Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Turop

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1583
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Turop last won the day on September 12 2019

Turop had the most liked content!

Community Reputation

1864 Świetna

4 Followers

About Turop

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2181 profile views
  1. Dziś jestem w pracy, nie przyszedł jak zawsze przed odprawą się przywitać z każdym, tylko odrazu na stanowisko. Na spokojnie jak ochłonąłem, on to pewnie zrozumiał tak, że chce mu przypierdolić tym hakiem w głowę na złość "myślałem, że mu przypierdolę tym hakiem". Źle zrozumiał co powiedziałem, dopisał do tego ideologię, zabolało ego i stąd ten atak. Ale, kurwa, nawet jak miał być taki personalny atak z mojej strony, chłop mówi, przepraszam, to mówię dobra i żyjemy dalej 😂 Wczoraj mnie to sfrustrowało. Dziś mnie to śmieszy, ale kolejna nauczka, że trzeba się bronić przez głupotę innych, on zrobił problem, źle zinterpretował pewne słowa, a później się do tego przypierdalał 😂
  2. Wiesz, przrrposilem za coś, za co realnie mógł być "urazony", czyli tylko za nazwanie jego głowy łbem. Za resztę nie wziąłem odpowiedzialności, zareagowałem łagodniej niż zawsze i w zasadzie za dużo to nie dało, ale i tak jestem zadowolony z siebie, wiesz to nie były "zwykle", przeprosiny. To były asertywne przeprosiny, może oczekiwał tych uległych i dlatego taka reakcja, KIJ GO WIE. Ale jak ktoś przeprosi, mówi zgoda, to kurwa po co szukasz dalej zwady? Wyszedł na frustrata i gościa, który nie wie czego chce, jak się chciał tylko wyżyć to źle trafił.
  3. Hejka bracia, powiem wam, że nie wkurwia mnie nic tak, jak zrzucanie odpowiedzialności na drugą osobe, tymbardziej w środowisku mężczyzn, dziś miałem taką sytuację i według mnie to jest odwrotność tego, do czego powinniśmy dążyć jako mężczyźni między sobą. Wychodząc z pracy, zaczepił mnie hakowy, był niesamowicie oburzony, obrażony, zły, w sumie to nie wiedziałem na co, ale mówił mi, żebym się więcej tak do niego nie odzywał, że sobie za dużo pozwalam, przesadziłem, mam się powstrzymać od takich zaczepek, robie mu na złość itp. Mówię dobra spoko, ale o co Ci chodzi bo nie wiem gościu? Okazało się, że wyjeżdżając hakiem, stanąłem na chwilę na polecenie innego hakowego, bo ten podszedł pod ładunek i nie mogliśmy określić czy nie trafie go w głowe (poprostu bym go zabił), po minucie wyłapałem hak i pojechałem, spytał mi się ten co mnie kieruję dlaczego stanąłem i mu odpowiedziałem "stanąłem bo nie wiedziałem czy nie dostanie w łeb tym hakiem". Co się okazało? Te słowa, tak uraziły tego co podszedł pod ładunek (NIE POWINIEN BYĆ NA LINI JAZDY POD ŻADNYM POZOREM), że zaatakował mnie po pracy. Mówię mu dobra, słuchaj, jeżeli Cię uraziły słowa "dostanie w łeb", to przepraszam, nie wiedziałem, że jesteś taki wrażliwy, następnym razem powiem to inaczej. A on kurwa dalej swoje, że moja wina, że na złość robie, że on się chciał odrobić a ja tak mówię na radiu, że moja wina bo pokazywał. Ja już zagotowany, w sumie kurwa jak go uraziłem to przeprosiłem, to po co dalej drążyć? Pytam go, tak w sumie to o co Ci kurwa chłopie chodzi bo Cię nie rozumiem? A on zdarta płyta i mina jak do bicia, zmieszałem się trochę, machnąłem ręką, mówię narazie i poszedłem do samochodu. Wiem, że mogłem gościa urazić, w zasadzie przeprosiłem, mówię stary zgoda, a on pomimo, że sam zjebal sprawę, to wywrócił cała sytuację na drugą stronę i atakuje mnie przez pół godziny, wydaje mi się, że dostał niesamowita zjebe od przełożonego i chciał sobie w głowie to jakoś wytłumaczyć. Ale Panowie, czy do tego dąży ten nasz wspólny szacunek i męskie postawy? Tak mamy załatwiać konflikty? Nawet jak kulturalnie chcesz się pogodzić, przeprosić jak kogoś uraziłeś (nie świadomie), to mamy schodzić do poziomu gorzkich żali i wyzywać się przez miesiące? Nie lubię takich akcji jak cholera, zamiast wzrastać w męskości, w takich sytuacjach czuje się jak w przedszkolu. Powiedzcie, jak załatwiać takie sprawy? Według mnie, postąpiłem najnormalniej jak się dało, ale bez wzajemności, wkurwiają mnie takie osoby jak cholera.
  4. Masz rację, ego zabolało by myślałem, że to przytyk do mnie. I zgadzam się, w zasadzie 30 k to nie ogromna kwota.
  5. Ja pisałem o chujowej Polskiej rzeczywistości, a każdy wyjechał z radami wyjazdu za granicę, rozumiem, że da się inaczej, ale pisałem jak to zrobić u nas 😂 A co do kredytów, ja wolę ich nie mieć wcale, mam kredyt, priorytet się odkuć i go spłacić, nie lubię dodatkowych miesięcznych zobowiązań.
  6. Czytając takie wątki, mam coraz większe obrzydzenie do stanu rzeczy w naszym kraju, jak jesteś młodym, niemajetnym po rodzicach młodzianem, albo musisz mieć niesamowity fart, albo stalowe jaja w tym burdlu. Zanim zacząłeś wogóle dorosłe życie (po studiach), kończysz je z garbem w postaci 30 tysięcy, obciążające w chuj, jeżeli nie masz pewnej perspektywy zatrudnienia po, jak i kogoś kto za Cb w razie potknięcia to spłaci. Nie wiem co Ci doradzić, ja jak mam kredyt to jestem blady i zapierdalam ile mogę godzin w pracy żeby to spłacić, Ty się musisz do tego uczyć, jak dla mnie nie wesoło. PS. A PROBLEM WEDŁUG MNIE TO TKWI W CHUJ GŁĘBIEJ NIŻ MYŚLI O GŁUPICH HANTELKACH, TO TAKA PROWIZORA, BOISZ SIĘ O COŚ INNEGO I MASZ MYŚLI REZYGNACYJNE.
  7. @Marek Kotoński Nie polecę żadnej konretnek firmy, ale jak znajdziesz suplement polecam Gemini. Ja tam zamawiam większe ilości takich supli.
  8. Napewno czekali? Czy tylko nam się tak wydaje, że tak było? Chyba bliżej tego drugiego. Hehe.
  9. Prawie to masz 😛 Nie każdy harcuje z pełnymi jajami i oczekuje seksu już od 3 randki, ale można się zacząć zastanawiać skąd bierze się taki stan rzeczy.
  10. Ktoś to musiał rozpaczać, ta cała karuzele, to chyba jasne, że lepiej żebym to był ja, niż 100 Mokabe przedemną 😎😎
  11. PS, dałem każdemu pucharek żeby nikt nie był smutny 😎😎
  12. Kurła, o samochód wart 15 k, zrobiła się afera, jak bym miał wydać całe oszczędności życia na coś, co mi się nie przyda tylko wygeneruje straty. Panowie sceptycy, zapytałem o samochód bo : Mam tanie mieszkanie na wsi, co w zasadzie nie jest oszczędnością i muszę wszędzie dojeżdżać. Auto, które posiadam teraz, generuje takie same koszty jak samochód, który miał bym kupić i z niego korzystać, tylko jest w chuj starsze i nie opłaca się do niego dokładać. Mam te pieniądze na koncie, ODŁOŻONE, oprócz niewielkiego kredytu na mieszkanie 40 k, nie mam w zwyczaju korzystać z jakichkolwiek kredytów konsumenckich na cokolwiek. Chce zmienić samochód, a nie kupić ostatecznie motocykl, co jest samo w sobie krokiem racjonalnym, PONIEWAŻ BĘDĘ GO UŻYWAĆ CODZIENNIE. Czyli w moim przypadku na pewno mi się przyda. Czy na nim stracę? No kurwa licząc liczby tak, ale czy na pewno? Więcej czasu w domu bo szybciej się do niego dostanę, wyruchane lasencje pod wszystkimi remizami w nowej używanej kijance, adrenalina kiedy będę ścigał się niczym w NFS z innymi wiejskimi bilotami, to są atrakcje, które wezmę do grobu. Jestem na tyle racjonalny, że potrafię policzyć zyski i straty danej inwestycji, a nie będziemy płakać o samochód warty jebane 15 tysięcy. To nie nowy Mercedes w kredycie za 2 tysiące, to jebane auto, które ma 15 lat. Jak ktoś jeździ autobusem niech jeździ, ja się z niego nie śmieje, ani nie pouczam, sam tak jeździłem, ale teraz chce mieć samochód i zróbmy wątek gdzie każdy poleci jakąś leciwą, ale dosyć sprawna furę, która posłuży parę lat. Pozdrawiam serdecznie, brakuje tylko namów, żebym kupił rower bo wyjdzie zdrowo i tanio, nie kurwa, chce samochód, który będę używał codziennie, dlatego ten wątek 😉😉
  13. 2003 r za 15 tysięcy mniej więcej, sporo za drogi, za 20 letnią furę. Coraz bardziej ciągnie mnie do jakiejś kijanki, ewentualnie hyundai. Boję się, że było by to samo co z peugeotem, minimalny spadek temperatury i problem z elektryką. Ale to tylko moje wyobrażenie. Te mnie się bardzo podobają, za te 15 k kupi się nawet zadbany egzemplarz, np to. https://www.otomoto.pl/oferta/kia-pro-ceed-ID6Dbea2.html Silniki nie za duże, nie zeżarło by mnie z opłatami, myślę, że na drodze by był dosyć dynamiczny, ciekawie wygląda, tylko, że strasznie mało ofert ich jest. Ewentualnie poczekam do końca roku, sprzedam Peugeota i zrobi się kwota ponad 20, już taką kijanke 9 letnią bym kupił, samochód myślę na 10 lat. Czyli ile przeciętny Polak według Cb odkłada? Kupić samochód na 10 lat użytkowania to nie za duża strata, jak zarabiasz trochę więcej od minimalnej możesz pozwolić sobie na taką wygodę. Pozatym nie każdy mieszka w centrum, że może dojechać do pracy autobusem czy tramwajem. Ja jak zgarnę znajomego, wyjdzie mi taniej niż jazda prywatnym busem, zostaje eksploatacja samochodu i opłaty, ale za to jaka wygoda, podjeżdżam pod zakład, mogę go wykorzystać na wycieczkę, zakupy, dojazd na różne szkolenia. Pozatym, rynek motoryzacyjny w PL jest coraz tańszy, za jedną wypłatę ,równa średniej krajowej jesteś w stanie kupić wóz do jazdy (taki jak ja mam teraz), także tego. Teraz mam combi i jestem mega zadowolony. Fajna fura, mega mi się podoba, jedyny minus wielkość silnika 😂 To coś około 20 tysięcy złotych, tyle zawsze chce mieć awaryjnie na koncie. Do tego mieszkanie bez kredytu i można cieszyć się dosyć komfortowym życiem. W obecnym lokum, wszystkie opłaty, bez kredytu wyszły mi na dwie osoby 550 zł, w tym już jest wszystko. Przy zarobkach 5 k, dojazd do pracy 400 zł, jedzenia kosmetyki itp koło 700 zł, zostaje na "głupoty" koło 3 tysięcy, ciężko jest to wydać, nawet gdybyś chciał (biorąc pod uwagę, normalne życie, kino, basen siłownię itp), chcąc nie chcąc zostaje mi coś zawsze z wypłaty, nawet, gdy dojdzie nie przewidziany wydatek, masz te 2, 3 tysiące co miesiąc zapasu, nie licząc oszczędności. Taka kwota 5 k jak jesteś kawalerem, według mnie jest wystarczająca na normalne życie.
  14. Gdybym wrzucił gazik, zwróciłby się w maks 2 lata. Licząc rocznik samochodu, myślę, że pojeździł bym nim parę lat, czyli wszystko na plus, jedynie te gabaryty (jak mówisz większy bezpieczniejszy) mi nie przeszkadzają, ale zobaczę jak by to wyglądało z ubezpieczeniem, nie mam wszędzie maks zniżek, niedawno mi dopiero wszedł wiek. Właśnie oglądam, fura konkret, napewno wyróżnia się na drodze, ale dosyć duże silniki. Za 10 k widzę, że można kupić zadbaną z 2006 roku. Może pojadę zobaczyć chociaż jak się tym jeździ i zadecyduje, podobna do Skody SuperB. Tak jak Marek pisze . Tylko masz jakieś konkretne modele? Tego jest od groma, a często można trafić na coś nietypowego, za godziwe pieniądze, zamiast okropnych 20 letnich BMW I Audiczek. Z peugeotem jest problem z elektronika przy niższych temperaturach, nie działa krańcówka drzwi, otwiera się okno od bagażnika, wyłączają się same światła długie, czy kierunkowskaz, niby drobnostki, ale w czasie jazdy w mieście jak nagle nie masz kierunkowskazu może doprowadzić do wypadku.
  15. Hejka bracia, piszę z prośbą o radę, pewnie się ktoś lepiej orientuje niż ja. Postanowiłem, że przestanę przez chwilę oszczędzać jak wariat i zrobie coś dla siebie, w zasadzie kupię, nie, to nie nowy samolocik na akumulator, chce wymienić samochód. Zawsze jeździłem złomami za 3 tysiące, teraz też mam peugeota 206, nie powiem, że źle mi się nim jeździ, ale za trochę mam przegląd ubezpieczenie i nie obejdzie się bez napraw, trochę też ruda go zżera, zaczęło łapać tylną belkę, co przy konserwacji pochłonie połowę wartości samochodu. Dlatego postanowiłem, że wydam około 15 k na nowy samochód (dodatkowo mam 5 tysięcy na naprawę i opłaty) , ktoś powie, że mało, jak dla mnie to już spora suma, w porównaniu z samochodami za 3 tysiące to będzie wehikuł marzeń. Myślę, że stać mnie na eksploatację czegoś droższego, nie będzie mi szkoda dołożyć do czegoś nowszego, bo wiem, że tym trochę jeszcze pojeżdżę. Potraktuje to jako narzędzie pracy, muszę mieć samochód na dojazd do pracy (30 km w jedną stronę codziennie), czasami jakiś dalszy przejazd około 100 km coś zwiedzić i krótkie trasy jak do sklepu czy znajomego. Chciałbym żeby to była benzynka, silnik najlepiej do 1.6, maks do 1.8, albo jakiś nietypowy, wyróżniający się samochód, albo z zacięciem sportowym. Chyba dojrzałem do tego, że pieniądze nie są tylko po to, żeby na nie patrzeć, pierwszy raz od 20 paru lat, kupię sobie coś droższego dla frajdy. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie i wrzucicie jakieś pomysły. A pewnie się komuś przyda kiedyś taki wątek, pozdrawiam i zapraszam do dyskusji, miał być motocykl, ale nigdy nie jeździłem i pewnie pierdolnal bym nim po 1 sezonie, tak to będzie przyjemne z pożytecznym 😎😎
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.