Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'przysięga'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Regulamin Forum
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • FAQ - poradniki, pytania i odpowiedzi
    • Przedstaw się
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Przetrwanie, apokalipsa, preppersi
    • Survival w mieście
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • NAUKA - SCIENCE Wprowadzenie do Metodologii Naukowej

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość:


Interests

Znaleziono 11 wyników

  1. Witam i przysięgam przed braćmi: -brak masturbacji, -nieoglądanie stron pornograficznych (oraz filmów YouTube, Instagram itd. tylko w celu osiągnięcia podniecenia seksualnego), -koniec z marnowaniem czasu i przesiadywaniem godziny przy instagramie fb messenger i innych mediach społecznościowych (forum także, będę miał określona godzine w czasie wolnym) -wstawanie od razu po obudzeniu się, bez leżakowania lub dalszych drzemek, -codzienne rozpisywanie dnia w celu ograniczenia chaosu w wykonywaniu obowiązków, -szacunek wobec swojego czasu w stosunku do innych. Umowa będzie obejmować okres 100 dni (5.02.2019). Jest to swego typu postanowienie noworoczne, ale ja postanowienie zaczynam juz dziś. Na dole będę opisywał efekty i z czasem będę pisał dlaczego akurat takie postanowienia, a nie inne, co na mnie wpłynęło ze postanowiłem złożyć tą przysięgę. Aby nie stawiać zbyt dużego celu i nie rzucać słów na wiatr, postawiłem sobie cel 100 dni. Po tym czasie przedłużę przysięgę. Bardzo mile widziane sugestie, rady, krytyka.
  2. NiesamowitySzymi

    Wygram! 2

    Uszanowanie Bracia! Chciałem samemu nie udało mi się. Mówię o NO FAP na dłużej niż miesiąc. Otóż po miesiącu zawsze coś mnie dowali, moje kochane ciało bolesne, które wyskoczy w postaci: "jesteś stary i tak nic z tego nie będzie". Mowa tu o różnych zbawiennych korzyściach abstynencji o charakterze No Fap. Kiedy jestem na zbawiennym okresie, dostaje w gratisie stany euforyczne (już po około dwóch tygodniach), przed treningiem czuję się jak dzieciak, który jedzie się powygłupiać, ćwiczyć, gadać z kumplami. Dodam że w okresach bez fap, czuję się po prostu nie do zajechania, wstaję rano biegam, chce mi się żyć. ( od 5 lat nie byłem w żadnym, związku, w ciągu tego okresu z 3 nieudane randki z Tindera i 3 wizyty u divy). Dlaczego tak? Otóż życie jest kwestią wyboru. Porno nie oglądam od roku. (Bracia zamieścili film:"Your Brain at Porn) obejrzałem parokrotnie. Dużo innych filmów i videoblogów z tego zakresu. Wszystko się zgadza. Jak obejrzę na wieczór porno z laskami, których nigdy nie poznam (azjatki, latynoski) rano oczywiście nie pójdę pobiegać itp. ponieważ mam to w głowie i wyrzut dopaminy z biegania nie jest tak mocny. Bez porno gdzie mam się podniecić, w kolejce w biedrze przy małolatce, która w wyciągniętym swetrze ( ta ostania moda mnie rozwala) gapi się w ajfona, czy przy Grażynie w pracy, która wali fochy co drugi dzień. Wymieniać mógłbym długo. Sprawa wygląda tak: Od dnia 22.03.2018 NO FAP Jeśli uda mi się coś kozackiego zrobić z breaka lub z akrobatyki, napiszę o tym i w nagrodę będę mógł zajść do Divy. Liczę, że może będę chciał normalne dziewczyny zarywać. Tak, to wykombinowałem. Dzięki poprzedniej przysiedzę od 25.11.2017 nie tknąłem energetyków i kawy, więc to działa. Wiem na co się piszę, o masturbacji była pierwsza audycja, którą zobaczyłem u Marka, życie zatacza koło.
  3. Trailer Park Boy

    Moja przysięga

    Akurat mamy nowy rok. Dobry moment aby zapisać i zacząć traktować poważnie postanowienia, które staram się z mniejszym lub większym powodzeniem przestrzegać od dawna. A więc przysięgam, że: - Zero fast-food, - Zero słodyczy i napojów słodkich(wyjątek stanowią naturalne soki), - Trzymać abstynencje. W przyszłości będą dochodzić nowe.
  4. Ja Miner, w pełni świadomy odpowiedzialności za złożone oświadczenie, niniejszym przysięgam od 10 lipca zadbać o swoje ciało i umysł. Przysięgam regularne ćwiczenia fizyczne, lepsze odżywianie i wytężoną pracę nad własnym umysłem. Przysięgam nie podejmować się zobowiązań, z których nic nie mam. Przysięgam rozwijać swoje pasje i specjalizację zawodową. Przysięgam wychować moich synów na silnych mężczyzn przykładem, słowem i zaangażowaniem. Przysięgam odkładać regularnie gotówkę na starość i czarną godzinę. Tak mi dopomóż Siło tego świata, amen.
  5. Dziś, 7 lutego 2017 roku o godzinie 19: Przysięgam przed braćmi, że już NIGDY WIĘCEJ nie zagram na żadnego rodzaju maszynach/automatach/jednorękich bandytach Przysięgam, że przez najbliższe 10 lat nie tknę żadnego kasyna ani gry w blackjacka/pokera/ruletkę.
  6. Panowie, to ważna dla mnie sprawa. To co ja teraz robię, to jest bezmyślny amok. Działam jak armia pancerna, która sunie ciągle do przodu, nie zwracając uwagi na zaopatrzenie i logistykę. Co najmniej godzina dziennie nagrań na youtube, co najmniej godzina ogarniania tego (szukanie zdjęć, przemiana w mp3, cała masa innych spraw, wysyłanie przy kiepskim necie) dwie, trzy godziny odpowiadania na meile, artykuły, pisanie na forum - a oczy i palce bolą jak cholera, oczy to w ogóle jakbym miał spuchnięte? Okropne odczucie. Tymczasem pieniądze z książek (i darowizn na forum, za co serdecznie dziękuję) sukcesywnie wykorzystuję, dużo ich nie ma (na życie wystarczy) ale ja chcę ciągle atakować. Są nowe cele - chcę jak wiecie stworzyć krótki film o psychice kobiet, a nikt mi nie zrobi nic za darmo - potrzebuję pieniędzy, specjalistów. Żeby to mieć, muszę coś sprzedawać - książki to za mało. Stały zysk, ale grosze w sumie. Książki następnej nie napiszę, bo po ostatniej jeszcze się nie zregenerowałem, ale ciągnie mnie strasznie do nagrań audio zmieniających podświadomość. Żeby je stworzyć, potrzebuję znacznie mniej czasu niż na książkę - a kasa większa, odbiorców na pewno będzie więcej, oraz będzie to dla mnie bardzo ważne - książki dają teorię, audio zmieni coś w waszej podświadomości PRAKTYCZNIE. To straszna broń, ale nie wiem czy będę umiał ją poskromić. Wyjścia jednak nie mam, muszę działać. Mam 37 lat, ostatnio dwa razy otarłem się o śmierć na skuterze, coś muszę po sobie zostawić temu światu - byłaby wielka szkoda, jeśli moje przemyślenia i przebłyski by po prostu poszły w grób. A wiem że potrafię niejedno zmienić. To trzeba wykorzystać, żeby ludzie nie męczyli się jak ja kiedyś. Rozwijamy się (jako forum), stajemy modni - muszę mieć pieniądze żeby atakować, przeć do przodu. Ponad wszystko jednak chcę, żeby ludzie jak kiedyś ja - bez siły, nieudacznicy - dostali narzędzie które może zmienić im to, czego ja sam nie umiałem zmienić. Teraz widzę w co można uderzyć, by dużo zmienić w życiu człowieka który jest na psychicznym dnie. Pragnę też z całych swych sił, by młode chłopaki nie wpieprzały się w kłopoty z kobietami. Lekki wpierdol dostać muszą, ale ciężkiego niekoniecznie. Nagrania w których przekonam podświadomość słuchacza do zmiany wzorców, to straszna siła. Wyzwanie jest olbrzymie, bo na sobie sprawdziłem że rady nie dali sobie zbytnio np. Pan Grzesiak, czy Pan Bytof - nagrania Bytofa są świetne (polecam płatne, mam wszystkie), ale zmiany są baaardzo powolne, jeśli w ogóle są. Nagrania Pana Grzesiaka na mnie nie działały, ale może tylko na mnie - mówi szybko i nie uspokaja. A przecież Grzesiak to multimilioner, miał wszystko - inżynierów od dźwięku, najlepszy sprzęt, sam też jest niezwykle inteligentny, wie jak działa podświadomość. A co ja mam? Mikrofon blue yeti, maks 4 tysie, ziomka z forum (Molu) który ogarnia te nagrania synchronizujące fale mózgowe. Jak mogę się równać z takimi potęgami? Pan Bytof to spec od dźwięku, ma sprzęt, niezły głos... co ja mogę? Ale były takie przypadki, że ktoś słaby wygrywał z potężnym. Ja jestem słaby, a moją siłą jest wizja i doświadczenie. Przez lata pracy z ludźmi wytworzyłem w sobie tzw. "nieświadomą kompetencję", czyli instynktownie zacząłem odczuwać co ludzie naprawdę komunikują, czego chcą, a może mi się tylko tak wydaje. Są dwie sprawy, które dają mi wiarę w siebie. Wiarę że pokonam najpotężniejszych i dokonam przełomu. Mówiłem wam i pisałem o tym, ale jako dziecko wymyśliłem skrzynię CVT, o której nie wiedziałem (tata wyśmiał, potem się dowiedziałem że nissan ją stosuje), a wymyślony przeze mnie "bogging", stworzył przede mną jakiś międzynarodowy spec (chyba profesor) od psychiatrii. Czyli oznacza to, że mój umysł może wytwarzać wizje i pomysły, które są naprawdę na bardzo wysokim poziomie - mając znacznie mniej wiedzy niż do tego potrzeba konkurentom. Mój mózg jest znacznie bardziej ekologiczny i energooszczędny od innych. W tym upatruję nadziei, że uda mi się zrobić coś naprawdę dobrego. Skoro udało się dwa razy, dlaczego miałoby się nie udać trzy razy? Muszę skoncentrować swą energię na poszukiwaniu wizji - czyli maksymalnie ograniczyć jej utratę. Dlatego przysięgam przed Braćmi i Bogiem co następuje: Dopóki nie stworzę nagrania synchronizującego fale mózgowe (samoocena, może "transformacja lęku", zależy co mi podejdzie bardziej): 1. Nie napiszę artykułu NIGDZIE 2. Nie nagram nic na Youtube, nawet pierdnięcia 3. Nie zwalę konia (dziś mogę do północy ) Będzie mnie skręcać, ale cała energia ma pójść w nagranie synchronizujące. Jak jedno się uda, stworzę następne. Zarobiony hajs przeznaczę na opanowanie tego, co już zdobyłem (pozycjonowanie, reklama i parę innych spraw). Gdy okrzepniemy i nabierzemy sił, ruszamy ostro do przodu. Jeńców brać nie będziemy. Ps. Dokładnie to samo zrobiłem gdy nie mogłem skończyć "Kobietopedii". Musiałem sterroryzować i wziąć za mordę samego siebie, inaczej książka by nie powstała. A tak żyję z niej...
  7. To link do mojej przysięgi: http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4792-przysięgam-nic-nie-pisać-i-nie-mówić/ Sprawa wygląda tak - od czasu jej złożenia, piszę tekst nagrania. Dziś doszedłem do wniosku, że mam za mało wiedzy by go zrobić naprawdę dobrze. Po prostu pewnych rzeczy nie rozumiem, i brakuje mi rozbłysków idei w głowie, które jak mniemam, by tę sprawę załatwiły. Potrzebuję czasu i odprężenia, nerwowo jestem wykończony tym co się ostatnio dzieje (Vincent, koleś od włamu, masa problemów z forum, ciągłe przeziębienie). Dlatego co sądzicie o tym, żebym w ramach pobudzenia twórczości (jak piszę albo gadam, sam się nakręcam i wpadam na dobre pomysły), napisał dwa teksty na samcze i nagrał jedną czy dwie audycję (no i raz zakręcił śmigłem, pękną mi jajca)? Po tym wracam do przysięgi. Wam przysięgałem, z Waszym zdaniem się liczę i je szanuję, dla was to wszystko - i wy zadecydujcie. Za złamaniem przysięgi stoi to: 1. Dam wam dobre arty i audycję, czyli rozrywkę i wiedzę. 2. Pobudzę twórczość, skostniałą przez brak podniet - i dokończę te pierdolone nagrania motywacyjne. 3. Poczuję się znacznie lepiej i przyjemniej, ruszę do przodu. 4. Zareklamuję forum, będzie nas więcej a więc większy wpływ będziemy mieli na samych siebie i innych. A wojna się zbliża wielkimi krokami, musimy rosnąć. Przeciwko: 1. Jestem dorosły, muszę być odpowiedzialny i szanować swoje słowa. Jeśli przysięgłem, to muszę dotrzymać. Tylko co jest ważniejsze, dobro forum czy idea przysięgi? 2. Stracę opinię człowieka z żelaza, którym przecież nie jestem. Łamię się, jestem słaby, mam gorsze dni, przygniatają mnie problemy. Tak więc złamanie przysięgi to 2 arty, dwie audycje, jedna zwała. Głosujcie w ankiecie jak wam serce mówi, jeśli chcecie mi dojebać - to śmiało. Wiecie że nie obrażam się za konstruktywną krytykę. Proszę o szczerość i zaangażujcie się, bo to kurwa wasze forum i musicie decydować też o jego kształcie. Ja się do Waszej decyzji - jaka by nie była - dostosuję.
  8. Bracia, będzie krótko. W wakacje miałem z kratką na brzuchu bawić się w różnych miejscach Polski i figlować w różnych Paniach... ale ponieważ moja podświadomość miała na ten temat inne zdanie, poszedłem w ciąg ciastkowy czego efekty za chwilę zobaczycie. Od jutra zmieniam tryb życia, a żeby nie upaść chcę pokazać jak bardzo się zapuściłem. Ponieważ jestem liderem i ideologiem forum, nie wypada bym tak się prezentował. Jestem twarzą naszej grupy, i muszę wyglądać elegancko i efektownie. Uznałem że jest to po prostu nieuczciwe wobec was i idei forum, że wyglądam jak wyglądam. Jeśli kiedyś nas gdzieś opiszą, czy zrobią ze mną wywiad, muszę ładnie wyglądać - na silnego człowieka. Jestem silny, ale wygląd kuleje. Szanujmy się. Tezy że nadwaga nie ma znaczenia, darujmy sobie. Mamy wyglądać dobrze, czyli zrobić co w naszej mocy dla własnego zdrowia i image, bo jak nas widzą, tak o nas piszą. O co proszę? Przede wszystkim o modlitwę za mnie, bym wytrwał. O dobre słowo w myślach, o miły komć. Sławka Kowalskiego proszę o hejt, doda mi to dużo siły i motywacji do zmiany. Wyśmiewaj Sławku jak wyglądam, pisz coś o świni, hipokryzji, że oszukałem i okradłem ludzi (czyli standard) - pojedź na ostro, żebym się wkurzył i na złość Tobie schudł. Będę wdzięczny za to Moja obecna waga to przed chwilą zważone 93kg. Cały smalec idzie w brzuch i delikatnie w cycki, ręce i nogi są chude mimo wielu lat ćwiczeń. Moim celem jest ważyć 78kg, to masa przy której mam i siłę i szybkość oraz nieźle wyglądam. Celem absolutnym jest szczupły brzuch. Chcę fajnie wyglądać w eleganckich ciuchach. Plan działania to dieta z jak najmniejszą ilością węglowodanów, zero owoców, pizzy, napojów słodkich i gazowanych, piwska. Mam dobrą wódeczkę wiecie od kogo :P, więc jakby co to dodam trochę do niej soku i jazda. Do tego ćwiczenia, codziennie z kettlami, rano i wieczorem rower, na basen nie pójdę bo się wstydzę, w gaciach wyglądam jak pokraka. Dołączę też wizualizacje i przekonywanie podświadomości o zaletach schudnięcia, bo to one są kluczowe. Dawniej jedząc ok. 1300 kcal dziennie (do oporu, jem bardzo mało), nie chudłem prawie wcale mimo ćwiczeń. Bardzo sumiennie to obliczałem, ważyłem jedzenie - metabolizm miałem tak wolny, że już 200kcal więcej i tyłem. Jeśli nie przestawi się systemu "chomikowania" w mózgu, nic z tego nie wyjdzie, albo zmiany będą ekstremalnie wolne. Nie kręci mnie chudnięcie pół kg w miesiąc, chcę w miesiąc stracić 8 - 10kg tłuszczu, i nie wierzę w bajeczki że więcej to niezdrowo. No to lecimy z koksem: Tak wyglądam z wypchniętym brzuchem: A tak z maksymalnie wciągniętym - jak sami widzicie, nawet ekstremalne wciąganie na wydechu już nie pomaga. Smalcu jest po prostu za dużo.
  9. Są trzy rodzaje ludzi. Jedni umieją się sami zmotywować do koniecznego działania, drugich trzeba zmusić i zastraszyć by wzięli się do roboty, a trzeci to hybryda poprzednich dwóch, czyli ja. Nie umiem się zmotywować do działania, ale umiem się zastraszyć i sterroryzować, a dokonuję tego za pomocą sekretnej, mistycznej, starożytnej "techniki przysięgi". Przysięgam że coś zrobię, spisuję umowę i określam widełki czasowe. Na początku gdy nie byłem pewny tej metody, podpisywałem umowę własną krwią przy świadkach by stworzyć "atmosferkę", ale z czasem okazało się że jest to niepotrzebne. Nigdy się nie zrobiłem w konia - co najwyżej wykorzystywałem luki w umowie. Ale gdy to zrobiłem, uszczelniałem umowę tak, że pchła się nie przepchnie. To jedyna rzecz jaka na mnie działa. Książkę "Stosunkowo dobry" napisałem wtedy, gdy mi rozwalili dwie strony i nie mogłem pisać. Najpierw się obraziłem na wszystkich, ale już po tygodniu pragnienie pisania (albo ekshibicjonizm emocjonalny) mnie rozsadzało. Już wcześniej miałem pomysł, aby napisać coś w stylu broszury "kontroli umysłu metodą Silvy", którą kiedyś gdzieś znalazłem. Chyba sześćdziesiąt stron i fajnie opisana - takie coś chciałem napisać o podświadomości, ponieważ w każdym tekście musiałem ją opisywać co mnie frustrowało, powiększało objętość tekstu i czyniło go mniej atrakcyjnym. No i z początkowych trzydziestu stron zrobiłem dwieście. Gdy dokończyłem robotę, strony naprawił mi po taniości Artur, a ja zacząłem dalej torturować ludzi swoimi wypocinami. Niemniej książka napisana - i do dziś na niej robię pieniądze. Dzięki nim mogłem uruchomić forum, kupić lepsze serwery i usługi do obsługi stron, zadbać o sfatygowany hardware i kupno książek, które mnie rozwijają i są bezwzględnie konieczną inwestycją. Ponieważ teraz kupiłem samochód, laptopa, sporo elektroniki, zainwestowałem poważnie w kompa i inne projekty, kończą mi się powoli pieniądze. Dlatego muszę napisać nową książkę, która jest bezwzględnie konieczna dla moich czytelników. Trzeba opisać kobiety w taki sposób, by statystyczny czytelnik nie tylko je DOSKONALE zrozumiał, ale i wybaczył, nie czuł żalu że są takie a nie inne - najpierw zepsuję nastrój czytelnikowi a później go poprawię. Przy okazji musi być to książka zrozumiała, łatwa w odbiorze i czytaniu, operująca prostymi - ale sugestywnymi słowami. Kiedyś miałem wizję, po której zrozumiałem że jest taki jeden sposób by tego dokonać. Proste - krótkie - bez banałów i smęcenia. Napisałem jakieś trzydzieści stron, a później klops, zero ochoty na pisanie. Stron dużo nie będzie, bo i po co? I owszem, mogę napisać osiemset stron, żaden problem - tylko nikt tego nie przeczyta. Dawka wiedzy musi być taka, by zadziałała - tylko to się liczy. Pigułka zbyt duża zniechęca do połknięcia. Jestem zaprogramowany tak - dzień, dwa pisania artykułu, napięcie i stres. Później publikacja teksty, ukojenie i relaks, miłe komcie i pochwały, standardowo meile z prośbami o pomoc (teraz już nie odpowiadam). To taki cykl. Pisanie książki wygląda zupełnie inaczej. Stres i napięcie trwa tygodniami, a moja łaknąca ukojenia psychika się na to nie godzi. Gdyby nie ból oczu od monitora, mógłbym książkę napisać w tydzień - niestety, potężnie się wyeksploatowałem przez te lata pracy bez żadnego urlopu. Dlatego muszę przysięgą zablokować możliwość odtwarzania tego cyklu, bym miał takie ciśnienie na pisanie, że klnąc i bluzgając napiszę nową książkę. Gdy ją napiszę, wrócę do pisania tekstów i swoich cyklów jednodziennych "napięcie i odprężenie". Niestety, z pisania felietonów nie ma pieniędzy. Czasem jakiś mecenas sztuki złoży darowiznę na szczytny cel (złośliwi powiedzą że na gin z tonikiem), ale to nie wystarczy. Jeśli chcę przetrwać, muszę pisać co najmniej jedną książkę rocznie. W ogóle kwestia przetrwania jest dość szeroka, oznacza nie tylko inwestycje - ale i ucinanie kosztów. Cała moja energia musi iść na to, co przynosi mi zysk. Wszystko co nie przynosi zysku bądź generuje straty, wpędzi mnie w biedę i w konsekwencji wyłączy mnie z pisania. Jestem już za stary by bawić się w darmową pracę. Wiecie jak wygląda "darmowa" praca? Ktoś musi za nią zapłacić. Jeden więc się poświęca i płaci (czytelnicy, sponsorzy, fani), frajer (w tym przypadku ja) marnuje swój bezcenny czas a cwaniak (ktoś żądając mojego czasu i energii w postaci pisania, rozmowy czy porad za "free") korzysta. Tak wygląda toksyczny trójkąt "darmowej pracy"; chory układ zamknięty - męczennik, frajer i pasożyt. Zmieniłem go, ale pasożyty się buntują - i wcale im się nie dziwię. Dlatego przysięgam oficjalnie, że do czasu gdy nie napiszę nowej książki, nie napiszę na samczym ani na ecoego żadnego artykułu. Ograniczę się tylko do komentowania na moim forum braciasamcy.pl, bo i tak muszę je nadzorować więc często tam bywam. Pewnie za kilka dni będę przeklinał to co teraz przysiągłem - trudno. Inaczej nie napiszę tej pieprzonej książki.
  10. deleteduser10

    Przysięgam

    Przysięgam przed Bogiem (jeśli istnieje) i Braćmi, powołując się również na miłość do mojej mamusi, że od jutra, czyli 10.08.2015 rozpoczynam naukę języka rumuńskiego, głównie z pobudek ambicjonalnych jak i kulturowych. Znam biegle język francuski, a to ta sama grupa językowa (romańskie), więc podejrzewam, że będę miał ułatwiony start.
  11. Całe życie miałem problem z nałogami, uzależnieniami. Papierosy rzuciłem dopiero wtedy, gdy nastraszono mnie zgonem za dwa lata - byłem blisko obturacji i mam astmę, praktycznie mam zerową kondycję. Tata przez papierosy jest inwalidą i porusza się na wózku. Obżerać się przestałem, gdy miałem na wadze 101kg przy 180cm wzrostu, przy czym cała masa tłuszczowa kumulowała się w brzuchu. Brzydziłem się tak bardzo swej słabości, że schudłem kilkanaście kilogramów. Ze wszystkim miałem kosmiczne problemy, aż odechciewało się żyć. Zacząłem analizować sytuację, swój charakter. Zawsze byłem taki, że jak komuś coś obiecałem, to nigdy tego nie olałem - moje słowo szanowałem jak świętość. Ogólnie byłem tchórzliwy, ale dla innych się poświęcałem na maksa - i jak to zwykle bywa, nikt tego nie doceniał. W moim życiu była tylko jedna osoba, która w młodości mi pomogła, ale już nie żyje, dlatego ją wspominam i chowam o niej pamięć. Zrozumiałem że ta cecha mojego charakteru, idealnie nadaje się do wykorzystania wreszcie dla mnie, a nie dla innych. Ponieważ znowu zacząłem podjadać batoniki, chipsy i inne śmieci, napisałem umowę. Przysięgałem w niej że na okres miesiąca 8 razy mogę napić się alkoholu (np. piwa), osiem razy zjeść fast food, ale zero napojów (pepsi, cola, oranżada), żadnych cukierków, batonów, oraz zero mącznych (chleb, bagietki itd.). Dziabnąłem się nożem w palec, podpisałem krwią - moja przyjaciółka (śmiejąc się) podpisała. Ale dla mnie to było WAŻNE. Nigdy nie złamałem żadnej z umów, a było ich wiele. Przekonałem się że mogę wszystko, jeśli w sposób rytualny przysięgnę sobie coś, co zawsze bym złamał. Późniejsze umowy podpisywałem bez ranienia palca, i działało tak samo - na szczęście, miałbym całe posznytowane palce Reasumując, osoby które są ze sobą szczere, z tej metody skorzystają. Kto wyspecjalizował się w okłamywaniu siebie, przegra. Dlatego proponuję żeby każdy z nas, kto ma jakiś problem, w tym dziale przysiągł przed nami wszystkimi że coś zmieni - nieważne co to jest. Ja nie oceniam czy lubisz się ciąć, upijać, objadać, ćpać, kręci Cię tłuczenie ludzi - ważne że chcesz coś zmienić. Po to się przysięgasz przed nami, po to stawiasz na szali swą męskość, swój honor, żeby wygrać i tę walkę. Nikt nie sprawdzi czy kłamiesz, odpowiadasz przed sobą... ale publiczna przysięga ma wielką MOC. Masz wsparcie duchowe, psychiczne. Nikt Cię nie potępi, nikt nie oskarży. Wyznaj swoją słabość, a ja i Bracia zaproponujemy jaka by to mogła być przysięga, jakie limity w niej ustalić, jak ją podpisać i na czym. Wszystko trzeba zaplanować, żeby było z sensem. Jednym wystarczy papier, inni muszą się jednak skaleczyć - zrób zdjęcie jak krwawisz i je wstaw, pokaż że chcesz zmiany, że chcesz wytrwać. Zdziwisz się, jaką takie wyznanie daje MOC. Otwórz się, a ulga którą poczujesz zadziwi Cię. I gdy wytrwasz, gdy przetrwasz pierwszą przysięgę, poczujesz prawdziwą satysfakcję, spełnienie, dumę z siebie. Tego Ci nie da nic w tym świecie, nawet scheda po Kulczyku. Tylko walka i wytrwanie daje świadomość własnej siły. Zrób to przed nami, bo to Cię zdopinguje by nie przegrać, by nie polec. Raz wygrasz, a poczucie mocy będzie Cię ogrzewać w zimne dni. Raz go zasmakujesz, i nigdy nie zaspokoisz się niczym innym. Nic nie da takiej siły, jak wypełniona szczerze przysięga. Cała reszta to gówno, sam to spróbuj. To największy narkotyk, nie bycie jak zwierzę, a rozwijanie się i wzmacnianie. Jest nas tu kilkaset. Prawie każdy zdradzany przez kobietę, posznytowany przez życie, z problemami - nawet nie wiesz, ile takie wpatrzone w Ciebie "oczy" dają SIŁĘ. To zawsze gdzieś w Tobie będzie tkwiło, że wiele osób czeka aż wygrasz, by dać im siłę i motywację. Ludzie liczą że wygrasz, bo jeśli Ty wygrasz, oni będą mieli wiedzę że wygrana jest możliwa. Ich oczekiwanie to potężna MOC, która Cię wesprze. Nie wspierają Cię bezinteresownie, ale po to żeby samemu mieć tę siłę do zmiany tego, czego nie mogli zmienić samemu. Sam nie dasz rady, ale wiara i pragnienie kilkuset osób, to MOC która Cię uniesie niemal do nieba. Walczysz bo wiesz co jest celem, jaka jest nagroda. Jest nią poczucie siły, że możesz, że dasz radę. Dlatego zaczynaj od małych rzeczy, by mieć pewność że wygrasz. Jak poczujesz siłę, ona sama Cię wzmocni i poprowadzi do wyższych celów. Co chcesz zmienić? Mniej walić konia, nie codziennie tylko np. co trzy dni? Przysięgnij. Nie pić codziennie piwa, tylko co trzy, cztery dni? Przysięgnij. Nie osądzać innych? Przysięgnij. Nie gnoić siebie w myślach? Przysięgnij. Nie bakać codziennie, tylko co trzy dni? Przysięgnij. Brzydko się odzywać do toksycznych starych? Przysięgnij. Ruchać panny w gumie, bo lubisz bez? Przysięgnij. Zacząć codziennie biegać, podciągać się, uczyć języka? Przysięgnij. Cokolwiek chcesz, przysięga i umowa z samym sobą wzbudzi Twoją dumę, męską MOC. Nic innego nie masz - wzbudź ją raz, a nigdy jej nie zostawisz i zawsze będziesz za nią tęsknić. Ale żeby ją zdobyć, musisz ją wygrać walką, musisz coś zainwestować. Za darmo nic nie ma. Cwaniactwem nie zdobędziesz MOCY, tylko pogardę do siebie. MOC trzeba wywalczyć. Tak więc opisz swój problem, zastanowimy się jaką umowę spisać, jak ją podpisać. Gdy będziesz już przekonany, podpisujesz ją sam ze sobą - ale kilkaset umysłów już o Tobie myśli. Gdy się oszukasz, nie ugrasz MOCY która jest konsekwencją wygranej walki i podstawą przyszłych sukcesów. Suplement od moderacji: Ze szczególnych powodów i ze względu na specyfikę działu, założyciel w nim tematu, ma możliwość pisania posta pod postem bez zgłoszenia, pod warunkiem nieprzekroczenia liczby trzech kolejnych wpisów po sobie. Każde odstępstwo będzie (łagodnie ;)) karane jeśli pozostanie bez zgłoszenia konieczności połączenia postów.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.