najszybciej wyjąć broń, przeładować (Glock 17, bez magazynka) i strzelić na sucho w jego kierunku. Niby proste, a ludziom się różne rzeczy zdarzały - jeden zapomniał po której stronie ma kaburę, drugi źle złapał za chwyt broni i spadła mu na ziemię, trzeci zapomniał przeładować i próbował strzelać. Inne ćwiczenie. Stoisz z Glockiem w kaburze, za Tobą instruktor każe Ci jak najszybciej wyciągnąć broń, przeładować i strzelić do tarczy 3 metry przed Tobą. Ale wcześniej nic nie mówił, że będzie głośno krzyczał za uchem i Cię delikatnie szturchał, żeby Cię rozkojarzyć. Strzelanie w stresie, lub bo ciężkim wysiłku fizycznym to całkiem inna bajka. Wystarczy pooglądać filmy z akcji policyjnych w USA. Świetnie wyszkoleni strzelecko funkcjonariusze potrafią w stresie popełniać proste błędy, które mogą zaważyć na ich życiu. Oglądałem filmik, gdzie policjantowi podczas ostrzeliwania z podejrzanym skończył się magazynek, zamek w tylnym położeniu, wyrzucił stary, wyjął z ładownicy świeży i próbuje go włożyć spłonką w stronę wylotu lufy (powinno być pociskiem w stronę wylotu lufy, spłonka naboju skierowana w stronę strzelca). Zorientował się prawie od razu, ale te 2-3 sekundy opóźnienia w chwilach zagrożenia życia to dużo. Także strzelanie statyczne do papieru to jedna sprawa, a strzelanie dynamiczne, bojowe to całkiem inna para kaloszy. Jeśli macie możliwość postrzelajcie kiedyś na strzelnicy otwartej na jakimś torze do strzelań dynamicznych, na czas. Wcześniej pasowałoby zrobić ten sam tor na spokojnie, bez pośpiechu, nawet bez wcześniejszego biegania. Zobaczycie różnicę.
  9. Wiem, że tak się mówi potocznie i nazywa się teologię nauką, ale nie powielajmy tego błędu. Że napędza bardzo specyficzny przemysł, od którego ja też się trzymam z daleka - pełna zgoda Teologia to nie jest żadna nauka. Od biedy można by ją podciągnąć pod historię literatury, teorię czy historię kultury, socjologię, filozofię kulturoznawstwo, religioznawstwo, jako gałąź tychże dyscyplin, ale nie można jej rozpatrywać jako samodzielnej dyscypliny naukowej. Najbardziej by tu pasowała filozofia - jest teoria i niech sobie ją tam w spokoju omawiają. To, że ma w nazwie logos i jest wykładane na uniwersytetach wcale nie znaczy, że jest nauką. Żeby jakaś dziedzina wiedzy mogła być zaliczona jako dziedzina naukowa musi mieć odpowiedni aparat naukowy, chociażby metodologię. Czym się zajmuje teologia? Wg Josepha Ratzingera (żyjącego jeszcze, byłego papieża Benedykta XVI): źródło: http://dlibra.kul.pl/Content/29949/3_czym_jest_teologia.pdf Teologowie to bardziej tacy pisarze fantastyczni, niż naukowcy, bo wzięli sobie na warsztat kilkadziesiąt większych tekstów zebranych i wybranych podczas głosowania kilkaset lat temu, często błędnie przetłumaczonych (mam na myśli Pismo Św. w aktualnym wydaniu) i sobie nad tym dokumentem radośnie debatują. Z teologa taki naukowiec, jak z mysiej pizdy worek na mąkę.
  10. Miałem taki kiedyś. Najlepszy fun miałem parę lat temu z nasłuchiwania rozmów telefonicznych telefonów bezprzewodowych w okolicach 400MHz (dokładnych częstotliwości nie pamiętam, bo to dawno było). Tepsa montowała na wsiach telefony bezprzewodowe na radiolinii, tam gdzie nie opłacało się kłaść miedzianego przewodu. No lepsze niż kabaret :) Teraz już nie ma tych transmisji. Policji też możesz próbować nasłuchiwać (nie podsłuchiwać), ale większość ich transmisji idzie teraz w trunkingu (jest kodowana), czego ten model nie ma. Ewentualnie po GSM. Gdybyś próbował złamać to szyfrowanie, to podchodzi to już pod paragraf (przełamywanie zabezpieczeń elektronicznych czy jakoś tak). No policji nie posłuchasz, może jeszcze gdzieś na zadupiach nie mają kodowania, ale jest wiele innych fajnych rzeczy, których można z pomocą tego skanerka nasłuchiwać (pasmo lotnicze np).
  11. Janek Horsie

    Laptop używany do 3000zł - jaki polecacie?

    Bierz poleasingówkę jak koledzy radzą. Marka? Bez znaczenia, jeśli weźmiesz coś z biznesowych modeli Wielkiej Trójki: Dell, HP, Lenovo. Dell: seria Latitude, Vostro, Precision HP: Probook, Elitebook Lenovo: modele biznesowe Thinkpad (bodajże seria T, X) Jak już sobie wybierzesz model, poczytaj o nim na notebookcheck.pl Bardzo często jest tam profesjonalna recenzja. Z tymi laptopami nie ma żadnych problemów. A jeśli są to z winy użytkownika (zalanie, upadek, przepięcia prądu). Części zamienne dostępne, bardzo przyzwoite wykonanie, solidna konstrukcja (bardzo często modułowa), dobrej jakości matryce, dyski twarde. No zajebisty stosunek jakości do ceny. Publicznie to wstyd się przyznać, ale rozebrałem więcej laptopów niż kobiet i napiszę jedno: rozbierz sobie tanie HP, Dell czy Lenovo (tzw. supermarketówkę) i rozbierz coś z serii biznesowych. Niebo a ziemia. Od kilkunastu lat pracuję tylko na seriach biznesowych i wszystkim swoim znajomym takie laptopy polecam. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, że w 3-4 letnim laptopie siedział oryginalny dysk z przebiegiem 2-3 tys. godzin (to tyle co nic, powiedzmy 320GB, 16MB Cache, 7200RPM, gdzie w konkurencyjnych supermarketówkach siedziały 320GB 8MB Cache, 5400RPM). Ja wszystko biorę z allegro. Przeglądam oferty w bardzo prosty sposób: Super Sprzedawca, Kup Teraz, ustawiony zakres ilości pamięci RAM, wielkość matrycy, system. Bierzesz pod uwagę Windows 7/8/10 PRO/Ultimate (żadne Home czy inne wynalazki typu Evaluate). Gwarancja? Bierz taki, w którym sprzedawca w opisie deklaruje rok gwarancji. Jak się coś w tym czasie spieprzy, lub przyjdzie nie taki jak powinien być (zdarzyło mi się z 3-4 razy, szczególnie bad sektory na dysku) to w razie czego masz bezproblemową wymianę, ewentualnie naprawę (oni tego nie naprawiają, biorą z palety drugi egzemplarz, sprawdzają, pakują w karton i wysyłają do klienta; stary idzie na handel jako niepełnosprawny z odpowiednim opisem). Jak się w czasie gwarancji nie popsuje i będziesz o niego dbał, to będzie Ci służył do końca. Mam w tej chwili na warsztacie (znaczy się mam coś z nim zrobić) stare Lenovo Thinkpad 12 letnie. Już nie domaga (ma pewne wady), ale dalej działa, ma oryginalny dysk bez bad sektorów, bateria działa, system oryginalny. Jakiś czas temu miałem w ręku starego Della Latitude C610 z procesorem Pentium III 256MB RAM i dyskiem 40GB (ok 15 lat pracy) i dalej hula. Nadaje się jedynie do pisania i oglądania filmów, bo teraz sam Firefox potrzebuje tyle RAMU, ale na Linuksie ten komputer przeżywa obecnie nową młodość i funkcjonalnie nie różni się od 5-6 latków (tyle, że to samo robi dwa razy dłużej :)) Ja brałem głównie z firm: IT TRONIC, KOMPRE i jeszcze jedna, ale teraz nazwy nie pamiętam (znaczy się te firmy miały akurat na stanie takie egzemplarze, których szukałem i w dobrych cenach).
  12. Janek Horsie

    Alkohol

    Wytrzymałeś miesiąc, więc wytrzymasz też drugi. Po pół roku abstynencji problem przestanie istnieć, bo alkohol przestanie Ci smakować. Tak po prostu. Przypomnij sobie jak pierwszy raz wziąłeś wódkę do ust. Smakowało? No raczej nie. To kwestia habituacji, o której wiele razy Marek wspominał w swoich artykułach, czy nagraniach. Za pierwszym razem jest szok, za drugim już mniejszy. Po jakimś czasie kubki smakowe się przyzwyczajają i zimną wódkę pijesz jak kompocik truskawkowy. Piszę z własnego doświadczenia, więc możliwe, że u Ciebie także tak będzie. Wódka? Mi teraz opróżniony kieliszek śmierdzi. Piwo? Po pół szklanki (połowa z 250ml) mam takie dziwne uczucie w żołądku i gazy (no bekać się chce), że drugiej połowy już nie wypijam, tylko oddaje tacie. A on piwo lubi Wino? Jakoś nigdy mi nie podchodziło, ale teraz nawet od lekkiego winka mi język cierpnie i mam takie dziwne wrażenia smakowe (w znaczeniu negatywne). Bimber? Wypiłem w tamtym roku ze 3 kieliszki, pod wpływem namów dalszej rodziny. Był całkiem dobry, muszę przyznać, ale nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Źle mi się tamtej nocy po prostu spało i więcej tego nie powtórzę. Organizm się buntuje. Powodzenia w trzeźwości. To zajebisty stan! Edycja: @Pentakilo ma rację. To także działa. Policz z ołówkiem i notesikiem w ręce zyski i straty spowodowane przez alkohol. Ale nie tylko to, ile wydałeś na alkohol, tylko wszystkie straty przez niego spowodowane. Mam na myśli głupie/nieroztropne/nielegalne rzeczy zrobione pod wpływem (może jakaś wybita szyba, rozdarte spodnie, zbity telefon, wszelkiego rodzaju problemy prawne, obita buźka własna lub cudza, niechciana ciąża, gorsza wydajność w pracy, zniszczone zdrowie). Zapisz tę kwotę. Z drugiej strony pomyśl co mógłbyś zrobić mając zaoszczędzoną na koncie taką ilość pieniędzy. Tak czysto teoretycznie wyobraź sobie, że po pijaku uprawiasz seks z kobietą, której byś na trzeźwo patykiem nie dotknął (no nie twój typ urody delikatnie stwierdzając), ona zachodzi w ciążę i okazuje się, że na jakieś następne 26 lat jesteś uwiązany finansowo. Nawet jak kobieta nie zaskoczy i już po wytrzeźwieniu okazuje się, że miałeś z nią jakieś chwile sam na sam, których nie pamiętasz, to będziesz miał podwójnego kaca: fizycznego od nadmiaru alkoholu i moralniaka.
  13. Janek Horsie

    Pożegnanie

    Rozumiem Cię bardzo dobrze. W tamtym roku pożegnałem suczkę, która była w rodzinie od 16 lat, od szczeniaczka. Tak się jej pogorszyło na starość, że nie miała już siły chodzić. Musieliśmy ją uśpić. Aktualnie mam psa, samca - jej potomek. Świetna psina, choć to zwykły kundel.
  14. Janek Horsie

    Koniec z alkoholem - jak to argumentować?

    Nie piję od kilku lat, więc napiszę co ja stosowałem/stosuję. Na początku jakoś głupio mi było powiedzieć w towarzystwie znajomych, że ja już nie piję. Były jakieś głupie docinki typu: a co ty się do jechowych zapisałeś? Odpowiadałem, że nie, bo za bardzo lubię kaszankę. Moje wymówki: -że biorę leki, lekarz mi zabronił; -że prowadzę, albo jutro z rana muszę gdzieś jechać (do pracy, mamę gdzieś zawieść); -od dawna jak ktoś nalega mówię, że miałem kiedyś problemy z alkoholem i już nie piję. Byłego alkoholika nikt przecież do picia nie będzie jakoś specjalnie namawiał. Kiedyś na weselu kumpla byłem osobą funkcyjną i trzeba było jakoś markować picie, tak żeby się nikt nie zorientował. Wymyśliliśmy, że naleje się wody źródlanej do flaszki i będę sobie z tej butelki polewał. Pierwszy raz w życiu wodę źródlaną (nie może być gazowana) ogórkiem zagryzałem. W przypadku studniówki możesz tak to zaaranżować, że z rana następnego dnia gdzieś musisz jechać, pykniesz dwa kielonki wódeczki (w kieliszkach będzie woda źródlana), skrzywisz gębę teatralnie i dalej już będziesz się fajnie bawił. Nikt nie będzie gadał i nie wyjdziesz na "odszczepieńca".
  15. Do sauny chodzę od jakichś 5 lat. Świetne miejsce na relaks i odprężenie. Staram się tam pojawić przynajmniej raz w tygodniu. W jednej, do której uczęszczam nagość jest akceptowana, chociaż ja sam z gołym tyłkiem nie paraduję. Zdarzyło się z raz czy dwa, że siadając i moszcząc się na swoim miejscu zdjąłem ręcznik z siebie przy ludziach, ale zazwyczaj tego unikam. Do Adonisa mi trochę brakuje (za dużo kilogramów obecnie). Ostatnio w saunie mokrej położyłem się na kamiennej ławie owinięty ręcznikiem na biodrach. Tak sobie leżałem i marzyłem (sam, nikogo akurat nie było) i po kilku minutach zorientowałem się, że mi się namiocik pod ręcznikiem zrobił. Jakby ktoś wtedy wszedł, to by mi chyba było głupio. W tym akurat miejscu rzadko można spotkać kobietę, która nie wstydzi się nagości. Na jakieś 50 wizyt tam może z raz czy dwa widziałem zupełnie nagą kobietę (oba przypadki po 40-tce). Młode kobiety, szczególnie te atrakcyjniejsze wchodzą i wychodzą okutane ręcznikiem od szyi po kolana Raz mi się zdarzyła taka sytuacja: siedzę sobie na krzesełku, odpoczywam popijając wodę, a z naprzeciwka w saunie (przeźroczyste, lekko przydymione szklane drzwi) dwie starsze kobiety siedziały sobie na najniższej grzędzie z trochę przykrótkimi ręcznikami z rozchylonymi nogami. Panie były po 60-tce, z 20-30kg nadwagą. Kurwa, normalnie mało nie rzygnąłem. Co się raz zobaczyło, to już się nie da odzobaczyć. Inna sauna, do której uczęszczam ma jasno w regulaminie napisane, że nie można nago paradować. Zauważyłem, że każdy wchodzi jak i w czym chce. Wylazł z basenu w kąpielówkach, nawet się nie ochlapał i lezie tak do sauny. W saunie suchej siedzą w strojach kąpielowych. Ostatnio jeden przylazł z jakąś gumową dmuchaną zabawką i dwójką trzyletnich dzieci. Obsługa ma to chyba w dupie. Wykorzystuję, co mam wykupione na karcie i więcej tam moja noga nie postanie.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.