Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Strusprawa1

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1194
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Strusprawa1 last won the day on August 2 2018

Strusprawa1 had the most liked content!

Community Reputation

1351 Świetna

About Strusprawa1

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    Geografia, Programowanie, Blender, kosmos, ewolucja, historia i ekonomia.

Recent Profile Visitors

5118 profile views
  1. Strona na fb "Partia Rakłem" interesująco skomentowała następujący post. ( Chodzi o ten post: Jako że niestety razemek zablokował możliwość komentowania, to udostępnię tutaj jeszcze kilka statystyk. Pozdrawiam cieplutko.
  2. Chodziło mi o twoje przytyki w audycjach. Pełna racja, że masz prawo do mówienia - straszne by było gdyby nie można byłoby mówić pewnych rzeczy... (no, w sumie nie można, ale to inny temat). Tak, zapewne chodzi o te kraje... Podaj mi definicję "neoliberalizmu", bo kisnę jak widzę to wyrażenie. Nie, logiką kuc-ekonomii masło w Niemczech nie powinno kosztować 18 zł - nie wiem w ogóle na czym to opierałeś. Stwierdziłem tylko, że gospodarka tamtejsza jest dużo bardziej wydajna, zautomatyzowana i proporcjonalnie do tego ludzie tam więcej zarabiają. Zresztą popatrz na mapkę wyżej. To prawda, że nauka społeczna, bo nie da się zmierzyć przewidywań i pomysłów przedsiębiorców (wg austriackiej szkoły ekonomii). To widocznie prawo jest złe i podatki nieefektywne. Tyle rządów, w tym patriotycznego PiSu i dalej nic... To nie jest tak, że jest jakaś stała liczba pracy - 20 lat temu tak było, bo było bezrobocie 20% - w niektórych miejscach dochodziło do 40%, więc pracodawca mógł r/chać pracowników na płacę jak leci. W dodatku zbiegło to się z uwaleniem tysięcy firm w 2001 r., bo urząd skarbowy urządził sobie rok dzikich noży. Po prostu myślałem, że jak tak często i gęsto głosi się poglądy na ten temat, to ma się to poukładane wzdłuż wszerz - tak, że rozumie się mechanizm jaki rządzi gospodarkami - co odpowiada za bogactwo itd. (bez obwiniania - nie chcę aby tak to brzmiało - po prostu bardzo obraża mnie jak NIEMERYTORYCZNIE ktoś obraża mnie i pluje na to. (tak mi się zdaje)). Bez urazy. Nie chcę się kłócić i ten temat (tego podpunktu) zakończę, 1-0 dla Ciebie. Nie mieli gorszej sytuacji historycznej. Niemcy miały kilka rzeczy mniej uchwycających się materialnie: - etykę protestancką, kupiecką tradycję; - po II WŚ rządził w Niemczech Ludwig Erhard - poczytaj sobie o jego reformach - Na przełomie XIX w. i XX w. dokonała się tam druga rewolucja przemysłowa Dochodzi do tego ogromny eksport swoich towarów. Bierzesz z d. przykłady, że ktoś tam kiedyś kupił mercedesa podczas gdy zjawiska makro określa się bardziej poprzez twarde dane oparte na statystyce. Koszty pracy są najniższe, bo to jedyny kapitał, którym możemy, niestety konkurować. Ciekawe, że nie napiszesz co pisał o Rzeczpospolitej - że u nas produkuje się wyłącznie rzeczy, które są konieczne do podstawowego przeżycia - nic ponadto. Mawiał o XVIII wieku i raczej sądzę, że sam zauważył dlaczego upadliśmy. Prawda, geniusz. Natomiast porównując tamtejsze czasy do obecnych - nawet najbiedniejsza osoba współcześnie ma dużo lepiej i dużo lepsze szanse niż przeciętna w XVIII wieku. M. Rothbard by się posikał ze śmiechu gdyby to zobaczył. Przytoczone fragmenty zwięźle i na temat zostały załatwione w książce "Burżuazyjna godność. Dlaczego ekonomia nie potrafi wyjaśnić współczesnego świata?" Deirdre McCloskey, ale pokrótce się odniosę. Jakoś mnie dogłębnie nie dziwi, że ekonomista jest z Korei Południowej. Chciałbym tylko przypomnieć, że na szczęście te czasy mamy już za sobą, ale przed XIX wiekiem była taka bieda, że wszelkie nadwyżki ludności ginęły z głodu. Ratunkiem dla dzieci była praca lub śmierć. To samo było w Chinach, w których boom demograficzny sprawił, że dzieci było tyle, iż ona MUSIAŁY pracować, bo w przeciwnym razie umarłyby z głodu. Podane gdzieś przykłady? To, że nakładano cła - to prawda - Henry Hazlitt o tym pisał - w praktyce te kraje same na tym traciły i to nie powiedziane jest wcale, że te kraje mogłyby być jeszcze bogatsze, ALE tutaj występuje kilka czynników geopolitycznych - gra o dominację nad handlem światowym, w tym utrzymanie roli hegemona, co było szczególnie dla tych krajów ważne. Nie piszę, że te firmy zbankrutują - to nie jest koronnym argumentem. Wielkie firmy sobie poradzą. Bardziej chodzi o firmy rozwijające się, które jeszcze nie wypracowały do końca formy zysku, a które rozwijają się szybko. W dodatku dochodzi inna kwestia - współcześnie wiele osób wyuczonych zarabia około 4 tys. zł. - czy ktokolwiek sobie wyobraża, aby ci ludzie zarabiali TYLE SAMO co ludzie, którzy sprzątają, albo zamiatają ulice (generalnie - prostsze prace)? Nie - dlatego im też się podwyższy. Gdzie w tym wszystkim inwestycje? Jeśli jest argument, że "ale matka będzie mogła kupić dziecku buciki" - jakim dzieciom, jeśli mamy dzietność 1,3 od 25 lat? Pytanie retoryczne. Największym przekleństwem jest współcześnie to, że nie mamy wielkich firm, ani że biznes nie łączy się z nauką (uczelniami). Nie ma perspektyw i tu nie chodzi o niskie płace, ale o coś więcej - o możliwość rozwinięcia biznesu w tak duży, aby podbijał zachodnie rynki. Cytat od innego, Misesa także jest:
  3. Myślisz co hamuje większe zatrudnienie? Dlaczego trudniej tutaj założyć biznes i go utrzymać? Może lepiej zacząć od elementarnych kwestii w celu powstrzymania bezrobocia, a wtedy będzie "rynek pracownika na maxa". W pracy typu kasjer płacą więcej tam, gdyż gdyby płacili mniej, to pracownicy poszliby np. do fabryk, których jest tam pełno. Kraje zachodnie mają wyższą siłę nabywczą, przez co mogą sobie pozwolić na wyższą płacę minimalną - ich praca (generalnie) jest wydajniejsza i nie mówię tu o tym, że niemiecki kasjer przewraca więcej towarów, ale że jako całość gospodarki (czyli np. zautomatyzowane fabryki albo lepszej jakości drogi, po których szybciej się jeździ) sprawiają, że tamta gospodarka zawala szybciej. Proporcjonalnie - porównując do siły nabywczej - Polska ma podobną wysokość płacy minimalnej jak w tamtych krajach. Ciekawe, że w Ameryce w wielu stanach w ogóle nie ma płacy minimalnej, że także w Niemczech do 2015 roku nie było płacy minimalnej i do tego czasu tam wszyscy byli nędzarzami. To też nie jest oczywiście tak, że człowiek trzyma swój los w swoich rękach i to ile zarabia zależy od tego ile się wyuczył i co może z tym zrobić - jakim będzie trybikiem w tych mechanizmach rynkowych. Mam rozumieć, że "Polacy" w twoim rozumowaniu to nieumiejętni, nieprzedsiębiorczy nieudacznicy, którzy są całkowicie na łaskach pracodawcy ze złego zachodu i tylko rząd może ich zbawić? (teksty podchodzą trochę pod marksizm, no ale mniejsza) Nadwyżkę mieli POMIMO tego i zliczają się na to inne czynniki - choćby ogromny eksport. Bardzo mnie uraża, że nazywasz zwolenników wolnego rynku "pryszczatymi chłopcami z kucem", aby potem powiedzieć, że nikogo nie obrażasz. Mnie tym obrażasz i nie masz żadnych szczegółowych argumentów, aby to co piszę zakwestionować, tylko piszesz dosłownie te same tezy, aby potem napisać, że pisanie np. ze mną to jak z małpą i "kiedyś miałem o tym informacje, ale zgubiłem je i uwierz mi - mylisz się". Stopa inwestycji jest najmniejsza od kilku lat rządzenia kraju przez PiS - spowoduje to jeszcze mniej oszczędności i inwestycji, a w ostatecznym rozrachunku do zahamowania gospodarczego. Czego tu nie rozumieć? Bogactwo nie bierze się przecież z konsumpcji, ale właśnie z inwestycji i oszczędności. Myśl, że konsumpcja napędza gospodarkę zniszczyła życie wielu ludziom przez kryzysy.
  4. https://janadamski.eu/2019/10/klapa-koreanskiego-eksperymentu/?fbclid=IwAR3xK1H9Bv6qvXMe10yAG6B32a9hMxTCG5C3v3Uyzw_9FiYrXWBpWD8LLhw Tytułowa klapa dotyczy programu prezydenta Korei Południowej – Moon Jae-in – który wygrał wybory w roku 2017 m.in. obiecując podniesienie płacy minimalnej o 55% w ciągu trzech lat: 2018 – 2020. W roku 2020 płaca minimalna miała wynieść około 60% średniej płacy – najwięcej spośród wszystkich krajów OECD. Nie wyniesie, gdyż gospodarka bogatej Korei tego nie wytrzymała; nastąpiły masowe zwolnienia i osłabienie tempa wzrostu PKB. Prezydent Moon Jae-in wycofał się ze swojej obietnicy, przeprosił rodaków i zapewnił, że osiągnięcie zapowiadanego pułapu nastąpi: “w najbliższym możliwym czasie”, jednak nie podał kiedy. Przytoczone informacje znalazłem w ciekawym artykule Marcina Lipki na portalu Cinkciarz.pl. Zanim streszczę najważniejsze tezy tego artykułu muszę przypomnieć, że nasz obecny rząd obiecał wzrost płacy minimalnej o 78% w ciągu 5 lat. W roku 2024 płaca minimalna miałaby wynieść około 60% płacy średniej – najwięcej spośród wszystkich krajów OECD. Czy polska gospodarka to wytrzyma? Pierwszym ruchem prezydenta Korei było podniesienie płacy minimalnej w roku 2018 o 16% w stosunku do płacy z roku 2017 (pierwszym ruchem rządu polskiego jest podniesienie płacy minimalnej w roku 2020 o… 16%). Ten ruch nie przyniósł jeszcze masowych zwolnień gdyż pracodawcy próbowali się bronić skasowaniem godzin nadliczbowych i skróceniem tygodnia pracy. W efekcie całkowity fundusz wynagrodzeń nie zwiększył się: zyskali najmniej zarabiający, stracili średnio zarabiający. Ale ubocznym skutkiem było spowolnienie tempa wzrostu całej gospodarki. Kolejnym ruchem prezydenta Moon Jae-in było zwiększenie płacy minimalnej w roku 2019 o 11% (polski rząd planuje jej zwiększenie w roku 2021 o 15% – do 3 tys. zł). Tu już niestety nastąpiło zderzenie ze ścianą. Masowe zwolnienia dotknęły najbardziej te branże, w których znaczny odsetek pracowników otrzymuje wynagrodzenie bliskie minimalnemu, czyli handel, restauracje i hotele. W ciągu roku zatrudnienie w tych branżach spadło o 200 tys. osób. W całej gospodarce nastąpiło wyhamowanie do zera, wzrostu poziomu zatrudnienia, który to wzrost utrzymywał się od lat na stabilnym poziomie 1,5% rocznie. Wywołało to liczne protesty niezadowolonych pracobiorców z grupy średnio zarabiających, którzy niemalże z dnia na dzień utracili np. zdolność spłacania kredytów. To właśnie masowe protesty w latach 2018 i 2019 zmusiły prezydenta do wycofania się ze swojej obietnicy. Ciekawe czy prezydent Korei wiedział o podobnych eksperymentach z płacą minimalną, które w latach 1997 – 2005 prowadzone były we Francji, czy w latach 2000 – 2002 na Węgrzech i też zakończyły się fiaskiem. Prawdopodobnie wiedział, ale jego osobisty interes polityczny był dla niego ważniejszy niż pomyślność obywateli jego kraju. Czy decydenci polityczni w Polsce wiedzą jaka klapa spotkała projekt koreański, a wcześniej francuski i węgierski? Obawiam się, że ich wiedza o gospodarce i o świecie jest taka, że mogą tego nie wiedzieć. Będą później bardzo zdziwieni. Ale przynajmniej wiadomo kogo wskażą jako winnego. Tego co zawsze. (Tak od siebie) Ostatecznie sami się przekonamy na własnej skórze czy rząd da radę bez zwolnień.
  5. Znalazłem przejrzysty wpis, który pociąga za sobą mocne argumenty. Cytat.
  6. Ja przedwczoraj skończyłem 22 lata, a czuję się już szczerze mówiąc staro.
  7. PS. Tytuł posta oczywiście bajtowy, bo sumując socjal jeszcze największy nie jest, ale doganiamy wszystkich w tej kwestii*.
  8. Witam. Podam dwa tematy blisko ze sobą związane tematy. Tak gdyby ktoś twierdził, że Polska NIE jest państwem socjalnym. https://forsal.pl/artykuly/1024876,wydatki-socjalne-w-europie-i-polse-ranking-eurostat.html Na grupie na fb "Nieprzyjaciele Niewoli" napisał pewien gość, którego jako-tako kojarzę. Sprawę opisał tak: Dziękuję pan PiS. Ważne, że rodzice szczęśliwi, inni nie są ważni. Jak ktoś chce się dorabiać i oddaje w podatkach część swoich dochodów, to oddaje je do ludzi, którzy to przeżrą i wypierdzą, a mało co na ochronę własności, którą wypracuje. Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
  9. Ciężko mi się odwołać do całego tekstu, który podałeś, bo jest tego trochę, ale naprawdę ciekawie się czyta. Przypomina mi się też po części książka Karonia "historia antykultury", choć jego zafascynowanie etyką katolicką przystraja mnie zdystansowaniem. Rozwój i świadomość - zapewne. Dochodzi do tego inteligencja, pomysłowość, zdyscyplinowanie oraz mnóstwo innych czynników. Różnie można to nazywać - ja psychologiem nie jestem. Wiem natomiast, ze jeśli w danej grupie przyswaja się pewne idee, to te idee będą oddziaływać na działanie ludzi. Wiadomo jest, że będą ludzie, którzy będą odchodzić od normy, ale tu też - pojawia się krzywa Gaussa i nam jasno pokazuje, że ponadprzeciętni zawsze są i jest to normalne. Dużo lepiej jest gdy odpowiednie idee (w tym przypadku przynoszące bogactwo, o których już pisałem) posiadają wszyscy ludzie w danej populacji i tu też ci najwybitniejsi (po prawej stronie rozkładu inteligencji w kształcie krzywej dzwonowej) wykorzystują to i biorą pełny potencjał, aniżeli 90% ludu wyznaje ideę wspakulturowe (tak nazywam za J. Stachniukiem, który tak nazywał przeciwieństwo kultury). W tym przypadku najbardziej inteligentni pozostają mnichami albo zastanawiają się nad bezsensownościami typu "czy jakby Jezus urodził się krokodylem to mógłby zbawić świat". Mimo iż katolicyzmem gardzę, to wciąż wolę go bardziej od ścieku ateistycznego z zachodu (generalnie progresywizm), bo bądź co bądź, ale idee katolickie przynoszą biedę i nędzę, ale gwarantują chociaż przetrwanie narodu.
  10. Na fb jest pewna grupa pod nazwą "Przymusownicy", która skupia ex-korwinowców zbuntowanych na rzeczywistość, że ich kapitalista gnoi (dopisek: bo ich wartość rynkowa jest bardzo niska). Stąd też dużym błędem korwina jest to, że obiecuje gruszki na wierzbie jak już będzie 100% kapitalizmu, ale przy obecnych warunkach pracy - z tym samym luzem, z jakim żyją jego wyborcy. Oczywiście, jeśli nastałby wolny rynek, to trzeba by było dostosowywać swoje kompetencje do niego, szczególnie że zbliżają się czasy sporej automatyzacji, trzeba by było bardzo dużo i ciężko myśleć oraz się uczyć. Stąd ten dysonans poznawczy i dlatego partie pro-kapitalistyczne nie za bardzo cieszą się powodzeniem, także na świecie.
  11. Etyka u ludzi, która wywiera nacisk na oszczędzanie, inwestowanie, naukę potrzebnych nauk (STEM, ekonomia, prawo itd.). Wiadomo, że ktoś musi wykonywać prace najprostsze - w tym przypadku tą rolę pełnią zazwyczaj imigranci. Jeśli chodzi o taką etykę w świecie realnym, to jest nią etyka protestancka (wiem, że nie ma jednego protestantyzmu - najmocniejszy nacisk wywiera kalwinizm) oraz judaizm. Zresztą pisałem w tym tonie kiedyś o tym tutaj: Ze współczesnych wojen są same straty, a nie zyski w postaci łupów. Jeśli mówisz, że Ameryce chcą wojny, ponieważ będzie większy popyt na maszyny wojenne, to stwierdzam, że jest to sztucznie kreowany popyt - zyski są, ale realnego bogactwa nie ma. Same Niemcy przez cały okres wojny (załamanie było dopiero w 1945) pozyskiwały siłę roboczą od podbitych narodów, ale wciąż - mnóstwo miast było spalonych przez naloty dywanowe.
  12. Ten sam autor dodał też ten film. Tutaj może trochę przekoloryzował, choć wiele jest prawdą. W dodatku jak w poprzednim filmie - dochodzi kwestia etyki protestanckiej.
  13. Pisałem, że skutek na 80% będzie miało taki sam jak miało w NRD - rozbudowa, zasiłki i przejedzenie, ale budowanie realnego kapitału (tj. inwestycje), to takiego wała. Nieważne ile byśmy dostali, to nic się nie zmieni, bo istotą bogactwa kraju jest co innego. Aczkolwiek w tym wszystkim bardziej chodziło mi o ojkofobię. Upodobnienie skrajne Polaków do żuli jednego z tych gości. Skrajna pogarda do w ogóle wspominania tamtych czasów. Dokładnie przeliczyć się tego nie da, to też prawda. Bardziej przydałoby się propagowanie idei "Jak Polacy muszą się zachowywać, abyśmy stworzyli silne państwo z silną armią", a nie "dajcie kasę, my to wydamy na bombelki i wszyscy będą szczęśliwi, a szczególnie madki, bo to najwazniejsze". Mi się wydaje, że ostatnio taki klimat panuje w Polsce, ale o tym napiszę gdzie indziej.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.