Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    2217
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by self-aware

  1. @Imbryk - I uważasz, że darmowy psychiatra na NFZ to jest dobry wybór? I dlaczego w ogóle od razu psychiatra a nie psycholog? I tak, wzbraniam się przed tym mentalnie strasznie bo to dla mnie jest już totalna porażka, że skończę w taki sposób, u lekarzy i traktuję to jako ostateczność. Zwłaszcza, że już jedną taką wizytę miałem kilka lat temu i wspominam to do dupy.
  2. Przemawia przeze mnie doświadczenie w januszeksach Po prostu.
  3. Ja @Androgeniczna w tej kwestii gratuluję. Zawsze podziwiałem ludzi, którzy w młodym wieku mają już fajnie prosperujące biznesy.
  4. @tytuschrypus - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - bo nie wiem. Co do specjalisty to tak jak napisałem, póki co nie mam pieniędzy, więc muszę czekać.
  5. @michaił - Ale ja mówiąc januszex nie mam na mysli tego czy firma jest mała lub czy jest korpo. Przecież to jest skrót myślowy. Chodzi o to czy jet chujowa czy nie. Np. mała firma, która tworzy na najnowszych technologiach, inwestuje czas w naukę swoich juniorów żeby byli dobrze wyszkoleni i takie tam to nie jest januszex. Ale jak pójdziesz do firmy gdzie layouty robisz na float left i right a JS to tylko i wyłącznie jQuery bo ES6 jest bez sensu a szef firmy myli JavaScript z Java to chyba nie sądzisz, że po roku w takiej firmie będziesz zajebisty?
  6. @tytuschrypus - Zgoda, programów i pracy z ludźmi się nauczy, ale umiejętności czysto designerskich (w przypadku grafika) w januszsofcie już nie. A to, że lepiej iść byle gdzie niż siedzieć na bezrobociu to oczywista kwestia, ale dalej bym w tym czasie próbował się dostać do mocniejszej firmy, choćby na ten staż. Sam jestem po takich januszexach i takich czystych umiejętności związanych z daną branżą się nie nauczyłem, jestem zwykłym wyrobnikiem jakich wielu. Czuję, że gdyby udało się wcześniej dostać w lepsze miejsca to byłbym teraz gdzieś indziej, ale może też się mylę i gówno by to zmieniło. @michaił - Ale autor tematu raczej nie jest z tych "najzdolniejszych" (bez obrazy) tylko po prostu zwykłym gościem, inaczej już miałby zajebistą pracę. Ludzie z predyspozycjami na momencie znajdują świetną fuchę z dobrymi zarobkami. Każdy takich chce i im nie trzeba pisać porad. Inna sprawa, że takich ludzi uważam, że jest dość mało... Znaczy byłoby dużo gdyby każdy wiedział w jakiej branży się zajebiście sprawdzi A z racji, że wielu ludzi szuka "tego" całe życie no to cóż.
  7. @cst9191 - Rozumiem. Jest to rzeczywiście bardzo trudny kawałek chleba.
  8. A to w ogóle druga sprawa. Praca po 8h dzisiaj to już dawno fikcja. Rzadko można dzisiaj nie zabrać pracy do domu. Sam po pracy jeszcze poświęcam godzinkę albo dwie na prace dla klientów firmy (bo pracuję na swoim sprzęcie to mogę) totalnie za frajer bo wiem, że w pracy nie zdążę tego zrobić w wyznaczonym czasie, więc żeby nie czuć mega stresu to nadganiam w wolnej chwili. Ktoś inny dostaje telefony od szefa albo klientów, itd. Dzisiaj praca 8h to luksus.
  9. @Androgeniczna - Jak ma robić byle co (bo zakładam, że jakby odpuścił księgowość to innego pomysłu nie ma) ale głównie skupiać się na angolu to lepiej po prostu wyjechać do Anglii. Żaden kurs nie da tyle co pobyt tam + będzie czuł, że pracuje dla siebie i na swoje życie dostając jakieś w miarę godne pieniądze a nie to co tu.
  10. @tytuschrypus - Jak miał spoko portfolio to prawdopodobnie znaczy, że miał je już przed pierwszą pracą (lub widać było w tych pracach mocny potencjał), jest utalentowany. Ale jak ktoś nie ma i jest rzemieślnikiem, który potrzebuje po prostu wysiedzieć setki godzin aby progresować to po takiej firmie dalej nie będzie miał bo kto niby nauczy go rzemiosła?
  11. @tytuschrypus - Wszystko zależy od firmy i od branży. Np. jeśli grafik dostanie się do januszsoftu i będzie klepał jakieś gówniane projekty to po roku tej konkretnej pracy jego portfolio nie polepszy się nawet o 1%, czyli straci czas i po roku nie dostanie się gdzieś indziej bez problemu tylko z identycznymi problemami jak teraz. Może akurat w księgowości jest inaczej i wtedy warto pójść byle gdzie, żeby się tylko dostać.
  12. @Cortazar - Nie próbowałem czegoś takiego żeby celowo przyznawać się, że czegoś nie umiem bo w sumie nie widzę w tym za bardzo sensu. Wystarczy mi popełnianie jakichś tam gaf, których popełniać nie chcę. Co do angielskiego to nie muszę udawać, że czegoś nie wiem bo sporo nie wiem Mimo wszystko rozumiem o co Ci chodzi. Co do tej witaminy to w weekend sobie poczytam o tym wszystkim i na coś się zdecyduję.
  13. I bardzo dobrze, za autor szuka pracy w dobrych firmach. Pójdzie do byle czego to za rok-dwa założy taki sam temat i będzie w takiej samej sytuacji tylko 2 lata starszy i wkurwiony (coś jak w moim przypadku). Tylko dobre firmy dają rozwój, który pozwoli potem iść dalej do jeszcze lepszej lub ewentualnie ogarnąć jakąś podwyżkę w obecnej. W innym przypadku będzie się tułał latami po stażach lub firmach, które zaoferują mu 2k na b2b. Jak ma iść do gównianej firmy (nawet ze swojej branży) to na pewno warto pomyśleć o wyjeździe za granicę.
  14. @Imbryk - Dzięki, ale takie wizyty póki co odpadają. Przeglądając ceny to jest około 150-200zł za wizytę. Miesięcznie masz 600-800 przy chodzeniu raz na tydzień, nie ma żadnych szans. Do tego dochodzi moja ogromna niechęć i sceptycyzm do takiej formy pomocy, więc podejrzewam, że "otworzyłbym się" pewnie najszybciej za kilka miesięcy. No i w kwestiach zdrowotnych mam też jeszcze inne rzeczy do poprawienia, na które też kasa jest potrzebna. Tutaj muszę szukać darmowych rozwiązań i będzie tak jeszcze przez długi czas zwłaszcza, że chciałbym stworzyć chociaż najdrobniejszą poduszkę w 2020, choćby te 2k żeby mieć jeśli straciłbym pracę albo coś.
  15. No, sport jest spoko. Ale obecnie niestety nie mogę go uprawiać i dopiero jak zdobędę pieniądze to pójdę do lekarza i może wtedy coś ruszy. Pojęcia nie mam. Pewnie jedno i drugie jakoś. Jest to strach potwierdzony, zdarzało mi się dać dupy w prostych czynnościach i się ośmieszyć. W sumie wynikało to z nie ogarnięcia sytuacji, po prostu nie potrafiłem wystarczająco pomyśleć (nie wiem jakie mam IQ, nigdy nie sprawdzałem). Ponadto ma to też silny związek z moją sytuacją zawodową nad którą pracuję od wielu lat bez żadnych fajnych efektów utwierdzając się w tym, że faktycznie niczego sensownego się nie udało osiągnąć. I tu mam w głowie taki mały alarm, który mi krzyczy coś w stylu "Wracaj do Anglii na magazyn", przynajmniej tak potrafiłeś coś normalnego zarobić. Zawsze chciałem zrobić wiele aby nie musieć w taki sposób myśleć, chciałem być profesjonalistą w jakimś fachu i dobrze zarabiać i to mnie przerasta póki co. Obecnie znalazłem pracę i to cieszy, ale ona jest dość mało rozwojowa. Największym problemem jest chyba wybór ścieżki zawodowej jaki dokonałem i brak umiejętności powiedzenia po prostu "pas, nie wyszło" i to tylko dlatego bo poświęciłem już na to tak wiele czasu a także nie mam żadnego innego planu. Dyskomfortu dodaje też fakt, że czuję mocno intuicyjnie, że skończę jak typowy gość w Matrixie (żona, kredyt, dzieci) bo życie poza nim mnie w jakiś sposób przerasta (choćby to, że kumple mający dziewczyny zbierają na mieszkanie wspólnie, więc jest im łatwiej). Czuję, że brakuje mi kobiety i związku a jednocześnie w ogóle nie jestem wybawiony (bo ostatnie lata spędziłem nad karierą). To powoduje, że odczuwam też strach w kontekście podejmowania dalszych życiowych decyzji bo czas leci a ja chciałbym teraz już wybierać dobrze bo zaraz mi życie przeleci (jeszcze go trochę mam ale tygodnie mijają okropnie szybko). Wiele razy też byłem zbyt mocno przekonany o swoich racjach (tu dla mnie lekcja, że nie warto) i je dość dosadnie w grupie znajomych forsowałem (choćby rzeczy związane ze ślubami i takimi tam) i póki co to wszyscy ci moi Matrixowi koledzy radzą sobie znacznie lepiej i faktycznie są z życia zadowoleni, to bardzo utrudnia mi wiarę w drogę, którą ja wybrałem. Coraz częściej czuję, że się pomyliłem. @Yolo - Co mogę Ci na to odpisać, nie wiem. Spróbuję może zatem jakiejś afirmacji na wdzięczność. @leto - Nie wiem, jak będę miał kasę to zamówię i zobaczy się.
  16. No, na 100% mam takie problemy. Forum nie zrobi za mnie tej pracy, wiem o tym, ale na pewno jest szansa, że ktoś na coś nakieruje. Jestem koło 30, więc młody to jakoś super nie jestem, ale znowu do bycia dziadem jeszcze dużo brakuje. Na takich specjalistów nie mam póki co pieniędzy. Co do tej krytyki w domu to ona nie była znowu jakaś częsta, gorzej ze szkołą. Ja ogólnie byłem sam winny też tego, że jak ktoś mnie krytykował/wyśmiewał to nie robiłem za wiele aby zmienić to coś z czego się śmiano a raczej chowałem głowę w piasek. No ale cóż, człowiek był młody to i głupi. Domyślam się, że nie ma schematu jak to naprawić, każdy jest inny. To dzisiaj bardzo proste, trzeba być jedynie cierpliwym. Wchodzisz np. na YT na kanały typu "learn Polish for foreigners" albo coś takiego, ewentualnie takie same grupy na FB. Następnie piszesz tam w komentarzach, że chciałbyś zrobić wymianę językową (po angielsku oczywiście) z natywnym mówcą danego języka i w zamian oferujesz swój polski. Prędzej czy później ktoś się odezwie. Mowa tutaj oczywiście o nauce przez Skype lub inny komunikator. Aby znaleźć kogoś face to face to musisz żyć w dużym mieście studenckim i w sumie robisz to samo co powyżej ale na grupach poświęconych temu w danym mieście, coś w stylu "Language Exchange Warszawa" itd. Tu warto dodać, że kobiety znajdują chętnych na totalnym lajcie (często Ahmedów), jako facet musisz być cierpliwy, ja jeszcze nie znalazłem ale się nie poddaje. Jeśli jesteś przystojny to powinno pójść łatwo bo tam ludzie dosyć wyraźnie na to patrzą. @Adolf - Może to ten zespół, sporo się zgadza. @leto - Mimo wszystko wolałbym tych leków nie brać. Ale dzięki za radę. @Trevor - Twoje rady wydają się być oczywiste z tym, że mój problem jest raczej trochę głębiej niż w świadomości. To nie idzie tak sobie logicznie wyjaśnić i przełączyć. @Analconda - Dzięki za rady, problem w tym, że Twój sposób brzmi trochę jak pewnego rodzaju ucieczka. Ja nie chcę uciekać. @Ramaja Awantura - Dzięki, przemyślę sobie to co napisałeś. Ten tekst o tym, że nie mogę się wstydzić strachu bardzo fajny. Znalazłem w necie PDF. Przy okazji poszukałem po angielsku, będzie okazja trochę polepszyć czytanie -> a stron widzę sporo, bo około 350. No to jest fakt. Często też okazuje się, że coś było mega lajtowe mimo tego, że wydawało nam się, że będzie mega trudne. No właśnie ja też mam wrażenie, że niejako znam problem a rozwiązania niewiele dają (np. osiągnięcie czegoś). Wiem, że można tak przejść cale życie bo w sumie już powolnymi krokami zbliżam się do jego połowy. @Andreff - Napiszę do Ciebie na PW. Czy da radę przez afirmacje? @DavidStarsky - Staram się właśnie myśleć teraz w bardziej pozytywny sposób aczkolwiek wiesz, wszystko co napisałeś wydaje się takie logiczne i oczywiste, wprowadzenie tego do "głowy" to już nie jest takie hop siup. @heavy27 - No u mnie te problemy raczej wynikają z dzieciństwa. Może Ty masz po prostu taki charakter? @CzarnyR - Mi nie mówili, że nie dam rady (rodzice), ale znowu też nikt mnie jakoś specjalnie nie dopingował. Ogólnie to póki co poczytam sobie tą książkę podaną wyżej + pogadam na priv z Andreff i zobaczę te jego sumplementy, może to i dla mnie coś wartego uwagi. Zastanawiam się też nad afirmacjami pod wieczór, ale nie wiem...
  17. @Inny i Wyjątkowy - Nie, raczej nie byłem krytykowany przez rodzinę. Byłem krytykowany przez rówieśników lub nauczycieli w szkole. Chociaż jak tak sobie myślę to zdarzało się, że byłem krytykowany przez matkę. Trochę takie koło zamknięte bo jak chciałem coś zrobić to ona robiła za mnie a potem zdarzało się, że jak już miałem zrobić sam to nie wiedziałem czegoś (bo robiłem to pierwszy raz) i wtedy mnie krytykowała.
  18. Siema. Od lat (może od zawsze?) mam w sobie taki wewnętrzny lęk. Strach, że nie dam sobie z czymś rady itd. Dotyczy to wielu rzeczy, pracy, nauki, ogólnie życia codziennego. Chodzi tutaj o takie zwykłe rzeczy, podam przykłady: 1. Praca: Wiem, że w poniedziałek będę musiał zrobić jakąś tam rzecz i chociaż nie wydaje mi się ona trudna to już czuję taki paraliżujący stres, że się nie uda, że będą problemy, że szef nie będzie zadowolony i tak dalej. 2. Nauka: Znalazłem sobie osobę do language-exchange, rozmawiamy po angielsku. Przed każdym spotkaniem duży stres i strach, że nie będę rozumiał i tym podobne. Bez sensu, bo o ile pierwsze jest zrozumiałe to ja już tych spotkań kilka miałem i teraz powinno to być na luzie. No i zamiast skupić się na tym, że w sumie doszedłem do momentu gdzie już mogę taką wymianę językową zrobić i cieszyć się z tego (bo kilka lat temu nie miałem na tyle umiejętności) to wbijają jakieś stresy i strachy. 3. Życie codzienne: Coś mega lajtowego, np. idę kupić coś na wagę do sklepu, w którym jeszcze nie byłem. No to biorę coś tam, idę na wagę i już czuję jakiś wewnętrzny stres typu czy to na pewno się waży tutaj, a może przy kasie? I rozkminiam. Wiem, że mam w sobie pewien perfekcjonizm i nienawidzę popełniać błędów (zwłaszcza tych najprostszych) i wynika on wprost z kompleksów ze szkoły, w której wielokrotnie dano mi do zrozumienia, że jestem umysłowym kretynem i niczego nie osiągnę. Jednak są sytuacje jak to z nauką angola gdzie rozumiem iż popełnianie błędów jest częścią nauki i jest to spoko i mimo tego jest gdzieś ten dziwny strach. Zastanawiałem się nad rozwiązaniem... Wiem, że jedną z rzeczy jaką można zrobić jest robienie codziennie czegoś nowego (i to ma nas nauczyć brania nowych wyzwań na siebie i popełniania błędów), ale nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie no bo przecież taka technika pomaga raczej tylko w przypadku nowych rzeczy + wiem, że nie będę miał czasu aby codziennie robić coś nowego. Drugie rozwiązanie o jakim myślałem to są afirmacje, aczkolwiek do nich nie jestem jakoś przekonany... Mam ogromne poczucie, że jest to wkręcanie sobie samemu jakichś kołczerskich pierdół typu "ju ken du it". Jeśli chodzi o wzorce rodzinne to byłem w młodości mocno trzymany w "powłoce ochronnej" przez mamę i wiem, że to też zdecydowanie nie pomogło, ale winić nie zamierzam, wiem że kobiety dla dzieci chcą w ten sposób dobrze chociaż w praktyce robią im krzywdę. Pozdro.
  19. Nic, ale od siostry mnóstwo, o gejach, lesbach, robieniu gały, seksie z mężczyzną starszym o 20 lat, mającym żonę, o seksie w pracy, itede itepe.
  20. Zgoda, to jest problem globalny. I rzeczywiście tak jest i widać to na wielu grupach facebookowych. Jest to wkurwiające no ale co zrobisz... Potem mają o sobie takie mniemanie jakby były niewiadomo kim. I tutaj nawet nie chodzi o kwestie wyglądu bo to, że ktoś jest brzydszy czy ładniejszy to jedna sprawa, sam szału nie robię, ale te wszystkie komentarze na pewno powodują, że one ogólnie o całej swojej osobie mają opinię taką jakby były najlepsze na świecie bo dodały pare fotek na FB z jakimiś głębokimi, gówno wartymi cytatami z gimbazy.
  21. Moim zdaniem to chrzanienie. Danie lajka nie ma nic wspólnego z tym czy masz u laski szansę. Wyciągasz błędny wniosek na podstawie tego, że po prostu lajki dają ci goście, którzy nie umieją inaczej lub nie widzą zainteresowania swoją osobą przez kobiety lub są po prostu nieśmiali. Ci którzy potrafią lub dobrze wyglądają nie tracą na to czasu. Jeśli jednak taki wymiatacz dałby lasce lajka to i tak by ją potem na luzie miał. Zresztą... Jak będę chciał poznać kogoś to nie będę się zastanawiał nad takimi pierdami czy lajk komuś zwiększa moje szanse czy zmniejsza, chuj z tym. Inna sprawa, że globalnie ego lasek idzie w górę do niebotycznych rozmiarów i od tej atencyjnej rzygowiny i wrzucania postów właśnie po te lajeczki chce się srać. Sam prawie nigdy nie daję, mam to w dupie.
  22. @KuruKuruKukurin - No niestety, złe wybory w życiu to najgorsza sprawa. Fajnie byłoby żyć np. tysiąc lat, miałbym zabezpieczenie odnośnie chujowych decyzji. Po kilku latach dochodzi do Ciebie, że w sumie jesteś w tym samym miejscu, nic się nie zmieniło, tylko wiek większy i motywacja mniejsza. U mnie takim momentem gdzie to do mnie doszło były ostatnie miesiące, w których wyczaiłem, że spędzam coraz mniej czasu z pewną ekipą znajomych bo mnie po prostu nie stać na to aby z nimi w różne miejsca jeździć. Kiedyś wspólnie klepaliśmy nędzę to problemu nie było, jednak gdy oni się dorobili no to siłą rzeczy się popsuło (oczywiście to nie tak, że się dorobili i mieli mnie w dupie, proponowali nie raz różne wyjazdy, po prostu musiałem rezygnować). @bassfreak - Jeśli nie masz żadnego pomysłu to niestety i tak będzie to pewnie kolejna gówno robota... No ale może chociaż kombinuj żeby były wolne weekendy czy coś. Rozjaśniło im na tyle, że nie zamierzają tutaj wracać bo nie ma do czego. Tam ich życie jest dużo łatwiejsze. I rzeczywiście, mam znajomych którzy robią w totalnie zwykłych pracach i nie jest im źle. Auto jest, wakacje są. W Polsce nie ma szans mieć tych rzeczy w zwykłej pracy. Z kolei jeden znajomy wrócił stamtąd i poszedł do gówno pracy (taką zresztą też tam wykonywał), po prostu Anglia mu nie pasowała. Cóż mogę na to napisać. Mam nadzieje, że w tym wieku jakoś to będzie. W sensie, że lepiej niż teraz. Jedyne sensowne pieniądze zarobiłem właśnie za granicą, co prawda odmawiałem sobie dosłownie wszystkiego i pracowałem 6-7 dni w tygodniu po 10-14h (najdłuższy ciąg to prawie 18 dni z rzędu), ale jednak przywiozłem dużo bo po kilku miesiącach prawie 20k. W Polsce nawet jebiąc jak wół na jakichś magazynach po kilku miechach odłożyłbym może z 5k. Co prawda wracając z Anglii mówiłem sobie, że nigdy więcej. No ale w sumie "nigdy nie mów nigdy".
  23. @KuruKuruKukurin - Coś Ty... 10-25k zarabiają jedynie najlepsi, najczęściej po kilku-kilkunastu latach pracy. To co napisałeś się sprawdza przy niewielu przypadkach (ewentualnie miało miejsce kiedyś). Co do kasy na wstępie to jeśli mówisz o pierwszej pracy to obecnie jest ona już czasami nawet za darmo bo ludzie pragnący się dostać oferują się za nic wierząc w to, że potem już z górki -> pewnie u niektórych z górki, ale nie u każdego. Na grupach facebookowych jest masa ludzi, którzy co kilka tygodni wystawiają to samo ogłoszenie, że ciągle szukają, itd. Jeśli jest jakaś stawka to właśnie tak jak ja zarabiam lub np. więcej typu 3500-4000, ale to na B2B. Osobiście w pierwszej pracy (około 2 lata temu) miałem 1800zł na czarno (była to oferta 1800 na B2B, ale wtedy bym nie przeżył więc poprosiłem o pracę bez umowy). Ci, którym się udało dostać do fajnych firm, że tak powiem wygrali. Reszta, cóż... Poklepią jakieś gówna i za rok, dwa zmienią pracę znowu na stanowisko Juniora bo się i tak za mało rozwiną.
  24. @KuruKuruKukurin - 2.5k, oczywiście jest to stawka miesięczna. Po okresie próbnym będzie 3k. Jakby to była stawka dzienna to nie byłoby mnie na tym forum bo korzystałbym z życia Stawki, które widzisz są dla wymiataczy, nie dla zwykłych gości. Podział jest mniej więcej taki: Wymiatacze - 10-25k (a nawet więcej). Ogarnięci goście - 5-10k. Reszta klepaczy - 5k< Nigdy nie twierdziłem, że jestem kimś kto ma do tego predyspozycje. Wybrałem po prostu coś co zawiera jakieś rzeczy, które lubię (czyli tutaj np. praca przy komputerze). Jako, że nigdy nie miałem forsy to tutaj też był plus bo tego można się uczyć za darmo, więc skorzystałem. @odoaker - No ale jeśli idzie jak po grudzie to chyba lepiej zarabiać 1200-1500 funtów niż 2500zł. Ciężko mi się odnieść do tego, że oszczędności rzędu 100k to nic mając na koncie prawie 0 Co do tego o co chodzi w życiu to jeszcze nie odnalazłem ale wiem, że raczej kasa jest niezbędna. Co do dobrego źródła dochodu to pewnie masz na myśli coś pasywnego, nie mam na takie rzeczy ani pomysłu ani wiedzy. Ogólnie rozumiem o co Ci chodzi, ale Ty raczej mówisz o ludziach, którzy mają pomysł i jego realizacja zaczyna coś dawać. W innym przypadku to przecież jest jeden chuj gdzie będzie człowiek robił coś tam. @bernevek - Wiem Jednak gdy zaczynałem się uczyć nie zdawałem sobie z tego sprawy. Poza tym to nie tylko kwestia rynku, moich predyspozycji też. Po takim czasie nauki ktoś kto ma do tego "dryg" pewnie jest już w niezłej pracy. Kojarzę trochę ludzi z neta co zaczynali w podobnym czasie co ja, wspólnie szukaliśmy i się uczyliśmy. Będąc ze sobą szczerym wiem, że radzą sobie zdecydowanie lepiej.
  25. @odoaker - Rozumiem, że pozostanie w kraju i robienie za 2-2.5k to nie jest strata czasu? Nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Poza tym można tam zostać na zawsze jeśli tutaj nie byłoby do czego wracać. A co daje własne mieszkanie? Nie wiem, np. niepłacenie chorych stawek za wynajem. @dobryziomek - Znalazłem nową pracę i dlatego chcę dać sobie czas. Jeśli za rok-dwa dalej nie osiągnę godnych zarobków w IT to po prostu oznaczać będzie, że się do tego nie nadaję. Siedzę w tym już trochę. Poza tym chciałbym chwilę odpocząć od tych ciągłych stresów.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.