Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'przyjaźń'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 8 results

  1. Ostatnio naszły mnie przemyślenia, czy jest sens przyjaźnić się z byłą? Miłość, miłością, ale przyjaźń to jednak co innego. Z autopsji wiem (jak pewnie większość z Was), że łatwo wygadać się na każdy temat przyjacielowi/przyjaciółce niżeli rodzinie czy kolegom. Panuje przekonanie, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, bo zawsze doprowadza to do uczucia z którejś ze stron i cała ta relacja przyjaźni przestaje istnieć. Jednak miłość zawsze może ulecieć, ale jednak przyjaźń może zostać. Czasem tracimy uczucie do danej osoby, ale niekoniecznie tracimy nią zainteresowanie. Jeżeli człowiek ma co zaoferować w relacjach międzyludzkich to chcemy mieć taką osobę przy sobie. Czujemy wtedy, że możemy się tej danej osobie wygadać i jest miejsce dla niej w naszym życiu. Przyjaźń jest ważna, bo wiemy, że mimo wszystko nie odczujemy uczucia samotności, mamy do kogo się zwrócić, o coś zapytać, uzyskać radę etc. Z doświadczenia wiem, że różnie bywa w tej kwestii. Zapewnienia, że będziemy się przyjaźnić skończył się unikaniem wzroku na ulicy. Teraz jestem w podobnej sytuacji, jednak kontakt częściowy pozostał. Pozostało zainteresowanie osobą i uczucie, że zawsze można było na każdy temat porozmawiać i się zwierzyć. Jest jednak obawa czy jest to dobre rozwiązanie czy jednak niepotrzebne zagłębianie się w ten kontakt, który może się przerodzić w coś innego. Dodam, że jest to świeża sprawa (nieco ponad miesiąc od rozstania), a uczucie miłości które istniało zastygło, a więc nie ma szans by coś na nowo się narodziło. Dlatego też powstało to pytanie, czy jest sens? Czy jednak próba przyjaźni z byłą/byłym jest czymś najgorszym, bo tylko otworzy stare rany? Miał ktoś podobnie i jest chętny podzielić się swoją wiedzą na ten temat? Jak to się dla niego skończyło lub czy nadal to trwa? Pozdrawiam
  2. Mam nadzieję, że moja historia rozwieje w kilku głowach myśl "jestem z nią, ale nic nie czuję do niej". Moja historia, którą opowiem jest najbardziej żenująca i kładąca cień na mnie, kiedy stoję przed lustrem, ale trudno, przeszłości nie zmienię. Będzie długo. Poznałem kiedyś "Kamilę" lat 29 lat. Jestem starszy od niej o 12 lat. Kamilę poznałem na klatce schodowej, kiedy wprowadzałem się do nowego mieszkania, była moją sąsiadką. Spodobała mi się z daleka bo i z daleka się z nią przywitałem. Po kilku dniach zaprosiła mnie do siebie na herbatę. Usiadłem i zacząłem ją obserwować. I w tym momencie przestała mi się podobać. Miała 156 cm, wyjątkowo krótkie nogi tym samym złe proporcje, szerokie stopy, duże dłonie - dosłownie takie jak moje, miała dużo pieprzów na skórze (takich z włosami), i miała ciężki zapach który mi bardzo nie odpowiadał, małe piersi, dodatkowo jedno oko uciekało jej czasem (jedno oko na Maroko drugie na Kaukaz). Stwierdziłem w głowie, ok. nie będę zainteresowany seksualnie. Odciąłem tą myśl jako o kobiecie z którą mógłbym współżyć. Ona była miła, a ja poczułem litość. Wiecie jaka myśl pojawiła się w mojej głowie ? "w niej jest tyle defektów, że jak będziemy mieli dziecko, to ono będzie niepełnosprawne". Kamilę oceniam na 4/10. 156 cm, szczupła. Wyższe wykształcenie, pochodzi z zapadłej wsi gdzie czas zatrzymał się w 1973 r. zarówno jeśli chodzi o wyposażenie domu i jego obejście. Matka nauczycielka w wiejskiej szkole, ojciec był stolarzem - umarł na raka. Matka ma konkubenta - prosty chłop z kopalni. W domu pojedyncze książki, generalnie oglądanie seriali w TV. Kiedy poznałem Kamilę zarabiała 2.800 zł, jeździła starym Seatem i wynajmowała kawalerkę. Siebie oceniam na 9/10. 182 cm, wysportowany. Wyższe wykształcenie, pochodzę ze średniego miasta, w domu zawsze było modnie i dość nowocześnie. Matka zajmowała funkcje kierownicze w budżetówce, ojciec prawnik + biznes farmaceutyczny. W domu dużo książek i rozmowy na dość wysokim poziomie. Kiedy się poznaliśmy zarabiałem około 20.000 zł, jeździłem VW CC i wynajmowałem 2 pokojowe mieszkanie. Utkwiło mi w pamięci jak Kamila opowiadała o swoim ojcu, który był dobrym człowiekiem, ale nie chciał wchodzić do domu, tylko siadał na ławce przed nim i mówił "tam mnie nikt nie chce, nie chce mi się tam wchodzić". Zaprzyjaźniliśmy się z Kamilą, spędzaliśmy ze sobą każde popołudnie, byliśmy nierozłączni. Graliśmy w tenisa, chodziliśmy do kawiarni, do kina, na imprezy, wyjeżdżaliśmy w góry, nad jezioro, na plażę....no właśnie na plaży zauważyłem kiedy się rozebrała do stroju, że z pępka wystają jej czarne włosy o długości 3 cm - okropność. Jak można iść na plaże i nie ogolić sobie tam włosów ! Na plaży, kiedy była w stroju jej brak właściwych proporcji był jeszcze bardziej widoczny - kaczka. W mojej głowie znowu pojawiła się litość, a jednocześnie ta uspokajająca myśl "dobrze, że nie wpakowałem się w ten związek". Kamila bardzo się starała, gotowała dla mnie, dzwoniła co chwilę, pisała, pytała co bym dzisiaj zjadł, zawsze była gotowa przebywać ze mną. Czułem, że jest we mnie zakochana. Czas płynął, a my byliśmy wciąż przyjaciółmi - na szczęście, bo naprawdę jej ciało mnie odpychało. Jednocześnie bardzo dobrze się z nią czułem, dobrze nam się rozmawiało, cieszyliśmy się sobą. Kiedy wyjeżdżaliśmy na weekendy np. w góry, zawsze spaliśmy w osobnych łóżkach. W mojej głowie była jeszcze poprzednia kobieta - typ strzelistej modelki, pachnącej i delikatnej. Po 3 miesiącach tej przyjaźni obydwoje zmieniliśmy pracę i przeprowadziliśmy się do dużego miasta w Polsce. Każde wynajęło osobne mieszkanie po dwóch końcach miasta. Często u niej zostawałem na noc z uwagi na fakt, że godzinę trzeba było jechać od jednego mieszkania do drugiego. Kiedy zostawałem u niej spaliśmy w jednym łóżku, ale nie było ani przytulania, ani seksu. Pewnej nocy jednak nagle zaatakowałem. Rozebrałem ją i zaczęliśmy się kochać. Całowaliśmy się, ale nie odpowiadało mi to, całowałem jej ciało, ale nie pasował mi zapach i brak gładkości…i te pieprze z włosami brrr, kiedy zszedłem do cipki i zacząłem całować, myślałem że zwymiotuję z powodu okropnego zapachu. Ledwo dałem rady dokończyć, musiałem się zmusić myśląc o innej kobiecie - tak bardzo fizycznie mi nie odpowiadało. Smród. Ponadto różnica wzrostu również dała się we znaki, szczególnie od tyłu, nosz qrwa kąt nieodpowiedni i co chwile wypadał penis...i te szerokie stopy i miała długie wystające włosy przy odbycie. Jednym słowem dramat. Poszedłem do łazienki nie mogłem patrzeć w lustro na siebie. Następnego dnia kiedy spotkaliśmy się obróciliśmy to wszystko w żart, nikt nic nie planował, nie rozmawialiśmy o związku, żyliśmy jak do tej pory czyli jak przyjaciele. Nawet zostawaliśmy u siebie i już więcej się nie kochaliśmy. Powiedziałem Kamili, że to był niekontrolowany zryw i nie widzę nas jako para i bardzo mi zależy, żebyśmy nadal byli przyjaciółmi jak dotąd. Po kilku miesiącach takiego przyjacielskiego życia w moim życiu zawodowym zdarzył się kryzys i straciłem pracę. Kamila w tym czasie otrzymała propozycję pracy w innym mieście. Zaproponowała mi, żebyśmy razem wynajęli mieszkanie i zamieszkali jako przyjaciele. Zgodziłem się. Zamieszkaliśmy razem jako przyjaciele. Jestem dość uporządkowanym mężczyzną, który ma bardzo wyczulony węch, zawsze chodzę modnie ubrany, zawsze ładnie pachnę, pralka, zmywarka, żelazko to podstawowe urządzenia jakich używam. Po jednym dniu koszula obowiązkowo do pralki, ręczniki po użyciu do pralki, higiena nienaganna. Kiedy wpakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy do szaf, następnego dnia z szafy poczułem dziwny zapach, a wręcz smród. Wącham moje rzeczy – pachną. Wącham rzeczy Kamili – śmierdzą. Piszę smsa do Kamili, że coś jest nie tak z zapachem jej rzeczy. Po chwili otrzymuję odpowiedź „wyjaśnię ci w domu bo trochę się wstydzę”. Okazało się, że Kamila jest tak nauczona w domu, że chodzi się w jednej rzeczy kilka dni – więc zapocone, zakurzone, brudne rzeczy odwiesza się do szafy…bo po co to prać. Wyjąłem wszystkie jej rzeczy i wrzuciłem do kosza do prania. Nastała era pralki dla Kamili. Byliśmy wciąż przyjaciółmi, ale spaliśmy razem. Po kolejnym miesiącu coś mi w głowie zaczynało przeskakiwać i zacząłem się zastanawiać „a może to jest to ? może to jest ta miłość, nadal mi nie odpowiada fizycznie, ale może by tak spróbować inaczej tym razem, z rozumem, a nie pożądaniem ja zawsze”? No i zaczęliśmy. Cieszyliśmy się, tańczyliśmy w kuchni, ja gotowałem, oglądaliśmy filmy w łóżku, ona wciąż mówiła mi jak mnie kocha, zostawiała mi karteczki z seduszkami, przychodziła do domu i dawaliśmy sobie buziaka, poznawaliśmy nowych ludzi, rozmawialiśmy dużo, kupiliśmy mieszkanie które się buduje - ja je zaprojektowałem w środku (zawsze chciałem być architektem, a zostałem prawnikiem), każda koleżanka zachwycała się jaki to jestem przystojny, generalnie byliśmy postrzegani jako ciekawa para. Podczas seksu jednak nigdy się nie całowaliśmy z językiem i nigdy nie dotknąłem ustami jej cipki. Nie dałem rady. Pomimo to Kamila była bardzo zadowolona z seksu i mocno szczytowała. Ja za każdym razem wiedziałem, że to nie jest to i zaczynałem się zastanawiać jak się z tego wycofać – byłem przerażony, że do końca życia będę z kobietą, która mnie nie pociąga fizycznie. Czujecie to ? Przystojniak i mała brzydula – naprawdę było mi z tym źle. Mój umysł wbił sobie do głowy, że przecież ona taka sympatyczna, uśmiechnięta, dobra i muszę być w sumie jej wdzięczny, że taka dobra osoba jest ze mną, a ja jestem taki niedobry i wykorzystuję dziewczynę, oszukuję i jeszcze wymyślam że śmierdzi. Nie miałem odwagi jej zostawić. Kurwa ! Dzisiaj wiem, że nie była dobra, była toksyczna, bluszcz – mój psycholog mnie uświadomił. Wiecie czego nie zauważyłem ? Kiedy zamieszkaliśmy razem Kamila przestała: - gotować, - prasować - przyszywać - podlewać kwiatki - robić kawę kiedy przychodzili goście - robić zakupy - zmieniać ręczniki - zmieniać pościel - piec ciasta - ubierać choinkę na Boże Narodzenie - dbać o święta - kupować kartki na święta - myśleć o prezentach dla bliskich - myśleć o kwiatach na uroczystości - itd., itd. ... Wiecie kto to wszystko robił ? Tak, ja. To co robiła Kamila ? Przychodziła do domu, uśmiechała się i pytała „co na obiad”? po czym włączała TV i oglądała do zaśnięcia. Prosiłem ją wielokrotnie o to, żeby mi ugotowała obiad raz w miesiącu - nie zrobiła tego, uśmiechała się tylko i mówiła, że ja lepiej gotuję. Ja potrzebowałem tego, żeby kobieta mi ugotowała, to dla mnie bardzo seksowne. Kiedy ja nie ugotowałem, to po prostu byliśmy głodni. Było mi co raz bardziej przykro. Wiecie co jeszcze robiła ? Zostawiała zakrwawione podpaski koło ubikacji, zdarzało jej się zostawić ślady hamowania w ubikacji po zrobieniu dwójki. Dodam, że na zewnątrz była dobrze ubraną (przeze mnie) panią kierownik eksportu w międzynarodowej korporacji. Kamila miała też taką fobię: myślała że ją zawieje jak jest otwarte okno np. w sypialni. więc w lipcu kiedy było na zewnątrz 30 stopni spaliśmy przy zamkniętych oknach, a ona jeszcze miała na głowie kołdrę. Jak wchodziłem do sypialni, kiedy ona już spała od 2 godzin i myślałem że padnę z tego jej smrodu lipcowego. Pamiętam jak wielokrotnie wracałem wieczorem do domu z delegacji, gdzie jechałem PKP 600 km i nikt po mnie nie wyjechał na dworzec, a w domu na moje pytanie czy przygotowała kolację, otrzymywałem odpowiedź „nic nie ma w lodówce”. Pamiętam jak wybrałem się zimą autobusem miejskim na siłownię (mam tak, że jak mieszkam w mieście to nie używam tam samochodu). Kiedy zakończyłem trening była już noc i nie zdążyłem na ostatni autobus więc zadzwoniłem do Kamili, żeby po mnie przyjechała (10 minut jazdy). Usłyszałem, że nie przyjedzie bo godzinę temu umyła włosy. No to stałem na przystanku z mokrym ciałem bo wcześniej na siłowni wziąłem prysznic, na głowę padał mi śnieg, a ja myślałem, gdzie jest ta kochająca kobieta która tak walczyła o mnie. Pamiętam jak pojechaliśmy na święta wielkanocne do jej domu, a tam otwarcie mnie zaatakowano słownie, obrażono i nie przeproszono. W związku z tym wyszedłem z jej domu i zapytałem czy Kamila jedzie ze mną ? Pojechała. Zachowała się lojalnie. Nawet opierdoliła matkę za jej zachowanie i tym samym postanowiła ochłodzić relacje z toksyczną matką. Tej chęci chłodzenia relacji wystarczyło Kamili na tydzień, po tygodniu zaczęły się ciepłe telefony pomiędzy matką, a córką – i w sumie nie wiedzą o co mi chodzi. Od tego momentu Kamila spędzała każde święta z mamą – nie ze mną, tylko ze swoją mamą. Czujecie to ?! Przychodzi Boże Narodzenie, a Kamila nie pyta mnie czy chcę aby ona została, tylko pakuje się i jedzie do mamy, a ja siedzę w Wigilię sam i patrzę w ścianę. Pewnego dnia Kamila przekazała mi informację, że jej kuzynka, która mieszka w USA i ma tam męża oraz dwójkę małych dzieci - zrobiła loda koledze, ale uważa że to nie jest zdrada bo nie było penisa w pochwie. Kamila opowiadała mi to jak coś normalnego i w sumie to ona nie widzi w tym nic nadzwyczajnego i faktycznie jej zdaniem: to nie zdrada. Zdębiałem i zacząłem podniesionym głosem mówić jej, że ma natychmiast zawiadomić męża. Usłyszałem, że przesadzam bo przecież nic się nie stało. Powiedziałem jej, że zarówno kuzynka jak i Kamila nie mają kręgosłupa moralnego i są siebie warte. Zero moralności. Tak mnie już obrzydzała i fizycznie i psychicznie, że co raz częściej zasypiałem niby przypadkiem na kanapie, nie chciałem spać w tym smrodzie z nią. Pewnego dnia Kamila miała imprezę integracyjną w firmie. Ok. poszła jak zawsze – nigdy nie robiłem z tym problemu. Tego dnia o północy kiedy ona była jeszcze na imprezie wyszedłem na spacer po mieście. Poszedłem tam i tu, wstąpiłem do nocnego po wodę, usiadłem na ławce i patrzyłem w niebo. Postanowiłem, że wrócę już do domu. Idę. Przed sobą nagle widzę zakochaną parę, która idzie w tym samym kierunku. Pomyślałem, ale im dobrze. Ona go trzyma w pas, on ją za ramię. Ona kładzie głowę na jego ramieniu, on bawi się jej włosami. Myślę, trzeba przyśpieszyć i ich wyprzedzić, idą w tym samym kierunku. Podchodzę bliżej i widzę, że to moja Kamila. Myślałem, że umrę, ale wytrzymałem. Zwolniłem i szedłem za nimi tak z odległości 3 metrów. Nie odwrócili się ani razu. Szedłem za nimi 10 minut. Słuchałem jak się kochają, jak mówią do siebie kotku, żabko. Kiedy miałem już dosyć tych informacji postanowiłem ich wyprzedzić. Podczas wyprzedzania spojrzałem na Kamilę i powiedziałem „cześć Kamila”. Natychmiast się puścili. Ona powiedziała „kolega odprowadza mnie do domu”, a on powiedział jedynie „o kurwa”. Nic nie zrobiłem, przyśpieszyłem, wszedłem do domu i zacząłem się pakować. Koniec historii. Pomijam inne aspekty jakie każdemu przyjdą na myśl: np. niska samoocena - chociaż na poziomie świadomym oceniam siebie jako mocarza. Tak wiem, powiedział mi to psycholog na terapii: spotkał pan wyjątkowo sprytną, toksyczną kobietę. Moja rada dla Braci: jeśli ciało mówi wam "nic z tego nie będzie, nie pachnie ci, nie ten dotyk, nie te włosy", to nie tłumacz sobie, że może jakoś to będzie, bo będzie tylko ranienie się nawzajem. Uciekaj zanim się zaangażujesz emocjonalnie.
  3. Spotkałem się niedawno z przypadkiem tak niesamowitym i tak niereformowalnym, że muszę się tym z wami podzielić. Sytuacja wygląda tak, jeden z moich kolegów jest nieszczęśliwie zalofciany w jednej loszce z tego samego rocznika. Nazwijmy go panem R, a ją panią A. Abstrahując od tego, że owa pani ma teraz 39 lat to ta sytuacja, nazwę ją wprost patologiczna trwa od dwudziestu kilku lat tj. czasów licealnych. Z obydwojgiem nie miałem kontaktu przez kilkanaście lat, w wyniku różnych zbiegów okoliczności kontakt się odnowił. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że kumpel dalej jest 'najlepszym przyjacielem' swej jedynej miłości, było by to śmieszne gdyby nie było straszne. Facet poza sferą związkową jest dość ogarnięty życiowo (szczegóły zawodowe sobie odpuszczę) ale zarobki 15k+, zawód należy do poważanych społecznie. Jest zadbany, ćwiczy, ma fajne auto i co ? i nic od ponad dwóch dekad niszczy własne życie, na własne życzenie. Przejdźmy do pani, aktualnie 39 lat, dobre geny i nie pali więc trzyma linię, jednak 39 to nie 19, wszyscy dobrze o tym wiemy, kilka nieudanych związków, 2 gówniaki, z dwoma niegrzecznymi chłopcami (jeden siedzi, drugi jak dowiedział się o ciąży uciekł z kraju xD) jedno dziecko nastolatek, drugie 5 latek. Aktualnie pracuje jako kelnerka, wykształcenie nie zdobyła, podczas studiów bo poszła w tango z ojcem 1 go dziecka. I trzyma biednego gościa w friendzone, eksploatuje go niemiłosiernie z usług wszelakich, czasu, kasy. A to zajmie się jej dzieciarnią, a to coś załatwi, a to da kopertę z kasą wszak najlepszej przyjaciółce trzeba pomagać :> Oczywiście facet dalej liczy po cichu, że ona go zauważy, jego starania, dobre serce i nie chwyta, że jest poduszką do wypłakiwania się, niańką i sponsorem, który tyra za dziękuję misiu. Oczywiście robi przy tym dobrą minę, ale jak ona na niego nie patrzy to widz te jego smutne psie oczy i tą jebaną głęboką rozpacz. Powiem wam, że pierwszy raz w życiu zrobiło mi się żal zfriendzonowanego gościa. Oczywiście loszka zauważa go tylko jak potrzebuje wsparcia emocjonalnego, co w rzeczywistości oznacza ściek na własne emocje lub potrzebuje czegoś materialnego/ pomocy. I pani A skacze z kwiatka na kwiatek. Facet czeka, cierpi, tyra. Dodam jeszcze, że w międzyczasie był żonaty, jego małżeństwo rozpadło się bo kiedyś po pijaku zwierzył się żonie że, tak naprawdę to jego największą miłością jest A <<< tak kurwa, zrobił to . Gość stracił kawał życia, rozwalił małżeństwo, stracił bardzo dużo pieniędzy, dodatkowo jest regularnie biczowany opowiastkami o jej aktualnych facetach i nadal tkwi w tym szambie. I nadal czeka, normalnie romantyczne marzenie każdej pani :> Podsumowując, próbowałem rozmawiać, tłumaczyć, strzelił focha i zmienił temat. Niech to będzie dla was przestrogą stulejki, jak wpadniesz w taki kanał to przegrasz życie. Oczywiście wszystko wskazuje na to iż się doczeka, bo ile jeszcze loszka będzie miała adoratorów jeszcze 3-4 lata, a potem nagle wielkodusznie zauważy tego, który był przy niej całe życie. Da mu dupki, pewnie niezbyt entuzjastycznie, ale on i tak będzie zadowolony. Pewnie będzie ślub bez intercyzy, a za kolejne kilka lat pani poczuje, że to jednak nie to i skroi go z kolejnej części majątku, wszak trzeba dzieci zabezpieczyć, chuj z tym, że nie jego. Takie są moje przewidywania.
  4. Witam społeczność po dłuższej przerwie z tematem o męskiej przyjaźni. Moje przyjaźnie z mężczyznami uświadomiły mi bardzo dużo. Mam z kim porozmawiać o głębokich problemach egzystencjalnych, ale jednocześnie zwracam tym samym, aktywnym słuchaniem z pełną empatią. Przyjaźń męska buduje się najczęściej spontanicznie. Moim zdaniem nie warto rezygnować z człowieka, który wydaje się bardzo odległy stylem życia z nami. Czasami trzeba bardziej docisnąć, zaprosić, posłuchać, spotkać się ponownie i już leci do końca życia Mężczyźni potrafią się zaprzyjaźnić pomimo ogromnej różnicy w zarobkach, stylu życia. Mi zawsze chodziło o wymianę przemyśleń, o otwarty umysł, o ciekawe dyskusje, o wsparcie. Fakt, zniszczyłem wiele przyjaźni w swoim życiu, a ludzie też mnie rozczarowali. Ale dałem sobie szansę na wybaczenie. Do kilku znajomości wróciłem i uważam to za strzał w dziesiątkę. Atmosfera się oczyściła, a wyjście poza ego, czy dawne niesnaski niczemu nie służyły. Największe zalety męskiej przyjaźni według mnie (kolejność losowa): - bezinteresowne wsparcie, bo ziomkom trzeba (chcę) pomagać, bez patrzenia na własne korzyści, - wspólne spędzanie czasu na ciekawych aktywnościach, dużo śmiechu i ucieczka od szarej codzienności, - połączenie umysłów przy rozwiązywaniu poważniejszych problemów życiowych – 2,3,4 ziomków, specjalistów z różnych dziedzin to naprawdę potężny kapitał, - nawet po dłuższej przerwie do przyjaciela wrócisz, bo ci wybaczy, da szansę, pozwoli się wyprostować i zyskać nową jakość, - nie ma oceniania za wygląd, za pieniądze, za deformacje umysłowe - wspólne przechodzenie przez życie, więcej okazji towarzyskich, - mężczyznę szybciej zrozumiem, bo nadajemy na tych samych falach, - rozumienie bez słów, - nie ma pożądania seksualnego, co pozwala na wspólny rozwój duchowy, zbudowanie braterstwa po dłuższym czasie, - wiem, że ktoś o mnie dobrze myśli, a ja o nim. Odstawiam rywalizację z mężczyznami. Widzę, jak cierpią, jak chcą spełnić niemożliwe do spełnienia wymagania, jak miotają się bez zrozumienia, bez empatii, bez dobrego słowa. A tu przyjaciel czeka za rogiem, chce się poznać, wyjść na piwo, szczerze porozmawiać. Żyjemy w szambie systemowym, ale powrót do idei męskiej przyjaźni to lek, może nie na całe zło, ale na poprawienie jakości codzienności. Tylko mężczyzna nad mężczyzną prawdziwie zapłacze. Może ktoś uznać ten wywód za pedalski, szczególnie kochane Panie, ale męska przyjaźń jest cenniejsza niż złoto. Przy okazji chcę pozdrowić moich przyjaciół w życiu i na forum, chociaż się nie znamy to ideowo jesteśmy w jednej bajce. Porozmawiajmy o męskiej przyjaźni. Zalety, wady, co wam przyjdzie do głowy
  5. Witajcie Bracia, Jestem ciekawy Waszego zdania w temacie przyjaźni męsko-damskiej. Czy macie jakieś doświadczenia w temacie? Czy macie jakieś przyjaciółki, kobiety w których nie widzicie partnerki seksualnej ale np kogoś z kim można pogadać wprost, wygadać się, wyżalić itp. Mam pewną znajomą ,która zna mnie dość dobrze. Myślę ,że mógłbym ją nazwać przyjaciółką (sam powiedziałem swego czasu ,że jesteśmy tylko przyjaciółmi i nimi pozostaniemy). ROzmawiamy szczerze na wiele tematów (telefon i mail z uwagi na dystans). Poznałem ją na grupie terapeutycznej, spędziliśmy tam 2 lata. Nie widzę w niej partnerki seksualnej (ba przecież nawet się nie widzimy) ale całkiem dobrze mi się z nią rozmawia. Słucha tego co mówię, nie ocenia, nie testuje , sama inicjuje kontakt (mailowy). Zawsze twierdziłem ,że przyjaźń męsko-damska raczej nie istnieje bo po co mi kobieta z która nie mogę uprawiać seksu. Jednak w tej kwesti chyba zaczyna się coś zmieniać (myślę ,że nofap tutaj odgrywa jakąś rolę) . Przestaje widzieć kobiety tylko w kategoriach sex/no sex. Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi w temacie.
  6. Panowie, bardzo dużo tutaj krytykujemy Panie i wiadomo - jest się do czego przyczepić. Ale jako że mam 25 lat i kryzys ćwierćwieku, ostatnio dużo zastanawiam się nad tym dokąd zmierzam, co tak naprawdę daje mi szczęście, dlaczego pomimo bardzo dobrej sytuacji w życiu tak często czuje się żywy na 50%, i tak dalej. Krótka piłka z mojej strony - czy w ogóle da się Waszym zdaniem znaleźć kobietę która odpowiada naszym kryteriom (np. inteligentna, ambitna, wyluzowana, z dystansem do siebie, ładna itd) i z którą można utworzyć harmonijny związek na długie lata albo na całe życie, w którym będzie można wydać kiedyś na świat jakieś dzieciaki, wspólnie osiągać cele i kroczyć przez życie jeszcze fajniej niż jako kawaler? Wspominając "kryteria" mam oczywiście na myśli te chociaż w miarę realistyczne, bo zauważcie, że często krytykujemy Panie za to że polują na ideał księcia na białym rumaku, a jednak równie często faceci z bloku zarabiający 1500 zł w dead-end jobs marzą o znalezieniu kobiety wyglądającej jak Megan Fox, 100% stabilnej emocjonalnie, bogatej, z zainteresowaniami, jeżdzącej nowym Mercedesem SL500 i do tego wiernej seks-maszyny z idealnym photoshopowym ciałem, co nie jest celem realistycznym na tym poziomie drabiny społecznej, a nawet jeśli ktoś jest zajebistym uwodzicielem z ciałem Adonisa, to nie do dłuższego/stałego związku. Zresztą gdzieś w jakimś temacie wspominał o tym bodajże Red, pisząc o swojej kuzynce. Co więc, Waszym zdaniem, jest realistyczne dla w miarę ogarniętego/ogarniętego faceta? Powiedzmy że dla takiego który zarabia całkiem fajną albo całkiem zajebistą kasę, albo po prostu jest na swoim, bądź ma rozwojową pracę którą lubi, kuma co i jak w życiu, ma hobby/zainteresowania, swoje własne poglądy i wygląda całkiem spoko? Nie chodzi mi tutaj o pua rozkminy z dupy w stylu "możliwa jest w tym przypadku samica w zakresie HB7-9 o wymiarach x na x, przy uwzględnieniu że blablabla, jednak ruchając ją 3 razy w tygodniu musimy wyliczyć ze wzoru Davida DeAngelo czy przypadkiem aby.." tylko o całościowe spojrzenie na życie, formowanie związków które umacniają faceta (i kobietę) zamiast ich/jego udupiać...albo może właśnie wybór samotności na całe życie, lub też jakieś inne opcje, itd. Czy są tutaj jacyś zaobrączkowani/zaręczni/usadzeni w związkach samcy którzy po kilku latach czują się spełnieni, zadowoleni, usatysfakcjonowani, nie dręczeni regularnymi fochami, wyrzutami i schematami typu "wychowam mojego misia pysia bo jest nie taki jak trzeba"? Albo czy znacie takich i macie jakieś namacalne dowody że jest właśnie tak, jak mówią?r A ci samotni od wielu lat - tak zupełnie szczerze, w zgodzie z sumieniem, samemu przed sobą - nie brakuje Wam niczego, gdy ograniczacie relacje z kobietami tylko do tych "powierzchownych", do "seksu i nara"? Potrzebuję jakichś życiowych odpowiedzi. Pytam bo sam jeszcze do niedawna myślałem że jestem w "idealnym związku" (a wcześniej nigdy nie byłem zwolennikiem związków tylko seksualnego freelancerstwa), ale coraz częściej mam wątpliwości czy to powinno wyglądać w ten sposób - opiszę to w osobnym temacie, ale narazie nie mogę się zebrać (długo by pisać). Pozdro
  7. Witam wszystkich w ten czerwcowy poranek. Tak sobie ostatnio rozmyślam, że przyjaźń między dwoma mężczyznami przeżywa głęboki kryzys, gdyż m.in zaraz podczepia się to pod jakąś gejozę. Ot, taki znak tych chorych czasów. Obserwuję jednak jak niewiele jest tak cennych i wartościowych relacji. Sam odczuwam od dłuższego czasu deficyt takiej znajomości choćby z tego powodu że większość Panów jest w stanie oddać i poświęcić wszystko dla odrobiny lśniących, efektownych paciorków (cipa). Dodam, że dla mnie taka przyjaźń powinna się opierać na bezwzględnej szczerości i waleniu prosto na klatę nawet najbrutalniejszej prawdy bez jakiegokolwiek słodzenia (czyli zupełnie odwrotnie jak u bab). A jak wy postrzegacie sprawę?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.