Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Strusprawa1

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    434
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

322 Świetna

O Strusprawa1

  • Tytuł
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Witam. Od dawna waham się do założenia tego wątku, który dotyczyłby mnie, gdyż konto tu mam od roku równo i się udzielam, ale jeszcze nigdy wprost nie opisałem swojej osoby. Jakkolwiek znajdują się tu ludzie z doświadczeniem większym, to pomyślałem, że to dobre miejsce, aby opisać moje pomysły/plany. Przepraszam, jeśli pojawią się błędy. Opiszę na początek to, kim jestem, a potem wątpliwości moje.. Do rzeczy. Mam 20 lat. Urodziłem się w małym "miasteczku" w południowo-wschodniej lubelszczyźnie. Do 8 roku życia mieszkałem z mamą i dwoma starszymi braćmi w bloku z dwoma pokojami. Ojciec mój zginął w wypadku samochodowym, gdy miałem 11 miesięcy. Odbiło się to nieco na mojej psychice. Pierwsze moje wspomnienia z życia były m.in. takimi, w których mama sama siedzi w kuchni płacząc i słuchając na magnetofonie jakichś smutnych babskich piosenek. Ona mówiła, że (ojciec) wracał od kochanki, ale niedawno się dowiedziałem od dawnego sąsiada ojca i "przyjaciela rodziny", że wracał od imprezy, gdzie zabiła go ukraińska mafia, podobnie jak jego brata (mojego stryjka). W końcu lata '90, a to możliwe, gdy się mieszka blisko granicy i robi lewe interesy. Oczywiście odbiło się to na podświadomości i później, chodząc do szkoły, łatwo poddawałem się presji. Bogactwo się nie przelewało. Mieliśmy skromną rentę po ojcu, który był klawiszem (pilnował więźniów). Mimo to na wszystko starczało, bo matka wydawała pieniądze roztropnie. Matka ożeniła się potem znów z murarzem, który średnio mnie i braci lubiał. Z dzisiejszej perspektywy się nie dziwię. Przeprowadziliśmy się na wieś do babci i do 16 roku życia tam mieszkałem. Matka, rzecz jasna, rozwiodła się z nim po 5 latach małżeństwa, lecz potem i tak przyjeżdżał jeszcze do niej. To było dla mnie bardzo dziwne wtedy, lecz teraz wydaje się dość logiczne. Ogólnie nie uczyłem się źle w szkole. Uczestniczyłem w wielu konkursach, a nawet byłem na wojewódzkich z historii będąc w III gimnazjum. To oczywiście i tak o niczym nie świadczy, jeśli nie potrafi się tego wykorzystać. Dużo mojej młodości uleciało w grach komputerowych, podróżach rowerowych, czytaniu książek o kosmosie, co w sumie nie jest tak straszne, ale i tak uznaję większość czasu za stracony. Rzadko znajdowałem wspólny język z braćmi. Im starszy byłem, tym bardziej każdy szedł we własną stronę. Pierwszy jest 7 lat starszy ode mnie i jego pasją były kluby piłkarskie - nie tyle grał w piłkę, co się pasjonował meczami. Ja w tym nie widzę nic specjalnego. Drugi jest 4 lata starszy ode mnie i akurat miał pasje, do których bardzo mnie namawiał. Jak był w gimnazjum to tańczył jumpstyle (szczyt popularności 2006-2010), czyli skakanie i wykonywanie kombinacji nogami w rytm muzyki. Namawiał mnie do tego, ale ja głównie godziłem się na kręceniu tego, co on tańczy. Filmiki na youtube dalej są. Potem, gdy poszedł on do liceum, to zainteresował się programowaniem. Jeździł nawet na olimpiady informatyczne ogólnopolskie, a nawet był lepszy od nauczyciela z liceum, jak sam stwierdził. Również i do tego mnie namawiał, ja miałem wtedy 12/13 lat, ale nie potrafiłem się wtedy przemóc. Widziałem jak on programuje, tłumaczył mi na czym to polega, opowiadał ciekawostki z tym związane. Pozostała masa książek jego po tym, z których teraz czerpię pełnymi garściami. Wtedy niestety nie rozumiałem ile bym zyskał, gdybym już wtedy zaczął programować. No nic. Będąc w II gimnazjum zainteresowałem się ogólnie pojętymi "teoriami spiskowymi", które zaczęły się od wątku "Kiedy wybuchnie III wojna światowa". Potem filmy z Alexem Jonesem, David Icke i tak dalej - wszyscy pewnie znani. Będąc w szkole gnojonym, była to duża odskocznia od problemów. Też się zrodziła dziwna pasja do czytania całych artykułów z wikipedii postaci, wojen itd. Na początku III gimnazjum dopiero w pełni wyszedłem z tzw. "przegrywu". Biłem się z kilkoma osobami, po czym nagle stałem się kimś poważanym, co było dla mnie mocnym red pillem. W tym samym czasie także inną czerwoną pigułką było zachowanie dziewczyn do mnie od tamtego czasu. Jakkolwiek przestano mnie gnoić, to dopiero wtedy ogarnąłem jak bardzo dziewczyny zwracają uwagę na wygląd mężczyzn. Nie twierdzę, że byłem jakimś modelem. Z twarzy trochę groźnie wyglądam, co mnie później nawet ratowało. Zauważyłem zresztą, że im bardziej muskularna i groźniej wyglądająca twarz, tym bardziej podoba się dziewczynom (polecam na youtube look red pill - wszystko wytłumaczone). Wtedy też podobałem się pięciu dziewczynom i wybrałem jedną, z którą byłem od końca roku szkolnego i trwało to jakieś 1,5 roku. Nie ma co opisywać. Schemat jak większość na forum, więc nie warto opisywać, co zostało już opisane setki razy. W III klasie też jeździłem na konkursy historyczne wiele razy. Ostatni był wojewódzki, w Lublinie, a przechodziłem dalej nie dlatego, że uczyłem się na siłę, tylko dlatego, ponieważ przyjemność mi sprawiało losowe czytanie w internecie. Potem chodziłem do liceum na mat-fiz. Tutaj już bardziej w I klasie zacząłem być typowym korwinowcem, "turbokucem", co z dzisiejszej perspektywy trochę mnie żenuje, ponieważ wtedy jeszcze nie potrafiłem dowodzić krok po kroku moich poglądów. Na maturze zdawałem 4 przedmioty rozszerzone - historię, matematykę, informatykę i geografię. Geografia poszła mi zdecydowanie najlepiej mimo, że nie miałem jej w rozszerzeniu. Ogólnie średni miałem wynik na ogół, ponieważ w II i III klasie liceum miałem mocno wykrzywiony światopogląd - najpierw mocny katolicyzm, potem ezoteryka, nauki wschodnie, rodzimowierstwo słowiańskie. To wszystko pochłaniałem bez namysłu nie patrząc, że tak naprawdę każda z tych idei do niczego nie prowadzi i czułem to podświadomie. Dopiero 3 miesiące przed maturą (luty 2016) poznałem kanał Kelthuzara, a tym samym poglądy Ayn Rand, Jana Stachniuka, Rothbarda (podzielam tylko ekonomiczne), Misesa i innych, co w sumie było odpowiedzią na większości moich pytań ówczesnych. Po liceum na I rok studiów poszedłem na ślepo na UMCS na zarządzanie. Teraz ten wybór wydaje mi się dziwaczny, ale chyba wtedy za mocno zachłysnąłem się dziwacznymi planami, oraz książkami. Miałem myśl - jeśli na tych studiach będę mieć mnóstwo czasu, to uda mi się ogarnąć będąc w większym mieście. Nie było oczywiście jak myślałem. Miałem w planach już wtedy, aby iść na to, na czym jestem teraz, czyli geoinformatykę, ale mylnie podejrzewałem, ze się nie dostanę. Dostałem się mimo tego, że matury nie za bardzo udało mi się poprawić. Tak więc mogę zakończyć wywód o przeszłości. Moja sytuacja wygląda następująco: studiuję geoinformatykę, ale wciąż mam masę strachu przed przyszłością i planów. (o kwestiach obecnej dziewczyny pisałem w innym wątku ) Miałem plan, żeby iść na studia zaoczne na politechnikę - albo mechatronika, albo elektrotechnika. Strasznie mnie ciekawi ten temat i widzę przyszłość w tym, jak również i szeroką możliwość rozkręcania na bazie tego interesów. Od 2 ostatnich lat łykam literaturę ekonomiczną, naukową(informatyka, dzieje Ziemi, biologia, antropologia itd.), publicystyczną i mniej inną jak leci. Problem, jaki dostrzegłem w geoinformatyce jest taki, że tu jest skończone pole do popisu - przedmiot charakteryzuje się technologia informacji geograficzne (GIS), która polega na analizowaniu, badaniu i gromadzeniu informacji o przestrzeni geograficznej. Przez specjalistów w tej dziedzinie rozwija się np. GPS, a także inna nawigacja. Może się zdawać, że nie ma tu już co dodawać - można jedynie bardziej automatyzować sposób badania przestrzeni, aby lepiej można było ją określać, ale tutaj też nie moje zadanie. Oczywiście po geoinformatyce mogę także być zwykłym programistą, co też biorę pod uwagę. Brat mi ostatnio opowiadał, że u niego w pracy jest dwóch absolwentów kierunku Geoinformatyka i ogólnie, gdy chce się pracować w firmie GiS-owskiej, to nie warto. Zarobki niskie, praca długa i żmudna, perspektywy kiepskie. W sumie nie dziwne, bo na ogół materiał jest dość prosty. Studia są wydłużone mocno przez dodanie kierunków, które średnio mają się do tego - np. dodanie fizyki, mechaniki nieba (astronomii), grafiki (ale na to nie narzekam rzecz jasna). Myślałem o rozpoczęciu studiów nad automatyką, ponieważ marzy mi się skonstruowanie maszyn/robotów całkowicie automatyzujących takie kwestie jak: - Służbę zdrowia (praca pielęgniarek, których brakuje); - transport międzymiastowy; - odprowadzanie odpadów; - budownictwo (tutaj ostatnio robią się popularne drukarki 3D, ale mam w myślach coś innego). Te wszystkie wymienione dziedziny zawodowe można zastąpić dronami/robotami, jak również łącząc najnowsze technologie. Ostatnio w Izraelu opracowano interesujący mechanizm, można rzec "laserową lampkę", po której naświetleniu widać dokładnie gdzie jest żyła. Dodając do tego działanie robota i jego możliwości z wykrywaniem kształtów, to można stworzyć automatyczny wstrzykiwacz welfronu (na przykład). Zastanawia mnie kwestia, czy mogę się tego sam nauczyć i wypracowywać bez tego. Podobno jest jakieś kółko konstruktorów na Politechnice, ale dokładnie nie wiem jak to działa - czy spoza Politechniki studenci mogą się także zapisywać. Innym pomysłem, jaki miałem na "interes" to robienie moda do Gothica i wszelkie tworzenie go - projekty w Blenderze, pisanie skryptów i ustawianie postaci - umieszczać na Youtube. Planowałem to od stycznia, ale wątpię, aby w dłuższej perspektywie się to opłacało. Zależałoby to od klimatu, jaki bym stwarzał. Przy tych tematach powstał także pomysł napisania książki i zrobienia jego audiobooka, który opowiadałby o pewnej historii w mojej rodzinnej miejscowości za 30 lat bazując na sytuacji politycznej i demograficznej. Co o tym sądzicie? Wymyśliłem ostatnio także ciekawy sposób na zastąpienie robotami pracy śmieciarzy przy pomocy technologii GIS i robotyki, ale bym musiał to konkretnie zaprogramować i jeszcze wiele się nauczyć. Np. Latające drony, które codziennie latałyby do śmietników rozmieszczonych po mieście i pobierałyby śmieci - wykonywałyby pracę śmieciarzy. Próbuję ciągle na coś wpadać, a w dzisiejszych czasach można od wszystkiego zacząć. Czytam ostatnio o sztucznej inteligencji, algorytmach aproksymacyjnych, ale jeślibym chciał tworzyć jakiś biznes, to musiałbym mieć kapitał, albo inwestora. To już byłoby trudniejsze. Ostatecznie - mam mocny dylemat czy iść na kolejne studia (inżynierskie) i mieć jeszcze mniej czasu, czy samemu się uczyć. Ciężko mi wybrać co robić. Dalej odczuwam trochę piętno dzieciństwa, braku ojca i nadopiekuńczej matki (w dzieciństwie) w sobie. Jak wygląda Wasze zdanie, jeśli chodzi o możliwość jakiegokolwiek stworzenia biznesu z tych pomysłów? Co byście poradzili?
  2. Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie...

    @lxdead Specjalnie dla Ciebie wstawiłem serię audiobooków Kelthuzzara goreją wici. Zacznij od tego: Przysłuchaj się uważnie i przemyśl to.
  3. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Dzieki (jakkolwiek to brzmi ). Na weekend miałem napisać długi post o sobie i dalszych planach. Wyszedł długi, ale w końcu nie napisałem, bo wyszedł dziwacznie i się zbyt wiele tematów rozlało. W sumie to, że mi się twarz genetycznie dobrze ułożyła sprawiło, że był to mój pierwszy porządny "Red Pill". Jak zacząłem tak wyglądać w II i III gimnazjum, to zachowanie płci przeciwnej do mnie całkowicie się zmieniło. W III klasie, podczas wycieczki szkolnej, gdy siedziałem z moim stałym kumplem, a przed nami siedziały dwie dziewczyny, to jedna z nich ("szkolna blond piękność") patrzyła się ciągle z uśmiechem, choć nie zaczepiałem jej (nie muszę mówić, że byłem wtedy jeszcze większym cuckiem do kobiet niż teraz). Gdy mój kumpel ją próbował zaczepiać, to ona bardzo ostro reagowała. W drodze powrotnej, gdy zmieniłem miejsce na dwa miejsca do przodu, czyli przed nią, to już otwarcie mnie zaczepiała, za sznurek od bluzy ciągnęła, próbowała mi zabrać telefon itd... To było mega dziwne dla mnie wtedy. Podczas studiów (studiuję od 1,5 roku) w podróży od i do domu (między akademikiem a domem jakieś 130 km mam), to poznałem już około 8 dziewczyn. Różnie - prosta gadka, czasem same dopowiedzą coś. Zazwyczaj nie potrafię tego wykorzystać, lub zwyczajnie nie chcę. Mam od dzieciństwa przeświadczenie, że jestem stary. Będąc w III klasie podstawówki, będąc w nowej szkole i świeżo po przeprowadzce, siedziałem całymi przerwami na schodach i myślałem "Jak ja to już stary jestem i wszystko co dobre, to już mnie minęło". Teraz dalej mam te myśli. Pewnie też stąd to białorycerstwo. Zresztą ciężko, aby było inaczej, gdy byłem wychowywany przez samotną matkę czytającą Grocholę, do której przychodził (były już) ojczym napity... Ale to inny temat i długi. Dziwne miałem to dotychczasowe życie. Teraz mam inne plany i chyba wkrótce założę temat czy warto pójść na zaoczne studia inżynierskie... W ogóle rozpisałem się trochę, ale zauważyłem, że niektórzy dziwią się tym, jak piszę (z nią na przykład i tutaj także). @Quo Vadis? Moderacja może usunąć w sumie, ale jak dotąd nie zauważyła/nikt bliski nie zobaczył, to jest luz. Trochę ciężko to. A ja to już mam ją gdzieś - na wylewce. Myślałem, aby po prostu zrobić jak z dawną było - by na tym etapie pobawić się do woli i w swoim czasie sobie pójść. Niczego nie planować, gnoić i bić. Gdybym tak chciał, żeby po prostu zniknęła, ale te potrzeby.. Wiadomo, że może być inna i można się odzwyczaić, ale przeanalizowałem to i się średnio opłaca - dopóki się nie dorobię, to raczej niczego poważnego z żadną kobietą nie planuję, bo to jest masochizm tworzyć rodzinę, dopóki dochody miesięczne nie przekraczają np. 5000 zł. Też myślałem np. jak ma Rafatus (nie oglądam tego patusa, strata czasu, ale akurat kwestia jego związku i jak się trzyma jest interesująca) - jego Marlenka co chwile mu mówi, że zerwie, aby potem się rżnąć, byle przed kamerkami. Po prostu niestety, jak już to trwa dłużej, to chodzi o to, by zacząć grać na emocjach. Ja ostatnio dawałem za mało negatywnych. To da mi kopa, aby więcej się uczyć. Trochę dziwnie mi to pisać, bo wiem, że masz rację w kwestii, że lepiej rzucić to. Kwestia jest taka, że każda taka jest, to i tak na jedno wychodzi. Jak już pisałem, że do dorobienia się nie warto mieć rodziny - tak nie warto zmieniać panny. Też podświadomie wierzę w telegonię, więc robi to swoje (mimo, jakby nie była, to i tak zostawić część siebie..). Nie wiem, może to, że jestem naiwny - na to wygląda. Jak dotąd nigdy się nie zawiodłem na waszych radach odnośnie związków. Ważna lekcja, jak wspomniałeś - że każda ma te mechanizmy podświadome w sobie. Po prostu "Deal with it". Niestety.
  4. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    @Bonzo Jakkolwiek się z Tobą zgadzam, tak dopowiem, że chcialbym miec dzieci i ta była odpowiednia do tego (widze jak zachowuje się do nich). Jakkolwiek mam mysli, że mam na to czas.. PS. Ja sam oczywiscie mialem "inne opcje", ale monotonne wydaje mi sie budować od nowa z inną (gdy chcę miec dzieci kiedys).. Mimo wszystko to co piszesz zdaje się byc do bolu logiczne.
  5. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Kilka faktów, których nie mówiłem: Nigdy mnie nie zdradziła (nawet dziś pytałem jej kumpelę z klasy dla pewności, z którą mam dobry kontakt ), dotąd miałem co chciałem, starała się dosyć, w piątek ją wku... ją tym, że powiedziałem jej, że "może za 20 zł wycałujesz mi klatę" - powiedziałem, że to żart, ale po tym sobie poszła, choć wiadomo - każdy pretekst dobry. To jest dobry pomysł, aby wątek ten gdzieś ukryć - pisałem zresztą o tym. Jak chcecie, to możecie zapraszać mnie do znajomych, hah.
  6. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    @AR2DI2 Nie ma. Ten koleś to jakiś 40 letni fajfus z przystanku, który ją zaczepiał. Z tego co napisala, to dziś był blisko i śmierdziało od niego i wymiotowała do śmietnika. Nienawidzi starszych.
  7. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    @Bonzo Pewnie masz rację.. A co myślisz o tym, żeby pojechać do swojego miasta jutro, sprzątnąć gościa, oddać, co zostawiła u mnie? Czy cisza absolutna?
  8. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Wstawię kilka rozmów z nią. Nie będę nic zakrywać. I tak anonimowy już tu nie jestem. Kusi mnie, aby jutro rano porozmawiać przez telefon. Chwilę później Jeszcze później: Dalej
  9. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Pod profilowym mi pisze. ( .facebook.com/photo.php?fbid=1001930676598545&set=a.169006726557615.15764.100003448674447&type=3&theater5 (dodaj www przed facebook). Pisze mi SMSy ciągle i maile wysyła.
  10. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Ja jeszcze własnego samochodu nie mam (choć waham się nad tym i w sumie stać mnie). Też preferuję metal. Ostatnio głównie Bathory. Ta piosenka trafia we mnie.. "Jestem mężczyzną i trzymam swe przeznaczenie w garściWolny jak wiatr, jeśli to możliweMam skrzydła, które niosą mnieW gębiny nocyA jeśli potrzebował będę światłaUniosę twarz ku niebuGdzie Jednooki obserwuje mnie" Piękne. Albo jeszcze z tego albumu "To Enter Your Mountain" - by pokonywać swoje nieskończone góry. Od Ciebie posłucham i pewnie też wpadnie. Już żałuje. Telefon zalany SMS-ami i pod moim zdjęciem na fb pisze (konta nie zablokowałem jeszcze, fajny cyrk). @CzarnyR Mam takie, ale jest tym gorzej, że to jest dosłownie z dnia na dzień, a w dodatku na razie pisze ciągle. W dodatku mój brat, który przez swoją jest gnojony mówił, żeby przebaczyć, bo jego tak nieraz robiła i dalej są ze sobą (nieważne, że lekko mówiąc nie jest szczęśliwy z nią). Żałuję tylko, że nie robiłem z nią "czegoś", bo czekałem, bo ona chciała czekać. Dzięki! @Themotha Dziwnie przy ludziach na to reagować, gdy mi to napisała. Potem ciężej, wraz z czasem wspomnienia będą przychodzić i emocje wzrastać, bo bardzo piękne to były wspomnienia... Dzięki naprawdę za wsparcie. O ile mogę, to ze wzajemnością zawsze się odwdzięczę również wsparciem.
  11. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Niestety, próbowałem jej przekazać trochę idei forum samym forum. Na siłę mimo to nikogo się nie przekona. Braciom moim, paru kumplom polecałem forum i twórczość Marka. W sumie już na luzie. Mam inne możliwości, napisałem do innych i od razu się humor poprawił. @Marek Kotoński Niestety to nie pierwsza. 3 lata temu zerwałem z inną, z którą byłem 1,5 roku. Różnica ta, że ostatnie pół roku od zerwania to były ciągłe kłótnie, więc przyjąłem to bardziej z obojętnością. Tutaj było strasznie szybko, niespodziewanie, ale scenariusz wręcz ręka w rękę identyczny jak w Twoich audycjach (kobietopedię czytałem, więc teorię miałem w głowie, ale praktyka się liczy, jak wiadomo). Po pierwszej miałem też "pocieszycielkę", która chciała związku, ale się nie godziłem. Nie miałem żadnej wiedzy, a zachowywałem się lepiej niż teraz... Chyba powinienem założyć oddzielny wątek. Genetyka mi dała całkiem dobrą twarz (groźnie wyglądającą) od ojca, który zmarł w wypadku, gdy wracał od kochanki (można rzec - "bad boy") i bardzo dziwne sytuacje miałem z tym związane. Postaram się od teraz. Alkoholu i tak nie piję. Podnoszę się na drążku regularnie, f*p jak najrzadziej, dużo czytania i byle do przodu. Na weekend planowałem założyć temat na forum odnośnie kilku pomysłów związanych z biznesem, dziewczyny jeszcze się patrzą na ulicy na mnie, więc jeszcze mam szansę coś osiągnąć. @Krugerrand Niestety Atlas Zbuntowany, Kapitalizm Nieznany Ideał i Źródło pozostało w domu, tu mam książki naukowe, Webera i parę innych luźnych. Kuźwa, ostatnio jej pożyczyłem "Siła Nawyku" i nie odda już. @Bonzo Dzięki za rady. Dostosuję się do nich, bo nie ukrywam, że o niemal znów zacząłem łamać to, co powinienem robić. Najlepsze jest to, że pisze do mnie wszędzie gdzie tylko możliwe. Jakby całkowicie odwróciło jej się. (ostatnią wiadomość napisałem, że idę jutro na basen i umówię się z koleżanką, która ma na mnie oko).
  12. Zerwała ze mna... I cały się telepię.

    Po pierwsze - można to przenieść gdzieś, gdzie nie będzie widział nikt z zewnątrz? To po pierwsze, a wtedy opiszę więcej i dziękuję wam..
  13. Witam. Piszę o czymś, czego się całkowicie nie spodziewałem. Przed chwilą zerwała ze mną dziewczyna, z którą byłem oficjalnie rok czasu, a którą znałem (całkiem bliżej) 2,5 roku. Popełniłem błąd typowy - uwierzyłem, że jest inna, wykoleiłem się myślami. Nie wiem nawet od czego zacząć. Ostatni raz się z nią spotkałem w piątek - aż do soboty. Popełniłem wtedy fatalny błąd. Przetestowała mnie w kwestii, czy wyjdę po nią, gdy ona sobie pójdzie. Wyszedłem. Chodziło o to, że obraziła się o byle błahostkę, aby móc mnie przetestować. Jak wyszedłem, to stała koło wejścia do bloku. Od paru miesięcy mnie testowała, a ja za często oblewałem. Poznałem ją w szkole w listopadzie 2015 na dyskotece szkolnej. Pisaliśmy trochę, spotykaliśmy się, ale bez przesady. Zaprosiłem ją na studniówkę, a potem milczałem, bo widziałem, że buja się z innym typem na długich przerwach, co potem miałem jej za złe. Ponowiłem spotkania z nią po tym, jak poprawiłem maturę. Można by rzec, że miałem całą wiedzę z forum, ale miałem złudne nadzieje, że jest inna z racji tego, że jest dziewicą, oraz że pochodzi "z dobrego domu". Nic bardziej mylnego. Napisała mi o tym na wykładzie. Typowe. "Jesteśmy inni", "może chcesz dołączyć do grupy moich przyjaciół". Jestem tak wkurwiony za przeproszeniem, że na wykładzie się cały telepałem, że aż kumple musieli mnie uspokajać... Oczywiście ma to swoje plusy - chciała ona iść na g*wnokierunek (jest 2 lata młodsza, więc od października zaczyna). Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..
  14. Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie...

    Badania genetyczne dowodzą czego innego. Poza tym Żydzi dzielą się na kilku grup, a ich największą są Aszkenazyjscy(czyli ze środkowej i wschodniej Europy), którzy mają pochodzenie bliskowschodnie. Nie wiem dlaczego uważasz co wszystko masońskie, to złe. Bo są przeciw katolicyzmowi - ależ nie ma żadnego powodu, aby bronić katolicyzmu! Mógłbym się rozpisywać, robiłem już wątek o filozofii Jana Stachniuka, o goreją wici, cytowałem Szczepanowskiego (przedsiębiorcę naftowego z Galicji). Jakkolwiek w niektóre rzeczy wierzę, o których mówią, ale sami nie rozumieją jak rozwiązać te kwestie. Np. banki centralne - to zapewne znaczy, że kapitalizm nie działa! Wprowadzić anarchię/komunizm! (bo też i takie głosy słyszałem (zlikwidowanie pieniadza)). Rothbard (ŻYD) pisał o tym, jak można realnie zmienić system bankowy i raczej wolę trzymać się wersji wybitnego ekonomisty. Co jest złego w neopoganizmie? Ostatnio wielu Nordyków promuje to na Youtube (TheThuleanPerspective, The Golden One i inni synowie północy). No dobra, podbijali i podporządkowali sobie tamtejszą ludność. Dla Ciebie jest to straszne jako z punktu widzenia katolika(/wychowanego w katolicyzmie). Akurat to jest właśnie dowód. Dowodem także jest masowa emigracja Polaków do UK czy Niemiec. Bądź co bądź, u nas była komuna, ale za rok będzie 30 lat od jej końca w Polsce. Wiem - w Polsce nie ma realnego kapitalizmu, ale jak ktoś naprawdę stara się i próbuje, to jakoś się udaje, choć to jest mniejszość, a mamy demokrację i ludzie mają wpływ na rzeczywistość - niestety. Chodzi mi o współczesność akurat, a nie co się działo w ichniejszych koloniach. Jakkolwiek idole wielu Polakatolików - Grzegorz Braun, czy też Krzysztof Karoń twierdzą, że tubylcy w katolickich koloniach nie mieli tak źle (mogli się mieszać), tak w praktyce wyszło to mocno ch*jowo. My nie mieliśmy potrzeba gnębienia, więc gnębiono Polaków. Dlatego Polska na pewno nigdy nie będzie imperialna, a na przykład Chiny, które podbijają teraz ekonomicznie Afrykę - będą. Przeczytaj, jak już polecałem "Etyka protestancka a duch kapitalizmu" i to (wiele razy już polecałem na forum): http://toporzel.pl/teksty/bezdzieje.html
  15. Reparacje wojenne od Niemiec

    Ja powiem tak - jakkolwiek motywy są słuszne tych reperacji, tak sądzę, że nawet bilion złotych niewiele Polsce da. RFN wtłoczyło o ile pamietam kilka bilionów marek niemieckich w NRD i niewiele to sie zdalo - duza część ludzi stamtąd wyjechala na zachodnie Niemcy. Nie powstanie dzieki temu zaden polski osrodek high-tech, żadna oplacająca się firma. Mesjasze narodowców wyklętych muszą zrozumiec, że jedyne realne bogactwo mogą tworzyc tylko Polacy - sami. Czy to elektryczne samochody, czy zwykłe, czy nowoczesna technologia, czy cos calkowicie nowego. Przez 30 lat bądź co bądź kapitalizmu Polacy nie powzięli się na żadną wiekszą i bardzo znaczącą markę. Sorry, ale to glownie decyduje o bogactwie.
×