Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Strusprawa1

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1113
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Strusprawa1 last won the day on August 2 2018

Strusprawa1 had the most liked content!

Community Reputation

1191 Świetna

About Strusprawa1

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    Geografia, Programowanie, Blender, kosmos, ewolucja, historia i ekonomia.

Recent Profile Visitors

4479 profile views
  1. Cześć. Chcę się z Wami pożegnać. Generalnie opuszczam forum i wylogowuję się na dobre. Czy administracja usunie konto, to będzie wszystko jedno. Przyznaję, że poznałem tutaj świetnych ludzi. Znajdziecie mnie na youtube. Może czasem wstawię jakiegoś vloga w tematyce podobnej do tematów, które tworzyłem na forum - jeśli ktokolwiek lubiał czytać moje wysrywy, choć najbliższe miesiące będę miał przepracowane. Długo się nad tym wahałem i stwierdziłem teraz, że tak będzie najlepiej. Nie dajcie się zacipować białorycerzom. Dziękuję Wam za wspólny czas.
  2. Ale socjaliści Piłsudskiego także wychowywali się w duchu katolickim.
  3. Jak już tu jedziemy po Piłsudskim i II RP, to chciałbym przypomnieć, że biedę naszych przodków zgotowali właśnie głównie wojskowi z tamtych lat. Ogarnijcie ten cytat: W rękach państwa znajdowało się 70% produkcji żelaza, 30% - węgla, 20% nafty, 50% przemysłu metalowego, itd. Państwowymi były w 93% koleje, w 39% lasy. Nadto państwo posiadało pięć monopoli - solny, spirytusowy, tytoniowy, zapałczany i loteryjny. Ogólna wartość przedsiębiorstw państwowych dochodziła do 1/4 wartości całego majątku narodowego i nie było niemal dziedziny przemysłu w której skarb państwa nie był zaangażowany wprost lub pośrednio, jako producent, udziałowiec, wierzyciel. Rosnąca ingerencja państwa w życie gospodarcze kraju pociągała za sobą konieczność utrzymywania ogromnego aparatu administracyjnego. Gdy w r. 1921 liczba pracowników państwowych wynosiła 381 tysięcy, to pod koniec II Rzeczypospolitej z funduszów publicznych żyła armia około 750 000, wliczając w to oprócz urzędników państwowych także emerytów, zawodowych wojskowych, urzędników samorządu i rozmaitych instytucji zetatyzowanych. Był to czystej wody etatyzm i było to zarazem świadectwo natężenia ciągu reformistycznego w gospodarstwie. Reakcja ciągu reformistycznego na ogarniający całokształt życia II Rzeczypospolitej ciąg harmoniczny musiała iść tymi samymi drogami w gospodarstwie jakimi poszła w polityce. I tu i tam tym samym tendencjom rozkładowym państwo musiało się przeciwstawiać przez coraz dalsze wkraczanie w życie społeczeństwa. I tu i tam państwo w rękach reformistów było narzędziem za pomocą którego usiłowano dokonać tego, na co obywatel zdobyć się nie mógł lub nie chciał. Od strony tego ostatniego sprawa przedstawiała się jako ograniczanie praw jednostki na rzecz wszechwładzy państwa - w polityce, a zabijanie inicjatywy prywatnej na ołtarzu molocha etatyzmu - w gospodarstwie. Dyktatura gospodarcza rządu nie cieszyła się uznaniem społeczeństwa z tych samych powodów dla których niepopularne były rządy silnej ręki w polityce. Oprócz momentów natury ideowej, przeciwnicy etatyzmu w Polsce wysuwali argument małej rentowności kosztownej i notorycznie nieudolnej gospodarki państwowej. Wskazywano na to że pracujące w uprzywilejowanych warunkach, nieobciążone podatkami przedsiębiorstwa państwowe przynosiły dochodu zaledwie 0.5?0.7% ich wartości kapitałowej. Obliczano że skarb mógłby mieć dochód kilkakrotnie wyższy z samych tylko podatków jakieby te przedsiębiorstwa płaciły, gdyby państwo przekazało je w ręce prywatne. W świetle dotyczących cyfr i statystyk był to argument słuszny, ale była to dopiero jedna strona medalu. Przeciwnicy etatyzmu zapominali o tym, że wiele przedsiębiorstw, pierwotnie prywatnych, znalazło się w posiadaniu państwa właśnie dlatego, że nie były one w stanie pracować rentownie płacąc równocześnie owe bardziej korzystne dla skarbu podatki. Po drugie, państwo w wielu wypadkach musiało brać na siebie rolę przedsiębiorcy, a mianowicie tam, gdzie przedsiębiorca prywatny albo nie widział dla siebie interesu, albo co najczęściej, nie rozporządzał potrzebnymi środkami. Po trzecie wreszcie, - dochodowość nie jest najważniejszym motywem działalności gospodarczej którą państwo przedsiębierze dla celów wyższej konieczności. W kraju, gdzie Wokulscy byli raczej tworem wyobraźni pisarskiej, aniżeli rzeczywistości, w kraju gdzie ideałowi człowieka stokroć bliższym był brzękający ostrogami oficerek czy mandaryn w VIII stopniu służbowym w Urzędzie Zagospodarowania Odłogów niż typ kapitana przemysłu - w takim kraju państwo musiało gospodarzyć i za siebie i za obywateli. Jest rzeczą znowuż inną - z jakim skutkiem to czyniło. Mimo poddania go daleko idącej opiece państwa, przemysł II Rzeczypospolitej nie okazywał spodziewanej żywotności, jak to zostało zilustrowane wyżej. Tutaj chodzi nam o podkreślenie czego innego, a mianowicie analogii form w jakich na polu gospodarczym wyraziła się działalność reformatorów I i II Rzeczypospolitych. Za króla Stasia postulat uprzemysłowienia kraju realizowano przez zakładanie fabryk jedwabi, kart do gry, koronek - właśnie wtedy gdy brakowało armat. Powtórzenia się tego rodzaju działalności gospodarczej w II Rzplitej można by się dopatrywać w imprezach takich jak kolejka linowa na Kasprowy, jak turystyczne lux-torpedy, jak budowanie milionowych kasyn oficerskich, luksusowych jacht-klubów, itp. a na które to imprezy umiano znaleźć miejsce w kolejności potrzeb kraju. Ale, mądry po szkodzie, polakatolik w II Rzeczypospolitej pomyślał też i o armatach. Miał już fabryki samolotów, dział, karabinów, i jeszcze inne. Pozostawało tylko wykorzystać je w l00% dla celów, dla jakich z wielkim wysiłkiem zostały stworzone - dla produkcji broni i sprzętu wojennego. To wymagało pieniędzy. Pieniądze od biedy mogłyby się znaleźć tylko pod warunkiem przyhamowania twórczego rozmachu o charakterze jacht-klubowym, ograniczenia wydatków personalnych, rozlicznych funduszów reprezentacyjnych itd. Polityka zbrojeniowa II Rzeczypospolitej uparcie trwała przy założeniu, że wojny w najbliższej przyszłości nie będzie. Wielka Brytania, którą od Niemiec dzieliła bariera Francji i własne morze, już na dwa lata przed wybuchem wojny poczęła drukować kartki żywnościowe, gromadzić zapasy i szkolić kadry Food Ministry w przewidywaniu rychłego konfliktu. Rosja, dla ochrony zdobyczy swej rewolucji, przez 20 lat zbroiła się konsekwentnie i forsownie. Inaczej oceniał sytuację polakatolik. W Polsce jeszcze w przededniu Września wywożono zagranicę tę trochę działek przeciwlotniczych, jakie zdołano już wyprodukować w kraju . W konsekwencji przyjętego tak rozumnie założenia postawiono w Polsce na program długofalowej, ze względów budżetowych powolnej rozbudowy krajowych fabryk broni, z poniechaniem gromadzenia za wszelką cenę i wszelkimi sposoby broni i sprzętu gotowego. Uważano, że w zakresie swych specjalności fabryki zawsze zdążą zaspokoić potrzeby armii na wypadek wojny, gdyby takowa groziła. Pełne wykorzystanie tych fabryk dla produkcji wojennej uznano za zbyt kosztowne i niekonieczne, By jednak nie niszczały, po stanowiono je wykorzystać w jakiś sposób. "Tak więc Państwowe Wytwórnie Uzbrojenia produkowały względnie jeszcze produkują rowery i kłódki, maszyny do pisania, meble biurowe i inne wyroby stolarskie, maszyny tytoniowe, narzędzia, itd. - Państwowe Zakłady Lotnicze - obręcze do rowerów, błotniki rowerowe itp. Państwowa Wytwórnia Prochu - podobno nawet pułapki na myszy, szczotki do zębów, łyżwy itd." Na rowerach, które Państwowe Wytwórnie Uzbrojenia produkowały w roku 1931 - państwo poniosło coś ponad 1 milion zł straty. Na karabinach, których Państwowe Wytwórnie Uzbrojenia w roku 1931 nie produkowały - stratę we wrześniu 1939 poniósł cały naród. W bilansie otwarcia II Rzeczypospolitej nie przemysł jednakże, ale rolnictwo było pozycja główną. W r. 1931 ludność wiejska stanowiła 76% całej ludności. Według danych z lat 1926 - 1930 w łącznej wartości produkcji rolniczej, górniczej i przemysłowej kraju górnictwo uczestniczyło zaledwie w 6%, przemysł w 36%, zaś 68% przypadało na rolnictwo. Ziemia - to odwieczny, wciąż ten sam, głęboko podobnoć umiłowany warsztat pracy polakatolika. Stan zniszczonego wojną rolnictwa, perspektywy przed jakimi stanęło w odrodzonym państwie wołały o pomoc ze strony rządu nie mniej wydatną niż to było w wypadku przemysłu. Na stan ten, niezależnie od zniszczeń wojennych, składały się: 1. niska, przeciętnie biorąc, technika rolnicza a zatym mała wydajność. 2. niezdrowa struktura rolna: według spisu z 1921 na ogólną liczbę 3, 262, 000 gospodarstw 64.7% było karłowatych, gospodarczo niesamowystarczalnych, a dusiły się one na zaledwie 14.9% powierzchni ziemi uprawnej, 44.8% której znajdowało się w rękach obszarników. Liczba tych ostatnich nie przekraczała 0.6% ogółu właścicieli gospodarstw. 3. niesłychane rozdrobnienie ziemi chłopskiej, dochodzące nieraz do tego że jedno gospodarstwo składało się z kilkunastu poletek rozrzuconych na kilometry od siebie. We wsi Potuże, gminy Gorlicze, powiatu nowogródzkiego istniało sobie gospodarstwo 4-ro hektarowe, pocięte na 138 "sznurków"? skrawków ziemi o szerokości węższej niż rozpiętość brony. 4.przeludnienie wsi, posiadającej więcej rąk do pracy niż to było gospodarczo potrzebne. 5. wreszcie przewaga tradycyjnej gospodarki uprawnej nad bardziej dochodową hodowlaną. Był to stan niepomyślny, a na perspektywy jego poprawy cieniem kładł się fakt szybkiego wzrostu ludności - skutek wyzwolonej w czasach niewoli, a nie zahamowanej jeszcze Lawiny Demograficznej. Wprawdzie już po kilku latach niepodległości stopa przyrostu naturalnego poczęła maleć, mimo to jednak przyrost absolutny wyrażał się cyfra ok, 400, 000 rocznie. Przed wojna ujściem dlań była emigracja stała i sezonowa, po wojnie jednak mocno ograniczona, nie odgrywała większej roli. Wykluczonym był odpływ ludności wiejskiej? do przemysłu, gdyż ten nie rozwijał się. Liczba robotników w przemyśle II Rzeczypospolitej bywała nieraz mniejsza od liczby pracowników państwowych. Pozbawione dróg ujścia nadwyżki ludnościowe wsi stawały się coraz większym dla niej ciężarem. W r.1935 Instytut Gospodarstwa Społecznego obliczył, że na 18, 543, 600 ludności gospodarstw wiejskich liczba zbędnych w wieku 14 - 59 lat wynosiła 2, 371, 000 osób. Jak się odbijało to m.in. na technice produkcji, zacytować można oświadczenie, w związku z ankietą Instytutu, jednego z gospodarzy, iż: "celowo nie kupuje młockarni, aby synowie mieli więcej roboty w zimie młócąc cepami, bo i tak dużo czasu spędzają bezczynnie." Wyniki badań Instytutu nie dawały jednak pełnego obrazu przeludnienia wsi, gdzie masa samej tylko ludności bezrolnej obliczana była na około dwa miliony. Całkowita liczba zbędnych w rolnictwie wahała się pod koniec Rzeczypospolitej według różnych obliczeń od 4-ch mln.(Ludkiewicz) do 7-miu mln. (Poniatowski). Tak wielkiego przeludnienia nie byłaby w stanie rozładować najbardziej nawet radykalna reforma rolna, a to z uwagi na szczupłość, w stosunku do potrzeb, istniejącego zapasu ziemi. Mogłaby ona jednak, zdecydowanie przeprowadzona, przynieść pewną ulgę. W razie przyjęcia - jak tego wymagała sytuacja - 50 ha jako maksimum dozwolonej indywidualnej własności ziemskiej, zapas ziemi nadającej się do parcelacji wyniósłby, skromnie licząc, 6 milionów ha. Z tego roczna parcelacja 640 tys. ha pozwoliłaby na tworzenie co roku '80 tys. 8-mio hektarowych gospodarstw, zdolnych do wyżywienia, licząc przeciętnie po 5 osób na gospodarstwo, 400 tysięcy ludzi, a więc tyle mniej więcej ile wynosił roczny przyrost ludności. Rzecz prosta że sfinansowanie reformy rolnej w takim zakresie możliwym było tylko w razie wywłaszczania bez odszkodowania. Na to zabrakło wykonawcom odwagi. Wprawdzie uchwalona pod wpływem sytuacji wojennej ustawa z lipca 1920 r. przewidywała konfiskatę 50 % wywłaszczanej ziemi, ale do wprowadzenia w życie tej ustawy obszarnictwo nie dopuściło. Następna ustawa o reformie rolnej z 1925 r. przyjęła już zasadę pełnego odszkodowania. W myśl tej ustawy miało ulec parcelacji w ciągu l0 lat zaledwie 2 mln. ha, a to po 200 tys. ha rocznie. Tak więc jeśli chodzi o rozmiar i sposób wykonania reformy rolnej, państwo polakatolika, miłośnika półśrodków, nie zdobyło się na to co przeprowadziły u siebie Rumunia, Litwa, Łotwa, Nawet ta skromna kwota 200 tys. ha rocznie nie była wykorzystywana. Brak pieniędzy i opór ze strony obszarników sprawiały, że w rzeczywistości parcelowano znacznie mniej. http://toporzel.pl/teksty/bezdzieje.html
  4. Jestem na tej uczelni, na tym wydziale. Mam kumpla z tego roku i zdradzę tajemnicę - to NIE DZIAŁA. XD Jak spotkałem go przed wykładem, to w 90% oczekiwali mężczyźnie - głównie wyglądający jak typowe nerdy, co w sumie na tym wydziale nie jest dziwne. Na moim kierunku (geoinformatyka) jest 20-25% kobiet. Więcej, ale wciąż dużo mniej niż połowa. PS.
  5. Zgadzam się z Tobą, że państwo grabi tych, którzy zaprotestować nie mają jak, a przez swoje przepisy przeżera najbardziej produktywną część społeczeństwa, ale zwyczajnie chodziło mi o to, że roszczeniowe wyciąganie łap tylko zdegeneruje człowieka. Poza tym i tak widzę, że to pierdzielnie - jak zwykle przez debilizm wyborców. Poza tym ciekawy jestem jaka jest realna wartość rynkowa nauczycieli, bo mojego doświadczenia wynika, że całkowicie inaczej uczą na korkach i całkowicie inaczej uczą w szkole.
  6. W sobotę opublikuje film, jak mówił, i pewnie o wszystkim powie. Tak poza tym, to na streamie pokazywał przez 10 minut ten dokument odnośnie powiązań youtuberów i wyśmiał to. Tutaj chodzi mu zapewne o oskarżenie o bycie niemieckim agentem, czy coś takiego.
  7. WSZYSCY RAZEM przeciw własnemu państwu! Abyśmy wyciągnęli z własnego wora jak najwięcej. PS. To nie działa. Gdzie płacisz za chleb 3 zł, za sok 8 zł (ja płacę 2 zł)..? Poza tym kto Z KOMPETENCJAMI zarabia współcześnie 2000 w Polsce w większym mieście? Naciągane za mocno,.
  8. Izrael zdecydowanie reprezentuje dużo wyższą kulturę od okolicznych Arabów, którzy nie potrafią zdziałać dobrej gospodarki opartej na nowoczesnej technologii, ani też dorównać wywiadowi izraelskiemu. I nie - bogactwo izraela nie wynika z zachodnich dotacji, a ze start-up'ów i innowacji, bo czuję, że pojawiłby się tutaj ten argument. Czy pójście do lasu i r*chanie się z kim popadnie to wyjście z matrixa? Czy jak jest poligamia i samcy z tamtego okresu nie mogli znaleźć partnerki (skutek), to też był dla nich upragniony raj? Powinniśmy się cofnąć do dawnych czasów, porzucić wszelkie owoce współczesności? Zawiódł feminizm, marksizm, poglądy lewicowe. Chrześcijanie mieli spuściznę kulturową po starożytnym Rzymie, więc i tu górowali. Nie ma co wymyślać bajek o tamtym okresie.
  9. Ok, była silnym krajem, ale nie ma to większego znaczenia współcześnie. Chrystianizacja była konieczna i w końcu i tak Polacy musieliby przyjąć chrześcijaństwo, ponieważ była to zwyczajnie wyższa kultura. O prymitywności pogaństwa świadczyć może poligamia i noc kupały, gdzie ludzie szli w las i uprawiali swoisty gangbang. Lepiej Braun (w końcu magnapolonia) mógłby się skupić na tym co jezuici zrobili z Rzeczpospolitą w XVI wieku, ale to już pozostawiam wam do sprawdzenia.
  10. Przymiotniki piszemy małą literą. Szanuj swój język lechito!
  11. https://www.youtube.com/channel/UCvufartoVu2ScVS7R6TsB6A/community?lb=UgwtLDGui10wfXsZ0rd4AaABCQ
  12. Do wszystkich, którym smutno jest na serduszku, że nie znajdą swojej szarej myszki, która będzie idealną kobietą ze snów, mam jedno przesłanie - pogódźcie się z tym i szukajcie alternatyw. Nie mamy zastępowalności pokoleń, nie mamy sprzyjającego prawa do zakładania rodziny, ogromna rzesza podatków idzie na samotne matki wychowujące kolejne pokolenia przegrywów i roszczeniowych dziewczyn, dla których marzeniem będą mężczyźni ze wschodu, bo o ironio, ci wychowani przez kobiety nie spełniają ich standardów. to się rypnie. Człowiekowi, który widzi ten cały burdel związany z demografią rodem z eksperymentu Calhouna, a dla którego przyszłość cywilizacji - rozwój technologii, podbój kosmosu, rozrost panowania człowieka na światem - stoi w jego własnym interesie, to musi szukać odpowiedzi w technologii. Sztuczna komórka jajowa? Kibuce? Edycja genów? Możliwości stają się coraz szersze wraz z biegiem lat. Priorytet to nie narzekać, nie płakać po forach, a zwyczajnie stanąć do walki jak mężczyzna, bo w końcu mężczyznami jesteśmy. Jeśli jesteście sami, brakuje wam partnerki, to doceńcie swój wolny czas. Po prostu go nie marnujcie. Sam zauważam będąc w związku, że czasem ponadplanowo idzie coś załatwiać, kosztem nauki. Nie chcę narzekać, bo wybrałem tak z własnego wyboru. Z konkurencją na rynku matrymonialnym ciężko wygrać dla chłopaka, który ma złe geny. Mam kumpla na roku, który ma 196 cm, gęstą brodę - pisałem już o nim. Teraz ma około 1000 par na tinderze (od roku). Może przebierać w kilkudziesięciu, one także. Oczywiście nie każda ma tindera. W Polsce jeszcze w młodym wieku gdzieniegdzie można spotkać "materiał na żonę", ale to rzadkość. Młode kobiety chcą zabawy. Myślę, że mężczyznom, szczególnie młodym, powinno zależeć, aby byli doceniani, aby prawo było bardziej przejrzyste i sprzyjało rozwojowi (zakładanie przedsiębiorstw, start-up'ów, zdobywanie wartościowych kwalifikacji). Im więcej dobrze zdyscyplinowanych, bogatych samców po naszej stronie, tym jesteśmy silniejsi. Piszę trochę ogólnikowo co do tematu, bo widzę, że się rozpłynął temat i jest narzekanko i płakanko. Wstawię parę statystyk, które należy wstawić. Im wiecej liberalizacji moralnej, tym mniejsza dzietność. Im więcej kobieta ma partnerów i wcześniej zaczyna, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie mniej szczęśliwa, że stworzy niestabilną relację, zachoruje na HIV lub zostanie samotną matką. Strzałeczkę na Izrael jak nie wstawiałem. Polecam wysłuchać:
  13. @Funeral Zgadzam się, ale jeśli chodzi o państwo islamskie, to należy pamiętać, że parę dni temu (lub tygodni?) upadło całkowicie. Gryzą piach.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.