Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Amperka

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    264
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

369 Świetna

1 Follower

About Amperka

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

581 profile views
  1. Ja osobiście w ogóle nie myślę w tych kategoriach. Dla mnie to byłoby na plus - jeżeli charakter jest ok, to bardzo pozytywne combo. Śmiejcie się, ale jak poznałam swojego męża, to miał 36 lat. Był bardzo szarmancki i jakby "niedzisiejszy". Przez około pół roku spotykaliśmy się podając sobie dłonie. Jak doszło do pocałunków, to powiedział, że on dawno z nikim nie był. Ja NAPRAWDĘ myślałam, że może jestem jego pierwszą dziewczyną... dość długo tak myślałam... już później mu o tym "dawno" wspomniałam, a on "no, chyba z pół roku wtedy z nikim nie byłem". Dzisiaj się śmieję ze swojej naiwności, że podejrzewałam chłopa prawie 40 lat, że nie zamoczył nigdy. Dla mnie ta jego nieśmiałość była urocza i pociągająca. A teraz? Teraz podłazi - łapie za tyłek i mówi "podmyj się, bo dzisiaj Cię wyrucham"
  2. Pokaż.... no.... dłoń młodzieńcze, a ja Ci powróżę Tak sobie tylko bajdurzę. Miałam na studiach różne koleżanki i niektóre wydawały się takie wyzwolone - a w gdzieś potem po pijaku mówią, "że one to by penisa do gęby nie wzięły". A inne takie grzeczne - a potem się okazuje, że gdzieś tak trójkącik odstawiły. Nigdy nie wiesz... Ja mam swoją osobistą teorię, że jak ktoś ma fajne poczucie humoru, z takim drygiem - to i w łóżku jest dryg. To moje autorskie eksperymenty badawcze. Sprawdzone na jednej osobie w temperaturze pokojowej Pracowałam swego czasu w księgowości i zawsze się śmiałam "dobra księgowa jest jak saldo, jak się nie zgadza, to się nie zgadza, ale jak już się zgadza, to w każdej pozycji" Już nie offtopuje - a żeby nawiązać do tematu - to w mojej ocenie właśnie ten pozytywny humor jest po stokroć ważniejszy od wyglądu męskiego.
  3. Hahaha urzekło mnie to. Kiedyś śmiałam się do siebie, jak czytałam artykuł o poprawnym robieniu loda. No i tam była taka wzmianka "jak się wstydzisz partnera spytać, czy powinnaś użyć więcej śliny... to zawsze możesz..." - czy coś w te tony. No i prychłam myśląc "wziąć jego penisa do japy się nie wstydzi, a spytać się wstydzi"
  4. Powodzenia. Ja wybrałam inną drogę. Po prostu przez dłuższy czas czułam, że chodziłam w przyciasnych bucikach. Też lubiłam wrócić do pustego mieszkania, brak obowiązków, brak potrzeby dopasowywania się, dobra praca, pasje, sporty - idealnie rzec można. Wszystko było super, ale czułam jakiś bulgot niepokoju. Chodziłam w przyciasnych bucikach, do których się przyzwyczaiłam. Poznałam odpowiednią osobę, założyłam rodzinę i czuję się tak, jakbym po wielu latach zdjęła te przyciasne buciki. Po prostu czuję, że jest tak, jak powinno być i gwiżdżę na sterowanie nastrojami społecznymi, presję otoczenia, konstelację gwiazd i inne takie. Po prostu wiem, że wszystko jest "w punkt". Sama w sobie czuję się spełniona, ale to rodzina daje mi tę niesamowitą moc. Codziennie moje dzieciaki są inne. Dzisiaj przyjechała teściowa i poszli wszyscy na spacer - ja sobie pracuję, coś tu popiszę, ale już mi tęskno za nimi. Jak się coś posypie, to przecież nie będę wyła do księżyca z żalu... życie. Ale gdybym miała podać przepis na maksymalizację szczęścia dla młodej dziewczyny (z mojego doświadczenia) to bym powiedziała "weź 3 dag pewności siebie, asertywności i niezależności, 7 dag luzu, dystansu, poznania siebie, 20 dag pasji i zainteresowań, 40 dag odpowiedniej osoby do związku, wymieszaj to wszystko w sosie erotycznym, a na koniec dodaj 30 dag uśmiechniętych bombelków (hahah, wyszło kripi)" Chyba trochę odjechałam..., ale tak to widzę. Niech każdy wybiera, co uważa. Z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle - że tak polecę klasykiem.
  5. A czy jest jakaś dziewczyna, która uważa, że źle robi loda? Każda myśli, że wymiata. Ja myślę jedno: jak ktoś ma fantazję w życiu, to ma i fantazję w łóżku (a jak nie ma, to się na pewno nauczy). A jak ktoś jest nudziarzem i zadeklarowanym bigotem, to choćby palcem pokazać, to nie załapie. Ja czuję podświadomie, kto jest fajnym seksualnym zwierzakiem. I na tym forum... uważam, że taką osobą jest (piszę o kobietach) @JudgeMe. Nie wiem czemu. Ona nie musi ciągle pisać, że jest ładna i dobra w łóżku - to się czuje. Po prostu niesztampowy styl pisania, dobór słów, podejście do życia (mimo, że kompletnie różne od mojego) mówią mi, że ma ten naturalny polot łóżkowy. Czy nie jesteś przypadkiem zodiakalnym skorpionem?
  6. I jeszcze ten tekst "Może napisaniu, że się nie znam i nie rozumiem, bo jestem za młoda? " Nie, nikt nie myśli, że 27-letnia kobieta jest za młoda. To uważam, że jest największym błędem współczesności, wmawianie babom pod trzydziechę, że są młódkami. @Hatmehit jest młoda, ta to tak. Ostatnio pokazuję mojej mamie zdjęcia ze spotkania z moimi rówieśniczkami (wszystkie zawsze były piękne i adorowane - teraz aktywne singielki) i mówię "a oto sobie my", a moja mama "no, no, co tu dużo mówić - takie trzydziechy". Walczę z tym polskim "urojeniem niższościowym" i podejściem: "może to jest korciorz, może dziwkorz, ale to jest łun.. to jest elyta" , tak samo walczę z tym poklepywaniem się po pleckach dziewczyn, jakie to są piękne i młode (i to ich cały kapitał, i już, i basta, już się naharowały) i z pro-liferami, którzy nie oddaliby 100 złotych i dwóch godzin z życia, żeby wesprzeć kobietę z niepełnosprawnym dzieckiem i inne takie. Nic to nie wnosi, wiem, że to nic nie da, ale mnie jakoś oczyszcza.
  7. Ale jak już ustaliliśmy, Szatan nie udaje. Wierz mi, ale ja po prostu mam dość obłudy. Serio. Szatan mi trąci czymś takim, co i ja mam - czyli takie beztroskie pisanie tego co głęboko czuje. Ogólnie jestem w pewnym potrzasku, Gość, z którym współpracuję mówi, że nie jest w stanie już dalej działać na kilku polach (działa w reklamie, polityce, motoryzacji) i przekazuje mi swoich klientów (firma jest rozbuchana), ja mam prowadzić wszystko od początku do końca - on ma z tego sporą część. Ja się cieszę. Ale niestety zrozumiałam, że prawa ręka nigdy nie będzie głową. Jadę do klienta i klient pyta "a czemu szefa nie ma", a ja na to, bez obciachu "szef ma obniżoną odporność i jest w grupie ryzyka". Mój mąż się za głowę złapał i mówi "trzeba było powiedzieć, że pędzi ze spotkania na spotkanie, a zrobiłaś z niego fafuła z obniżoną odpornością". Ja po prostu nie pomyślałam. Może to niski wskaźnik inteligencki, może ułańska fantazja, a może zwyczajnie tęsknota za tym, żeby mówić tak jak jest, bez kreowania wszystkiego na "jaśniepańskie". Mimo tego, że to nie jest jakieś megasexy (szczególnie u panów) jest we mnie tęsknota za czasami, gdzie słowo było słowem, a sprawa gardłowa kończyła się na gardle.
  8. Żeby nie było tak słodko, to zapewne @sol Twój luby jest mocną osobowością. Coś tak czuję. Dlatego tak jak napisałam Szatanowi, czas, żeby ruszył w teren, bo na forum tylko się tapla w swoich wątpliwościach, a inni mu dokuczają. Jest w porządku gościem i niech idzie szukać swojej świruski-towarzyszki i będą sobie razem podskakując kpić z tych komentarzy wszystkich wdzięcznych pań i lepiej polerowanych panów. Hahah, nigdy nie zapomnę jak się zatrudniłam do zacnego, dostojnego korpo jak miałam chyba 23 lata i było na nieprzywitanie takie głupie zadanie, żeby opisać się jednym słowem zaczynającym się na literę "p". I wszyscy "pilny", "porządny", "podporządkowana" A ja wywaliłam "postrzelona".... ołpen spejs zamilkł.
  9. A tak pisałam kiedyś w jakimś temacie do @SzatanKrieger "Mało tego, nie jest łatwo znaleźć odbiorcę takiego mindsetu jak ja mam (mój mąż, może Ty, może ktoś jeszcze), ale większość mężczyzn się mnie zwyczajnie bało, a niektórzy uważali za obciachową (mam styl taki stara-maleńka, sukienki kolorowe), zawsze mężczyźni chcieli mnie trochę dopasować do towarzystwa." @Chadeusz Nie mogę Cię przekonać. No nic... może się nie potnę. Ty jesteś bardzo nieobciachowy i bardzo dzisiejszy (tak a contrario) - możesz uznać to za wątpliwy komplement. Chociaż nie ukrywam, że lubię Twoje poczucie humoru i często prychnę, jak coś tu wyrzeźbisz.
  10. Pisałam to w odniesieniu do siebie. Wiem, że wiele osób uważa mnie za obciachową i niedzisiejszą, ale nie dbam o to - bo wystarcza mi opinia jednej osoby. I dostrzegam, że Szatan ma podobną wrażliwość do mojej, więc bazując na swoim doświadczeniu mu to piszę. Tak, uważam, ze Szatan jest obciachowy i niedzisiejszy (w opinii całego światłego towarzystwa i ludzi "na pewnym poziomie"), tak jak i ja jestem. Ogólnie on sam czuje na pewno, że nie pasuje do tego świata. Po prostu potrzebuje znaleźć drugiego takiego aliena i niech wszyscy użytkownicy kręcą bekę - ale Szatan będzie szczęśliwy. Ja też wiele razy usłyszałam, że jestem ehhm... rozkosznie niedzisiejsza (wiem, jak to czytać) ale mam to wywalone, jak Łajka w kosmos. A i dzięki za rozszyfrowanie tego, co myślę Watsonie. Bez Ciebie byłabym nikim.
  11. No tak, bo kobieta to ma być stryrana i niedoceniona. O! Wtedy wie, że żyje, to jest prawdziwe życie. Spocone czoło, a brud poskreśla linię miłości na kobiecej dłoni. Dla mnie to żadne życie - mówię o takim traktowaniu przez męża (bo tyrać też potyram - wczoraj organizowałam urodziny córki i było 25 osób - było na bogato i jeszcze 4 osoby bezglutenowe i ośmioro dzieci i 4 psy przyjechały). Dziewczyna ma 25 lat i kurcze w jej sytuacji, głupio mi jej życzyć tego, że ktoś autentycznie się w niej zanurzy bez pamięci. @maggienovak działa naukowo, to jest środowisko w dużej mierze męskie i tacy mężczyźni naprawdę doceniają pasję i umiejętności kobiety. (Mam kilku kolegów prymusów, porobili kariery naukowe - ich żony nie są ładne, ale ich mężowie świata poza nimi nie widzą. Podziwiają je i kochają). Niby już klamka zapadła, wyszłaś za mąż, ale weź się zaweźmij w sobie i zrób kilka dni tak naprawdę dla siebie. Dodatkowo Ci powiem, że jak już będziesz miała dzieci, to takie coś nie przejdzie, a w Twojej sytuacji jak najbardziej. Tu nie chodzi o żadne odgrywanie scenki, ale po prostu musisz się nauczyć pokochać siebie. P.S. Piszę to też do siebie, bo ostatnio też mam problem z pełną akceptacją siebie. Pisałaś gdzieś, że masz fajny biust i duży tyłek. Ja po 3 latach przestałam karmić piersią (jedno dziecko po drugim) - mój biust jest dramatyczny teraz. Patrzę w lustro i z ładnego, jędrnego biustu zostało niewiele. Wiem, że mąż lubi biuściaste babki, ale nigdy nie dał mi w słowach do zrozumienia, że cokolwiek mu się nie podoba. Zawsze mówi, że wszystko super - ale ja widzę swoje. No po prostu jak baloniki ze spuszczonym powietrzem. Hahah, więc Ty się ze swoimi bimbałami koło mnie nawet nie pojawiaj, bo Cię zagryzę z zazdrości
  12. Ja Szatanie wiem, że jesteś w porządku gościem i nikogo nie udajesz. Kiedyś trafisz na kogoś, kto Cię w pełni zaakceptuje i już to, że wszyscy inni uważają Cię za obciachowego, czy niedzisiejszego nie będzie Cię w najmniejszym stopniu obchodziło, I tak się będziesz czuł, jakbyś wygrał życie. No ale trzeba trochę wysiłku w odszukanie takiej osoby włożyć, może gdzieś ruszyć w teren.
  13. Mój mąż mi pisał sporo wierszy w listach, Haha, pamiętam jak leżeliśmy i chciałam coś jeszcze pofikać i powiedział, że da radę i dodał: "nie wszystek legnę"... i tak staraliśmy sobie odgrzebać w głowie, skąd się ta fraza nam kojarzy. A to przecież Horacego "Nie wszystek umrę". I kilka dni później dostałam list z wierszem, który był długi, patetyczny i zabawny, a kończył się wersem: "Nie wszystek legnę, gdy obok jest ta niewiasta - pokusa, co zawsze wskrzesi mojego fallusa". Stare dzieje Teraz już listów nie dostaję, ale mam wszystkie poskładane.
  14. O jakiej pracy tu mowa? Co ma robić współczesna Polka, która wie co zaszło, żeby dołożyć cegiełkę do powrotu tego ładu, o którym tu piszesz? Ale tak realnie, tak żeby zacząć od jutra.
  15. No tak, bo w warunkach zaborów, powstańczych zsyłek, konfiskat, przenoszenia się przez całe rodziny z jednego miejsca do drugiego, szukania nowych źródeł utrzymania (często pod nieobecność mężczyzny w domu - który walczy, poległ, jest uwieziony lub został zesłany) Polki jako kobiety po prostu były zmuszone się emancypować (zresztą pełnię swoich praw dostały już w 1918 roku - a gdzie wtedy był ten oświecony zachód?). I podołały temu. Ukształtował się u nas - szczególnie na poddanych najcięższym doświadczeniom terenach wschodnich (Kresach) typ kobity silnej, przedsiębiorczej, odważnej i zaradnej - zupełnie inny typ niż na Zachodzie. To też jest część polskiej odmienności. Tak zwana "matka Polka", która teraz ma wydźwięk pejoratywny, kiedyś była określeniem kobiety, która daje radę ze wszystkim. Bierze pod pachę dzieciaki i idzie handlować, czy sprzedawać dolary. Trudno po tylu latach doświadczeń powiedzieć takim kobietom - a teraz bądź bożą krówką, słodkim bluszczem. Ja jestem ze wschodniej części. I mam olbrzymią rodzinę (mój ociec ma kilkanaścioro rodzeństwa), każda moja ciotka (a przoduje moja mama) jest babką zaradną, ogarnięta, taką "do życia". Żadne słodkie paprotki, kobiety z krwi i kości. W domu zadbane, dzieciaki ogarnięte, samochodami jeżdżą do pracy i nie ma testów w stylu "zaopiekuj się mną".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.