Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'społeczeństwo'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 13 results

  1. Od jakiegoś czasu zauważyłem, że na ekranach w ZTM (autobusach, tramwajach) promowana jest tzw. "Kampania Edukacyjna poświęcona zrównoważonemu rozwojowi biznesu" Najważniejszym postulatem ww. akcji jest "Cel 5: Osiągnąć równość płci - wzmocnić pozycje kobiet i dziewcząt". Oprócz narzekania na to, że kobiety zarabiają o (prawie) 20% mniej od mężczyzn na kierowniczych stanowiskach, są niestety jeszcze inne 'kwiatki' - rzekomo mające świadczyć o dyskryminacji kobiet i tym okropnym patriarchacie, w którym żyjemy Linki: http://www.unic.un.org.pl/zrownowazony-rozwoj---cele/cel-5:-osiagnac-rownosc-plci-i-wzmocnic-pozycje-wszystkich-kobiet-i-dziewczat/2944 http://www.un.org.pl/rownosc-plci-a-cele-zrownowazonego-rozwoju http://odpowiedzialnybiznes.pl/artykuly/rola-biznesu-rzecz-rownosci-plci/ Moje pytanie jest następujące : "Czy możemy w jakikolwiek sposób walczyć z rozprzestrzenianiem się wśród społeczeństwa tych bzdur ?"
  2. Dzień dobry. Najpierw opowiem prawdziwą historię. Podczas II wojny światowej szalały mrozy okrutne. Zamarzła nie tylko ziemia, tak, że trupów grzebać się nie dało i trzeba było palić nimi w piecach. - Przepraszam za ten niepoprawnie politycznie żarcik ale taka jest prawda, trochę naciągana, ale zawsze jednak. Wróćmy jednak do meritum. Moja Babcia była wtenczas nastolatką. Mieszkała sobie w Zagłębiu Dąbrowskim i pewnego dnia skierowano ją na roboty do Niemiec. Wyjaśnię, że roboty takie oznaczały katorżniczą pracę i brak wynagrodzenia. Ma Babcia miała jednak dużo szczęścia i zatrudniono ją w fabryce, gdzie malowała farbą oznaczenia na różnych sprzętach. A na zimową porę niemiecki pracodawca był bardzo hojny i podarował mojej Babci gumiaki. - A mógł zabić przecież. Te gumiaczki przymarzły mojej Babci do nóg! Takie były mrozy. Babcia do końca życia dbała o dobre buty dla siebie i swych bliskich. Ta pamięć genetyczna mieszka też we mnie i z prawdziwym zażenowaniem oglądam zimową porą przemykających nie tylko młodych ludzi w trampkach i bez skarpetek. - Tak, wiem oni tam mają tzw stupki. Ale to nic nie zmienia, im wszystkim jest zimno. Zwiedzeni modowym demonem brną w swej głupocie i nic nie da się z tym zrobić. Kiedy zaczną odpadać im stopy to dziwnym trafem nie będą tego zauważać. Na przystankach stoją przemarznięte stwory niczym z krainy absurdu. Z pogardą spoglądają na me ciepłe, wysokie skórzane buty. Chłoptasie woleli przecież dołożyć kilka stówek i kupić markowe szmaciaki. Czyżby ich mózgi, aż tak były wyprane? Mnie jest ciepło, im bardzo zimno. I żadna moda mnie nie zmusi do tego abym ubierał się wbrew swojemu komfortowi czy... przyzwoitości. Tak, przyzwoitość, dobry gust i dobry smak to są najwidoczniej me wady? Obserwując modowego demona idę o zakład, że jego pomysły będą coraz bardziej szalone. Latem przyjdzie moda na smarowanie twarzy odchodami a następnej zimy już nie szmaciane trampeczki a klapeczki będą na topie. I to oczywiście bez skarpetek! Bo wszakże największym bezguściem jest właśnie zakładanie skarpetek.
  3. Dzień dobry. Po chwili namysłu postanowiłem zamieścić tu oto pierwszy rozdział mej nie wydanej powieści.... Tekst ma już trzy lata ale jest - tak myślę. ponadczasowy.... Jeżeli znajdzie się choć jedna osoba, której się spodoba to zamieszczę rozdział drugi. Jeżeli więcej? Mmmmm.... może sprzedam auto, wezmę kredyt i się wydam własnym sumptem? Krytykę przyjmę z pokorą. Rozdział I. Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów! Pan Ekspert obserwował młodego mężczyznę, który najwidoczniej miał zamiar popełnić samobójstwo. Mężczyzna znajdował się pomiędzy jezdniami, szerokiej śródmiejskiej alei i motał się zapalczywie w swym szaleństwie. Wykrzykując niezrozumiałe kwestie i wykonując dziwne ruchy, ukazujące pełnie swego obłędu! - Mnie to się nigdy nie przytrafi! Ja nigdy nie zagram „za wszystko”! – Zapewniał Ekspert sam siebie. A że przyglądał się szaleńcowi z wysokiego na piętro barowego tarasu to wydawało mu się, że góruje nad nim nie tylko emocjami, lecz także i rozumem. W jego mniemaniu ów tamten był zwykłym chciwym głupcem, który chce mieć to wszystko tu i teraz, nie bacząc na okoliczności i swój potencjalny wkład pracy. Ekspert zapewnił siebie raz jeszcze, iż nie obniży swego poziomu i tak nisko nigdy nie upadnie. Spojrzał z obrzydzeniem i bez wyrazu współczucia na życiowego skazańca… Tamten w dalszym ciągu szukał śmierci w amoku. Jego wykrzywiona w grymasie bólu twarz podobna była do opętanej osoby, szukającej czy to w śmierci, czy w drugim człowieku, pomocy. Ekspert nie to, że był zupełnie nie czułym człowiekiem, wręcz przeciwnie! To dosyć romantyczny mężczyzna, słusznej postury, którego los obdarzył tak chwilami radości jak i smutku. Nie mógł on jednak udzielić pomocy tamtemu, gdyż w jego mniemaniu należeli oni do zupełnie innego rodzaju ludzkiego. Tamten był przegrany zupełnie a on Pan Ekspert, był najbardziej znanym bywalcem salonów bukmacherskich w całej okolicy! A że odnosił małe sukcesiki i trafnie podpowiadał wyniki meczów piłkarskich. To i szacunkiem cieszył się w miarę względnym, pośród swego środowiska. Co napełniało go złą dumą i stawiało ponad wszystkimi innymi. A na pewno nie pozwalało zniżyć się do poziomu tamtego szaleńca! Pan Ekspert mylił się jednak okrutnie. Pomiędzy nim a tamtym wykolejeńcem nie było żadnej różnicy jakości. Owszem ilości tak, ale nie jakości! Obydwaj, byli hazardzistami i obydwaj zmierzali do piekła bram. Z tą różnicą, że tamten pośrodku drogi już tam był jedną nogą a Pan Ekspert szedł jeszcze spokojnym spacerkiem szerokim duktem pośród szemrzących zdrojów – tych małych pieniężnych wygranych, które uśpiły jego czujność, stępiły wzrok i słuch. Bo jak wytłumaczyć, iż ten w miarę rozgarnięty i rozumny facet, nie słyszy diabelskich chórów, trąb grających na czarną nutę otchłani… Pan Ekspert był święcie przekonany, że panuje nad swym żywotem, choć fakty mówiły; co innego. Kilka godzin wcześniej w obszernym salonie firmy bukmacherskiej, Pan Ekspert właśnie obserwował tego młodego mężczyznę, jak ten stawiał olbrzymie pieniądze „na pewniaka”. Bardzo dobrze ubrany młodzieniaszek, był wtenczas w zgoła odmiennym humorze. Jego piegowata roześmiana twarz i pewny młodzieńczy głos, odzwierciedlały pełnego życia mężczyznę, który ma świat u swych stóp i dysponuje dużą ilością gotówki, którą zwiększy poprzez postawienie na zwycięstwo reprezentacji Włoch w finałach piłkarskich mistrzostw świata! - Wiadomo to Włosi! Wielokrotni mistrzowie! Nie jest możliwe by odpadli we wstępnej fazie turnieju! W dodatku grają z jakimiś cieniasami… z nie wiadomo skąd! Wygrają na pewno!” – Przekonywał znajdujących się w salonie bukmachera klientów. Zwykli to byli mężczyźni, dziś pomiędzy nimi była również kobieta. Nawet śliczna blondynka przed trzydziestką z miłym uśmiechem na twarzy. Podobno miała chłopaka w Barcelonie i tam chodziła na piłkarskie mecze, których wyniki trafnie przewidywała, niestety Katalonka – tak ją nazwał kiedyś jeden pisarz – grała dość ostro i pomimo wygranych notowała też bolesne wpadki, co nie pozwalało jej zająć godnego miejsca w tej opanowanej przez mężczyzn dziedzinie. Młody mężczyzna, zanim postawił swe pieniądze, mówił tak żarliwie, że można było odnieść wrażenie, iż usiłuje przekonać nie tylko słuchaczy, ale i siebie. Widać miał do tego dar. Wszyscy obecni hazardziści jak jeden mąż; zgodzili się z jego opinią. Nawet Pan Ekspert, który to w swym zwyczaju, zwykle się z nikim nie zgadzał, wcześniej przeanalizował sytuację i również nie wydawało mu się, aby grający w pełnym składzie ze wszystkimi „zdrowymi wielkimi gwiazdami” Włosi mogli przegrać! A mecz ten musieli wygrać, by wyjść z grupy i tym samym awansować do następnej fazy turnieju. Tylko Katalonka - jedyna w tym towarzystwie kobitka kręciła noskiem i wyjaśniała: Że jej kobiece oko nie dostrzega we Włoskiej drużynie ducha zwycięstwa, którym to dysponowali ostatnio, kiedy byli najlepsi i że obecni Włosi raczej przypominają „rozkapryszone panienki”, niż herosów z Rzymskiego Colloseum… w tych to była zakochana do szaleństwa! A ci zniewieściali, nie dość, że jej się nie podobali to dodatkowo nie wzbudzali zaufania… Ale biorąc pod uwagę, kogo dziś mają za przeciwnika to i tak wygrają na pewno! - Mistrzostwa Włosi nie zdobędą, ale z grupy wyjdą! – Dodała. - „W następnej rundzie wpadają na Brazylię! A z Brazylią nie będą mieli żadnych szans! Już mam pewniaka na następną rundę!” – Przemówił siedzący przy stoliku obok Eksperta jego starszy o dwadzieścia lat kolega - Wąsaty. - Włosi są drużyną turniejową, rozkręcają się z meczu na mecz. Brazylia będzie miała z nimi ciężko! - Nie zgodził się Ekspert. To stwierdzenie tylko utwierdziło młodego człowieka w powziętej wcześniej decyzji. Upewniwszy się, co do swojego postanowienia, włożył właśnie gotówkę do kasy! Z zadowoleniem odebrał kupon potwierdzający zawarcie zakładu! Cieszył się bardzo, iż wzrósł kurs na Włochów! – Wygrana będzie większa! Jutro odbierze niemalże drugie tyle, co dziś wpłacił! Nie mógł zresztą zrobić niczego innego, skoro dwóch najbardziej wytrawnych graczy z punktu, spiera się o to jak Włosi wypadną z Brazylią w następnej rundzie. Teraz już jest po wszystkim! Włosi nieoczekiwanie zremisowali mecz, który powinni wygrać a młodzieniec stracił pieniądze ze sprzedaży domku po swych przodkach. Pan Ekspert już nie śledził dalszych jego poczynań i udał się do środka baru, gdyż ujrzał nadchodzącego typa, którego nienawidził serdecznie… - Widziałeś jak cieszą się Afrykańczycy z awansu? – Zapytał już we wnętrzu Wąsaty. - Tak, oni się potrafią cieszyć… Don Pedro tu idzie. – Ekspert poinformował i usiadł tak by nikt przy nim nie mógł zasiąść. - Don Pedro wypije jedno piwko i sobie pójdzie, my obejrzymy sobie następny mecz, szkoda, że Włosi zawalili wszystkie kupony. – Wąsaty był nie pocieszony faktem, że następne spotkanie będzie oglądane bez emocji. Ekspert obserwował jak Don Pedro zamawia piwo przy barze… I tu jego niechęć do to tego typa się znacznie zwiększyła! Bowiem Don Pedro kupił ciemne zagraniczne a nie miejscowe jasne… zagryzł tylko zęby i czekał na rozwój wypadków. - Don Pedro to pedał. – Dało się gdzieś usłyszeć. - Nie, to swój chłop, artysta, książki piszę. – Bronił znajdującego się jeszcze przy barze faceta Wąsaty. Ekspert nic się nie odezwał, nie miał zamiaru nikogo bronić, szczególnie jego. Ale też nie mógł potwierdzić oskarżeń, gdyż znał Don Pedra bardzo dobrze a znienawidził go jednej nocy, kiedy to jego własna małżonka przez sen wymówiła imię tego „gościa”! Wcześniej przez niemalże dwadzieścia lat byli sąsiadami i dobrymi kolegami. Ich drogi się rozeszły, kiedy Ekspert wziął ślub z miłością swego życia w najlepszym okresie swego życia! Ekspert miał wtenczas nieźle prosperujący interes – sklep z modnymi ciuchami w centrum i nie miał problemu z zakupem dużego mieszkania w sąsiedniej, lepszej dzielnicy, gdzie tuż po weselu przeprowadził się wraz z kochającą go małżonką. Idylla nie trwała długo. Po roku żona Eksperta urodziła maleństwo. Radość przemieniła się w smutek, kiedy się okazało, że chłopczyk jest niepełnosprawny. Ekspert cierpiał bardzo, lecz nie potrafił tego okazywać i całymi dniami siedział w swym sklepie. Don Pedro przychodził wtenczas do niego i razem popijali sobie małe, co nieco, które łagodziło ból. Któregoś dnia Don Pedro przyniósł gazetkę z bukmachera i kilka piw. Ruch w handlu był wtenczas malutki, więc bez przeszkód obstawili swe typy. I stała się rzecz straszna! Oni oboje wtenczas wygrali! Nie były to znaczne pieniądze, ale dawały one szczęście i radość… Tym sposobem pogrążyli się w nałogu, wiedząc teraz, iż w to można wygrać przestaje się liczyć porażki, które jak czarny ocean otaczają nieliczne wysepki wygranej. Teraz właśnie Don Pedro podchodził do stolika, przy którym Wąsaty, Ekspert i Zajączek siedzieli od kilku godzin… - Można się przysiąść? – Zapytał Don Pedro. - Siadaj. – Odpowiedział Wąsaty, który lubił również i jego. - Policja zgarnęła z drogi jakiegoś łebka… jak ten się rzucił pod radiowóz. – Don Pedro przyniósł nowinę. - Postawił na Włochów mnóstwo forsy. – Mimowolnie wyjaśnił Pan Ekspert. - Dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć procent graczy na świecie postawiło dziś na Włochów. – Don Pedro powiedział to z uśmiechem na ustach i by już nie denerwować towarzystwa dodał cicho: - Ja też. - Za tydzień w środę jedziemy na jeden dzień w góry. – Wyskoczył nieoczekiwanie znajdujący się jeszcze przy stoliku Zajączek. - Kto jedzie? – Zapytał Pan Ekspert i już miał swoim zwyczajem skrytykować ten pomysł, kiedy Don Pedro się odezwał: - Ja nie jadę, za tydzień są mecze… - Za tydzień w środę nie ma żadnych meczy, a postawić kupon można i w górskim kurorcie, prawda Zajączek? – Pan Ekspert był zadowolony z faktu, że przyłapał mądralę na ewidentnej niewiedzy. - Prawda. – Odezwał się Zajączek i od razu dodał: - A ja bym chciał, byśmy wszyscy razem tam pojechali! Po propozycji Zajączka zapanowała cisza. Zajączek był fajnym ogólnie lubianym gościem. Niestety był doświadczony przykro przez los. - Lekkim kaleką. Porażenie mózgu, jakie przeszedł w dzieciństwie nie pozwalało mu funkcjonować na równi z innymi, lecz nie przeszkadzało zupełnie w przebywaniu z nimi w barach, czy salonach bukmacherskich, gdzie Zajączek nawet nieźle sobie radził. Nie wygrywał, ale też nie stawiał dużych pieniędzy. Miał odłożony comiesięczny budżet i traktował ten hazardzik jako dobrą zabawę. A za zabawę jak wiadomo; należy płacić! Pośród tej krótkiej ciszy; Ekspert czekał na to, co powie Don Pedro, by się oczywiście z nim nie zgodzić, Don Pedro jednak nie mówił nic, tylko Wąsaty wyjaśnił, iż nigdzie nie jedzie, bo tu mu dobrze i już! Na to po zastanowieniu jednak głos zabrał Don Pedro i zaproponował, że można jechać w cztery osoby i tanio to wyjdzie gdyż; Ekspert pojedzie z synem a ten ma wszelakie zniżki i Ekspert nie wyda dużo forsy, bo on w końcu jako rodzic i opiekun też ma ustawowe zniżki na transport i nie tylko! - Młodego, Stara nie da mi pod opiekę… - Zaczął Ekspert. - Ja jej wytłumaczę, że to korzystne i już! Przecież ruchowo to on jest całkiem sprawny. A zresztą na górę wyjedziemy wyciągiem, tylko zejdziemy pieszo.- Don Pedro przedstawił sprawę a Ekspert tylko zgrzytał zębami na myśl, że ten typ będzie rozmawiał z jego żoną! - Ja też przecież mam zniżki jako osoba niepełnosprawna. – Odezwał się Zajączek. - Tak wiem! Ja pojadę jako twój opiekun… jeżeli się zgadzasz?- Don Pedro. - Zgadzam się! – Zajączek był bardzo zadowolony. - No to jesteśmy umówieni! Ja zmykam. – Don Pedro szybko wypił swe piwo i zanim się zaczął mecz na wielkim barowym ekranie, wyszedł z lokalu i podążył piechotą do swego mieszkania. - On mieszka przecież koło Ciebie. – Wąsaty zaczepił zafrapowanego Eksperta. - Dalej… kiedyś mieszkaliśmy w jednej kamienicy, ja teraz mieszkam tu bliżej. – Ekspert odpowiedział mimo woli i zaczął liczyć drobne pieniądze… brakowało mu na piwo. Don Pedro w tym czasie szedł już szybkim krokiem w kierunku swego miejsca zamieszkania, do przejścia miał około czterech kilometrów. Mógł jechać autobusem, miał w końcu na bilet, ale tak się przyzwyczaił do tych spacerów, że po prostu inaczej już nie potrafił i twierdził jeszcze, że dzięki nim jest zdrów i szczęśliwy! Istotnie przejście piechotą około ośmiu kilometrów dziennie sprawiało, że mężczyzna ten zachowywał zdrowy wygląd i nawet nie posiadał widocznego „brzuszka” tak charakterystycznego dla „gości” w jego wieku. Ekspert postępował podobnie, ale ten miał do przejścia o kilometr w jedną stronę mniej i że znacznie więcej pił piwa, niż Don Pedro to i „brzusio” mu urósł malutki. Ekspert nie lubił też Don Pedra z tego oczywistego spacerowego powodu… nie mógł przeboleć, że ktoś łazi sobie tak samo jak on! – Tą samą drogą do domu. Ekspert nienawidził swego dawnego przyjaciela, ale jeszcze bardziej nienawidził jego brata – Długiego! Na widok, którego, wchodzącego do lokalu powstał z miejsca i czym prędzej wyszedł… tylnymi drzwiami. Tam na zapleczu nieoczekiwanie się do niego uśmiechnęło szczęście! Znalazł prawie całą paczkę papierosów, do której był włożony banknot! O wystarczającym nominale by wrócić do baru i postawić kolejkę! Zanim jednak tam wszedł z powrotem to obszedł cały budynek, by z gracją zapalić papieroska na wysokim tarasie. Wiadomo po wprowadzeniu durnych przepisów, palenie jest w lokalach zakazane. I kiedy już delektował się zabójczym dymkiem w miłym towarzystwie to dołączył do niego Wąsaty i mu oznajmił, iż Długi przysiadł się do stolika i wszystkim postawił po piwie, jemu też. Ekspertowi chwilowo widocznie przeszła ta nienawiść i bez przeszkód po papierosku, zasiadł koło Długiego spędzając tam całe dwie godziny. Oglądając wieczorny mecz i pijąc jeszcze jedne piwo na jego koszt. Zadowolenie Eksperta potęgował fakt, iż Długi również dziś postawił w poprzednim meczu na Włochów… a o tym, że Włosi zarąbali jemu wszystkie kupony, to już sam nie pamiętał. Wszak jutro też są mecze i on posiada kilka groszy… postawi jutro. Dziś nie wie jeszcze jak będzie typował? Jutro będzie wiedział, na pewno! Piwo zaszumiało w głowie Eksperta do tego stopnia, że ten przypomniał sobie to, że jutro też jest losowanie Totolotka i pomimo, iż nie ma kumulacji to i tak sporo można wygrać! On posiadał kilka znaleźnych groszy, więc teraz nienawiść do Długiego i jego Brata zastąpiona w nim została przez wizję stania się zamożnym człowiekiem – wystarczy wszak przecież wysłać tylko kupon! - Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów! – Zagadał Długi, Eksperta. Kiedy razem piechotą szli do swych mieszkań. - Jutro grają nasi. Ciekawe, czy zdobędą, chociaż bramkę? - Ekspert rzucił na odczepne i znów zapalił papieroska. - Oni wygrają ten mecz. – Powiedział cicho Długi i już do samego bloku, w którym mieszkał Ekspert nic do siebie nie mówili. Po pożegnaniu się z Długim, Ekspert jednak nie udał się do siebie na górę a tylko przystanął przed wejściem, by w spokoju móc zapalić jeszcze jednego papierosa, dziś już ostatniego. W swym mieszkaniu nie odważyłby się tego zrobić. Jego żona na pewno na sam zapach dymu z papierosa rozpętałaby dziką awanturę! Co prawda było już po północy i prawdopodobnie już spała, lecz Ekspert wolał nie ryzykować i stojąc tak po zmroku na dworku spoglądał w gwiazdy, tak ślicznie wyglądające na tym późnoczerwcowym niebie, że rozmarzył się nam „chłopina” nie na żarty i zapalił znów! Tym razem to był już pierwszy papieros w nowym dniu! - To już dziś, grają nasze patałachy. – Ekspert powiedział do siebie i postanowił postawić na macierzystą reprezentacje, prawie wszystkie znaleźne pieniądze, bo za te prawie to wyśle kupon totolotka… tam wygra przecież okrągły milion! Na macierzystą reprezentacje naszych bohaterów był nawet niezły kurs. Nie byli oni faworytem tego meczu i można było potroić włożoną sumę w wypadku ich zwycięstwa. Stało się to na skutek tego, że „Nasza reprezentacja” przegrała dwa poprzednie mecze na tych mistrzostwach i jako pierwsza w sumie odpadła już z turnieju. Ten dzisiejszy mecz to tak naprawdę pożegnanie z Mundialem. Przeciwnikiem jest drużyna, która już awansowała i teraz wystąpi prawdopodobnie rezerwowym składem, tak ażeby oszczędzać swe siły na lepszych przeciwników. Jest szansa na to, że nasi, strzelą honorowego gola w tych mistrzostwach. Pan Ekspert zgasił kiepa i z czystego snobizmu zamiast wyjechać windą na piętro to on podążył na nogach, zmęczył się tym trochę, lecz w duszy był szczęśliwy; dziś jest jego dzień! Postawi na swoich i potroi kasę a co więcej dziś wieczorem zakończą się jego finansowe męki, bo nie jest możliwe by ktoś inny mógł wygrać milion w totolotka. I tu uprzedzę fakty – Pan Ekspert się nie mylił. Nikt inny nie sięgnął tego dnia po ten milion! A że on również, to już jest inna kwestia, która go o dziwo wcale nie zmartwiła! Ponieważ w następnym losowaniu będzie już tak zwana kumulacja i do wygrania o kilka milionów więcej! A że to jest więcej! To znacznie lepiej niż by było mniej! Pan Ekspert ma na kupon, więc się cieszy z tego, że następnym razem wygra więcej niż zakładał. Ekspert w swym nawet dużym mieszkaniu zajmuje pokój tuż przy drzwiach wejściowych. Szybko przemyka do niego i nasłuchuje… W mieszkaniu wszyscy śpią; jego żona samotnie w swym pokoju a z synem w innym śpi jego babcia, która zwykle nim się opiekuje. Ekspert się rozbiera i stwierdza z radością, że w kieszeni ma puszkę piwa! - Tak, to Długi po drodze przecież kupił. Wypija pierwsze dziś piwo w ciemności i tylko ma problem z tym, że musi się udać do toalety – niestety musi przejść koło pokoju żony. Ta na szczęście śpi. Tak mu się wydaje i kiedy wraca do swego pokoju; to otwiera szeroko okno i zapala papierosa. Kiedy kończy palić to pluje na jarzącego się kiepa! – Jest w końcu kulturalnym gościem i zapalonego przez okno wyrzucał nie będzie! Ekspert dziś zasypia szczęśliwy. W końcu odniósł sukces. Znalazł papierosy, kilka groszy i się napił piwa czyimś kosztem. – Te dwa pierwsze w barze postawił mu Wąsaty i Zajączek. A że „uwalił” kupon na Włochach? To nie ważne. W końcu wszyscy się na nich przejechali. Martwiło go to jednak, że ze wszystkich swoich typów tylko w tym jednym przypadku się pomylił, gdyby nie dał tego meczu na kuponie to jutro by odbierał ponad stukrotność wkładu! Co prawda nikłego, ale zawsze jednak! PS. WSZELAKIE PRAWA AUTORSKIE NALEŻĄ DO MNIE! Acha.... Na forum jestem nieczęsto. Wszelakie odpowiedzi z mej strony najwcześniej we wtorek.
  4. Witam założyłem temat o nowych technologiach ,jesteśmy na progu wejścia w „nowa erę hi-tech” ,każda taka zmiana wywoła reakcje w społeczeństwie np. .,rewolucja przemysłowa,kolej,maszyny , ludzie tracili pracę,zamieszki, .itp Taki pierwszy temat z Polski to w jakimś stopniu koniec ery monopolu taxi : 1 Taxi vs UBER( takich firm może być więcej, nie wspieram Ubera, może się nazywać robo-taxi,bot-car cokolwiek google taxi) https://www.youtube.com/watch?v=Z1AEPvcNb-Y https://www.youtube.com/watch?v=g5s4Zz_ZDx0 https://www.youtube.com/watch?v=oKNKcMYcjI0 https://www.youtube.com/watch?v=kjExYqtDxIg https://www.youtube.com/watch?v=zqbxBTeRrp0 zobaczcie komentarze pod filmikami Moim zdaniem takie firmy jak Uber w przyszłości z autonomicznymi autami zabiorą sporą część rynku już dziś podgryzają zwykłe taxi z tego co widziałem na filmikach wygrywają cena,kierowcą( który hm jest jakby z tego środowiska co zamawiający, nie jest zapóźniony technologicznie Janusz lub Mirek Handlarz … nie wszyscy są tacy ale jednak ci „typowi” przez lata zbudowali czarny pijar ) , nowością i marketingiem i jak to sam taksówkarz ocenił lepszą aplikacją na telefon. 1. Zwróćcie uwagę na”myślenie” taksówkarzy „państwo powinno zabronić” ,wyzwiska agresja. Brak zmian u siebie np. jednakowe stroje może jakieś marynarki zamiast samowolki, zmiana wizerunku, system opłat przyjazny dla klienta. Ocena taksówkarza online .itp 2. I do rozmów powinni wysyłać dyplomatę a nie Janusza co „w kły przywali” Uber -ma dziś problem z licencją czy kruczkami prawnymi ale za jakiś czas rozwiążą ten problem i wtedy odgryzą kawałek tortu dla siebie. Obok ubera powstaną albo przerobią jakąś cześć „floty” firmy transportowe np. zrobotyzowana hurtownia-pakownia + ciężarówki autonomiczne. Nawet w świadomości kilku moich znajomych firma na U się zakorzeniła, ---auta https://www.youtube.com/watch?v=T2_xh5GN9yM https://www.youtube.com/watch?v=ETsYpdz3SDE Inne dziedziny to już tak na szybko Drukowane domy ---drukarki https://www.youtube.com/watch?v=SObzNdyRTBs https://www.youtube.com/watch?v=u7ZYKMBDm4M https://www.youtube.com/watch?v=nVK9PsXVOMM https://www.youtube.com/watch?v=WwvwvjNjQaQ Zwiękrzenie siły robotników/pracowników ---power suit https://www.youtube.com/watch?v=QjRrnwiP-8E https://www.youtube.com/watch?v=VSzvVXiWkSg ---amazon ---transhumanizm, cybernetyka,AI http://www.dobreprogramy.pl/Elon-Musk-pracuje-nad-wstrzykiwalnym-interfejsem-mozgmaszyna,News,76085.html http://www.dobreprogramy.pl/As-lotnictwa-nie-mial-szans.-Sztuczna-inteligencja-ALPHA-zapowiada-zmierzch-pilotow-wojskowych,News,74351.html http://www.popsci.com/ai-pilot-beats-air-combat-expert-in-dogfight Jak myślicie jak się to dalej rozwinie? W książkach/filmach s-f były już podane scenariusze : -Skynet, AI bunt maszyn, -Cyber-Człowiek wszczepy elektroniczne, wpięcie do sieci 24h (często matematycy takie coś mają (obserwowałem) niezrozumienie "uczuć/społeczne upośledzenie czy ciągła analiza,brak improwizowania, wszystko musi być od - do , brak empatii)
  5. Temat zapodałem w rezerwacie bo jestem też ciekaw opinii naszych forumowych pań. Żyjemy w czasach, kiedy w modzie jest kogoś „wymienić” a nie pracować nad sobą/związkiem. Dotyczy to obojga płci. Po co się męczyć/pracować skoro na świecie jest kolejne 3.5 miliarda kobiet/mężczyzn? Na forum mamy (wg mnie) 3 główne nurty myślowe: 1. Nie chcę być w dłuższym związku/nie będę się żenił ani miał dzieci. 2. Mogę być w dłuższym związku ale tylko pod warunkiem, że druga strona spełni długą listę moich osobistych wymagań i preferencji. Nie będę się żenił ani miał dzieci. 3. Mogę się żenić i mieć dzieci ale musi być intercyza, własne osobne mieszkanie itd. Przeważają 1 i 2. Teoria: Kobety - hipergamia Mężczyźni - poligamia 1. Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa? 2. Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty. 3. Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd) w Polsce traktuje w większości preferencyjnie kobiety? 4. Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”? 5. Co z powiększaniem populacji kraju? Wasze opinie? @Animavilis @Tomko @Ruchawicki @ORPIL3 @Ważniak @zuckerfrei @Pytonga @PanDoktur @Wilson @Szkaradny
  6. Ciekawy gość ,opowiada o kontroli wewnątrz służb i społeczeństwie , surwiwalu, USA-NATO-VS ROSJA-CHINA , dobrze słyszałem jak mówił " JF LRS? " czy dzej F cośtam... "Przemysław Karda - pisarz, oficer WP, podróżnik, przedsiębiorca. Współwłaściciel m.in. Buisness Forces. Autor książki "Interregnum". Szkolony przez służby specjalne oraz US Air Force. Zorganizował 63 wyprawy ekstremalne (Alaska, Syberia, Sahara, Arktyka). Zajmuje się łączeniem metod wojskowych z cywilnymi tworząc autorski system dowodzenia i zarządzania. Na warszawskiej konferencji EXPOSING THE TRUTH omówił temat metod kontroli i ucisku w wojsku oraz służbach, i wpływ na sytuację cywilno-polityczną." 1) Metody budowania posłuszeństwa w służbach i wpływ na sytuację cywilno-polityczną troszkę za dużo "Marksizmu" i lewicowych poglądów ;D 2)
  7. To mnie zaimponował tym filmem. Pokazuje jak wiele w życiu publicznym nie zależy od merytorycznych danych, od faktów, lecz od emocji. Więcej w filmie. Jakie są wasze przemyślenia odnośnie tego? Polecam także inne filmiki tego gościa.
  8. W tym tygodniu miałem możliwość podejrzenia kilku odcinków tvnowskiego ,,Szpitala". Nie wiem, czy sam do tego dążyłem podświadomie, ale niepokojace fakty są takie, że jak już usiadłem, to z umiarkowanym zainteresowaniem obejrzałem 3 czy 4 odcinki - oczywiście z dystansem i ku celom badawczym. To, co szokująco rzuca się w oczy, to sam fakt, ile w ciągu zaledwie kilku dni upchano tematów, które są kluczowe w sprawach damsko-męskich i ...Matrixa. Krótko opiszmy 3 wątki będące przedmiotem luźnej analizy. 1 odcinek: do szpitala trafia 45 - letnia kobieta, żona rolnika, prowadzą też gospodarstwo agroturystyczne. Typowa zażywna kobieta ze wsi. Jest wartościowana pozytywnie - uległa wypadkowi wskutek awansów 50-letniego gościa z Ameryki. On sam też zjawia się w szpitalu, następuje konfrontacja jego i męża - twórcy stoją po stronie letnika. Nagabuje on kobietę na seks w ubikacji (!) i ona na to się zgadza. Później dochodzi do rozczarowania, ponieważ wbrew zapewnieniom, gość nie zamierza brać kobity ze sobą do USA. Wymowa jest prosta. Krytyce w tym odcinku podlega mąż, który wydaje się dbać tylko o gospodarstwo, a zapomina o swej żony (stereotyp rolnika). Kobiecość dojrzałej gospodyni łatwo ulega wpływom zawadiackiego letnika, lecz jej zdrada nie podlega napiętnowaniu. Ostatecznie wszystko w miarę dobrze się kończy, rolnik wybacza, letnik wraca do USA. Wniosek jasny - dojrzała, niezaspokojona kobieta ma prawo do chwili zapomnienia z ,,obcokrajowcem" w szpitalnej łazience. Dodajmy, że rolnik traktowany jest jak fajtłapa itp. 2 odcinek: do szpitala wskutek niegroźnego wypadku trafia 10-latek. Szybko pojawiają się jego opiekunka i ojciec. Matki nie ma, gdyż jest na zakupach albo u kosmetyczki - narrator jasno mówi, że to jest jej codzienne zajęcie (wartościowana negatywnie). Okazuje się, że ojca i opiekunkę łączy romans, ojciec chce się rozwieść. I tutaj niespodzianka - rzeczywiście egoistyczna żona zostaje przez twórców napiętnowana. Co najlepsze - okazuje się, że zaradny mąż-biznesmen podpisał intercyzę! Kiedy żona dowiaduje się o tym wpada w szał, bo wie, że zostanie jedynie z mieszkaniem. Tym razem zdrada męża z opiekunką jest w toku narracji usprawiedliwiona, oboje są przedstawiani pozytywnie (syn uwielbia opiekunkę). Finał dosyć interesujący z punktu widzenia Matrixa. 3 odcinek: do szpitala trafia 44-letnia kobieta, która musi mieć wycięty średnio groźny krwiak. Przy łóżku czuwają jej koleżanka oraz... 24-letni kochanek, który szczerze myśli o oświadczynach (!). Tu zaczyna się zabawa - okazuje się, że ,,Pani MILF" tylko udaje gorące uczucie, podczas gdy chodzi jej ,,tylko" o nasienie i spełnienie marzenia o potomku, dzięki któremu nie będzie sama. Finał - kobieta z ,,radością" przyjmuje prowizoryczne oświadczyny, dochodzi do wartościowania pozytywnego; twórcy sugerują świetlaną przyszłość związku. To najgorszy przypadek z punktu widzenia Matrixa. Owszem, starszą panią, której ,,estrogen wali po glacy" (wybaczcie, nie pamiętam kto jest autorem tego cudownego określenia z forum) twórcy krytykują z okłamywanie młodego kochanka, lecz później zostaje usprawiedliwiona. W końcu dąży do reprodukcji i ma prawo do tego i szczęścia w każdym wieku. Biedny kochanek nie wie, w co się pakuje. Pesymistyczna wymowa, niebieska pigułka jak nic. Niesamowite jest to, że widz tych paradokumentów chłonie niewyobrażalną ilość wątków/ problemów społecznych itp. W ciągu tygodnia moze zaznajomić się z motywami potraktowanymi w sposób czysto mechaniczny, grubiański, spłycony - ale jednak z nimi obcuje, co w przypadku mniej wyrobionego widza pewnie skutkuje silnym wpływem. Pamiętajmy, że wykorzystanie elementów filmu dokumentalnego ma na celu zwiększenie autentyczności i choć absurd goni absurd, sama forma wpływa na odbiorcę, sugeruje mu istotność. Powyższe przypadki są problematyczne. Raz serial zdaje się rozbijać utarte schematy i ujawnia prawdę, jak w wątku słusznie napiętnowanej wyrodnej matki. Z drugiej strony, jak w 3 odcinku, niepokojąco wspiera szkodliwe społeczne przekonania i egoizm kobiet. Pozostaje jeszcze 1 odcinek, który mimo wszystko należy potraktować jako szkodliwy i propagujący niewłaściwe zachowania kobiet. Jak więc traktować wartość poznawczą tych dokumentów? Czy taka niska forma może wpływać na odbiorców? Wydaje się, że tak. Tutaj liczy się ilość odcinków, stereotypizacja i zaspokojenie „głodu” widza, nie zaś ich jakość. Każdy rodzaj tych seriali wrósł już na stałe w przestrzeń wielu domów, jest naturalne to, że lecą sobie w tle, ale są jednak śledzone. Śledzone - a więc zapisywane w głowach, które nie przesiewają tych treści. Nieograniczony dostęp do pustej rozrywki, tabloidyzacja, konsumpcjonizm, wyimaginowana sensacja i nadmierna fascynacja cudzym życiem z pewnością będą narastać.
  9. Zastanawialiście się kiedyś kim będzie mężczyzna wykreowany przez feministki? Jak będzie wyglądał? Jak będzie się zachowywał? Jakie wartości będzie wyznawał? Polecam zobaczyć ten film. Ten chłopak w koronie i okularach to produkt feministycznej propagandy tworzącej facetów-wymoczków, metroseksualnych, bardziej kobiecych niż męskich. Taki facet ma nikłe szanse na seks z samicą, chyba że z jakąś desperatką choć i tutaj mogą być problemy, gdyż kobiety traktują takich facetów z pogardą i im matkują. Możliwy jest "Sneaky Fucker" chociaż i tu miałbym wątpliwości i bardziej skłaniał się ku biseksualnym o ile nie homoseksualnym zapędom takich zniewieściałych kolesi. Taki facet wspiera inicjatywy prokobiece nie widząc zupełnie, że działa jednocześnie przeciw własnej płci i nie dba o swoją męskość, którą już dawno utracił. Jest jedynie narzędziem w rękach kobiet, które wykorzystują go do swoich celów. Taki facet nie ma własnego zdania i jedynie mówi to co kazały mu jego matkujące koleżanki. Nie potrafi się postawić kobiecie i bezdyskusyjnie zgadza się na ich zdanie. One mu rozkazują, a on spełnia te rozkazy. Zarówno fizycznie jak i psychicznie przypomina bardziej kobietę niż mężczyznę. Oto kim stanie się nasza płeć jeśli nie zacznie działać w przeciwnym kierunku - antyfeministycznym i antymarksistowskim. Musimy rozwijać swoją męskość i wspierać się wzajemnie każdego dnia by nie zostać pokonanym, a następnie zniewolonym przez utopijny matriarchat. Walkę o swoją męskość zacznijmy już dziś bo wróg nie śpi i działa przeciwko nam. Każdy odwlekany dzień to ich zwycięstwo ze względu na naszą bierność. Do dzieła !
  10. Film Sandmana o matriarchalnym społeczeństwie.
  11. Patrzę tak sobie na innych i bardzo mocno staram się zauważać różnorakie szczegóły. Ostatnio w kiblu naszło mnie nurtujące pytanie: czy bycie przegrywem (nieudacznikiem życiowym) jest genetyczne? Z książek Marka można dowiedzieć się, że kobiety szukają silnego samca alfa, który da jej silne nasienie na zdrowego, mądrego, silnego i zaradnego dzieciaka. Tak też zauważam, oraz widzę po szkolę, że jak ktoś jest taki wiecie, ogarnięty, to i rodziców ma ogarniętych (rodzeństwo też) i często dużo kasy itd. Zauważyłem, że wśród facetów (przynajmniej w 3 szkołach, w których byłem), w parze z urodą i siłą, idzie coś co jest połączeniem sprytu, zaradności, szczęścia i smykałki do łapania okazji. Znowuż ci, którzy są brzydcy, mają brzydkie rodzeństwo i rodziców, zazwyczaj są biedni, mało pewni siebie, nie są tak przebojowi i nie potrafią się ustawić w życiu tak jak ci ładni. Zarabiają mniej, są biedniejsi, w długach i chorzy. Może to jest taka typowa kiblowa rozkmina, ale pokrywa się ze słowami Marka, że za słabymi samcami idą słabe geny, a za nimi życie w biedzie i słabe dzieciaki. Zauważył ktoś może coś podobnego? Jakie jest wasze zdanie?
  12. Szanowny Baca, odsyła mnie, jak i wielu innych do odszukania w ponad tysiącu postów, swojej wiedzy o idealnej dla niego gospodarce. Proszę Go o umieszczenie w jednym wątku założeń, tez i podstaw tego ukytego w wielu wątkach programu.
  13. Siedziałem dzisiaj prawilnie na ławce rozwalony jak filemon na piecu i czekałem na kogoś. Późne popołudnie, ciepło, przyjemna aura. Było słychać z tyłu jakąś szamotaninę, dyskretnie odwróciłem głowę i słuchałem o co loto. Parę metrów dalej, po drugiej stronie ulicy jakaś typiara wkurwiona przechodziła przez jezdnię pchając wózek z dzieckiem, a (domyślam się) jej partner o aparycji pół-ogra krzyczał za nią "żebyś tego kurwo nie żałowała!". Potem pomaszerował w swoją stronę, bujając się jak rezus i zajmując 3/4 szerokości chodnika. Taka rodzinna sielanka. Nie wiem czemu, ale rozbawiło mnie to mocno i podeśmiałem się aż mi przepona chodziła. Ale po chwili bardziej dyskretnie to robiłem, bo jakby typ to zauważył i się przypruł to znając moje podejście miałby miejsce sparing z patusem. Tak już na chłodno to myślę, że szkoda mi tylko tego dziecka, bo pewnie będzie musiało dorastać w nerwowej atmosferze i być może w przyszłości będzie elementem aspołecznym albo może mieć poważne problemy emocjonalne. Ale i tak beka z patologików. Chociaż niepokoi mnie, że chyba trochę zgorzkniałem, skoro taka była moja reakcja.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.