Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Amperka

Użytkownik
  • Content Count

    142
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

171 Świetna

1 Follower

About Amperka

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

214 profile views
  1. Wiem, nie musisz mi tłumaczyć. Ja Ci wierzę. Aczkolwiek odbieram Cię jako trochę "autystyczną" - w sensie takim, że nie dostrzegasz pewnych subtelności. Taką kobiecą wersję Korwina, który mówi logicznie, tylko chciałoby się, żeby inaczej dobierał słowa (nie mówię o poglądach, tylko o sposobie ich wyrażania). Ale może tak mają ludzie wybitnie inteligentni. Czuję ulgę, bo jestem wychowana w modelu rodziny tradycyjnej. Kocham mojego męża, myślę, że on mnie też, mamy dzieci, dom, psy i mam poczucie olbrzymiego spełnienia jako osoba. Dopełnieniem tego był ślub. Męża Kościół irytuje, bo wkurzają go zdrowe chłopy, którym się robić nie chce, ale mimo wszystko podjął ten krok - co jest dla mnie dowodem miłości - mimo, że nigdy o ślubie nie wspomniałam, sam z tym wyjechał, jakże białorycersko przed moimi rodzicami :D. Mąż mówi, że dla niego część cywilna jest ważna i przysięga przed Rzeczpospolitą, przed Watykanem nie czuje potrzeby - ale zrobił to. (Mamy rozdzielność, więc nie chodzi mi o aspekty finansowe). Pewnie to moja małomiasteczkowa mentalność, ale trudno. (Chciałam edytować poprzedni post ale mi się skasowało i już nie było sensu odtwarzać, więc odpowiedź nawiązuje do skasowanej części)
  2. Mam to samo. Jak byłam w Austrii i wszystkie panie pięknie mnie w sklepie obsługiwały mówiąc "gruss Gott" i prezentując uśmiechem swoją śnieżnobiałą klawiaturkę, to zatęskniłam za tą naszą polskością - gdzie od razu widać, czy chłop i dzieciaki ją z rana podkurzyli, a może dostała kwiatka czy bombonierkę - no jak na dłoni . I w tych sklepikach dialogi: "Jest chleb?", "Jest. Weźmie sobie".
  3. Ja dzisiaj miałam sen, że nie byłam żoną swojego męża - to znaczy, że byłam sama, a nie, że z kimś innym - z kontekstu wynikało, że uderzałam w ścianę. Zbudziłam się roztrzęsiona i z ulgą, że to tylko zły koszmar. Odbieram to jako dobry symptom. Ale mój mąż się śmiał, że śni mi się wolność, której mi już nigdy nie da, i żebym na nic nie liczyła, bo zamknie mnie w komórce Normalnie jak żona araba.
  4. Normalnie ubierasz się i wychodzisz. Nie macie dzieci, psów, więc wstajesz, zakładasz wdzianko i wychodzisz - na spacer, czy na basen. Zrób tak i się nie przejmuj. Mówię Ci, wrócisz, a on normalnie będzie oddychał. Może to Ciebie trzeba leczyć. W pracy masz stanowisko decyzyjne, a w domu boisz sobie wziąć dokładkę z garnka. Odwagi. Nic mu nie będzie. Zawsze jak słyszę, że komuś posypało się życie z artystą, to mówię. Artysta skądś musi czerpać inspirację. Wiedziałaś, że to artysta, więc nie psiocz. Artystom wolno więcej.
  5. @CrazyWitch Powinno się po urodzeniu swojego zmienić. Ja teraz lubię wszystkie dzieci Mało tego, to, że Twoje dziecko wyje i wszyscy patrzą na Ciebie i nie możesz go uspokoić - to bardzo dobra nauka, szczególnie dla kobiet. Nauka tego, że na pewne rzeczy nie masz wpływu, a i tak ludzie będą komentować i doradzać i stawiać oczekiwania. I wszystkie babki, co się burzą, że wymaga się od nich bycia dominująco-uległą, doświadczoną dziewicą, że świat takie ma sprzeczne wymagania wobec nich, po prostu mając dziecko już się tym światem tak nie przejmują i wyjdzie im to na zdrowie. Serio, dziecko uczy bycia pozbawionym obciachu i ciągłego poczucia "a co ktoś pomyśli". Scena ostatnio - dwoje małych dzieci w busie z matką. Ta mała coś tam się awanturowała, matka wzięła pod pachę, kazała otworzyć drzwi w busie - poturlały jej się z siatki pomidory. Zupełnie bez emocji wystawiła to dziecko, pozbierała pomidory po całym busie. Nikogo wzrokiem nie przepraszała. Zrobiła co mogła, żeby ludziom nie przeszkadzać. Wszyscy się na nią gapili, a ona zupełnie o to nie dbała. Dla mnie dziecko to rzeczywiście nauka pokory. Często się myśli, że sobie takiego małego szkraba można ulepić jak plastusia i będzie chodzić cyk, cyk, cyk... a ja mam inne doświadczenia.
  6. Na takie kobiece rozterki - mniej gazet i kobiecych portali, więcej innych treści. Nie problem w tym, że ktoś tak gada (moja babcia też mówiła, że mam być posłuszną, grzeczną dziewczynką), tylko w tym, że się ktoś tym przejmuje i już spieszy spełniać oczekiwania obcego tłumu. A gdzie w tym wszystkim jakiś charakter.
  7. Nie trywializowałabym tego. Mi też wmawiano, że są inni, że szybko zapomnę, że zauroczenie i jak miałam łzy w oczach, to heheszki, że się dziewczę zaświergoliło i wielkie mecyje. A dzisiaj wiem, że tamten moment to nie był przecinek w moim życiu. Gdyby wtedy mój mąż posłuchał moich próśb, żeby się już nigdy ze mną nie kontaktował i odpuścił, to... nie chcę myśleć, jak inaczej by się moje życie potoczyło. Po prostu każdy inny scenariusz byłby dla mnie tragiczny. Dlatego czasami jak się wkurzam i mówię "dlaczego Ty mnie nie słuchasz?", to zawsze odpowiada "nie byłoby Cię tu, gdybym Cię słuchał".
  8. Hahaha, zawsze jak mój mąż mówi, że mu kumple zazdroszczą, to mu odpyskowuję, że przy Apoloniuszu Tajnerze, to jest zwykłym leszczem Wkurza mnie czasami to gadanie i żądam deklaracji, że nie chodziło tylko o to, że jestem młodsza, na co słyszę, że moje wnętrze (tj. sprawnie działająca śledziona) też jest ważne. Wśród naszych znajomych wiele osób się porozchodziło i panowie wzięli sobie młodsze żony. Jak się go ciotki czepiały, czemu się nie żeni, to twierdził, że od razu weźmie sobie drugą żonę. U nas jest 15 lat różnicy i w wieku 21 lat wydawało mi się to przepaścią. Dzisiaj w ogóle tego nie odczuwam. Nie chcę nic doradzać, bo czasami różnica wieku nie działa na korzyść. Ale z wypowiedzi @Hatmehit wnoszę, że jest bardzo dojrzała emocjonalnie, nic dziwnego że nie pociągają jej rówieśnicy. Dajcie sobie czas: i Ty go masz sporo i Twój wybranek w sumie też go trochę ma. Poczekajcie z 5 lat i udajcie, że się dopiero poznajecie, to i pod wzór idealnej różnicy wieku będzie lepiej podstawić. Ja byłam zawsze świrusem, ale dobrze rokowałam, autorka jest ogarniętą dziewczyną Dzisiaj już się czuję pańcią bardziej, ale mąż gada, że dla niego zawsze będę obszczymurkiem.
  9. Ech, nie wiem, co Ci napisać. Ja poznałam swojego męża w wieku 21 lat. Jak powiedziałam rodzicom, to się załamali. Byłam ich dumą i oczkiem w głowie. Tato mówił "dziecko, jeżeli on już przekroczy próg naszego domu, to będziemy go traktować z olbrzymim szacunkiem, ale póki to się stanie, to się zastanów". Też myśleli, że 36-letni kawaler to bardzo podejrzane, że chce mnie tylko wykorzystać. Pod wpływem tych słów i szczerych rad wszystkich bliskich, zerwałam z nim. Płakałam i płakałam, ale myślałam, że tak musi być. Na szczęście zawalczył o mnie, za co mu ciągle dziękuję, bo czasami takie uczucie może wydarzyć się raz na dekadę, a czasami nawet raz na całe życie. Obecnie, mój tato uwielbia swojego zięcia, zawsze razem majsterkują. Moja mama z podziwem patrzy jak mój mąż zajmuje się naszymi dziećmi, jakim jest dobrym człowiekiem. Jak w końcu wzięliśmy ślub i ujawniliśmy się przed całym światem, to wszyscy stwierdzili, że cudownie się na nas patrzy i widać, że jesteśmy bardzo szczęśliwi. Oczywiście u Ciebie nie musi tak być, ale może. Z Twoich postów wynika, że jesteś bardzo dojrzała emocjonalnie. Obawiam się, że Twoi rówieśnicy nie będą mogli sprostać Twojej dojrzałości. Różnica wieka jest czymś naturalnym. Mój brat jest dwa lata starszy ode mnie, a mentalnie jesteśmy w zupełnie innych światach (on myśli o kupnie nieszeleszczących spodni na narty, ja o nowej czapeczce dla dziecka).
  10. Już się wypowiadałam w takich wątkach, ale jeszcze raz napiszę. Tak, ma - i to sporą. Ja jestem niezaburzona, z pełnej rodziny, moi rodzice bardzo się kochają. Mąż jest wykształcony, bardzo oczytany, z klasą i na poziomie. Ja od czasu kiedy zarabiałam pierwsze pieniądze, lokowałam je w nieruchomości - stąd teraz je wynajmuję. Znamy się z mężem 8 lat. Nie będę ukrywać, że mężowi nie powodzi się zawodowo - bo niestety jego zawód wymaga bycia "śliskim", a mój mąż jest krystalicznie uczciwy i przyzwoity. Na początku myślał, że będzie mógł swoją pracą zrobić wiele dobrego, niestety rozbił się o rzeczywistość. Ja jestem ta bardziej pragmatyczna, on nie sprzeniewierza się swoim poglądom i ideologii i niestety, przez to ma pod górkę. Za to go cenię. Mój brat jest po 30-tce i czasami się martwię, bo jest sam - też jest dobrym chłopakiem. Na co mój mąż "w jego wieku dziewczyna to tylko problem". Na początku się oburzyłam na to twierdzenie, ale czytając ten temat i jego autorkę, myślę, że miał sporo racji.
  11. Podałam różnice płacowe, żeby wpisać się w tę płyciznę oceny drugiego człowieka. Ja akurat uważam, że takie typowe atrybuty to: kobieta - piękna i dobra, mężczyzna - silny i mądry. Piękno rozumiane jako wdzięk i kobiecość, siła - jako siła charakteru. Ale co ja tu będę wam tłumaczyć, że jesteście coś warci. Nie ma większej kontroli nad człowiekiem, niż wmówienie mu, że nigdy nikt go nie pokocha i do niczego się nie nadaje.
  12. Szkoda, że te chady nie są połączone pod jakieś generatory prądu. Całymi dniami tylko pukają i pukają. Nie śpią, nie pracują, tylko pukają. Dokładnie, puka do drzwi taki z wypłatą "średnia krajowa", a puka gość "człowiek sukcesu" to wiadomo, że tego pierwszego towaru się nawet nie tyka. Odliczanie: "Ty metrialistyczna pi pi pi pi, tylko chcesz się nachapać za cudze, Ty pi pi pi"... za 3,2,1...
  13. Wiem i słusznie. Ale myślę, że jest grupa kobiet, która nie dokonałaby aborcji, gdyby zamiast usłyszeć "coooo? Nie jestem na to gotowy", usłyszałaby "spokojnie, damy radę". Nie usprawiedliwiam ich, ale każdy pan, który niezobowiązująco sypia z dziewczynami (oczekując tylko seksu) niech sobie odpowie jakby zareagował, gdyby usłyszał "muszę Ci coś powiedzieć, jestem w ciąży".
  14. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić scenę, kiedy zapłakana dziewczyna mówi do swojego pana, który z nią niezobowiązująco sypia "załamię się, jestem w ciąży... jak to się kurde stało", a on wtedy odpowiada "Naprawdę? To cudownie, zostaw te zakupy, nie możesz teraz dźwigać. Niczym się nie przejmuj, stworzymy cudowną rodzinę, zostaniesz moją żoną, bardzo się cieszę", Myślę, że po prostu najczęściej słyszy "Coooooo, miałaś się zabezpieczać !!!" To i tak jej nie usprawiedliwia i nie ma prawa tak postąpić, ale myślę, że część kobiet, które się decydują na aborcję, to po prostu niekochane kobiety. Niech mężczyźni sypiają z tymi, z którymi ewentualnie mogliby założyć rodzinę, albo ze sprawdzonymi profesjonalistkami. A kobiety niech nie dają byle komu. Pomijam sytuację ujęte w tak zwanym kompromisie aborcyjnym.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.