Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

imprudent_before_the_event

Użytkownik
  • Ilość treści

    114
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

56 Świetna

O imprudent_before_the_event

  • Ranga
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. imprudent_before_the_event

    Analiza danych, studia, rozterka życiowa.

    Możesz chodzić na wykłady na innych kierunkach. Nawet na innych uczelniach. Wykłady są otwarte. Ja uważam że studia to strata czasu dla osoby ogarniętej i samodzielnej. Dla innych może mniejsza ale też to strata czasu (tyle że osoby mniej ogarnięte nie mają wyjścia, i muszą trochę czasu stracić żeby się czegoś nauczyć). W każdym razie powinieneś sam coś próbować robić. A jak już chcesz koniecznie studiować, to chociaż zrób tak jak mówię czyli pochodź trochę na inne wykłady (nie tylko z I roku) żeby zobaczyć czy tam jest to co Cię interesuje. Rzucanie obecnego kierunku, czekanie pół roku, i pójście na kierunek o którym nic nie wiesz tylko po to żeby się okazało że tam jednak nie uczą tego czego chcesz to też przecież strata czasu.
  2. Jednym z powodów jest też wygodnictwo. Albo po prostu racjonalizacja pracy i efektów tej pracy. Nawet osoby pracowite wolą pracować mniej. Ja jestem uznawany za pracowitego, a tak naprawdę to moim celem są efekty a nie sama praca. Wolę mniej się orobić ale zrobić to co mam zrobić. Owszem praca też jest dla mnie ważna i jak nic nie robię to się nudzę. To jednak nie znaczy że będę tylko pracował i pracował. Jak zrobiłem to co miałem zrobić jakąś efektywną metodą (czyli nie orobiając się przesadnie) to nie mam już nic do roboty i idę porobić coś innego. Pojeździć na rowerze, obejrzeć coś w internecie, itp. Czyli robić jakąś aktywność. Nawet jak odpoczywać to aktywnie. Ty natomiast opisujesz lenistwo. Weź jednak pod uwagę że to wcale nie musi być lenistwo, tylko to samo co opisałem u mnie. Lenistwo to niechęć do robienia czegokolwiek. Nawet to wyjścia na rower. Jeżeli jednak mamy osobę która nie pracuje, ale która aktywnie odpoczywa, czyli po prostu robi różne rzeczy aktywnie, to ciężko to nazwać lenistwem. Są osoby na socjalu które jeżdżą crossami po lesie, wychodzą na miasto, itp. To nie lenistwo. To wygodnictwo. Albo racjonalizacja. Dostaję socjal, to nie muszę zarabiać. Ale nie jestem leniwy, nudzę się, to pójdę do klubu, postrzelać laserami, na crossa, itp. Po drugie, jest też przymus ekonomiczny. Uznawany za coś złego. Podczas gdy jest dobry. Lenistwo nic nie będzie miało do gadania, jak zabranie kasy to i leń pójdzie do pracy. Po trzecie, socjal zniechęca do podejmowania pracy (w sensie odpowiedzialności). Jak ktoś nie jest leniem kanapowym to oczywiście będzie aktywnie spędzał czas. Ale będzie wolał spędzać do w klubach a nie w pracy, bo w klubach ma luz a w pracy by musiał za coś brać odpowiedzialność. To udowodnione że ludzie na socjalu po prostu się patologizują. Dziwię się że masz tak dziwne zdanie o lenistwie, jakby ono było tylko wynikiem jakichś biologicznych niedomagań organizmu. Ty opisałeś raczej coś co należałoby sklasyfikować jako szczególny rodzaj lenistwa, mianowicie "lenistwo kanapowe". Czyli niechęć do wszystkiego co wymaga ruchu. Wtedy racja, może to być jakiś objaw chorobowy. Ale takie coś to jakiś mały procent. Większość osób uznawanych za leni to jednak inny rodzaj. Taki w rozumieniu potocznym, czyli niechęć do pracy zarobkowej. A to już co innego. No ale przecież to jest idea wolnościowa. Przecież żaden wolnościowiec nigdy nie mówi że należy wchodzić w czyjąś wolność. Za to interwencjonizm państwowy przecież ingeruje w tą zasadę. Więc nie rozumiem dlaczego pochwalasz tak daleko idący interwencjonizm państwowy, jednocześnie powołując się na tą zasadę. W ogóle ciekawe jest to że często przeciwnicy wolności powołują się na zasady wolnościowe. Najczęściej pojawiającą się jest: "żyjesz wśród ludzi, więc żyj jak trzeba". Tylko właśnie trzeba się zastanowić co to znaczy "jak trzeba". Bo przeciwnicy wolności mówią: "dostosować się do większości". Czyli np. dać socjal, popierać rozdawnictwo i wysokie opodatkowanie pracy. Natomiast wolnościowcy (w tym ja) mówią: Nie. Robić po swojemu. Bo tylko dzięki temu przysłużę się reszcie społeczeństwa, mimo że ta reszta społeczeństwa tego nie rozumie. Przykłady mam z własnego życia. Ludzie wymagali ode mnie dostosowania się. Nie wychylania się. A ja robiłem swoje. Ryzykowałem. Na koniec powstawał jakiś wynalazek z którego wszyscy mogli korzystać. A to domek na drzewie, a to coś innego. A to coś pospawałem (mimo że nie spytałem rodziców o zgodę na zajęcie się spawarką w wieki 12 lat) i potem się rodzina cieszyła że coś tam mają (pospawana pęknięta rama roweru, czy coś). Gdybym się dostosował to bym klepał prowizorkę jak wszyscy. I jaki społeczeństwo by miało z tego zysk? Dlatego teraz jak ktoś widząc moją indywidualność wyskakuje mi z tekstem "żyjesz wśród ludzi", to od radu go gaszę stwierdzeniem: "tak, żyję wśród ludzi i dlatego zachowuję się po swojemu żeby się tym ludziom jakoś przysłużyć". Tylko jakoś konkretniej ubieram to w słowa, zależnie od tego jakie konkretnie zachowania są we mnie krytykowane. Niestety teraz jest to trudniejsze. Kiedyś robiłem różne rzeczy dla rodziny i znajomych. Bez umów. ZUSów, itp. W dorosłym życiu już się tak nie da. Teraz muszę dać f-VAT, zrobić zgodnie z normami, nie mogę odlewać aluminium bez pozwolenia państwowego, itp. I jak na tym wychodzi społeczeństwo? Tak że nie mam siły się kopać z koniem (z państwem) i nie podejmuję się wielu zleceń które dał bym radę wykonać, i to wykonać dobrze a taniej niż jakaś tam konkurencja (która to nawet nie wie że aluminium się nie odlewa w tyglach stalowych, bo to powoduje kruchość odlewów (żelazo się rozpuszczą w aluminium)). Tak to wychodzimy na tych regulacjach i interwencjonizmie. Same "zalety" dla społeczeństwa.
  3. Pod pojęciem "kolegi" miałeś na myśli mnie? Jak mam do wyboru tyrać 16 godzin na wsi i zdechnąć, albo pracować 20 godzin i nie zdechnąć, oraz 16 godzin w fabryce, to chyba wybieram fabrykę. Ciągle pomijasz fakt że w fabryce nie ma obowiązku pracować, i że rzekomy obowiązek pracy w niej nie wynika z fabryki, lecz ze wsi. Gdyby zamiast fabryki było cokolwiek innego, choćby socjal, to też byś narzekał? Wieś Ci daje po 16 godzinach pracy 100zł, i umierasz. Socjal Ci daje 150zl za nic nie robienie (ale pod warunkiem ze faktycznie nic nie robisz, czyli nigdzie nie dorabiasz na boku) i to jako tako pozwala przeżyć. Twoja argumentacja to mniej więcej twierdzenie że socjal wykorzystuje tych co z niego korzystają bo dostają tyle ledwo żyją. Dostają na styk żeby przeżyć. A to przecież gwałt na logice. Cały problem jest we wsi. To ona nie pozwalała przeżyć. Inne rozwiązania, mimo że złe, były lepsze od tego co było na wsi. XXI pokazał że to samo robią pracownicy wobec pracodawców. Jak dla mnie to nie trzeba tego sprawdzać. Ja i bez sprawdzania wiem że każdy by wykorzystał każdego gdyby mógł (nie tylko pracodawca pracownika i odwrotnie, tylko kobieta mężczyznę, mężczyzna kobietę, rodzice dziecko, dziecko rodziców, itp.), dlatego jak dla mnie najlepsza opcją jest zawsze wolnoć wyboru aby świadomie się nie zgodzić na wyzysk przez kogoś innego. Rozwiązanie w postaci odgórnego przymuszania pewnych grup do niewyzyskiwania innych zawsze wypadnie tu gorzej, bo wtedy ta druga grupa ma nadmierne przywileje. Bezpośrednio nie napisałeś. Chodziło mi o to co pisałeś w sprawie januszy biznesu, pisząc to w taki sposób że to ich trzeba przede wszystkim pilnować. Owszem trochę trzeba, ale tak się składa że nie mamy żadnych przepisów regulujących zachowania pracowników wobec pracodawców. Jakieś tam są, że nie może odejść z dnia na dzień. Ale generalnie jest tu duża nierównowaga.
  4. Ale trochę rozumiem podejście @Ragnar1777 . Skoro jest za obniżeniem podatków i innych obciążeń to nie jest źle. A pogląd na kontrole pracodawców wynikają z trafienia na Januszy biznesu. Trafił tylko na takich to by kontrolował. Ja trafiłem tylko na porządnych to nie widzę sensu kontroli. Za to widzę ogromną patologię pracowników. @SzatanKrieger ma być jakiś podatek od chipsów i tuczących rzeczy. To jest jawna dyskryminacja ektomorfików czyli np. mnie. Mogę wpierdalać ciastka na potęgę a nic się nie dzieje, Mam za to energię (wprawdzie chwilową, ale jednak) na szybki wysiłek np. na rowerze. A tu mi przychodzi urzędnik i mówi: "nie wpierdalaj ciastka bo utyjesz". Albo nakłada podatek na takie ciastko. I ja mam płacić za ochronę mnie przed utyciem, w momencie jak nie mam fizycznej możliwości utyć. A wręcz przeciwnie, potrzebuję tych kalorii a mi karzą za nie płacić jakby one były dla mnie szkodliwe. A gdzie podatek w drugą stronę? Na Coca Colę Zero? Żeby otyli pijący tą Colę, płacili na mnie ektomorfika?
  5. Ale to akurat nie wina przedsiębiorców, tylko braku wsparcia dla takich ludzi. Braki zadbania też o siebie samych. Lewacy to podciągną pod brak socjalu. Jak by jednak nie mówić, to nie wina przedsiębiorców. No tu masz rację poza ostatnim zdaniem. Cały czas widzę rozpasanie pracowników i niedolę pracodawców. Plus niedolę działalności jednoosobowych (nie wiem jak je klasyfikujesz ja jako przedsiębiorców czyli bardziej jako pracodawców). Przykłady z ostatniego miesiąca. Pracownicy odchodzą i kłamią że są chorzy. A tak naprawdę idą do innej firmy na okres próbny. Inni po prostu sobie nie przyszli do pracy bo dzień wcześniej dostali opierdol od szefa za nieposprzątanie szatni. Firma sąsiednia do mojego miejsca pracy. Do tego już kilka kontroli z PIPu czy innych takich. I jakieś wytyczne z dupy. Bo jakieś schody (w ogóle nie używane przez pracowników) nie są pomalowane w paski żółto-czarne. Kara tyle i tyle PLN i konieczność naprawienia schodów do tego i tego terminu. Albo że jakieś drwi się otwierają nie w tą stronę. A tym że pracownicy mają syf w szatni (ale sami do niego doprowadzili, mimo że pracodawca wielokrotnie ich upominał a nawet czasami sam za nich sprzątał) to się nikt nie przejmie. Była też kontrola gdzie kontrolerka była oburzona że nie może skontrolować pewnego pomieszczenia bo jest czyszczone a pracownicy na kawce. Bo jej się marzyło nałożyć karę, a tu czyszczenie pomieszczenia z syfu jaki się nazbierał po obróbce. Ale dobrze tą kontrolerkę szef podsumował: "Było się umówić na konkretny termin z tą kontrolą, to byśmy powiedzieli że będzie czyszczenie.". A Ty mi mówisz że pracownicy mają źle, i że PIP o nich dba. PIP tylko karami sypie a w dupie ma warunki pracy pracowników. Równowagi na pewno nie, bo mi się to kojarzy ze zrównoważonym rozwojem Niskie podatki jak najbardziej. Zdychałeś nie dlatego że poszedłeś ale dlatego że wieś nie pozwalała przeżyć. Gdyby nie było pracodawcy (fabryki) też byś zdychał bo nie miał byś gdzie pójść. Fabryka dała możliwość niezdychania na wsi. Naprawdę nie mogę zrozumieć jak można to nazywać wyzyskiem.
  6. Ale to przedmiotowe traktowanie było na życzenie tych ludzi. Mieli wybór. Zostać na wsi i klepać biedę (albo i umierać). Albo iść do fabryki do miasta i zarabiać mało (ale więcej niż na wsi) i budować postęp. Ty potępiasz tylko to że w fabryce płacili mało. Nie bierzesz pod uwagę że to było więcej niż się zarabiało na wsi. Nie potępisz XIX wieku za to co wtedy było na wsi? Czyli pracodawca płacił więcej niż musiał. Płaca minimalna ustanowiona w tych czasach wcale by nie pomogła bo przecież ustanowiono by ją na poziomie średniej płacy (albo nawet mniejszej, bo przecież tak się dzisiaj ustala) i by wyszło że to jest porównywalnie albo nawet mniej niż zarobi ze wsi. Czyli nic by to nie dało pracownikom fabryk. Dopiero płaca minimalna ustalana niezależnie dla różnych zawodów by coś dała. Tylko pytanie dlaczego w takim razie nie ustanowić płacy minimalnej dla rolników na wsi. Wszak zarabiali mniej jak pracownicy z fabryk. Sam pochodzę z jeszcze większego zadupia. I jakoś praca jest. Sam pracuję tyle że zdalnie. Można mieszkać na zadupiu a pracę mieć. Plusów mi brakuje więc daję tutaj 👍. Dokładnie. Pracodawcy się zrzeszyli bo chcieli, a nie dlatego że mieli związek zawodowy pracodawców. @manygguh Jesteś pracownikiem, to się zrzeszaj z kolegami z pracy. Po co tu związek zawodowy? Natomiast muszę przyznać racje co do ZUSu i innych podatków. Nie widział bym wiele złego w płacy minimalnej gdyby nie było ZUSu i innych obciążeń podatkowych pracy. Oczywiście pod warunkiem że ta płaca minimalna nie została by przesadnie podwyższona w momencie likwidacji ZUSu (co najwyżej o wartość składki która do tej pory szła na ten ZUS). Bo wtedy po prostu wzrasta opłacalność biznesów i opłaca się płacić pracownikom. Więc nawet najsłabsze zawody by miały szanse zarabiać sporo (powiedzmy sprzątaczki). Wtedy mogły by zarabiać więcej niż wynosi nawet ta płaca minimalna. Płaca minimalna była by więc bardzo rzadko wykorzystywana i faktycznie wtedy była by jakimś batem na pracodawców (ciągle uważam że bezsensownym, ale przynajmniej nie będącym jakimś wielkim ograniczeniem). Owszem nikt nie pozwoli. Jednak warunki mamy. Moim zdaniem Polska ma fizyczne możliwości być 1 gospodarką świata. Mamy innowacyjnych i pracowitych ludzi (wbrew temu co się nam wmawia, że elity wybito podczas II wojny światowej i się nie odrodziły, że demokracja u nas jeszcze młoda, więc dobrobyt to jeszcze nie teraz, i inne bujdy). Mamy złoża węgla, gazu, miedzi, uranu (!!!), rzadkich metali, itp. Brak trzęsień ziemi co ułatwia np. produkcję półprzewodników (wymagane jest przetapianie w piecu bez drgań przez czas kilku miesięcy). Jest wszystko. Niestety w pakiecie do tego wszystkiego mamy też komunizm i ten jeden dodatek to wszystko psuje. Powiem też że sam nie miałem specjalnie do czynienia z Januszami biznesu (w sensie małych płac). Miałem jednak do czynienia z nietypowymi warunkami współpracy (typowymi dla etatowców, ale nietypowymi dla mnie o czym informowałem a pracodawca i tak chciał przeforsować swoją wersję). I jakoś nie dawałem się. Dlaczego? Bo chciałem. Szedłem w zaparte. Mogłem sobie pozwolić na niepodjęcie się pracy (i to nie dlatego że miałem kasę, bo akurat często bidowałem). Po prostu wolałem iść pod most niż dać sobie narzucić czyjeś warunki (autentyk, gość chciał mnie bez pytania mnie o zdanie zakwaterować na jedną noc w kawalerce z jakimiś nieznajomymi facetami, a że miałem ze sobą własny śpiwór po poszedłem pod wiadukt kolejowy i sobie sam zrobiłem nocleg). Nie moja wina że inni tego nie potrafią tylko jęczą. Ich wina oczywiście też nie. Nie mniej jednak jest potencjał żeby to w tych ludziach zmienić. Żeby całe rzesze pracowników były świadome i się buntowały jak coś im nie pasuje. Jakoś w Szwajcarii praktycznie 100% ludności jest świadoma i sama potrafi o siebie zadbać. Jak nie bezpośrednio to w wyborach potrafią zagłosować zgodnie i mądrze (przeciwko lewackim zapędom). Inna sprawa że przegłosowali tam też jakieś przesadne regulacje rynku pracy. Ale to też dlatego że są w stanie je spełnić, więc im widocznie nie przeszkadzają. Jak dla mnie to nawet nie trzeba tu specjalnych zmian w kwotach podatków czy innych wprowadzać. Tylko wprowadzić zmianę sposobu płacenia podatków (oczywiście nikt tego nie zrobi bo to samobójstwo dla socjalnego państwa). Po prostu żeby każdy sam musiał robić przelew do US i ZUSu, Do żadnych zmian nie trzeba będzie wtedy nikogo przekonywać. Sam każdy dojdzie czy mu się chce płacić te efektywne 60...80% podatku od swoich zarobków. Każdy też sam sobie zobaczy ile zyska na podniesieniu płacy minimalnej (bo tak się składa że niewiele, wyliczenia mówią że większość podwyżki zżerają podatki). Co co Chin to ostatnio odkryłem że jestem mocno nie na bieżąco. Nawet nie wiedziałem że się u nich pobudowało tyle szybkich kolei. Teraz TGV to wygląda jak skansen.
  7. Mam kolegę co jeździ na wózku. Ma prawo jazdy i samochód. Dostał też dość prestiżową pracę (do tej pory pracował w biurach przy jakichś papierach, oraz zdalnie na kompie też przy jakichś papierach (tzn. plikach)). Nowa praca to dość prestiżowe stanowisko zgodne z jego zainteresowaniami. Dostał ją bo się rozwijał. A nie ze względu na znajomości, posiadane certyfikaty, czy ładne CV. Czyli można powiedzieć że dostał ją jako freelacer. Bez żadnej pomocy. Ma też znajomych, niewidomych. Para (chyba nawet po ślubie). Pomijam kwestie związkowo/matriksowe. Ale te osoby, obie całkowicie niewidome, pracują jakoś (nie wiem jak, ale pewnie jako jacyś telefoniczni konsultacji czy coś), oraz zapraszają często gości. Goście przychodzą, a oni im robią kanapki, herbatę, itp. Niewidomi!!! Nie żebym mówił że niepełnosprawnym się nie należą jakieś renty czy inne zapomogi. Bo mimo że jestem za wolnym rynkiem i brakiem rozbuchanego socjalu to jakiś minimalny socjal dla niepełnosprawnych mógłby być. Mówię tylko że nawet niepełnosprawny, jak chce to potrafi. Więc jak najbardziej trzeba motywować a nie zniechęcać. I nie psuć ich nadmiernym socjalem.
  8. imprudent_before_the_event

    Terapia małżeńska

    Trzeba iść w zaparte. Jak nie chce terapii to straszyć rozwodem a niechęć dobrania udziału w terapii używać jako argument na swoją korzyść.
  9. imprudent_before_the_event

    Terapia małżeńska

    Jest źle ale nie najgorzej. Ktoś tu na forum wrzucił filmik, ale na szybko nie znajdę. Gość w filmiku mówił że sąd przydziela opiekę temu rodzicowi u którego dziecko przebywa (gdy przed rozwodem już mieszkają osobno). I się tego potem nie da zmienić. Więc jakbyś jakimś cudem dał radę mieć dzieci u siebie to teoretycznie sąd musiał by opiekę nad nimi przyznać Tobie. Inna sprawa że prawo i policja działa poniżej krytyki, bo matka w asyście policji przychodzi (przed rozprawą sądową) do męża po dzieci. Mąż nie musi ich wydawać, a policja nie ma prawa ich odebrać. Ale policja obezwładnia męża, matka zabiera dzieci i dla sądu wszystko jest ok (dzieci zabrała matka a nie policja). Więc trzeba na to uważać. Jakoś się to da obejść. Chyba można się po prostu ukrywać a sprawy formalne załatwiać przez pełnomocnika (adwokata). Ale niech bracia potwierdzą bo nie mam pewności. Dokładnie. Jak tych sesji jest odpowiednio dużo to najpierw nagraj jedną (albo nawet kilka) nie informując o tym. Będziesz miał nagranie z sesji takiej jaka ona jest, czyli żona i terapeutka nie będą się ograniczały w manipulacjach wiedząc że są nagrywane. Ważne, dyktafon włączaj wcześniej żeby nikt się nie zorientował. Nawet osoby postronne. I żadnego włączania w kilku przed sesją bo to tez podejrzane. Trzeba by włączać przed spotkaniem z żoną w budynku terapeutki. Czyli nie wiem, jeszcze w domu przed wyjazdem (dyktafon musiał by mieć wiele godzin nagrywania, ale to dzisiaj nie problem). Dopiero później poproś o możliwość nagrania (to też sprawi że nie będą podejrzewać że nagrywałeś już wcześniej). Będziesz dzięki temu miał dwa rodzaje nagrań. Gdy wiedzą i gdy nie wiedzą. To też będzie dowód na to że próbowały Cię manipulować.
  10. imprudent_before_the_event

    Niedoświadczona

    @Feniks8x No nie przesadzajmy. Jak facet napisze tu że ma jakiś problem to też tematy się potrafią ciągnąć tasiemcem. Np. tematy Ksantiego o tym jaki ma mindset w sprawie dziewic, i jak żyć szczęśliwie z tym mindsetem gdy tych dziewic brakuje. Albo klasyczne tematy o ruchaniu mężatek
  11. imprudent_before_the_event

    O czym marzą studentki medycyny

    Też się chętnie dowiem. Ale w międzyczasie powiem że studia techniczne uznawane za dość trudne też potrafią zdać ludzie o średnich umiejętnościach (albo to pozory, o tym dalej). Mówię o tym co sam widziałem na moich. Niektórzy zdawali całkiem mocno ogarnięte przedmioty (gdzie nie było nawet jak ściągać bo zadania były na myślenie) a po jakimś czasie na praktykach zawodowych widziałem takich gości (i to ze stypendium rektora!) i nie potrafili odróżnić podstawowych elementów budowy maszyn czy elektrycznych. Podstawy podstaw. Może to po prostu pozory że nie mieli umiejętności. Może umiejętności mieli więc dawali radę się nauczyć, ale nie interesowało ich to więc szybko to wyrzucali z głowy. W każdym razie patologiczna sytuacja. Na kilkaset osób tylko ze 20 wiem że pracuje w zawodzie. Reszta na budowach (budowlanka, nie budowa maszyn), w marketach, itp. Jeszcze trochę może jako jakaś pomoc techniczna (czyli w zawodzie, ale daleko poniżej swoich (rzekomych) kwalifikacji).
  12. imprudent_before_the_event

    Ależ kochanie... Nie muszę dochodzić.

    Owszem nie jest, ale to brzmi jak jakiś mit. Bo druga część tego mitu brzmi że mężczyzna musi potrzebować orgazmu żeby doszło do zapłodnienia. A to też nie prawda. Bo przecież nie musiałoby tak być, wystarczyło by zamienić role mężczyzny i kobiety w seksie (ale nie w noszeniu dziecka, tu ciągle robiła by to kobieta) i wtedy mężczyzna mimo braku orgazmu chciał by zapładniać (czuł by chęć posiadania potomstwa, tak jak mają to kobiety w okolicach 30-tki). Dało by się? Dało. Więc to mit.
  13. imprudent_before_the_event

    Niedoświadczona

    Za mały staż na forum żeby pisać na priv. A tak w ogóle to kompletnie się załamałem. Dziewice moje kochane. Tu jest Wasze forum. Tu są wasi faceci! Pamiętajcie! A nie szukacie na jakichś sympatiach.
  14. imprudent_before_the_event

    Prawo według "madki".

    Zapisz to sobie do listy z którą pewnie w końcu pójdziesz do adwokata. Bo się przyda jak masz taki wyrok jak sugeruje @Kleofas
  15. imprudent_before_the_event

    O czym marzą studentki medycyny

    Ja się nie do końca zgodzę bo ciężko żyć wolnym gdy się jest sterowanym przez państwowe prawo (czy jakieś inne, powiedzmy unijne). Tutaj wyjaśnienie: System znajdzie na nich sposób Jakoś ciężko mi będzie się uznać za żyjącego wolno, gdy nie będę miał kobiety która mnie wykorzystuje, ale jednocześnie gdy będę musiał płacić podatek na takie kobiety. Przecież koniec końców to to samo. Jedyne czego się da uniknąć to posiadania własnego dziecka z którym miał bym ograniczane kontakty (czyli bym za nim tęsknił i miał żal że nie mam wpływu na jego wychowanie). Tego się da uniknąć, ale uniknąć płacenia alimentów na inne dzieci i kobiety już nie. Bo jak wprowadzą taki podatek na kobiety, to tak to będzie mniej więcej wyglądało (nie masz dziecka ani nawet kobiety, ale płacisz za ten cały cyrk (samotnych "madek z curkami")). Nie chodzi o samą kasę nawet, ale o świadomość że skoro już oficjalnie będzie się płaciło za obce baby to te baby stają się całkowicie zepsute i roszczeniowe. I na ulicy każdy facet będzie traktowany przez nie jak śmieć (Bo to tylko płatnik. Teraz tak traktują tylko swoich płatników, oraz ewentualnie facetów którzy do nich zagadują na ulicy. Po wprowadzeniu takiego prawa będą już tak traktowały wszystkich.).
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.