Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

DOHC

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    800
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

640 Świetna

About DOHC

  • Rank
    Młodszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2270 profile views
  1. Tak, ale odpuszczając będzie całe życie się szarpał z myślami, i nigdy nie jest za późno by iść po swoje. Żydzi chcą odszkodowań od Polskich podatników (mnie, Ciebie KAŻDEGO na tym Forum) mimo że się nie należą, a Polaków się urabia, że odszkodowania od niemców się nie należą. Oj tam ponad 6 000 000 zabitych obywateli, ze dwa, trzy razy tyle okaleczonych fizycznie i psychicznie, osieroconych dzieci itd. Niemcy to teraz "fąfle" i ciiii, żadne reparacje. Już jeden baran napisał na Forum, iż Polak nie zasługuje na 3 000zł wypłaty (ok750e). Opłacany troll, albo zindoktrynowany idiota. Śmieszy mnie taka gadka. Równie dobrze możesz nie zapinać pasów, bo dobrze jeździsz. Tak - to zmniejsza ryzyko kłopotów. Nie - wpierdol możesz obskoczyć na domówce u tzw kumpla. Poza tym wina za to zdarzenie leży TYLKO I WYŁĄCZNIE po stronie napastników, ochrony oraz bierności ludzi postronnych. Kiedyś życie zweryfikuje Twoje poglądy.
  2. Zazdroszczę takich umiejętności, przez całe swoje życie miałem dwa sny które się sprawdziły, a Ty po przeczytaniu tekstu od razu wiesz na 100% co się wydarzyło, w jakim miejscu i z jakimi uczestnikami. Fiu fiu, Ty to kozak jesteś, weź się zgłoś może na moda albo do policji? Złapiesz bandytę przed popełnieniem przestępstwa;-) A na serio, to ,że Twoje teorie nie sprawdzają się w praktyce. Spokojnie, życie to zweryfikuje;-)
  3. https://images.app.goo.gl/J2ybEcBgKMwk3Gyh6 https://images.app.goo.gl/vFUYi3ZLSdmpV4FA8
  4. Przykre to. Kiedyś byłem ze znajomymi na imprezie, i brat jednej z dziewczyn rycerzykował (pyskował, gdy goście zagadali normalnie do jego siostry) i dostał tak, że się skulił, podleciałem, typo odskoczył ale zabrałem gościa a tamci też się nie kwapili. Zdziwiła mnie reakcja ludzi oraz ochrony - 0 reakcji ale cóż... Będąc ochroniarzem i widząc pijane bydło co sobota można dostać znieczulicy, ale w Twoim przypadku to gruba przesada. Duży błąd że tego nie zgłosiłeś. W takim wypadku masz dwa, jakby zależ wyjścia - uciekać (to żadna ujma na honorze, zwłaszcza 1vs3, najlepsi generałowie wycofywali wojska!) albo bić się. Bić się tak, jakby od tego zależało Twoje życie. I nie słuchaj gościa wyżej - nie jesteś frajerem. Po prostu wierzyłeś, że tamci są tzw człowiekiem rozumnym, a nie byli. Jeszcze raz przypominam - jeśli w dupie mają gadki nie produkuj się, walka lub ucieczka. Z ciepłego siedzonka łatwo kogoś zjechać do zera, ale poza niszczeniem komuś samooceny nie daje to żadnego innego skutku, nie byłeś na to przygotowany, być może jesteś w wieku do 25lat. Chciałeś uniknąć problemów ale się nie udało. Masz dwie nauczki na przyszłość: - będziesz wiedział jak zareagować, - następnym razem ZAWSZE wezwiesz bagiety - są od tego jak tylna część ciała łącząca tułów z nogami, służąca do usuwania niestrawionych resztek pokarmu aby przyjąć zgłoszenie i złapać sprawców - kobietę, mężczyzn, ochroniarza, ustalić tożsamość świadków i postawić zarzut nieudzielenia pomocy. Wiozłem nie tak dawno kumpli na imprezę, stwierdziłem iż następnym razem jedziemy na dwa auta, i bierzemy gaz do kieszeni drzwi oraz jakiś gumowy wąż do bagażnika (nie budzi podejrzeń, w razie ostateczności nie zrobi trwałego uszczerbku napastnikom), bo na wiejskich zabawach jest dużo patologi, w dodatku po użyciu narkotyku alkohol bądź innych nie będących w oficjalnej sprzedaży. A pomysł z samoobroną - idealny. Jak widzisz możesz liczyć tylko na siebie, żadne krzyżyki, obrazki nie ochronią przed wiernymi w alkoholowym szale.
  5. Nie miałem tej pozycji w rękach, ale od siebie polecam poczytać o regule pięciu, oraz prawie przyciągania. Dlaczego o tym mówię? To bardzo proste, stosując w życiu, zastosujesz do wszystkiego - pieniędzy, sukcesów itd. Gdzieś na wiosnę gdzieś tak pisałem o tym - polecam obejrzeć, do tego koniecznie sprawdź materiały wrzucone w powiązanych. https://samiecweb.pl/post/8866/film-sekret-o-prawie-przyciagania-i-potedze-podswiadomosci
  6. Sam uczyłem się zawodu mechanika, ZSZ, technikum. Miałem najlepsze oceny, najlepiej zdany egzamin zawodowy itd. Potem staż, praca, szkolenia w Warszawie. Po paru latach kierownik wyraził w nieprofesjonalny sposób swoje niezadowolenie pod moim adresem, raz czy dwa. Od tamtej pory zacząłem się uczyć angielskiego i przygotowywać do ewakuacji. W międzyczasie wpadło parę ekstremalnie ciężkich robót, praca po 10h dziennie, dorabianie w soboty. Miałem serdecznie dość. Pieniądze? Paliwo 500 minimum, żarcie minimum 100 na tydzień (400), media, opłaty, jakiś wypad. W kieszeni zostawało mi maks kilkaset złotych. Poczekałem do dogodnego momentu, akurat trafiłem na pracę za granicą, zwolniłem się i w świat. Pierwsza robota mocno bez szału, uciekłem stamtąd. Druga najlepsza w jakiej byłem. Niedawno wróciłem i działam coś lokalnie. Jakieś dwa tygodnie po powrocie mam w zasięgu gdzieś średnią krajową na rękę, więc nie najgorzej. Ale chcę coś zainwestować w siebie, więc chyba to zostawię, przynajmniej na razie. Nauka jaką wyniosłem: - doświadczenie jest najważniejsze, ale warto mieć papierki, szkolenia, poszerzać horyzonty, - jeśli z czymś Ci nie po drodze, nie warto się szarpać tylko przebranżowić, jednakże jeśli jesteś dobry - rób to! - jak mówił Eistein: szaleństwem jest robić wciąż to samo, oczekując innych rezultatów. Coś się stało, że z godnych zarobków masz skraj opłacalności. Znajdź przyczynę niepowodzenia i wyeliminujr ją. Złe zarządzanie? Popytaj ludzi mądrzejszych od siebie (to nie obelga, lecz złota rada). Brak klientów? Reklama, może jakiś program lojalnościowy, może reklamowanie na żydbuku (to ostateczność, dużo śmiecia ludzkiego ale cóż - może warto podjąć wyzwanie), ulotek raczej nikt nie czyta. Mała rada - wydaj jakieś sto złotych na książki M.Z pt Chcę być kimś! Czyli jak osiągać cele w czasach, gdy... A że za reklamę autor mi nie płaci, znajdziesz resztę tytułu bez problemu, zwłaszcza że masz inicjały autora - bezwzględnie polecam każdemu w Twojej sytuacji.
  7. Nie było mnie dzień, a tu widzę fajne argumenty, bo myślałem że będzie gównoburza jak w niedzielę. Dziękuję Bracia. Poza tym nigdzie nie napisałem że jestem ateistą - bardziej definiuje mnie np fraza pt agnostyk. Istnienie boga dopuszczam do myśli, czy istnieje czy nie - nie wiem. Ale jeśli tak, to ma gdzieś piątkowy post czy seks w gumce, to wszystko to bajeczki szarlatanów dla tłuszczy - i tego się trzymajmy. Brat @Ciekawy wszystko wyjaśnił, co miałem napisać więc nie ma co powielać. @Cortazar miałem zainwestować co najmniej czterocyfrową kwotę, niekoniecznie z jedynką z przodu ale mi się odechciało. Źle mi było na zachodzie? Cholera... Dobrze że mam poduszkę finansową na takie akcje i samochód, którego mogę w każdej chwili użyć. Dobre, robiłem tak! Ale w takiej chwili byłem zupełnie zaskoczony... O przepraszam, już prostuję. Oficjalne stanowisko - mężczyzna w wieku średnim, narodowości żydowskiej, przytwierdzony do konstrukcji drewnianej, której ramiona krzyżują się prostopadle pod kątem 90 stopni (odchyłka 10%), za pomocą żelaznych gwoździ (Fe, liczba atomowa 26, 9 grupa UO). Zabity w okolicach Jerozolimy (4016km od Warszawy, trasa autem ok 43h bez korków, obejmuje odcinki płatne, drogi prywatne i o ograniczonym dostępie, przebiegające przez granice innych krajów oraz strefy czasowe) ok 2019 lat temu, skazany i zabity przez ludzi narodowości żydowskiej. W religii katolickiej przedstawiony jako urodzony z dziewicy, i skazany na śmierć przez własnego ojca (z miłości). Wystarczy? PS jak ktoś ma gdzieś piłkę nożną i nie chodzi na mecze, a występy "kopaczy" komentuje w sposób krytyczny również ma być wygnany przez ultrafutbolową rodzinę? Dużo byłeś na słońcu? To prawda, ale ja to widzę w kontekście wyznawców danej religii. Iść się pomodlić, chwilę potem "zajebać" bliźniego. A niby katolicy mówią - kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Mamy odstrzał zwierząt - szkodników, ok. Jestem za rozszerzeniem tego o gatunek homo sapiens. Albo do łagru skurwysynów, niech pracują. A oprócz prezydenta jest też inna osoba "boska", bo jest bóg, jezus, maryja i oczywiście nasz papież o którego zawsze podnosi się raban. Niby święty, ale nie wiedział że gwałcą. I pomniki mu stawiać, hańba. Aha. @House szanuję zdanie innych, pod warunkiem że są to rzetelne argumenty, a nie indywidualne gusta i guściki. Zrób tabelkę w excelu i wpisz krzywdy dokonane Ci przez ateistów, a krzywdy wyrządzone przez katolików. Ja nie popieram żadnych zbrodniarzy, ani białych handlujących czarnymi, ani czarnych mordujących białych w RPA - taki przykład. Jeszcze jedno @fly - poczytaj to (żeby nie było że "kolejna" manipulacja hehe) https://www.rp.pl/Prawo-karne/304039909-Wiezienia-Polska-w-europejskiej-czolowce-pod-wzgledem-liczby-osadzonych.html i powiedz mi kto tam jest? Ateiści? Czy zadeklarowani katolicy? @Stary_Niedzwiedz stronę wcześniej też dał parę ciekawostek dla idących w zaparte.
  8. Naucz się czytać ze zrozumieniem. Jak mam szanować coś, co mnie nie szanuje? Gdyby mnie w młodości zapisali do SS, hitlerjugeng albo pzpr też mam to szanować?my ż Ja nikogo nie prosiłem o przynależność do żadnej religii. Załóżmy że Twoja rodzina jest rybakami z dziada i ojca. Ty chcesz być kowalem, reakcja rodziny - jw u mnie. Uważasz to za normalne? Albo Twoi rodzice co fanatyczni kibole, tylko jeden klub i szranki z innymi klubami. A Ty masz to w dupie i nie chodzisz na mecze, bo wolisz np bieganie. Biegasz sam, nie namawiasz nikogo do biegania, nie naśmiewasz się z piłki. Ale masz chodzić na mecze i chuj, bo Twoi starzy chodzili, i dziadkowie również. Twoje rozumowanie jest jak lewactwo - można dyskryminować każdego, ale jak ktoś skrytykuje to od razu "mowa nienawiści". Brawo! Typowe katolickie wartości, pozdrawiam również i życzę tego samego;-) Podziwiam Cię, po paru wypowiedział potrafisz określić kto jest czyim godnym dzieckiem a kto nie, zazdroszczę bo sam nie jestem tak "mądry" i "miłosierny" jak Ty...
  9. @House @fly @Kapitan Horyzont jeśli to nie jest związane z religią to z CZYM? @House każda skrajność jest zła. A tytuł? Jedni i drudzy mają za uszami, a zwłaszcza katolicyzm. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem, to byś wiedział że żyję maksymą "żyj i daj żyć innym". Gdyby rodzic biologiczny nie był ultrafantykiem, nie nazwałby mnie jak ww i nie stosował gróźb. @fly świat jest jak otwarta książka - poszukasz = znajdziesz informacje czym są i jak działają wszystkie religie. Poza tym to nie jest odosobniony przypadek. Jest taka fantastyczna nauka - nazywa się historia. Poczytaj, rozszerzysz horyzonty. @Kapitan Horyzont cały czas o tym mówię - rodzic biologiczny jest taki "święty" bo chodzi do kościoła. A każdy niewierny, choćby był to sam Ghandi będzie jebanym bezbożnikiem. Cała trójka musi przemyśleć sobie swoje wypowiedzi, które ja bym nazwał manipulacją. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na wyznawców talmudu czy mahometa - rozumiem że przez holokaust Palestyńczyków czy rzezie w wojnach krzyżowych (dokonywane przez obie strony) nie można nazywać rzeczy po imieniu? Ja się do nikogo nie przystosunkowuję. Dlaczego to nie działa w obie strony? A no tak, uogulniam, manipuluję. A reakcja rodzica? Pewnie ksiądz dał coś do opłatka, bo nie wszyscy są tacy. Może wszyscy nie, ale wszystkie religie tak programują ludzi.
  10. Wspomniałem że to ultrakatolicka rodzina - ksiądz = nadczłowiek. Wiele razy wyrażali swoje niezadowolenie, do kościoła bo to, bo tamto, bo bozia patrzy. Dziś jednak jeden z rodziców biologicznych przeszedł samego siebie. Będę używał takiej terminologii do tej osoby. I jak wspomniałem mam gdzieś religię i wyznania innych, niech każdy robi co chce. I jeśli się zastanawiasz czy krytykuję w domu cokolwiek o religii - nie. Nie rozmawiam z nimi o tym, nawet rydzyka nie krytykuję, nie podważam istnienia ich boga, poza brakiem uczestnictwa w obrzędach niczym się nie narażam. Nawet połamię się z opłatkiem - nomen omem szopka, ale nie widzę nic złego w spotkaniu całej rodziny - w szopkę nie wierzę, więc mnie to ani grzeje ani ziębi. Patrz wyżej. Mało jest takich osób jak Ty, bardzo szanuję za takie podejście. Idź do kościoła, daj na tacę, powieś wizerunek papy na ścianie, wyzywaj od chujów własnego syna, bo chce żyć po swojemu i nikomu nie wadzi.
  11. Witajcie! Krótka lecz mam nadzieję pouczająca historia z dziś. Ale najpierw o sobie. Pracowałem parę lat w Polsce, trochę za granicą. Ostatnio mniej czasu przebywałem w granicach naszego państwa, niż byłem na miejscu. Obecnie jestem tu, gdyż wróciłem, mam wolne i dużo spraw do zrobienia, których nie zrobię będąc na obczyźnie. Obecnie stacjonuję w tzw "domu rodzinnym"... Tymczasowo. Mój stosunek do religii - wyjebane na wszelkich bogów i religie. Nie palę kościołów, meczetów, odnoszę się do każdego człowieka z szacunkiem, pod warunkiem że dostaję to samo. Pracowałem z wieloma nacjami oraz kolorami skóry. Jednakże moje podejście do ludzie nie oznacza, że inni stosują takie wartości życiowe jak ja. Niestety. Bez dwóch zdań nie uczęszczam na żadne religijne eventy, gdyż nie utożsamiam się z żadną z nich. Siłą wcielili mnie do katolicyzmu, co miało poważny wpływ na pierwsze dwie dekady mojego życia, i był to wpływ negatywny, destrukcyjny, zwłaszcza że pochodzę z ultrakatolickiej rodziny. I tu się zaczyna akcja... Dziś zostałem "przywitany" przez jednego z rodziców takimi pejoratywnymi określeniami jak chuj i inne, usłyszałem też że mam wypierdalać z domu, oprócz tego padły słowa że moje auto zostanie spalone, i nie mam wstępu na teren posesji. Dlaczego, co takiego zrobiłem że zostałem tak potraktowany? A no nie uczestniczyłem któryś raz w wydarzeniach religijnych odkąd wróciłem. Jeden z rodziców, który parę godzin wcześniej uczestniczył w tzw mszy świętej (hahaha kurwa...), który klękał przed żydem na dwóch skrzyżowanych deskach, który żarliwie się modlił a być może spożywał tzw ciało jezusa chrystusa, po powrocie z tegoż przybytku bez mrugnięcia okiem potraktował tak swojego syna. Rozumiecie? Mógłbym być skurwysynem, złodziejem, pijakiem czy narkomanem, ale będąc czynnym katolikiem to nieważne - bóg rozgrzesza, wszystko jest ok. Nauka na dziś - ja i moje zdrowie jest najważniejsze, oprócz tego liczą się pieniądze, samochód i przyjaciele. Pierwsze - wiadomo. Drugie - bez tego byłbym uwięziony i zdany na łaskę bądź niełaskę innych ludzi. Trzecie - mogę się w każdej chwili spakować, i na parę razy pozabierać swoje rzeczy. I wyjebać na drugi koniec kraju, bądź poza jego granice. Po czwarte - mając takie osoby zawsze znajdzie się ktoś, kto przechowa część moich rzeczy jak choćby motocykl, którego nie mogę zabrać od tak do walizki i wyjechać. Obecna sytuacja? Rozmawiałem z drugim rodzicem, wiem że tamten mnie kocha ale nie widzę tu przyszłości. Z dniem 28 lipca 2019 szukam własnego lokum, przynajmniej zdrowie i pieniądze to nie problem, bo bez tego bym sobie nie poradził. I apel do was - zastanówcie się dwa razy, zanim zgodzicie się być rodzicem chrzestnym (tzw kszesny) nieświadomego niemowlaka, bądź jako rodzic ulegniecie presji partnera życiowego bądź rodziny, teściów, społeczeństwa że maluszka "czeba okżcić". Pozdrawiam wszystkich.
  12. Nie wiem szczerze mówiąc jak bardzo tkwi Ci to głowie, i jak się zachowasz. Jak to było u mnie? Zabierałem Panie w te same miejsca bez problemu - dla mnie spalić most za kobietą to jak spuścić wodę w toalecie. Za starymi samochodami co poszły na złom też nie tęsknię, ani nie wspominam o nich gdy przejeżdżam obok szrotu.
  13. Jak wyżej wspomnieli Bracia, licz się tylko ze sobą. Wyselekcjonuj starannie towarzystwo - takich co nie dotrzymują umów, obiecują a nie robią, nie oddają pieniędzy od razu out - wypierdalać. Ciesz się że tak się stało, tak tak! Pomyśl co by było, gdybyś pojechał a on by Ciebie wystawił? Kasa i czas stracone. Kolega Y sprawił wrażenie konkretnej osoby, podobnie jak Z. Wśród takich osób szukaj towarzyszy, nie wśród plebsu. Mała historia z życia - wiele razy chciałem coś porobić i gdzieś pojechać, ale z uwagi na innych tego nie zrobiłem. Otóż wyjaśniam dlaczego. Wiele razy była okazja coś porobić, pokazy lotnicze, jakiś wypad itd. Dzwoniłem do "kumpli" aby ich zabrać ze sobą (za tzw friko gdyż i tak bym jechał) ale nie bo to czy tamto. I nie pojechałem ostatecznie wcale. Innym razem umawiam się z gościem, mamy iść na cmentarz do kolegów i na groby rodzinne. Ustalone tydzień wcześniej, dzień wolny ustawowo. Nie odbiera, nie odpisuje. Nawet się nie przyzna że dał dupy. Ok dam mu szansę, następny raz się umawiamy iść na groby (krótki czas przed moim wyjazdem za granicę, ostatnia okazja) i co? Sorry nie bo jakiś leszcz ma urodziny i będą chlać "wudę". Pierdol takich, 0 sentymentów.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.