Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Subiektywny

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    2138
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    68

Zawartość dodana przez Subiektywny

  1. Podwójny standard. Ja-kobieta mogę nie płacić i wówczas nie jest to krzywda ale realizacja sprawiedliwości dziejowej. I mam istotne powody by nie płacić! W identycznej sytuacji ty nie możesz, bo wówczas to bezczelność, niesprawiedliwość oraz granda. I nic cię nie usprawiedliwia. Klasyka XXI wieku w wykonaniu kobiet. S.
  2. Jest jeden minus odchudzania, jaki zauważyłem. Zdecydowanie bardziej wkur_iony chodzę i rozdrażniony, o niebo łatwiej wyprowadzić mnie z równowagi. Nie wiąże się to z głodem - bo głodny nie jestem. Ot takie spostrzeżenie. S.
  3. @jaro670 Osobną kwestią do zatuszowania były skandale seksualne. JFK mówił: "Jak codziennie nie znajdę sobie nowej dupy, to dostaje migreny". Potrafił wiele zaryzykować, by "zaliczyć". Popełnił w ten sposób m.in. bigamię - po pijaku ożenił się z przyjaciółką w Las Vegas, a później "zapomniał" wziąć rozwód. Jego erotomania nie była jednak w starym, dobrym stylu Silvio Berlusconiego przewidującym delektowanie się kobietami. JFK lubił zaliczać panienki bez gry wstępnej, w kilka minut, w przypadkowych miejscach. Czasem dla odmiany zabawiał się w ostrzejszy sposób: dwóch agentów Secret Service trzymało dziewczynę za ręce i zanurzało jej głowę do wanny pełnej wody a JFK brał ją od tyłu, gdy się dusiła. http://foxmulder3.blogspot.com/2013/11/najwieksze-sekrety-magiczna-kula-z.html Przy czy tak jak mówię - to są plotki, które wyszły później od ludzi blisko Białego Domu, JFK i agentów ochrony. Zdjęć, filmów itp 'twardych dowodów' - brak. Są i takie perełki: Prezydent brał sterydy i silne środki przeciwbólowe, a łączył je z amfetaminą zapisaną mu przez prywatnego lekarza-szarlatana. Do tego koktajlu dołączał czasem kokainę i LSD. Stąd pewnie wzięły się u niego zaburzenia osobowości i takie genialne plany jak np. projekt wspólnego amerykańsko-sowieckiego ataku na chińskie instalacje nuklearne. Być może tu leży tajemnica jego skłócenia z ludźmi, którym zawdzięczał władzę: mafią, CIA i FBI. JFK bywał gadatliwy. Zdarzyło mu się m.in. wypaplać Marylin Monroe, że CIA wspólnie z mafią planują zabić Castro. Gdy ze sobą zerwali, emocjonalnie niestabilna Marylin groziła mu, że zwoła konferencję prasową, na której ujawni, że spała z nim i jego bratem, że musiała dokonać aborcji, i że wie czym jest Operacja "Mangusta". W domu Marylin podsłuchy zainstalowały zarówno CIA, FBI jak i ludzie Hoffy, więc 5 sierpnia 1962 r. profesjonalna ekipa załatwiła jej "samobójstwo" Jednym zdaniem - fejm pośmiertny ma bo go zastrzelono. Gdyby nie to - byłby jednym z najgorszych prezydentów USA, no może na równi z Bushem "Bóg mi to kazał" Juniorem... S.
  4. Drogie Panie, Piszę o tym, co czuję na własnej skórze. Z resztą nie tylko ja - motyw ten przewija się przez wiele męskich rozmów z facetami, którzy są w wieloletnich związkach zarówno małżeńskich jak i tych nieformalnych. Co to za kwestia? Otóż żeby Wam się chciało tak jak już Wam się nie chce! Tak! I nie chodzi już o ten seks. Chodzi o nastawienie do relacji. Bo zapraszane do restauracji, do kina, do teatru, na koncert i Bóg jeden wie gdzie jeszcze - macie tendencje do reagowania w sposób tak znudzony i obojętny, że aż człowiekowi się wszystkiego odechciewa. Czy pójdziecie czy nie pójdziecie, czy się podoba czy nie - mina obojętna. Wyrażenie radości bliskie zeru absolutnemu. Nie wiem, czy jest to wynik znudzenia i uważania, że to jest (owo zapraszanie) dla Was takie oczywiste czy też faktu, że macie po dziurki w nosie owego stałego partnera i gdyby nie miks kwestii życiowo-wiekowo-fiansowo-bytowych to byście bryknęły w świat jak młode źrebaki na wiosenną łąkę. Wasza postawa często-gęsto krąży wokół czegoś, co mogę nazwać po prostu obojętnością. Wiecie co jest najgorsze? I najbardziej wnerwiające mężczyznę w tym wszystkim? Że gdybym zabrał na taką kolację Agnieszkę z działu prawnego czy Natalię z sekretariatu, Nataszę z zaprzyjaźnionej firmy na koncert - one by przysłowiowo sikały z radości. Było by mi, jako mężczyźnie, naprawdę miło wiedzieć że je to cieszy, że są aktywne i szczerze uradowane ! A wam, wieloletnim partnerkom co trzeba zaoferować byście choć trochę podniosły powiekę ponad poziom znudzenia ? Lot kosmiczny na ISS? Wynająć na weekend cały zamek Schonbrunn w Wiedniu? Kupić wieżowiec w Abu Dabi? A potem się dziwicie, że ci mężowie/stali partnerzy tacy-owacy. Że już nie zapraszają, że nie inicjują. Bo po jaką cholerę zapraszać i inicjować, jak z drugiej strony reakcja przypomina nomen-omen twarz zawodowego pokerzysty? Odechciewa się, wierzcie mi na słowo. I wówczas te męskie-małżeńskie myśli mogą zacząć niebezpiecznie krążyć wokół tej Natalii czy Agnieszki - bo same swoją postawą pchacie te myśli ku nim. A potem jęk i święte oburzenie - JAK ON TAK MÓGŁ! Mężczyźni to świnie - myślą tylko o jednym i każdy jak tylko może wymienia kobietę na młodszy model... Ech. Taki mało znaczący apel ode mnie do Was. Niech Wam się przynajmniej od czasu do czasu zechce tak, jak często już Wam się nic nie chce...
  5. Stugębna plotka niesie, że J.F.Kennedy lubi sobie podtapiać panny w wannie - tylko to go kręciło, inaczej miał problemy ze sprawnością 'hydrauliki'. Ona zabierał się za robotę od tyłu a dwóch agentów ochrony podtapiało pannie głowę w wannie, oczywiście z wyczuciem. Co tam kto lubi... S.
  6. Śląski już pisał o tym w Hienach, Modliszkach i Czarnych Wdowach. Ten gość daje coś pannie, coś tak nietypowego czego ona nie dostanie od innego. Może to być, wybaczcie drastyczność opisu, bierna koprofila z jego strony tj. panna aktywnie na niego. Taki głęboko ukryty fetysz, kobieta się go wstydzi odkryć przed nowymi mężczyznami a przy tym 3/10 może się realizować bez zahamowań. Błąd jaki robimy to mierzenie ludzi własną miarą tj. że większość jest prawie identyczna jak my. A okazuje się, że freeków i naprawdę pokręconych dziwaków, ale ukrytych, naprawdę nie brakuje ...
  7. Rozgraniczmy dwie rzeczy: 1. naszą sprawność w ars amandi, która ma skutkować tym że panna będzie w skowronkach, chętnie krzątała się wokół swoich domowych obowiązków oraz będzie ciągle chętna na igraszki. 3. naszą sprawność w ars amandi, która w zasadzie jest dawana 'friko' bo panna owszem, chętnie się jej odda - ale i tak będzie pogrywać, foszyć i grać uprzywilejowaną rolę w relacji decydent-petent. Z obiema sytuacjami miałem styczność osobistą. I nie było ważna w zasadzie, czy zabierałem się do spraw łóżkowych z finezją drwala czy też urządzałem maraton doznań godnych Elizjum - efekty były różne. Pomijam już fakt, że niektóre kobiety są tak przeraźliwie zamknięte w sobie i stanowią konglomerat kłębków nerwów połączony z labiryntem wstydu i uprzedzeń - że 'otwarcie ich' na nowe doznania w łóżku przypomina mityczne siedem prac Herkulesa. Zatnie się taka mentalnie, zesztywnieje i kicha - ciągnikiem Zetor z miejsca nie ruszysz. Ona tylko po ciemku, na plecach i z rozłożonymi nogami i najchętniej pod kołdrą... A jak już przeforsujesz chłopie zapalenie światła czy zabawę w dzień - to nagle okazuje się, że masz do czynienia z materiałem opałowym do kominka ... Za przeproszeniem doznania prawie identyczne, jakby kupić sobie 10kg boczku, uformować w odpowiedni kształt, podgrzać do temperatury ciała i heja. A jak sie zamknie oczy - to nawet większej różnicy nie czuć I znowu, KURWA JEGO MAĆ, dyskurs społeczny i podwójne standardy zrzucają całą odpowiedzialność na mężczyznę ! Ty kurna masz się starać w łóżku, ty masz się spinać, ty masz osiągać sprawność będącą skrzyżowaniem wirtuoza i mistrza - a jak druga strona sztywna i wycofana - to twoja chłopie wina ! Boś jej nie rozpalił. Boś wcześniej przez 24h nie nakręcił jej emocjonalnie. Nie przygotował. Twoja wina! Twoja, twoja, twoja ... Nawet, kurwa mać, jak masz do czynienia z partnerką będącą skrzyżowaniem zdechłej, śniętej ryby z porąbanym drewnem olchowym - na dodatek szczelnie zakrytej kokonem kompleksów. Twoja wina ! Przecież 'prafcify meszczyzna' rozpaliłby taką w pięć minut a w kolejne dwadzieścia - uczynił z niej wyuzdaną i posłuszną dziką seks-kocicę. Fejm miliarderera Greya wiecznie żywy, kurwa mać ... Idę na allegro, zaraz kipię zestaw bacików i kajdanek. I wiecie o co chodzi? Czy pannie zaprawdę zależy czy nie. Jak zależy, ale tak prawdziwie - to się jedna z drugą postara. Na rzęsach stanie, przynajmniej początkowo... A jak nie zależy to ... ... to sobie możemy. Kontekst hipergamii połączonej ze społecznym przyzwoleniem na faworyzowanie pozycji kobiet doprowadza do jednego - kobietom na dłuższą metę NIE zależy. Mają biologiczny pęd oraz pełne społeczne przyzwolenie na stawienie się w pozycji 'wymagam' oraz 'jestem ZAWSZE warta więcej niż mam'. No chyba żeś jednen z drugim 9/10 i powyżej... S.
  8. Z nagradzaniem kobiet, choć co do zasady uważam je za warty używania instrument, jest zasadniczo jeden problem. Kobiety ekstremalnie szybko przyzwyczajają się do 'dobrego'. I po jakimś czasie to co do stawały 'ekstra' za dobre zachowanie - zaczynają traktować jako oczywistość, punkt wyjścia. I od teraz każda kolejna 'nagroda' musi być wyższej rangi niż to, co dostała dotychczas. Taka, że tak to ujmę, samonakręcająca się spirala oczekiwań. Jak zabierzesz ją przykładowo na weekendową wycieczkę do Monako, to kolejna weekendowa wycieczka np. do Mediolanu - będzie miała wartość 0,8 pierwotnej wycieczki. Kolejna, dajmy do Wiednia - już tylko 0,5. A przy kolejnej - zobaczymy charakterystyczną niezbyt podekscytowaną minę wyrażającą nieme 'znooowuuuu, nuuuudaaaa'. Czyli albo zamieniamy się w żonglera-akrobatę realizującego program '1001 sposobów jak wypalić się próbując zaskoczyć swoją kobietę' albo ... ... no właśnie. Albo balansujemy raz mentalnie tarmosząc po kudłach a później równie mentalnie dając garść cukierków. I z całą odpowiedzialnością za słowa - ta druga metoda, choć początkowo mi obca, jest znaaaaacznie skuteczniejsza. Już ludowa mądrość w prostackich 'jak się baby nie bije to jej wątroba gnije' zawiera ziarnko prawdy. A prawda jest prosta. Rollercoaster: raz w dół a później w górę - i statystyczna Paulinka chodzi w skowronkach jak szwajcarski zegarek z manufaktury Breguet. Tylko że bawienie się w generowanie tego emocjonalnego rollercostera jest dla normalnego mężczyzny, powiedzmy sobie szczerze, upierdliwe i uciążliwe. Trzeba być lekkim psychopatą by czerpać z tego radochę. Nijak ma się to do tego, co generalnie cenimy czyli tzw. świętego spokoju. Jest to rzecz bardzo, ale to bardzo charakterystyczna właśnie dla kobiet jako dla płci. U mężczyzn bądź nie występuje bądź występuje w zauważalnie mniejszym natężeniu. Taka ciekawostka. S.
  9. Ustawowa rozdzielność majątkowa. Brak alimentów na ex - małżonkę. Tabela alimentacyjna na dzieci. Opieka naprzemienna (znosząca obowiązek alimentacyjny). Brak przywilejów dla kobiet 'samotnie' wychowujących dzieci (pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola, socjał itd) Dziękuję, więcej nie trzeba. S.
  10. Tu zacytuję Ziemkiewicza: "Pogłaszcz chama to cię ugryzie, ugryź chama - to cię pogłaszcze". Z ludźmi bardzo prostymi i prymitywnymi należy postępować wedle słów Ziemkiewicza. Bo uprzejmość dla nich to wyłącznie objaw naszej słabości. A jeszcze lepiej wszystkich prostaków i prymitywów ze swojego życia towarzyskiego - skutecznie wyeliminować. To taka inwestycja mocno procentująca w przyszłości. S,
  11. Co było @Pyrrusto się generalnie nie odstanie. Tak to już jest skonstruowane. Za to to co się dopiero ma wydarzyć - w zasadzie jest mocno plastyczne i masz na to wpływ. Tak, Ty. Piszesz, że masz 30 lat? IMHO wkraczasz właśnie w statystycznie początkowy okres świadomego życia mężczyzny. Jedni wchodzą trochę wcześniej, inni później - ale pewną granicą jest owa trzydziestka. Jesteś w dobrym miejscu. Miejscu, które gromadzi takie pokłady wiedzy o jakich lat 20 temu nikt nawet nie marzył. Wykorzystaj tą wiedzę. Chłoń ją i bądź świadom, że nie ze wszystkim się zgodzisz - mało tego, będzie wiele rzeczy których nie zrozumiesz lub nawet silnie zanegujesz. Nie przejmuj się, to normalne w procesie nauki i zmiany swoich zachowań. Z to co wspomniałeś masz tendencje do wielokrotnego powtarzania tych samych zachowań, zachowań które nie prowadzą do niczego konstruktywanego dla Ciebie. I na samym początku skupiłbym się na wyeliminowaniu tego. Powoli, drobnymi krokami. Świat wielu możliwości stoi przed Tobą otworem a tylko od Ciebie zależy, z których z nich skorzystasz. Oraz jak to zrobisz. A na razie - czytaj. Czytaj, chłoń wiedzę, porównuj, zadawaj pytania. Jesteś w dobrym miejscu. S.
  12. Panowie Bracia, Warto zapamiętać frazę, pewną frazę. Sam ją stosuję. Od paru lat - często. I nie tylko w stosunku do kobiet. Gdy czujecie, że ktoś chce was po prostu naciągnąć na to żebyście coś dla niego robili - na dodatek w taki sposób, że wiecie o tym że nigdy Wam się nie odwdzięczy - mało tego, po chwili zapomni, że cokolwiek dla niego zrobiliście. Wówczas uśmiechacie się, rozkładacie ręce i mówicie: - no niestety, już się tym nie zajmuje ... A na pytanie: ale jak to? - jeśli jesteście informatykami to odpowiadacie że teraz specjalizujecie się w czymś diametralnie innymi niż temat, którego miała dotyczyć pomoc. Grzebiecie w samochodach? No to nie naprawiacie już gaźników w starych rzęchach bo od dłuższego czasu zajmujecie się wtryskami w dieslach. I tak dalej, i tak dalej ... Ludzie, którym odmawiacie wprost i akcentujecie, że odmawiacie dlatego że nie możecie liczyć na ich wdzięczność - obrażą się i staną się Waszymi skrytymi wrogami. Kwestia dziecinnego ego. Będą Wam podświadomie szkodzić, choćby obmawiając. Nie ma sensu mnożyć wrogów, nawet tycich-tyciutkich. Dlatego odmawiajcie z wdziękiem, prawie żałując, że nie możecie pomóc S.
  13. Stawiam pięknie lśniące, okrągłe 5 zł prosto z mennicy na to, że w okresie 'prawdziwej miłości' czy też 'okresie wyrzutów hormonalnych' - zawieszają. Pokrywa się to zarówno z własnymi doświadczeniami, tym co mogę zaobserwować u osób trzecich oraz ze swoistym algorytmem natury. Inną kwestią jest jak długo ten stan trwa, bo tu wydaje mi się że może naprawdę różnie. A później? A później to już generalnie i w zasadzie kalkulacja zysk/strata, odejść czy nie, kalkuluje się czy korzystniej jeszcze zostać, element wygodnictwa itd. I o ile mężczyźni patrzą też przez pryzmat 'sentymentu' do tego co przeżyli z partnerkami o tyle kobiety wykazują się bardziej pragmatycznym podejściem - było co było ale liczy się przede wszystkim to co będzie. S.
  14. @SearcherofPerfection Obserwuj. Dokładnie obserwuj zmiany w zachowaniu dziewczyny. Jak się zachowuje po powrocie z siłowni, jak po wizycie u mamusi, jak po spotkaniu babskim z koleżankami. Generalnie kobiety potrafią się dobrze maskować, nieporównywalnie lepiej od mężczyzn. Gdy uda nam się podciągnąć w skillu 'Bystre Sokole Oczko' oraz panna poczuje się 'pewniej' w tym co robi - wszystko widać jak na dłoni. Na dzień dzisiejszy ZABEZPIECZ swoje żywotne interesy (niezależność, podstawy materialno-finansowe, dobre relacje z najbliższą rodziną oraz z przyjaciółmi/bliskimi kolegami) oraz uważnie PATRZ. Acha, nigdy-przenigdy nie dawaj się nabrać na czułe słówka połączone z płaczem i wyrzutami. To ich standardowa zagrywka nr 1. Znaczy dokładnie tyle co nic. S.
  15. To co by mnie interesowało Panowie, to rekomendacja w zakresie dobrej karty graficznej z roku 2015-2016, czyli takiej 'używki'. Dobrej czyli łączącej: 1. zadowalającą wydajność w grach. 2. z bardzo cichym chłodzeniem lub wręcz nawet chłodzoną pasywnie. 3. może być niskoprofilowa - bo chodzi za mną taki elegancki-bajerancki, pieszczący oko minipc na biurku w domu. Cichy i ładny S.
  16. Blisko. Le Page .36 Faktycznie celna bestia, taki merc wśród czarnoprochowców. S.
  17. I tak trzymać @Brat Jan. Zatrzymałem się na -7,5 kg i na razie, od tygodnia, oscyluje +/- 0,5 kg ale ewidentnie przyblokowało się i nie chce już spadać. Jak na razie to chyba tyle co mogłem zrzucić zmieniając sposób odżywiania się. I tak udało mi się osiągnąć to, co nie wychodziło mi od paru łaaaadnych lat Za jakieś 2 tygodnie zacznę biegać po lesie ku radości moich kudłaczy-psiaków. S.
  18. Dzięki za info o Operze i VPN @dr Mordechaj B'rzyt-wa Od dziś zaczynam używać S.
  19. Nigdy nie pożyczajcie pieniędzy ! Jedyne odstępstwo - rodzeństwo, rodzice, własne dzieci. Bo to w zasadzie najbliższa rodzina... Z 15 lat temu pożyczyło ode mnie kilku kolegów. Na zasadzie 'oddam jak będę miał, a mieć będę już zaraz - za dwa tygodnie, góra miesiąc'. Jednemu zabrakło na jakieś opłaty, drugi potrzebował na wyjazd z dziewczyną do Włoch. Kwoty nieduże, 300 - 400 zł. Dziś mamy rok 2017r. Obie 'chwilówki' nie zostały spłacone. NIGDY. Nie dopominam się o nie, oni też już nie pamiętają, że je kiedykolwiek ode mnie brali. Ja pamiętam ... Drugi, ten od Włoch, przegrał honorowy zakład o butelkę whisky (sprawa dotyczyła jego kobiety - założyłem się z nim, że dokąd płaci za jej mieszkanie opłaty, kupuje jedzenie do lodówki itd - dotąd kobieta będzie go trzymać i pozwalać pomieszkiwać weekendowo. Gdy zacznie domagać się zwrotu połowy i finansowania 50/50 - każe mu się wynosić. Niiiieeeeee, no skądże, "ona taka nie jest". Hahaha, kocham to ! ). No i jak tylko zaczął wymagać równego wkładu - dostał kopa. Z pięć razy gadał o tej butelce z Lidla za 49,99 zł - już mija trzeci rok a butelki jak nie było tak nie ma. Mało tego - butelka była do wspólnego rozpicia, po prostu byłaby okazja spotkać się, usiąść i porozmawiać nad szklaneczkę. Dupa. Cena butelki, przypomnę - 49,99 zł. Do wypicia we dwóch czyli tak naprawdę kolegę kosztowałoby 25 zł, teoretycznie 'moja' połowa do wypicia... Z większości moich ponad 2000 postów na forum wychyla się, niczym diabełek z pudełka, moje zasadniczo zdystansowane podejście do bliźniego. Uprzejme, grzeczne i miłe - bo nie widzę powodów by być z założenia dla ludzi niemiłym, ale zdystansowane. Dlaczego ? Bo zasadniczo 8 na 10 osób ma mentalność dzieci oraz wyjątkowo lekkie podejście do kwestii własnej odpowiedzialności oraz znajdzie wytłumaczenie dla siebie w każdych okolicznościach, jak kobiety. A w pożyczkach, gdy chcą pieniędzy, kierują się prostą zasadą. Im się należy 500zł od Ciebie, bo są w WYJĄTKOWEJ i NIEZWYKŁEJ potrzebie. Owa potrzeba UZASADNIA WSZYSTKO. Twoje 500zł to wedle ich mniemania jak puch na wietrze - masz kasę, więc nawet nie poczujesz że je dałeś. Gdy potrzebują - są w stanie obiecać Ci wszystko. Gdy przychodzi do spłaty, to owe 500zł, tym razem wyciągane zwrotnie z ich kieszeni, nie jest dalej 'puchem na wietrze' ale ciężką krwawicą, wytoczoną z ich żył kosztem życia i zdrowia. Nagle staje się wartościowe dziesięć razy więcej jak 5000 zł a Ty Pożyczkodawco stajesz się w ich oczach podłym, nędznym i chytrym lichwiarzem żerującym na nich. Tak ! A tylko PROSISZ o zwrot SWOICH pieniędzy ! ZWROT. Kwestie takie, żeś ujem, m_ndą i sku_synem pomijam - bo przecież pieniądze masz, więc czemu dręczysz tego biednego pożyczkobiorcę o ich zwrot? Gdy pożyczkobiorca przychodzi poprosić pożyczkodawcę o pieniądze - PROBLEM ma POŻYCZKOBIORCA. Gdy pożyczkodawca da pieniądze pożyczkobiorcy - PROBLEM ma POŻYCZKODAWCA. Chcecie brać na siebie ten problem? No właśnie. Więc napiszę Wam program w BASICu, taki motywator. 10 CLS 20 PRINT "NIGDY NIE POŻYCZAJ PIENIĘDZY BO TO TYLKO MNOŻY PROBLEMY I NIEPRZYJACIÓŁ" 30 GOTO 20 S.
  20. Mimo wszystko do uzyskania fit sylwetki i fajnej rzeźby bez ćwiczeń się nie obejdzie. Dieta/sposób odżywania to podstawa do osiągnięcia smukłości sylwetki, ale zaakcentowanie grup mięśniowych czy sześciopaku - bez ćwiczeń się nie obejdzie. S.
  21. Pytanie ! Łapy zimne jakbym był arktycznym zombie. Sobie organizm oszczędzał kcale na grzaniu. To taki minus zmiany sposobu odżywania czy też diety w zimę. A ta aktualna zima, trzeba przyznać, trzyma dość długo i mocno. Teraz w drugiej fazie widzę, że muszę przyciąć węgle. Bo waga spada b.powoli i często-gęsto się zatrzymuje. Niby tylko jedna kromka razowego na śniadanie, jedna w formie kanapki do pracy (katering w pracy omijam szerokim łukiem) i do obiadu garść-dwie brązowego ryżu czy pełnoziarnistego makaronu - a jednak jeszcze muszę to z lekka uciąć. Albo wprowadzić ćwiczenia. No zimno jest, biegać mi się nie chce jak wieczorem termometr pokazuje -5 stC. Pójdę sobie biegać jak będzie minimum +5. Ano praca siedząca + wolniejszy metabolizm robią swoje. Na razie zatrzymałem się na etapie plateau. Poczekam. Widziałem i mierzyłem ostatnio zajefajny garnitur z materiału Ermenegildo Zegna Traveller. Zejdę jeszcze te 3-4kg i sobie sprawię. A raz się żyje, psia krew! To będzie taka 'nagroda' od samego siebie za konsekwencje. S.
  22. To świetna sprawa mieć 25 lat Jeszcze fajniejsza - nie zapominać o tym, by mądrze i rozsądnie kierować swoim życiem. Minusy tego wieku? Bardzo często człowiekowi wydaje się, że zjadł już wszystkie rozumy. Nie każdemu, ale generalnie to masowa przypadłość. Spox, nie byłem zasadniczo inny Powodzenia, S.
  23. Dodałeś od siebie mnóstwo wartościowych rzeczy na forum. Tak trzymać! S.
  24. Ooooo, te dwa zdania można uzupełniać i rozwijać prawie w nieskończoność
  25. @Testoviron, Nie pieniądze. Korzyści. Kobiety patrzą na mężczyzn poprzez pryzmat długofalowych korzyści, jakie mogą mieć z relacji. Różnych korzyści. Porozmawiaj ze starszymi od siebie o 10-15 lat mężczyznami, najlepiej żonatymi lub w długim LTR. Szybko Ci wyjaśnią. Na razie masz, bez obrazy - bo nie jest to moim zamierzeniem, poglądy typowego "złotego dwudziestoparolatka''. Czyli jestem przewspaniały (sport/siłownia/charakter badboya z kutego żelaza itd) a wszyscy ci, co narzekają na kobiety to dlatego że nie są tak przewspaniali jak ja. To taka iluzja, prawie każdy w nią wpada. Ja swego czasu też, choć moja iluzja była z deka inna Za dziesięć lat będziesz miał inną iluzję, a za kolejną dekadę - jeszcze inną. A każda z kolejnych iluzji będzie coraz bardziej zbliżona do rzeczywistości (choć ponoć na starość znowu zaczyna się rozjeżdżać). Więc tak jak Ty piszesz 'trochę dziwne podejście' tak ja mogę skwitować Twoje - 'typowe podejście'. S.